Algorytmy zwierząt. Ewolucja a tajemnica zadziwiających instynktów - Cassell Eric - ebook + książka

Algorytmy zwierząt. Ewolucja a tajemnica zadziwiających instynktów ebook

Cassell Eric

0,0

Opis

Skąd u niektórych ptaków, żółwi i owadów umiejętności nawigacyjne mogące konkurować z najlepszymi technologiami stworzonymi przez człowieka? Kto lub co nauczyło pszczołę miodną tańca, a jej towarzyszki z ula – odczytywania złożonego przesłania tego tańca? W jaki sposób termity opanowały wprawiające w osłupienie doświadczonych architektów strategie pasywnego ogrzewania i chłodzenia? Autor książki „Algorytmy zwierząt” Eric Cassell analizuje najnowsze dane naukowe, aby ocenić, czy darwinowskie twierdzenie o pochodzeniu złożonych instynktów na drodze stopniowych zmian wytrzymuje próbę czasu. Jeśli nie, to czy istnieje lepsze wyjaśnienie? W pracy „O powstawaniu gatunków” Karol Darwin przyznał, że te instynkty są „tak dziwne”, że sama tajemnica ich powstania prawdopodobnie wyda się wielu czytelnikom „trudnością wystarczającą do obalenia całej mojej teorii”. Książka Cassella prowadzi do wniosku, że ta trudność nie zniknęła, ale jest dużo większym wyzwaniem dla teorii ewolucji, niż zakładał Darwin.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 377

Rok wydania: 2023

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ty­tuł ory­gi­nałuAni­mal Al­go­ri­thms: Evo­lu­tion and the My­ste­rious Ori­gin of In­ge­nious In­stincts
Co­py­ri­ght © 2021 by Di­sco­very In­sti­tute. All Ri­ghts Re­se­rved Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2023
Prze­kładWE­RO­NIKA KO­KOT
Re­dak­tor na­ukowy se­riiprof. dr hab. KA­ZI­MIERZ JOD­KOW­SKI
Re­dak­tor pro­wa­dzącyJA­CEK FRON­CZAK
Re­dak­cja me­ry­to­rycznadr GRZE­GORZ NO­WAK
Re­dak­cja ję­zy­kowaJO­ANNA MO­RAW­SKA
Ko­rektaSYL­WIA KO­ZAK-ŚMIECH
Pro­jekt okładkiJA­DWIGA TO­PO­LOW­SKA
Pro­jekt gra­ficznyMA­RIA RO­SŁO­NIEC
SkładHO­NO­RATA KO­ZON
Ilu­stra­cja na okładceWi­ki­me­dia Com­mons
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-67363-33-4 (PDF) ISBN 978-83-67363-32-7 (EPUB) ISBN 978-83-67363-34-1 (MOBI)
Fun­da­cja En Ar­che al. Jana Pawła II 80 lok. 15 00-175 War­szawabiuro@enar­che.pl Księ­gar­nia in­ter­ne­towa enar­che.pl/ksie­gar­nia/

SE­RIA IN­TE­LI­GENTNY PRO­JEKT

Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt to pierw­sza tak am­bitna i bo­gata pro­po­zy­cja na pol­skim rynku wy­daw­ni­czym, w ra­mach któ­rej uka­zują się książki do­ty­czące teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu – In­tel­li­gent De­sign (ID).

Au­to­rzy za­sta­na­wiają się: Czy róż­no­rod­ność ży­cia na Ziemi może być wy­ja­śniona wy­łącz­nie przez pro­cesy czy­sto przy­rod­ni­cze? Czy zło­żone struk­tury bio­lo­giczne mo­gły po­wstać drogą przy­padku i ko­niecz­no­ści, bez udziału in­te­li­gen­cji? Czy Zie­mia jest tylko jedną z wielu ni­czym nie­wy­róż­nia­ją­cych się pla­net?

Teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu jest ogólną teo­rią roz­po­zna­wa­nia pro­jektu i ma sze­ro­kie za­sto­so­wa­nie w ta­kich dzie­dzi­nach na­uki, jak kry­mi­na­li­styka, hi­sto­ria, kryp­to­gra­fia, astro­no­mia i in­ży­nie­ria. Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt po­ka­zuje, że kon­cep­cja ID po­winna być sto­so­wana rów­nież w za­gad­nie­niach po­cho­dze­nia i roz­woju róż­nych form ży­cia, a także w pró­bie zro­zu­mie­nia nas sa­mych.

Im grun­tow­niej bio­lo­dzy ana­li­zują świat przy­rody oży­wio­nej, tym bar­dziej oka­zuje się on zło­żony. [...] Dzięki se­kwen­cjo­no­wa­niu i in­nym no­wym tech­ni­kom zdo­by­wamy dane wska­zu­jące, że zło­żo­ność or­ga­ni­zmów ży­wych jest o wiele więk­sza, niż uwa­ża­li­śmy wcze­śniej.

Erika Check Hay­den,Hu­man Ge­nome at Ten: Life is Com­pli­ca­ted,„Na­ture” 2010, Vol. 464, s. 664

Pa­mięci mo­jej matki i ojca,w po­dzię­ko­wa­niuza ich nie­usta­jącąmi­łość i po­par­cie.

Po­dzię­ko­wa­nia

Chciał­bym po­dzię­ko­wać Di­sco­very In­sti­tute za chęć pod­ję­cia się za­da­nia opu­bli­ko­wa­nia tej pracy. Do­ce­niam zwłasz­cza wspar­cie oka­zane mi przez Johna We­sta. Dzię­kuję też Jo­na­tha­nowi Wit­towi za jego do­sko­nałe do­radz­two przy re­dak­cji ma­szy­no­pisu oraz Ca­sey­owi Lu­ski­nowi za wiele po­moc­nych su­ge­stii.

Roz­dział 1

Ge­niusz Kra­iny Li­li­pu­tów

Zoo­lo­dzy za­an­ga­żo­wali się w tak skrajne za­prze­cza­nie mo­ty­wa­cjom i ce­lo­wemu za­cho­wa­niu, a na­wet świa­do­mo­ści i zło­żo­nym zdol­no­ściom in­te­lek­tu­al­nym zwie­rząt, że do nie­dawna nie po­szu­ki­wano ani na­wet nie sta­wiano hi­po­tez na te­mat od­po­wia­da­ją­cych za nie me­cha­ni­zmów. Moż­liwe, że obec­nie jest to naj­więk­sza luka kon­cep­tu­alna w eto­lo­gii ewo­lu­cyj­nej[1].Mary Jane West-Eber­hard

W Kra­inie Li­li­pu­tów tkwi ge­niusz. Nie mó­wię o Kra­inie Li­li­pu­tów Jo­na­thana Swi­fta, czyli fik­cyj­nej wy­spie za­miesz­ka­nej przez drobne, pięt­na­sto­cen­ty­me­trowe lu­dziki. Mó­wię o li­li­pu­cim świe­cie pta­ków i psz­czół, ter­mi­tów, mró­wek i mo­tyli. Tkwi w nim ta­jem­ni­czy ge­niusz – szcze­gól­nie do­ty­czy to by­strych owa­dów. Ich mó­zgi są wiel­ko­ści ziarnka se­zamu lub jesz­cze mniej­sze, a jed­nak te owady mogą się po­szczy­cić nie­zwy­kłymi umy­sło­wymi osią­gnię­ciami.

Psz­czoły miodne żyją w zło­żo­nych spo­łecz­no­ściach z ka­sto­wym po­dzia­łem pracy. Każda z psz­czół zna przy­na­leżną jej funk­cję i wy­ko­nuje wią­żące się z nią obo­wiązki. Po­nadto psz­czoły po­sia­dają spe­cja­li­styczne umie­jęt­no­ści na­wi­ga­cyjne i ko­mu­ni­ka­cyjne, które po­ma­gają im szu­kać po­ży­wie­nia i znaj­do­wać nowe miej­sca dla uli. Jest to moż­liwe, mimo że psz­czeli mózg za­wiera tylko jedną ty­sięczną jed­nego pro­centa liczby neu­ro­nów mó­zgo­wia czło­wieka.

Co­roczna trasa mi­gra­cji da­na­idów wę­drow­nych[2] li­czy od 3219 do 4828 ki­lo­me­trów, dzie­lą­cych Ka­nadę i Mek­syk. Cała po­dróż zaj­muje ży­cie na­wet trzech po­ko­leń mo­tyli, co su­ge­ruje, że zna­jo­mość trasy mi­gra­cji jest wro­dzona, a nie na­byta. Każde po­ko­le­nie da­na­idów ma wy­raźny cel na przy­pa­da­jący mu od­ci­nek rocz­nej mi­gra­cji. Ich na­wi­ga­cja jest tak do­kładna, że czę­sto spę­dzają zimę w Mek­syku na tym sa­mym drze­wie, co ich przod­ko­wie.

Je­dwabne pa­ję­czyny mają kilka wy­jąt­ko­wych, trud­nych do po­wie­le­nia przez na­ukow­ców cech, ta­kich jak wy­trzy­ma­łość i ela­stycz­ność. Na uwagę za­słu­guje rów­nież za­cho­wa­nie przę­dą­cych sieci pa­ją­ków. Kształt pro­jek­to­wa­nych przez nie pa­ję­czyn jest ele­gancki i zna­ko­mi­cie funk­cjo­nalny. W wy­padku uszko­dze­nia czę­ści sieci, pa­jąk nie­zwłocz­nie za­biera się do od­na­wia­nia jej pier­wot­nego układu. Sieci peł­nią funk­cję pu­ła­pek, a także zwięk­szają zdol­ność pa­ją­ków do od­naj­do­wa­nia zła­pa­nych ofiar. Dzięki wy­czu­wa­nym w sieci przez ich od­nóża wi­bra­cjom pa­jąki po­tra­fią do­kład­nie zlo­ka­li­zo­wać zdo­bycz na­wet w ciem­no­ści.

Nie­które ga­tunki ter­mi­tów kon­stru­ują gniazda po­dzi­wiane przez ar­chi­tek­tów, in­ży­nie­rów i ar­ty­stów. Gniazda te mogą mie­rzyć po­nad sześć me­trów wy­so­ko­ści i zwy­kle za­wie­rają kom­natę kró­lew­ską, żłobki, ogrody, skła­do­wi­ska od­pa­dów, stud­nię i sys­tem wen­ty­la­cji, który ob­niża tem­pe­ra­turę i usuwa dwu­tle­nek wę­gla.

Do­ro­słe osy ży­wią się nek­ta­rem, lecz po­lują na inne owady, aby za­pew­nić po­ży­wie­nie swoim lar­wom. Po­szcze­gólne ga­tunki os po­lują na różne owady, w tym psz­czoły miodne, żuki, ta­ran­tule i cy­kady. Lecz naj­bar­dziej nie­sa­mo­wite wra­że­nie wy­wiera pa­ra­li­żo­wa­nie schwy­ta­nych przez osy ofiar[3]. Umiej­sco­wie­nie zwoju ner­wo­wego, w który musi być wstrzyk­nięta pa­ra­li­żu­jąca neu­ro­tok­syna, różni się u wszyst­kich ga­tun­ków ofiar[4]. Na przy­kład osa po­lu­jąca na psz­czoły miodne „wkłuwa swoje żą­dło do­kład­nie mię­dzy dwie od­rębne tarczki na dol­nej stro­nie szyi psz­czoły, unie­ru­cha­mia­jąc ją, lecz jej nie za­bi­ja­jąc”[5].

Ilu­stra­cja 1.1. Da­na­idy wę­drowne (Gene Nie­mi­nen, Wi­ki­me­dia Com­mons).

Ba­da­nia po­twier­dziły, że roz­po­zna­wa­nie ofiar to umie­jęt­ność wro­dzona, a wy­ma­ga­jące pre­cy­zji i do­kład­no­ści żą­dle­nie jest kon­tro­lo­wane przez pro­gram ru­chu – wiele pod­pro­ce­dur uło­żo­nych w kon­kretną se­kwen­cję, która umoż­li­wia wy­ko­na­nie da­nego ru­chu czy za­da­nia. Nie jest to zresztą byle jaki pro­gram. Aby to po­jąć, wy­obraźmy so­bie opro­gra­mo­wa­nie po­trzebne do umoż­li­wie­nia za­awan­so­wa­nemu mi­kro­dro­nowi po­da­nie neu­ro­tok­syny w pre­cy­zyj­nie okre­śloną oko­licę psz­czoły miod­nej w celu jej unie­ru­cho­mie­nia. Roz­wa­ża­jąc zło­żo­ność i ewo­lu­cję tego za­cho­wa­nia os, Jerry Fo­dor i Mas­simo Piat­telli-Pal­ma­rini do­cho­dzą do wnio­sku, że „Tego ro­dzaju zło­żone, se­kwen­cyjne, ści­śle za­pro­gra­mo­wane za­cho­wa­nie może pro­wa­dzić do wielu po­ten­cjal­nych błę­dów na każ­dym z ko­lej­nych eta­pów. [...] Nie da się wy­ja­śnić tak skom­pli­ko­wa­nych, wro­dzo­nych pro­gra­mów be­ha­wio­ral­nych (sieci pa­ją­ków czy sche­ma­tów że­ro­wa­nia psz­czół) przez opty­ma­li­za­cję czyn­ni­ków fi­zy­ko­che­micz­nych czy geo­me­trycz­nych”[6].

Wy­mie­nione tu przy­kłady wro­dzo­nych lub za­pro­gra­mo­wa­nych za­cho­wań to tylko nie­które z licz­nych ta­kich przy­pad­ków ob­ser­wo­wa­nych w kró­le­stwie zwie­rząt. Za­ska­ku­jące jest, że w wielu przy­pad­kach za­cho­wa­nia zwie­rząt po­wszech­nie uzna­wa­nych za pry­mi­tywne są rów­nie zło­żone, jak za­cho­wa­nia zwie­rząt bar­dziej roz­wi­nię­tych, w tym ssa­ków. Istot­nie, nie ma ko­re­la­cji po­mię­dzy zdol­no­ściami po­znaw­czymi zwie­rząt a wy­ka­zy­wa­niem przez nie skom­pli­ko­wa­nych, naj­wy­raź­niej wro­dzo­nych za­cho­wań. Być może tę kwe­stię wy­ja­śnia to, że ta­kie za­cho­wa­nia zwie­rząt są za­pro­gra­mo­wane, a za­tem wro­dzone, więc ich wy­ko­ny­wa­nie nie wy­maga znacz­nych zdol­no­ści po­znaw­czych, za to wy­maga spe­cy­ficz­nych „ob­wo­dów” ner­wo­wych kon­tro­lu­ją­cych te za­cho­wa­nia – do­syć skom­pli­ko­wa­nych, lecz naj­wy­raź­niej nie­du­żych mó­zgów.

Bo­gate opisy tych za­cho­wań można zna­leźć wszę­dzie, od pro­gra­mów te­le­wi­zyj­nych Na­tio­nal Geo­gra­phic po na­ukowe książki i ar­ty­kuły. Książka Ge­niusz pta­ków[7] Jen­ni­fer Ac­ker­man i ar­ty­kuł The Ama­zing Mini-Brain: Les­sons from a Ho­ney Bee [Nie­sa­mo­wity mi­ni­mózg. Lek­cje od psz­czoły][8] Mar­tina Giurfy to tylko dwa przy­kłady spo­śród wielu, które można by przy­to­czyć. Nie­które wy­stę­pu­jące w kró­le­stwie zwie­rząt zło­żone za­cho­wa­nia wro­dzone wpra­wiają świat na­uki w osłu­pie­nie.

Ze względu na ich nie­znane po­cho­dze­nie, wiele z tych za­cho­wań wciąż opi­suje się jako enig­ma­tyczne bądź ta­jem­ni­cze. Dla­tego wi­duje się książki za­ty­tu­ło­wane The My­stery of Mi­gra­tion [Ta­jem­nica mi­gra­cji][9] czy też Na­ture’s Com­pass: The My­stery of Ani­mal Na­vi­ga­tion [Kom­pas na­tury. Ta­jem­nica na­wi­ga­cji zwie­rząt][10].

W książce O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków dzie­więt­na­sto­wieczny przy­rod­nik Ka­rol Dar­win przed­sta­wił re­wo­lu­cyjną tezę o wspól­no­cie po­cho­dze­nia i stop­nio­wej ewo­lu­cji. Nie spo­sób kry­ty­ko­wać Dar­wina za nie­śmia­łość. Ob­sta­wał przy swo­jej te­zie na każ­dym kroku. Lecz na­wet on przy­znał w swo­jej pracy, że wiele in­stynk­tów jest „tak dziw­nych, że ich roz­wój wyda się praw­do­po­dob­nie czy­tel­ni­kowi trud­no­ścią wy­star­cza­jącą do oba­le­nia ca­łej mo­jej teo­rii”[11]. Nie­zra­żony tym Dar­win twier­dził, że in­stynkty są nie­zbęd­nym ele­men­tem jego teo­rii oraz że po­dob­nie jak ogromna róż­no­rod­ność form bio­lo­gicz­nych, roz­wi­nęły się one drogą stop­nio­wej ewo­lu­cji. Jak pi­sał, „nie wi­dzę żad­nej trud­no­ści w tym, że na­tu­ralna se­lek­cja, za­cho­wu­jąc i nie­ustan­nie gro­ma­dząc zmiany w in­stynk­tach, może do­pro­wa­dzić je do do­wol­nego stop­nia uży­tecz­no­ści. [...] W taki spo­sób po­wstały, jak są­dzę, wszyst­kie skom­pli­ko­wane i za­dzi­wia­jące in­stynkty. Ża­den zło­żony in­stynkt nie może po­wstać drogą na­tu­ral­nej se­lek­cji ina­czej niż przez drobne i stop­niowe na­gro­ma­dze­nie wielu ma­łych, lecz ko­rzyst­nych zmian [...]. Za­sada Na­tura non fa­cit sal­tum da się za­sto­so­wać za­równo do in­stynk­tów, jak i do bu­dowy ciała”[12].

Co cie­kawe, Dar­win wy­kre­ślił ostat­nie zda­nie z ko­lej­nych wy­dań O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków, cho­ciaż po­zo­stał wierny idei, którą wy­ra­żało. Głów­nym ce­lem tej książki jest od­po­wiedź na py­ta­nie, czy w świe­tle ak­tu­al­nych da­nych na­uko­wych dar­wi­now­skie twier­dze­nie o po­cho­dze­niu zło­żo­nych in­stynk­tów wy­trzy­muje próbę czasu. Czy na­gro­ma­dzone przez mi­nione 160 lat dane na­ukowe świad­czą na ko­rzyść tej kon­cep­cji choćby w ogól­nym za­ry­sie? Je­śli nie, to czy ist­nieje lep­sze wy­ja­śnie­nie – za­czerp­nięte z roz­sze­rzo­nej syn­tezy ewo­lu­cyj­nej[13] bądź wy­kra­cza­jące poza ten pa­ra­dyg­mat? Oto jest główna kwe­stia roz­wa­żana w tej książce.

Zło­żone za­pro­gra­mo­wane za­cho­wa­nia spo­tyka się w ca­łym kró­le­stwie zwie­rząt. Tu­taj sku­pimy się jed­nak na mniej roz­wi­nię­tych zwie­rzę­tach, po­nie­waż zwie­rzęta bar­dziej roz­wi­nięte, na przy­kład ssaki na­czelne, mają znaczne zdol­no­ści po­znaw­cze, a więc wy­ka­zują za­równo za­cho­wa­nia za­pro­gra­mo­wane, jak i na­byte. W ta­kich przy­pad­kach nie za­wsze ła­two jest roz­róż­nić te dwa ro­dzaje za­cho­wań. Ła­twiej po­czy­nić to roz­róż­nie­nie u mniej za­awan­so­wa­nych zwie­rząt, ta­kich jak psz­czoły i mo­tyle.

Wy­ja­śnie­nie po­cho­dze­nia tych za­pro­gra­mo­wa­nych za­cho­wań zwie­rząt z ewo­lu­cyj­nego punktu wi­dze­nia jest wy­zwa­niem, po­nie­waż czę­sto są one dość zło­żone, a po­nadto praw­do­po­dob­nie wa­run­ko­wane przez nie­zwy­kle skom­pli­ko­wane me­cha­ni­zmy neu­ro­lo­giczne. Za­cho­wa­nia zwie­rząt są ude­rza­jąco zróż­ni­co­wane, można śmiało twier­dzić, że rów­nie zróż­ni­co­wane, jak osza­ła­mia­jące bo­gac­two cech fi­zycz­nych spo­ty­ka­nych w kró­le­stwie zwie­rząt. Nie ozna­cza to, że nie da się wy­ja­śnić tych za­cho­wań. Ozna­cza jed­nak, że trzeba cze­goś wię­cej niż bła­hych „ta­kich so­bie ba­je­czek” dla przy­czy­nowo od­po­wied­niego wy­ja­śnie­nia ich ewo­lu­cji.

Do­dat­kową trud­no­ścią jest to, że za­cho­wa­nia zwie­rząt po­zo­sta­wiają po so­bie sto­sun­kowo mało śla­dów w za­pi­sie ko­pal­nym. Nie­za­leż­nie od przy­czyny we współ­cze­snej bio­lo­gii po­cho­dze­nie za­cho­wań zwie­rząt nie zo­stało zba­dane ani pod­dane dys­ku­sji w tym sa­mym stop­niu, co ich fi­zjo­lo­gia i ge­ne­tyka. To wielka szkoda, bo za­cho­wa­nie jest jedną z naj­cie­kaw­szych cech zwie­rząt.

Temu te­ma­towi warto po­świę­cić wię­cej uwagi także dla­tego, że w nie­któ­rych przy­pad­kach za­cho­wa­nie zwie­rząt jest za­sad­ni­czym ele­men­tem teo­rii ewo­lu­cji. Ernst Mayr, czo­łowy teo­re­tyk ewo­lu­cjo­ni­sta XX wieku, uwa­żał, że zmiana w za­cho­wa­niu to klu­czowy czyn­nik ini­cju­jący in­no­wa­cje ewo­lu­cyjne[14]. Mayr twier­dził, że „be­ha­wio­ralne zmiany grały rolę w więk­szo­ści in­no­wa­cji ewo­lu­cyj­nych, stąd po­wie­dze­nie »za­cho­wa­nie jest wy­znacz­ni­kiem ewo­lu­cji«”[15]. Za­tem przed­miot ten wręcz do­maga się dal­szych ba­dań.

Aby zo­ba­czyć, czy któ­reś z kon­ku­ru­ją­cych hi­po­te­tycz­nych wy­ja­śnień za­cho­wa­nia zwie­rząt, w tym neo­dar­wi­nizm, wy­daje się ade­kwatne przy­czy­nowo, przyj­rzymy się kilku ro­dza­jom zło­żo­nych za­pro­gra­mo­wa­nych za­cho­wań w kró­le­stwie zwie­rząt oraz pod­damy oce­nie na­gro­ma­dzone dane na­ukowe w świe­tle tych hi­po­tez. W tym celu wy­ko­rzy­stamy me­todę po­wszech­nie sto­so­waną w na­ukach hi­sto­rycz­nych, znaną jako wnio­sko­wa­nie do naj­lep­szego wy­ja­śnie­nia.

Od Ary­sto­te­lesa do Dar­wina

Hi­sto­ria ba­dań zwie­rząt i ich za­cho­wa­nia sięga sta­ro­żyt­no­ści. Ży­jący w V wieku p.n.e. fi­lo­zof Em­pe­do­kles za­pro­po­no­wał wy­ja­śnie­nie po­cho­dze­nia zwie­rząt, które sta­no­wiło za­po­wiedź dar­wi­now­skiej idei ewo­lu­cji drogą na­tu­ral­nej se­lek­cji (cho­ciaż w prze­ci­wień­stwie do Dar­wina Em­pe­do­kles nie kładł na­ci­sku na gra­du­alizm). W tym sa­mym wieku greccy ato­mi­ści Leu­cyp i De­mo­kryt wy­su­nęli czy­sto ma­te­ria­li­styczną, uwzględ­nia­jącą czyn­nik ewo­lu­cyjny i po­zba­wioną po­ję­cia ce­lo­wo­ści kon­cep­cję ży­cia i Wszech­świata. Lecz czło­wiek, któ­rego opi­nie miały zdo­mi­no­wać my­śle­nie cy­wi­li­za­cji za­chod­niej na ja­kieś dwa ty­siąc­le­cia, pa­trzył na to za­gad­nie­nie zu­peł­nie ina­czej. Uwa­żany za ojca bio­lo­gii Ary­sto­te­les (384–322 p.n.e.) ba­dał i opi­sy­wał za­cho­wa­nie róż­nych zwie­rząt. W trak­ta­cie O ru­chu zwie­rząt na­pi­sał: „Na wstę­pie na­szych ba­dań mu­simy przy­jąć pewne za­ło­że­nia, któ­rymi zwy­kli­śmy się po­słu­gi­wać w ba­da­niach przy­rod­ni­czych. Mia­no­wi­cie mu­simy uznać, że spraw­dzają się one w ten sam spo­sób we wszyst­kich dzie­łach Na­tury. Otóż jed­nym z tych za­ło­żeń jest za­sada: Na­tura nie two­rzy ni­czego na próżno”[16].

Za­tem w prze­ci­wień­stwie do ato­mi­stów Ary­sto­te­les pa­trzył na zwie­rzęta i ich za­cho­wa­nie z per­spek­tywy te­le­olo­gicz­nej, przyj­mu­jąc, że za­cho­wa­nia mają okre­ślone funk­cje i cele. To może się wy­da­wać zdro­wo­roz­sąd­kowe – i być może wła­śnie dla­tego ten po­gląd zdo­mi­no­wał świat Za­chodu na dwa ty­siąc­le­cia. Jed­nak jak się wkrótce prze­ko­namy, sta­no­wi­sko Ary­sto­te­lesa w tej spra­wie wy­pa­dło z łask w epoce no­wo­żyt­nej.

Kon­cep­cja, zgod­nie z którą ga­tunki po­zo­stają w sta­nie nie­zmie­nio­nym od czasu ich po­wsta­nia, nie­po­dziel­nie pa­no­wała w bio­lo­gii do XVIII wieku. Od­szedł od niej Jean-Bap­ti­ste La­marck (1744–1829), pro­po­nu­jąc teo­rię ewo­lu­cji, w któ­rej pod­jął się wy­ja­śnie­nia po­cho­dze­nia za­cho­wań zwie­rząt. Jego Fi­lo­zo­fia zoo­lo­gii (pier­wot­nie opu­bli­ko­wana w roku uro­dze­nia Dar­wina – 1809) to pierw­sza zna­cząca próba opra­co­wa­nia ca­ło­ścio­wej teo­rii wspól­noty po­cho­dze­nia wszyst­kich or­ga­ni­zmów ży­wych od pry­mi­tyw­nych przod­ków.

Głów­nym za­ło­że­niem jego teo­rii było, że or­ga­ni­zmy mają wro­dzoną ten­den­cję do ewo­lu­owa­nia w kie­runku ro­sną­cej zło­żo­no­ści. Jed­nakże La­marck wy­róż­nił się dzięki dru­giemu za­ło­że­niu jego teo­rii: dzie­dzi­cze­niu cech na­by­tych. Przyj­mo­wał, że siłą na­pę­dową dzie­dzi­cze­nia cech na­by­tych jest śro­do­wi­sko. Pi­sał, że „Śro­do­wi­sko wpływa na kształt i uor­ga­ni­zo­wa­nie zwie­rząt, czyli że zmie­nia­jące się znacz­nie śro­do­wi­sko wy­wo­łuje z cza­sem od­po­wied­nie mo­dy­fi­ka­cje za­równo kształtu, jak i sa­mej or­ga­ni­za­cji zwie­rząt”[17]. Pod­kre­ślał, że jest to ra­czej wpływ po­średni niż bez­po­śred­nia mo­dy­fi­ka­cja. Tak sta­no­wiło pierw­sze prawo La­marcka. Dru­gie prawo mó­wiło, że te na­byte ce­chy są dzie­dzi­czone przez po­tom­stwo zwie­rzę­cia. La­marck uwa­żał, że to zmiana w za­cho­wa­niu wy­wo­łuje póź­niej­sze zmiany fi­zyczne[18].

Po­wo­ły­wał się na kilka przy­kła­dów ewo­lu­cji, które we­dług niego do­wo­dziły słusz­no­ści teo­rii dzie­dzi­cze­nia cech na­by­tych. Je­den z przy­kła­dów do­ty­czył wy­dłu­ża­nia się ję­zy­ków mrów­ko­ja­dów, dzię­cio­łów zie­lo­nych i ko­li­brów[19]. Ko­lej­nym przy­to­czo­nym przez niego przy­kła­dem był wzrost ży­raf, któ­rych zwy­czaj że­ro­wa­nia na drze­wach rze­komo wy­dłu­żył ich szyje i nogi, aby mo­gły się­gać wy­żej[20]. Teo­ria La­marcka cie­szyła się dużą po­pu­lar­no­ścią na po­czątku XVIII wieku. Jed­nak pod ko­niec XIX wieku Au­gust We­ismann prze­pro­wa­dził do­świad­cze­nie po­le­ga­jące na ob­ci­na­niu ogo­nów kilku ko­lej­nym po­ko­le­niom my­szy. Zgod­nie z la­mar­ki­zmem na­le­ża­łoby ocze­ki­wać, że z bie­giem czasu po­tomne po­ko­le­nia my­szy będą się ro­dziły z co­raz krót­szymi ogo­nami. Jed­nak tak się nie stało. To i ko­lejne do­świad­cze­nia o bar­dziej roz­strzy­ga­ją­cym cha­rak­te­rze do­pro­wa­dziły do od­rzu­ce­nia la­mar­ki­zmu. Jed­nak czę­sto po­mija się to, że po­stu­lo­wana przez La­marcka kon­cep­cja za­cho­wa­nia zwie­rząt jako siły na­pę­do­wej ewo­lu­cji no­wych cech fi­zycz­nych stała się istot­nym ele­men­tem dar­wi­now­skiej teo­rii ewo­lu­cji.

W rze­czy sa­mej wpływ La­marcka na Dar­wina nie ogra­ni­czał się tylko do tej kwe­stii. Cy­tu­jąc hi­sto­ryka na­uki Pe­tera Bow­lera: „Do­ży­wot­nie przy­wią­za­nie Dar­wina do teo­rii mie­sza­nego dzie­dzi­cze­nia (mie­sza­nia się cech po­ko­le­nia ro­dzi­ciel­skiego)[21] i w nie­wiel­kim za­kre­sie do la­mar­ki­zmu było in­te­gralną czę­ścią jego świa­to­po­glądu”[22]. To prze­ko­na­nie znaj­do­wało od­zwier­cie­dle­nie w jego wy­ja­śnie­niach po­cho­dze­nia cech fi­zycz­nych i za­cho­wa­nia. Po­dob­nie jak La­marck, Dar­win uwa­żał, że zwy­czaje zwie­rząt wy­wie­rają wpływ na ich fi­zjo­lo­gię, a po­wstałe zmiany fi­zjo­lo­giczne mogą być dzie­dzi­czone przez po­tom­stwo. Po­wo­ły­wał się na kilka przy­kła­dów, w tym na zwi­sa­jące uszy nie­któ­rych zwie­rząt do­mo­wych[23] oraz ptaki nie­loty na wy­spach, na któ­rych nie ma dra­pież­ni­ków[24]. Dar­win pod­su­mo­wał swój spo­sób my­śle­nia o uży­wa­niu i nie­uży­wa­niu na­rzą­dów na­stę­pu­jąco: „W ogól­no­ści mo­żemy wnio­sko­wać, że przy­zwy­cza­je­nie uży­wa­nia lub nie­uży­wa­nia w nie­któ­rych wy­pad­kach ode­grało ważną rolę w mo­dy­fi­ko­wa­niu kon­sty­tu­cji i bu­dowy róż­nych or­ga­nów, czę­sto jed­nak sku­tek jego łą­czył się, a nie­kiedy pod­po­rząd­ko­wy­wał na­tu­ral­nej se­lek­cji zmian wro­dzo­nych”[25].

For­mu­łu­jąc de­fi­ni­cję kon­cep­cji in­stynktu, Dar­win na­pi­sał, że kiedy czyn­ność wy­ko­nuje zwie­rzę, „zwłasz­cza bar­dzo młode, bez żad­nego do­świad­cze­nia i przy tym wy­ko­ny­wana jest przez wiele osob­ni­ków w taki sam spo­sób, bez żad­nej zna­jo­mo­ści celu – to czyn­ność taką na­zy­wamy zwy­kle in­stynk­towną”[26]. Dar­win uwa­żał też, że in­stynkty są po­rów­ny­walne do przy­zwy­cza­jeń. Sto­so­wał kon­cep­cję uży­wa­nia i nie­uży­wa­nia do in­stynk­tów zwią­za­nych z za­cho­wa­niem, pi­sząc: „nie ma żad­nego nie­praw­do­po­do­bień­stwa w przy­pusz­cze­niu, że w zmie­nia­ją­cych się wa­run­kach ży­cia na­tu­ralna se­lek­cja może gro­ma­dzić w pew­nym za­kre­sie nie­wiel­kie zmiany w in­stynk­cie bę­dące w ja­ki­kol­wiek spo­sób uży­teczne. Praw­do­po­dob­nie w nie­któ­rych wy­pad­kach wcho­dzą rów­nież w grę przy­zwy­cza­je­nia oraz uży­wa­nie i nie­uży­wa­nie na­rzą­dów”[27].

Po­now­nie zwra­ca­jąc uwagę czy­tel­nika na kwe­stię zwie­rząt udo­mo­wio­nych, Dar­win po­dał przy­kłady zmian w ich za­cho­wa­niu pod wpły­wem do­ko­ny­wa­nej przez lu­dzi se­lek­cji w kie­runku kon­kret­nych za­cho­wań[28]. Cho­ciaż za­kła­dał, że przy­zwy­cza­je­nia mogą być dzie­dzi­czone, zda­wał so­bie sprawę z ogra­ni­czeń sto­so­wa­nia za­sady zmien­no­ści i na­tu­ral­nej se­lek­cji do pew­nych za­cho­wań. Na­pi­sał: „Można wy­raź­nie wy­ka­zać, że naj­dziw­niej­sze ze wszyst­kich in­stynk­tów, a mia­no­wi­cie in­stynkty psz­czoły i wielu mró­wek, nie mo­gły po­wstać w ten spo­sób”[29].

Dar­win roz­po­zna­wał fun­da­men­talną róż­nicę mię­dzy zło­żo­nymi za­cho­wa­niami zwie­rząt a umie­jęt­no­ściami lu­dzi, na­by­wa­nymi głów­nie po­przez ucze­nie się. Jak sam stwier­dził, „czło­wiek nie może przy pierw­szej pró­bie wy­ko­nać na przy­kład to­pora ka­mien­nego lub czółna... Musi się on na­uczyć wy­ko­ny­wa­nia tej pracy przez prak­tykę, na­to­miast bóbr, który bu­duje swą tamę czy ka­nał, jak rów­nież ptak bu­du­jący swoje gniazdo lub pa­jąk tka­jący swoją cu­downą sieć mogą wy­ko­nać te czyn­no­ści od pierw­szego razu tak samo do­brze lub pra­wie rów­nie do­brze, jak wów­czas, kiedy są stare i do­świad­czone”[30].

Dar­win nie wie­dział nic o ge­nach ani mu­ta­cjach ge­ne­tycz­nych. Jed­nak kiedy na­ukowcy za­częli po­zna­wać ta­jem­nicę ge­ne­tyki, ich spo­strze­że­nia włą­czono w dar­wi­nizm i osta­tecz­nie ochrzczono współ­cze­sną syn­tezą ewo­lu­cyjną[31], a na­zwę tę ukuł wnuk dar­wi­ni­sty Tho­masa Henry’ego Hux­leya, Ju­lian Hux­ley, w wy­da­nej w 1942 roku książce Evo­lu­tion: The Mo­dern Syn­the­sis. Ta uno­wo­cze­śniona po­stać dar­wi­ni­zmu po­wstała na pod­sta­wie prac kilku na­ukow­ców z róż­nych dys­cy­plin, w tym zoo­loga Ern­sta Mayra, ge­ne­ty­ków The­odo­siusa Do­bzhan­sky’ego, Ro­nalda Fi­shera, Tho­masa Hunta Mor­gana, Johna Bur­dona San­der­sona Hal­dane’a i pa­le­on­to­loga Geo­rge’a Gay­lorda Simp­sona[32].

Obec­nie do­mi­nu­jący, usta­no­wiony przez współ­cze­sną syn­tezę po­gląd zwy­kle na­zywa się neo­dar­wi­ni­zmem. Pod­sta­wowe za­ło­że­nie neo­dar­wi­ni­zmu głosi, że ewo­lu­cja opiera się głów­nie na lo­so­wych mu­ta­cjach ge­ne­tycz­nych i na­tu­ral­nej se­lek­cji[33]. Syn­teza jest jed­nak bar­dziej skom­pli­ko­wana, po­nie­waż ewo­lu­cję umoż­li­wia wiele me­cha­ni­zmów. Na­leżą do nich mię­dzy in­nymi: mu­ta­cje ge­ne­tyczne, re­kom­bi­na­cja ge­ne­tyczna, du­pli­ka­cja ge­nów, dryf ge­ne­tyczny, efekt za­ło­ży­ciela czy efekt wą­skiego gar­dła. Ce­chą wspólną wszyst­kich tych me­cha­ni­zmów jest to, że do­ty­czą po­je­dyn­czych ge­nów.

Bio­log ewo­lu­cyjny Mi­chael Lynch przy­po­rząd­ko­wał te me­cha­ni­zmy czte­rem pod­sta­wo­wym si­łom ewo­lu­cyj­nym: na­tu­ral­nej se­lek­cji, mu­ta­cjom, re­kom­bi­na­cji i dry­fowi ge­ne­tycz­nemu. Na­pi­sał: „Bio­rąc pod uwagę 100 lat po­świę­co­nych na­uce ewo­lu­cji, roz­sądny jest wnio­sek, że te cztery sze­ro­kie ka­te­go­rie obej­mują wszyst­kie pod­sta­wowe siły ewo­lu­cyjne”[34]. Wy­ja­śnił, że ewo­lu­cję na­leży ro­zu­mieć sze­rzej niż tylko jako na­tu­ralną se­lek­cję i ad­ap­ta­cję. Po­zo­stałe siły ewo­lu­cyjne mają cha­rak­ter „nie­adap­ta­cyjny, co ozna­cza, że nie są funk­cją wła­ści­wo­ści przy­sto­so­waw­czych osob­ni­ków”[35].

Po­wyż­sze sta­nowi naj­bar­dziej skró­towe pod­su­mo­wa­nie współ­cze­snej teo­rii ewo­lu­cji, obec­nie roz­sze­rzo­nej o wiele twór­czych uzu­peł­nień i su­ge­ro­wa­nych mo­dy­fi­ka­cji. W dal­szej czę­ści książki przyj­rzymy się nie­któ­rym z pro­po­no­wa­nych me­cha­ni­zmów po­moc­ni­czych za­an­ga­żo­wa­nych w ewo­lu­cję zło­żo­nych za­cho­wań za­pro­gra­mo­wa­nych. Lecz na­wet dzi­siaj wielu bio­lo­gów uważa na­tu­ralną se­lek­cję i lo­sowe mu­ta­cje ge­ne­tyczne za bliź­nia­cze fi­lary teo­rii ewo­lu­cji, dla­tego po­świę­cimy tro­chę czasu, żeby wy­ja­śnić te po­ję­cia nieco le­piej.

Z grub­sza rzecz uj­mu­jąc, na­tu­ralna se­lek­cja to prze­ży­wa­nie naj­le­piej przy­sto­so­wa­nego. Je­żeli po­tom­stwo po­siada lo­sową mu­ta­cję ge­ne­tyczną, która spra­wia, że jest nieco szyb­sze lub by­strzej­sze, i je­żeli dana mu­ta­cja zwięk­sza jego szanse na prze­ży­cie i re­pro­duk­cję, to ist­nieje więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że na­tura utrwali tę mu­ta­cję w ko­lej­nym po­ko­le­niu po­tom­nym – drogą na­tu­ral­nej se­lek­cji. We­dług zwo­len­ni­ków neo­dar­wi­ni­zmu, w ciągu se­tek mi­lio­nów lat hi­sto­rii ewo­lu­cji długi ciąg lo­so­wych mu­ta­cji prze­sia­nych przez sito na­tu­ral­nej se­lek­cji do­pro­wa­dził do po­wsta­nia no­wych form po­cho­dzą­cych od jed­nego lub kilku pier­wot­nych or­ga­ni­zmów jed­no­ko­mór­ko­wych. Jak już wiemy, Dar­win nie czy­nił wy­jątku dla zło­żo­nych za­cho­wań za­pro­gra­mo­wa­nych, które na­zy­wał in­stynk­tami. On i jego na­stępcy twier­dzili, że także te za­cho­wa­nia można uznać za efekt sy­ner­gi­stycz­nego dzia­ła­nia sze­roko ro­zu­mia­nej zmien­no­ści lo­so­wej i na­tu­ral­nej se­lek­cji.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Przy­pisy

Roz­dział 1

[1] M.J. West-Eber­hard, De­ve­lop­men­tal Pla­sti­city and Evo­lu­tion, Oxford Uni­ver­sity Press, Oxford 2003, s. 314.
[2] Da­naid wę­drowny – ga­tu­nek mo­tyla, znany rów­nież jako mo­narch lub mo­nar­cha (przyp. tłum.).
[3] F. Li­ber­sat, Wasp Uses Ve­nom Cock­tail to Ma­ni­pu­late the Be­ha­vior of its Coc­kro­ach Prey, „Jo­ur­nal of Com­pa­ra­tive Phy­sio­logy A” 2003, Vol. 189, s. 497–508, https://link.sprin­ger.com/ar­ticle/10.1007/s00359-003-0432-0 [do­stęp: 1 VI 2022].
[4] K. Konno, K. Ka­zuma, K. Ni­hei, Pep­tide To­xins in So­li­tary Wasp Ve­noms, „To­xins” 2016, Vol. 8, No. 4, s. 114, https://www.mdpi.com/2072-6651/8/4/114 [do­stęp: 1 VI 2022].
[5] J.L. Gould, C.G. Gould, Ani­mal Ar­chi­tects, Ba­sic Bo­oks, New York 2007, s. 16.
[6] J. Fo­dor, M. Piat­telli-Pal­ma­rini, Błąd Dar­wina, tłum. M. Go­kieli, Wy­daw­nic­two Na­ukowe PWN, War­szawa 2018, s. 138.
[7] J. Ac­ker­man, Ge­niusz pta­ków, tłum. B. Gu­tow­ska-No­wak, Wy­daw­nic­two Uni­wer­sy­tetu Ja­giel­loń­skiego, Kra­ków 2017.
[8] M. Giurfa, The Ama­zing Mini-Brain: Les­sons from a Ho­ney Bee, „Bee World” 2003, Vol. 84, No. 1, s. 5–18, https://doi.org/10.1080/0005772X.2003.11099566 [do­stęp: 1 VI 2022].
[9] R. Ba­ker, The My­stery of Mi­gra­tion, Vi­king Press, New York 1981.
[10] J.L. Gould, C.G. Gould, Na­ture’s Com­pass: The My­stery of Ani­mal Na­vi­ga­tion, Prin­ce­ton Uni­ver­sity Press, Prin­ce­ton 2012.
[11] K. Dar­win, O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków drogą do­boru na­tu­ral­nego, czyli o utrzy­my­wa­niu się do­sko­nal­szych ras w walce o byt, tłum. S. Dick­stein, J. Nus­baum, w: te­goż, Dzieła wy­brane, t. II, „Ar­cy­dzieła Wiel­kich My­śli­cieli”, De Ago­stini Pol­ska Sp. z o. o., War­szawa 2001, s. 272.
[12] K. Dar­win, O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków drogą do­boru na­tu­ral­nego, s. 224. [Na­tura non fa­cit sal­tum (łac.) – Na­tura nie czyni sko­ków – przyp. tłum.].
[13] Roz­sze­rzona syn­teza ewo­lu­cyjna (exten­ded evo­lu­tio­nary syn­the­sis) jest pod­jętą po roku 2000 próbą opra­co­wa­nia no­wej – w sto­sunku do syn­te­tycz­nej teo­rii ewo­lu­cji (mo­dern syn­the­sis) – teo­rii ewo­lu­cji bio­lo­gicz­nej, opar­tej na nowo zdo­by­tej wie­dzy, mię­dzy in­nymi do­ty­czą­cej ge­ne­tyki mo­le­ku­lar­nej i ewo­lu­cyj­nej bio­lo­gii roz­wo­jo­wej (evo-devo). Bywa też na­zy­wana Evo­lu­tion 2.0 (przyp. red.).
[14] E. Mayr, To­ward a New Phi­lo­so­phy of Bio­logy, Ha­rvard Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 1988, s. 408.
[15] E. Mayr, What Evo­lu­tion Is, Ba­sic Bo­oks, New York 2001, s. 137.
[16] Ary­sto­te­les, O ru­chu zwie­rząt. O po­ru­sza­niu się prze­strzen­nym zwie­rząt, tłum. P. Si­wek, „Bi­blio­teka Kla­sy­ków Fi­lo­zo­fii”, Pań­stwowe Wy­daw­nic­two Na­ukowe, War­szawa 1975, roz­dział II.
[17] J.B. La­marck, Fi­lo­zo­fia zoo­lo­gii, tłum. K. Za­ćwi­li­chow­ska, „Bi­blio­teka Kla­sy­ków Bio­lo­gii”, Pań­stwowe Wy­daw­nic­two Na­ukowe, War­szawa 1960, s. 168.
[18] Tamże, s. 176.
[19] Tamże, s. 184.
[20] Tamże, s. 187.
[21] Mie­sza­nia się cech po­ko­le­nia ro­dzi­ciel­skiego w po­ko­le­niu po­tom­nym (przyp. tłum.).
[22] P. Bow­ler, Evo­lu­tion: The Hi­story of an Idea, Uni­ver­sity of Ca­li­for­nia Press, Ber­ke­ley 1983, s. 160.
[23] K. Dar­win, O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków, s. 23. Dar­win na­pi­sał, że „Po­mię­dzy na­szymi zwie­rzę­tami do­mo­wymi nie ma ani jed­nego, które by w tym lub owym kraju nie miało ob­wi­słych uszu; praw­do­po­dob­nie fakt ten da się wy­tłu­ma­czyć nie­uży­wa­niem mię­śni ucha, gdyż zwie­rzęta te rzadko by­wają nie­spo­kojne”.
[24] Tamże, s. 150.
[25] Tamże, s. 157–158.
[26] Tamże, s. 272.
[27] Tamże, s. 308.
[28] Tamże, s. 277.
[29] Tamże, s. 274.
[30] K. Dar­win, O po­cho­dze­niu czło­wieka, tłum. S. Pa­nek, w: te­goż, Dzieła wy­brane, t. IV, „Bi­blio­teka Kla­sy­ków Bio­lo­gii”, Pań­stwowe Wy­daw­nic­two Rol­ni­cze i Le­śne, War­szawa 1959, s. 29.
[31] W Pol­sce przy­jęto na­zwę syn­te­tyczna teo­ria ewo­lu­cji (przyp. red.).
[32] P. Bow­ler, Evo­lu­tion: The Hi­story of an Idea, s. 337.
[33] Tamże, s. 251.
[34] M. Lynch, The Fra­ilty of Ad­ap­tive Hy­po­the­ses for the Ori­gins of Or­ga­ni­smal Com­ple­xity, w: In the Li­ght of Evo­lu­tion, Vol. 1, Ad­ap­ta­tion and Com­plex De­sign, eds. J.C. Avise, F.J. Ay­ala, Na­tio­nal Aca­de­mies Press, Wa­shing­ton 2007, s. 87.
[35] Tamże, s. 86.

Do­tych­czas w se­rii uka­zały się:

Jo­na­than Wells

Ikony ewo­lu­cji.

Na­uka czy mit?

Phil­lip E. John­son

Dar­win przed są­dem

Mi­chael J. Behe

Czarna skrzynka Dar­wina.

Bio­che­miczne wy­zwa­nie dla ewo­lu­cjo­ni­zmu

Mi­chael J. Behe

Gra­nica ewo­lu­cji.

W po­szu­ki­wa­niu ogra­ni­czeń dar­wi­ni­zmu

Jo­na­than Wells

Zom­bie-na­uka.

Jesz­cze wię­cej ikon ewo­lu­cji

Gu­il­lermo Gon­za­les

Jay W. Ri­chards

Wy­jąt­kowa pla­neta.

Dla­czego na­sze po­ło­że­nie w ko­smo­sie umoż­li­wia od­kry­cia na­ukowe

Wil­liam A. Demb­ski

Wnio­sko­wa­nie o pro­jek­cie.

Wy­klu­cze­nie przy­padku me­todą ma­łych praw­do­po­do­bieństw

Mi­chael Den­ton

Kry­zys teo­rii ewo­lu­cji

Do­uglas Axe

Nie­pod­wa­żalne.

Jak bio­lo­gia po­twier­dza na­szą in­tu­icję, że ży­cie jest za­pro­jek­to­wane

Mi­chael Den­ton

Teo­ria ewo­lu­cji.

Kry­zysu ciąg dal­szy

Ste­phen C. Meyer

Pod­pis w ko­mórce.

DNA i świa­dec­twa in­te­li­gent­nego pro­jektu

Ste­phen C. Meyer

Wąt­pli­wość Dar­wina.

Kam­bryj­ska eks­plo­zja ży­cia jako świa­dec­two in­te­li­gent­nego pro­jektu

Wil­liam A. Demb­ski

Nic za darmo.

Dla­czego przy­czyną wy­spe­cy­fi­ko­wa­nej zło­żo­no­ści musi być in­te­li­gen­cja

Jo­na­than Wells

Mit śmie­cio­wego DNA

Gra­nville Se­well

Na po­czątku

Eseje o teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu

Mi­chael J. Behe

De­wo­lu­cja

Od­kry­cia na­ukowe do­ty­czące DNA wy­zwa­niem dla dar­wi­ni­zmu

Pod re­dak­cjąDa­vida Klin­ghof­fera

Kon­tro­wer­syjny pod­pis

Od­po­wiedź na kry­tykę książki Pod­pis w ko­mórce

Mar­cos Eber­lin

Da­le­ko­wzrocz­ność

Jak bio­che­mia uka­zuje plan i ce­lo­wość ży­cia

Mi­chael J. Den­ton

Prze­zna­cze­nie na­tury

Co prawa bio­lo­gii mó­wią o na­szym miej­scu we Wszech­świe­cie