Alicja - Roman Honet - ebook

Alicja ebook

Roman Honet

3,0
10,25 zł

lub
Opis

Mocny, niezwykle dojrzały debiut Romana Honeta, w którym jak w soczewce skupiają się tematy i obszary zainteresowań pojawiające się też w późniejszych książkach. W tomie Alicja, który swą premierę miał w 1996 roku, przez wiersze przechodzi śmierć w bardziej lub mniej widoczny sposób, jest w nich coś dusznego, onirycznego, co pomimo trwogi wciąga czytelnika w tę gęstą rzeczywistość, w przeszłość, w mrok.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 15

Oceny
3,0 (1 ocena)
0
0
1
0
0



Roman Honet

alicja

Biuro Literackie • Wrocław 2015

Roman Honet: alicja

Projekt okładki: Wojtek Świerdzewski

Korekta: Anna Krzywania

Projekt typograficzny i skład wersji elektronicznej: Mateusz Martyn

Copyright © by Roman Honet

Copyright © by Biuro Literackie, 2015

Biuro Literackie

Przejście Garncarskie 2, 50-107 Wrocław

tel. 71 346 01 42, [email protected]

www.biuroliterackie.pl

ISBN 978-83-65358-21-9

Wszelkie powielanie lub wykorzystywanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż jednorazowe pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Spis wierszy

a. epilog

[całopalne ofiary z pokrzyw]

celan, wytrwały luty

pozorne asocjacje

[przyciśnięta do poduszki głowa pęcznieje]

była taka ulica

podniecające zestawy

[fermentacja śliwek, gruszek]

list do j.l.

oceany, zgony

zanim przywloką

córki karstenów

szkocja, chłopiec ze srebrnym guzikiem

[bywały jeszcze obserwatoria gwiazd]

alicja

wnętrze, kolory

dzień szósty

zachód, oczekiwanie

krzyże, komory

miasto, którego nie ma

mieliśmy kilkaset sióstr i braci

vaterland

[ziemia mała jak kropla deszczu]

[języki niebieskich płomieni]

lipiec 1991

[od traw zaczyna się przelewać ciemność]

everyman

[pochyl się]

piosenka prosto z ust

nad miastem

głód

motyle

ostatni list przed ogrodem

powroty, raj

pożegnanie rzeki

będziemy wracać w każde takie miejsce

tam

alicja po drugiej stronie

a. epilog

od wczoraj nie mam robaków. szron trzeszczy,

szeleści w drzewach ten stanowczy mówca,

niewiadomego pochodzenia, cicho.

mam wypłukany żołądek, kiedy przedstawiam jej agrest

i kwiat – otwarte, gorzkie naczynia.

nie mam robaków, a jakbyśmy widzieli się

w innym wymiarze, sączyli inną przestrzeń

przez miętowe szklanki. wczoraj – mówi

i przekrzywia głowę jak błysk

rudej łyżki. tutaj, o piętro niżej, kiedy w deszczu

roztapiały się sylwetki kobiet – tamta śmierć

z mlecznymi warkoczami śluzu w oczach.

to było. zamglone szyby przylepione do krawężników,

te wszystkie miejsca pobielone,

pochlapane wapnem

[całopalne ofiary z pokrzyw]

całopalne ofiary z pokrzyw,

brązowych fotografii o twarzach

pełnych potu i wielkich liter.

pryzma