Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
37 osób interesuje się tą książką
Przekonaj się, czym jeszcze mogą cię zaskoczyć seryjni mordercy z całego świata!
• Który seryjny morderca wierzył, że musi wypić ślinę 70 martwych kobiet, aby zyskać moc uzdrawiania?
• Który kierowca Ubera ruszył zabijać z powodu „diabła”, rzekomo przemawiającego do niego przez aplikację?
• Który seryjny morderca uprowadzał kobiety i karmił je częściami ciała poprzedniczek?
• Kim był żołnierz, który podarował żonie obciętą głowę jej kochanka?
• Kim był owiany złą sławą grabarz, który kradł zwłoki, aby zrobić z nich kostium kobiety?
Autor Wielkiej księgi seryjnych morderców powraca ze zbiorem nieoczywistych ciekawostek ze świata true crime, które zaskoczą niejednego miłośnika makabrycznych historii.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 171
Data ważności licencji: 12/4/2030
Tytuł oryginału: The Ultimate Serial Killer Trivia Book
Przekład: Paulina Wojnakowska Redaktorka inicjująca: Katarzyna Nawrocka Redaktorka prowadząca: Dominika Kowalska Redakcja: Magdalena Świerczek-Gryboś Korekta: Jędrzej Szulga Projekt okładki i stron tytułowych: Joanna Wasilewska/KATAKANASTA
Copyright © 2022 by LAK Publishing Copyright for the Polish edition and translation © JK Wydawnictwo, 2026
Niniejsza publikacja jest chroniona prawem autorskim. Publikacja może być zwielokrotniana i wykorzystywana wyłącznie w zakresie dozwolonym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwielokrotnianie i wykorzystywanie treści publikacji w jakiejkolwiek formie do eksploracji tekstów i danych (text and data mining) lub do trenowania modeli sztucznej inteligencji bez uprzedniej, wyraźnej zgody Wydawcy jest zabronione.
ISBN 978-83-68846-24-9 Wydanie I, Łódź 2026
JK Wydawnictwo ul. Krokusowa 3, 92-101 Łódź tel. 42 676 49 69 www.wydawnictwofeeria.pl
Wersję elektroniczną przygotowano w systemie Zecer
Seryjny morderca to postać enigmatyczna, trudna do zrozumienia dla osób myślących racjonalnie. Od dziesiątków lat zarazem fascynuje nas i przeraża swoimi ohydnymi czynami, tym, jak czyha w cieniu i bez litości odbiera życie, nie odczuwając ani krzty skruchy z powodu swoich zbrodni. Z pozoru wydaje się takim samym człowiekiem jak każdy z nas, ale w jego umyśle kryje się coś, co czyni go niezaprzeczalnie „innym”.
Seryjny morderca (lub morderczyni) nie ma świadomości konsekwencji. Przede wszystkim chce zaspokoić sadystyczne ciągoty, żądzę krwi, i napawać się wyjątkowym uczuciem potęgi, gdy zabawia się w boga. Każdy seryjny morderca ma własne konkretne powody, by robić to, co robi – a wiele z nich trudno objąć umysłem, jeśli nie mamy tendencji do psychopatii. To drapieżnicy, mistrzowie sprytu i manipulacji ukryci za fasadą spokoju i rozważności. Ich osobowości cechują się tym, co psychiatria określa jako „agresję drapieżną”, która sprawia, że ludzie ci uznają wszystkich innych za istoty niżej w hierarchii, gorsze, co usprawiedliwiać ma brutalność w stosunku do niczego się niespodziewających ofiar.
Nawet jeśli rozumiemy jednak podstawowy profil psychopatologiczny seryjnego mordercy – a może nawet uważamy się za ekspertów w tej dziedzinie – istnieje wiele spraw, o których przeciętny człowiek nie ma pojęcia. Do dyspozycji jest jednak cała masa informacji o realiach zbrodni, w dużej części ukryta w starych aktach, w rozmazanych obrazach na taśmach z dawnych rozpraw i wreszcie w zakurzonych podręcznikach kryminologii.
Czy wiesz, że na przestrzeni swojego życia zetkniesz się przelotnie z około 36 mordercami, na przykład mijając ich na ulicy? Czy wiesz, że Albert Fish, cieszący się ponurą sławą jednego z najbardziej zdeprawowanych seryjnych morderców wszech czasów, według własnych deklaracji pożarł ponad setkę dzieci? A czy wiesz, że przesycone perwersją listy Fisha, w których przyznaje się do zbrodni, są aktualnie w posiadaniu pewnego sławnego nowojorskiego artysty?
Ta książka eksploruje mroczne zakamarki i wyciąga na światło dzienne nieznane szczegóły, jakich próżno szukać w innych publikacjach z gatunku true crime. Pojawią się tu nazwiska, które mogą być wam znane: Ted Bundy, Ed Gein czy John Wayne Gacy. Przyjrzymy się jednak także sprawom nieco zapomnianym; potworom, o których świat nie usłyszał, choć ich zbrodnie nie ustępowały pod względem okrucieństwa wyżej wymienionym.
Porozmawiamy także o sprawach związanych w ten czy inny sposób z seryjnymi mordercami, jak na przykład o osobowości psychopatycznej, nierozwiązanych zagadkach kryminalnych, morderczych sektach, a nawet zbrodniach zainspirowanych przez media i sztukę.
Wykonaliśmy żmudną pracę, żeby zaoferować ci zestawienie naprawdę szokujących faktów, być może należących do najbardziej wstrząsających, o jakich kiedykolwiek przeczytasz; jesteśmy przekonani, że nawet najbardziej zapaleni pasjonaci true crime dowiedzą się z tej książki czegoś, o czym jeszcze nie wiedzieli.
Tematyka seryjnych morderców jest znacznie głębsza i bardziej złożona niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Maniacy o morderczych skłonnościach od zarania dziejów czaili się wśród społeczności, na długo przed tym, zanim po raz pierwszy użyto terminu „seryjny morderca” – przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że terminy i definicje stale ewoluują. Zanim przyjrzymy się konkretnym seryjnym mordercom z całego świata, porozmawiajmy odrobinę o historii, aby zapoznać się z podstawowymi zagadnieniami, jak choćby właśnie to, co oznaczają terminy „seryjny morderca”, „psychopata”, „socjopata” i tak dalej.
FBI, czyli amerykańskie Federalne Biuro Śledcze, definiuje seryjne morderstwa jako „serię 2 lub więcej odrębnych morderstw, zazwyczaj, choć nie zawsze, popełnionych przez działającego w pojedynkę sprawcę”.
To standardowa definicja, ale od czasu gdy po raz pierwszy zastosowano termin „seryjny morderca”, w dyskursie pojawiło się wiele głosów starających się dociec, co tak właściwie termin ten oznacza. Pierwotnie „seryjny morderca” definiowany był jako sprawca, który pozbawia życia 3 lub więcej osób na przestrzeni co najmniej 30 dni, a między zbrodniami występuje wyraźna przerwa. Definicję tę stosunkowo niedawno zmieniono, obniżając minimalną liczbę ofiar do 2.
Niektórzy twierdzą także, że seryjny morderca to ten, którego cechuje konkretne nastawienie, a niekoniecznie zrealizował ciąg pewnych działań. Jeśli, na przykład, sprawcę pochwycono po popełnieniu jednego morderstwa, ale miał zamiar popełnić ich więcej – czy także należy go zaklasyfikować jako seryjnego mordercę, choć nie osiągnął „progu wejściowego” pod względem liczby ofiar? W każdym razie na moment powstania tej książki, a więc wrzesień 2022, powyższa definicja była uznawana za obowiązującą.
Panuje powszechne przekonanie, że terminu tego po raz pierwszy użył agent specjalny FBI Robert Ressler podczas przeprowadzonego pod koniec lat 70. XX wieku wykładu na temat profilowania kryminalistów. Agent, który zasłynął swoim dorobkiem w dziedzinie psychologii kryminalnej, uznawany za ojca współczesnego profilowania behawioralnego, miał określić tym mianem Davida Berkowitza, seryjnego mordercę z Nowego Jorku.
Istnieje jednakże wiele udokumentowanych przypadków użycia takiego samego terminu (lub podobnych) już na dziesiątki lat przed tym, jak posłużył się nim Ressler w latach 70. W wydanym w roku 1947 kryminale In A Lonely Place autorka Dorothy B. Hughes określa głównego antagonistę mianem „series killer” – czyli właśnie seryjnym mordercą (aktualny termin to angielskie „serial killer” – przyp. tłum.).
Być może za najwcześniejszy przypadek użycia tego terminu – w 1930 roku – odpowiada Ernst August Ferdinand Gennat, słynny niemiecki detektyw, który zrewolucjonizował pracę policji, wprowadzając do niej to, co według współczesnych standardów określilibyśmy profilowaniem behawioralnym. W 1930 napisał Die Düsseldorfer Sexualverbrechen (Düsseldorfskie przestępstwa seksualne), obszerny artykuł poświęcony Peterowi Kürtenowi, dobrze znanemu wielokrotnemu mordercy z Düsseldorfu. W artykule tym użył sformułowania „Serienmörder”, co można przełożyć dosłownie jako „seryjny morderca”.
Mimo że Gennat miał naprawdę przełomowe poglądy i odważnie wprowadzał je w życie, jego praca w dziedzinie profilowania behawioralnego nie spotkała się z takim zainteresowaniem i uznaniem jak działalność Roberta Resslera 40 lat później. Biorąc pod uwagę zbieżność ich obszarów zainteresowań, niewykluczone, że Ressler zainspirował się we własnej działalności odkryciami i teoriami Gennata.
Ogólnie rzecz biorąc, seryjnych morderców jako zbiorowość można podzielić na 4 wyraźne typy: wizjoner, misjonarz, hedonista i maniak władzy. Kategorie te wyróżnia się na podstawie motywacji, którą kieruje się morderca, a nie jakimkolwiek fizycznym aspektem dokonywanych zbrodni. Oto, czym się charakteryzują poszczególne typy:
wizjoner – przeświadczony, że zabijać nakazuje mu jakiś zewnętrzny czynnik, istota czy moc;
misjonarz – morduje z przekonania, że społeczeństwo należy oczyścić z konkretnej grupy ludzi;
hedonista – morduje dla osobistej satysfakcji, często z pobudek seksualnych;
maniak władzy – pragnie dominować nad ofiarami; zabija, aby okazać, że ma przewagę.
Jednym z najsłynniejszych morderców wizjonerów wszech czasów był Richard Chase, znany też jako Wampir z Sacramento. Psychotyk, którego życiem zawładnęły urojenia, był przeświadczony, że jego krew powoli zamienia się w proch i jedynym sposobem na przywrócenie sobie krążenia jest picie krwi innych ludzi. W latach 1977–1978 w kalifornijskim Sacramento zamordował 13 osób.
Był nietypowym dzieckiem, a w dorosłości stał się jeszcze większym dziwakiem. Już od najmłodszych lat fascynował się krwią; rozcinał truchła zwierząt i zjadał ich wnętrzności na surowo. Jako dorosły wielokrotnie zwracał na siebie uwagę osobliwymi i niepokojącymi epizodami, na przykład kiedyś znaleziono go nagiego w szczerym polu; jedynym, co miał na sobie, była krowia krew. Z wiekiem dręczące go urojenia przybierały na sile. Doszedł do przekonania, że także kości jego czaszki ulegają powolnej dezintegracji. Wstrzykiwał sobie krew królików, aby „utrzymać formę”. Kiedy dobiegał trzydziestki, trafił wreszcie do szpitala na leczenie psychiatryczne.
W 1977 roku zaczął mordować w Sacramento bezbronnych ludzi; dźgał ich nożem albo strzelał. Nie był wybredny, jeśli chodzi o wiek, kolor skóry czy płeć – liczyła się tylko śmierć. W niejednym przypadku po zabiciu ofiary pił jej krew i zjadał kawałki ciała.
Kiedy policja trafiła do mieszkania Chase’a, znalazła tam słoiki z ludzką krwią i pokrwawione ubrania. Chase został aresztowany i postawiono mu zarzut dokonania 6 morderstw. Ostatecznie otrzymał wyrok śmierci. Zmarł jednak w więzieniu 26 grudnia 1980 roku po przedawkowaniu narkotyków.
Peter Sutcliffe, czyli Rozpruwacz z Yorkshire, to świetny przykład mordercy skoncentrowanego na wypełnianiu misji. Sutcliffe został poniżony przez prostytutkę, co sprawiło, że w latach 1975–1980 zaatakował i zabił na północy Anglii w sumie 13 kobiet, z których część była pracownicami seksualnymi; 7 podjętych przez niego prób morderstwa zakończyło się niepowodzeniem.
Tak jak inni kierujący się misją mordercy, Sutcliffe obrał za cel konkretną grupę osób – spełniających kryteria koloru skóry, wieku i płci (białe, młode kobiety), a zabójstw dopuszczał się na ograniczonym terenie. Podczas całego okresu działalności utrzymał ten sam modus operandi – atakował z zaskoczenia, dzierżąc w dłoni ulubioną broń: młotek. Po schwytaniu stwierdził, że chciał po prostu „oczyścić ulice”.
Co ciekawe, wykazywał też cechy wizjonera, bo utrzymywał, że słyszał głos Boga, nakazujący mu popełniać odrażające czyny.
Hedonistyczni seryjni mordercy to tak naprawdę bardzo szeroka kategoria, którą można podzielić na 3 podgrupy:
motywowani seksualnie – mordują dla satysfakcji seksualnej;
motywowani emocjonalnie – mordują, aby poczuć przypływ adrenaliny;
motywowani zyskiem – mordują dla korzyści materialnych.
Edmund Kemper to doskonały przykład mordercy motywowanego seksualnie. W latach 1972–1973 w okolicy Santa Cruz w Kalifornii zaoferował podwiezienie w sumie 6 autostopowiczkom. Wszystkie zaatakował, zabił, a ciała poćwiartował. Każde z morderstw zapewniało mu satysfakcję seksualną – czerpał ją nie tylko z aktu morderstwa, lecz także z okaleczania zwłok. Kemper wyróżniał się zarówno potężną posturą (ma 2 metry i 6 centymetrów wzrostu), jak i wyjątkową inteligencją – jego IQ wynosi 145. A jednak popełniał morderstwa i dopuszczał się aktów nekrofilii, okazjonalnie także gwałcił kobiety, gdy jeszcze żyły.
Najsłynniejszy niezidentyfikowany seryjny morderca, jakiego zrodziła Kalifornia, czyli Zodiak, to z kolei świetny przykład hedonisty motywowanego emocjami. Rozkoszował się adrenaliną czerpaną z faktu, że sieje terror na ulicach San Francisco. W latach 70. XX wieku nie tylko mordował pary, które zjeżdżały do cichych zatoczek, żeby spędzić razem miłe chwile, ale także wysyłał do prasy i policji paskudne, pełne drwin listy.
Seryjne morderczynie zazwyczaj kierują się natomiast chęcią zysku – bardzo niewiele z nich działa pod wpływem pragnienia satysfakcji seksualnej lub poczucia władzy. Najsłynniejszą przedstawicielką tej kategorii była najpewniej niejaka Dorothea Puente, właścicielka pensjonatu w kalifornijskim Sacramento, która odurzała narkotykami i zabijała swoich starszych lokatorów. Następnie odbierała za nich czeki z emeryturą i je spieniężała. Zabiła w sumie 9 osób; skazano ją za 3 morderstwa, gdyż ława przysięgłych nie osiągnęła porozumienia co do pozostałych. Prasa ochrzciła ją mianem „Gospodyni domu śmierci”.
Co ciekawe, historia zna przypadek seryjnego mordercy, który wykazywał cechy wszystkich 3 podtypów hedonistycznej motywacji. To niesławny brytyjski internista Harold Shipman, którego uważa się za jednego z najbardziej efektywnych seryjnych morderców czasów współczesnych – liczbę jego ofiar szacuje się na 250 osób. Shipman czerpał z mordów zarówno satysfakcję seksualną, jak i dreszcz emocji, a w grę wchodziły także pieniądze – w jednym przypadku sfałszował nawet testament ofiary, żeby się w nim znaleźć.
Potrzeba władzy to najpowszechniejsza motywacja seryjnych morderców, do tej grupy należało zatem wielu znanych przestępców bardzo skutecznych w morderczym fachu. Kryteria najlepiej wydaje się spełniać Ted Bundy; pragnął osiągnąć całkowitą dominację nad ofiarami w każdym wymiarze ich życia. Manipulował nimi, atakował, gwałcił, a po zabiciu – porzucał ciała w odludnych miejscach. Wracał też do nich często, aby dalej znęcać się nad zwłokami.
Inni mordercy motywowani władzą i kontrolą to na przykład John Wayne Gacy, Dennis Rader (BTK), Gary Ridgway, Ian Brady, David Parker Ray, Andriej Czikatiło czy James DeAngelo (Gwałciciel z East Area).
Czy wiesz, że…?
Maniacy władzy to najliczniejsza grupa wśród seryjnych morderców.To typ, który ma tendencję do pielęgnowania poczucia niedopasowania.Często, choć nie zawsze, mają za sobą dzieciństwo naznaczone przemocą ze strony rodziców i innych dorosłych z otoczenia.Ich pragnienie władzy i kontroli nie kończy się wraz ze śmiercią ofiar; manipulacja trwa post mortem, 0mując często postać okaleczania zwłok, gwałtów albo zabierania „pamiątek” zbrodni.Ted Bundy, jeden z najbardziej niesławnych morderców o tym profilu, zabierał ofiarom biżuterię, żeby następnie dawać ją w prezencie swojej partnerce (która pozostawała w błogiej nieświadomości co do pochodzenia tych przedmiotów).Oczywiście. Z reguły tylko wizjonerzy nie mają żadnych cech wspólnych z innymi kategoriami. Inni seryjni mordercy często prezentują elementy różnych motywacji, choć zwykle zachowują jeden „główny” typ, będący sednem ich osobowości i działalności.
Hedonistyczni seryjni mordercy niejednokrotnie wykazują cechy maniaków władzy, szczególnie jeśli ich podstawowa motywacja jest związana z seksualnością. Mordercy, którzy czerpią przyjemność seksualną z aktu zabójstwa, często pozyskują ją dzięki poczuciu władzy nad ofiarą, a zatem te 2 typy regularnie współwystępują.
Prawie wszyscy seryjni mordercy, jakich znamy, pasują do jednej lub więcej z powyższych kategorii, nawet jeśli ich motywacje nie wydają się jasne i logiczne z punktu widzenia osoby myślącej racjonalnie. A jednak od czasu do czasu pojawiali się w historii także wyjątkowi mordercy, działający „bez powodu”.
W 2007 roku 2 ukraińskich nastolatków, znanych obecnie jako Maniacy z Dniepropetrowska, zabiło w ciągu miesiąca 21 osób. Jedno z morderstw – masakra dokonana na mężczyźnie przy pomocy młotka – zostało nagrane na wideo i opublikowane w internecie w 2008 roku. Do dziś nie znaleziono przekonującego motywu tych zbrodni. Krążyły plotki, że jakiś bogaty sponsor płacił chłopakom za mordowanie dla jego uciechy, ale nie znaleziono na to dowodów. Jeden ze śledczych podkreślił, że według ich opinii młodzi mężczyźni traktowali mord jako hobby: „Morderstwa były dla nich zwykłą rozrywką, jak polowanie”.
Znanym, nietypowym przypadkiem jest także Robert Maudsley, brytyjski seryjny morderca. Nazywany bywa „Hannibalem Kanibalem”, bo w więzieniu przebywa w podziemnej przeszklonej celi, podobnej do tej, w jakiej trzymano w Milczeniu owiec Hannibala Lectera. Według śledczych co najmniej 2 z popełnionych przez niego morderstw nie były motywowane niczym szczególnym. W 1974 w Londynie udusił przy użyciu garoty miejscowego pedofila, po czym oddał się w ręce policji. W więzieniu zabił 3 współosadzonych, w tym 2 osoby jednego dnia. Strażnik, który miał z nim do czynienia, opowiadał, że Maudsleya po prostu ogarniała „przemożna chęć, żeby zabić kogokolwiek, kto znalazł się w pobliżu”. Z powodu jego napadów morderczej manii za każdym razem, gdy opuszcza celę, eskortuje go przynajmniej 4 funkcjonariuszy służby więziennej.
Wiele źródeł zgadza się co do tego, że pierwszym w historii seryjnym mordercą był człowiek nazwiskiem H.H. Holmes, profesjonalny oszust, który w ostatniej dekadzie XIX wieku wybudował w Chicago „morderczy hotel”, służący mu do pozbywania się ofiar. Tak naprawdę jednak możemy znaleźć przykłady seryjnych mordów znacznie wcześniej.
Najwcześniejszym przypadkiem seryjnego mordercy, jaki zanotowały annały dziejów, był żyjący na początku XV wieku niejaki Gilles de Rais, rycerz i dowódca francuskiej armii królewskiej. De Rais, który już jako nastolatek otrzymał tytuł szlachecki i objął rodowy majątek, nakazywał swoim generałom uprowadzanie chłopców i dziewcząt w wieku 6–18 lat. Ofiary sprowadzali do tajnych kwater de Rais, gdzie porwani byli rozbierani, gwałceni, torturowani i mordowani. Najczęściej de Rais podcinał im gardła obusiecznym mieczem, czasem ścinał głowy. Następnie okaleczał zwłoki, wyjmując z nich organy wewnętrzne, które oglądał i podziwiał. Na przestrzeni ponad dekady zamordował co najmniej 40 dzieci i nastolatków; niektóre źródła twierdzą, że prawdziwa liczba jego ofiar zbliżyła się do 100.
De Rais pasuje do typowego profilu psychopatologicznego hedonistycznego mordercy, przejawiającego fantazje dotyczące władzy i mocy, ale historyczne realia i wysoki status społeczny zdecydowanie odróżniają go od współczesnych seryjnych morderców, którzy działają samodzielnie i starają się za wszelką cenę zacierać ślady.
Wręcz jako wzorcowy przykład seryjnego mordercy we współczesnym rozumieniu często określa się grasującego w Londynie Kubę Rozpruwacza. W 1888 roku zaatakował i zamordował na londyńskim East Endzie 5 prostytutek. Zaledwie 4 lata wcześniej, w 1884, w Austin w Teksasie działał jednak podobny potwór w ludzkiej skórze. Człowiek ten, określany teraz przydomkiem Servant Girl Annihilator, czyli Morderca służących, w nieco ponad rok odebrał życie co najmniej 8 ofiarom, po czym zniknął w grudniu 1885 roku. Zakradał się nocami do domów młodych Afroamerykanek i masakrował je siekierą, gdy spały. Czasami gwałcił i okaleczał ofiary, wpychał im też do uszu ostre przedmioty. Nigdy nie udało się go ująć; w owym czasie afroamerykańska część społeczności Austin była przeświadczona, że używał czarnej magii, aby zapewnić sobie niewidzialność.
Jest jeden kraj, który zdecydowanie wyprzedza inne, jeśli chodzi o liczbę seryjnych morderców per capita – są to Stany Zjednoczone. W latach 1900–2016 w Stanach działało ich co najmniej 3204 – to liczba, która robi wrażenie, niezależnie od tego, z jakiej perspektywy jej się przyjrzeć. Drugie miejsce zajmuje Republika Południowej Afryki, która w tym samym przedziale czasowym zarejestrowała na swoim terenie działalność 167 seryjnych morderców. Oznacza to, że Stany Zjednoczone miały ponad 19 razy więcej seryjnych morderców niż drugie państwo na liście.
Dlaczego wszystkie inne kraje bledną w tej niechlubnej statystyce w porównaniu z USA? Czy są jakieś czynniki społeczno-ekonomiczne, które temu sprzyjają? Cóż, prawda wydaje się niejednoznaczna – być może nie chodzi wcale o to, że w Stanach „po prostu jest” więcej seryjnych morderców.
Stany Zjednoczone to jeden z najbardziej zaawansowanych krajów na świecie pod względem technologii i postępu nauki. Dysponują poza tym wieloma zintegrowanymi systemami, które pozwalają poszczególnym stanom i miejscowościom się komunikować i efektywnie wymieniać informacje. Być może zatem nie chodzi o to, że w USA działa więcej seryjnych morderców – są po prostu skuteczniej wykrywani i łapani.
W mniej rozwiniętych krajach o podobnych rozmiarach, na przykład w Indiach czy Rosji, liczba tego typu przestępców może być podobna jak w USA, ale braki na szczeblu służb bezpieczeństwa powodują, że w statystykach widnieje ich mniej. Trzeba też wspomnieć, że Stany Zjednoczone to czwarte największe pod względem powierzchni państwo świata, więc to naturalne, że będzie miało proporcjonalnie więcej przestępstw niż mniejsze kraje.
Czy wiesz, że…?
USA notuje zarówno najwyższą liczbę zarejestrowanych w aktach seryjnych morderców, jak i najwyższy współczynnik ich liczby per capita (0,99% na 100 000 mieszkańców).Kalifornia to stan, w którym dochodzi do największej liczby seryjnych morderstw – od roku 1900 zanotowano ich tam ponad 1700. W latach 70. XX wieku Kalifornię n azwano nawet „morderczą stolicą świata”.Kanada w latach 1900–2016 zanotowała tylko 106 seryjnych morderców, mimo że teren tego kraju przekracza o 1,6% powierzchnię Stanów Zjednoczonych. Współczynnik liczby przestępców per capita wynosi 0,29% na 100 000 mieszkańców.Jednym z najniższych współczynników przestępczości na świecie może poszczycić się Islandia; na wyspie zanotowano tylko jednego seryjnego mordercę w historii. Był to Axlar-Björn Pétursson, który działał w XVI wieku.Filipiny twierdzą, że również na ich terenie pojawił się tylko jeden seryjny morderca – katolicki ksiądz, który miał w latach 1816–1826 pozbawić życia 57 osób.Z pewnością można stwierdzić, że „złota era seryjnych morderców” dawno przeminęła. Dziś dysponujemy między innymi technologią kryminalistyczną, która sprawia, że potencjalnym seryjnym mordercom trudno bez przeszkód realizować swoje plany; często zostają aresztowani, zanim uda im się zyskać ten niechlubny status. Standardową procedurą we wszystkich sprawach morderstw w USA są teraz testy DNA, a monitoring obejmuje znacznie więcej miejsc niż w latach 70. i 80. XX wieku. Zatem choć wielu przestępców potencjalnie wykazuje psychologiczny profil seryjnego mordercy, służby mogą ich zidentyfikować i aresztować, zanim liczba ofiar osiągnie próg seryjności. Nie oznacza to, że w tej chwili nie istnieją i nie działają żadni seryjni mordercy – po prostu możliwości ich wykrywania znacznie się rozszerzyły.
Mówiąc najprościej: nie. Obie kategorie mieszczą się w zakresie „zabójstw politycznych”, a jedyną cechą, którą współdzielą z seryjnymi mordami, jest to, że ofiarami często są niewinne osoby. Dyktatorzy, terroryści, a nawet żołnierze na polu walki zazwyczaj są w jakiś sposób odseparowani od ofiar. Ich nastawienie jest nieporównywalne z seryjnymi mordercami, bo raczej nikt z nich nie zabija dla satysfakcji seksualnej albo po to, żeby poczuć dreszcz emocji (a przynajmniej niewielu to robi).
Oczywiście mogą istnieć wyjątki; wielu psychopatów (jak dowiemy się później) czuje nieodparty pociąg do świata polityki, bo dostarcza ona silnych emocji.
Wyobrażając sobie klasycznego seryjnego mordercę, zazwyczaj przywołujemy w myślach zakapturzone postacie czyhające w mrocznych zaułkach i z dłońmi zaciśniętymi na rękojeści połyskującego stalowego ostrza. Chociaż noże są powszechnie uważane za ulubioną broń seryjnych morderców, w statystykach pojawiają się jednak na zaskakująco niskim trzecim miejscu.
Najczęściej używanym przez seryjnych morderców narzędziem zbrodni jest pistolet. Może to zaskakiwać, szczególnie że broń palna wydaje się stać w sprzeczności z tym, co zazwyczaj stara się osiągnąć sprawca, czyli z poczuciem pierwotnej więzi, intymnym doświadczeniem cudzej śmierci. Pistolet pozwala jednak przestępcy zyskać miażdżącą przewagę nad ofiarą, nawet jeśli sam ma fizyczne ograniczenia. Mordercy, którzy nie zdołaliby obezwładnić drugiej osoby gołymi rękami, chętnie sięgają po broń palną, ponieważ groźba postrzału często wystarczy, żeby uczynić potencjalną ofiarę całkowicie uległą. Broń palną wybierają także ci mordercy, którzy chcą zadać śmierć natychmiastowo. Z około 10 tysięcy zarejestrowanych od roku 1900 przypadków seryjnych morderstw ponad połowę stanowią te z użyciem omawianego narzędzia.
Drugie miejsce wśród najpowszechniejszych metod seryjnych morderców zajmuje uduszenie przez zadławienie lub zadzierzgnięcie – dokonano tak 22% seryjnych morderstw od 1990 roku. Na trzecim miejscu znajduje się wspomniane ostre narzędzie – około 15% ofiar zostało zasztyletowanych.
Wymienia się również materiały wybuchowe, utopienie, otrucie, spalenie, uduszenie na inne sposoby, użycie siekiery lub potrącenie.
Czy wiesz, że…?
Choć zarejestrowano dość liczne pojedyncze przypadki osób używających dziwnych i nietypowych przedmiotów jako narzędzi zbrodni (w tym skarpetek, kuchenek mikrofalowych, łopat, nożyczek, pił łańcuchowych, a nawet klapy sedesowej), większość seryjnych morderców trzyma się tradycyjnych i sprawdzonych metod: broni palnej, noży, lin, albo zabija gołymi rękami.Być może najbardziej nietypową bronią, jakiej użyto w sprawie wielokrotnego morderstwa, był miecz samurajski, którym w 1999 roku w Chicago niejaki Teodoro Baez pozbawił życia dwie osoby.Przeprowadzone przez Radford University badanie wykazało, że seryjni mordercy o wyższym ilorazie inteligencji przedkładają materiały wybuchowe i trucizny ponad pistolety czy noże.Seryjni mordercy o niższym ilorazie inteligencji stosują raczej uderzanie tępym narzędziem lub dźganie ostrym.Zwykle wyobrażamy sobie seryjnego mordercę jako białego mężczyznę w wieku 25–35 lat, raczej szczupłego i niezbyt atrakcyjnego. Nie odbiega to nadmiernie od rzeczywistości. Aż 92,3% wszystkich aresztowanych w Stanach Zjednoczonych seryjnych morderców to mężczyźni. Tylko 27% z nich mieści się jednak w powyższych ramach wiekowych i co jeszcze ciekawsze, tylko 52,1% to biali.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
