Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy miłość jest w życiu najważniejsza?
Czy naprawdę ten, kto nie pielęgnuje jej w sobie, jest jak… „cymbał brzmiący”?
Jak pogodzić ją z trudnymi emocjami, które na co dzień odczuwamy– na przykład z gniewem czy zazdrością?
Księża Krzysztof Porosło i Jacek Bernacik biorą pod lupę Hymn o miłości z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian. Cechy miłości, które wymienia w nim Apostoł Narodów, są jak piękny bukiet ułożony z owoców dojrzałych roślin. Składają się na niego cierpliwość, wielkoduszność, łaskawość, brak zazdrości, pychy czy unoszenia się gniewem.
Autorzy podpowiadają, jak pielęgnować w związku te znamiona miłości, a rozważania oparte na Piśmie Świętym wzbogacają o treści z zakresu psychologii oraz o przykłady z życia, całość przyprawiając szczyptą humoru. Wszystko po to, by zachęcić czytelników do refleksji na temat niby znany, a przecież wciąż nowy i wart zgłębiania: czym jest prawdziwa i dojrzała miłość.
Książki z serii „Żar ognia” pochłaniam z taką samą przyjemnością, z jaką kiedyś słuchałam kazań ks. Pawlukiewicza. Odnajduję w nich tę samą umiejętność prostego a jednocześnie bardzo głębokiego rozumienia i tłumaczenia istoty relacji międzyludzkich. Bardzo polecam i tym (za)kochanym, i tym o miłości marzącym.
Maria Skonieczka, mariawampowie
Ks. Jacek Bernacik i ks. Krzysztof Porosło – posługują w Kolegiacie św. Anny w Krakowie, gdzie głoszą konferencje na dwa głosy w serii „Żar ognia”.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 189
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
ks. Jacek Bernacik | ks. Krzysztof Porosło
Jak kochać dojrzale?
Konferencje dla zakochanych, narzeczonych i małżonków
seria Żar Ognia
WYDAWNICTWO BAPTYSTERIUM WYDAWNICTWO WAM TRZEBUNIA – KRAKÓW 2026
Wstęp
Minęły cztery lata, odkąd pierwszy raz wspólnie z ks. Jackiem wygłosiliśmy konferencję z serii „Żar ognia”. Zauważyliśmy, że w Duszpasterstwie Akademickim św. Anny w Krakowie – gdzie są pierwsi odbiorcy tych treści – dokonała się w tym czasie swoista wymiana pokoleniowa. Wobec tego trzeba by było wrócić do tematów, które poruszaliśmy na początku, zwłaszcza że ostatnio wzięliśmy na tapet wątki już nieco specjalistyczne – granice między tym, co „moje”, i tym, co „nasze”, w sferach takich jak duchowość, sekrety, pieniądze czy wychowanie dzieci. Najłatwiej byłoby więc oczywiście wystartować znowu pod hasłem „Przepis na miłość” i zacząć od nowa… tyle że od czasu pierwszej zatytułowanej w ten sposób serii zdążyliśmy nieopatrznie (albo całkowicie opatrznościowo) wydać książkę1, więc wszystko już dawno poszło w świat. Trzeba było zatem wymyślić nową serię, ale zaplanować ją tak, żeby opowiadała o tym, co jest na początku, by poruszała swego rodzaju temat bazowy, a równocześnie była świeża także dla stałych słuchaczy lub czytelników „Żarów”. W naszych głowach pojawił się więc taki temat: jaka jest dojrzała miłość? Odpowiedź jest zasadniczo dość prosta: tylko Bóg kocha w sposób całkowicie dojrzały. Dojrzała miłość to boska miłość, która określana jest w Piśmie Świętym greckim terminem agape. Zatem w Biblii trzeba szukać klucza do kształtowania dojrzałej miłości.
Myślę, że możemy się z ks. Jackiem zgodzić co do tego, że najczęściej wybieranym z czytań ślubnych jest fragment Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, konkretnie jego trzynasty rozdział, który zawiera Hymn o miłości. Pomyśleliśmy więc, że skoro spora część z was i tak weźmie to sobie na ślub (albo już wzięła), to trochę zaspojlerujemy i spróbujemy się przyjrzeć wszystkim cechom miłości, które wymienia św. Paweł – bo on wygłasza litanię o miłości (agape), wyjaśniając nam, że miłość jest taka, taka, taka, taka i taka. W pierwszym tomie szukaliśmy kolejnych składników przepisu na miłość, teraz jednak wraz ze św. Pawłem zbieramy cechy dojrzałej miłości. Wtedy okładkowym obrazem miłości ukształtowanej z wielu składników takich jak przyjaźń, rozmowa czy zakochanie był kubek zimowej herbaty. Teraz zaś okładkowym obrazem dojrzałej miłości stał się letni bukiet ułożony z owoców dojrzałych roślin, takich jak dzika róża, kłos pszenicy czy orzech laskowy. To nie wiosenny bukiet zakochania i motylków w brzuchu, ale bukiet późnego lata, kiedy relacja jest już dojrzała w cierpliwość, łaskawość, brak zazdrości, pychy czy unoszenia się gniewem, kiedy przynosi owoce w postaci trwałości i wierności związku oraz karmi serca dwojga ludzi prawdziwym dobrem i szczęściem.
Takiego bukietu dojrzałej miłości nie układają jednak tylko mężczyzna i kobieta budujący wspólną relację, ale ostateczne piękno nadaje mu boski Florysta, który może obdarzyć człowieka charyzmatem dojrzałej miłości, czyli łaską, która uzdalnia do kochania w boski sposób. Dlatego też poszczególne rośliny – składniki bukietu, jakim jest miłość – muszą dojrzewać u źródełka – biblijnego symbolu Bożej łaski. Bez niej ludzkie wysiłki ukształtowania dojrzałego związku mogą być płonne albo będzie im brakować odpowiedniego dynamizmu wzrostu i nie przyniosą spodziewanych owoców. Święty Paweł w Hymnie o miłości uczy, że dojrzałą miłość trzeba wypracowywać w relacji, ale również o nią pokornie prosić w modlitwie.
W tym miejscu wraz z ks. Jackiem składamy serdeczne podziękowania wszystkim, bez których nie byłoby już piątego tomu serii „Żar ognia”. Przede wszystkim dziękujemy Klaudii Bień (redaktorce tekstu) oraz Joannie Pakuzie (redaktorce prowadzącej) za przetransponowanie wygłoszonych konferencji w spójny tekst książki. Za spisanie nagrań katechez głoszonych w Kolegiacie św. Anny w Krakowie dziękujemy Agnieszce Kozioł, Joannie Ciastoń, Natalii Woronieckiej oraz Agnieszce Kasprzyk. Jak zwykle brak nam słów na wyrażenie naszego zachwytu graficzną interpretacją treści książki, którą w postaci okładki i grafik na stronach rozdziałowych stworzyła Joanna Grabarska. I nade wszystko dziękujemy słuchaczom „Żarów” w Krakowie i w internecie na wszystkich możliwych platformach, jak i czytelnikom kolejnych tomów serii. Jednym i drugim wyrażamy naszą wdzięczność za to, że jesteście. I za waszą wierność, bo wiemy, że niektórzy są z nami wytrwale już od pierwszej serii (pierwszego tomu). W małżeństwie pięć lat nazywane jest drewnianymi godami. Piąty tom serii to zatem okazja do świętowania małego – drewnianego – jubileuszu.
Ks. Krzysztof Porosło
Duszpasterz akademicki przy Kolegiacie św. Anny w Krakowie
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.
1 Kor 13,1–13
Miłość jest cierpliwa i łaskawa
KS. KRZYSZTOF POROSŁO: Zanim zagłębimy się w pierwszą z cech miłości, zobaczymy sobie tło, bo rzadko pamięta się cały kontekst, w jakim Paweł zaczyna mówić o miłości w swoim Pierwszym Liście do Koryntian.
Kontekst jest mianowicie taki, że przez cały dwunasty – czyli poprzedni – rozdział Paweł mówi Koryntianom o charyzmatach w ich wspólnocie, o tym, że kiedy wspólnota trwa w jedności, to doświadcza darów Ducha Świętego. Wymienia dary bardzo spektakularne: proroctwa, języków, poznania, uzdrawiania… i na końcu mówi Koryntianom, żeby starali się o dary jeszcze doskonalsze. Nawet jeśli już mają dar języków czy dar poznania, to mają dążyć do czegoś ważniejszego. I tu zaczyna się hymn: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”. Nawet o wierze Paweł mówi, że gdyby miał taką wiarę, która potrafi przenosić góry, ale nie miałby miłości, to owa wiara nic by nie znaczyła. A co ma na myśli, podkreślając, że byłby jak „cymbał brzmiący”? Nam się oczywiście od razu włącza wyobraźnia i już niemal słyszymy, że ktoś mówi do drugiej osoby: „Aleś jest cymbał”, ale tu najprawdopodobniej chodzi o coś innego. Paweł ma na myśli kult bogini Kybele, jednej z pogańskich bogiń. Innymi słowy przekazuje Koryntianom: nawet gdybyście mieli te wszystkie dary – proroctwa, poznania, języków, uzdrawiania – ale nie mielibyście miłości, to uprawialibyście tak naprawdę kult bałwochwalczy, czcilibyście nieprawdziwego Boga. Bo Boga, który objawił się w Jezusie Chrystusie, nie da się czcić w inny sposób niż miłością, niż kochając w bardzo konkretny sposób.
Oczywiście, wiąże się z tym pewne niebezpieczeństwo, że ktoś może spojrzeć na miłość nie jak na dar, tylko jak na wyzwanie, jakieś zadanie do odhaczenia pomiędzy pójściem na siłownię a powtórzeniem słówek w apce do nauki hiszpańskiego: „Muszę nauczyć się kochać” – i zaczynam trening miłości. I – uwaga – prawdą jest, że w miłości można się ćwiczyć, a nawet trzeba to robić. Ale św. Paweł chce powiedzieć, że ta miłość, którą nazywamy agape, nie jest kwestią wypracowania, samozaparcia bądź zapisania się do najlepszej szkoły miłości. To kwestia bycia obdarowanym, uzdolnionym do przyjęcia takiego daru. W ten sposób kocha Bóg. O ten dar miłości agape bardziej trzeba prosić niż go w pocie czoła wypracowywać. Bardziej trzeba przyjmować niż zakasywać rękawy, żeby w końcu kochać taką miłością.
Gdy będziecie sobie wybierali ten tekst na ślub, to pamiętajcie, że on nie jest laudacją na cześć waszej miłości w związku. Najpierw trzeba usłyszeć, że to Bóg kocha w taki sposób i że najpierw ja jestem umiłowany. Kiedy nauczę się tę miłość przyjmować i ona mnie wypełni, to będę mógł nią kochać Boga, odpowiadając na Jego miłość, a w konsekwencji będę mógł taką miłością kochać również drugiego człowieka. Tyle uwag wstępnych, przejdźmy teraz do cech miłości, które wymienia Paweł.
Uważam za bardzo piękne, że pierwszym znamieniem, jakie wyszczególnia św. Paweł, jest to, że miłość jest cierpliwa. Czyli w myśl tego, co zaznaczyłem przed chwilą: pierwszy sposób, w jaki Bóg kocha człowieka, polega na cierpliwości. Jesteśmy umiłowani Jego cierpliwością. W tym miejscu pada jedno z moich ulubionych greckich słówek – makrothymia. Makro to coś dużego, wielkiego, a thymia odsyła nas do pasji w dwojakim znaczeniu: pasji jako zaangażowania, robienia czegoś z ogromnym entuzjazmem, takim, że na całego w coś wchodzimy, ale też do pasji, którą przywołujemy w odniesieniu do męki i śmierci Jezusa – pasji, czyli cierpienia. Makrothymia to zdolność kochania pomimo cierpienia. Mimo że doświadczamy wielkiego cierpienia, to nadal potrafimy kochać – albo nawet wtedy szczególnie objawia się nasza zdolność do miłości. To też miłość wypełniona zaangażowaniem. Kochamy całymi sobą, pełni pasji, choć to nas bardzo dużo kosztuje, mimo że ten rodzaj kochania boli i jest ono związane z jakimś naszym cierpieniem.
Warto tu dostrzec, że w języku polskim również w słowo „cierpliwość” jest wpisane słowo „cierpienie”. Mają wspólny rdzeń. Być cierpliwym to znosić cierpienie, które jest nam zadane. W Biblii znajdziemy przynajmniej kilka różnych miejsc, w których to słowo występuje – w różnych kontekstach i znaczeniach. Na przykład w Drugim Liście św. Piotra pojawia się takie zdanie: „Cierpliwość Boga poczytujcie sobie za zbawienną” (2 P 3,15). I św. Piotr zwraca się do swoich odbiorców tak: niektórzy z was mówią: „Bóg się spóźnia, nie przychodzi, Bóg jakoś zwleka z przyjściem”. Ale to nie jest tak, że Bóg się guzdrze albo że nie zjawia się, bo ma inne zajęcia. To wcale nie jest tak, że On się spóźnił. Tylko Bogu właśnie należy dziękować, że jeszcze nie przyszedł – bo w ten sposób okazał nam cierpliwość, bo kocha nas tą cierpliwością i daje nam jeszcze szansę na nawrócenie, na zmianę postaw, na zmianę życia. Piotr mówi tu bardzo trzeźwo: jesteś gotowy na Jego przyjście? Tak na bank, tak na 100%, tak w tym momencie? Nie utyskuj, że jeszcze Go nie ma. Dziękuj Bogu, że On jest cierpliwy. „Cierpliwość Boga poczytuj sobie za zbawienną”.
Nieskończonej cierpliwości Boga chyba najbardziej doświadczamy w kontekście grzechu. Nie chodzi tu tylko o pełną spokoju cierpliwość co do tego, czy my się zmienimy, czy nie, ale przede wszystkim o zdolność do przebaczenia nam tego samego grzechu setki, tysiące razy. Bóg nie mówi: „Już trzy razy mi obiecałeś i dalej się nie zmieniasz”. Nie słyszymy od Niego: „Byłeś z tym u spowiedzi w zeszłym tygodniu, no bez przesady – ileż można”. Zamiast tego mówi po prostu: „Wybaczam bezwarunkowo. Bez stawiania jakichkolwiek warunków, bez nakładania limitu, wyznaczania granicy”. Za każdym razem, kiedy mówimy: „Żałuję”, to On mówi każdemu z nas: „Wierzę ci”. Chociaż wiemy, że – patrząc zdroworozsądkowo – powinien powiedzieć: „Bardzo mi przykro, ale już dawno temu straciłeś wiarygodność w tej kwestii. Bądźmy uczciwi. Traktujmy się poważnie, parę razy obiecałeś. Nie jako dziecko, ale w dorosłym życiu miałeś jedną, drugą, trzecią szansę. Nie mogę dać ci kolejnej”. My przecież tak postępujemy z ludźmi, z którymi jesteśmy w relacjach. A On nie – od Niego słyszymy: „Wierzę ci, przebaczę”. Kocha nas swoją cierpliwością, mimo że ta miłość i to przebaczenie niesamowicie dużo Boga kosztują. Pamiętajmy, że przecież zapłacił cenę śmierci swojego ukochanego Syna. Bóg kocha nas cierpliwie, bo Jezus wziął na siebie całe cierpienie, jakie jest związane z tym rodzajem miłości.
Ogromnie ważne jest, żeby w naszych relacjach kochać taką cierpliwością – czyli być gotowym do przebaczenia, do powiedzenia drugiej osobie: „Tak, kocham cię, mimo że mnie to naprawdę zraniło, mimo że kolejny raz zawiodłeś moje zaufanie, mimo że już obiecałeś, że tego nie zrobisz, ja cię kocham. Kosztuje mnie to, sprawia mi to ból, ale cię kocham”. Niekiedy chodzi o sprawy naprawdę poważne, takie – wiecie – dużego kalibru. A czasami są to po prostu rzeczy, z których jest utkana nasza codzienność, jednak przez to, że one się powtarzają po wielokroć, że wiele, wiele razy czegoś doświadczamy – to są jak takie kropelki, które drążą skały. Tego rodzaju powtarzające się w nieskończoność przykrości potrafią boleć równie mocno, jak jedno wielkie zranienie, które ktoś nam zadał. Zrobił to, ale może żałuje, naprawił to albo próbuje naprawić – dlatego czasami łatwiej przebaczyć nawet to jedno wielkie cierpienie, jeden wielki ból, który został nam zadany, niż drobne, ale tysiące razy powielane rzeczy.
Oczywiście istnieje takie niebezpieczeństwo, że ktoś może pomyśleć: „To co, to Pan Bóg mnie zaprasza do tego, żebym ja ciągle i nieustannie pozwalał się krzywdzić drugiemu? Czy naprawdę miłość polega na tym, że ja mam się godzić, by drugi mnie krzywdził, ale muszę na koniec i tak powiedzieć: «Ja cię kocham miłością cierpliwą, możesz mnie krzywdzić»?”. Nie. Trzeba to bardzo mocno podkreślić. Małżeństwo – bo przede wszystkim w kontekście małżeństwa chcę to powiedzieć – jest relacją dwóch osób, które się kochają. I będąc uczciwym, trzeba mieć świadomość, że w tej relacji pojawią się takie momenty, w których mąż i żona będą sobie wzajemnie zadawać jakieś cierpienie, sprawiać ból. Dlatego, że nasza miłość jest niedoskonała, przez to, że nie umiemy kochać tak jak Bóg, potrzeba przebaczenia w miłości. Jednocześnie w małżeństwie nie ma zgody na to, żeby jedna osoba nieustannie drugą krzywdziła. Myślę tu o jakichś formach wielokroć powielanej zdrady albo formach nałogu – na przykład alkoholizmu, z którym się wiąże przemoc fizyczna, psychiczna, roztrwanianie majątku, niszczenie życia rodzinnego.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Okładka
Strona tytułowa
Miłość jest cierpliwa i łaskawa
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
Seria: Żar ognia
© Copyright by Wydawnictwo Baptysterium, 2026
© Copyright by Wydawnictwo WAM, 2026
Opieka redakcyjna – Joanna Pakuza
Redakcja – Klaudia Bień
Korekta – Bartosz Szpojda, Klaudia Bień
Skład, łamanie i projekt okładki – Joanna Grabarska
Zdjęcia na okładce – Kamila Grudzińska
ISBN 978-83-979329-2-0 (Baptysterium)
ISBN 978-83-277-5040-2 (WAM)
NIHIL OBSTAT
Przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego,
ks. Jarosław Paszyński SJ, prowincjał, Kraków, dn. 1 grudnia 2025 r.,
l.dz. 46/2025
Wydanie I, 2026
Wydawnictwo Baptysterium
Trzebunia 534 • 32-438 Trzebunia
www.wydawnictwo.baptysterium.pl
Wydawnictwo WAM
ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków
tel. 12 62 93 200 | e-mail: [email protected]
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 12 62 93 254-255 | e-mail: [email protected]
KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA
tel. 12 62 93 260 • www.wydawnictwowam.pl
Opracowanie ebooka: Katarzyna Błaszczyk
