49,90 zł
Bezkompromisowe spojrzenie na Izrael i jego politykę oczami jednego z największych światowych autorytetów w dziedzinie badań nad Holokaustem.
Atak Hamasu na południowy Izrael 7 października 2023 roku rozpoczął najkrwawszy i najtragiczniejszy rozdział trwającej od ponad wieku bliskowschodniej wojny stuletniej.
Profesor Omer Bartov urodził się w kibucu, dorastał w Tel Awiwie i służył w Siłach Obronnych Izraela podczas wojny Jom Kipur. Następnie został historykiem, ekspertem od armii niemieckiej i Zagłady, by po latach spojrzeć krytycznym okiem na własną ojczyznę.
Jaką drogę przeszło państwo zbudowane na haśle „nigdy więcej” do ludobójstwa w Strefie Gazy? Od sprzeciwu wobec dyskryminacji etnicznej do dyskryminowania Palestyńczyków. Od narodowej traumy do traumatyzowania innego narodu, a nawet odmawiania mu prawa do istnienia. Od piętnowania i karania faszystów po faszystów we własnym rządzie.
Omer Bartov szuka źródeł tych paradoksów. Przenikliwie analizuje ich ewolucję, demaskuje mechanizmy funkcjonowania i pyta o przyszłość. Bo w Izraelu taka krytyczna debata jest możliwa. Jeszcze.
Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak było, jak jest i jak być może.
Marcin Gutowski
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 292
Tytuł oryginału: ISRAEL: What Went Wrong?
Opieka redakcyjna: PIOTR TOMZA
Konsultacja merytoryczna: dr EDYTA GAWRON
Redakcja: ANETA TKACZYK
Korekta: ALDONA BARTA, JOANNA ZABOROWSKA, KRYSTYNA ZALESKA
Wybór zdjęć: ALDONA BARTA
Projekt okładki i stron tytułowych: JASIEK KRZYSZTOFIAK
Zdjęcie na pierwszej stronie okładki pochodzi z fotoreportażu Israel During The Six-Day War Michy Bar-Ama; przedstawia izraelskiego żołnierza przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie, czerwiec 1967 roku. © Micha Bar-Am / Magnum Photos
Fotografia autora na czwartej stronie okładki: © Peter Goldberg
Opracowanie typograficzne: ANNA PAPIERNIK
Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ
Skład i łamanie: Nordic Style
Copyright © 2026 by Omer Bartov Published by arrangement with Farrar, Straus and Giroux, New York © Copyright for the Polish translation by Tomasz Bieroń © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2026
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-09358-0
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).
Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).
W hołdzie dla mojego ojca, ostatniego syjonisty
Hanocha Bartova (1926–2016)
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
9 listopada 2023 roku w artykule, który ukazał się w dziale opinii „New York Timesa”, ostrzegłem, że izraelska operacja wojskowa w Strefie Gazy może zmierzać w kierunku ludobójstwa. Zwróciłem uwagę, że izraelskie operacje wojskowe doprowadziły do katastrofy humanitarnej, która będzie się tylko pogarszać. Zadałem też pytanie, czy działania Izraela graniczą – jak już wtedy twierdzili przeciwnicy tego kraju – z czystkami etnicznymi albo, co budziło większe kontrowersje, z ludobójstwem.
Jako historyk zajmujący się ludobójstwem uważałem wówczas, iż nie ma jeszcze dowodów na to, że doszło do niego w Strefie Gazy, chociaż uznałem za bardzo prawdopodobne, że mamy do czynienia ze zbrodniami wojennymi, a nawet zbrodniami przeciwko ludzkości. Płynęły z tego dwa ważne wnioski: po pierwsze należało zdefiniować to, co obserwowaliśmy, po drugie zaś nadal mieliśmy możliwość, by zapobiec eskalacji przemocy. Z historii wiemy – napisałem – że kluczowe znaczenie ma ostrzeganie przed potencjalnym ludobójstwem, zanim do niego dojdzie, a nie potępianie go po fakcie. Na początku listopada 2023 roku uważałem, że wciąż mamy na to czas.
Teraz już wiemy, że gdyby administracja Bidena podjęła zdecydowane działania w listopadzie albo grudniu 2023 roku, mogłaby zapobiec ludobójstwu. Jednakże ze względów politycznych, a także z powodu nieznajomości realiów politycznych Bliskiego Wschodu i wskutek ulegania podszeptom kłamliwych, skorumpowanych i ekstremistycznych przywódców Izraela tak się nie stało. Zamiast tego zaopatrzono izraelskie siły zbrojne w nieograniczone ilości amunicji do niszczenia Gazy i zapewniono Izraelowi dyplomatyczną żelazną kopułę, która pozwoliła mu działać bezkarnie. Prezydent Biden i jego administracja na zawsze pozostaną splamieni współudziałem w tej zbrodni, a Amerykanie, którzy zapłacili za jej realizację miliardami dolarów z własnych podatków, będą musieli dźwigać to brzemię przez kolejne pokolenia. Lecz to państwo Izrael do końca swojego istnienia będzie miało na sumieniu piętno Kaina.
Kiedy pisałem ten artykuł, było już oczywiste, że codzienna przemoc w Gazie jest nieakceptowalna i niewybaczalna. W odpowiedzi na rzeź dokonaną 7 października przez Hamas – która również była zbrodnią wojenną i zbrodnią przeciwko ludzkości – wojsko izraelskie przeprowadziło ataki powietrzne i lądowe, w których wyniku, jak podało Ministerstwo Zdrowia Gazy, w ciągu czterech tygodni zginęło ponad dziesięć i pół tysiąca Palestyńczyków, w tym tysiące dzieci. Było to dziewięć razy więcej niż liczba ofiar Hamasu – tysiąc sto sześćdziesiąt trzy osoby (jak obecnie wiemy, a nie tysiąc czterysta, jak pierwotnie twierdzono), w tym blisko czterystu członków sił bezpieczeństwa, a także dziewięćdziesięciu jeden obcokrajowców i Beduinów. Uzasadniając atak, izraelscy przywódcy i generałowie wydawali przerażające oświadczenia, które wskazywały na zamiar ludobójstwa.
Potworności pierwszych tygodni wojny jeszcze nie oznaczały, że mieliśmy do czynienia z „ludobójstwem” zgodnie z międzynarodową definicją prawną tego terminu. Twórca owego pojęcia, Rafał Lemkin, nazwał je „zbrodnią nad zbrodniami” i istnieje zrozumiała chęć określania każdego przypadku masowego morderstwa i rzezi mianem ludobójstwa. Tyle że taka praktyka bardziej zaciemnia, niż rozjaśnia sprawę.
Międzynarodowe prawo humanitarne definiuje kilka poważnych zbrodni w konflikcie zbrojnym. „Zbrodnie wojenne” są zdefiniowane w konwencjach genewskich z 1949 roku i kolejnych protokołach jako poważne naruszenia praw i zwyczajów wojennych w międzynarodowym konflikcie zbrojnym, zarówno wobec walczących, jak i ludności cywilnej. Zbrodnie te obejmują takie działania, jak „poważne zniszczenia i przywłaszczenia mienia, nieusprawiedliwione koniecznością wojskową i dokonywane bezprawnie i samowolnie” oraz „deportacja albo przesiedlanie ludności cywilnej”. Ważnym elementem jest zasada proporcjonalności, która wymaga, aby skutki stosowanych środków i metod walki nie były nieproporcjonalne do zamierzonych korzyści militarnych. Na przykład zrzucenie tysiąckilogramowej bomby na szkołę, w której przebywa dwustu cywilnych uchodźców, w celu zabicia dwóch przywódców Hamasu może zostać uznane za nieproporcjonalne.
Statut Rzymski z 1998 roku5*, na którego podstawie powołano do życia Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), definiuje „zbrodnie przeciwko ludzkości” jako „którykolwiek z następujących czynów, popełniony w ramach rozległego lub systematycznego, świadomego ataku skierowanego przeciwko ludności cywilnej”, z których najbardziej istotne są „zabójstwo”, „tortury”, „eksterminacja” i „deportacja lub przymusowe przemieszczanie ludności”. W odróżnieniu od ludobójstwa zbrodnie przeciwko ludzkości nie muszą być skierowane przeciwko konkretnej grupie, a w odróżnieniu od zbrodni wojennych nie muszą być dokonywane w czasie wojny.
Powszechnie używane pojęcie „czystki etnicznej” nie jest zdefiniowane w międzynarodowym prawie humanitarnym. Ale komisja ekspertów ONZ, której zadaniem było zbadanie naruszeń prawa międzynarodowego na terytorium byłej Jugosławii, zdefiniowała je jako „celową politykę sformułowaną przez jedną grupę etniczną albo religijną w celu usunięcia ludności cywilnej innej grupy etnicznej albo religijnej z określonych obszarów geograficznych przy użyciu przemocy i terroru”.
A co z ludobójstwem, „zbrodnią nad zbrodniami”? Zostało ono zdefiniowane w konwencji ONZ w sprawie ludobójstwa z 1948 roku jako „którykolwiek z następujących czynów, dokonany z zamiarem zniszczenia w całości lub części grupy narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej”. Czyny te obejmują: „(a) zabójstwo członków grupy; (b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy; (c) rozmyślne stworzenie dla grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie jej całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego; (d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy; (e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”.
Kluczowe znaczenie dla zdefiniowania ludobójstwa mają dwa czynniki: po pierwsze, jawny zamiar zniszczenia grupy, po drugie – działania świadczące o tym, że zabijanie nie jest przypadkowe, ale celowo wymierzone w członków określonej grupy z zamiarem jej zniszczenia. Dlatego ważne są wypowiedzi przywódców, podobnie jak powiązanie takich wypowiedzi z konkretnymi działaniami w terenie. Ponadto podżeganie do ludobójstwa, którego dowodem mogą być takie wypowiedzi, w świetle prawa międzynarodowego również jest przestępstwem.
Mówiąc prościej, aby udowodnić, że dochodzi do ludobójstwa, musimy wykazać nie tylko niszczycielskie działania wobec określonej grupy, ale też zamiar jej zniszczenia. Ludobójstwo jako pojęcie prawne różni się od czystek etnicznych tym, że te ostatnie mają na celu usunięcie ludności z danego terytorium, często z użyciem przemocy, podczas gdy ludobójstwo ma na celu zniszczenie ludności niezależnie od miejsca jej przebywania. Każde z tych działań – a zwłaszcza czystka etniczna – może przerodzić się w ludobójstwo, jak to się stało w odniesieniu do ludu Hererów w niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej w 1904 roku, Ormian w 1915 roku, a także Holokaustu, który rozpoczął się od zamiaru usunięcia Żydów z terytoriów kontrolowanych przez Niemcy, a kiedy okazało się to trudne do realizacji w praktyce, przekształcił się w eksterminację.
Kiedy śledziłem kolejną wojnę w Gazie w pierwszych jej tygodniach, moim największym zmartwieniem było istnienie zamiaru ludobójstwa, który mógł się łatwo przerodzić w ludobójcze działania. 7 października premier Benjamin Netanjahu powiedział, że mieszkańcy Gazy zapłacą „ogromną cenę” za zbrodnie Hamasu, a izraelskie siły zbrojne obrócą niektóre gęsto zaludnione ośrodki miejskie Gazy „w gruzy”. 28 października dodał, powołując się na Księgę Powtórzonego Prawa: „Pamiętaj, co ci uczynił Amalek” (Pwt 25, 17–19). Większość Izraelczyków wie, że w ramach zemsty za atak Amaleka Biblia wzywa: „zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci” (1 Sm 15, 3).
Niepokojące sformułowania nie ograniczały się do tego rodzaju wezwań. 9 października izraelski minister obrony Joaw Galant powiedział: „Walczymy ze zwierzętami w ludzkiej skórze i działamy odpowiednio do tego”, co jest stwierdzeniem wskazującym na dehumanizację i przywodzącym na myśl ludobójstwo. Następnego dnia koordynator działań rządowych izraelskiej armii na terytoriach okupowanych, generał dywizji Ghassan Alian, który jest druzem3, zwrócił się do mieszkańców Gazy w języku arabskim ze słowami: „Zwierzęta w ludzkiej skórze należy traktować jak zwierzęta”, i dodał: „Nie będzie prądu ani wody. Będzie tylko zniszczenie. Chcieliście piekła, będziecie mieli piekło”.
Tego samego dnia emerytowany generał dywizji Giora Eiland napisał w dzienniku „Jedi’ot Acharonot”: „Państwo Izrael nie ma innego wyboru, jak tylko zmienić Gazę w miejsce, w którym tymczasowo albo na stałe nie da się żyć”. Uściślił: „Wywołanie poważnego kryzysu humanitarnego w Gazie jest niezbędnym środkiem do osiągnięcia tego celu”. W innym artykule napisał, że „Strefa Gazy stanie się miejscem, w którym nie przetrwa żadna istota ludzka”. Nie słyszałem, żeby jakikolwiek wojskowy albo polityk potępił to stwierdzenie.
Mógłbym przytoczyć wiele innych przykładów.
Wszystkie te wypowiedzi można łatwo zinterpretować jako wskazujące na zamiar ludobójstwa. Ale czy w pierwszych tygodniach ataku na Strefę Gazy już do niego doszło? Izraelscy dowódcy wojskowi przekonywali, że starają się ograniczyć ofiary wśród ludności cywilnej, a ogromną liczbę zabitych i rannych Palestyńczyków przypisywali taktyce Hamasu polegającej na wykorzystywaniu cywilów jako żywych tarcz i umieszczaniu swoich centrów dowodzenia w placówkach humanitarnych, takich jak szpitale.
Lecz już 13 października izraelskie Ministerstwo Wywiadu – później zlikwidowane – przedstawiło propozycję przeniesienia całej ludności Strefy Gazy na rządzony przez Egipt Półwysep Synaj. Chociaż biuro Netanjahu argumentowało, że był to jedynie „dokument koncepcyjny”, z perspektywy czasu bardzo mocno przypomina on propozycję Donalda Trumpa z lutego 2025 roku, aby Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Strefą Gazy po wysiedleniu Palestyńczyków z tego terytorium. Netanjahu, który podczas tej zatrważającej wypowiedzi stał obok Trumpa, opisał ów pomysł jako „rewolucyjny i kreatywny”, a nawet jako coś, co „może zmienić historię”. Chociaż oświadczenie Trumpa rzekomo zaskoczyło Izraelczyków, Netanjahu potwierdził następnie, że Izrael jest „zaangażowany w plan prezydenta USA Trumpa dotyczący stworzenia innej Gazy”6*.
Kiedy rozważamy ową propozycję Trumpa w kontekście wypowiedzi izraelskich, które padały od samego początku wojny, oraz w kontekście celowego zniszczenia Gazy, wydaje się teraz, że bynajmniej nie należała ona do tych nieprzemyślanych „chlapnięć”, z jakich słynie amerykański przywódca. Można stwierdzić, że Siły Obronne Izraela realizowały politykę zamiany Strefy Gazy w miejsce nienadające się do zamieszkania, licząc na jej całkowite wyludnienie. W trakcie wdrażania tej polityki Trump uznał, że mieszkańcy Strefy Gazy nie mogą już tam mieszkać i zaproponował, aby dla ich własnego bezpieczeństwa i wygody przenieść ich gdzie indziej, co w rzeczywistości sankcjonuje zbrodnię przymusowego wysiedlenia, czyli czystkę etniczną. Przynajmniej na razie się to nie udało. Pod koniec września 2025 roku Trump naciskał na proces polityczny, który mógłby ułatwić utworzenie „państwa palestyńskiego” w odległej przyszłości. Biorąc pod uwagę niemal całkowite zniszczenie Strefy Gazy, kierunek polityki izraelskiej i ograniczoną zdolność skupienia uwagi Trumpa, koniec cierpień Palestyńczyków wydaje się naprawdę bardzo odległy.
Skrajnie prawicowe środowiska w izraelskim rządzie – silnie reprezentowane również w IDF – z radością powitały wojnę jako okazję do całkowitego pozbycia się Palestyńczyków. Na początku listopada 2023 roku w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie wideo, na którym kapitan Amichai Friedman, rabin z Brygady Nahal (w której służyłem jako żołnierz i oficer w latach 1972–1976), mówi do grupy żołnierzy: teraz nie ma już wątpliwości, że „ta ziemia należy do nas, cała ziemia, łącznie z Gazą i Libanem”7*. Żołnierze wiwatowali; armia przekonywała, że zachowanie rabina było „niezgodne” z jej wartościami i wytycznymi.
A zatem chociaż we wczesnych fazach kampanii nie byliśmy jeszcze w stanie stwierdzić, czy wojsko celowo atakuje palestyńskich cywilów, pod względem funkcjonalnym i retorycznym istniały już powody do przypuszczeń, że jesteśmy świadkami czystki etnicznej, która może się szybko przerodzić w ludobójstwo, jak to się niejednokrotnie zdarzało w przeszłości.
To wszystko nie działo się w próżni. W miesiącach poprzedzających atak z 7 października bardzo się przejmowałem rozwojem wydarzeń. 4 sierpnia 2023 roku wraz z kilkoma kolegami wystosowaliśmy petycję, w której ostrzegaliśmy, że próba neutralizacji sądów przez rząd Netanjahu ma na celu utrwalenie izraelskiej okupacji terytoriów palestyńskich. Podpisało ją blisko dwa i pół tysiąca naukowców, duchownych i osób publicznych, oburzonych rasistowską retoryką członków rządu, jego antydemokratycznymi działaniami oraz rosnącą przemocą osadników – ewidentnie wspieranych przez izraelskie siły zbrojne – wobec Palestyńczyków na okupowanym Zachodnim Brzegu.
To, przed czym ostrzegaliśmy – że nie da się bez konsekwencji ignorować pięćdziesięciosześcioletniej okupacji i ucisku milionów ludzi oraz trwającego od szesnastu lat oblężenia Strefy Gazy – 7 października stało się faktem. Po dokonanej przez Hamas rzezi żydowskich i nieżydowskich cywilów nasza grupa wystosowała drugą petycję, potępiającą zbrodnie popełnione przez Hamas oraz wzywającą rząd izraelski do zaprzestania masowej przemocy i zabijania niewinnych palestyńskich cywilów w odpowiedzi na kryzys. Napisaliśmy, że jedynym sposobem na przerwanie tej spirali przemocy jest znalezienie politycznego kompromisu z Palestyńczykami i zakończenie okupacji.
Jak jednak wiemy, apele te nie zostały wysłuchane. W moim pierwotnym eseju, opublikowanym w „New York Timesie” miesiąc po rozpoczęciu wojny, wezwałem przywódców i wybitnych naukowców z instytucji zajmujących się badaniem i upamiętnianiem Holokaustu do wygłoszenia publicznego ostrzeżenia przed gniewną i mściwą retoryką, która dehumanizuje ludność Gazy i wzywa do jej unicestwienia. Podkreśliłem też, że nadszedł czas, aby sprzeciwić się eskalacji przemocy na Zachodnim Brzegu w wykonaniu izraelskich osadników i żołnierzy IDF, już wtedy wyraźnie zmierzającej w kierunku czystek etnicznych pod przykrywką wojny w Gazie. Zwróciłem również uwagę, że według doniesień mediów kilka palestyńskich wiosek ewakuowało się pod wpływem gróźb osadników. Od tego czasu liczba opuszczonych ośrodków rosła wykładniczo, do chwili obecnej około osiemdziesięciu palestyńskich miejscowości wysiedlono, do stu osiemdziesięciu istniejących przed 7 października osad żydowskich dodano sto dwadzieścia nowych i rząd zezwolił na budowę trzydziestu tysięcy mieszkań dla osadników. Jednocześnie izraelskie siły zbrojne przenoszą taktykę stosowaną w Strefie Gazy na Zachodni Brzeg, wykorzystując duże oddziały zbrojne, czołgi, drony i myśliwce; do lutego 2025 roku z północnej części Zachodniego Brzegu wysiedlono co najmniej czterdzieści tysięcy Palestyńczyków.
W moim eseju zwróciłem się bezpośrednio do tak szacownych instytucji, jak Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie oraz Światowe Centrum Pamięci o Holokauście Yad Vashem w Jerozolimie, aby podjęły działania i stanęły na czele tych, którzy ostrzegają przed zbrodniami wojennymi, zbrodniami przeciwko ludzkości, czystkami etnicznymi i zbrodnią nad zbrodniami, czyli ludobójstwem. Zaznaczyłem, że jeśli naprawdę wierzymy, iż Holokaust nauczył nas, że musimy – a właściwie mamy obowiązek – chronić nasze człowieczeństwo i godność poprzez ochronę innych, to nadszedł czas, aby powstać i zabrać głos, zanim przywódcy Izraela pogrążą swój kraj i sąsiadów w otchłani.
Przekonywałem, że wciąż nie jest za późno, aby powstrzymać Izrael przed ludobójstwem: „Nie możemy czekać ani chwili dłużej” – napisałem.
Mimo to żaden z moich kolegów związanych z tymi instytucjami nie zabrał wtedy głosu i – o ile mi wiadomo – większość z nich (a może nawet wszyscy) do dziś tego nie zrobiła. Za to 28 listopada 2023 roku kilku wykładających w Izraelu i Stanach Zjednoczonych historyków zajmujących się Holokaustem opublikowało atak na mój felieton z „New York Timesa” w angielskiej edycji „Haaretz”, najważniejszej liberalnej gazety w Izraelu. Zamiast przyłączyć się do mnie w ostrzeganiu przed eskalacją przemocy ze strony izraelskich sił zbrojnych w Strefie Gazy, wspomniani eksperci zajęli się negowaniem bądź bagatelizowaniem dowodów albo przekręcaniem argumentów zawartych w moim eseju. „Uznajemy – napisali – że niektóre wypowiedzi izraelskich przywódców są naprawdę nikczemne i nie można pominąć ich milczeniem”. Następnie szybko usprawiedliwili te wypowiedzi, powołując się na kilka przypadków zbrodni (takich jak ścięte głowy niemowląt), które okazały się zmyślone: „Dehumanizowanie terrorystów, którzy gwałcili kobiety, ścinali głowy niemowlętom, torturowali swoje ofiary, rozstrzeliwali je i palili żywcem, nie jest jednak dowodem zamiaru ludobójstwa, ale odzwierciedleniem ograniczeń języka w opisywaniu zachowań, które wydają się naprawdę nieludzkie”. Jak już wskazałem, a naukowcy ci musieli o tym wiedzieć, w rzeczywistości dehumanizowano i brutalnie atakowano całą ludność Gazy, nie tylko Hamas – żeby przywołać tylko słowa prezydenta Izraela Icchaka Herzoga, który już 12 października oświadczył, że „odpowiedzialność ponosi cały naród. Nieprawdziwa jest retoryka, że cywile nie są świadomi, nie są zaangażowani”8*. Nic dziwnego, że Republika Południowej Afryki powołała się między innymi na to oświadczenie, stawiając Izraelowi zarzut ludobójstwa na forum Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w styczniu 2024 roku.
Wspomniani historycy przyznali następnie, że „zginęło około trzynastu tysięcy trzystu Palestyńczyków, z czego mniej więcej dwie trzecie to kobiety i nieletni”, że „cierpienia w Strefie Gazy są rzeczywiście straszną katastrofą i w najbliższej przyszłości trudno sobie wyobrazić poprawę sytuacji”.
Lecz podobnie jak wielu innych Izraelczyków wtedy i obecnie, jednoznacznie stwierdzili, że „to Hamas ponosi winę za wywołanie sytuacji, która przerodziła się w nieakceptowalną katastrofę humanitarną”. Powołując się na znane dowody, że Hamas wziął setki zakładników i zbudował kompleks tuneli pod skupiskami ludności cywilnej, zapytali: „Gdzie kończy się obowiązek ochrony obywateli przez państwo podczas wojny z organizacją terrorystyczną, która wykorzystuje zarówno własnych cywilów, jak i zakładników jako żywe tarcze?”. Uznali, że nie można i nie należy nic robić na rzecz ochrony cywilów w Strefie Gazy, ponieważ wszystkie niewinne ofiary śmiertelne można przypisać Hamasowi, a tym samym zwiększyć brzemię jego winy.
Badacze Holokaustu podsumowali: „Nie ma dowodów na to, że Izrael dopuszcza się czystek etnicznych, zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości albo ma zamiary ludobójcze. Zarzuty, że może zmierzać w kierunku takich działań, nie przyczyniają się w żaden sposób do rozwiązania obecnego konfliktu. Zarzuty te są konfliktogenne i niebezpieczne”9*. To, przed czym wtedy ostrzegałem, a czemu badacze Holokaustu tak stanowczo zaprzeczali, niestety stało się przez ten czas rzeczywistością.
Kilka miesięcy po napisaniu eseju przestrzegającego przed perspektywą ludobójstwa udałem się do Izraela – po raz pierwszy od ataku z 7 października. Podczas tej wizyty 19 czerwca 2024 roku miałem wygłosić wykład na Uniwersytecie Ben Guriona (BGU) w Beer Szewie. Mój wykład należał do programu konferencji poświęconej światowym protestom przeciwko Izraelowi na kampusach uniwersyteckich. Planowałem poruszyć temat wojny w Strefie Gazy, a także szerszą kwestię, czy protestujący wyrażają szczere oburzenie, czy też motywuje ich antysemityzm, jak twierdzili niektórzy. Sprawy nie potoczyły się jednak zgodnie z planem.
Kiedy dotarłem do wejścia na salę wykładową, zobaczyłem grupę studentów. Szybko się okazało, że nie przyszli, by wziąć udział w wydarzeniu, tylko zaprotestować przeciwko niemu. Dzień wcześniej dostali wiadomość na WhatsAppie, która informowała o wykładzie i wzywała do działania: „Nie pozwolimy na to! Jak długo będziemy się dopuszczali zdrady własnego kraju?!?!?!??!!”.
W wiadomości stwierdzono ponadto, że podpisałem petycję, w której Izrael nazwano „reżimem apartheidu” (w rzeczywistości tekst odnosił się do reżimu apartheidu na Zachodnim Brzegu). Zostałem też „oskarżony” o napisanie wspomnianego wyżej eseju w „New York Timesie” z listopada 2023 roku, w którym sugerowałem, że chociaż wypowiedzi izraelskich przywódców wskazywały na zamiar ludobójstwa, to wciąż jest czas, aby powstrzymać Izrael przed jego popełnieniem. W tej kwestii byłem winny zarzucanych mi czynów. Organizator wydarzenia, wybitny geograf Oren Yiftachel, spotkał się z podobną krytyką. Jego przewinienia obejmowały pełnienie funkcji dyrektora „antysyjonistycznego” B’Tselem, szanowanej na całym świecie organizacji pozarządowej zajmującej się prawami człowieka.
Kiedy uczestnicy panelu i garstka wykładowców weszli do sali, ochroniarze uniemożliwili protestującym studentom przedostanie się do środka. Nie zdołali jednak zamknąć drzwi sali wykładowej ani powstrzymać ich od wykrzykiwania przez megafon haseł i uderzania z całej siły w ściany.
Po ponad godzinie takich przepychanek uzgodniliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie zaproszenie protestujących studentów do rozmowy, pod warunkiem że przestaną zakłócać porządek. Znaczna część aktywistów w końcu weszła do sali i przez następne dwie godziny siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Okazało się, że większość tych młodych mężczyzn i kobiet niedawno powróciła ze strefy Gazy, gdzie wszyscy służyli jako żołnierze rezerwy.
W trakcie rozmowy stało się jasne, że studenci chcieli zostać wysłuchani, a nikt, być może łącznie z ich profesorami i władzami uczelni, nie był zainteresowany tym, co mieli do powiedzenia. Moja obecność i ich mglista wiedza o mojej krytyce wojny wywołały w nich potrzebę wyjaśnienia mi, ale być może także samym sobie, w czym uczestniczyli jako żołnierze i obywatele.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
5* – Rzymski Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego, 17.07.1998, https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20030780708/O/D20030708.pdf (dostęp: 22.12.2025). ↩
6* – za: https://www.timesofisrael.com/liveblog_entry/cogat-chief-addresses-gazans-you-wanted-hell-you-will-get-hell/; https://www.ynet.co.il/yedioth/article/yokra13625377; https://www.ynetnews.com/article/sju3uabba (dostęp: 31.03.2026). ↩
7* – za: https://www.haaretz.com/israel-news/2023-11-05/ty-article/rabbi-at-israeli-military-base-says-whole-country-is-ours-including-gaza-and-lebanon/0000018b-a031-d42c-a9ef-ad772cdc0000 (dostęp: 31.03.2026). ↩
8* – za: https://x.com/SprinterPress/status/1713064886027063584?s=20; https://www.timesofisrael.com/a-blood-libel-herzog-saysicj-twisted-my-words-to-support-unfounded-contention/ (dostęp: 31.03.2026). ↩
9* – Tuvia Friling, Laura Jockusch, Liat Steir-Livny, Avinoam Patt, Dina Porat, Charging Israel With Genocide in Gaza Is Inflammatory and Dangerous, „Haaretz”, 28 listopada 2023, https://www.haaretz.com/opinion/2023–11–28/ty-article-opinion/.premium/charging-israel-with-genocide-in-gaza-is-inflammatory-and-dangerous/0000018c-103d-d679-abdc-963d1ecb0000 (dostęp: 10.03.2026). ↩
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
3 Druzowie to arabska mniejszość etniczno-religijna, zamieszkująca głównie terytorium Libanu, Syrii i Izraela (Wzgórz Golan). Izraelscy druzowie – ze względu na swoją lojalność wobec państwa – służą w IDF, w przeciwieństwie do przedstawicieli pozostałych mniejszości etnicznych w tym kraju (przyp. red.). ↩
