Historia pracy. Nowe dzieje ludzkości - Lucassen Jan - ebook

Historia pracy. Nowe dzieje ludzkości ebook

Lucassen Jan

0,0
97,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Na świecie pracują miliardy ludzi. Fizycznie, umysłowo, po pięć, osiem, czasem nawet kilkanaście godzin na dobę. Robimy kariery albo tylko chodzimy do pracy, spełniamy się albo wypalamy. Ale jak to się stało, że z łowców-zbieraczy przekwalifikowaliśmy się na project managerów?

Jan Lucassen, holenderski historyk, postanowił prześledzić ten proces. Efekt? Monumentalna, wielowarstwowa, przełomowa historia nie tylko pracy, lecz także człowieka jako istoty pracującej.

Autor cofa się o tysiące lat i zagląda w najróżniejsze zakątki świata: od doliny Jordanu po Dolinę Krzemową. Obserwuje, jak praca umożliwiała postęp społeczeństw, a rozwijające się społeczności wymyślały innowacyjne zawody. Jego bohaterami są myśliwi, chłopi, kapłanki, niewolnicy, fabrykanci, szwaczki, kupcy, związkowcy i przedsiębiorczynie.

No więc: pracujemy, żeby żyć, czy żyjemy, żeby pracować?

Nie znajdziecie drugiej historii pracy napisanej z takim rozmachem. Lucassen zabiera nas w podróż po wszystkich stronach świata – i to od epoki łowców i zbieraczy po epokę współczesnego kapitalizmu. Po drodze prezentuje fascynujące postacie: staroegipskich budowniczych, islamskie mamki, chrześcijańskich kopistów, azteckich rolników, chińskie pracowniczki fabryczne i wiele innych. Przy okazji rzuca wyzwanie kilku uporczywym stereotypom, na przykład temu o rzekomo naturalnym pochodzeniu nierówności społecznych. To prawdziwie globalna historia pracy.

Tomasz S. Markiewka

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 1098

Data ważności licencji: 7/20/2027

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



ŹRÓDŁA ILUSTRACJI

Przed Wstępem – projekt: Magda Kuc / definicja pracy ze SJP PWN

Przed rozdziałem 1 – Shutterstock / grafika odzwierciedlająca malowidła naskalne w Valltortrze

Przed rozdziałem 2 – Shutterstock / głowa zebu

Przed rozdziałem 3 – domena publiczna / hieroglify z grobowca Menny

Przed rozdziałem 4 – kolekcja Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku / litografia przedstawiająca warsztat miedziorytniczy

Przed rozdziałem 5 – Shutterstock / rzeźby upamiętniające ofiary hand­lu niewolnikami z pomnika w Mangapwani

Przed rozdziałem 6 – domena publiczna / strajkujące pracownice szwalni

Przed rozdziałem 7 – domena publiczna / strajkujący pracownicy żądają ośmiogodzinnego dnia pracy

Przed Perspektywami – Shutterstock / przyszłość pracy

PRZEDMOWA

Pomysł na tę książkę zrodził się w latach 90. XX w., w tym optymistycznym okresie po upadku muru berlińskiego. Socjalizm państwowy runął, a wraz z nim najwyraźniej upadła idea, że wyzyskiwany pracownik może znaleźć wyzwolenie tylko w całkowicie „bezklasowym” społeczeństwie. Narodziła się nowa utopia. Wpierw na Zachodzie, ale szybko rozprzestrzeniła się po całym świecie, przyjmowana wszędzie z takim samym entuzjazmem jak coca-cola. Wydawało się, że od tej chwili będziemy mogli zarabiać jako niezależni przedsiębiorcy, sprzedając nasze zdolności temu, kto zaoferuje najwyższą cenę. Roztaczano przed nami wizję pracy po kilka godzin dziennie, a nawet tygodniowo. W końcu mielibyśmy czas – ogromnie dużo wolnego czasu. Nasze życie byłoby definiowane przez konsumpcję, a nie produkcję.

Co najważniejsze, w tej utopii tylko przegrani pracują dla kogoś innego; nowi, prawdziwi bohaterowie to ludzie samozatrudnieni i przedsiębiorcy, a każdy z nich pragnie różnorodnej kariery. Kryzys bankowy z 2008 r., a potem globalna pandemia koronawirusa nieco ostudziły entuzjazm, ale ta utopia wciąż żyje i ma siłę, choćby z powodu braku poważnego konkurenta. Przedsiębiorca jest bohaterem, zwykły pracownik – niewolnikiem.

To błędne przekonanie jest powszechne. Towarzyszy nie tylko orędownikom „wolnego” rynku; leży ono także u źródeł lewicowego myślenia utopijnego, lewicowcy nie trąbią wprawdzie o niezależnej przedsiębiorczości, ale gloryfikują pracę najemną wykonywaną dla dobra społeczności, a wraz z nią pojęcie czasu wolnego, na który się zasłużyło.

Coraz bardziej irytuje mnie ten pogląd, że konwencjonalni ludzie pracy są albo ofiarami wyzysku, albo głupcami, którym brak pomysłowości i wyobraźni. Nie żebym miał coś przeciwko przedsiębiorczości. Ale czy praca – mam na myśli konkretnie pracę najemną lub drobną przedsiębiorczość, niemające utopijnej wizji o nieograniczonej ekspansji – to zajęcie umierające? Czy historia pracy zwykłego mężczyzny i zwykłej kobiety nie jest już dla nas ważna? Co ta gloryfikacja czasu wolnego i przedsiębiorczości oznacza dla emancypacji kobiet – dla dążeń do uzyskania równych szans na rynku pracy (nie mówiąc już o docenieniu pracy domowej)?

Zapewne irytacja ta jest związana z tym, że odczuwam przyjemność ze swojej intelektualnej pracy najemnej, nie bez znaczenia jest też moje wychowanie w kontekście powojennego etosu zawodowego – widocznie wyzwalający duch 1968 r. wpłynął na mnie nie tak silnie, jak sądziłem. Osobiste doświadczenia z pracą i jej historią, ukształtowane głównie przez kontakty z ludnością Indii od połowy lat 90., tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest ona centralną aktywnością dla niemal każdego człowieka na dowolnym kontynencie.

W przeciwieństwie do utopii głoszonych zarówno przez prawicę, jak i lewicę praca – domowa lub najemna – od pięciu do sześciu dni w tygodniu jest codzienną rzeczywistością większości ludzi na świecie. Nie spodziewam się, by w najbliższym czasie uległo to zmianie. Nie tylko jest ona potrzebna, lecz także daje nam spełnienie – doświadczamy satysfakcji z naszych osiągnięć. Praca zaspokaja naszą podstawową potrzebę towarzystwa, zarówno w domu, jak i poza nim. Nie jest przekleństwem ze Starego Testamentu, złem koniecznym, którego za wszelką cenę należy unikać. Determinuje nasze życie i kontakty społeczne, zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym. Raj nie znajduje się ani przed nami, ani za nami.

Nigdy nie rozumiałem, dlaczego pewne rodzaje pracy są wynagradzane gorzej niż inne. Na przykład dlaczego nauczyciel szkolny (jak mój ojciec) zarabia połowę, a nawet mniej, tego, co profesor uniwersytecki (jak ja)? Dlaczego pielęgniarka (jak moja mama) dostaje mniej niż lekarz pracujący obok niej? Wszyscy zajmują się nauczaniem tych samych dzieci lub pomaganiem tym samym pacjentom, wszyscy z dokładnie takim samym oddaniem i wysiłkiem. Aby złagodzić tę nierównowagę, łączymy zarobki w ramach gospodarstw domowych, a na poziomie całego społeczeństwa wprowadzamy podatki mające wyrównywać dochody. Nie odpowiada to jednak na postawione pytanie ani nie eliminuje pierwotnej niesprawiedliwości: różnicy w nagrodach za równy wysiłek i zaangażowanie.

Irytacja może być dobrym punktem wyjścia do podjęcia jakiegoś tematu, ale nie jest to wystarczający powód do napisania książki. Podobnie nie jest nim moje osobiste zainteresowanie tym, jakie doświadczenia pracownicze mieli ludzie na całym świecie i na przestrzeni dziejów, a nie tylko w najnowszej historii Zachodu, na której skupia się większość dotychczasowych opracowań. Dlaczego więc potrzebujemy takiej książki właśnie teraz?

Uważam, że musimy oddać sprawiedliwość doświadczeniom jak największej liczby ludzi pracy – z przeszłości i teraźniejszości – bez względu na pochodzenie kulturowe, etniczne czy społeczne. Tylko takie podejście może obudzić w nas poczucie solidarności. Jeśli chcemy wprowadzić zmiany, które pomogą chronić i poprawić przyszłość pracowników w naszym kurczącym się świecie, musimy uwzględnić całe dobro i wszystkie szkody, jakie niesie za sobą praca. W końcu mówimy o czynności, która zajmuje co najmniej jedną trzecią czasu ziemskiej populacji; dlatego należy ją zrozumieć i docenić w jak najszerszym kontekście. Takie podejście może również złagodzić poczucie wielu ludzi, że w jakiś sposób ponieśli porażkę, skoro muszą pracować osiem godzin dziennie – że nie osiągnęli i nie osiągną utopii. Jeśli ten globalny przegląd najważniejszych ludzkich doświadczeń związanych z pracą i umieszczonych w kontekście społecznym (gospodarstwo domowe, plemię lub wspólnota, miasto, państwo) trafi do czytelników i czytelniczek, będę naprawdę usatysfakcjonowany, ale zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek prawdziwej refleksji nad wszystkimi tymi doświadczeniami.

Z intelektualnego punktu widzenia niniejsza książka zalicza się do dziedziny historii pracy, ale wykracza daleko poza granice, które – do niedawna – narzucała ta specjalizacja, skupiająca się na dziejach męskiego robotnika fabrycznego w najbardziej rozwiniętych częściach świata. W ciągu ostatnich 25 lat historycy pracy zaczęli zadawać pytania, które sięgają znacznie dalej w czasie i przestrzeni. Międzynarodowy Instytut Historii Społecznej (The International Institute of Social History, IISH) w Amsterdamie odegrał w tym procesie niebagatelną rolę i cieszę się, że moje pomysły mogły się rozwijać w takim środowisku.

Inspiracje dla tej książki płyną z różnych źródeł – zarówno z etyki pracy moich rodziców, których wpływu nie da się przecenić, jak i doświadczeń zawodowych: osobistych i najbliższych mi osób. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat byłem stymulowany przez swoich kolegów i koleżanki, zwłaszcza z IISH (by wymienić tylko kilka nazwisk: Marcel van der Linden, Lex Heerma van Voss, Gijs Kessler i Karin Hofmeester), ale także spoza tej instytucji. Mam nadzieję, że niewymienione osoby wybaczą mi i znajdą pocieszenie w odwołaniach do swoich prac. Ponadto wielu znajomych było na tyle uprzejmych, że napisali wyczerpujące i często entuzjastyczne komentarze eksperckie na temat wcześniejszych wersji książki, na przykład Wil Roebroeks (Leiden University, zwłaszcza rozdział 1) i Bert van der Spek (Free University Amsterdam, głównie rozdziały 3 i 4). Wreszcie – jestem bardzo wdzięczny Jaapowi Kloostermanowi, Leo Lucassenowi i Matthiasowi van Rossumowi z IISH, mojemu wieloletniemu przyjacielowi Rinusowi Penninxowi oraz wielu anonimowym recenzentom za krytyczną lekturę całości rękopisu w trakcie jego tworzenia, a także Pricie Trehan za jej cenne uwagi i Francisowi Spuffordowi za jego słowa zachęty. Cała ta pomoc i wszystkie inspiracje nie zwalniają mnie oczywiście z wzięcia odpowiedzialności za książkę. Jestem bardzo wdzięczny Julianowi Loose’owi za zaufanie i entuzjastyczne wsparcie, jego kolegom z Yale University Press (Rachael Lonsdale, Katie Urquhart i Rachel Bridgewater), Annie Yeadell-Moore za jej doskonałe i kreatywne tłumaczenie i redakcję, Marienowi van der Heijdenowi (IISH) za rady dotyczące ilustracji ze zbiorów Instytutu, Marie-José Spreeuwenberg (IISH), a na pewno Aadowi Blokowi (IISH) za jego entuzjazm i pomoc w końcowej fazie pracy nad książką. Na koniec dziękuję Lieske Vorst, która była świadkiem powstania i rozwoju tego dzieła od początku do końca.

Dedykuję tę pracę zarówno ludziom z IISH, jak i następnym pokoleniom: Marii, Mathiesowi, Geertje i ich partnerom, wszyscy są oddanymi pracownikami; Joaquinowi, już z dużym doświadczeniem pracy w pizzerii, oraz Caecilii, Jorisowi i Lotte, dopiero rozpoczynającym życie zawodowe.

Gouda, 15 grudnia 2020 r.

UWAGI NA TEMAT HISTORII, METOD I TEORII PRACY

Opowieść o pracy nie jest kroniką prostego rozwoju od kiedyś do dziś. Czy alternatywą dla takiego podejścia powinna być historia różnorodności, której nie da się wepchnąć w ramy jakiegokolwiek systemu? A może istnieje wewnętrzna logika (aczkolwiek złożona) tej opowieści? Tak uważały wielkie postacie nauk społecznych. Adam Smith, Karol Marks i Max Weber zakładali istnienie czegoś w rodzaju silnika napędzającego zmiany w stosunkach pracy, mimo że mieli odmienne opinie na temat jego paliwa, pojemności skokowej, a zwłaszcza sposobu użytkowania.

Wszystkich tych myślicieli łączy przekonanie, że rynek od samych swych narodzin – we wczesnym okresie nowożytnym – był decydującą siłą w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Republice Zjednoczonych Prowincji1. Dla Smitha skutki rynku były ostatecznie twórcze; dla Marksa – druzgocące. Weber pisał o „duchu kapitalizmu”, czyli nastawieniu na zysk, postawie stanowiącej niezbędny warunek powodzenia gospodarki rynkowej. Tego ducha brakowało na przykład wśród ziemiańskich elit starożytnej Grecji i Rzymu. Stąd Weber – a za nim Karl Polanyi i Moses Finley – uważali antyczne społeczeństwa za przykład zupełnie innego porządku niż ten, który stopniowo po roku 1500 powstawał w Europie2.

Zdaniem wspomnianych filozofów i ich zwolenników (jak inspirujący Weberem marksista Karl Wittfogel3) przed epoką rozwoju rynków dla towarów, kapitału i pracy mieliśmy do czynienia z „bardziej prymitywnymi” formami społeczeństwa. Nazywali je feudalizmem, niewolnictwem lub azjatyckim despotyzmem, tym samym powielając uprzedzenia mające źródła w starożytności. Na przykład Herodot sądził, że Grecy odznaczali się wrodzonym pragnieniem wolności, podczas gdy ich perscy wrogowie byli skazani na hierarchiczne społeczeństwo charakteryzujące się niewolną pracą. Wedle tej ramy interpretacyjnej owo pragnienie przyczyniło się na Zachodzie do powstania „kapitalizmu” – z przystankiem na „feudalizm” – w mniemaniu niektórych prowadziło zaś nieuchronnie w stronę „socjalizmu”. Reszta świata miałaby podążać tą samą ścieżką, choć znacznie później oraz w przyspieszonym tempie4.

Ta koncepcja długofalowego rozwoju zajmuje od lat dominującą pozycję w historiografii, w pewnym sensie dlatego, że była i jest nadal podzielana przez myślicieli zarówno liberalnych, jak i marksistowskich. W pierwszej połowie XX w. Aleksandr Czajanow i Karl Polanyi podjęli teoretycznie ciekawe, ale ostatecznie empirycznie nieprzekonujące próby wymyślenia alternatywnych opowieści5 – nieprzekonujące przede wszystkim dlatego, że w swoim zapale mieli oni tendencję do wyolbrzymiania znaczenia samowystarczalnych i antyrynkowych zachowań pojawiających się w różnych miejscach świata od czasów rewolucji neolitycznej. Czajanow czynił to na podstawie obszernych statystyk dotyczących chłopów rosyjskich z lat mniej więcej 1880–1920; Polanyi i przedstawiciele jego szkoły uwzględniali o wiele więcej przypadków – od Mezopotamii po Dahomej – ale na znacznie mniejszym poziomie szczegółowości niż Czajanow6.

Wrócę do obu tych wpływowych interpretacji w dalszej części książki. Na razie niech wystarczy stwierdzenie, że nie opowiadam się po stronie żadnej z nich; nie jest też moim celem wymyślanie wielkiej alternatywy. W trakcie badań nad globalną historią pracy nauczyłem się przede wszystkim tego, że te tradycyjne schematy nie oddają złożoności wydarzeń historycznych. Moim zdaniem jest za wcześnie, aby dokładnie określić, na czym polega wewnętrzna logika opowieści o pracy.

Dlaczego to takie trudne? Dlaczego nie pójść utartą ścieżką?7 W świetle niedawnej globalizacji historiografii widać, że wspólną cechą tych schematów interpretacyjnych jest ograniczona podstawa empiryczna, a co za tym idzie – stronniczość. Ich autorzy za punkt wyjścia biorą wydarzenia, które rozgrywały się w rejonie Morza Śródziemnego od czasów starożytnych. Skupiają się głównie lub wyłącznie na Europie Zachodniej, a potem starają się dopasować do tak zarysowanej wizji dzieje reszty globu. Efektem końcowym jest opis współczesnego świata zdominowany przez perspektywę północnoatlantycką, gdzie zasadniczą rolę odkrywają pojęcia takie jak „nowoczesny” i/lub „kapitalistyczny”.

Nikt nie stawiał czoła temu europocentrycznemu podejściu bardziej zdecydowanie niż Fernand Braudel. Francuski historyk zmusił nas do uznania, że kapitalizm rozpoczął się całe wieki przed rewolucją przemysłową, nie tylko w Europie, ale także w Azji. Idąc w jego ślady, holenderski historyk Bas van Bavel przesunął ostatnio granice jeszcze dalej: do średniowiecznego Iraku. Odkrył bowiem pewien powtarzający się i wielowiekowy cykl nie tylko w Mezopotamii, ale także w renesansowych północnych Włoszech, Republice Zjednoczonych Prowincji, a później Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Przedstawia się on następująco: rewolty społeczne – dominacja rynków i wzrost – nierówności – schyłek. Zdaniem van Bavela nasza obecna wersja kapitalizmu weszła w fazę „schyłku”, natomiast sam „kapitalizm można zdefiniować jako dominację rynków w procesie wymiany i alokacji ziemi, pracy oraz kapitału. To pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy na początku każdego cyklu, gdy rośnie znaczenie pracy najemnej”8.

Ten sposób myślenia sprawia, że termin „kapitalizm” jest coraz silniej utożsamiany ze wzrostem i rozkwitem rynków, niektórzy autorzy traktują go dziś z pewnym wahaniem jako synonim gospodarki rynkowej9. Inni uczestnicy tej debaty, którzy dołączyli do niej niedawno, upatrują źródeł systemu kapitalistycznego: we wczesnym średniowieczu (jak Van Bavel); między rokiem 1400 a rokiem 1800; około roku 1500 lub 1600; między rokiem 1600 a rokiem 1800 czy też w okresie industrializacji, 1850–192010. Dochodzę do wniosku, że chociaż pojęcie kapitalizmu jest dziś używane niemal powszechnie, to nie ma zgody co do jego treści, w konsekwencji brak jej także w kwestii datowania początków tego systemu. Na podobnej zasadzie obserwujemy przesuwanie granic „nowoczesności” – niderlandzka gospodarka lat 1500–1815 jest przez niektórych określana mianem „pierwszej nowoczesnej gospodarki”11.

Krótko mówiąc, pojęcia kapitalizmu i nowoczesności są obecnie płynne, a tym samym straciły swoją pierwotną funkcję analityczną, jaką było wytyczanie ostrej linii podziału w dziejach świata12. To stanowi problem dla każdego, kto jak ja chce pisać o historii w perspektywie długoterminowej13. Przypominają mi się słowa Alberta Einsteina z 1916 r.: „Pojęcia, które okazały się przydatne w porządkowaniu rzeczy, łatwo osiągają nad nami taką władzę, że zapominamy o ich ziemskim pochodzeniu i akceptujemy je jako niezmienne i dane z góry”14. Z tego powodu powstrzymałem się od przyznania centralnego miejsca w tej książce terminom „kapitalizm” (a także „klasa” i „walka klasowa”) oraz „nowoczesność” (rozumiana jako przeciwieństwo tradycyjności). Nie dlatego, że jestem przeciw Marksowi15, Weberowi lub ich zwolennikom z powodów ideologicznych. Uważam po prostu, że te terminy zostały skażone w ciągnących się od półtora wieku dyskusjach, w dużej mierze zatracając swoją wartość analityczną, jeśli chodzi o globalną historię pracy. Wciąż jednak posługuję się terminami, które za nimi stoją, takimi jak: „rynek” (wewnętrzny i zewnętrzny), „stosunki pracy”, „nierówności społeczne”, „działania zbiorowe”, sięgam nawet po mający duży ładunek moralny termin „wyzysk”.

Ten wybór nie oznacza, że z analitycznego punktu widzenia muszę zaczynać od zera. Od połowy XIX w. powstało wiele kompendiów dotyczących historii pracy. Z wdzięcznością czerpałem z nich inspiracje, nawet jeśli większość jest mocno przestarzała. Autorzy tych prac prawie bez wyjątku koncentrują się albo na Europie, albo na obszarze atlantyckim. Zazwyczaj nie zapuszczają się też dalej niż kilka wieków w przeszłość (sporadycznie docierają do starożytności)16. Podobnie jak w wypadku Marksa i Webera nie jest to z mojej strony wyrzut; ten stan rzeczy odzwierciedla po prostu rozwój nauk historycznych (w tym archeologii, a szczególnie interdyscyplinarnej prehistorii). Tym bardziej godne uwagi są osiągnięcia Karla Büchera, równie wielkiego myśliciela niemieckiego co Marks i Weber. Już ponad 100 lat temu intelektualna rozpiętość jego myśli odgrywała fundamentalną rolę (nie dość, że był ekonomistą, to jeszcze stworzył dziennikarstwo jako dyscyplinę akademicką)17. Wśród wielu wcześniejszych uczonych, którzy mnie zainspirowali, są między innymi wpływowi autorzy Thorstein Veblen i Hannah Arendt – dla obojga praca była przedmiotem dogłębnej refleksji18.

W ostatnich dziesięcioleciach przeprowadzono wiele nowych i wybornych analiz na temat pracy. Obejmują one wystarczająco duży zakres czasu i przestrzeni, by pomóc w wytyczeniu nowej ścieżki badawczej19. Sądzę, że wszystkie te analizy zaowocowały czterema istotnymi wglądami dotyczącymi rozwoju stosunków pracy20. Po pierwsze, wyróżniam dwie ważne alternatywy dla gospodarek rynkowych: relacje wzajemności, które dominowały wśród łowców-zbieraczy, ale są wciąż żywe w dzisiejszych gospodarstwach domowych, oraz społeczeństwa redystrybucyjne oparte na daninach. Co więcej, gospodarki rynkowe wyłaniały się w historii więcej niż raz, i to w odmiennych rejonach świata, w wielu przypadkach zanikając po czasie. W konsekwencji napotykamy w różnych miejscach globu na podobnie radykalne zmiany w stosunkach pracy. Po drugie, praca najemna na dużą skalę, praca niewolnicza i samozatrudnienie pojawiały się wielokrotnie w historii, często zanikając po czasie, a nawet całkowicie przepadając. Po trzecie, poziom wynagrodzenia za pracę najemną niekoniecznie pokrywa się z narzuconym minimum, wykazuje raczej silne wahania. Po czwarte, te wahania płac nie są – lub są, ale nie tylko – wynikiem kaprysów rządzących lub ślepych sił rynkowych, lecz także indywidualnych i zbiorowych działań samych pracowników najemnych. Zasadniczą rolę odgrywają w tym względzie poglądy na temat sprawiedliwego wynagradzania i (nie)równości społecznych.

Książka, która obejmuje tak duży zakres chronologiczny i geograficzny jak niniejszy tom, ma charakter ipso facto porównawczy. Muszę więc wykorzystywać zalety metody porównawczej, wychodząc z założenia, że ludzie jako istoty pracujące są do siebie na tyle podobni w różnych epokach i miejscach – względnie ich możliwości są ograniczane w podobny sposób – że można prześledzić ich dzieje na całym świecie i od samego początku.

Na gruncie teoretycznym zgadzam się z poniższym opisem innej dyscypliny naukowej – antropologii. Moim zdaniem ma on zastosowanie także do niniejszego przeglądu historycznego. Robert Netting, słynący między innymi z prac na temat ekologii kulturowej, określa swoją dziedzinę jako:

empiryczną naukę społeczną praktycznego rozumu, zakorzenioną w oświeceniowej wierze, że w ludzkich zachowaniach i instytucjach istnieją pewne prawidłowości, które można zrozumieć jako zaspokajanie potrzeb biologicznych i psychologicznych w określonych warunkach geograficznych, demograficznych, technicznych i historycznych. Te cechy wspólne przejawiają się międzykulturowo, w grupach oddzielonych przestrzenią i czasem, odznaczających się imponującą różnorodnością wartości kulturowych, religii, systemów pokrewieństwa i struktur politycznych21.

Ta „empiryczność” oznacza także skupianie się na tym, jak dokładnie wygląda praca: na opisach codziennych praktyk mężczyzn i kobiet – kiedy to tylko możliwe, przedstawianych za pomocą ich własnych słów lub obrazowań22.

Niektórym czytelnikom może brakować w moich rozważaniach rozbudowanych dyskusji teoretycznych i historiograficznych. Nie sprzeciwiam się modelowaniu w naukach historycznych czy społecznych – bez niego książka ta by nie powstała – ale wolę raczej przedstawić rezultaty swoich prób znalezienia równowagi między kilkoma propozycjami, które pojawiły się w literaturze na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci. Osoby, które chcą się dowiedzieć więcej o moich preferencjach, odsyłam do wcześniejszych tekstów mojego autorstwa, szczególnie do przypisów23.

Chcę podkreślić, że globalna historia pracy jest dziedziną bardzo dynamiczną, w której widać postęp empiryczny, metodologiczny i teoretyczny, bez którego powstanie tej książki byłoby niemożliwe. Spodziewam się, że tendencja ta będzie kontynuowana. Pomimo długości zamieszczonej tu bibliografii i moich wysiłków, aby jak najwięcej przeczytać i podsumować, zdaję sobie sprawę aż za dobrze, że osiągnąłem jedynie połowiczny sukcesem. Wielu specjalistów będzie w stanie wskazać na obecne w książce przeoczenia. Istnieje całe mnóstwo nowych źródeł wtórnych – ale to tylko dowodzi, jak żywy jest ten temat.

1 Por. P. Lourens, J. Lucassen, Marx als Historiker der niederländischen Republik, w: Die Rezeption der Marxschen Theorie in den Niederlanden, red. M. van der Linden, Trier 1992, s. 430–454.
2 M. Weber, Agrarverhältnisse im Altertum, w: Handwörterbuch der Staatswissenschaften, Jena 1909, s. 55–73, 181–182. Dobre podsumowanie dyskusji znajduje się w The Idea of Work in Europe from Antiquity to Modern Times, red. J. Ehmer, C. Lis, Farnham 2009, s. 9–10; C. Lis, Perceptions of Work in Classical Antiquity: A Polyphonic Heritage, w: The Idea of Work in Europe from Antiquity to Modern Times, red. J. Ehmer, C. Lis, Farnham 2009, s. 57 i C. Lis, H. Soly, Worthy Efforts: Attitudes to Work and Workers in Pre-Industrial Europe, Leiden/Boston 2012 (na temat tej wpływowej książki zob. debata w „Tijdschrift voor Sociale en Economische Geschiedenis”, nr 11, 2014, s. 55–174; por. starożytność grecko-rzymska: W. Loomis, Wages, Welfare Costs and Inflation in Classical Athens, Ann Arbor 1998; R.J. van der Spek, Palace, Temple and Market in Seleucid Babylonia, w: Le roi et l’économie: Autonomies locales et structures royales dans l’économie de l’empire séleucide. Topoi, Orient-Occident, red. V. Chankowski, F. Duyrat, Supplément 6, 2004, s. 303–332; L. Migeotte, The Economy of the Greek Cities: From the Archaic Period to the Early Roman Empire, Berkeley 2009, s. 2–3, s. 173–178; s. von Reden, Money in Classical Antiquity, Cambridge 2010, s. 8–11; G. Feinman, Ch. Garraty, Preindustrial Markets and Marketing: Archaeological Perspectives, „Annual Review of Anthropology” 2010, nr 39, s. 167–191; W.V. Harris, Rome’s Imperial Economy: Twelve Essays, Oxford 2011, zwłaszcza rozdz. 12; J. Andreau, R. Descat, The Slave in Greece and Rome, Madison 2011, s. 91–94; P. Temin, The Roman Market Economy, Princeton/Oxford 2012; J.M. Hall, A History of the Archaic Greek World ca. 1200–479 BCE, wyd. 2, Chichester 2014; A. ZuiderhoekIntroduction: Land and Natural Resources in the Roman World in Historiographical and Theoretical Perspective, w: Ownership and Exploitation of Land and Natural Resources in the Roman World, red. P. Erdkamp, K. Verboven, A. Zuiderhoek,Oxford 2015, s. 1–17; P. Erdkamp, Agriculture, Division of Labour, and the Paths to Economic Growth, w: Ownership and Exploitation of Land and Natural Resources in the Roman World, red. P. Erdkamp, K. Verboven, A. Zuiderhoek, Oxford 2015, s. 18–39; A. Launaro, The Nature of the Village Economy, w: Ownership and Exploitation of Land and Natural Resources in the Roman World…, s. 173–206; J. Lucassen, Deep Monetization: The Case of the Netherlands 1200–1940, „Tijdschrift voor Sociale en Economische Geschiedenis” 2014, nr 11, s. 73–121; tegoż, Deep Monetization, Commercialization and Proletarianization: Possible Links, India 1200–1900, w: Towards a New History of Work, red. s. Bhattacharya, New Delhi 2014, s. 17–55; tegoż, Workers: New Developments in Labor History since the 1980s, w: The Lifework of a Labor Historian, red. U. Bosma, K. Hofmeester, Leiden /Boston 2018, s. 22–46; tegoż, Wage Labour, w: Handbook of the Global History of Work,red. K. Hofmeester, M. van der Linden, Berlin/Boston 2018, s. 395–409.
3 M. van der Linden, Het westers marxisme en de Sovjetunie: Hoofdlijnen van structurele maatschap-pijkritiek (1917–1985), praca doktorska, Amsterdam 1989, rozdz. 8.
4 Bardzo dobry opis intelektualnego rodowodu tych faz rozwoju od czasów Marksa można znaleźć w M. van der Linden, Het westers marxisme…, s. 235–260.
5 A.V. Chayanov, On the Theory of Peasant Economy, red. D. Thorner, B. Kerblay, R.E.F. Smith, Homewood 1966 (por. T. Dennison, On the Theory of Peasant Economy, red. D. Thorner, B. Kerblay, R.E.F. Smith, Homewood 1966, s. 12–17); K. Polanyi, Wielka transformacja. Polityczne i ekonomiczne źródła naszych czasów, tlum. M. Zawadzka-Strączek, Warszawa 2010, zwłaszcza s. 53–55 (por. B. Wagner-Hasel, Egoistic Exchange and Altruistic Gift, w: Negotiating the Gift: Pre-Modern Figurations of Exchange, red. G. Algazi, V. Groebner, B. Jussen, Göttingen 2003, s. 141–171, s. 148–149).
6 Zwięzłe ujęcie znajduje się w K. Polanyi, Wielka transformacja…,s. 53–55, częściowo jako krytyka Adama Smitha. Debata wśród antropologów i archeologów: B. Maurer, The Anthropology of Money, „Annual Review of Anthropology” 2006, nr 35, s. 15–36; G. Feinman, Ch. Garraty, Preindustrial Markets and Marketing…; G. Peebles, The Anthropology of Credit and Debt, „Annual Review of Anthropology” 2010, nr 39, s. 225–240; C. Haselgrove, s. Krmnicek, The Archaeology of Money, „Annual Review of Anthropology” 2012, nr 41, s. 235–250.
7 J. Lucassen, The Lifework of a Labor Historian… Zob. także W.V. Harris, Rome’s Imperial Economy…, rozdz. 1, 11 i 12; K. Lipartito, Reassembling the Economic: New Departures in Historical Materialism, „American Historical Review” 2016, s. 101–139.
8 B. Van Bavel, The Invisible Hand? How Market Economies Have Emerged and Declined since AD 500, Oxford 2016, s. 272–273. Jego podejście odbiega od europejskich roszczeń do wyjątkowości m.in. wpływowego Wallersteina: zob. G. Feinman, Ch. Garraty, Preindustrial Markets and Marketing…, s. 176; J. Lucassen, The Lifework of a Labor Historian…
9 B. Milanović, Capitalism, Alone: The Future of the System that Rules the World, Cambridge, MA 2019, s. 2, 12; Ch. de Vito, J. Schiel, M. Van Rossum, From Bondage to Precariousness? New Perspectives on Labor and Social History, „Journal of Social History” 2020, nr 54(2), s. 6; na temat historii gospodarek rynkowych: A History of Market Performance: From Ancient Babylonia to the Modern World, red. R.J. van der Spek, B. van Leeuwen, J. Luiten van Zanden, London/New York 2015.
10 Odpowiednio: J. Kocka, Capitalism and its Critics: A Long-Term View, w: The Life Work of a Labor Historian: Essays in Honor of Marcel van der Linden,red. U. Bosma, K. Hofmeester, Leiden/Boston 2018, s. 71–89; T.M. Safley, L.N. Rosenband, Introduction, w: Labor Before the Industrial Revolution: Work, Technology and their Ecologies in an Age of Early Capitalism,red. T.M. Safley, London/New York 2019, s. 1–19; Y.N. Harari, Sapiens. Od zwierząt do bogów, tłum. J. Hunia,Kraków 2019; s. Beckert, Empire of Cotton: A Global History, New York 2015 („kapitalizm wojenny”, 1600–1800/1850); P. Manning, A History of Humanity: The Evolution of the Human System, Cambridge 2020; W. Lazonick, Competitive Advantage on the Shop Floor, Cambridge 1990; T. Piketty, Kapitał i ideologia, tłum. B. Geppert, Warszawa 2022; J. Versieren, B. De Munck, The Commodity Form of Labor: Discursive and Cultural Traditions to Capitalism(s) and Labor in the Low Countries’ Ceramic Industries (1500–1900), w: Labor Before the Industrial Revolution: Work, Technology and their Ecologies in an Age of Early Capitalism,red. T.M. Safley, London/New York 2019, s. 70–95. Oczywiście większość autorów jest bardziej subtelna, niż sugerowano tutaj, por. J. Kocka, M. van der Linden, Capitalism: The Reemergence of a Historical Concept, London 2016.
11 J. de Vries, A. van der Woude, The First Modern Economy: Success, Failure, and Perseverance of the Dutch Economy, 1500–1815, Cambridge 1997.
12 Doskonałą krytykę można znaleźć w J. Chalcraft, Pluralizing Capital, Challenging Eurocentrism: Towards Post-Marxist Historiography, „Radical History Review” 2005, nr 91, s. 13–39. Powiązany problem pojawia się w dyskusji o tym, do jakiego stopnia Chiny mogą lub powinny być nazywane „kapitalistycznymi”. Zob. np. s. Rosefielde, J. Leightner, China’s Market Communism: Challenges, Dilemmas, Solutions, London/New York 2018, np. s. 22, 58; T. Piketty, Kapitał i ideologia…, s. 697–732; B. Milanović, Capitalism, Alone…, s. 87–91.
13 Trzeba przyznać, że nie wydaje się, by Y.N. Harari (Sapiens…) i P. Manning (A History of Humanity…) borykali się z tym problemem.
14 Cyt. za D.M. Lewis, Greek Slave Systems in their Eastern Mediterranean Context, C. 800–146 BC,Oxford 2018, s. 99.
15 Por. H. Arendt, Kondycja ludzka, tłum. A. Łagodzka, Warszawa 2010, s. 87.
16 Por. J. Lucassen, Writing Global Labour History C. 1800–1940: A Historiography of Concepts, Periods and Geographical Scope, w: Global Labour History: A State of the Art, Bern 2006, s. 39–89; A. Eggebrecht et al., Geschichte der Arbeit: Vom Alten Ägypten bis zur Gegenwart, Köln 1980; R. Castel, Les métamorphoses de la question sociale: Une chronique du salariat, Paris 1995.
17 K. Bücher, Arbeit und Rhythmus, wyd. 5, Leipzig 1919. Na jego temat zob. B. Wagner-Hasel, Die Arbeit des Gelehrten: Der Nationalökonom Karl Bücher (1847–1930), Frankfurt 2011; G. Spittler, Beginnings of the Anthropology of Work: Nineteenth-Century Social Scientists and their Influence on Ethnography, w: Work in a Modern Society: The German Historical Experience in Comparative Perspective, red.J. Kocka, New York 2010, s. 37–54 oraz Karl Bücher: Theory – History – Anthropology – Non-Market Economies, red. J. Backhaus, Marburg 2000. Osiągnięcia Büchera, oparte na obszernej lekturze dostępnej wówczas literatury wtórnej dotyczącej historii pracy na całym świecie, są tym bardziej godne uwagi, że najnowsze przeglądy tego typu ograniczają się do zachodniej Europy.
18 T. Veblen, The Instinct of Workmanship and the State of the Industrial Arts, New York 1914; H. Arendt, Kondycja ludzka… Zob. też A. Tilgher, Work: What it Has Meant to Men Through the Ages, New York 1930 i J.W. Budd, The Thought of Work, Ithaca/London 2011.
19 Na temat rozwoju historii pracy: M. van der Linden, J. Lucassen, Prolegomena for a Global Labour History, Amsterdam 1999; Class and Other Identities: Gender, Religion and Ethnicity in the Writing of European Labour History, red. H. van Voss, M. van der Linden, New York/Oxford 2002; J. Lucassen, Writing Global Labour History… i tegoż, Workers: New Developments in Labor History…; M. van der Linden, Workers of the World: Essays toward a Global Labor History, Leiden/Boston 2008; Working on Labor: Essays in Honor of Jan Lucassen, red. M. van der Linden, L. Lucassen, Leiden/Boston 2012; Ch. de Vito, New Perspectives on Global Labour History: Introduction, „Global Labour History” 2013, nr 1(3), s. 7–31; Handbook of the Global History of Work,red. K. Hofmeester, M. van der Linden, Berlin/Boston 2018; The Life Work of a Historian: Essays in Honor of Marcel van der Linden, red. U. Bosma, K. Hofmeester, Leiden/Boston 2018; A. Eckert, M. van der Linden, New Perspectives on Workers and the History of Work: Global Labor History, w: Global History, Globally: Research and Practice around the World,red. s. Beckert, D. Sachsenmaier, London 2018, s. 145–161; Ch. de Vito, J. Schiel, M. Van Rossum, From Bondage to Precariousness?… Moje wcześniejsze, ograniczone, próby napisania bardziej ogólnej historii pracy, zob. J. Lucassen, In Search of Work, Research paper 39, Amsterdam 2000 (tylko Europa) i tegoż, Outlines of a History of Labour, Research paper 51, Amsterdam 2013.
20 Zdecydowanie najbardziej imponująca pozycja na ten temat to: C. Lis, H. Soly, Worthy Efforts: Attitudes to Work and Workers in Pre-Industrial Europe, Leiden/Boston 2012 (dotycząca starożytności), na której się w dużym stopniu opieram. Następnie A. Komlosy, Work: The Last 1,000 Years, London/New York 2018 (od XIII w.); A Cultural History of Work, red. D. Simonton, A. Montenach, 6 tomów, London 2019 (jeden tom o starożytności, jeden o średniowieczu, cztery o późniejszych okresach); P. Cockshott, How the World Works: The Story of Human Labor from Prehistory to the Modern Day, New York 2019. Shryock i Smail w Deep History: The Architecture of Past and Present dostarczają argumentów za rozpoczęciem tej historii we wczesnych okresach, podobnie jak afrykanista Ch. Ehret, The Civilizations of Africa: A History to 1800, wyd. 2, Charlottesville/London 2016 oraz J. Suzman: Affluence without Abundance: The Disappearing World of the Bushmen, London 2017 oraz tegoż, Praca. Historia tego, jak spędzamy swój czas,tłum. F. Filipowski, Poznań 2020. Globalna historia gospodarcza: Global Economic History, red. T. Roy, G. Riello, London 2019; historii świata Global History, Globally: Research and Practice around the World, red. s. Beckert, D. Sachsenmaier, London 2018.
21 R. Netting, Smallholders, Householders: Farm Families and the Ecology of Intensive, Sustainable Agriculture, Stanford 1993, s. 1; O. Linares, Robert McC. Netting, w: Biographical Memoirs, „The National Academies of Science, Engineering, Medicine” 1997, T. 71. Podobna metoda zob. The Comparative Archaeology of Complex Societies, red. M.E. Smith, Cambridge 2012.
22 Por. Labor Before the Industrial Revolution: Work, Technology and their Ecologies in an Age of Early Capitalism, red. T.M. Safley, London/New York 2019; M. Segalen, Love and Power in the Peasant Family: Rural France in the Nineteenth Century,Chicago 1983 i K. Thomas, The Ends of Life: Roads to Fulfilment in Early Modern England, Oxford 2009 dostarczają dobrych przykładów.
23 Istnieje jednak kilka ważnych wyjątków: zob. moje zwięzłe omówienie analitycznej wartości pojęć „kapitalistyczny” i „nowoczesny” (powyżej); związki między antropologią, archeologią i historią (rozdz. 1); skutki rewolucji neolitycznej dla nierówności (rozdz. 2); spór między „modernistami” a „prymitywistami” (rozdz. 4); powiązania między monetyzacją a stosunkami pracy (rozdz. 4); wpływ rewolucji przemysłowej (rozdz. 6); i rozprzestrzenianie się niewolnej pracy w ostatnich stuleciach aż do chwili obecnej (rozdz. 6).

PRACA

1. «celowa działalność człowieka zmierzająca do wytworzenia określonych dóbr materialnych lub kulturalnych»

2. «wytwór takiej działalności, zwłaszcza w dziedzinie nauki lub kultury»

3. «zajęcie, zatrudnienie jako źródło zarobku; też: instytucja, w której się pracuje zarobkowo»

WSTĘP

Obecnie większość ludzi na tej planecie, kiedy nie śpi, połowę swojego czasu poświęca pracy, wliczając w to podróże między domem a miejscem zatrudnienia; podczas snu regeneruje się zaś po tych trudach. W tym sensie historia pracy jest w dużej mierze historią ludzkości. Ale co dokładnie rozumiemy przez pracę?

Główny problem z niezliczonymi definicjami pracy to ich jednostronność. Na ogół kładą one nacisk na wybrane formy pracy, zaniedbując inne. Na przykład praca kobiet jest często spychana na margines na rzecz pracy mężczyzn, praca poza murami fabryk – na rzecz tej, która odbywa się w ich wnętrzu, praca intelektualna jest oceniana w stosunku do pracy fizycznej, a praca w domu (jeśli w ogóle się ją zauważa) w odniesieniu do pracy na zewnątrz (nazywa się to czasem sprzecznością „reprodukcyjno-produkcyjną”).

Nie jest łatwo ustalić definicję pracy na potrzeby książki takiej jak ta, która ma ambicję objęcia całej historii świata. Dobrym punktem wyjścia jest szerokie ujęcie amerykańskich socjologów Charlesa i Chrisa Tilly’ów (ojca i syna):1

Praca obejmuje wszelkie ludzkie wysiłki, które zwiększają wartość użytkową towarów i usług. Bez względu na to, jak bardzo ich wykonawcy mogą się cieszyć lub brzydzić jakimś wysiłkiem, rozmową, śpiewem, dekoracją, pornografią, nakryciem stołu, ogrodnictwem, sprzątaniem domu czy naprawianiem zepsutych zabawek, wszystkie te czynności wiążą się z pracą w takim stopniu, w jakim zwiększają satysfakcję ich konsumentów. Przed XX wiekiem zdecydowana większość pracowników na świecie wykonywała przeważającą część swojej pracy na zasadach innych niż dziś. Nawet obecnie w skali świata większość prac jest wykonywana poza obrębem zwyczajowych form zatrudnienia. To tylko uprzedzenia zrodzone przez zachodni kapitalizm i jego przemysłowe rynki sprawiają, że traktujemy żmudne wysiłki wykonywane poza domem w celu zdobycia wypłaty jako „prawdziwą pracę”, a inne aktywności sprowadzamy do rozrywki, przestępczości czy zwykłego sprzątania2.

Wielką zaletą tej definicji jest to, że wyraźnie nie ogranicza się ona tylko do działań na rynku. Warto podkreślić, jak dużą wagę przywiązują Tilly’owie do zajęć domowych, które traktują jako prawdziwą pracę: „Pomimo wzrostu liczby dań dostępnych na wynos, fast foodów i restauracji żaden inny rodzaj pracy w USA, płatny lub nie, nie zajmuje prawdopodobnie tyle czasu co darmowe przygotowywanie posiłków”. Jeśli tak mają się sprawy w kraju narodzin Big Maca i Kentucky Fried Chicken, to możemy bezpiecznie zastosować tę obserwację do reszty świata i całej historii ludzkości3.

Problem z tak szerokimi definicjami polega na tym, że nigdy nie jest do końca jasne, których ludzkich zajęć nie można zdefiniować jako pracy. Tilly’owie wykluczają ze swojej definicji trzy rodzaje działań: „czysto destrukcyjne, ekspresyjne lub konsumpcyjne”4. Czysto destrukcyjny wysiłek uważają za antypracę, ponieważ nie dodaje on wartości użytkowej, a raczej odbiera wartość towarom. Wydaje się, że wyklucza to na przykład wiele lub wszystkie działania wojskowe ze względu na niezaprzeczalnie destrukcyjne aspekty tego zawodu; a jednak jest to rodzaj pracy, nie tylko dlatego, że w praktyce codzienne życie w koszarach nie jest destrukcyjne, ale także z tego powodu, że intencją wielu, jeśli nie wszystkich, świadomych zniszczeń jest dodanie wartości innym towarom i usługom5. Kiedy Tilly’owie wykluczają ze swojej definicji czystą ekspresję i konsumpcję, to chodzi im o te czynności, które w zasadzie nie mają wartości użytkowej dla nikogo innego niż sam wykonawca. Ich rozumowanie jest słuszne. Nawet najszersza definicja wartości użytkowej nie obejmuje na przykład „podnoszenia ciężarów w pojedynkę, wyłącznie dla osobistej satysfakcji”, w przeciwieństwie do „podnoszenia ciężarów dla przyjemności kibiców”. Po uwzględnieniu tego kryterium społecznego tylko garstka czynności nie mieści się w definicji Tilly’ów – jedzenie, picie i spanie (łącznie określane jako „odpoczynek”), które są sposobem każdej osoby, a zatem każdego producenta, by podtrzymać zdolność swojej pracy. Sam za pracę uważam wszystkie ludzkie zajęcia wykonywane poza czasem wolnym.

Kilka słów na temat czasu wolnego od pracy6. Liczne badania z połowy XX w. wykazały, że praca lub czynności bezpośrednio związane z pracą zajmują mężczyznom 25–30 procent doby (praca zarobkowa i dojazdy), dla gospodyń domowych wynik wynosił 40 procent, a dla matek mających płatne zatrudnienie – 50 procent. Spanie zabierało jedną trzecią, a jedzenie i pielęgnacja ciała jedną dziesiątą doby wszystkich osób. Czas wolny stanowił około 30 procent dnia pracowników najemnych (głównie mężczyzn), 15 procent dnia gospodyń domowych i nieco ponad 5 procent dnia matek wykonujących pracę zarobkową7. Nawet jednak to trudno nazwać czasem w pełni wolnym. Badania wykazały, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety poświęcali go w większości na aktywność społeczną – członkostwo w klubach, wolontariat, składanie wizyt – która choć przyjemna, jest postrzegana jako rodzaj obowiązku. Co ciekawe, dociekania przeprowadzone wśród rdzennych mieszkańców Ekwadoru ujawniły, że ich podejście do obowiązków i czasu wolnego różni się od postawy Europejczyków:

W razie potrzeby pracują porządnie, ale nie w zachodnim tempie […]. Cały ich czas jest wykorzystywany jeśli nie na pracę, to na inne „ustrukturyzowane zajęcia”. Jednak w czasie wolnym od pracy […] często lubią pić i się bawić. Pracują i oszczędzają, jakby śluby, chrzciny, urodziny i fiesty były głównym powodem życia. […] Nie traktują takiej zabawy z takim samym nastawieniem, jakie ludzie Zachodu mają do czasu wolnego8.

Amerykański socjolog Nels Anderson uważał, że nawet w uprzemysłowionym świecie „obowiązki poza pracą” nie są tym samym co czas wolny: „Wypełniając takie obowiązki, podtrzymujemy status dobrego małżonka, dobrego rodzica, dobrego sąsiada, dobrego obywatela, dobrego przyjaciela itd. Na wszystkie te role należy zapracować, a włożony w nie wysiłek bywa równie satysfakcjonujący jak spędzanie wolnego czasu”9. Choć Tilly’owie prawdopodobnie zaliczyliby tego rodzaju obowiązki społeczne do swojej definicji pracy, nie chcę się posuwać tak daleko. Z pewnością nie mówimy tu o czasie, który można wypełnić dowolnie. Przez zdecydowaną większość historii czas wolny składał się z krótkich zabaw i rozrywek, a w wypadku nielicznych szczęśliwców oznaczał też możliwość podróżowania dla przyjemności (tzw. grand tour), wakacje i hobby; czynności wykonywane wyłącznie dla zabawy i na własny koszt10. Zwykli mężczyźni i kobiety na Zachodzie mogli doświadczyć takich rzeczy dopiero w XX w. Dla dużej części globalnej populacji do dziś pozostają one poza zasięgiem.

Mamy silne poglądy na temat roli, jaką praca odgrywa w naszym życiu: niezależnie od tego, czy mowa o naszych preferencjach co do jej formy – samozatrudnienie lub praca najemna – wyobrażeniach na temat typowo męskich lub żeńskich zawodów lub opiniach dotyczących godziwego wynagrodzenia. Poglądy te rozwijały się z biegiem czasu, uwzględniając wspólne doświadczenia, a ostatecznie mają źródła w początkach ludzkiej egzystencji. Określamy pracę, biorąc pod uwagę nie tylko nasz indywidualny wysiłek – ból pleców, pot na czole czy zmęczenie psychiczne – ale także to, z kim, dla kogo lub pomimo kogo wykonujemy nasze zadania. Ludzie nie są samotnymi wyspami: nawet Robinson Crusoe znalazł swojego Piętaszka (i szybko kazał mu pracować w roli służącego). Relacje międzyludzkie mają zasadnicze znaczenie i będą głównym punktem zainteresowania tej książki. Gdy spoglądamy na długą i globalną historię pracy, możemy dostrzec powracające wzorce: jak związane z nią zasady są zakorzenione w intymnych relacjach społecznych, jak korzystamy z jej owoców, jakie znaczenie do niej przywiązujemy. Czy jesteśmy zmuszeni pracować dla kogoś innego, czy mamy wybór? Jaka jest nagroda za naszą pracę i kto określa, jaka powinna ona być? Czy możemy znieść różnice w płacach? Czy pracujemy razem w gospodarstwie domowym, czy z innymi poza nim? Kto się nami zaopiekuje, kiedy nie możemy już dłużej pracować? Praca definiuje nas społecznie na wiele sposobów. W konsekwencji dążenie do godziwego wynagrodzenia (z wykorzystaniem zarówno strategii indywidualnych, jak i zbiorowych) jest nieodłączną częścią jej społecznego wymiaru.

Na przestrzeni dziejów wymyślono szereg rozwiązań w sprawie organizacji pracy. Do 12 tysięcy lat temu – czyli przez 98 procent historii ludzkości, aż do czasu „wynalezienia” rolnictwa – praca była podzielona między małe społeczności składające się tylko z kilku gospodarstw domowych. Ludzie wspólnie zbierali żywność i dzielili się między sobą owocami swojej pracy na zasadzie wzajemności. Te wzajemne stosunki pracy11 zachodzące między członkami kilku gospodarstw domowych, współpracującymi ze sobą w ramach hord łowców i zbieraczy, możemy nazwać „wewnętrznymi” – w przeciwieństwie do późniejszych „zewnętrznych” stosunków pracy, które zachodziły poza gospodarstwem domowym lub zespołami takich gospodarstw.

Nadwyżki żywnościowe społeczeństw rolniczych umożliwiły wprowadzenie podziału pracy na wielką skalę. Po tysiącach lat zaowocowało to powstaniem najwcześniejszych miast ze specjalistycznym podziałem zajęć, a ostatecznie, 5 tysięcy lat temu, narodzinami pierwszych państw. W tych bardziej złożonych społeczeństwach, składających się z setek lub tysięcy gospodarstw domowych, wzajemne stosunki pracy zostały uzupełnione przez stosunki zewnętrzne. Można je podzielić na samozatrudnienie i daniny, po pojawieniu się rynków doszły jeszcze dobrowolna praca najemna, niewolnictwo i przedsiębiorczość. Od tego momentu historię ludzkości można zasadniczo postrzegać jako eklektyczną mieszankę kilku różnych rodzajów stosunków pracy, które istniały równocześnie – uzupełniając się lub ze sobą konkurując.

Staliśmy się znacznie bardziej świadomi tej eklektycznej mieszanki po upadku Związku Radzieckiego, kiedy to alternatywa w postaci państwowego socjalizmu lub komunizmu ogłosiła w Europie Wschodniej bankructwo – i kiedy, nieprzypadkowo w tym samym czasie, przyspieszyła gwałtownie globalizacja. Chiny, Afryka i prekolumbijska Ameryka mają własne fascynujące historie pracy. Wzięte razem składają się one na opowieść znacznie bardziej skomplikowaną niż ta o prostej i stałej ścieżce rozwoju, która zaczyna się od łowców-zbieraczy, potem dociera do starożytnych niewolników, pańszczyźnianych chłopów średniowiecznych, przenoszących się do fabryk rolników i rzemieślników, zbacza na chwilę w stronę komunizmu (lub nie), aż wreszcie, ponad 100 milionów pracowników obozów koncentracyjnych później, prowadzi nas do obecnego stanu.

Spojrzenie na pracę przez pryzmat różnych epok i miejsc pozwala nam prześledzić złożoność jej historiiI. Oprócz gospodarki rynkowej, którą dziś bierzemy za pewnik, istnieją systemy oparte na wzajemnych relacjach (stworzone przez naszych przodków, łowców-zbieraczy, ale wciąż obecne w dzisiejszych gospodarstwach domowych) i społeczeństwa daninowo-redystrybucyjne. Pewne wzorce się powtarzają: praca najemna na dużą skalę, praca niewolnicza, samozatrudnienie, a nawet gospodarki rynkowe pojawiały się wielokrotnie w różnych częściach świata i (czasami) ponownie znikały. Prowadziły one do powstania bardzo zróżnicowanych relacji między ludźmi a pracą oraz do zmiennych stawek wynagrodzeń – określanych nie zawsze przez rynek lub ludzi u władzy, ale także przez indywidualne lub zbiorowe działania pracowników najemnych, których walka o godziwą zapłatę odpowiadała na – lub zaostrzała – nierówności społeczne.

U podstaw strukturalnych zmian w historii pracy leżą doświadczenia i zachowania poszczególnych mężczyzn i kobiet. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie pracują nie sami i na pewno nie tylko dla siebie. Przede wszystkim każdy człowiek spędza największą część swojego życia, pracując w rodzinie lub w gospodarstwie domowym, definiowanym po prostu jako grupa krewnych, którzy łączą swoje dochody, z reguły mieszkają i jedzą razem. Aktywność wszystkich członków takiej grupy można zatem postrzegać jako całość12. Koordynują oni swoje działania i w tym sensie możemy mówić o strategii grupowej – „strategii życia w gospodarstwie domowym”13. W ramach tej strategii dochodzi do podziału zadań wedle umiejętności, płci, wieku i relacji małżeńskich. Tak więc wychodząc od idei pojedynczej osoby, możemy wyróżnić pierwszą powłokę – gospodarstwo domowe – wytworzoną wokół jednostki.

Patrząc szerzej, członkowie różnych gospodarstw domowych pracują razem w większych grupach społecznych, nazwijmy je wspólnotami politycznymi – to druga powłoka. Przez długi czas były one małe, jak hordy łowców-zbieraczy, ale działały również w ramach większej całości: grup hord, wymieniających się na przykład partnerami, co jest niezbędne dla zachowania różnorodności genetycznej. Po rewolucji neolitycznej mogły się narodzić państwa (miasta). W tych złożonych wspólnotach wymiana towarów i usług została zorganizowana w sieć redystrybucyjną opartą na daninach, jak w starożytnym Egipcie czy w państwie Inków. Stopniowo zaczęła przyjmować również postać rynków14. Wspólnoty polityczne pozwalają ustalać zasady gry obowiązujące na rynku, ale mogą również stać się zakładnikiem niektórych graczy rynkowych15. Czasem dochodzi do zmiany w relacjach władzy – bywa, że członkowie danej wspólnoty polegają bardziej na administracji politycznej, a innym razem na rynku.

Ludzie pracują z innymi i dla innych. Sugeruje to istnienie poziomych i pionowych stosunków pracy – zarówno w gospodarstwie domowym, jak i poza nim. Poziome stosunki pracy powstają, gdy wykonujemy obowiązki razem ze współpracownikami. Pionowe wyznaczają, dla kogo pracujemy i na jakich zasadach. Zasady te (domyślne lub wyrażone wprost, pisemne lub niepisane) określają rodzaj i godziny pracy, formę i wysokość wynagrodzenia, poziom obciążenia fizycznego i psychicznego, a także zakres swobody i autonomii16.

Wychodząc od różnic między jednostkami, gospodarstwami domowymi, wspólnotami politycznymi i rynkiem, możemy odwzorować szczególnie pionowe stosunki pracy: kto decyduje o tym, jaka praca ma być wykonywana i na jakich zasadach? To zazwyczaj w takich kategoriach rozmawiamy o stosunkach pracy, stąd wszystkich członków danego społeczeństwa można sklasyfikować, zadając następujące proste pytania: czy jeszcze nie pracują, czy już nie mogą pracować? Czy mają tyle pieniędzy, że w ogóle nie muszą tego robić? Czy pracują głównie w gospodarstwie domowym lub w małej grupie; w dawnym społeczeństwie redystrybucyjnym opartym na daninach, w którym wysiłki wszystkich skupiały się wokół boga i jego świątyni; czy przede wszystkim na rynku? A jeśli na rynku, czy robią to jako przedsiębiorca, pracownik najemny, a może niewolnik?

Suma tych wszystkich stosunków pracy jest tym, co charakteryzuje społeczeństwo, możemy więc mówić o wspólnotach łowiecko-zbierackich, redystrybucyjnych – opartych na daninach – lub rynkowych.

Jednym z ograniczeń dotychczasowej historii pracy jest to, że stosunki pracy ograniczają się w niej głównie do pionowych opozycji w społeczeństwach rynkowych – między pracownikiem a pracodawcą, niewolnikiem a właścicielem niewolników, obywatelem a państwem. Z pewnością relacje te są ważne i dlatego moja historia będzie obejmowała związki zawodowe, strajki, (spisane i ustne) umowy o pracę, a także zachęty do pracy, czyli sposoby, dzięki którym pracodawca może skłonić swoich pracowników, a nawet niewolników, by wykonywali więcej zadań i robili to lepiej. Takie bodźce, jak słusznie zauważają Tilly’owie, nie ograniczają się do pieniędzy: pracownicy nigdy nie są motywowani wyłącznie płacami. Do nagród w postaci wynagrodzenia dodają zaangażowanie i przymus17. Wszystkie te środki odgrywają jakąś rolę. Jednocześnie powinniśmy pamiętać, że choć relacje władzy między pracodawcą a pracownikiem (wolnym lub nie) są realne i ważne, to na zachowanie ludzi pracy wpływają jeszcze inne czynniki poza tego rodzaju podporządkowaniem. W każdym znanym społeczeństwie praca jest wykonywana razem z innymi (członkami tego samego gospodarstwa domowego, współpracownikami najemnymi, współniewolnikami lub robotnikami przymusowymi), a wzajemne, poziome relacje są nieodłączną częścią jej historii.

Istnieje szeroka gama form wzajemnej współpracy lub wspólnego sprzeciwu, w zależności od rodzaju zawartej „umowy”. Fundamentem jest na ogół ciche porozumienie między członkami gospodarstwa domowego – nieodpłatna praca opiekuńcza lub praca w rodzinnym gospodarstwie rolnym. Większość czytelników i czytelniczek ma teraz indywidualną umowę o pracę, ale nadal musi na co dzień wchodzić w bardziej lub mniej przyjemne interakcje ze współpracownikami. W przeszłości nie wyglądało to diametralnie inaczej, chociaż spotykało się także grupy pracowników, którzy sami się zatrudniali i otrzymywali akord w ramach wspólnego podwykonawstwa18. System chałupniczy, również opierający się na podwykonawstwie, ale bez aspektu kooperacyjnego, obrazuje, jak wyzyskowe mogą być takie relacje – niewolnicy także pracowali razem, a dodatkowo wolni i niewolni pracownicy mogli współpracować przy wykonywaniu tych samych zadań. Wszystkie tego rodzaju poziome stosunki pracy mogą ułatwiać lub utrudniać życie pracownikom i zależy to nie tylko od ich właściciela lub szefa.

Krótko mówiąc, zarówno pozioma współpraca, jak i pionowe podporządkowanie są ważnymi aspektami całościowej historii pracy i będą głównym tematem tej książki19. Środki władzy obecne w pionowych relacjach, na przykład te, którymi dysponuje pan w kontrze do sługi lub właściciel plantacji w kontrze do niewolnika, mają większą siłę oddziaływania, ponieważ ostatecznie mogą być egzekwowane za pośrednictwem wspólnoty politycznej. Nie znaczy to jednak, że w codziennej praktyce tylko takie pionowe relacje dają lub niszczą przyjemność z pracy.

Relacja między włożonym wysiłkiem a otrzymanym wynagrodzeniem to kolejny ważny czynnik, który wpływa na to, jak indywidualne doświadczenie łączy się ze strukturalnymi zmianami. W wypadku łowców-zbieraczy grupa pracuje razem, a zysk jest dzielony w zasadzie równo między jej członków; wśród najwcześniejszych rolników (nawet jeszcze tysiąc lat temu w Afryce) sprawy wyglądały podobnie. Ostatecznie jednak rolnictwo zaczęło przynosić na tyle duże nadwyżki, że niektórzy członkowie grupy mogli się wyspecjalizować w zawodach pozarolniczych, a nieliczni zawłaszczyć większą część dobytku. Co więcej, grupa stała się na tyle duża, że objęła niezbędną rolę przywódczą.

Dystrybucja nadwyżek przyjęła szczególną formę w miastach i związkach miast. Były to złożone społeczeństwa, które wypracowały formalne systemy redystrybucji, zorganizowane na przykład wokół świątyni. Wszystkie nadwyżki należały teoretycznie do bogów świątynnych i ich sług – to znaczy do elity, między którą kapłani następnie dzielili całość. Taka redystrybucja nie była oczywiście równa, wszystko zależało od roli, jaką przypisywano danemu gospodarstwu domowemu we wspólnocie. W społeczeństwach teokratycznych kapłani byli ważniejsi niż rolnicy. Tak oto zinstytucjonalizowano nierówną redystrybucję wspólnych dochodów.

W państwach – to znaczy wspólnotach politycznych – które wyłoniły się ze związków miast, elity stawały się coraz silniejsze, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Wewnątrz wspólnot mogły teraz żądać, w imieniu państwa, nie tylko wszystkich dochodów, lecz także środków produkcji oraz, w zamian za wynagrodzenie, usług obywateli niebędących właścicielami majątku (na przykład zawodowych usług wojskowych). Jednocześnie niektórzy obywatele pracowali dla siebie, a kupcy oraz inni profesjonaliści mieli możliwość nabywania zasobów produkcyjnych i – docelowo – zatrudniania pracowników najemnych. Na zewnątrz państwo mogło pozyskiwać jeńców wojennych, zmuszanych następnie do pracy jako niewolnicy. Gdy byli już dostępni jako zasób produkcyjny, można było sprzedawać ich wraz z potomstwem osobom prywatnym. W ten sposób oprócz rynków ziemi i towarów powstały również rynki niewolników i pracy.

Skoro wraz z pojawieniem się państw często dochodziło do rozdźwięku między wysiłkiem a wynagrodzeniem – krótko mówiąc, powstały nierówności społeczne – podstawowe pytanie brzmi: jak zareagowały na to ofiary tego systemu (a czasem także osoby, które im współczuły)? Bądź co bądź wspólne korzenie ludzkości sięgają czasów, gdzie obowiązywały znacznie bardziej egalitarne stosunki pracy między łowcami-zbieraczami – a czasy te, co warto nieustannie przypominać, obejmują 98 procent naszej historii. Jak pokażę w rozdziale 1, u podstaw relacji międzyludzkich leży zasada wzajemności. Liczne późniejsze odstępstwa od tej zasady, zarówno w polityce daninowo-redystrybucyjnej, jak i rynkowej, spowodowały konieczność ideologicznego dostosowania. Trzeba było jakoś przekonać ludzi pracy, by się pogodzili z nową sytuacją nierówności. A przynajmniej spróbowali to zrobić. Alternatywą jest bowiem destabilizacja wspólnoty politycznej20. W tej książce przyjrzymy się indywidualnym i zbiorowym próbom radzenia sobie z tym problemem.

Jeśli chodzi o indywidualne próby poprawy warunków pracy (ewentualnie próby ich złagodzenia lub zapobieżenia ich pogorszeniu), to sprowadzają się one zazwyczaj do utrzymywania dobrych relacji z szefem lub jego współpracownikami. Podobne zachowanie dotyczy samozatrudnionych oraz ich klientów. Jeśli to się nie udaje, można szukać nowego szefa (lub klientów) lokalnie bądź podjąć decyzję o przeniesieniu się w inne miejsce21. Ludzie pracy mają jednak do wyboru jeszcze inne rozwiązania. W praktyce chodzi o stopniowe łączenie różnych stosunków pracy, a nie nagłą zmianę strategii. Pomyślcie o chałupnictwie, w którym chłopi łączyli pracę rolniczą z tkaniem płótna. Tak zwana proletaryzacja chłopów, którzy stali się robotnikami fabrycznymi, trwała wiele pokoleń, czasem i dziesięć. Nawet niewolnicy, na przykład w cesarstwie rzymskim i dziewiętnastowiecznej Brazylii, próbowali niekiedy odkładać pieniądze, by kupić wolność – dla siebie lub swojego potomstwa. Potem mogli samodzielnie funkcjonować jako drobni rolnicy lub rzemieślnicy. Rosyjscy chłopi pańszczyźniani podlegali obowiązkowi pracy na rzecz właściciela, oprócz tego pracowali dla siebie, a do swoich dochodów dodawali też często zyski z pracy zarobkowej w mieście.

Siła zbiorowa pracowników wyraża się natomiast w organizowaniu strajków czy działalności stowarzyszeń i związków zawodowych. W tym wypadku również istnieje wiele możliwych dróg. Pracownicy najemni mogą się przyłączyć do strajku lub nie, pozostać neutralni lub wziąć udział w pikiecie. Niewolnicy mogą próbować zbiec, starać się jak najlepiej wykorzystać swoją sytuację, wszcząć bunt lub połączyć siły, aby go odeprzeć.

Wszystkie znane nam stosunki pracy wynikały z tych strategii oraz ich różnych inwersji i kombinacji. Kolejne zmiany, przejście od dominującego niewolnictwa do pracy najemnej, były oczywiście napędzane przez państwa. Te mogą na przykład narzucić niewolnictwo albo je znieść; umożliwić wolną pracę najemną i niezależną przedsiębiorczość za pomocą ustawodawstwa i regulacji lub je zniszczyć, jak w wypadku rewolucji komunistycznych w różnych krajach.

Odróżnianie zmian inicjowanych przez państwo od tych zapoczątkowanych przez pracowników jest przydatne, jeśli chcemy oddać tym drugim ich sprawczość, a także uporządkować historię pracy. Jednocześnie zaciemnia ono związek między państwem a obywatelami. Wspólnotom politycznym nie wolno bezkarnie zmieniać zasad, a pracownicy nie mogą się im sprzeciwiać bez usankcjonowania. Panujący system idei i zasad związanych z pracą składa się na coś, co moglibyśmy nazwać ideologią pracy, która w społeczeństwie pełni funkcję siły wiążącej.

Książka została usystematyzowana chronologicznie i tematycznie. Podejmowane w niej kwestie w mniejszym lub większym stopniu powracają w każdym z sześciu wyróżnionych przeze mnie okresów. Pierwszy z nich jest zdecydowanie najdłuższy: od pojawienia się homo sapiens (z badań genetycznych wynika, że nasz gatunek oddzielił się od neandertalczyków 700 tysięcy lat temu) do neolitu, czyli rewolucji rolniczej. Początkowo, i to musi być nasz punkt wyjścia, nie istniały zasadnicze różnice między próbami przetrwania podejmowanymi przez ludzi i zwierzęta, ale ze względu na rozwój mowy u człowieka, a tym samym form komunikacji, stopniowo rodziły się nowe rodzaje współpracy. Jednostka należała do gospodarstwa domowego, gospodarstwa domowe tworzyły grupy, a te wymieniały się jednostkami. Wszystkie prace odbywały się w ramach tego systemu.

Nawet po rewolucji neolitycznej sprzed około 12 tysięcy lat relacje wzajemności jeszcze długo pozostawały normą. Niemniej rewolucja ta stworzyła większe możliwości zdobywania i gromadzenia żywności, a tym samym podziału pracy. To z kolei doprowadziło do szybszego bogacenia się części gospodarstw domowych i ostatecznie do dysproporcji majątkowych między nimi. Ziarna nierówności zostały zasiane; obok współpracy pojawiło się także podporządkowanie. Różnice w tym drugim z sześciu wyróżnionych przeze mnie okresów nadal jednak były niewielkie. Przypadek Afryki pokazuje zaś, że nie ma związku przyczynowego między rewolucją rolniczą a nierównościami społecznymi.

Po pojawieniu się miast, najpierw w Mezopotamii około 7 tysięcy lat temu, czyli bardzo późno w historii ewolucji homo sapiens, a potem w Chinach i Indiach, możliwy stał się podział pracy: z jednej strony między obszarami miejskimi i wiejskimi, z drugiej – między samymi mieszkańcami tych pierwszych. Ten trend został wzmocniony przez wyłonienie się związków miast i narodziny państw około 3 tysięcy lat p.n.e. W tym trzecim okresie powstało już pełne spektrum stosunków pracy, znane nam do dziś. Obok jednostek i gospodarstw domowych niezbędne stały się wspólnoty polityczne wraz z ich instytucjami – przede wszystkim miasta, świątynie czy państwa, które gromadziły nadwyżkę produkcji, np. dla boga, a następnie ją redystrybuowały (system daninowo-redystrybucyjny, jak w starożytnym Egipcie i prekolumbijskiej Ameryce). W pierwszych państwach pojawiły się cztery nowe typy stosunków pracy: wolna praca najemna, niewolnictwo, samozatrudnienie (wliczając w to najemców) i przedsiębiorczość. Od tego momentu historia ludzkości może być postrzegana jako rywalizacja między tymi różnymi rodzajami stosunków pracy z ciągle zmieniającymi się relacjami: od współpracy po podporządkowanie. Podziały w czwartym, piątym i szóstym okresie będą wynikiem tej dynamiki.

Około 500 r. p.n.e. w trzech miejscach na świecie doszło do pewnej zmiany w sposobie przeprowadzania transakcji, co miało daleko idące konsekwencje dla już istniejących stosunków pracy – pojawiły się pieniądze. Ten „wynalazek”, głównie małe monety do codziennego użytku (głęboka monetyzacja), ułatwił poszerzenie zasięgu transakcji rynkowych, a zwłaszcza wypłacanie wynagrodzeń oraz wydawanie ich na zakup żywności czy wyrobów rzemieślniczych od osób samozatrudnionych. Dziś te formy pracy są tak ważne, że aż stały się samooczywiste, dlatego poświęcam osobny rozdział tym częściom świata, w których rozwinęły się praca zarobkowa na dużą skalę i wynagrodzenia pieniężne. Żyjący tam ludzie mogli prosperować w (zurbanizowanych) państwach, które potrafiły się utrzymać i przez długi czas odnosić sukcesy. W ich przypadku konsolidacja była co najmniej tak samo ważna jak ekspansja i agresja. Przykłady można znaleźć w różnych częściach Eurazji między 500 rokiem p.n.e. a 1500 rokiem n.e. Składają się one na czwarty z wyróżnionych przeze mnie okresów: w szczególności sekwencja persko-grecko-rzymsko-bizantyjsko-arabska na zachodzie Eurazji, dynastia Maurjów i ich następcy w Azji Południowej oraz dynastie Han i Song w Chinach – zestawiam te przykłady z państwami, które powstawały gdzie indziej i nie wprowadziły pracy najemnej, zwłaszcza z Afryki i obu Ameryk.

Niektóre państwa odniosły tak wielki sukces także – a nawet zwłaszcza – gospodarczy, że rozrosły się globalnie w piątym z wyróżnionych okresów: rozciągającym się mniej więcej od roku 1500 do roku 1800. Był to czas „globalizacji” w obecnym znaczeniu tego słowa22. Konkurencja między podmiotami politycznymi doprowadziła do tego, że organizacja pracy w różnych częściach świata zaczęła się istotnie różnić. Najbardziej uderzające przykłady to z jednej strony w Europie Zachodniej ekspansja wolnej siły roboczej wraz z nowymi formami współpracy, z drugiej zaś w Europie Wschodniej nowe formy podporządkowania w postaci pańszczyzny, a w Afryce i obu Amerykach – niewolnictwo. Jednak proces ten zaszedł także na południu i południowym wschodzie Azji. Jednocześnie zarówno w Azji Wschodniej, jak i w Europie Zachodniej – najprawdopodobniej niezależnie od siebie – nastąpiła intensyfikacja pracy chłopskich rodzin, w tym kobiet, czyli tzw. rewolucja pracownicza.

Szósty i ostatni okres (podzielony tematycznie na rozdziały 6 i 7) rozpoczyna się wraz z rewolucją przemysłową. Podział pracy i specjalizacja umiejętności doprowadziły do powstania ogromnej liczby nowych zawodów, a także do wykorzenienia wielu innych. Robotyzacja to faza, w której żyjemy obecnie. W efekcie diametralnie zmieniły się też stosunki pracy – bardziej w wyniku zrywów niż prostolinijnej ewolucji. Powoli, ale systematycznie malało znaczenie niewolnej siły roboczej dla rodzimych rynków. Zaczątkiem było zniesienie niewolnictwa na Haiti, a także transatlantyckiego handlu niewolnikami oraz poddaństwa w Europie Wschodniej. Kulminacją tego procesu było ustanowienie Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) i Powszechnej deklaracji praw człowieka.

Zmiany w stosunkach pracy, które zarysowuję w tej książceII, a już na pewno globalna konwergencja stosunków pracy w ostatnich dwóch stuleciach, powinny być postrzegane nie jako zjawisko naturalne, lecz przede wszystkim jako wynik indywidualnych i zbiorowych strategii oraz działań pracowniczych. W ich rezultacie współpraca i podporządkowanie odzyskały rodzaj równowagi. Mówimy tu o dziejach ruchu robotniczego, partii robotniczych i państwa opiekuńczego – rdzeniu klasycznej historii pracy. Doszło nie tylko do upodobnienia się globalnych stosunków pracy, ale także, co istotne, stosunków pracy między mężczyznami i kobietami.

Wykres 1. Zmiany w stosunkach pracy zarysowane w tej książce.

Niemniej, jak uczy nas najnowsza historia Europy Zachodniej, Rosji i Chin, a także obecny światowy kryzys gospodarczy, nie jest to prosty, liniowy rozwój. Wraz ze wzrostem globalnego dobrobytu, w szczególności od czasów drugiej wojny światowej, zwiększyły się nierówności między pracownikami. Książka kończy się refleksją nad przyszłością. Co długoterminowe wzorce historyczne mogą nam powiedzieć na temat obecnych lęków związanych z tak palącymi kwestiami, jak migracja, robotyzacja i równość społeczna, i na temat tego, dokąd prowadzi nas rozwój pracy? Jak będzie się wyrażała nasza potrzeba pracowania w szybko zmieniającym się świecie? Czy możemy wybrać, jak ukształtuje się nasze przyszłe życie zawodowe?

Sugeruję w tej książce, że istnieją odpowiedzi na te pytania. Tysiącletnie doświadczenie ludzkości pokazuje, że praca nie tylko jest niezbędna do naszego przetrwania – nawet w erze robotyzacji – lecz także znaczy coś więcej: poczucie spełnienia w pracy sprawia, że jest ona niezbędna dla naszej dobrej samooceny i tego, by obdarzać inne osoby szacunkiem. Historia ludzkości może być rozumiana jako krzyżowanie się dwóch fundamentalnych tendencji, które się ścierają: z jednej strony nasza historia ewolucyjna i nasza egzystencja jako łowców-zbieraczy, zakończona ledwie kilka tysięcy lat temu, wytworzyły w ludziach pragnienie sprawiedliwej nagrody za wysiłki, z drugiej – podział profesji w bardziej złożonych społeczeństwach rodzi warunki sprzyjające nierównościom. Historia pracy dowodzi, że silne ideologie broniące nierówności mogą odnieść długotrwały sukces, ale globalizacja wskazuje inny kierunek. Choć w ostatnich stuleciach różnica w wynagrodzeniach za pracę osiągnęła niespotykany wcześniej poziom, to dziś zdaje się przeważać pragnienie sprawiedliwości. Stoimy przed trudnym zadaniem realizacji tego pragnienia tak, by nie ulec pokusie utopii.

I Zob. Uwagi na temat historii, metod i teorii pracy, aby zapoznać się z różnymi podejściami do historii i stosunków pracy oraz przeglądem pola teoretycznego.
II Zob. wykres 1.
1 Ograniczają się oni do okresu kapitalizmu rozpoczynającego się od (późnego) średniowiecza (por. Ch. Tilly, As Sociology Meets History, New York 1981, rozdz. 7–9; M. van der Linden, Charles Tilly’s Historical Sociology, „International Review of Social History” 2009, nr 54, s. 237–274). Wczesne przykłady przemyślanej próby zdefiniowania pracy: S.W. Jevons, The Theory of Political Economy, London 1879, s. 181–227; tegoż, The Principles of Economics: A Fragment of a Treatise on the Industrial Mechanisms of Society and Other Papers, London 1905, s. 71–119.
2 Ch. Tilly, Ch. Tilly, Work under Capitalism, Boulder 1998, s. 22–23. Ich definicja dobrze pasuje do definicji stosowanej przez Międzynarodową Organizację Pracy; por. M. van der Linden, J. Lucassen, Prolegomena for a Global Labour History, Amsterdam 1999, s. 8–9; w kwestiach definicji i różnicy między angielskimi słowami work i labour zob. także W. Conze Arbeit, w: Geschichtliche Grundbegriffe: Historisches Lexikon zur politisch-sozialen Sprache in Deutschland, vol. 1,red. O. Brunner i in., Stuttgart 1972, s. 154–215; M. Sahlins, Stone Age Economics,Chicago 1972, s. 81; Work in France: Representations, Meaning, Organization, and Practice, red. S.L. Kaplan i C. Koepp,Ithaca 1986; On Work: Historical, Comparative and Theoretical Approaches, red. R.E. Pahl, Oxford 1988.; H. Applebaum, The Concept of Work: Ancient, Medieval and Modern, Albany 1992; K. Thomas, The Ends of Life: Roads to Fulfilment in Early Modern England, Oxford 2009; Geschichte und Zukunft der Arbeit, red. J. Kocka, C. Offe, Frankurt/New York 2000; D.J. McCreery The Sweat of Their Brow: A History of Work in Latin America, New York/London 2000, s. 3–4; „Arbeit”: Geschichte – Gegenwart – Zukunft, red. J. Ehmer, H. Grebing, P. Gutschner, Leipzig 2002; K. Weeks, The Problem with Work: Feminism, Marxism, Antiwork Politics, and Postwork Imaginaries, Durham/London 2011; J.W. Budd, The Thought of Work, Ithaca/London 2011; D. Graeber, Praca bez sensu. Teoria, tłum. M. Denderski, Warszawa 2019.
3 Por. także M. van der Linden, The Origins, Spread and Normalization of Free Labour, w: Free and Unfree Labour: The Debate Continues, red. T. Brass, M. van der Linden, Bern 1997, s. 519.
4 Ch. Tilly, Ch. Tilly, Work under Capitalism…, s. 23–24; inne spojrzenie na „użyteczność” zob. H. Applebaum, The Concept of Work…; J.W. Budd, The Thought of Work…; por. R.C. Ulin, Work as Cultural Production: Labour and Self-Identity among Southwest French Wine-Growers, „Journal of the Royal Anthropological Institute” (N.S.) 2002, nr 8, s. 691–702.
5Fighting for a Living: A Comparative History of Military Labour 1500––2000, red. E.-J. Zürcher, Amsterdam 2013.
6 Próżno szukać u Tilly’ów pojęć takich jak czas wolny, urlop, święta, wakacje, weekend lub emerytura.
7 Ten globalny obraz powstał dzięki tzw. badaniom budżetu czasu, który reprezentuje ilość czasu, jaką jednostki (zwierzęta lub ludzie) przeznaczają na wzajemnie wykluczające się czynności; N. Anderson. Work and Leisure, New York 1961, s. 102–107.
8 Tamże, s. 39.
9 Tamże, s. 40.
10 Tamże, s. 42–49; por. The Oxford Book of Work, red. K. Thomas, Oxford 1999, s. 256–257.
11 Na temat podstawowego pojęcia „stosunków pracy” używanego w tej książce: K. Hofmeester i in., The Global Collaboratory on the History of Labour Relations, 1500–2000: Background, Set-Up, Taxonomy, and Applications, „International Institute of Social History” 2015. Jest to o wiele bardziej wszechstronne ujęcie niż głównie współczesne badania „stosunków przemysłowych” w Ameryce Północnej z ich naciskiem na relacje (negocjacje zbiorowe) między kierownictwem a zrzeszonymi pracownikami, zob. J.W. Budd, The Thought of Work…, s. 1–2.
12 Na temat łączenia dochodów zgodnie z „cyklem pracy” zob. J. Lucassen, Migrant Labour in Europe 1600–1900: The Drift to the North Sea, London 1987 i tegoż, In Search of Work, Research paper 39, Amsterdam 2000. Na temat nierówności w odniesieniu do gospodarstw domowych: H. Brass, Inequalities in Food Security and Nutrition: A Life Course Perspective, wykład inauguracyjny, Wageningen University, 4 grudnia 2014, określane również jako „konflikt kooperacyjny” (A.K. Sen, Cooperation, Inequality and the Family, „Population and Development Review” 1989, nr 15, s. 61–76). Na temat niewolników w gospodarstwie domowym: Slaves and Households in the Near East, red. L. Culbertson, Chicago 2011; J.S. Tenney, Household Structure and Population Dynamics in the Middle Babylonian Provincial „Slave” Population, w: Slaves and Households in the Near East,red. L. Culbertson, Chicago 2011, s. 135–146; M. Muaze, Ruling the Household: Masters and Domestic Slaves in the Paraíba Valley, Brazil, during the Nineteenth Century, w: New Frontiers of Slavery,red. D.W. Tomich, New York 2016, s. 203–224. O odrębnych budżetach męża i żony w ramach tego samego gospodarstwa domowego w Senegalu: F. Moya, History of the Caribbean: Plantations, Trade and War in the Atlantic World, Princeton 2007. O ideologiach gospodarstw domowych w krajach rejonu chińskiego: s. Rosefielde, J. Leightner, China’s Market Communism: Challenges, Dilemmas, Solutions, London/New York 2018, rozdz. 9.
13 Nazywane także „strategiami radzenia sobie”: T. Engelen, Labour Strategies of Families: A Critical Assessment of an Appealing Concept, „International Review of Social History” 2002, nr 47(3), s. 453––464; Rebellious Families: Household Strategies and Collective Action in the Nineteenth and Twentieth Centuries, red. J. Kok, New York/Oxford 2002.
14 G. Feinman, Ch. Garraty, Preindustrial Markets and Marketing: Archaeological Perspectives, „Annual Review of Anthropology” 2010, nr 39, s. 167–191.
15 Por. R. Netting, Smallholders, Householders: Farm Families and the Ecology of Intensive, Sustainable Agriculture, Stanford 1993, zwł. s. 17 (o Marksie i Czajanowie), s. 64 (o niepotrzebnych dychotomiach).
16 Jest to definicja opracowana w IISH-Collab on Global Labour Relations 1500–2000. Zob. K. Hofmeester i in., The Global Collaboratory on the History of Labour Relations…
17 Ch. Tilly, Ch. Tilly, Work under Capitalism…, s. 73–75, 87. Zob. też w niniejszej książce s. 53, 406.
18 P. Lourens, J. Lucassen, Arbeitswanderung und berufliche Spezialisierung: Die lippischen Ziegler im 18. und 19. Jahrhundert, Osnabrück 1999; G. Kessler, J. Lucassen Labour Relations, Efficiency and the Great Divergence: Comparing Pre-Industrial Brick-Making across Eurasia, 1500–2000, w: Technology, Skills and the Pre-Modern Economy in the East and the West. Essays Dedicated to the Memory of S.R. Epstein,red. M. Prak, J. Luiten van Zanden, Leiden/Boston 2013, s. 259–322; zob. też w niniejszej książce s. 72.
19 Nawiasem mówiąc, nie wyklucza to współpracy między pracodawcą a pracownikiem, jak wyjaśniam w tej książce, zwłaszcza na s. 576.
20Pathways to Power: New Perspectives on the Emergence of Social Inequality,red. T. Douglas Price, G.M. Feinman, New York 2012; Zobacz też trójkąt w K. Davids, Religion, Technology, and the Great and Little Divergences: China and Europe Compared C. 700–1800, Leiden/Boston 2013 (nie tylko państwo i rynek, ale także religia).
21 P. Manning, Migration in World History, wyd. 2, London/New York 2013; Globalising Migration History: The Eurasian Experience (16th–21st Centuries), red. J. Lucassen, L. Lucassen, Leiden/Boston 2014.
22Colonialism, Institutional Change, and Shifts in Global Labour Relations,red. K. Hofmeester, P. de Zwart, Amsterdam 2018.