Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Seria: II Wojna Światowa
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Miejska Biblioteka Publiczna w Skierniewicach
Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Barcin im. Jakuba Wojciechowskiego
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 252
Rok wydania: 2001
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
ZAMKNIĘCIE PIERŚCIENIA WOKÓŁ ROSJAN
Na oba żądania Hitler udzielił łatwej do przewidze
RUINY I ZGLISZCZA
TAMA ZAPOROSKA
PORAŻKA I SUKCES
POWSTANIE SKAZANE NA KLI
DUMNI W KLĘSCE
SPONTANICZNE WYSIŁKI NA RZECZ ODBUDOWY
Podczas walk na terytorium Polski piechota sowiecka rozszerza przyczółek na zachodnim brzegu Wisły we wrześniu 1944 roku. Sforsowanie rzeki było ważnym etapem w niezmordowanym marszu Armii Czerwonej, która w ciągu dwóch lat posunęła się o 2200 kilometrów na zachód, przebywając drogę od Stalingradu do Berlina.
SERIE
TIME
LIFE
W WYDAWNICTWIE
AMBER
II WOJNA ŚWIATOWA HISTORIA ŚWIATA
MITY I LUDZKOŚĆ SKARBY ŚWIATA ZAGINIONE CYWILIZACJE
II WOJNA ŚWIATOWA
PRELUDIUM WOJNY
BLITZKRIEG
BITWA O ANGLIĘ
ATAK NA ZSRR
WOJNA WYWIADÓW
BITWA O ATLANTYK
NARODOWI SOCJALIŚCI
WOJNA NA PUSTYNI
KAMPANIA WŁOSKA
WSCHODZĄCE SŁOŃCE
WOJNA NA MORZU ŚRÓDZIEMNYM
CHINY - BIRMA - INDIE
WOJNA NAD EUROPĄ
KOMANDOSI
WOJNA PODWODNA NA PACYFIKU
DRUGI FRONT
SOWIECKI WALEC
W przygotowaniu
ZWYCIĘSTWO W EUROPIE
II WOJNA ŚWIATOWA
I ZESPÓŁ REDAKCYJNY TIME-LIFE BOOKS
Przekład
Maciej Antosiewicz
SOWIECKI WALEC
Autor:
EARL F. ZIEMKE, wykładowca historii na uniwersytecie w Georgii, specjalizuje się w historii Niemiec i II wojny światowej. Podczas wojny służył w amerykańskiej piechocie morskiej na Pacyfiku. Doktorat z historii uzyskał na Uniwersytecie Wisconsin i pracował jako konsultant w departamencie obrony w Waszyngtonie. Jest autorem książek Stalingrad to Berlin: The German Defeat in the East, The German Northern Theater of Operations i Battle for Berlin.
Konsultanci:
Płk (w st. spocz.) JOHN R. ELTING jest amerykańskim historykiem wojskowości, autorem The Battle of Bunker's Hill and Military History, Atlas of the Napoleonic Wars oraz The Battles of Saratoga. Opublikował Military Uniforms in North America: The Revolutionary Era i był współwydawcą The West Point Atlas of American Wars.
CHARLES V.P. LUTTICHAU służył w armii niemieckiej podczas II wojny światowej na froncie wschodnim.
Po studiach w Berlinie i Monachium oraz na Uniwersytecie Amerykańskim w Waszyngtonie pracował w Ośrodku Historii Wojskowości Armii Stanów Zjednoczonych, specjalizując się w wojskowej i dyplomatycznej historii Azji Południowo-Wschodniej i Europy. Współpracował przy wydawaniu licznych tomów cyklu historycznego The U.S. Army in World War II.
Authorized Polish language edition
© 2001 Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.
Original edition © 1980, Time-Life Books Inc. All rights reserved. Time-Life is a registered trademark of Time Warner Inc. U.S.A.
Tytuł oryginału
THE SOVIET JUGGERNAUT
Wszystkie prawa zastrzeżone - żadna część tej publikacji, zarówno w całości, jak i we fragmencie, nie może być reprodukowana, zapamiętywana czy przekazywana w sposób mechaniczny, elektroniczny, fotograficzny lub w jakiejkolwiek innej formie, jak również wykorzystywana przy adaptacjach filmowych, radiowych i telewizyjnych bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody Wydawcy.
Informacje o nowościach i pozostałych książkach Wydawnictwa AMBER oraz możliwość zamówienia możecie Państwo znaleźć na stronie Internetu http://www.amber.supermedia.pl
Projekt graficzny okładki
Studio graficzne WYDAWNICTWA AMBER
Redakcja merytoryczna
Eugeniusz Melech
Redakcja techniczna
Andrzej Witkowski
Korekta
Magdalena Kwiatkowska Ewa Luberek
Skład i łamanie
WYDAWNICTWO AMBER Jerzy Wolewicz
ISBN 83-7245-775-1
WYDAWNICTWO AMBER Sp. z o.o.
00-108 Warszawa, ul. Zielna 39, tel. 620 40 13, 620 81 62 Warszawa 2001. Wydanie I
Druk: FINIDR s.r.o., Ćesky Teśfn
ROZDZIAŁY
OSTATNIE ZWYCIĘSTWO NIE IV
Niemieccy piechurzy, jeden z granatnikiem przeciwpancernym, kryją się za budynkiem, podczas gdy czołg PzKpfw IV wjeżdża na przedmieście Charkowa.
Generat Paul Hausser wychyla się z wieżyczki czołgu, ukazując oszpeconą w bitwie twarz. W 1941 roku stracił oko i fragment kości szczękowej od eksplozji sowieckiego szrapnela.
ELITARNA JEDNOSTKA, NIEZALEŻNY DOWÓDCA
19 lutego 1943 roku wojska niemieckie przeprowadziły na południowym odcinku frontu rosyjskiego brawurowy kontratak z zamiarem odbicia Charkowa, przemysłowego miasta, które Rosjanie zajęli zaledwie trzy dni wcześniej. Operację zarządził osobiście Adolf Hitler. Odbicie Charkowa mogłoby zatrzymać zimową ofensywę przeciwnika, pierwszą ofensywę strategiczną Rosjan w ciągu prawie półtora roku działań wojennych. Niemcom pilnie potrzebne było wielkie zwycięstwo po klęsce pod Stalingradem, gdzie poległo lub trafiło do niewoli ponad 300 000 ich żołnierzy.
Hitler zdecydował, że szpicę natarcia na Charków powinny stanowić oddziały Waffen SS - zbrojnego ramienia imperium Reichsfiihrera SS Heinricha Himmlera - i wyznaczył do tego zadania II Korpus Pancerny SS. Trzy dywizje, które tworzyły korpus - „Das Reich", „Leibstandarte SS Adolf Hitler" i „Totenkopf" - należały do najlepszych jednostek niemieckich. Ich żołnierze, starannie wybrani, by ucieleśniali nazistowski ideał aryjskiego nadczłowieka, ślubowali wierność Hitlerowi i ślepe posłuszeństwo swoim dowódcom. Feldmarszałek Erich von Manstein, który kierował operacją charkowską, stwierdził, że wiara Fuhrera w żołnierzy SS była bezgraniczna.
Dowódca II Korpusu Pancernego SS, SS-Obergruppenfiihrer (generał broni) Paul Hausser, rozpoczynał karierę wojskową na przełomie stuleci i wyróżnił się jako znakomity żołnierz. Hausser miał jednak rys niezależności, który niepokoił jego przełożonych. W poprzedniej bitwie o Charków, kiedy dwie armie sowieckie odcięły dywizję Haussera w mieście, rozkazano mu walczyć do ostatniego człowieka, lecz on uznał ten rozkaz za bezsensowny i wyprowadził swoich żołnierzy z okrążenia.
Ta niesubordynacja rozwścieczyła Hitlera; Hausser wiedział, że podczas nowego szturmu na Charków jego zachowanie będzie bacznie obserwowane. Znów zdał się na swój instynkt i tym razem jego talenty dowódcze pozwoliły Niemcom odnieść ostatnie wielkie zwycięstwo w tej wojnie.
Żołnierze SS, wyznaczeni do kontrataku na Charków ucieleśniali ideał „najlepszych pod względem fizycznym, najbardziej godnych zaufania i wiernych nazistów".
Generał Hausser i jego korpus pancerny SS znajdowali się 100 kilometrów na południowy zachód od Charkowa, gdy 19 lutego otrzymali od bezpośredniego przełożonego Haussera, generała Hermanna Hotha, dowódcy 4 Armii Pancernej, rozkaz przejścia do kontrataku. Korpus zmienił kierunek marszu - i zderzył się z sowiecką 6 Armią, która ścigała Haussera po jego ucieczce z Charkowa 15 lutego.
Trzy dywizje II Korpusu Pancernego SS połączyły się w boju z XLVIII Korpusem Pancernym i otrzymały wsparcie bombowców i myśliwców Luftwaffe. Podczas ciężkich walk Niemcy otoczyli wojska sowieckie i zaczęli na nie napierać; jeden z sowieckich dowódców poległ zaledwie 100 metrów od punktu dowodzenia Haussera.
Niemcy spychali powoli wojska sowieckie i rozbiliby je całkowicie, gdyby wystarczyło im piechoty na wypełnienie luk w pierścieniu okrążenia. Do końca pierwszej fazy walk poległo 23 000 Rosjan, wzięto 9000 jeńców i zdobyto lub zniszczono 615 sowieckich czołgów.
Korpus pancerny Haussera, poniósłszy stosunkowo niewielkie straty, 28 lutego podjął natarcie w kierunku Charkowa.
Sunąc z chrzęstem po ubitym śniegu w kierunku Charkowa, działa samobieżne z II KPanc SS mijają żołnierza
linie maszynowym. Niemcy zakładali - i nie pomylili się - że typowa dla tej pory roku odwilż opóźni się.
Żołnierze dywizji SS „Leibstandarte SS Adolf Hitler" czekają na pozycjach, gdy ich towarzysze wystrzeliwują pociski rakietowe Nebelwerfer (w głębi) na Charków.
Trzy dywizje grenadierów pancernych SS pod dowództwem Haussera parły na północny wschód przez ponad tydzień, zdobywając wiele słabo bronionych wiosek, jednak w miarę jak Niemcy zbliżali się do Charkowa, opór przybierał na sile. Żołnierze dywizji „Leibstandarte SS Adolf Hitler" znaleźli się w opałach, gdy 8 marca podeszli pod kolejną bezimienną wioskę.
„Zamykamy włazy - zapisał w dzienniku czołgista. - Kolejne 600 metrów i wciąż nie słychać ani jednego wystrzału. Kiedy pierwsze czołgi zbliżają się do milczących domów, zrywa się kanonada jak uderzenie pioruna; prowadzący czołg dostaje prosto w wieżę. Rosjanie wzmagają ostrzał i lekkie czołgi naszej kompanii zostają unieruchomione".
Z powodu strat niemiecka kolumna otrzymała rozkaz oderwania się od nieprzyjaciela i przegrupowania. A oto dalszy ciąg zapisu w dzienniku czołgisty: „Po chwili znów nacieramy, ogarnia nas dziwne uczucie, gdy mijamy nasze płonące i eksplodujące czołgi. Nagle spomiędzy domów wyłaniają się trzy rosyjskie T-34 i kierują się na naszą flankę. Wieża naszego czołgu obraca się w lewo. Strzał i niemal natychmiast eksplozja trafiającego w cel pocisku. Następny czołg pojawia się w celowniku działa. Strzał - i nieprzyjacielski czołg dosłownie rozrywa się na kawałki. Pocisk musiał trafić w zbiornik z paliwem. Trzeci nieprzyjacielski czołg zawraca, pokazując nam rufę - i też zostaje trafiony. Oczyszczamy domy granatami i ogniem broni maszynowej. Teraz już wiadomo, skąd pochodził ogień: Rosjanie wciągnęli do domów działa przeciwpancerne kalibru 47 milimetrów, więc nie mogliśmy ich dostrzec".
Wyglądając ostrożnie zza węgła drewnianej chaty, żołnierze SS rozpoznają wioskę na drodze do Charkowa.
Oficerowie dywizji „Leibstandarte SS Adolf Hitler" przyglądają się natarciu. Drugi od prawej SS-Brigadefuhrer Theodor Wisch, który później objął dowództwo dywizji.
13
Niemiecki czołg PzKpfw IV ostrzeliwuje sowieckie pozycje. Dowódca jednostki zwiadowczej II Korpusu Pancernego SS obserwuje przedpole.
Artylerzyści SS wtaczają działo kalibru 75 milimetrów na pozycję na ulicy Charkowa, przygotowując się do otwarcia ognia.
14
Ostrzeliwująą fabrykę na skraju Charkowa, obsługa karabinu maszynowego zapewnia osłonę piechocie, która szybuje się do następnego skoku.
Czołgi i piechota SS wdzierają się na plac Czerwony, grenadierzy szukają osłony przed kulami snajperów, którzy ostrzeliwują ich z okolicznych budynków.
Korpus pancerny Haussera dotarł do Charkowa 8 marca. Zgodnie z rozkazem Hitlera, miał zablokować miasto od zachodu i północy i uniemożliwić ucieczkę żołnierzom sowieckim. Hausser otrzymał też zgodę na przeprowadzenie rozpoznania w mieście i zajęcie go, jeśli ryzyko nie będzie zbyt wielkie. Hausser uznał, że warto je podjąć, i posłał przodem dywizję „Leibstandarte SS Adolf Hitler".
Sowieccy obrońcy walczyli zażarcie „o każdą ulicę i każdy dom", jak ujął to jeden z żołnierzy niemieckich. „Rakiety z wyciem spadają na miasto, nasza artyleria wali nieprzerwanie - piekło. Ale rzucamy do natarcia czołgi, które rozbijają barykady i stanowiska dział, przedzierają się przez domy". W ciągu niecałego dnia dywizja zdołała otworzyć korytarz, prowadzący na plac Czerwony w centrum miasta.
Kiedy dywizja „Leibstandarte SS Adolf Hitler" wdarła się do Charkowa, generał Hausser rozkazał kolejnej dywizji, „Das Reich", zaatakować miasto od zachodu. Jednak następnego dnia, gdy zwycięstwo było w zasięgu ręki, jego śmiałe zapędy ostudził rozkaz generała Hotha ze sztabu 4 Armii Pancernej.
„Korpus Pancerny SS - zdecydował Hoth - wycofa dywizję «Das Reich» i skieruje ją
Sierżant dywizji „Totenkopf" z Krzyżem Żelaznym i innymi odznaczeniami prowadzi czołg przez ulice Charkowa.
na północ od Charkowa, by odciąć przeciwnikowi drogę ucieczki na południowy wschód". Hoth doskonale zdawał sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwo grozi pojazdom pancernym podczas walk ulicznych, i nie chciał dopuścić do tego, by czołgi Haussera zostały odcięte wśród ruin, a następnie zniszczone, co spotkało wiele czołgów w Stalingradzie.
Niezależny jak zawsze Hausser postanowił pójść na skróty i posłał „Das Reich" przez miasto na południowy wschód. Do południa dywizja dotarła do głównego dworca kolejowego w Charkowie, ale wówczas Hoth przez radio przypomniał Hausse-rowi o swoim rozkazie. Tym razem Hausser posłusznie wycofał dywizję „Das Reich" z Charkowa i skierował ją na północne obrzeża miasta.
16
15 marca dywizje „Das Reich" i „Totenkopf" zamknęły pierścień okrążenia wokół Charkowa, odcinając resztki sowieckich obrońców. Niebawem dywizja „Leibstan-darte SS Adolf Hitler" wyparła Rosjan, którzy bronili fabryki traktorów, ostatniego punktu oporu w mieście.
Zmęczeni grenadierzy pancerni z dywizji „Leibstandarte SS Adolf Hitler" wychodzą z charkowskiej fabryki traktorów po złamaniu sowieckiego oporu.
Rozpromieniony Heinrich Himmler, któremu towarzyszy oficer SS, w wieżyczce czołgu Tygrys.
Kiedy 15 marca zakończyła się bitwa o Charków, powstrzymana została sowiecka ofensywa zimowa. Dowodzony przez Haussera korpus pancerny SS walnie się do tego przyczynił: Hitler był jednak tak rozdrażniony niezależnymi poczynaniami Haussera, że zwlekał kilka tygodni, zanim odznaczył go medalem za męstwo pod Charkowem.
Teraz ulubione jednostki Hitlera otrzymały rozkaz przegrupowania przed zmasowanym kontruderzeniem pod Kurskiem, operacją, która miała się przerodzić w największą bitwę pancerną tej wojny. Aby dodać korpusowi ducha, przybył do Charkowa Reichsfiihrer SS Heinrich Himmler i zwrócił się do żołnierzy w słowach przepełnionych odzyskaną pewnością siebie: „Nigdy nie pozwolimy, by zapomniano o naszej wspaniałej broni, o groźnej sławie, która zawsze nam towarzyszyła; ta znakomita broń, groźna i straszna reputacja, która poprzedzała nas w bitwie o Charków, umarła, lecz będziemy ją nieustannie umacniać".
«MM
Niemieckie pojazdy mijają porzucone wśród ruin Charkowa popiersie rosyjskiego pisarza Maksyma Corkiego z wielką tubą na szyi.
„Mein Fiihrer - spytał generał Heinz Guderian, słynny niemiecki dowódca wojsk pancernych - dlaczego w ogóle chce pan atakować na wschodzie w tym roku?"
„Rozumiem pańskie wątpliwości - odparł Adolf Hitler. -Ilekroć myślę o tym ataku, dostaję kurczów żołądka".
Była wiosna 1943 roku. Dziwna, złowróżbna cisza panowała na froncie, który ciągnął się przez 2800 kilometrów od Leningradu na północy do Noworosyjska nad Morzem Czarnym na południu. Hitler okazywał osobliwe niezdecydowanie i zdawał się drżeć na myśl o zbliżającej się nieubłaganie ciężkiej próbie - chwili, gdy potężne armie, oddzielone od siebie oceanami błota, w które zamieniły rosyjską ziemię deszcze i roztopy, znów wezmą się za bary.
Chociaż jednak Hitlera przerażała perspektywa rzucenia kolejnych tysięcy niemieckich żołnierzy w sowiecką maszynkę do mięsa i tak długo zwlekał z wydaniem brzemiennego w skutki rozkazu wymarszu, dawno już podjął decyzję. Musiał dać narodowi niemieckiemu przynajmniej pozory odzyskania inicjatywy strategicznej w Rosji.
Europejskie sojusze Hitlera zostały zbudowane na sukcesach militarnych. Wraz z zimową katastrofą pod Stalingradem i postępami wojsk brytyjskich i amerykańskich w Afryce Północnej koalicja zaczęła się rozsypywać. Włochy Benito Mussoliniego próbowały ukradkiem wycofać się z wojny na wschodzie; Rumunia marszałka Iona Antonescu i Węgry admirała Miklósa Horthy'ego szukały porozumienia z aliantami zachodnimi, które mogło później uchronić te kraje przed gorzkimi konsekwencjami gniewu zwycięskich Rosjan.
Atak, który przyprawiał Hitlera o kurcze żołądka Uderzenie pancerne na Charków Cenne informacje od szpiega o kryptonimie Lucy W oczekiwaniu na Pantery Uparty generał z metalowymi zębami „Kto dowodzi 9 Armią, Mein Fiihrer, pan czy ja?" Dywersyjne działania partyzantów Drugie śniadanie na polu bitwy Miniaturowy czołg „Goliat" „Czołgi płonęły jak pochodnie" Desperacki atak „bombami klejowymi" Eisenhower zmienia plany Hitlera
W samych Niemczech też narastały problemy. Od wybuchu wojny reżim hitlerowski starał się nie obniżać poziomu życia społeczeństwa, utrzymując produkcję dóbr konsumpcyjnych pomimo rosnących potrzeb wojennych. Stalingrad pokazał jednak jasno, że Niemcy nie mogą sobie dłużej pozwolić na równoczesną produkcję kosmetyków i armat. 18 lutego, zaledwie dwa tygodnie po kapitulacji żałosnych resztek 6 Armii feldmarszałka Friedricha Paulusa, minister propagandy Josef Goebbels ogłosił stan „wojny totalnej".
Dobra konsumpcyjne i usługi miały być racjonowane. Liczba zawodów zapewniających zwolnienie ze służby wojskowej została zredukowana. Wszyscy mężczyźni pomiędzy 16. a 65. rokiem życia i kobiety pomiędzy 1 7. a 50. rokiem życia musieli się zgłosić do pracy w zakładach zbrojeniowych. Hitler osobiście wydał zdumiewający dekret, który
pozwalał każdemu żołnierzowi frontowemu, od generała do szeregowca, karać niesubordynację i defetyzm, rozstrzel i wu-jąc winowajcę na miejscu.
Na szczycie hierarchii nazistowskiej nowe surowe decyzje zostały przyjęte z niechęcią. Kiedy kochanka Hitlera, Ewa Braun, dowiedziała się o planowanym zakazie trwałej ondulacji i wyraziła swoje oburzenie, przyparty do muru Fiihrer polecił ministrowi uzbrojenia i produkcji wojennej, Albertowi Speerowi zmienić zarządzenie i wprowadzić jedynie „zakaz naprawy urządzeń do trwałej ondulacji".
Chociaż zwrot Niemiec ku wojnie totalnej nie spełnił wszystkich oczekiwań, przyniósł jednak znaczące rezultaty. Kosztem ograniczenia konsumpcji (i dzięki masowemu wykorzystywaniu niewolniczej siły roboczej z obszarów okupowanych) Speer dokonywał cudów w dziedzinie zaopatrzenia armii: wskaźnik produkcji samolotów bojowych i czołgów prawie się podwoił, a produkcja ciężkich dział wzrosła ponadtrzykrotnie. Powołano do służby wojskowej również najmłodszych synów i jedynaków, co dało w sumie około 560 000 poborowych; latem 1943 roku niemieckie siły zbrojne liczyły prawie 10 milionów ludzi - zaledwie o 240 000 mniej niż przed stalingradzkim przełomem.
Ogólnie rzecz biorąc, wojna totalna - wraz ze straszliwą klęską pod Stalingradem - dała niemieckim masom poczucie, że wszyscy muszą poświęcić się dla ojczyzny. Goebbels powiedział Speerowi, że wyczuł „u ludzi gotowość do największych wysiłków, a znaczące ograniczenia są konieczne choćby tylko po to, by przywrócić powszechne zaufanie do kierownictwa".
Jednak w zamian ludzie oczekiwali rezultatów - i nie mogła ich satysfakcjonować wiosenna i letnia statyczna obrona na wschodzie.
Hitler stanął więc przed prawdziwym dylematem: jego prestiż zarówno u sojuszników, jak i zwolenników w kraju wymagał demonstracji siły. Postalingradzka rzeczywistość uświadomiła mu jednak, że jego żołnierze nie są już zdolni do wielkich zrywów i głębokich manewrów, które uczyniły ich panami Europy i przywiodły do wrót Azji. Szukając drogi pośredniej, 13 marca Fiihrer oznajmił swoim dowódcom: „Musimy przejąć inicjatywę na wybranych odcinkach frontu, zanim dokonają tego Rosjanie".
Hitler domagał się ograniczonej ofensywy, której głównym celem byłoby udowodnienie, że jego wojska nadal mogą zadawać ciosy i wzbudzać strach. Kiedy niemieccy planiści pochylili się nad mapami w poszukiwaniu miejsca, które najlepiej odpowiadałoby ich potrzebom, zwrócili uwagę na studwudziestokilometrowy występ, rozciągnięty z północy na południe i wrzynający się około 150 kilometrów na zachód pomiędzy fronty Grupy Armii „Południe" feldmarszałka Ericha von Mansteina i Grupy Armii „Środek" feldmarszałka Hansa Giinthera von Klugego. Znajdowało się tam mało znane miasto o niewielkim znaczeniu strategicznym, od którego wzięła swoją nazwę jedna z największych batalii w historii świata - bitwa pod Kurskiem.
Bitwa pod Kurskiem, opatrzona kryptonimem „Zitadelle" (Cytadela) i zaplanowana jako krótka, chirurgiczna operacja przecięcia występu u jego podstawy, zaczęła żyć własnym życiem i przekształciła się w gigantyczne starcie potęgi ognia ze stalą. Na froncie długości 400 kilometrów wokół występu Niemcy zgromadzili ogromne siły: 570 000 ludzi, prawie 2500 czołgów i dział samobieżnych i około 10 000 dział polowych i moździerzy, wspieranych przez niemal 2000 samolotów. Naprzeciwko nich stało 977 000 Rosjan, wspieranych przez ponad 3300 czołgów i dział szturmowych, 20 000 dział i moździerzy i prawie 3000 samolotów. Co więcej, Rosjanie, utworzywszy sześć koncentrycznych pasów obrony, wykopali ponad 9500 kilometrów okopów i rozmieścili średnio 1500 min przeciwczołgowych i 1800 min przeciwpiechotnych na każdym kilometrze frontu.
W kulminacyjnym momencie operacji kurskiej prawie 3000 czołgów ścierało się w morderczych zapasach największej bitwy pancernej, jaką kiedykolwiek stoczono. Ponieważ w obrębie występu nie było wiele miejsca na manewrowanie, czołgi stały wśród wypalonych pól pszenicy, żyta i słoneczników, strzelając do siebie na wprost, tworząc brutalny pojedynek ogniowy. A kiedy nad polem bitwy rozwiały się ostatnie kłęby dymu, koleje II wojny światowej zmieniły się w sposób nieodwracalny i sprawa Niemiec była raz na zawsze przegrana.
Pochód armii niemieckich został po raz pierwszy powstrzymany na przedpolach Moskwy zimą 1941-1942 roku, a później nad brzegami Wołgi pod Stalingradem zimą 1942-1943 roku. Po bitwie pod Kurskiem, pomimo rozpaczliwych wysiłków Niemców, sowiecka nawała niepowstrzymanie zaczęła się toczyć na zachód. Armia Czerwona wyzwoliła około 1 000 000 kilometrów kwadratowych terytorium sowieckiego
Wiosną 1943 roku 5 000 000 żołnierzy sowieckich i 4 000 000 żołnierzy niemieckich stało naprzeciwko siebie wzdłuż linii frontu długości 2800 kilometrów (czerwona linia), ciągnącej się od Leningradu na północy do Morza Czarnego na południu. Niemcy nadal okupowali około 1 000 000 kilometrów kwadratowych terytorium sowieckiego, ale sowiecka ofensywa zimowa, która rozpoczęła się zwycięstwem pod Stalingradem, zdecydowanie zmieniła obraz sytuacji. Inicjatywa należała odtąd do Armii Czerwonej.
22
i 100 000 kilometrów kwadratowych dawnego terytorium Polski. Charków i Kijów, Smoleńsk i Sewastopol zostały odzyskane, a długa blokada Leningradu dobiegła końca. Wojska sowieckie sforsowały Doniec, Dniepr i Bug, a zanim przekroczyły Wisłę, rozegrała się tragedia Warszawy. W lutym 1943 roku, kiedy alianci zachodni przygotowywali się do szturmu na Wał Zachodni i Ren, wojska sowieckie stały zaledwie 70 kilometrów od Berlina, a Józef Stalin z pozycji siły mógł narzucić swoją wolę sojusznikom podczas konferencji na szczycie, zwołanej w czarnomorskim kurorcie Jałta.
Planowaniem niemieckiej ofensywy 1943 roku zajęło się Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (OKH) i jego szef sztabu, generał Kurt Zeitzler. Zeitzler, energiczny, niewysoki mężczyzna, z uwagi na swój sposób bycia i wygląd zewnętrzny zyskał sobie przydomek „Generał Piorun Kulisty". Wkrótce po rozpoczęciu natarcia na Stalingrad Hitler odwołał go z Holandii i mianował następcą generała Franza Haidera jako szefa sztabu OKH.
Na kształcie operacji, którą planował obecnie Zeitzler, zaważyły osiągnięcia feldmarszałka von Mansteina, dokonane po klęsce stalingradzkiej. Hitler, wstrząśnięty katastrofą nad Wołgą, przynajmniej teraz zgodził się na planowy odwrót.
Pozwolił Mansteinowi zastosować strategię „obrony ruchomej", to znaczy wycofać się na linię rzeki Mius 60 kilometrów na zachód od Rostowa i górnego Dniepru, zaczekać, aż rosyjska ofensywa straci impet, a następnie uderzyć na ich rozciągnięte flanki.
Armia Czerwona posuwała się naprzód w szybkim tempie, a Manstein próbował opóźniać jej marsz. 14 lutego padł Rostów, wcześniej jednak Grupa Armii „A" feldmarszałka Ewalda von Kleista zdążyła wydostać się z pułapki kaukaskiej, w którą zabrnęła latem 1942 roku. 17 lutego, gdy Hitler przebywał w kwaterze głównej Mansteina w Zaporożu nad Dnieprem, rosyjskie czołgi Frontu Południowo-Zachodniego (front był sowieckim odpowiednikiem grupy armii) generała Nikołaja Watutina pojawiły się zaledwie 60 kilometrów na południowy wschód od miasta.
Dalej na północy wojska Frontu Woroneskiego generała--lejtnanta Filipa Golikowa zdobyły 8 lutego Kursk. 16 lutego Golikow zajął Charków, niegdyś stolicę Ukrainy, czwarte co do wielkości miasto Związku Sowieckiego i prestiżowy cel zarówno dla Stalina, jak i dla Hitlera.
Jednak impet natarcia sowieckiego zaczął już słabnąć: bądź co bądź Armia Czerwona prawie przez całą wojnę znajdowała się w defensywie i nie była przyzwyczajona do działań ofensywnych, zwłaszcza na tak szeroką skalę. Pod koniec lutego jeden z korpusów pancernych Watutina, posuwający się 100 kilometrów przed głównymi siłami, zatrzymał się z powodu braku paliwa.
Żołnierze frontów Leningradzkiego i Wołchowskiego padają sobie w objęcia po złamaniu niemieckiej blokady Leningradu w styczniu 1943 roku. Sowieckie uderzenie odblokowało linię kolejową z Moskwy, dzięki czemu, pomimo ustawicznych niemieckich kontrataków, w ciągu następnych jedenastu miesięcy dostarczono do Leningradu 4 500 000 ton zaopatrzenia.
Na wyczerpane wojska sowieckie uderzyła 4 Armia Pancerna generała pułkownika Hermanna Hotha, znacznie wzmocniona i znakomicie zreorganizowana tuż przed ofensywą Watutina. Hoth, krępy mężczyzna o dobrodusznej powierzchowności i wybitnych zdolnościach dowódczych, był jednym z nielicznych generałów niemieckich, którzy wyróżnili się niezłomną postawą w dniach klęski stalingradz-kiej. Obecnie, 18 lutego, wysłał dywizję pancerną SS „Das Reich", by uderzyła z północy na wysunięte jednostki 1 Armii Gwardyjskiej i 6 Armii Watutina, które osiągnęły Dniepr pomiędzy Dniepropietrowskiem a Zaporożem. Kilka dni później dwie dywizje pancerne SS zaatakowały od zachodu i Watutin został odepchnięty o 150 kilometrów, zmuszony do wycofania się na linię Dońca.
Hoth ruszył teraz na północ, w kierunku Charkowa, pokonując w ciągu następnych pięciu dni 80 kilometrów. W normalnych warunkach nie byłby to wielki wyczyn, ale rozpoczęła się już wiosenna odwilż i ziemia zamieniła się w grzęzawisko, w którym nie mogły manewrować nawet
pojazdy gąsienicowe, a czołgi i ciężarówki zapadały się w błotnistych jamach. Niewiele brakowało, a Hoth musiałby się zatrzymać zaledwie 15 kilometrów od Charkowa, ale niebawem przyszedł ostry mróz i 4 Armia Pancerna podjęła swój marsz.
9 marca II Korpus Pancerny SS znalazł się na zachód od Charkowa, prawą flanką sięgając jego przedmieść. Aby zająć możliwie największy obszar, zanim odwilż rozpocznie się na dobre, Hoth chciał posuwać się dalej na północ, a następnie zawrócić i odciąć Charków od wschodu. Dowódca korpusu pancernego, SS-Obergruppenfiihrer Paul Hausser, wysłał do miasta dwie dywizje od wschodu, a w tym czasie jednostki XLVIII Korpusu Pancernego zaatakowały od południa. Ku przerażeniu sowieckich dowódców, 15 marca Niemcy po raz trzeci w tej wojnie zajęli Charków. Generał Golikow musiał przyznać: „Błędnie oceniłem zamiary i możliwości przeciwnika".
18 marca II Korpus Pancerny SS zajął Biełgorod 50 kilometrów na północ od Charkowa - a potem znów ugrzązł w błocie. Choć nikt się tego nie domyślał, wojska Adolfa Hitlera zakończyły w ten sposób swą ostatnią zwycięską ofensywę w wojnie z Rosją.
Tak wyglądała sytuacja, gdy generał Zeitzler i jego sztabowcy z OKH wykorzystali okres odwilży, by zaplanować następne posunięcie. Po ofensywie Mansteina znaczny obszar wokół Kurska pozostał w rękach Rosjan. Występ wrzynał się jednak pomiędzy dwa zagłębienia w liniach rosyjskich, zajmowane przez Niemców: na granicy jednego znajdował się Biełgorod, położony 120 kilometrów na południe od Kurska, ośrodkiem drugiego był Orzeł, leżący 130 kilometrów na północ od Kurska. Dwa koncentryczne uderzenia wzdłuż cięciwy łuku pozwoliłyby zlikwidować występ, ale wystarczał rzut oka na mapę, by uświadomić sobie, że atakując Kursk od północy i południa, z rejonów Orła i Biełgorodu-Charkowa, Niemcy mieliby za plecami Rosjan i byliby narażeni na atak od tyłu.
Dla Zeitzlera spodziewane rezultaty wydawały się warte ryzyka. Dziesiątki tysięcy żołnierzy sowieckich skoncentrowanych w występie kurskim zostałyby odcięte i okrążone w sposób przypominający pierwsze dni wojny. Kursk nie mógłby posłużyć Armii Czerwonej jako odskocznia do nowych ofensyw, które planowała Stawka, kwatera główna sowieckiego naczelnego dowództwa. Likwidacja występu kurskiego pozwoliłaby skrócić linię frontu wschodniego o 250 kilometrów i umożliwiłaby przerzut jednostek niemieckich do Europy Zachodniej - być może do Włoch - gdzie w najbliższej
Ten diagram, pochodzący z podręcznika Wehrmachtu, porównuje skuteczny zasięg działa kalibru 88 milimetrów czołgu Tygrys i działa kalibru 76 milimetrów sowieckiego T-34. Tygrys (w środku liścia koniczyny) mógł zniszczyć 32-tonowy T-34 strzałem w bok lub w rufę z odległości 2000 metrów lub strzałem od czoła z odległości 950 metrów. Żeby zniszczyć Tygrysa - ważącego 56 ton i silniej opancerzonego - należało podejść znacznie bliżej: 1500 metrów z boku lub od rufy, albo 500 metrów od czoła. Napis na rysunku głosi: „Dostanę cię, zanim zdążysz wystrzelić!" przyszłości spodziewano się inwazji alianckiej. A wreszcie istniała kusząca, choć mało prawdopodobna ewentualność, że zwycięstwo pod Kurskiem złamie morale Rosjan i przygotuje grunt pod niemiecką ofensywę w starym stylu.
11 kwietnia Zeitzler zaproponował, aby występ kurski zaatakowały jednocześnie: od północy 9 Armia generała Waltera Modela, należąca do Grupy Armii „Środek" von Klugego, a od południa 4 Armia Pancerna Hotha z Grupy Armii „Południe" von Mansteina. Zeitzler dowodził z zuchwałym optymizmem, że do wykonania zadania wystarczy kilkanaście dywizji pancernych, wspieranych przez piechotę.
Hitler miał wątpliwości i kilkakrotnie przekładał termin, co ostatecznie przesądziło o niepowodzeniu operacji „Cytadela".
Niemiecki przywódca musiał wreszcie dostrzec, w jakim opłakanym stanie znalazły się jego siły zbrojne. W styczniu 1943 roku na całym froncie wschodnim pozostało zaledwie 495 zdolnych do walki czołgów. Chociaż siły pancerne wzmocniono kosztem innych teatrów działań, wiele jednostek było nadal wyposażonych w przestarzałe czołgi PzKpfw III i PzKpfw IV, które nie mogły się równać ze zwrotnym i potężnym sowieckim T-34. Z taśm produkcyjnych zaczęła jednak schodzić nowa generacja niemieckich czołgów i Hitler postanowił odłożyć operację „Cytadela", dopóki nie pojawi się dostateczna liczba ciężkich Tygrysów, średnich Panter i osobliwych konstrukcji, znanych jako Ferdynandy.
Tygrys okazał się ostatecznie lepszy od swego ciężkiego sowieckiego odpowiednika, KW-1; był większy (56 ton wobec 52 ton), miał grubszy pancerz, a ze zmodyfikowanym działem przeciwlotniczym kalibru 88 milimetrów mógł z łatwością zniszczyć KW-1, uzbrojony w działo 76,2 milimetra. Chociaż jednak Tygrysy zostały wypróbowane pod Leningradem jesienią 1942 roku, pojawiły się problemy z ich produkcją i z zakładów Henschela wychodziło zaledwie 25 sztuk miesięcznie.
Hitler wiązał też duże nadzieje z Panterą, jako niemiecką odpowiedzią na słynny już T-34. Była nieco szybsza (55 kilometrów na godzinę wobec 51 kilometrów na godzinę) i o 30% cięższa niż T-34 (49 ton wobec 32 ton), a jej długolufowe działo 75 milimetrów o dużej sile przebicia raziło znacznie skuteczniej niż krótkie działo 76 milimetrów czołgu sowieckiego. W kwietniu 1943 roku produkcja Panter utrzymywała się na niezadowalającym poziomie 50 sztuk miesięcznie (w tym czasie fabryki sowieckie wypuszczały około 1000 T-34 miesięcznie).
Operacja „Cytadela", niemiecki plan zniszczenia sił sowieckich w występie kurskim, polegała na gigantycznym manewrze kleszczowym: 9 Armia atakowała w kierunku południowym od strony Orła, natomiast 4 Armia Pancerna i Kampfgruppe „Kempf" nacierały na północ z Biełgorodu. Kleszcze miały się zatrzasnąć na wysokości Kurska. Występu broniły przed Niemcami trzy sowieckie grupy armii: Front Centralny na północy, Front Woroneski na południu i Front Stepowy, który pozostawał w rezerwie na wschodzie.
Co do Ferdynanda, to okazał się od początku do końca fiaskiem, choć zawdzięczał nazwę i ekscentryczny wygląd swemu konstruktorowi, doktorowi Ferdynandowi Porsche, którego geniusz Hitler tak bardzo podziwiał. Na początku lat 30. Porsche zaprojektował jednomiejscowy, 60-Iitrowy auto-union, samochód wyścigowy tak szybki, że zaledwie trzech ludzi odważyło się do niego wsiąść - a dwaj z nich zginęli za kierownicą. Później Porsche wystąpił z ideą volkswagena, samochodu dla mas, który nastręczał tak wiele poważnych problemów technicznych, że ich przezwyciężenie zajęło ponad 10 lat.
Podczas wojny Porsche zajął się projektowaniem broni dla zakładów zbrojeniowych Kruppa - jednak z katastrofalnymi
rezultatami. Jego prototyp czołgu Tygrys został odrzucony przez Urząd Uzbrojenia Armii. Niezrażony Porsche przedstawił projekt Ferdynanda, ogromnego niszczyciela czołgów, który nadawał się tylko do walki na wprost (s. 26-27).
Ogółem wyprodukowano ponad 90 Ferdynandów. Wszystkie zostały skierowane do bitwy tego samego dnia i tylko kilka z nich ocalało.
Dla Adolfa Hitlera Tygrysy, Pantery i Ferdynandy stanowiły gwarancję sukcesu w zbliżającej się ofensywie, był więc zdecydowany zaczekać na ich przybycie. 15 kwietnia, cztery dni po otrzymaniu planu Zeitzlera, wydał Rozkaz Operacyjny nr 6, zawierający szczegółowy plan ataku na występ kurski -ale nie określił terminu rozpoczęcia natarcia. Rozkaz stwierdzał tylko: „dowódcy muszą być gotowi, żeby ofensywa mogła się rozpocząć w ciągu sześciu dni od otrzymania rozkazu z OKH. Najwcześniejszą datą ofensywy będzie 3 maja".
Rozkaz Operacyjny nr 6 należy do najbardziej istotnych dokumentów II wojny światowej. Buńczuczny ton preambuły kryje nutę desperacji. „Ofensywa ta - pisał Hitler - ma decydujące znaczenie. Należy ją przeprowadzić szybko i w sposób druzgocący. Musi dać nam inicjatywę wiosną i latem tego roku. Najlepsze jednostki, najlepsze armie, najlepszych dowódców i ogromne zapasy amunicji należy zgromadzić w newralgicznych punktach. Każdy oficer i każdy żołnierz ma być przekonany o decydującym znaczeniu tej ofensywy. Zwycięstwo pod Kurskiem musi stać się pochodnią dla świata".
Cel operacji został jasno określony. Należy „okrążyć wojska nieprzyjacielskie, rozmieszczone w rejonie Kurska, jednostkami atakującymi z rejonów Biełgorodu i Orła na południu i zniszczyć je koncentrycznym uderzeniem".
Hitler kładł szczególny nacisk na zaskoczenie i zachowanie tajemnicy. „Zaskoczenie musi być wykorzystane w możliwie największym stopniu - stwierdzał rozkaz - a przede wszystkim należy utrzymywać przeciwnika w nieświadomości co do terminu ofensywy".
Okazało się jednak, że Niemcy już na samym wstępie ponieśli całkowitą porażkę. Stawka szybko uzyskała szczegółowe informacje na temat niemieckich zamierzeń, dzięki siatce wywiadowczej kierowanej przez szpiega o kryptonimie Lucy.
Nadal nie jest całkowicie jasna sprawa siatki Lucy. Wiadomo, że pod kryptonimem Lucy ukrywał się Rudolf Róssler, niemiecki weteran I wojny światowej, który prowadził w Berlinie dom wydawniczy. Jako antyfaszysta przeniósł
72-tonowy Ferdynand został zaprojektowany jako groźny niszczyciel czołgów, który miał odwrócić koleje wojny na froncie wschodnim. Zbudowany na podwoziu potężnego czołgu Tygrys, był uzbrojony w działo o wielkiej sile przebicia i chroniony stalową płytą grubos'ci 200 milimetrów, prawie dwa razy grubszą od pancerza Tygrysa. Jednak pod Kurskiem okazało się, że stalowy kolos jest znacznie groźniejszy dla własnej sześcioosobowej załogi niż dla nieprzyjacielskich czołgów.
Ferdynand został fatalnie zaprojektowany niemal pod każdym względem. Miał dwa silniki, które dawały razem 640 koni mechanicznych mocy, ale był tak niezdarny, że
mógł rozwinąć prędkość zaledwie 20 kilometrów na godzinę na drogach utwardzonych i 18 kilometrów na godzinę w terenie. Nadbudówka Ferdynanda była kanciastą stalową skrzynią, co miało zniwelować ciężar wieży, a działo dawało się obracać tylko o 14 stopni - za pomocą ręcznej korby.
Co najgorsze, Ferdynand był bardzo narażony na ataki piechoty. Nie miał ani jednego karabinu maszynowego, a osłonę zapewniali mu niemieccy grenadierzy. Kiedy stracił swoich obrońców, sowieccy piechurzy mogli podejść do niego bezpiecznie niemal z każdej strony, zerwać gąsienice ładunkami wybuchowymi i bez trudu zniszczyć unieruchomionego kolosa.
FERDYNAND: BEZSILNY NIEMIECKI OLBRZYM
się w 1934 roku do Szwajcarii i do 1942 roku nawiązał szerokie kontakty w tamtejszym środowisku wywiadowczym, w którym można było spotkać agentów szwajcarskich, brytyjskich, amerykańskich, sowieckich i niemieckich. Sądząc z dokładności jego informacji, Lucy musiał mieć dostęp do najwyższych szczebli niemieckiego naczelnego dowództwa; w swoich raportach dla Rosjan przekazywał szczegółowe opisy ruchów wojsk, terminy inwazji, dane produkcyjne i wykazy strat. Informacje Lucy były tak zdumiewająco precyzyjne, iż długo pozostawało intrygującą zagadką, w jaki sposób je zdobywał. Później przypuszczano nawet, że informacji dostarczał mu wywiad brytyjski, ażeby za jego pośrednictwem dotarły do Moskwy. Zapewne Brytyjczycy posłużyli się Rósslerem, by ukryć przed Rosjanami fakt, że ich ściśle tajna służba nasłuchu, znana jako „Ultra", złamała najtajniejsze kody niemieckie.
Lucy przekazał Rosjanom plany operacji „Cytadela", gdy jeszcze były opracowywane przez Zeitzlera, dwa tygodnie przed tym, nim Hitler wydał Rozkaz Operacyjny nr 6.
Wyposażony w tę wiedzę i oddelegowany w wielkim pośpiechu w rejon Kurska sowiecki zastępca wodza naczelnego marszałek Gieorgij Żuków wysłał 8 kwietnia Stalinowi swoje zalecenia, które nadały kształt bitwie pod Kurskiem: „Uważam, że byłoby niewskazane, aby nasze siły przechodziły do ofensywy w najbliższym czasie. Lepiej wyczerpać przeciwnika w obronie, zniszczyć jego czołgi, a następnie wprowadzić świeże rezerwy, przejść do generalnej ofensywy i rozbić główne siły wroga raz na zawsze".
Wezwany telefonicznie przez Stalina Żuków wrócił do Moskwy wieczorem 11 kwietnia i zameldował się w kwaterze głównej, gdzie poinformowano go, że następnego dnia ma przedstawić generalissimusowi mapy sytuacyjne, szczegółowe oceny i propozycje w związku z Kurskiem. Fakt, że zadanie zostało wykonane w sposób, który wytrzymał później próbę ognia i stali, świadczył o rosnącym profesjonalizmie sowieckiego Sztabu Generalnego. A miarą rosnącego zaufania Stalina do jego generałów, których rady w pierwszym okresie wojny odrzucał z instynktowną pogardą, było to, że zaakceptował plan bez wahania.
Rosjanie zamierzali zamienić występ kurski w gigantyczną fortecę, upychając tam jak najwięcej ludzi i sprzętu i tworząc głębokie linie obronne.
Na północnym krańcu występu, naprzeciwko 9 Armii Modela, znajdował się Front Centralny - pięć armii polowych, jedna armia pancerna, dwa samodzielne korpusy pancerne, jedna armia lotnicza, jeden korpus kawalerii i kilka jednostek niszczycieli czołgów. Frontem dowodził generał Konstantin Rokossowski, niegdyś robotnik budowlany, który jakimś cudem przetrwał stalinowskie czystki lat 30. i wyszedł z izb tortur z metalowymi zębami i niezłomnym postanowieniem, by dowieść swej wartości jako żołnierz.
Rokossowski, chłodny, odważny i obdarzony rzadkim wśród posępnej sowieckiej elity wojskowej wdziękiem osobistym, miał irytujący nawyk podejmowania niezależnych decyzji i wcielania ich w życie bez konsultacji z górą. Obecnie, jako jedyny spośród sowieckich dowódców, proponował atak prewencyjny, który zaskoczy Niemców, zanim zdążą należycie przygotować „Cytadelę". Aby się upewnić, że Rokossowski będzie działał w porozumieniu z dowódcami na drugiej flance, Stalin wysłał na Front Centralny samego Żukowa.
Naprzeciwko 4 Armii Pancernej Hotha, w południowej części występu, znajdował się Front Woroneski, zbliżony rozmiarami do sił Rokossowskiego, pod dowództwem Nikołaja Watutina, przerzuconego z Frontu Południowo-Zachodniego na miejsce generała Golikowa, który w lutym tego roku zdobył Kursk. Watutin rozpoczynał karierę jako oficer sztabowy, a na początku wojny objął funkcję zastępcy szefa Sztabu Generalnego. Mimo to, jak zauważył jeden z jego podwładnych, „cechował go pewien romantyzm" i chociaż nigdy nie dowodził w polu nawet dywizją, w lipcu 1942 roku poprosił Stalina, aby powierzył mu dowództwo frontu. Podczas nieudanej ofensywy postalingradzkiej nie spisał się jednak zbyt dobrze. Dlatego też Stawka posłała własnego szefa sztabu, marszałka Aleksandra Wasilewskiego, żeby przekonać się, jak Watutin radzi sobie w obronie.
Na wypadek, gdyby dziesięć armii lądowych, dwie armie lotnicze i wiele mniejszych, lecz groźnych jednostek, skoncentrowanych w występie, miało nie wystarczyć, zgromadzono ogromne rezerwy około 150 kilometrów na południowy wschód od Kurska, na linii północ-południe, skąd mogły albo wchodzić stopniowo do walki w zależności od potrzeb, albo uderzyć całą siłą na niemieckie flanki. Opatrzone zwodniczo statyczną nazwą Stepowego Okręgu Wojskowego, składały się z pięciu armii polowych, armii pancernej, armii lotniczej,
korpusu piechoty, trzech korpusów pancernych, trzech korpusów zmechanizowanych i trzech korpusów kawalerii. Dowodził nimi generał Iwan Koniew, niegdyś komisarz polityczny-zdolny dowódca, którego ambicje Stalin wygrywał od czasu do czasu przeciwko Żukowowi.
Kiedy armie frontów Centralnego i Woroneskiego oraz Stepowego Okręgu Wojskowego zmierzały w pośpiechu na miejsce największej koncentracji w historii wojskowości, zyskały niespodziewanie czas na przygotowania i umocnienie obrony. 20 kwietnia nadszedł meldunek od Lucy: „Data ofensywy na Kursk, wyznaczona pierwotnie na pierwszy tydzień maja, została przesunięta".
Lucy miał dobre informacje. 3 maja - data wymieniona w Rozkazie Operacyjnym nr 6 jako najwcześniejszy termin ataku na Kursk - przeminął spokojnie. 3 maja Hitler wezwał swych dowódców na konferencję do Monachium. Nadal zdawał się żywić wątpliwości w związku z „Cytadelą".
4 maja Fuhrer otworzył naradę 45-minutową tyradą na temat sytuacji na froncie rosyjskim, poruszony zwłaszcza opiniami dowódcy 9 Armii generała Modela, który przedstawił niepokojący raport.
Model cieszył się wielkim uznaniem Hitlera. Choć zachowywał się jak typowy junkier i nosił nieodłączny monokl, był oddanym zwolennikiem narodowego socjalizmu i Hitler czuł się przy nim swobodnie. Wyróżniał się też wielką pewnością siebie, nawet wśród wyniosłych zawodowych wojskowych. Zimą 1941-1942 roku objął dowództwo nad 9 Armią, okrążoną na północ od Wiażmy, 240 kilometrów na południowy zachód od Moskwy. „Co pan nam przywiózł, panie generale, aby poprawić sytuację?" - spytał oficer ze sztabu dywizji. Model odparł: „Siebie".
Niebawem wystąpiła pomiędzy Modelem a Hitlerem różnica zdań dotycząca rozlokowania korpusu pancernego i podczas burzliwej dyskusji generał rzucił mu w twarz: „Kto dowodzi 9 Armią, mein Fuhrer, pan czy ja?". Co znamienne, Hitler dał Modelowi wolną rękę, chociaż uprzedził, że poniesie on pełną odpowiedzialność za wszelkie niepowodzenia. Jak się okazało, Rosjanie zaatakowali dokładnie tam, gdzie Model rozmieścił swoje czołgi, i dzięki temu udało się utrzymać niemiecką linię.
Raport Modela dla Hitlera nie był optymistyczny: fotografie lotnicze wykazały, że Rosjanie koncentrują w występie kurskim ogromne siły. Hitler, ciągle niezdecydowany, stwierdził: „Model wyciągnął słuszny wniosek, że przeciwnik spodziewa się naszego ataku".
Wywiązała się dyskusja, podczas której niemieccy generałowie wyrażali swoje opinie.
