Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
By wyjaśnić działanie mechanizmów rządzących współczesną Rosją, Alice Lugen przytacza historie tak absurdalne, że kojarzą się ze Związkiem Radzieckim opisywanym przez Bułhakowa. Prezydenta Putina tak frapuje los żurawi białych, że udaje się do ich rezerwatu, by jako „żuraw alfa” uczyć młode osobniki latać. Komitet Narodowy +60, powołany z okazji jego sześćdziesiątych urodzin, zwraca się do patriarchy Cyryla z prośbą o przyśpieszoną kanonizację Władimira Władimirowicza. Na głębokiej prowincji chłopak wspina się na drzewo, by skorzystać z internetu – inaczej nie może uczestniczyć w zdalnych wykładach. Według oficjalnych informacji zasięg jest. Tyle że osiem metrów nad ziemią.
Imperium gniewu nie jest jednak książką zabawną. Dzisiejsza Rosja to kraj przemocy, nadzoru i bezprawia. Obywatelom radzi się, by próby korupcji zgłaszali na specjalną infolinię Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zarazem wszyscy wiedzą, że łapówkarski rekord kraju padł w Komitecie Śledczym Federacji Rosyjskiej, prowadzącym dochodzenia w sprawach karnych. Dzieciom w przedszkolach daje się do zabawy makietę zrujnowanego ukraińskiego miasta. Z opozycją i niezależnymi mediami walczy się, tworząc wciąż zaostrzane przepisy o „zagranicznych agentach”, które niepokojąco przypominają stalinowskie dekrety o „wrogach ludu”.
Procesy, które sprawiły, że Federacja Rosyjska przekształciła się w patologiczny system, mają korzenie zarówno w czasach radzieckich, jak i carskich. Alice Lugen pokazuje, że powrót do starych metod represji doprowadził do powstania zupełnie nowego tworu – Rosji, którą trudno nawet porównać do znanych nam totalitaryzmów.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 386
Data ważności licencji: 4/15/2033
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.
Projekt okładki Agnieszka Pasierska
Projekt typograficzny i redakcja techniczna Robert Oleś
Fotografia na okładce © Ramil Sitdikov / Getty Images
Wybór fotografii Alice Lugen
Copyright © by Alice Lugen, 2026
Opieka redakcyjna Jakub Bożek
Redakcja Ewa Charitonow
Korekta Elżbieta Krok / d2d.pl, Monika Paduch / d2d.pl
Skład Robert Oleś
Konwersja i produkcja e-booka: d2d.pl
ISBN 978-83-8396-313-6
WYDAWNICTWO CZARNE sp. z o.o.
czarne.com.pl
Wydawnictwo Czarne
@wydawnictwoczarne
Redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa
Wołowiec 2026
Wydanie I
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Wprowadzenie
Rozdział 1 Kult wodza
Rozdział 2 Junarmia
Rozdział 3 Głubinka
Rozdział 4 Rejestry zagranicznych agentów
Rozdział 5 Stosunek do Związku Radzieckiego
Rozdział 6 Globalna izolacja i sankcje
Rozdział 7 Imperializm i kulturowa wojna z Zachodem
Rozdział 8 Roskomnadzor
Rozdział 9 Propaganda i dezinformacja
Rozdział 10 Telewizja, internet, źródła informacji
Rozdział 11 Zmiany w programach szkolnych
Rozdział 12 Patriotyzm czasu wojny
Rozdział 13 Mniejszości, regiony, struktura
Rozdział 14 Cyfrowa inwigilacja ludności
Rozdział 15 Korupcja
Rozdział 16 Władza kontra demokracja
Rozdział 17 Jak żyją bogaci Rosjanie
Podziękowania
Wybrana literatura
Przypisy końcowe
Źródła ilustracji
Opisywanie putinowskiej Rosji przypomina oglądanie rozległej panoramy przez dziurkę od klucza. Reportaże i opracowania poświęcone temu tematowi mają cechę wspólną: autorzy i autorki zawierają z czytelnikami swoistą umowę dopuszczającą skróty, uproszczenia oraz fragmentaryczność. W innym wypadku nie mogłaby powstać jakakolwiek książka, ponieważ pojedyncza publikacja nie jest w stanie pomieścić takiego poziomu złożoności.
Mówimy wszak o państwie, w którym trudno jednoznacznie określić obowiązujący ustrój, gdzie „oficjalne” wyjaśnienia nie muszą mieć nic wspólnego ze stanem faktycznym, a zupełnie normalnym zjawiskiem jest jednoczesne funkcjonowanie kilku, czasem nawet kilkunastu linii narracyjnych, często stojących ze sobą w jawnej sprzeczności. O państwie zamieszkanym przez ponad sto dziewięćdziesiąt narodowości i grup etnicznych o różnych uwarunkowaniach kulturowych i odmiennych celach, komunikujących się w przeszło dwustu trzydziestu językach i dialektach. Co więcej, o państwie, w którym znaczna większość najciekawszych spraw mieści się – ku utrapieniu badaczy – w granicach definicji tajemnicy państwowej lub wojskowej i została utajniona. Intrygująca dokumentacja spoczywa zamknięta na cztery spusty w miejscu, do którego nie sposób się dostać.
Jakby tego było mało, w putinowskiej Rosji nieustannie miesza się wielość głosów, niekonsekwencji i skrajnie odmiennych doświadczeń, splatają się rozmaite antynomie oraz konflikty interesów. Aby oddać ten obraz, choćby w przybliżeniu, należałoby zaprosić setki dziennikarzy, naukowców, badaczy, pasjonatów, podróżników, analityków i artystów – osób o różnych wrażliwościach i perspektywach. Każda z nich zobaczyłaby inną Rosję, a dzieło powstałe na podstawie ich relacji liczyłoby dziesiątki tomów i mimo to wciąż nie wyczerpywałoby tematu.
W niniejszej książce opisałam siedemnaście zjawisk charakterystycznych dla imperium pod rządami Putina. Niektóre z nich są innowacyjne, inne stanowią modyfikacje mechanizmów z epoki radzieckiej, część zaś występuje od niepamiętnych czasów, przy czym w ostatnich latach została udoskonalona. Każde z wybranych zjawisk przypomina element układanki rzucający światełko na niewielki wycinek funkcjonowania atomowego mocarstwa zmagającego się z zatrzęsieniem przedziwnych problemów.
Rosja nieustannie zmaga się z zatrzęsieniem przedziwnych problemów, o których reszta świata nie ma najmniejszego pojęcia. Na przykład w sierpniu 2002 roku władze Władywostoku wprowadziły w mieście bezwzględny zakaz sprzedaży słoneczników1. Za jego złamanie groziła wysoka grzywna, a nawet areszt. Zagadka brzmi: dlaczego? Mało kto potrafi ją rozwiązać, choćby długo się głowił.
Otóż w sierpniu 2002 roku Władimir Putin zapowiedział się we Władywostoku z wizytą. Miasto wysprzątano i wypolerowano na błysk. Traf chciał, że akurat był sezon na słoneczniki; dzieci z zapałem skubały pestki, a łupiny rzucały pod nogi. Podobnie zachowywali się mniej porządni dorośli. Lokalne władze, obawiając się, że świeżo wypucowane ulice ponownie trzeba będzie wysprzątać, postanowiły zadziałać prewencyjnie. Zakazały sprzedaży słoneczników, by uniknąć uciążliwego zamiatania.
W tym samym miesiącu Putin miał odwiedzić Chabarowsk. Tam również działy się ciekawe rzeczy. Badający sprawę dziennikarz donosił: „Wokół centrum biznesowego Parus, gdzie planował zatrzymać się prezydent, pośpiesznie wymieniono asfalt i przystrzyżono trawniki. Właściciele sklepów położonych wzdłuż głównych ulic Chabarowska otrzymali od administracji miasta nakaz wyremontowania fasad budynków”2. Osoby pamiętające czasy radzieckie i malowanie trawy na zielono miały wrażenie, że przypadkiem trafiły do wehikułu czasu.
Mechanizm zakłamywania rzeczywistości działał w dwie strony: Putin miał oglądać Rosję lepszą niż faktycznie istniejąca, Rosja miała oglądać Putina lepszego od oryginału. Na początku jego pierwszej prezydentury media budowały wizerunek zwykłego, skromnego, pracowitego człowieka. Badacze wymieniają określenia takie jak: przyjaciel zwierząt, wierny zasadom religii prawosławnej, sportowiec, judoka3.
Czasami kult wodza rodził się oddolnie, z inicjatywy obywateli. Rosyjski reporter Dmitrij Jeżkow w książce zatytułowanej Putin. Dlaczego się takim stał? opisał symptomatyczną historię. Wydarzyła się we wsi Izborsk, w obwodzie pskowskim. Znajduje się tam niezwykle cenny zabytek – dobrze zachowana, ogromna i jedna z najstarszych w kraju ruskich twierdz. Odwiedziły ją tłumy, między innymi prezydent. W 2000 roku w miejscowości otwarto nową atrakcję turystyczną o nazwie Wycieczka po miejscach pobytu prezydenta Władimira Władimirowicza Putina w Izborsku4. Bilet kosztował wówczas czterdzieści pięć rubli, a pokonanie wytyczonej trasy trwało półtorej godziny, ponieważ dokładnie tyle czasu spędził w Izborsku wódz.
Jeżkow relacjonował: „Przewodnik prowadził turystów po Szlaku Putina i opowiadał, co robił prezydent: jak oglądał starą twierdzę, jak gawędził z miejscowymi kobietami, poczęstował się ogórkami małosolnymi, zjadł bliny, pomyślał życzenie pod specjalnym drzewem i pił wodę ze źródła”5. W rezultacie przyjezdni, zamiast oglądać pierwszej klasy zabytek i poznawać fascynujące dzieje Izborska, zdobywali wiedzę zreferowaną powyżej, jakby to właśnie wizyta Putina czy jedzenie przez niego ogórków były najważniejszymi wydarzeniami w historii osady starszej od Moskwy, bo liczącej sobie ponad tysiąc sto lat.
Wycieczki „po putinowskich miejscach” zaczęto organizować również w kilku syberyjskich obwodach6. Turystów prowadzono tam, gdzie prezydent wypoczywał, kąpał się, łapał ryby lub polował. Trend podchwyciły liczne biura podróży, które oferują ekspedycje polegające dosłownie na tym, żeby przedzierać się przez krzaki tam, gdzie Putin przedzierał się przez krzaki. Klienci oddają się temu zajęciu z prawdziwą pasją. Przeżywają tak silne emocje, że nie chcą oglądać zabytków czy wypoczywać w luksusowych kurortach. Jedna z uczestniczek wydarzenia zrecenzowała je następująco: „To były najwspanialsze dni w moim życiu! Każdemu życzę tak cudownych wakacji”.
Niektóre elementy kultu wodza budzą zdumienie, gdyż przypominają karykaturę samych siebie. Trudno opędzić się od myśli, że scenariusze wydarzeń pisała opozycja, pragnąca wyśmiać zjawisko poprzez doprowadzenie go do piramidalnego absurdu. Idealny przykład stanowi sekta o nazwie Zmartwychwstała Ruś. Organy ścigania ujawniły jej istnienie w 2007 roku, w wiosce pod Niżnym Nowogrodem. Członkowie sekty wywiesili portret Putina w cerkiewnym ikonostasie i modlili się do prezydenta jak do świętego7. Uważali Kościół prawosławny za heretycki, gdyż nie podzielał ich uwielbienia.
Cztery lata później Rosyjski Kościół Prawosławny przestrzegał wiernych przed rozrastającym się ruchem, który nazwał sektą czcicieli Putina. W lokalnym serwisie pisano: „Członkowie sekty w swoich modlitwach proszą, aby [prezydent] ocalił kraj przed zbliżającą się apokalipsą. […] Są przekonani, że w jednym ze swoich przeszłych żyć Władimir Putin był apostołem Pawłem”8.
Sekta posiadała własną cerkiew. Urządziła w niej oficjalną siedzibę. Na czele ruchu stała dawna dyrektorka oddziału kolei, swego czasu aresztowana za oszustwo. Po wyjściu z więzienia zajęła się działalnością nadprzyrodzoną. Jedna z miejscowych kobiet opowiadała: „Ludzie się do niej garną. Teraz troszkę mniej, ale zdarzało się, że cała droga była zastawiona samochodami. Same zagraniczne marki, z rejestracjami z różnych regionów”9. Charyzmatyczna przywódczyni odprawiała nabożeństwa, opowiadała skrajne niedorzeczności – na przykład, że zna Putina od X wieku naszej ery, kiedy to był księciem Nowogrodu i wprowadził chrześcijaństwo na Rusi[1]. Nikt nie mógł przewidzieć, co jeszcze wymyśli, więc służby ukróciły działalność sekty.
Osobliwa organizacja była pierwszą jaskółką przyszłych wydarzeń.
Dział „Artykuły biurowe” w moskiewskiej księgarni. 2006 rok
Vladimir Menkov, CCBY-SA 3.0
Rosyjscy naukowcy zaczęli zastanawiać się nad kultem jednostki. Zagadnienie poruszono między innymi na łamach periodyku „Nauki humanistyczne”. Autor jednego z artykułów, Wiaczesław Wiktorow, prognozował: „Co się tyczy współczesnej Rosji, to prawdopodobieństwo odrodzenia się kultu jednostki pozostaje realne. Filary rosyjskiej władzy autorytarnej zachowały się dzięki specyficznej rosyjskiej mentalności, aparatowi biurokratycznemu, sakralizacji osobowości władcy, ochronie zapewnianej mu przez oficjalne środki masowego przekazu, wiernopoddańczemu nastawieniu części elity politycznej, ekonomicznej, naukowej, literackiej i artystycznej”10. Nie da się ukryć, że wszystkie powyższe czynniki dołożyły swój kamyczek do ogródka.
Od początku pierwszej prezydentury kraj został zasypany gadżetami z Putinem. Wraz z rozwojem handlu internetowego część stoisk zniknęła z ulic, a sprzedaż przeniosła się do sieci, gdzie kwitnie do dziś. W Yandex Market i w popularnym serwisie zakupowym ozon.ru można znaleźć nieprzebrane mrowie tematycznych artefaktów. Mieszkańcy Federacji Rosyjskiej kupują je na potęgę, ustawiają w domach jako dekoracje, wręczają bliskim w prezencie.
Za trzysta rubli można nabyć okładkę na paszport ze zdjęciem Putina i napisami: „Granica Rosji nigdzie się nie kończy” lub „Rosja graniczy, z kim chce”. Ogromną popularnością cieszą się kubki ze zdjęciem prezydenta, cytatem z jego przemówienia albo sentencją typu „Putin ma zawsze rację”. Kosztują około czterystu rubli, ze spodeczkiem nieco więcej. Egzemplarze zmieniające kolor po zetknięciu z wrzątkiem to wydatek rzędu siedmiuset rubli.
Wzorów do wyboru jest grubo ponad setka. Między innymi fotografia Putina bez koszulki jadącego wierzchem na niedźwiedziu, w otoczeniu kropli rozbryzganej wody. Ta grafika stała się swoistym symbolem narodowym. Wydaje się, że inspiracją mógł być obraz Napoleon przekraczający Przełęcz Świętego Bernarda, być może Aleksander Wielki przekraczający rzekę Hydaspes lub Washington przekraczający rzekę Delaware.
Pewne jest, że dowolny przedmiot zyskuje na wartości po umieszczeniu na nim zdjęcia wodza.
Czasami projektanci tracą zdolność zdroworozsądkowej oceny swoich dzieł; wątpliwości mogą wzbudzać, na przykład, walonki z portretem Putina. Popularne rosyjskie obuwie to wyjątkowo nietrafione miejsce do eksponowania twarzy przywódcy. Na syberyjskiej i uralskiej prowincji mieszkańcy wiosek zakładają walonki do pracy w gospodarstwie. Zostawiają je przed drzwiami wejściowymi i nie przechowują w domach razem z innymi butami. Decyzja nie dziwi. Walonki używane na wsiach są wiecznie upaprane w brązowym błocie lub jeszcze gorszej substancji o analogicznej barwie, którą również można znaleźć w chlewie. Pod rządami Stalina pomysłodawca umieszczania twarzy wodza na walonkach w try miga trafiłby do łagru za znieważanie władzy.
Chiński serwis AliExpress jest bardzo aktywny w Rosji: skrupulatnie bada rynek, analizuje i doskonale zna potrzeby konsumentów. Nic dziwnego, że oferuje wiele gadżetów z wizerunkiem Putina. Chińscy projektanci są kreatywni, więc sporo rosyjskich serwisów kopiuje ich pomysły. Zainteresowaniem klientów cieszą się matrioszki. Z dużego Putina wychodzi mniejszy. Można również zakupić wersje z poprzednikami wodza. W tym wypadku z Putina wychodzi Jelcyn, z niego Gorbaczow i tak dalej – aż do Breżniewa.
Rosyjskie platformy handlowe mają tych samych dostawców, naśladują jedna drugą, dlatego trudno stwierdzić, kto pierwszy wprowadził na rynek najbardziej kontrowersyjne gadżety. Z pewnością należą do nich zawieszki na lusterka samochodowe przedstawiające sylwetki różnych przeciwników Putina z sinymi twarzami. Sama zawieszka została wykonana ze sznurka i trzyma figurkę za szyję na pętli wisielczej.
Sporym zainteresowaniem kupujących cieszą się obrazki przedstawiające Putina i Miedwiediewa w łaźni. Panowie siedzą przy stole, pozawijani w prześcieradła niczym w rzymskie togi. Są nienaturalnie umięśnieni. Przypominają zażywających relaksu gladiatorów, którzy przed chwilą wyłapali z areny lwy gołymi rękami. Obrazek spodobał się Rosjanom, chętnie wieszają go w łazienkach lub saunach.
W 2007 roku przeprowadzano badanie opinii publicznej dotyczące męskości. Respondentów zapytano, kto ich zdaniem jest prawdziwym mężczyzną na rosyjskiej scenie politycznej. Wygrał Putin, pozostawiwszy rywali daleko w tyle11. W sklepach internetowych można zaobserwować interesujące zjawisko: gadżety z niekompletnie ubranym, ociekającym testosteronem Putinem często są niedostępne, wyprzedane, a klienci muszą czekać na dostawę. Z recenzji wynika, że to nie kobiety je kupują, ale mężczyźni. Chwalą się nabytkami w mediach społecznościowych. Pokazują zdjęcia pomieszczeń, w których zawiesili wizerunki wodza nad łóżkiem lub biurkiem. Piszą, że lubią patrzeć na prezydenta, gdyż dodaje im odwagi, motywuje do pracy nad sobą oraz do uprawiania sportu.
Jednak najpopularniejszy gadżet to koszulki. Sprzedają się jak świeże bułeczki, mimo że kosztują co najmniej tysiąc rubli. Yandex Market oferuje setki wzorów do wyboru, na przykład z napisem: „Kto ma Putina, ten ma rację” lub ze zdjęciem prezydenta w stroju do karate z czarnym pasem i hasłem: „Wowa może wszystko”. Można skompletować obraz na ścianę, koszulkę, poszewkę na poduszkę, kubek – z tym samym zdjęciem. Oferta jest ogromna: Putin na leżaku, na koniu, na niedźwiedziu, z szachami, nad talerzem blinów, na spadochronie, za sterami myśliwca, z kieliszkiem wódki, z wilkiem, z tygrysem syberyjskim, na wilku, na tygrysie, przy ognisku, w garniturze, w kożuchu, w koszulce, bez koszulki, na szczycie góry, na czołgu i z antycznymi amforami.
Nad tymi ostatnimi warto się chwilę zatrzymać. Nie wzięły się znikąd. Według prorządowych mediów rosyjskich w sierpniu 2011 roku Putin uczył się nurkować w Zatoce Tamańskiej. Po dziesięciu minutach wypłynął, trzymając w dłoniach dwie znakomicie zachowane starożytne amfory, które przypadkiem odnalazł na dnie. Również przypadkiem przy pomoście stał fotograf i uwiecznił wydarzenie. I tak się szczęśliwie złożyło, że tuż obok pracowała ekspedycja archeologiczna. Z marszu oceniła wiek naczyń na piętnaście wieków.
Zabawę zepsuł rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. Ewidentnie stracił cierpliwość do referowania szytej grubymi nićmi opowiastki. Poinformował, że starożytne amfory zostały podłożone, a wszystko wymyślił jeden z archeologów i nie ma czym się ekscytować12. Archeolodzy zaprzeczali. W rozmowie z BBC twierdzili, że Pieskowa nie było na miejscu, więc nie może mieć wiedzy o podłożeniu amfor, a Putin naprawdę je znalazł13. Kłótnia trwała tak długo, aż ludzie zobojętnieli na ostateczne ustalenia i mieli serdecznie dość historii o wyławianiu antycznych skorup z Zatoki Tamańskiej.
Wyłowienie amfor w Zatoce Tamańskiej
Premier.gov.ru, CCBY 4.0
Kto uważnie śledzi wieści z Rosji, zauważy pewną nietypową prawidłowość: z trudnych do wyjaśnienia powodów pojawienie się Putina przy dowolnym akwenie niemal zawsze generuje nowiny o niesłychanym wyczynie. W 2013 roku Putin, Dmitrij Miedwiediew i ówczesny minister obrony Siergiej Szojgu pojechali na Syberię. Agencja TASS poinformowała, że wypoczywali nad wodą, kąpali się, a Putin złapał na spinning szczupaka ważącego dwadzieścia jeden kilogramów14.
Co parę lat powstaje piosenka na temat wodza. Najpopularniejszy, bardzo nieskomplikowany pod względem muzycznym utwór Takiego jak Putin nagrano w 2002 roku. Wokalistki śpiewały o chłopaku, który wdał się w bójkę i zachowywał skandalicznie. Dlatego go „przegoniły” i teraz chcą „takiego jak Putin”. Na teledysku widać sobowtóra prezydenta, Anatolija Gorbunowa. Przez kilka lat utwór dość często emitowała rosyjska stacja MTV.
Niebawem Aleksiej Wisznia, inżynier dźwięku znany głównie z pracy dla rosyjskiego zespołu rockowego Kino, zaczął podkładać muzykę pod pocięte przemówienia Putina. Wykorzystywał nagrania wykonane na Kremlu. Najpopularniejsza aranżacja bazuje na konferencji prasowej ze stycznia 2006 roku. Rozpoczyna ją wypowiedź redaktora telewizji NTV, proszącego, aby Putin podzielił się przemyśleniami o osobie mogącej zostać prezydentem Rosji. W odpowiedzi pada:
Kto mógłby być prezydentem? No kto może być?
Ja!
Dlatego, że nikt inny nie chce wyciągać kasztanów z ognia.
[…] Potrzebujemy silnej władzy. Silnej prezydenckiej władzy.
Kto może być prezydentem?
Ja!
[…] Nikt nie jest przeciw, wszyscy są za15.
Wadim, rosyjski opozycjonista na emigracji, relacjonuje:
– Przed wyborami w 2012 roku powstały piosenki takie jak Dzięki Ci, Boże, za Władimira i Putin – wysłannik niebios. Tytuły znakomicie komponują się z treścią. W zasadzie streszczają główne przesłanie. To równie nieświadomy, co miły gest w stronę ludzi, którzy chcą wiedzieć, o czym są rosyjskie hity muzyczne, lecz nie znajdują sił na to, żeby ich słuchać.
Zimą 2012 roku w Moskwie wykonano zdjęcia demonstracji, które krążyły wśród opozycji, wzbudzając silne emocje. W kraju trwały protesty przeciwko oszustwom wyborczym. W kontrze pojawiły się prorządowe wiece. Miały dowodzić, że wybory wcale nie zostały sfałszowane. Demonstranci z transparentem „Putin – nasz wybór” zebrali się pod billboardem, na którym napisano: „Nawet jeśli człowieka nie można wyleczyć, nie oznacza to, że nie potrzebuje pomocy”.
Wadim wyjaśnia:
– Kto to zobaczył, prychał śmiechem. Cała Rosja na jednym obrazku. Później dowiedzieliśmy się, że hasło na billboardzie pochodziło z kampanii społecznej na rzecz hospicjów, więc kpiny wydały się mocno niestosowne. Pomyślałem, że dopiero z uwzględnieniem kontekstu mamy Rosję na jednym obrazku. Nieustająco nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Jedno i drugie będzie nie na miejscu. Tragikomedia w czystej formie, z cierpieniem w tle.
Tymczasem kult wodza trwał w najlepsze. Ilustrator Wasilij Pieskow stworzył karykaturę przedstawiającą Rosjanina nad krzyżówką. Rozwiązanie wszystkich haseł brzmiało „Putin”. Krzyżowało się przy różnych literach.
Aleksandr Prochanow, publicysta, redaktor naczelny gazety „Zawtra”, który przez lata badał karierę polityczną prezydenta, napisał w swojej poświęconej zagadnieniu książce: „Przede wszystkim public relations. Jest go dużo. Putin w samolocie. Putin ratuje tonących. Putin przyjmuje poród. Putin w synagodze. Putin z wizytą u papieża jeździ na łyżwach. »Pijarowcy« o wysokich kwalifikacjach, nieustępujących makijażystom w kostnicy”16.
Niektóre kampanie wizerunkowe zaskakują. W 2012 roku okazało się, że Władimira Władimirowicza poważnie frapuje los białych żurawi, których pisklęta „wykluwano” i hodowano w rezerwacie. W sztucznych warunkach młodym brakowało rodziców mogących im wskazać, dokąd należy odlecieć na zimę i jak to zrobić. Małym żurawiom pomagali ludzie. Zakładali białe kombinezony, odtwarzali nagrania donośnych dźwięków wydawanych przez dorosłe osobniki i poruszali się na motolotni. Młode brały ich za przewodników stada. Podążały za nimi do miejsc, w których mogły bezpiecznie przezimować. Wcześniej jednak należało pokrążyć z maluchami nad rezerwatem, by nauczyły się latać. I właśnie tym postanowił zająć się prezydent.
Dziennikarzy w wielu krajach połączył wspólny dylemat: jak zatytułować artykuł o tym wydarzeniu? Putin stał się „żurawiem alfa” i ruszył w przestworza – donosił polski serwis. Po jaką cholerę najważniejszy polityk wydurnia się z żurawiami?! Co to ma być?! – pytał w nagłówku rosyjski bloger. Putin wzbił się w powietrze, aby poprowadzić lot żurawi – napisała amerykańska agencja informacyjna.
Redakcja „Deutsche Welle” w artykule Leciał Putin w białej szacie przytoczyła opinie rosyjskich publicystów. Między innymi: „Putin prowadzący za sobą stado żurawi… Cóż, tego nie da się potraktować poważnie. Pomyślałbym, że to fake, ale news rozprzestrzenia się podejrzanie szybko. Czy jego ludzie od PR poszaleli? […] Nasz prezydent jest samcem alfa wśród żurawi?”17. Niektórzy nie kryli zniesmaczenia: „Kiedy zobaczyłem w internecie pierwsze doniesienia o tym, że Putin przebiera się za żurawia, sądziłem, że ktoś się wygłupia. […] Najwyższa polityka Federacji Rosyjskiej ostatecznie przekształciła się w karnawał. […] Tylko trochę głupio żartować z szefa junty”18.
Niewątpliwym plusem wydarzenia było zwrócenie uwagi na ochronę przyrody, choć podsumowująca statystyka nie powala na kolana. Według BBC „Władimir Putin odbył trzy loty: pierwszy zapoznawczy oraz dwa z ptakami. Początkowo za motolotnią Putina podążył tylko jeden żuraw. W kolejnym przelocie za lotnią pofrunęło już pięć białych żurawi, ale trójka została z tyłu po wykonaniu kilku okrążeń”19.
W trakcie ostatniego lotu doszło do wypadku w bliżej nieznanych okolicznościach, w wyniku którego Putin najprawdopodobniej lekko uszkodził sobie kręgosłup. Szczegóły wydarzenia nie zostały podane do publicznej wiadomości.
Z okazji sześćdziesiątych urodzin prezydenta powstał Komitet Narodowy +60, zajmujący się organizacją jubileuszu. W późniejszych latach komitet występował z wieloma inicjatywami bezpośrednio związanymi z głową państwa. Wielokrotnie zwracał się do patriarchy Cyryla z prośbą o przyśpieszoną kanonizację i uznanie Putina za świętego. Apelował, aby po śmierci wodza jego zwłoki natychmiast przeznaczyć na potrzeby procesu kanonizacyjnego. Argumentował: „Najnowsze dane WCIOM[2] wyraźnie wykazują, że 90% ludności kraju uważa prezydenta Federacji Rosyjskiej za podporę i nadzieję w ziemskim życiu, a blisko 100% prawosławnych codziennie modli się o jego zdrowie i pragnie, aby był dożywotnim przywódcą Wielkiej Rosji! Nie jest tajemnicą, że tytaniczne siły do opieki nad ojczyzną otrzymuje od Boga”20.
Propozycja uzyskała poparcie wielu obywateli. Niektórzy postanowili pójść o krok dalej. Wprawdzie Kościół prawosławny nie przewiduje uznania za świętą osoby żyjącej, ale pojawili się zwolennicy zrobienia wyjątku. Stali na stanowisku, że skostniałe prastare procedury nie przewidziały istnienia tak znamienitego człowieka, więc trzeba je odświeżyć, aby nadążały za potrzebami nowych czasów.
W 2016 roku ukazała się publikacja zatytułowana Władimir Putin – geniusz świata. Wiersze. W większości księgarni internetowych doczekała się wysokich ocen od czytelników, dziewięciu, a nawet dziesięciu gwiazdek na dziesięć możliwych. Zebrała noty wyższe niż poezja Lermontowa. Ba, lepsze nawet niż dzieła Puszkina. Można w niej wyczytać, co następuje:
Kłaniajcie się nisko Rosji:
Władimir Putin was ocali21.
W 2017 roku w Moskwie otwarto wystawę malarstwa SuperPutin, prezentującą rozmaite portrety prezydenta, między innymi w pelerynach superbohaterów22. Świat odebrał wizerunki jako prześmiewcze memy, Rosjanie traktowali je z absolutną powagą.
Na łamy rosyjskich czasopism naukowych ponownie trafiła kwestia kultu jednostki. Zasadniczo autorzy zgadzali się, że w ich kraju istnieje kult Putina. Mechanizm zjawiska porównywali jednak nie tyle z czasami radzieckimi, ile ze znacznie wcześniejszymi – kultu carów, pomazańców Bożych. Ich władzę sakralizowano, co w praktyce uniemożliwiało kwestionowanie imperatorskich decyzji. Wszak żaden z poddanych nie miał takiego tupetu, by dyskutować z jaśnie oświeconym. Przez długie wieki władza od Boga okazywała się niebywale skuteczną metodą legitymizacji absolutyzmu na Kremlu.
Innowacyjnym posunięciem było zespolenie sakralizacji, właściwej caratowi, z elementami autorytaryzmu z czasów ZSRR. Wyraźne są wpływy zwłaszcza okresów leninowskiego i stalinowskiego, kiedy kraj zalewały portrety, popiersia i pomniki wodzów. Stalin miał patrzeć na swój lud z każdej izby i każdego kąta, motywować go, doglądać, szukać potencjalnych zdrajców. Zerkać z portretu na bawiących się przedszkolaków, robotników w fabrykach, uczniów w szkołach, administrację w urzędach i w łóżko małżeńskie, w którym obywatele płodzili nowych obywateli. Nie dało się żyć w ZSRR pod rządami Stalina i nie oglądać twarzy wodza co najmniej kilka razy dziennie. Ponadto niemal każda ważna rzecz nosiła jego imię, ewentualnie imię Lenina, rewolucji, zwycięstwa czy innych zasadniczych dla władzy kwestii.
Niektóre radzieckie elementy kultu wodza przeżywają w Rosji renesans. Badający zagadnienie Iwan Pichtilkow napisał: „Na cześć Władimira Władimirowicza nazwano aleję w Groznym, w Kirgistanie jest szczyt Putina. Bardzo często można spotkać osoby w ubraniach ze zdjęciem Putina i dodatkowym napisem patriotycznym. Dowolne życzenia prezydenta są spełniane. We wszystkich urzędach państwowych i wielu prywatnych biurach można spotkać portrety Putina oprawione w ramki”23.
Rodzice z Tatarstanu nadali dziecku imię na cześć prezydenta: Mir-Swiatomir-Władimir24, oznaczające tego, który niesie święty pokój i włada światem. Podobne imiona nadawano noworodkom w czasach radzieckich. Często były skrótami od popularnych haseł, na przykład: Lelud (Lenin lubi dzieci), Wilenor (Władimir Iljicz Lenin Ojciec Rewolucji) czy Krawasił (Krasnaja armija wsiech silniej!, Armia Czerwona jest najsilniejsza!).
Również z czasów radzieckich pochodzi powtarzalny scenariusz wizytowania sprawiających problemy kombinatów lub instytutów. Kto zobaczy choćby jedno nagranie z odwiedzin prezydenta Federacji Rosyjskiej (albo Białorusi) w instytucji wymagającej głębokich reform, będzie wiedzieć, co przedstawiały dziesiątki nagrań z innych wizytacji, mimo że ich nie widział.
Najpierw pokrzywdzony lud uskarża się do kamery. Kobiety szlochają, mężczyźni proszą o sprawiedliwość. Prezydent słucha, zatroskany, po czym wpada do zakładu jak bomba. „Co tu się dzieje?!” „Co wy robicie?!” Szybko dostrzega nieprawidłowości, a następnie dopada naczelnego dyrektora i zaczyna krzyczeć. Besztany stoi blady, ze spuszczoną głową. Nie śmie rzec słowa. Zawstydzony patrzy w podłogę, zupełnie jak niesforne dziecko po raz kolejny przyłapane przez dorosłych na strzelaniu z procy do okna w salonie. Potem zostaje z hukiem wyrzucony z pracy, a jego następcę poucza wysłannik wodza, z użyciem potężnych decybeli:
– Jeżeli się dowiem, że ty również kradniesz (nie płacisz ludziom pensji / lenisz się całymi dniami / pijesz wódkę w pracy), to cię zwolnię (wyślę do kolonii karnej / zabiorę ci mieszkanie służbowe / wyrzucę na kopach)! No! Zrozumiano?!
Obywatele lubią oglądać nagrania z wizyt i akceptują powyższy sposób zarządzania. Co ważne, interwencje mają pokazać, że to nie prezydent ponosi odpowiedzialność za rozmaite nieprawidłowości, ale administracja regionalna, dyrektorzy, naczelnicy i tak dalej. Gdyby prezydent wiedział, co się dzieje w zakładzie X lub Y, ewentualnie w miejscowości X lub Y, z pewnością ukróciłby wszelkie nieprawidłowości. Szkopuł w tym, że nie ma świadomości. Dlatego nie ponosi jakiejkolwiek winy, choćby wszystko stało na głowie. Wielu Rosjan głęboko w to wierzy. Gwałtownie sprzeciwiają się oskarżaniu Putina o patologie, jakie namnożyły się w kraju pod jego rządami. Twierdzą, że zrobił porządek w jednym czy drugim miejscu, ale przecież Rosja duża, a Putin jeden. Wiadomo. Wódz nie może być wszędzie i non stop pilnować każdego.
Obywatele odczuwają wzmożoną sympatię do prezydenta, gdy głowa państwa ogłasza bardzo ambitne programy, na przykład lądowanie Rosjan na Księżycu, sprowadzenie na Ziemię wydobytych na Srebrnym Globie metali ziem rzadkich lub stworzenie federacji wielkich gospodarek produkujących nowoczesne technologie pod przewodnictwem Moskwy. Wydaje się, że wyborców nie interesuje, czy owe projekty zostaną faktycznie zrealizowane. Wystarcza im wizja, proponowany kierunek zmian, który aż się prosi o nazwę Make Russia Great Again!.
Wielu rosyjskich polityków, dyrektorów ważnych instytucji i wysokich rangą wojskowych informowało, że kocha Putina. Czasami słowa te padają podczas spotkań prezydenta z jego administracją lub generałami, kiedy to witający się z głową państwa wyciąga dłoń i mówi: „Kocham pana”. Oczywiście, wyznanie nie ma charakteru romantycznego. Jest deklaracją lojalnościową, obietnicą posłuszeństwa, podporządkowania, całkowitego zaakceptowania hierarchii. Generał wypowiadający słowa „kocham pana” tak naprawdę mówi: „Proszę mną rządzić, nie będę się buntować. Może Pan dać mi arsenał, nie wywołam puczu”.
Stojący na czele Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow stosunkowo często opowiada o prezydencie Rosji. Stwierdził między innymi: „Nie jestem człowiekiem FSB lub GRU, ale człowiekiem Putina. Jego polityka, jego słowo są moim prawem. […] Putin to dar Boży, on podarował nam wolność” oraz „Moim idolem jest Władimir Putin. Kocham go i szanuję. Oddam za niego życie!”25. Kadyrow udziela licznych wywiadów, sam tworzy treści w internecie. Jego przekazy na temat prezydenta Rosji są konsekwentne i bardzo spójne. Wielokrotnie podkreślał, że jest niewolnikiem Allaha oraz żołnierzem Putina26. Raz stwierdził, że z rozpaczy pękłoby mu serce, gdyby okazało się, że ktoś miłuje Putina bardziej niż on.
Żołnierz w kominiarce czyta książkę Putin dowódca pod rosyjską flagą przymocowaną do ściany taśmą klejącą
Anastasia Fedorenko, CCBY-SA 3.0
W mediach społecznościowych toczą się długie dyskusje zwolenników prezydenta, którzy wyjaśniają, dlaczego oddali na niego głos. „Gdyby nie Putin, Amerykanie i Brytyjczycy już dawno podbiliby Rosję, podzielili nasze ziemie między siebie, a nas wyrżnęli w pień. Wiecie, że narysowali mapę, na której cała Syberia nazywa się USA, stan North Asia, Siberian District?” „To bezsprzecznie święty człowiek. Widać po oczach”. „Lubię patrzeć na Władimira Władimirowicza”. „Ja też! Powiesiliśmy portret w kuchni. Zawsze na niego zerkam, gdy rodzina siedzi przy stole. To prawie tak, jakby jadł razem z nami”.
Sam Putin nie jest zadowolony z faktu, że obywatele go czczą. Tak przynajmniej twierdzi Dmitrij Pieskow. W 2020 roku poinformował media, że: „Kult Władimira Putina to rzecz, na którą Władimir Putin kategorycznie się nie zgadza. Zdecydowanie mu się to nie podoba”27.
W międzyczasie Komitet Narodowy +60 uznał Aleksieja Nawalnego za Antychrysta28. Niestrudzenie przeprowadza rozmaite ekspertyzy na temat świętości Putina i publikuje wytyczne. Powrócił nawet do pomysłów kobiety, która swego czasu prowadziła sektę pod Niżnym Nowogrodem. W jednym z zaleceń czytamy: „Zdaniem ekspertów, żeby wzmocnić państwo, wszyscy hierarchowie Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego powinni wywiesić u siebie pełnowymiarowe portrety Władimira Putina w białej kwadratowej aureoli. Biały nimb wokół głowy żyjącego w symboliczny sposób ukazuje tajemnicę boskiej obecności we Władimirze Władimirowiczu”29. Kim są anonimowi eksperci, na których powołuje się komitet? Najprawdopodobniej to członkowie komitetu, tworzący powyższe wytyczne.
W 2023 roku rządowa „Gazeta Parlamentarna” opublikowała artykuł zatytułowany Jak zostać prezydentem Rosji30. W odpowiedzi rosyjska opozycja orzekła, że redakcja niebawem zbankrutuje, jeśli nadal będzie pisać artykuły wyłącznie dla jednego człowieka. Na dodatek takiego, który zna odpowiedź, zatem nie potrzebuje czytać podobnych porad.
[1] Nawiązanie do faktów z biografii Włodzimierza I Wielkiego, postaci historycznej [o ile nie zaznaczono inaczej, wszystkie przypisy, tłumaczenia cytatów i opracowania tabel pochodzą od autorki].
[2] Rosyjski Instytut Badania Opinii Publicznej (Wsierossijskij centr izuczenija obszczestwiennigo mnienija).
W 2016 roku w rosyjskojęzycznym internecie po raz pierwszy padło pytanie: „Cóż to za nowe Putinjugend?!”. Dotyczyło Junarmii, stowarzyszenia uczniowskiego, które często pojawia się w raportach specjalistów do spraw bezpieczeństwa międzynarodowego. Rosja szydzi z ich ostrzeżeń, kategorycznie zaprzecza, że militaryzuje nieletnich. Twierdzi, iż podobne stowarzyszenia działają na całym świecie, a Zachód złośliwie zawziął się akurat na rosyjskie, które nie wyróżnia się niczym specjalnym. W ostatniej kwestii zdania są podzielone, dlatego warto przyjrzeć się Junarmii bliżej.
Organizacje dziecięce i młodzieżowe były powszechne w ZSRR, ale zakończyły działalność wraz z jego rozpadem. Niemal od początku rządów Putina próbowano stworzyć wielki ruch służący kształtowaniu pożądanych postaw ideologicznych na podobieństwo dawnego Komsomołu. Szło opornie. Wprawdzie powstało kilka organizacji, lecz nie porwały milionów. Działały chaotycznie, nie miały pomysłów na promocję ani funduszy na rozwój.
W 2005 roku założono stowarzyszenie Nasi. Jego lider Wasilij Jakiemienko zasłynął wypowiedzią o treści: „Rosja jest geograficznym i historycznym centrum świata. Jej niepodległości i dobrobytowi zagraża wynaturzony sojusz liberałów i faszystów, popleczników Zachodu i ultranacjonalistów, międzynarodowych fundacji i terrorystów, których zjednoczyła wspólna nienawiść do naszego prezydenta Władimira Putina”1. Oskarżeni o sojusz z faszystami opozycyjni liberałowie zirytowali się niepomiernie, po czym nazwali Jakiemienkę bredzącym od rzeczy fanatykiem, który nie rozumie znaczenia chyba wszystkich używanych przez siebie słów – z wyjątkiem spójników.
Stowarzyszeniu Nasi nadano przydomek „Putinjugend”, który po latach odziedziczyła Junarmia. Władze liczyły, że Nasi zyskają sławę, ale z badań Centrum Lewady przeprowadzonych w 2007 roku wynikło, że o organizacji nic nie wie aż sześćdziesiąt sześć procent respondentów2. Cztery lata później ankiety wykazały, iż ponad połowa badanych nie zna żadnych ruchów młodzieżowych3.
W 2015 roku władze postanowiły poważnie zająć się sprawą i wreszcie stworzyć wielkie stowarzyszenie. Junarmia została powołana 29 października4, czyli tego samego dnia co Komsomoł. Gazeta „Czerwona Gwiazda” napisała: „Inicjatywa utworzenia tej organizacji pochodzi od Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, a pomysł poparł prezydent Władimir Putin”5.
Zjazd założycielski odbył się 28 maja 2016 roku, w trakcie święta Służby Ochrony Granic, w należącym do sił zbrojnych Patriot Parku w podmoskiewskiej miejscowości Kubinka. Naczelnikiem Sztabu Głównego Junarmii został Dmitrij Trunienkow, rosyjski bobsleista, który zajął wraz z drużyną pierwsze miejsce na igrzyskach w Soczi. Agencja TASS relacjonowała: „W spotkaniu wzięło udział około 500 delegatów ze wszystkich regionów Rosji i minister obrony Siergiej Szojgu”6.
Proces oficjalnej rejestracji zakończył się w lipcu 2016 roku, kiedy ponownie ogłoszono powstanie Junarmii. Formalnie wystartowała 1 września, wraz z nowym rokiem szkolnym. Tym sposobem w źródłach podawane są cztery różne daty początkowe; można wybrać dowolną i dla każdej znajdzie się publikacja z potwierdzeniem, że jest właściwa. Sama Junarmia skłania się ku majowi 2016 roku. Definiuje się jako stowarzyszenie wojskowo-patriotyczne7. Jej główna siedziba znajduje się w Domu Oficerów Moskiewskiego Okręgu Wojskowego. Pierwotnie stowarzyszenie przyjmowało uczniów, którzy ukończyli czternasty rok życia, później wiek rekrutacyjny obniżono do jedenastu lat, a jeszcze później do ośmiu.
Nazwę organizacji można przetłumaczyć jako „młoda armia”. Pochodzi od rosyjskiego słowa junost′, oznaczającego wczesną młodość. Terminem junosza opisuje się chłopaka w wieku między dzieciństwem a dorosłością. Wraz z powstaniem Junarmii pojawiły się nowe słowa określające jej członków: junarmista, junarmistka i junarmiści.
Związek ewidentnie inspirował się stowarzyszeniem Nasi: podobnie jak ono ma czerwoną flagę, beżowo-czerwone mundury, czerwone berety. Jego członkowie wyznają te same poglądy. Na swojej stronie internetowej Junarmia informuje, że „pomaga doceniać wartości, kształtować postawę moralną, uwalniać potencjał duchowy jednostki”8.
Wśród założycieli i przyjaciół organizacji znaleźli się między innymi: Walentina Tierieszkowa, pierwsza kobieta w kosmosie i deputowana do Dumy, bohater Związku Radzieckiego generał pułkownik Walerij Wostrotin, który podczas wojny w Afganistanie brał udział w szturmie na Pałac Amina w Kabulu, polarnik Artur Czilingarow oraz gimnastyczka Swietłana Chorkina9. Taki dobór osób o szerokim spektrum profesji wygląda na przypadkowy, ale wszyscy mieli wspólny mianownik – popierali Putina i ministra Szojgu. A z partią Jedna Rosja łączyły ich co najmniej przyjacielskie stosunki[1].
Na sztandarze organizacji umieszczono orła, symbol rosyjskich patriotów, występującego również w godle kraju, oraz białą pięcioramienną gwiazdę, jako metaforę wojskowej chwały10. W 2017 roku logo Junarmii stało się zastrzeżonym znakiem towarowym, którego właścicielem jest agencja należąca do Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej11.
Początkowo niektóre obszary działalności Junarmii nie wzbudzały zaniepokojenia, a nawet wydawały się pozytywne. Młodzież była angażowana do wolontariatu, dbała o lokalne zabytki, pomniki przyrody. Szczególnie wartościowe wydawały się kółka zainteresowań promujące nauki ścisłe. Kontrowersje wzbudzała ciemniejsza strona, która wyszła jak szydło z worka i przysłoniła wszystkie inne.
W styczniu 2017 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski oraz Rosyjska Agencja Antydopingowa zdyskwalifikowały bobsleistę Dmitrija Trunienkowa za stosowanie dopingu12. Sprawa wywołała konsternację, gdyż Trunienkow był naczelnikiem Sztabu Głównego Junarmii, programowo walczącej z narkotykami. Retorycznie pytano, jaki przykład naczelnik daje podopiecznym i czy naprawdę nie można znaleźć na to stanowisko kandydata, za którym nie ciągnąłby się dopingowy skandal. Mimo licznych skarg ministerstwo nie chciało go odwołać.
Miesiąc później, podczas wystąpienia w Dumie minister Szojgu poinformował: „Budujemy Reichstag w Patriot Parku. Nie w całej okazałości, ale po to, aby nasi junarmiści mogli szturmować. Nie byle co, lecz konkretny obiekt”13. W Niemczech przyjęto plany z niedowierzaniem. Wielu tamtejszych polityków ostro zaprotestowało, uznawszy pomysł za prowokacyjny. Ulrike Demmer, ówczesna rzeczniczka rządu, nazwała go „porażającym”14. Redakcja „Deutsche Welle” opublikowała karykaturę ministra Szojgu z taczką cegieł przeznaczonych do budowy nowego Reichstagu. Dyplomaci radzili, by do szturmu nie angażować dzieci, a jeszcze lepiej wycofać się z kontrowersyjnej idei.
Międzynarodową aferę rosyjscy wojskowi skwitowali znudzonymi minami i wzruszeniem ramion. Propagandyści poinformowali, że we własnym parku Rosjanie będą robić, co im się podoba, i nikomu nic do tego. Agencja Interfax przytoczyła komentarz generała majora Igora Konaszenkowa z Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Stwierdził on, że replika Reichstagu „przysłuży się edukacji patriotycznej młodych obywateli”15. Niebawem powstała, a w szturmie w 2017 roku wzięło udział ponad stu kaskaderów i ponad tysiąc czterystu rekonstruktorów16. Budynek został obwieszony płachtami z realistycznymi zdjęciami zniszczeń wojennych. Junarmiści mogli wejść na dach, aby zatknąć na nowym Reichstagu radziecką flagę.
Zawsze elegancki minister Szojgu na zloty Junarmii przyjeżdżał w tenisówkach, jeansach i skórzanej kurtce z kolorowymi naszywkami. Za jego przykładem poszło kilku wysokich rangą wojskowych, pragnących upodobnić się wizualnie do nastolatków, choć mieli co najmniej pięćdziesiąt lat więcej od nich.
Równie niecodziennym zjawiskiem były poważnie traktowane historie z morałem, rozpowszechniane w zamkniętych grupach i na telegramowych kontach junarmistów. Pisane w stylu przypowieści biblijnych, wzbogaconym o nienaturalny szyk, dziwne zwroty i slang.
Opowieść o bieganiu po wzgórzu
Dnia onego dowódca wojskowy zabrał dziesięciu junarmistów na wzgórze. W połowie wzniesienia, niedaleko krzaków ostu, narysował patykiem linię na ziemi i tako do nich rzecze:
– Na mój znak, chłopcy, zaczniecie biec ze wszystkich sił przez trzy minuty. Wygrają ci, którzy znajdą się najdalej od startu.
Natenczas ustawili się przy linii, a kiedy dowódca dał znak, trzech junarmistów odwróciło się tyłem do niej i ruszyło w dół. Kiedy ich koledzy z trudem pięli się po stoku, sprytna trójka z łatwością zbiegała z górki. Niebawem dowódca ogłosił ich zwycięzcami, a przegrani przyszli do niego, aby się skarżyć.
– Dowódco nasz! – mówili, ciężko dysząc ze zmęczenia. – Niesprawiedliwość nas spotkała. Albowiem cwańsi odwrócili się tyłem do startu i dlatego wygrali, perfidne parówy. Nie wiedzieliśmy, że tak można! Nasza droga była trudniejsza; niektórzy pokaleczyli gołe nogi do krwi o osty i ciernie. W imię sprawiedliwości, dowódco nasz, pozbaw chucpiarskich bałamutników swojego uznania, miłości i lauru zwycięzców!
Natenczas dowódca podniósł dłonie, a gdy się uciszyli w swych żalach, rzekł:
– Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, chłopcy, junarmista musi być sprytny. Albowiem dzięki sprytowi pokona silniejszego wroga. Zamiast zazdrościć kolegom, weźcie z nich przykład. Matka Ojczyzna kocha tylko swoich mądrych synów, albowiem głupcy nieszczęścia jej przyniosą i gorzkie łzy rozczarowania. Bądźcie zatem jako ci mądrzy synowie, oby Matka Ojczyzna z waszego powodu płakać nie musiała.
A oni zawstydzili się bardzo, pospuszczali głowy i długo rozważali jego słowa w sercach swoich.
Na początku Junarmia posługiwała się Facebookiem. Obecnie jej dawny profil nie istnieje. Część starych kanałów w serwisie Telegram również została zamknięta, podobno z powodu hejtu. Prowadzono na nich dyskusje o wojsku, generałach i zachęcano, aby Rosjanie mieszkający blisko państw NATO nieustannie chodzili w hełmach. Wszak nigdy nie wiadomo, kiedy na ich głowy spadnie odłamek rakiety.
Rosyjscy dziennikarze nie lubili rozmawiać z junarmistami. Do młodzieży nie wolno było tak po prostu podejść na pogawędki. Najpierw należało się zapowiedzieć, przedstawić, objaśnić, kto pyta, po co, z jakiej redakcji, kto go przysłał, kto może zarekomendować. Następnie junarmiści konsultowali sprawę z dowódcą. Udzielali wywiadu tylko wówczas, gdy pozwolił. Zachowywali się nienaturalnie, poruszali się i mówili jak roboty. Miało się wrażenie, że żyją na innej planecie, która nie kręci się wokół Słońca, ale wokół Putina, Ministerstwa Obrony, parad, defilad i czołgów. Marzyli o zaciągnięciu warty honorowej przy okazji kolejnego spędu i o uścisku dłoni Putina, a w wolnych chwilach studiowali broszurę Rodzaje schronów bojowych i kazamatów.
Szesnastoletni Andriej, zapytany: „Kto jest twoim bohaterem?”, odpowiedział: „Za mojego bohatera uważam Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej, generała armii i Bohatera Federacji Rosyjskiej Siergieja Kużugietowicza Szojgu. Pod jego przywództwem do 2015 roku siły zbrojne Federacji Rosyjskiej zostały drugą armią świata”17.
Junarmistki z Wołgogradu
Mil.ru, CCBY 4.0
Dasza skończyła siedemnaście lat. Ulubiona książka? Specnaz, wszędzie specnaz Siergieja Balenki. Ulubiony film? Dokumentalny o bohaterskich czynach żołnierzy Armii Czerwonej podczas wielkiej wojny ojczyźnianej. Ze łzami w oczach ogląda go regularnie raz w tygodniu.
Matka innej junarmistki opowiadała, że jej córka „chce karabin pneumatyczny na urodziny”18.
Niektóre dziewczęta w wielkim znoju ćwiczyły do parad po Placu Czerwonym, ale pojawił się problem. Krok defiladowy mierzy osiemdziesiąt centymetrów długości. Dla niskiej junarmistki to długość nieosiągalna. Karina opowiadała: „Było nas sześćdziesiąt dziewczyn, wszystkie zdeterminowane, żeby maszerować na paradzie, ale ostatecznie wybrano tylko dwadzieścia trzy. Wiele dziewczyn płakało”19.
Rok 2018. Junarmiści robią sobie selfie z ówczesnym ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Większość deklarowała, że minister Szojgu jest ich idolem
Wadim Sawickij, Mil.ru, CCBY 4.0
Reszta tekstu dostępna w regularnej sprzedaży.
[1] Tierieszkowa należy do niej od lat, gorąco popiera Putina. Obecnie podlega sankcjom w kilkunastu krajach za podżeganie do wojny.
Polskie służby blokują niektóre rosyjskie serwisy powielające propagandę lub mogące stanowić inne zagrożenie dla polskich użytkowników. Część rosyjskich serwisów internetowych blokuje dostęp użytkownikom z zagranicznymi adresami IP. Po 2022 roku rosyjski rząd zaostrzył cenzurę internetu, a Roskomnadzor blokuje lub zamyka wiele serwisów z dnia na dzień. Sytuacja jest dynamiczna, dlatego autorka i wydawca nie mogą wziąć odpowiedzialności za ewentualny brak dostępu do któregoś z podanych źródeł. Przepraszamy.
1 D. Jeżkow, Putin. Poczemu on stał takim?, Moskwa 2012.
2 Tamże.
3 I. Pichtilkow, Kult licznosti. Istorija i sowriemiennost′, „Dostiżenija nauki i obrazowanija” 2018, № 10.
4 D. Jeżkow, Putin…, dz. cyt.
5 Tamże.
6 O. Wasiljewa, Po putinskim miestam. Rosturizm prołożyt marszruty w rajonach otdycha priezidienta Rossii, imapress.media, bit.ly/3YqFpZm, dostęp: 23.09.2025.
7Pod Niżnim Nowgorodom najdiena siekta pokłonnikow Putina, rbc.ru, bit.ly/4qboM02, dostęp: 23.09.2025.
8Siekta putinopokłonnikow priczisliła priemjera RF k liku swiatych, ansobor.ru, bit.ly/4swLiCc, dostęp: 23.09.2025.
9W Rossii pojawiłas′ siekta, kotoraja molitsia na portriet Putinu i pojot sowietskije chity, minval.az, bit.ly/3YmWKm2, dostęp: 23.09.2025.
10 W. Wiktorow, Rossijskij tradicyonalizm i formirowanije kulta licznosti, „Gumanitarnyje nauki. Wiestnik Finansowogo uniwiersitieta” 2012, № 1.
11 T. Riabowa, O. Riabow, Nastojaszczij mużczina rossijskoj politiki?, „Polis. Politiczeskije issledowanija” 2010, № 5.
12Priess-siekrietar′ Putina nakoniec-to objasnił potriasajuszczuju archieołogiczeskuju udaczu szefa. Driewnije amfory priemjeru diejstwitielno podłożyli. «Eto nie powod dla złoradstwa», ura.news, bit.ly/44UlLc2, dostęp: 23.09.2025.
13Archieołogi utwierżdajut, czto nie podkładywali amfory Putinu, bbc.com, bit.ly/3L2kbhz, dostęp: 23.09.2025.
14Władimir Putin pojmał na spinning 21-kiłogrammowuju szczuku, tass.ru, bit.ly/4q8rKlZ, dostęp: 23.09.2025.
15Aleksiej Wisznia i Władimir Putin. Kto mog by byt′ priezidientom?, m.song.guru, bit.ly/4aNNEpW, dostęp: 23.09.2025.
16 A. Prochanow, Czetyrie cwieta Putina, Moskwa 2013.
17 J. Winogradow, Letieł Putin w biełom chałatie…, dw.com, bit.ly/3N8G5Af, dostęp: 23.09.2025.
18 Tamże.
19Putin letał so stajej żurawlej, wyraszczennych w niewole, bbc.com, bit.ly/3N3qHFn, dostęp: 23.09.2025.
20Organizacyja «Nacyonalnyj komitiet +60» triebujet priczislit′ Putina k liku swiatych, bfm.ru, bit.ly/4984JcP, dostęp: 23.09.2025.
21Władimir Putin – gienij mira. Stichi, mybook.ru, bit.ly/3LxsmCw, dostęp: 23.09.2025.
22«Supierputin». W Rossii otkryli wystawku, gdie Putin – supiergieroj (widieo), currenttime.tv, bit.ly/4q9f3Yd, dostęp: 23.09.2025.
23 I. Pichtilkow, Kult licznosti…, dz. cyt.
24Roditieli iz Czełnow dali riebionku imia Mir-Swiatomir-Władimir w czest′ Putina, tatar-inform.ru, bit.ly/3Ned2Ly, dostęp: 6.01.2026.
25 R. Gołowanow, «My dołżny umirat′ za Putina». 10 cytat Ramzana Kadyrowa o Priezidientie Rossii, kp.ru, bit.ly/49oqlQS, dostęp: 23.09.2025.
26Ramzan Kadyrow: «Ja – rab Ałłacha, piechotiniec Putina. My służym wieroj i prawdoj», realnoevremya.ru, bit.ly/4qaan4n, dostęp: 23.09.2025.
27W Kriemle rasskazali ob otnoszenii Putina k sozdaniju kulta licznosti wokrug siebia, gazeta.ru, bit.ly/4poT524, dostęp: 23.09.2025.
28„Nacyonalnyj komitiet+60” sczitajet, czto tieło Putina posle smierti sledujet pieriedat′ RPC dla sakralizacy, newsru.com, bit.ly/3L1ONzJ, dostęp: 23.09.2025.
29 Tamże.
30 M. Sokołowa, Kak stat′ priezidientom Rossii, pnp.ru, bit.ly/4puO4Fp, dostęp: 23.09.2025.
1 A. Szatiłow, Diejatielnost′ organow gosudarstwiennoj własti Rossijskoj Fiedieracyi po formirowaniju istoriczeskich priedstawlenij studienczeskoj mołodioży w postsowietskij pieriod, „Gumanitarnyje nauki. Wiestnik Finansowogo uniwiersitieta” 2021, № 3.
2 K. Pynnöniemi, Nexus of Patriotism and Militarism in Russia. A Quest for Internal Cohesion, Helsinki 2021, s. 125.
3 Tamże.
4Wsierossijskoje dietsko-junoszeskoje wojenno-patrioticzeskoje obszczestwiennoje dwiżenije JUNARMIJA, mo-akademicheskoe-spb.ru, bit.ly/4jrHM7T, dostęp: 23.09.2025.
5 A. Tichonow, M. Jelisiejewa, Junarmiejskij prizyw, archive.redstar.ru, bit.ly/4qfJRXk, dostęp: 6.01.2026.
6Junarmija Rossii. Dla czego wozrodiłos′ wsierossijskoje wojenno-patrioticzeskoje dwiżenije, tass.ru, bit.ly/3N0fyVT, dostęp: 23.09.2025.
7W Rossii sozdadut wojenno-patrioticzeskoje dwiżenije „Junarmija”, interfax.ru, bit.ly/498atDp, dostęp: 23.09.2025.
8O dwiżenii, yunarmy.ru, bit.ly/4aMsUPi, dostęp: 23.09.2025.
9 Tamże.
10Łogotip, yunarmy.ru, bit.ly/4jKmT8f, dostęp: 23.09.2025.
11 Licencyja № 623904. Fiedieralnaja Służba po Intiełlektualnoj Sobstwiennosti, 2017.
12Pobieditiel Soczi-2014 w bobsleje diskwalificyrowan na 4 goda iz-za dopinga, interfax.ru, bit.ly/49H7LF5, dostęp: 23.09.2025.
13Szojgu poobieszczał postroit′ w Podmoskowje makiet Riejchstaga, bbc.com, bit.ly/3YYYfHb, dostęp: 23.09.2025.
14 D. Waczedin, W podmoskownom parkie proszoł „szturm Riejchstaga”, dw.com, bit.ly/49HQATK, dostęp: 23.09.2025.
15Minoborony RF otwietiło na kritiku po powodu makieta Riejchstaga w parkie „Patriot”, interfax.ru, bit.ly/45GqCh3, dostęp: 23.09.2025.
16 D. Waczedin, W podmoskownom parkie…, dz. cyt.
17Choczu byt′ oficerom, upinfo.ru, bit.ly/4pw5TDZ, dostęp: 23.09.2025.
18 J. Nikitina, Wosiem′ mifow o «Junarmii», fontanka.ru, bit.ly/4qHROnT, dostęp: 23.09.2025.
19 Tamże.
Dział „Artykuły biurowe” w moskiewskiej księgarni. 2006 rok Vladimir Menkov, CCBY-SA 3.0
Wyłowienie amfor w Zatoce Tamańskiej Premier.gov.ru, CCBY 4.0
Żołnierz w kominiarce czyta książkę Putin dowódca pod rosyjską flagą przymocowaną do ściany taśmą klejącą Anastasia Fedorenko, CCBY-SA 3.0
Junarmistki z Wołgogradu Mil.ru, CCBY 4.0
Rok 2018. Junarmiści robią sobie selfie z ówczesnym ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Większość deklarowała, że minister Szojgu jest ich idolem Wadim Sawickij, Mil.ru, CCBY 4.0
