Emmy. Emmy 3 - (Nie)najlepsze lato - Mette Finderup - ebook + audiobook

Emmy. Emmy 3 - (Nie)najlepsze lato ebook i audiobook

Mette Finderup

5,0

Opis

Zbliżają się wakacje. 13-letnia Emmy dostaje pracę na lokalnej, odkrytej pływalni. Kiedy razem ze swoim starszym bratem zostają sami w domu na 14 dni, urządzają wielką imprezę, która nie kończy się najlepiej...

Lista plusów i minusów wakacji Emmy

Najpierw minusy:

– niekończące się deszcze oraz totalna nuda! I zero kasy na zabicie nudy zakupami.

– szczęśliwa mama, która wyjeżdża do Paryża z moim nauczycielem matematyki, zostawiając mnie samą, z beznadziejnym i wkurzającym starszym bratem.

– starszy brat we własnej osobie, który wykazuje niezdrowe zainteresowanie chodzącą puderniczką – Ditte. Z mojej klasy! Trzeba temu zapobiec.

A teraz plusy:

– moja pierwsza praca, w której mogę siedzieć z nogami na stole i czekać, aż deszcz pieniędzy spłynie na moje konto. Kiedy Kit wróci z Francji, będziemy miały dom przez cały tydzień tylko dla siebie.

– starszy brat, który może nie jest jednak aż tak bardzo irytujący. Poza tym zaproponował urządzenie imprezy. Dla moich i jego przyjaciół. Jupiiii! To NA PEWNO będzie impreza roku!

"(Nie)najlepsze lato" autorstwa Mette Finderup to trzecia książka z nagradzanej serii o mieszkającej z mamą nastolatce Emmy, która próbuje znaleźć swoje miejsce w życiu oraz trzymać się jak najdalej od matematyki.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 83

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 1 godz. 51 min

Lektor: Magdalena Zając-Zawadzka

Oceny
5,0 (3 oceny)
3
0
0
0
0

Popularność




Mette Finderup

Emmy 3 - (Nie)najlepsze lato

Saga

Emmy 3 - (Nie)najlepsze lato przełożyła Aleksandra Szczepańska tytuł oryginałuEmmy 3 - Den fedeste sommer - or not! Copyright © 2007, 2019 Mette Finderup i SAGA Egmont Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788711868614

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Przedwczesny karnawał

Piątek, 28 czerwca

Wakacje! Juhuuu! Wakacje! Mam W-A-K-A-C-J-E! Siedem tygodni bez niedojrzałych chłopaków, którzy rzucają skórkami od bananów i chichoczą za każdym razem, gdy któryś z nich powie „bąk” (nie wspominając już o tarzaniu się ze śmiechu, gdy któremuś uda się puścić prawdziwego bąka!).

Siedem tygodni bez głupich wymówek Camilli, że nie ma wypracowania, bo przecież jeszcze nie chodzi do pracy. Siedem tygodni, podczas których od czasu do czasu zniosę nawet widok gęby Mogensa od Matmy (kiedy wpadnie na randkę do mojej mamy). Siedem długich, radosnych i wolnych tygodni, podczas których będę robić jedno wielkie nic. Tylko obijać się z Kit, oglądać do upadłego telewizję i czytać gazety na słońcu, które oczywiście będzie świecić bezustannie, aż do naszego powrotu do szkoły. AAAAACH!

Wczoraj był ostatni dzień lekcji. W naszej szkole świętujemy tę okazję na różne sposoby, trzymając się zawsze trzech jasnych zasad:

Najstarsza klasa decyduje, co się wydarzy. Zawsze się przebieramy. Zawsze są karmelki.

Nie wiem, o co chodzi z tymi karmelkami, ale to stały punkt programu. To takie małe, tanie, kwadratowe i cienkie coś, zawinięte w różnokolorowe, pozłacane papierki. Nie są zbyt smaczne, może z wyjątkiem tych w fioletowych papierkach, które w smaku nieco przypominają lukrecję. A jednak jest w nich coś szczególnego. Być może ma to związek z tym, że BARDZO przypominają mi o ostatnim dniu szkoły i zbliżających się wakacjach. Gdy tylko je widzę, od razu czuję miły zapach wieczornego grilla w ogrodzie mojej babci. Jest coś przyjemnego w tych karmelkach. Tak jak przyjemne jest chodzenie wokół choinki, chociaż może wydawać się to trochę szalone, tak samo jest z łapaniem małych kawałków kolorowego papieru, kiedy najstarsza klasa wrzuca je do sali. Bez tego nie ma prawdziwych wakacji.

Wiedzieliśmy, że w tym roku wydarzy się coś szczególnego. Krążyły plotki, że tata Andreasa przywiózł karmelki z Niemiec. Andreas to chłopak z najstarszej klasy, a jego tata ma mnóstwo pieniędzy. Ma własną firmę transportową i gdyby wszystkie jego ciężarówki ustawić obok siebie, zajęłyby cały plac aż do domu kultury. Jest ich ponad 20, mają naczepy i całą resztę. Wszyscy wiedzą, że tata Andreasa lubi obnosić się ze swoimi pieniędzmi, co może oznaczać pokaźny zapas niemieckich karmelków w ciężarówce z naczepą. Oczekiwania były więc całkiem spore.

Zazwyczaj przebiera się tylko najstarsza klasa i nauczyciele, ale w tym roku, na dwa tygodnie przed końcem roku zapadła decyzja, że robimy bal karnawałowy. Oznaczało to, że każdy z nas miał się przebrać oraz że mieliśmy bawić się w kota w beczce 1 na szkolnym podwórku.

– No nie. Zawsze mam problem z wymyśleniem porządnego przebrania – westchnęła Kit, po tym jak usłyszała wieści, że Camilla i Lisbeth planowały przebrać się za tancerki brzucha lub coś równie egzotycznego, dzięki czemu będą mogły bezkarnie odsłonić brzuchy i umalować się szminką.

Dobrze rozumiem ból Kit, bo znamy się od żłobka i od tamtego czasu nie miałyśmy zbyt dużego szczęścia do kostiumów. Kiedy inne dziewczynki mogły być po prostu księżniczkami w strojach z wypożyczalni, matka Kit i moja upierały się przy samodzielnym szyciu przebrań, prześcigając się w swojej kreatywności. Byłam już zasłoną prysznicową i ołówkiem, a Kit strączkiem groszku, pizzą z serem, i płytą CD (ostatnie oznaczało, że musiała przechodzić bokiem przez drzwi i stać pod dachem na przerwie, żeby wiatr jej nie zdmuchnął).

Od razu postanowiłyśmy z Kit, że w domu przemilczymy plany na ostatni dzień szkoły. Żadna z nas nie chciała znowu paść ofiarą rywalizacji naszych matek, więc zdecydowałyśmy się na byle jakie przebranie z własnych ciuchów. Kit poszło całkiem nieźle. Ubrała się w szorty i czerwono-biały T-shirt, na policzkach szminką wymalowała flagę Danii, na głowę założyła czerwoną czapkę z daszkiem, a wokół szyi owinęła biały szalik. Wyglądała jak rasowy kibic. W moim przypadku nie poszło jednak tak gładko. No bo czy da się utrzymać taką wiadomość w tajemnicy, jeśli chłopakiem twojej mamy jest nauczyciel matematyki? Wystarczyło jedno pytanie Mogensa: „Za kogo się przebierasz ostatniego dnia szkoły, Emmy?”, żeby moją mama wystrzeliła z kanapy i odpaliła maszynę do szycia.

Ostatecznie wylądowałam więc obok czerwono-białej i letniej Kim, ubrana w strój... misia. Takiego misia, jakie mają małe dzieci. Z uszami, mięciutkim futerkiem i całą resztą. Mama wycięła mi na szczęście otwór na twarz, ale poza tym byłam stuprocentowym, futrzanym tworzywem sztucznym. Kilka dni spędziła na szyciu stroju, absolutnie nic sobie nie robiąc z moich protestów:

– Nie bądź taka skromna, Emmy – powiedziała, kiedy zaproponowałam, że nałożę na siebie kurtkę policyjną taty, która cały czas wisiała w garażu. – Pamiętaj, że to może być ostatnia szansa na porządne przebranie, bo niedługo będziesz już za duża na takie rzeczy. A ja nigdy nie uszyłam ci kostiumu misia, mimo że prosiłaś o to, odkąd byłaś mała. Zbywała wszelkie moje próby wyjaśnienia, że 13-letnia Emmy niekoniecznie chce być misiem, dlatego, że uważała to za genialny pomysł jako pięciolatka.

Stałam więc tak, gotując się na słońcu w poliestrowym wdzianku, dopiętym na zamek błyskawiczny i pierwszy raz w życiu śmiertelnie zazdrościłam Ditte, Camilli i Tinie przebrania za piosenkarki R&B w mini spódniczkach.

– Nie możesz tego po prostu zdjąć? – zapytała Kit patrząc na Misia-Emmy z pomarszczonym noskiem. Nie mogłam. Mogens od Matmy na pewno doniósłby mamie, a ta nigdy by mi wybaczyła.

Zamiast tego postanowiłam wycisnąć z tej sytuacji wszystko, co najlepsze. I tak zrobiłam. Tylko że Mogens wcale tak tego nie odebrał…

Przyszedł w końcu czas na kota w beczce. Gdy najstarsza klasa wieszała trzy duże beczki na placu przy szkole, pozostałym rozdawano pączki i napoje. Organizacja była świetna. Kiedy wszystko było gotowe, Cecilie podzieliła nas na trzy grupy i trwaliśmy tak w kilometrowych kolejkach, czekając na swoją kolej uderzenia w beczkę.

Słońce nieźle przygrzewało, a Misiowi-Emmy było coraz cieplej. Stałam za całą armią czwartoklasistów, przebranych w średniowieczne stroje. Przez CAŁY czas jeden z nich patrzył na mnie, pokazywał palcem i chichotał. I podsuwał się coraz bliżej, żeby zobaczyć, co za głupek tak się przebrał.

– No Emmy, ktoś wyświadczył ci niedźwiedzią przysługę – zaśmiał się mój nauczyciel angielskiego. Ktoś inny błysnął żartem o dzieleniu skóry na niedźwiedziu.

Moje uderzenie w beczkę nie należało do najlepszych. Wydała z siebie ten sam pusty dźwięk, jaki wydawały wszystkie beczki, w które uderzałam w moim życiu.

Nigdy nie udało mi się zostać kocią królową. Zrobiło mi się nawet trochę przykro, kiedy tak stałam na końcu kolejki po pierwszym uderzeniu, bo pomyślałam, że ktoś na pewno rozbije beczkę, zanim znowu przyjdzie moja kolej i dotarło do mnie, że mama miała rację.

To rzeczywiście była ostatnia zabawa karnawałowa, w której brałam udział, i gdzieś tam w środku naprawdę chciałam zostać kocią królową. To musi być niezła jazda, zobaczyć, jak beczka się rozpada i sypią się z niej słodycze. Być tym najlepszym, podczas gdy inni muszą odejść z kwitkiem i czekać na swoją szansę w przyszłym roku.

Stałam w kolejce i marzyłam. Widziałam siebie w deszczu karmelków i ze złotą koroną na głowie misia. No i stało się. Nie wiem, jak to możliwe, ale prawdopodobnie tak mocno się zamyśliłam, że nie zauważyłam, co się dzieje.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.

Przepraszamy, ten rozdział nie jest dostępny w bezpłatnym fragmencie.