Gracz - Lew Tołstoj - ebook

Gracz ebook

Lew Tołstoj

0,0
2,49 zł

lub
Opis

Gracz” to nowela obyczajowa autorstwa wybitnego mistrza rosyjskiego pióra - Lwa Tołstoja.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 22

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



GRACZ

Lew Tołstoj

GRACZ

Tłumaczenie: Anonim

Projekt okładki: Avia Artis

W projekcie okładki wykorzystano zdjęcie Lwa Tołstoja.

Autor: Anonim.

Wydawnictwo Avia Artis

2017

ISBN 978-83-65810-55-7

GRACZ

Z zapisków kelnera

 Było to między drugą a trzecią. Grało wielu panów: książę pan z wielkim wąsem, mały oficer huzarów, aktor Oliver; było moc ludzi.

 Książę grał z panem z wielkim wąsem. Obchodzę bilard i liczę: dziesięć i czterdzieści osiem, dwanaście i czterdzieści osiem. Jest to moim zawodem. Nie wzięło się nic do ust i nie spało od dwóch nocy — a wciąż liczy się punkty i wyjmuje bile z wklęsłości.

 Wtem spostrzegam: do sali wszedł nowy gość, rozglądnął się i usiadł na kanapie. Dobrze.

 Myślę sobie: kto to może być? To znaczy: do jakiej należy sorty?

 Ubrany jest przyzwoicie. Ma nowiusieńkie ubranie: spodnie w kratki, modny krótki surducik, kamizelkę pluszową; nosi złoty łańcuszek, a na nim moc wisiorków.

 Wygląd ma też bardzo przyzwoity: jest wysoki, smukły, włosy ma z przodu modnie ufryzowane — słowem, przystojny młodzik.

 Zawód nasz, jak wiadomo, ma to do siebie, że poznaje się różnych ludzi. Najwytworniejszych i dranciwych. Gdy się więc jest kelnerem, trzeba się stosować do każdego z gości z osobna. Oczywiście, jeśli się nie jest głupim.

 Przypatruję się temu panu i widzę: siedzi cicho, nie zna nikogo i ma zupełnie nowe ubranie; myślę sobie: jest to albo cudzoziemiec, Anglik, albo podróżujący hrabia. Obok niego siedział aktor Oliver; ustąpił mu nieco miejsca na kanapie.

 Partja skończyła się; pan z wielkim wąsem przegrał. Krzyknął do mnie:

 — Wciąż cyganisz! — Mówi: — Nie liczysz porządzie, wciąż się oglądasz na wszystkie strony.

 Cisnął kij bilardowy w kąt i poszedł. Tak, oho, co za ptaszek! Wieczorem gra z księciem, każda partja o 50 rubli srebrnych, a teraz przegrał flaszkę wina i irytuje się. Taki podlec! Kiedy indziej gra z księciem do drugiej, a gdy żaden z nich nie chowa po grze pieniędzy do portfelu, wiem, że ani jeden, ani drugi nie ma przy sobie kopiejki; ale mimo to udają wielkich panów.

 Ale jeśli kelner ziewnie lub bili porządnie nie ułoży — człowiek przecież nie jest z kamienia — odrazu się irytują! Mówią: gramy o pieniądze, a nie o guziki.

 Ci ludzie zatruwają mi życie.

 Gdy partner księcia poszedł, zwrócił się książę do obcego pana:

 — Czy nie chciałby pan ze mną zagrać?

 — Z przyjemnością — odparł obcy pan.

 Póki siedział, miał srogi wygląd; przypominał człowieka, którym straszy się dzieci. Gdy jednak powstał i przystąpił do bilardu, odrazu poznać można było, że czuje się dość niepewnie. Czy nowe ubranie było niewygodne, czy też krępowało go to, że wszyscy nań patrzą — pewność jego znikła. Począł kij nacierać kredą i z rąk mu kreda wypadła. Ilekroć zrobił karambola, rozglądał się dokoła i rumienił. Nie tak grał książę; ten miał ruchy pewne: natarł kredą kij; posypał sobie rękę proszkiem, zsunął w górę rękaw i grał z całem namaszczeniem.

 Grali dwie