Historia państw świata w XX wieku. Litwa - Piotr Łossowski - ebook

Historia państw świata w XX wieku. Litwa ebook

Piotr Łossowski

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

Wybitny znawca dziejów Litwy i kultury litewskiej - przedstawiając najnowszą historię tego kraju, od czasów powstania styczniowego po dzień dzisiejszy - ukazuje proces kształtowania się idei narodowej i jej szerzenia się w społeczeństwie, co ma istotne znaczenie dla zrozumienia złożonych wzajemnych stosunków polsko-litewskich, a także zrozumienia przesłanek dzisiejszej polityki państwa litewskiego. 
[Opis]  

 

Seria: Historia państw świata w XX wieku 

 

/Historia państw świata w XX wieku. LitwaPiotr Łossowski, 2001 rok, ISBN 8385660593, wydanie I, Trio/ 

 

Książka dostępna w zasobach:  
Miejska Biblioteka Publiczna im. Władysława Reymonta w Skierniewicach (2) 
Gminny Ośrodek Kultury w Domaniewicach 
Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu 
Biblioteka Miejsko-Powiatowa w Kwidzynie 
Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna im. Marii Fihel w Miechowie 
Biblioteka Publiczna Gminy Nadarzyn 
Miejska Biblioteka Publiczna im. Jana Pawła II w Opolu (3) 
Książnica Pruszkowska im. Henryka Sienkiewicza w Pruszkowie (2) 
Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Wola m.st. Warszawy (3) 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 334

Rok wydania: 2001

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



PIOTR ŁOSSOWSKI

LITWA

WYDAWNICTWO TRIO

WARSZAWA 2001 

Opracowanie graficzne:

Jan Bokiewicz

Komitet Redakcyjny serii:

prof, dr hab. Bronisław Nowak

prof, dr hab. Jerzy Tomaszewski

prof, dr hab. Marian Wojciechowski

W książce wykorzystano zdjęcia archiwalne oraz ze zbiorów Autora

Książka opublikowana została dzięki pomocy finansowej

Ministerstwa Edukacji Narodowej

© Copyright by Piotr Łossowski and Wydawnictwo TRIO,

Warszawa 2001

ISBN 83-85660-59-3

Wydawnictwo TRIO, Warszawa, ul. Nowy Świat 18/20

e-mail: [email protected]

Wydanie I. Ark wyd. 17,0

Druk: Łódzkie Zakłady Graficzne, Łódź, ul. Dowborczyków 18

Od Autora

Litwa – nazwa, z którą w tradycji polskiej wiąże się tyle skojarzeń, przypominając dawne wspólne dzieje, ale i bliższe złożone i trudne czasy. Słowo to symbolizuje także stan obecny, kiedy po trwającej przez dziesięciolecia izolacji Litwa zbliżyła się do Polski, kiedy stosunki polsko-litewskie rozwijają się wszechstronnie, obejmując sprawy polityczne, kulturalne, gospodarcze i militarne. Trwa ożywiona, jak nigdy, wymiana i ruch przez granicę. Wprawdzie niezbyt długą, lecz bardzo ważną, bo bezpośrednią, przez którą przebiegają dwa szlaki drogowe i linia kolejowa. Tędy wiedzie też droga dalej na północ – do Łotwy i Estonii.

W ślad za tym ożywieniem nie idzie jednak w parze upowszechnienie wiedzy o naszym litewskim sąsiedzie. Wciąż znajomość Litwy jest w Polsce powierzchowna, nie pozbawiona stereotypów i uprzedzeń, które zakorzeniły się w naszej świadomości.

Można nawet powiedzieć, że niewiele ze swej aktualności straciła kpina Adama Mickiewicza, który w III części Dziadów takie oto słowa włożył w usta bywalca salonów warszawskich:

O Litwie, dalibógże! mniej wiem niż o Chinach –

Constitutionnel coś raz pisał o Litwinach,

Ale w innych gazetach francuskich ni słowa.

W książce niniejszej próbuję spojrzeć w sposób pogłębiony na historię Litwy od drugiej połowy XIX w. poczynając, a na czasach współczesnych kończąc. Pragnę zobrazować i wyjaśnić postawy Litwinów, ich dążenia i zachowania, pokazać trudności, jakie napotkali na drodze odrodzenia narodowego, i ukazać ich największe osiągnięcie, a było nim bez wątpienia stworzenie niepodległego państwa w okresie międzywojennym. Jaka była sytuacja Litwinów po klęsce powstania styczniowego, jakich szukali oni dróg ratunku przed grożącym im wynarodowieniem, skąd i jak czerpali siłę i dynamikę swego ruchu narodowego, w jakich okolicznościach utworzyli państwo i jak je urządzili, jak przebiegały lata okupacji hitlerowskiej i długie dziesięciolecia narzuconych siłą rządów sowieckich na Litwie, jakie były źródła i przejawy litewskiego ruchu oporu i wreszcie jak Litwa odzyskała ponownie swą niepodległość – to główne problemy i pytania, na które starałem się szukać odpowiedzi pisząc tę książkę.

Jest ona owocem i w pewnym stopniu uwieńczeniem moich wieloletnich badań nad historią Litwy i innych krajów bałtyckich, nad dziejami polsko-litewskich stosunków. Jest rezultatem długotrwałych poszukiwań w archiwach i bibliotekach Polski i Litwy. Ale jest także wynikiem osobistych doświadczeń, obserwacji i przeżyć, które były moim udziałem podczas pobytu na Litwie w czasie drugiej wojny światowej, jak również podczas wielokrotnych wyjazdów naukowo-badawczych w latach późniejszych. Sądzę, że to wszystko pozwoliło mi nie tylko poznać Litwę, lecz także, co bardzo ważne, zrozumieć Litwinów.

Literatura polska na temat historii Litwy uległa w ostatnich latach znacznemu wzbogaceniu. Nie brak prac cennych i bogatych źródłowo. Nie powstała jednak synteza, która objęłaby całokształt dziejów Litwy w czasach najnowszych. I tę właśnie lukę pragnąłem wypełnić poprzez napisanie niniejszej książki.

Ukazuje się ona w ramach popularnej serii historii poszczególnych państw, którą zainicjowało z powodzeniem wydawnictwo TRIO. Narzuciło to jednak autorowi konieczność przestrzegania przyjętych w serii reguł – trzymania się bardzo syntetycznego, skróconego zapisu, prezentowanego jednocześnie w sposób jak najbardziej przystępny. Mając to wszystko na uwadze dążyłem do zachowania ciągłości wykładu, niepominięcia znaczących wydarzeń, sięgania w analizach i komentarzach do istoty rzeczy, ograniczając jednocześnie cytaty i bardzo oszczędzając w słowach.

Adresując książkę do Czytelnika polskiego nie mogłem pominąć spraw polsko-litewskich, a także kwestii wiążących się z obecnością mniejszości polskiej na Litwie. Czyniłem to jednak tylko w takim zakresie, ile tego wymagało zobrazowanie samej historii Litwy, która była dla mnie stale głównym przedmiotem zainteresowania.

Baza źródłowa pracy jest bogata i zróżnicowana. Złożyły się na nią dawne kwerendy i własne badania. Wszakże uzupełnione o studia nad najnowszą historyczną literaturą litewską. A podkreślić trzeba, że w ostatnich latach, w okresie po odzyskaniu niepodległości przez Litwę, ukazało się w tym kraju dużo niezmiernie interesujących książek, które pozwoliły poszerzyć naszą wiedzę na temat najnowszej historii Litwy.

Jeżeli po przeczytaniu tej książki Czytelnik nie tylko pogłębi swą wiedzę na temat naszego sąsiada na północy, lecz także lepiej zrozumie przeszłość i dążenia współczesne Litwinów – to wówczas zamierzenia autora uznać będzie można za w pełni udane.

Piotr Łossowski

Odrodzenie narodowe Litwinów

Sytuacja na Litwie w połowie XIX wieku. Powstanie 1863 roku i jego następstwa

W połowie XIX w. Litwa znalazła się w trudnym położeniu. Od czasu stłumienia powstania listopadowego władze carskie zmierzały konsekwentnie do rusyfikacji kraju, do całkowitej jego unifikacji z resztą cesarstwa. Wśród celów sprecyzowanych przez wileńskiego generała-gubernatora w 1862 r. na plan pierwszy wysunęło się dążenie do „nadania tutejszemu krajowi takiego kierunku rozwoju, by się zlał ostatecznie z narodowością rosyjską”. Najważniejszą przeszkodę na drodze do realizacji tego zamierzenia władze dostrzegały w daleko posuniętej polonizacji Litwy i starały się ją podważyć. Dlatego konfrontacja rosyjsko-polska stanowiła główną oś nurtujących kraj napięć.

Społeczność litewska, etniczni Litwini, a byli nimi wówczas prawie wyłącznie chłopi, pozostawała na uboczu tej walki. Włościanie skupiali swe troski wokół spraw dnia codziennego. Natomiast świadomość narodowa w sensie nowoczesnym pozostawała wśród nich w stanie uśpienia. Funkcje jej pełniły religia katolicka, język i obyczajowość.

Ale już w tym czasie ujawniły się dwa zjawiska, sygnalizujące, że bierne dotychczas postawy chłopów mogą ulec zmianie.

Po pierwsze chodziło o żywy oddźwięk, jaki znalazły hasła walki z pijaństwem, rozpowszechniane przez duchowieństwo, a zwłaszcza biskupa żmudzkiego Motiejusa Valančiusa (Wołonczewskiego). Wyrósł z tego ruch na rzecz trzeźwości, powstały liczne bractwa, które zyskały szersze społeczne znaczenie.

Po drugie dał się zaobserwować niezwykły pęd chłopów litewskich do oświaty. Etnograf Aleksander Połujański, który przewędrował Litwę wzdłuż i wszerz, pisał w 1859 r., że Litwin „miłując mowę swych przodków, własnym kosztem i staraniem kształci swe dzieci.

Także w kościele młodzi i starzy modlą się na książkach i w każdej prawie chacie litewskiej znaleźć można książki do nabożeństwa w języku narodowym”. Uczono też dzieci czytania i pisania po domach, a także w licznych szkółkach parafialnych, które powstawały w całej Litwie.

Pozorny spokój i ciszę przerwało poruszenie, które ogarnęło kraj w 1861 r. Za przykładem Królestwa Polskiego również na Litwie miały miejsce liczne demonstracje, w których wzięło udział wiele tysięcy ludzi. Stanowiły one protest wobec polityki władz, niosły liczne żądania przywrócenia praw, zniesienia ograniczeń wprowadzonych po powstaniu 1830-1831 r. Były przejawem zaostrzającej się konfrontacji polsko-rosyjskiej, zmagań o oblicze i dalszy rozwój ziem zabranych.

Również w samym powstaniu 1863 r. mieszkańcy Litwy wzięli aktywny, rzucający się w oczy udział. Wielce znamienne było to, że do szeregów powstańczych poszła nie tylko polska szlachta, zarówno ziemiańska, jak i zagrodowa, polscy mieszkańcy miast i miasteczek, lecz także chłopi litewscy. Udział chłopów był tu jednym z najwyższych w skali wszystkich ziem ogarniętych powstaniem.

Pierwsze oddziały powstańcze księdza Antoniego Mackiewicza i Ludwika Narbutta zaczęły działać na Litwie już na początku 1863 r. Prawdziwego rozmachu powstanie nabrało w kwietniu, gdy na jego czele stanął płk Zygmunt Sierakowski „Dołęga”. Zwycięstwo Sierakowskiego pod Ginetynami odbiło się głośnym echem na całej Żmudzi. Gdy dla zorganizowania swego wojska Sierakowski zatrzymał się w lasach puszczy Andronickiej, siły jego liczyły już 2,5 tys. ludzi. W szeregach Język polski i żmudzki były zupełnie równouprawnione: niemal we wszystkich batalionach kosynierów komenda była żmudzka. Mieszkańcy okoliczni popierali i wspomagali obóz powstańczy”.

Wydawało się, że wojsko „Dołęgi” wzrośnie wkrótce do wielu tysięcy powstańców. Na przeszkodzie stanęła jednak rychła klęska Sierakowskiego, ale jego wysiłek kontynuowali inni. Oddziały na Litwie walczyły z dużą zaciętością do końca 1863 r., a niektóre z nich przetrwały do 1864 r. Były wśród nich oddziały czysto chłopskie, na czele których stali również wyrośli z szeregów chłopi.

Chociaż do powstańców-Litwinów zwracano się po litewsku, chociaż śpiewali oni litewskie pieśni, to jednak o jakiejkolwiek odrębności nie było mowy. Wszyscy walczyli przeciwko rosyjskiej przemocy, o wspólne polsko-litewskie cele.

Wszakże, jak podkreśla badacz problemu Dawid Fajnhauz, rok 1863 odegrał dla Litwinów poważną rolę narodotwórczą w sensie ugruntowania więzi narodowej. Powstanie poruszyło dogłębnie masy chłopskie, które pozostawały dotychczas bierne. Chłopi zaczęli wychodzić z wiekowej izolacji. Walka zbrojna w obronie religii katolickiej jednoczyła i ożywiała świadomość narodową.

Lata popowstaniowe przyniosły wzrost prześladowań, który przekroczył wielokrotnie wszystkie poprzednie restrykcje. Ciosy spadały przede wszystkim na społeczność polską, ale godziły także w Litwinów. Rząd rosyjski uznał, że nadszedł czas zrealizowania od dawna pielęgnowanej idei rusyfikacji Litwy. Polaków chciano zgnębić prześladowaniami, Litwinów zaś – „ciemny lud wiejski” – zrusyfikować. Temu celowi służyło rozporządzenie władz z 13 września 1865 r., które zakazywało drukowania .jakichkolwiek wydawnictw w narzeczach litewskim i żmudzkim łacińsko-polskimi literami”. Zamiast tego narzucano Litwinom alfabet rosyjski, tzw. grażdankę.

Kiedy bierze się do ręki modlitewniki czy inne broszury wydrukowane grażdanką, doznaje się dziwnego uczucia. Niby są napisane te same litewskie słowa, lecz zmienione przez obcy alfabet. Upodobniły się one zewnętrznie do wyrazów rosyjskich, a o to rządowi chodziło. Wprowadzenie czcionek rosyjskich miało być pierwszym, być może przełomowym krokiem na drodze wiodącej do całkowitej rusyfikacji.

Jednak władze się przeliczyły. Chłopi litewscy stanowczo odrzucili nowe druki, nie chcieli wcale ich czytać. Co więcej, walka o prawo do własnego pisma zogniskowała wysiłki Litwinów. Z jednej strony ponawiano wobec władz coraz to nowe prośby o zniesienie zakazu, ale z drugiej – podjęto się w sąsiednich Prusach drukowania książek w dotychczasowym alfabecie łacińskim, co było znacznie ułatwione dzięki zamieszkiwaniu za granicą niemiecką sporej liczby Litwinów, którzy zechcieli służyć pomocą swym rodakom z Wielkiej Litwy. Druki przemycano przez granicę, a następnie zaczęto je kolportować w „rosyjskiej” Litwie.

Pierwszy rozpowszechnianiem zakazanych druków zajął się wspomniany już biskup kowieński Valančius. Do niego należał pomysł zorganizowania drukami w Prusach i przenoszenia stamtąd książek na Litwę. Sprawa powiodła się przy pomocy kilku oddanych ludzi. Przez granicę przenosić zaczęto książeczki do nabożeństwa, popularne żywoty świętych i inne broszury religijne, później także inne druki świeckie. Autorem kilku książeczek o aktualnej treści był sam biskup Valančius. Poddawał w nich krytyce postępowanie rządu w sprawie litewskiej, zwłaszcza narzucanie przewagi prawosławia. Nakazywał uczyć dzieci w domu litewskiej modlitwy oraz czytania i pisania w tym języku. Działająca w latach 1868-1870 organizacja została wykryta. Uwięziono 17 osób, sam biskup uniknął jednak aresztowania.

Rozpoczęte dzieło kontynuowali inni. Znaczną rolę odegrał pleban z Sudergi Martynas Sidaravičius, który organizował kolportaż książek przede wszystkim na Suwalszczyźnie. Sam był autorem lub redaktorem około 30 książek o treści religijnej, które – drukowane w Prusach – były przemycane na Litwę.

Stopniowo powstała i rozwinęła się sieć tajnych powiązań skupiająca się wokół dzieła drukowania i kolportowania zakazanych książek. Tam, gdzie docierały książki, tworzyły się grupy osób czytających je, powstawały szkółki dla dzieci. Znaleźli się ludzie, którzy na stałe zaczęli się trudnić przenoszeniem druków. Było to zajęcie nader niebezpieczne, w wypadku zatrzymania groziły surowe kary, włącznie z zesłaniem na Sybir. Niemniej jednak ci nosiciele książek, jak ich nazywano (knygnešiai), szli zimą i latem, w deszcz i niepogodę, przez granicę niosąc zakazane druki. Kierowały nimi przede wszystkim względy ideowe. Później uznani zostali za bohaterów narodowych. Nazwiska nosicieli książek, Jurgisa Bielinisa, Stanislovasa Didżiulisa i wielu innych, otoczone są na Litwie wyjątkową czcią i szacunkiem.

Tymczasem po 1863 r. zaczęły zachodzić na Litwie istotne przeobrażenia społeczne. Wyniknęły one stąd, że powstanie styczniowe zmusiło carat do zalegalizowania przeobrażeń agrarnych, które zostały zadekretowane przez Rząd Narodowy. Zniesiona została pańszczyzna, a część ziemi przeszła w ręce chłopów.

Wzrost zamożności chłopstwa stał się podstawą narodzenia nowych aspiracji. W latach siedemdziesiątych, a zwłaszcza osiemdziesiątych XIX w. daje się zauważyć nie notowane uprzednio zjawisko pędu synów chłopskich do nauki. Najsilniej wystąpiło ono w guberni suwalskiej, ale uwidoczniło się także i w kowieńskiej, w znacznie mniejszym stopniu w uboższej guberni wileńskiej.

W latach siedemdziesiątych synowie chłopów litewskich stanowili już większość uczniów w gimnazjum w Mariampolu, głównym ośrodku północnej Suwalszczyzny, sięgającej aż do Niemna, do przedmieść Kowna, zwarcie zamieszkanego przez ludność litewską. Szli także do gimnazjów w Suwałkach, Szawlach i Mitawie, nie tworzyli tam jednak większości. Uczniowie przeważnie przeznaczani byli do stanu duchownego i po czterech klasach odchodzili do seminariów w Wejwerach, Sejnach lub Telszach. Z czasem jednak liczba wybierających karierę świecką stawała się coraz większa.

Grono młodzieży litewskiej, uczniów gimnazjum w Mariampolu, lata osiemdziesiąte XIX w.

Władze carskie zauważyły pęd Litwinów do oświaty i pomyślały o wykorzystaniu go do własnych celów, nie rezygnując bynajmniej z zasadniczego zamierzenia rusyfikacji Litwinów. Uznały wszakże za doraźnie bardziej korzystne, aby uchodzić za ich protektorów. Dlatego w gimnazjum mariampolskim dopuszczono naukę języka litewskiego. Od 1874 r. ustanowiono na uniwersytecie moskiewskim dziesięć stypendiów, po 300 rubli rocznie, dla najzdolniejszych studentów Litwinów. Później akcja ta została rozszerzona na inne uniwersytety.

Stopniowo zaczęła powstawać warstwa nowej inteligencji litewskiej, związanej wieloma więzami ze środowiskiem wiejskim, z którego wyszła, rozumiejącej jego potrzeby i dążenia, ale przekładającej te pragnienia na język szerszych zamierzeń.

Większość z tych ludzi, zdobywając wykształcenie, nadal silnie nasycała się wszechobecnymi na Litwie pierwiastkami kultury polskiej. Najbardziej znamienny może tu być przykład Jonasa Basanavićiusa, człowieka, który w niedalekiej przyszłości położy największe zasługi w dziele odrodzenia narodowego Litwy. W swej autobiografii podaje on, że na ławie szkolnej zaczytywał się Mickiewiczem, a wiele dzieł Syrokomli znał na pamięć. Czytał utwory Stryjkowskiego, Długosza, Kromera, nie mówiąc już o Kraszewskim. I później jeszcze, na uniwersytecie, swe notatki osobiste robił w języku polskim i stale prenumerował „Przegląd Tygodniowy”.

W tych warunkach odrębność narodowa inteligenta Litwina przybierać musiała formę przeciwstawiania się otaczającej go polskości. Taka była nieubłagana logika wydarzeń i nic tego nie mogło zmienić. Uwidoczniało się to w różny sposób. Od zamykania się studentów Litwinów we własnym gronie, poprzez manifestacyjne używanie języka litewskiego, co nieraz brane było za nietakt towarzyski, do coraz zacieklejszych sporów z ich kolegami Polakami.

Dyskusje dotyczyły przeważnie przeszłości, przy czym wzbudzającą najwięcej emocji była ocena unii polsko-litewskiej. Kto pozytywnie oceniał unię, kto opowiadał się za jej przywróceniem, był Litwinem w tradycyjnym, mickiewiczowskim pojęciu tego słowa. Litwin nowoczesny unię zdecydowanie potępiał i głosił, bliżej jeszcze nie określone, prawa narodu litewskiego do niezależności.

Było jeszcze inne zarzewie rodzących się sporów. Wynikało ono z ciągle żywych podziałów społecznych, które dzieliły inteligentów Litwinów i ich polskich kolegów.

Przejawy rodzącej się świadomości narodowej wśród młodzieży litewskiej nie sprowadzały się jedynie do przeciwstawiania się i odgradzania od Polaków. Obok tego, a może przede wszystkim, dawało się na przykład zaobserwować wielkie zainteresowanie i umiłowanie sławnej przeszłości Litwy sprzed unii, wydobywanie z historii tego wszystkiego, co mogłoby świadczyć o jej niezależności i minionej potędze. Na równi z tym usiłowano pielęgnować swój język o słownictwie bogatym i ciekawym, lecz zatrzymany w rozwoju w ciągu wieków i obrastający coraz bardziej obcymi naleciałościami. Czyniono to nieraz z gorączkową egzaltacją, bez umiaru, nie umiejąc wystrzec się przesady. Wkładano w to jednak i dużo zapału, i wiele serca.

Sytuacja dojrzewała do ujawnienia się narodowego ruchu litewskiego. Potrzebna była wszakże trybuna, z której można by było przemówić i określić wyraźnie swoje dążenia i cele. Rolę taką spełniać mogła najlepiej gazeta, własne pismo litewskie.

Gazeta „Aušra” i jej znaczenie

Myśl o wydawaniu własnej gazety musiała silnie nurtować środowisko inteligentów litewskich, gdyż pomysły stworzenia pisma wyszły jednocześnie z kilku stron. Student Jonas Šliupas podjął w Kownie i Moskwie starania, mając nadzieję na otrzymanie zezwolenia na wydawanie gazety. W marcu 1882 r. złożył w tej sprawie oficjalne podanie, które ponowił jesienią. Stanowisko władz było jednak niezmienne – nie ma mowy o wydawaniu gazety litewskiej drukowanej alfabetem łacińskim.

Z pomysłem stworzenia gazety nosił się także poeta Andrius Višteliauskas. Ujawnił on w swych wspomnieniach, że pomysł drukowania pisma litewskiego zaszczepił mu Józef Ignacy Kraszewski. Miał wskazać, że narody nie mające historii, literatury i przywódców ulegają wynarodowieniu i giną. „Chcąc uchronić naród przed zgubą – mówił Kraszewski – załóżcie narodową gazetę o treści chociażby najdostępniejszej, a zobaczycie, co z tego wyniknie”. Višteliauskas przejęty tymi słowami podjął starania w celu wydawania pisma. Skontaktował się m.in. z grupą Litwinów pruskich, a także z przebywającym za granicą Jonasem Basanavičiusem.

To właśnie Basanavidusowi przypadło w udziale zjednoczenie dotychczasowych wysiłków nad wydaniem gazety i doprowadzenie ich do pomyślnego końca, ale również i on nie był wolny od złudzeń, że rząd rosyjski zniesie zakaz druków i pozwoli wydawać gazetę litewską. W tej najprawdopodobniej intencji Basanavičius wysłał w pierwszej połowie 1883 r. kilka artykułów do gazet „Nowoje Wremja” i „Sankt Pieterburgskije Wiedomosti”. W artykułach tych przeciwstawił zdecydowanie ruch litewski dążeniom polskim i podkreślał, jaka to korzyść płynęłaby dla Rosji, gdyby wydawana była odrębna gazeta litewska. Artykuły Basanavičiusa zostały opublikowane, lecz sprawa zezwolenia na druk nie posunęła się ani o krok naprzód. Także bez odpowiedzi pozostało podanie, które wysłał on do ministra spraw wewnętrznych, Dmitrija Tołstoja.

W tej sytuacji Basanavičius zwrócił swój wzrok w stronę Małej (to jest pruskiej) Litwy. Za przykładem Valančiusa tam postanowił drukować gazetę. Z pomocą przyszli mu miejscowi Litwini. Ustalono, że gazeta jako miesięcznik będzie drukowana w Ragnecie nad Niemnem. Stamtąd, śladem wcześniejszych wydawnictw, przemycana miała być na Wielką Litwę.

Jonas Basanavičius

Karta tytułowa pierwszego numeru gazety „Aušra”

Pismo otrzymało tytuł “Aušra”, co znaczy jutrzenka. Nie była to nazwa przypadkowa. Gazeta miała stać się „zorzą odrodzenia narodowego Litwy”. Numer pierwszy ukazał się z datą – marzec 1883 r.

Pracę na niwie narodowej Basanavičius pojmował w sposób idealistyczny. Chodziło mu przede wszystkim o pobudzenie ducha narodowego, mniej o bieżące potrzeby życia społecznego i gospodarczego Litwinów. We wstępie do numeru pierwszego wołał wielkim głosem: „Przez długie wieki naród nasz tak był wzgardzony i uciśniony, że zaprawdę dziwić się należy, że z łaski Wszechmogącego po dziś dzień żywy pozostał. Zamieszkując w dawnych czasach prawie dwukrotnie większy obszar, dzisiaj ze wszystkich stron tak zmniejszył stan swego posiadania, że upodobnił się do cienia dawnej Litwy”. Obok tego podkreślał zaś: „Nie potrzebując pokarmu cielesnego, przede wszystkim powinniśmy troszczyć się o światło duchowe”. Uświadomienie narodowe zamierzał osiągnąć drogą krzewienia wiedzy o historii Litwy, o jej minionej świetności i potędze oraz przez wykazanie przyczyn obecnego jej upadku. Zasadniczą maksymą jego postępowania była łacińska dewiza: Homines historiarum ignorari semper sunt pueri (ludzie nie znający historii na zawsze pozostają dziećmi).

Starając się przekazać tę wiedzę swym rodakom Basanavičius zamieścił w gazecie sporo materiałów mówiących o historii. Największy, drukowany w kilku odcinkach, był jego artykuł O dawnych zamkach litewskich. Wychodząc od opisu ruin zamków Basanavičius snuł rozważania o minionej potędze i chwale Litwinów, zachwycał się ich systemem obronnym na pograniczu ziem Zakonu. Z kolei dał barwny opis najazdów krzyżackich na ziemię litewską. Opis, pełen dygresji, kończy wyliczeniem poszczególnych zamków, wymieniając ich ogółem 75. Charakterystyczna przy tym była ciągła tendencja do akcentowania dawności narodu litewskiego oraz jego doniosłej niegdyś roli w Europie, natomiast pomijanie okresu pounijnego.

Podobną tendencję dostrzec można i w innych artykułach. Dlatego też mówiąc o tematyce historycznej,Aušry” trzeba zaznaczyć, że wiele tam było żarliwości, wiele umiłowania zamierzchłych dziejów i chęci przedstawienia ich jak najokazalej i od jak najlepszej strony dla podniesienia serc współczesnych Litwinów. Natomiast ścisłość naukowa i adekwatność podawanych faktów nie wydawały się przy takim nastawieniu autorom rzeczą najważniejszą. Razić też mogą liczne naiwności. Nie były one jednak czymś wyjątkowym. Podobną tendencję do apologii i wielkiej przesady spotykamy również w piśmiennictwie innych rozwijających się dopiero narodów.

Obok historii poczesne miejsce w gazecie zajmowały sprawy języka litewskiego. Równolegle z pochwałą dla jego dawności i bogactwa szła troska o przestrzeganie poprawności językowej, doskonalenie form wyrazowych, gramatyki i składni. Basanavičius i inni redaktorzy ,Aušry” pracowali nad rozwojem alfabetu litewskiego i lepszym przystosowaniem go do fonetyki. W numerze piątym pisma wprowadza się, zamiast dotychczas używanych w języku litewskim, a przejętych z polskiego liter „sz”, „cz”, „w”, oznakowanie oparte na wzorze czeskim „š”, „č”, „v”.

Do sprawy języka nawiązywano też w licznych wierszach publikowanych na łamach ,Aušry”. Višteliauskas w utworze Lietuwiszkoji kalba (Mowa litewska) nazywał ją najcenniejszym spadkiem po przodkach, mową najpiękniejszą, najbogatszą i najstarszą. Miglovara (Juozas Miliauskas) w wierszu Lietuva biadał nad upadkiem mowy litewskiej. Skarżył się, że nad Niewiażą, Jurą i Niemnem brzmią obce języki. Wzywano też nieustannie do mówienia po litewsku nie tylko w kręgu rodzinnym, lecz również w szerszych kontaktach publicznych.

Treść,Aušry” była bardzo bogata i zróżnicowana, przy czym z biegiem czasu uległa wyraźnej zmianie. Sporo pisano o doświadczeniach ruchów narodowych w innych krajach, zwracając się przede wszystkim do doświadczeń sąsiednich Łotyszów. Sprawa stosunku do władz rosyjskich zajmowała też dużo miejsca. Wiele było, zwłaszcza na początku, złudzeń, że rząd przywróci Litwinom swobodę druku. Później jednak coraz mocniej rozbrzmiewały głosy krytyczne wobec caratu i jego postępowania.

Stosunki z Polakami zostały również mocno zaznaczone. Stanowiło to odzwierciedlenie ujawniającego się sporu. Zapewne same dążenia narodowe i emancypacyjne Litwinów nie wywołałyby ze strony polskiej zbyt ostrych reakcji. Jednak w litewskich poczynaniach wielu Polaków dopatrzyło się ręki Moskwy, zmierzającej do rozbicia dotychczasowej polsko-litewskiej jedności, do osłabienia antyrosyjskiego frontu. Do zasiania tych obiekcji przyczyniły się zapewne wspomniane artykuły Basanavičiusa w prasie rosyjskiej, które zostały w gazetach polskich przedrukowane i były komentowane. Wielce znamienna była polemika między,Aušrą” a „Dziennikiem Poznańskim”. Na zarzuty „Dziennika” o separatyzm i niewdzięczność wobec tego wszystkiego, co Polacy zrobili w przeszłości dobrego dla Litwy, .Aušra” w napisanym z pasją dłuższym wywodzie starała się udowodnić, że sytuacja w rzeczywistości wyglądała wręcz odwrotnie – to Polska i Polacy najwięcej skorzystali na unii z Litwą, a Litwa oddała kulturze polskiej najlepszych swych synów. I tu wymieniano Mickiewicza i Kondratowicza, Kraszewskiego i Lenartowicza, Chodźkę i Odyńca. Jako Litwina .Aušra” potraktowała także Kościuszkę, nawet Kopernika, określanego jako „zniemczonego Prusa, w którego żyłach płynęła krew litewska”. Takie i temu podobne twierdzenia mogły stać się prawdziwym Szokiem i zaskoczeniem dla wielu współczesnych Polaków.

Niemniej jednak znalazło się spore grono literatów i naukowców polskich, którzy z życzliwością i zrozumieniem przyjęli dążenia Litwinów. Wymienić tu można dla przykładu Henryka Gierszyńskiego, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Jana Baudouin de Courtenay, Aleksandra Brucknera, Jana Karłowicza. Ten ostatni pisał na marginesie wypowiedzi,Aušry”: „Gdy się budzi długo uśpiona działalność plemienna, nadmiarem swoich sił walczy ze wszystkim i wszystkimi. Macha pałaszem na wszystkie strony, nie zawsze dlatego, żeby trzeba było koniecznie napadać lub bronić się, ale dlatego, że chce siłę uczuć swoich i zapału ujawnić, a wtedy dostaje się czasami po łbie i przyjaciołom”.

Ukazanie się ,Aušry” spotkało się z żywym zainteresowaniem i oddźwiękiem w środowisku litewskim. Świadczyła o tym duża, stale rosnąca liczba listów i korespondencji drukowanych w gazecie, które odnotowywały różne wydarzenia lokalne oraz poruszały bolączki codziennego życia.

W rezultacie ukazania się gazety nastąpiło okrzepnięcie ruchu litewskiego w sensie organizacyjnym. Zaczęły się tworzyć drogi i ośrodki, za których pośrednictwem ,Aušra” była kolportowana. Były one bardziej rozbudowane i lepiej zorganizowane od ścieżek wydeptanych przez pierwszych nosicieli książek. Wiele osób podjęło się upowszechniania .Aušry” i jej wspierania finansowego. Odbiorcami gazety stały się także skupiska litewskie, głównie inteligenckie, z Petersburga i Moskwy. Najważniejszym wszakże obszarem czytelnictwa ,Aušry” była północna Suwalszczyzna, ta ostoja litewskości. Tutaj w Mariampolu, wokół gimnazjum, powstał ośrodek najbardziej narodowo skrystalizowany. Przewodzili mu dwaj nauczyciele, ludzie bardzo ruchliwi – Petras Kriaučiūnas i Petras Arminas. Zresztą środowisko mariampolskie było nie tylko ośrodkiem rozpowszechniania pisma, lecz starało się także aktywnie wpłynąć na jego kierunek ideowy i polityczny.

Gazeta sformułowała wyraźne cele, do których należało dążyć. A było to przede wszystkim uświadomienie swej tożsamości narodowej,własnej odrębności. Uzyskanie tych atrybutów w dziedzinie języka, kultury i oświaty, które miały inne narody. Stawało się oczywiste, że Litwini muszą nadrobić olbrzymie zaległości, które nagromadziły się w ciągu stuleci. Zadanie było porywające, ale nadzwyczaj trudne, zważywszy ucisk władz carskich, a zwłaszcza obowiązujący zakaz druków, jakże potrzebnych przy tego rodzaju działaniach.

Trzeba pamiętać, że wysiłki Litwinów poszukujących swej tożsamości nie były odosobnione w Europie Środkowo-Wschodniej końca XIX w. Już w najbliższym sąsiedztwie odnotować można było podobne dążenia Łotyszów, Estończyków i Finów. Wszędzie tam wydobywano się też spod obcej supremacji, stawiano zadania równouprawnienia własnego języka i kultury. Wszakże sąsiedzi pod niektórymi względami byli bardziej zaawansowani niż Litwini, nie musieli przezwyciężać takich jak oni trudności.

Gimnazjum w Mariampolu. Główny ośrodek kształcenia nowej inteligencji litewskiej

Reasumując można powiedzieć, że ,Aušra” zapoczątkowała litewski ruch narodowy, otworzyła w historii Litwy nową kartę, która wypełniać się będzie nową treścią. Chociaż w 1886 r. na skutek trudności finansowych i personalnych .Aušra” przestała się ukazywać, to jednak zasiane przez nią idee okazały się trwalsze od samej gazety. litewski ruch narodowy stał się faktem, od którego nie było już odwrotu. Borykać się on będzie z licznymi trudnościami, przeżywać będzie niepowodzenia, lecz mimo to rozwijać się będzie coraz szerzej, przystosowując do wyzwań, jakie przyniosą następne lata.

Litewski ruch narodowy na przełomie XIX i XX wieku

Gazeta ,Aušra” stworzyła tradycję i precedens, po którym było już nie do pomyślenia, ażeby można się było obejść bez własnych gazet chociażby nadal wydawanych za pruską granicą. Wokół nich skupiło się życie intelektualne i narodowe ówczesnych Litwinów. Już w 1887 r. ukazywać się zaczęło pismo „Šviesa” (,.Światło”), którego redagowania podjęli się m.in. Serafinas Kušeliauskas i ksiądz Antanas Vytartas. Pisali oni we wstępie, że gazeta nosić będzie wyraźnie chrześcijański charakter, a jednocześnie zaznaczali jej zachowawczy kierunek: obronę katolicyzmu, ale także „niedrażnienie władzy świeckiej”.

Wydawcy „Šviesy” uczynili wiele, aby uatrakcyjnić swe pismo. Obiecywali zajmować się sprawami historii, nauki, oświaty, języka, kwestiami życia codziennego. Skupili około trzydziestu współpracowników, w tej liczbie kilka osób wybitnych. Gazeta dużo pisała o sprawach gospodarczych, propagując nowoczesne metody hodowli i uprawy ziemi. „Šviesa” zwalczała też zjawiska wynaradawiania się, broniła litewskiej idei narodowej. Dużo uwagi poświęcała sprawom języka, podkreślając, że litewski nie jest „prostą chłopską mową, lecz posługiwali się nim w przeszłości książęta, królowie”. Sporo pisano o różnorakich wydarzeniach na Litwie. Wszakże „Šviesa” nie uzyskała szerszego poparcia. W sierpniu 1890 r. gazeta upadła. Spełniła określoną rolę w litewskim ruchu narodowym, uzewnętrzniając jego nurt chrześcijański. Nie wytrzymała jednak konkurencji innych pism, bardziej dynamicznych, lepiej redagowanych, które zdołały skupić szersze grono czytelników.

Kierunek katolicki i narodowy kontynuowała ,Apžvalga” (,,Przegląd”), wydawana w Tylży w latach 1889-1896. Ukazały się 154 numery tego pisma. Gazeta skupiła szerokie grono współpracowników nie tylko spośród duchownych, ale także osób świeckich. Miała stosunkowo duży nakład, sięgający 2 tys. egzemplarzy. Do rozpowszechniania gazety w znacznym stopniu przyczynili się księża.

„Apžvalga” stawiała przed sobą wyraźny cel: „bronić katolicyzmu przed prawosławiem, litewskości przed rusyfikacją, łączyć sprawy wyznania z potrzebami narodu”. Zamierzała też „budzić swych braci z uśpienia narodowego, skłaniać do zdrowej chrześcijańskiej nauki i oświaty”. Śmiało i bezwzględnie zwalczała też .Apžvalga” wszelkie ustępstwa wobec polityki władz, przejawy słabości, łamiące wytrwałą solidarność wobec zaborcy. Zdradę i odstępstwo we własnych szeregach gazeta piętnowała z całą mocą.

Jednocześnie, według „Apžvalgi”, wszystko, co oddalało Kościół od kultury narodowej, osłabiało wśród Litwinów katolicyzm. Z tego względu używanie Kościoła jako narzędzia polonizacji, stanowiąc samo przez się krzywdę dla Litwinów „było jednocześnie szkodliwe dla interesów katolicyzmu”. Dlatego też .Apžvalga” zwalczała przejawy lekceważenia języka litewskiego w diecezji sejneńskiej, a zwłaszcza wileńskiej.

.Apžvalga” zamieszczała wiele korespondencji z terenu, odnotowując zwłaszcza wypadki prześladowań i ograniczenia katolickiego życia religijnego. Szczególną okazją do najostrzejszych protestów stały się słynne wypadki w Krożach, które odbiły się szerokim echem w całej Litwie i Polsce. Jak wiadomo, w 1893 r. władze rosyjskie chciały zamknąć miejscowy kościół, ufundowany jeszcze w XVII w. przez Karola Chodkiewicza. Rozpaczliwy opór parafian, poniesione krwawe ofiary w obronie kościoła, były szeroko relacjonowane na łamach .Apžvalgi”.

Po zaprzestaniu ukazywania się .Apžvalgi” dzieło jej kontynuował w nieco tylko zmienionej postaci miesięcznik „Tėvynės Sargas” C,Stróż Ojczyzny”) wydawany w Tylży w latach 1896-1904. W odróżnieniu od .Apžvalgi” był mniej ostry w sformułowaniach, bardziej pojednawczy wobec innych nurtów ruchu narodowego. Jego zawołaniem było: „Nie katolicyzm dla ojczyzny, lecz patriotyzm z miłości Bożej”. Jak się wskazuje w literaturze, głównym osiągnięciem tego pisma było przyczynienie się do litwinizacji Kościoła katolickiego, ograniczenie dominujących w nim wpływów polskich.

„Tėvynės Sargas” bardzo dużo uwagi poświęcał sprawie przywrócenia prawa druku. Wzywał nieustannie do pisania podań i memoriałów w tej sprawie nie dając władzom spokoju.

Na sercu leżały mu także prawa Litwinów jako katolików, przy czym stale przeciwstawiał się przywilejom prawosławia. W sprawach narodowych opowiadał się za jednością Litwinów, zachowaniem własnego języka i obyczajów. Poczesne miejsce na łamach miesięcznika zajmowały sprawy oświaty. Nawoływał do bojkotu szkół rosyjskich i uczenia dzieci pisania i czytania po litewsku w domach rodzinnych.

Warto dodać, że nauka dzieci stała się w tym czasie bardzo nabrzmiałym problemem. Zarówno Litwini, jak i Polacy, a często czyniono to wspólnie, organizowali tajne szkółki elementarne. Władze pilnie śledziły tego rodzaju działalność, jej organizatorów zaś – karały. Według źródeł rosyjskich w latach 1886-1906 w samej tylko guberni kowieńskiej wykryto 223 tajne szkoły.

„Tėvynės Sargas” miał szeroką sieć korespondentów w wielu miejscowościach Litwy, każdy numer miesięcznika przynosił wiele wiadomości z terenu, które mówiły o wydarzeniach życia powszedniego, ale także o wszelkich przejawach gwałtów i nadużyć ze strony administracji rosyjskiej i walce z nią mieszkańców.

Najważniejszą rolę wśród czasopism tego okresu, przerastając je o głowę, odegrała wszakże gazeta „Varpas” C,Dzwon”). Było to pismo wydawane przez inteligentów świeckich, którzy uważali się za bezpośrednich spadkobierców “Aušry”. „Varpas” ukazywał się bez przerwy przez okres stosunkowo długi od 1889 do 1906 r. O sile i randze „Varpasa” rozstrzygnęli wydający go zdolni i dynamiczni ludzie. Najwybitniejszym wśród nich był Vincas Kudirka, utalentowany publicysta, pisarz i poeta.

Kudirka opisał w pełnych wzruszenia słowach, jak on, syn chłopa litewskiego, wyrastał w kręgu kultury polskiej, której przyjęcie było symbolem awansu społecznego. Jednak następnie pod wpływem przyjaciół i lektury .Aušry” zrozumiał, że jest Litwinem, i za swe posłannictwo uznał pracę na niwie narodowej. To on właśnie stał się głównym inspiratorem założenia pisma „Varpas” i był niemal aż do swej śmierci jego redaktorem. Zmarły młodo Kudirka stał się postacią symboliczną jako autor litewskiego hymnu narodowego.

„Varpas” wychodzący dość regularnie w miesięcznych odstępach czasu zdobył dużą popularność. Nakład pisma sięgał 2 tys. egzemplarzy,lecz liczba czytelników była kilka razy większa. Zyskał też sobie wielu współpracowników, których liczbę szacuje się na około 150 osób. Wśród nich byli ludzie, którzy w życiu społecznym i politycznym Litwy odegrali następnie znaczącą rolę, nie zabrakło też znanych później poetów i pisarzy.

Popularność pisma wynikała i z tego powodu, że starało się ono być jak najbliższe ludziom, a jednocześnie uniwersalne. W podtytule była mowa, że jest to gazeta literacka, polityczna i poświęcona naukom. W praktyce starano się uwzględniać także sprawy gospodarcze, bytowe, odnotowywać wydarzenia z życia społeczności litewskiej.

„Varpas” stawiał sobie za cel wdrożenie narodowego sposobu myślenia, wskazanie społeczeństwu dróg odrodzenia, poprawy duchowego i materialnego bytu Litwinów, zaszczepienie wiary we własne siły. Pismo nie reprezentowało potrzeb poszczególnych warstw społecznych czy grup politycznych, stawiając przed sobą cele ogólnonarodowe. O ile ,Aušra” zapoczątkowała i zasygnalizowała większość tych spraw, to obecnie „Varpas” chciał dzieło odrodzenia narodowego kontynuować, wznosząc je na nieporównywalnie wyższy poziom.

„Varpas” wzywał inteligentów litewskich do większej aktywności. Kudirka wypowiedział na jego łamach wiele gorzkich słów pod adresem rodaków, którzy pozostali pasywni, obojętni, bojaźliwi, gonili tylko za materialną korzyścią.

„Varpas” o wiele więcej niż inne współczesne mu pisma litewskie zajmował się sprawami rodzimej literatury. Opublikował niemało szkiców krytycznych, lecz także, co najważniejsze, ogłosił dużo utworów, które następnie weszły na stałe do skarbca litewskiej literatury.

Nie przeoczył też stale powracającej kwestii położenia politycznego narodu. Pisał dużo o prześladowaniach ze strony rządu, o rusyfikacji, narzucaniu prawosławia.

Sprawy stosunków z Polakami były wyraźnie zaznaczone. Mimo zaogniających się sporów gazeta pozostawała w swych wypowiedziach stosunkowo oględna, a nawet pojednawcza. Tak na przykład w artykule My i Polacy (nr 9 z 1891 r.) mogliśmy przeczytać: „Polacy i Litwini są dziś w państwie pozbawieni praw, uciskani i deptani w jarzmie rusyfikacji (...).

Dla obojga narodów byłoby lepiej, aby Rosja spotkała przed sobą nas nie odosobnionych i posprzeczanych między sobą. Atoli takie zespolenie Litwinów z Polakami we wspólnym oporze przeciw uciskowi jest możliwe tylko przy wzajemnym szczerym uznaniu siebie za dwa równe i samodzielne w sobie narody”.

Było rzeczą wielce charakterystyczną, że „Varpas” interesował się bardzo doświadczeniem ruchów narodowych w innych krajach i sporo o tym pisał. Obserwował poczynania Ormian, Bułgarów, Czechów, Słoweńców, Łotyszów, Ukraińców. Znalazły się nawet artykuły mówiące o odrodzeniu narodowym Polaków na Śląsku.

Nie sposób tu wymienić wszystkich tematów, które reprezentowane były na łamach pisma. W sumie jednak można powiedzieć, że „Varpas” stanowił nie tylko pisaną kronikę życia Litwinów, był trybuną dyskusji i ścierania się poglądów, lecz, co ważniejsze, stawał się inspiracją do dalszego działania. Przyczynił się też walnie do tego, że proces odrodzenia narodowego na Litwie uległ wyraźnej krystalizacji. Faza poszukiwania tożsamości narodowej w dużym stopniu została zakończona, natomiast rozpoczął się okres formowania oblicza politycznego.

Jak trafnie to sformułował badacz problemu, Michał Romer, w tych latach Litwa z prowincji bądź polskiej, bądź rosyjskiej „stawała się sama w sobie narodem, rozwijającym się w kierunku samodzielności organicznej. Zamiast być nadal krajem użytkowym, obiektem biernych sporów sąsiedzkich o posiadanie, Litwa zaczynała snuć czynnie własny rozwój z wewnętrznego układu czynników i potrzeb”.

Jedną ze specyficznych cech litewskiego ruchu narodowego omawianych lat były nieustanne wysiłki nad doskonaleniem, wzbogacaniem i unowocześnianiem języka. Mowa ojczysta jako środek porozumiewania się, a jednocześnie najważniejszy narodowy wyróżnik, skupiała szczególną uwagę, a język litewski sięgający swymi początkami najdawniejszych czasów, oryginalny i bogaty w swym słownictwie – przez wieki uległ zastojowi. Stał się tylko mową ludu, zaspokajając jego elementarne potrzeby. Stąd wynikała konieczność, aby język ten rozwinąć, unowocześnić i przystosować do nowych potrzeb.

Wymagało to uporządkowania gramatyki i pisowni, pozbycia się nadmiaru obcych naleciałości. Nieprzypadkowo też bardzo ważną rolę w litewskim ruchu odegrali językoznawcy.

W tym kontekście wspomnieć warto o wydanej niedawno przez uczonych litewskich, lecz napisanej już w 1855 r., pracy księdza Józefa Czułdy, którą autor dedykował biskupowi Valanciusowi. Był to napisany po polsku zarys gramatyki litewskiej zatytułowany Krótkie pomysły o prawidłach gramatycznych języka żmudzkiego. Praca była nie tylko dokumentem epoki, lecz w swoim czasie posunęła także naprzód wiedzę o języku litewskim.

Wszakże najważniejsza rola w omawianej dziedzinie przypadła Jonasowi Jablonskisowi. Publikować on zaczął swe prace na łamach .Aušry”, „Šviesy” i „Varpasa”, w roku 1901 zaś wydał Gramatykę języka litewskiego. We wstępie wyjaśniał, że pracę swą oparł na zasadach mowy potocznej, starając się oddać jej istotę i ducha. Zasługą Jablonskisa było, iż stworzył naukowe podstawy i jednolite normy dla litewskiego języka literackiego. W następnych latach prace Jablonskisa, doskonalone i wzbogacane, doczekały się wielu wydań.

W ciągu dwudziestu lat od ukazania się .Aušry”, aż po rok 1904, w narodowym ruchu litewskim, który okrzepł i dojrzał, dokonywać się zaczęła dyferencjacja. Początkowo nie była ona wyraźna, nie miała określonych form organizacyjnych. Jednak istnienie z jednej strony katolickich gazet, jak „Šviesa”, .Apžvalga” i „Tėvynės Sargas”, a z drugiej świeckich – ‘Aušry” i „Varpasa”, świadczyło, że istnieją różne orientacje, które z biegiem lat wyraźniej się krystalizowały, chociaż przez dłuższy czas gazety nie miały jeszcze zaplecza w postaci organizacji politycznych. Dopiero w 1902 r. zwolennicy „Varpasa” rozpoczęli organizowanie litewskiej partii demokratycznej.

W przyjętym projekcie programu tej partii mogliśmy przeczytać: „Dopóki Litwa zostaje w jarzmie rosyjskim, naród nasz nie może pozyskać należnych mu praw. Wołania i błagania o zmiłowanie do rządu, który uwziął się zmoskwiczyć nasz kraj, nic nie pomogą”. Wobec tego potędze rządu trzeba przeciwstawić coraz silniejszą organizację oporu, przy czym celem jest „Wolna i niepodległa w stosunku do innych narodów i państw Litwa”.

Pod zaborem rosyjskim, podział administracyjny

Z kolei w 1904 r. tworzyć się zaczęła partia litewskich chrześcijańskich demokratów, która u swych podstaw stawiała encyklikę papieża Leona XIII – Rerum Novarum.

Ale już o kilka lat wcześniej ujawnił się trzeci nurt, który nie miał poprzednio swego organu prasowego. Był to wyrastający z korzeni społecznych kierunek socjaldemokratyczny. W 1896 r. ogłoszony został program Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii (LSDP). Wychodził on z ogólnych założeń socjalistycznych, przejmując najwięcej z programów niemieckich i austriackich socjaldemokratów. Organem socjaldemokratów stał się wydawany we Francji i Szwajcarii w dwóch wersjach językowych (litewskiej i polskiej) „Głos Robotniczy”. W trzecim numerze pisma znalazły się słowa, że wolność można będzie osiągnąć tylko tworząc „samodzielną Republikę litewską”. W latach 1898-1899 litewscy socjaldemokraci wydawali również dwujęzyczne „Echo Życia Robotniczego”.

Litewski ruch narodowy u progu XX stulecia dojrzał do odczucia swej etnicznej odrębności. Teraz zapoczątkował się nowy etap – rodzić się zaczęła idea wolności. Jeszcze dość nieśmiało, ale torowała sobie drogę myśl o konieczności uzyskania swobód politycznych, a w dalszej perspektywie nieokreślonej jeszcze niezależności. Warunki zewnętrzne nie zdawały się jednak temu sprzyjać. Wkrótce wszakże nastąpiły wypadki, które stworzyły nową sytuację.

Zryw w okresie rewolucji 1905 roku

Zniesienie zakazu druków i jego następstwa

Fala protestów przeciwko zakazowi druków nie opadała z biegiem czasu. Podania i memoriały słali do władz nie tylko chłopi litewscy, grupy inteligentów, lecz także duchowni, w tej liczbie biskupi, oraz niektórzy przedstawiciele szlachty, jak na przykład Michał Ogiński. Świadomość niezbędności zniesienia obowiązującego od niemal czterdziestu lat drakońskiego zakazu powoli i nie bez oporów zaczęła sobie torować drogę także w umysłach rosyjskich dygnitarzy, przedstawicieli wyższej administracji. Człowiekiem, który stosunkowo najlepiej zrozumiał nieskuteczność zakazu i jego szkodliwość dla samej władzy, był wileński generał-gubernator książę Piotr Światopełk-Mirski.

W piśmie z 3 lutego 1903 r. do ministra spraw wewnętrznych Wiaczesława Plehwego pisał on, że w tym czasie, gdy po zakazie za granicą rozwijała się litewska literatura w postaci wielu setek książek oraz dziesiątek czasopism, w Rosji narzucano swoiste wydawnictwa litewskie drukowane alfabetem rosyjskim. Plon tej akcji – podkreślał generał-gubernator – był ubogi. Sprowadzał się do paru dziesiątków modlitewników i kalendarzy. Jest to zrozumiałe – pisał dalej Światopełk-Mirski – bowiem nigdzie literatury nie tworzy rząd. Wzbogacając się wraz z ogólnym duchowym rozwojem narodu, literatura całkowicie należy do społeczeństwa. Nie bacząc na wszelkie zakazy, nie patrząc na oficjalne wydawnictwa drukowane rosyjskim alfabetem – nie został on przyjęty przez Litwinów. Wydawnictwa rządowe sprzedawane były za bezcen, rozdawane nawet za darmo i nie znajdowały nabywców. Natomiast druki zagraniczne, nie patrząc na wysoką cenę i na ryzyko związane z ich przemycaniem, nie zważając na konfiskaty, kary pieniężne, a nawet areszty rozpowszechniane były w Kraju Północno-Zachodnim w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Ze zjawiskiem takim nie można się nie liczyć. Generał-gubernator sugerował też dopuszczenie wydawnictw litewskich drukowanych czcionkami łacińskimi na ogólnych zasadach, to jest po uprzednim poddaniu ich cenzurze.

Były to ważkie słowa zawierające przyznanie, że wieloletnie wysiłki władz zmierzające do narzucenia Litwinom „grażdanki” nie powiodły się. Stanowiły one także wyraz mimowolnego uznania dla siły i dynamiki narodowego ruchu litewskiego, którego nie można było zahamować metodami administracyjnymi.

Wszakże wniosek Światopełk-Mirskiego musiał jeszcze dość długo czekać w kancelariach ministerstwa spraw wewnętrznych, nim zdecydowano się nadać mu bieg. Bez wątpienia dużą rolę odegrał tu wybuch wojny z Japonią, który rozpoczął się podstępnym atakiem Japończyków 27 stycznia 1904 r. na znajdującą się w Porcie Artura flotę rosyjską, zadając jej ciężkie straty. Japończyków nie udało się „nakryć czapkami”, jak poprzednio chełpliwie głoszono. Rozpoczęła się trudna, przeciągająca się wojna, która wymagała wciąż większych ofiar.

W tej sytuacji władze postanowiły rozwiązać wreszcie sprawę, która stanowiła zarzewie niepokoju na zachodniej granicy i była źródłem dodatkowych kłopotów. 29 lutego 1904 r. ministerstwo spraw wewnętrznych skierowało do Komitetu Ministrów obszerny memoriał, w którym opowiadało się za zniesieniem zakazu druków litewskich. W dokumencie tym opinie Światopełk-Mirskiego zajmowały poczesne miejsce. Komitet Ministrów przychylił się do przedstawionych mu argumentów, car Mikołaj II zaś 24 kwietnia 1904 r. decyzję tę „łaskawie zatwierdzić raczył”.

Akt carski położył wreszcie kres ciągnącej się latami sprawie. Władze pozbyły się uciążliwego problemu, lecz jednocześnie przyznały się do fiaska podjętej po powstaniu styczniowym na Litwie polityki, która opierała się na nadziei na rychłe i łatwe zrusyfikowanie Litwinów.

Dla społeczności litewskiej było to wydarzenie o olbrzymim znaczeniu. Znikało ważne ograniczenie, odpadała konieczność dodatkowego wysiłku i wielkich niedogodności, które wynikały z potrzeby drukowania prasy i książek w Prusach Wschodnich, a następnie nie mniej trudnego i ciągle niebezpiecznego przemycania wydawnictw przez granicę. Teraz to odpadało, zaistniała wszakże nowa niedogodność – legalnie wydawane druki miały być cenzurowane.

Akt z 24 kwietnia 1904 r. powitano na ogół z zadowoleniem i radością, chociaż reakcje poszczególnych ugrupowań nie były jednakowe.

Najbardziej powściągliwi okazali się socjaldemokraci. W specjalnej odezwie wydanej w Londynie wskazywali wprawdzie na zwycięstwo Litwinów, ale jednocześnie potępiali manifestacje dziękczynne niektórych działaczy. Podkreślali natomiast niewystarczającą rolę druków cenzurowanych i wzywali do dalszej nieustannej walki. Korespondował z tym artykuł w „Darbininku Balsas” (nr 4 z 1904 r.), który stwierdzał, że w nowej prasie legalnej „znajdzie się zapewne sporo chwastu ugodowego”, i ostrzegał przed tym czytelników. Informował jednocześnie, że dla partii socjaldemokratycznej praca wydawnicza nie ulegnie zmianie. Nadal będzie ona drukowała nielegalne pisma, broszury i odezwy.

Pismo rosyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych z 1 maja 1904 r. zawiadamiające o zniesieniu zakazu druków litewskich

Również „Varpas”, choć witał zdobyte prawo druku, to jednocześnie piętnował wszelką akcję ugodową i kierowane pod adresem rządu wyrazy wdzięczności. Podkreślał, że nadal ukazywać się będzie za granicą i tylko obalenie rządów carskich da Litwinom wolność rzeczywistą używania druku i mowy. Gazeta miała wszakże świadomość, że wydawnictwa legalne oderwą od niej część czytelników i stwarzając konkurencję, utrudnią warunki wydawnicze.

Natomiast organy chrześcijańskie „Tėvynės Sargas” i nowa gazeta „Kryžius” („Krzyż”) po cofnięciu zakazu przestały wychodzić, nastawiając się na legalną działalność wydawniczą w kraju.

Petras Vileišis

Mimo przestróg znalazło się w kraju sporo działaczy litewskich, którzy uważali, że należy przyjąć „dar” rządu i wykorzystać go dla dobra sprawy. Rozwinęła się w tym kierunku dość aktywna działalność. Grupa Litwinów wileńskich wystosowała adres dziękczynny do monarchy. Zaraz po cofnięciu zakazu druków złożono wiele podań o zgodę na wydawanie pism litewskich. Nie wszystkie z nich zostały od razu uwzględnione. Zezwolenie na druk otrzymał na początek tygodnik katolicki, konserwatywny i ugodowy „lietuviu Laikraštis” C,Gazeta Litewska”), którego miejscem wydawania miał być Petersburg.