Jak budowałem dom – Zapiski z umysłu - Ryszard Waluś - ebook

Jak budowałem dom – Zapiski z umysłu ebook

Ryszard Waluś

0,0

Opis

Książka przedstawia holistyczne podejście do budowy domu, łączące elementy starożytnych nauk o przestrzeni, takich jak wastu i feng shui, z praktycznymi aspektami współczesnej architektury oraz codziennego życia. Autor pokazuje, że projektowanie domu nie ogranicza się jedynie do jego fizycznej konstrukcji, lecz obejmuje także subtelne, niematerialne czynniki wpływające na jakość życia mieszkańców.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 114

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Strona redakcyjna - wersja demo

Ryszard Waluś

Jak budowałem dom - Zapiski z umysłu

Copyright © Ryszard Waluś

All rights reserved

Projekt okładki: Anna Waluś

Rysunki: Anna Waluś, Ryszard Waluś

Redakcja i korekta:

Agata Czerwińska, Studio Editorial

Katarzyna Wróbel

(e-book) ISBN 978-83-943620-4-1

wydanie pierwsze drukowane 2012

wydanie elektroniczne epub 2026

O książce

Książka przedstawia holistyczne podejście do budowy domu, łączące elementy starożytnych nauk o przestrzeni, takich jak wastu i feng shui, z praktycznymi aspektami współczesnej architektury oraz codziennego życia. Autor pokazuje, że projektowanie domu nie ogranicza się jedynie do jego fizycznej konstrukcji, lecz obejmuje także subtelne, niematerialne czynniki wpływające na jakość życia mieszkańców.

Dedykuję moim dziewczynom: Eli, Ani i Basi

Spis treści - wersja demo

Korytarz

Kwadrat lub prostokąt

Poniżej

Działka

Formowanie przestrzeni

Wejście do budynku

Wastu

Pięć elementów

Eter

Woda

Ogień

Ziemia

Planety

Strona południowa

Karty perforowane

Powietrze

Parter

Strona północna

Piętro

Szkic koncepcyjny

Kierunki świata

Pięć zwierząt

Kamienie

Wysokość pomieszczeń

Dach

Rozmyślania o miastach i budowlach

Podziękowania

Przypisy

Korytarz

Lekko uchyliłem drzwi. Na korytarzu było ciemno.

Mieszkaliśmy na drugim piętrze w segmencie budynku szkoły, zaadaptowanym na mieszkania dla nauczycieli. Chodziłem wtedy do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Hol, długi na ponad czterdzieści metrów, był dla nas, dzieci z zakwaterowanych tam rodzin nauczycielskich, miejscem wspólnych zabaw. Dla mnie stanowił również dystans, który musiałem pokonać, by dobiec do toalety.

Otwierając drzwi na oścież, oświetliłem część korytarza. Po lewej stronie, przez okno, wpadało stłumione światło z odległych ulicznych lamp. Z przodu czarny prostokąt półotwartych drzwi zaznaczał wejście na klatkę schodową. Po prawej stronie stopniowa gradacja szarości ku mdłej czerni pokazywała rozchodzenie się światła wzdłuż długiego korytarza, na którego końcu znajdowały się drzwi wejściowe do toalety. Wzrokiem odszukałem włącznik; znajdował się z lewej strony futryny drzwi prowadzących na klatkę schodową, nieco powyżej mojej głowy. Szybko podbiegłem i nacisnąłem przycisk.

– Ojejku, znowu nie działa światło – wyszeptałem do siebie i bez namysłu wystartowałem do sprintu.

– Ryysioo! Dlaczego nie zamykasz drzwi? – ledwie dosłyszałem, dobiegając do ubikacji. Tutaj na szczęście było światło.

Wcześniej zajmowaliśmy mieszkanie usytuowane w środkowej części korytarza. Składało się z dwóch dużych pokoi, przeznaczonych później na sale lekcyjne. Nowe lokum przejęliśmy po sąsiadach, którzy przeprowadzili się do innego miasta. W jednym pomieszczeniu mieściły się kuchnia, WC i wanna, oddzielone od siebie zasłonami z folii. Mojemu tacie nie podobało się takie rozwiązanie. „Gotowalnia, sralnia, mywalnia w jednym miejscu?”, często zwykł mawiać ze swoim charakterystycznym poczuciem humoru. Chociaż ubikacja w mieszkaniu oznaczała wygodę, to z powodu jej nieodpowiedniego usytuowania wszyscy w rodzinie byliśmy skłonni zrezygnować z tego komfortu. Po remoncie zostały „gotowalnia” i „mywalnia”, czyli kuchnia i wanna, oddzielone zasłoną, a do toalety trzeba było ganiać na drugi koniec korytarza i dzielić ją z innymi mieszkańcami piętra.

Miętoliłem kawałki gazety, mające posłużyć mi jako papier toaletowy. Uzyskawszy oczekiwaną miękkość, zakończyłem to, po co tu przyszedłem...

Przeciwny koniec korytarza zaznaczał lekko oświetlony prostokąt okna. Drzwi do naszego mieszkania były zamknięte. Zgasiłem światło w ubikacji i po chwili wyhamowałem na klamce. Wśród swoich rówieśników byłem jednym z szybszych biegaczy; prawdopodobnie codzienne nieświadome treningi połączone z dawką adrenaliny miały w tym swój udział.

– Nie zapomnij o mleku. – Odebrałem od mamy dwulitrową kankę. Dwa razy w tygodniu gospodarz ze wsi przywoził rano mleko. Dzień wcześniej wieczorem, dwie ulice od naszego domu, w ustalonym miejscu zostawiałem pojemnik.

„Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna, Pan z Tobą...”, szybko intonowałem i zbiegałem co trzeci, czwarty schodek ciemną, szeroką klatką schodową. „...błogosławionaś Ty między niewiastami...”, szczerze modliłem się, pokonując strach i pusty brunatnoszary dziedziniec, z trzech stron otoczony budynkiem. Biegłem na skróty, przeskakując metalowe ogrodzenie boiska szkolnego. W parę chwil byłem już na miejscu. Otworzyłem drzwi do przedsionka starej kamienicy. Szybko ustawiłem kankę na mleko przy innych pojemnikach stojących na drewnianej półce i wyskoczyłem na zewnątrz, zanim drzwi same zdążyły się domknąć. Przebiegłem przez ulicę, a później z powrotem przeskoczyłem ogrodzenie boiska szkolnego.

„Aniele Boży, stróżu mój...”, wbiegłem na ciemny dziedziniec. Jeszcze schody... i już byłem na górze. „...zaprowadź mnie do Królestwa Niebieskiego. Amen”, zakończyłem wpadając do mieszkania. Z czasem biegałem tak szybko, że modlitwę kończyłem w domu.

Z perspektywy lat stwierdzam, że to dziecięce, SZCZERE odmawianie pacierzy kojarzy mi się z pewną anegdotą. Może jest ona powszechnie znana, ale ją opowiem.

Pewna zakonnica, która przez całe życie nadgorliwie się modliła, po śmierci, o dziwo, znalazła się w piekle. W związku z tym złożyła reklamację do Boga:

„Panie Boże, cały czas gorliwie się do Ciebie modliłam, więc powinnam dostać się do nieba, równocześnie jest dla mnie niezrozumiałe, w jaki sposób ten taksówkarz, który tak szybko i niebezpiecznie jeździł, osiągnął Twoje Królestwo. Wydaje się, że zaszła tutaj pomyłka, więc proszę o pozytywne rozpatrzenie moich uwag”.

W niedługim czasie nadeszła odpowiedź:

„Droga duszo, tak mocno zarzucałaś mnie swoimi nadgorliwymi modlitwami, że chciałem mieć od Ciebie trochę spokoju. Dlatego taka jest decyzja. Natomiast gdy ten taksówkarz, woził swoich pasażerów, oni zaczynali bardzo SZCZERZE modlić się do mnie”.

***

Boisko szkolne było dla nas wyśmienitym miejscem do zabaw. Siadaliśmy w piasku za bieżnią do skoku w dal, budowaliśmy zamki, wytyczaliśmy ścieżki do gry w kapsle. Czasami zadawaliśmy sobie pytania w rodzaju: „Co byś kupił, gdybyś wygrał dużo pieniędzy?”, by móc opowiadać o swoich marzeniach.

Z reguły jednym z pierwszych wydatków był zakup ładnego domu, potem samochodu, kolejnym – podróże po świecie. Można powiedzieć, że jako dzieci podświadomie wiedzieliśmy, jak ważne jest, by mieć swój własny kąt, swoją własną przestrzeń.

Po skończeniu studiów wprowadziłem się, wraz z żoną i dwójką małych dzieci, do dwupokojowego mieszkania teściów w bloku. Mieszkaliśmy wtedy w trzy rodziny na czterdziestu metrach kwadratowych. Były to sprzyjające warunki do umacniania i zwiększania się naszego marzenia o własnym lokum. Najważniejsze było to, aby posiadać swój własny kąt, a przymiotniki takie jak funkcjonalny, ładny, przestronny, w urokliwym miejscu itp., nie miały większego znaczenia.

Wkrótce nasze marzenia spełniły się i dzięki posiadanej od kilkunastu lat książeczce mieszkaniowej1 zamieszkaliśmy w bloku na drugim piętrze, w trzypokojowym mieszkaniu spółdzielczym. Po pewnym czasie, gdy realny stawał się zakup działki i wybudowanie domu, w gronie rodziny coraz częściej dyskutowaliśmy o tym, w jakim miejscu i domu chcielibyśmy zamieszkać. Oczekiwania każdego z nas w wielu punktach pokrywały się. Po kilku latach poszukiwań i gromadzenia oszczędności kupiliśmy osiemdziesięcioarową działkę w środku wsi, kilka kilometrów od miasta, w którym mieliśmy pracę i mieszkanie. Wertowaliśmy czasopisma i katalogi z projektami domów. Ostatecznie postanowiliśmy zlecić wykonanie projektu indywidualnego. Wydedukowaliśmy to w ten sposób: w projekcie indywidualnym, którego koszt wynosi trzy do cztery procent wartości inwestycji, budynek i pomieszczenia robimy na miarę swoich potrzeb. Teoretycznie możemy przyjąć, że uzyskujemy prawie sto procent przestrzeni zaprojektowanej zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

W katalogach nie znaleźliśmy w pełni odpowiadającego nam projektu. Gdybyśmy zdecydowali się na dom, w którym przykładowo dziesięć procent powierzchni byłoby zbędne, to i tak musielibyśmy zapłacić za jej wybudowanie.

Projekt zleciliśmy znanej na lokalnym rynku pracowni architektonicznej, wydającej własne katalogi domów. Po kilku wizytach u architekta nadal nie byliśmy usatysfakcjonowani przedstawianymi nam koncepcjami projektu. Funkcjonalność, estetyka, nowoczesność, moda, trendy technologiczne – te rzeczy są jak najbardziej OK, ale czegoś w tym wszystkim brakowało.

To tak, jakbyś poszedł do ogromnego sklepu z tysiącami produktów. Niby wybór jest duży, ale nie możesz znaleźć tego, czego szukasz, bo wszystko jest na jedną modłę, jakby produkowane przez jednego producenta, według jednego schematu. Jednak ostatecznie to TY decydujesz, czy kupujesz to, co ONI chcą ci sprzedać, czy bierzesz to, co TY chcesz kupić – wtedy musisz szukać gdzie indziej. Pośpiech jest tutaj złym doradcą.

Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy dokładnie, czego chcemy, jedynie wewnętrznie czuliśmy, że proponowane rozwiązania nam nie odpowiadają. Potrzebowaliśmy jakiejś wskazówki, inspiracji, która pokierowałaby nas w odpowiednim kierunku w naszych poszukiwaniach.

Wspólnie zadecydowaliśmy: NIE PRZYJMUJEMY TEGO, CO NAM NIE PASUJE, TYLKO SZUKAMY DALEJ, i to ze zwiększoną intensywnością.

Projekt budynku tak zaabsorbował nasze umysły, że gdy z kimkolwiek się spotykaliśmy, rozmowa szybko schodziła na temat budowy domu.

– Popatrzcie, jak wygląda rzut budynku w projekcie proponowanym przez waszego architekta – wskazał na rysunek jeden z naszych znajomych.

Rys. 1. Szkic projektu architekta

– Wpiszcie go w podstawową figurę, taką jak kwadrat lub prostokąt, i zobaczycie, że aby uzyskać rzut waszego domu, z prostokąta należy wyciąć kilka powierzchni.

Rys. 2. Szkic projektu wpisany w prostokąt z oznaczonymi powierzchniami do wycięcia

– Podstawową, wyjściową figurą jest kwadrat, można powiedzieć, że jest kompletny, pełny i symetryczny. Dom o podstawie kwadratu lub prostokąta daje poczucie zintegrowanej całości, jak również jest rozkładowy. Najlepiej więc, aby podstawa domu oraz kształt działki były kwadratowe lub prostokątne. Jeżeli powierzchnie są dodane lub wycięte z podstawowej figury, to w przestrzeni, którą tworzy nasz dom lub działka, też coś jest dodane lub wycięte. Wydaje się, że jest to logiczne i ma jakiś sens. Jeśli poszperacie w publikacjach o feng shui2 lub wastu3, starożytnych naukach o aranżacji przestrzeni, dowiecie się, że kształt działki i budynku mają ogromne znaczenie.

Ta krótka i prosta uwaga naszego znajomego zainspirowała nas do intensywniejszych poszukiwań. Byliśmy w tym czasie na etapie projektu koncepcyjnego wykonywanego przez wcześniej wspomniane biuro projektowe. Doszliśmy do wniosku, że nasze oczekiwania odbiegają od ogólnie przyjętych tendencji w projektowaniu domów. Pragnęliśmy tworzyć dom świadomie, tak by pasował do naszych osobowości. Szczerze powiedziawszy, reprezentowaliśmy typ inwestora wymagającego, ale niewiedzącego dokładnie, czego chce. Ostatecznie rozstaliśmy się z biurem projektowym i znaleźliśmy panią projektant, która podjęła się współpracy z takimi klientami jak my.

Najważniejsze dla nas było zrozumienie i odkrycie tego, czego poszukiwaliśmy, by w ogóle móc współpracować z architektem. Rozpoczęliśmy więc przygodę poszukiwaczy skarbu o nazwie „świadome budowanie” w lesie informacji. Wertowaliśmy publikacje, książki, poradniki, czasopisma, szukaliśmy w internecie, słuchaliśmy opinii i porad specjalistów, jak również niespecjalistów.

Kwadrat lub prostokąt

Wyjście od prostej figury, jaką jest kwadrat, posiadało wiele zalet. Z figur geometrycznych o takiej samej powierzchni kwadrat ma najmniejszy obwód. Oznacza to, że budynek o podstawie kwadratu będzie miał największą powierzchnię użytkową przy zastosowaniu najmniejszej ilości materiału. Mówiąc krótko, obwód oznacza długość ściany zewnętrznej do wymurowania. W prosty sposób możemy to sprawdzić, obliczając powierzchnię i długość boków kwadratu i innej figury. Oczywiście ktoś drobiazgowy zauważy, że koło o tej samej powierzchni ma najmniejszy obwód. Jednak obecnie rzadko buduje się domy mieszkalne o podstawie koła. W przeszłości czasami w takich domach, nazywanych wieżami, mieszkały królewny czekające na swoich królewiczów. Dlatego też w naszych rozważaniach nie uwzględnialiśmy koła.

Rys. 3. W przeszłości w domach nazywanych wieżami mieszkały czasami królewny czekające na swoich królewiczów

Ponadto według zasad wastu i feng shui dom o podstawie kwadratu lub prostokąta sprzyja jego mieszkańcom w dostatku i pomyślności.

Weźmy na przykład nasz pierwszy projekt, w którym rzut domu był w kształcie krzyża. Co możemy powiedzieć na jego temat, rozpatrując go w kontekście feng shui?

Przyłóżmy siatkę bagua do zarysu domu. Tym osobom, które nie zetknęły się z feng shui, należy się krótkie wprowadzenie. Siatka bagua, nazywana również mapą, szablonem lub diagramem, jest jednym z narzędzi feng shui. Dostarcza informacji o tym, jak otoczenie i przestrzeń, w której mieszkamy, odnosi się do różnych aspektów naszego życia. Diagram składa się z ośmiu pól. W języku starochińskim termin „bagua” można przetłumaczyć jako „osiem obszarów” (ba – osiem, gua – obszar).

Rys. 4. Diagram bagua

Szablon nakładamy na plan naszego mieszkania lub pokoju w ten sposób, by linia z polami WIEDZA, KARIERA, PRZYJACIELE przylegała do ściany z drzwiami wejściowymi. I tak zrobimy w naszym przypadku. Nałożymy diagram bagua na rzut planu budynku pierwszego projektu.

Rys. 5. Diagram bagua na rzucie planu budynku pierwszego projektu

Po nałożeniu diagramu można zobaczyć, że w rejonach ZAMOŻNOŚĆ, PARTNERSTWO, WIEDZA i PRZYJACIELE są ubytki. Strefa ZAMOŻNOŚĆ (BOGACTWO) znajduje się w lewym tylnym polu, patrząc od strony wejścia. Jak sama nazwa wskazuje, odzwierciedla ona sytuację finansową, ale nie tylko. Jej aspektami są również: umiejętność czerpania zadowolenia i doceniania tego, co mamy, oraz odwaga do podejmowania wyzwań stawianych przez życie. Dodałbym nawet, że te dwie wymienione cechy są motorem sukcesu w biznesie.

Strefa PARTNERSTWO znajduje się w prawej tylnej części mieszkania, od strony wejścia. Ten obszar odnosi się do związków międzyludzkich, kontaktów z partnerami życiowymi, przyjaciółmi, wspólnikami czy sąsiadami. Życie ludzkie to nie tylko „ja” i „moje”, ale to również, a może przede wszystkim, relacje z innymi ludźmi. Radość to dzielenie się radością, bogactwo to dzielenie się bogactwem, mądrość to dzielenie się mądrością.

Tak czy inaczej, dobrze byłoby, aby poszczególne strefy nie miały ubytków, które w jakiś sposób mogą niekorzystnie oddziaływać na mieszkańców danej posesji. A w tym przypadku – na nas.

To, co omówiliśmy, jest dla mnie wystarczającym argumentem, by za podstawę domu przyjąć kwadrat. To samo dotyczy działki. Jednak działkę już kupiliśmy i nie jest ani kwadratowa, ani prostokątna. Jej kształt wygląda jak na rysunku poniżej.

Rys. 6. Plan zakupionej przez nas działki

W publikacjach dotyczących wastu nie natrafiłem na opis tak wyglądającej działki, znalazłem natomiast omówienie cech podobnych kształtów.

Według zasad wastu kształt działki odchylony od kierunków świata jest niekorzystny i wpływa na trudności z zakończeniem spraw.

Rys. 7. Przykładowy plan działki odchylonej od kierunków świata

Natomiast działka w kształcie flagi oznacza dla mieszkańców straty.

Rys. 8. Przykładowa działka w kształcie flagi

Działka w kształcie przypominającym tasak oznacza wiele pragnień i związanych z nimi cierpień.

Rys. 9. Przykładowa działka przypominająca tasak

Ekspansja działki w kierunku południowo-zachodnim sprzyja utracie imienia, bogactwa i może wpływać na problemy psychiczne kobiet.

Rys. 10. Przykładowy plan działki z ekspansją w kierunku południowo-zachodnim

Gdy działka rozszerza się w kierunku północno-wschodnim, sprzyja to wszelkiej pomyślności, szczęściu i bogactwu.

Rys. 11. Przykład kształtu działki rozszerzającej się w kierunku północno-wschodnim

Nasza działka jest odchylona od kierunków świata o około trzydzieści stopni, ma dodaną część od strony południowo-zachodniej. Część uznaje się za dodaną, gdy jest mniejsza niż pięćdziesiąt procent pełnego fragmentu.

Rys. 12. Plan naszej działki z zaznaczeniem części dodanej i kąta odchylenia od kierunków świata

Na pierwszy rzut oka kształt naszej działki jest niekorzystny według zasad wastu i feng shui. Mamy dwa wyjścia: sprzedać działkę i szukać nowej lub znaleźć jakieś inne rozwiązanie.

Ponizie

Po obu stronach drogi widziałem przesuwające się drzewa. Jechaliśmy wozem drabiniastym ciągniętym przez konia. Mama trzymała mnie na rękach i ciepło przytulała do siebie.

Czasami zastanawiam się, jak mogę pamiętać ten obraz. Miałem wtedy około półtora roku. Mama dostała pracę jako nauczycielka. Nie chciała oddać mnie do żłobka. Starsza o dwa lata siostra chodziła już do przedszkola. W Poniziu, małej wiosce otoczonej lasem, niedaleko Augustowa, mieliśmy rodzinę, u której miałem przebywać do trzeciego roku życia, czyli do czasu, gdy będę mógł pójść do przedszkola.

Z przodu widziałem coś w rodzaju przejazdu, być może był to przejazd kolejowy. Na wozie siedziało jeszcze parę osób z rodziny. Każdy się do mnie uśmiechał i próbował zainteresować mnie czymś ciekawym. Przekazywano mnie z rąk do rąk, byłem przytulany i obejmowany. Pamiętam, jak wujek pokazał mi siekierkę: schował ją pod koszulę, a potem rozłożył ręce, by udowodnić, że nic nie ma pod ubraniem. Próbowałem odnaleźć ją wzrokiem, ale bez skutku. Następnie pamiętam, jak mama, trzymając mnie na rękach, weszła do izby i położyła mnie na ogromnym łóżku. Prawie cały mieściłem się na dużej poduszce. Przytuliła mnie. Zamknęła drzwi. Słyszałem jakieś rozmowy.

Przy domu był sad, w którym spędzałem wiele czasu, bawiąc się w cieniu drzew. Ciocia często zabierała mnie na skraj pobliskiego lasu, rozkładała koc na polance wśród drzew i czytała mi bajki.

Był piękny, słoneczny dzień, szliśmy wydeptaną ścieżką skrajem łąki. Z prawej strony mijaliśmy pasące się krowy, z lewej za miedzą pochylały się łany złocistożółtych zbóż. Z przodu widziałem wysoki las. Ciocia powiedziała mi, że jest to las sosnowy. Gdy doszliśmy do skraju lasu, rozłożyliśmy koc pomiędzy drzewami. Było bardzo miło. Drzewa dawały lekki cień. Ciocia wzięła książkę i zaczęła czytać. Położyłem się na boku i patrzyłem przed siebie. Widziałem zieloną łąkę, różnokolorowe kwiaty, pojedyncze drzewa i krzewy. W oddali zaznaczał się nasz dom i zielony sad. Widziałem też dom sąsiadów.

– W dalekiej krainie żyła księżniczka, która potrafiła rozmawiać ze wszystkimi mieszkańcami swojego królestwa. Nie tylko z ludźmi, lecz również z ptakami, drzewami...

Z zaciekawieniem słuchałem słów cioci. Patrzyłem przed siebie, czasami przymykając oczy, a czasami je otwierając. W oddali zobaczyłem sarenkę stojącą przy kępie traw stała, rozglądając się, jakby czegoś szukała. Zobaczyłem, że pojawiła się przy niej piękna pani. Zaczęły razem iść i wydawało się, że rozmawiają ze sobą. Potem sarenka pobiegła, a pani skierowała się w moją stronę. Bardzo ucieszyłem się z tego powodu, ponieważ byłem ciekawy, kim ona jest. Miała na sobie jasną suknię. Gdy podchodziła, widziałem, że jest śliczna.

– Ta sarenka się zgubiła, pokazałam jej drogę do mamy – powiedziała łagodnym głosem.

– Czy pani umie rozmawiać ze zwierzętami? – zapytałem, gdyż byłem bardzo ciekawy.

– Rozmawiam również z drzewami, kwiatami, pszczołami – ze wszystkimi zwierzętami i roślinami.

Słysząc jej głos, odczuwałem wielką przyjemność, chciałem tylko słuchać i słuchać.

– Wiem, że mieszkasz z ciocią i wujkiem w tamtym domu przy sadzie.

Skinąłem głową.

– Rozmawiałam z drzewami z waszego sadu. Powiedziały mi, że bardzo cieszą się, gdy przy nich siedzicie. Są wdzięczne twojemu wujkowi, że o nie dba. Czują wasze zapachy i waszą skórę, kiedy ich dotykacie. Te owoce, które one rodzą, są specjalnie dla was i drzewa cieszą się, kiedy je smakujecie. Rozmawiałam też ze słonecznikami i krzewami owoców w ogródku twojej cioci. Powiedziały mi, że lubią, gdy przechadza się pośród nich, gdy ociera się o nie, gdy ziemia przekazuje im dotyk jej stóp, kiedy boso chodzi pośród grządek. Cieszą się, gdy zrywa owoce, które specjalnie dla was rodzą.

Wydawało mi się, że zamknąłem oczy, czułem głaskanie po głowie, głos jakby umilkł, coraz wyraźniej słyszałem szum lasu. „Chyba przysnąłem”, pomyślałem.

***

Chodziłem z ciocią do sąsiadek, siadałem na podłodze przy stole i bawiłem się z innymi dziećmi podczas kobiecych rozmów. Pamiętam, jak rozmawiały o rodzeniu dzieci i przechodzeniu ciąży. Że jest to trochę bolesne i że każda przez to przechodzi, kiedy osiąga odpowiedni wiek. Słuchając rozmowy, tak wczułem się w ich sprawy, że byłem przerażony, iż będę musiał rodzić i odczuwać w przyszłości takie bóle przy porodzie. Rozpłakałem się i tłumaczyłem cioci, że nie chcę rodzić. Wszystkie się śmiały i wyjaśniały, iż czeka to tylko dziewczynki, a nie chłopców, czyli mnie.

Czułem się w wiosce jak w jednej wielkiej rodzinie. Miałem bardzo dużo wujków i cioć oraz wielu rówieśników, których traktowałem jak braci i siostry. Te przeżycia z dzieciństwa na pewno wzbudziły we mnie sentyment do życia na wsi na łonie natury. Myślę, że podświadomie wpływają na moje postrzeganie miejsca, w którym chciałbym zamieszkać.

Działka

Najprostszym rozwiązaniem byłoby zakupienie takiej działki, która według zasad wastu posiada korzystne cechy, to znaczy: działki kwadratowej, zorientowanej zgodnie z kierunkami świata, z odpowiednim ukształtowaniem powierzchni, czyli ze spadkiem w kierunku północno-wschodnim i lekkim wzniesieniem w rejonie południowo-zachodnim w miejscu, gdzie ma stać dom.

Rys. 13. Plan działki wzorcowej według wastu z zaznaczonym spadkiem terenu i miejscem na dom

Jednak nie zawsze mamy możliwość skorzystania z najprostszych rozwiązań. Zasadniczo, atrakcyjniejsze kawałki są już dawno wykupione. Właściciele z reguły nie chcą się ich pozbywać, bo niby dlaczego. Trzeba intensywnie szukać i mieć trochę szczęścia, aby znaleźć coś dobrego. W naszym przypadku wyszukanie odpowiadającego nam siedliska zajęło więcej niż trzy lata. Braliśmy pod uwagę ponad kilkanaście działek. Wtedy nie wiedzieliśmy o wastu i feng shui, ale kierowaliśmy się zasadami tak zwanego zdrowego rozsądku i swoimi oczekiwaniami odnośnie do miejsca:

Działka blisko miasta – bo tam mamy pracę.

Dostęp do mediów: kanalizacja, gaz, woda, prąd – bo chcemy mieć ogrzewanie, światło, łazienkę o wysokim standardzie. Brak w pobliżu tych mediów wiąże się z dodatkowymi inwestycjami.

Bliskość drogi publicznej, najlepiej dobrze utrzymanej, by nie było problemów z dojazdami, jak również z odśnieżaniem w czasie zimy.

Bliskość komunikacji publicznej – nie każdy ma samochód i może zajść konieczność skorzystania z publicznych środków transportu, choćby z powodu dojazdu dzieci lub wnuków do szkoły.

Dobre sąsiedztwo – najlepsze zabezpieczenie to nie wysokie ogrodzenie, a przyjaźni sąsiedzi. Ponadto nam bardziej odpowiada życie wśród ludzi niż na odludziu. Oczywiście, działka powinna być na tyle duża, by zapewniała prywatność i intymność.

Zwracaliśmy też uwagę na inne aspekty:

Czy w pobliżu nie ma linii wysokiego napięcia.

Czy teren nie jest podmokły – najlepiej zlecić badanie geologiczne gruntu i uzyskać opinię o przydatności terenu pod budowę. Jest to nieduża kwota, a zabezpiecza przed „wejściem na minę”. Byliśmy kiedyś zdecydowani na kupno pewnej działki. Bardzo nam odpowiadała: w pobliżu las, sąsiedztwo drogi publicznej, niedaleko miasta. Jednak wydanie pieniędzy na geologa zaoszczędziło nam problemów w przyszłości. Teren wymagał inwestycji, by wzmocnić podłoże pod fundamenty. Tak czy owak, w celu uzyskania pozwolenia na budowę należy zlecić badania geologiczne posadowienia budynku. Jednak wyniki takich badań dobrze jest znać przed zakupem działki.

Czy nie ma planów zagospodarowania terenu kolidującego z budową domu mieszkalnego, na przykład planu budowy autostrady lub zakładu przemysłowego w pobliżu działki.

Czy w pobliżu nie ma cmentarzy, kościołów, świątyń, szkół – takie sąsiedztwo raczej nie jest polecane.

Działka, którą kupiliśmy, z grubsza spełniała powyższe warunki, nasze oczekiwaniom i była odpowiedniej wielkości, gdyż ma powierzchnię prawie jednego hektara. Prawdę mówiąc, to chyba dobrze, że w trakcie kupowania nie wiedzieliśmy o zasadach wastu i feng shui, bo inaczej nie znaleźlibyśmy żadnego miejsca, zgodnego z wszystkimi zasadami i warunkami.

Rozwijając temat, można dodać:

Jeżeli kupujemy działkę lub posiadłość od ludzi, którzy są szczęśliwi i odnieśli sukces, możemy spodziewać się, że to miejsce im sprzyjało. I przeciwnie, posiadłości od ludzi nieszczęśliwych, strapionych, bankrutów mogą nieść ze sobą niekorzystne wpływy. Chińczycy mówią, że tam, gdzie w ziemi płynie chi, rozkwita roślinność, a tam, gdzie chi jest zablokowane, roślinność jest słaba, drzewa wyraźnie umierają. Bujne kwiaty, zielone liście to dobry znak. Rośliny suche i wątłe mogą zapowiadać marne życie mieszkańców tego terenu.

Decydując się na wybór terenu pod budowę domu, skorzystaj również z własnej intuicji. Stojąc na działce, wczuj się w nastrój tego miejsca – czy ono rzeczywiście ci odpowiada?

Jest jeszcze jedna ważna sprawa, nie tak kosztowna, ale dająca ciekawe informacje. Mówię o badaniu radiestezyjnym. Zleciliśmy zbadanie działki dwóm niezależnym radiestetom. Zrobiliśmy to już po kupnie, ale lepiej późno niż wcale. Wyniki pokrywały się.

O istnieniu cieków wodnych słyszeliśmy już wcześniej i wiedzieliśmy, że nienależy umieszczać domu w miejscach ich promieniowania. Dowiedzieliśmy się o siatce geobiologicznej, nazywanej siatką szwajcarską lub Hartmana. W Europie pokrywa ona powierzchnię ziemi na linii północ – południe co dwadzieścia osiem metrów i na linii wschód – zachód co trzydzieści pięć metrów. Siatka o takich oczkach jest określana jako drugiego stopnia. Siatka trzeciego stopnia ma oczka o wymiarach 196 na 245 metrów. Uważa się za niekorzystne dla zdrowia długie przebywanie, szczególnie spanie, na liniach siatki, a szczególnie na ich przecięciach. Nie wchodząc w szczegóły, najlepiej jest ustawić dom tak, by znajdował się wewnątrz oczka siatki.

U nas wyglądało to w ten sposób.

Rys. 14. Plan działki z naniesionymi ciekami i siatką szwajcarską

Mieliśmy dylemat, co zrobić z kształtem naszej działki i jej odchyleniem od kierunków.

Inne publikacje autora

Model kwantowej przestrzeni १ (eka)

Liczby pierwsze od wieków fascynują matematyków. W książce Model kwantowej przestrzeni १ (eka) ich rozkład został ukazany w nowej, warstwowo-radialnej strukturze RLS. Odkryta konstrukcja stała się podstawą sformułowania modelu kwantowej przestrzeni १ (eka), a następnie koncepcji dyskretnego czasu क्ष (kṣaṇa). Rozwój tych idei może wskazywać kierunek ku zunifikowanej teorii opisu rzeczywistości, obejmującej skalę mikro i makro.

Rozkład liczb pierwszych na warstwowo-radialnej spirali RLS (Radial Layer Spiral)

Formowanie przestrzeni

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Wejście do budynku

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Wastu

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Pięć elementów

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Eter

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Woda

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Ogień

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Ziemia

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Planety

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Strona południowa

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Karty perforowane

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Powietrze

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Parter

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Strona północna

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Piętro

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Szkic koncepcyjny

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Kierunki świata

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Pięć zwierząt

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Kamienie

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Wysokość pomieszczeń

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Dach

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Rozmyślania o miastach i budowlach

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Podziękowania

Dostępne tylko w pełnej wersji.

Przypisy

1Może nie każdy wie, co to jest książeczka mieszkaniowa, ponieważ taki termin był stosowany w czasach PRL-u. Wtedy budownictwem mieszkaniowym zajmowały się głównie spółdzielnie mieszkaniowe. Jedną z możliwości otrzymania mieszkania było założenie książeczki mieszkaniowej. Ponieważ na przydział czekało się kilkanaście lat, takie książeczki zakładano już nawet kilkuletnim dzieciom.

2Feng shui – starochińska nauka o projektowaniu domów i miast w harmonii z naturą.

3Wastu – staroindyjska nauka o tym, jak Natura i Kosmos wpływają na przestrzeń, w której mieszkają ludzie, innymi słowy, nauka o projektowaniu domów oraz miast w harmonii z Naturą i Kosmosem. Obecnie na Zachodzie feng shui jest, dzięki licznym publikacjom, bardziej spopularyzowane niż wastu.