Chris Rea. Biografia niespokojnej duszy - Szymon Babuchowski - ebook
NOWOŚĆ

Chris Rea. Biografia niespokojnej duszy ebook

Szymon Babuchowski

0,0

10 osób interesuje się tą książką

Opis

Jest 22 grudnia 2025 roku. Właśnie siadam do pisania notki na okładkę tej biografii Chrisa Rei, gdy media podają informację o jego śmierci. Cóż za okrutna ironia losu. Pozostaną po nim nagrania i ta książka.
Wojciech Mann
 
 
Pierwsza na świecie pełna biografia Chrisa
 
Uwielbiany za swoją unikalną zachrypniętą barwę głosu piosenkarz, kompozytor i autor kultowych przebojów, takich jak Driving Home for ChristmasJosephineLooking for the Summer czy The Road to Hell. Gitarzysta w zachwycający sposób posługujący się techniką slide. Ma na koncie scenariusze i role filmowe, a także całkiem niezłe wyniki w fascynujących go wyścigach samochodowych.
Ten chłopak z robotniczego miasta, pracujący w rodzinnym biznesie lodziarskim i przymierzający się do tego, by zostać dziennikarzem, w wieku 22 lat odmienia swoje życie dzięki usłyszanej w radio muzyce. Jednak jego droga artystyczna była wyboista. Tę historię zmagań o twórczą niezależność w świecie show-biznesu, ale także walki z przewartościowującą wszystko ciężką chorobą opowiada nam znakomity dziennikarz i znawca twórczości artysty.
Pierwsze tak obszerne i kompleksowe spojrzenie na życie i twórczość muzyka. Gdy autor domykał ostatnie rozdziały książki, wszyscy niespodziewanie dowiedzieliśmy się o odejściu fenomenalnego artysty.
 
 
Nie będzie już nowych piosenek, nie będzie koncertów ani wywiadów. Ale pozostaną nagrania – a dzięki tej opowieści o życiu i twórczości artysty znajdą się ich nowi słuchacze. Z pewnością dadzą się oczarować Chrisowi, jak daliśmy się oczarować ja i autor książki.
Wojciech Mann
 
Ta pierwsza na świecie biografia Chrisa Rea powstała z uważnego słuchania, z miłości do krystalicznie czystego brzmienia gitary i analizy tekstów, które niosą prawdę o życiu.
Jan Chojnacki
 
Jego charakterystyczna chrypka, oryginalny sposób gry na gitarze i genialne kompozycje stworzyły styl, którego nie da się pomylić z żadnym innym.
Marek Sierocki
 
W tej barwnej i świetnie napisanej opowieści odkryłem wiele nieznanych faktów, wypowiedzi i detali z życia i twórczości artysty.
Ryszard Gloger
 
Biografia zachwyca drobiazgowością, szerokim ujęciem tematu i ciepłem, z jakim autor pisze o artyście. 
Magda MAGIC Piskorczyk

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 276

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Copyright © 2026 by IWR WE sp. z o.o.

Copyright © 2026 by Szymon Babuchowski

Opieka redakcyjna: Michał Wilk

Adiustacja językowo-stylistyczna: Elżbieta Wiater

Korekta: Dorota Marcinkowska | Na pomoc tekstom

Redakcja techniczna i projekt okładki: Paweł Kremer

Zdjęcie na okładce: FAMOUS / IMAGO / EAST NEWS

Zdjęcie na wyklejce: nameera_jh / Adobe Stock

Fotografia przedstawiająca autora: Barbara Szustakiewicz-Przybyłka

Tłumaczenie fragmentów piosenek Chrisa Rei: Szymon Babuchowski.

Wydanie I | Kraków 2026

ISBN ebook: 978-83-8404-123-9

Emocje Plus Minus, ul. Meissnera 20, 31-457 Kraków

Dział sprzedaży: [email protected]

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Błaszczyk

coś takiego siedzi we mnie

co nie pozwala w miejscu tkwić

każdej nocy się z tym męczę

i przez wszystkie moje dni

to jest sposób mój na życie

nieuchwytny dziki sen

Bóg wie, że chcę to rzucić

lecz to nie chce rzucić mnie

Chris Rea, Ride On z płyty Stony Road

Wstęp

Chris Rea przyszedł do mnie w pandemii. Nie osobiście, ale w muzyce i słowach. Przypomniałem sobie o jego twórczości, kiedy wieczorami szukałem kojących dźwięków, które pomagałyby mi zasnąć. Ceniłem ją od dawna, ale jej znajomość ograniczała się do najbardziej znanych płyt i przebojów. Teraz zacząłem się w nią zagłębiać, nie mając pojęcia, jak wielką otwieram księgę.

Czy znalazłem w niej to, czego się spodziewałem? W tej sprawie moja intuicja miała rację tylko częściowo. Muzyka Chrisa okazała się bardzo różnorodna pod względem gatunkowym, przeplatając czułość i liryzm bluesowo-rockową szorstkością. Chris Rea koi i niepokoi zarazem. Wierci się, wykrzykuje ból, by po chwili szukać ukojenia i przekazywać je słuchaczom za pomocą głosu i gitary. W komentarzu pod jedną z jego piosenek ktoś napisał, że muzyk ten „otula głosem jak kocem”. To prawda; ale zaraz potem zrywa się i biegnie, bo nie może usiedzieć na miejscu, nie może – jak sam mówi – „zatrzymać kreatywności”. A my biegniemy razem z nim.

Chris nie zawsze pomagał mi zasnąć. Czasami wręcz zmuszał do bezsenności. Wszystko zaczęło się od tego, że zamierzałem przetłumaczyć niezobowiązująco kilkanaście jego tekstów, zachowując rytm utworów: tak, by nadawały się do śpiewania po polsku. Praca ta zaowocowała jednak taką fascynacją, że obecnie osiągnąłem zawrotną liczbę… 264 przekładów. Co mnie tak ujęło? Z pewnością bogactwo kulturowych odniesień i wyczucie słowa: one czynią tę twórczość interesującą pod względem literackim. Najlepsze z tekstów Chrisa Rei śmiało można postawić na półce obok śpiewanych wierszy takich mistrzów jak Leonard Cohen czy Bob Dylan. Im jednak dalej wchodziłem w las, tym bardziej fascynował mnie człowiek, jego niespokojna dusza, „restless soul”, jak śpiewa w jednym z utworów. Z czasem, chcąc nie chcąc, stałem się trochę specjalistą od tej duszy; oczywiście tylko w takim stopniu, w jakim można być ekspertem od człowieka, którego zna się jedynie z jego twórczości i z tego, co sam o sobie powiedział. Dowiedziałem się jednak o nim tylu ciekawych rzeczy, że nie sposób było zatrzymać je dla siebie. Stąd ta biografia.

Miałem nadzieję, że uda mi się ją jeszcze przesłać schorowanemu artyście i sprawić mu radość. Stało się inaczej. 22 grudnia 2025 roku, gdy trwały już prace redakcyjne nad ostateczną wersją tej książki, świat obiegła wiadomość o śmierci Chrisa. Pociechą było to, że – jak głosił komunikat – piosenkarz zmarł spokojnie w szpitalu, w otoczeniu rodziny. W pewnym sensie autor Driving Home for Christmas sam sobie to wyprorokował – na święta wrócił do domu.

Rozdział I Zapomniana tragedia

Arpino swą nazwę zawdzięcza podobno włoskiemu słowu arpa, oznaczającemu harfę, bo widziane z góry kształtem przypomina ten instrument. Taka etymologia przekonuje tym bardziej, że większość Włochów z Południa ma duże zamiłowanie do muzyki. Gdy pod koniec XIX wieku spora część południowej ludności wyemigrowała do Wielkiej Brytanii, w tworzonych tam przez nią enklawach muzyka stanowiła ważną część życia. Anthony Rea, autor książki Mała Italia w Manchesterze, tak opisuje ten fenomen:

W letnie noce w okolicach Małej Italii można było usłyszeć akordeony, tamburyny, a nawet od czasu do czasu mandoliny, grające do wczesnych godzin porannych. Mężczyźni i kobiety tańczyli tarantellę, taniec pełen ekspresji, bardzo popularny w południowych regionach Włoch. (…) Taki charakter wnieśli Włosi do tej ponurej części Manchesteru. Ich muzyka, jedzenie i obyczaje nadały tej okolicy wiele barw. Nie każdy miał gramofon, (…) ale muzyka i opera odgrywały bardzo ważną rolę w życiu imigranckiej społeczności Ancoats. Ta muzyka przenosiła ich w nostalgiczną podróż. Wystarczyło przejść się ulicami, aby usłyszeć wykonanie O, sole mio czy Torna a Surriento i wielu innych neapolitańskich klasyków. (…) To piosenki, które opowiadają o tęsknocie za domem. Myślę, że wszyscy Włosi trochę tęsknią za nim, gdy słyszą belle canzoni di Napoli. Nikt nie śpiewa o tym uczuciu częściej niż Włosi, może z wyjątkiem Irlandczyków1.

By znaleźć się w niewielkim, malowniczo położonym na wzgórzach, miasteczku Arpino, należy, jadąc z Rzymu w kierunku Neapolu, po przebyciu jednej trzeciej drogi odbić z autostrady A1 i przejechać około czterdziestu kilometrów na wschód. Ta jedna z najstarszych miejscowości we włoskiej prowincji Frosinone, w regionie Lacjum, liczy niewiele ponad siedem tysięcy mieszkańców. Szczyci się jednak historią, której pozazdrościć mogłaby jej niejedna metropolia. Założona przez starożytne plemię Wolsków, a następnie podbita przez Rzymian, znalazła się na rzymskiej drodze Via Latina, której fragmenty można tam zobaczyć do dziś. Na centralnym placu miasteczka zwraca uwagę – niezbyt zresztą urodziwy – pomnik Cycerona zamaszystym gestem i wyciągniętym palcem wskazującego jakiś odległy punkt na horyzoncie. Monument przypomina, że słynny mówca, pisarz, polityk i filozof urodził się właśnie w tej miejscowości. Stąd pochodził również ojciec manierystycznego malarza Giuseppe Cesariego, zwanego Cavaliere d’Arpino, w którego rzymskiej pracowni nauki pobierał Caravaggio.

Wielu emigrantów z Arpino nosiło nazwisko Rea. Nic dziwnego, jest ono najpopularniejsze w tym miasteczku. Osoby je noszące od wieków zamieszkiwały Civitavecchia, starożytne centrum miejscowości znajdujące się w górnej części miasta. Także i dziś żyje tam ponad 200 rodzin Rea, ba, w drugiej dekadzie XXI wieku jego burmistrzem był Renato Rea. Według Anthony’ego Rei (mającego korzenie w Arpino, ale w innej rodzinie niż bohater tej książki), który przebadał genealogię swojego rodu aż do XVII wieku, nazwisko to może pochodzić od włoskiego słowa re, oznaczającego króla. Wskazywałby na to inny, nieco rzadziej występujący w miasteczku, wariant nazwiska: Reale, czyli „królewski”, ale także: „rzeczywisty, prawdziwy”. Ciekawe, że w językach angielskim, szkockim czy irlandzkim znaczenie nazwiska Rea (wym. /ri-ə/ REE-ə), często występującego również na Wyspach Brytyjskich, jest zgoła odmienne. Wskazuje bowiem na kogoś, kto mieszka w pobliżu pastwiska czy rzeki. Być może więc jest to przypadkowa zbieżność dwóch tak samo zapisywanych, ale inaczej w oryginale brzmiących nazwisk.

Z licznego grona mieszkańców Arpino nas szczególnie interesować będzie Camillo Rea, dziadek Chrisa. Urodzony w tym miasteczku 6 października 1878 roku2, podobnie jak wielu jego rodaków trafił do Wielkiej Brytanii jako część emigracyjnej fali. Dla Arpino ciężkie czasy zaczęły się już pod koniec XVIII wieku, kiedy to podupadł tam przemysł włókienniczy wyspecjalizowany w produktach z wełny – w nim zatrudnienie znajdowała wcześniej prawie cała ludność miasteczka. Jak jednak pisze Anthony Rea, największy napływ Włochów do Manchesteru miał miejsce w latach 1865–1900, kiedy tysiące ludzi opuściło rodzinne miejscowości z powodu ciężkiej sytuacji politycznej i gospodarczej:

Te rolnicze społeczności, pracujące razem w enklawie Małej Italii, miały stać się pionierami współczesnego brytyjskiego przemysłu lodziarskiego, wytwarzając i sprzedając lody, zakładając firmy, importując artykuły spożywcze ze swoich rodzimych regionów i tworząc w ten sposób trwale na nowej ziemi mały kawałek Włoch3.

Camillo, który po opuszczeniu Włoch pracował najpierw na budowach w Nowym Jorku i w Panamie4, własny biznes założył już w 1897 roku5, a więc jako dziewiętnastolatek. Jednak nie zrobił tego w Manchesterze, a w innym mieście północnej Anglii: Middlesbrough nad rzeką Tees, nazywaną czasem Stalową Rzeką (ang. Steel River) od licznych hut, które od połowy XIX wieku wzdłuż niej powstawały. Będzie ona powracać potem w piosenkach jego wnuka jako symbol tęsknoty, w jego przypadku już za brytyjską, krainą dzieciństwa, jak chociażby w tej, noszącej tytuł właśnie Steel River:

urodziłem się i rosłem nad rzeką

to miejsce widzę, jakby minął dzień

płynęła stal do portów w obcym świecie

od San Francisco aż po Sydney hen

Także i w tym mieście imigranci z Włoch zajmowali się głównie branżą lodziarską. Zapuścili tu korzenie, nie przypuszczając, że Wielka Brytania odpłaci im kiedyś w sposób bardzo okrutny za to osładzanie życia:

Na początku czerwca 1940 roku, zaraz po tym, jak Włochy przystąpiły do II wojny światowej, wszyscy posiadacze włoskich paszportów płci męskiej w wieku od 18 do 70 lat zostali aresztowani przez policję i wojsko. Siłą i pośpiesznie zabrano ich z domów lub miejsc prowadzenia działalności gospodarczej, by internować, zgodnie z instrukcjami brytyjskiego rządu wojennego.

Jak wynika z dokumentów Czerwonego Krzyża i innych relacji, internowani byli maltretowani przez władze i przetrzymywani w nieludzkich warunkach, bez odpowiedniego wyżywienia, sanitariatów i opieki medycznej. Ponad 700 internowanych z Włoch zostało zabranych do Liverpoolu, gdzie weszli na pokład dawnego luksusowego liniowca Arandora Star wraz z ponad 450 internowanymi i jeńcami wojennymi z Niemiec i Austrii. Wszyscy zostali wysłani do Nowej Fundlandii w Kanadzie6.

Wśród aresztowanych był też Camillo Rea, którego zabrano z jego kawiarni, prowadzonej naprzeciwko Albert Park, oazy zieleni w środku przemysłowego miasta. Przewieziono go na posterunek policji w Middlesbrough, stamtąd więźniowie trafili najpierw do cel miejskiego ratusza, a potem na pokład Arandora Star. Był to ten sam statek, który kilka dni wcześniej, 24 czerwca 1940 roku, ewakuował z Francji do Anglii żołnierzy alianckich, w tym także polskich lotników.

Rzeka

Motyw rzeki przepływającej przez rodzinne miasto powraca w piosenkach Chrisa, m.in. Steel River (Shamrock Diaries [1985]) czy The Road to Hell part 2 (1989) („zatrzymałem się nad rzeką // ale wody nie ma tam // trucizny tylko kipią w jej korycie”), a także w dwóch utworach zatytułowanych Steel River Blues: jeden pochodzi z płyty The Blue Jukebox (2004), drugi pojawia się w czołówce brytyjskiego serialu z 2004 roku pod tytułem Steel River Blues, poświęconego życiu strażaków z Middlesbrough. Ten drugi, utrzymany w bluesowej stylistyce, swoją melodyką bardzo przypomina utwory takie jak Cry for Home czy Praise the Lord z pierwszej części boxu Blue Guitars(2005).

Tym razem miał płynąć z Liverpoolu do Kanady. Był pomalowany na szaro, uzbrojony jak okręt wojenny i nie wywieszał flagi Czerwonego Krzyża. Prawdopodobnie to właśnie zmyliło Niemców i stało się przyczyną tragedii. Rankiem 2 lipca 1940 roku u wybrzeży Irlandii Arandora Star został storpedowany przez niemiecki okręt podwodny U-47 pod dowództwem porucznika Günthera Priena. Członek załogi zatopionej jednostki, sierżant Norman Price, tak relacjonuje tamte wydarzenia:

[Nagle] statek przechylił się do góry z jednej strony i szybko poszedł na dno, ciągnąc ludzi za sobą. Wielu połamało karki, skacząc lub nurkując do wody. Inni poranili się, uderzając o dryfujące szczątki obok tonącego statku7.

W katastrofie śmierć poniosło 805 osób, a wśród nich 486 Włochów z 734 płynących na Arandora Star, w tym 13 mieszkańców Middlesbrough. Najstarszy z tej trzynastki był właśnie Camillo Rea, miał 62 lata.

Ofiarami tragedii byli głównie niewinni cywile, których synowie – jak na ironię – walczyli w brytyjskich siłach zbrojnych. Ten fakt wywołał w Wielkiej Brytanii falę protestów. Przez wiele następnych dziesięcioleci wstydliwa prawda o historii Arandory była na Wyspach ukrywana, a rodziny ofiar zmagały się z traumą i osamotnieniem w walce o prawdę na temat tych wydarzeń.

Jednym z moich najwcześniejszych muzycznych wspomnień są rocznice tamtej nocy. Pamiętam, że wszyscy starsi ludzie z okolicy przychodzili do naszego domu, a potem my szliśmy do ich domów. Było tyle kurczaka cacciatore [włoskie danie z kurczaka, pieczarek i ziół, takich jak tymianek czy pietruszka – przyp. Sz.B.], że najeść się nim mogło osiem tysięcy ludzi, a potem wyciągano akordeony i mandoliny. I każda osoba, która przebywała w pokoju, miała swoje dziesięć minut. Mój dziadek wrócił, aby pomóc chłopcu, Tony’emu Greco. I ten Tony Greco był z nami w te rocznicowe noce. Dla mnie, czterolatka, to doświadczenie było tak silne, że nigdy nie chciałem bawić się w wannie małymi łódeczkami, by ich ewentualne zatopienie nie zdenerwowało mojego ojca

– wspominał Chris Rea w jednym z wywiadów8. Po latach nagrał utwór instrumentalny Andorra9Star Blues, który umieścił na płycie The Return of the Fabulous Hofner Bluenotes z 2008 roku (początkowo miał on się znaleźć w boxie Blue Guitars, ale nie pasował tam stylistycznie jako zbyt „włoski” w charakterze10). Nastrojowa kompozycja, przypominająca nieco stylem wczesne nagrania Santany, jest pięknym hołdem złożonym dziadkowi.

Nigdy nie chciałem bawić się w wannie małymi łódeczkami, by ich ewentualne zatopienie nie zdenerwowało mojego ojca.

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy artysta nagrywał ten utwór, w Wielkiej Brytanii rozpoczynał się proces przywracania pamięci o tragedii Arandory. Także Middlesbrough doczekało się w 2009 roku tablicy pamiątkowej w ratuszu. Wśród umieszczonych na niej trzynastu nazwisk jest także Camillo Rea. „Każdy, kto o tym przeczyta, będzie się wstydził roli, jaką miasto i niektórzy jego mieszkańcy odegrali w ich śmierci. To, co się stało, było haniebne” – mówił Ray Mallon, burmistrz miasteczka, oficjalnie przepraszając krewnych tragicznie zmarłych pasażerów statku, zebranych podczas ceremonii odsłonięcia tablicy. „Jesteśmy tutaj, aby naprawić wielką krzywdę” – stwierdził w trakcie tej samej uroczystości poseł sir Stuart Bell, zaangażowany w proces ujawniania prawdy o tragedii. Syn Camilla, noszący to samo imię, w chwili katastrofy miał 18 lat. Upamiętnienia śmierci ojca przez rodzinne miasto doczekał się po 69 latach, półtora roku przed własnym odejściem.

Posłuchaj

Andorra Star Blues

z płyty The Return of the Fabulous Hofner Bluenotes (2008)

Rozdział II Syn lodowego króla

Krótko po zakończeniu II wojny światowej, w 1946 roku, rodzinny biznes przejęli Camy, czyli Camillo junior, wraz z bratem Gaetano. Urodzony w lutym 1922 roku syn Camilla i Mary Quinn, pochodzącej z Irlandii, jeszcze przed wojną, jako szesnastolatek, zmywał naczynia i stawał za ladą dwóch barów prowadzonych przez ojca. Teraz, dzięki ciężkiej pracy, ale też wiedzy na temat potrzeb mieszkańców Teesside (konurbacji obejmującej kilka miast położonych nad rzeką Tees), miał stać się lokalnym potentatem branży lodziarskiej. „Musisz wiedzieć, jacy ludzie tu mieszkają i czego chcą. Nie sądzę, żeby ktoś obcy mógł tu z marszu odnieść sukces. Szczycę się tym, że potrafię wyczuć rynek i wiem, które przedsięwzięcie będzie działać”11 – chwalił się Camillo w wywiadzie dla „The Gazette” w 1972 roku.

Lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku były szczytowym momentem lodziarskiego imperium Camilla juniora. W tym czasie prowadzona przez niego firma Rea’s Creamy Ices zatrudniała ponad 200 osób i prowadziła w Teesside aż 21 barów z przekąskami. O skali jej popularności świadczy to, że kiedy jego syn, główny bohater tej książki, promował w 1974 roku debiutancki singiel So Much Love / Born to Lose, pozował do zdjęcia na tle firmowego busika, stojąc na rowerze z przyczepą służącą do sprzedaży lodów. Wywieszone na przyczepie hasło reklamowe „Stop me and buy one” (Zatrzymaj mnie i kup jedną sztukę) nabierało tutaj podwójnego znaczenia: mogło dotyczyć zarówno lodów, jak i singla, na który piosenki Chris napisał, pracując w firmie ojca.

Co sprawiło, że zamiast pójść w ślady jego i dziadka, postanowił zostać muzykiem? Po części zapewne „włoska” atmosfera dużego domu w Middlesbrough, wybudowanego wspólnie przez Camilla i Gaetana. Być może jednak nie bez znaczenia były także inne korzenie muzyka – cygańskie. Artysta twierdzi również, że ze względu na mieszane pochodzenie jest obarczony „ciągłym wewnętrznym konfliktem sprzecznych uczuć”:

W odległej przeszłości Reowie byli Cyganami z Jugosławii. Mój ojciec mi to powiedział. Moja matka jest Irlandką, a ojciec pół Irlandczykiem, pół Włochem. Jego przodkowie byli Cyganami, którzy latem wyjeżdżali do Włoch, aby pracować dla bogatych rolników. Ostatecznie po prostu zostali w tym kraju. (…)

Z jednej strony jestem pater familias, który zawsze chce być w domu, aby chronić swoją rodzinę, z drugiej – rozpaczliwie próbuję odpowiedzieć na zew przygody. Kiedy jestem w domu, czuję niepokój, bo chcę się z niego wyrwać, podróżować i występować. Ale kiedy jestem już w trasie, natychmiast ogarnia mnie rozdzierające serce uczucie tęsknoty za ciepłym gniazdem, moim domem i moją rodziną. Irlandzki „człowiek rodzinny” i włosko-jugosłowiański „Cygan” we mnie czasami bardzo utrudniają sobie życie12.

„Kochamy życie rodzinne i często prowadzimy przy stole dyskusje na temat muzyki, współczesnego życia i religii” – opowiadał Camillo Rea we wspomnianym wcześniej wywiadzie13. Muzyczne zainteresowania więc siłą rzeczy przechodziły na kolejne pokolenia rodziny. „W naszym domu muzyka zawsze była obecna, bo muzykowali nie tylko tata i Chris. Na perkusji gra także wujek Mark, z kolei jeszcze inny wujek był śpiewakiem operowym”14 – to z kolei relacja Cat Rei, wnuczki Gaetana i córki Adriana Rei, perkusisty grającego przez pewien czas w zespole Chrisa. Ona sama też zresztą obrała muzyczną ścieżkę: jest wokalistką i songwriterką tworzącą w nurcie chrześcijańskim. Z całą pewnością więc muzykalność Chris wyniósł z rodzinnego domu.

Gospel blues i Blind Willie Johnson

Gospel blues to gatunek, który zrodził się w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku i łączył ewangeliczne teksty z bluesowym akompaniamentem. Jednym z jego twórców był Blind Willie Johnson (1897–1945) – amerykański niewidomy wokalista, gitarzysta i ewangelizator. Uwielbiał grać na ulicach, kierując śpiewane groźby w stronę grzeszników. Grał techniką slide, używając noża zamiast szyjki od butelki, wykorzystywanej przez wielu czarnoskórych bluesmanów. Chris poświęcił mu piosenkę Blind Willie, w której śpiewa: „ten człowiek widzi to // co nam nie śniło się”. W utworze słychać też muzyczne cytaty z Nobody’s Fault but Mine Johnsona.

Christopher Anton Rea, syn Camilla i Winifred K. Slee pochodzącej z hrabstwa Fermanagh w Irlandii Północnej, przyszedł na świat w rzymskokatolickiej rodzinie w Middlesbrough 4 marca 1951 roku. Był jednym z siedmiorga rodzeństwa – jego bracia otrzymali imiona: Mike i Nicholas, a siostry: Geraldine, Camille, Catherina i Paula. Według późniejszej relacji muzyka życie w tak dużej rodzinie nie zawsze wyglądało tak sielankowo, jak przedstawiał je jego ojciec.

Było nas dziewięcioro, dużo krzyku, kryzys za kryzysem. Ktoś był w łazience, gdy ktoś inny miał ważną randkę. Każdy posiłek był tykającą bombą zegarową, która mogła wybuchnąć z jednej lub drugiej strony stołu. Każda kolacja mogła przerodzić się w wybuch kilka sekund po tym, jak do niej zasiedliśmy15

– zwierzał się Chris w 1993 roku na łamach dziennika „Independent”. O samym ojcu też zresztą wyrażał się tam niezbyt pochlebnie, nazywając go postacią „odległą, autonomiczną, skrzyżowaniem papieża z Mussolinim”. „Był bardzo »włoski«, podobnie jak wszyscy moi wujkowie, mimo że byli już drugim pokoleniem Włochów [żyjących w Wielkiej Brytanii – przyp. Sz.B.]”16 – opowiadał piosenkarz. Mimo to dobrze wspominał swoje dziecięce podróże do Italii:

Co dwa lata jeździliśmy do Włoch na całe trzy miesiące. To były cudowne wyjazdy, pełne nastrojowych spacerów, muzyki, ciepła, inspirującego światła, wspaniałych zapachów. Poznawałem to namiętne, ale pozbawione przemocy życie… a potem nagle zostałem wrzucony z powrotem do Middlesbrough, w świat zimnych zaułków, gdzie nie było żadnych Włochów. I to było bardzo dezorientujące. Pamiętam mój pierwszy dzień w szkole średniej, kiedy czułem się niepodobny do nikogo innego. Wszyscy inni wyglądali tak samo, tylko ja byłem opalony na lodowato zimnym placu zabaw w środku Middlesbrough, więc zastanawiałem się, co tam właściwie robię17.

Chris prędko został zaangażowany w rodzinny biznes. Już jako dwunastolatek pomagał przy sprzątaniu stołów w kawiarni ojca, ubrany w nylonowy płaszcz z napisem „Mr Really Good”. Niechętnie wracał we wspomnieniach do tego okresu, a o lodowym „imperium” ojca mówił z przekąsem:

W parze z włoskim pochodzeniem szła wysoka etyka pracy. (…) Istniała komisja do spraw lodów – bardzo poważna instytucja. To było jak ONZ. Raz w miesiącu wszyscy uczestnicy biznesu spotykali się w klubie za miastem. Jedli lunch, a potem wchodzili do sali konferencyjnej i wyrzucali z siebie wszystkie żale, rozstrzygając kwestie terytorialne dotyczące furgonetek z lodami. Mój ojciec kontrolował sprzedaż hurtową wielu produktów do produkcji lodów w Middlesbrough, był głównym dystrybutorem dla większej części regionu. Jeśli pokłóciłeś się z nim lub z komisją, mogłeś mieć trudności ze zdobyciem wafelków. (…) Nic nigdy nie było wystarczająco czyste dla mojego ojca. Nikt nie był w stanie sprzątać tak dobrze, tak szybko i tak dokładnie jak on. Słuchałem kelnerek w kawiarni, które bez końca opowiadały o pijanych mężach, chorobach kręgosłupa i atakach serca, co wpędzało mnie w ogromną depresję18.

W następnych latach Chris pracował także przy produkcji lodów w starej rodzinnej fabryce usytuowanej na Brambles Farm, małym osiedlu mieszkaniowym we wschodniej części Middlesbrough. Była to ciężka praca fizyczna:

Do naszej fabryki przyjeżdżały wielkie, pięćdziesięciokilowe worki cukru i sześćdziesięciokilowe bloki twardego, białego tłuszczu roślinnego. Cięcie go było okropną pracą. Zanurzało się w nim długie noże, aby rozbić na mniejsze kawałki, a te wkładano do stugalonowej19 kadzi, którą następnie napełniało się gorącą wodą. Kadź była ogrzewana przez specjalne rękawy, więc ściany rozgrzewały się do czerwoności, a moje ramiona były stale spalone i pokryte pęcherzami. Kiedy wsypało się cukier i mleko w proszku do mieszanki, czekała cię okropna robota mieszania i usuwania grudek, przez którą ręce robiły się czerwone i fioletowe. Następnie dodawało się tajne składniki rodzinne, przygotowane przez ojca lub zaufanego członka rodziny. To była bardzo poważna procedura, ponieważ taki właśnie był smak lodów. To właśnie ta mieszanka decydowała, czym ma się stać ta biała masa. Dzięki pracy w fabryce lodów stałem się bardzo silny, ale wywołała ona u mnie także problemy z wagą, które zostały mi na całe życie, ponieważ moja sylwetka stała się nieproporcjonalna – klatka piersiowa i ramiona nabrały masywności20.

Przyszły muzyk najwyraźniej nie realizował się w tej pracy. Proponował ojcu, by zmienili branżę na sieć restauracji czy fast foodów, jednak jego pomysły nie znajdowały akceptacji Camilla. „Po prostu pracuj dalej, Chris, nie mamy czasu na te szalone marzenia” – miał odpowiadać lodowy potentat, od którego syn oddalał się coraz bardziej, jednocześnie tracąc zainteresowanie rodzinnym biznesem21.

Chris myślał o tym, by zostać dziennikarzem, dlatego rozpoczął naukę w katolickim St. Mary’s College w Middlesbrough. Nie zagrzał tam jednak długo miejsca z powodu konfliktu z jedną z nauczycielek. Przyszły artysta napisał siedemnastostronicowy esej o Siegfriedzie Sassoonie, poecie znanym z antywojennej poezji satyrycznej z okresu I wojny światowej. Pech chciał, że prowadząca zajęcia nie cierpiała tej twórczości. „Ta głupia, pieprzona, lewicowa wykładowczyni postanowiła porwać moją pracę, bo nie przedstawiłem w niej wpajanego wówczas lewicowego światopoglądu – a to był rok 1968” – opowiadał muzyk po latach22. Nauczycielka zaczęła więc drzeć pracę przy całej klasie, a Chris rzucił się, by ją powstrzymać. Według relacji muzyka podczas tego siłowania się oboje przelecieli przez stół, noga nauczycielki utkwiła w koszu na śmieci i w konsekwencji kobieta pośliznęła się. Na domiar złego do sali wszedł w tym momencie ktoś z grona nauczycielskiego. Autor eseju został obarczony winą za całe zdarzenie i musiał opuścić college.

W całej tej historii był jednak jeden duży plus – w jego życiu pojawiła się przestrzeń, którą mógł wypełnić muzyką:

Od najmłodszych lat otaczała mnie muzyka. Miałem trzy starsze siostry, które bardzo interesowały się Everly Brothers, Chuckiem Berrym i Elvisem. Ale nigdy nie byłem tak naprawdę nastawiony na rock’n’rolla, aż do wczesnych lat siedemdziesiątych. Do tego czasu interesowały mnie głównie samochody wyścigowe i piłka nożna. Album Judy Collins i After the Gold Rush Neila Younga były pierwszymi płytami, których wysłuchałem od początku do końca, i to zainspirowało mnie do dołączenia do zespołu grającego akustyczne sety w małych klubach w całej okolicy23.

Wydaje mi się, że wszystko, co kiedykolwiek napisałem, w pewnym sensie zaczęło się od bluesa.

Kluczowy okazał się jednak moment zetknięcia się z bluesem:

Przed ukończeniem dwudziestego drugiego roku życia w ogóle nie grałem na gitarze. Nigdy nie chciałem być bogatą gwiazdą muzyki pop. To zupełnie do mnie nie przemawiało. Co innego gospel blues. Kiedy pierwszy raz usłyszałem tę muzykę, wszystko się zmieniło. To nie był blues z Chicago, był bardziej europejski. Nie trzymał się pentatoniki. Myślę, że poruszyła mnie również sama treść tych utworów. (…) Pamiętam tę sobotę jak dziś. Wieczorem miałem wyjść na miasto. Wszedłem do sypialni mojej mamy, aby się wyszykować. Pamiętam, że stało tam podwójne lustro; typowy kicz z lat 50. W pokoju był też stary budzik z radiem, które akurat grało. I wtedy poleciał ten utwór. Było dziesięć po trzeciej. Za oknem panowała zima, więc powoli robiło się ciemno. BBC serwowało wtedy pierwsze transmisje na żywo, prosto z USA. To była radiostacja pochodząca z Memphis. Coś w stylu RK 51. Transmisja satelitarna nie była wtedy najlepszej jakości. Na zniekształcony dźwięk wpływała również kompresja. I wtedy usłyszałem imię i nazwisko: Charley Patton24. Tego samego wieczoru poszedłem do basisty jednego z lokalnych zespołów i opowiedziałem mu o tych dziwnych dźwiękach, które brzmiały jak skrzypce. Wtedy dowiedziałem się, że to slide. Długo zastanawiałem się: „Co to, do cholery, jest?!”. (…) Za pierwszy slide posłużyła mi buteleczka lakieru do paznokci, którą zabrałem starszej siostrze. Nigdy nie zapomnę tego różowego koloru. Miałem z tego powodu duże kłopoty. Moją pierwszą gitarą był Hofner V3 z wieloma przyciskami. Niemiecki marynarz zastawił go w lombardzie i, oczywiście, przepuścił wszystkie pieniądze. Wydaje mi się, że kupiłem go w Hamburgu. Tydzień później dostałem dwudziestopięciowatowy wzmacniacz firmy Laney. Od tamtego momentu, chyba przez rok, nie wychodziłem z sypialni. Nie liczyło się dla mnie wtedy nic innego. (…) Wydaje mi się, że wszystko, co kiedykolwiek napisałem, w pewnym sensie zaczęło się od bluesa

– opowiadał muzyk po latach, w rozmowie z dziennikarzem polskiego magazynu „Gitarzysta”25. Właśnie technika slide, używana głównie w muzyce bluesowej, miała stać się jednym ze znaków rozpoznawczych Chrisowego grania na gitarze. Polega ona na grze specjalną tulejką, która pozwala na płynne przechodzenie między kolejnymi dźwiękami na gryfie (glissanda), wzbogacane czasem o vibrato. To temu sposobowi grania zawdzięczamy charakterystyczną śpiewność gitarowych dźwięków Chrisa Rei, a także większość rzewnych tonów obecnych w jego muzyce.

W tamtym okresie miałem przekształcić lodziarnię ojca w globalny koncern, ale cały czas spędzałem w magazynie, grając na gitarze slide. To był prawdziwy Chris Rea, a nie to, co nastąpiło później. (…) Moimi bohaterami byli wykonawcy gospel bluesa, tacy jak Blind Willie Johnson, Charley Patton i Sister Rosetta Tharpe, a nie ktokolwiek, kto był numerem jeden26.

Gdy Chris odszedł z firmy lodziarskiej, jego miejsce zajął jeden z braci. Biznes funkcjonował do drugiej połowy lat osiemdziesiątych, kiedy to został sprzedany ostatni ze sklepów ojca. Sam Camillo przeszedł wówczas na emeryturę. W 1993 roku muzyk zwierzał się:

On i ja tak naprawdę teraz nie rozmawiamy. Ożenił się ponownie, ma nową rodzinę, a ja mam swoją; nasze życia wyglądają bardzo odmiennie. Przypuszczam, że kiedyś był moim ojcem, a ja jego synem. Teraz jesteśmy tylko dwoma dorosłymi.

Przez długi czas w ogóle nie myślałem o lodach, właściwie zapomniałem o tym, co robiłem. Pewnego dnia byłem z rodziną w restauracji i wszyscy zamówiliśmy lody. A kiedy je jedliśmy, zacząłem wyjaśniać, dlaczego istnieją dwa różne rodzaje wanilii. Słowa płynęły mimowolnie, w oderwaniu od mojej osoby – mówią, że to oznaka zaczynającego się szaleństwa. Usłyszałem wtedy te słowa wychodzące z moich ust: „Kiedyś byłem lodziarzem”. To mnie trochę przeraziło. Wtedy znów zainteresowałem się tą częścią mojej przeszłości, ale to było tak, jakby przydarzyła się ona komuś innemu27.

Posłuchaj

Blind Willie

z płyty Blue Guitars V. Texas Blues (2005)

Rozdział III Cholernie dobra piosenka miłosna

Początki muzycznej kariery Chrisa Rei owiane są wieloma legendami, a wyłowienie tego, co jest w nich prawdą, nastręcza niemałych trudności. Najbardziej rozpowszechniony mit mówi, że w 1973 roku muzyk przyłączył się do lokalnego zespołu Magdalene, zastępując Davida Coverdale’a, który odszedł do Deep Purple. Informację taką można znaleźć nie tylko w brytyjskiej Wikipedii, za którą podążają liczne internetowe biogramy artysty, ale także w artykułach publikowanych w prasie muzycznej, a nawet w opisach płyt sporządzanych przez wydawców. Tymczasem Steve Conway, główny wokalista Magdalene, twierdzi, że Chris nigdy nie był członkiem tego zespołu, podobnie zresztą jak nie był nim Coverdale, który występował wówczas w innej grupie pochodzącej z Middlesbrough, The Fabulosa Brothers28. Również były muzyk Deep Purple, a później założyciel Whitesnake, zaprzecza, by grał w Magdalene i by Chris kiedykolwiek zajął jego miejsce, choć znali się bardzo dobrze29. Sam Rea przedstawia to jednak w jednym z wywiadów nieco inaczej:

(…) dołączyłem do bardzo popularnego zespołu Magdalene w Middlesbrough i okolicach. Ta grupa dość mocno zmieniła skład i przez jakiś czas (…) nazywała się Beautiful Losers. Grali w niej Paul Rodgers (Free, Bad Company), Mick Moody (Whitesnake), Bruce Thomas (Sutherland Brothers, Elvis Costello), a także David Coverdale. To wszystko chłopcy z sąsiedztwa, którzy później stali się sławni. Ale Dave i ja nigdy nie graliśmy w tym samym zespole. To kolejna z tych półprawd, które mnie tak denerwują. Nawet David zapytał mnie jakiś czas temu, czy to prawda, że byliśmy kiedyś w tym samym bandzie30.

Relacje muzyków wydają się tu sprzeczne. Być może jednak całe to zamieszanie jest po prostu wynikiem pewnej płynności w operowaniu nazwami przy nieustannie zmieniających się składach. Dla młodych artystów często ważniejszy jest przecież sam fakt grania koncertu niż szyld, pod którym to robią. Skupmy się więc na tym, co pewne. Otóż pewne jest to, że w połowie lat siedemdziesiątych Chris grał w grupie The Beautiful Losers, w której skład wchodziła przynajmniej część muzyków (Steve Conway, Paul Cornwall, Eddie Guy) rozwiązanej wcześniej Magdalene. Nie był to jednak wcale początek jego zespołowej przygody z muzyką. Oto relacja Johna M. Taylora, który występował z nim w jednej formacji:

Pierwsze muzyczne przedsięwzięcie Chrisa przed zespołami, z którymi grał w połowie lat siedemdziesiątych, miało miejsce w latach 1970–1971 w akustycznym trio Cattermole, Rea and Taylor31. Zagraliśmy w kilku lokalnych klubach, w tym The Kirk, i wspieraliśmy, zmarłego już, Boba Monkhouse’a w klubie nocnym w Billingham. Chris właśnie zaczął pisać autorskie piosenki, więc wybraliśmy się do Decca Recording Studio w Londynie, aby nagrać demo kilku coverów i jednego oryginalnego utworu. W studiu w tym samym czasie Marmalade nagrywało najnowszy singiel, a my myśleliśmy, że to jest właśnie to, czego chcemy. Oczywiście nic nie wyszło z naszej podróży do Londynu. Rozstaliśmy się pod koniec 1971 roku i poszliśmy własnymi drogami. (…) Chris grał na starej hiszpańskiej gitarze w 1970 roku, kiedy występowaliśmy razem. Grał również na pianinie, kiedy ćwiczyliśmy w domu jego rodziców, i użył go do skomponowania kilku wczesnych autorskich piosenek. Nie jestem pewien, gdzie Chris nauczył się grać na gitarze i pianinie, ale pod koniec lat sześćdziesiątych śledził lokalne zespoły w okolicy i obserwował innych gitarzystów. Kiedy się spotykaliśmy, grał lepiej na pianinie niż na gitarze, ale obaj radziliśmy sobie na gitarze z materiałem, który graliśmy. Byłem trębaczem i gitara była moim drugim instrumentem. Myślę, że jego mama grała na pianinie i być może go uczyła32.

Jak pogodzić tę relację ze słowami Chrisa, że przed ukończeniem dwudziestego drugiego roku życia, a więc do 1973 roku, w ogóle nie grał na gitarze? Andrey Popov, prowadzący na Facebooku profil Chris Rea Music Archive, na którym przywoływanych jest wiele mało znanych faktów z biografii artysty, twierdzi, że Chris często bywa niedokładny w tym, co opowiada. Popov powołuje się też na wypowiedź muzyka, w której stwierdził on, że gitarę hiszpańską otrzymał od ojca, gdy był nastolatkiem. W 1970 roku prawdopodobnie więc grał już na niej całkiem dobrze33. Natomiast słowa o dwudziestym drugim roku życia dotyczą gitary elektrycznej, kupionej z myślą o opanowaniu techniki slide. Taka wersja wydarzeń wydaje się spójna także dlatego, że już w 1974 roku Chris podpisał kontrakt solowy z wytwórnią Magnet Records. W przypadku kogoś, kto stawia w muzyce pierwsze kroki, byłoby to mało prawdopodobne.

Miejsca Chrisa

Część miejsc, o których śpiewa Chris, można łatwo zlokalizować dzięki Google Maps. Na przykład szkoła w Stainsby to obecnie Acklam Grange School. Znajduje się na obrzeżach Middlesbrough, niedaleko stanowiska archeologicznego na terenie opuszczonej średniowiecznej wioski Stainsby. Jej nazwa pochodzi od nazwiska dawnego właściciela i oznacza tyle, co „przysiółek Staina”.

Z kolei miejsce rodzinnego Park Baru zajmuje obecnie sklep jubilerski Ramsdens (adres: Linthorpe Road 327). Udało mi się to ustalić na podstawie analizy porównawczej dostępnych w internecie opisów, archiwalnych fotografii i dokumentacji Google Maps. Budynek znajduje się naprzeciwko wejścia do Albert Park, którego punktem orientacyjnym jest Cenotaf – charakterystyczny monument upamiętniający miejscowe ofiary obu wojen światowych (pojawia się m.in. w tytule utworu instrumentalnego Cenotaph i w tekście połączonej z nim piosenki Letter from Amsterdam z płyty Deltics [1979] – Chris najwyraźniej inspirował się widokiem z okna).

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Przypisy końcowe

1 A. Rea, Music & „Little Italy”, https://www.ancoatslittleitaly.com/music.htm (dostęp: 5.11.2025).
2 Crew List of Ships Hit by U-boats,https://uboat.net/allies/merchants/crews/person/69191.html (dostęp: 22.12.2025).
3 Tenże, Ancoats: The Early Years, https://www.ancoatslittleitaly.com/page1.html (dostęp: 25.11.2025).
4 J. Wilson, Brian Clough: Nobody Ever Says Thank You. The Biography, London 2011. Por. D. Danziger, The Worst of Times. Up to My Elbows in Ice-Cream: Chris Rea talks to Danny Danziger, „Independent”, 29.11.1993.
5 Por. Dairy Industries, t. 30, London 1965, s. 638.
6 Tenże, The Arandora Star – Remembered At Last, http://www.ancoatslittleitaly.com/Arandora-Star.html (dostęp: 22.12.2025).
7 Cyt. za: A. Zaprutko-Janicka, Zatopienie„Arandora Star” przez U-47. Dlaczego załoga tego U-Boota zabiła setki Niemców i Włochów?, https://wielkahistoria.pl/zatopienie-arandora-star-przez-u-47-dlaczego-zaloga-tego-u-boota-zabila-setki-niemcow-i-wlochow/ (dostęp: 22.12.2025).
8 Fragment wywiadu zamieszczonego w książeczce dołączonej do albumu Blue Guitars (2005).
9 Takiej, przekręconej wersji nazwy statku Chris Rea używa również w cytowanym wyżej wywiadzie.
10 Por. tamże.
11 D. Robson, Teesside ice cream legend Camillo Rea dies, „TeessideLive”, 10.12.2010, https://www.gazettelive.co.uk/news/local-news/teesside-ice-cream-legend-camillo-3694472 (dostęp: 22.12.2025).
12 G. Van Aartsen, Chris Rea, „Penthouse” 1990, nr 6, s. 98.
13 D. Robson, op. cit.
14 S. Babuchowski, Bóg przywrócił mi głos. O zawróceniu z drogi zniewolenia i piosenkach, które są świętowaniem wolności opowiada Cat Rea, „Gość Niedzielny” 2022, nr 27, s. 58.
15 D. Danziger, The Worst of Times. Up to My Elbows in Ice-Cream: Chris Rea Talks to Danny Danziger, „Independent”, 29.11.1993.
16 Tamże.
17 Tamże.
18 Tamże.
19 Galon angielski to ok. 4,55 litra.
20 D. Danziger, op. cit.
21 Tamże.
22 S. Dalton, Chris Rea. Temperamental as anything, „Vox” 1998, nr 4, s. 42.
23 Wypowiedź z materiałów promocyjnych Magnet Records, zapowiadających płytę Whatever Happened to Benny Santini?, marzec 1978.
24 Charley Patton (1891–1934) – amerykański muzyk bluesowy, ojciec gatunku blues Delty. Był jednym z pierwszych showmanów muzyki rozrywkowej: grywał, klęcząc i trzymając gitarę z tyłu za plecami.
25 Chris Rea, rozmowa, https://magazyngitarzysta.pl/muzyka/wywiady/20424-chris-rea (dostęp: 22.12.2025).
26 W. Hodgkinson, Home entertainment. Chris Rea, „The Guardian”, 13.09.2002.
27 Tamże.
28 Zob. Chris was never a member of Magdalene, neither was Coverdale, http://chrisrea.nl/community/viewtopic.php?p=12837 (dostęp: 22.12.2025).
29 E. Solum, DC, Magdalene & Chris Rea, w: Deep Purple Forum, https://bdeeppurplefanforum.runboard.com/t16106 (dostęp: 22.12.2025).
30 G. Van Aartsen, op. cit., s. 100.
31 Chris Rea potwierdza ten fakt w cytowanym wywiadzie z Gideonem Van Aartsenem; zob. G. Van Aartsen, op. cit., s. 100.
32 Wypowiedź dla profilu Chris Rea Music Archive, wpis z 4 marca 2019 r., https://www.facebook.com/ChrisReaMusicArchive/photos/a.2075928175794032/2290747357645445/?type=3 (dostęp: 25.11.2025).
33 Artykuł E. Tordoire’a Rea-ction favorable,opublikowany ok. 1983 r. w belgijskim piśmie muzycznym „Rock This Town”, potwierdza, że Chris „pod koniec lat sześćdziesiątych grał na gitarze folkowej w zespole o banalnej nazwie Cattermole, Rea & Taylor”. Por. zdjęcie na profilu Rock This Town archives, wpis z 26 sierpnia 2020 r., https://www.facebook.com/rockthistownarchive/photos/t.100063579617650/158862915824466 (dostęp: 25.11.2025).

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wstęp

Rozdział I. Zapomniana tragedia

Rozdział II. Syn lodowego króla

Rozdział III. Cholernie dobra piosenka miłosna

Przypisy końcowe

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Meritum publikacji