74,00 zł
Autor, francuski historyk, wykładowca Uniwersytetu w Rouen, członek École Française de Rome, specjalista od historii Włoch XIX i XX wieku, autor m.in. biografii Giuseppe Mazziniego, napisał opowieść historyczną o Sycylii z werwą i wyczuciem, a jednocześnie z dbałością o staranne oddanie specyfiki tego miejsca, stanowiącego naturalny pomost między Europą a Afryką. Jej znaczenie strategiczne powodowało, że zainteresowane były nią wszystkie siły polityczne, aktywne w tym regionie. Kolonizowali ją przybysze z Grecji, Bliskiego Wschodu, Bałkanów i Italii. Po długim okresie dominacji rzymskiej Sycylia przechodziła kolejno w ręce Bizantyńczyków, Arabów, Normanów, Szwabów, Andegawenów i Aragończyków. W efekcie stawała się częścią różnych kręgów cywilizacji: greckiej, łacińskiej, bizantyńskiej, muzułmańskiej, wreszcie ponownie łacińskiej. Autor wykorzystuje wyniki najnowszych badań i obala wiele stereotypów. Stara się nie tylko prezentować wydarzenia, ale także je tłumaczyć. Omawiane zjawiska przedstawia w sposób atrakcyjny, wplatając w narrację anegdoty i umiejętnie dobrane cytaty ze źródeł i literatury.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 730
Rok wydania: 2025
Tytuł oryginału
Histoire de la Sicile. Des origines à nos jours
Redaktor prowadząca
Elżbieta Brzozowska
Redakcja
Emilia Kolinko
Korekta
Bernadeta Lekacz
Opracowanie map
Radosław Kierełowicz vel Kieryłowicz
Wybór ilustracji
Ewa Mazur
Projekt okładki i stron tytułowych
AKC / Ewa Majewska
© Copyright by Librairie Arthème Fayard, 2009
© Copyright by Librairie Arthème Fayard/Pluriel, 2018
© Copyright for the Polish translation by Wanda Klenczon
© Copyright by for this edition by Państwowy Instytut Wydawniczy, 2025
Księgarnia internetowa www.piw.pl
www.fb.com/panstwowyinstytutwydawniczy
Wydanie pierwsze, Warszawa 2025
Państwowy Instytut Wydawniczy
ul. Foksal 17, 00-372 Warszawa
tel. 22 826 02 01
ISBN: 978-83-8196-995-6
Moim rodzicom, Colette i Yves’owi
Wielu Francuzów, tak licznie odwiedzających Sycylię, zna ją, a zarazem jej nie zna. Znają jej urok, ale nie historię, nie tyle z niewiedzy, lecz dlatego, że zniekształca ją wiele filtrów.
Pierwszy filtr składa się z szeregu uproszczeń, banałów i uprzedzeń o charakterze pseudoantropologicznym: jasnowłosi Sycylijczycy o niebieskich oczach jakoby odziedziczyli te cechy po swoich normańskich przodkach; zamiłowania kulinarne wyspiarzy rzekomo są spadkiem w linii prostej po Arabach; skłonność do dzielenia włosa na czworo w kwestiach prawnych byłaby owocem wpływów bizantyńskich; umiłowanie przepychu i fascynacja śmiercią, której namiastką ma być sjesta, odzwierciedlają hiszpańskie dziedzictwo…
Mówiąc o kraju Giuseppe Pitrègo (1841–1916), który w 1910 roku objął pierwszą uniwersytecką katedrę psychologii „ludowej” [wł. demopsicologia – przyp. tłum.], należy pamiętać, że antropologia i genetyka populacyjna to dyscypliny naukowe o rygorystycznych metodologiach, w których nie ma miejsca na improwizację. Badanie folkloru, zwyczajów, tradycji i dialektów nie jest przedmiotem tej książki. To fascynujące tematy, ale nie mam kompetencji, aby się nimi zajmować. Natomiast poczuwam się do obowiązku uwolnienia od wynikających z powierzchownego podejścia do antropologii uogólnień, banałów i uprzedzeń zniekształcających historię Sycylii, a nawet uniemożliwiających jej zrozumienie. Dane „antropologizujące”, których niewielką próbkę zamieszczam, nie tylko są nieweryfikowalne, ale utrwalają taką wersję historii wyspy, którą można streścić jako nieprzerwany ciąg kolejnych dominacji. Tej tezy bronił już Tommaso Fazello (1498–1570), pierwszy historyk Sycylii, a jego dzieło De rebus siculis opublikowane w 1558 roku naznaczyło historiografię sycylijską na prawie cztery stulecia1. We Francji interpretację tę spopularyzował Voltaire w Siècle de Louis XIV (Wiek Ludwika XIV), gdzie znajdujemy taki kategoryczny osąd:
Sycylia od czasów tyranów Syrakuz, pod którymi przynajmniej trochę liczyła się w świecie, zawsze była podbijana przez cudzoziemców, zniewolona kolejno przez Rzymian, Wandalów, Arabów, Normanów, papieskich wasali, Francuzów, Niemców, Hiszpanów; nienawidziła niemal wszystkich swoich panów, buntowała się przeciwko nim, nie podejmując żadnych rzeczywistych wysiłków godnych wolności i ustawicznie podżegając do buntów, aby jedne łańcuchy zmienić na inne2.
Ta wizja losu Sycylii jako „długiej historii ucisku i żałoby”3, upodabniającej wyspę do „palimpsestu”4 cywilizacji greckiej, rzymskiej, arabskiej, bizantyńskiej, normańskiej, szwabskiej, aragońskiej, hiszpańskiej, burbońskiej i wreszcie włoskiej, przed czterdziestu laty została radykalnie zakwestionowana przez historyków, w tym samym czasie, gdy uwznioślili ją pisarze sycylijscy, zwłaszcza dwaj najsłynniejsi: Giuseppe Tomasi di Lampedusa (1896–1957) i Leonardo Sciascia (1921–1989).
Powtarzane wielokrotnie formuły: „zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło” (Lampedusa) i „Sycylia jako metafora współczesnego świata” (Sciascia) utrudniają historyczne zrozumienie dziejów Sycylii. Niech będzie jasne: mam ogromny podziw dla powieści Tomasiego di Lampedusy i twórczości Sciascii, do której od czasu obrony pracy dyplomowej w 1991 roku stale powracam5. Ale żeby zrozumieć historię Sycylii, trzeba także uwolnić się od tekstów tych dwóch wielkich powieściopisarzy XX wieku.
Leonardo Sciascia jest autorem, który najbardziej sugestywnie ujmuje temat sicilitudine, by użyć terminu ukutego przez innego sycylijskiego pisarza, Natalego Tedesca (urodzonego w 1931 roku). Mędrzec z Racalmuto rozumie przez to mentalnośćSycylijczyków „ukształtowaną przez szczególne zawirowania historii i specyfikę instytucji”6. Odrzuca ideę, jakoby istniała odrębna sycylijska natura ludzka, jednak sicilitudine – albo sycylienacja – to charakter wykuty w bardzo odległej historii i przekraczający wszystkie epoki. Niepewność, kluczowy element sicilitudine, jest dla Sciascii „dominantą historii Sycylii, gdyż strach «historyczny» stał się strachem «egzystencjalnym» i przejawia się w skłonności do izolacji, separacji jednostek, grup, społeczności i całego regionu”7. Zdaniem autora Rady egipskiej wszystko dzieje się tak, jak gdyby Sycylijczyków od zawsze warunkowała niepewność, którą umieli wyolbrzymiać, aby lepiej ją okiełznać, sławiąc swoją odrębność. Ostatecznie Sycylia wymyka się historii.
Sciascia żywi przekonanie, że „tworzywem i obiektem kultury sycylijskiej zawsze była sama Sycylia”8, ale zgłębienie sycylijskości pozwala dotrzeć do tego, co uniwersalne. Tematem dzieł tego wielkiego wielbiciela Voltaire’a nie jest Sycylia, a tym bardziej mafia, ale – zgodnie z wielką tradycją pisarzy sycylijskich – relacja między moralnością a władzą. Sycylia jest pomyślana jako metafora świata, ponieważ na jej przykładzie można szczególnie dobrze zrozumieć problem władzy, jako że lud sycylijski bardziej niż jakikolwiek inny naród europejski musiał znosić różne formy dominacji. Obywatelski i intelektualny projekt Sciascii nie ma na celu odnowienia historii Sycylii, a jego dbałość w badaniu i rozbrajaniu mechanizmów władzy prowadzi go do akceptacji kilku kwestii ideologii sycylienacji: Sycylia to kraina wymykająca się historii, nigdy nie zaznała transformacji, ale miała „obezwładniające doświadczenia, które nie wzbudzały buntu ani rewolucji”9; Sycylijczycy nie są zdolni przejąć kontroli nad swoim losem i ulegają historii innych, a nieliczne jednostki, które odmawiają podporządkowania się, zostają bezlitośnie zniszczone10. Jego zdaniem dopiero studia nad sycylienacją pozwalają zrozumieć historię wyspy, ale czy nie jest to równoznaczne z jej zaprzeczaniem lub uznaniem, że się powtarza?11 A zatem Sciascia ukazuje swym licznym czytelnikom na całym świecie obraz rodzinnej ziemi jako miejsca niehistorycznego, a przynajmniej mającego historię „trudną, szczególną, odmienną”12.
Warto zauważyć, że to podwójne postrzeganie Sycylii, jako ekspresji władzy i jako osobliwej przestrzeni wyrwanej z historii, można odnaleźć w kinie. W optyce neorealizmu i Francesca Rosiego Sycylia jest „teatrem przemocy i niesprawiedliwości, porażki i umartwienia, ale także krytycznej analizy i obywatelskiego wypowiedzenia posłuszeństwa”, natomiast sfilmowana przez Rosselliniego w Stromboli, ziemi Boga i przez Antonioniego w Przygodzie jest „miejscem gdzieś, poza czasem i przestrzenią, niczym metafizyczny zawrót głowy”13.
Sycylia jako arena „trudnej, szczególnej, odmiennej” historii równie często znajduje wyraz w asymilacji wyspy i mafii. Być może czytelnik będzie zaskoczony, gdy zauważy, że mafię omawiam dopiero w osiemnastym rozdziale książki, która liczy ich dwadzieścia. To proste: przed zjednoczeniem Włoch mafia nie istniała, a od tego czasu odgrywa w historii wyspy ważną rolę, której jednak nie należy wyolbrzymiać ani lekceważyć.
Bardziej niż sycylienacja opisywana przez artystów przeszkodę w zrozumieniu wczorajszej i dzisiejszej Sycylii stanowi zdegradowanie jej do szeregu stereotypów i pochopnych uproszczeń. Paradoksalnie to skrupulatne i krytyczne studia nad wielkimi pisarzami należą do najlepszych odtrutek na opaczne interpretacje, których ofiarą pada niekiedy ich twórczość. Przypadek Lamparta jest emblematyczny. Nie waham się stwierdzić, że podsumowywanie tej wspaniałej powieści formułą „zmienić wszystko, żeby nic się nie zmieniło” nie ma sensu. Taką strategię rzeczywiście obiera Tankred Falconieri: przyłączyć się do Garibaldiego, a następnie poprzeć Wiktora Emanuela II, aby zachować, a raczej w jego przypadku przywrócić blask herbowiFalconierich. Podobnie jak Consalvo Uzeda di Fracalanza w powieści Wicekrólowie (I Viceré), arcydziele Federica De Roberto, Tankred pragnący utrzymać swoją pozycję wykazuje zadziwiającą zdolność przystosowywania się: „Jeśli nas tam nie będzie, oni ogłoszą republikę. Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak jak jest, wszystko musi się zmienić. Rozumiesz?”14 – pyta bez ogródek młody karierowicz swego wuja, księcia, który się właśnie goli.
Wszyscy Francuzi pamiętają drapieżną urodę Alaina Delona, która podbije serce Claudii Cardinale, ale nieliczni zdają sobie sprawę, że dalsze losy Tankreda Falconieriego to zapadanie się w przeciętność: robi niezbyt błyskotliwą karierę w korpusie dyplomatycznym nowej władzy, a jego miłość do Angeliki, na początku tak wielką, bardzo szybko skalają wzajemne oszustwa: „Te dni stanowiły wstęp do ich małżeństwa, nieudanego zresztą także pod względem erotycznym”15. Głównym bohaterem książki nie jest Tankred, ale książę, jego wątpliwości i gorzkie rozmyślania. Ostrożna nadzieja, że „w gruncie rzeczy będzie to tylko niedostrzegalna zamiana klas”16, ustępuje miejsca konstatacji „niewidzialnego upadku jego prestiżu” w obliczu „zawrotnego tempa historii”17. Ukojenie przynosi mu jedynie medytacja nad naturą, dając złudzenie stałości biegu rzeczy: „las był równie dziki i aromatyczny jak niegdyś, gdy błądzili po nim Fenicjanie, Dorowie i Jończycy, którzy lądowali na Sycylii, tej Ameryce starożytności”18. Poczucie „historii jakby skamieniałej w naturze”, jak to pięknie ujął historyk Giuseppe Giarrizzo, znajduje gwałtowne ujście w rozważaniach, jakimi książę dzieli się z Chevalleyem, wysłańcem z Turynu, który prosi go, aby zgodził się zostać senatorem nowego królestwa:
Wobec tego, proszę księcia, dlaczego nie przyjąć tej godności?
– Proszę mnie cierpliwie wysłuchać, panie Chevalley, zaraz wszystko wyjaśnię; my, Sycylijczycy, przywykliśmy od dawien dawna do hegemonii władców, którzy byli innego niż my wyznania, nie rozumieli naszego języka; przywykliśmy dzielić włos na cztery części. Gdybyśmy przyjęli inną postawę, nie byłoby dla nas ratunku wobec bizantyjskich poborców, berberyjskich emirów, wicekrólów hiszpańskich. To musiało wyryć swoje piętno i tacy już jesteśmy. Powiedziałem: wyrażam swoją aprobatę, ale nie zgłaszam czynnego udziału. Od sześciu miesięcy, od chwili, gdy wasz Garibaldi wylądował w Marsala, wprowadzono zbyt wiele zmian, nie pytając nas o zgodę, by można żądać teraz od przedstawiciela dawnej klasy rządzących udoskonalania ich i wprowadzania w życie. Nie chcę obecnie dyskutować nad tym, czy to, co zrobiono, było złe czy dobre; osobiście uważam, że wiele było złego, ale chcę powiedzieć panu w tej chwili coś, co zrozumie pan dopiero po rocznym pobycie wśród nas. Na Sycylii nie ma znaczenia, czy robi się źle, czy dobrze: grzech, którego my, Sycylijczycy, nie wybaczamy nigdy, to po prostu to, że się w ogóle coś robi. Jesteśmy starzy, panie Chevalley, bardzo starzy. Co najmniej od dwudziestu pięciu wieków nosimy na barkach ciężar obcych nam cywilizacji. Wszystkie one pochodziły z zewnątrz, żadna nie była przez nas poczęta, żadnej nie daliśmy własnej nazwy; jesteśmy biali, jak pan, jak królowa angielska, a jednak od dwóch tysięcy pięciuset lat jesteśmy kolonią. Nie mówię tego po to, żeby się skarżyć, to nasza wada. Ale jesteśmy zmęczeni, wyczerpani.
Chevalley był wyraźnie zmieszany.
– Teraz w każdym razie to się skończyło, teraz Sycylia nie jest podbitą ziemią, lecz wolną częścią wolnego państwa.
– Intencje są dobre, panie Chevalley, ale spóźnione; zresztą już panu powiedziałem, że to głównie nasza wina. Wspomniał pan przed chwilą o młodej Sycylii, która staje wobec cudów nowoczesnego świata; co do mnie, to widzę raczej stuletnią staruszkę, którą zawieziono powozem na Wszechświatową Wystawę do Londynu; staruszkę, która nic nie rozumie, kpi sobie ze wszystkiego, z hut w Sheffield, z przędzalni w Manchesterze, i marzy tylko o tym, by znów drzemać z otwartymi ustami, z których cieknie ślina, na własnym łóżku, pod którym stoi nocnik […]
[…] Sen, drogi panie Chevalley, sen jest tym, czego chcą Sycylijczycy, i będą zawsze nienawidzić ludzi, którzy zechcą ich zbudzić […]. Ta gwałtowność krajobrazu, to okrucieństwo klimatu, to nieustanne naprężenie w przyrodzie, te zabytki przeszłości, wspaniałe i niezrozumiałe dla Sycylijczyka, bo nie przez niego zbudowane, które otaczają nas niczym przepiękne nieme duchy, te wszystkie rządy lądujące na Sycylii z bronią w ręku, przybywające nie wiadomo skąd, znajdujące od razu swoich zauszników, szybko znienawidzone i zawsze enigmatyczne, które wypowiadały się wyłącznie poprzez zagadkowe dla nas dzieła sztuki i gorliwie ściągały pieniądze wydawane potem gdzie indziej; to wszystko ukształtowało nasz charakter napiętnowany nie tylko przekleństwem klimatu tej wyspy, ale również ciosami obcej ręki19.
Ta długa tyrada jest najpiękniejszym i najsłynniejszym manifestem sycylijskości, jaki kiedykolwiek napisano. Zasadniczy motyw tej ideologii to w istocie przeniesienie odpowiedzialności za wyzysk i nędzę poza wyspę, „poprzez przeciwstawienie uciskających cudzoziemców Sycylijczykom, biednym właśnie dlatego, że są uciskani”20. Czytając ten fragment, rozumiemy, że mit ponadczasowej Sycylii został zaszczepiony na innym, jeszcze bardziej żywotnym micie Sycylii, nadal feudualnej. Wyspa jest dziś bardzo często przedstawiana jako par excellence latyfundium we władaniu wielkiego pana, który upaja się przyjęciami w swoim pałacu w Palermo, a zarządzanie ziemią powierza żądnemu zysku gabellotto21, bez umiaru wyzyskującemu dniówkowych robotników. Historyczną tożsamość Sycylii można zatem odnaleźć w pierwotnych i trwałych cechach wiejskiej, barbarzyńskiej i zacofanej cywilizacji, z jej nędznymi wieśniakami i rentierską szlachtą, bezczynną i gustującą w hiszpańskim przepychu. Zjednoczenie Włoch miało zmienić wszystko, tak aby w tym niepodlegającym zmianom społeczeństwie nic się nie zmieniło. Ten „lamparci” topos, jak ironicznie nazywa go Giuseppe Giarrizzo, zakorzenił się tak głęboko, że na długi czas stał się rzeczywistością historyczną – niepodważalną, ponieważ niepodlegającą dyskusji. I tak angielski historyk Denis Mack Smith na uzasadnienie tezy o odrębności historii Sycylii przytacza na początku swej A History of Sicily (1968) cytat z rozmowy księcia z Chevalleyem22.
Podobnie jak w historii całego Mezzogiorna, zachodzi tu mechanizm nakładania się Sycylii wyobrażonej na Sycylię realną23. Jednak w ciągu ostatnich trzydziestu lat historycy zrozumieli, że należy badać historię Sycylii, uwalniając ją od matrycy ideologii sycylienacji. Polemiki są nadal żywe24, ale historiograficzna odnowa odniosła sukces, pokazując, że Sycylia nie jest wyspą nieporuszoną, statyczną i bezwładną, zmiażdżoną przez determinizm geograficzny lub psychologiczny. Jak pisze Maurice Aymard: „Ociężałość struktur nigdy nie skazała Sycylii na bezruch. Cykle gospodarcze i demograficzne dobitnie wskazują, że Sycylia od dawna jest zintegrowana z gospodarką międzynarodową […]”25.
Po usunięciu filtrów antropologicznych, literackich i geograficznych można wreszcie pisać historię Sycylii. Wielka śródziemnomorska wyspa nie ma odrębnej historii, lecz w pełni przynależy do historii wielkich cywilizacji, które ukształtowały Europę, od greckiej koine po Unię Europejską, poprzez świat rzymski, następnie bizantyński, muzułmańską ummę, feudalną Europę, Królestwo Aragonii, potem Hiszpanii, państwo Burbonów i wreszcie włoskie państwo narodowe. W zależności od epoki Sycylia jest sercem, aktywną granicą lub zaniedbanymi peryferiami jednego z tych wielkich obszarów cywilizacyjnych. Na przestrzeni wieków bywa protagonistką lub odgrywa rolę pasywną i drugorzędną. Dlatego w mej książce brak nici przewodniej, ponieważ oznaczałaby akceptację jednej z form determinizmu, które demaskuję w niniejszej przedmowie. Co więcej, czy możemy sobie rzeczywiście wyobrazić trwałość na przestrzeni prawie trzech tysiącleci, od protohistorii do końca pierwszej dekady XXI wieku?
Z drugiej strony każdy z dwudziestu rozdziałów koncentruje się na konkretnym problemie, który jest jego nicią przewodnią. A zatem książkę można czytać na dwa sposoby: rozdział po rozdziale lub wybierając pewien okres. Mam nadzieję, że moja Historia Sycylii może się stać vademecum podróżnika odwiedzającego tę wielką wyspę w sercu Morza Śródziemnego.
Na koniec kilka wyjaśnień: niniejsza książka jest historią Sycylii, a nie studium różnych miast sycylijskich, z których każde rozwijało się w specyficzny sposób, ani badaniem Sycylijczyków, co wymagałoby poszerzenia jej zasięgu przestrzennego poprzez analizowanie licznych społeczności Sycylijczyków żyjących poza wyspą oraz podejścia antropologicznego, a nie leży ono w mych kompetencjach.
I wreszcie, nie bez emocji zabarwionych obawą i szacunkiem podejmuję się napisania historii Sycylii, w której badanie decydujący wkład wniosło kilku francuskich historyków: Michel Gras w przypadku Sycylii epoki archaicznej, Georges Vallet odnośnie do greckiej Sycylii, Henri Bresc i Jean-Marie Martin badający Sycylię średniowieczną, Maurice Aymard epokę nowożytną, a Marie-Anne Matard Bonucci czasy faszyzmu i mafii.
Villiers-Charlemagne, 3 października 2009
Opiszę teraz pierwotne zaludnienie wyspy i ludy, które tam osiadły. Najdawniejszymi mieszkańcami pewnej jej części mieli być Cyklopi i Lajstrygonowie, o których nic powiedzieć nie mogę: ani o ich pochodzeniu, ani skąd przybyli, ani dokąd poszli. Niech więc wystarczy to, co mówią poeci, i to, co każdy o nich sądzi. Zdaje się, że pierwsi po nich przybyli na wyspę Sykanowie, a według tego, co sami utrzymują, mieli tam mieszkać jeszcze przed Cyklopami i Lajstrygonami, jako autochtoni. W rzeczywistości tak jednak nie było. Sykanowie są Iberyjczykami, którzy musieli uciekać znad rzeki Sykanos w Iberii pod naciskiem Ligijczyków. Sykanowie nadali wyspie, która przedtem nazywała się Trynakria, nazwę Sykanii; mieszkają oni jeszcze i teraz w zachodniej części wyspy. Kiedy Troja została zdobyta, niektórzy Trojanie, uciekłszy przed Achajami, przybyli na łodziach na Sycylię i osiedli w sąsiedztwie Sykanów. Wszyscy oni przyjęli nazwę Elimów; ich miasta to Eryks i Egesta (Segesta). Obok nich zamieszkali niektórzy Fokejczycy spod Troi, zapędzeni najpierw burzą do Libii, a stamtąd na Sycylię. Sykulowie zaś, mieszkający pierwotnie w Italii, przybyli stamtąd na Sycylię, uciekając przed Opikami. Prawdopodobnie, jak wieść niesie, przepłynęli oni cieśninę na łodziach, skorzystawszy z pomyślnych wiatrów, a może też w inny jakiś sposób. Jeszcze i teraz Sykulowie siedzą w Italii: kraj ten otrzymał nazwę Italii od jakiegoś króla Sykulów imieniem Italos. Przybywszy z wielkim wojskiem na Sycylię i pokonawszy w bitwie Sykanów, Sykulowie zepchnęli ich na południe i zachód wyspy, nadając jej zamiast Sykanii nazwę Sycylii. Opanowali najlepsze jej tereny, przybywszy tam mniej więcej na trzysta lat przed zjawieniem się Hellenów, jeszcze i teraz zamieszkują środkową i północną część wyspy. Przylądki i sąsiednie wysepki zajęli Fenicjanie, aby prowadzić handel z Sykulami. Kiedy zaś coraz więcej Hellenów zaczęło napływać tam drogą morską, opuścili większą część swych osiedli, wycofali się do Motie, Soloejs i Panormos i zamieszkali w pobliżu Elimów. Tam czuli się pewnie ze względu na przymierze łączące ich z Elimami oraz niewielką odległość od Kartaginy. Tacy to barbarzyńcy osiedlili się na Sycylii1.
Powyższy ustęp z VI księgi Wojny peloponeskiej autorstwa Tukidydesa (460–395 p.n.e.) jest najstarszym opisem historii Sycylii, od jej początków po kolonizację grecką. Z tego też powodu zasługuje, aby pojawić się na początku naszej Historii Sycylii. Dlaczego dokument napisany w V wieku p.n.e. jest tak wysoko ceniony?
Przede wszystkim z racji powagi jego autora. O ile Herodot (około 485–425 p.n.e.) „prowadzi badania (historié) i zbiera opowieści i tradycje niczym etnograf, Tukidydes stara się rekonstruować fakty, ich następstwo i logikę, jak dzisiejszy historyk”2. Ze względu na to Wojna peloponeska jest pierwszym poważnym naukowym dziełem historycznym.
W przytoczonym fragmencie ateński historyk prowadzi wywód, posiłkując się dwiema metodami: filologiczną i chronologiczną. Z jednej strony stara się unaocznić korelacje pomiędzy toponimami a nazwami własnymi, z drugiej zaś uporządkować zdarzenia w ich następstwie czasowym – jedna migracja następuje po drugiej – i datować je względem wspólnego punktu odniesienia, jakim jest dla niego naturalnie wojna trojańska3.
Tukidydes pragnie pokazać Ateńczykom znaczenie Sycylii, o której wiedzą niewiele, gdy tymczasem staje się ona kluczowym problemem w wojnie peloponeskiej4. Czy jego wizja jest ważna jedynie dla zrozumienia, jak Grek5 z V wieku p.n.e. postrzegał sycylijskie realia?6 To zbyt daleko posunięta ostrożność. Skonfrontowany z innymi świadectwami pisanymi, z językoznawstwem historycznym, a zwłaszcza archeologią, dokument ten okazuje się cennym źródłem wiedzy o prehistorii i protohistorii Sycylii. Byłoby naiwnością żywić nadzieję, że odkrycia archeologiczne potwierdzą lub całkowicie obalą tezy Tukidydesa. Należy raczej dążyć do ustalenia twardych faktów, co stara się czynić archeologia, i podejmować próby formułowania hipotez mających oparcie w materiale dowodowym.
TRINAKRIA
Według ateńskiego historyka pierwszymi ludźmi na Sycylii byli Lajstrygonowie i Cyklopi. Nie przywiązujmy zbyt dużej wagi do tej poetyckiej hipotezy, która ma za zadanie osadzić słowa Tukidydesa w tradycji homeryckiej. Grecki historyk dodaje również ostrożne sformułowanie „mówi się” i twierdzi, że nic o tych ludach nie wie, starając się nie łączyć legendy z tym, co uważa za początek prawdziwej historii wyspy, czyli z przybyciem Sykanów. Co wiemy o osadnictwie na Sycylii przed XIII wiekiem p.n.e.?
Pismo, wynalezione trzy tysiące lat przed naszą erą w Azji Mniejszej, pojawiło się na wyspie za sprawą greckich kolonistów w VIII wieku p.n.e. i nie ma żadnego źródła pisanego z poprzednich stuleci. Natomiast późniejsze dokumenty bardzo lakonicznie wspominają o początkach Sycylii. Musimy zatem odwołać się do archeologii.
Pierwszym archeologiem, który zaproponował periodyzację prehistorii Sycylii, był Paolo Orsi (1859–1935), dyrektor generalny do spraw starożytności Syrakuz. Wykopaliska, jakie prowadził w rejonie Syrakuz i Mesyny, pozwoliły mu ustalić chronologię, która wciąż inspiruje specjalistów. Prace tego pioniera znalazły kontynuatorów i dziś możemy stosunkowo dokładnie odtworzyć prehistorię Sycylii od paleolitu do okresu protohistorycznego.
Najstarsze odkryte do tej pory ślady obecności człowieka na Sycylii znajdują się na wysepce Levanzo, leżącej u brzegu w pobliżu Trapani, oraz w jaskiniach Addaura na górze Pellegrino wznoszącej się nad Palermo. Te pozostałości po ludach żyjących ze zbieractwa, rybołówstwa i myślistwa pochodzą z IV tysiąclecia p.n.e., schyłkowego okresu górnego paleolitu. Malowidła z Addaury, przypominające te, które odkryto w jaskini Altamira w hiszpańskich Pirenejach, przedstawiają sceny polowań, a według innych interpretacji – postacie ludzkie w tańcu rytualnym.
Od neolitu do epoki brązu, czyli między 6000 a 2000 rokiem p.n.e., na Sycylii występowały kultury obecne na rozległym terytorium rozciągającym się od Bałkanów po Francję. Najstarsze świadectwa archeologiczne z długiego okresu prehistorii – pozostałości odnalezione w Stentinello, na wschodnim wybrzeżu na południe od Syrakuz, na wyspie Pantelleria oraz na Wyspach Liparyjskich – świadczą o tym, że w nadmorskich osadach zamieszkiwała w chatach ludność obeznana z obróbką kamienia, zwłaszcza obsydianu, który obficie występuje na wyspie Lipari. Twardość tej skały wulkanicznej, a zarazem jej podatność na cięcie sprawiły, że stała się ważnym przedmiotem wymiany na rozległym obszarze Śródziemnomorza.
Skąd pochodzą ci ludzie? Pierwsi mieszkańcy Pantellerii mają prawdopodobnie afrykańskie korzenie, jednak najczęściej przyjmuje się hipotezę o pochodzeniu ze Wschodu, a ściślej – Bliskiego Wchodu. Ludy te, migrując, miałyby dotrzeć na Sycylię po przemierzeniu Bałkanów i całego Półwyspu Apenińskiego, aż po Cieśninę Mesyńską. Okres eneolitu, od właściwego neolitu do epoki brązu, charakteryzujący się bardziej wyszukaną obróbką kamienia i metalu oraz upowszechnieniem uprawy roli, wydaje się na Sycylii mniej wyraźny niż gdzie indziej w Europie, ponieważ przetrwały tu wioski założone w neolicie.
Kontakty Sycylii z cywilizacjami wschodniej części Morza Śródziemnego są poświadczone od VII tysiąclecia p.n.e., ale nasiliły się w drugiej połowie II tysiąclecia p.n.e., na co wskazują odkrycia archeologiczne dokonane w Thapsos na północ od Syrakuz. Nawet najbardziej ostrożni historycy i archeologowie zgadzają się, że wymiana między światem egejskim a Sycylią ma bardzo długą tradycję; szczególnie intensywne relacje przypadały na okres między XIII a IX wiekiem p.n.e. W tym czasie Sycylia nadal była Trinakrią, wyspą Trójrożną lub wyspą Tridentu, to miano pojawia się w Odysei. Dzięki poezji Homera Sycylia jako Trinakria zajmuje miejsce w kulturowym dziedzictwie ludzkości. Zanim prześledzimy przemianę Trinakrii w Sykanię, a następnie Sycylię, zatrzymajmy się na wyspie, na której pasą się woły i owce boga Słońca.
WYSPA, NA KTÓREJ PASĄ SIĘ WOŁY I OWCE HELIOSA
Co prawda każdy region Europy ma swoją legendę, ale Sycylia może się szczycić tym, że uwiecznił ją Homer. Najwybitniejsi współcześni badacze epoki starożytnej uważają próby ustalenia dokładnej topografii Odysei za daremne. Odrzucono już tezę Victora Bérarda (1864–1931), wybitnego polityka i hellenisty pierwszej połowy XX wieku, według której inspiracją dla Odysei miał być fenicki dokument nawigacyjny. Nie bez odrobiny kąśliwej ironii Pierre Vidal-Naquet zauważa, że „najbardziej konkretnym rezultatem tego badania jest zbiór zdjęć, ukazujący nam wiele godnych podziwu śródziemnomorskich miejsc, których jednak ani Odyseusz, ani Homer, poeta Odysei, nigdy nie odwiedzili”7. Niemniej społeczność naukowców przyznaje, że królestwo opasane murami spiżowymi nie do pokonania, gdzie Odyseusza podejmuje Eol i ofiarowuje mu zamknięte w worku wiatry, przywodzi na myśl Wyspy Liparyjskie, zwane do niedawna Wyspami Eolskimi. Minąwszy Scyllę, „co straszliwie szczeka”8, i „boską Charybdę”, która „połyka czarną wodę, trzykroć na dzień wypluwa i trzykroć pochłania”9, Odyseusz z pozostałymi przy życiu towarzyszami przybija do brzegu „niepokalanej wyspy bożej”10, gdzie pod okiem nimf pasą się święte krowy i owce Heliosa. Ostrzeżony przez Kirke, aby ich nie zjadał, gdyż mógłby nigdy więcej nie zobaczyć ukochanej Itaki, Odyseusz nie chce zatrzymać się na wyspie Trynakii, ale ulega prośbom swoich towarzyszy niedoli, którzy dopiero co przeszli przez straszliwe doświadczenie z Charybdą i Scyllą i błagają o odpoczynek. Odebrawszy od nich przysięgę, że nie tkną krów i owiec, Odyseusz postanawia przybić do brzegu. Pobyt na wyspie przebiega pomyślnie, dopóki jest co jeść, jednak przedłuża się oczekiwanie na pomyślne wiatry, a zapasy żywności z dnia na dzień się kurczą. Dziczyzna, ryby i ptaki nie wystarczają już do zaspokojenia apetytu mężczyzn. Kiedy Odyseusza zmorzy słodki sen, postanawiają zabić kilka krów, obiecując odpokutować grzech wzniesieniem w Itace okazałej świątyni Heliosa. Zemsta bogów nie daje na siebie długo czekać. Ledwie stracą z oczu brzegi Sycylii, gdy straszliwy sztorm rozbije statek. Ocali się z niego jedynie Odyseusz, by po raz drugi przeżyć męki przejścia między Charybdą i Scyllą (pieśń XII).
Mniej pewna jest lokalizacja jaskini cyklopa Polifema11. Od niepamiętnych czasów tradycja głosi, że skały w pobliżu miasteczka Aci Trezza to ogromne głazy, jakimi rzucał w łódź Odyseusza oślepiony i szalejący z wściekłości cyklop. Wybrzeże Jońskie, u podnóża Etny, byłoby miejscem, gdzie Polifem zabija pasterza Akisa, nie mogąc znieść, że ów kocha z wzajemnością nimfę Galateę. Toponimy kilku miasteczek w tym regionie, położonym u stóp Etny, nawiązują do postaci nieszczęsnego pasterza.
W świecie Odyseusza Sycylia i Wyspy Liparyjskie nie są, jak to pięknie i sugestywnie ujął Moses I. Finley12, krainą „zjadaczy chleba”, ale należą do świata bogów. Na Sycylii pasą się stada Heliosa, a Eol, „ulubieniec bogów nieśmiertelnych”13, ma pałac, którego spiżowe wały przywodzą na myśl rezydencję bogów. Kraina bogów, kraina obfitości – te dwa mity, piękniejąc, przetrwają przez wieki.
Iliada i Odyseja, spisane pod koniec VIII wieku p.n.e. w jednym z miast Azji Mniejszej, to dzieła, których ramy historyczne trudno uchwycić, dotyczy to w szczególności zawartych w Odysei historii Alkinoosa, będących jej najstarszym jądrem. Świat homerycki, czyli czas opiewany przez Homera, nie jest tym, w którym żył niewidomy poeta, trudno bowiem byłoby wytłumaczyć, dlaczego nie czyni on żadnej aluzji do wielkiego ruchu kolonizacyjnego Hellenów w zachodniej części Morza Śródziemnego. Nie ma też zbieżności między światem mykeńskim (1600–1200 p.n.e.) a światem homeryckim. Dlatego Finley woli mówić o świecie Odyseusza, sądząc, że aojda przywołuje grecki świat X i IX wieku p.n.e., czas pomiędzy końcem złotego wieku Myken a początkiem archaicznej Grecji. François Hartog pisze tyleż prowokacyjnie, co stymulująco: „Czym dysponujemy, aby zrozumieć Iliadę i Odyseję? Przede wszystkim Iliadą i Odyseją”14. Francuski uczony uważa, że te dwie długie opowieści poetyckie są „przede wszystkim wyrazem heroicznego świata i nadaniem mu kształtu – świata, który z pewnością od dawna był obecny w umysłach i nawiedzał wyobraźnię Greków, a także wielu innych ludzi w czasach pohomeryckich”15. Pierre Vidal-Naquet podsumowuje: „Homer w istocie mówi o krainie ludzi i znajdującej się nad nią krainie bogów”16.
Niezależnie od tego, którą hipotezę przyjmiemy, to właśnie za sprawą Homera Sycylia uroczyście zajmuje miejsce w kulturowym dziedzictwie ludzkości. Siła i piękno pieśni poety zawsze pobudzały wyobraźnię artystów, jak choćby Leonarda Sciascii, który jednemu ze swoich najsłynniejszych zbiorów opowiadań nadał tytuł Il mare colore del vino (Morze barwy wina), uznając, że to sformułowanie zapożyczone od Homera wyraża zwięźle całą esencję Sycylii. Pieśni Homera były także inspiracją dla wielu „homerononsensów”, aby użyć zabawnego określenia Victora Bérarda (homériqueries), przytaczanych przez Vidala-Naquet. Powstrzymamy się od dodania kolejnego, ale nie odmówimy sobie złośliwej przyjemności, by jeden przytoczyć:
Samuel Butler, angielski pisarz epoki wiktoriańskiej, posunie się nawet do wyrażenia poglądu, że Odyseja została napisana przez kobietę i że tą kobietą mogła być jedynie Nauzykaa, jej imię bowiem może oznaczać żeglarkę i być pseudonimem skrywającym grecką królewnę z Sycylii17.
SYKANOWIE I SYKULOWIE, OD TRINAKRII DO SYCYLII
Wykopaliska archeologiczne podjęte przez Luigiego Bernabo Breę (1910–1999) potwierdziły obecność na Sycylii dwóch stref kulturowych, które bardzo wyraźnie się od siebie odróżnią między 850 a 750 rokiem p.n.e., czyli w stuleciu bezpośrednio poprzedzającym kolonizację grecką. Różnice te następnie się zmniejszą i zanikną. Facje pierwszej z nich, znalezione w środkowej i południowej Sycylii – najpiękniejszym świadectwem są pozostałości w Sant’Angelo Muxaro na północ od Agrigento – wiążą się z cywilizacją Sykanów; obiekty charakterystyczne dla drugiej, we wschodniej Sycylii – na przykład relikty południowej Pantaliki – z Sykulami. Odkrycie to zatem zdaje się potwierdzać źródła pisane. Co prawda różnią się one w wielu punktach (m.in. identyfikacja ludów, które popchnęły Sykulów do migracji w stronę Italii, samo pochodzenie nazwy Sykulowie, data ich przybycia na wyspę), ale w trzech są zgodne: italskie pochodzenie Sykulów, nałożenie się ich cywilizacji na kulturę Sykanów i wreszcie silniej poświadczona obecność tych drugich w zachodniej i południowej części Sycylii. Czego jeszcze uczy nas archeologia? Wiele wskazówek pozwala sądzić, że Sykulowie i Sykanowie przybyli z Italii. Niewykluczone, że te dwa ludy w odległej przeszłości miały wspólnych przodków. Nie zapominajmy, że termin „Iberia” – Tukidydes mówi o iberyjskim pochodzeniu Sykanów – odnosił się w starożytności także do regionu Kaukazu. Sykulowie niewątpliwie są ludem iliryjskim, którego obecność potwierdzono na wybrzeżu Adriatyku w drugiej połowie II tysiąclecia p.n.e. Lud ten migrował na południe pod naciskiem Ligurów, Celtów albo nawet, jak chce tradycja, Pelazgów.
Badania archeologiczne wykazały ponadto, że Achajowie i Sykanowie kontaktowali się ze sobą. Są to relacje pomiędzy centrum, czyli rejonem Morza Egejskiego, i peryferyjną Sycylią. Wyspa sprowadza wyrafinowane produkty i technologie, kształtują się corazwyraźniejsze różnice społeczne i bardziej rozwinięta gospodarka. Jednakże na Sycylii nie ma śladów organizacji państwowej porównywalnej z tą, która wykształciła się w Mykenach i na Krecie w złotym wieku kultury minojskiej. Wyspę można wówczas nazywać Sykanią. Wiele wskazuje na to, że proces osadniczy Sykulów przebiega w czasie, gdy stosunki między Sycylią a chylącym się ku upadkowi światem mykeńskim zostały zerwane. Pomiędzy XIV a XII wiekiem p.n.e. zachodzi głęboka zmiana: można zaobserwować zanik nieufortyfikowanych wiosek położonych na wybrzeżu na rzecz budowy obronnych siedzib w głębi wyspy. Upadek świata mykeńskiego miał zatem wpływ na Sycylię. Kontakty rejonu Morza Egejskiego z Sycylią niewątpliwie stają się rzadsze, od połowy XII wieku p.n.e. zaś na wschodnim wybrzeżu wyspy osiedlają się ludy z Półwyspu Apenińskiego, które do tej pory nie odgrywały na Sycylii znaczącej roli. Lorenzo Braccesi, nie podważając tezy o przeszczepieniu kultury italskiej na wschodnią Sycylię, sądzi, że wstrząsy zachodzące w XIII wieku p.n.e. świadczą o zmianie charakteru ekspansji Achajów – z handlowej na imperialną. Zgodnie z tą śmiałą hipotezą XIII wiek p.n.e. byłby zapowiedzią kolonizacji w czasach historycznych, która rozpocznie się w VIII wieku p.n.e. Miałyby o tym świadczyć mity o Heraklesie i Kokalosie, królu Sykanów – Antiochos z Syrakuz18 uważa go za pierwszą historyczną postać na wyspie.
HERAKLES I KOKALOS
Najpełniejszą wersję legendy o Kokalosie przekazał nam Diodor Sycylijski (ok. 80–20 p.n.e.). Aby uciec od Minosa, straszliwego króla Krety, Dedal i jego syn Ikar sporządzają skrzydła z piór przylepionych woskiem i odlatują na zachód. Odurzony lotem Ikar zbytnio zbliża się do Słońca, jego skrzydła topią się i spada do morza. Ostrożny Dedal leci tuż nad falami i udaje mu się bezpiecznie dotrzeć do ojczyzny Sykanów. Dla ich króla Kokalosa buduje Kamikos, twierdzę nie do zdobycia. Ale przybywa Minos na czele armii, aby pojmać zbiega. Kokalos chce zapewnić swojemu gościowi bezpieczeństwo i postanawia użyć podstępu. Zaprasza króla Krety do Kamikos i każe go zabić w kąpieli, z której unoszą się śmiercionośne opary. Zwraca ciało Minosa kreteńskim żołnierzom, przekonując, że ów zginął przypadkowo. Wedle jednych autorów żołnierze przyjmują tę wersję, wedle innych będą szukać zemsty, ale nie uda im się pokonać murów cytadeli zbudowanej przez Dedala.
Choć jest pewne, że legendę tę przerobili i ubarwili osadnicy pochodzenia kreteńskiego, nie należy w niej widzieć po prostu ich fantazji. W istocie dowodzi ona bardzo dawnych kontaktów królestw mykeńskich ze światem sykańskim: już samo imię Kokalos, poświadczone w języku mykeńskim, a oznaczające kocioł pełen aromatycznych ingrediencji, nasuwa myśl o królu przygotowującym śmiercionośny wywar, w którym wykąpie się Minos. Natomiast twierdzę Kamikos być może da się utożsamić z pozostałościami Sant’Angelo Muxaro.
Również grecki kult Heraklesa, jeden z najstarszych poświadczonych na Sycylii, jest najprawdopodobniej owocem złożonych relacji pomiędzy kultami sykańskim, helleńskim i fenickim19. Pędząc przed sobą stado czerwonych wołów, które zrabował Gerionowi, Herakles przepływa przez Cieśninę Mesyńską, trzymając się rogów byka. Przybywszy na Sycylię, przemierza całą jej północną część. Aby mógł ugasić pragnienie, nimfy sprawiają, że w Himerze i Segeście wytrysną źródła czystej wody. Gdy Herakles dociera na wschodni kraniec wyspy, zostaje wyzwany przez Eryksa, króla Sykanów, który stawia swoje królestwo przeciwko stadom Geriona. W zapasach półbóg zwycięża króla, ale pozostawia Eryksowi jego królestwo; król będzie musiał je oddać temu, kto upomni się o nie w imieniu Heraklesa. W VI wieku p.n.e. spartiata Doriajos twierdzi, że to on jest tym potomkiem. Jednak podobnie jak w przypadku legendy o spotkaniu Kokalosa i Minosa, interpretacja tego baśniowego epizodu jako prostej projekcji na mityczną erę walki pomiędzy Spartanami a Elymami jest zbytnim uproszczeniem; jak zobaczymy później, może chodzić o inną nazwę Sykanów. Czyż nie jest bardziej stymulujące intelektualnie upatrywać w Heraklesie personifikacji Greków, a w kulcie Geriona, który rozwinął się na Sycylii w czasach archaicznych, wyrazu hołdu należnego królowi lub rdzennej ludności, której stada (legendarne woły) skradli Achajowie (uosabiani przez Heraklesa)?20
ZAGADKA ELYMÓW
Zgodnie z bardzo starą tradycją, podjętą przez Tukidydesa, Elymowie byliby Trojanami, którzy opuścili wybrzeża Azji Mniejszej po zniszczeniu pałacu Priama, a dołączyli do nich mieszkańcy Fokai. Razem mieli dotrzeć na Sycylię i osiedlić się w jej północno-zachodniej części. Pogląd o trojańskim pochodzeniu Elymów utrwalił się na długo. W związku z tym Rzymianie, po podboju wyspy pod koniec III wieku p.n.e., przyznali mieszkańcom Segesty immunitas – zwolnienie z opłat podatkowych – na pamiątkę ich trojańskiego pochodzenia21. Językoznawcy ani archeologowie nie potwierdzają tej tezy. Źródło wcześniejsze niż Tukidydes – logografa Hellanikosa z Lesbos (480–395 p.n.e.) – wspomina Elymów jako lud italski, który wylądował na Sycylii zaledwie kilka lat przed Sykulami. W starożytności ta wersja nie zyskała takiego uznania jak teza Tukidydesa, ale dziś warto ją rozważyć w świetle odkryć archeologicznych ostatnich dziesięcioleci, zwłaszcza w Segeście. Nie można wykluczyć, że Elymowie to inna nazwa Sykanów. Z czasem Elymowie mogli się wyodrębnić z ludu Sykanów, ponieważ ze względu na swoje usytuowanie geograficzne zapewne znajdowali się pod większym wpływem Kartagińczyków.
FENICJANIE
O ile chronologia greckiej kolonizacji Sycylii jest dobrze znana (patrz następny rozdział), to chronologia osadnictwa fenickiego nadal pozostaje bardzo niepewna. Według Tukidydesa pierwsze osady miały powstać w czasie między przybyciem Sykulów (połowa XI wieku p.n.e.) a założeniem Syrakuz w 732 roku p.n.e., a zatem ta kolonizacja poprzedziłaby nawet założenie Kartaginy w 814 roku p.n.e.22
Co prawda niezbite dowody obecności Fenicjan na Sycylii pochodzą dopiero z końca VIII wieku p.n.e., a w obecnym stanie badań archeologicznych brak świadectw, aby całe wybrzeża Sycylii były od razu zajęte przez nich, jednak wiele danych, na przykład fenicka statuetka z brązu odkryta w pobliżu Selinuntu w 1955 roku, oraz ponowne odczytanie dostępnego materiału archeologicznego, na który składają się głównie skromne przedmioty ceramiczne o cechach typowych dla ceramiki syryjskiej, zdają się wskazywać na wcześniejsze osadnictwo fenickie na wyspie, także w jej części wschodniej. Brak znaczących śladów archeologicznych można tłumaczyć samym charakterem „kolonizacji” fenickiej, która nie polegała zapewne na zajęciu terytorium, ale ograniczała się do kilku faktorii, przystanków na szlakach handlu dalekomorskiego.
Pośrednie źródła pisane potwierdzają tę hipotezę. O ile historyk może prześledzić miesiąc po miesiącu kronikę starć Greków z Kartagińczykami, nie dysponuje żadnym tekstem pochodzenia fenickiego, który by opisywał aktywność tego ludu żeglarzy na Sycylii. Jednak pewne dokumenty, zwłaszcza biblijne, potwierdzają ekspansję Fenicjan od XII wieku p.n.e. Dlaczego mielibyśmy wątpić w wiarygodność tych źródeł, kulturowo i czasowo bliskich opisywanym faktom? Dlaczego zresztą nie wierzyć klasycznym tekstom, które potwierdzają wcześniejszą w porównaniu z Grekami obecność Fenicjan na Sycylii, skoro ich autorami są adwersarze Kartagińczyków, a wizerunek Fenicjan w greckim imaginarium jest zdecydowanie negatywny – w pieśni XV Odysei są przedstawieni jako „chciwi ludzie, którzy w czarnym okręcie wiozą przeróżne błyskotki”23.
Bardzo prawdopodobne, że Sycylia była ważnym przystankiem na tradycyjnym północnym szlaku handlowym Fenicjan w kierunku Hiszpanii.
Biorąc to wszystko pod uwagę, można obecnie nakreślić chronologiczne ramy prehistorii i protohistorii wyspy. W zasadzie nic nie wiemy o rdzennych mieszkańcach Trinakrii, z którymi w XIV wieku p.n.e. i wcześniej stykali się mykeńscy kupcy. Od XIII do końca XI wieku p.n.e. Trinakria jest Sykanią. Wówczas handlowy ekspansjonizm Achajów staje się bardziej agresywny i napotyka na opór Sykanów. Gdy cywilizacja sykulska weźmie górę nad sykańską, a jednocześnie osłabnie dominacja Mykeńczyków, ustępując pola fenickim faktoriom, Sykania stanie się Sycylią. Jest również prawdopodobne, że w okresie wielkiej kolonizacji greckiej, czyli od VIII wieku p.n.e., Sykulowie, Sykanie i Elymowie przychylniej patrzyli na pośredni i słabszy wpływ Kartaginy niż na ekspansjonistyczne zapędy kolonistów greckich.
Cywilizacje sykańska i sykulska nie zniknęły nagle w VIII wieku p.n.e. Badania językoznawcze i historyczne wykazują, że przedgreckie i przedpunickie praktyki kultowe i kulturowe przetrwały na Sycylii aż do V wieku p.n.e. Wśród nich szczególnie ważny jest kult bliźniaczych braci Palici, bóstw chtonicznych związanych z ogniem krateru Etny. Kult ten rozwinął się w rejonie małego wulkanicznego jeziora Naftia, nieprzyjaznego wskutek wyziewów siarki, który przez wieki dawał schronienie zbiegłym niewolnikom i rdzennej ludności odmawiającej uznania greckiego zwierzchnictwa. W V wieku p.n.e. Sykul Duketios, sprzeciwiając się dominacji Greków24, postanowił założyć tam swoją stolicę, której nadał nazwę Palaki – nawiązującą do braci Palici. Miejsce to, ważne dla cywilizacji sykulskiej, stanie się także ośrodkiem kulturowego synkretyzmu wszystkich ludów pokonanych przez Greków.
Już we wczesnej historii wyspy – gdy rozpoczyna się grecka kolonizacja – ujawniają się jej dwie charakterystyczne cechy: Sycylia jest wieloetniczna, a jako kraina położona na przecięciu głównych morskich szlaków handlowych stanowi obiekt pożądania.
GRECKA KOLONIZACJA SYCYLII: ŹRÓDŁA, WYZWANIA, PROBLEMY
Na plażę w okolicy dzisiejszej Taorminy podczas sztormu morze wyrzuca kruchy grecki statek dowodzony przez niejakiego Teoklesa. Pod wrażeniem piękna i żyzności miejsca Ateńczyk postanawia wrócić do ojczyzny i przekonać współobywateli do przygotowania wyprawy na tę urokliwą ziemię, zamieszkałą, o ile mógł to zaobserwować, przez ludy żyjące w rozproszeniu i niezbyt agresywne. Jednak to nie w Atenach, ale u mieszkańców Chalkidy znajduje fundusze niezbędne do wyposażenia statków i gromadzi ludzi na tyle odważnych, aby podjęli wyzwanie założenia pierwszej kolonii greckiej na Sycylii, Naksos, które nazwę weźmie od jednej z greckich wysp. To wydarzenie, datowane na 734 rok p.n.e., uważa się tradycyjnie za początek długiej historii kolonizacji Sycylii przez Greków. Zanim przyjrzymy się temu okresowi, kluczowemu w dziejach wyspy, powiedzmy nieco o źródłach, jakimi dysponuje historyk, aby go poznać.
Rzadkie i niekompletne są inskrypcje współczesne kolonizacji, w dziejach świata greckiego przypadającej na okres archaiczny i następujący po nim w początkach V wieku p.n.e. okres klasyczny. Z kolei badania archeologiczne jeszcze nie odkryły wszystkich bogactw, które tak czy inaczej pozostaną ilościowo i jakościowo skromniejsze od tych z wieków późniejszych. I wreszcie, pierwsze dokumenty pisane odnoszące się do tej epoki datuje się dopiero na V wiek p.n.e.: „ten rozdźwięk dobitnie ukazuje problem znany wszystkim historykom starożytności, którego najbardziej znanymi przejawami są nakładanie się na siebie starszych wieków i uwspółcześnianie pojęć”1.
Z wyjątkiem dzieła Tukidydesa, jedynego, jakie dotrwało do naszych czasów w całości, badacz dysponuje tylko tekstami niekompletnymi i źródłami pośrednimi. Jednak przekaz Tukidydesa jest tylko krótkim podsumowaniem kolonizacji, a jej prawdziwe znaczenie ujawnia się dopiero w organizacji wyprawy ateńskiej na Sycylię, będącej głównym tematem rozwijanym w księgach VI i VII jego Wojnie peloponeskiej. Ponadto zasadniczym celem opowieści greckiego historyka jest przypomnienie o więzach między Atenami a niektórymi koloniami sycylijskimi.
Inna trudność wynika z niejednoznaczności samego terminu „kolonizacja”. Czytelnikowi z początku XXI wieku słowo to przywodzi na myśl budowę wielkich imperiów europejskich na kontynencie południowoamerykańskim w XVI wieku, a trzy wieki później w Afryce, Azji i Oceanii. Jak przypomina Ettore Lepore w jednym z wykładów w Collège de France w 1982 roku, słowo „kolonizacja” nie ma etymologii greckiej, lecz łacińską, ponieważ pochodzi od czasownika colere, czyli „uprawiać, kultywować”.
Apoikein znaczy mieszkać daleko. Od czasów renesansu i wielkiego filologa Lorenza Valli (1406–1457)2 greckie słowa z tej rodziny są przekładane na łacińskie z rodziny colere, znaczące także „uprawianie”, ale w języku łacińskim pojawia się dodatkowe odniesienie: w VI wieku [p.n.e.] jedno ze wzgórz otaczających Rzym zostaje przyłączone, włączone, a raczej wchłonięte przez miasto i nazwane Eskwilinem, w nazwie Esquilinus zaś można dostrzec związek z rodziną colere. W ten sposób, w kolejnych krokach, dochodzimy do znaczenia kolonizacji w takim sensie, w jakim ją postrzegamy dziś, w świetle doświadczeń kolonialnych epoki nowożytnej i nowoczesnej. A historiografia XIX wieku umocniła to współczesne odczytywanie3.
Grecka kolonizacja Sycylii nie ma nic wspólnego ze zjawiskami migracyjnymi i zamorską ekspansją w Europie ani z budową imperiów kolonialnych. Wskazanie zasadniczych różnic między oboma zjawiskami może nam jednak pomóc lepiej zrozumieć naturę kolonizacji greckiej na Sycylii między VIII a V wiekiem p.n.e.
Pierwszą istotną różnicą jest to, że od samego początku nie są utrzymywane relacje między koloniami a metropolią. Oczywiście polis-matka (Korynt, Megara, Sparta…) – czyli w praktyce jej najbogatsi mieszkańcy – zapewnia wyposażenie statku, dostarcza kontyngent żeglarzy i wyznacza oikistesa, który w przyszłości odpowiedzialny za założenie kolonii, często jest także kapitanem statku. Ale jego rola ogranicza się ściśle do dania impulsu do wyprawy. Po założeniu kolonii pierwsi osadnicy nie podtrzymują już bezpośrednich więzów z miastem pochodzenia. Mówi się nawet o licznych przypadkach zawracania siłą kolonistów, którzy pragną powrócić do siebie. Terminy apoikoi – dosłownie „ci poza domem”, poza oikos – na określenie osadników wymownie ukazują nieodwołalny charakter aktu założenia kolonii, bez możliwości powrotu.
Druga zasadnicza różnica to fakt, że metropolia nie czerpie ze swych kolonii korzyści gospodarczych, politycznych czy militarnych. Wiele wieków później, uzasadniając zaangażowanie się Francji w podboje kolonialne, Jules Ferry używa trzech argumentów: cywilizacyjnej roli Francji, czyli „brzemienia białego człowieka”, po wtóre, obrony jej prestiżu politycznego i militarnego, i wreszcie, zabezpieczenia własnych interesów ekonomicznych przez kontrolę surowców. Na żadną z tych racji nie mogą się powoływać greckie poleis, ponieważ finansują przedsięwzięcia kolonialne.
Trzecią zasadniczą różnicą w porównaniu z epoką nowożytną i nowoczesną jest to, że kolonizacji Sycylii nie poprzedzała faza prekolonizacji. Protohistoryczna imigracja Achajów i ludów egejskich to zjawisko radykalnie odmienne, tak pod względem charakteru, jak i intensywności, od ruchu kolonizacji podjętej w VIII wieku p.n.e. Od ostatnich dekad VIII aż po koniec VI wieku p.n.e. Grecy kolonizujący Sycylię nie tyle powracają na ziemię, którą wcześniej poznali i zachowali w pamięci, ale odkrywają ją na nowo. Mutatis mutandis, całkiem podobnie będzie wiele wieków później, gdy Hiszpanie skolonizują kontynent amerykański, wcześniej „odkryty” przez wikingów.
Sycylia i Wielka Grecja4 być może są dla Hellenów Dzikim Zachodem, ale nie będą nigdy Stanami Zjednoczonymi Ameryki, ponieważ idea wojny o niepodległość w imię wyemancypowania się od cywilizacji greckiej nie ma sensu. Porównanie tych regionów z Australią i Nową Zelandią jest na pozór, ale tylko na pozór, bardziej trafne. W istocie idea współistnienia niezależności politycznej i zależności kulturowej od ojczyzny zupełnie nie ma zastosowania do Sycylii. Sykulowie i Sykanowie to nie Aborygeni z buszu, ponieważ nie istnieje żaden istotny rozdźwięk kulturowy między rdzennymi ludami Sycylii a Grekami: „Bylibyśmy w błędzie, sądząc, jak niegdyś, że to Grecy albo Fenicjanie «ucywilizowali» te ludy, których dzieje nie zaczęły się, bądź co bądź, dopiero od Pitekuzy”5.
„ŻABY WOKÓŁ STAWU”
W taki żartobliwy sposób Platon podsumowuje osiedlenie się kolonistów greckich na wybrzeżach Morza Śródziemnego. Przyjrzyjmy się migracji tych zabawnych płazów na Sycylię. Jakie powody skłaniają je do opuszczenia rodzinnych stron? Nie ma jednej przyczyny, lecz u jej podstaw leży kompleks motywacji społecznych, ekonomicznych i psychologicznych, które się ze sobą łączą i sprawiają, że kolonizację można rozpatrywać tylko jako całościowy fakt społeczny. Tak kiedyś, jak dziś tym, co skłania człowieka do porzucenia swego kraju i zamieszkania w innym, jest połączenie ducha przygody z dążeniem do poprawy swej sytuacji społecznej. A zatem teza, zgodnie z którą ruch migracyjny i kolonizację Sycylii od VIII do VI wieku p.n.e. należy wyjaśniać głównie kryzysem demograficznym i agrarnym, jaki miał dotknąć dawne państwa arystokratyczne Grecji, nigdy nie mogła być poważnie kwestionowana. W sporze historiografów „prymitywistów”, postrzegających gospodarkę starożytną przede wszystkim jako gospodarkę domową, agrarną, z predyspozycją do autarkii, i „modernistów”, którzy interpretują ją jako gospodarkę pieniężną, handlową i wytwórczą, przewaga pierwszych nad drugimi nigdy nie została naprawdę podważona. Brak ziemi jest decydującym, choć nie jedynym, czynnikiem wyjaśniającym kolonizację. Wzrost liczby ludności, łączący się z niedoborem produktów rolnych, zawsze ma dramatyczne skutki, pogłębione jeszcze przez nierówny dostęp do posiadania ziemi. Młodsi synowie posiadaczy ziemskich, ludzie wykluczeni czy zrujnowani chłopi są pierwszymi kandydatami do emigracji. Podobnie jak wiele wieków później, gdy liczeni w setki tysięcy cafoni z włoskiego Mezzogiorna przybywają do Bostonu lub Nowego Jorku, uciekając przed nędzą i społeczną opresją, emigracja pełni rolę wentyla bezpieczeństwa. Znamienne zresztą, że do niektórych migracji dochodziło pod naciskiem miejskich elit: najbardziej zagorzali zwolennicy pokonanej opcji politycznej, silne osobowości, ci, którzy nie dają się kontrolować, są w ten sposób wydalani daleko poza ojczyznę. Jednak najczęściej kandydaci zgłaszają się dobrowolnie, a zainteresowanie bywa tak duże, że o wyborze spośród chętnych na wyprawę musi decydować losowanie. Wszystko to pokazuje, że kolonizacja grecka w zachodniej części Morza Śródziemnego nie jest przedsięwzięciem skoordynowanym.
Teoretycznie to wyrocznie wskazują kierunek. Największą sławą cieszy się wyrocznia delficka i z tego tytułu odgrywa rolę głównego „biura podróży”6, jak to prowokacyjnie i kontrowersyjne określa Marco Bettalli; do niej udają się zdeklarowani kandydaci do wyjazdu, by wysłuchać przepowiedni obiecującej im żyzne ziemie. Już na statku, pod wodzą oikistesa, kolonizatorzy zaczynają dzielić między siebie grunty. Nie jest wykluczone, że niektórzy z nich tracą bądź zyskują ziemię zależnie od powodzenia lub przegranej w grze hazardowej, jednak wszystkie źródła twierdzą, że po dotarciu do celu podróży dokonuje się równych działów, ponieważ nie należy czynić wyłomu w solidarności grupy, mniej liczebnej od ludności tubylczej, którą trzeba próbować zastraszyć. Ale części równe nie oznaczają równie wartościowych. Uprawiający winorośl wiedzą, jak dalece mogą się różnić warunki orograficzne i klimatyczne konkretnych pól. Natomiast kolejne fale kolonistów muszą zaakceptować warunki zastane. Skoro nie istnieją ani własność wspólna, ani rotacja ziem, najlepsze grunty przejęli pierwsi osadnicy i przekazują je swym potomkom. Właściciele tych ziem stanowią więc klasę uprzywilejowaną, o czym świadczą nadawane im miana: gamoroi – czyli bogaci rolnicy – w Syrakuzach, w Lentini (Leontinoi) hippeis – to znaczy posiadacze koni, szczególnie prestiżowego dla arystokratów zwierzęcia, którego utrzymanie jest kosztowne.
Wielcy właściciele ziemscy znajdują wśród rdzennej ludności siłę roboczą niezbędną do uprawy ich pól i utrzymania lasów. Ci robotnicy mają różny status prawny: mogą nimi być ludzie wolni lub niewolnicy, albo mający status pośredni, jak killyrioi, którym to terminem określa się w Syrakuzach potomków tubylców pracujących w służbie gamoroi, a Arystoteles pisze o nich, że są odpowiednikiem spartańskich helotów7. Bez względu na pozycję – z prawnego punktu widzenia wszyscy oni są zmuszani do pracy na roli. Nie wszyscy nowi koloniści posiadają ziemię uprawną. Niektórzy decydują się zostać kupcami lub rzemieślnikami, innym nie udaje się znaleźć dla siebie miejsca w mieście. Rodzą się z tego napięcia między nowymi osadnikami i potomkami założycieli, którzy mają najlepsze chora – ziemie uprawne w granicach polis, ale nie w samym mieście – i którzy monopolizują sądownictwo, urzędy i funkcje religijne. To źródło licznych niepokojów. I tak w Syrakuzach, głównej polisna wyspie, a niebawem na całym greckim Zachodzie, killyrioi i część greckiej ludności jednoczą się, by walczyć z oligarchią. Ta jest podzielona na frakcje, z których każda ma swą własną sieć klienteli. Jakkolwiek ze względu na aktualny stan badań nad źródłami nie sposób napisać historii politycznej i ustrojowej greckich poleis na Sycylii w epoce archaicznej, jednak jest pewne, że i tam, podobnie jak w Grecji, miasto-państwo przechodzi kryzys polityczny i społeczny, który prowadzi do tyranii. Ale jak zobaczymy w kolejnym rozdziale, w odróżnieniu od Hellady, gdzie zjawisko tyranii ma charakter tymczasowy, występuje w okresie przejścia między okresem archaicznym a epoką klasyczną, na Sycylii utrzyma się dłużej i nada wyspie wyraźną specyfikę w obszarze cywilizacji greckiej, koine.
SYCYLIA, WYSPA GRECKA
Instytucje i sposób życia Greków na Sycylii nie są po prostu kopią współczesnej cywilizacji Hellady. To na Sycylii wzniesiono pierwsze wielkie świątynie, wielkością i dostojeństwem porównywalne z sanktuariami w Azji Mniejszej. Tak jest w przypadku świątyni Apollina zbudowanej na wzgórzu Ortygia w latach 570–560 p.n.e. i sanktuarium w Selinuncie (świątynia C, powstała około 540 roku p.n.e., i świątynia Apollina, zwana świątynią G, o imponujących wymiarach 50 na 110 metrów). Te budowle sakralne świadczą o poszukiwaniu „nowych formuł, dzięki którym można dawne współzależności mas stosowane w konstrukcjach drewnianych tak oddać w kamieniu, aby [wszystkie elementy] budowli nadawały jej bardziej harmonijny wygląd”8.
Poszukiwanie harmonii, teraz utrwalone w kamieniu, jest odpowiedzią na potężne wstrząsy intelektualne i religijne VI wieku p.n.e., związane z pojawieniem się orfizmu i pitagoreizmu, które akcentują jedność świata, a drugi z nich stara się ponadto wykazać, że świat można pojąć przez pewne właściwości liczby. Warto zauważyć, że pochodzący z Samos Pitagoras (572–500 p.n.e.) żyje w Krotonie będącej wówczas jedną z najważniejszych kolonii w Wielkiej Grecji.
Inny przykład wkładu Sycylii w kulturę grecką to twórczość poetycka Stezychora (636–556 p.n.e.). Obywatel Himery, miasta położonego na północnym wybrzeżu wyspy, dogłębnie przekształca hymn chóralny: dotąd poświęcony bogom, staje się śpiewem „świeckim”, sławiącym bohaterskie czyny herosów. Czy nie należy widzieć w tej zmianie echa roli odgrywanej przez oikistesa, często wynoszonego do rangi herosa opiekuńczego kolonii, którą zakłada i organizuje? Poetka Safona (640–570 p.n.e.) żyje na wygnaniu w Syrakuzach, gdzie pisze wiersze naznaczone melancholią, dając początek poezji lirycznej. Tych dwoje artystów dowodzi, że Sycylia i Wielka Grecja nie tylko powielają wzorce, ale także uczestniczą w kształtowaniu kultury greckiej.
Miasta Sycylii należą do najpiękniejszych w całej greckiej koine. Założenie kolonii to przede wszystkim akt religijny, dopiero w drugiej kolejności bierze się pod uwagę wymogi praktyczne. Gdy tylko granice polis zostaną wyznaczone murami, oikistes poświęca miasto jednemu z bogów, na ogół temu, który jest czczony w metropolii kolonistów, i rezerwuje dla niego część terenu nazwaną temenos. Począwszy od gruntu przyznanego założycielowi, miasto zaczyna się rozwijać na zasadzie isomoira, to znaczy równych działek dla każdej rodziny. Wykopaliska z epoki archaicznej w Megarze Hyblai, które prowadziła École Française de Rome, wykazały, że osada szybko nabrała miejskiego charakteru, ze zwartą zabudową wzdłuż szerokich ulic i uliczek. Co prawda nie można ustalić jednego modelu, który byłby powielany we wszystkich miastach na Sycylii, najczęściej jednak rozwijają się one według schematu opartego na geometrycznej koncepcji przestrzeni. Główne osie wyznaczają agorę i szachownicowy plan zbliżony do prostokąta, cieszący się uznaniem, odkąd Hippodamos (druga połowa V wieku p.n.e.) zastosował go w Pireusie. Ten schemat może zostać zakłócony, na przykład wskutek wojny, ale polis, zarówno w Grecji, jak na Sycylii, zachowuje zawsze strefy sakralne przeznaczone pod wielkie świątynie i główne gmachy publiczne: teatr czy eklezję, która w Akragas (obecnie Agrigento) mogła pomieścić do czterech tysięcy osób.
W VI wieku p.n.e. Sycylia sprawia więc wrażenie greckiej wyspy. Patrząc na świątynie w Selinuncie, Akragas, Segeście albo na teatry Syrakuz i Taorminy, nie sposób nie podzielić entuzjazmu Pindara, gdy sławi
wyspę, którą Zeus, władca Olimpu, dał Persefonie
i włosów grzywą wyraził przyzwolenie,
by przodująca płodnością ziemi
żyzna Sycylia bogatymi szczytami miast górowała9.
W czasach Platona żyć po sycylijsku już znaczy mieć skłonność do luksusu i wyrafinowania, ale także do rozpusty:
obciążać sobie żołądek dwa razy dziennie, nie przespać samemu w łóżku ani jednej nocy – i co tam jeszcze towarzyszy takiemu trybowi życia. Przy takich zwyczajach nie mógłby nikt pod słońcem, zaprawiając się w nich od młodu, stać się rozumnym […], a stać się roztropnym nawet nikt nie zapragnie10.
Sztuka życia w Akragas – niepohamowane poszukiwanie rozkoszy i nieumiarkowanie w zamiłowaniu do luksusu – stała się przysłowiowa w całym greckim świecie.
Wszystkie te przykłady dowodzą głębokiej hellenizacji Sycylii. O ile niewątpliwie istnieje Sycylia grecka, nie zapominajmy jednak, że musi ona współistnieć z inną, niegrecką Sycylią, a kontakty z nią nie mogą się ograniczać ani do harmonijnego współżycia, ani do prostej asymilacji, lecz realizują się w relacjach prawdopodobnie konfliktowych, z których narodzi się szczególna kultura: cywilizacja sykeliocka11.
SYCYLIA, WYSPA BARBARZYŃSKA
Zafascynowani greckim cudem oraz politycznym i ustrojowym modelem polis, historycy od dawna mają skłonność interpretować historię Sycylii wedle greckiej miary. Rozumując w ten sposób, wpadają w pułapkę zawężania historii Sycylii do historii greckich miast na wyspie, a zwłaszcza do dziejów Syrakuz, pierwszego i najbardziej prestiżowego z nich. To ograniczenie stanowczo zakwestionowano i odrzucono w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, gdy archeologowie zainteresowali się cywilizacją fenicką i ludami rdzennymi: Sykulami, Sykanami i Elymami, a nie tylko reliktami greckimi.
Trzeba pamiętać o tym, że Grecy nie zajęli całej wschodniej Sycylii, lecz osiedlali się tam w kolejnych falach. Chronologię zakładania kolonii greckich na wyspie znamy dzięki Tukidydesowi. Ateński historyk nie podaje dat tej czy innej fundacji, ale czasowy odstęp dzielący je od założenia Syrakuz. Nawet w przypadku Naksos, uważanego od zawsze za pierwszą kolonię grecką na Sycylii, precyzuje, że założono ją na rok przed Syrakuzami. Badacze starożytnej Grecji próbowali ustalić, czy tę datację potwierdzą najnowsze odkrycia archeologiczne. „Chronologia” Tukidydesa, który odwołuje się do starszych przekazów, jest zasadniczo wiarygodna, ponieważ margines błędu datacji względem Syrakuz waha się od dwudziestu do dwudziestu pięciu lat, a więc w przypadku wczesnych wieków historii jest niewielki. Datowanie powstania Naksos na 734 rok p.n.e. można więc uznać za prawdopodobne, chociaż nie jest wykluczone, że greccy koloniści osiedlili się tu nieco wcześniej, bliżej roku 756 p.n.e.
Z przybyciem Teoklesa do Naksos i niemal równoczesnym Koryntyjczyków na półwysep Ortygia rozpoczyna się pierwsza faza zakładania kolonii greckich na Sycylii. Podczas tej pierwszej fali, gdy dochodzi do osiedlenia się Rodyjczyków i Kreteńczyków w Geli w 688 roku p.n.e., koloniści wyruszają wyłącznie z Grecji12. Drugi wielki okres, który kończy się z powstaniem Akragas w 580 roku p.n.e., nie jest już dziełem kolonistów greckiego pochodzenia, lecz efektem inicjatywy miast sycylijskich, do których dołączają skromne kontyngenty Greków. Tak więc Selinunt (628 p.n.e.) zawdzięcza powstanie grupie mieszkańców Megary Hyblai, Kamarinę (598 p.n.e.) zakładają Syrakuzańczycy, Akragas – przybysze z Geli, a Himera bierze początek w Zankle (obecnie Mesyna). Począwszy od połowy VI wieku p.n.e., wszystkie próby kolonizacji wychodzące z Grecji kończą się niepowodzeniem, także Grecy wcześniej osiadli na Sycylii już nie przejawiają inicjatywy.
Odtąd kolonie greckie zaczynają kreślić nową mapę wyspy. Z wybrzeży próbują posuwać się w głąb, aby powiększyć swoje chora. Najsilniejsze z nich zakładają subkolonie o charakterze rolniczym albo służące jako ufortyfikowane placówki. Ten ruch dośrodkowy nie jest wynikiem precyzyjnej strategii, ale postępuje skokowo i rozciąga się na wiele pokoleń. I tak Syrakuzanom wyjście z ufortyfikowanego półwyspu Ortygia zajmie wiele dziesiątków lat: Akrai, dzisiejsze Palazzolo Acreide, leżące mniej niż pięćdziesiąt kilometrów od Syrakuz, założono dopiero siedemdziesiąt lat po przybyciu pierwszych kolonistów, Kasménai położonedwadzieścia kilometrów dalej – po dziewięćdziesięciu, a Kamarinę – sto kilometrów od Syrakuz nad zatoką Gela – sto trzydzieści pięć lat po założeniu Syrakuz. Posuwając się wzdłuż rzek i dolin, na przykład doliną Anapo w przypadku Greków z Syrakuz, kolonie greckie rozlewają się jak plama oliwy. Grecka ekspansja jednak nie obejmuje całej wyspy. Obliczono, że terytorium Selinuntu zajmowało koło o promieniu nie większym niż dwadzieścia osiem kilometrów, w przypadku Geli były to dwadzieścia trzy kilometry, a Himery – tylko dziewiętnaście. Grecka Sycylia ogranicza się zasadniczo do wschodniej i południowej części wyspy. A zatem istnieje także Sycylia inna niż grecka, zamieszkała głównie przez ludy rdzenne, Sykanów, Sykulów i Elymów, i mocno naznaczona obecnością Fenicjan. W czasach, w których zaczyna się i utrwala kolonizacja grecka, Fenicjanie posiadają dwa duże ośrodki na Sycylii: Panormos (obecnie Palermo), a zwłaszcza wysepkę Motye w pobliżu Marsali. Utrzymują kontakty handlowe z Sykanami i Elymami.
Aż do początku VI wieku p.n.e. nie dochodzi do konfrontacji, a między Fenicjanami i Grekami panują dobrosąsiedzkie relacje. Aby wyjaśnić przejście od pokojowego współistnienia do otwartej wojny Greków i Fenicjan, zdecydowana większość badaczy podpisuje się pod tezą Finleya, zgodnie z którą utworzenie punickiej strefy wpływów na Sycylii nie było skutkiem zamierzonego planu Kartaginy, ale raczej odpowiedzią na ekspansję sycylijskich Greków. Próby założenia kolonii na terenach Sykanów, to znaczy w zachodniej części wyspy, a zwłaszcza w wielkiej ćwiartce północno-zachodniej, są bardzo źle postrzegane przez Kartagińczyków, którzy z powodzeniem dają im odpór. Gdy miasta Akragas i Selinunt jasno ujawniają zamiar zapewnienia sobie dostępu do Morza Tyrreńskiego, główne faktorie fenickie z Sycylii apelują do Kartaginy, aby przywróciła równowagę między ich strefą wpływów a strefą grecką. Z tego rodzi się stałe napięcie między Fenicjanami i Grekami, znaczone strasznymi wojnami i kruchymi traktatami pokojowymi. W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się najważniejszym fazom konfliktu, ale możemy już teraz stwierdzić, że granicą greckich wpływów na Sycylii jest zachodni brzeg rzeki Platani. Ten obszar, który otrzyma miano eparchii kartagińskiej, pozostaje pod kontrolą Kartaginy aż do podboju rzymskiego.
GRECY, SYKULOWIE I SYKANOWIE
Trudniej wyznaczyć geograficzną, a zwłaszcza duchową granicę między Grekami a Sykulami, od wieków zamieszkującymi wschodnią i południową część wyspy. Wyobrażanie sobie kolonistów greckich jako zamkniętych w sobie, nieutrzymujących kontaktów z miejscową ludnością, jest produktem wyobraźni, tym bardziej że pierwsi osadnicy przybyli bez kobiet i „często musiały tu się powtarzać sceny porwania Sabinek”13. Wysoce prawdopodobne, że większość Sykeliotów, drugiego pokolenia sycylijskich Greków, ma ojca Greka i matkę pochodzącą z Sykulów. Rzadkie są przypadki, gdy koloniści greccy negocjują przejęcie ziemi z lokalnym królem Sykulów; tak się dzieje w przypadku założyciela Megary Hyblai, Lamisa, który paktuje z sykulskim królem Hyblonem. Najczęściej Sykulowie decydują się oddalić, by osiąść w głębi kraju, ustępując pas wybrzeża Grekom. Co nie oznacza, że ci ostatni rezygnują z dalszej ekspansji. Powolność ich postępów świadczy o tym, że napotykali opór Sykulów, niewątpliwie także Sykanów. Czy ludność rdzenna, ujarzmiona i nieraz eksterminowana, ostatecznie się zasymiluje? Trudno o tym wyrokować.
Nadal posiadamy mało danych na temat kultur sykulskiej i sykańskiej. Wszystkie ich osady i miasta zniknęły niemal bez śladu. Wykopaliska archeologiczne stawiają więcej pytań, niż dają odpowiedzi. Czy równoczesne występowanie obiektów greckich i wytworzonych przez rdzennych mieszkańców oznacza, że mamy do czynienia z osadą ludności autochtonicznej, do której przybyli koloniści greccy, czy ze zhellenizowanym ośrodkiem tubylczym, czy może z miastem greckim, w którym Sykulowie byli niewolniczą siłą roboczą?
W oczach Greka Barbaria nie ma prawa istnieć, ani etnicznie, ani politycznie. A zatem oczywiste, że zachodzi grecyzacja wyspy – neologizm ten zapożyczam od Francesca Rendy – natomiast nie jest pewne, czy Sycylia doświadcza hellenizacji. O ile fakt, że grecka obecność na wyspie rośnie w siłę, nie podlega dyskusji, o tyle wpływ kultury greckiej (hellenizacja) na wyspiarskich rdzennych mieszkańców jest nadal szeroko dyskutowany. Czy koloniści greccy rzeczywiście pragną hellenizować Sykulów? Jeśli to zjawisko występuje, jest z pewnością skutkiem ewolucji ludów rdzennych przez kontakt z Grekami, których język, zwyczaje i obyczaje stopniowo przejmują. Jeśli ten mechanizm naśladownictwa rzeczywiście wystąpił, to nie bezboleśnie. Epizod rewolty Duketiosa jest emblematyczny dla tego złożonego i burzliwego procesu. Mimo że dochodzi do niego w V wieku p.n.e., zasługuje na zbadanie dla lepszego zrozumienia omawianego problemu.
Duketios jest dzielnym wojownikiem, który postanawia zebrać wszystkich Sykulów z regionu Etny, by utworzyli coś w rodzaju antygreckiej ligi, a jej pierwszym sukcesem jest zburzenie Morgantiny, ufortyfikowanego miasta Greków w głębi wyspy. Dokonawszy tego dzieła zniszczenia, jednocześnie Duketios zakłada nowe miasto, Palice, opodal sanktuarium o tej samej nazwie. Zaletą tego miejsca jest nie tylko to, że zapewnia pożądaną pozycję strategiczną, ale także fakt, iż pozostaje pod opieką sykulskiego bóstwa przodków. W 450 roku p.n.e. Duketios czuje się wystarczająco mocny, by zaatakować obwarowane Motye, broniące podejścia do Akragas. Mimo że natrafia na silną armię Akragańczyków wspomaganych przez Syrakuzy, zdoła zdobyć miasto. Jednak rok później zostaje rozbity przez oddziały z Syrakuz. Występuje o prawo do azylu w Syrakuzach i otrzymuje je. Mieszka następnie kilka lat w Koryncie na koszt Syrakuz, a około 440 roku p.n.e. powróci na Sycylię, by tam umrzeć.
Tych kilka faktów z życia Duketiosa, które potomność zachowała w pamięci, pokazuje, że bohater walki o niezależność ludu Sykulów to człowiek zhellenizowany. Jak współcześni mu tyrani, zakłada i burzy miasta, próbując uczynić Palice sykulskimi Syrakuzami. Prowadzi wojnę i pokój jak współcześni mu Grecy i potrafi skorzystać z prawa do azylu. Nie ma nic dziwnego w tym, że zarazem uosabia opór Sykulów wobec hellenizacji. Przypomina nam owych przywódców ruchów antykolonialnych w XX wieku – bardzo często za młodu szkolili się w szkołach i wojsku kolonizatorów, od których potrafili przejąć idee postępu i wolności, by użyć ich w służbie walki o niezależność ich narodów i o odzyskanie swych korzeni.
„Świadomość narodowa Sykulów”14 nie ginie wraz z porażką Duketiosa, ale odradza się w 427 i po raz ostatni w 415 roku p.n.e. Grecy nie mogą zaakceptować tego, że barbarzyńcy mają poczucie tożsamości. Czyż tragedia Cyklop Eurypidesa (484–406 p.n.e.), jedno z ostatnich dzieł dramatopisarza, nie czci zwycięstwa Odyseusza, greckiego kolonizatora, nad Cyklopem, człowiekiem pierwotnym, barbarzyńcą, tubylcem? Czy można powiedzieć, że Sykulowie i Sykanowie nie wywarli żadnego wpływu na Greków? Wydaje się, że nie, ponieważ Grecy przejmują ich słowa15 i codzienne zwyczaje, w tym jednostki miary. Świątynie wzniesione przez kolonizatorów greckich w granicach miast potwierdzają moc ich bogów, ale gromadzą zarówno Greków, jak u ludność rdzenną na ceremoniach ku czci bóstw synkretycznych, takich jak na przykład Demeter, należących do imaginarium obu ludów.
„Cywilizacja sykeliocka” jest określeniem najlepiej charakteryzującym historię Sycylii od VIII wieku p.n.e. aż do dominacji rzymskiej, pięć wieków później. Sycylia należy do greckiej koine, czego dowodzi na przykład uczestnictwo sycylijskich atletów w ceremoniach sportowych i religijnych w Olimpii, ale odróżnia się pewnymi szczególnymi cechami, także tymi zapożyczonymi od rdzennej ludności wyspy.
TYRANIA NA SYCYLII: KILKA TROPÓW DO PRZEMYŚLENIA
Historyk Francesco Renda uważa, że „w ciągu trzech tysięcy lat historii Sycylii […] żaden okres nie był tak bardzo naznaczony wojną, jak okres grecki, trwający od V do III wieku p.n.e.”1. Przez trzysta lat Bellona jest wszechobecna, we wszystkich swych postaciach: lokalnych wojen między miastami, wojen Greków z Kartagińczykami, Greków z Sykulami, wojen domowych. Chociaż każda z licznych wojen wykrwawiających Sycylię ma odmienne przyczyny, nasuwają się jednak dwa główne wyjaśnienia. Pierwszym powodem jest geostrategiczne położenie wyspy: aby zapewnić sobie kontrolę szlaków handlowych na Morzu Śródziemnym, trzeba nad nią zapanować. Nie ulegając determinizmowi geograficznemu, musimy przyznać, że Sycylia jest stawką w grze ówczesnych mocarstw, ponieważ leży tam, gdzie krzyżują się wpływy, a zatem w miejscu konfliktów między Grekami, Kartagińczykami, Etruskami oraz ludami Kampanii i południowej Italii. Drugim powodem jest pozycja tyranii.
