FC Mezzi. FC Mezzi 1 - Rozłam - Daniel Zimakoff - ebook + audiobook

FC Mezzi. FC Mezzi 1 - Rozłam ebook

Daniel Zimakoff

0,0
4,99 zł

lub
Opis

FC Mezzi - Rozłam to pierwsza książka z serii o Janku i jego przyjaciołach, Mikołaju i Emilu. Chłopaki grają w drugiej drużynie piłkarskiego klubu Gærdehavn. Gdy Janek i Mikołaj dowiadują się, że mają zagrać w pierwszym składzie, nie mogądoczekać się kolejnego meczu. Pierwsze dwa spotkania rozpoczynają na ławce. Janek w pierwszym meczu wchodzi na boisko tylko na chwilę, a gdy w drugim do końca zostaje dziesięć minut, w dalszym ciągu nie dostaje pozwolenia na zmianę. Wtedy chłopaki podejmują bardzo ważną decyzję - postanawiają utworzyćnową drużynę w ich lokalnym miasteczku. Trenerem zostaje brat Mikołaja, Kingo.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 43

Oceny
0,0
0
0
0
0
0



Daniel Zimakoff

FC Mezzi 1 - Rozłam

Saga

FC Mezzi 1 – RozłamTytuł oryginału: FC Mezzi 1 – BruddetPrzełożyła: Agnieszka MaryniakCopyright © 2012, 2019 Daniel Zimakoff i SAGA EgmontWszystkie prawa zastrzeżoneISBN: 9788711858080

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

JANEK: Kocha grać w piłkę. To jego żywioł. Doskonale wczuwa się w grę, a do tego jest bardzo szybki i wytrzymały. Nie przepada za ciężkimi akcjami ofensywnymi. Jego marzeniem jest zostać zawodowym piłkarzem i grać w drużynie FC Barcelona – tak jak Messi.

EMIL: Doskonały bramkarz. Jego interwencje przeważnie są skuteczne. Wie wszystko

o piłce nożnej, zna każdą drużynę i jej taktykę. Jego jedynym problemem jest to,

że nienawidzi biegać i szybko dostaje zadyszki.

MIKOŁAJ: Często trenuje z piłką w swoim ogrodzie. Potrafi bardzo mocno strzelać lewą nogą. To optymista, którego towarzystwo gwarantuje dobrą zabawę. Jest silny jak byk, rozpiera go energia. Ma starszego brata − słynnego piłkarza Kingo.

Rozdział 1

Przegrywaliśmy jedną bramką. No i nas było siedmiu, a ich ośmiu. Musieliśmy zaryzykować zmianę ustawienia i zacieśnić obronę. Zasłoniłem sobie twarz ręką, aby osłonić się od mocno świecącego, wiosennego słońca. Świeciło też prosto w twarz Emilowi, naszemu bramkarzowi. Boisko było nierówne i mokre, więc musieliśmy wykazać się dobrą techniką.

Sigurd nie opanował pierwszego podania na początku meczu, więc odebrałem mu piłkę na środku boiska. Podałem do mojego dobrego kumpla Mikołaja tak, aby piłka odbiła się od niego i wróciła do mnie, a ja mogłem w tym czasie przesunąć się do przodu. W ten sposób ograłem jednego z przeciwników. Znalazłem się sam na sam z bramkarzem pierwszej drużyny w klubie. Wyszedł do przodu, ale udało mi się go ominąć z prawej strony. Kopnąłem i piłka powędrowała do pustej bramki.

– Super, Janek! – Krzyknął Mikołaj. On z Emilem byli moimi najlepszymi kumplami. Wszyscy razem graliśmy w drugim składzie.

– Ładne zagranie! – Krzyknął Kenneth, trener obydwu składów.

Teraz był remis, ale cały czas czuliśmy presję. To Kenneth wybrał drużyny, zresztą całkiem niesprawiedliwie. Ośmiu najlepszych przeciwko pozostałym siedmiu.

– Co za beznadziejna drużyna – wymamrotał Mikołaj.

– Niedługo znowu mamy mecz – powiedział Kenneth. Pierwsza drużyna musi się zgrać przed kolejnym spotkaniem.

– Fajnie … dla nich – odpowiedział Emil, który stał u nas na bramce.

– Właściwie czemu ich jest ośmiu? – zapytałem.

– Potrzebują się trochę dowartościować – zaśmiał się Kenneth.

Tworzyliśmy żywy mur przed Emilem, a drużyna z ośmioma graczami nie mogła trafić. Emil bronił te piłki, które do niego docierały, a ja czekałem na kolejną szansę, żeby przechwycić piłkę. Pomimo tego, że nawet remis byłby w pewnym sensie zwycięstwem, chciałem wygrać.

Feliks przewodził swojej drużynie. Był synem trenera. Sam uważał się za gwiazdę. Teraz był wściekły, że nie mogli uporać się z drugim składem.

Tym razem Lukas miał problemy z nierównym terenem boiska. Wyrwałem mu piłkę. Od razu rzucił się na lewą stronę. Zagrałem mu płasko, prosto pod nogi, tak żeby mógł przechwycić piłkę w pełnym biegu. Zaraz po tym, pobiegłem sprintem pod bramkę przeciwnika. Mikołaj był lewonożny. Z boku boiska podał mi tak, że piłkę miałem tuż przed czołem, zaraz przed bramką.

Czasami nie byłem do końca pewny gry główką, ale tym razem zamknąłem oczy i chciałem wbić piłkę zaraz pod poprzeczkę… Już widziałem ją w bramce i słyszałem okrzyki radości… W tym samym momencie zostałem z dwóch stron jednocześnie przygnieciony przez obrońców – Feliksa i Aleksa, którzy próbowali odebrać mi piłkę. Brutalne zderzenie powaliło mnie na ziemię.

Kurczę, ale to bolało. Do oczu napłynęły mi łzy. To Mikołaj będzie musiał wykonać rzut karny. Ale… zamiast odgwizdać faul, Kenneth pozwolił im dalej grać!

– Przecież był faul na Janku! – krzyknął Mikołaj.

– Musimy się przyzwyczajać do twardej gry – odpowiedział Kenneth.

Feliks nawrzeszczał na Lukasa, bo byłem w stanie odebrać mu piłkę.

Podniosłem się i kuśtykając ruszyłem z powrotem na naszą połowę. Najwidoczniej nic sobie nie złamałem, ale czułem ból w klatce piersiowej i w ramieniu.

Zanim zdążyłem wrócić, pierwszy skład strzelił nam gola. Teraz mieli przecież przewagę dwóch zawodników.

Zaraz po tym Kenneth odgwizdał koniec meczu. Aleks i Feliks przybili sobie piątkę. Byli w siódmym niebie. Wygrali 2:1.

Po meczu podszedł do mnie Kenneth.

– Wszystko w porządku, Janek? – zapytał.

Pokiwałem tylko głową.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.