Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Niewielu „pacjentom” poddanym nieludzkim eksperymentom doktora Josefa Mengele udało się przeżyć. Tym bardziej cenne są wspomnienia ich uczestnika, które uzupełniają obraz medycznych zbrodni nazistów popełnianych w imię pseudonauki.
Rozmowa z László Kissem to niezwykle ciekawe i cenne źródło historyczne. Należał on do nielicznego grona świadków badań prowadzonych przez „Anioła Śmierci” – jak nazywano doktora Mengele w Auschwitz. Kiss z całą brutalną bezpośredniością i wstrząsającą precyzją właściwą swojej profesji – długoletniego wykładowcy akademickiego nauk ścisłych chemii – opowiada o tym, co widział i czego doświadczył. Jego losy stały się udziałem wielu Żydów mieszkających na Węgrzech.
Ostatni świadkowie odchodzą i wielu poruszanych tu wątków nie da się już rozwinąć. Pozostaje jednak pamięć o losach rodziny Kissów i społeczności żydowskiej, którą trzeba podtrzymywać.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 264
Data ważności licencji: 1/16/2032
W serii Tajemnice Historii
Wydawnictwo REPLIKA poleca także:
Krzysztof Drozdowski
Medyczne zbrodnie nazistów
Kevin Prenger
Sędzia w Auschwitz.
Sędzia SS Konrad Morgen i jego walka z korupcją oraz „nielegalnymi” morderstwami w obozach koncentracyjnych
Ks. Ludwik Walkowiak
Ksiądz z Dachau.
Wspomnienia więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych
Jerzy Ptakowski
Auschwitz bez cenzury i bez legend
Daniel Patrick Brown
Piękna bestia.
Irma Grese – strażniczka SS z Auschwitz
Bas von Benda-Beckmann
Anne Frank i jej towarzysze
Bohaterowie „Dziennika” w obozach zagłady
Vivien Spitz
Doktorzy z piekła rodem.
Przerażające świadectwo nazistowskich eksperymentów na ludziach
Denise George, Carolyn Tomlin, John Bannister
Sekretny dziennik Holokaustu
Nieznana historia Nonny Bannister
Aldo Carpi
Dziennik z Gusen
Stanisław Głowa
Mrok i mgła nad Auschwitz.
Wspomnienia więźnia nr 20017
Copyright: © Tomasz Plaskota, 2026
Copyright: © Wydawnictwo Replika, 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone
Redakcja:
Anna Poinc-Chrabąszcz
Korekta:
Izabela Durasiewicz
Danuta Urbańska
Skład i łamanie:
Dariusz Nowacki
Projekt okładki:
Mikołaj Piotrowicz
Przekłady fragmentów z j. węgierskiego:
Jerzy Cieślewicz-Molnar
Zdjęcia w książce ze wskazanych przy nich źródeł
Wydanie I
ISBN 978-83-68742-32-9
Wydawnictwo Replika
ul. Szarotkowa 134
60–175 Poznań
Wstęp
Rozmowa z prof. László Kissem stanowi niezwykle ciekawe i cenne świadectwo historyczne. To jeden z ostatnich żyjących świadków Auschwitz i bestialskich eksperymentów medycznych prowadzonych przez niemieckiego lekarza doktora Josefa Mengele. Mój rozmówca nie ubarwia faktów, nie opowiada o rzeczach, których nie widział na własne oczy.
Jako profesor chemii i długoletni wykładowca akademicki wyraża się z precyzją właściwą swojej profesji. Podczas naszych rozmów imponowały mi jego wewnętrzna harmonia i radość, którą oddziaływał na otoczenie. Spokojny głos, rzeczowe wypowiedzi, niezwykle ciepłe spojrzenie zza okularów. Tak go zapamiętałem.
Podjętych wątków nie uda się już pogłębić ze względu na jego śmierć. Dlatego wywiad uzupełniłem relacjami innych świadków i opisami. Osadziłem w kontekście historycznym ukazującym dramatyczne dzieje Węgier w minionym stuleciu i tragiczne losy społeczności żydowskiej nad Dunajem. Niech klamrą spinającą losy Węgier, Żydów i rodziny Kissów będą zamieszczone w ostatniej części słowa syna prof. Kissa, Andrása.
Autor
CZĘŚĆ I
DRAMATYCZNE LOSY WĘGIER
Kancelaria Rzeszy szykuje się na przybycie dostojnego gościa – regenta Węgier Miklosa Horthy’ego, Berlin, 23 sierpnia 1938 r.
Źródło: Bundesarchiv, Bild 183-2005-1017-526 / CC-BY-SA 3.0
Żołnierz węgierski przed Pałacem Saskim w Warszawie, lato 1944 r.
Źródło: Fortepan/Archiwum Jezuitów
„Buty nad Dunajem” – pomnik na brzegu rzeki Dunaj w Budapeszcie. Sześćdziesiąt par butów z epoki, wykonanych z żelaza, upamiętnia Żydów pomordowanych przez strzałokrzyżowców podczas II wojny światowej.
Źródło: WIkimedia Commons/Dennis G. Jarvis
ROZDZIAŁ 1
Wszystko przez Trianon
Po I wojnie światowej Węgry, które jako część monarchii austriackiej walczyły po stronie Trójprzymierza przeciwko Entencie, znalazły się w gronie największych przegranych. Symbolem węgierskiej klęski, bolącym do dziś, jest Trianon. W wersalskim pałacu 4 czerwca 1920 roku zwycięskie państwa wielkiej wojny, między innymi Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja, narzuciły Węgrom upokarzający traktat pokojowy. Dwa kraje z grona sygnatariuszy nigdy upokarzającego Węgrów traktatu nie podpisały: Stany Zjednoczone i Polska.
Dla wszystkich Węgrów symbolem największej tragedii w ich dziejach jest jedno jedyne słowo: Trianon. W pałacu letnim Trianon, znajdującym się w parku w Wersalu, alianci wydali wyrok śmierci na tysiącletnie królestwo Stefana (…). W historycznym dniu, 4 czerwca 1920 roku, w całym kraju biły dzwony, na budynkach powiewały czarne flagi, zamarł ruch uliczny, gazety ukazały się z żałobną czarną obwódką, a w kościołach odprawiono msze żałobne1.
Ale ból po Trianon nie mija mimo upływu ponad stu lat. Żyje do dziś wśród Węgrów, bez względu na ich sympatie polityczne. Nieprzypadkowo utwór Nélküled (Bez Ciebie) węgierskiego zespołu rockowego Ismerős Arcok (Znajome Twarze) stał się nieoficjalnym hymnem śpiewanym przed meczami piłkarskiej reprezentacji. Rozbrzmiewa też podczas spotkań klubu piłkarskiego DAC 1904 Dunajská Streda występującego w lidze słowackiej, który wspiera miejscowa mniejszość węgierska.
Bez Ciebie
Jest tyle rzeczy, które chciałbym Ci powiedzieć.
A jeśli tego nie zrobię, może już nie będzie okazji,
Aby opowiedzieć Ci, jak dobrze, że tu jesteśmy
I jak starzy przyjaciele mówimy to samo, i myślimy to samo
Jak samotna sosna porażona piorunem,
Jak strumień, który stracił wodę, jak odrzucony kamień,
Jak zmęczony wędrowiec, który w milczeniu prosi o jedzenie.
Nie ma już nadziei na dom, rodzinę, ojczyznę, spokój.
I choć nie rozumiesz jeszcze istoty rzeczy,
Dopóki nie przeżyłeś trudnych lat,
Cokolwiek się stanie, dopóki żyjemy i umieramy,
Jesteśmy z tej samej krwi
Jak zerwany, umierający kwiat,
Jak pięć milionów Węgrów, których świat nie słyszy,
Jak ziarno, które spadło w proch i już nigdy nie wykiełkuje,
Jeśli nie będziesz o nas dbał, bez Ciebie staniemy się tacy sami.
I choć nie mogłeś jeszcze zrozumieć istoty sprawy,
Dopóki nie przeżyłeś trudnych lat,
Cokolwiek się stanie, dopóki żyjemy i umieramy,
Jesteśmy z tej samej krwi.
Na mocy traktatu w Trianon, na rzecz państw ościennych Węgry straciły 71,5% terytoriów stanowiących ziemie Korony Węgierskiej, zwanej też Koroną św. Stefana. Z 325 tysięcy kilometrów kwadratowych Węgry zmniejszyły się terytorialnie do 93 tysięcy kilometrów kwadratowych, z 21 milionów mieszkańców pozostało zaledwie 8,6 miliona. Jedna trzecia narodu, 3,5 miliona Węgrów, pozostała poza granicami nowego państwa węgierskiego. Mniej więcej połowa ludności, którą w Trianon pozbawiono ojczyzny, mieszkała w zwartych obszarach osadniczych. 102 tysiące kilometrów kwadratowych i 5,2 miliona osób przypadło Rumunii, 63,5 tysiąca kilometrów kwadratowych i 4,1 miliona osób – Jugosławii, 62,3 tysiąca kilometrów kwadratowych i 3,5 miliona osób – Czechosłowacji, 4022 kilometrów kwadratowych i 292 tysiące mieszkańców – Austrii. O przyszłości miasta Sopron i okolic zdecydował plebiscyt. Około dwóch trzecich głosów padło na Węgry. Dodatkowo, na mocy traktatu nakazano wypłacenie reparacji wojennych, ograniczono liczebność węgierskiej armii do 35 tysięcy żołnierzy, zakazano połączenia z Austrią i ponownego przyjęcia władcy z dynastii Habsburgów na tron. Węgierska delegacja wojskowa kierowana przez hrabiego Alberta Apponyia na znak protestu nie podpisała traktatu.
Jak podkreśla historyk, prof. Wojciech Roszkowski, w książce Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza: „Nie trzeba tłumaczyć, jakim szokiem był traktat z Trianon dla Węgrów. Kraj ten został nie tylko potraktowany jako przegrany w wojnie, ale ukarany ponad miarę swoich win”2.
Nic więc dziwnego, że węgierska polityka zagraniczna w latach międzywojennych dążyła do rewizji krzywdzącego kraj traktatu rozbiorowego. Nem, nem, soha! (Nie, nie, nigdy!) – tytuł wiersza wybitnego węgierskiego poety Józsefa Attili – stał się patriotycznym zawołaniem bratanków, gotowych podpisać się pod wyrażoną w tekście deklaracją: „nigdy nie uznamy rozbioru Węgier”. Z zupełnie innej perspektywy na traktat z Trianon patrzą Rumuni, Słowacy czy Chorwaci. Jak ocenia prof. Roszkowski:
Dla nich oznaczał on oderwanie się od Królestwa Węgier i albo początek długiej i skomplikowanej drogi ku niepodległości, albo przyłączenie terenów zamieszkanych przez rodaków. Tak czy inaczej, przez dziesięciolecia drastyczne postanowienia tego traktatu były zarzewiem konfliktów w Europie Środkowej3.
1 P. Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. A. Krzemiński, B. Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2016, s. 541.
2 W. Roszkowski, Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza, t. 1, Biały Kruk, Kraków 2022, s. 430.
3 Tamże.
ROZDZIAŁ 2
Obalić Trianon!
Obalenie postanowień Trianon postawił sobie za cel ostatni dowódca Marynarki Wojennej Austro-Węgier i jeden z czterech przybocznych adiutantów cesarza Franciszka Józefa I, wiceadmirał Miklós Horthy. Objął władzę na Węgrzech w 1919 roku, po stłumieniu komunistycznej rewolucji Béli Kuna. W marcu 1920 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało Horthy’ego na regenta Królestwa Węgier.
System władzy regenta Horthy’ego nie był dyktatorski, ale autorytarny, co w ówczesnej Europie nie stanowiło wyjątku. Parlament cieszył się dużymi uprawnieniami. Ustawy uchwalane przez jego obie izby wchodziły w życie bez względu na to, czy przywódca państwa je aprobował. Jak wskazuje Ignác Romsics w Historii Węgier:
Tylko raz mógł on skierować projekt ustawy do ponownego rozpatrzenia. Jeżeli taki odesłany projekt został bez zmian przyjęty przez parlament, wtedy Horthy był zobowiązany ogłosić go w ciągu 15 dni. Regent pod określonymi warunkami mógł odroczyć sesję parlamentu (o 30 dni), a nawet – gdyby izba okazała się niezdolna do obrad i podejmowania decyzji – miał prawo ją zawiesić i rozwiązać. W tym ostatnim przypadku musiał jednak niezwłocznie rozpisać nowe wybory. W latach 30. uprawnienia regenta stopniowo rozszerzano, ale w dalszym ciągu nie dysponował władzą równą królowi albo dyktatorowi4.
Historyk ocenia, że Horthy miał prerogatywy prezydenta „wagi średniej”.
Konstytucyjne zmiany ustrojowe wymusiła na regencie rosnąca na Węgrzech popularność partii faszystowskich i nazistowskich, co wynikało zarówno z uwarunkowań wewnętrznych, na przykład liczebności mniejszości niemieckiej zamieszkującej kraj, jak i zewnętrznych, takich jak płynące z Niemiec wsparcie finansowe dla tego typu organizacji. W wyborach w 1939 roku partie faszystowskie i nazistowskie uzyskały w sumie 20-procentowe poparcie wyborców i wprowadziły do węgierskiego parlamentu 49 posłów. Partia Strzałokrzyżowców zyskała czterokrotnie więcej mandatów w parlamencie niż w wyborach w 1935 roku. Głosy oddało na nią prawie milion osób, w tym wielu robotników. W 1939 roku strzałokrzyżowcy zrzeszali około 300 tysięcy członków, chociaż w węgierskim systemie politycznym nie mieli szans na przejęcie władzy.
Partia Strzałokrzyżowców – Ruch Hungarystyczny powstała 9 marca 1939 roku, zastępując rozwiązaną przez premiera Pála Telekiego Węgierską Partię Narodowosocjalistyczną. Nazwa strzałokrzyżowcy wzięła się od strzałokrzyża, symbolu wojsk panującego w XI wieku króla Władysława I Świętego. Partia hasłami i symboliką nawiązywała do ruchów faszystowskich i nazistowskich. Jej członkowie nosili zielone koszule, używali symbolu strzałokrzyża, a pozdrowieniem partyjnym było zapożyczone z węgierskich tradycji wojskowych hasło „wytrwać!”. Jak zauważa urodzony w 1929 roku w Budapeszcie węgierski historyk żydowskiego pochodzenia Paul Lendvai:
Wyrażali nim niezadowolenie, a nawet nienawiść do szerokich, wewnętrznie niespójnych warstw, sięgających od zagrożonych deklasacją urzędników i zradykalizowanych, często bezrobotnych i sfrustrowanych intelektualistów, przez źle opłacanych oficerów armii, pozbawionych szansy na awans studentów, a także miejskich robotników – aż po lumpenproletariat5.
Wypowiedzieli walkę arystokratom, finansjerze i biurokracji: „Masie biedoty strzałokrzyżowcy obiecywali wybawienie od ucisku żydowskich kapitalistów i arystokratycznych wielkich właścicieli ziemskich”6. Założycielem i przywódcą organizacji był emerytowany major węgierskiego Sztabu Generalnego, Ferenc Szálasi.
Dążenia rewizjonistyczne wobec traktatu z Trianon wzmogły się po wielkim kryzysie, zapoczątkowanym przez krach na nowojorskiej giełdzie w październiku 1929 roku. Zbliżenie Węgier z Niemcami nabrało tempa, kiedy w 1932 roku premierem został konserwatysta Gyula Gömbös. W czerwcu 1933 roku odwiedził kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera i zaproponował utworzenie bloku politycznego, złożonego z Niemiec, Węgier, Austrii i Włoch. Hitler nie zdecydował się na sojusz, ponieważ istotniejsze były wtedy dla niego dobre kontakty z Jugosławią i Rumunią, czyli państwami mającymi bogate złoża surowców naturalnych. Przyczyniło się to do ostudzenia sympatii proniemieckich na Węgrzech, ale jednocześnie zmotywowało premiera Gömbösa do budowania sojuszu z Włochami i Austrią. Poskutkowało to podpisaniem 17 marca 1934 roku protokołów rzymskich, porozumienia, które nie odegrało znaczącej roli, ale sprawiło, że stosunki węgiersko-niemieckie przez pewien czas były nienajlepsze. Poprawiły się w połowie maja 1935 roku, kiedy Węgry odwiedził Hermann Göring, który od końca lutego pełnił funkcję dowódcy Luftwaffe i blisko współpracował z kanclerzem państwa, Adolfem Hitlerem. We wrześniu 1935 roku Gömbös powtórnie odwiedził Hitlera. „Kanclerz sugerował, aby Węgry zrezygnowały (na razie) z żądań wobec Rumunii i Jugosławii, ograniczając swoje terytorialne postulaty do Czechosłowacji. Powtórzył to wizytującemu Niemcy w sierpniu 1936 r. Horthy’emu, jednocześnie gwarantując kredyty i dostawy ciężkiego sprzętu wojennego” – wskazuje Jerzy Kochanowski w książce Węgry. Od ugody do ugody 1867-19907.
Regent Miklós Horthy miał świadomość, że dołączenie przez Węgry do przegranego konfliktu zbrojnego, by odzyskać utracone ziemie, może się skończyć dla jego narodu tragicznie. Wierzył jednak, że wojna wybuchnie i zapewni powrót do granic sprzed Trianon. W sierpniu 1936 roku pisał do Adolfa Hitlera:
Dalecy jesteśmy od dążenia ku wojnie. (…) Przegrana może bowiem całkowicie wykreślić Węgry z mapy świata. Ale wcześniej czy później musi dojść do wybuchu i na ten moment musimy wszyscy być przygotowani. Nigdy nie będzie spokoju, bezpieczeństwa i szczęścia dla ludzkości, dopóki nie zniszczy się Sowietów8.
W 1938 roku Czechosłowacja pod naciskiem państw Osi, głównie Niemiec i Włoch, oddała Węgrom część południowej Słowacji. Natomiast w marcu 1939 roku, po tym, jak wojska niemieckie zajęły Pragę, w granicach Węgier znalazła się Ruś Zakarpacka. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do obalenia Trianon. Z początkiem 1939 roku Węgry zaczęły rozbudowę 120-tysięcznej armii. W 1939 roku, mimo sojuszu z Niemcami, Węgrzy nie przyjęli od III Rzeszy propozycji wspólnego uderzenia na Polskę. „Prędzej wysadzę swoje własne linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę” – jednoznacznie odrzucił niemieckie żądania Pál Teleki, premier Węgier. W podobnym tonie odniósł się do propozycji III Rzeszy proniemiecki węgierski minister spraw zagranicznych István Csáky w liście do ambasadora węgierskiego w Rzymie Ferenca Villaniego w kwietniu 1939 roku:
Gdybyśmy bez żadnego sprzeciwu czy nawet po ewentualnym proteście pozwolili Niemcom, aby z naszego terytorium walczyli przeciwko Polsce, wybuchłaby tu rewolucja i nastąpiłby taki wstrząs moralny, że stracilibyśmy całą wiarę w siebie. (…) zrodzone w ciągu paru stuleci sympatie doprowadziły bowiem do swego rodzaju niepisanego przymierza, które musi być brane pod uwagę zarówno przez rząd węgierski, jak i polski9.
Dyplomata i minister spraw zagranicznych faszystowskich Włoch hrabia Galeazzo Ciano nie miał wątpliwości, że nasi bratankowie poniosą konsekwencje odrzucenia niemieckiej propozycji. „Węgrzy odmówili prawa przejścia wojsk niemieckich i Ribbentrop na to nie zareagował (…). Sądzę jednak, że Niemcy nie zapomną tej odmowy i że Węgry prędzej czy później za to zapłacą” – pisał w swoim dzienniku10. Gdyby Węgrzy przyjęli wielokrotnie ponawianą niemiecką propozycję, nasz kraj zostałby odcięty od południa i tysiące polskich żołnierzy miałoby utrudnioną drogę do Francji, gdzie po klęsce kampanii wrześniowej tworzono Wojsko Polskie.
Kiedy na początku 1940 roku Niemcy zaczęli rozważać plan ataku na Rumunię, który musiał być poprzedzony przemarszem wojsk III Rzeszy przez Węgry, nad Dunajem przyjęto projekt pozytywnie. Węgrzy mieli wobec Rumunii roszczenia terytorialne. W granicach tego państwa leży Siedmiogród, węgierski region historyczny, przyznany Rumunom przez traktat z Trianon. Sprzyjający Niemcom szef Sztabu Generalnego Węgier generał Henrik Werth wydał rozkaz powszechnej mobilizacji. Jednak w sierpniu 1940 roku w Wiedniu podczas drugiego arbitrażu ministrowie spraw zagranicznych Niemiec Joachim von Ribbentrop i minister spraw zagranicznych Włoch Galeazzo Ciano zdecydowali o podziale Siedmiogrodu między Węgry i Rumunię. Węgrom przyznali północną część regionu o powierzchni 43104 kilometrów kwadratowych, zamieszkaną przez około 2,5 miliona osób, w większości Węgrów. Rozwiązanie to nie zadowoliło Budapesztu. Na granicy węgiersko-rumuńskiej dochodziło do starć zbrojnych.
4 I. Romsics, Historia Węgier, tłum. A. Barszczewska, Sz. Brzeziński, M. Sagata, Media Rodzina, Poznań 2018, s. 372.
5 P. Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, dz. cyt., s. 601.
6 Tamże.
7 J. Kochanowski, Węgry. Od ugody do ugody 1867-1990, Trio, Warszawa 1997, s. 90.
8 Cyt. zaJ. Kochanowski, Węgry. Od ugody do ugody..., dz. cyt., s. 90.
9 Cyt. za J.R. Nowak, Węgry bliskie i nie znane, Iskry, Warszawa 1980, s. 264-265.
10 Cyt. za J.R. Nowak, Węgry bliskie... dz. cyt., s. 266.
Regent Miklós Horthy (1868-1957).
Źródło: Wikipedia
Pál Teleki hrabia Szék, właśc. Pál János Ede Teleki de Szék (1879-1941) – węgierski minister wychowania i dwukrotny premier Węgier w latach 1920-1921 oraz 1939-1941. Delegat na konferencji pokojowej w Paryżu.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-16542
Ferenc Szálasi (1897-1946) – przywódca strzałokrzyżowców, którzy przejęli władzę w Królestwie Węgier pod koniec II wojny światowej. Od 16 października 1944 do 7 maja 1945 r. premier i Przywódca Narodu.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-16540
Miklós Horthy wjeżdża do Koszyc (obecnie Słowacja) 11 listopada 1938 r. na czele wojsk węgierskich, po decyzji Pierwszego Arbitrażu Wiedeńskiego, który przyznał Węgrom południowe obszary Czechosłowacji.
Źródło: Wikimedia Commons
Powitanie żołnierzy polskich i węgierskich po przywróceniu wspólnej granicy, marzec 1939 r.
Źródło: Wikipedia
Węgrzy i Polacy na granicy polsko-węgierskiej po zajęciu przez Węgry Rusi Zakarpackiej – objęcie stacji kolejowej Wołowiec, marzec 1939 r.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-H-537-8
ROZDZIAŁ 3
Przyjaźń wbrew sojuszowi. Polacy i Węgrzy podczas wojny
Już we wrześniu 1939 roku polscy uchodźcy cywilni i wojskowi zaczęli przybywać na Węgry, gdzie znaleźli gościnne schronienie. Jak wspomina generał Stanisław Maczek:
10. Brygadę Kawalerii przyjmowała i fetowała, poiła i żywiła na każdym kroku cudowna ludność węgierska, a radował oczy słońcem oblany krajobraz węgierski. Trudno zapomnieć tyle gościnności i tyle serca.
Gdy w pewnym dniu przesunięto sztab brygady do małego miasteczka, które osiągnęliśmy późnym wieczorem jeszcze naszymi wozami – cała ludność miasteczka wyległa na rynek i w mig „rozdrapali” nas między siebie. Mnie i mojej rodzinie dostał się zasobny i duży dom kierownika poczty. Gospodarze usunęli się do jakiejś komórki, by dać nam najlepsze pokoje. Od stołu stale zastawionego wyborowymi potrawami i winem, prawie się nie wstawało, bo całe falangi ludzi schodziły się, by nas zobaczyć i powitać11.
Dowodzona przez pułkownika Maczka pancerna 10. Brygada Kawalerii po otrzymaniu informacji o wkroczeniu 17 września 1939 roku Armii Czerwonej do Polski, otrzymała rozkaz przejścia granicy węgierskiej. Dwa dni później, jednostka w pełnym uzbrojeniu, z kilkoma tankietkami i sztandarami, pojawiła się w węgierskim mieście Beregszász (obecnie Berehowe na Zakarpaciu). Pod koniec października 1939 roku późniejszy twórca 1. Dywizji Pancernej udał się do Francji, gdzie dołączył do Armii Polskiej.
Węgrzy z ogromną sympatią przyjmowali polskich uchodźców. Raport szefa Sztabu Generalnego Węgier z 27 września 1939 roku informował, że „część ludności w miastach wykupuje polskie emblematy i nosi je w sposób rzucający się w oczy”12. Jednocześnie zwracał uwagę na skutki takich oznak sympatii, jako „niepożądanych ze względu na politykę zagraniczną”13. Solidarności z napadniętą przez Niemców Polską nie kryli również węgierscy literaci i intelektualiści.
Wśród frenetycznej wrzawy europejskich radiostacji co pewien czas daje się słyszeć dramatyczny, a jednak napawający otuchą głos warszawskich spikerów radiowych: „Nadajemy ważny komunikat” – ogłaszany nierzadko wśród grzmotu dział i salw karabinów maszynowych. Między jedną a drugą detonacją bądź przekazują nowe komunikaty, bądź zdążą zaledwie powiedzieć „Jeszcze Polska nie zginęła!”. Mówią przeważnie po polsku, a większa część mieszkańców naszego globu, choć nie zna języka polskiego, w napięciu oczekuje głosu Warszawy. Ja również nie znam polskiego, nie mogę więc wiedzieć, jak brzmią w tym miękkim i melodyjnym słowiańskim języku takie słowa jak „poczucie obowiązku” czy „bohaterstwo”. Warszawscy spikerzy to wiedzą i wprowadzają w czyn w duchu Kościuszki i Bema. Nigdy i nigdzie nie było większej zgodności między słowem i czynem niż teraz na częstotliwości fal Warszawy II, częstotliwości fal symbolizującej rozsądek i bohaterstwo14
– pisał w połowie września 1939 roku wybitny węgierski eseista pochodzenia żydowskiego György Bálint. Wielu członków jego rodziny zginęło podczas Zagłady. On przeżył obozy koncentracyjne w Mauthausen i Gunskirchen.
Węgierskie sympatie do Polski i Polaków wzbudzały wściekłość nazistowskiej prasy. „Nie zniesiemy dłużej tego manifestacyjnego pielęgnowania przez Węgrów zdemoralizowanego polskiego motłochu” – oburzał się pod koniec października 1939 roku „Neues Wiener Tagblatt”15.
Od pierwszych dni udzielał im pomocy Węgiersko- -Polski Komitet Opieki nad Uchodźcami. Powstały specjalne obozy internowania, oddzielne dla wojskowych i cywilów. Jedno z takich miejsc znajdowało się w malowniczo położonym nad Dunajem, z bazyliką górującą nad miastem, Ostrzyhomiu (Esztergomiu). Burmistrza miasta Jenö Ettera nazywano „polskim burmistrzem”. Nauczył się języka polskiego, by móc bezpośrednio porozumiewać się z naszymi rodakami.
Związki Ostrzyhomia, zwanego węgierskim Watykanem, bo tam mieści się siedziba prymasów, z Polską sięgają czasów dynastii Piastów i Arpadów. Tam św. Wojciech ochrzcił pierwszego króla Węgier, późniejszego św. Stefana. Wydarzenie jest wciąż żywe w miejscowej pamięci historycznej. – „Postać św. Wojciecha jest bardzo ważna dla naszego miasta, ponieważ ochrzcił św. Stefana, który wówczas jeszcze nosił imię Vajk. Chrzest odbył się w miejscu obecnej katedry, wówczas stała tam jeszcze drewniana świątynia. Spłonęła i na jej miejscu pod koniec XIX wieku wybudowano obecną bazylikę. W bocznym ołtarzu znajduje się obraz, który upamiętnia chrzest św. Stefana. Znajduje się na nim jednak obecna bazylika, której jeszcze nie było” – mówiła burmistrz miasta Romanek Etelka, w rozmowie, którą przeprowadziłem z nią w sierpniu 2017 roku w Esztergomie16. W Ostrzyhomiu w rodzinie królewskiej Beli IV i Marii Laskariny urodziła się św. Kinga (Kunegunda, 1234-1292), żona polskiego władcy księcia Bolesława V Wstydliwego oraz bł. Jolanta (Jolenta Helena, 1244-1304), ksieni klasztoru klarysek w Gnieźnie. Pierwsza spoczywa w Starym Sączu, druga w Gnieźnie. W Ostrzyhomiu i po słowackiej stronie Dunaju, w Parkanach (słowacka nazwa Štúrovo) znajdują się pomniki upamiętniające wyzwolenie tych ziem spod panowania tureckiego przez króla Jana III Sobieskiego w październiku 1683 roku. Po wielkiej wiktorii wiedeńskiej, 12 września 1683 roku, odbyły się dwie bitwy wojska polsko-habsburskiego, dowodzone przez króla Sobieskiego, z siłami tureckimi. Pierwsze starcie 7 października zakończyło się na korzyść Turków. Dwa dni później wojska Sobieskiego całkowicie rozgromiły kilkudziesięciotysięczne wojska tureckie.
Oczywiście wzajemne stosunki układały się różnie, w zależności od miejsca, nadzorujących i niemieckich nacisków. Ale generalnie kontrola nie była ścisła, a Węgrzy przymykali oko na ucieczki. Antoni Kępiński, po wojnie wybitny psychiatra, uczestnik kampanii wrześniowej, który przedostał się ze swoim oddziałem na Węgry, pisał w październiku 1939 roku z obozu internowania w miejscowości Léva (po słowacku Levice) w liście do rodziców:
Warunki znośne, śpimy na słomie, wszy jeszcze nie ma, codziennie myję się do połowy. Szczepili mnie przeciw czerwonce. Jedzenie dobre, nie za dużo, ale wystarczy. (…) Biedy ja tu nie cierpię, jeść dają trzy razy dziennie. Mundur mam ciepły i długi, artyleryjski płaszcz, który służy mi za koc. Na salach ciepło, palimy w piecu. Co dwa dni dostajemy kilogramowy bochenek chleba. Co dziesięć dni otrzymujemy dwa pengi (ówczesna waluta węgierska – przyp. T.P.). Nie jest to dużo, ale na znaczki pocztowe i tytoń do fajki, bo kurzę teraz faję, wystarcza. Łańcuszka od Mamusi w żadnym razie sprzedawać nie potrzebuję i tego bym nie zrobił. Książki mam do czytania, a to czeski podręcznik łaciny, z wyjątkami Liwiusza, Wergiliusza i Cycerona17.
Kępiński przebywał w obozie internowania przez trzy miesiące, skąd przedostał się do Francji.
Do czerwca 1940 roku kilkadziesiąt tysięcy polskich wojskowych internowanych na Węgrzech przedostało się do centralnego obozu Armii Polskiej w Coëtquidan we Francji. Docierali tam przez Jugosławię, Włochy i Szwajcarię, dzięki wsparciu Węgrów, którzy nie tylko przymykali oczy na ich ucieczki, ale i wystawiali fałszywe dokumenty pozwalające na podróż. Dzięki temu na Wyspy Brytyjskie dotarł personel lotniczy, który w 1940 roku zdecydował o losach bitwy o Anglię.
Jeszcze w 1941 roku na Węgrzech działały uznawane przez miejscowe władze Poselstwo i Konsulat Polski w Budapeszcie kierowane przez Leona Orłowskiego. Placówka pomagała przybywającym Polakom i poprzez sieć kurierów utrzymywała kontakt z okupowanym krajem. Działały polskie organizacje i wydawano prasę po polsku. Funkcjonowało 27 szkół podstawowych, a w Balatonboglár nad Balatonem funkcjonowało jedyne polskie liceum w Europie. W tej miejscowości oraz w Zamárdi, też nad Balatonem, istniały polskie gimnazja. Działały instytucje kulturalne. Biblioteka Polska wydała ponad 80 tytułów autorów polskich i węgierskich. Przez Węgry polscy kurierzy utrzymywali kontakt z rządem emigracyjnym w Londynie i przeprowadzali ludzi z okupowanego kraju. Kurierami tatrzańskimi byli między innymi pisarz Adam Bahdaj, który opisał swoje wojenne przygody w Trzeciej granicy, historyk prof. Wacław Felczak, autor świetnej Historii Węgier, czy mistrzowie narciarscy, Helena i Stanisław Marusarzowie.
Przyjazny stosunek Węgrów do Polaków miał korzenie w wielowiekowej tradycji przyjaźni, wywodzącej się jeszcze z czasów małżeństw dynastii Piastów i panowania w naszym kraju dynastii Andegawenów. Jego źródła należy także upatrywać w polityce lawirowania między sojuszem z Niemcami a dobrymi stosunkami z aliantami.
11 S. Maczek, Od podwody do czołga, TN KUL, Orbis Books, Lublin-Londyn 1990, s. 97.
12 J.R. Nowak, Węgry bliskie i nie znane, dz. cyt., s. 266.
13 Tamże.
14 Tamże, s. 266-267.
15 Tamże, s. 268.
16 NASZ WYWIAD. Burmistrz węgierskiego Esztergom: „Chcemy, aby Węgrzy byli dumni ze swoich przodków i powrócili na drogę wiary św. Stefana”, https://wpolityce.pl/historia/354239-nasz-wywiad-burmistrz-wegierskiego-esztergom-chcemy-aby-wegrzy-byli-dumni-ze-swoich-przodkow- i-powrocili-na-droge-wiary-sw-stefana, dostęp: 15.08.2023).
17 Cyt. za: K. Rożnowska, Antoni Kępiński. Potret genialnego psychiatry, Mando inside, Kraków 2024, s. 63.
Grupa oficerów Wojska Polskiego internowanych po wojnie obronnej 1939 r. w obozie w Ujedörek-puszta (Węgry), luty 1940 r. Odbitka przekazana przez Wandę Cichoszewską z Nowego Sącza, w czasie wojny nauczycielkę w szkole dla uchodźców polskich w Kadarkút (Węgry).
Źródło: Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej
ROZDZIAŁ 4
Próby unikania angażowania się w wojnę
Niemcy nie mieli pełnego zaufania do Węgier, ale przekazywali im sprzęt wojskowy zdobyty na pokonanych przeciwnikach. Podobnie postępowali wobec Rumunii. Zależało im na przystąpieniu obu państw do wojny po ich stronie. W 1941 roku Węgry produkowały broń na licencji niemieckiej. Były też w stanie wystawić dywizję pancerną. Ale to za mało, by uczestniczyć w długich działaniach wojennych. Miał tego świadomość węgierski premier hrabia Pál Teleki. Obawiał się, że zbrojne zaangażowanie jego kraju w wojnę zakończy się tragicznie. 3 marca 1941 roku informował w liście Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię:
Głównym zadaniem węgierskiego rządu w tej europejskiej wojnie jest zachowanie siły militarnej, materialnej i narodowej oraz niezależności Węgrów do końca trwania tej wojny. Za wszelką cenę musimy się powstrzymywać od udziału w tym konflikcie. Końcowy wynik tej wojny już budzi wątpliwości. W każdym razie dla Węgier najważniejsze jest, by w momencie zakończenia tej europejskiej zawieruchy zachowały one swoją integralność. Jest wielce prawdopodobne, szczególnie w wypadku całkowitej klęski Niemiec, że w całej powojennej Europie zapanuje chaos, a byłby on największym zagrożeniem dla tych państw, które nie są chronione, chociaż poświęciły swoje wojska i środki materialne dla zakończenia tej europejskiej wojny. (…) Naszego kraju, naszej młodzieży, naszej armii nie możemy narażać na szwank dla nikogo innego, jak tylko dla siebie samych!18
Polityka rządu Pála Telekiego polegała na balansowaniu między III Rzeszą a aliantami i jak najdłuższym utrzymaniu neutralności. W tym celu zawarł on pakt o nieagresji z Jugosławią. Jednak regent Miklós Horthy i proniemiecki sztab generalny Węgier, nie zważając na premiera Telekiego, zdecydowali się uderzyć na Jugosławię z Niemcami, wspieranymi przez Włochy i Bułgarię.
Teleki nie mógł się pogodzić z decyzją o złamaniu przez władze państwa podpisanego przez niego traktatu pokojowego. W nocy z 3 na 4 kwietnia 1941 roku, kilka dni przed atakiem na Jugosławię, popełnił samobójstwo. „Złamaliśmy nasze słowo… Podeptaliśmy nasz honor. Stanęliśmy po stronie najgorszych zbrodniarzy. Staniemy się narodem szakali – najgorszym z narodów… Czuję się winny” – pisał w dramatycznym liście pożegnalnym19. Postąpił jak 80 lat wcześniej, 8 maja 1861 roku, jego dziadek, przywódca antyhabsburskiej opozycji. Hrabia László Teleki miał wybrać między wiernością słowu wymuszonemu na nim przez cesarza a oczekiwaniom, jakie miało wobec niego stronnictwo niepodległościowe.
Węgry dzięki udziałowi w kampanii jugosłowiańskiej odzyskały część Wojwodiny. Sojusz z Niemcami pozwolił Węgrom w szybkim czasie podwoić swoje terytorium.
Telekiego na stanowisku szefa premiera zastąpił proniemiecki polityk László Bárdossy. Zakończył politykę lawirowania między Niemcami a aliantami, przyjmując kurs na sojusz z państwami Osi. Skutkiem był udział Węgier w walkach z Sowietami oraz wypowiedzenie wojny Anglii i Stanom Zjednoczonym w grudniu 1941 roku, po japońskim ataku na Pearl Harbour. Meandry węgierskiej polityki doskonale oddaje anegdota z tamtych czasów, mówiąca o wręczeniu przez węgierskiego posła w Waszyngtonie urzędnikowi amerykańskiego MSZ noty o wypowiedzeniu wojny. Urzędnik, nieznający zawiłości politycznych i geograficznych Europy, poprosił o wyjaśnienia i zapytał:
„Czy Węgry są republiką?
Nie, są królestwem.
A więc macie króla?
Nie, my mamy admirała.
A więc macie flotę?
Nie, skądże, w ogóle nie mamy morza.
Macie roszczenia terytorialne wobec Stanów Zjednoczonych?
Nie.
A więc wobec Anglii?
Nie.
Wobec Rosji?
Nie.
A więc wobec kogo macie te roszczenia?
Wobec Rumunii.
A więc wypowiedzieliście wojnę z Rumunią?
Nie, panie, z nią jesteśmy w sojuszu”20.
Nieco inaczej przytacza tę anegdotę Krzysztof Varga w Gulaszu z turula, ale twierdzi, że dialog przebiegał między węgierskim ambasadorem w Waszyngtonie a prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem.
Za rządów Bárdossego sytuacja Polaków na Węgrzech uległa pogorszeniu. Władze ograniczyły działalność polskich organizacji, część działaczy wtrącili do więzień.
Decyzją Horthy’ego w marcu 1942 r. Bárdossy zakończył swoją misję w fotelu premiera. Zastąpił go przyjazny aliantom Miklós Kállay. Jego politykę charakteryzowało balansowanie między III Rzeszą a aliantami, co określano żartobliwie „podwójnym czardaszem”. Z jednej strony nowy szef rządu ustępował przed naciskami Niemiec, a z drugiej – jego przedstawiciele we wrześniu 1943 roku negocjowali w Konstantynopolu z Brytyjczykami kapitulację Węgier.
Sytuacja Polaków przebywających na Węgrzech poprawiła się za czasów premierostwa Kállaya. 1 września 1943 roku radio w Budapeszcie nadało retransmisję przemówienia nieżyjącego już Naczelnego Wodza generała Władysława Sikorskiego do narodu polskiego. Nietrudno sobie wyobrazić niemieckie reakcje na ten gest.
W tamtym czasie na Węgrzech funkcjonował system parlamentarny, a prasa otwarcie krytykowała działania rządu podejmowane na arenie politycznej.
Niemcy mieli wiedzę o węgierskich próbach odwrócenia sojuszy, dlatego w tajemnicy przygotowywali operację „Margarethe” militarnego zajęcia Węgier. Armia węgierska, w której dużą rolę odgrywali generałowie pochodzenia niemieckiego – 56 na 113, w tym szef Sztabu Generalnego – nie broniła się. Kiedy wojska niemieckie zajmowały Węgry, regent Horthy i szef Sztabu Generalnego przebywali w Niemczech na rozmowach z Hitlerem, na które zostali podstępnie zaproszeni.
18 Cyt. za R.-D. Müller, Europejscy sojusznicy Hitlera tłum. J. Wolska- -Stefanowicz, Bellona, Warszawa 2012, s. 48-49.
19 Cyt. za J.R. Nowak, Węgry bliskie i nie znane, dz. cyt., s. 272.
20 J.R. Nowak, Węgry bliskie i nie znane, dz. cyt., s. 272.
Minister spraw zagranicznych Węgier István Csáky (z prawej) i premier Węgier Pál Teleki (pośrodku) kroczą przed frontem kompanii honorowej. Z lewej minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop, 10 lipca 1940 r.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-12477
Jugosłowiański minister spraw zagranicznych Aleksandar Cincar-Marković (z lewej) i węgierski minister spraw zagranicznych László Bárdossy podpisują pakt przyjaźni w Budapeszcie. Po lewej, w okularach, premier Węgier Pál Teleki. 14 marca 1941 r.
Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 2-16545
Miklós Horthy z Adolfem Hitlerem (1938).
Źródło: Wikipedia
ROZDZIAŁ 5
Uderzenie na Sowiety
Rozpoczęta na początku 1939 r. modernizacja węgierskiej armii przyniosła skutki. Ze 120 tysięcy żołnierzy siły zbrojne zwiększyły się do 600 tysięcy zrzeszonych w trzech armiach i samodzielnym korpusie szybkim. Brakowało jednak rezerw oraz nowoczesnych samolotów, czołgów i artylerii. Początkowo Niemcy nie rozpatrywali Węgier w roli sojusznika w uderzeniu na Sowiety. Traktowali ich jako niepewnego sprzymierzeńca. Mimo to węgierskie dowództwo czekało na niemiecką propozycję do uderzenia na Sowiety. Nie nadeszła. Ale 22 czerwca 1941 roku doszło do prowokacji. Niezidentyfikowane samoloty zbombardowały Koszyce, leżące wtedy w granicach północnych Węgier. Sowieci poinformowali, że nie odpowiadają za atak. Węgry szybko ogłosiły przystąpienie do planu „Barbarossa”. Na Związek Sowiecki uderzyły węgierskie lotnictwo, korpus szybki oraz dwie brygady wojsk granicznych. W sumie 45 tysięcy żołnierzy. Pierwszych kilkanaście dni układało się pomyślnie i prawie bez walk. W połowie sierpnia 1941 roku wojska węgierskie znalazły się nad Morzem Czarnym. Bohaterską kartę zapisała na froncie wschodnim węgierska kawaleria.
Świt zastał nas znów walczących ze stawiającym zaciekły opór nieprzyjacielem, który trwał na swoich pozycjach wzdłuż nasypu kolejowego. Czterokrotnie ruszyliśmy do natarcia i za każdym razem skutecznie odpierano nasz atak. Dowódca klął na całego, szefowie kompanii byli zrozpaczeni. Nie nadchodziło też oczekiwane wsparcie ze strony artylerii. Zamiast tego, pojawił się pułk huzarów węgierskich. Na ich widok parsknęliśmy śmiechem. Czego tu szukają ci Madziarzy? Żal nam było ich pięknych, rasowych koni.
Nagle stanęliśmy jak wryci. Chłopcy oszaleli! Szwadron za szwadronem ruszał do przodu. Rozległa się komenda i w mgnieniu oka smagli, szczupli jeźdźcy byli już w siodłach. Zwalisty pułkownik w mundurze z pozłacanym kołnierzem dobył prawdziwej szabli. Z boku dochodziły jeszcze odgłosy czterech czy pięciu lekkich czołgów, a nad ziemią unosił się już cały pułk, z brzeszczotami połyskującymi w południowym słońcu. Tak musiał atakować kiedyś chyba sam Friedrich Wilhelm von Seydlitz! Nie bacząc na nic, wyskoczyliśmy z naszych okopów. Przed nami, jak na dłoni, roztaczała się panorama pola walki, niczym kadr z jakiegoś batalistycznego filmu. Z nasypu słychać było pierwsze salwy, ale coraz rzadziej. A potem śmiejąc się, patrzyliśmy ze zdumieniem jak sowiecki pułk, który bronił się tak zaciekle przed natarciem naszych kompanii, zerwał się nagle jak szalony, uciekając przed wrzeszczącymi Węgrami, których lśniące szable zbierały obfite, nader obfite żniwo. Na widok błyszczących szabel rosyjskim mużykom puściły po prostu nerwy21
– czytamy we wspomnieniach walk z Sowietami w Nikołajewie spisanych przez niemieckiego żołnierza.
Przedstawiciele węgierskich władz zajmowali odmienne stanowiska w sprawie skali zaangażowania wojskowego przeciwko Sowietom. Szef Sztabu Generalnego generał Henrik Werth opowiadał się za zwiększeniem kontyngentu na froncie. Regent Horthy był temu przeciwny i domagał się wycofania na Węgry korpusu szybkiego, elity armii. W związku z tym generała Wertha zastąpił na stanowisku szefa Sztabu Generalnego generał Ferenc Szombathelyi opowiadający się za powrotem armii do kraju. Ale inne plany miał Hitler, który żądał od Węgier zwiększenia zaangażowania militarnego.
Węgry pod naciskiem Niemiec, na skutek działań premiera Bárdossy’ego wysłały na front wschodni ponad 200 tysięcy żołnierzy. Po armii rumuńskiej i włoskiej siły węgierskie były trzecią pod względem ilościowym formacją sojuszniczą Wehrmachtu na wschodzie.
W styczniu 1943 roku w zakolu rzeki Don doszło do jednej z największych klęsk wojsk węgierskich w długoletniej historii Madziarów. 12 stycznia 1943 roku Sowieci przypuścili kontratak na 2. Armię Węgierską, której Niemcy nie wzmocnili bronią pancerną. Wspierani przez „dziadka Mroza”, czyli temperaturę minus 30-35 stopni Celsjusza, Sowieci zdziesiątkowali Węgrów. Ci, którzy nie zginęli od kul i ran, zamarzali w czasie odwrotu. Śmiertelne żniwo pochłonęło co najmniej 93 tysiące Węgrów. Ale część źródeł wskazuje, że liczba sięgała nawet 120-148 tysięcy osób. Liczba madziarskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli jest nieznana.
Do dziś węgierskie rodziny wspominają poległych nad rzeką Don.
21 Cyt. za R.-D. Müller, Europejscy sojusznicy..., dz. cyt., s. 52.
Węgierski huzar konno. 1940 r.
Źródło: Wikimedia Commons/Fortepan/Tóth Ágnes
ROZDZIAŁ 6
Węgrzy w Powstaniu Warszawskim
Po klęsce nad Donem rząd premiera Miklósa Kallaya rozpoczął z aliantami rozmowy o zerwaniu sojuszu z III Rzeszą i przystąpieniu do walki u ich boku. Niemcy wiedzieli o negocjacjach i 19 marca 1944 roku ich wojska zajęły Węgry. Wykorzystywali honwedów do dalszej walki z Armią Czerwoną. Oddziały węgierskie prowadziły działania bojowe między innymi na okupowanych przez Niemców ziemiach polskich, ale nie podejmowały walki z polskim podziemiem. Utrzymywały przyjazne kontakty z ludnością cywilną i ochraniały ją przed agresją Niemców.
„Pozwolić płynąć krwi węgierskiej albo polskiej byłoby przestępstwem, od którego powstrzymuje nasza wspólna historia” – pisał w sierpniu 1944 roku dowódca VIII regionu powstańczego, kapitan Józef Krzyczkowski „Szymon” do sztabu dywizji węgierskiego stacjonującej pod Warszawą, między Puszczą Kampinoską a Żoliborzem. List nie przyczynił się do zawarcia militarnego porozumienia między powstańcami a żołnierzami węgierskimi, ale Polacy mogli liczyć na neutralność bratanków. Kilkudziesięciu honwedów przeszło w tamtym rejonie do oddziałów partyzanckich działających w rejonie Kampinosu. Część z nich zginęła w walkach.
