Banki, pieniądze, długi. Nieznana prawda o współczesnym systemie finansowym - Jacek Chołoniewski, Paweł Górnik, Mateusz Siekierski - ebook

Banki, pieniądze, długi. Nieznana prawda o współczesnym systemie finansowym ebook

Jacek Chołoniewski, Paweł Górnik, Mateusz Siekierski

0,0
24,78 zł

lub
Opis

System finansowy świata uległ w ciągu ostatnich trzydziestu lat radykalnej, jakościowej zmianie. Pojawił się nowy rodzaj pieniądza – cyfrowy pieniądz bankowy, który już nie jest, jak gotówka, kreowany przez państwowe banki centralne, ale tworzą go z niczego prywatne banki komercyjne. W tej książce przedstawiono konsekwencje tej zmiany, a są one bardzo duże. Niejednokrotnie wręcz szokujące. A przy tym zupełnie nieznane.

Publikacja ta jest przeznaczona dla szerokiego kręgu odbiorców, bo przecież każdy z nas ma do czynienia z pieniędzmi. W szczególności będzie ciekawą lekturą dla osób zainteresowanych lub związanych zawodowo z finansami, bankowością, ekonomią, polityką i rynkami finansowymi. Dla spłacających kredyty, dla pracowników banków każdego szczebla, dziennikarzy, polityków, działaczy społecznych, przedsiębiorców, menedżerów, urzędników państwowych oraz studentów i pracowników naukowych kierunków związanych z ekonomią, finansami i bankowością.

Książka nie wymaga od Czytelnika żadnej specjalistycznej wiedzy, gdyż wszystko jest w niej wyjaśnione od podstaw. Nie oznacza to jednak, iż przedstawia się w niej prawdy oczywiste, ogólnie znane. Przeciwnie, jest to, zarówno co do treści, jak i formy, pozycja oryginalna, nowatorska, i to nie tylko w skali krajowej, ale także światowej. Po jej lekturze staniesz się nie lada ekspertem w dziedzinie finansów i bankowości!

Jednym z tematów poruszanych w książce są tak zwane kredyty frankowe. Autorzy przedstawiają nowy, rozszerzony i pogłębiony punkt widzenia na tę sprawę. Okazuje się, że skala manipulacji czy wręcz oszustw, których dopuściły się polskie banki była jeszcze większa, niż dotąd sądzono.

W lutym 2020 roku wybuchła pandemia koronowirusa covid-19, która wywołała ogólnoświatowy kryzys. Wiedza zawarta w książce pozwoli lepiej zrozumieć zmiany zachodzące w gospodarce i finansach jakie ten kryzys wywołał.

Współczesny świat cierpi na wiele poważnych problemów: powszechny brak pieniędzy, wszechobecne długi, bogactwo i wpływy banków komercyjnych, nieskuteczność działań banków centralnych, dominacja dolara amerykańskiego, euro i innych walut rezerwowych w transakcjach międzynarodowych, narastające nierówności dochodowe, spadek poziomu życia mimo ogromnego postępu technologicznego, powtarzające się globalne kryzysy ekonomiczne. Informacje przedstawione w tej książce pozwalają zrozumieć jaka jest główna przyczyna tych problemów.

Informacje te umożliwiają także zdemaskowanie wielu popularnych, fałszywych twierdzeń na temat finansów, bankowości i gospodarki. I tak, uważa się powszechnie, że przy udzielaniu kredytów banki są jedynie pośrednikami pomiędzy tymi, którzy mają nadmiar pieniędzy, a tymi, którzy mają ich za mało i chcą je pożyczyć. Twierdzi się, że oszczędności przekładają się na inwestycje. Propaguje się pogląd, że państwa mogą wydawać tylko tyle pieniędzy, ile zbiorą z podatków, a jeśli chcą wydawać więcej, to muszą te pieniądze w całości pożyczyć. Narzeka się, że Polacy są rozrzutni i lekkomyślni, bo mocno się zadłużają. Straszy się długiem publicznym, który będą musiały spłacić przyszłe pokolenia. Przedstawia się oprocentowanie kredytów jako sumę wskaźnika WIBOR oraz marży, która jest jedynym zyskiem banku. Wyraża się wdzięczność Unii Europejskiej za hojne dotacje. Panuje ogólne przekonanie, że to państwo kreuje będące w obiegu pieniądze. Tymczasem wszystkie te popularne poglądy, a także wiele innych, są błędne – co pokazano w tej książce.

W książce przedstawiono trzy, popularne w ostatnich latach, plany zmian w systemie finansowym: ideę Pieniądza Suwerennego, plan wprowadzenia Central Bank Digital Currency oraz postulat, aby państwa, zamiast pożyczać pieniądze, same je kreowały i wprowadzały do obiegu (MMT). Główną misją tej książki nie jest jednak promowanie jakichkolwiek scenariuszy reform, ale obiektywne przedstawienie rzeczywistego sposobu działania współczesnego systemu finansowego. Wiedza o tym, jak ten system funkcjonuje umożliwia zrozumienie istoty tych planów.

Autorzy w trakcie pisania zadali Narodowemu Bankowi Polskiemu szereg dociekliwych i ważnych pytań. Odpowiedzi naszego banku centralnego na niektóre z tych pytań znalazły się w ich książce.

Znajduje się też w niej szereg użytecznych i w pełni oryginalnych rysunków (schematów), które bardzo pomagają w zrozumieniu przedstawionych w niej treści.

Słowo a autorach. Jacek Chołoniewski jest niezależnym publicystą ekonomicznym i przedsiębiorcą. Posiada tytuł doktora nauk fizycznych uzyskany na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie w przeszłości pracował naukowo przez kilkanaście lat. Paweł Górnik jest matematykiem finansowym z kilkunastoletnim doświadczeniem w bankowości, absolwentem Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej, na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki. Ukończył studia podyplomowe w dziedzinie bankowości i finansów w Szkole Głównej Handlowej. Mateusz Siekierski jest ekonomistą z doświadczeniem w bankowości inwestycyjnej i doradztwie biznesowym. Ukończył studia na Wydziale Zarządzania na Università Bocconi w Mediolanie.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI
PDF

Liczba stron: 159

Popularność




PIENIĄDZE

Cyfrowy portfel

W dzisiejszych czasach udział gotówki w obiegu, w odniesieniu do wszystkich środków w obiegu (agregat M2, czyli suma pieniędzy i gotówki w obiegu) jest niewielki. W Polsce wynosi on około 15%, w strefie euro 10%, w Japonii 10%, w Szwajcarii 9%, w Wielkiej Brytanii 3%, a w Szwecji już tylko 1%. Co stanowi resztę pieniędzy? Ta reszta, a raczej zdecydowana większość naszych pieniędzy, to bankowe pieniądze cyfrowe, istniejące jedynie jako zapisy w systemach informatycznych banków, w których mamy swoje konta.

Informację o tym, ile mamy cyfrowych pieniędzy, możemy uzyskać wyłącznie przez Internet. No, prawie wyłącznie, bo zawsze można pójść do oddziału swojego banku i zapytać o saldo. Ale i w takim przypadku pracownik banku posłuży się podłączonym do Internetu komputerem, a nie papierowymi księgami. Dawniej, aby sprawdzić, jakimi środkami finansowymi dysponujemy, zaglądaliśmy przede wszystkim do portfeli (i do tylko nam znanych miejsc w naszych mieszkaniach), gdzie znajdowały się banknoty i monety (byty materialne). Teraz pozostaje elektronika i Internet – nasze pieniądze są przede wszystkim bytami cyfrowymi, wirtualnymi, a kontrolę nad ich przechowywaniem i obiegiem sprawują systemy informatyczne banków.

Każdy bank ma u siebie rachunek ze swoimi własnymi pieniędzmi (a raczej bardzo wiele rachunków). Ma on taki sam status jak rachunki jego klientów.

W Polsce pierwsze internetowe systemy bankowe dostępne dla każdego (Inteligo, mBank, Volkswagen Bank) powstały na początku XXI wieku. Wcześniej Polacy mieli tak zwane książeczki oszczędnościowe, na które wpłacali gotówkę, którą chcieli zaoszczędzić lub umieścić w „bezpiecznym miejscu”.

Obecnie nie jest tak, że w bankach mamy swoje oszczędności (czyli pieniądze odkładane na określony cel czy też „na wszelki wypadek”), bądź nadwyżki. Mamy tam po prostu wszystkie swoje pieniądze (oczywiście oprócz gotówki). One „istnieją” tylko tam. I te, które wydajemy na codzienne zakupy, i te, które zamierzamy wydać w przyszłości na jakiś większy zakup. To samo dotyczy firm.

Jednak nie wszyscy się zorientowali, że taka zmiana zaszła, i – przykładowo – czasem słyszy się opinie niektórych ekonomistów, iż polskie przedsiębiorstwa mają za dużo pieniędzy. Opinię taką opiera się na fakcie, że na kontach polskich firm jest około 285 mld zł. Jednak nie są to żadne „wolne środki” polskich firm (które na przykład mogłyby być zainwestowane), gdyż przedsiębiorstwa muszą mieć pieniądze na regulowanie bieżących zobowiązań: wypłaty wynagrodzeń, zapłaty kontrahentom, spłaty rat kredytów, inwestycje, podatki, składki itp. W rzeczywistości polskie firmy odczuwają poważny brak pieniędzy: ich sumaryczne zadłużenie tylko z tytułu zaciągniętych kredytów to 366 mld zł; powszechne są też opóźnienia w płatnościach, czyli tak zwane zatory płatnicze. Zasoby pieniędzy firm jeszcze dodatkowo uszczuplił split payment (Chołoniewski, 2017).

Banki to prywatne firmy, które mogą splajtować. Na wypadek takiego bankructwa istnieje co prawda Bankowy Fundusz Gwarancyjny, ale pokrywa on straty pojedynczego klienta (człowieka, firmy), jedynie do wysokości 100 tysięcy euro, a ogólna kwota, jaką dysponuje, to tylko kilkanaście mld zł, czyli kilkadziesiąt razy mniej niż wartość depozytów w bankach. Ponadto, kwota 100 tys. euro to kwota znaczna dla wielu ludzi (nie wszystkich), natomiast dla średnich i dużych firm (np. elektrowni, szpitali, sieci handlowych) jest ona śmiesznie mała. Nasze cyfrowe pieniądze nie są więc w bankach bezpieczne (patrz przykładowo: Górnik, Chołoniewski, Siekierski, 2019).

Bankowych pieniędzy cyfrowych nie należy mylić z pieniędzmi elektronicznymi, których dotyczy Ustawa o usługach płatniczych. Zgodnie z art. 2 pkt 21a tej ustawy pieniądz elektroniczny oznacza „wartość pieniężną przechowywaną elektronicznie, w tym magnetycznie, wydawaną, z obowiązkiem jej wykupu, w celu dokonywania transakcji płatniczych, akceptowaną przez podmioty inne niż wyłącznie wydawca pieniądza elektronicznego”. Pieniędzmi elektronicznymi są m.in. karty przedpłacone (prepaid), np. karty podarunkowe.

Transfery pieniędzy

Dawniej, w dniu wypłat pensji, jeździły z banków do zakładów pracy konwoje z gotówką, a z dużych sklepów (np. sieć Domów Towarowych Centrum w dużych miastach) co wieczór, po ich zamknięciu, ruszały konwoje w odwrotnym kierunku. Dzisiaj pensje przekazuje się wprost na konta bankowe pracowników, za zakupy w sklepie płaci się kartą, a za zakupy w sklepie internetowym – przelewem. Firmy regulują swoje należności przelewami z konta na konto (przy transakcjach powyżej 15 tys. złotych muszą tak robić).

Transfery pieniędzy są więc dokonywane wewnątrz systemu bankowego, na który składają się wszystkie banki. Pieniądze nie wychodzą poza ten system.

Transfery pieniędzy są dokonywane przez systemy informatyczne banków w bardzo prosty sposób: z jednego konta odejmuje się (od sumy zgromadzonych tam pieniędzy) odpowiednią kwotę, a na drugim koncie dodaje tę samą kwotę (do sumy znajdujących się tam dotychczas pieniędzy). Jest to więc prosta arytmetyka. Jeśli transfer pieniędzy (przelew) jest wykonywany pomiędzy dwoma rachunkami prowadzonymi w tym samym banku, to bank wykonuje go w swoim własnym systemie informatycznym. Jeśli rachunki przekazującego pieniądze (np. klienta sklepu) i otrzymującego pieniądze (np. sklepu) są w dwóch różnych bankach, to wtedy te banki muszą się ze sobą skomunikować. W Polsce komunikację tę zapewnia system ELIXIR.

Banki kreują pieniądze przy udzielaniu kredytów

Oprócz funkcji „przechowywania” cyfrowych pieniędzy na kontach i realizacji ich transferów (przelewów) z konta na konto, banki udzielają ponadto kredytów. Kwoty cyfrowych pieniędzy na te kredyty banki tworzą z niczego. To stwierdzenie nie jest przenośnią, przesadą czy przybliżeniem – należy je traktować jak najbardziej dosłownie.

Jako podstawowe źródło informacji na temat kreacji pieniędzy z niczego przez banki można uznać publikacje banku centralnego Anglii „Money creation in the modern economy” (McLeay, Radia, Thomas 2014a, 2014b) oraz banku centralnego Niemiec „The role of banks, non-banks and the central bank in the money creation process” (Deutsche Bundesbank 2017). Inne, wybrane, zagraniczne publikacje na ten temat: Thoroddsen, Sigurjónsson (2016), Ravn (2015), Werner (2014, 2015), Wolf (2014a, 2014b), Gross, Siebenbrunner (2019), Cliffe, Brosens (2018), McMillan (2014), Jakab, Kumhof (2015), Bolton (2017). Wybrane publikacje polskojęzyczne: Jaworski (2010), Szewczak (2016), Kapuściński i inni (2016), Chołoniewski (2018).

Fakt kreowania pieniędzy przez banki w procesie udzielania kredytów można też dodatkowo potwierdzić i dowiedzieć się, jaka jest jego skala w polskim systemie bankowym, zapoznając się z zawartością pliku podaz_bilansowa.xlsx publikowanego w Internecie przez Narodowy Bank Polski. Plik ten jest aktualizowany co miesiąc krocząco, czyli zawiera też dane dotyczące poprzednich, pojedynczych miesięcy, począwszy od grudnia 1996. Otóż w zakładce CK („Czynniki Kreacji” pieniądza) tego pliku, w kolumnie G z nagłówkiem „Kredyty i inne należności / Gospodarstwa domowe” podano kwotę 754 mld zł. Wynika z tego, że udzielając kredytów ludziom, działające w Polsce banki wykreowały te pieniądze z niczego. Z kolei w kolumnie I z nagłówkiem „Kredyty i inne należności / Przedsiębiorstwa niefinansowe” podano kwotę 366 mld zł. Wynika z tego, że udzielając kredytów firmom, banki w Polsce również wykreowały te pieniądze z niczego. Kwoty udzielonych kredytów były o wiele większe – powyższe kwoty uwzględniają jedynie te kredyty (a raczej ich części), które jeszcze nie zostały spłacone.

Łączna kwota pieniędzy wykreowanych przez banki w ten sposób to 1120 mld zł, a więc niewiele mniej niż wartość środków finansowych będących w obiegu (agregat M2), która wynosi 1477 mld zł.

Klient, któremu bank udzielił kredytu, musi spłacić nie tylko jego wartość nominalną (kapitał), ale także odsetki, prowizje, opłaty, ubezpieczenia i inne należności.

Każdy klient banku, który w przeszłości zaciągnął jakiś kredyt i jeszcze go do końca nie spłacił, ma w tym banku konto kredytowe, na którym jest zapisane, ile wynosi kwota, która jeszcze pozostała do spłaty. Konto to bank zakłada w momencie uruchomienia kredytu, a likwidować powinien w momencie spłacenia ostatniej raty oraz wszystkich odsetek i opłat.

W momencie udzielenia kredytu na daną kwotę mają miejsce dwa zdarzenia: bank zapisuje tę kwotę na rachunku kredytobiorcy (jako jego depozyt, pieniądze, którymi klient może dysponować) oraz równocześnie otwiera dla niego rachunek kredytowy i zapisuję tę kwotę na tym koncie kredytowym (jako dług, kwotę, którą musi zwrócić).

W systemie informatycznym banku jest też zapisywana informacja o datach spłaty poszczególnych rat kredytu i ich wysokości oraz o wysokości należnych bankowi, towarzyszących poszczególnym ratom, odsetek, prowizji, opłat i ubezpieczeń.

Przykładowo: bank udziela klientowi kredytu w wysokości 2000 zł (np. na kupno telewizora). Dodaje wtedy do konta klienta 2000 zł (w tym momencie następuje kreacja pieniędzy), a równocześnie otwiera mu rachunek kredytowy i zapisuje na nim 2000 zł długu. Klient idzie do sklepu i kupuje telewizor za te pożyczone 2000 zł, płacąc kartą, co powoduje, że 2000 zł przepływa z konta klienta na konto sklepu. Klient używa nowego telewizora i spłaca kolejne raty kredytu powiększone o odsetki i inne opłaty.

Co się dzieje w momencie spłaty przez klienta kolejnej raty kredytu, na którą składa się część pożyczonej kwoty (rata kapitałowa) oraz inne należności (odsetki, prowizje, opłaty i ubezpieczenia)? Otóż pieniądze przypadające na ratę kapitałową znikają. Zatem, jak widać, z jednej strony pieniądze dla kredytobiorcy są tworzone przez banki z niczego, a z drugiej – w momencie spłaty następuje ich zniknięcie. Ale dotyczy to tylko raty kapitałowej, gdyż pieniądze pokrywające odsetki i inne należności nie znikają, tylko trafiają na konto z pieniędzmi, które bank ma u siebie. Stanowią one zysk banku.

Banki nie pożyczają pieniędzy swoich klientów (ich depozytów, oszczędności), aby udzielać kolejnych kredytów, a tworzą nowe, nieistniejące wcześniej, pieniądze z niczego, w momencie udzielania tych kredytów. Dlatego, jeśli bank udzielił komuś kolejnego kredytu, to z powodu tej operacji ilość pieniędzy, jakie posiadają jego inni klienci, nie zmniejsza się choćby o złotówkę.

Większość ludzi sądzi, że banki są pośrednikami pomiędzy tymi, którzy mają za mało pieniędzy na planowane zakupy, a tymi, którzy je zaoszczędzili. Tymczasem prawda jest taka, że gdy bank udziela kredytu, to tej „drugiej strony” nie ma. Są nią same banki, które jednak nie pożyczają pieniędzy swoich klientów, ale tworzą od zera nowe pieniądze na te pożyczki. Nie ma więc także uzasadnienia inne popularne twierdzenie, że aby firmy mogły pożyczać od banków pieniądze na inwestycje, to inne firmy i ludzie muszą posiadać oszczędności w bankach (że „oszczędności” umożliwiają inwestycje). Oczywiście jeśli jakaś firma ma swoje własne oszczędności, to może ich użyć do inwestowania.

Jak widzimy, banki nie tylko przechowują cyfrowe pieniądze w swoich systemach informatycznych, ale także przy pomocy tych systemów je kreują, co uzasadnia, by pieniądze te nazywać bankowymi (bank money), gdyż są ku temu aż dwa powody.

Pojęcie pieniądza bankowego jest też używane w fachowej, profesjonalnej literaturze prawniczej, i to w identycznym znaczeniu, jak w niniejszej książce. Przykładowo autor podręcznika „Prawo bankowe” (Ofiarski, 2017) posługuje się pojęciem „pieniądz bankowy”, o którym pisze, że „nie jest emitowany przez NBP i nie występuje w postaci znaków pieniężnych, a jedynie w formie jednostek pieniężnych”. Ponadto pojęcie „pieniądz bankowy” można znaleźć w Encyklopedii PWN (Morawski, 2020), gdzie jest on opisany jako „pieniądz zapisany na rachunkach bankowych, kreowany przez banki poprzez udzielanie kredytów”.

Sposób działania banków różni się zasadniczo od tego, jaki stosują firmy pożyczkowe. Firmy te nie mają prawa do kreowania pieniędzy, więc aby udzielić pożyczki, najpierw muszą posiadać pieniądze, które chcą pożyczyć (na bardzo wysoki procent).

REZERWY

Rezerwy, czyli drugi obieg

Opisaliśmy powyżej sposób działania banków, który jest bardzo prosty: banki przechowują nasze (cyfrowe, bankowe) pieniądze w swoich systemach informatycznych, wykonują ich przelewy z konta na konto oraz udzielają kredytów, tworząc na nie pieniądze z niczego, które znikają w momencie ich spłaty (w części przypadającej na spłatę kapitału). Jednak to nie wszystko.

Otóż każdy bank operuje nie tylko bankowymi pieniędzmi cyfrowymi swoich klientów i swoimi własnymi, ale posiada też tak zwane rezerwy (bank reserves). Rezerwy zwane są też płynnością (liquidity). Dlatego, jeśli bank ma dużo rezerw, to mówi się, że posiada dużą płynność.

Poza bankami rezerwami operują instytucje państwowe (w tym budżet) oraz bank centralny. Dostępu do rezerw nie mają ludzie ani firmy, które mogą się posługiwać wyłącznie pieniędzmi (a także gotówką).

Rezerwy tworzy bank centralny z niczego na zasadzie wyłączności i dlatego są też one nazywane pieniądzem banku centralnego (central bank money). Kreowanie rezerw przez bank centralny jest zupełnie darmowe. Ich kreacja nie zmniejsza żadnych zasobów państwowych czy prywatnych. W szczególności nie obciąża budżetu państwa. Nie jest wykonywana na „koszt podatnika”. Bank centralny jest jednym z organów państwa, w którym działa. W Polsce jego status określa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Zatem rezerwy są bytem tworzonym przez państwo. W przeciwieństwie do pieniędzy, które są tworzone przez banki, a więc prywatne firmy. Zdolność do kreacji rezerw, jaką mają banki centralne, można też postrzegać jako fakt, że mają one tych rezerw nieskończoną ilość.

Kwoty rezerw, które należą do banków i instytucji państwowych, są zapisane i rozliczane w systemie informatycznym banku centralnego. Rezerwy, podobnie jak pieniądze, są więc bytem cyfrowym – istnieją wyłącznie jako cyfrowe zapisy w pamięci komputerów banku centralnego. Banki, instytucje państwowe (w tym budżet) oraz bank centralny tworzą tzw. rynek międzybankowy (interbank market). Wszelkie transakcje na tym rynku są rozliczane w rezerwach, a nie w pieniądzach (które na tym rynku nie mają zastosowania).

Rezerwy to w istocie cyfrowa postać gotówki. Do tego tematu powrócimy w następnym rozdziale.

Nie da się przekształcać („wymieniać”) rezerw na pieniądze i odwrotnie. Rezerwy i pieniądze tworzą dwa zupełnie niezależne od siebie obiegi środków, pomiędzy którymi nie ma bezpośredniego „połączenia”. Dlatego mówi się o podwójnym obiegu środków. Sytuacja jest podobna, jak, na przykład, w przypadku wody i benzyny: oba są płynami, ich ilość wyraża się w litrach, ale nie da się ich przekształcać jedno w drugie.

Każdy bank posiada co najmniej tyle rachunków z pieniędzmi, ilu ma klientów (plus swoje własne rachunki). Natomiast rachunek z rezerwami każdy bank ma tylko jeden – i jest na nim zapisana jedna (choć oczywiście zmienna w czasie) kwota.

Rezerwy, w przeciwieństwie do pieniędzy, są trwałe, w tym sensie, że przy wszelkich transakcjach pomiędzy bankami i instytucjami państwowymi rezerwy nie znikają ani się nie pojawiają – jedynie zmieniają właściciela. Nie dotyczy to jednak transakcji banków i instytucji państwowych z bankiem centralnym, który może zarówno kreować jak i absorbować rezerwy.

Jak widzimy, rezerwy różnią się zasadniczo od pieniędzy. Tych różnic jest tak dużo, że, aby uniknąć nieporozumień, często, w odniesieniu do rezerw, nie używa się określenia „pieniądze” (taką zasadę przyjęliśmy też w tej książce).

Ilość pieniędzy w obiegu, czyli tych, które są na kontach w bankach plus gotówka w obiegu, to tak zwany agregat monetarny M2. W skład tego wskaźnika nie wchodzą rezerwy. Z tego punktu widzenia rezerwy nie tylko nie powinny być nazywane pieniędzmi, ale wręcz nimi nie są.

Polskie banki mają generalnie nadmiar rezerw w stosunku do potrzeb, co nazywa się nadpłynnością (overliquidity). Na istnienie tej nadpłynności wskazuje m.in. fakt, że obecnie w ich posiadaniu są emitowane przez NBP bony pieniężne o wartości około 77 mld zł (źródło: NPB, plik bilans_nbp.xlsx, kolumna G „Emisja dłużnych papierów wartościowych”). Zakup tych bonów przez banki za rezerwy można by nazwać „parkowaniem” tych rezerw (analogia do parkowania samochodu, co następuje wtedy, gdy nie jest on używany).