Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Miejska Biblioteka Publiczna w Skierniewicach
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 217
Rok wydania: 1999
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
WSCHODZĄCE SŁONCE
ARTHUR ZICH
SPIS TREŚCI
OSTATNIE DNI KOLONIALNEJ CHWAŁY
TOTALNA MOBILIZACJA: 00 CESARZA DO CHORZYSTKI
ZANIM ZACZĘŁY SPADAĆ BOMBY
DWIE GODZINY PIEKŁA W SŁONECZNĄ NIEDZIELĘ
BASTION NA ZBOMBARDOWANEJ WYSPIE
KOSZMAR GORSZY 00 KAPITULACJI
BOMBOWCE, KTÓBE ZNISZCZYŁY JAPOŃSKĄ PEWNOŚĆ SIEBIE
POMYSŁOWA TAKTYKA W OBCYCH KRAJACH
BITWA NA ŚLEPO NA MORZU KORALOWYM
GWAŁTOWNY KONIEC KOLONIALNYCH RZĄDÓW
PIĘKNO DOSTRZEŻONE W STRASZLIWYCH WYDARZENIACH
RODZINNY ALBUM GENIALNEGO ADMIRAŁA
POŚWIĘCENIE DLA PRZYSZŁOŚCI JAPONII
Z\ lęscy japońscy żołnierze na Filipinach zei li się wokół gigantycznego działa, aby triumfa > pozować do fotografii, która zostanie wysłana do kraju.
SERIE
TIME
LIFE
W WYDAWNICTWIE
AMBER
II WOJNA ŚWIATOWA HISTORIA ŚWIATA JAK WYGLĄDAŁO ŻYCIE MITY I LUDZKOŚĆ POZNAĆ I ZROZUMIEĆ SKARBY ŚWIATA ZAGINIONE CYWILIZACJE
II WOJNA ŚWIATOWA - 36 tomów
PRELUDIUM WOJNY
BLITZKRIEG
BITWA O ANGLIĘ
ATAK NA ZSRR
WOJNA WYWIADÓW
BITWA O ATLANTYK
NARODOWI SOCJALIŚCI
WOJNA NA PUSTYNI
KAMPANIA WŁOSKA
WSCHODZĄCE SŁOŃCE
W przygotowaniu
WOJNA NAD EUROPĄ
DROGA DO TOKIO
CHINY-BIRMA-INDIE
WOJNA NA MORZU ŚRÓDZIEMNYM
PARTYZANCI
BITWA O SKANDYNAWIĘ
RUCH OPORU
DRUGI FRONT
WŁOCHY W CZASIE WOJNY
ODRODZONA ARMIA CZERWONA
BITWA W ARDENACH
SOWIECKI WALEC
ZA REN
WYZWOLENIE
ZWYCIĘSTWO W EUROPIE
EUROPA: PO WOJNIE
JAPONIA PODCZAS WOJNY
WOJNA NA ANTYPODACH
BOMBOWCE NAD JAPONIĄ
WYSPA WALCZY
UPADEK JAPONII
POWROTNA FILIPINY
JEŃCY
PAŃSTWA NEUTRALNE
AZJA PO WOJNIE
KOMANDOSI
II WOJNA ŚWIATOWA
ARTHUR ZICH
SPIS TREŚCI
OSTATNIE DNI KOLONIALNEJ CHWAŁY
TOTALNA MOBILIZACJA: 00 CESARZA DO CHORZYSTKI
ZANIM ZACZĘŁY SPADAĆ BOMBY
DWIE GODZINY PIEKŁA W SŁONECZNĄ NIEDZIELĘ
BASTION NA ZBOMBARDOWANEJ WYSPIE
KOSZMAR GORSZY 00 KAPITULACJI
BOMBOWCE, KTÓBE ZNISZCZYŁY JAPOŃSKĄ PEWNOŚĆ SIEBIE
POMYSŁOWA TAKTYKA W OBCYCH KRAJACH
BITWA NA ŚLEPO NA MORZU KORALOWYM
GWAŁTOWNY KONIEC KOLONIALNYCH RZĄDÓW
PIĘKNO DOSTRZEŻONE W STRASZLIWYCH WYDARZENIACH
RODZINNY ALBUM GENIALNEGO ADMIRAŁA
POŚWIĘCENIE DLA PRZYSZŁOŚCI JAPONII
I ZESPÓŁ REDAKCYJNY TIME-LIFE BOOKS
Przekład
Sławomir Kędzierski
WSCHODZĄCE SŁOŃCE
Autor:
ARTHUR ZICH, poprzednio dziennikarz „Lite", „Sport Illustrated", „Time" i „Newsweek", jest obecnie niezależnym pisarzem. Specjalizację w zakresie problematyki azjatyckiej uzyskał w Dartmouth i Yale. Stacjonując na Okinawie w czasie służby w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, pracował jako tłumacz z chińskiego, a później przez trzy lata dostarczał materiały dotyczące Azji Południowo-Wschodniej, pracując w biurze „Time'u" w Hongkongu. Mieszka w Half Moon Bay w Kalifornii i pracuje nad książką o Archipelagu Filipińskim.
Konsultanci:
JOHN R. ELTINC, pułkownik armii Stanów Zjednoczonych w stanie spoczynku, jest historykiem wojskowości, autorem The Battle of Bunker's Hill, A Military History oraz Atlas of the Napoleonic Wars. Opublikował Military Uniforms in North America: The Revolutionary Era i był współwydawcą The West Point Atlas of American Wars.
JOHN M. MAKI jest profesorem nauk politycznych na Uniwersytecie Massachusetts w Amherst. Specjalista w zakresie polityki Japonii, jest autorem prac Japanese Militarism: Its Cause and Cure; Governement and Politics in Japan; The Road to Democracy; Court and Constitution in Japan oraz kilku innych książek, a także licznych artykułów dotyczących problemów japońskich. W 1946 roku jako cywilny konsultant pracował w Kwaterze Głównej Naczelnego Dowódcy Sił Alianckich w Tokio nad reorganizacją japońskiego rządu.
Authorized Polish language edition
© 1999 Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.
Original edition © 1981, Time-Life Books Inc. All rights reserved. Time-Life is a registered trademark of Time Warner Inc.
Tytuł oryginału
THE RISING SUN
Wszystkie prawa zastrzeżone - żadna część tej publikacji, zarówno w całości, jak i we fragmencie, nie może być reprodukowana, zapamiętywana czy przekazywana w sposób mechaniczny, elektroniczny, fotograficzny lub w jakiejkolwiek innej formie, jak również wykorzystywana przy adaptacjach filmowych, radiowych i telewizyjnych bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody Wydawcy.
Projekt graficzny okładki Wydawnictwo AMBER
Redakcja merytoryczna
Eugeniusz Melech
Redakcja techniczna
Andrzej Witkowski
Korekta
Grażyna Nawrocka
Skład i łamanie
WYDAWNICTWO AMBER Jerzy Wolewicz
ISBN 83-7245-053-6
WYDAWNICTWO AMBER Sp. z o.o.
00-108 Warszawa, ul. Zielna 39, tel. 620 40 13, 620 81 62 Warszawa 1999. Wydanie I
Druk: Teśfnska Tiskarna, Ćesky Teśfn
Brytyjczycy w workowatych spodenkach zajmują pozycje przed zaciętym finałowym meczem rugby o Puchar Malajów, rozgrywanym w 1923 roku przed gmachem Sekretariatu Federalnego w Kuala Lumpur.
Książę Walii z przyjaciółmi obserwuje mecz polo na boisku w Singapurze w czasie podróży w 1921 roku po dalekowschodnim imperium Wielkiej Brytanii.
Większość europejskich kolonistów w Azji Południowo--Wschodniej spędziła lata pomiędzy wojnami światowymi w błogim spokoju. Odziani w białe stroje i korkowe hełmy Europejczycy czuli się bezpieczni, wierząc głęboko, że ich imperia są nieśmiertelne. Brytyjczycy w Birmie, na Malajach i Borneo (na „Naszym Wschodzie") oraz Francuzi w Indochi-nach podzielali pogląd generalnego gubernatora Holenderskich Indii Wschodnich: „My, Holendrzy, byliśmy tu przez trzysta lat i pozostaniemy przez następne trzy wieki".
Przeniesiony do Azji europejski styl życia separował kolonistów od tubylców, których zazwyczaj uważano za dość oryginalnych, ale godnych pożałowania podludzi. Brytyjczycy zbierali się w klubach, do których „kolorowi" nie mieli wstępu - podobnie jak ci biali, którzy w zbyt jawny sposób sympatyzowali z Azjatami. Wierzyli też bezgranicznie w „Radź" (wszechogarniające określenie brytyjskiego panowania) i żyli popołudniowymi herbatkami, amatorskimi przedstawieniami teatralnymi, pompatycznymi oficjalnymi ceremoniami i zajęciami sportowymi na wolnym powietrzu. W 1935 roku w samym tylko Singapurze było około dwóch tysięcy kortów tenisowych i sześć pól golfowych.
W koloniach francuskich symbolami cywilizowanego życia była kuchnia, miejscowa kochanka - najmowana często na tydzień - aperitify, bidety i nieefektywna biurokracja z mnóstwem formularzy, stempli i pieczęci. W Sajgonie znajdował się najlepszy teatr na Dalekim Wschodzie, a w operze w Hanoi mogli się pomieścić wszyscy zamieszkujący tam Europejczycy.
Holendrzy, w mniejszym stopniu utrzymujący dystans niż Brytyjczycy czy Francuzi, nie żałowali sobie dobrego jedzenia, dżinu i piwa, w domu ubierali się w sarongi i bez oporów zawierali związki małżeńskie z miejscową ludnością. Rządzili jednak siedemdziesięcioma milionami indonezyjskich poddanych twardą ręką, płacili chłopom zaledwie cztery centy dziennie i w równym stopniu co Francuzi lub Brytyjczycy nie brali pod uwagę nacjonalistycznych ruchów, które już zaczynały podmywać fundamenty ich imperiów.
Ten sen na jawie zakończył się gwałtownie, gdy japońskie armie runęły na Półwysep Malajski.
Maleńki tubylec spełnia popularną posługę w koloniach - przenosi masywnego francuskiego urzędnika przez strumień w ostępach Indochin.
Ubrany we wspaniały mundur holenderski gubernator Tjarda van Starkenborch-Stachouwer i jego córka w białej sukni przyjmują w 1940 roku sułtana Solo, jego żonę i tłumacza w gubernatorskiej rezydencji w Batawii (obecnie Dżakarta). Nad nimi wisi portret przebywającej na emigracji królowej Wilhelminy, która uciekła do Anglii, gdy Holandia została podbita przez Niemców.
Goście w indonezyjskim hotelu w latach dwudziestych podejmowani są przy słynnym stole z trzydziestoma dwoma daniami z ryżu, obsługiwanym przez chmarę kelnerów, z których każdy trzyma inny przysmak. Na ryż, stanowiący podstawę każdego dania, kolejni kelnerzy nakładali mięso kurcząt, kaczek, jajka, kiełbaski, ryby, klopsiki, smażone banany i tarty kokos, podczas gdy inni zapełniali salaterki oraz półmiski sosami i przystawkami.
Brytyjscy notable udzielają swojego błogosławieństwa lojalnemu wasalowi, obserwując taniec wojenny w czasie mianowania malajskiego wodza plemiennego w 1932 roku. Pośrodku, w tylnym rzędzie, lady Cladecott (w ciemnych okularach), żona naczelnego sekretarza rządu Federacji Malajskiej, siedzi pomiędzy wodzem Abdul Rahmanem Ibni Muhammadem a jego żoną. Z lewej strony żony wodza siedzi w białym mundurze generał-major Louis Oldfield, w owym czasie naczelny dowódca brytyjskich wojsk na Malajach.
w W ’
Zdjęcia z albumu rodzinnego przedstawiają życie na granicy birmańskiej. Na górskim posterunku Sinlumkaba (u góry z lewej) Vivian Clerk (pośrodku) ze służby granicznej pije herbatę wraz z żoną Beatrix (trzyma psa) i Annę jacob, żoną miejscowego komendanta żandarmerii. W Boże Narodzenie 1928 roku Beatrix i Annę (u góry z prawej) grały w tenisa w najbliższym klubie, w Bhamo, miejscowości, do której jechało się dwa dni na mułach. Z prawej strony widzimy drużynę polo w składzie: major Rupert Jacob (z lewej), jego zastępca kapitan Harvey Stubbs i dwaj hinduscy oficerowie, stacjonujący w Birmie.
15
W czasie wizyty w Singapurze, złoconej w 7 920 roku w trakcie podróży po Dalekim Wschodzie, były francuski premier Georges Clemenceau (odwrócony tyłem) siedzi ulicę, której nadano jego imię. '
bernatora kolonii (w kapeluszu z pióropuszem), gdy członkowie miejscowej francuskiej społeczności i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego oczekują, by otworzył
6 września 1941 roku, za obsadzoną drzewami fosą w Sali Numer 1 Wschód w starym Pałacu Cesarskim w Tokio, trwała audiencja. To właśnie podczas niej Japonia formalnie przyjęła politykę, która miała zmienić kształt i losy połowy świata. Na podium, przed antycznym, złotym parawanem, siedział w milczeniu ubrany w nienaganny, wojskowy mundur cesarz Japonii Hirohito, Syn Niebios, sto dwudziesty czwarty w dynastii ziemskich bóstw, panujących nieprzerwanie od dwóch tysięcy sześciuset lat. Jego przymrużone oczy patrzyły bacznie przez grube szkła okularów na dwa pokryte brokatem stoły, za którymi sztywno jak manekiny tkwili z dłońmi opartymi na kolanach członkowie japońskiego gabinetu i Naczelnego Dowództwa -najwyżsi rangą urzędnicy państwowi i oficerowie.
Przez dwie godziny ludzie ci wstawali kolejno, kłaniali się cesarzowi i przedstawiali rozpaczliwą sytuację, w obliczu której znalazł się naród. Minister spraw zagranicznych zaczął od stwierdzenia, że Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Holandia połączyły swe siły przeciwko Cesarstwu Japonii. Dyrektor Biura Planowania Państwowego ostrzegł, że embargo, jakie te kraje nałożyły na ropę naftową i inne surowce, dusi gospodarkę Japonii. Sama tylko marynarka wojenna zużywa każdej godziny 400 ton oleju napędowego. Szef sztabu marynarki wojennej oświadczył, że państwowe rezerwy paliwa nie wystarczą na następny rok. Jego kolega z wojsk lądowych przytaknął ponuro. Po wysłuchaniu ich wszystkich, Yoshimichi Hara, przewodniczący Tajnej Rady, człowiek, który pośredniczył pomiędzy gabinetem a cesarzem, stwierdził krótko: „Od tej pory będziemy przygotowywali się do wojny".
Brzemienna w skutki audiencja w Tokio Prośba cesarza o pokój Wojownicy u władzy Metoda faktów dokonanych w Mandżurii Zabójstwo premiera Tokio sprawuje rządy terroru Pogrom Chin Powolne przebudzenie Ameryki Utracone szanse porozumienia Hull próbuje cofnąć wskazówki zegara Przygotowanie zuchwałego uderzenia
Wtedy cesarz zrobił coś niezwykłego. Hirohito, wychowany w tradycji, która zakładała, że władca panuje, ale nie rządzi, nauczony, że jego obowiązkiem jest akceptowanie decyzji gabinetu, wyjął z kieszeni kawałek papieru i wysokim nosowym głosem odczytał wiersz, napisany przez jego dziadka, cesarza Meiji:
Wszystkie oceany
Są dla siebie braćmi.
Czemu więc wiatry i skłócone fale Tak szaleją na całym kwiecie?
Po raz pierwszy od pięciu lat, kiedy to wypowiedział się przeciwko buntowi w armii, Hirohito przerwał tradycyjne milczenie cesarza w czasie narady państwowej i jego postępek oszołomił zgromadzonych.
ODUCZANIE CZASU DO WOJN
Nie wpłynął jednak na ich decyzje. Były już podjęte i 3 września marynarka wojenna i wojska lądowe przyjęły do realizacji ten brzemienny w skutki program. Jeżeli do początku listopada dyplomaci z japońskiego MSZ nie zdołają skłonić prezydenta Roosevelta, by uchylił niszczące embargo na ropę naftową i inne surowce, Japonia zaatakuje terytoria Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Holandii w basenie Oceanu Spokojnego.
Nawet najbardziej wojowniczy japońscy przywódcy zdawali sobie sprawę, jak bardzo desperacka będzie to gra. Według szacunków Tokio zdolności produkcyjne Stanów Zjednoczonych dziesięciokrotnie przewyższały moce Japonii. Dzięki temu USA mogły być pewne, że wygrają każdą długotrwałą wojnę. Dowódca Połączonej Floty Cesarskiej, admirał Isoroku Yamamoto, ostrzegał bez ogródek: „Będę walczył zaciekle przez pierwszych sześć - dwanaście miesięcy wojny przeciw Stanom Zjednoczonym i Anglii. Osiągnę mnóstwo sukcesów. Jeżeli jednak wojna się przedłuży, to nie mam pewności co do naszego ostatecznego zwycięstwa".
Jedyną nadzieję Japonia pokładała w potężnych, zaskakujących uderzeniach. Jedno z nich miało zostać wymierzone w amerykańską bazę morską w Pearl Harbor, drugie zaś na wybrzeża i wyspy Azji Południowo-Wschodniej. Ataki te należało zadać błyskawicznie, by Japończycy mogli skonsolidować swoje nowe imperium, zanim Stany Zjednoczone zdołają przestawić machinę wojenną na najwyższe obroty. A wtedy, za murem baz na zachodnim Pacyfiku, które ciągnęłyby się rozległym łukiem od Kurylów na północy, przez wyspę Wake do Archipelagu Bismarcka i Nowej Gwinei, Japonia byłaby w stanie prowadzić wojnę na wycieńczenie, zmuszając ostatecznie Stany Zjednoczone do wystąpienia o pokój i pozostawienia Azji w japońskich rękach.
Wielu co rozważniejszych polityków w obu krajach od lat starało się uniknąć tego rodzaju konfrontacji, ale mieli zbyt wielu oponentów. Korzenie konfliktu tkwiły głęboko w pełnym cierpienia dziesięcioleciu, z którego Japonia dopiero co zdołała się wydobyć, okresie, który Japończycy później nazwali kurai tan ima, „mroczną doliną". Był to czas katastrofy gospodarczej, spisków i nieudanych przewrotów. To właśnie wówczas Cesarska Armia zdobyła całkowitą kontrolę nad rządem i opracowywała plany podboju.
Gdy rozpoczynało się to dziesięciolecie, pozornie spokojna Japonia wrzała wewnętrznie. Nędza i wywołane przez nią napięcia istniały wszędzie. Ponad połowa ludności składała się z ciężko pracujących rolników i rybaków, którzy przynosili mniej niż jedną piątą dochodu narodowego. Około osiemdziesięciu milionów ludzi tłoczyło się na maleńkich wyspach i w górzystych regionach o łącznej powierzchni mniej więcej stanu Montana. Tylko jedna szósta część ziemi nadawała się do uprawy. Japonia była najbardziej zatłoczonym krajem na świecie, a jej ludność wzrastała w tempie niemal miliona osób rocznie. Jednym ze sposobów ratunku dla beznadziejnie przeludnionego rolniczego społeczeństwa było stworzenie alternatywnego sposobu życia poprzez przyspieszenie procesów uprzemysłowienia kraju. Jednak bariery celne, wzniesione przez wiele krajów po I wojnie światowej, i ogólnoświatowy kryzys lat trzydziestych zdusiły handel, z którego żył przemysł Japonii. Oczywistym rozwiązaniem stało się więc dla Japończyków uzyskanie dodatkowej przestrzeni życiowej.
Konieczność zdobycia surowców była dla Japonii równie paląca, jak potrzeba uzyskania przestrzeni życiowej i możliwości handlu. Jednak bogactwami Azji władały państwa zachodnie. Birma i Malaje-z bogatymi zasobami kauczuku, rud cyny, wolframu i boksytu - należały do Wielkiej Brytanii; plantacje kauczuku w Indochinach były własnością Francji; ogromne złoża ropy naftowej w Indiach Wschodnich kontrolowała Holandia. Wielu Japończyków, wiedząc, że ich państwo jest najbardziej rozwiniętym krajem na Wschodzie, zaczęło uważać, że mają prawo do tych bogactw. Niektórzy byli przekonani, że Japonia ma do spełnienia boską misję wprowadzenia Azji w nową erę rozwoju ekonomicznego i dobrobytu, stworzenia - jak określali to japońscy politycy w 1940 roku -„Wielkiej Wschodnioazjatyckiej Strefy Wspólnego Dobrobytu".
Kryzys, w którym pogrążył się ich kraj, najbardziej przeżywali młodzi oficerowie Armii Cesarskiej, zdecydowani przystąpić do działań. Wielu z nich było synami biednych chłopów (awanse w japońskim wojsku zależały od zasług, a nie od statusu społecznego) i z własnego doświadczenia znali nędzę, w jakiej żył lud. Większość z nich uważała, że za kłopoty kraju odpowiedzialni są skorumpowani politycy. Istotnie, przez całe minione dziesięciolecie rządem wstrząsały rozliczne skandale.
Naród Japonii zgadzał się z młodymi oficerami i oczekiwał, że wojsko go ocali. Armia Cesarska cieszyła się wielkim prestiżem. Wciąż skąpana była w blaskach chwały, jaką przyniósł jej triumf nad Rosją w wojnie 1904-1905 roku. Nie splamiły jej skandale. Edykt cesarski z 1900 roku uczynił ją właściwie niezależną od
jakiejkolwiek kontroli cywilnej - państwem w państwie. Pomimo katastrofalnej sytuacji gospodarczej kraju siły zbrojne otrzymywały ogromne dotacje z budżetu. I choć były potężne, pragnęły dysponować jeszcze większą siłą.
Żarliwy idealizm, nędza i żądza władzy stwarzały wybuchową mieszankę. Przez całą dekadę „mrocznej doliny" były przyczyną licznych niepokojów. Pierwsze tego rodzaju groźne echa dały się słyszeć w marcu 1931 roku. Opracowano plan, zgodnie z którym tłum wyposażony przez wojskowych w około trzystu bomb miał wysadzić w powietrze gmachy parlamentarne i centrale największych partii politycznych. Wtedy armia miała wkroczyć, by opanować zamieszki, a następnie proklamować dyktaturę wojskową. W ostatniej chwili generał Kazushige Ugaki, który najprawdopodobniej zostałby premierem wojskowego rządu, rozmyślił się i odwołał akcję.
Było to jednak ostrzeżenie przed mającymi nastąpić dalszymi incydentami. Zaledwie sześć miesięcy później tak zwana Armia Kwantuńska, która pilnowała japońskich interesów w różnych punktach na całym, liczącym 113 960 000 hektarów terytorium chińskiej prowincji Mandżuria, po prostu je opanowała. Świat był wstrząśnięty - a co ważniejsze, zaskoczyło to również Tokio. Oficerowie Armii Kwantuńskiej opanowali Mandżurię bez żadnych poleceń rządu i władali nią jak wojskową satrapią. Rozkazy zaprzestania tych działań przyszły z opóźnieniem i oficerowie zignorowali je. W rezultacie, po udzieleniu wielu nagan i ostrzeżeń, rząd pogodził się ze stworzonymi przez armię faktami dokonanymi, nadając nowo uzyskanym terenom nazwę Mandżukuo (co oznaczało Państwo Mandżu) i zachęcał Japończyków do zamieszkania tam.
Przeprowadzona z zaskoczenia i uwieńczona powodzeniem akcja Armii Kwantuńskiej na kontynencie azjatyckim nie stłumiła niepokojów w kraju. Wprost przeciwnie, doprowadziła do szeregu zabójstw, ponieważ młodzi oficerowie i inni superpatrio-ci postanowili usunąć tych polityków, którzy sprzeciwiali się mandżurskiej awanturze. Były minister finansów, Junnosuke Inouye, został zastrzelony 9 lutego 1932 roku na tokijskiej ulicy. 15 maja dziewięciu oficerów wojsk lądowych i marynarki najpierw' pomodliło się do bogini słońca, a następnie wdarło do domu siedemdziesięciopięcioletniego premiera Tsuyoshi Inuka-ia, przeciwnika zagarnięcia Mandżurii. Inukai, nie okazując lęku, uprzejmie zaprowadził ich do wewnętrznego pokoju, gdzie zgodnie z japońskim obyczajem, zdjęli obuwie. Jednak jeden ze spiskowców nie zapanował nad nerwami i krzyknął: „Nie ma sensu rozmawiać! Ognia!" Cała dziewiątka opróżniła magazynki, strzelając do odważnego starca.
Na procesach po tych zabójstwach społeczeństwo okazywało sympatię nie ofiarom, ale ich mordercom. Zabójcy zadali w imieniu ludu bohaterski cios skorumpowanym politykom. Któż, poza wojskowymi, mógł zakończyć kryzys? Jeden z zabójców Inukaia oświadczył, że premier został „złożony w ofierze na ołtarzu odrodzenia narodowego". Przejawy sympatii społecznej były tak silne, że dziewięciu mężczyzn zaproponowało, iż zajmą miejsca zabójców na ławie oskarżonych. Aby wykazać szczerość swoich zamiarów, dołączyli do złożonej oferty swoich dziewięć serdecznych palców odciętych i zakonserwowanych w alkoholu. Mordercy otrzymali stosunkowo łagodne wyroki. Żaden z nich nie został skazany na śmierć.
Zamachy stanowiły jedynie preludium do krwawego buntu wojskowych w dniu 26 lutego 1936 roku, nazwanego ze względu na datę „incydentem 2-26". Zimnym, śnieżnym świtem, młodzi oficerowie piechoty o godzinie czwartej wyprowadzili z koszar około tysiąca pięciuset żołnierzy i rozpoczęli oblężenie centrum rządowego w Tokio.
Oficerowie usiłowali zabić nowego premiera, admirała Keisuke Okadę, i większość członków gabinetu. Premier uniknął śmierci. Gdy zabójcy wdarli się do domu, ukrył się w komórce pod brudną bielizną. Minister finansów, Korekiyo Takahashi, znienawidzony, ponieważ rok wcześniej sprzeciwiał się tak wielkim wydatkom na wojsko, miał mniej szczęścia. Po zdemolowaniu całego domu, wyłamaniu wszystkich drzwi, oficerowie znaleźli Takahashiego w jego sypialni. Porucznik kopniakiem zrzucił matę z ministra i wrzasnął: Tenchul, co znaczy „Kara Niebios!" Takahashi, zanim został śmiertelnie postrzelony, zdążył jeszcze zawołać w odpowiedzi: „Idiota!". Inny oficer ciął ministra szablą, odrąbując mu ramię, a następnie pchnął go sztychem w brzuch. W tym momencie do pokoju wbiegła zrozpaczona żona Takahashiego. Młody porucznik ukłonił się i rzekł: „Proszę mi wybaczyć, że sprawiłem kłopot".
Inną ofiarą był dawny premier, wicehrabia Makoto Saito, umiarkowany, łagodny intelektualista. Saito wraz z żoną spędził wieczór na proszonym obiedzie u ambasadora Stanów Zjednoczonych, Josepha C. Grewa. Po obiedzie wyświetlono sentymentalny, amerykański musical Naughty Marietta z Jeanette MacDonald i Nelsonem Eddym w rolach głównych.
We wrześniu 1941 roku władcy Japonii postanowili podjąć desperacką grę -pragnęli zagarnąć bogactwa Azji, rozszerzając swoje imperium do granic zaznaczonych na mapie przerywaną linią.
Japończycy już wyszli poza granice swoich macierzystych wysp. Od początku wieku do 1931 roku zdobyli wszystkie terytoria oznaczone czerwonym kolorem - zabrali Chinom Mandżurię, Koreę, Formozę (Tajwan), wyspy Riukiu i Peskadory, a Rosji -południowy Sachalin i Kuryle. Po I wojnie światowej alianci nagrodzili Japonię, przyznając jej Wyspy Marshalla, Karoliny i Mariany, które poprzednio należały do Niemiec.
Poczynając od 1937 roku Japonia do swojego stanu posiadania włączyła również zakreskowane tereny, zdobywając północne Chiny i główne chińskie porty morskie od Szanghaju na południu do wyspy Hajnan. W lipcu 1941 roku Japonia rozpoczęła okupację Indochin, nie zwracając uwagi na całkowicie bezsilny francuski rząd w Vichy. Z kolei zamierzała obezwładnić amerykańską Flotę Pacyfiku w Pearl Harbor, a następnie podbić Filipiny, Holenderskie Indie Wschodnie (Indonezja), Borneo, Królestwo Syjamu (Tajlandia), Birmę, Malaje, Wyspy Salomona, Gilberta i odizolowane amerykańskie posterunki na wyspach Guam i Wake.
W czasie sześciu miesięcy Japonia osiągnęła niemal wszystkie te cele. Wtedy jednak nierozważny atak na Midway i Aleuty napotkał zdecydowany opór aliantów, co powstrzymało falę japońskich podbojów.
Grew uważał, że jest to odpowiedni film dla jego gości, ponieważ, jak to określił, „nie było w nim żadnej wulgarności". Państwo Saito opuścili ambasadę o godzinie 23.30, co jak na nich było późną porą. O świcie Saito już nie żył, podziurawiony trzydziestoma sześcioma pociskami.
Po czterech dniach morderstw terror zakończył się równie gwałtownie, jak się zaczął, i na rozkaz cesarza zbuntowane oddziały powróciły do koszar.
Ambasador USA Joseph Grew obserwował to wszystko z narastającym niepokojem. Nie przewidział jednak następnego wydarzenia. W dniu 7 lipca 1937 roku, niedaleko Pekinu, na starodawnym moście noszącym imię Marco Polo japoński patrol natknął się na chiński oddział wojskowy. Wywiązała się potyczka i kilku żołnierzy zginęło. Dla generała majora Kenji Doihary był to wystarczający pretekst, by rzucić do wielkiej ofensywy Armię Kwantuńską, która w Chinach miała dbać o japońskie interesy.
Nie minęło wiele czasu i to, co Japończycy nazwali „chińskim incydentem", przekształciło się w regularną wojnę. Pospiesznie wysłano dalsze oddziały i okręty wojenne, by wzmocnić siły Doihary. Razem z nimi pojawiło się japońskie lotnictwo wojsk lądowych i marynarki wojennej, nowoczesne bombowce, których zadaniem było przeprowadzanie nalotów na bezbronne chińskie miasta. Jedno po drugim - Pekin, Tiencin, Szanghaj - wpadały w ręce Japończyków. Źle wyposażeni Chińczycy, których przywódcą był pięćdziesięcio-jednoletni generalissimus Czang Kaj-szek, w każdej większej bitwie tracili setki tysięcy ludzi i zmuszani byli do odwrotu.
Odwrót pozwolił Czang Kaj-szekowi uratować armię, ale wydał w ten sposób znaczną część kraju na pastwę coraz bardziej bezwzględnego wroga. W prowincji Kiangsu, we wschodnich Chinach, Japończycy wkroczyli do właściwie nie bronionego miasta Nankin i dokonali w nim sadystycznego pogromu. Z miasta wyprowadzili około dwudziestu tysięcy Chińczyków w wieku poborowym i używali ich do ćwiczeń w walce na bagnety, rozstrzeliwali z karabinów maszynowych albo oblewali benzyną i podpalali. Zgwałcono, zamordowano i okaleczono w przybliżeniu dwadzieścia tysięcy kobiet i dziewcząt. Tysiące innych cywili zostało zamordowanych i ograbionych. Zanim to, co nazwano „pogromem Nankinu", dobiegło końca, zgładzonych zostało ponad czterdzieści tysięcy Chińczyków.
Wydaje się oczywiste, że japońscy oficerowie, którzy mówili o dokonaniu „odrodzenia" Azji pod japońskim przywództwem, zaplanowali tę masakrę, by terrorem zmusić Chińczyków do zawarcia pokoju. Ten plan jednak zawiódł. Czang odrzucił propozycje negocjacji z Tokio. W październiku 1938 roku wycofał się jeszcze dalej w głąb rozległego terytorium Chin i przeniósł stolicę z Hankou do Czungkingu. Wspomagany przez przywódcę komunistycznej partyzantki Mao Tse-tunga, z którym z rozsądku zawarł okresowy sojusz, Czang umocnił obronę i nie miał zamiaru rezygnować z walki.
Japończycy próbowali go ścigać i otoczyć, ale ogromne przestrzenie Chin, poprzecinane jedynie plątaniną gruntowych dróg, wchłaniały bez śladu liczące ponad milion ludzi japońskie wojska. Chiny stały się dla cesarskiej armii
Niewielu żołnierzy przystępowało do wojny z mniejszym entuzjazmem niż generał Hideki Tojo, premier i minister wojny Japonii. Jego obawy przed konfliktem z zachodnimi aliantami podzielało czterech generałów poruczników, którym powierzono podbój Azji Południowo-Wschodniej: Shojiro lidzie - Birmy, Masaharu Hommie - Filipin, Hitoshi Imamurze - Holenderskich Indii Wschodnich i Tomoyuku Yamashicie - Malajów. Wszyscy ci zahartowani w walkach weterani w średnim wieku służyli za granicą i wszyscy czuli respekt przed potencjalną potęgą przeciwników. Gdy jednak otrzymali rozkaz rozpoczęcia walki, udowodnili, na co ich stać, w czasie sześciu miesięcy zdobywając więcej terenów niż jakikolwiek wódz od czasów Napoleona.
22
bezdennym bagniskiem. I im bardziej Japonia angażowała się w Chinach, tym bardziej zaostrzał się konflikt rządu w Tokio z państwami zachodnimi, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, które w owym czasie miały słabość do Chin. W październiku 1937 roku prezydent Roosevelt wygłosił przemówienie, w którym potępił japońską agresję. Jeden z czołowych polityków japońskich, Yosuke Matsuoka, który wkrótce miał zostać ministrem spraw zagranicznych, ripostował ostro: „Japonia się rozrasta, a jakiż kraj w okresie swojej ekspansji nie był kłopotliwy dla sąsiadów? Zapytajcie amerykańskich Indian albo Meksykanów, jak dały im się niegdyś we znaki Stany Zjednoczone".
Obawy Amerykanów nasilały się coraz bardziej, ale możliwości reakcji prezydenta USA były ograniczone. Nawet gdy japońskie samoloty 12 grudnia 1937 roku z premedytacją zbombardowały amerykańską kanonierkę „Panay" na rzece Jangcy, nie stało się to sygnałem do walki. Gdy wiadomość o incydencie dotarła do Waszyngtonu, senator Henrik Shipstead z Minnesoty winą za niego obciążył Amerykanów. „Co oni w ogóle tam robili? - zapytał. - Czemu się stamtąd nie wynieśli?"
Niemniej jednak Stany Zjednoczone coraz silniej uświadamiały sobie grożące niebezpieczeństwo. W styczniu 1938 roku, miesiąc po zatopieniu „Panay", prezydent Roosevelt wystąpił o dwudziestoprocentowe zwiększenie budżetu marynarki i otrzymał je. Zwiększenie funduszy miało być wykorzystane do stworzenia marynarki wojennej działającej na dwóch oceanach. Jednocześnie Roosevelt zaczął przykręcać Japonii ekonomiczną śrubę. Wezwał amerykańskich producentów amunicji, sprzętu bojowego i samolotów, by nie sprzedawali swoich wyrobów Japonii, dopóki są one wykorzystywane do mordowania Chińczyków. Bojkot ten był prowadzony na zasadzie całkowitej dobrowolności - traktowany jako „moralne embargo" - ale okazał się skuteczny.
Półtora roku później, w październiku 1939 roku, prezydent bez rozgłosu wykonał pierwszy wymierzony przeciwko Japonii ruch o wojskowym charakterze. Polecił Flocie Pacyfiku Stanów Zjednoczonych przenieść się z tradycyjnej bazy macierzystej w San Diego na środek Pacyfiku. Od tej pory miała ona działać z Pearl Harbor na hawajskiej wyspie Oahu. Roosevelt wiedział, że marynarka wojenna nie jest gotowa do poważnych działań zaczepnych, a system obrony Pearl Harbor jest słaby. Mimo to jednak uważał, że przesunięcie na zachód dużej liczby ciężkich jednostek powinno być dla Japonii wyraźnym ostrzeżeniem.
Ale Japończyków wcale to nie zniechęciło. Wprost przeciwnie - ich dążenie do dalszej ekspansji podsycały informacje o dokonanym przez Hitlera w 1940 roku blitzkriegu w Europie. Gdy wojska niemieckie przetoczyły się przez Holandię, Belgię i Francję, a następnie zaczęły szykować się do inwazji na Wielką Brytanię, można było uznać, że holenderskie, francuskie i brytyjskie kolonie w Azji dojrzały już do tego, by je zagarnąć. 1 sierpnia 1940 roku ambasador Grew ostrzegł, że japońscy militaryści widzą obecnie „wspaniałą sposobność realizacji swoich ekspansjonistycznych pragnień, nie obawiając się oporu ze strony rzekomo obezwładnionych krajów demokratycznych". A następnie dodał: „Niemiecki system, machina wojskowa i ich wspaniałe sukcesy uderzyły Japończykom do głowy jak mocne wino".
W Japonii powołany właśnie został nowy rząd. Na jego czele stanął książę Fumimaro Konoye, spokojny, niezdecydowany człowiek, pozostający w cieniu dwóch członków własnego gabinetu. Byli to: minister wojny, znany ze swej silnej woli generał porucznik Hideki Tojo, i minister spraw zagranicznych Yosuke Matsuoka. Matsuoka, arogancki, ambitny i oszałamiająco błyskotliwy - niektórzy uważali go za szaleńca - wychowywał się i kształcił w Portland w stanie Oregon, dzięki czemu uchodził za specjalistę od spraw amerykańskich.
Inni ministrowie uznali jego wiedzę i dali mu taką swobodę w prowadzeniu japońskiej polityki zagranicznej, jakiej nie miał żaden jego poprzednik. Główną wadą Matsuoki było to, że nie potrafił utrzymać języka na wodzy. Potrafił wysłać sekretarzowi stanu USA Cordellowi Hu Iłowi depeszę zawierającą mnóstwo deklaracji dobrej woli, a jednocześnie oświadczyć korespondentowi amerykańskiej gazety, że demokracja jest skończona, państwa faszystowskie niewątpliwie wygrają wojnę i na świecie nie ma miejsca dla dwóch systemów rządów. Oczywiście, Hull doszedł do wniosku, że do rządu japońskiego, a zwłaszcza do Matsuoki, nie można mieć zaufania. Podejrzliwość, z jaką sekretarz stanu traktował motywy działania Japonii, miała stać się czynnikiem, który doprowadził do wojny.
Do pogłębienia tego narastającego braku zaufania jak na ironię przyczynił się poważny sukces odniesiony przez Stany Zjednoczone - amerykańscy kryptoanalitycy złamali najważniejszy japoński szyfr dyplomatyczny. Od sierpnia 1940 roku byli w stanie przechwytywać tajną korespondencję prowadzoną
drogą kablową pomiędzy Tokio i japońskimi ambasadami. Przechwycone materiały otrzymały kryptonim „Magia" (Magie). Dzięki temu, za każdym razem, gdy Hull słuchał ostatnich propozycji pokojowych składanych przez japońskiego ambasadora w Waszyngtonie - serdecznego, szczerego, prostodusznego byłego admirała Kichisaburo Nomurę - mógł jednocześnie przekonać się na podstawie „Magii", że w rzeczywistości Japonia wcale nie dąży do pokoju, ale raczej przygotowuje się do wojny. Hull był góralem z Tennessee o sztywnym karku, z głęboko zakorzenioną odrazą do obłudy i dwulicowości. W głębi swojej prostolinijnej, protestanckiej duszy wierzył, że dyplomacja może i powinna być prowadzona w bezpośredni, szczery i otwarty sposób. Niełatwo się denerwował, ale gdy został sprowokowany, był zdolny do okazania głębokiej nienawiści. I zaczynał nienawidzić Japończyków.
Minister spraw zagranicznych Matsuoka 27 września dokonał poważnego posunięcia, które na pewno nie uspokoiło Hulla. Podpisał układ wiążący ściśle Japonię z Niemcami i Włochami. Niemal natychmiast Japończycy zaczęli wywierać naciski na Holendrów, aby sprzedawali im więcej swojej wschodnioindyjskiej ropy. Mniej więcej w tym samym czasie Japończycy zmusili marionetkowy rząd francuski w Vichy, by pozwolił japońskim oddziałom na stacjonowanie we francuskich Indochinach - później znanych pod nazwą Wietnam. Przedstawionym oficjalnie przez Japonię powodem rozmieszczenia wojsk w Indochinach była potrzeba osłonięcia południowego skrzydła działań w Chinach. Jednak Hull - oraz Roosevelt i Churchill - odnieśli wrażenie, że Japonia zajmuje pozycje wyjściowe do uderzenia na Birmę lub Malaje, jak również, być może, do ataku na wielką bazę brytyjską w Singapurze. Francuzi ustąpili i japońscy żołnierze oraz samoloty zaczęły masowo napływać do Indochin.
Roosevelt i Hull wiedzieli od jakiegoś czasu o tych planach. Materiały „Magii" zawierały pełen tekst ultimatum, postawionego rządowi w Vichy. W lipcu 1941 roku, gdy japońskie oddziały lądowały w zatoce Cam Ramh i zajmowały Sajgon i Da Nang w Indochinach, Roosevelt ogłosił objęcie embargiem wszystkich przewozów ropy do Japonii. Zmniejszył już kwoty eksportowe dla Japończyków na naftę i bawełnę oraz nałożył embargo na inne ważne materiały, takie jak na przykład złom żelazny, próbując w ten sposób zmusić Japonię do zakończenia wojny w Chinach. Teraz zostały zamrożone wszystkie aktywa Japonii w Ameryce, a cały handel USA z Cesarstwem zablokowany. Wielka Brytania i Holandia postąpiły tak samo.
Japończycy byli poważnie zaniepokojeni tymi posunięciami. Odbyło się wiele narad z udziałem czołowych japońskich przywódców wojskowych i politycznych. Do Waszyngtonu wysłano emisariuszy, by wsparli ciężko pracującego Nomurę. Jednak stanowisk Japonii i Stanów Zjednoczonych nie dało się uzgodnić. Hull i Roosevelt podkreślali, że kurek z ropą nie zostanie odkręcony, o ile Japonia nie wycofa się z Indochin, a także z Chin, oraz nie wypowie Paktu Trójstronnego z Niemcami i Włochami. Japończycy odpowiedzieli, że sama myśl o wycofaniu się z Chin jest nie do przyjęcia, ponieważ zainwestowali w nie zbyt wielu ludzi i zbyt wiele milionów jenów. Wręcz przeciwnie, chcieli, aby to Stany przestały angażować się w Chinach - czyli żeby zaprzestały wysyłania broni Czangowi.
Pomimo ogromnych rozbieżności w stanowiskach obu państw dyplomaci działali nadal, zwłaszcza niestrudzony Grew. Wysyłał długie listy do dawnych szkolnych kolegów, błagając, by postarali się lepiej zrozumieć psychikę Japończyków. Napisał do prezydenta, że Japończycy nie powinni odnieść wrażenia, iż zostali zapędzeni w ślepy zaułek, ponieważ wtedy będą czuli się zmuszeni do zaatakowania. W tym okresie na stanowisku ministra spraw zagranicznych porywczego Matsuokę zastąpił zrównoważony admirał Teijiro Toyoda. W upalny wieczór 19 sierpnia 1941 roku Grew przez wiele godzin rozmawiał z Toyodą - „była to najdłuższa rozmowa - oświadczył Grew - jaką przeprowadziłem z jakimkolwiek ministrem spraw zagranicznych". Grew wspominał: „lał się ze mnie pot, w związku z tym po pierwszej godzinie admirał Toyoda zamówił napoje chłodzące i zimne, mokre ręczniki do ocierania. Zrobił gest, jakby zdejmował marynarkę, i z uśmiechem spojrzał pytająco na mnie. Oczywiście skinąłem głową i w rezultacie obaj zdjęliśmy marynarki, podwinęliśmy rękawy i znowu zagłębiliśmy się w pracy".
We wrześniu Grew wysłał do swojego szefa, sekretarza stanu Hulla, długą, starannie opracowaną depeszę, prosząc o- jak to nazwał - „konstruktywne pojednanie" zamiast „gospodarczego duszenia". Japończycy nigdy nie zgodzą się na przerwanie wojny w Chinach. W związku z tym, jeżeli Stany Zjednoczone chcą negocjować porozumienie pokojowe, żądanie to powinno być przedstawiane w możliwie
Dwanaście lat przed Pearl Harbor admiral Kichisaburo Nomura (w pierwszym rzędzie z lewej), jego sztab i japoński konsul generalny w urzędowym stroju wspólnie z amerykańskim generałem majorem Edwinem Winansem (pośrodku) i jego sztabem pozują do zdjęcia w Fort Shafter w Honolulu. Wizyta złożona w 1929 roku przez Nomurę - który w dniu 7 grudnia 194/ roku zajmował stanowisko ambasadora Japonii w USA - była jedną z serii dorocznych odwiedzin, składanych przez wysokich rangą japońskich oficerów marynarki w amerykańskich bazach na Pacyfiku. W czasie tych pozornie niewinnych wizyt oceniali siłę USA i umacniali więzi z japońskimi emigrantami.
oględny sposób. Z całego serca popierał propozycję Toyody, aby prezydent Roosevelt spotkał się z japońskim premierem księciem Fumimaro Konoye - może na Hawajach. Ostrzegł Hulla, że Japończycy są całkowicie zdolni do jednoczesnego realizowania dwóch przeciwstawnych koncepcji - mogą przygotowywać się do wojny, a w tym samym czasie szczerze poszukiwać pokojowego rozwiązania.
![II Wojna Światowa. Wschodzące słońce - Arthur Zich [red.] - ebook](https://files.legimi.com/images/d63d6c29e38e118a42f0905f4b8fa11a/w200_u90.jpg)