Ćwiczymy trudne głoski. Opowiadania logopedyczne - Katarzyna Michalec - ebook

Ćwiczymy trudne głoski. Opowiadania logopedyczne ebook

Katarzyna Michalec

0,0
8,54 zł

lub
Opis

Książka zawiera kilkanaście opowiadań logopedycznych dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Każda z historyjek poświęcona jest poznaniu innej głoski, która została wyodrębniona innym kolorem, dzięki temu małym czytelnikom będzie łatwiej je zapamiętać. Publikacja przeznaczona jest dla rodziców, logopedów oraz wszystkich zainteresowanych prawidłowym rozwojem mowy dziecka.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 21




Katarzyna Michalec

Ćwiczymy trudne głoski

opowiadania logopedyczne

© Copyright by

Katarzyna Michalec & e-bookowo

Projekt okładki: Katarzyna Michalec

Ilustracje: Katarzyna Michalec

ISBN 978-83-7859-786-5

Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo

www.e-bookowo.pl

Kontakt: [email protected]

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Spis treści
Żmija
Przyjaciele
Wyścig
Znaleziony jeż
Wielkie pieczenie
Pies zapominalski
Casting
Myszki
Niedźwiadki
Wyprawa Szymona
Lucek
Dzięcioł
Obóz
Powieść Maćka
Przygoda Heńka
Łatek

Żmija

Było już po burzy. Przestały strzelać grzmoty, a zza chmur wyjrzało słońce. Promienie szybko rozgrzały mokrą ziemię. Żmija wygrzebała się ze swojej kryjówki, przeciągnęła grzbiet i postanowiła ogrzać się w prażącym słońcu. Okrążyła dwa razy korzeń jarzębiny, aż wreszcie znalazła dogodne miejsce na drzemkę. Popatrzyła w kierunku pajęczyny krzyżaka, na której srebrzyły się przezroczyste krople deszczu. W końcu zmrużyła oczy. Do jej nozdrzy dochodził przyjemny zapach wrzosu i żywicy. Żmija rozmarzyła się, gdy nagle z drzewa spadł obok niej suchy patyk. Żmija podskoczyła jak poparzona wrzątkiem. Przestraszyła się nie na żarty i spojrzała w górę. Na gałęzi siedział orzeł trzymając się ostrymi jak żyletka pazurami i mrużył oczy. To nie wróżyło nic dobrego. Przerażona żmija żwawo podążała w stronę kryjówki. Jak dobrze, że w porę zdążyła się ukryć. Orzeł okrążył drzewo i ruszył w pościg za bażantem. Żmija ostrożnie wychyliła głowę z ukrycia i nie widząc w pobliżu żadnego zagrożenia, położyła się obok suchego patyka. Miała nadzieję, że w takim towarzystwie nikt jej nie dostrzeże. Ale to nie był najlepszy kamuflaż. Wkrótce obudziły ją dziwne chrzęsty i spostrzegła biegnącego w jej kierunku jeża. – Już chyba gorzej być nie może – zażartowała. Żmija ponownie dała susa do kryjówki i znowu uszła z życiem. Gdy wyszła na zewnątrz, natychmiast skryła się pod krzakiem jeżyny. Tam przecież nikt nie ośmieli się zajrzeć. – Ach jak dobrze – westchnęła – tutaj już nikt mnie nie zaskoczy. Niestety jej spokój szybko został zburzony przez żuka, którego bolał żołądek i tak głośno krzyczał, że zwabił w jeżyny żabę. A ta z kolei za wszelką cenę chciała go pożreć. – Co za dzień! – oburzyła się żmija – zmykajcie stąd, bo pożrę was oboje. I żaba z żukiem wzięli nogi za pas. A żmija spokojnie mogła wygrzewać się aż do zmierzchu.

Przyjaciele