Autorki. Obrazek sceniczny w jednym akcie - Henryk Sienkiewicz - ebook

Autorki. Obrazek sceniczny w jednym akcie ebook

Henryk Sienkiewicz

0,0
9,90 zł

lub
Opis

Henryk Sienkiewicz to nie tylko autor niezapomnianych powieści i nowel, lecz także twórca sztuk scenicznych. Laureat literackiej Nagrody Nobla był także świetnym dramaturgiem.

Sztuka „Autorki” ukazuje dwie dwunastoletnie siostry cioteczne – Marynię i Helenkę. Panny postanowiły napisać nieprzyzwoitą powieść, wydać ją drukiem, a następnie zabawić się w dorosłych, którzy odebraliby im tę lekturę jako niedozwoloną dla młodzieży.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 11




Henryk Sienkiewicz
Autorki
Warszawa 2016
Osoby

Osoby

MARYNIA i HELENKA – (rok dwunasty) siostry cioteczne

PANI JOANNA – ciotka dziewczynek i opiekunka Maryni, młoda wdowa

STEFAN – poeta

Scena przedstawia pokój na dole, z boku szklane drzwi otwarte na ogródek.

Scena I

HELENKA, MARYNIA

HELENKA

wchodząc

Dobry wieczór, Maryniu. Ach, jak tu pachnie!

Całują się.

MARYNIA

Dobry wieczór. Pachnie, bo drzwi otwarte, a jaśminy w ogródku rozkwitły. Dobrze, żeś przyszła. Czekam na ciebie od godziny.

HELENKA

Przyszłam, bo dziś moja kolej. Ale czemu ty masz minkę taką strapioną?

MARYNIA

Jak nie mam być strapiona, kiedy zawsze jest to samo...

HELENKA

Co jest to samo?

MARYNIA

To, że ciocia Joasia ciągle uważa mnie za dziecko.

HELENKA

Myślisz, że moja mama i tatuś patrzą na mnie inaczej?

MARYNIA

Mieć dwunasty rok i być strzeżoną jak pięcioletnie bebé – tego człowiek doprawdy nie może już wytrzymać... Cioci ani do głowy nie przyjdzie, że ja już prawie wszystko wiem, a czego nie wiem, to się domyślam.

HELENKA

żywo

Domyślasz się? – czego? Czego?!

MARYNIA

Oho! różnych rzeczy! A ty nie?

HELENKA

Naturalnie! tylko... żeby tak zupełnie na pewno...

MARYNIA

Na pewno to i ja nie; w każdym jednak razie wiem już tyle, że mogę wszystko czytać, a tymczasem ciocia chce, bym czytała powiastki dla dzieci...

HELENKA

Czy znowu dostałaś jaką burę za czytanie?

MARYNIA

A jakże! Wczoraj wyciągnęłam z szafy bardzo zajmującą powieść pt. „Syn naturalny”. Zaczęłam czytać. Ledwie jednak przeczytałam kilka stronic, nadeszła ciocia, odebrała mi książkę i zmyła mi głowę, co się nazywa...

HELENKA

„Syn naturalny” – to musi być ogromnie ciekawe... Ale co to jest syn naturalny?

MARYNIA

z wahaniem

Naturalny... to... to z pewnością nie jest sztuczny...

HELENKA

A co to jest sztuczny?

MARYNIA

Sztuczny, to znów... to... to... to...

HELENKA

Widzisz. A mówiłaś, że się wszystkiego domyślasz!

MARYNIA

Bo też się domyślam. Naturalny to jest niezawodnie taki, który się urodzi po ślubie, a sztuczny to taki, co przedtem.

HELENKA

Niezawodnie. Niezawodnie tak musi być, ale w takim razie my obie mogłybyśmy mieć tylko synów sztucznych. Powiedz, chciałabyś mieć sztucznego syna?

MARYNIA

Bardzo! byle się urodził z ładnym foksterierem!

HELENKA

A ja chciałabym mieć od razu dwóch synów i dwa foksteriery!

MARYNIA

Prawda, że byłoby to jeszcze weselej.

HELENKA

A czy się to kiedy zdarzyło?

MARYNIA

Między znajomymi to sobie nie przypominam...

HELENKA

I ja nie. Nie słyszałam nawet, żeby jaka panienka miała choćby tylko jednego syna... nie mówiąc już o foksterierze...

MARYNIA

Co prawda, to i ja nie...

HELENKA

Słuchaj, Maryniu, a jeżeli ty się źle domyślasz i jeśli sztuczny syn to jest po prostu lalka?

MARYNIA

W takim razie niech go sobie ma jaka inna. Ja jestem na to za duża, żeby się bawić lalkami.

HELENKA

Koniec końcem nic nie wiemy.

MARYNIA

Gdyby ciocia pozwoliła mi przeczytać tego „Syna naturalnego”, domyśliłabym się na pewno, co jest sztuczny, ale tak...

HELENKA

To się zakradnij do szafy i przeczytaj...

MARYNIA

Ale!... Kiedy miałam dać słowo, że bez wiedzy cioci nie zabiorę z szafy żądnej książki.

HELENKA

Skoro dałaś słowo, to co innego!

Milczenie.

MARYNIA

Ach, jaka to bieda, że ja tę ciocię tak szczerze kocham! bo żeby nie to, to bym jej nienawidziła. Ale ona i ładna, i taka dobra! Jak miałam odrę, to przez cały czas przesiadywała na fotelu przy moim łóżku... dzień i noc... I taka dobra...

HELENKA

Jak mój tatuś.

MARYNIA

A jednak w naszym wieku nie podobna pozwolić, żeby nam kto wydzielał, co mamy czytać, jak dzieciom wydziela się cukierki – z obawy, by się nie przejadły.

HELENKA

Ogromnie przykro i całkiem niestosownie.

MARYNIA

I powiedzieć, że nie ma na to rady...

HELENKA

Czekaj! A może jest!

MARYNIA

Jaka? jaka?...

HELENKA

po namyśle

Tak, może to poskutkuje. Przyszła mi do głowy jedna myśl.

MARYNIA

To mów prędko!

HELENKA

Napiszmy powieść!

MARYNIA

Powieść?

HELENKA

Tak, ale taką powieść, że to okropność! – i poślijmy ją do druku. Słyszałaś, jak pan Stefan mówił, że gazety ogromnie potrzebują i krótkich, i długich powieści, więc cokolwiek im poślemy, to zaraz wydrukują...

MARYNIA

podskakując

Ślicznie! cudownie...

po chwili

Ale co to się ma do pozwolenia na czytanie innych powieści?...

HELENKA

Nie rozumiesz? Jak nasza powieść zacznie wychodzić, twoja ciocia i moi tatusiowie powiedzą, że to rzecz nie dla nas, i nie pozwolą nam czytać, a wtedy weźmiemy się pod boki i oświadczymy, że autorkami jesteśmy my!

MARYNIA

Cudownie! O, to będzie zabawa!

HELENKA

I potem, oczywiście, będziemy mogły już wszystko czytać.

MARYNIA

Brawo, brawo! piszmy powieść.

Chwytają się za ręce i tańczą.

HELENKA

Piszmy powieść, zacznijmy zaraz...

MARYNIA

Siadajmy!

Siadają po obu stronach stolika i chwytają za papier i pióra.

HELENKA

Jak się będzie nazywał bohater?

MARYNIA

Kto?... Bohater?

HELENKA

Nie rozumiesz? Ten, który się będzie kochał!

MARYNIA

Rozumiem wybornie. Niech się nazywa Juliusz.

HELENKA

Owszem, śliczne imię! A ona?

MARYNIA

Idalia!

HELENKA

Niech będzie Idalia – Juliusz i Idalia! Więc piszmy.

Obie poczynają gryźć pióra i patrzą w sufit.

MARYNIA

kładąc pióro

Dobrze. A co będzie, jeśli nam pozwolą czytać naszą powieść?

HELENKA

Jest i na to rada.

MARYNIA

Jaka?

HELENKA

Oto powieść musi być okropnie nieprzyzwoita.

MARYNIA

Prawda, prawda! To jest rada! Więc piszmy!

HELENKA

Ja proponuję tak zacząć: Juliusz i Idalia zaledwie się na balu spotkali, zaraz zaczęli być okropnie nieprzyzwoici...

MARYNIA

Dobrze... Tylko... widzisz, pierwej musieli się poznać, rozmawiać ze sobą i pokochać się... Wiem na pewno, że bez miłości nie ma powieści.

HELENKA

O, i ja to wiem doskonale. Więc niech będzie tak: Juliusz i Idalia naprzód się poznali, następnie rozmawiali, potem się pokochali, a potem zaczęli być...

Piszą.

MARYNIA

Ale trzeba się namyślić, co oni nieprzyzwoitego mają robić.

HELENKA

Niech się, na przykład, pocałują.

MARYNIA

Wielka rzecz! Pan Stefan całuje mnie w głowę, a ciocię w rękę, i to zawsze trzy razy, raz po raz.

HELENKA

A jeśli się pocałują w usta?

MARYNIA

Tak. Myślę, że za pierwszym razem to byłoby dość nieprzyzwoite. Ale co dalej?

HELENKA

Jak to: co dalej?

MARYNIA

Bo widzisz, to wszystko stanowi co najwięcej trzy wiersze, a przecie powieść musi mieć najmniej tom.

HELENKA

Prawda. Pomyślimy, co można dalej nieprzyzwoitego zrobić...

Gryzą pióra i patrzą w sufit.

MARYNIA

...Można się, na przykład, uściskać...

HELENKA

potrząsa głową

To się robi zawsze za jedną drogą. Jak ty przychodzisz do mnie albo ja do ciebie i jak się całujemy, to się przy tym i ściskamy.

MARYNIA

Prawda. To trzeba wymyślić coś takiego, co się robi po pocałowaniu się i po uściskaniu...

patrzy w sufit, po czym nieśmiało

Może by zabrali dla siebie cały tort przeznaczony dla wszystkich...

HELENKA

Fe! jak małe dzieci... To byłoby łakomstwo, a nie miłość...

MARYNIA

Tak... Trzeba koniecznie, żeby zrobili coś nieprzyzwoitego z miłości.

HELENKA

Ale co?

MARYNIA

z westchnieniem

To wcale nie jest łatwo pisać powieść!

HELENKA

Powieściopisarze jednak sobie z tym radzą.

MARYNIA

A gdyby zapytać pana Stefana? Jak on przychodzi, to ciocia, zanim do niego wyjdzie, zawsze przyczesuje się przed lustrem, więc byłby czas go spytać. Nie powiem mu, że piszemy powieść, tylko zapytam się, co się robi po pocałowaniu i uściskaniu...

HELENKA

trąc czoło

W głowę zachodzę, co można jeszcze potem zrobić. Ale pan Stefan nie jest powieściopisarzem, tylko poetą, więc może także nie wie... Takie rzeczy wiedzą najlepiej powieściopisarze. Zresztą, pewno by się domyślił, że my coś majstrujemy. Ale czekaj!... Wiem!

MARYNIA

Co? co?

HELENKA

Napiszmy tak: Juliusz i Idalia naprzód się poznali i pokochali, potem zaczęli być nieprzyzwoici, a następnie on ją uwiódł.

MARYNIA

Co to znaczy?...

HELENKA

Tego już dokładnie nie wiem, ale powiem ci, jak to było. Raz tatuś czytał mamusi głośno jakąś powieść, a ja siedziałam w drugim pokoju i wyraźnie słyszałam takie zdanie: „Po nieszczęsnym dniu, w którym Alfred uwiódł Magdalenę...” A mamusia zaraz przerwała czytanie i powiada: „Uważaj, Helenka jest obok”. Z tego miarkuję, że to jest coś, czego nam wiedzieć nie wolno.

MARYNIA

A mnie się zdaje, że uwieść to jest to samo, co wywieźć albo zawieźć, czyli pojechać gdzieś razem...

HELENKA

Pojechać – to chyba ogromnie daleko. Ale myślę, że to musi być coś gorszego.

MARYNIA

Słyszałam, że państwo młodzi prawie zawsze wyjeżdżają po ślubie za granicę, a więc daleko. To taki zwyczaj.

HELENKA

W ostatecznym razie możemy napisać tak: Juliusz i Idalia po poznaniu się i pokochaniu, i różnych nieprzyzwoitościach pożenili się, a potem on ją uwiódł.

MARYNIA

A jeśli to taki zwyczaj, to nie ma w tym nic osobliwego.

HELENKA

A po cóż by mama mówiła: „Uważaj, Helenka jest obok”?

MARYNIA

trąc czoło

Ach, żeby to kto chciał kogo przy nas uwieść albo nawet którą z nas. Wiedziałybyśmy przynajmniej, co to jest...

HELENKA

Trzeba się o to postarać...

Słychać dzwonek.

MARYNIA

Dzwonek! To pan Stefan.

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.