Jacek antyterrorysta - Katarzyna Michalec - ebook

Jacek antyterrorysta ebook

Katarzyna Michalec

0,0
8,54 zł

lub
Opis

Czy można zostać antyterrorystą w czwartej klasie szkoły podstawowej? Oczywiście, że tak, bo w snach przecież wszystko jest możliwe. Jacek jest uczniem czwartej klasy i jak na razie nie ma pojęcia, kim chciałby zostać w przyszłości. Nękany ciągłymi pytaniami babci, w końcu zaczyna się nad tym zastanawiać. Nic jednak nie przychodzi mu do głowy. Pomysł podsuwają mu wiadomości telewizyjne, w których chłopiec widzi policjantów z oddziału antyterrorystycznego i już doskonale wie, jaki zawód chce wykonywać i to od zaraz. Kompletuje więc oddział z najdzielniejszych kolegów ze szkolnej ławki i… rusza do akcji. A akcje są naprawdę zabawne, ale też niebezpieczne i skomplikowane zarazem, bo przecież trzeba się dobrze zastanowić, czy śpiącą od ponad pięciuset lat królewnę na pewno obudzi granat hukowy. Niektóre sceny nawiązują do znanych nam bajek. Pomimo tego, że wszystko okazuje się tylko snem, Jacek i tak postanawia w przyszłości zostać antyterrorystą. To pełna humoru historia, polecana szczególnie tym, których interesuje praca w policji.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 39




Katarzyna Michalec

Jacek antyterrorysta

© Copyright by

Katarzyna Michalec & e-bookowo

Grafika na okładce: shutterstock

Projekt okładki:

e-bookowo & Katarzyna Michalec

ISBN 978-83-7859-431-4

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: [email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie

– O nie, znowu się zaczyna – pomyślał Jacek i utkwił wzrok w gigantycznej grubości szkłach okularów, za którymi iskrzyły się mikroskopijnych rozmiarów oczy. A do nich doczepiona była cała reszta, czyli pełna zmarszczek buzia z wielkim chudym nosem, gęste siwe afro włosy oraz sztuczna szczęka, która nigdy się nie zamykała. Tak, to cała babcia. Gadatliwa staruszka z wielkim sercem. Jacek ją uwielbiał, pomimo że ciągle zadawała mu te same, męczące pytania. Na przykład dzisiaj:

– Jacusiu, a czy ty już wiesz, kim chciałbyś zostać w przyszłości?

To pytanie chłopiec słyszał już chyba sto razy.

– A niby skąd mam to wiedzieć? – Jacek przemilczał odpowiedź, a babcia ciągnęła dalej:

– A może księciem z bajki lub rycerzem?

I w tym momencie miarka się przebrała.

Jakim znowu księciem? Za kogo ona mnie ma? Co za dziecinada. W końcu jestem już czwartoklasistą, a babcia zapewne uważa, że nadal noszę pieluchy – pomyślał, po czym odpowiedział, aby zaspokoić ciekawość staruszki:

– O tak, babciu, najchętniej zostałbym rycerzem.

Mikroskopijne oczy babci błysnęły w zachwycie, a usta rozwarły się od ucha do ucha, jakby trafiła szóstkę w lotto.

– Ho, ho. W takim razie, mam prezent w sam raz dla przyszłego rycerza.

I babcia zaczęła przekopywać swoją wielką czerwoną torbę z naderwanym uchem, w poszukiwaniu prezentu. W końcu wyjęła go i zadowolona wymachiwała nim przed nosem wnuka.

– No masz – pomyślał Jacek – kolejny rycerski miecz z tarczą. Mam już takie cztery. Mogłem powiedzieć, że chciałbym zostać księciem. Pewnie babcia i tak powiedziałaby to samo, że trafiła z prezentem, bo książę musi umieć walczyć. Ach ta babcia. W ramach zemsty kupię jej na dzień babci wrotki. Chociaż, kto wie, ona jest taka szalona, że mogłaby je założyć i pojechać nie wiadomo, dokąd.

Jacek wyobraził sobie babcię jadącą na wrotkach, uśmiechnął się pod nosem, podziękował za wymarzony prezent i udał się do swojego pokoju. Tarczę z mieczem wsunął pod łóżko, gdzie leżały pozostałe, takie same rycerskie zestawy. Położył się na łóżku i wlepił oczy w sufit.

A może to źle, że nie wiem, kim chciałbym być? – rozmyślał. – Może w tym wieku już trzeba to wiedzieć? Ale co niby mam zrobić? Jeszcze chyba nikt nie wymyślił takiego zawodu, który chciałbym wykonywać. Nie moja wina, że nic mi nie odpowiada.

Rozmyślania Jacka przerwał donośny głos mamy:

– Kolacja na stole!

Jacek zbiegł po schodach do kuchni. Swoją kolację postanowił zjeść przed telewizorem. Właśnie pokazywane były wiadomości. Dzisiaj jeden z oddziałów antyterrorystycznych ujął grupę poważnych przestępców. Jackowi oczy omal nie wypadły z orbit, gdy to zobaczył. Nogi zaczęły mu się trząść, a połowa kolacji wylądowała na podłodze.

– Tak, to jest to – powiedział – to naprawdę jest to – powtórzył raz jeszcze i pobiegł do swojego pokoju, aby wszystko dokładnie przemyśleć. Myślał, analizował, układał po kolei w głowie i uznał, że to zdecydowanie jest tym, czego szukał. Wziął do ręki kartkę oraz długopis i zaczął coś pilnie odnotowywać, po czym zbiegł na dół głośno wykrzykując:

– Mam! Wiem! Wiem już na pewno!

– Co takiego wiesz? – zapytał tata.

– Wiem, kim chcę zostać w przyszłości. A, w jakiej tam przyszłości! Zaraz, już dziś, albo najpóźniej jutro! – Jacek krzyczał pełen takich emocji, że omal nie eksplodował.

– W takim razie zamieniamy się w słuch – odparła mama.

– Uwaga! Chcę zostać terrorystą!

Tata z mamą wymienili się spojrzeniem i oboje zaniemówili na moment, nie wiedząc, skąd w tej małej głowie zrodził się taki pomysł. Mamie nasunęła się myśl, że być może to przez ten miecz od babci. W końcu zapytała:

– Jak to, terrorystą?

– No tak, po prostu. Chcę ścigać złodziei, bandytów i innych złych ludzi. Chcę być stróżem porządku.

– O tak, stróżem porządku to mógłbyś w końcu zostać. Najwyższa pora posprzątać ten bałagan w pokoju – odparł z rozbawieniem tata.

– Jacusiu, chyba miałeś na myśli, że chciałbyś zostać antyterrorystą – oznajmiła mama.

– Tak, właśnie. W każdym razie, to już postanowione i kropka. I nie próbujcie mnie od tego odwieść. Tato, wiem, co chcesz powiedzieć. Nawet tego nie rób. Wiem, że ostatnio źle posegregowałeś śmieci, ale jako że jesteśmy rodziną, tym razem ci daruję. Pilnowanie takich drobiazgów też będzie należeć do moich obowiązków. O, i jeszcze jedno. Zrobiłem listę rzeczy, które będą mi niezbędne do przeprowadzania akcji terrorystycznych, to znaczy antyterrorystycznych – poprawił się Jacek. – Sprzęt zapewne będzie trochę kosztowny, ale może babcia mogłaby co nieco zainwestować w mój przyszły zawód?

Jacek mówił jak nakręcony. Sam chyba dokładnie nie wiedział, co. W końcu wręczył tacie kartkę z całym szeregiem tych jakże niezbędnych rzeczy. A były tam kajdanki, okulary ochronne, kask, pistolet, pistolet maszynowy, kamizelka kuloodporna przez „ó”, nóż, kominiarka, granaty hukowe i jeden prawdziwy na wszelki wypadek oraz wiele innych rzeczy, które przyprawiły tatę o zawrót głowy. I wszystko to najlepiej, aby było gotowe już na następny dzień.

– Do jutra mu przejdzie – powiedział wesoło tata.

– A jeśli nie, to pamiętaj o segregowaniu śmieci – dodała mama i oboje zaczęli się śmiać.

Jacek siedział już w swoim pokoju i pilnie rozmyślał nad zgranym oddziałem, który musi skompletować.

– To