Aria motyla - Gucewicz Krystyna - ebook

Aria motyla ebook

Gucewicz Krystyna

0,0
23,92 zł

lub
Opis

„W wierszach Krystyny Gucewicz jest dużo czułości, zatrzymują się nad prostotą świata i uczuć, na chwilę wyłączając jego zgiełk. Dużo jest zachwytu i uważności, która dostrzega łzy idącego po linie. To jeden z tych obrazów, które nie chcą wyjść z głowy. Bo linoskoczek – być może jak sama poetka – żyje nigdzie chociaż tu i teraz, smakując lato i opium mirabelek. Coś poważnego stoi za tymi kruchymi wierszami, coś trwałego za ich zapatrzeniem. Zatrzymanie serca? Przebudzenie? Powrót? Wiersze Krystyny Gucewicz nie czekają na koniec świata, przeczuwam, że one się z końca świata narodziły”.

Remigiusz Grzela

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 18




Projekt okładki i stron tytułowych:

Magda Błażków – KreacjaPro;

dyrektor artystyczny – Andrzej Pągowski

Ilustracje: Andrzej Pągowski

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Urszula Lewandowska

© by Krystyna Gucewicz-Przybora

© for this edition by MUZA SA, Warszawa 2020

ISBN 978-83-287-1561-5

Warszawskie Wydawnictwo Literackie

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2020

Zawsze jest raczej COŚ niż NIC

Gottfried Wilhelm Leibniz

Krótka historia ludzkości

Na początku był raj.

I Adam zakochał się w Ewie.

A Ewa pokochała węża.

Nie było jeszcze rozwodów.

Pan Bóg to widział i zagrzmiał.

Skutki mamy do dziś.

Wciąż

Całuję cię tęsknotą i pragnieniem.

Ile to lat?

Pamiętasz serce wycięte w korze dębu

kradzione pocałunki chowane po kątach

dotyk gorący od pieszczoty, szept snów

galop miłości na złotych wydmach

malinowe słońce i afrodyzjak lata.

Podarowałeś mi wtedy śpiew ptaka

moja dusza wciąż tańczy.

Protest song

Nie chcę

żebyś był tylko wspomnieniem

natchnieniem duszy

serca kamieniem

nie chcę byś był echem

cieniem, westchnieniem snu

marzeniem nocy.

I nie chcę innych ust.

Tlen

W twoich biodrach ciągle jest blues

muzyka rozkoszy, uniesienie, głód

w twoich udach ciągle jest żar

mrok posągów, upojenie lotem.

Na krawędzi nocy delikatnie

rozchylasz sen palcami pianisty

grasz vivace na mojej skórze –

arcydzieło, znieczulenie, tlen.

Zamykam oczy.

W twoich ustach usypia cisza.

Dobrze mi z tym.

Szczęściara

Znalazłam czterolistną koniczynę –

ciebie.

Jestem szczęśliwa.

W Orłowie

Słony smak lata, opium mirabelek

spokój leniwie pełznie pod górę

czeka na dzień, czeka na noc

na powrót kochanka

niewzruszone morze lśni tajemnicą losu

wystarczy skrzydło mewy żeby zasłonić cień –

ktoś zawsze jest po drugiej stronie księżyca

idę bezbronna, bosa

układam wspomnienia z piasku

zbieram kamienie na plaży

tej samej, co kiedyś

przyszywam dawne dni

prawie nic się nie zmieniło

molo, bulwar, brzoza, śmiech

łajba o zmierzchu, słońce na wynos

radość o świcie, my

tu nawet wróble chodzą piechotą.

Czas się nie spieszy

czeka na miłość.

Po prostu

Tkwisz w porach mojej skóry

jesteś jak słońce w deszczu

sedno, esencja kosmosu

wcale się tobą nie zachwycam

po prostu

moja dusza cię potrzebuje.

Pod niebem Chagalla

Noc jak walc, kołysanka

budzą się oddechy

dyskretnie wdrapują na ramiona

tańczą

uśpione jeszcze a już

kipią pożądaniem

moje serce umiera i zmartwychwstaje