FC Mezzi. FC Mezzi 4 - Spotkanie z Messim - Daniel Zimakoff - ebook + audiobook

FC Mezzi. FC Mezzi 4 - Spotkanie z Messim audiobook

Daniel Zimakoff

0,0

Opis

Zawodnicy FC Mezzi w przerwie jesiennej jadą na wycieczkę do Barcelony. Będą mieszkali w szkole z basenem, zagrają w turnieju przeciwko hiszpańskim drużynom i odwiedzą Camp Nou. Nie mogą się już doczekać a w dodatku w drodze na Camp Nou spełnia się ich największe marzenie: spotykają samego Messiego. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy uda im się wygrać puchar?

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 7 min

Lektor: Michał Klawiter

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



 Daniel Zimakoff

 FC Mezzi 4 - Spotkanie z Messim

 Saga

FC Mezzi 4 - Spotkanie z MessimTytuł oryginału: FC Mezzi 4 - FC Mezzi møder MessiPrzełożyła: Agnieszka MaryniakCopyright © 2013, 2019 Daniel Zimakoff i SAGA EgmontWszystkie prawa zastrzeżoneISBN: 9788711858110

 1. Wydanie w formie e-booka, 2019

 Format: EPUB 2.0

 Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

 SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

 JANEK: Kocha grać w piłkę. To jego żywioł. Doskonale wczuwa się w grę, a do tego jest bardzo szybki i wytrzymały. Nie przepada za ciężkimi akcjami ofensywnymi. Jego marzeniem jest zostać zawodowym piłkarzem i grać w drużynie FC Barcelona – tak jak Messi.

 EMIL: Doskonały bramkarz. Jego interwencje przeważnie są skuteczne. Wie wszystko

 o piłce nożnej, zna każdą drużynę i jej taktykę. Jego jedynym problemem jest to,

 że nienawidzi biegać i szybko dostaje zadyszki.

 MIKOŁAJ: Często trenuje z piłką w swoim ogrodzie. Potrafi bardzo mocno strzelać lewą nogą. To optymista, którego towarzystwo gwarantuje dobrą zabawę. Jest silny jak byk, rozpiera go energia. Ma starszego brata − słynnego piłkarza Kingo.

 ULA: To jedna z dwóch dziewczyn grających w FC Mezzi. Ta druga dziewczyna ma na imię Ania. Ulka to bardzo szybka zawodniczka. Najczęściej gra na prawym skrzydle. Potrafi przeprowadzać skuteczne akcje jako pomocnik, ale nie boi się też ostrych zagrań w ofensywie. Ulka (niech to zostanie między nami) szaleje za Jankiem.

 Rozdział 1

 – No chodź już mamo, spóźnimy się.

 – Już idę, Janek, muszę tylko… Zobaczmy… Czy wszystko spakowaliśmy?

 – Tak. Torba, śpiwór, karimata.

 – No to jedziemy.

 Mama wręczyła mi kluczyki do samochodu i wyszedłem na dwór z bagażami. Moja torba sportowa była tak napakowana, że trudno ją było zapiąć. Strój piłkarski, strój na zmianę, no i kąpielówki. Niedaleko szkoły, w której mieliśmy się zatrzymać, był basen. Trudno mi było wczoraj zasnąć. Wiedziałem, że istnieje coś takiego jak tęsknota za domem, ale czy istniała też tęsknota za wakacjami?

 Był bardzo wczesny i mglisty poranek. Kiedy wydychałem powietrze, widziałem parę wodną i wyglądało to tak, jak bym palił papierosa.

 W panującej ciszy, żwir na podjeździe przed domem głośno chrzęścił pod moimi nogami. Automatycznie otwierany zamek w samochodzie wydał dźwięk, jak by ktoś wystrzelił z pistoletu. Zapakowałem moje rzeczy do bagażnika.

 W końcu z domu wyszła mama. W drodze na stację nie mijaliśmy żadnych ludzi ani samochodów, ale plac przed dworcem był dzisiaj pełny. FC Mezzi wybierało się na wycieczkę do Barcelony. Biegałem w kółko, witając się ze wszystkimi. Emil głośno ziewał.

 – Przecież to środek nocy – mówił w kółko.

 Mikołaj i Zlatan bawili się piłką tenisową, odbijając ją o ścianę budynku dworca.

 – Cześć – krzyknąłem.

 – Chcesz grać z nami? – odkrzyknął Mikołaj. – Pamiętałeś o kąpielówkach?

 – Zaraz przyjdę. Muszę zameldować, że już jestem – odpowiedziałem i podszedłem do Kingo, aby zapisać się na listę, oddać mu mój paszport i kartę ubezpieczeniową.

 Kingo miał na sobie swoją czapkę i nową koszulkę FC Barcelony.

 – Fajna, co? – obrócił się, żeby ją zaprezentować.

 Z przodu było napisane head coach a na plecach FC Mezzi i numer dziesięć.

 – Super! – odpowiedziałem.

 Mama rozmawiała z mamą Uli. Nie dostrzegłem samej Uli, ale musiała już tu być, skoro była jej mama. Miało nas jechać jedenaścioro. Jens był razem ze swoją rodziną w Australii, i dlatego jako jedyny, nie mógł uczestniczyć w wycieczce. Długa wyprawa, którą już dawno zaplanowali. A więc jedenastka, oprócz Kingo i mamy Uli. W sumie trzynastka. Nieszczęśliwa liczba, jak to skomentował Emil.

 Kingo przywołał nas do siebie z grobową miną. O co chodziło tym razem?

 – Mam wam do przekazania smutną wiadomość. Jak już część z was zauważyła, nie ma z nami Madsa i Magnusa.

 O kurczę. Nie zorientowałem się. Żeby tylko to nie było nic poważnego. Wszyscy wstrzymali oddech.

 – Wczoraj zadzwonił do mnie ich tata – kontynuował Kingo. – Wczoraj nagle zmarł dziadek chłopaków. Cała rodzina jest zszokowana i zrozpaczona.

 Przez grupę przeszedł szmer. Byliśmy wstrząśnięci, ale jednocześnie kamień spadł nam z serca, że chłopakom nic się nie stało. Tak ich żałowaliśmy…

 – Tak, bardzo smutna wiadomość – kontynuował Kingo. – Pogrzeb odbędzie się w czasie naszej wycieczki do Barcelony, tak więc… ze zrozumiałych przyczyn Mads i Magnus zdecydowali, żeby zostać w domu.

 Pomyślałem o moim dziadku. Pomyśleć tylko, że to równie dobrze mógł być mój dziadek… Wtedy oczywiście też zostałbym w domu.

 Wsiedliśmy do pociągu, który jechał w stronę Dworca Głównego w Kopenhadze. Siedziałem między Emilem a Mikołajem. Graliśmy w Temple Run. Emil ustanowił nowy rekord, który przedtem należał do mnie – cztery miliony i trzysta tysięcy. Pobił mnie o sto tysięcy. Emil podsunął nam przed oczy swojego iPada.

 – Zobaczcie ten filmik na YouTube – powiedział. – Wszystkie bramki Messiego w tym roku.

 Zetknęliśmy się głowami, oglądając jak Messi strzela bramkę za bramką. Lewą i prawą nogą, i główką. Podszedł do nas Zlatan i zaczął oglądać filmik razem z nami.

 – Ten gol… ten jest najfajniejszy – powiedział. – Puść jeszcze raz, Emil.

 Messi przerzucił piłkę między nogami dwóch przeciwników, żonglował nią w powietrzu i w końcu wpakował ją w prawy górny róg bramki.

 – Ale super – podsumowałem.

 – Prawie tak samo jak twoje nożyce – dodał Mikołaj.

 – E tam…– Zlatan się zarumienił.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.