69,90 zł
Hongkong – niewielki punkt na mapie świata, jedna z głównych arterii globalnej gospodarki. Niegdysiejsza perła w koronie imperium brytyjskiego, brama do kontynentalnych Chin i główne centrum finansowe Azji. Chętnie odwiedzany przez ludzi z całego świata dzięki strategicznemu położeniu między Wschodem a Zachodem.
Jednak zryw społeczny z 2019 roku na zawsze zmienił oblicze Hongkongu, od tej pory znanego jako „miasto protestów”. Zjednoczeni wokół hasła „wyzwolić Hongkong, rewolucja naszych czasów” mieszkańcy stawiali czoła niekończącym się salwom gazu łzawiącego i gumowych kul oraz strumieniom wody z armatek. Ich bronią były pokojowe marsze, barykady, koktajle Mołotowa, taktyki miejskiej partyzantki oraz stawianie barykad.
Od tej pory protesty właściwie nie ustawały. Dały one początek symbolom nowej kultury: hymn, język gestów, zwroty językowe, krój czcionki, styl ubioru, maskotki i charakterystyczne barwy, deklaracje oraz istna eksplozja graffiti oraz sztuki publicznej. Do historii przeszły hasła „Bądź jak woda” zapożyczone z filozofii jednego z najsłynniejszych synów Hongkongu, Bruce’a Lee czy „Jeśli spłoniemy, spłoniecie razem z nami” z Igrzysk śmierci.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 590
Copyright © 2025 by Copernicus Center Press Copyright © 2025 by the President and Fellows of Harvard College All rights reserved
Tytuł oryginalnyForever Hong Kong. A Global City’s Decolonization Struggle
Redakcja językowaIzabela Pisarek-Godawa
Korekta językowaMałgorzata Denys
Projekt okładki i stron tytułowychMichał Duława
SkładMonika Drobnik-Słocińska / monikaimarcin.com
Opieka redakcyjnaSonia Kmiecik
ISBN 978-83-7886-858-3
Wydanie I
Kraków 2025
Wydawca: Copernicus Center Press Sp. z o.o. pl. Szczepański 8, 31-011 Kraków tel. (+48) 12 448 14 12, 500 839 467 e-mail: [email protected]
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Ku pamięci mego mistrza, Michaela Burawoya,inspirującego do dziś
Musisz iść dalej. Nie dam rady. Dam radę.
SAMUEL BECKETT, Nienazywalne
念念不忘 必有迴響
《一代宗師》
Zryw społeczny z 2019 roku na zawsze zmienił Hongkong – niewielki punkt na mapie świata, ale jedną z głównych arterii globalnej gospodarki. W duszach zarówno miasta, jak i jego mieszkańców zaszła głęboka, nieodwracalna przemiana. To wtedy, w szczytowym momencie masowych ruchów domagających się wolności, demokracji oraz autonomii, miasto ostatecznie zerwało ze 180-letnią zasadą „dzierżawy miejsca, dzierżawy czasu”, stosowaną najpierw przez Brytyjczyków, a później Chińczyków1. Zjednoczeni wokół zapalnego hasła „wyzwolić Hongkong, rewolucja naszych czasów” mieszkańcy miasta stawiali czoła niekończącym się salwom gazu łzawiącego i gumowych kul oraz strumieniom wody z armatek. Ich bronią były pokojowe marsze, barykady, koktajle Mołotowa, taktyki miejskiej partyzantki oraz walki za barykadami. Z protestów wyrosły również symbole nowej kultury: hymn, język gestów, zwroty językowe, krój czcionki, styl ubioru, maskotki protestów, symboliczne kolory, deklaracje oraz istna eksplozja graffiti oraz sztuki publicznej. I choć trudno sobie to wyobrazić, pojawiły się również zalążki przyszłej ekonomii politycznej, już niezależnej od Chin.
Rewolucyjne nastroje, które ogarnęły Hongkong w 2019 roku, przywodziły na myśl inne polityczne trzęsienie ziemi, które skupiło uwagę świata trzy dekady wcześniej. Jak ujął to jeden z doświadczonych dziennikarzy Reutersa, „wygląda to jak kolejny zryw na placu Tiananmen. Wszystko jest możliwe!”2. Największy reżim komunistyczny na świecie nie mógł sobie pozwolić na to, aby puścić tę uwagę mimo uszu. Po roku rozruchów Pekin sięgnął po dyplomatyczną opcję atomową i wydał surową ustawę o bezpieczeństwie narodowym [pełna nazwa to Ustawa o ochronie bezpieczeństwa narodowego Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong, ang. Safeguarding National Security in the Hong Kong Special Administrative Region – przyp. red.], która unicestwiła cały ruch wraz z liberalnymi instytucjami władzy w mieście. Hongkong znalazł się na skraju przepaści, a Chiny były gotowe zaryzykować uderzenie rykoszetem we własne globalne ambicje. Paradoksalnie jednak, zbiorowa trauma, która dotknęła ludność Hongkongu, dała miastu nowe życie, a jego mieszkańcom tożsamość, ojczyznę oraz powód do walki. Niniejsza książka przedstawia okoliczności, które doprowadziły do tych dramatycznych wydarzeń, oraz stojących za nimi ludzi. Zryw z 2019 roku to jednak coś więcej niż kolejny ruch społeczny. To moment kulminacyjny trwającej kilkadziesiąt lat walki miasta o dekolonizację oraz pierwsze salwy nowego starcia – między neoliberalnym kapitalizmem Zachodu oraz chińskim kapitalizmem państwowym. Hongkong wyróżnia się wśród miast globalnych swoim wyjątkowym położeniem na przecięciu wpływów tych dwóch gigantycznych obozów, przez co bogaci się, gdy te ze sobą współpracują, ale równocześnie boleśnie odczuwa skutki ich przepychanek. Opowieść o Hongkongu daje wgląd w społeczno-polityczne skutki geostrategicznego pojedynku kształtującego aktualną epokę.
W najśmielszych snach nie podejrzewałabym, że moja ojczyzna kiedyś pogrąży się w takim chaosie. Nie mniej byłam też zaskoczona, gdy po ponad 20 latach życia w Stanach Zjednoczonych szczęśliwym zrządzeniem losu powróciłam do mego miasta akurat 16 czerwca 2019 roku, czyli w dniu, gdy ulicami Hongkongu przeszła największa demonstracja w historii miasta, licząca dwa miliony ludzi. Kiedy rok wcześniej przyjęłam propozycję pracy na wydziale jednego z hongkońskich uniwersytetów, nie spodziewałam się, że historia będzie działa się na moich oczach. Kolejne dwa lata byłam zarówno obserwatorką, jak i uczestniczką niezapomnianych ruchów oraz protestów, w wirze emocji, obrazów i głosów, których miasto nigdy wcześniej nie doświadczyło. Wszystko zaś pilnie śledziły światowe media. Nawet teraz, gdy piszę te słowa, nadal czuję nieokiełznaną energię i surrealizm tamtych chwil.
HONGKOŃSKA ZAGADKA: INNE OBLICZE DEKOLONIZACJI
Wydarzenia z 2019 roku wywołały falę publikacji naukowych i reportaży na ten temat, poświęconych zarówno szczegółowym analizom czynników politycznych i ekonomicznych, jak i biografiom czołowych postaci protestów. Warto przypomnieć City on the Edge Ho-fung Hunga, Indelible City Louisy Lim, Among the Braves, pracę, którą wspólnie napisali Shibani Mahtani i Timothy McLaughlin, The Making of Leaderful Mobilization Edmunda Chenga i Samsona Yuena, City on Fire Antony’ego Dapirana oraz Defying the Dragon Stephena Vine’a. Wszystkie te publikacje widzą w ówczesnych protestach masowy ruch oporu przeciwko komunistycznemu reżimowi Chin, idealistyczny zryw ku wolności i demokracji. Nie jest to ujęcie niepoprawne, ale nie jest też kompletne, gdyż uchwycono wydarzenia, ale nie ruch, formę zrywu, ale nie jego istotę.
W tej książce stawiam tezę, że wydarzenia z 2019 roku nie były zwykłym ruchem – były zwieńczeniem 20 lat agitacji, której postulaty wykraczały poza samo przyznanie powszechnych praw wyborczych i reformy polityczne. Stawką w grze była podmiotowość polityczna samego Hongkongu. Mieszkańcy miasta nie domagali się jedynie demokracji i wolności, ale fundamentalnego prawa do samostanowienia. Na nowo bowiem spojrzeli na przyjmowane za pewnik prawdy o własnym mieście, podważyli narzucone z góry normy kształtujące sferę polityczną i zrozumieli, że są siłą, która może aktywnie pchnąć historię w kierunkach do niedawna jeszcze niewyobrażalnych. Tym samym ich opór stał się w rzeczywistości walką o dekolonizację. Książka ta, rozkładając na czynniki pierwsze procesy historyczne, które zaprowadziły mieszkańców na ścieżkę dekolonizacji, ukazuje równocześnie, że ich działalność nie była wymierzona wyłącznie w dominację Chin kontynentalnych w sferze ekonomii politycznej. Hongkończycy zmierzyli się równocześnie z dziedzictwem brytyjskiego kolonializmu oraz aktualnym kryzysem neoliberalnego kapitalizmu. Prowadzili walkę z, jak to określam, „podwójną kolonialnością”, współtworzoną, a następnie umacnianą zarówno przez Brytyjczyków, jak i Chińczyków, do dziś widoczną w kształcie instytucji, nie tylko publicznych, ale także w sposobie myślenia ludzi oraz zbiorowych postawach, obecnych nawet po zmianie władzy zwierzchniej.
To, że w Hongkongu w ogóle nastąpił proces dekolonizacyjny, już samo w sobie jest zagadką. Po pierwsze, dekolonizacja przez długi czas jawiła się jako nierealna opcja nie tylko dla kolonizatorów, ale też dla skolonizowanych. W geopolitycznym interesie zarówno Wielkiej Brytanii, jak i Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) było utrzymywać Hongkong w statusie kolonii. Natomiast ludność skolonizowana znalazła się w sytuacji rodem z Paragrafu 22 – alternatywą dla rządów kolonialnych była władza komunistyczna. Wprost wyraził to w 1970 roku jeden z najbardziej znanych antykolonialnych i antykapitalistycznych radykalnych myślicieli: „jeśli naprawdę wierzysz w demokrację liberalną, jak mnóstwo ludzi na świecie, wówczas rząd kolonialny jest twoim wrogiem. Ale jeśli nie chcesz zmieniać stylu życia na ten z kontynentalnych Chin, musisz żyć pod butem władzy nieprzyjaciela”3. Ocena poziomu opresji zależała od punktu widzenia. Po II wojnie światowej większość mieszkańców miasta stanowili uchodźcy oraz imigranci uciekający przed reżimem komunistycznym, dla których kolonialna enklawa i wolny port w Hongkongu jawiły się jako azyl. Gdy w 1997 roku wygasł traktat chińsko-brytyjski, na mocy którego część Hongkongu była dzierżawiona przez Brytyjczyków, ChRL i Wielka Brytania po prostu wymieniły się zwierzchnictwem nad miastem. Zdecydowana część mieszkańców wolała utrzymać kolonialne status quo. Nawet w tak krytycznym momencie, gdy Brytyjczycy odwrócili się od Hongkongu, a nad miastem zawisła perspektywa komunistycznych rządów, nie doszło tam do żadnych masowych ruchów o charakterze antykolonialnym czy antykomunistycznym. Tym bardziej zatem dziwi fakt, że w ciągu kolejnych 20 lat Hongkong zyska miano „miasta protestów”, jednocześnie utrzymując status głównego centrum finansowego Azji oraz bramy do Chin kontynentalnych, które same pozostają jednym z motorów globalnej gospodarki4. Co zatem sprawiło, że dekolonizacja przeszła drogę od wizji „niemożliwej” do realnej, pożądanej przez ludzi perspektywy, i to nie pod obcą władzą brytyjską, ale w czasie narodowych rządów Chin? Oto najważniejsze pytanie, na które spróbuję udzielić odpowiedzi w tej książce.
Miasta globalne jako główne arterie kapitalizmu nie powinny być kojarzone z protestami. W jaki sposób zatem wyjaśnić janusowe oblicze Hongkongu, gdzie od lat 90. XX wieku zyski oraz rozruchy społeczne szły ze sobą parze? Jako że akumulacja kapitalistyczna jest dziś rozproszona, a rynki finansowe odgrywają w niej rolę znacznie większą niż kiedykolwiek wcześniej, miasta globalne służą za centra koordynacyjne, oferujące usługi produkcyjne zlokalizowanym tam międzynarodowym korporacjom. To z kolei prowadzi do podziałów społecznych: napływ dobrze zarabiającej i międzynarodowej elity zawodowej, cieszącej się wystawnym stylem życia, powoduje gentryfikację obszarów mieszkalnych i handlowych, położonych tuż obok dzielnic słabo opłacanej siły roboczej, często napływowej lub zatrudnionej nielegalnie, świadczącej usługi korporacjom czy indywidualnym osobom5. Te mechanizmy kapitalistyczne napędzają zarówno zamożność Hongkongu, jak i jego nierówności społeczno-gospodarcze, co dobrze widać w statystykach. Zbiorcze dane dotyczące bogactwa i dochodów od dawna sytuują miasto w czołówce najważniejszych gospodarek świata (na przykład w 2023 roku Hongkong był na 13. miejscu pod względem PKB per capita), jednak równie wysokie miejsca zajmuje ono w rankingach nierówności dochodowych (w 2016 roku zostało uznane za ósme miasto o największych nierównościach)6. Tyle że samymi teoriami miast globalnych nie sposób wyjaśnić rozbudzenia świadomości politycznej Hongkończyków. Gdzie bowiem szukać związku między statusem miasta globalnego a aktywizmem politycznym mieszkańców?
Wraz z nasilaniem się protestów badacze, chcąc zrozumieć przyczyny fali powszechnego wzburzenia, jaka wezbrała od zmiany władzy w 1997 roku, sięgają oczywiście po teorie ruchów społecznych i polityki kontestacji. Wykorzystując prace o charakterze teoretycznym wraz z ich arsenałem koncepcji opisowych – struktury możliwości politycznych (ang. political opportunity structure), ram działań zbiorowych (ang. collective action frames), cykli protestów, mobilizacji emocjonalnej – opublikowali liczne studia o ruchach społecznych poświęcone Hongkongowi. Wielu analityków skupiało się na samym procesie „mobilizacji” – zdolności ludzi do organizowania, rekrutacji, przewodzenia, komunikowania i tworzenia sieci, ram oraz strategii wiodących ku obranym celom7. Prace te jednak powielają „martwe pole” literatury, z której wyrosły – nie przybliżają podmiotów akcji zbiorowych oraz ich politycznych orientacji8. Kluczowym pytaniom autorzy poświęcają niewiele miejsca. Dlaczego ludzie w ogóle postanowili podjąć wspólne działania? Czemu i w jaki sposób mieszkańcy Hongkongu odrzucili zbiorową podległość kolonialną oraz przyjęli podmiotową postawę walki z dekolonizacją?
Zamiast wtłaczać rzeczywistość Hongkongu w teoretyczne ramy zbudowane na potrzeby innych czasów i miejsc, a tym samym tylko pogłębiać wizerunek jego kolonialnego podporządkowania (ang. subalternity), książka ta przyjmuje odmienne podejście9. Spogląda ona na historię Hongkongu z perspektywy „dekolonizacji” z dwóch powodów. Po pierwsze, termin ten trafnie oddaje cele mieszkańców – pragnących wyzwolić swą politykę z instytucjonalnych, ideologicznych, tożsamościowych i emocjonalnych ram ładu kolonialnego, przeszłego oraz współczesnego, chcących zaproponować odmienną wizję przyszłości z miejscem dla decydowania o samych sobie. Po drugie, niestety sami chińscy decydenci wskazują, że przeprowadzenie dekolonizacji jest jednym z problemów ich rządów. Od dawna powtarzają, że „głębokim strukturalnym problemem Hongkongu” był nieudany „nawrót ludzkich umysłów i serc do procesu dekolonizacji”. Na szali leży nie tylko ugruntowanie dominacji Chin na polu politycznym, gospodarczym i wojskowym, ale też wyplenienie ze społeczeństwa kolonialnych „przekonań, wartości, znaczeń, własności i emocji, wraz z mandatem władzy, jaki ze sobą niosą”10. Po rozbiciu ruchu w 2019 roku „dekolonizacja” stała się motywem przewodnim działań urzędników, uczonych i decydentów z Chin kontynentalnych, uzasadniającym oczyszczanie miasta z „kolonialnych” instytucji, elementów kultury oraz ideologii. Aby wzmocnić poczucie patriotyzmu wobec narodu chińskiego i samego Hongkongu, należy „całkowicie i doszczętnie usunąć wpływy rządów kolonialnych, dopiero wówczas narodowa konstytucja Chin będzie mogła naprawdę zakorzenić się w sercach ludzi”11.
Dekolonizacja, rozumiana jako starcie polityczne i dyskursywne, od dawna stanowi oś polityki zarówno Hongkongu, jak i ChRL, i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Tyle że w tym przypadku termin ten przyjmuje odmienne znaczenie niż w większości prac akademickich, które skupiają się przede wszystkim na europejskim kolonializmie i antykolonialnych zmaganiach państw Afryki. Szczególnie obraz francuskiego kolonializmu w Algierii został na dobre ugruntowany w klasycznych pracach między innymi Franza Fanona czy Pierre’a Bourdieu12. Doświadczenia kolonialne Afryki, naznaczone nieskrępowaną przemocą, niewolnictwem, odczłowieczającym rasizmem, grabieżą ziemi, wyzyskiem gospodarczym, rzeziami oraz obozami koncentracyjnymi, wywołały nie mniej krwawe ruchy antykolonialne. Historii dekolonizacji w Hongkongu, nawet w jej najgorętszym momencie, nie sposób porównywać do skali przemocy fizycznej czy eksploatacji ekonomicznej w Afryce. Wręcz przeciwnie – zamożność, jaką cieszy się miasto, sprawiła, że przemoc ze strony władz kolonialnych, zarówno brytyjskich, jak i chińskich, wobec instytucji, ideologii oraz tożsamości była mniej zauważalna, niż gdyby była kierowana wobec ludzi o innym kolorze skóry. Tym samym cały proces dekolonizacji, wyrosły w cieniu kwitnącej gospodarki finansowej, był również dużo bardziej niepoukładany, niejednoznaczny i cywilizowany w porównaniu z masakrą, jaka rozegrała się w Afryce.
POWRÓT DEKOLONIZACJI
Choć od fali zrywów niepodległościowych, która ogarnęła świat, minęło już ponad pół wieku, kolonializm nadal rzuca swój długi cień na liczne ruchy ludowe. W całym postkolonialnym świecie politycy oraz aktywiści posługują się językiem dekolonizacji, aby sprzeciwiać się niszczeniu środowiska, rozkładowi lokalnych języków i kultur, grabieżczym inwestycjom zagranicznym oraz przejmowaniu ziemi przez korporacje, ale też by otrzymać odszkodowania lub odzyskać skradzione dobra kultury13. Utrzymujące się na Zachodzie hierarchie rasowe i przemoc wobec ludności o innym kolorze skóry oraz imigrantów dały początek ruchom społecznym potępiającym dziedzictwo niewolnictwa oraz kapitalizmu rasowego. Studenci i naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Europy wzywają do dekolonizacji programów nauczania oraz dyscyplin akademickich, mając świadomość, jaką rolę wiedza odgrywa zarówno w umacnianiu kolonialnej dominacji, jak i w walce z nią.
Teoretycy tacy jak Anibal Quijano, Walter D. Mignolo czy Catherine Walsh wprowadzają rozróżnienie między kolonizacją – czyli przejęciem politycznej i gospodarczej kontroli nad uzależnionym terytorium oraz społeczeństwem w drodze podboju zbrojnego – a kolonialnością (ang. coloniality) – matrycą władzy rozciągniętą nad całym społeczeństwem. W tym ujęciu nierówności, kultura i produkcja wiedzy służą rozszerzaniu oraz cementowaniu dominacji nawet poza fizycznymi granicami kolonialnej administracji. Wynika z tego, że dekolonizacja i dekolonialność to pojęcia dające się analitycznie rozróżnić: „podczas gdy zasadniczym celem dekolonizacji było »przejęcie kontroli« nad państwem”, rdzeniem dekolonialności jest „wyzwolić poznanie tego, czego kolonialność świadomości i istnienia nie pozwala nam sobie uświadomić, i stawanie się tym, czym nie pozwala nam się stać”14. Jak pokazuje niniejsza książka, to rozróżnienie na poziomie koncepcji jest istotne w przypadku doświadczeń Hongkongu – opór społeczeństwa był tam bowiem skierowany zarówno przeciw politycznemu ładowi kolonialnemu, jak i kolonialnej semantyce. A Hongkończycy, choć nie udało im się przejąć sterów nad państwem – czyli wprowadzić demokratycznych reform ani obalić zrzeszonej z korporacjami władzy – z wolna zaczęli demontować dominujący, kolonialny obraz świata, który odziedziczyli. Rozpoczęli proces „wyzwalania świadomości i stawania się”.
Pomimo analitycznej wartości, jaką niesie ze sobą termin „dekolonialność”, nie będę się nim posługiwała, gdyż, co podkreślają wymienieni wyżej teoretycy, przedkłada on wartość epistemiczną nad aspekty praktyczne i analizę ekonomii politycznej dekolonizacji. Dekolonialność w ich rozumieniu niesie ze sobą także obszerny i normatywny projekt polityczny, stojący w sprzeczności z konkretnym, analizowanym przykładem15. Zamiast nadawać epistemologii i ontologii przyczynową nadrzędność lub priorytet interpretacyjny, traktując je jako główne siły napędowe myśli politycznej i życia społecznego, należy wskazać bardziej „przyziemne” źródło dekolonizacji Hongkongu16. Opór społeczny wywołał kryzys polityczny i gospodarczy, który dopiero potem doprowadził do pęknięć w sferze poznawczej i ideologicznej, a nie na odwrót. Poza tym wizja dekolonizacji, jaką prezentują Mignolo oraz inni autorzy – odcinająca się od Zachodu, odrzucająca okcydentalizację, nadająca priorytet wielorakości (pluriverse) odmiennych cywilizacji oraz epistemologii – jest rażąco odmienna od tego, jak dekolonizację postrzegają sami obywatele Hongkongu. W obliczu kolonizacji ze strony komunistycznych Chin całkowite odrzucenie „kolonialnej współczesności” – czyli demokracji liberalnej, kapitalizmu oraz obywatelstwa – byłoby tragiczną decyzją. Książka pokazuje, w jaki sposób chiński reżim, przyjmując pozycję historycznej ofiary zachodniego imperializmu, ubrał swoją obecną kolonizację Hongkongu w język dekolonizacji – usuwając wpływy Zachodu z wartości, mentalności i wiedzy narzuconych społeczeństwu przez brytyjski kolonializm. Stosowanie przez Pekin retoryki dekolonialności idzie w parze z „groźnym odradzaniem mitów etniczno-kulturowych, religijnych, europocentrycznych, narodowych i innych normalizujących zakorzenienie w jednym miejscu i zwalczających brak przynależności”, głoszonych przez skrajną prawicę z całego świata17. O ile badacze dekolonizacji szlifują ostrze swej krytyki wyłącznie na przykładach z historii kolonializmu europejskiego i amerykańskiego, o tyle przypadek Hongkongu jasno pokazuje, że aspiracje imperialistyczne nie płynęły wyłącznie z Zachodu. Do innych przypadków agresywnej polityki kolonialnej prowadzonej przez państwa spoza Europy można zaliczyć inwazję Rosji na Ukrainę, a wcześniej na Gruzję i Czeczenię, coraz silniejszą ingerencję Indii w Kaszmirze, a także kolonizację Palestyny przez Izrael18. W „rdzennych” epistemologiach czy cywilizacjach spoza kręgu Zachodu nie kryje się żadna romantyczność. Aby zatem uniknąć niepotrzebnych komplikacji, jakie niesie ze sobą burzliwy termin „dekolonialność”, do opisu walk wyzwoleńczych przeciwko dominacji kolonialnej, zarówno w sferze relacji polityczno-gospodarczych, jak i zbiorowych znaczeń oraz podmiotowości, będę stosowała określenia „dekolonizacja”, „antykolonializm” i „dekolonizować”.
Także na polu socjologii dekolonizacja jako temat badań zyskała nowe życie. Ruchy społeczne domagające się sprawiedliwości rasowej były katalizatorem ożywionych debat na temat „dekolonizowania” wiedzy socjologicznej oraz jej fundamentów19. Nowa Fala socjologii historycznej dostrzegała w imperiach, kolonializmie i kapitalizmie rasowym korzenie współczesności, zaś w wiedzy socjologicznej rozwijanej w metropoliach oraz w samej służalczości socjologii – cementowanie kolonialnych przedsięwzięć20. Pomysł na tę książkę nie zrodził się z tych dyskusji, ale istotne dla nich są wnioski z niej płynące. Na przykład podwójna kolonizacja, z jaką zetknął się Hongkong ze strony potęg europejskich i wschodnich, ukazuje, jak na różne sposoby wykorzystywano „rasę” do budowania dominacji. Z literatury przedmiotu jasno wynika, że w europejskich i amerykańskich koloniach rasizm wykorzystywano do prowadzenia „polityki odmienności”, jednak przypadek kolonizacji chińskiej w Hongkongu pokazuje, że rasizm może funkcjonować według logiki „przymusowej identyczności” razem z innymi formami kolonialnego wykluczania (w tym uprzedmiotowienia i dyskryminacji etnicznej) o równie zgubnych skutkach.
Publikacja ta skupia się na podmiotach skolonizowanych, zgodnie z socjologią dekolonizacji. Jej założenie jest następujące: „ci, którzy doświadczają różnic wywoływanych przez kolonializm, nie tylko podejmują działania, ale także tworzą wiedzę i konstruują teorie (...) poprzez inherentne zwyczaje i oddolne działania, wywracają do góry nogami dominujące kategorie rozsądku, jego geografię oraz geopolitykę”21. Socjolog Jose Itzigsohn nazywa to epistemologią marginesu22. Tylko o jakich podmiotach mowa? W publikacjach z ostatnich lat jest to głównie antykolonialna elita polityczna, intelektualiści oraz teoretycy. Biorąc pod lupę przypadki innych niespodziewanych aktów dekolonizacji, na przykład rewolucji haitańskiej, ruchu niepodległościowego z Liberii czy postkolonialnej Ghany i Tanzanii, widać, jak tamtejsi przywódcy intelektualni i polityczni, w świecie podziałów rasowych, stworzyli radykalnie odmienne uzasadnienia wolności i niepodległości oraz określili się jako nowe podmioty w systemie światowym – wolni, samorządni czarni ludzie23. W mojej książce podmiotami nie jest elita i jej twórczość literacka, ale zwykli obywatele, którzy postanowili walczyć, posiadający własną podmiotowość historyczną oraz samodzielnie decydujący o podjęciu akcji. Jeśli nie wtłaczamy ich w ramy teorii akademickich, jawią się po prostu jako polityczna siła, prowadząca dekolonizację przez ponad 20 lat realnych działań i refleksji, protest za protestem. Tak jak luddystów, tkaczy ręcznych, czy idealistycznych rzemieślników sprzeciwiających się uprzemysłowieniu w Anglii, tak empatycznie ukazanych przez E.P. Thompsona, bunt mieszkańców Hongkongu można postrzegać jako naiwny i donkiszotowski, ale swoje aspiracje ustanawiali na własnych warunkach24.
To wszystko nie oznacza jednak, że mogę ot tak przypisać tym ludziom nieskrępowaną zdolność do samostanowienia czy najprostszy w swej postaci woluntaryzm. Jak udowodnili badacze studiów postkolonialnych oraz grup podporządkowanych (ang. subaltern studies), wydobywanie podmiotów dekolonizacji na pierwszy plan odbywa się w złożonym kontekście kolonialnym, w którym „podmiot uzyskuje poczucie »tożsamości« nie jako niezależna istota społeczna, ale w sposób zapośredniczony przez symbole i znaki (...) dyskursy i formy wiedzy produkowane przez kolonializm”25. Historie zawarte w niniejszej książce pokazują, że podwójna kolonialność nieustannie niesie ze sobą skutki nie zawsze widoczne gołym okiem oraz jak przełomy w dziejach miasta zawsze były zakłócane przez niejednoznaczności w ewolucji podmiotowości dekolonizacyjnych Hongkończyków. Większość ludzi, w tym wielu młodych aktywistów, z ochotą przyjęło dziedzictwo liberalnych instytucji brytyjskiego kolonializmu, jednocześnie popierając prawomocne dążenia Chińczyków do rozwoju państwa i zyskania uznania wśród społeczności międzynarodowej. Stali się podmiotami procesu dekolonizacji, nie bez wahania, najpierw w reakcji na kryzys kapitalizmu neoliberalnego, a potem, gdy ujrzeli zdradę przez Chiny doktryny „jednego państwa, dwóch systemów” i jej upadek.
Prace poświęcone dekolonizacji w obszarze studiów kulturowych i filozofii często ukazują podmioty dekolonizacji, wraz z ich oporem, w sposób gloryfikujący, jako bohaterów. Ceniony filozof polityki Achille Mbembe pisał o ich „parciu ku zbiorowości” – chęci „stanięcia na własnych nogach i stworzenia dziedzictwa (...) możliwości zamanifestowania mocy swego pochodzenia, zdolności do określenia swej odmienności i rozniecenia pozytywnej siły”26. W niniejszej pracy pojawiają się liczne przykłady niezłomności ducha, jaką wykazywali się mieszkańcy globalnej metropolii w starciu z dwoma kolonializmami. Tyle że ci dzielni aktorzy dekolonializmu nie wzięli się z powietrza. W jaki sposób zrzucili z siebie władzę kolonialną, która nie tylko zdominowała ich życie, ale wręcz ich uformowała? Jak udało im się osiągnąć epistemiczną i poznawczą niezależność od kolonizatorów i zgromadzić polityczną siłę do zmiany? Moim celem jako socjolożki jest zbadanie okoliczności, w jakich aktorzy dekolonizacji doszli do głosu i rozwijali się, zmian w ich postawach, porażek, niepewności oraz ograniczeń, z jakimi się zmierzyli, a następnie sformułowanie na tej podstawie teorii. Hongkong stanowi dobry wyznacznik dla takich badań, jako że procesy kolonizacji i dekolonizacji są esencją jego historii, co samo w sobie jest porównawczą łamigłówką. Struktury dominacji kolonialnej istniejące po umowie z 1997 roku były bardzo zbliżone do tych wcześniejszych. Składały się na nią rządzący blok oligopolistycznych biznesów i elity kolonialnej, autokratyczny system władzy wykonawczej oraz społeczna hierarchia władzy osadzonej na rasowej lub etnicznej dyskryminacji. A jednak wcześniejszy stan był tolerowany, a nawet akceptowany, podczas gdy później nastał czas nieustannego i ostrego sprzeciwu. Dlaczego?
TEZY
Aby przybliżyć problemy, jakie poruszy późniejsza analiza historyczno-etnograficzna, już na początku można postawić pięć tez. Po pierwsze, choć kolonializm obiektywnie można uznać za represyjny i moralnie naganny system władzy, to subiektywnie nie zawsze był doświadczany w ten sposób. Niekoniecznie musiał automatycznie rozbudzać antykolonialne lub dekolonizujące nastroje. Niemalże brak jakichkolwiek protestów antykolonialnych w Hongkongu w ćwierćwieczu poprzedzającym transfer władzy wynikał z tego, że hegemonia kolonialna była wspólnym produktem Chin i Wielkiej Brytanii, które jasno wyznaczyły sfery swych wpływów. Takie zgodne rządy na podstawie czterech zasad – dobrobytu i stabilności, rządów prawa, utopii wolnorynkowej oraz ostatecznego zjednoczenia z Chinami – stworzyły głębokie pokłady samozadowolenia i pragmatycznej akceptacji status quo wyrysowanego przez dwóch kolonialnych zwierzchników. Po drugie, potrzeba było poważnego wstrząsu politycznego i gospodarczego, aby wyrwać społeczeństwo z otuliny dobrobytu, naruszyć fundamenty poznawcze oraz skłonić do zakwestionowania politycznych i moralnych podstaw kolonialnej hegemonii. Hongkong, jako światowa metropolia będąca pomostem między globalnym kapitalizmem a globalnymi Chinami, po 1997 roku silnie odczuł skutki kryzysu i sprzeczności występujących między tymi dwoma systemami. Po trzecie, rodzący się ruch dekolonizacyjny nie miał charakteru klasowego, ale pokoleniowy – na czele stanęli młodzi ludzie, którzy w 1997 roku dopiero wchodzili w dorosłość i zaczynali mierzyć się z problemami świata. Ich poglądy polityczne i hasła uformowały się, paradoksalnie, wskutek narzucenia ram czasowych przez nowego zwierzchnika. Jako że Chiny obiecały utrzymać ograniczoną autonomię miasta jedynie do 2047 roku, chcąc w tym czasie wykorzystać zachodnie instytucje Hongkongu na potrzeby własnej polityki, to właśnie młode pokolenie miało najwięcej do powiedzenia w tym wyścigu o kształt przyszłości. Po czwarte, gdy ruch nabrał już kształtu, zyskał własną dynamikę, świadomość i możliwości. Obywatele przekuli żądania kolonialnej prawdy w żądania praw, sprzeciwiając się różnym formom przemocy, a z czasem rozszerzyli swe polityczne aspiracje poza granice wyznaczone przez władze kolonialne. Z relacji uczestników jednoznacznie wynika, że ich dekolonialna podmiotowość wyrosła z uczestnictwa w masowych akcjach, a nie z ideologicznych narracji, kulturowej identyfikacji czy zbiorowej wyobraźni. I wreszcie, nasilanie się geopolitycznej rywalizacji między Chinami a Zachodem wytworzyło zewnętrzną polityczną i moralną dźwignię, którą niewielka grupa aktywistów wykorzystała do włączenia pragmatycznej większości we wciąż rozszerzający się spór, o czym świadczą protesty z 2019 roku. Mówiąc krótko, zarówno dawni, jak i aktualni włodarze kolonialni – swoją zmową i rywalizacją – narracyjnie przyczynili się do uformowania podmiotów dekolonizacji, dla których mitologie kolonialne były zarówno źródłem inspiracji, jak i obiektem wykraczającym poza ich ramy poznania.
Historię dekolonizacji rozpoczynam od zarysowania punktów odniesienia w rozmowie o kolonizacji Hongkongu. W rozdziale 1 udowadniam, że za fasadą kolonialnej władzy brytyjskiej należy widzieć „podwójną kolonizację” Hongkongu, z Chinami jako drugorzędnym, kryjącym się w cieniu, ale ciągle obecnym kolonizatorem. Po stuleciu kolonialnej przemocy oraz zaniedbań oba wielkie mocarstwa, pomimo ideologicznej wrogości wobec siebie, w latach 70. XX wieku doszły do porozumienia w celu ugruntowania hegemonii kolonialnej. Ten ład miał opierać się na czterech zasadach: stabilności i dobrobycie, rządach prawa, utopii wolnorynkowej oraz ostatecznym zjednoczeniu z Chinami. W tym rozdziale przedstawię historyczny i tematyczny zarys polityki, gospodarki i społeczeństwa Hongkongu, zestawiając cztery mity założycielskie ze znacznie bardziej złożoną i nieprzystającą do nich rzeczywistością kolonialną. Mitologie kolonialne, przyjęte powszechnie przez społeczeństwo i w różnym stopniu obecne w instytucjach władzy, są o tyle istotne, że rzekomo miały określić istotę Hongkongu i pragnienia jego ludności. Gdy zatem w kolejnych rozdziałach mówię o walce o dekolonizację, mam na myśli historyczny proces, w toku którego skolonizowani mieszkańcy podważyli te filary poddaństwa, które przez kilkadziesiąt lat określały granice swobód politycznych.
Rozdział 2 poświęcony jest okresowi „bezkrólewia” (około 1997–2017), kiedy to dawni włodarze kolonialni odeszli z miasta, ale nowi nie zdążyli jeszcze skonsolidować władzy. Wskazuję tu, że korzenie walki o dekolonizację Hongkongu sięgają politycznych i gospodarczych zawirowań wywołanych kryzysem oraz wewnętrznymi sprzecznościami neoliberalnego kapitalizmu z drugiej połowy lat 90. XX wieku, nie zaś, jak zakłada większość analiz, agresją ze strony chińskiego reżimu komunistycznego. W pierwszej dekadzie po przekazaniu zwierzchności mieszkańcy miasta doświadczyli skutków ostrego kryzysu finansowego Azji, pęczniejącej bańki na rynku nieruchomości i redukcji zatrudnienia w korporacjach, co wśród licznej klasy średniej wywołało wątpliwości co do „stabilności i dobrobytu”. Równocześnie zaś przenikanie do Hongkongu globalnych ruchów na rzecz sprawiedliwości zainspirowało aktywistów do poszukiwania alternatywnej wizji dobrego społeczeństwa, czegoś więcej niż „utopii wolnorynkowej” i napędzanego zyskami dewelopmentalizmu. Jednak w drugiej dekadzie po cesji Hongkongu to czynnik chiński stał się głównym impulsem do zrywów społecznych. Sprzeczne ze sobą sygnały i nakazy (rozdarcie między rozwojem a sekurytyzacją, globalizmem a nacjonalizmem), płynące ze strony formowanego przez Pekin planu globalnego dla Chin, doprowadziły do ingerencji politycznych wycelowanych w hongkońskie instytucje, ideologie oraz tożsamości. Kiełkujące we wcześniejszej dekadzie niezadowolenie społeczne i masowy opór przybierały na sile oraz ulegały radykalizacji. W międzyczasie też, wskutek działań obu stron, osłabieniu uległy nadrzędne zasady „zjednoczenia z Chinami” oraz „rządów prawa”. W rozdziale 2 wykorzystam te polityczne i gospodarcze kryzysy jako tło do przedstawienia biografii i głosów aktywistów, co pozwoli zrozumieć, w jaki sposób w Hongkongu zrodziła się podmiotowość dekolonizująca. Od upamiętnień rocznic wydarzeń z 1989 roku i wiece z 1 lipca 2003 roku po walkę o zachowanie promu Star Ferry i Przystani Królowej (Queen’s Pier, 2007–2008), sprzeciw wobec budowy odcinka kolei dużych prędkości Express Rail Link (2009–2010), niechęć wobec prywatyzacji i ruch Occupy Central (2011), kampanię przeciwko programowi edukacji narodowej (2012), Occupy Central with Love and Peace (2013), ruch parasolkowy1* (2014), czy rewolucję kulek rybnych (2016) – pokolenie wyrosłe w postkolonialnych nastrojach dało początek procesom podważającym głęboko zakorzenione mity kolonialne, wykorzystując je do upominania się o swoje prawa i stawiania postulatów wykraczających poza ramy podwójnej kolonialności. Wyznaczając końcową datę doktryny „jednego kraju, dwóch systemów”, rząd komunistyczny stworzył pokolenie obciążone niepewnością przyszłości miasta – i to właśnie to dało całej generacji determinację do walki o nie.
Postępujące od około 2017 roku pogarszanie relacji między Chinami a światem Zachodu, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, wytworzyło idealny zamęt dla walki o dekolonizację Hongkongu, której punkt szczytowy nastąpił w 2019 roku. W rozdziałach 3, 4 i 5 przyjrzę się ruchowi z tego okresu od środka, aby zastanowić się, co skłoniło zachowawczą większość społeczeństwa do zwarcia szeregów z radykalną mniejszością, reprezentowaną przez młodsze pokolenia, oraz w jaki sposób ich wspólne wysiłki wyniosły walkę o dekolonizację na nowy poziom i zmieniły jej kierunek. Rozdział 3 skupia się na szerokim wachlarzu interesów, tożsamości oraz emocji, które skłoniły obywateli z różnych warstw społecznych, pokoleń i o odmiennych poglądach politycznych do wyjścia na ulicę. Wszyscy widzieli sens w sprzeciwie wobec ustawy o ekstradycji, a w Chinach kontynentalnych – strukturalne źródło ich rozgoryczenia. Po ponad pół roku uczestnictwa w różnych formach protestów mieszkańcy Hongkongu zbudowali (na nowo) aktywnie działającą wspólnotę polityczną. Rozdział ten analizuje również cztery mechanizmy solidarności, dzięki którym udało się utrzymać polityczne momentum ruchu: solidarność mechaniczną opartą na podobieństwach sposobu myślenia i współczuciu; solidarność refleksyjną, czyli świadome przezwyciężanie dawnych podziałów; solidarność organiczną, wynikającą z podziału pracy i współzależności; oraz spowszednienie oporu (quotidienization). Ruch z 2019 roku miał jednak swoją mroczną stronę, dobrze oddaną w terminie „przymusowa solidarność”, w ramach której tłumiono głosy mniejszości.
Rozdział 4 skupia się na ewolucji postaw tej wspólnoty politycznej wobec kluczowej kwestii, z jaką zmagają się wszystkie ruchy antykolonialne na świecie – przemocy. O ile przed 2019 rokiem większość społeczeństwa wierzyła jeszcze w rządy prawa jako przeciwieństwo przemocy, o tyle później ta jasna opozycja zatarła się na dobre. Podczas walk o dekolonizację Hongkongu czołową rolę odegrały trzy formy przemocy: policyjna, rynkowa oraz instytucjonalna. Najpierw policja bezkarnie stosowała siłę nieproporcjonalną do potrzeb, co zjednoczyło obywateli wokół poczucia doznanych krzywd i skruszyło ich przekonanie o silnym podziale na „prawo i porządek” oraz „przemoc i chaos”. Poprzez masowy udział w różnego rodzaju publicznych działaniach, nie zawsze legalnych, całkowitemu rozmyciu uległy moralne, jak i poznawcze granice tego, co jest przemocą, a co nią nie jest. Skupiam się w szczególności na jej doświadczeniu i rozumieniu przez „dzielnych wojowników”, młodych ludzi na pierwszej linii starcia, ryzykujących własne życie. Agresja nie miała oczyszczającego charakteru, który, jak określił to Franz Fanon, uwalnia skolonizowanych od poczucia niższości i upokorzenia. Młodzi Hongkończycy mówili raczej o poświęceniu, dyscyplinie i obowiązku moralnym. Po kilku miesiącach powstania, naznaczonego wysokimi stratami wskutek brutalnych starć ulicznych, obywatele wezwali do zorganizowania trzech innych kampanii, aby ograniczyć skalę przemocy i ściągnąć walczących z ulic. Do tych alternatywnych prób można zaliczyć złożony z prodemokratycznych przedsiębiorców polityczny ruch konsumentów zwany „żółtą ekonomią”, nowe formy związków zawodowych, promujące demokrację w miejscach pracy, oraz kampanię wyborczą „35+”, mającą na celu wykorzystanie zawartych w konstytucji narzędzi do sparaliżowania rządu. Silne wspieranie tych działań przez obywateli, jak i zwalczanie ich przez reżim wydobyło na światło dzienne skrytą formę przemocy kolonialnej, wpisaną w oligopolistyczną gospodarkę rynkową oraz system wyborczy, skrojony pod utrzymanie establishmentu.
W rozdziale 5 spoglądam na „front międzynarodowy” zmagań o dekolonizację przez pryzmat pięciu rodzajów aktywizmu: zbieranie funduszy celem globalnego nagłośnienia sprawy, opowiadanie się za wprowadzaniem międzynarodowych sankcji, wywieranie nacisku na Kongres Stanów Zjednoczonych, aby przegłosował Hong Kong Human Rights and Democracy Act (Ustawę o prawach człowieka i demokracji w Hongkongu), budowanie solidarności z innymi ruchami oraz szukanie wsparcia wśród członków diaspory. Raz jeszcze impuls do działania dało pokolenie wyrosłe w okresie postkolonialnym, często otrzymując tyleż istotne, co niespodziewane wsparcie ze strony przebywających na emigracji aktywistów starszego pokolenia, których cicha praca u podstaw zapewniła fundament do dalszej agitacji. Ich aktywizm obnażył niedoskonałości kolonialnego mitu o „chińskim przeznaczeniu” i zainspirował poszukiwania alternatywnych wizji politycznych, które nadal jeszcze nabierają kształtów. W rozdziale ostatnim podsumowuję wszystkie historyczne czynniki oraz mechanizmy socjologiczne, które złożyły się na doświadczenie dekolonizacji w Hongkongu. Zestawiam w nim również dwie odmienne wizje dekolonizacji, które wpłyną na przyszłość zarówno Hongkongu, jak i Chin. Z jednej strony dla urzędników oraz intelektualistów z komunistycznych Chin dekolonizacja Hongkongu jest zarówno sposobem nacjonalizowania niegdyś skolonizowanego obszaru peryferyjnego, jak i narzędziem prowadzenia polityki nakierowanej na budowę światowego imperium, skupionego wokół Chin. Z drugiej strony aktywiści oraz inteligencja z Hongkongu widzą w dekolonizacji projekt wiodący ku większej równości w stosunkach politycznych poprzez budowę instytucji oraz sojuszy na poziomie lokalnym, narodowym oraz międzynarodowym. Jak, i czy w ogóle, te wizje się spełnią, wykracza już poza zakres tematyczny tej książki. Jednak pokazują one znaczenie, jakie odgrywa aktualny proces dekolonizacji Hongkongu.
METODA
Badania do tej książki prowadziłam w latach 2019–2023, czerpiąc informacje zarówno od ludzi na ulicach, jak i z archiwów, w samym Hongkongu oraz poza nim. Przez dziewięć miesięcy, od czerwca 2019 roku do maja 2020 roku, byłam obserwatorką oraz uczestniczką wielu wieców ulicznych, przeprowadziłam wywiady z całą gamą obywateli, którzy odegrali bardzo różne role w ruchu. Po tym, jak masowe demonstracje osłabły, najpierw wskutek regulacji pandemicznych oraz obowiązku utrzymywania dystansu fizycznego, a następnie po wprowadzeniu Ustawy o bezpieczeństwie narodowym, prowadziłam wywiady z osobami z miasta i spoza niego, w tym z przebywającymi na emigracji aktywistami oraz dysydentami, za którymi państwo wysłało listy gończe i nakazy aresztowania. Czas od 2019 do 2023 roku był mi potrzebny, by zebrać w całość liczne wiecznie zmieniające się elementy układanki, co byłoby niemożliwe dla etnologa śledzącego rozwój wydarzeń na gorąco. Moja wiedza pochodziła z dwóch perspektyw, gdyż najpierw na bieżąco obserwowałam ewolucję ruchu, a następnie, już po jego wygaśnięciu, miałam dostęp do przemyśleń o nim. Podczas gdy etnograf utrwala myśli i czyny członków ruchu w momencie, w którym dane wydarzenia się rozgrywają, gdy nie wiedzą jeszcze, co przyniesie przyszłość, ich wspomnienia i refleksje wzbogacają naszą wiedzę historyczną. Dzięki kwerendzie w archiwach londyńskich oraz stypendium badawczemu udało mi się zrekonstruować charakter kolonialnej hegemonii przed 1997 rokiem.
Podmiotem badań książki są najważniejsi przywódcy oraz rozpoznawalni aktywiści, ale też i zwykli obywatele, osoby prywatne, których poglądy i doświadczenia trafnie oddają nastroje szerszych grup społecznych. Podczas naszych rozmów, zarówno w trakcie wydarzeń z 2019 roku, jak i już po ich zakończeniu, wiele osób zalewało się łzami. Wydaje się, że każdy był świadkiem bezinteresownych czynów ze strony innych obywateli, co wyraźnie poruszało ich do głębi. Po zduszeniu ruchu przez reżim cios zadany Hongkongowi napawał mieszkańców bólem równie mocno jak to, że ich wspomnienia o tych wydarzeniach tak szybko zanikały. Ogromna liczba uczestników nie sprawiła jednak, że był to ruch „bez oblicza” czy „bez przywództwa” – raczej należałoby go określić jako mozaikę wielorakości, w której każdy drobny element był równocześnie centrum dowodzenia oraz podejmowania inicjatywy. Aby ochronić moich rozmówców w czasach, gdy w mocy utrzymuje się Ustawa o bezpieczeństwie narodowym, zmienione zostały nazwiska wszystkich osób występujących w tej książce z wyjątkiem tych, którzy wprost zażyczyli sobie, aby podać ich prawdziwą tożsamość. Ich odwaga, aby nieskrępowanie głosić prawdę przed władzą, również wpisuje się w antykolonialny opór Hongkongu.
Mam nadzieję, że książka ta spotka się z zainteresowaniem nie tylko ze strony badaczy, ale i samych mieszkańców Hongkongu oraz wszystkich tych, których interesują losy tego globalnego miasta. Zaznaczę jednak, że praca ta nie jest laudacją na cześć zmagań mieszkańców, głoszoną przez obywatelkę Hongkongu, pochyloną nad losem pobitej ojczyzny. Nie jest to również filipika wymierzona w Chiny – Hongkończycy w swej walce o dekolonizację obrali za cel nie tylko chińskie ingerencje z ostatnich lat, ale również dogmaty brytyjskiego kolonializmu. Podsumowując, zamysł mojej pracy jest dwojaki: przedstawić osobisty i empatyczny obraz zmagań mieszkańców od wewnątrz, zaś z perspektywy zewnętrznej poprowadzić bezstronną analizę socjologiczną na temat tego, jak przebiegała ewolucja oraz eskalacja procesu dekolonizacji tej globalnej metropolii, co sprawiło, że rozbudziła w sobie polityczny potencjał i atrakcyjny program polityczny, a także co udało jej się osiągnąć, a gdzie poniosła porażkę. Moim zdaniem tego właśnie chcą i potrzebują mieszkańcy Hongkongu, a nie laurki równie bezmyślnej, co komunistyczna propaganda. Mam też nadzieję, że książka ta osiągnie ten sam cel, którego pragnie wiele osób pojawiających się na jej kartach – pozostawi po sobie dziedzictwo oporu.
Jest to także pozycja skierowana do międzynarodowego odbiorcy. Hongkong od zawsze przynależał do szerokiego świata. Nie wyrażały tego oficjalne zapisy o suwerenności zawarte w traktatach międzynarodowych, ale wszystkie inne aspekty tego miasta. Kiedy publicznie wyraziłam ten pogląd w 2020 roku, wraz z innymi osobami o podobnym zdaniu, spotkałam się z nagonką ze strony chińskiej propagandy komunistycznej. Fakty jednak są takie, że dzięki swej otwartej od wieków gospodarce, strategicznemu położeniu między Wschodem a Zachodem, a także dwujęzycznej kulturze do miasta ściągają ludzie z całego świata, aby je zwiedzać, podjąć w nim pracę, osiedlić się, studiować oraz założyć rodzinę. Los Hongkongu nie jest obojętny nikomu, kto miał z nim w przeszłości jakikolwiek związek. W czasach, gdy komunistyczne Chiny z uporem zmieniają historię miasta, twierdząc na przykład, że „Hongkong nigdy nie był brytyjską kolonią”, świat musi zachować czujność27. Fanon już dawno zauważył, że „kolonializm bowiem nie poprzestaje na narzucaniu swych praw teraźniejszości i przyszłości podbitego kraju. (...) Według reguł swoistej perwersyjnej logiki kolonializm zagarnia też przeszłość podbitego ludu, koślawi ją, zniekształca, unicestwia”28. Nie bez przyczyny do podobnych wniosków na temat komunizmu doszedł Milan Kundera, przypominając nam swym słynnym cytatem, że „walka człowieka z władzą jest walką pamięci z zapomnieniem”29. Historia i pamięć są w samym sercu zmagań Hongkongu i ścierają się ze sobą w ramach nowej kolonizacji.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
1 R. Hughes, Borrowed Place, Borrowed Time: Hong Kong and Its Many Faces, London 1976. ↩
2 Wywiad przeprowadzony 5 lipca 2023. (Jeśli nie podano inaczej, wszystkie niepublikowane wywiady przeprowadziła autorka i znajdują się one w jej archiwum). ↩
3 Cyt. za: Law-Wing-sang, The Impossible Decolonization and the Radical Thought of Ng Chung-Yin, w: Lu Pan (red.), The 70s Weekly: Social Activism and Alternative Cultural Production in the 1970s Hong Kong, Hong Kong 2023, s. 36. ↩
4 C. Chandler, Discontents Afflicts Hong Kong, „Washington Post”, 28 czerwca 2000. ↩
5 Wartościowe krytyczne opracowanie przedstawił W.I. Robinson, Saskia Sassen and the Sociology of Globalization: A Critical Assessment, „Sociological Analysis”, nr 3, 2009, s. 5–29. Studium przypadku Hongkongu jako metropolii globalnej – zob. S. Chiu, T. Lui, Becoming a Chinese Global City, New York 2009. ↩
6 Zgodnie z danymi Banku Światowego w 2023 roku Hongkong był na 13. miejscu pod względem PKB per capita: https://data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.PCAP.PP.CD?most_recent_value_desc=true&year_high_desc=true. Zob. także: Central Intelligence Agency, Gini Index coefficient - distribution of family income, https://www.cia.gov/the-world-factbook/field/gini-index-coefficient-distribution-of-family-income/country-comparison/. ↩
7 Spośród nich warto wymienić: F.L.F. Lee, J. Chan, Media and Protest Logics in the Digital Era: The Umbrella Movement in Hong Kong, Oxford 2018; oraz Media, Social Mobilization, and Mass Protests in Post-Colonial Hong Kong: The Power of a Critical Event, New York 2011. E. Cheng i in., Total Mobilization from Below: Hong Kong’s Freedom Summer, „China Quarterly”, nr 251, 2022, s. 629–659; E. Cheng, F.L.F. Lee (red.), Hybrid Protest Logics and Relational Dynamics against Institutional Decay: Networked Movements in Asia, „Social Movement Studies”, nr 22, 2023. ↩
8 A. G. Walder, Political Sociology and Social Movement, „Annual Review of Sociology”, nr 35, 2009, s. 397–398. ↩
9 Teorie społeczne, choć jawią się jako uniwersalne i ogólne, są tak naprawdę produktem bardzo konkretnych okoliczności. Znane nam dzisiaj teorie ruchów społecznych były formułowane w latach 70. ubiegłego wieku, w czasach zorganizowanego kapitalizmu, gdy ruchy utraciły swój antyhegemoniczny, radykalny charakter i stały się profesjonalnymi instytucjami z kadrą kierowniczą, funkcjonującymi w ramach zachodnich demokracji. Teorie te zatem skupiają się na aspektach logistycznych organizacji i mobilizacji. Próbując wtłoczyć przypadek Hongkongu w gorset tych rzekomo uniwersalnych teorii ruchów społecznych, kompletnie przeinaczamy istotę zmagań mieszkańców miasta i zaciemniamy ich totalny charakter. Tak samo budowane w latach 80. XX wieku teorie metropolii globalnych były intelektualną odpowiedzią na przejście od narodowego do ponadnarodowego kapitalizmu, od przemysłu wytwórczego do usługowego, i kładą większy nacisk na gospodarczą suwerenność państw narodowych oraz gospodarczą tożsamość korporacji. Ich głosicieli mniej interesują kulturalne i polityczne skutki rywalizacji geopolitycznej, ponadnarodowych przepływów idei lub narastających napięć społecznych wynikających z niestabilności rynków, odczuwane przez obywateli metropolii globalnych. ↩
10 J. Shigong, China’s Hong Kong: The New Frontier Between Civilizations, Hong Kong 2022, s. 5. ↩
11 Yang Li-shan, Hong Kong Must Completely and Thoroughly Remove the Influence of Colonial Governance, „Think Hong Kong”, 7 grudnia 2022, https://www.thinkhk.com/article/2022–12/07/58462.html. ↩
12 Zob. F. Fanon, The Wretched of the Earth, New York 1963 [wyd. pol.: Wyklęty lud ziemi, przeł. H. Tygielska, Warszawa 2025] ZAMIENIĆ NA WYD. Z 2025; P. Bourdieu, A. Sayad, Colonial Rule and Cultural Sabir, „Etnography”, nr 5, 2004, s. 445–486; C. Elkins, Legacy of Violence: A History of the British Empire, New York 2022 [DODAĆ WYD. Z 2025]; A.I.R. White, Who Cal Lead the Revolution?, „Theory and Society”, nr 51, 2022, s. 457–485; A. Hochschild, King Leopold’s Ghost: A Story of Greed, Terror and Heroism in Colonial Africa, Houghton Mifflin 1999 [wyd. pol.: Duch króla Leopolda, przeł. P. Tarczyński, Warszawa 2022]; G. Steinmetz, The Devil’s Handwriting: Precoloniality and the German Colonial State in Qingdao, Samoa, and Southwest Africa, Chicago 2007. ↩
13 Shuk Ying Chan, Postolonial Global Justice, Princeton 2025. ↩
14 W.D. Mignolo, C.E. Walsh, On Decoloniality: Concepts, Analytics and Praxis, Durham 2018, s. 136. ↩
15 Pragnę podziękować Wing Sang Law i Shuk Ying Chanowi za ich rady w kwestii teorii dekolonizacji. ↩
16 D. Meyer Temin, A Decolonial Wrong Turn: Walter Mignolo’s Epistemic Politics, „Constellations”, 6 marca 2024, https://onlinelibrary.wiley.com/doi/epdf/10.1111/1467–8675.12744. ↩
17 M. Tlostanova, Decoloniality between a Travelling Concept and a Relational Onto-epistemic Political Stance, w: A. Groglopo, J. Suarez-Krabbe (red.), Coloniality and Decolonization in the Nordic Region, London 2023, s. 152; M. Davidson, Sea and Earth, „New Left Review Sidecar”, 4 kwietnia 2024, https://newleftreview.org/sidecar/posts/sea-and-earth. ↩
18 T. Synder, The War in Ukraine Is a Colonial War, „New Yorker”, 28 kwietnia 2022; B. Kassymbekovo, How Western Scholars Overlooked Russian Imperialism, „Al Jazeera”, 24 stycznia 2023, https://www.aljazeera.com/opinions/2023/1/24/how-western-scholars-overlooked-russian-imperialism; N. Kaul, Kashmir Is Under the Heel of India’s Colonialism, „Foreign Policy,” 13 sierpnia 2019, https://foreignpolicy.com/2019/08/13/kashmir-is-under-the-heel-of-indias-colonialism/; R. Khalidi, The Hundred Year’s War on Palestine, New York 2021. ↩
19 R. Connell, Decolonizing Sociology, „Contemporary Sociology”, nr 47, 2018, s. 399–407; M. Burawoy, Decolonizing Sociology: The Significance of W.E.B. Du Bois, „Critical Sociology”, nr 47, 2021, s. 545–554; J. Go, Decolonizing Sociology: Epistemic Inequality and Sociological Thought, „Social Problems”, nr 64, 2017, s. 194–199; tenże, Thinking against Empire: Anti-Colonial Thought as Social Theory, „British Journal of Sociology”, nr 74, 2023, s. 279–293; G. Steinmetz (red.), Sociology and Empire, Durham 2013; J. Itzigsohn, K. Brown, The Sociology of W.E.B. Du Bois: Racialized Modernity and the Global Color Line, New York 2020. ↩
20 R. Hammer, J. Itzigsohn, Rethinking Historical Sociology, „Du Bois Review: Social Science Research on Race, First View”, 2024, s. 1–19; J. Go, Postcolonial Possibilities for the Sociology of Race, „Sociology of Race and Ethnicity”, nr 4 (4), 2018, s. 439–451. ↩
21 W.D. Mignolo, C. E. Walsh, dz. cyt., s. 28. ↩
22 J. Itzigsohn, On Decolonial Sociology, „Transilvania”, nr 4, 2023, s. 1–12. O socjologii postkolonialnej, zob. J. Go, Postcolonial Thought and Social Theory, New York 2016. ↩
23 R. Hammer, A.I.R. White, Toward a Sociology of Colonial Subjectivity: Political Agency in Haiti and Liberia, „Sociology of Race and Ethnicity”, nr 5 (2), 2019, s. 215–228; A. Getachew, Worldmaking after Empire, Princeton 2019; J. Casimir, The Haitians: A Decolonial History, Chapel Hill 2020; Shuk Ying Chan, Postcolonial Global Justice, Princeton 2025. ↩
24 E.P. Thompson, The Making of the English Working Class, London 1963, wstęp. ↩
25 R. O’Hanlon, Recovering the Subject: Subaltern Studies and Histories of Resistance in Colonial South Asia, „Modern Asian Studies”, nr 22, 1988, s. 204–205. ↩
26 A. Mbembe, Out of the Dark Night, New York 2021, s. 2–3. ↩
27Hong Kong Was Not British Colony as China Did Not Recognise Unequal Treaties Ceding City to Britain, New Textbooks Reveal, „South China Morning Post”, 13 czerwca 2022, https://www.scmp.com/news/hong-kong/education/article/3181560/hong-kong-was-not-british-colony-china-did-not-recognise. ↩
28 F. Fanon, Wyklęty lud ziemi, przeł. H. Tyhielska, Kraków 2025, s. 219. ↩
29 M. Kundera, Księga śmiechu i zapomnienia, przeł. P. Godlewski, A. Jagodziński, Warszawa 2005, s. 6. ↩
1* Zarówno w literaturze polskiej jak i i angielskiej występują dwa określenia: rewolucja (revolution) oraz ruch (movement) parasolkowy (lub parasolek). Ze względu na wyraźne rozgraniczanie przez autorkę tych dwóch terminów i celowe stosowanie movement, w niniejszej pracy także funkcjonuje nazwa „ruch parasolkowy” – przyp. tłum.↩
