Dzieci Aspergera - Edith Sheffer - ebook

14 osób właśnie czyta

Opis

Hans Asperger był uznanym wiedeńskim psychiatrą, który w uniwersyteckiej klinice dziecięcej badał osoby z zaburzeniami umysłowymi. Brał również udział w nazistowskiej akcji mordowania niepełnosprawnych dzieci. Dbał o „higienę rasową” w III Rzeszy.

 

Reżim nazistowski sortował ludzi według rasy, religii i kondycji fizycznej. Nazistowscy psychiatrzy wybierali dzieci z różnymi zaburzeniami rozwoju, zwłaszcza z autyzmem. Asperger i jego koledzy starali się je „przekształcać” w produktywnych obywateli Rzeszy. Te, które uznali za nieuleczalne, wysyłano  do kliniki Spiegelgrund, a następnie zabijano.

 

Dzieci Aspergera” to przejmująca książka o tym, co człowiek może zrobić drugiemu – słabszemu. To również opowieść o człowieku wplątanym w morderczą ideologię i historia początków badań nad autyzmem, która zmusza do rozważań nad dziedzictwem hitlerowskiej nauki.

 

***

Edith Sheffer jest historyczką zajmującą się Niemcami i Europą Wschodnią. Pracuje w Instytucie Studiów Europejskich na University of California w Berkeley.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 431

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


 

 

 

 

 

WSTĘP

 

 

 

Jaka jest różnica pomiędzy motylem a muchą? „Motyl nie dorasta w pokoju, tak jak robi to mucha” – powiedział Harro. Był to jego test na inteligencję, Harro postanowił powiedzieć o musze:

 

Całkowicie inaczej się rozwija! Matka muchy składa wiele, wiele jajeczek w szczelinach między deskami podłogi, a potem, kilka dni później, wypełzają robaczki. Czytałem o tym kiedyś w książce, gdzie podłogi mówią – mógłbym umrzeć ze śmiechu, kiedy o tym myślę – co wygląda z tej małej norki? Wielka głowa na maleńkim ciałku i z trąbą jak u słonia? A kilka dni później otaczają się kokonem i nagle wypełzają z niego kochane małe muszki[1].

 

Harro i inne dzieci także dorastały w pokoju, w kokonie, jakim była Heilpädagogischen Abteilung der Universitätklinik Wien (Klinika Pedagogiki Leczniczej) Hansa Aspergera Kinderklinik der Universität Wien (Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Wiedniu). Wyróżniały się niczym larwy o dziwnych kształtach. Odmienności, jakie prezentowały, stały się jeszcze bardziej nie do przyjęcia w Trzeciej Rzeszy i lekarze oraz pielęgniarki oddziału pracowali nad rozwojem dzieci. Asperger był zdania, że przy właściwym „zrozumieniu, miłości i przewodnictwie” mogłyby znaleźć „swoje miejsce w organizmie w społeczeństwie”[2].

Asperger mówił, że ceni sobie jedyne w swoim rodzaju charaktery dzieci, które leczył, dopasowując swoje metody do ich potrzeb. Miał holistyczne podejście do problemu. Dzieci przebywające w eleganckim, otwartym pawilonie Widerhofera uczestniczyły w różnych formach aktywności – poczynając od sportu, poprzez zajęcia teatralne, do muzyki. Wysoki Asperger siedział razem z dziećmi, garbiąc się, żeby mieć z nimi kontakt wzrokowy. Bacznie je obserwował, aby potem odnotować wszystkie elementy ich zachowania w pracy habilitacyjnej. Harro był jednym z przypadków ilustrujących jego diagnozę nowej jednostki chorobowej – autystycznąpsychopatię.

Szkoła, do której uczęszczał Harro, skierowała chłopca na badania do Kliniki Pedagogiki Leczniczej Aspergera. W przekazanej opinii stwierdzono, że ośmioipółletni chłopiec rzadko kiedy wykonuje polecenia. Harro odszczekiwał się, nie odrabiał prac domowych i narzekał, że lekcje są „o wiele za głupie”. Wyszydzany przez kolegów, o byle głupstwa staczał bójki, w czasie których potrafił ranić innych chłopców. Informowano, że w trakcie lekcji Harro chodzi na czworakach, a także dopuszcza się „czynności homoseksualnych”[3]. Nauczyciele utrzymywali, że chłopiec mógłby odnieść sukces, „gdyby tylko chciał”. Ale Harro nie powiodło się w żadnym przedmiocie i powtarzał klasę.

Z trudem poddawał się testom, często nie chciał współpracować i nie dawał sobie rady z prostymi, konwencjonalnymi zadaniami. W niektórych dziedzinach wykazywał się jednak umiejętnościami wyższymi, niż wskazywałby na to jego wiek. W przypadku matematyki na przykład dochodził do rozwiązań w swój własny sposób. Ile jest czterdzieści siedem minus piętnaście? Trzydzieści dwa. Albo dodaj trzy i trzy do tego, co powinno być odejmowane, albo „najpierw zabierz siedem, a potem osiem”. Asperger uważał, że tak „wyjątkowa oryginalność” jest dowodem na posiadanie przez wielu chłopców „specjalnych zdolności”[4].

Zdaniem Aspergera problem polegał na tym, że u Harro nie wykształciły się zachowania społeczne. W grupie robił, co chciał, a na oddziale szpitalnym „nigdy nie był ciepły, ufny czy radosny”. Przeciwstawiał się „ważnym społecznym nawykom codziennego życia”. Nie bawił się z innymi dziećmi, ale wiele czasu spędzał, czytając gdzieś w kąciku i nie zwracając uwagi na otoczenie. Asperger twierdził, że kiedy droczono się z Harro, chłopak nie „przejawiał żadnego poczucia humoru”. „Patrzył bezradnie” i „reagował bardzo ograniczoną mimiką oraz gestykulacją”[5].

Asperger uznał, że u Harro występują objawy autystycznej psychopatii. Jednakże z racji swojej inteligencji znajdował się na „korzystnym” krańcu autystycznej skali. Oznaczało to, że może zostać poddany terapii i dołączyć do społeczeństwa. Dzieci takie jak Harro można nauczyć „integracji społecznej”, aby uzyskały „wartość społeczną” w wyspecjalizowanych zawodach technicznych[6]. Asperger uważał, że takie obiecujące dzieci potrzebują indywidualnej opieki, pozwalającej kultywować ich rozwój poznawczy i emocjonalny. Rozumiał stojące przed nimi wyzwania, wspierał potencjał podopiecznych i chwalił ich wyjątkowość.

To pozytywna odsłona współczesnego obrazu Aspergera. Ale przedstawia tylko jedną stronę jego działalności. Wspierał dzieci, które uważał za zdolne do wyuczenia, bronił ich ułomności, ale jednocześnie lekceważąco odrzucał pozostałe, uznane przez siebie za bardziej niepełnosprawne. Deprecjonująca ocena mogła stać się w Trzeciej Rzeszy wyrokiem śmierci. I w rzeczywistości niektóre z werdyktów Aspergera tak się kończyły.

Aczkolwiek Harro zaliczył test Aspergera, to zakwalifikowanie chłopca do kategorii autystycznych psychopatów wciąż powodowało jego niedocenianie. Psychiatra stwierdził, że dzieci autystyczne „w rzeczywistości nie pasują do tego świata” i sprawiają wrażenie, jakby „właśnie spadły z obłoków” – ale Harro w istocie wcale nie spadł. Podobnie jak mucha, po prostu działał po swojemu. Wyjaśnił to tak: „Mucha jest o wiele bardziej sprawna i potrafi chodzić po śliskim szkle i po pionowej ścianie […] dopiero wczoraj zobaczyłem, że ma maleńkie pazurki na nogach i na ich końcu malutkie haczyki. Kiedy czuje, że się ześlizguje, zaczepia się haczykami”[7].

Nie jest to jednak opowieść o tym chłopcu. Ani o innych dzieciach, które trafiły na „korzystną” część autystycznej skali Aspergera. Książka dotyczy dzieci, które stanęły w obliczu procedur diagnostycznych Trzeciej Rzeszy oraz tego, jak narodowosocjalistyczna psychiatria oceniała ich umysły i decydowała o ich losie. Diagnozy opisują wartości, obawy i nadzieje społeczeństwa. Książka ta odsłania koszmarny, historyczny kontekst powstania szczególnej koncepcji autyzmu, sformułowanej na potrzeby jednego społeczeństwa. Diagnoza autystycznej przedstawiona przez Aspergera miała bowiem swoje źródło w wartościach i instytucjachTrzeciej Rzeszy.

 

***

 

Termin „autyzm” został użyty w 1911 roku przez szwajcarskiego psychiatrę Eugena Bleulera, który stosował go, opisując objawy schizofrenicznych pacjentów, sprawiających wrażenie odizolowanych od zewnętrznego świata. Hans Asperger i jego kolega po fachu, urodzony w Austro-Węgrzech Leo Kanner, byli pierwszymi psychiatrami stosującymi nazwę „autyzm” przy stawianiu diagnozy opisującej pewne charakterystyczne cechy wycofania społecznego. Inni psychiatrzy przedstawiali już podobne przypadki u dzieci, ale określali je jako osobowości schizoidalne. Przez lata pewną liczbę psychiatrów zafascynowały dzieci, o których mówiono, że izolują się od innych i od otaczającego je świata – i opracowali inne metody ich klasyfikowania[8].

Kanner, pracujący wówczas na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Stanach Zjednoczonych (gdzie miał zostać uznany za „ojca” amerykańskiej psychiatrii dziecięcej), w 1943 roku opublikował swoją pracę poświęconą autyzmowi – Autistic Disturbances of Affective Contact[9][10].W tym samym roku w Wiedniu Asperger przedstawił swoją pracę habilitacyjną Die „Autistischen Psychopathen” im Kindesalter[11], którą opublikował w 1944 roku. Kanner opisywał dzieci, które uważał za relatywnie podobne do siebie nawzajem. Postrzegał je jako społecznie i emocjonalnie wycofane, zaabsorbowane przedmiotami i rytuałami – osoby o powtarzalnych zachowaniach, mało lub wcale niemówiące i z poważnymi ograniczeniami poznawczymi. Obecnie jest to nazywane autyzmem „klasycznym” lub kannerowskim. Przez dziesięciolecia lekarze w Stanach Zjednoczonych posługiwali się tą węższą definicją. Autyzm był stosunkowo rzadko diagnozowany – w roku 1975 był to 1 na 5000 przypadków.

Użyta przez Aspergera definicja autystycznej psychopatii była o wiele szersza i obejmowała również te dzieci, u których objawy niepełnosprawności były łagodniejsze, co stanowiło o wiele mniejsze wyzwanie. Mogły one na przykład wypowiadać się płynnie i były w stanie uczęszczać do zwykłej szkoły. Diagnoza Aspergera przez dziesięciolecia pozostawała mało znana aż do chwili, gdy czołowa brytyjska lekarz psychiatra, Lorna Wing, odkryła opublikowaną w 1944 roku pracę Aspergera, a w 1981 roku upowszechniła opisane w niej zaburzenia rozwoju umysłowego jako „zespół Aspergera”. Koncepcja przyjęła się w kręgach psychiatrów i w 1994 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne umieściło zespół Aspergera w czwartym wydaniu Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM-IV). Ponieważ jednak obserwowane objawy w coraz większym stopniu uznawano za „autyzm wysokofunkcjonujący”, w 2013 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, w kolejnym wydaniu DSM-V, zaliczyło zespół Aspergera do zaburzeń rozpoznawanych w ramach spektrum zaburzeń autystycznych. Mimo to Światowa Organizacja Zdrowia w International Classification of Diseases, Tenth Revision (ICD-10)[12][13] nadal uznaje zespół Aspergera za odrębną jednostkę chorobową.

W latach 90. upublicznienie pracy Aspergera zmieniło postrzeganie autyzmu. Psychiatrzy zaczęli traktować autyzm jako spektrum zaburzeń obejmujących dzieci o różnym stopniu rozwoju umysłowego. Rozszerzono zaproponowane przez Kannera klasyfikowanie dzieci autystycznych jako osobników całkowicie niepełnosprawnych umysłowo, o poważnych ograniczeniach w komunikacji werbalnej i zdolności do interakcji z innymi, obejmując dodatkowo tą kategorią również takie osobowości, wśród których mogą znajdować się np. matematyczni geniusze, wykazujący jednocześnie społeczne nieprzystosowanie.

Liczba diagnozowanych przypadków zaburzeń autystycznych wzrosła w zawrotnym tempie. Chociaż przedmiotem ożywionej dyskusji jest stopień powiązania z tym wzrostem określonych czynników medycznych, genetycznych i środowiskowych, większość zgadza się, że przynajmniej jego część wynika z rozszerzenia kryteriów diagnostycznych. Według Centrum Kontroli i Prewencji Chorób Stanów Zjednoczonych (CDC) liczba dzieci ze spektrum zburzeń autystycznych wzrastała w tempie: 1 przypadek na 2,5 tysiąca osób w 1985 roku do 1 na 500 w 1995 roku. Od kiedy praca Aspergera weszła do głównego nurtu psychiatrii, liczba zdiagnozowanych dzieci z tym zespołem wciąż rosła: z 1 na 150 dzieci w 2002 roku do 1 na 68 dzieci w 2016[14]. Specjaliści wiążą to zjawisko z większą wrażliwością przy rozpoznawaniu zaburzeń psychicznych u dzieci, jak również z rzeczywistym przyrostem obserwowanychobjawów.

Kryteria Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego określające spektrum zaburzeń autystycznych, choć były wynikiem wielu badań prowadzonych przez setki psychiatrów, wciąż nawiązywały do koncepcji, a nawet języka opisującego spektrum siedemdziesiąt lat wcześniej. Asperger napisał w 1944 roku, że „głównym zaburzeniem osobników autystycznych jest ograniczenie ich stosunków społecznych”, a podstawowym kryterium autyzmu zawartym w DSM-V są „stałe braki w komunikacji i interakcji społecznej”. Asperger definiował także autystyczną psychopatię jako „ograniczanie własnego ja i zawężanie relacji z otoczeniem”, w DSM-V pojawia się natomiast określenie: „ograniczone, powtarzalne wzorce zachowań, zainteresowań lub działań”[15].

Ponieważ praca Aspergera przyczyniła się do upowszechnienia spektrum zaburzeń autystycznych, wielu badaczy docenia jego wkład w rozpoznanie i wyróżnienie odrębności zachowań u dzieci. Aspergera często przedstawia się jako orędownika neuroróżnorodności. Choć sposób, w jaki Lorna Wing przywołała pracę Aspergera z 1944 roku, w rzeczy samej zainspirował debatę publiczną na temat poszanowania wyjątkowości każdego z nas, to chyba nadszedł obecnie czas, aby głębiej przeanalizować, co tak naprawdę Asperger robił i co faktycznie napisał w kontekście narodowosocjalistycznej psychiatrii i świata, w którym żył.

Zadaniem tej analizy nie jest oskarżanie żadnej konkretnej postaci ani deprecjonowanie znaczenia zainicjowanej przez Aspergera ważnej dyskusji na temat neuroróżnorodności. Ma to być raczej przestroga wspierająca tę debatę – ujawniająca stopień, w jakim na stawiane diagnozy mogą wpływać siły społeczne i polityczne, a także jak trudno mogą poddawać się one identyfikacji i w jaki sposób można je zwalczać.

 

***

 

Aspergera często przedstawia się jako człowieka postępowego i pełnego współczucia, pochłoniętego w czasach Trzeciej Rzeszy swoją pracą i w istocie sprzeciwiającego się narodowemu socjalizmowi. Był żarliwym katolikiem i nigdy nie wstąpił do NSDAP. Cieszył się też opinią obrońcy niepełnosprawnych dzieci przed prześladowaniami ze strony narodowych socjalistów. Wielu uważa, że rozmyślnie podkreślał specjalne umiejętności autystycznych dzieci i ich potencjalną wartość dla państwa w zawodach technicznych, aby w ten sposób uchronić je przed likwidacją w ramach narodowosocjalistycznego programu eutanazji. Asperger wykorzystywał diagnozowanie autyzmu w celu stworzenia psychiatrycznego rejestru chronionych, odpowiednika listy Schindlera[16]. Po upadku Trzeciej Rzeszy sam Asperger powiedział, że stawiał opór reżymowi i ryzykował życie, aby ratować dzieci przed eksterminacją dokonywaną przez narodowych socjalistów[17].

Dokumenty archiwalne sugerują jednak co innego. Akta ujawniają, że Asperger na wielu poziomach uczestniczył w Wiedniu w procederze mordowania niepełnosprawnych dzieci. Był bliskim kolegą przywódców programu eutanazji dziecięcej w Wiedniu i korzystając z wielu stanowisk piastowanych w narodowosocjalistycznym państwie, wysłał dziesiątki wiedeńskich dzieci do zakładu Spiegelgrund, gdzie zostały zabite[18].

Trudno pogodzić rolę odegraną przez Aspergera w programie eutanazji dzieci z jego doskonale znanym wsparciem wobec dzieci niepełnosprawnych. Oba aspekty jego działalności są udokumentowane. AnalizapoczynańAspergera ujawniajej dwoisty charakter. Asperger dzielił młodocianych na takich, którym jego zdaniem można pomóc – dysponujących potencjałem pozwalającym na „integrację społeczną”, i na nieuleczalnie chorych. I chociaż zapewniał intensywną i zindywidualizowaną opiekę dzieciom uważanym przez niego za „rokujące nadzieję”, w przypadkach tych, które uznawał za niepełnosprawność większego stopnia, zalecał umieszczanie dzieci w domach opieki o surowym reżymie, a nawet wysyłanie do Spiegelgrund. Nie był pod tym względem osamotniony. Jego starsi koledzy praktykujący narodowosocjalistyczną medycynę, podobnie opowiadali się za pełną współczucia, pierwszorzędną opieką nad dziećmi, które można uratować dla dobra Rzeszy, i likwidacją pozostałych, uznanych za nieuleczalnie chore.

Dwoisty charakter działań Aspergera wynikał z dwutorowości całego narodowego socjalizmu. Realizowany w Rzeszy projekt przekształcania ludzkości polegał zarówno na terapii, jak i eliminacji. W zależności od ułomności niektórych osobników można było dostosować, aby spełniali narodowosocjalistyczne standardy, innych zaś należało likwidować.

Niewiele było trzeba, aby zdefiniować nowe grupy podlegające prześladowaniom i eksterminacji, ponieważ obywatele Rzeszy opracowywali i stosowali zmieniające się etykiety, nie zaś ustalone obowiązujące normy, i takie elastyczne kategorie stale ewoluowały w miarę wyższych, politycznych celów. W takim diagnostycznym reżymie niektórzy ludzie obarczeni defektami nie mieli być likwidowani, ale przystosowywani do narodowosocjalistycznych standardów. Podczas gdy wszyscy Żydzi byli spisani na straty, niektórzy ludzie o słowiańskim pochodzeniu mogli być germanizowani, a „obiboków” należało nauczyć pracować. Również zdaniem Aspergera tych, którzy znaleźli się w „korzystnej” części autystycznej skali, można było nauczyć „integracji społecznej”, a nawet założyć, że posiadają „specjalne umiejętności”[19].

Starania Trzeciej Rzeszy, aby utworzyć homogeniczne społeczeństwo narodowe, oznaczało utworzenie wspólnoty, a następnie reprodukcję i jednoczenie osób uznanych przez reżym za pożądane, przy jednoczesnym odsiewaniu nieprzydatnych. Działania mające oczyścić wspólnotę polityczną doprowadziły do Holokaustu – eksterminacji ponad 6 milionów Żydów, czyli największego ludobójstwa w historii – a także wielu innych programów systematycznej eliminacji. Rzesza zamordowała ponad 200 tysięcy osób uznanych za niepełnosprawne, 220 tysięcy Cyganów (Romów i Sinti[20]), a także wielkie rzesze mieszkańców państw Europy Wschodniej i Środkowej oraz Związku Sowieckiego, w tym także 3,3 miliona sowieckich jeńców wojennych.

Narodowosocjalistyczni urzędnicy kwalifikowali ludzi do likwidacji, opierając się na rzekomo naukowych zasadach higieny rasowej, przypisując określonym grupom społecznym negatywne cechy niekorzystnej dziedziczności i fizjologii. Ponieważ reżym używał kategorii biologicznych do dzielenia na „należących” do społeczności i „nienależących”, historycy nazwali Trzecią Rzeszę „państwem rasowym”[21]. Niewątpliwie rasa była ważnym kryterium kształtowania się narodowosocjalistycznego reżymu. Ale określenie to również sugeruje, że narodowosocjalistyczna propaganda, bardzo skuteczna, ukrywała niedostatki programowe i pewien chaos organizacyjny państwa.

W rzeczywistości bowiem wykluczanie niepożądanych było działaniem opartym na metodzie prób i błędów. Definicje były elastyczne, a zasady niespójne – ewoluowały wraz ze zmianami czasu, miejsca i decydentów. Nawet żydowskość, która mogłaby się wydawać kategorią całkowicie jednoznaczną, określano na podstawie zawiłych kryteriów ujętych w ustawach norymberskich z 1935 roku. Podobnie postępowano, dyskutując nad losami Mischlinge, czyli osób z domieszką krwi żydowskiej[22]. Urzędnicy nie mieli także dokładnych danych, ilu jest takich „biologicznie gorszych” osobników. Według szacunkowych obliczeń było to od 1 do 13 milionów ludzi, czyli aż 1 na 5 Niemców[23]. Identyfikacja i prześladowanie dotyczące wybranych grup zdrowych Aryjczyków przebiegały równie chaotycznie. Do kategorii tej zaliczano na przykład osobników „aspołecznych” i „obiboków” (czyli przestępców, bezrobotnych, bezdomnych, alkoholików, prostytutki), homoseksualistów, przeciwników politycznych (zwłaszcza socjalistów i komunistów), a także „dysydentów religijnych” (takich jak Świadkowie Jehowy). Decyzje o aresztowaniu, deportacji, wysłaniu do obozu lub likwidacji wydawane były przez szeregowych funkcjonariuszy i urzędy dokonujące jednostkowych klasyfikacji.

Książka ta proponuje nową interpretację Trzeciej Rzeszy – jako reżymu czystej rasy. Państwo ogarnęła obsesja podziału społeczeństwa na kategorie, klasyfikowania ludzi pod kątem rasy, poglądów politycznych, religijnych, preferencji seksualnych, karalności, dziedziczności i ułomności biologicznych. Następnie takie przyporządkowanie stawało się podstawą do indywidualnych prześladowań i eksterminacji. Chcąc więc zrozumieć narodowy socjalizm, głównie postrzegany przez pryzmat bezmiaru zła i brutalnych działań, cofniemy się wzdłuż łańcucha przyczynowości i prześledzimy, w jak wielkim stopniu wspomniane wyżej działania miały swe źródło w procesie diagnozowania społeczeństwa. Narodowosocjalistycznej eugenice wyznaczono zadanie przedefiniowania i skatalogowania ludzkiej natury. Coraz większa kategoryzacja w następnej kolejności rozpętała falę kontrolowanych przez państwo prześladowań i zabójstw[24].

Umysł podlegał w Trzeciej Rzeszy szczególnej kontroli. Lekarze działający w czasach narodowego socjalizmu określili co najmniej trzydzieści używanych nawet obecnie eponimicznych[25] diagnoz neurologicznych i psychiatrycznych[26]. Ponieważ zdrowie psychiczne uzależnione jest od wielu czynników: genetyki, zdrowia, statusu rodziny, klasy i płci, stało się ono głównym punktem zainteresowania narodowosocjalistycznej eugeniki. Neuropsychiatrzy pośród wszystkich grup zawodowych odegrali też rolę szczególną w procesie medycznego „czyszczenia” społeczeństwa, we wprowadzaniu przymusowej sterylizacji, doświadczeń na ludziach i likwidowaniu osób uznanych za niepełnosprawne umysłowo lub fizycznie[27].

Narodowosocjalistyczna psychiatria wprowadziła kompleksowe metody obserwacji i leczenia dzieci. Aby zbadać całościowo charakter jednostki, a nie jedynie wyraźne objawy, psychiatrzy musieli posiadać pełną wiedzę o zachowaniach i osobowości dziecka. Oznaczało to monitorowanie młodych ludzi z jeszcze większą dbałością o drobiazgi i zwracanie uwagi na nawet niewielkie odchylenia od normy. Pomagało to rozszerzyć zakres diagnozowania.

Ale co konkretnie badano? W środowisku Aspergera, aby włączyć kogoś do wspólnoty narodowej, czyli Volksgemeinschaft, niezbędne było określenie cech rasowych i fizjologicznych. Wymagany był jednak duch wspólnoty. Osobnik musiał wierzyć i współpracować z grupą. Witalizm niemieckiego Volk, czyli narodu niemieckiego, uzależniony był od zdolności odczuwania go przez poszczególne osoby. Fascynacja spoistością i jednością społeczną zwraca uwagę na znaczenie faszyzmu w fundamentalnych koncepcjach narodowego socjalizmu[28].

Jako że oddanie wspólnocie narodowej stało się priorytetem w Trzeciej Rzeszy, emocje zbiorowe okazały się częścią narodowosocjalistycznej eugeniki. Tworzenie więzi przekształciło się w kategorię prześladowań w oparciu o kryteria rasowe, polityczne, religijne, seksualne, kryminalne i fizjologiczne. Aby oddać sens tej koncepcji, Asperger i jego starsi koledzy rozwinęli znaczenie terminu Gemüt. Początkowo, w XVIII wieku, oznaczał on „duszę”, a w pojęciu narodowosocjalistycznej psychiatrii dziecięcej zaczął być wyrazem metafizycznej zdolności tworzenia więzów społecznych. Gemüt było niezbędne do wytworzenia więzi pojedynczych osób z kolektywem, kluczowym elementem faszystowskich odczuć. Narodowosocjalistyczni psychiatrzy zaczęli diagnozować dzieci, które ich zdaniem miały niski poziom Gemüt i dlatego tworzyły słabsze więzi społeczne i nie spełniały kolektywistycznych oczekiwań. Postawili szereg diagnoz zbliżonych do autyzmu, takich jak gemütsarm (brakGemüt), na długo zanim Asperger opisał w 1944 roku autystyczną psychopatię, którą także określał jako upośledzenie Gemüt[29].

Historia pracy Aspergera ukazuje, w jak indywidualny i elastyczny sposób nowe kategorie niepełnosprawności były określane w ramach i z powodu reżymu czystej rasy Trzeciej Rzeszy. Paradygmat reżymu czystej rasy prowadzi nas od spoglądania na państwo narodowosocjalistyczne w wąskiej perspektywie eksterminacji do postrzegania go w szerszy sposób – na drodze dążenia do doskonałości. W swojej istocie Trzeciej Rzeszy chodziło o nieustanną ocenę i kształtowanie ludzkości. Poza dążeniem do rasowych i fizycznych ideałów narodowy socjalizm manipulował ludzkim myśleniem i odczuwaniem. Narzucał więc umysłowe i emocjonalne normy, dążąc do stworzenia wzorcowego typu osobowości.

O ile światowa medycyna i psychiatria w tamtych czasach wypracowały powszechne reguły oceny charakterystycznych cech jednostki, o tyle reżym czystej rasy Rzeszy działał w cieniu śmierci i traktował ją jako ewentualną opcję „kuracji”. Szybko wzrastała liczba diagnoz zalecających radykalne rozwiązanie, czyli zabijanie osób uznanych za nieprzydatne dla Volk – prowadzących „życie niezasługujące na życie”. Nazywano to eutanazją, chociaż określenie to jest nieprecyzyjne – większość osób zabitych w ramach tego programu nie była śmiertelnie chora ani cierpiąca. Formalnie kwalifikowano je jako zdrowe fizycznie, ale w różnym stopniu niepełnosprawne umysłowo. Wiele dzieci włączano do programu z powodów społecznych lub zaburzeń zachowania – zwłaszcza w wiedeńskim Spiegelgrund, dokąd kierowali je Asperger i jego koledzy. Według narodowosocjalistycznej psychiatrii dziecko musiało przejawiać umiejętność przystosowania, uczenia się i „zdolność do działania w społeczności” (Gemeinschaftsfähigkeit). Swoją rolę odgrywały także rodzina i klasa społeczna. Groźba likwidacji zwiększała się, jeżeli dziecko było nieślubne, ojciec opuścił rodzinę albo podejrzewano, że matka nie podoła wychowaniu, ponieważ musi zajmować się także innymi dziećmi. W istocie więc program eutanazji dziecięcej doprowadził do medykalizacji przynależności socjalnej, uznając względy społeczne za kryteria eugeniczne.

Likwidacja dzieci była w Rzeszy pierwszym systemem masowych mordów. Stanowiła formę przejściową pomiędzy działaniami na rzecz higieny rasowej, takich jak sterylizacja „dziedzicznie chorych”, a masową eksterminacją. Stworzono ją jako legalny, stały element opieki zdrowotnej w Rzeszy, inaczej niż inne formy likwidacji, jakie pojawiały się w państwie narodowosocjalistycznym. Na przykład eutanazja dorosłych prowadzona do 1941 roku w ramach programu T4 (nazwanego tak, ponieważ jego centrala mieściła się na Tiergartenstrasse 4 w Berlinie), a potem, nieoficjalnie, stała się o wiele bardziej masowym procesem, który pochłonął 200 tysięcy istnień ludzkich. Natomiast procedury eutanazji dziecięcej obejmowały długi okres obserwacji i analizowania poszczególnych przypadków. Program ten działał na mniejszą skalę. Doprowadził do zabicia od 5 do 10 tysięcy nieletnich, w tym 789 w Spiegelgrund, drugim pod względem wielkości ośrodku likwidacji dzieci w Rzeszy.

Program eutanazji dziecięcej zatrudniał ludzi do procesu eksterminacji. Lekarze osobiście badali skazane na śmierć dzieci. Pielęgniarki karmiły i zmieniały pościel dzieciom, które zabijały. Znały ich nazwiska, głosy, twarze i osobowości. Śmierć zabierała dzieci z łóżek. Była powolna i bolesna, ponieważ małych skazańców albo głodzono, albo podawano im duże dawki barbituratów aż do chwili, gdy zaczynali chorować. Potem umierali, najczęściej na zapalenie płuc. Podczas gdy o eksterminacji dokonywanej przez hitlerowców często opowiada się jak o odrębnych historiach zestawiających cierpienia ofiar z metodami ich zabijania przez oprawców, w przypadku eutanazji dziecięcej nie znajdziemy relacji o równoległych doświadczeniach, ale o interakcjach wpływających na to, jak proces eksterminacji rozwijał się i eskalował.

Gdzie, jeżeli gdziekolwiek, można nakreślić granice współsprawstwa zwykłych ludzi, funkcjonujących w zbrodniczym państwie? W różnym stopniu, świadomie lub nieświadomie, zostali uwikłani w system mordów. Asperger nie był ani żarliwym zwolennikiem, ani też przeciwnikiem reżymu. Był przykładem zdryfowania we współudział i stał się częścią otumanionej większości społeczeństwa, które na przemian dostosowywało się, popierało, bało się, starało się zrelatywizować, zminimalizować, wyprzeć i wreszcie przekonać się do rządów narodowych socjalistów. Biorąc pod uwagę te niespójności i brak konsekwencji, jest tym bardziej niezwykłe, że zbiorowe działania milionów ludzi, podejmujących je z własnej woli w konkretnych przypadkach, stworzyły wspólnie takpotworny reżym.

Trudno rozdzielić zbrodnicze i niezbrodnicze aspekty państwa narodowosocjalistycznego. Współsprawstwo w istniejących na terenie Rzeszy trzydziestu siedmiu oddziałach eutanazji dziecięcej obejmowało o wiele więcej ludzi, a nie tylko pracowników medycznych. Administracja, obsługa techniczna, personel kuchenny i sprzątający – wszyscy przyczyniali się do tego, że ośrodki likwidacyjne mogły funkcjonować. Ich działalność ułatwiali księgowi, firmy ubezpieczeniowe, farmaceutyczne i urzędnicy miejscy. Pomagali je utrzymać kierowcy ciężarówek, pracownicy kolei, miejscowi kupcy i dostawcy żywności. Wszyscy ci ludzie mieli rodziny i sąsiadów, z którymi mogli rozmawiać o tym, w czym uczestniczyli. Rodzice, których dzieci znajdowały się na tych oddziałach, również wiedzieli o programie. Niektórzy ratowali swoje dzieci, inni zaś sami tam je umieszczali.

Ponieważ w Trzeciej Rzeszy przeprowadzano eutanazję i u dzieci, i u dorosłych, nie było to tajemnicą dla wielu zwykłych obywateli. Ludzie codziennie czuli odór ludzkich popiołów, rozchodzący się z krematoriów ośrodków likwidacyjnych. Setki tysięcy dowiedziało się, że ich bliscy i przyjaciele zmarli w podejrzanych okolicznościach – zdrowi ludzie umierali, odchodzili z rzekomo naturalnych przyczyn w czasie kilku tygodni od przyjęcia do placówki.

Powszechna wiedza o eutanazji doprowadziła do równie powszechnego oburzenia – szczególnie ze strony biskupa von Galena z Münster – i to do tego stopnia, że w sierpniu 1941 roku Hitler oficjalnie zamknął program T4 (eutanazji dorosłych)[30]. Okazał się on jedynym programem masowej eksterminacji, przeciwko któremu obywatele Rzeszy otwarcie protestowali w czasie rządów narodowych socjalistów. Choć społeczny protest był aktem odwagi, sprzeciw ten miał także niepokojące konsekwencje. Ostatecznie ludzie protestowali przeciwko zabijaniu obywateli Rzeszy, nie zaś przeciwko eksterminacji osób uznanych za znajdujących się poza wspólnotą narodową. Co więcej, oficjalne zamknięcie przez Hitlera programu T4 sugeruje, że społeczne protesty przeciwko innym narodowosocjalistycznym inicjatywom również mogłyby odnieść jakiś skutek. Nadal jednak trwała, prowadzona w ścisłej tajemnicy, zdecentralizowana likwidacja rzekomo niepełnosprawnych dorosłych, pochłaniając setki tysięcy istnień.

W Rzeszy funkcjonowały też inne formy systematycznego mordowania. Obozy dla „niepożądanych” rozsiane były po całej Europie. Zalicza się do nich 980 obozów koncentracyjnych, 1150 gett żydowskich, 500 domów publicznych z przymusowo zatrudnionym „personelem”, 1000 obozów jenieckich i 30 tysięcy obozów pracy. Dodatkowo istniały tysiące więzień i ośrodków transportowych[31]. Kiedy dokonamy obliczeń, wyniki okażą się oszałamiające. Jeżeli w funkcjonowanie i zaopatrywanie każdego z tych 42 tysięcy obozów zaangażowane było po zaledwie sto osób (trudny do uwierzenia szacunek), oznaczałoby to ponad 4 miliony takich ludzi. W tej książce pokazano, jak mordercze idee i działania ukradkiem przeniknęły do medycyny i społeczeństwa. Podobnie jak w przypadku Aspergera i jego współpracowników lawina drobnych działań ujawnia, jak przebiegał ów proceder.

Asperger, jak i inni ludzie w Trzeciej Rzeszy, kierował się intuicją, podejmując decyzje. Mógł zdecydowanie bronić młodych ludzi, których uważał za zdolnych do dołączenia do wspólnoty narodowej, a jednocześnie kierował uznanych za obciążonych spektrum zaburzeń autystycznych do Spiegelgrund. Takie jednoczesne udzielanie pomocy i wyrządzanie krzywdy tylko pozornie czyni działania i intencje zwykłych ludzi bardziej zrozumiałymi. W istocie bowiem świadczy o decydującej roli diagnozy w określaniu ludzkiego losu w państwie narodowosocjalistycznym.

 

***

 

Książka ta przedstawia, jak idee Trzeciej Rzeszy i oparte o nie funkcjonowanie struktur państwa ukształtowały opracowaną przez Aspergera koncepcję autystycznej psychopatii. Analiza obejmuje długi proces dochodzenia do tej diagnozy, łącząc myśli i działania Aspergera z realiami świata, w którym żył. Sytuuje ona Aspergera w kontekście wydarzeń, których jest aktywnym uczestnikiem, i odsłania zarówno źródła psychiatrii narodowosocjalistycznej, jak i dokonywanej w Trzeciej Rzeszy w ramach programu eutanazji masowej eksterminacji dzieci. Opowieść rozwiewa otaczającą autyzm aurę nieuchronności i tajemnicy, osłabiając jej wpływ na naszą wyobraźnię. Diagnoza nie pojawiła się od razu, w pełni ukształtowana, sui generis, ale fragment po fragmencie była formowana przez wartości i wzajemne oddziaływania psychiatrii, państwa i społeczeństwa.

Zrozumienie tych powiązań może rzucić nowe światło na spektrum zaburzeń autystycznych i pomóc zastanowić się nad implikacjami kulturowymi dla XXI wieku.

 

 

Rozdział 1

 

POJAWIAJĄ SIĘ SPECJALIŚCI

 

 

 

Hans Asperger wierzył, że ma jedyny w swoim rodzaju wgląd w umysły dzieci, a także powołanie, by kształtować ich charaktery. Starał się określić coś, co nazywał „najskrytszą istotą” młodych ludzi[32]. Jego córka wspominała, że Asperger często porównywał się do Linceusza, strażnika na wieży, który w Fauście Johanna Wolfganga von Goethe śpiewa samotnie w nocy, spoglądając na wszystko, co go otacza:

 

Zrodzony by widzieć,

wezwany by strzec,

zaprzysiężony tej wieży

raduję się światem[33].

 

Podobnie jak strażnik na wieży Asperger oceniał świat z perspektywy swojej Kliniki Pedagogiki Leczniczej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Wiedniu. Znany z zamiłowania do cytatów, często przytaczał fragmenty literatury niemieckiej, klasyków greckich i łacińskich a także własne powiedzonka. Wypowiadał się powoli i wyraźnie, oficjalnym tonem. O sobie mówił w trzeciej osobie, po nazwisku. Był człowiekiem pewnym siebie, który pojął mądrość Linceusza i był w stanie przeniknąć otaczający go „kosmos”[34].

Asperger urodził się 18 lutego 1906 roku w samym sercu imperium Habsburgów, w rolniczej wiosce Hausbrunn, położonej osiemdziesiąt kilometrów od Wiednia, w małej dolinie nad Morawą, dopływem Dunaju, który później wyznaczał wschodnią granicę Austrii. Był najstarszy z trójki dzieci. Jedno dziecko zmarło zaraz po urodzeniu, a młodszy o cztery lata brat Karl poległ w Związku Sowieckim w czasie drugiej wojny światowej. Asperger wspominał, że w dzieciństwie wychowywany był „z wielką miłością, a nawet poświęceniem przez matkę i wielką surowością przez ojca”. Jego ojciec, Johann Asperger, wywodził się z rolniczej rodziny o wielopokoleniowej tradycji, pojechał do Wiednia, by wyuczyć się zawodu, ale czuł się sfrustrowany, że brak wykształcenia nie pozwala mu rozwijać się dalej. Asperger zdawał sobie sprawę, że ojciec wymagał od niego doskonałych stopni i zachowania, ponieważ pragnął, aby syn zrealizował jego własne zniweczone marzenia. Chociaż Asperger spełnił te wysokie oczekiwania, w późniejszym okresie odnosił się z dezaprobatą do surowych metod wychowawczych. „Nie tak postępowałem z moimi dziećmi czy z jakimkolwiek moim pacjentem” – stwierdził później[35].

Charakteryzując się raczej romantycznym podejściem do życia, mówił o sobie, że w dzieciństwie był „szalonym czytelnikiem”, szczególnie uzdolnionym w takich dziedzinach, jak języki obce, literatura, filologia klasyczna, historia i sztuka. W dorosłym wieku wspominał, że w swojej domowej bibliotece zgromadził 10 tysięcy tomów. Utrzymywał, że tak zachłanne czytanie doprowadziło go do „postępowej dojrzałości duchowej”. W miarę upływu czasu język „w olśniewający sposób ujawnia swoje znaczenie i można powiedzieć, że przychodzi do kogoś i albo ogarnia człowieka, albo człowiek ogarnia język”[36].

Chrześcijański niemiecki ruch młodzieżowy, który wyzwolił Aspergera z surowych warunków panujących w domu i szkole, przenosząc go do bractwa działających na świeżym powietrzu grup chłopięcych, wywarł także niemały wpływ na jego osobowość. Asperger uwielbiał wędrówki i wspinaczki górskie organizowane przez Wędrownych Uczonych z Bund Neuland, organizacji konserwatywnych katolickich grup młodzieżowych, którą wspierał przez całe życie. Jego przeżycia związane z istniejącymi w nich silnymi więzami braterstwa ukształtowały jego późniejsze poglądy dotyczące dzieciństwa i więzów społecznych. Jak wspominał: „Zostałem uformowany przez ducha niemieckiego ruchu młodzieżowego, który był jednym z najszlachetniejszych kwiatów niemieckiej duszy”. W 1959 roku Asperger chwalił także Hitlerjugend, nazywając tę organizację „uniwersalnie owocną, formatywną”[37].

Zachował tę miłość do uprawiania turystyki. Wędrował przez całe życie – odbywał krótkie wycieczki, długie wyprawy, wspinał się na Matterhorn, był przewodnikiem grup chłopięcych i w czasie marszu często zapisywał swoje myśli w małym notesiku. W czasie wspinaczki wysokogórskiej poznał Hannę Kalmon, swoją późniejszą żonę, z którą miał pięcioro dzieci[38].

Jednakże w zamkniętych pomieszczeniach Asperger był podobno towarzysko niezaradny, chłodny i zdystansowany. Obecnie niektórzy zastanawiają się, czy Asperger sam nie był osobą z autyzmem – to znaczy, czy nie miał objawów zespołu, który później nazwano jego nazwiskiem. Jednak, co zostanie dalej wyjaśnione, problematyczne jest ocenianie kogokolwiek w oparciu o kryteria określone przez Aspergera w przedstawionej w 1944 roku definicji autystycznej psychopatii, tym bardziej z perspektywy czasu. Oznacza to, że wydaje się mało prawdopodobne, aby Asperger mógł sampostawić sobie taką diagnozę, zwłaszcza biorąc pod uwagę zawartą w niej surową ocenę przypadków. Jednakże sam sugeruje, że mógł przynajmniej przypisać sobie jeden z charakterystycznych objawów – uważał bowiem, iż sukces naukowy wymaga „odrobinyautyzmu”[39].

Asperger twierdził, że naukowe powołanie odkrył w sobie w młodym wieku. Opisał w trzeciej osobie przeżycia doznane podczas przeprowadzonej w szkole sekcji wątroby myszy:

 

Na powierzchni był mały, biały wzgórek. Uczeń przeciął go – ku jego wielkiemu zaskoczeniu wypełzł z niego dwucentymetrowy, glistowaty pasożyt. Zafascynowało to ucznia, a byłem nim ja […] jak życie istniało w innym życiu, jak obie istoty egzystowały razem w bliskich wzajemnych relacjach. Czy nie powinno się ruszyć tą drogą? […] I w tym momencie stało się jasne, musisz prowadzić badania, to musi trwać. Było to wówczas czymś niezwykłym, że ktoś w drugiej klasie gimnazjum już wie, że będzie studiowałmedycynę[40].

 

Asperger, pełen wielkich ambicji, w wieku dziewiętnastu lat w 1925 roku opuścił miasteczko Hausbrunn, aby rozpocząć studia medyczne na Uniwersytecie Wiedeńskim. Wysoki, szczupły młodzieniec o kościstej twarzy i w drucianych okularach miał jasne, faliste i krótko przycięte na skroniach włosy. Mieszkając w Wiedniu, Asperger był świadkiem burzliwych przemian tego miasta – i w pewnym stopniu został przez nie ukształtowany. Po klęsce w pierwszej wojnie światowej miasto stało się tyglem dotkniętym gospodarczą katastrofą, przeżywającym wstrząsy społeczne i konflikty polityczne. Podejście Aspergera do problemu rozwoju dziecięcego kształtowało się w tym niespokojnym, pełnym chaosu otoczeniu, a jego historia rozpoczyna się wraz z przeobrażeniami Wiednia.

 

***

 

Na początku XX wieku Wiedeń był kulturalną stolicą Europy – kolebką modernizmu, w którym kawiarnie, salony i szkoły łączyły ze sobą sztukę, społeczeństwo i naukę jak nigdzie indziej. Te wielkie osiągnięcia paradoksalnie miały swoje źródło w głębokim kulturowym pesymizmie. Ludzie tacy jak Sigmund Freud, Gustav Klimt, Egon Schiele i Arthur Schnitzler byli odpowiedzią na powszechną obawę przed upadkiem moralności, zniszczeniami powodowanymi przez przemysł i upadkiem państwa[41].

Te wszystkie lęki spełniły się w międzywojennym Wiedniu. Miasto znalazło się w stanie ruiny gospodarczej, politycznej i społecznej. Stolica monarchii austro-węgierskiej ogromnie ucierpiała w czasie pierwszej wojny światowej. Chociaż nie stanęła w obliczu bezpośredniego zagrożenia militarnego, ludność stała się ofiarą masowego głodu, zamieszek spowodowanych brakiem żywności i powszechnych niepokojów społecznych. Gdy wojna dobiegła końca, z całego byłego imperium Habsburgów napłynęły do Wiednia setki tysięcy uciekinierów i zdemobilizowanych żołnierzy, często rannych, chorych i niedożywionych. Sytuację pogarszały dodatkowo już istniejące poważne braki żywności i mieszkań. Rozprzestrzeniały się choroby, a zwłaszcza gruźlica i hiszpanka.

Niestabilny rząd austriacki był źle przygotowany do uporania się z kryzysem. Po upadku monarchii habsburskiej, 11 listopada 1918 roku, Zgromadzenie Narodowe proklamowało, że Austria staje się republiką demokratyczną. Nowe państwo stanęło w obliczu ogromnych wyzwań i nie było wcale pewne, czy będzie w stanie realnie sobie z nimi poradzić. Porozumienia powojenne zmniejszyły liczbę ludności Austrii do zaledwie jednej ósmej stanu byłego imperium. Była ograniczona tylko do niemieckojęzycznej części, liczącej 6,5 miliona ludzi, i zablokowano jej możliwość zjednoczenia z Niemcami[42].

Co więcej, lewicowy i kosmopolityczny Wiedeń, w którym zamieszkiwała jedna trzecia populacji Austrii, miał bardzo słabe więzi z pozostałą, wiejską i konserwatywną, częścią kraju. W czasie pierwszych wyborów samorządowych w 1919 roku socjaldemokraci odnieśli zwycięstwo, zdobywając absolutną większość we władzach miasta. Uczyniło to Wiedeń jedynym europejskim miastem liczącym ponad milion mieszkańców, w którym powołano socjalistyczny zarząd. Dzięki temu austriacka stolica zyskała przydomek Czerwony Wiedeń. Socjaldemokratyczne credo polityczne austriackiego marksizmu miało charakter demokratyczny. Celem było zbudowanie państwa socjalistycznego oraz przekształcenie społeczeństwa na drodze ewolucyjnego i systematycznego zarządzania, nie zaś gwałtownych działań rewolucyjnych. Jednakże postępowa stolica i konserwatywna prowincja poszły w przeciwnych kierunkach politycznych. Żadna ze stron nie życzyła sobie ingerencji oponentów i Wiedeń właściwie odłączył się, tworząc osobną, administracyjną jednostkę federalną. Pozwoliło to socjalistycznemu zarządowi miasta kierować metropolią jak państwemw państwie.

Pomimo zdecydowanej socjaldemokratycznej większości i wyznaczonego celu, jakim było stworzenie społeczeństwa demokratycznego, Czerwonym Wiedniem zaczęły wstrząsać narastające konflikty. Krach gospodarczy i hiperinflacja pochłonęły oszczędności obywateli i skazały wielu na ubóstwo. Wartość austriackiej korony spadła z sześciu koron za dolara w 1919 roku do 83 tysięcy za dolara w 1922 roku. W Niemczech było jeszcze gorzej, spadek bowiem wartości marki wyniósł z 8,2 za dolara w 1919 roku do 4,2 biliona w 1923. Sytuacja polityczna była równie burzliwa. Trwał konflikt z Austriacką Partią Chrześcijańsko-Społeczną, a na domiar złego rozwścieczony Czerwony Wiedeń dążył do zniszczenia republiki. Jego zwolennicy reprezentowali wojujący, reakcyjny oraz autorytarny klerykalizm i mieli zdecydowanie antydemokratyczne, antysocjalistyczne i antysemickie poglądy[43]. Opozycyjne ugrupowania polityczne utworzyły z zawiedzionych weteranów wojennych grupy paramilitarne i gromadziły zapasy broni. Marsze, demonstracje i starcia sprawiały, że ulice Wiednia spływały krwią.

Mieszkańcy Wiednia niepokoili się nie tylko o polityczną stabilność nowej republiki, ale także o to, czy im samym uda się przetrwać. Wydawało się mało prawdopodobne, aby osłabionej, okaleczonej przez wojnę ludności udało się przezwyciężyć kryzysy i dezintegrację społeczną – których symbolem były wychudzone kobiety stojące w długich kolejkach po żywność i rachityczne, z widoczną krzywicą dzieci na ulicach. Do zbudowania silnego i aktywnego narodu niezbędni byli zdrowi i pełni sił życiowych obywatele.

Aby wychować członków nowego społeczeństwa socjalistycznego, zarząd Wiednia rozpoczął zakrojony na wielką skalę, odważny eksperymentalny program opieki społecznej[44]. Julius Tandler, czołowy radny miejski kierujący wiedeńskim Biurem Opieki Społecznej, głosił potrzebę stworzenia „nowych ludzi”. Jego zdaniem uporządkowane i higieniczne otoczenie może poprawić kondycję społeczeństwa, dzięki czemu państwo mogłoby budować siłę narodu, zapewniając odpowiednie warunki i opiekę obywatelom.

„System wiedeński” był podziwiany w Europie i Stanach Zjednoczonych i uznany za jeden z najbardziej postępowych programów opieki społecznej. Tandler cieszył się międzynarodowym uznaniem i wiele podróżował, aby popularyzować wiedeńskie teorie i ich realizację. I chociaż demokracja zaowocowała w Wiedniu w najgorszych z możliwych okolicznościach, programy miejskie – wbrew wszelkim przeciwnościom – stały się sławne.

Wiedeńskie podejście do opieki społecznej wywodziło się z eugeniki, postrzeganej wówczas jako naukowe spojrzenie na zarządzanie ludnością i było w tym czasie popularne w wielu krajach. Eugenika cieszyła się poparciem całego spektrum politycznego: od lewicowców po konserwatystów i od klerykałów po feministki. Sam Tandler był socjalistą i Żydem. Eugenika obiecywała, że wszelkie zakłócenia w nowoczesnym społeczeństwie można pokonać dzięki racjonalnym programom oraz planowaniu – i stała się fundamentem raczkujących systemów opieki społecznej w Europie i USA. Działania te obejmowały zarówno „pozytywną”, jak i „negatywną” eugenikę. Pierwsza polegała na promocji zdrowia i wspieraniu reprodukcji „pożądanych” części społeczeństwa. Druga dążyła do zmniejszania liczby ludzi uznanych za „niepożądanych” zarówno poprzez blokowanie reprodukcji, odmawianie im świadczeń socjalnych, jak i poprzez stosowanie bardziej ekstremalnych środków. Obie tendencje były obecne w Wiedniu lat 20.

W ramach eugeniki „pozytywnej” wiedeńscy przywódcy samorządowi starali się odbudować społeczeństwo na wielu frontach. Rząd proponował poprawę warunków sanitarnych i materialnych członków klasy robotniczej, mieszkających w zatłoczonych i niehigienicznych pomieszczeniach, budując dla nich porządne i zdrowe mieszkania komunalne. W latach 1923–1934 postawiono ponad 380 kompleksów mieszkalnych, w których znalazło zakwaterowanie 220 tysięcy osób, czyli jedna dziesiąta ludności Wiednia. Potężne „superbloki” posiadały nowoczesne instalacje wodno-kanalizacyjne, schludne kuchnie, jasne pomieszczenia i zielone podwórka. Czynsz wynosił około 4 procent dochodu przedstawiciela klasy robotniczej. Miasto walczyło także z szalejącymi chorobami, udostępniając ośrodki zdrowia i darmowe badania lekarskie w przedszkolach i szkołach. Ponieważ szczególnie szerzyły się gruźlica i krzywica, urzędnicy udostępnili dzieciom jasne i przestronne place zabaw, nowe, powszechnie dostępne obiekty sportowe, zbudowano ponad dwadzieścia publicznych basenów zewnętrznych, a także nowe letnie budynki kolonijne na wsi. Aby kształcić dzieci i ograniczać zabawy na ulicach, urzędnicy zapewniali im opiekę dzienną, programy pozalekcyjne i ponaddwukrotnie, bo do pięćdziesięciu pięciu, zwiększyli liczbę przedszkoli w mieście. Aspiracje magistratu zapierały dech w piersi. I chociaż wprowadzanie ich w życie okazało się bardziej skomplikowane, niż zakładały utopijne projekty, zarząd miasta zrealizował wiele z wyznaczonych planów.

Działaniom tym towarzyszyły jednak mroczniejsze strony wiedeńskiego programu. Choć austriackie działania w zakresie eugeniki często są postrzegane za bardziej pozytywne niż jakiekolwiek tego typu ruchy europejskie, to nie należy zapominać, że katoliccy wyborcy sprzeciwiali się takim rozwiązaniom, jak przymusowa sterylizacja. Czerwonego Wiednia nie identyfikuje się wprawdzie z autorytarnymi środkami, które miały zostać podjęte po nastaniu austriackiego faszyzmu w połowie lat 30. i po włączeniu Austrii do Trzeciej Rzeszy, ale twórcy tych odmiennych systemów dążyli do takich samych celów społecznych i istnieje ciągłość tych eugenicznych modeli[45].

Na przykład Julius Tandler zakładał wprowadzenie przymusowej sterylizacji osobników nazywanych przez niego „gorszym sortem”, do których zaliczał ludzi uznanych za obciążonych dziedzicznymi chorobami, niepełnosprawnościami fizycznymi i umysłowymi, a także pewne grupy o charakterze przestępczym. Mówił także o godnej rozważenia idei „eksterminacji życia niewartego życia”, używając słownictwa, którym w Trzeciej Rzeszy posługiwano się przy zabijaniu dorosłych i dzieci uznanych za jednostki „niepełnowartościowe”[46]. Innymi słowy, koncepcja eliminacji funkcjonowała wśród przywódców miasta, zanim do władzy doszli narodowi socjaliści.

Rozpowszechnienie w latach 20. działań opiekuńczych opartych na eugenice wywołało niepokoje społeczne przeciwko prowadzonej polityce prozdrowotnej. Wiedeń jako duża metropolia funkcjonująca w zdecydowanie rolniczym kraju, ujawnił żywione przez ludzi najskrytsze lęki związane ze współczesnym społeczeństwem. Opieka społeczna dążyła do naprawienia szkód wywołanych urbanizacją: ubóstwa, przeludnionych domów, brudnych ulic i chuligaństwa, sprawując kontrolę nad rodzinami, ciałami i zachowaniem ludzi[47]. Podejmowane inicjatywy miały przemodelować klasę robotniczą, traktując ją jako patologię, którą należy uleczyć. Państwo ustanowiło i wdrożyło nowe normy życia zgodne ze standardami klasy średniej. I w coraz większym stopniu ingerowało w życie prywatneobywateli.

 

***

 

W Czerwonym Wiedniu najbardziej radykalnym i eugenicznym przedsięwzięciem była prawdopodobnie działalność społeczna. Urzędnicy państwowi w coraz większym stopniu angażowali się w dozór nad dziećmi i ich wychowanie. Opieka społeczna oferowała więcej niż zapewnienie młodzieży wsparcia w procesie kształtowania się charakterów. Metoda Aspergera wpisywała się w te dalekosiężne działania – pojawiała się sieć klinik, szkół specjalnych, domów poprawczych i domów dziecka, za których pośrednictwem miano sprawować pieczę nad procesem wychowania nieletnich. Oczywiście nie wszyscy zgadzali się z tymi metodami i tą ideologią. Jednakże większość urzędników rządowych, pedagogów, lekarzy, psychoanalityków i psychiatrów była zdania, że nowoczesna opieka społeczna powinna być wielokierunkowa i interwencjonistyczna.

Przed pierwszą wojną światową opiekę społeczną prowadzono wyrywkowo i fragmentarycznie. Pomoc ubogim udzielana przez organizacje dobroczynne Kościoła katolickiego i osoby prywatne skupiała się na poprawie warunków życiowych, natomiast urzędy państwowe i sądy usuwały rzekomo trudne dzieci, umieszczając je w więzieniach lub zakładach dla obłąkanych. Później opieka społeczna poza pomocą doraźną oraz działaniami dyscyplinującymi zajęła się głównie profilaktyką[48]. Dysponując nową armią specjalnie wyszkolonych, dyplomowanych pracowników socjalnych, opieka społeczna miała kontrolować całe życie dziecka, opierając się na spójnym systemie, dzięki któremu nikt nie będzie wykluczony.

Zaangażowanie państwa w rozrodczość i wychowanie dziecka zaczynało się od pierwszego dnia. Po przyjściu na świat noworodka pracownicy społeczni odwiedzali dom młodej matki, aby udzielić jej porad w zakresie karmienia i pielęgnacji, a także sprawdzić warunki mieszkaniowe. Ponieważ noworodki, które miały nieszczęście urodzić się w biednych rodzinach, często zawijano w gazety, pracownicy dawali wszystkim matkom wyprawki: pieluchy i czyste ubranka. Matki mogły otrzymywać zasiłki macierzyńskie i korzystaćze stałego doradztwa oraz pomocy medycznej w domu i przychodniach lekarskich.

Pracownicy opieki społecznej badali także stosunki rodzinne. Dzieci nieślubne lub matki pracujące, a więc często nieobecne w domu, były przedmiotem szczególnej troski. Również jeżeli dzielnicowy pracownik opieki poinformował, że rodzina nie dba należycie o dziecko albo stwarza inne problemy, co wynikało z regularnych raportów Jugendamtu, urzędnicy miejscy zyskiwali prawo częstego wizytowania i kontrolowania wybranych rodzin. Państwo zdobywało coraz większą władzę pozwalającą określać, jakie działania wobec dzieci i w miejscach ich zamieszkania są zgodne z normą. Jeżeli uznano, że coś jest nie w porządku, dziecko mogło zostać odebrane rodzicom, umieszczone w rodzinie zastępczej, w domu dziecka lub w więzieniu. Opieka społeczna stała się rozrastającym systemem o coraz szerszym oddziaływaniu na życie ludzi.

Trzydziestoczteroletniego Erwina Lazara, pediatrę-idealistę ze Szpitala Dziecięcego Uniwersytetu Wiedeńskiego, zaniepokoił pośpiech, z jakim rząd realizował procedury. Lekarz odnosił wrażenie, że urzędnicy miejscy i sędziowie sądów dla nieletnich zbyt arbitralnie decydują o losach dzieci i wydają zalecenia, nie w pełni rozumiejąc ich zachowanie. Lazar chciał, aby urzędnicy konsultowali się ze specjalistami w dziedzinie rozwoju psychofizycznego dzieci, zanim umieszczą któreś z nich w domu dziecka lub zakładzie karnym. Zamierzał włączyć do rozbudowanej biurokracji wiedeńskiej specjalistów, którzy zapewniliby naukowe podstawy decyzjom podejmowanym w sprawach nieletnich. Lazar dążył do stworzenia specjalistycznego oddziału w Szpitalu Dziecięcym Uniwersytetu Wiedeńskiego – później miał przejąć go Asperger – który wydawałby takie specjalistyczne opinie.

Lazar był odważny. Zamierzał stworzyć nową dziedzinę zajmującą się rozwojem dziecka: Heilpädagogik, czyli pedagogikę leczniczą.Był zdania, że powinna ona łączyć liczne dyscypliny naukowe, tworząc „nową dziedzinę, której powołanie mogłoby zrealizować cel, do którego od dawna dążono – połączenia w równych proporcjach pedagogiki, psychologii i nauk medycznych”[49]. Takie podejście uwzględniałoby wszelkie aspekty zdrowia i psychiki dziecka, a także sytuacji rodzinnej, zapewniając kompleksową ocenę. Co prawda, Lazar nazwał swoją koncepcję pedagogiką leczniczą, różniła się ona jednak od już istniejącej Heilpädagogik, obrazującej pochodzące jeszcze z połowy XIX wieku pedagogiczne podejście do edukacji specjalnej w Niemczech, Szwajcarii i Austrii[50]. Georg Frankl, lekarz pracujący w zespole Lazara, odnosił się lekceważąco do tej tradycji kontynuowanej w Austrii przez Theodora Hellera, utrzymując, że „pedagogika lecznicza jako nauka nie była niczym więcej niż koncepcją i nazwą”[51]. Lazar chciał zmienić metodę, przekształcając pedagogikę leczniczą w coś bardziej przypominającego holistyczną psychiatrię opartą na medycznych zasadach.

Lazarowski termin Heilpädagogik jest dość trudny do przetłumaczenia.Istnieją różne możliwości – ortopedagogika, pedagogika terapeutyczna, kształcenie wyrównawcze albo edukacja specjalna. Lazarowi, a później Aspergerowi i jego współpracownikom najbardziej odpowiadało określenie „pedagogika lecznicza”, ponieważ odzwierciedlało ich wszechogarniające ambicje. Słowo „lecznicza” występujące jako przedrostek Heil- traktowane jest tu bardzo poważnie. Ta metoda była w większym stopniu oparta na biologii niż przedstawione powyżej. Zawiera także duchowe podteksty, odróżniające ją od higieny psychicznej lub ruchów poradnictwa wychowawczego w Stanach Zjednoczonych. W rzeczy samej koledzyAspergera nazywali swoją misję „opieką nad duszami”[52]. Aby stworzyć pedagogikę leczniczą, Lazar poszukał wsparcia dla swojej koncepcji u wizjonera Clemensa von Pirqueta. Cieszący się międzynarodową sławą za osiągnięcia w zakresie immunologii Pirquet od 1911 do 1929 roku kierował Szpitalem Dziecięcym Uniwersytetu Wiedeńskiego i przekształcił go w czołową placówkę pediatryczną świata. Jeden z kolegów Pirqueta stwierdził, że jego „obchody lekarskie były fascynujące jak przedstawienia” i przyciągały tak wielu zagranicznych gości, że szpital rozważał opracowanie wielojęzycznego przewodnika[53]. Pirquet przewodził także inicjatywom społecznym. Po pierwszej wojnie światowej wiedeńskie dzieci cierpiały głód i były niedożywione. W tej sytuacji Pirquet pokierował bezprecedensowym austriackim programem żywieniowym, realizowanym przy wsparciu American Relief Administration (Amerykańskiej Administracji Pomocy), dzięki któremu dostarczał potrzebującym aż do 400 tysięcy posiłków dziennie. W tym okresie wielu widziało go w roli prezydenta Austrii[54]. Pirquet był człowiekiem postępowym, chętnym do współpracy międzynarodowej, popierał Żydów i emancypację kobiet. Sprzyjał też eksperymentom. Na przykład utworzył na dachu swojego szpitala „Oddział Świeżego Powietrza”, gdzie dzieci mogły, bawiąc się, nabierać sił i hartować bez względu na warunki meteorologiczne – w deszczu, śniegu lub pełnym słońcu. Kiedy więc Lazar w 1911 roku przyszedł do Pirqueta z niezwykłym pomysłem utworzenia Kliniki Pedagogiki Leczniczej, ten okazał się otwarty na tę propozycję[55].

Pedagogika lecznicza doskonale wpisywała się w stosowane w Wiedniu multidyscyplinarne podejście do pracy społecznej i okazała się jego centralnym elementem. Oddział Lazara stał się jedną z trzech głównych klinik diagnostycznych w Wiedniu – obok Służby Psychologicznej Wiedeńskiego Jugendamtu i Służby Pedagogicznej Wiedeńskiego Kuratorium Oświaty. Szkoły, biura opieki społecznej i sądy miały być zobowiązane do zgłaszania klinice Lazara przypadków dzieci sprawiających kłopoty wychowawcze, a jej personel wydawałby zalecenia dotyczące postępowania z nimi, umieszczania w domach dziecka czy zakładach karnych. Klinika Pedagogiki Leczniczej znajdowała się na terenie Szpitala Dziecięcego Uniwersytetu Wiedeńskiego, lecz była finansowana przez państwo z budżetu wydziału szkół podstawowych Cesarskiego Ministerstwa Oświaty. Poza tym informowała o swojej działalności w szkolnych gazetach. Był to ambitny projekt – stworzenia systemu działania instytucji państwowych w ścisłej współpracy z doświadczonym lekarzem[56].

Lazar pracował niestrudzenie, aby włączyć pedagogikę leczniczą do struktur państwowych. Jego klinika prowadziła kursy dla pracowników socjalnych, nauczycieli i lekarzy. Stała się ona, po wprowadzeniu przez miasto „oddziałów pedagogiki leczniczej” w różnych domach dziecka, w których można było czasowo umieszczać, obserwować i diagnozować dzieci, wzorcowym ośrodkiem w wiedeńskim systemie opieki społecznej[57]. Zatrudniony w kilku miejskich instytucjach Lazar zreorganizował domy dziecka, sporządził projekt ustawodawstwa karnego dla nieletnich oraz w latach 1918–1925 był konsultantem w departamencie Ministerstwa Zdrowia. Prowadził kampanię na rzecz wprowadzenia zakazu stosowania kar cielesnych w państwowych instytucjach dziecięcych, w owym czasie powszechnie praktykowanych[58].

Pedagogika lecznicza przyczyniała się do realizacji głównego celu działań opieki społecznej, jakim było uspołecznianie dzieci. Metody były różne, ale dążono do zaszczepienia u dzieci „zdolności działania w społeczności” (Gemeinschaftsfähigkeit). Podejmowane działania miały zapobiegać przestępczości i zaniedbywaniu obowiązków oraz zapewnić, że dzieci w przyszłości będą prowadzić produktywne i praworządne życie. Wpajano im także w ramach tego oddziałującego na emocje, edukacyjnego i behawioralnego projektu poczucie obowiązku wobec wspólnoty, poszanowanie norm i prawości.

Lazar był szczególnie zainteresowany „aspołeczną młodzieżą”, która weszła w konflikt z prawem. Uważał, że ważną rzeczą jest rozróżnianie przypadków endogenicznych (wewnętrznych) i egzogenicznych (zewnętrznych) – inne postrzeganie dzieci, których aspołeczność wynikała z wewnętrznych czynników (fizycznych lub psychicznych), i sytuacji, kiedy na dziecko wpływały czynniki zewnętrzne (choroba lub środowisko). W przypadkach endogenicznych Lazar chwalił się, że jego Klinika Pedagogiki Leczniczej jako pierwsza podjęła próbę rozróżnienia „umysłowych i fizycznych upośledzeń jednostek nieprzystosowanych i przestępców”[59]. Na przykład w ramach diagnostyki anatomiczno-fizycznej Lazar mógł zbadać genitalia dziecka i wysłać do chirurga chłopców, u których nie wystąpiło zstąpienie jąder[60].

Według lekarza kliniki Josefa Feldnera Lazar posiadał niesamowitą umiejętność natychmiastowej, całościowej oceny ludzi, zinterpretowania ich „życia od początku do końca”. „Ze zdumiewającą pewnością” – stwierdził Feldner, Lazar diagnozował w swojej klinice „tak wiele dzieci, tyle, ile było trzeba” – tysiące w czasie dwudziestu lat. Mimo to jednak niektórzy pracownicy opieki społecznej i sądów dla nieletnich niepokoili się jednoznacznością „pospiesznych diagnoz” Lazara, które przesądzały o „istocie, potencjalnym zachowaniu i przyszłości”[61]. W czasie piastowania przez niego stanowiska dyrektora Klinika Pedagogiki Leczniczej zdiagnozowała u jednej trzeciej ocenianych dzieci „aspołeczność”, u jednej piątej „zaburzenia nauczania i odnoszenia sukcesów”, a u około 30 procent „zaburzenia w zachowaniu dyscypliny”. Przy całym swoim domniemanym idealizmie Lazar potrafił wydawać miażdżące wyroki. Jeden z jego współpracowników ujął to w taki sposób: „Nie był sentymentalny” i mógł uznawać dzieci za „moralnie” kalekie, „zdegenerowane”, a nawet za „śmiecie”[62].

Kierowana przez Lazara Klinika Pedagogiki Leczniczej stosowała zarówno liberalne, jak i autorytarne metody. Lazar dążył do udoskonalenia opieki nad dziećmi, ale czyniąc to, mimowolnie rozbudował system, który miał ostatecznie kontrolować i wydawać wyroki eliminujące dzieci „aspołeczne”.

Terminologia Lazara kształtowała się zgodnie z trendami w międzywojennych badaniach rozwoju dziecka, które łączyły w sobie oceny społeczne i medyczne. Eugenika dawała narzędzia do analizowania organizacji społeczeństwa i wprowadziła do wiedeńskiego systemu opieki społecznej mnóstwo rozmaitych metod – od psychologicznych badań przesiewowych po sterylizację[63]. W miarę jak pracownicy socjalni coraz częściej konsultowali się w ważnych przypadkach z osobami uważanymi za specjalistów, w coraz większym stopniu eksperci odchylenia od norm zachowania oceniali jako patologiczne. Nieprecyzyjna terminologia pomagała zacierać różnice pomiędzy kwestiami społecznymi a medycznymi. Terminy powszechnie stosowane przy ocenie stanu dziecka, takie jak „zaniedbanie”, „zagrożenie”, „aspołeczność”, „trudności wychowawcze”, zyskały szersze znaczenie i obejmowały wiele problemów. Dziecko mogło być chore, źle się zachowywać, być niewłaściwie wychowywane, mieć zaburzone zdolności poznawcze albo po prostu być biedne. Brak „zdolności działania w społeczności” stał się klasyfikacją socjalno-medyczną. Etykiety takie pociągały za sobą także poważne konsekwencje praktyczne. Pracownicy socjalni wykorzystywali je w nagłówkach i rubrykach swoich raportów, oficjalnie wprowadzając je do dokumentacji medycznej i diagnoz[64].

Orzeczenia te zawierały jednoznaczną diagnozę przypisaną konkretnemu dziecku, więc odwoływano się do nich w czasie testów u specjalistów lub ocen dokonywanych w klinikach i innych instytucjach. Najdotkliwszą konsekwencją było zabranie dziecka z domu rodzinnego, a stawało się to coraz powszechniejszym procederem. W 1936 roku przeciętnie dwadzieścioro jeden dzieci dziennie odbierano rodzinom i przekazywano do Wiedeńskiej Służby Opieki Zastępczej, Biura Przejmowania Dzieci (Kinderübernahmestelle, czyli KÜST)[65]. W zależności od wyników przeprowadzonych badań dziecko mogło zostać przekazane rodzinie zastępczej albo umieszczano je w jednym z wielu wiedeńskich domów dziecka, szkole wyrównawczej lub ośrodku odosobnienia. Chociaż wielu pracowników zajmujących się dziećmi miało dobre intencje, w państwowych domach dziecka panowały fatalne warunki, uciekano się w nich do przemocy. Nawet jeżeli dzieci nie stawały się ofiarami przemocy opiekunów lub innych nieletnich, cierpiały głód i były zaniedbane. Zarówno one, jak i ich rodziny żyły w przekonaniu, że ludzie wykonujący nowy zawód dysponują obecnie nieograniczoną władzą, pozwalającą kształtować ich życie. Zasady postępowania związane z rozwojem dzieci były zawiłe, naruszały prawa dziecka, rodziny i rzekome dobro społeczne. Ale nadzorowane przez państwo wychowanie cieszyło się wsparciem całego aparatu politycznego. Zawodowcy wywodzący się z różnych środowisk eksperymentowali z metodami opartymi zarówno na liberalnych, jak i autorytarnych praktykach, a także na eugenice „pozytywnej” i „negatywnej”. Wielu postępowych działaczy i socjalistów uważało państwową opiekę i edukację dzieci za podstawowy czynnik budowy stabilnego i demokratycznego społeczeństwa. Podobnie wywodzący się z klasy średniej moraliści dążyli do wpajania biednym burżuazyjnych norm, a wielu katolików i konserwatywnych praktyków skupiło się na wspieraniu rozrodczości i szerzeniu tradycyjnych, religijnych idei pośród rodzin[66]. Wiedeń stał się tyglem poglądów, gdzie mnóstwo pedagogów, pediatrów, psychiatrów i psychoanalityków przedstawiało szkołom, sądom, klinikom i powstającej opiece społecznej mnóstwo różnych teorii.

Bez względu jednak na polityczne cele nie ulega wątpliwości, że interwencje państwa mogły potencjalnie pomóc dzieciom, ale gdy Austria została ogarnięta faszyzmem, a potem włączono ją do Trzeciej Rzeszy, pojawiły się procedury pozwalające wyrządzać podopiecznym niewyobrażalną krzywdę.

 

***

 

W tym okresie ważną rolę w działaniach na rzecz rozwoju dzieci odgrywała wiedeńska psychoanalityka. Miasto cierpiało na nadmiar pionierów psychoanalizy, którzy byli gotowi pomóc w potrzebie wiedeńskiej młodzieży. Byli wśród nich August Aichhorn, Charlotte Bühler, Helene Deutsch, Anna Freud, Hermine Hug-Hellmuth i Melanie Klein. Anna Freud wyjaśniała: „Wtedy w Wiedniu wszyscy byliśmy tak podnieceni – pełni energii: było to jak odkrywanie nowego kontynentu i to my zostaliśmy odkrywcami i mieliśmy obecnie szansę, aby zmieniać rzeczywistość”[67].

Sigmund Freud sam wzywał do podjęcia działań społecznych. W przemówieniu na Piątym Międzynarodowym Kongresie Psychoanalitycznym w 1918 roku oznajmił: „Biedny człowiek powinien mieć dokładnie takie samo prawo do pomocy jego umysłowi, jak obecnie obowiązujące prawo do pomocy medycznej ratującej życie”[68]. Za jego namową psychoanalitycy w latach 20. i 30. otworzyli w całej Europie dwanaście darmowych przychodni, między innymi w Berlinie, Londynie czy Zagrzebiu.

Chociaż psychoanaliza może kojarzyć się z obrazami przedstawiającymi znane i bogate osoby leżące na sofach, praktykujący psychoanalitycy podjęli poważną misję społeczną, by pomóc niezamożnym wiedeńczykom. Założone w 1922 roku Wiedeńskie Ambulatorium zapewniało nie tylko darmowe usługi, ale także prowadziło program szkoleniowy. Stowarzyszeni psychoanalitycy ofiarowali jedną piątą swojego czasu Ambulatorium, dążąc do przekształcenia społeczeństwa poprzez przywracanie pacjentom zdrowia psychicznego. Byli wśród nich tak wybitni specjaliści, jak Alfred Adler, Bruno Bettelheim, Helene Deutsch, Erik Erikson, Anna Freud, Erich Fromm, Carl Jung i Melanie Klein[69]. Istniały również liczne inne inicjatywy. Na przykład August Aichhorn pracował z młodocianymi przestępcami oraz trudną młodzieżą i w 1918 roku założył dla nich w Oberhollabrunn finansowany przez państwo ośrodek, gdzie pracował wspólnie z Lazarem. Alfred Adler organizował w całym Wiedniu poradnie psychologiczne dla dzieci, w których nie tylko pomagał młodocianym pacjentom, ale także prowadził poradnictwo dla ich nauczycielii rodziców[70].

Ta zachęcająca do eksperymentowania atmosfera pobudzała do wymiany poglądów pomiędzy wiedeńskimi psychoanalitykami a psychiatrami. Niewątpliwie obie dyscypliny miały odmienne podejścia teoretyczne – psychoanalitycy skupiali się raczej na wewnętrznym życiu ludzi i relacjach pomiędzy ich świadomością a podświadomością, natomiast psychiatria sprzymierzyła się bardziej z medycyną wewnętrzną, a zwłaszcza z neurologią[71]. Poza tym zintegrowane ze sobą wiedeńskie instytucje pozwalały na prowadzenie w dużym zakresie formalnych i nieformalnych interakcji. Specjaliści regularnie odwiedzali się nawzajem, w szkołach, klinikach oraz innych organizacjach, a także spotykali się podczas pracy dla miejskich ośrodków pomocy społecznej. Po jakimś czasie psychoanalitycy nawiązali ściślejsze więzi i przyciągnęli do siebie tak wielu żydowskich kolegów, że niektórzy nazywali nawet psychoanalizę „żydowską nauką”. Trudno jednak wyobrazić sobie rozwój zarówno psychiatrii, jak i psychoanalizy bez wzajemnego oddziaływania na siebie obu nauk[72].

Głównym miejscem kontaktów wiedeńskiej psychiatrii i psychoanalizy była kierowana przez laureata Nagrody Nobla Juliusa Wagnera-Jauregga Klinika Psychiatryczno-Neurologiczna Uniwersytetu Wiedeńskiego[73]. Chociaż osobiście jako psychiatra Wagner-Jauregg nie aprobował psychoanalizy, utworzył tętniącą życiem, otwartą grupę wielospecjalistyczną. Psychiatrzy, rotacyjnie pracujący na początku swojej kariery w jego szpitalu, zdobywali wiedzę nie tylko o psychiatrii i neurologii, ale także o psychoanalizie, psychologii rozwoju człowieka i pedagogice. Część tych osób zainspirowana tymi dziedzinami odchodziła od psychiatrii, by zająć się nacechowaną większą wrażliwością psychoanalizą. Regularny przepływ psychiatrów do psychoanalizy sprzyjał dialogowi pomiędzy obydwoma środowiskami specjalistów[74].

Erwin Lazar przechodził praktykę w klinice Wagnera-Jauregga i przez krótki czas uczestniczył w takiej intelektualnej wymianie myśli i doświadczeń. Kiedy założył własną Klinikę Pedagogiki Leczniczej, uzyskał nawet wsparcie Ottona Pötzla, wybitnego następcy Wagnera-Jauregga na stanowisku dyrektora Kliniki Psychiatryczno-Neurologicznej. Pötzl był jednym z sygnatariuszy, którzy poręczyli za klinikę Lazara na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Wiedeńskiego[75].

Ale stosowanie przez Lazara pedagogiki leczniczej było dość negatywnie oceniane przez psychoanalityków wiedeńskich. Pomimo twierdzeń Lazara, że w swojej pracy wykorzystuje w dużej mierze teorie Freuda i Adlera, wielu psychoanalityków nie widziało związków ani wyraźnych podobieństw i odnosiło się lekceważąco do jego działalności. Lekarz z kliniki Lazara, Georg Frankl, napisał kilka artykułów broniących owej teorii przed zarzutami psychoanalityków, którzy głosili, że pedagogika lecznicza jest „pozbawiona metodyki”, „mało oryginalna” i stanowi jedynie „mozaikę wykonaną z niezliczonych okruchów innych nauk”[76].

Wybitna psychoanalityk, Helene Deutsch, wypowiadała się wyłącznie negatywnie o okresie pracy w klinice Lazara na początku swojej kariery zawodowej. Narzekała, że swobodne podejście Lazara do oceny dzieci było „pomieszaniem postawionych na głowie testów” z „anarchistycznym nastawieniem”, w którym „wszystko jest bałaganem”. Deutsch twierdziła także, że „atmosfera w klinice jest ciężka”, a samego Lazara nazwała „absurdalną, karykaturalnąpostacią”[77].

Pomimo napiętych stosunków z głównymi przedstawicielami wiedeńskich psychoanalityków i psychiatrów Lazar i jego klinika nadal z nimi współpracowali. W czasach gdy dyrektorem był Asperger, Klinika Pedagogiki Leczniczej coraz bardziej izolowała się od wybitnych postaci działających w mieście i funkcjonowała poza siecią instytucji i ludzi, z której słynął Wiedeń. Rozłam rozpoczął się, gdy w latach 20. Szpital Dziecięcy Uniwersytetu Wiedeńskiego odszedł od postępowego idealizmu i zaczął zmierzać w kierunku autorytaryzmu.

 

***

 

Przekształcenia Szpitala Dziecięcego zaczęły się w 1929 roku, po tym jak Clemensa von Pirquet, powszechnie chwalonego za rozwinięcie go w światowej klasy instytucję, znaleziono w łóżku w objęciach swojej dwudziestopięcioletniej żony. Oboje byli martwi, a powodem śmierci było otrucie cyjankiem potasu. Podwójne samobójstwo zaszokowało wszystkich. Pirquet, co prawda, zmagał się z depresją, ale w wieku pięćdziesięciu czterech lat był u szczytu kariery.

Renoma Pirqueta jako męża stanu i potencjalnego następcy prezydenta Austrii Michaela Hainischa sprawiła, że jego nieoczekiwana śmierć doprowadziła do zaciekłej walki o stanowisko dyrektora Szpitala Dziecięcego. Komisja, która miała zająć się wyborem następcy, była podzielona na frakcje. Działała pod nadzorem władz Uniwersytetu Wiedeńskiego, ale targały nią spory polityczne, które mogły przybrać gwałtowny charakter. W jej składzie byli przedstawiciele różnych ugrupowań – na przykład Otto Pötzl był członkiem Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego (do którego należeli głównie Żydzi), natomiast na przeciwległym skrzydle znajdował się Franz Chvostek, związany ze skrajną prawicą antysemita, którego klinikę na uniwersytecie nazywano „kliniką podswastyką”[78].

Wysunięto szereg wybitnych kandydatów, w tym uczniów samego Pirqueta. Chvostek popierał natomiast mało znanego pediatrę Franza Hamburgera, podzielającego jego poglądy polityczne. Pięćdziesięcioczteroletni Hamburger ukończył Uniwersytet w Grazu, będący matecznikiem prawicowego radykalizmu, i pomagał stworzyć w 1924 roku w tym mieście Towarzystwo Higieny Psychicznej[79]. Wykorzystując podziały wśród członków komisji, Chvostek zdołał umieścić nazwisko Hamburgera na drugim miejscu listy kandydatów. Administracja uniwersytecka odrzuciła jednak tę propozycję ze względu na „cechy charakteru” Hamburgera oraz brak osiągnięć naukowych. Nastąpiła interwencja Ministerstwa Oświaty, w wyniku której Hamburger wrócił na drugie miejsce na liście. Kiedy więc znajdujący się na pierwszym miejscu Meinhard Pfaundler zrezygnował, Hamburger został dyrektorem Szpitala Dziecięcego.

Wybór Hamburgera wywołał powszechne zaskoczenie i gniew. Statusu Hamburgera w medycynie nie można było nawet porównać z pozycją Pirqueta. Hamburger był w ostrym sporze na temat badań immunologicznych z Pirquetem, będącym czołowym badaczem w tej dziedzinie. Dziennik „Der Abend” biadał, że mianowanie Hamburgera, „stuprocentowego reakcjonisty”, było „wielką zniewagą dla zmarłego”[80].

Rządy Hamburgera miały poważne konsekwencje dla Szpitala Dziecięcego. Kierując się ideologią narodowosocjalistyczną, Hamburger propagował eugeniczną koncepcję kobiet jako samic rozpłodowych, a dzieci jako okazów fizycznych. Wierzył w biologiczną supremację narodu niemieckiego, aczkolwiek jego syn mówił później, że kiedy Hamburger w młodości był lekarzem okrętowym, bardzo lubił przygody erotyczne „z tubylczymi kobietami w egzotycznych” zakątkach świata, „a zwłaszcza w Indiach, Chinach i Japonii”. Opowiadał też, że przy swoim bacznym spojrzeniu i stanowczym wyrazie twarzy był „wymagającym, ale czułym ojcem, wzorem do naśladowania dla innych”[81].

Cieszący się złą sławą wśród krytyków z racji swej „antynaukowej postawy” Hamburger zerwał kontakty z międzynarodowymi ośrodkami badawczymi i profesorami wizytującymi szpital oraz wycofał Szpital Dziecięcy Uniwersytetu Wiedeńskiego z pierwszej linii badań biologicznych, na której umieścił go Pirquet, natomiast zorientował placówkę na użyteczne społecznie działania medyczne. Życzył sobie, aby jego lekarze zajmowali się w większym stopniu opieką podstawową, zamiast zdobywać specjalizacje medyczne. Podobno jego wykłady były „łatwe do zrozumienia, oparte na prostej logice, ukierunkowane na praktyczne działania lekarza”[82]. Leczący w szpitalu mieli brać udział w publicznej opiece zdrowotnej, rotacyjnie zajmując się pedagogiką leczniczą oraz wizytowaniem kobiet po porodzie i matek. Lekarzom zalecono także leczyć dusze. Hamburger oświadczył, „że najważniejszą codzienną pracą lekarza medycyny jest opieka nad duszami”[83]. W rezultacie deprofesjonalizował jedną z najlepszych instytucjipediatrycznych świata.

Jego stanowisko w Szpitalu Dziecięcym zapewniało mu ogromną władzę. Włączał się w organizowanie oraz manipulował członkami w wiedeńskich stowarzyszeniach zawodowych, takich jak Towarzystwo Pediatryczne, które zmieniając swoje ideowe oblicza, zmierzały ku skrajnej prawicy. Hamburger uwielbiał władzę, hołdy i pompę. Na zdjęciu upamiętniającym ceremonię z 1931 roku widać go, jak stoi oświetlony rzucającym się w oczy promieniem słonecznym, w otoczeniu dzieci i pielęgniarek. Dziewczynki mają wpięte we włosy świąteczne kokardy[84].

Korzystając z pełni władzy, Hamburger przekształcił personel Szpitala Dziecięcego. Usunął wielu żydowskich i liberalnych pracowników naukowych, a innych zmusił do odejścia. Do końca 1930 roku odeszli właściwie wszyscy żydowscy współpracownicy Pirqueta. Erwin Lazar pozostał, ale zmarł w 1932 roku[85]. Na ich miejsce Hamburger wprowadził swoich zwolenników i studentów.