Górny Śląsk 1945 - Szczepański Jakub - ebook

Górny Śląsk 1945 ebook

Szczepański Jakub

0,0
35,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Walki sowiecko-niemieckie o Górny Śląsk i Opolszczyznę w styczniu i lutym 1945 roku pozostają w cieniu późniejszych zmagań na Dolnym Śląsku, w tym zwłaszcza oblężeń Wrocławia i Głogowa przez Armię Czerwoną. Tymczasem Niemcy ogłosili twierdzami również cały region górnośląski (Festung Oberschlesien), a potem także Opole (Festung Oppeln) i próbowali przygotować je do obrony przed sowiecką ofensywą, która ruszyła znad Wisły 12 stycznia 1945 roku. Armie 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Koniewa szybko przełamały pozycje niemieckiej Grupy Armii „A”, zajęły Kielce, Częstochowę i Kraków i z impetem ruszyły na Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie. Broniąca się tam niemiecka 17. Armia stawiała opór, ale wobec miażdżącej przewagi przeciwnika był on daremny. Do 30 stycznia Sowieci oczyścili obszar Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego z wojsk niemieckich. W tym czasie Armia Czerwona dotarła również na Śląsk Opolski, osiągając linię Odry i zdobywając przyczółki na jej lewym brzegu. 23‒24 stycznia zajęła prawobrzeżną część Opola. Walki o przyczółki trwały do marca. Niemcy zdołali zlikwidować niektóre z nich, a pozostałe zablokować, korzystając z wyczerpania oddziałów sowieckich. W książce ukazano też zmagania w rejonie Pszczyny, Żor i Rybnika oraz natarcie 4. Frontu Ukraińskiego na Bielsko i Cieszyn, które zostało jednak zatrzymane w rejonie Strumienia.

Autorem książki, która ukazała się w popularnej Bellonowskiej serii „Historyczne Bitwy”, jest Jakub Szczepański, historyk, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, pracownik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Katowicach. Obok zdjęć archiwalnych i map dodatkowym atutem są fotografie rekonstruktorów w umundurowaniu obu walczących stron.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wstęp

Pierw­sza połowa 1945 roku na fron­cie wschod­nim to pasmo zacię­tych walk Armii Czer­wo­nej z Wehr­mach­tem na zie­miach Pol­ski i Rze­szy Nie­miec­kiej, któ­rych zwień­cze­niem było zaję­cie 2 maja sto­licy Rze­szy – Ber­lina – i osta­tecz­nie bez­wa­run­kowa kapi­tu­la­cja Nie­miec 8 maja 1945 roku, która zakoń­czyła sze­ścio­let­nią wojnę w Euro­pie. Na obsza­rze wschod­nich Nie­miec (dziś w gra­ni­cach Pol­ski) naj­bar­dziej znana była zacięta obrona Festung Bre­slau (Twier­dzy Wro­cław) czy Festung Glo­gau (Twier­dzy Gło­gów) na Dol­nym Ślą­sku. Walki na Gór­nym Ślą­sku nie utrwa­liły się w szer­szej świa­do­mo­ści ze względu na bły­ska­wiczne tempo ofen­sywy i zaję­cie przez Armię Czer­woną więk­szo­ści regionu już w ostat­nich tygo­dniach stycz­nia 1945 roku. Tak zwane Festung Obe­rschle­sien (Twier­dza Górny Śląsk) czy Festung Oppeln (Twier­dza Opole), które upa­dły w ciągu kilku dni, nie zyskały roz­głosu i zain­te­re­so­wa­nia histo­ry­ków woj­sko­wo­ści podob­nego do ogło­szo­nych twier­dzami miast dol­no­ślą­skich.

Książka oczy­wi­ście nie wyczer­puje tematu walk na Gór­nym Ślą­sku, ma jedy­nie zebrać i usys­te­ma­ty­zo­wać obecny stan wie­dzy na temat dzia­łań wojen­nych na obsza­rze daw­nej Pro­vinz Obe­rschle­sien (Pro­win­cji Górny Śląsk) oraz posze­rzyć go o uzy­skane przez autora mate­riały archi­walne. Ze względu na ogra­ni­cze­nia for­matu serii, jak i obszer­no­ści samego tematu został przy­bli­żony jedy­nie pierw­szy etap walk pro­wa­dzo­nych w ramach dwóch ope­ra­cji: san­do­mier­sko-ślą­skiej 1. Frontu Ukra­iń­skiego i zachod­nio­kar­pac­kiej 4. Frontu Ukra­iń­skiego, które były wymie­rzone w woj­ska nie­miec­kiej Grupy Armii „A” (25 stycz­nia 1945 roku prze­mia­no­wa­nej na Grupę Armii „Mitte”). W kon­se­kwen­cji tego Armii Czer­wo­nej udało się przejść z przy­czół­ków nad Wisłą i opa­no­wać stra­te­giczny obszar Gór­no­ślą­skiego Okręgu Prze­my­sło­wego, a także naj­więk­sze ośrodki miej­skie pro­win­cji (m.in. Oppeln – Opole, Gle­iwitz – Gli­wice, Hin­den­burg – Zabrze, Kato­wice, Biel­sko), sfor­so­wać w kilku miej­scach Odrę i zbli­żyć się do Zagłę­bia Ostraw­sko-Kar­wiń­skiego.

Lite­ra­tura poświę­cona wal­kom na Gór­nym Ślą­sku nie jest szcze­gól­nie obfita.

W okre­sie PRL temat ten był obecny w lite­ra­tu­rze w celu umac­nia­nia mitu „wyzwo­le­nia” daw­nych ziem pia­stow­skich przez „brat­nią” Armię Czer­woną, dzięki któ­rej Śląsk po stu­le­ciach ponow­nie wró­cił do macie­rzy1. Więk­szość publi­ka­cji sku­piała się jed­nak na wal­kach w obrę­bie rejonu prze­my­sło­wego Ślą­ska w ostat­nich dniach stycz­nia 1945 roku. Więk­szy wkład do oma­wia­nego tematu wnio­sły dopiero prace prof. Hen­ryka Stań­czyka2, w któ­rych na więk­szą skalę wyko­rzy­stano zasób archi­walny Fede­ra­cji Rosyj­skiej, Pol­ski oraz Nie­miec, a także dostępną lite­ra­turę rosyj­ską i nie­miecką czy wspo­mnie­nia uczest­ni­ków walk. Są to obec­nie jedyne publi­ka­cje pró­bu­jące w spo­sób cało­ściowy uka­zać obraz ope­ra­cji san­do­mier­sko-ślą­skiej.

Upa­dek Festung Obe­rschle­sien opi­sał rów­nież w swo­jej książce Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej prof. Ryszard Kacz­ma­rek. Duży wkład do badań na temat dzia­łań wojen­nych na Ślą­sku Opol­skim wnio­sły prace prof. Damiana Tom­czyka3, który szcze­gó­łowo opi­sał walki na linii Odry oraz Festung Oppeln. Jesz­cze uboż­sza jest nato­miast lite­ra­tura poświę­cona dzia­ła­niom 4. Frontu Ukra­iń­skiego na Ślą­sku Cie­szyń­skim. Warto zauwa­żyć, że pierw­sza war­to­ściowa pozy­cja opi­su­jąca całość walk w tym regio­nie w roku 1945 uka­zała się dopiero nie­dawno4. W ostat­nich latach prace poświę­cone dzia­ła­niom wojen­nym na Gór­nym Ślą­sku i Ślą­sku Opol­skim miały cha­rak­ter lokalny, sku­pia­jąc się jedy­nie na epi­zo­dach walk. Do takich prac można zali­czyć książki Zyg­munta Orlika5, Jacka Cie­lec­kiego6 czy Roberta Prim­kego7. Jeśli cho­dzi o publi­ka­cje zagra­niczne, naj­bar­dziej zna­czące były książki Hansa von Ahl­fena8 oraz Geo­rga Gun­tera9, opi­su­jące walki o Górny Śląsk, choć nar­ra­cja, zwłasz­cza w tej dru­giej, jest mocno stron­ni­cza, oparta nie­mal w cało­ści na wspo­mnie­niach lud­no­ści nie­miec­kiej i wete­ra­nów Wehr­machtu. Pomocne oka­zały się rów­nież powo­jenne mono­gra­fie poszcze­gól­nych dywi­zji Wehr­machtu napi­sane przez koła wete­ra­nów.

W niniej­szej książce, poza wspo­mnianą lite­ra­turą, wyko­rzy­stano: obfite zasoby archi­walne Cen­tral­nego Archi­wum Mini­ster­stwa Obrony Fede­ra­cji Rosyj­skiej (CAMO-FR), któ­rego zbiory od maja 2015 roku udo­stęp­niono w sieci w ramach pro­jektu „Pamiat’ Naroda” („Память Народа”), nie­miec­kiego Bun­de­sar­chiv-Mili­ta­rar­chiv (BA-MA) we Fry­burgu Bry­zgo­wij­skim, a także mikro­filmy znaj­du­jące się w U.S. Natio­nal Archi­ves and Records Admi­ni­stra­tion (NARA). Pomocne oka­zały się także mate­riały z Archi­wum Pań­stwo­wego w Kato­wi­cach (APKat.), zwią­zane z utwo­rze­niem i orga­ni­za­cją oddzia­łów Volks­sturmu na Gór­nym Ślą­sku.

Praca składa się ze wstępu, z ośmiu roz­dzia­łów i zakoń­cze­nia. W I roz­dziale przed­sta­wiono przy­go­to­wa­nia Gór­nego Ślą­ska do obrony przed przy­szłą ofen­sywą sowiecką, przy czym sku­piono się przede wszyst­kim na utwo­rze­niu Festung Obe­rschle­sien oraz budo­wie tzw. Ostwall, czyli linii umoc­nień polo­wych budo­wa­nych mię­dzy Wisłą a Odrą jesie­nią i zimą 1944 roku. Dużo miej­sca poświę­cono także powsta­niu gór­no­ślą­skiego Volks­sturmu oraz orga­ni­za­cji wojsk Armii Rezer­wo­wej na Gór­nym Ślą­sku. W II roz­dziale uka­zano przy­go­to­wa­nia sowiec­kie i nie­miec­kie, ana­li­zu­jąc liczeb­ność oraz struk­turę wojsk znaj­du­ją­cych się nad Wisłą na odcinku 1. Frontu Ukra­iń­skiego. Opi­sano rów­nież prze­bieg pierw­szych dni walk na przy­czółku san­do­mier­sko-bara­now­skim oraz walki pan­cerne pod Kiel­cami.

W III roz­dziale z kolei przed­sta­wiono walki w pół­noc­nej czę­ści pro­win­cji gór­no­ślą­skiej. Uka­zano nie­udane próby utwo­rze­nia obrony i wyha­mo­wa­nia sowiec­kiej ofen­sywy siłami VIII Kor­pusu Armij­nego, które osta­tecz­nie koń­czą się upad­kiem Festung Oppeln. IV roz­dział poświę­cono nato­miast uka­za­niu prze­biegu walk w samym sercu Gór­nego Ślą­ska, Gór­no­ślą­skim Okręgu Prze­my­sło­wym, upadku Festung Obe­rschle­sien i nie­udanej pró­bie okrą­że­nia przez 1. Front Ukra­iń­ski wojsk nie­miec­kiej 17. Armii. V roz­dział zawiera opis walk o przy­czółki na Odrze w rejo­nie: Oppeln, Cosel, Hey­de­breck i Rati­bor. W roz­dziale VI prze­śle­dzono prze­bieg walk w rejo­nie Ryb­nika, Żor, Psz­czyny i próby prze­ła­ma­nia obrony przez sowiecką 60. Armię. W roz­dziale VII przy­bli­żono prze­bieg ope­ra­cji zachod­nio­kar­pac­kiej 4. Frontu Ukra­iń­skiego z per­spek­tywy 38. Armii, która zakoń­czyła się wal­kami o Biel­sko i Stru­mień. Ostatni VIII roz­dział pokrótce przed­sta­wia tra­ge­dię lud­no­ści cywil­nej w pierw­szych tygo­dniach po wkro­cze­niu Armii Czer­wo­nej i zbrod­nie, któ­rych ta armia doko­nała.

W swo­jej pracy autor zde­cy­do­wał się na korzy­sta­nie z ter­minu „sowiecki”, rezy­gnu­jąc z wyko­rzy­sta­nia przy­miot­ni­ków „rosyj­ski” i „radziecki”. Jest to podyk­to­wane fak­tem, że w Armii Czer­wo­nej, a tym samym w 1. i 4. Fron­cie Ukra­iń­skim, słu­żyli nie tylko Rosja­nie, ale także wielu Ukra­iń­ców i miesz­kań­ców licz­nych wschod­nich repu­blik sowiec­kich. Autor stoi na sta­no­wi­sku, że przy­miot­nik „radziecki”, odno­szący się wszak do powo­jen­nej Armii Radziec­kiej, jest jedy­nie przy­kła­dem nowo­mowy okresu PRL i swego rodzaju sło­wo­twór­stwem słusz­nie minio­nego ustroju. Przeto w jego oce­nie okre­śle­nie „sowiecki” nie tylko oddaje bliż­sze auto­rowi tra­dy­cje Dru­giej Rze­czy­po­spo­li­tej, ale także jest zgodne z ugrun­to­wa­nym i utrwa­lo­nym nazew­nic­twem sto­so­wa­nym w publi­ka­cjach zachod­nich.

W celu jak naj­wier­niej­szego odda­nia rze­czy­wi­sto­ści opi­sy­wa­nych wyda­rzeń, a także dla pod­trzy­ma­nia obiek­tyw­nej prawdy histo­rycz­nej, autor posta­no­wił sto­so­wać ory­gi­nalne nazwy wła­sne, przy czym w nawia­sie podaje współ­cze­sne nazwy pol­skie. W przy­padku nazw miej­sco­wo­ści leżą­cych na obsza­rze Pro­win­cji Gór­no­ślą­skiej przy­jęto zasadę poda­wa­nia tych obo­wią­zu­ją­cych przed 1939 rokiem z uwzględ­nie­niem daw­nej gra­nicy Dru­giej Rze­czy­po­spo­li­tej z Rze­szą Nie­miecką. W przy­padku miej­sco­wo­ści leżą­cych przed wojną w nie­miec­kiej czę­ści Gór­nego Ślą­ska poda­jemy nazwy uży­wane do 1945 roku z obec­nymi pol­skimi w nawia­sach. Z kolei nazwy sowiec­kich oddzia­łów i pododdzia­łów, a także rosyj­skich stopni woj­sko­wych zapi­sano w języku pol­skim.

W tym miej­scu chciał­bym podzię­ko­wać wszyst­kim oso­bom zaan­ga­żo­wa­nym w powsta­nie niniej­szej książki. Szcze­gólne wyrazy wdzięcz­no­ści kie­ruję do Pana Pro­fe­sora Toma­sza Gło­wiń­skiego – za cenne uwagi, wska­zówki oraz recen­zję naukową. Dzię­kuję ser­decz­nemu przy­ja­cie­lowi Damia­nowi Wie­czor­kowi za czas i wysi­łek wło­żony we wstępną redak­cję tek­stu, a także Andrze­jowi Matow­skiemu i Jac­kowi Cie­lec­kiemu za trafne suge­stie sty­li­styczne i mery­to­ryczne. Nie­za­stą­pio­nemu Mać­kowi Domań­skiemu dzię­kuję za wyko­na­nie i opra­co­wa­nie zdjęć syl­we­tek żoł­nie­rzy. Wiel­kie podzię­ko­wa­nia należą się rów­nież uczest­ni­kom sesji foto­gra­ficz­nej, rekon­struk­to­rom z GRH Gre­na­diere: Pio­trowi Kru­kow­skiemu, Pio­trowi Gaj­kowi, Pio­trowi Owczar­kowi, Miko­ła­jowi Szy­mu­rze i Mar­ci­nowi Weso­łow­skiemu, a także kole­gom ze Sto­wa­rzy­sze­nia Matrioszka – Oli­we­rowi Pochwa­towi i Janowi Rudziń­skiemu. Dzię­kuję naj­droż­szej Ani za cier­pli­wość, wyro­zu­mia­łość i wspar­cie, jakie oka­zy­wała mi w trak­cie pisa­nia, a także kocha­nym Rodzi­com za nie­oce­nione wspie­ra­nie mojej pasji na każ­dym jej eta­pie. Bez Waszej pomocy i miło­ści ten debiut nie byłby moż­liwy.

Rozdział I. Przygotowania do obrony Górnego śląska

Zbli­ża­nie się wojsk sowiec­kich do Wisły wymu­siło na stro­nie nie­miec­kiej pod­ję­cie od lipca 1944 roku wielu dzia­łań, któ­rych celem było przy­go­to­wa­nie pro­win­cji do bez­po­śred­niej obrony. W celu powstrzy­ma­nia spo­dzie­wa­nej ofen­sywy dowódz­two Wehr­machtu posta­no­wiło roz­bu­do­wać sys­tem for­ty­fi­ka­cji i linii obron­nych. Głów­nymi pomy­sło­daw­cami przed­się­wzię­cia byli szef sztabu OKH gen. Heinz Gude­rian i szef wojsk inży­nie­ryj­nych gen.- por. Alfred Jacob. W celu budowy linii obron­nych na wscho­dzie przy­wró­cono do dzia­łań oddział for­ty­fi­ka­cyjny pod dowódz­twem ppłk. Karla Wil­helma Thilo10.

Powstanie Festung Oberschlesien i budowa Ostwall

Zgod­nie z nową dok­tryną Adolfa Hitlera mia­sta Gór­nego Ślą­ska, tak jak inne mia­sta Rze­szy, miały stać się „twier­dzami”, czyli speł­niać funk­cje „falo­chro­nów”, któ­rych załogi będą wią­zać część sił prze­ciw­nika. Zwo­len­ni­kiem wpro­wa­dze­nia tej zasady był gau­le­iter (szef okręgu par­tii nazi­stow­skiej NSDAP) Pro­win­cji Gór­no­ślą­skiej Fritz Bracht, który pla­no­wał prze­kształ­cić cały okręg prze­my­słowy w Festung Obe­rschle­sien. Spe­cja­li­ści odpo­wie­dzialni za for­ty­fi­ka­cje odra­dzali mu ten pomysł, uzna­jąc go za nie­re­alny do wyko­na­nia w warun­kach ślą­skich. Powo­dem takich opi­nii było m.in. to, że lud­ność zamiesz­ku­jąca te tereny skła­dała się w dużej mie­rze z Pola­ków i robot­ni­ków zagra­nicz­nych – gro­ziło to wybu­chem powsta­nia anty­nie­miec­kiego, gdyby front zbli­żył się do Gór­nego Ślą­ska. Dodat­kowo na tym obsza­rze pra­wie nie było for­ty­fi­ka­cji, nie licząc schro­nów wybu­do­wa­nych przed wojną. Osta­tecz­nie pod­jęto decy­zję, że Festung Obe­rschle­sien powsta­nie, ale będzie się skła­dała z nowo utwo­rzo­nych pozy­cji ziem­nych linii b-1 i b-2, prze­bie­ga­ją­cych na wschod­nim obsza­rze pro­win­cji gór­no­ślą­skiej. Komen­dan­tem nowo powsta­łej „twier­dzy” został gen.- por. Fritz Benicke11, który bez­po­śred­nio odpo­wia­dał za prace inży­nie­ryjne i przy­go­to­wa­nia obronne w pro­win­cji. Jesie­nią 1944 roku for­ma­cje Orga­ni­sa­tion Todt12 przy­go­to­wały obszar Gór­nego Ślą­ska do dłu­go­trwa­łych walk defen­syw­nych. Wzdłuż trak­tów komu­ni­ka­cyj­nych, przy dwor­cach kole­jo­wych, jak rów­nież w poszcze­gól­nych miej­sco­wo­ściach i w pobliżu obiek­tów prze­my­sło­wych budo­wano żel­be­to­nowe dzieła for­ty­fi­ka­cyjne, pla­no­wano loka­cje pól mino­wych, a na skrzy­żo­wa­niach dróg sta­wiano zapory prze­ciw­czoł­gowe13.

Do obrony wyko­rzy­stano także schrony wybu­do­wane jesz­cze w 1938 roku w ramach tzw. Obe­rschle­sien-Stel­lung. Były to cięż­kie schrony bojowe, wyko­rzy­stu­jące czę­ściowo uzbro­je­nie i wypo­sa­że­nie umoc­nień cze­cho­sło­wac­kich zaję­tych przez Rze­szę w latach 1938–1939. W więk­szo­ści przy­pad­ków budowa schro­nów nie została dokoń­czona i nie uzy­skały one sta­łego uzbro­je­nia. Poza wyjąt­kami, czyli wyko­rzy­sta­niem schro­nów przez arty­le­rię prze­ciw­lot­ni­czą, np. w Beu­then (Byto­miu), Ross­berg (Roz­barku) i Stil­lers­feld (Sto­la­rzo­wi­cach), obiekty pozo­sta­wały w tym sta­nie przez więk­szość wojny. Do przy­sto­so­wy­wa­nia do użytku B-werków14 przy­stą­piono dopiero jesie­nią 1944 roku. Mimo to więk­szość schro­nów, poza nie­licz­nym, peł­niła jedy­nie funk­cję maga­zy­nów amu­ni­cji i ni­gdy nie została wyko­rzy­stana zgod­nie z pier­wot­nymi zało­że­niami15.

Pomię­dzy Wisłą a Odrą utwo­rzono też kilka linii umoc­nień zaopa­trzo­nych w rowy prze­ciw­czoł­gowe i zasieki z drutu kol­cza­stego, sta­no­wi­ska bojowe, rowy strze­lec­kie oraz pozy­cje dla arty­le­rii. Naj­da­lej na wschód wysu­niętą pozy­cję two­rzyła linia „Huber­tus”, która prze­bie­gała w bez­po­śred­nim sąsiedz­twie sowiec­kiego przy­czółka pod Bara­no­wem San­do­mier­skim. Przy niej też znaj­do­wała się linia a-1, bie­gnąca od Wyszo­grodu przez Toma­szów–Przed­bórz i Tar­nów16. Za nią znaj­do­wała się jesz­cze więk­sza, opa­su­jąca przy­czó­łek pod Puła­wami i Magnu­sze­wem od pół­nocy i bie­gnąca aż na zachód od War­szawy, pozy­cja a-2.

Ostat­nią linią obrony była nato­miast linia „b” prze­bie­ga­jąca na pogra­ni­czu Mało­pol­ski i Ślą­ska, podzie­lona na trzy pozy­cje:

Pozy­cja b-1 bie­gła od Czę­sto­chowy na wschód od Zawier­cia, Olku­sza, Trze­bini i dalej na połu­dnie. Skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych i drew­niano-ziem­nych, miej­scami wzmoc­nio­nych żel­be­to­wymi schro­nami typu Regel­bau 668 i 70117, żel­be­to­wymi schro­nami bojo­wymi typu Bau­form 23818 i Ring­stand 58c (tzw. „Tobruk”), beto­no­wymi koch­bun­krami19 oraz prze­woź­nymi schro­nami pan­cer­nymi typu MG-Pan­zer­nest20. Obrona prze­ciw­pan­cerna skła­dała się z linii rowów prze­ciw­pan­cer­nych oraz tzw. zębów smoka, czyli moco­wa­nych poziomo w żel­be­to­wych blo­kach szyn kole­jo­wych. Zbu­do­wano także spe­cjalne schrony dla prze­łącz­nic kabli tele­fo­nicz­nych i baseny na wodę21.

Pozy­cja b-2 miała decy­du­jące zna­cze­nie w razie bez­po­śred­niego zagro­że­nia dla okręgu prze­my­sło­wego. Bie­gła od Gross War­ten­berg (Sycowa) na Dol­nym Ślą­sku, póź­niej nie­opo­dal Kreu­zburga (Klucz­borka) kie­ro­wała się na połu­dnie, „odbi­ja­jąc” się od umoc­nień Festung Oppeln, dalej opie­ra­jąc się na rzece Mała Panew, docie­rała do Mie­dar obok Tar­now­skich Gór. Następ­nie cią­gnęła się w kie­runku Sie­wie­rza, prze­cho­dząc przez: Dąbrowę Gór­ni­czą, Sosno­wiec i Mysło­wice do Imie­lina i następ­nie w stronę Biel­ska aż po dzi­siej­szą gra­nicę sło­wacką w rejo­nie Zwar­do­nia. Pół­nocna i cen­tralna część linii skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych lub ziemno-drew­nia­nych (oko­pów i rowów łącz­ni­ko­wych) oraz koch­bun­krów. Jako obronę prze­ciw­pan­cerną zasto­so­wano jedy­nie rów prze­ciw­pan­cerny22. Połu­dniowa część, czyli tereny mię­dzy Imie­li­nem i Biel­skiem-Białą, miała bar­dziej uroz­ma­icony sys­tem for­ty­fi­ka­cji. Przy­kła­dowo w Biel­sku-Bia­łej utwo­rzono sys­tem prze­ciw­pan­cerny usy­tu­owany na zbo­czach wzgó­rza, któ­rego cen­tralny punkt sta­no­wił Bau­form 251 (schron z wieżą czoł­gową uzbro­joną w sowiecką armatę 76,2 mm.). Umiesz­czono tam także kilka koch­bun­krów i wyko­pano linie oko­pów two­rzące łuk. Całość uzu­peł­niał dodat­kowo rów prze­ciw­pan­cerny23.

Linia b-3 prze­bie­gała na dzi­siej­szym pogra­ni­czu pol­sko-cze­skim, głów­nie na Ślą­sku Cie­szyń­skim. Była gorzej umoc­niona od linii b-2 i skła­dała się głów­nie z for­ty­fi­ka­cji ziem­nych i drew­niano-ziem­nych, choć cza­sem zda­rzały się poje­dyn­cze beto­nowe koch­bun­kry. Linia w dużej mie­rze nie była ukoń­czona i nie posia­dała obrony prze­ciw­pan­cer­nej24.

W sys­tem umoc­nień wkom­po­no­wano koryta rzek, pola minowe, rowy prze­ciw­czoł­gowe oraz schro­nami bojo­wymi drew­niano-ziem­nymi, z roz­cią­gnię­tymi pomię­dzy zasie­kami z drutu kol­cza­stego. Co warte odno­to­wa­nia – sta­no­wi­ska ogniowe były przy­go­to­wane do obrony okręż­nej.

Inten­sy­fi­ka­cja budowy umoc­nień wyni­kała nie tylko z szyb­kiego prze­su­wa­nia się frontu sowiecko-nie­miec­kiego na zachód, ale także z powo­ła­nia w dru­giej poło­wie lipca 1944 roku nowego urzędu peł­no­moc­nika do wojny total­nej, który objął dr Josef Goeb­bels, mini­ster pro­pa­gandy i oświe­ce­nia publicz­nego. Na jego pole­ce­nie pla­cówki par­tyjne tak na wschod­nich obsza­rach Rze­szy, jak i w Gene­ral­nym Guber­na­tor­stwie mogły skie­ro­wać wszyst­kich męż­czyzn do 63. roku życia oraz wszel­kie orga­ni­za­cje pod­le­głe NSDAP do prac ziem­nych przy budo­wie linii umoc­nień. Odde­le­go­wano do nich żoł­nie­rzy Wehr­machtu, człon­ków Orga­ni­za­cji Todta (to oni jako spe­cja­li­ści naj­czę­ściej koor­dy­no­wali prace), SA i Hitler­ju­gend. Funk­cje nad­zor­cze lub straż­ni­cze peł­nili zazwy­czaj rdzenni Niemcy i cza­sem volks­deut­sche, czyli osoby wpi­sane na tzw. Nie­miecką Listę Naro­dow­ściową.

Na początku sierp­nia wysłano pierw­sze więk­sze trans­porty zło­żone z tzw. łopa­cia­rzy do budowy Ostwall. Do prac anga­żo­wano osoby w róż­nym wieku, a było to zależne od zarzą­dzeń lokal­nych funk­cjo­na­riu­szy NSDAP i zapo­trze­bo­wa­nia na robot­ni­ków. Pra­co­wali zarówno męż­czyźni w wieku od 15 do 65 lat, jak i kobiety, nie­jed­no­krot­nie nawet pięć­dzie­się­cio­let­nie25. Zwy­kle anga­żo­wano wszyst­kich ludzi dostęp­nych na danym obsza­rze: Niem­ców, Pola­ków, innych cudzo­ziem­ców, w tym także osoby star­sze, scho­ro­wane, a nawet duchow­nych. Jeden z chełm­skich pro­bosz­czów tak pisał o tych przy­go­to­wa­niach: od 16 sierp­nia 1944 roku przy­mu­sowo tysiące ludzi pra­co­wało przy kopa­niu oko­pów i rowów prze­ciw­pan­cer­nych nad Prze­mszą i Wisłą i dalej na tere­nie wio­sek przy­le­głych, u nas w Kop­cio­wi­cach i w Cheł­mie. Musieli się sta­wić do roboty z łopatą i kilo­fem […]. Ludzi­ska byli dobrej nadziei. Przez sze­ro­kie rzeki prze­pę­dzono oku­panta, a tu takie rowy mia­łyby stać się ostat­nią zaporą. Człon­ko­wie raci­bor­skiego i gli­wic­kiego Hitler­ju­gend przez cały sier­pień two­rzyli for­ty­fi­ka­cje polowe w oko­li­cach poło­żo­nej nie­całe 15 kilo­me­trów od Kra­kowa wsi Brze­zinka26.

Przy­go­to­wy­wano rów­nież Oppeln (Opole) do roli mia­sta-twier­dzy, które miało posia­dać dwa główne pasy obrony: zewnętrzny i wewnętrzny. Zewnętrzny pier­ścień obrony, według zało­żeń nie­miec­kich stra­te­gów, powi­nien mieć około 85 kilo­me­trów dłu­go­ści. Jego pod­sta­wową rolą było nie­do­pusz­cze­nie do tego, aby arty­le­ria sowiecka mogła ostrze­li­wać mia­sto. Na pół­nocy pas ten prze­bie­gał od Małej Panwi do Jeziora Turaw­skiego. Na wscho­dzie z kolei okrą­żał Mala­pane (Ozi­mek), skrę­ca­jąc dalej na zachód. Znaj­do­wały się tam liczne okopy, rowy prze­ciw­czoł­gowe, zasieki oraz – rza­dziej – beto­nowe dwu­oso­bowe sta­no­wi­ska strze­lec­kie. W zało­że­niach pier­ście­nia miały bro­nić jed­nostki z gar­ni­zonu twier­dzy oraz trzy dywi­zje pie­choty, które wspar­łyby obroń­ców. Wewnętrzny pas umoc­nień prze­bie­gał na wschód od Odry (pra­wo­brzeżna część mia­sta). Ota­czał Oppeln pół­ko­lem przez miej­sco­wo­ści: Frau­en­dorf (Wró­blin), Ehren­feld (Gosła­wice), Gru­den (Gru­dzice) oraz Gro­scho­witz (Gro­szo­wice). Na połu­dniu omi­jał wyspę Bolko i skrę­cał na zachód, gdzie opie­rał się na kanale Ulgi, od któ­rego prze­bie­gał wzdłuż rzeki, zamy­ka­jąc linię na wyso­ko­ści miej­sco­wo­ści Klosterbrück (Czar­no­wąsy).

Poza dzia­ła­niami obron­nymi roz­po­częto przy­go­to­wa­nia od ewa­ku­acji prze­my­słu. W sierp­niu 1944 roku pod­jęto decy­zję o wywie­zie­niu z Gór­nego Ślą­ska wszyst­kich pro­duk­tów oraz wstrzy­ma­niu dowozu do zakła­dów gospo­darki zbro­je­nio­wej surow­ców i półpro­duk­tów koniecz­nych do utrzy­ma­nia pro­duk­cji z obszaru leżą­cego na wschód od linii Mährisch Ostrau–Oppeln–Brieg (Ostrawa–Opole–Brzeg).

Ewa­ku­acja miała być podzie­lona na trzy etapy:

1) R-Plan (Räumung, (niem. „opróż­nie­nie”). Pole­gał na wywie­zie­niu wszyst­kich zapa­sów, które mogłyby zostać wyko­rzy­stane przez Sowie­tów, a któ­rych mogłoby zabrak­nąć wła­snym woj­skom.

2) L-Plan (Lähmung, niem. „spa­ra­li­żo­wa­nie”). Ozna­czał unie­ru­cho­mie­nie zakła­dów na okres co naj­mniej czte­rech tygo­dni poprzez demon­taż istot­nych czę­ści maszyn i urzą­dzeń.

3) Z-Plan (Zerstörung, niem. „znisz­cze­nie”). Zakła­dał koniecz­ność cał­ko­wi­tego znisz­cze­nia wszel­kich urzą­dzeń mogą­cych słu­żyć nie­przy­ja­cie­lowi, a któ­rych nie zdo­łano ewa­ku­ować27.

Wytyczne obo­wią­zy­wały do 20 stycz­nia 1945 roku, kiedy to w dowódz­twie Grupy Armii „A” w Oppeln odbyło się spo­tka­nie z udzia­łem jej dowódcy, gen.-płk. Fer­di­nanda Schörnera, mini­stra uzbro­je­nia i amu­ni­cji Alberta Spe­era, mini­stra trans­portu i dyrek­tora gene­ral­nego kolei Juliusa Dorpmüllera i, na któ­rym zre­zy­gno­wano z zasto­so­wa­nia tak­tyki „spa­lo­nej ziemi” na Gór­nym Ślą­sku.

W końcu grud­nia opra­co­wano osta­teczny plan ewa­ku­acji lud­no­ści Gór­nego Ślą­ska. Prze­wi­dziano trzy stop­nie ewa­ku­acji. Na hasło „Niklaus” – obszar miały opu­ścić kobiety i dzieci. Hasło „Gold­fisch” ozna­czało opusz­cze­nie rejonu przez całą lud­ność z wyjąt­kiem szta­bów admi­ni­stra­cyj­nych. Nato­miast hasło „Kra­nich” – ewa­ku­ację tychże szta­bów admi­ni­stra­cyj­nych28. Z kolei hasło „Ame­rika” ozna­czało prze­miesz­cze­nie jeń­ców wojen­nych i więź­niów. Ewa­ku­acja lud­no­ści miała cha­rak­ter dobro­wolny i powinna być prze­pro­wa­dzona koleją. Celem podróży były powiaty na lewym brzegu Odry, gdzie zgod­nie z usta­le­niami kon­fe­ren­cji tehe­rań­skiej miała prze­bie­gać gra­nica Nie­miec. Osta­tecz­nie żaden z tych pla­nów nie doszedł do skutku. Tempo posu­wa­nia się Armii Czer­wo­nej, a także koniecz­ność kie­ro­wa­nia na zachód przede wszyst­kim trans­por­tów kole­jo­wych z ucie­ki­nie­rami uni­ce­stwiły nie­miec­kie zamie­rze­nia29.

Volkssturm i Armia Rezerwowa na Górnym Śląsku

Na mocy dekretu Hitlera 25 wrze­śnia powo­łano Volks­sturm, czyli pospo­lite rusze­nie, który miał wzmoc­nić słab­nący Wehr­macht. Każdy oby­wa­tel Nie­miec w wieku od 16. do 60. roku życia, który nie był Żydem, Cyga­nem, prze­stępcą, przed­sta­wi­cie­lem mniej­szo­ści pol­skiej, fran­cu­skiej czy sło­weń­skiej oraz nie słu­żył w armii lub RAD30 i mógł nosić broń, miał obo­wią­zek zgło­sze­nia się do Volks­sturmu. Ta, jak obli­czano, sze­ścio­mi­lio­nowa armia w zamie­rze­niu par­tii nazi­stow­skiej miała być zor­ga­ni­zo­wana w 10 180 bata­lio­nów na tere­nie całej Rze­szy31.

Na Gór­nym Ślą­sku roz­kazy two­rze­nia bata­lio­nów Volks­sturmu prze­ka­zano kre­isle­ite­rom (powia­to­wym sze­fom NSDAP) 4 paź­dzier­nika 1944 roku. Męż­czyźni objęci powo­ła­niem byli reje­stro­wani w miej­scu zamiesz­ka­nia przez lokalną pla­cówkę NSDAP. Pod­czas apeli reje­stra­cyj­nych powo­łani pod broń byli przy­dzie­lani do oddzia­łów zgod­nie z ich umie­jęt­no­ściami i zdol­no­ścią do służby32. Powo­ła­nie dostali wszy­scy męż­czyźni zamiesz­ku­jący Górny Śląsk – duża część z nich była przed­wo­jen­nymi oby­wa­te­lami pol­skimi zmu­szo­nymi do wpi­sa­nia się na DVL (Deut­sche Volks­li­ste, czyli Nie­miecką Listę Naro­do­wo­ściową) – a także tzw. reichs­deut­sche, tym­cza­sowo prze­by­wa­jący na obsza­rze pro­win­cji.

Volks­sturm orga­ni­za­cyj­nie pod­le­gał NSDAP, a jego dowódcą na Gór­nym Ślą­sku został dr. Wal­ter Sprin­go­rum, który objął dowódz­two nad pierw­szym bata­lio­nem już w paź­dzier­niku 1944 roku. Na tere­nie ówcze­snego powiatu opol­skiego zada­nie pro­wa­dze­nia zaciągu do Volks­sturmu otrzy­mał kre­isle­iter Sepp Pölsterl. Dowódcą sztabu (kreisstabsführerem) został Rudolf Pietsch, dowódca 63. pułku SA w Oppeln (Opolu)33.

Każde mia­sto na Gór­nym Ślą­ska miało wysta­wić cztery bata­liony Volks­sturmu. Two­rzono je z męż­czyzn i chłop­ców zali­czo­nych do czte­rech grup (Aufge­bot):

Grupa 1: wszy­scy męż­czyźni zdolni do służby woj­sko­wej, któ­rych wyko­rzy­sta­nie jest moż­liwe bez nara­ża­nia żywot­nych inte­re­sów ojczy­zny.

Grupa 2: wszy­scy męż­czyźni z rocz­ni­ków 1884–1924 zdolni do służby woj­sko­wej, aktywni w zawo­dach istot­nych dla pro­duk­cji wojen­nej, łącz­no­ści, trans­portu lub innych funk­cjach waż­nych dla pań­stwa i z tego powodu nie­uwzględ­nieni w pierw­szej gru­pie.

Grupa 3: wszy­scy chłopcy z rocz­ni­ków 1925–1928, któ­rzy nie zostali jesz­cze powo­łani do czyn­nej służby woj­sko­wej; za ich pobór były odpo­wie­dzialne struk­tury Hitler­ju­gend.

Grupa 4: nie­zdolni do walki, ale nada­jący się peł­nie­nia funk­cji straż­ni­czych i zabez­pie­cza­ją­cych34.

Dodat­kowo pobo­rowi pod­le­gali człon­ko­wie SA, poli­cji, Luft­schutzu (ochrony prze­ciw­lot­ni­czej), załogi Heimat-Flak-Bat­te­rie (Ojczyź­nia­nych Bate­rii Prze­ciw­lot­ni­czych), pra­cow­nicy poczty, Reichs­bahn (Kolei Rze­szy), itd. Zada­nia, jakie posta­wiono przed nową for­ma­cją pospo­li­tego rusze­nia, zwłasz­cza pamię­ta­jąc o tym, kto wcho­dził w jej skład, były aż nadto ambitne. Uwa­żano, że Volks­sturm będzie odpo­wia­dał za obronę roz­le­głych obsza­rów, na któ­rych nie­przy­ja­ciel mógłby prze­pro­wa­dzić desanty mor­skie lub powietrzne. Tak jak za likwi­da­cję agen­tów i grup sabo­ta­żo­wych prze­ciw­nika, ochronę mostów, głów­nych ulic i naj­waż­niej­szych gma­chów. W razie potrzeby Volks­sturm miał uzu­peł­niać zdzie­siąt­ko­wane jed­nostki fron­towe oraz obsa­dzać spo­koj­niej­sze odcinki frontu, jak rów­nież w przy­padku wybu­chu rewolt robot­ni­ków przy­mu­so­wych brać czynny udział w ich tłu­mie­niu35.

W począt­ko­wym okre­sie rola Volks­sturmu na Gór­nym Ślą­sku została ogra­ni­czona do zadań ochron­nych, służby war­tow­ni­czej w mia­stach (luzu­jąc peł­niące wcze­śniej tę funk­cję jed­nostki Luft­waffe i załogi Flak36), ochrony infra­struk­tury kry­tycz­nej, likwi­da­cji nie­przy­ja­ciel­skich zrzu­tów i w razie potrzeby walki z par­ty­zantką. W przy­padku zbli­ża­nia się frontu część bata­lio­nów miała obsa­dzić linie umoc­nień na obrze­żach GOP (linia b-2) oraz wziąć udział w wal­kach miej­skich.

Jak już wspo­mniano, bata­lion był naj­wyż­szą jed­nostką orga­ni­za­cyjną w Volks­stur­mie. Skła­dał się z czte­rech kom­pa­nii po ok. 120 ludzi każda. W ramach kom­pa­nii funk­cjo­no­wały oddziały: sani­tarny i łącz­no­ści. Dowód­cami bata­lionów, kom­pa­nii oraz plu­to­nów byli głów­nie człon­ko­wie NSDAP oraz ludzie z doświad­cze­niem woj­sko­wym.

Umun­du­ro­wa­nie for­ma­cji było nie­jed­no­rodne. Oczy­wi­ście organy par­tyjne sta­rały się ubrać i wypo­sa­żyć człon­ków Volks­sturmu moż­li­wie jed­na­kowo, ale ze względu na kry­tyczną sytu­ację w sfe­rze tek­sty­liów Rze­szy na prze­ło­mie 1944 i 1945 roku nie było to pro­ste. Wśród miesz­kań­ców Gór­nego Ślą­ska zor­ga­ni­zo­wano zbiórki odzieży woj­sko­wej i para­mi­li­tar­nej. Gro­ma­dzono róż­nej maści mun­dury: NSDAP, SA, RAD, Orga­ni­za­cji Todta, poli­cji, straży pożar­nej, Luft­schutzu, Wehr­machtu, a nawet uni­formy pru­skie z okresu Wiel­kiej Wojny. To samo doty­czyło wypo­sa­że­nia w postaci pasów, chle­ba­ków, manie­rek i mena­żek. Pełna uni­fi­ka­cja umun­du­ro­wa­nia i wypo­sa­że­nia oka­zała się nie­moż­liwa, jed­nakże NSDAP, sta­ra­jąc się spro­stać temu zada­niu, posta­no­wiła ujed­no­li­cić cho­ciaż płasz­cze, które zostały dostar­czone Volks­stur­mowi z rejen­cji kato­wic­kiej z maga­zy­nów par­tii, SA czy Orga­ni­za­cji Todta. Mimo pod­ję­tych dzia­łań na­dal dla wielu bata­lio­nów bra­ko­wało umun­du­ro­wa­nia, zwłasz­cza zimo­wego. Doszło nawet do sytu­acji, w któ­rej gau­le­iter Bracht musiał się tłu­ma­czyć się przed Mar­ti­nem Bor­man­nem37 z bez­praw­nego skon­fi­sko­wa­nia na potrzeby Volks­sturmu 2500 mun­du­rów38.Wspo­mniane braki, szcze­gól­nie odzieży sezo­no­wej, oka­zaly się bar­dzo dotkliwe pod­czas wyjąt­kowo mroź­nej zimy z prze­łomu 1944 i 1945 roku.

Uzbro­je­nie Volks­sturmu rów­nież było róż­no­rodne. Na Gór­nym Ślą­sku człon­kom for­ma­cji wyda­wano w dużej licz­bie wło­skie kara­biny typu Car­cano M91, ale także nie­miec­kie Gewehr 98 lub Mau­ser 98k, a nawet sowiec­kie i cze­cho­sło­wac­kie pisto­lety maszy­nowe. Ze strze­lec­kiej broni zespo­ło­wej można było spo­tkać kara­biny maszy­nowe MG-34 i MG-42, cze­cho­sło­wac­kie lek­kie kara­biny maszy­nowe ZB-26 lub zdo­byczne holen­der­skie ceka­emy39. Począt­kowo wydano nie­wiele pan­zer­fau­stów do zwal­cza­nia czoł­gów, ale ich liczba zde­cy­do­wa­nie się zwięk­szyła wraz ze zbli­że­niem się frontu w stycz­niu 1945 roku.

Dużym pro­ble­mem logi­stycz­nym było zaopa­trze­nie bata­lio­nów Volks­sturmu w odpo­wied­nią amu­ni­cję do posia­da­nej broni. Według zesta­wie­nia z 22 paź­dzier­nika 1944 roku doty­czą­cego uzbro­je­nia prze­ka­za­nego przez Obe­rkom­mando des Heeres (OKH, Naczelne Dowódz­two Wojsk Lądo­wych) dla Volks­sturmu we wschod­nich okrę­gach Rze­szy (Kraj Warty, Gdańsk-Prusy Zachod­nie, Prusy Wschod­nie, Górny Śląsk i Dolny Śląsk), na Górny Śląsk przy­pa­dło: 2000 gra­na­tów, 1500 sztuk amu­ni­cji kal. 6,35 mm, 3000 sztuk kal. 9 mm i 41 000 sztuk amu­ni­cji 7,65 mm pro­duk­cji fran­cu­skiej40.

Przy­kła­dowo 3. kom­pa­nia III bata­lionu Volks­sturmu z Kato­wic w poło­wie stycz­nia 1945 roku miała jedy­nie 27 sztuk amu­ni­cji na żoł­nie­rza przy 118-oso­bo­wej obsa­dzie. W kom­pa­nii zabrzań­skiego Volks­sturmu żoł­nie­rze otrzy­mali jedy­nie sześć kara­bi­nów Car­cano i 35 sztuk naboi na całą kom­pa­nię!41. W Kreu­zburgu (Klucz­borku) oddział Volks­sturmu został wypo­sa­żony w 65 sta­rych nie­miec­kich kara­bi­nów i 25 wło­skich, ale bez wła­ści­wej amu­ni­cji do nich. Do tego prze­ka­zano im 27 pan­zer­fau­stów i osiem gra­na­tów ręcz­nych42. Tych nie­do­bo­rów nie udało się wyeli­mi­no­wać do momentu roz­po­czę­cia walk.

Bata­liony Volks­sturmu musiały przejść pod­sta­wowe szko­le­nie woj­skowe. Dowódcy i instruk­to­rzy mieli obo­wią­zek prze­szko­lić człon­ków z pod­staw musz­try, postaw strze­lec­kich i obsługi broni. Do tego docho­dziło szko­le­nie z obsługi lek­kich moź­dzie­rzy, gra­na­tów ręcz­nych, lek­kich armat ppanc. oraz kara­bi­nów maszy­no­wych, a przede wszyst­kim z walki prze­ciw­pan­cer­nej i obsługi ręcz­nych gra­nat­ni­ków typu pan­zer­faust43. Dodat­kowo odby­wały się zaję­cia teo­re­tyczne i wykłady poli­tyczne lub z zakresu walki ze szpie­go­stwem.

W efek­cie dzia­łań par­tii na tere­nie rejen­cji gór­no­ślą­skiej powstało ok. 27 bata­lio­nów. Mimo że w dru­giej poło­wie paź­dzier­nika Bracht infor­mo­wał Bor­manna o utwo­rze­niu 60 bata­lio­nów, to osta­tecz­nie tylko sześć miało zostać odde­le­go­wa­nych na nowo utwo­rzoną linię b-1. Na tere­nie powiatu opol­skiego zor­ga­ni­zo­wano sześć bata­lio­nów: 280. bata­lion zmo­to­ry­zo­wany oraz bata­liony 281. i 282. z kwa­terą w Oppeln (Opolu), do tego 283. bata­lion w Krap­pitz (Krap­ko­wi­cach), 284. bata­lion w Gross Döbern (Dobrze­niu Wiel­kim) oraz 285. bata­lion w Johan­ns­dorf (Jaś­ko­wi­cach).

Morale w bata­lio­nach Volks­sturmu było fatalne. Z rela­cji żoł­nie­rzy tej for­ma­cji z obsza­rów Gór­nego Ślą­ska nale­żą­cego przed wojną w gra­ni­cach Nie­miec (Gle­iwitz, Beu­then i Hin­den­burg) wynika, że więk­szość nie miała zamiaru ginąć za Rze­szę i par­tię nazi­stow­ską. O sto­sunku żoł­nie­rzy Volks­sturmu do posta­wio­nych przed nimi zadań i służby świad­czy rela­cja członka bytom­skiego Volks­sturmu, Vic­tora Pas­chendy44:

„Wtedy miał nastą­pić grzmiący okrzyk «Heil Hitler»” wykrzy­czany w dmiący w nas wiatr. Ale obyło się bez nas! Pano­wie (funk­cjo­na­riu­sze par­tyjni) z pew­no­ścią ocze­ki­wali od nas wszyst­kich przej­mu­ją­cego «Heil Hitler», ale bez­sku­tecz­nie. Tak zade­mon­stro­wany przez nas «zachwyt» musiał być dla tych panów depry­mu­jący, ale nie dla «dłu­giego Met­zlera», który był przy­zwy­cza­jony do nie­chęt­nego powi­ta­nia jesz­cze w cza­sach walki. Mia­no­wi­cie przed 1933 rokiem był on obwoź­nym han­dla­rzem mate­ria­łami i przy­zwy­czaił się wów­czas do braku zachwytu pła­cą­cych klien­tów. Z naro­do­wo­so­cja­li­stycz­nym zde­cy­do­wa­niem sta­nął teraz na swo­ich szczu­dło­wa­tych nogach z przodu, roz­kra­czył się na nich, jak gdyby chciał zro­bić szpa­gat i zatknął dło­nie za paskiem spodni. Wyglą­dał jak jakaś minia­tura wieży Eif­fla. Wolno, może także z wście­kło­ścią, wysu­nął swój spi­cza­sty pod­bró­dek przed nos i nagle zaszcze­kało coś, co wyglą­dało jak czarna dziura znaj­du­jąca się na «sym­bolu Paryża». –Volks­stur­mani! Nad­szedł czas próby. Teraz trzeba poka­zać, że nasza miłość do Führera nie była pustą gada­niną. W tej godzi­nie nie­ważne są żadne piękne słowa, w tej godzi­nie liczą się tylko czyny! Ten czas i ten moment, który nad­szedł, daje wam moż­li­wość udo­wod­nie­nia waszej wier­no­ści führerowi. Nasza umi­ło­wana mała ojczy­zna jest w śmier­tel­nym nie­bez­pie­czeń­stwie. Volks­stur­mani, jeżeli już wkrótce sta­nie­cie przed nie­przy­ja­cie­lem, niech każdy myśli o tym: führer nazwał was armią ide­ali­stów. Okaż­cie się godni tego wyróż­nie­nia. Dla naszego Führera i naj­wyż­szego dowódcy trzy­krotne: Sieg… – Cisza. Sieg… – poje­dyn­cze okrzyki «Heil», co mogło wyjść jed­nak tylko od pija­nych, potem jesz­cze raz «Sieg…», ale już bez «Heil». Wyszcze­rzy­li­śmy do sie­bie zęby w szy­der­czym śmie­chu. Prze­cież nie byli­śmy na zjeź­dzie par­tyj­nym w Norym­ber­dze, ale zosta­li­śmy odko­men­de­ro­wani na śmierć. A kto umiera z zachwy­tem i okrzy­kiem «Heil» na ustach?”.

Na tere­nach pol­skiego Gór­nego Ślą­ska zaję­tych we wrze­śniu 1939 roku poza Kato­wi­cami zapał do służby w Volks­stur­mie był jesz­cze niż­szy. Cza­sem wła­dze nie­miec­kie pod­stę­pem pró­bo­wały wcie­lić Pola­ków do lokal­nych oddzia­łów pospo­li­tego rusze­nia. Tak było w miej­sco­wo­ści Nowy Bie­ruń, gdzie pod pre­tek­stem robót prze­wie­ziono pewną liczbę robot­ni­ków do pracy, po czym wcie­lono ich do oddziału Volks­sturmu. Jed­nak nocą, w momen­cie zbli­że­nia się do miej­sco­wo­ści Armii Czer­wo­nej, Polacy zbun­to­wali się i poucie­kali do swo­ich domów. Dwa dni póź­niej swoje sta­no­wi­ska opu­ściła także nie­miecka część oddziału wraz z dowódz­twem45.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Przy­kła­dami takiej publi­ka­cji są m.in. książki Euge­niu­sza K. Kostrzewy, Ope­ra­cja „Złote wrota” (War­szawa 1984) i Pawła Dubiela, Wyzwo­le­nie Ślą­ska w 1945 r. (Kato­wice 1969). [wróć]

2.Ope­ra­cja san­do­mier­sko-ślą­ska 1 Frontu Ukra­iń­skiego. Bitwa o Górny Śląsk (War­szawa 1996) oraz Od San­do­mie­rza do Opola i Raci­bo­rza (War­szawa 1998). [wróć]

3.Śląsk Opol­ski ١٩٤٥ (Opole 1989) i Prze­ła­ma­nie linii Odry w 1945 roku (Opole 1976). [wróć]

4. W. Kieł­kow­ski, G. Kasz­tura, P. Sadow­ski, Bitwa o Śląsk Cie­szyń­ski 1945, Rud­nik 2019. [wróć]

5. R. Kacz­ma­rek, Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej. Mię­dzy uto­pią „nie­miec­kiej wspól­noty naro­do­wej” a rze­czy­wi­sto­ścią oku­pa­cji na tere­nach wcie­lo­nych do Trze­ciej Rze­szy, Kato­wice 2006. [wróć]

6. J. Cie­lecki, Nadzieja wdep­tana w błoto histo­ria 20. Dywi­zji Gre­na­die­rów SS (estoń­ska 1.) paź­dzier­nik 1944 – maj 1945, t. 1, Poznań 2016. [wróć]

7. R. Primke, Koźle i oko­lice 1945, wyd. Ridero, 2023; Na pół­noc od Opola, Ridero, 2024; R. Primke, Od Czę­sto­chowy do Zabrza 1945, Ridero, 2025.[wróć]

8. H. von Ahl­fen, Walka o Śląsk 1944-45, Wro­cław 2013. [wróć]

9. G. Gun­ter, Ostatni waw­rzyn. Geneza i dzieje walk na Gór­nym Ślą­sku od stycz­nia do maja 1945 roku, Oświę­cim 2015. [wróć]

10. D. Kasprzak, M. Kasprzak, Nie­miec­kie for­ty­fi­ka­cje linii b-2 z lat 1944–45 Imie­lin–Biel­sko–Biała–Żywiec–Zwar­doń, Gli­wice 2013, s. 22. [wróć]

11. H. von Ahl­fen, Walka o Śląsk 1944-45, Wro­cław 2009, s. 39. Fritz Benicke (1894–1975) słu­żył w armii nie­miec­kiej od 1913 roku. Od początku 1 wojny świa­to­wej w oddzia­łach sape­rów. W latach 1935–1940 dowódca 47. bata­lionu sape­rów. Następ­nie do paź­dzier­nika 1941 roku był dowódca sape­rów 1. Armii Pan­cer­nej. Od czerwca do sierp­nia 1943 roku zaś sze­fem pio­nie­rów Grupy Armii „Śro­dek”. Od paź­dzier­nika 1943 do marca 1944 roku dowódca 25. DGPanc., a następ­nie do sierp­nia 41. Dywi­zji For­tecz­nej. Latem 1944 roku mia­no­wany dowódcą pio­nie­rów XXI. Okręgu Woj­sko­wego w Pozna­niu. Od grud­nia 1944 roku komen­dant linii obron­nej b-l i Obszaru Warow­nego Górny Śląsk. W końcu wojny dowódca Divi­sion Benicke. Po zakoń­cze­niu walk prze­by­wał w nie­woli ame­ry­kań­skiej do 1947 roku. [wróć]

12. Orga­ni­sa­tion Todt – orga­ni­za­cja powstała w 1938 roku, zrze­sza­jąca nie­miec­kie firmy budow­lane budu­jące obiekty woj­skowe. Nazwa pocho­dzi od nazwi­ska Fritza Todta, który począt­kowo kie­ro­wał tą orga­ni­za­cją, a po jego śmierci w 1942 roku pie­czę nad nią prze­jął Albert Speer. [wróć]

13. H. Stań­czyk, Od San­do­mie­rza do Opola i Raci­bo­rza, War­szawa 1998, s. 67–68. [wróć]

14. Nazwa „B-werk” ozna­cza schron o wytrzy­ma­ło­ści typu B (gru­bość żel­betu 1,5 m, pan­cerz 250 mm). [wróć]

15. W. Sykosz, For­ty­fi­ka­cje nie­miec­kie z 1939 roku na Gór­nym Ślą­sku, Pie­kary Ślą­skie 2009, s. 10–11. [wróć]

16. P. Dubiel, Wyzwo­le­nie Ślą­ska w 1945 roku, War­szawa 1968, s. 24. [wróć]

17. Stan­da­ry­zo­wane schrony 668 i 701 typu bier­nego dla dru­żyny pie­choty liczą­cej do 9 żoł­nie­rzy. [wróć]

18. Bau­form 238 (spo­ty­kany także pod nazwą Pan­zer­stel­lung 67) to żel­be­towy schron bojowy dla wieży czoł­go­wej PzKpfw II. [wróć]

19. Koch­bun­ker – mały nie­miecki schron jed­no­oso­bowy. Pro­du­ko­wany masowo w fabry­kach jako pre­fa­bry­kat i póź­niej wko­py­wany w miej­sce prze­zna­cze­nia. Chro­nił strzelca przed odłam­kami i poci­skami małego kali­bru. [wróć]

20. Prze­woźne opan­ce­rzone sta­no­wi­sko do kara­binu maszy­no­wego MG-34. [wróć]

21. D. Kasprzak, M. Kasprzak, op. cit., s. 16–17. [wróć]

22.Ibi­dem, s. 48–49. [wróć]

23.Ibi­dem, s. 73. [wróć]

24.Ibi­dem, s. 18. [wróć]

25.Ibi­dem, s. 31. [wróć]

26. G. Gun­ter, Ostatni waw­rzyn, Geneza i dzieje walk na Gór­nym Ślą­sku od stycz­nia do maja 1945 roku, Oświę­cim 2016, s. 31. [wróć]

27. R. Kacz­ma­rek, II wojna świa­towa na Gór­nym Ślą­sku, Kato­wice 2003, s. 391. [wróć]

28.Ibi­dem, s. 396. [wróć]

29.Ibi­dem. [wróć]

30. RAD (Reich­sar­be­its­dienst) – celem orga­ni­za­cji było kształ­to­wa­nie postaw mło­dzieży wobec pań­stwa poprzez pracę. Począt­kowo wstę­po­wali do niej ochot­nicy, ale od 1935 roku odby­cie służby w RAD było obo­wiąz­kiem każ­dego nie­miec­kiego męż­czy­zny. Pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej głów­nym zada­niem orga­ni­za­cji stało się wyko­ny­wa­nie prac na rzecz Wehr­machtu, wtedy też RAD zaczęto trak­to­wać jako for­ma­cję pomoc­ni­czą woj­ska, zaj­mu­jącą się zwłasz­cza budową umoc­nień. [wróć]

31. C. McNab, Armia Hitlera, War­szawa 2014, s. 405. [wróć]

32. Archi­wum Pań­stwowe w Kato­wi­cach [dalej: APKat.], sygn. 147/55, Wytyczne i kore­spon­den­cje doty­czące orga­ni­za­cji zabrzań­skiego Volks­sturmu 1944, s. 21–22. [wróć]

33. D. Tom­czyk, Śląsk Opol­ski ١٩٤٥, Opole 1989, s. 73. [wróć]

34. APKat., sygn. 147/55, op. cit., s. 21–23. [wróć]

35. C. McNab, op. cit., s. 409. [wróć]

36. APKat., sygn. 147/43, Powia­towy peł­no­moc­nik ds. mobi­li­za­cji- okól­nik władz par­tyj­nych i pań­stwo­wych doty­czą­cych orga­ni­za­cji obrony prze­ciw­lot­ni­czej (Luft­schutz) i Volks­sturmu 1943–44, s. 159. [wróć]

37. Mar­tin Bor­mann (1900–1945), jeden z naj­waż­niej­szych i naj­bar­dziej wpły­wo­wych funk­cjo­na­riu­szy NSDAP, szef Kan­ce­la­rii oraz sekre­tarz Führera. Był współ­twórcą idei two­rze­nia Volks­sturmu. Zgi­nął w Ber­li­nie w maju 1945 roku. [wróć]

38. Takie dzia­ła­nia spo­wo­do­wały oczy­wi­ste pro­te­sty ze strony Orga­ni­za­cji Todta, która stwier­dziła, że potrze­buje tych mun­du­rów do wypo­sa­że­nia swo­ich ludzi pra­cu­ją­cych przy budo­wie umoc­nień Ostwall. Mimo to Bracht odrzu­cił te oskar­że­nia, uzna­jąc je za nie­uza­sad­nione i pozo­sta­wia­jąc zabrane umun­du­ro­wa­nie do swo­jej dys­po­zy­cji do czasu zna­le­zie­nia innego roz­wią­za­nia; M. Węcki, Fritz Bracht (1899–1945), Nazi­stow­ski zarządca Gór­nego Ślą­ska w latach II wojny świa­to­wej, Kato­wice 2014, s. 437. [wróć]

39. APKat., sygn. 2135/3, Akta 3 komp. III bata­lionu Volks­sturmu w Kato­wi­cach, s. 10–11. [wróć]

40. M. Węcki, op. cit., s. 437. [wróć]

41. T. Fre­iherr, Die Letz­ten Tage in Mar­ti­nau, Kr. Beu­then, vor dem Rus­se­ne­in­marsch, „Gle­iwit­zer-Beu­the­ner-Tar­no­wit­zer Heimatblattˮ, Heft 1, Januar 1966, s. 41. [wróć]

42. R. Kacz­ma­rek, op. cit., s. 394. [wróć]

43. K. Mam­mach, Der Volks­sturm das letzte Aufge­bot 1944-45, Ber­lin 1981, s. 60–62. [wróć]

44. R. Kacz­ma­rek, Górny Śląsk pod­czas II wojny świa­to­wej, Kato­wice 2006, [za:] V. Pas­chenda, Obe­rschle­si­sche pas­sion, Augs­burg 1966, s. 38–40. [wróć]

45. Archi­wum Archi­die­ce­zji Kato­wic­kiej [dalej: AAKat.], Akta para­fii Bie­ruń Stary, sygn.1/1, s. 454–455. [wróć]