59,99 zł
„Czy jesteśmy sami na Ziemi?” to najnowsza książka popularnego astrofizyka, autora bestsellerowej książki „Astrofizyka dla zabieganych” Neila deGrasse Tysona.
„Od dziecka marzyłem, żeby porwali mnie kosmici” – pisze Neil deGrasse Tyson.
„Czy jesteśmy sami na Ziemi?” to zwieńczenie całego życia fascynacji, spekulacji i gromadzenia naukowych dowodów dotyczących możliwości odwiedzin Ziemi przez istoty pozaziemskie.
Sięgając do historii, literatury, kultury popularnej i kina, Tyson wykorzystuje uniwersalne prawa fizyki, by odpowiedzieć na pytania: jak mogliby wyglądać kosmici, jak mogliby się zachowywać, w jaki sposób podróżowaliby przez Wszechświat, aby dotrzeć na Ziemię, i – co najciekawsze – co pomyśleliby o nas, gdyby naprawdę się pojawili. A gdyby do takiego spotkania rzeczywiście doszło, autor przygotował również praktyczny poradnik dobrych manier na pierwsze spotkanie z przedstawicielami obcej cywilizacji.
Neil deGrasse Tyson przedstawia naukową, a zarazem pełną humoru perspektywę dla każdego, kto kiedykolwiek zastanawiał się, skąd bierze się tak wiele doniesień o UFO i czy kosmici już żyją wśród nas.
To błyskotliwa, prowokująca do myślenia wyprawa ku temu, co mogłoby okazać się najbardziej niezwykłym doświadczeniem naszego życia. To książka dla każdego, kto choć raz zastanawiał się, czy jesteśmy we Wszechświecie sami.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 193
Rok wydania: 2026
Tytuł oryginału: TAKE ME TO YOUR LEADER
Copyright © 2026 by Neil deGrasse Tyson
All rights reserved including the rights of reproduction in whole or in part in any form.
Copyright for the Polish edition © 2026 by Grupa Wydawnicza FILIA
Copyright for the Polish translation © 2026 by Adrian Stachowski
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żaden z fragmentów tej książki nie może być publikowany w jakiejkolwiek formie bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy. Dotyczy to także fotokopii i mikrofilmów oraz rozpowszechniania za pośrednictwem nośników elektronicznych.
Projekt okładki: © by Jackie Seow
Grafika na okładce: © La Collecte by Bettina Dupont
Zdjęcie autora na okładce: © STARTALK / C. PICADAS
Opracowanie tekstu, projekt wnętrza, skład i łamanie:
Magdalena Suchy-Polańska | MSP Studio
Indeks: Adrian Stachowski
Wydawczyni: Małgorzata Ochab
PR i marketing: Karolina Czwojdzińska
Wydanie I, Poznań 2026
ISBN: 978-83-8441-758-4
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
ul. Kleeberga 2
61-615 Poznań
wydawnictwofilia.pl
Seria: FILIA NA FAKTACH
Dla wierzących i sceptyków
Od dziecka marzyłem, żeby porwali mnie kosmici. Zainteresowanie nocnym niebem obudziło się we mnie w wieku dziewięciu lat, po pierwszej wizycie w słynnym Planetarium Haydena – atrakcji wchodzącej w skład nowojorskiego Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Dorastając w tym mieście, pośród wszechobecnego smogu, zanieczyszczenia świetlnego, wysokich budynków i niekończących się wieczornych rozrywek, nigdy nie poznałbym nocnego nieba, gdyby nie Planetarium Haydena.
Kilka lat później wstąpiłem do lokalnego klubu miłośników astronomii*. Szukałem okazji, żeby spędzić noc samemu z teleskopem pod pogodnym niebem. Im większa była moja samotność a miejsce obserwacji bardziej odludne, tym mocniej pragnąłem, by z nieba opadł promień światła i mnie zabrał. To pragnienie ogarniało mnie szczególnie na szczytach gór, gdy pode mną zalegały niskie chmury – jak w obserwatoriach w chilijskich Andach, gdzie robiłem badania do doktoratu. Tylko ja, moje teleskopy i wszechświat. Chęć, by porwali mnie kosmici, wynikała wyłącznie z ciekawości kosmosu, nie zaś z jakiejś skrytej potrzeby ucieczki od cywilizacji czy opuszczenia Ziemi.
Jako zawodowy astrofizyk nie jestem w tym zainteresowaniu odosobniony. Wszyscy przeprowadzaliśmy stosowne obliczenia. Znamy rozmiar obserwowalnego wszechświata – jego średnica przekracza 90 miliardów lat świetlnych. Znamy wiek wszechświata – 13,8 miliarda lat. Wiemy, ile zawiera galaktyk – do biliona. Wiemy, ile gwiazd się w nich znajduje – w przybliżeniu 10 000 000 000 000 000 000 000 (dziesięć sekstylionów), mniej więcej. Możemy szacować, ile planet i księżyców krąży wokół tych gwiazd – wystarczy pomnożyć przez dziesięć. Znamy chemiczne składniki życia – wodór, tlen, węgiel, azot i oczywiście „inne”. Wiemy, jak są powszechne – należą do najczęściej spotykanych we wszechświecie. Wiemy też, jak szybko zaczęło się życie – organizmy bytują na Ziemi przez 90 procent jej historii, licząc od momentu, gdy nasza planeta ostygła na tyle, by mogły przetrwać na niej złożone cząsteczki.
Znamy te liczby dobrze i dlatego nie potrafimy wyobrazić sobie wszechświata, który nie tętniłby życiem. Rozpaczliwie pragniemy je odnaleźć. A może to ono odnajdzie nas? A gdy to się wydarzy i kosmita zażąda: „Zaprowadź mnie do swojego przywódcy!” – co zrobicie? Co powinniście zrobić? Nasze zbiorowe wyobrażenie podpowiada, że kosmita chce spotkać kogoś, kto tu rządzi: prezydenta, premiera, monarchę, papieża – kogokolwiek, kto stoi na czele państwa. Rządzących jest jednak znacznie więcej, zwłaszcza wśród multimiliarderów i magnatów przemysłu. Kosmita, który nie wie nic o ludzkiej cywilizacji, lecz zdążył przed przybyciem podejrzeć nasze obyczaje, mógłby równie dobrze dojść do wniosku, że od wielu dekad władzę nad nami – być może nawet niepodzielną – sprawują ikony popkultury: Clark Gable, Walt Disney, Marilyn Monroe, Elvis Presley, Beatlesi, Michael Jackson, Michael Jordan, Beyoncé i Taylor Swift.
Sam fakt, że kosmici pokonali drogę z dowolnego miejsca poza Układem Słonecznym i dotarli na Ziemię, pozwalałby z pewnością wnioskować, że są od nas bardziej zaawansowani – w każdy możliwy sposób. Może zatem nie powinniście szukać faktycznych przywódców – politycznych, kulturowych ani religijnych. Być może zamiast tego należałoby skierować gości do ludzi o wysokich kompetencjach naukowych i technologicznych. Warto by też schować przed kosmitami wszystkich, którzy uważają, że Ziemia jest płaska, oraz tych, którzy nie rozumieją, czym jest nauka, jak działa i jaki ma cel. Nie byłby to też właściwy moment na przekonywanie przybyszów, że to wasz Bóg stworzył wszechświat i ludzie – nie kosmici – zostali stworzeni na Jego podobieństwo. Chcemy wywrzeć jak najlepsze wrażenie na kosmicznych gościach, bez względu na to, jaki cel im przyświeca – obojętnie, czy przybyliby grabić, szkodzić, czy jedynie poznawać.
U podstaw naukowego rzemiosła leży sceptycyzm, dlatego stosujemy standardy dowodowe, które niektórzy odbierają jako obojętność lub wręcz negowanie rzeczywistości. Nie bierzcie tego do siebie – w ten właśnie sposób ustalono każdą obiektywną prawdę o tym świecie. Potraktujcie tę książkę jako podręcznik savoir-vivre’u i garść przemyśleń na wypadek bliskiego spotkania – albo podszytą nauką instrukcję, pełną wskazówek od astrofizyka, który pragnie spotkać kosmitów równie mocno jak wy.
1. Obcy dla nas
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Prolog
1. Obcy dla nas
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
Dedykacja
Meritum publikacji
