35,90 zł
Walki sowiecko-niemieckie o Górny Śląsk i Opolszczyznę w styczniu i lutym 1945 roku pozostają w cieniu późniejszych zmagań na Dolnym Śląsku, w tym zwłaszcza oblężeń Wrocławia i Głogowa przez Armię Czerwoną. Tymczasem Niemcy ogłosili twierdzami również cały region górnośląski (Festung Oberschlesien), a potem także Opole (Festung Oppeln) i próbowali przygotować je do obrony przed sowiecką ofensywą, która ruszyła znad Wisły 12 stycznia 1945 roku. Armie 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa szybko przełamały pozycje niemieckiej Grupy Armii „A”, zajęły Kielce, Częstochowę i Kraków i z impetem ruszyły na Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie. Broniąca się tam niemiecka 17. Armia stawiała opór, ale wobec miażdżącej przewagi przeciwnika był on daremny. Do 30 stycznia Sowieci oczyścili obszar Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego z wojsk niemieckich. W tym czasie Armia Czerwona dotarła również na Śląsk Opolski, osiągając linię Odry i zdobywając przyczółki na jej lewym brzegu. 23‒24 stycznia zajęła prawobrzeżną część Opola. Walki o przyczółki trwały do marca. Niemcy zdołali zlikwidować niektóre z nich, a pozostałe zablokować, korzystając z wyczerpania oddziałów sowieckich. W książce ukazano też zmagania w rejonie Pszczyny, Żor i Rybnika oraz natarcie 4. Frontu Ukraińskiego na Bielsko i Cieszyn, które zostało jednak zatrzymane w rejonie Strumienia.
Autorem książki, która ukazała się w popularnej Bellonowskiej serii „Historyczne Bitwy”, jest Jakub Szczepański, historyk, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, pracownik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Katowicach. Obok zdjęć archiwalnych i map dodatkowym atutem są fotografie rekonstruktorów w umundurowaniu obu walczących stron.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Pierwsza połowa 1945 roku na froncie wschodnim to pasmo zaciętych walk Armii Czerwonej z Wehrmachtem na ziemiach Polski i Rzeszy Niemieckiej, których zwieńczeniem było zajęcie 2 maja stolicy Rzeszy – Berlina – i ostatecznie bezwarunkowa kapitulacja Niemiec 8 maja 1945 roku, która zakończyła sześcioletnią wojnę w Europie. Na obszarze wschodnich Niemiec (dziś w granicach Polski) najbardziej znana była zacięta obrona Festung Breslau (Twierdzy Wrocław) czy Festung Glogau (Twierdzy Głogów) na Dolnym Śląsku. Walki na Górnym Śląsku nie utrwaliły się w szerszej świadomości ze względu na błyskawiczne tempo ofensywy i zajęcie przez Armię Czerwoną większości regionu już w ostatnich tygodniach stycznia 1945 roku. Tak zwane Festung Oberschlesien (Twierdza Górny Śląsk) czy Festung Oppeln (Twierdza Opole), które upadły w ciągu kilku dni, nie zyskały rozgłosu i zainteresowania historyków wojskowości podobnego do ogłoszonych twierdzami miast dolnośląskich.
Książka oczywiście nie wyczerpuje tematu walk na Górnym Śląsku, ma jedynie zebrać i usystematyzować obecny stan wiedzy na temat działań wojennych na obszarze dawnej Provinz Oberschlesien (Prowincji Górny Śląsk) oraz poszerzyć go o uzyskane przez autora materiały archiwalne. Ze względu na ograniczenia formatu serii, jak i obszerności samego tematu został przybliżony jedynie pierwszy etap walk prowadzonych w ramach dwóch operacji: sandomiersko-śląskiej 1. Frontu Ukraińskiego i zachodniokarpackiej 4. Frontu Ukraińskiego, które były wymierzone w wojska niemieckiej Grupy Armii „A” (25 stycznia 1945 roku przemianowanej na Grupę Armii „Mitte”). W konsekwencji tego Armii Czerwonej udało się przejść z przyczółków nad Wisłą i opanować strategiczny obszar Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, a także największe ośrodki miejskie prowincji (m.in. Oppeln – Opole, Gleiwitz – Gliwice, Hindenburg – Zabrze, Katowice, Bielsko), sforsować w kilku miejscach Odrę i zbliżyć się do Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego.
Literatura poświęcona walkom na Górnym Śląsku nie jest szczególnie obfita.
W okresie PRL temat ten był obecny w literaturze w celu umacniania mitu „wyzwolenia” dawnych ziem piastowskich przez „bratnią” Armię Czerwoną, dzięki której Śląsk po stuleciach ponownie wrócił do macierzy1. Większość publikacji skupiała się jednak na walkach w obrębie rejonu przemysłowego Śląska w ostatnich dniach stycznia 1945 roku. Większy wkład do omawianego tematu wniosły dopiero prace prof. Henryka Stańczyka2, w których na większą skalę wykorzystano zasób archiwalny Federacji Rosyjskiej, Polski oraz Niemiec, a także dostępną literaturę rosyjską i niemiecką czy wspomnienia uczestników walk. Są to obecnie jedyne publikacje próbujące w sposób całościowy ukazać obraz operacji sandomiersko-śląskiej.
Upadek Festung Oberschlesien opisał również w swojej książce Górny Śląsk podczas II wojny światowej prof. Ryszard Kaczmarek. Duży wkład do badań na temat działań wojennych na Śląsku Opolskim wniosły prace prof. Damiana Tomczyka3, który szczegółowo opisał walki na linii Odry oraz Festung Oppeln. Jeszcze uboższa jest natomiast literatura poświęcona działaniom 4. Frontu Ukraińskiego na Śląsku Cieszyńskim. Warto zauważyć, że pierwsza wartościowa pozycja opisująca całość walk w tym regionie w roku 1945 ukazała się dopiero niedawno4. W ostatnich latach prace poświęcone działaniom wojennym na Górnym Śląsku i Śląsku Opolskim miały charakter lokalny, skupiając się jedynie na epizodach walk. Do takich prac można zaliczyć książki Zygmunta Orlika5, Jacka Cieleckiego6 czy Roberta Primkego7. Jeśli chodzi o publikacje zagraniczne, najbardziej znaczące były książki Hansa von Ahlfena8 oraz Georga Guntera9, opisujące walki o Górny Śląsk, choć narracja, zwłaszcza w tej drugiej, jest mocno stronnicza, oparta niemal w całości na wspomnieniach ludności niemieckiej i weteranów Wehrmachtu. Pomocne okazały się również powojenne monografie poszczególnych dywizji Wehrmachtu napisane przez koła weteranów.
W niniejszej książce, poza wspomnianą literaturą, wykorzystano: obfite zasoby archiwalne Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej (CAMO-FR), którego zbiory od maja 2015 roku udostępniono w sieci w ramach projektu „Pamiat’ Naroda” („Память Народа”), niemieckiego Bundesarchiv-Militararchiv (BA-MA) we Fryburgu Bryzgowijskim, a także mikrofilmy znajdujące się w U.S. National Archives and Records Administration (NARA). Pomocne okazały się także materiały z Archiwum Państwowego w Katowicach (APKat.), związane z utworzeniem i organizacją oddziałów Volkssturmu na Górnym Śląsku.
Praca składa się ze wstępu, z ośmiu rozdziałów i zakończenia. W I rozdziale przedstawiono przygotowania Górnego Śląska do obrony przed przyszłą ofensywą sowiecką, przy czym skupiono się przede wszystkim na utworzeniu Festung Oberschlesien oraz budowie tzw. Ostwall, czyli linii umocnień polowych budowanych między Wisłą a Odrą jesienią i zimą 1944 roku. Dużo miejsca poświęcono także powstaniu górnośląskiego Volkssturmu oraz organizacji wojsk Armii Rezerwowej na Górnym Śląsku. W II rozdziale ukazano przygotowania sowieckie i niemieckie, analizując liczebność oraz strukturę wojsk znajdujących się nad Wisłą na odcinku 1. Frontu Ukraińskiego. Opisano również przebieg pierwszych dni walk na przyczółku sandomiersko-baranowskim oraz walki pancerne pod Kielcami.
W III rozdziale z kolei przedstawiono walki w północnej części prowincji górnośląskiej. Ukazano nieudane próby utworzenia obrony i wyhamowania sowieckiej ofensywy siłami VIII Korpusu Armijnego, które ostatecznie kończą się upadkiem Festung Oppeln. IV rozdział poświęcono natomiast ukazaniu przebiegu walk w samym sercu Górnego Śląska, Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, upadku Festung Oberschlesien i nieudanej próbie okrążenia przez 1. Front Ukraiński wojsk niemieckiej 17. Armii. V rozdział zawiera opis walk o przyczółki na Odrze w rejonie: Oppeln, Cosel, Heydebreck i Ratibor. W rozdziale VI prześledzono przebieg walk w rejonie Rybnika, Żor, Pszczyny i próby przełamania obrony przez sowiecką 60. Armię. W rozdziale VII przybliżono przebieg operacji zachodniokarpackiej 4. Frontu Ukraińskiego z perspektywy 38. Armii, która zakończyła się walkami o Bielsko i Strumień. Ostatni VIII rozdział pokrótce przedstawia tragedię ludności cywilnej w pierwszych tygodniach po wkroczeniu Armii Czerwonej i zbrodnie, których ta armia dokonała.
W swojej pracy autor zdecydował się na korzystanie z terminu „sowiecki”, rezygnując z wykorzystania przymiotników „rosyjski” i „radziecki”. Jest to podyktowane faktem, że w Armii Czerwonej, a tym samym w 1. i 4. Froncie Ukraińskim, służyli nie tylko Rosjanie, ale także wielu Ukraińców i mieszkańców licznych wschodnich republik sowieckich. Autor stoi na stanowisku, że przymiotnik „radziecki”, odnoszący się wszak do powojennej Armii Radzieckiej, jest jedynie przykładem nowomowy okresu PRL i swego rodzaju słowotwórstwem słusznie minionego ustroju. Przeto w jego ocenie określenie „sowiecki” nie tylko oddaje bliższe autorowi tradycje Drugiej Rzeczypospolitej, ale także jest zgodne z ugruntowanym i utrwalonym nazewnictwem stosowanym w publikacjach zachodnich.
W celu jak najwierniejszego oddania rzeczywistości opisywanych wydarzeń, a także dla podtrzymania obiektywnej prawdy historycznej, autor postanowił stosować oryginalne nazwy własne, przy czym w nawiasie podaje współczesne nazwy polskie. W przypadku nazw miejscowości leżących na obszarze Prowincji Górnośląskiej przyjęto zasadę podawania tych obowiązujących przed 1939 rokiem z uwzględnieniem dawnej granicy Drugiej Rzeczypospolitej z Rzeszą Niemiecką. W przypadku miejscowości leżących przed wojną w niemieckiej części Górnego Śląska podajemy nazwy używane do 1945 roku z obecnymi polskimi w nawiasach. Z kolei nazwy sowieckich oddziałów i pododdziałów, a także rosyjskich stopni wojskowych zapisano w języku polskim.
W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie niniejszej książki. Szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do Pana Profesora Tomasza Głowińskiego – za cenne uwagi, wskazówki oraz recenzję naukową. Dziękuję serdecznemu przyjacielowi Damianowi Wieczorkowi za czas i wysiłek włożony we wstępną redakcję tekstu, a także Andrzejowi Matowskiemu i Jackowi Cieleckiemu za trafne sugestie stylistyczne i merytoryczne. Niezastąpionemu Maćkowi Domańskiemu dziękuję za wykonanie i opracowanie zdjęć sylwetek żołnierzy. Wielkie podziękowania należą się również uczestnikom sesji fotograficznej, rekonstruktorom z GRH Grenadiere: Piotrowi Krukowskiemu, Piotrowi Gajkowi, Piotrowi Owczarkowi, Mikołajowi Szymurze i Marcinowi Wesołowskiemu, a także kolegom ze Stowarzyszenia Matrioszka – Oliwerowi Pochwatowi i Janowi Rudzińskiemu. Dziękuję najdroższej Ani za cierpliwość, wyrozumiałość i wsparcie, jakie okazywała mi w trakcie pisania, a także kochanym Rodzicom za nieocenione wspieranie mojej pasji na każdym jej etapie. Bez Waszej pomocy i miłości ten debiut nie byłby możliwy.
Zbliżanie się wojsk sowieckich do Wisły wymusiło na stronie niemieckiej podjęcie od lipca 1944 roku wielu działań, których celem było przygotowanie prowincji do bezpośredniej obrony. W celu powstrzymania spodziewanej ofensywy dowództwo Wehrmachtu postanowiło rozbudować system fortyfikacji i linii obronnych. Głównymi pomysłodawcami przedsięwzięcia byli szef sztabu OKH gen. Heinz Guderian i szef wojsk inżynieryjnych gen.- por. Alfred Jacob. W celu budowy linii obronnych na wschodzie przywrócono do działań oddział fortyfikacyjny pod dowództwem ppłk. Karla Wilhelma Thilo10.
Zgodnie z nową doktryną Adolfa Hitlera miasta Górnego Śląska, tak jak inne miasta Rzeszy, miały stać się „twierdzami”, czyli spełniać funkcje „falochronów”, których załogi będą wiązać część sił przeciwnika. Zwolennikiem wprowadzenia tej zasady był gauleiter (szef okręgu partii nazistowskiej NSDAP) Prowincji Górnośląskiej Fritz Bracht, który planował przekształcić cały okręg przemysłowy w Festung Oberschlesien. Specjaliści odpowiedzialni za fortyfikacje odradzali mu ten pomysł, uznając go za nierealny do wykonania w warunkach śląskich. Powodem takich opinii było m.in. to, że ludność zamieszkująca te tereny składała się w dużej mierze z Polaków i robotników zagranicznych – groziło to wybuchem powstania antyniemieckiego, gdyby front zbliżył się do Górnego Śląska. Dodatkowo na tym obszarze prawie nie było fortyfikacji, nie licząc schronów wybudowanych przed wojną. Ostatecznie podjęto decyzję, że Festung Oberschlesien powstanie, ale będzie się składała z nowo utworzonych pozycji ziemnych linii b-1 i b-2, przebiegających na wschodnim obszarze prowincji górnośląskiej. Komendantem nowo powstałej „twierdzy” został gen.- por. Fritz Benicke11, który bezpośrednio odpowiadał za prace inżynieryjne i przygotowania obronne w prowincji. Jesienią 1944 roku formacje Organisation Todt12 przygotowały obszar Górnego Śląska do długotrwałych walk defensywnych. Wzdłuż traktów komunikacyjnych, przy dworcach kolejowych, jak również w poszczególnych miejscowościach i w pobliżu obiektów przemysłowych budowano żelbetonowe dzieła fortyfikacyjne, planowano lokacje pól minowych, a na skrzyżowaniach dróg stawiano zapory przeciwczołgowe13.
Do obrony wykorzystano także schrony wybudowane jeszcze w 1938 roku w ramach tzw. Oberschlesien-Stellung. Były to ciężkie schrony bojowe, wykorzystujące częściowo uzbrojenie i wyposażenie umocnień czechosłowackich zajętych przez Rzeszę w latach 1938–1939. W większości przypadków budowa schronów nie została dokończona i nie uzyskały one stałego uzbrojenia. Poza wyjątkami, czyli wykorzystaniem schronów przez artylerię przeciwlotniczą, np. w Beuthen (Bytomiu), Rossberg (Rozbarku) i Stillersfeld (Stolarzowicach), obiekty pozostawały w tym stanie przez większość wojny. Do przystosowywania do użytku B-werków14 przystąpiono dopiero jesienią 1944 roku. Mimo to większość schronów, poza nielicznym, pełniła jedynie funkcję magazynów amunicji i nigdy nie została wykorzystana zgodnie z pierwotnymi założeniami15.
Pomiędzy Wisłą a Odrą utworzono też kilka linii umocnień zaopatrzonych w rowy przeciwczołgowe i zasieki z drutu kolczastego, stanowiska bojowe, rowy strzeleckie oraz pozycje dla artylerii. Najdalej na wschód wysuniętą pozycję tworzyła linia „Hubertus”, która przebiegała w bezpośrednim sąsiedztwie sowieckiego przyczółka pod Baranowem Sandomierskim. Przy niej też znajdowała się linia a-1, biegnąca od Wyszogrodu przez Tomaszów–Przedbórz i Tarnów16. Za nią znajdowała się jeszcze większa, opasująca przyczółek pod Puławami i Magnuszewem od północy i biegnąca aż na zachód od Warszawy, pozycja a-2.
Ostatnią linią obrony była natomiast linia „b” przebiegająca na pograniczu Małopolski i Śląska, podzielona na trzy pozycje:
Pozycja b-1 biegła od Częstochowy na wschód od Zawiercia, Olkusza, Trzebini i dalej na południe. Składała się głównie z fortyfikacji ziemnych i drewniano-ziemnych, miejscami wzmocnionych żelbetowymi schronami typu Regelbau 668 i 70117, żelbetowymi schronami bojowymi typu Bauform 23818 i Ringstand 58c (tzw. „Tobruk”), betonowymi kochbunkrami19 oraz przewoźnymi schronami pancernymi typu MG-Panzernest20. Obrona przeciwpancerna składała się z linii rowów przeciwpancernych oraz tzw. zębów smoka, czyli mocowanych poziomo w żelbetowych blokach szyn kolejowych. Zbudowano także specjalne schrony dla przełącznic kabli telefonicznych i baseny na wodę21.
Pozycja b-2 miała decydujące znaczenie w razie bezpośredniego zagrożenia dla okręgu przemysłowego. Biegła od Gross Wartenberg (Sycowa) na Dolnym Śląsku, później nieopodal Kreuzburga (Kluczborka) kierowała się na południe, „odbijając” się od umocnień Festung Oppeln, dalej opierając się na rzece Mała Panew, docierała do Miedar obok Tarnowskich Gór. Następnie ciągnęła się w kierunku Siewierza, przechodząc przez: Dąbrowę Górniczą, Sosnowiec i Mysłowice do Imielina i następnie w stronę Bielska aż po dzisiejszą granicę słowacką w rejonie Zwardonia. Północna i centralna część linii składała się głównie z fortyfikacji ziemnych lub ziemno-drewnianych (okopów i rowów łącznikowych) oraz kochbunkrów. Jako obronę przeciwpancerną zastosowano jedynie rów przeciwpancerny22. Południowa część, czyli tereny między Imielinem i Bielskiem-Białą, miała bardziej urozmaicony system fortyfikacji. Przykładowo w Bielsku-Białej utworzono system przeciwpancerny usytuowany na zboczach wzgórza, którego centralny punkt stanowił Bauform 251 (schron z wieżą czołgową uzbrojoną w sowiecką armatę 76,2 mm.). Umieszczono tam także kilka kochbunkrów i wykopano linie okopów tworzące łuk. Całość uzupełniał dodatkowo rów przeciwpancerny23.
Linia b-3 przebiegała na dzisiejszym pograniczu polsko-czeskim, głównie na Śląsku Cieszyńskim. Była gorzej umocniona od linii b-2 i składała się głównie z fortyfikacji ziemnych i drewniano-ziemnych, choć czasem zdarzały się pojedyncze betonowe kochbunkry. Linia w dużej mierze nie była ukończona i nie posiadała obrony przeciwpancernej24.
W system umocnień wkomponowano koryta rzek, pola minowe, rowy przeciwczołgowe oraz schronami bojowymi drewniano-ziemnymi, z rozciągniętymi pomiędzy zasiekami z drutu kolczastego. Co warte odnotowania – stanowiska ogniowe były przygotowane do obrony okrężnej.
Intensyfikacja budowy umocnień wynikała nie tylko z szybkiego przesuwania się frontu sowiecko-niemieckiego na zachód, ale także z powołania w drugiej połowie lipca 1944 roku nowego urzędu pełnomocnika do wojny totalnej, który objął dr Josef Goebbels, minister propagandy i oświecenia publicznego. Na jego polecenie placówki partyjne tak na wschodnich obszarach Rzeszy, jak i w Generalnym Gubernatorstwie mogły skierować wszystkich mężczyzn do 63. roku życia oraz wszelkie organizacje podległe NSDAP do prac ziemnych przy budowie linii umocnień. Oddelegowano do nich żołnierzy Wehrmachtu, członków Organizacji Todta (to oni jako specjaliści najczęściej koordynowali prace), SA i Hitlerjugend. Funkcje nadzorcze lub strażnicze pełnili zazwyczaj rdzenni Niemcy i czasem volksdeutsche, czyli osoby wpisane na tzw. Niemiecką Listę Narodowściową.
Na początku sierpnia wysłano pierwsze większe transporty złożone z tzw. łopaciarzy do budowy Ostwall. Do prac angażowano osoby w różnym wieku, a było to zależne od zarządzeń lokalnych funkcjonariuszy NSDAP i zapotrzebowania na robotników. Pracowali zarówno mężczyźni w wieku od 15 do 65 lat, jak i kobiety, niejednokrotnie nawet pięćdziesięcioletnie25. Zwykle angażowano wszystkich ludzi dostępnych na danym obszarze: Niemców, Polaków, innych cudzoziemców, w tym także osoby starsze, schorowane, a nawet duchownych. Jeden z chełmskich proboszczów tak pisał o tych przygotowaniach: od 16 sierpnia 1944 roku przymusowo tysiące ludzi pracowało przy kopaniu okopów i rowów przeciwpancernych nad Przemszą i Wisłą i dalej na terenie wiosek przyległych, u nas w Kopciowicach i w Chełmie. Musieli się stawić do roboty z łopatą i kilofem […]. Ludziska byli dobrej nadziei. Przez szerokie rzeki przepędzono okupanta, a tu takie rowy miałyby stać się ostatnią zaporą. Członkowie raciborskiego i gliwickiego Hitlerjugend przez cały sierpień tworzyli fortyfikacje polowe w okolicach położonej niecałe 15 kilometrów od Krakowa wsi Brzezinka26.
Przygotowywano również Oppeln (Opole) do roli miasta-twierdzy, które miało posiadać dwa główne pasy obrony: zewnętrzny i wewnętrzny. Zewnętrzny pierścień obrony, według założeń niemieckich strategów, powinien mieć około 85 kilometrów długości. Jego podstawową rolą było niedopuszczenie do tego, aby artyleria sowiecka mogła ostrzeliwać miasto. Na północy pas ten przebiegał od Małej Panwi do Jeziora Turawskiego. Na wschodzie z kolei okrążał Malapane (Ozimek), skręcając dalej na zachód. Znajdowały się tam liczne okopy, rowy przeciwczołgowe, zasieki oraz – rzadziej – betonowe dwuosobowe stanowiska strzeleckie. W założeniach pierścienia miały bronić jednostki z garnizonu twierdzy oraz trzy dywizje piechoty, które wsparłyby obrońców. Wewnętrzny pas umocnień przebiegał na wschód od Odry (prawobrzeżna część miasta). Otaczał Oppeln półkolem przez miejscowości: Frauendorf (Wróblin), Ehrenfeld (Gosławice), Gruden (Grudzice) oraz Groschowitz (Groszowice). Na południu omijał wyspę Bolko i skręcał na zachód, gdzie opierał się na kanale Ulgi, od którego przebiegał wzdłuż rzeki, zamykając linię na wysokości miejscowości Klosterbrück (Czarnowąsy).
Poza działaniami obronnymi rozpoczęto przygotowania od ewakuacji przemysłu. W sierpniu 1944 roku podjęto decyzję o wywiezieniu z Górnego Śląska wszystkich produktów oraz wstrzymaniu dowozu do zakładów gospodarki zbrojeniowej surowców i półproduktów koniecznych do utrzymania produkcji z obszaru leżącego na wschód od linii Mährisch Ostrau–Oppeln–Brieg (Ostrawa–Opole–Brzeg).
Ewakuacja miała być podzielona na trzy etapy:
1) R-Plan (Räumung, (niem. „opróżnienie”). Polegał na wywiezieniu wszystkich zapasów, które mogłyby zostać wykorzystane przez Sowietów, a których mogłoby zabraknąć własnym wojskom.
2) L-Plan (Lähmung, niem. „sparaliżowanie”). Oznaczał unieruchomienie zakładów na okres co najmniej czterech tygodni poprzez demontaż istotnych części maszyn i urządzeń.
3) Z-Plan (Zerstörung, niem. „zniszczenie”). Zakładał konieczność całkowitego zniszczenia wszelkich urządzeń mogących służyć nieprzyjacielowi, a których nie zdołano ewakuować27.
Wytyczne obowiązywały do 20 stycznia 1945 roku, kiedy to w dowództwie Grupy Armii „A” w Oppeln odbyło się spotkanie z udziałem jej dowódcy, gen.-płk. Ferdinanda Schörnera, ministra uzbrojenia i amunicji Alberta Speera, ministra transportu i dyrektora generalnego kolei Juliusa Dorpmüllera i, na którym zrezygnowano z zastosowania taktyki „spalonej ziemi” na Górnym Śląsku.
W końcu grudnia opracowano ostateczny plan ewakuacji ludności Górnego Śląska. Przewidziano trzy stopnie ewakuacji. Na hasło „Niklaus” – obszar miały opuścić kobiety i dzieci. Hasło „Goldfisch” oznaczało opuszczenie rejonu przez całą ludność z wyjątkiem sztabów administracyjnych. Natomiast hasło „Kranich” – ewakuację tychże sztabów administracyjnych28. Z kolei hasło „Amerika” oznaczało przemieszczenie jeńców wojennych i więźniów. Ewakuacja ludności miała charakter dobrowolny i powinna być przeprowadzona koleją. Celem podróży były powiaty na lewym brzegu Odry, gdzie zgodnie z ustaleniami konferencji teherańskiej miała przebiegać granica Niemiec. Ostatecznie żaden z tych planów nie doszedł do skutku. Tempo posuwania się Armii Czerwonej, a także konieczność kierowania na zachód przede wszystkim transportów kolejowych z uciekinierami unicestwiły niemieckie zamierzenia29.
Na mocy dekretu Hitlera 25 września powołano Volkssturm, czyli pospolite ruszenie, który miał wzmocnić słabnący Wehrmacht. Każdy obywatel Niemiec w wieku od 16. do 60. roku życia, który nie był Żydem, Cyganem, przestępcą, przedstawicielem mniejszości polskiej, francuskiej czy słoweńskiej oraz nie służył w armii lub RAD30 i mógł nosić broń, miał obowiązek zgłoszenia się do Volkssturmu. Ta, jak obliczano, sześciomilionowa armia w zamierzeniu partii nazistowskiej miała być zorganizowana w 10 180 batalionów na terenie całej Rzeszy31.
Na Górnym Śląsku rozkazy tworzenia batalionów Volkssturmu przekazano kreisleiterom (powiatowym szefom NSDAP) 4 października 1944 roku. Mężczyźni objęci powołaniem byli rejestrowani w miejscu zamieszkania przez lokalną placówkę NSDAP. Podczas apeli rejestracyjnych powołani pod broń byli przydzielani do oddziałów zgodnie z ich umiejętnościami i zdolnością do służby32. Powołanie dostali wszyscy mężczyźni zamieszkujący Górny Śląsk – duża część z nich była przedwojennymi obywatelami polskimi zmuszonymi do wpisania się na DVL (Deutsche Volksliste, czyli Niemiecką Listę Narodowościową) – a także tzw. reichsdeutsche, tymczasowo przebywający na obszarze prowincji.
Volkssturm organizacyjnie podlegał NSDAP, a jego dowódcą na Górnym Śląsku został dr. Walter Springorum, który objął dowództwo nad pierwszym batalionem już w październiku 1944 roku. Na terenie ówczesnego powiatu opolskiego zadanie prowadzenia zaciągu do Volkssturmu otrzymał kreisleiter Sepp Pölsterl. Dowódcą sztabu (kreisstabsführerem) został Rudolf Pietsch, dowódca 63. pułku SA w Oppeln (Opolu)33.
Każde miasto na Górnym Śląska miało wystawić cztery bataliony Volkssturmu. Tworzono je z mężczyzn i chłopców zaliczonych do czterech grup (Aufgebot):
Grupa 1: wszyscy mężczyźni zdolni do służby wojskowej, których wykorzystanie jest możliwe bez narażania żywotnych interesów ojczyzny.
Grupa 2: wszyscy mężczyźni z roczników 1884–1924 zdolni do służby wojskowej, aktywni w zawodach istotnych dla produkcji wojennej, łączności, transportu lub innych funkcjach ważnych dla państwa i z tego powodu nieuwzględnieni w pierwszej grupie.
Grupa 3: wszyscy chłopcy z roczników 1925–1928, którzy nie zostali jeszcze powołani do czynnej służby wojskowej; za ich pobór były odpowiedzialne struktury Hitlerjugend.
Grupa 4: niezdolni do walki, ale nadający się pełnienia funkcji strażniczych i zabezpieczających34.
Dodatkowo poborowi podlegali członkowie SA, policji, Luftschutzu (ochrony przeciwlotniczej), załogi Heimat-Flak-Batterie (Ojczyźnianych Baterii Przeciwlotniczych), pracownicy poczty, Reichsbahn (Kolei Rzeszy), itd. Zadania, jakie postawiono przed nową formacją pospolitego ruszenia, zwłaszcza pamiętając o tym, kto wchodził w jej skład, były aż nadto ambitne. Uważano, że Volkssturm będzie odpowiadał za obronę rozległych obszarów, na których nieprzyjaciel mógłby przeprowadzić desanty morskie lub powietrzne. Tak jak za likwidację agentów i grup sabotażowych przeciwnika, ochronę mostów, głównych ulic i najważniejszych gmachów. W razie potrzeby Volkssturm miał uzupełniać zdziesiątkowane jednostki frontowe oraz obsadzać spokojniejsze odcinki frontu, jak również w przypadku wybuchu rewolt robotników przymusowych brać czynny udział w ich tłumieniu35.
W początkowym okresie rola Volkssturmu na Górnym Śląsku została ograniczona do zadań ochronnych, służby wartowniczej w miastach (luzując pełniące wcześniej tę funkcję jednostki Luftwaffe i załogi Flak36), ochrony infrastruktury krytycznej, likwidacji nieprzyjacielskich zrzutów i w razie potrzeby walki z partyzantką. W przypadku zbliżania się frontu część batalionów miała obsadzić linie umocnień na obrzeżach GOP (linia b-2) oraz wziąć udział w walkach miejskich.
Jak już wspomniano, batalion był najwyższą jednostką organizacyjną w Volkssturmie. Składał się z czterech kompanii po ok. 120 ludzi każda. W ramach kompanii funkcjonowały oddziały: sanitarny i łączności. Dowódcami batalionów, kompanii oraz plutonów byli głównie członkowie NSDAP oraz ludzie z doświadczeniem wojskowym.
Umundurowanie formacji było niejednorodne. Oczywiście organy partyjne starały się ubrać i wyposażyć członków Volkssturmu możliwie jednakowo, ale ze względu na krytyczną sytuację w sferze tekstyliów Rzeszy na przełomie 1944 i 1945 roku nie było to proste. Wśród mieszkańców Górnego Śląska zorganizowano zbiórki odzieży wojskowej i paramilitarnej. Gromadzono różnej maści mundury: NSDAP, SA, RAD, Organizacji Todta, policji, straży pożarnej, Luftschutzu, Wehrmachtu, a nawet uniformy pruskie z okresu Wielkiej Wojny. To samo dotyczyło wyposażenia w postaci pasów, chlebaków, manierek i menażek. Pełna unifikacja umundurowania i wyposażenia okazała się niemożliwa, jednakże NSDAP, starając się sprostać temu zadaniu, postanowiła ujednolicić chociaż płaszcze, które zostały dostarczone Volkssturmowi z rejencji katowickiej z magazynów partii, SA czy Organizacji Todta. Mimo podjętych działań nadal dla wielu batalionów brakowało umundurowania, zwłaszcza zimowego. Doszło nawet do sytuacji, w której gauleiter Bracht musiał się tłumaczyć się przed Martinem Bormannem37 z bezprawnego skonfiskowania na potrzeby Volkssturmu 2500 mundurów38.Wspomniane braki, szczególnie odzieży sezonowej, okazaly się bardzo dotkliwe podczas wyjątkowo mroźnej zimy z przełomu 1944 i 1945 roku.
Uzbrojenie Volkssturmu również było różnorodne. Na Górnym Śląsku członkom formacji wydawano w dużej liczbie włoskie karabiny typu Carcano M91, ale także niemieckie Gewehr 98 lub Mauser 98k, a nawet sowieckie i czechosłowackie pistolety maszynowe. Ze strzeleckiej broni zespołowej można było spotkać karabiny maszynowe MG-34 i MG-42, czechosłowackie lekkie karabiny maszynowe ZB-26 lub zdobyczne holenderskie cekaemy39. Początkowo wydano niewiele panzerfaustów do zwalczania czołgów, ale ich liczba zdecydowanie się zwiększyła wraz ze zbliżeniem się frontu w styczniu 1945 roku.
Dużym problemem logistycznym było zaopatrzenie batalionów Volkssturmu w odpowiednią amunicję do posiadanej broni. Według zestawienia z 22 października 1944 roku dotyczącego uzbrojenia przekazanego przez Oberkommando des Heeres (OKH, Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych) dla Volkssturmu we wschodnich okręgach Rzeszy (Kraj Warty, Gdańsk-Prusy Zachodnie, Prusy Wschodnie, Górny Śląsk i Dolny Śląsk), na Górny Śląsk przypadło: 2000 granatów, 1500 sztuk amunicji kal. 6,35 mm, 3000 sztuk kal. 9 mm i 41 000 sztuk amunicji 7,65 mm produkcji francuskiej40.
Przykładowo 3. kompania III batalionu Volkssturmu z Katowic w połowie stycznia 1945 roku miała jedynie 27 sztuk amunicji na żołnierza przy 118-osobowej obsadzie. W kompanii zabrzańskiego Volkssturmu żołnierze otrzymali jedynie sześć karabinów Carcano i 35 sztuk naboi na całą kompanię!41. W Kreuzburgu (Kluczborku) oddział Volkssturmu został wyposażony w 65 starych niemieckich karabinów i 25 włoskich, ale bez właściwej amunicji do nich. Do tego przekazano im 27 panzerfaustów i osiem granatów ręcznych42. Tych niedoborów nie udało się wyeliminować do momentu rozpoczęcia walk.
Bataliony Volkssturmu musiały przejść podstawowe szkolenie wojskowe. Dowódcy i instruktorzy mieli obowiązek przeszkolić członków z podstaw musztry, postaw strzeleckich i obsługi broni. Do tego dochodziło szkolenie z obsługi lekkich moździerzy, granatów ręcznych, lekkich armat ppanc. oraz karabinów maszynowych, a przede wszystkim z walki przeciwpancernej i obsługi ręcznych granatników typu panzerfaust43. Dodatkowo odbywały się zajęcia teoretyczne i wykłady polityczne lub z zakresu walki ze szpiegostwem.
W efekcie działań partii na terenie rejencji górnośląskiej powstało ok. 27 batalionów. Mimo że w drugiej połowie października Bracht informował Bormanna o utworzeniu 60 batalionów, to ostatecznie tylko sześć miało zostać oddelegowanych na nowo utworzoną linię b-1. Na terenie powiatu opolskiego zorganizowano sześć batalionów: 280. batalion zmotoryzowany oraz bataliony 281. i 282. z kwaterą w Oppeln (Opolu), do tego 283. batalion w Krappitz (Krapkowicach), 284. batalion w Gross Döbern (Dobrzeniu Wielkim) oraz 285. batalion w Johannsdorf (Jaśkowicach).
Morale w batalionach Volkssturmu było fatalne. Z relacji żołnierzy tej formacji z obszarów Górnego Śląska należącego przed wojną w granicach Niemiec (Gleiwitz, Beuthen i Hindenburg) wynika, że większość nie miała zamiaru ginąć za Rzeszę i partię nazistowską. O stosunku żołnierzy Volkssturmu do postawionych przed nimi zadań i służby świadczy relacja członka bytomskiego Volkssturmu, Victora Paschendy44:
„Wtedy miał nastąpić grzmiący okrzyk «Heil Hitler»” wykrzyczany w dmiący w nas wiatr. Ale obyło się bez nas! Panowie (funkcjonariusze partyjni) z pewnością oczekiwali od nas wszystkich przejmującego «Heil Hitler», ale bezskutecznie. Tak zademonstrowany przez nas «zachwyt» musiał być dla tych panów deprymujący, ale nie dla «długiego Metzlera», który był przyzwyczajony do niechętnego powitania jeszcze w czasach walki. Mianowicie przed 1933 rokiem był on obwoźnym handlarzem materiałami i przyzwyczaił się wówczas do braku zachwytu płacących klientów. Z narodowosocjalistycznym zdecydowaniem stanął teraz na swoich szczudłowatych nogach z przodu, rozkraczył się na nich, jak gdyby chciał zrobić szpagat i zatknął dłonie za paskiem spodni. Wyglądał jak jakaś miniatura wieży Eiffla. Wolno, może także z wściekłością, wysunął swój spiczasty podbródek przed nos i nagle zaszczekało coś, co wyglądało jak czarna dziura znajdująca się na «symbolu Paryża». –Volkssturmani! Nadszedł czas próby. Teraz trzeba pokazać, że nasza miłość do Führera nie była pustą gadaniną. W tej godzinie nieważne są żadne piękne słowa, w tej godzinie liczą się tylko czyny! Ten czas i ten moment, który nadszedł, daje wam możliwość udowodnienia waszej wierności führerowi. Nasza umiłowana mała ojczyzna jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Volkssturmani, jeżeli już wkrótce staniecie przed nieprzyjacielem, niech każdy myśli o tym: führer nazwał was armią idealistów. Okażcie się godni tego wyróżnienia. Dla naszego Führera i najwyższego dowódcy trzykrotne: Sieg… – Cisza. Sieg… – pojedyncze okrzyki «Heil», co mogło wyjść jednak tylko od pijanych, potem jeszcze raz «Sieg…», ale już bez «Heil». Wyszczerzyliśmy do siebie zęby w szyderczym śmiechu. Przecież nie byliśmy na zjeździe partyjnym w Norymberdze, ale zostaliśmy odkomenderowani na śmierć. A kto umiera z zachwytem i okrzykiem «Heil» na ustach?”.
Na terenach polskiego Górnego Śląska zajętych we wrześniu 1939 roku poza Katowicami zapał do służby w Volkssturmie był jeszcze niższy. Czasem władze niemieckie podstępem próbowały wcielić Polaków do lokalnych oddziałów pospolitego ruszenia. Tak było w miejscowości Nowy Bieruń, gdzie pod pretekstem robót przewieziono pewną liczbę robotników do pracy, po czym wcielono ich do oddziału Volkssturmu. Jednak nocą, w momencie zbliżenia się do miejscowości Armii Czerwonej, Polacy zbuntowali się i pouciekali do swoich domów. Dwa dni później swoje stanowiska opuściła także niemiecka część oddziału wraz z dowództwem45.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Przykładami takiej publikacji są m.in. książki Eugeniusza K. Kostrzewy, Operacja „Złote wrota” (Warszawa 1984) i Pawła Dubiela, Wyzwolenie Śląska w 1945 r. (Katowice 1969). [wróć]
2.Operacja sandomiersko-śląska 1 Frontu Ukraińskiego. Bitwa o Górny Śląsk (Warszawa 1996) oraz Od Sandomierza do Opola i Raciborza (Warszawa 1998). [wróć]
3.Śląsk Opolski ١٩٤٥ (Opole 1989) i Przełamanie linii Odry w 1945 roku (Opole 1976). [wróć]
4. W. Kiełkowski, G. Kasztura, P. Sadowski, Bitwa o Śląsk Cieszyński 1945, Rudnik 2019. [wróć]
5. R. Kaczmarek, Górny Śląsk podczas II wojny światowej. Między utopią „niemieckiej wspólnoty narodowej” a rzeczywistością okupacji na terenach wcielonych do Trzeciej Rzeszy, Katowice 2006. [wróć]
6. J. Cielecki, Nadzieja wdeptana w błoto historia 20. Dywizji Grenadierów SS (estońska 1.) październik 1944 – maj 1945, t. 1, Poznań 2016. [wróć]
7. R. Primke, Koźle i okolice 1945, wyd. Ridero, 2023; Na północ od Opola, Ridero, 2024; R. Primke, Od Częstochowy do Zabrza 1945, Ridero, 2025.[wróć]
8. H. von Ahlfen, Walka o Śląsk 1944-45, Wrocław 2013. [wróć]
9. G. Gunter, Ostatni wawrzyn. Geneza i dzieje walk na Górnym Śląsku od stycznia do maja 1945 roku, Oświęcim 2015. [wróć]
10. D. Kasprzak, M. Kasprzak, Niemieckie fortyfikacje linii b-2 z lat 1944–45 Imielin–Bielsko–Biała–Żywiec–Zwardoń, Gliwice 2013, s. 22. [wróć]
11. H. von Ahlfen, Walka o Śląsk 1944-45, Wrocław 2009, s. 39. Fritz Benicke (1894–1975) służył w armii niemieckiej od 1913 roku. Od początku 1 wojny światowej w oddziałach saperów. W latach 1935–1940 dowódca 47. batalionu saperów. Następnie do października 1941 roku był dowódca saperów 1. Armii Pancernej. Od czerwca do sierpnia 1943 roku zaś szefem pionierów Grupy Armii „Środek”. Od października 1943 do marca 1944 roku dowódca 25. DGPanc., a następnie do sierpnia 41. Dywizji Fortecznej. Latem 1944 roku mianowany dowódcą pionierów XXI. Okręgu Wojskowego w Poznaniu. Od grudnia 1944 roku komendant linii obronnej b-l i Obszaru Warownego Górny Śląsk. W końcu wojny dowódca Division Benicke. Po zakończeniu walk przebywał w niewoli amerykańskiej do 1947 roku. [wróć]
12. Organisation Todt – organizacja powstała w 1938 roku, zrzeszająca niemieckie firmy budowlane budujące obiekty wojskowe. Nazwa pochodzi od nazwiska Fritza Todta, który początkowo kierował tą organizacją, a po jego śmierci w 1942 roku pieczę nad nią przejął Albert Speer. [wróć]
13. H. Stańczyk, Od Sandomierza do Opola i Raciborza, Warszawa 1998, s. 67–68. [wróć]
14. Nazwa „B-werk” oznacza schron o wytrzymałości typu B (grubość żelbetu 1,5 m, pancerz 250 mm). [wróć]
15. W. Sykosz, Fortyfikacje niemieckie z 1939 roku na Górnym Śląsku, Piekary Śląskie 2009, s. 10–11. [wróć]
16. P. Dubiel, Wyzwolenie Śląska w 1945 roku, Warszawa 1968, s. 24. [wróć]
17. Standaryzowane schrony 668 i 701 typu biernego dla drużyny piechoty liczącej do 9 żołnierzy. [wróć]
18. Bauform 238 (spotykany także pod nazwą Panzerstellung 67) to żelbetowy schron bojowy dla wieży czołgowej PzKpfw II. [wróć]
19. Kochbunker – mały niemiecki schron jednoosobowy. Produkowany masowo w fabrykach jako prefabrykat i później wkopywany w miejsce przeznaczenia. Chronił strzelca przed odłamkami i pociskami małego kalibru. [wróć]
20. Przewoźne opancerzone stanowisko do karabinu maszynowego MG-34. [wróć]
21. D. Kasprzak, M. Kasprzak, op. cit., s. 16–17. [wróć]
22.Ibidem, s. 48–49. [wróć]
23.Ibidem, s. 73. [wróć]
24.Ibidem, s. 18. [wróć]
25.Ibidem, s. 31. [wróć]
26. G. Gunter, Ostatni wawrzyn, Geneza i dzieje walk na Górnym Śląsku od stycznia do maja 1945 roku, Oświęcim 2016, s. 31. [wróć]
27. R. Kaczmarek, II wojna światowa na Górnym Śląsku, Katowice 2003, s. 391. [wróć]
28.Ibidem, s. 396. [wróć]
29.Ibidem. [wróć]
30. RAD (Reichsarbeitsdienst) – celem organizacji było kształtowanie postaw młodzieży wobec państwa poprzez pracę. Początkowo wstępowali do niej ochotnicy, ale od 1935 roku odbycie służby w RAD było obowiązkiem każdego niemieckiego mężczyzny. Podczas drugiej wojny światowej głównym zadaniem organizacji stało się wykonywanie prac na rzecz Wehrmachtu, wtedy też RAD zaczęto traktować jako formację pomocniczą wojska, zajmującą się zwłaszcza budową umocnień. [wróć]
31. C. McNab, Armia Hitlera, Warszawa 2014, s. 405. [wróć]
32. Archiwum Państwowe w Katowicach [dalej: APKat.], sygn. 147/55, Wytyczne i korespondencje dotyczące organizacji zabrzańskiego Volkssturmu 1944, s. 21–22. [wróć]
33. D. Tomczyk, Śląsk Opolski ١٩٤٥, Opole 1989, s. 73. [wróć]
34. APKat., sygn. 147/55, op. cit., s. 21–23. [wróć]
35. C. McNab, op. cit., s. 409. [wróć]
36. APKat., sygn. 147/43, Powiatowy pełnomocnik ds. mobilizacji- okólnik władz partyjnych i państwowych dotyczących organizacji obrony przeciwlotniczej (Luftschutz) i Volkssturmu 1943–44, s. 159. [wróć]
37. Martin Bormann (1900–1945), jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych funkcjonariuszy NSDAP, szef Kancelarii oraz sekretarz Führera. Był współtwórcą idei tworzenia Volkssturmu. Zginął w Berlinie w maju 1945 roku. [wróć]
38. Takie działania spowodowały oczywiste protesty ze strony Organizacji Todta, która stwierdziła, że potrzebuje tych mundurów do wyposażenia swoich ludzi pracujących przy budowie umocnień Ostwall. Mimo to Bracht odrzucił te oskarżenia, uznając je za nieuzasadnione i pozostawiając zabrane umundurowanie do swojej dyspozycji do czasu znalezienia innego rozwiązania; M. Węcki, Fritz Bracht (1899–1945), Nazistowski zarządca Górnego Śląska w latach II wojny światowej, Katowice 2014, s. 437. [wróć]
39. APKat., sygn. 2135/3, Akta 3 komp. III batalionu Volkssturmu w Katowicach, s. 10–11. [wróć]
40. M. Węcki, op. cit., s. 437. [wróć]
41. T. Freiherr, Die Letzten Tage in Martinau, Kr. Beuthen, vor dem Russeneinmarsch, „Gleiwitzer-Beuthener-Tarnowitzer Heimatblattˮ, Heft 1, Januar 1966, s. 41. [wróć]
42. R. Kaczmarek, op. cit., s. 394. [wróć]
43. K. Mammach, Der Volkssturm das letzte Aufgebot 1944-45, Berlin 1981, s. 60–62. [wróć]
44. R. Kaczmarek, Górny Śląsk podczas II wojny światowej, Katowice 2006, [za:] V. Paschenda, Oberschlesische passion, Augsburg 1966, s. 38–40. [wróć]
45. Archiwum Archidiecezji Katowickiej [dalej: AAKat.], Akta parafii Bieruń Stary, sygn.1/1, s. 454–455. [wróć]
