Brzeszczańskie kapliczki - Zdzisława Chowańcowa - ebook

Brzeszczańskie kapliczki ebook

Zdzisława Chowańcowa

0,0

Opis

[PK]

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

ISBN 839012257X 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Biblioteka Główna - Ośrodek Kultury Brzeszcze

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 45

Rok wydania: 1999

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Zdzisława Chowańcowa

BRZESZCZAŃSKIE KAPLICZKI

Spis treści

BRZESZCZAŃSKIE KAPLICZKI

: - i A r.XO j.

BRZESZCZE 1999

© Zdzisława Chowańcowa

© Parafia Rzymsko-Katolicka pod wezwaniem Świętego Urbana, Brzeszcze, ul. Kościelna 2

Zdjęcia

Janusz Mazurkiewicz Księdz Piotr Krzystek

Rysunki

Teresa Jankowska

Projekt okładki

Teresa Jankowska oraz Studio „ARSS"

Wydawca

Wydawnictwo „SZKICE", Kraków, ul. Fatimska 41 a Wydanie I

Przygotowanie do druku Studio „ARSS", tel. (012) 648 55 10

Druk

Drukarnia „SZKICE", tel. (012) 648 38 45

ISBN 83-901225-7-X

Dzięki współpracy wielu ludzi oddajemy do ręk czytelników tę pracę o krzyżach, figurach i kapliczkach na terenie parafii św. Urbana w Brzeszczach. Niech ta praca przyczyni się do zamyślenia nad historię Brzeszcz, ludźmi którzy tu żyli ich wiarę, czego wyrazem sę te religijne znaki stawiane przez Brzeszczan przy drogach czy wśród pól.

Składam serdeczne podziękowania autorom tekstów, zdjęć i rycin. W sposób szczególny wdzięczność kieruję do pani Zdzisławy Chowańcowej, która bogactwem swej wiedzy o historii Brzeszcz chciała się podzielić z czytelnikami.

Chciałoby się żywić nadzieję, że pamięć o przeszłości będzie owocować w urzędzaniu naszego życia tu i teraz, według wzorów, jakie zostawili nam przodkowie.

Proboszcz Ks. Kazimierz Kulpa

Od wieków już, w pejzaż polskiej wsi wrosły przydrożne krzyże, kapliczki i figury świętych. Te trwalsze, wykonane z piaskowca, trwają setki lat. Drewniane, jeśli nie odnawiane próchnieję i ginę, a wraz z nimi ginie pamięć

0 zdarzeniach które były inspirację do ich fundacji.

W odległych już czasach, kiedy wioski były małe, a domostwa skupione wokół kościoła będź dworu, najczęściej „Boże Męki", bo takie określenie w słownictwie wsi miały wszystkie przydrożne świętki, stawiane były najczęściej za wsią, na rozstajach dróg. Otulone zapachem ziół, witały lub żegnały podróżnych, a stały ciche, samotne, jak modlitwy i zawierzenia, których wysłuchiwały i którym dawały nadzieję.

Na wstępie opisu ich dziejów, należy pokrótce przypomnieć historię naszej wsi i jej kościołów. Według ustnych przekazów naszych rodziców i pradziadów urodzonych w XVIII

1 XIX wieku, Brzeszcze jako wieś osadzone sę już w trzecim miejscu, z trzecim kościołem. Legenda o pierwszym mówi, że stał na „Kramarach", gdzie jedna z tych łęk, ma nazwę „Ołtarz", a wieść ta do okupacji hitlerowskiej była tak żywa, że kilka osób zbierajęcych w tamtej okolicy grzyby, często modliło się przy wyschłym już dziś źródełku. Drugi kościół pod wezwaniem śiu. Otylii, miał być usytuowany naprzeciw dzisiejszego cmentarza. Doszczętnie spalony przez Szwedów, a z nim cała zuioska z dobytkiem pozostawił tylko jako ślad, nazwę tej części Brzeszcz: „Księżowiec" i pole „przy Kościółku". Na trzeci kościół pod wezwaniem św. Urbana, z powodu klęsk zarazy, głodu i dość częstych pożarów domostw ze słomianymi strzechami i związanymi z tym później wielkim ubóstwem, czekali Brzeszczanie ponad dwa wieki.

W tamtych odległych już czasach, w kilku okolicznych wsiach, na krótko przyjęł się kalwinizm. Tu wiara katolicka była jedynę, zwłaszcza że Brzeszcze niegdyś księżęce, od pierzuszej połozuy XV wieku do rozbiorów Polski, zuieś jako jedna z ośmiu w Księstwie Oświęcimsko-Zatorskim, była własnością króla. Zaś jej administratorzy, tak jak król, katolikami.

Brak zułasnej świątyni zmuszał Brzeszczan choć było to bardzo uciążliwe, do udziału we mszach św. w Oświęcim-niu, rzadziej w Jawiszowicach. Nabożeństwa majowe, różańcowe i inne zwyczajowe, na które wzywały dzwony uratowane z „potopu szwedzkiego", a stojące na drewnianej wieży w środku wioski (dziś pomnik Grunwaldu), były zawsze odprawiane przy miejscowych Bożych Mękach.

Nim przypomnimy ich historię, trzeba na początku zaznaczyć, że według przekazu nigdy nie było u nas krzyży, na których wieszało się części ubrania chorych osób, jak też tzw. „krzyży pokutnych". Wszystkie inne to krzyże, figury, kapliczki intencyjne oraz krzyże na grobach zmarłych na zarazę.

Najprawdopodobniej najstarszym ze stojących do dziś świątkiem jest figura wyrzeźbionego w kamieniu Jezusa w cierniowej koronie. Wszystkie sczegóły tej rzeźby jak rękawy, w które wsunięte są dłonie, sznur na szyi, cierniowa korona czy ornamentacja na cokole, są misternie wykonane. Sama figura ma około 1 m wysokości, a z postumentem, na którym stoi, około 2,80 m.

Z inskrypcji trudno dziś odczytać nazwisko fundatora i datę fundacji. Trudno też podać w jakiej intencji była rzeźbiona, gdyż w okolicy, a dokładnie na Borze, który był przez okupanta hitlerowskiego wysiedlony pod lagier nie ma już osób, które mogłyby na jej temat podać więcej konkretnych szczegółów.

Z przekazu ustnego wiadomo tylko, że postawiona została pod koniec XVIII lub w pierwszych latach XIX wieku. Usytuowana na granicy Brzeszcz, blisko skrzyżowania szosy Brzeszcze - Bór - Oświęcim, była przez całe lata punktem, przy którym Brzeszczanie odchodzący w świat za chlebem czy nauką żegnali rodzinną wioskę, równocześnie powierzając w modlitwie dalsze swoje losy Chrystusowi. Również pod „Bożą Męką" żegnano Brzeszczan pątników udających się na pieszą pielgrzymkę (innych niż piesze wtedy nie było) do Częstochowy uroczyście śpiewając po drodze pieśni maryjne.

W dziejach tej figury jest również akcent patriotyczny. W 1920 r. zgromadzili się przy niej ochotnicy z Brzeszcz, legioniści (kilku z nich leży na naszym cmentarzu) i stąd, po modlitwie o odzyskanie niepodległości i szczęśliwy powrót byli odprowadzani przez najbliższych do Oświęcimia, a stamtąd do Krakowa na Oleandry.

Całkiem inny, bo smutny los spotkał figurę w czasie niemieckiej okupacji. Do 1939 roku stała ona po prawej stronie szosy biegnącej z Brzeszcz do Oświęcimia, niedaleko dawnej karczmy, w której w 1445 roku pobierał myto od przejeżdżających kupców książę Janusz. Dziś jest tam przystanek autobusowy na Budach.

Kiedy więźniowie obozu koncentracyjnego pod nadzorem SS-manów porządkowali tamte tereny, figurkę kazano im wrzucić do przepływającej obok Młynówki, a postument rozbić. Całe to zdarzenie widzieli przejeżdżający furmanką po towar do sklepu (wszyscy dziś już nieżyjący) pp. Wojciech Baran, Aleksy Kopijasz i organista z Brzeszcz, Walenty Niesyto.1 Postanowili oni jadąc spowrotem, pod nieobecność SS-manów, zabrać ją do czasu odzyskania wolności.

Na szczególne podkreślenie zasługuje odwaga wszystkich mężczyzn, gdyż załadowanie takiego ciężaru wymagało dłuższego czasu, a przecież w każdej chwili mogli być zauważeni co skończyło by się uwięzieniem wszystkich w lagrze. Wszystko udało się szczęśliwie. Po małych perypetiach z wyszukaniem schowku udało się ją umieścić w skrytce pod schodami chóru w naszym kościele, gdzie przetrwała do końca okupacji.1