287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach - Jack Rosewood - ebook
NOWOŚĆ

287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach ebook

Jack Rosewood

3,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.

37 osób interesuje się tą książką

Opis

Przekonaj się, czym jeszcze mogą cię zaskoczyć seryjni mordercy z całego świata!

• Który seryjny morderca wierzył, że musi wypić ślinę 70 martwych kobiet, aby zyskać moc uzdrawiania?

• Który kierowca Ubera ruszył zabijać z powodu „diabła”, rzekomo przemawiającego do niego przez aplikację?

• Który seryjny morderca uprowadzał kobiety i karmił je częściami ciała poprzedniczek?

• Kim był żołnierz, który podarował żonie obciętą głowę jej kochanka?

• Kim był owiany złą sławą grabarz, który kradł zwłoki, aby zrobić z nich kostium kobiety?

Autor Wielkiej księgi seryjnych morderców powraca ze zbiorem nieoczywistych ciekawostek ze świata true crime, które zaskoczą niejednego miłośnika makabrycznych historii.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 171

Data ważności licencji: 12/4/2030

Oceny
3,0 (2 oceny)
0
1
0
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Voncohn

Z braku laku…

Dopompowane do granic możliwości - niektóre „rozdziały” maja kilkanaście linijek, hasła podawane są w telegraficznym skrócie, liczba faktów jest umowna a i ich najdziwniejszość dyskusyjna. Jeśli ktoś kicha temat seryjnych zabójców łyknie i to, jeśli chce się dowiedzieć czegoś głębiej, niech raczej zapomni.
00


Podobne


Tytuł ory­gi­nału: The Ulti­mate Serial Kil­ler Tri­via Book

Prze­kład: Pau­lina Woj­na­kow­ska Redak­torka ini­cju­jąca: Kata­rzyna Nawrocka Redak­torka pro­wa­dząca: Domi­nika Kowal­ska Redak­cja: Mag­da­lena Świer­czek-Gry­boś Korekta: Jędrzej Szulga Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Joanna Wasi­lew­ska/KATA­KA­NA­STA

Copy­ri­ght © 2022 by LAK Publi­shing Copy­ri­ght for the Polish edi­tion and trans­la­tion © JK Wydaw­nic­two, 2026

Niniej­sza publi­ka­cja jest chro­niona pra­wem autor­skim. Publi­ka­cja może być zwie­lo­krot­niana i wyko­rzy­sty­wana wyłącz­nie w zakre­sie dozwo­lo­nym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwie­lo­krot­nia­nie i wyko­rzy­sty­wa­nie tre­ści publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek for­mie do eks­plo­ra­cji tek­stów i danych (text and data mining) lub do tre­no­wa­nia modeli sztucz­nej inte­li­gen­cji bez uprzed­niej, wyraź­nej zgody Wydawcy jest zabro­nione.

ISBN 978-83-68846-24-9 Wyda­nie I, Łódź 2026

JK Wydaw­nic­two ul. Kro­ku­sowa 3, 92-101 Łódź tel. 42 676 49 69 www.wydaw­nic­two­fe­eria.pl

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Wstęp

Seryjny mor­derca to postać enig­ma­tyczna, trudna do zro­zu­mie­nia dla osób myślą­cych racjo­nal­nie. Od dzie­siąt­ków lat zara­zem fascy­nuje nas i prze­raża swo­imi ohyd­nymi czy­nami, tym, jak czyha w cie­niu i bez lito­ści odbiera życie, nie odczu­wa­jąc ani krzty skru­chy z powodu swo­ich zbrodni. Z pozoru wydaje się takim samym czło­wie­kiem jak każdy z nas, ale w jego umy­śle kryje się coś, co czyni go nie­za­prze­czal­nie „innym”.

Seryjny mor­derca (lub mor­der­czyni) nie ma świa­do­mo­ści kon­se­kwen­cji. Przede wszyst­kim chce zaspo­koić sady­styczne cią­goty, żądzę krwi, i napa­wać się wyjąt­ko­wym uczu­ciem potęgi, gdy zaba­wia się w boga. Każdy seryjny mor­derca ma wła­sne kon­kretne powody, by robić to, co robi – a wiele z nich trudno objąć umy­słem, jeśli nie mamy ten­den­cji do psy­cho­pa­tii. To dra­pież­nicy, mistrzo­wie sprytu i mani­pu­la­cji ukryci za fasadą spo­koju i roz­waż­no­ści. Ich oso­bo­wo­ści cechują się tym, co psy­chia­tria okre­śla jako „agre­sję dra­pieżną”, która spra­wia, że ludzie ci uznają wszyst­kich innych za istoty niżej w hie­rar­chii, gor­sze, co uspra­wie­dli­wiać ma bru­tal­ność w sto­sunku do niczego się nie­spo­dzie­wa­ją­cych ofiar.

Nawet jeśli rozu­miemy jed­nak pod­sta­wowy pro­fil psy­cho­pa­to­lo­giczny seryj­nego mor­dercy – a może nawet uwa­żamy się za eks­per­tów w tej dzie­dzi­nie – ist­nieje wiele spraw, o któ­rych prze­ciętny czło­wiek nie ma poję­cia. Do dys­po­zy­cji jest jed­nak cała masa infor­ma­cji o realiach zbrodni, w dużej czę­ści ukryta w sta­rych aktach, w roz­ma­za­nych obra­zach na taśmach z daw­nych roz­praw i wresz­cie w zaku­rzo­nych pod­ręcz­ni­kach kry­mi­no­lo­gii.

Czy wiesz, że na prze­strzeni swo­jego życia zetkniesz się prze­lot­nie z około 36 mor­der­cami, na przy­kład mija­jąc ich na ulicy? Czy wiesz, że Albert Fish, cie­szący się ponurą sławą jed­nego z naj­bar­dziej zde­pra­wo­wa­nych seryj­nych mor­der­ców wszech cza­sów, według wła­snych dekla­ra­cji pożarł ponad setkę dzieci? A czy wiesz, że prze­sy­cone per­wer­sją listy Fisha, w któ­rych przy­znaje się do zbrodni, są aktu­al­nie w posia­da­niu pew­nego sław­nego nowo­jor­skiego arty­sty?

Ta książka eks­plo­ruje mroczne zaka­marki i wyciąga na świa­tło dzienne nie­znane szcze­góły, jakich próżno szu­kać w innych publi­ka­cjach z gatunku true crime. Poja­wią się tu nazwi­ska, które mogą być wam znane: Ted Bundy, Ed Gein czy John Wayne Gacy. Przyj­rzymy się jed­nak także spra­wom nieco zapo­mnia­nym; potwo­rom, o któ­rych świat nie usły­szał, choć ich zbrod­nie nie ustę­po­wały pod wzglę­dem okru­cień­stwa wyżej wymie­nio­nym.

Poroz­ma­wiamy także o spra­wach zwią­za­nych w ten czy inny spo­sób z seryj­nymi mor­der­cami, jak na przy­kład o oso­bo­wo­ści psy­cho­pa­tycz­nej, nierozwią­za­nych zagad­kach kry­mi­nal­nych, mor­der­czych sek­tach, a nawet zbrod­niach zain­spi­ro­wa­nych przez media i sztukę.

Wyko­na­li­śmy żmudną pracę, żeby zaofe­ro­wać ci zesta­wie­nie naprawdę szo­ku­ją­cych fak­tów, być może nale­żą­cych do naj­bar­dziej wstrzą­sa­ją­cych, o jakich kie­dy­kol­wiek prze­czy­tasz; jeste­śmy prze­ko­nani, że nawet naj­bar­dziej zapa­leni pasjo­naci true crime dowie­dzą się z tej książki cze­goś, o czym jesz­cze nie wie­dzieli.

Seryjny morderca: podstawowe fakty

Tema­tyka seryj­nych mor­der­ców jest znacz­nie głęb­sza i bar­dziej zło­żona niż to, co widać na pierw­szy rzut oka. Maniacy o mor­der­czych skłon­no­ściach od zara­nia dzie­jów cza­ili się wśród spo­łecz­no­ści, na długo przed tym, zanim po raz pierw­szy użyto ter­minu „seryjny mor­derca” – przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że ter­miny i defi­ni­cje stale ewo­lu­ują. Zanim przyj­rzymy się kon­kret­nym seryj­nym mor­der­com z całego świata, poroz­ma­wiajmy odro­binę o histo­rii, aby zapo­znać się z pod­sta­wo­wymi zagad­nie­niami, jak choćby wła­śnie to, co ozna­czają ter­miny „seryjny mor­derca”, „psy­cho­pata”, „socjo­pata” i tak dalej.

Jak FBI definiuje termin „seryjny morderca”?

FBI, czyli ame­ry­kań­skie Fede­ralne Biuro Śled­cze, defi­niuje seryjne mor­der­stwa jako „serię 2 lub wię­cej odręb­nych mor­derstw, zazwy­czaj, choć nie zawsze, popeł­nio­nych przez dzia­ła­ją­cego w poje­dynkę sprawcę”.

To stan­dar­dowa defi­ni­cja, ale od czasu gdy po raz pierw­szy zasto­so­wano ter­min „seryjny mor­derca”, w dys­kur­sie poja­wiło się wiele gło­sów sta­ra­ją­cych się dociec, co tak wła­ści­wie ter­min ten ozna­cza. Pier­wot­nie „seryjny mor­derca” defi­nio­wany był jako sprawca, który pozba­wia życia 3 lub wię­cej osób na prze­strzeni co naj­mniej 30 dni, a mię­dzy zbrod­niami wystę­puje wyraźna prze­rwa. Defi­ni­cję tę sto­sun­kowo nie­dawno zmie­niono, obni­ża­jąc mini­malną liczbę ofiar do 2.

Nie­któ­rzy twier­dzą także, że seryjny mor­derca to ten, któ­rego cechuje kon­kretne nasta­wie­nie, a nie­ko­niecz­nie zre­ali­zo­wał ciąg pew­nych dzia­łań. Jeśli, na przy­kład, sprawcę pochwy­cono po popeł­nie­niu jed­nego mor­der­stwa, ale miał zamiar popeł­nić ich wię­cej – czy także należy go zakla­sy­fi­ko­wać jako seryj­nego mor­dercę, choć nie osią­gnął „progu wej­ścio­wego” pod wzglę­dem liczby ofiar? W każ­dym razie na moment powsta­nia tej książki, a więc wrze­sień 2022, powyż­sza defi­ni­cja była uzna­wana za obo­wią­zu­jącą.

Kto ukuł termin „seryjny morderca”?

Panuje powszechne prze­ko­na­nie, że ter­minu tego po raz pierw­szy użył agent spe­cjalny FBI Robert Res­sler pod­czas prze­pro­wa­dzo­nego pod koniec lat 70. XX wieku wykładu na temat pro­fi­lo­wa­nia kry­mi­na­li­stów. Agent, który zasły­nął swoim dorob­kiem w dzie­dzi­nie psy­cho­lo­gii kry­mi­nal­nej, uzna­wany za ojca współ­cze­snego pro­fi­lo­wa­nia beha­wio­ral­nego, miał okre­ślić tym mia­nem Davida Ber­ko­witza, seryj­nego mor­dercę z Nowego Jorku.

Ist­nieje jed­nakże wiele udo­ku­men­to­wa­nych przy­pad­ków uży­cia takiego samego ter­minu (lub podob­nych) już na dzie­siątki lat przed tym, jak posłu­żył się nim Res­sler w latach 70. W wyda­nym w roku 1947 kry­mi­nale In A Lonely Place autorka Doro­thy B. Hughes okre­śla głów­nego anta­go­ni­stę mia­nem „series kil­ler” – czyli wła­śnie seryj­nym mor­dercą (aktu­alny ter­min to angiel­skie „serial kil­ler” – przyp. tłum.).

Być może za naj­wcze­śniej­szy przy­pa­dek uży­cia tego ter­minu – w 1930 roku – odpo­wiada Ernst August Fer­di­nand Gen­nat, słynny nie­miecki detek­tyw, który zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał pracę poli­cji, wpro­wa­dza­jąc do niej to, co według współ­cze­snych stan­dar­dów okre­śli­li­by­śmy pro­fi­lo­wa­niem beha­wio­ral­nym. W 1930 napi­sał Die Düsseldorfer Sexu­alver­bre­chen (Düsseldorfskie prze­stęp­stwa sek­su­alne), obszerny arty­kuł poświę­cony Pete­rowi Kürtenowi, dobrze zna­nemu wie­lo­krot­nemu mor­dercy z Düsseldorfu. W arty­kule tym użył sfor­mu­ło­wa­nia „Serienmörder”, co można prze­ło­żyć dosłow­nie jako „seryjny mor­derca”.

Mimo że Gen­nat miał naprawdę prze­ło­mowe poglądy i odważ­nie wpro­wa­dzał je w życie, jego praca w dzie­dzi­nie pro­fi­lo­wa­nia beha­wio­ral­nego nie spo­tkała się z takim zain­te­re­so­wa­niem i uzna­niem jak dzia­łal­ność Roberta Res­slera 40 lat póź­niej. Bio­rąc pod uwagę zbież­ność ich obsza­rów zain­te­re­so­wań, nie­wy­klu­czone, że Res­sler zain­spi­ro­wał się we wła­snej dzia­łal­no­ści odkry­ciami i teo­riami Gen­nata.

Jakie są typy seryjnych morderców?

Ogól­nie rzecz bio­rąc, seryj­nych mor­der­ców jako zbio­ro­wość można podzie­lić na 4 wyraźne typy: wizjo­ner, misjo­narz, hedo­ni­sta i maniak wła­dzy. Kate­go­rie te wyróż­nia się na pod­sta­wie moty­wa­cji, którą kie­ruje się mor­derca, a nie jakim­kol­wiek fizycz­nym aspek­tem doko­ny­wa­nych zbrodni. Oto, czym się cha­rak­te­ry­zują poszcze­gólne typy:

wizjo­ner – prze­świad­czony, że zabi­jać naka­zuje mu jakiś zewnętrzny czyn­nik, istota czy moc;

misjo­narz – mor­duje z prze­ko­na­nia, że spo­łe­czeń­stwo należy oczy­ścić z kon­kret­nej grupy ludzi;

hedo­ni­sta – mor­duje dla oso­bi­stej satys­fak­cji, czę­sto z pobu­dek sek­su­al­nych;

maniak wła­dzy – pra­gnie domi­no­wać nad ofia­rami; zabija, aby oka­zać, że ma prze­wagę.

Który morderca należał do grupy wizjonerów?

Jed­nym z naj­słyn­niej­szych mor­der­ców wizjo­ne­rów wszech cza­sów był Richard Chase, znany też jako Wam­pir z Sacra­mento. Psy­cho­tyk, któ­rego życiem zawład­nęły uro­je­nia, był prze­świad­czony, że jego krew powoli zamie­nia się w proch i jedy­nym spo­so­bem na przy­wró­ce­nie sobie krą­że­nia jest picie krwi innych ludzi. W latach 1977–1978 w kali­for­nij­skim Sacra­mento zamor­do­wał 13 osób.

Był nie­ty­po­wym dziec­kiem, a w doro­sło­ści stał się jesz­cze więk­szym dzi­wa­kiem. Już od naj­młod­szych lat fascy­no­wał się krwią; roz­ci­nał tru­chła zwie­rząt i zja­dał ich wnętrz­no­ści na surowo. Jako doro­sły wie­lo­krot­nie zwra­cał na sie­bie uwagę oso­bli­wymi i nie­po­ko­ją­cymi epi­zo­dami, na przy­kład kie­dyś zna­le­ziono go nagiego w szcze­rym polu; jedy­nym, co miał na sobie, była kro­wia krew. Z wie­kiem drę­czące go uro­je­nia przy­bie­rały na sile. Doszedł do prze­ko­na­nia, że także kości jego czaszki ule­gają powol­nej dez­in­te­gra­cji. Wstrzy­ki­wał sobie krew kró­li­ków, aby „utrzy­mać formę”. Kiedy dobie­gał trzy­dziestki, tra­fił wresz­cie do szpi­tala na lecze­nie psy­chia­tryczne.

W 1977 roku zaczął mor­do­wać w Sacra­mento bez­bron­nych ludzi; dźgał ich nożem albo strze­lał. Nie był wybredny, jeśli cho­dzi o wiek, kolor skóry czy płeć – liczyła się tylko śmierć. W nie­jed­nym przy­padku po zabi­ciu ofiary pił jej krew i zja­dał kawałki ciała.

Kiedy poli­cja tra­fiła do miesz­ka­nia Chase’a, zna­la­zła tam sło­iki z ludzką krwią i pokrwa­wione ubra­nia. Chase został aresz­to­wany i posta­wiono mu zarzut doko­na­nia 6 mor­derstw. Osta­tecz­nie otrzy­mał wyrok śmierci. Zmarł jed­nak w wię­zie­niu 26 grud­nia 1980 roku po przedaw­ko­wa­niu nar­ko­ty­ków.

Który morderca należał do grupy misjonarzy?

Peter Sutc­liffe, czyli Roz­pru­wacz z York­shire, to świetny przy­kład mor­dercy skon­cen­tro­wa­nego na wypeł­nia­niu misji. Sutc­liffe został poni­żony przez pro­sty­tutkę, co spra­wiło, że w latach 1975–1980 zaata­ko­wał i zabił na pół­nocy Anglii w sumie 13 kobiet, z któ­rych część była pra­cow­ni­cami sek­su­al­nymi; 7 pod­ję­tych przez niego prób mor­der­stwa zakoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem.

Tak jak inni kie­ru­jący się misją mor­dercy, Sutc­liffe obrał za cel kon­kretną grupę osób – speł­nia­ją­cych kry­te­ria koloru skóry, wieku i płci (białe, młode kobiety), a zabójstw dopusz­czał się na ogra­ni­czo­nym tere­nie. Pod­czas całego okresu dzia­łal­no­ści utrzy­mał ten sam modus ope­randi – ata­ko­wał z zasko­cze­nia, dzier­żąc w dłoni ulu­bioną broń: mło­tek. Po schwy­ta­niu stwier­dził, że chciał po pro­stu „oczy­ścić ulice”.

Co cie­kawe, wyka­zy­wał też cechy wizjo­nera, bo utrzy­my­wał, że sły­szał głos Boga, naka­zu­jący mu popeł­niać odra­ża­jące czyny.

Którzy mordercy należeli do grupy hedonistów?

Hedo­ni­styczni seryjni mor­dercy to tak naprawdę bar­dzo sze­roka kate­go­ria, którą można podzie­lić na 3 pod­grupy:

moty­wo­wani sek­su­al­nie – mor­dują dla satys­fak­cji sek­su­al­nej;

moty­wo­wani emo­cjo­nal­nie – mor­dują, aby poczuć przy­pływ adre­na­liny;

moty­wo­wani zyskiem – mor­dują dla korzy­ści mate­rial­nych.

Edmund Kem­per to dosko­nały przy­kład mor­dercy moty­wo­wa­nego sek­su­al­nie. W latach 1972–1973 w oko­licy Santa Cruz w Kali­for­nii zaofe­ro­wał pod­wie­zie­nie w sumie 6 auto­sto­po­wicz­kom. Wszyst­kie zaata­ko­wał, zabił, a ciała poćwiar­to­wał. Każde z mor­derstw zapew­niało mu satys­fak­cję sek­su­alną – czer­pał ją nie tylko z aktu mor­derstwa, lecz także z oka­le­cza­nia zwłok. Kem­per wyróż­niał się zarówno potężną posturą (ma 2 metry i 6 cen­ty­me­trów wzro­stu), jak i wyjąt­kową inte­li­gen­cją – jego IQ wynosi 145. A jed­nak popeł­niał mor­derstwa i dopusz­czał się aktów nekro­fi­lii, oka­zjo­nal­nie także gwał­cił kobiety, gdy jesz­cze żyły.

Naj­słyn­niej­szy nie­zi­den­ty­fi­ko­wany seryjny mor­derca, jakiego zro­dziła Kali­for­nia, czyli Zodiak, to z kolei świetny przy­kład hedo­ni­sty moty­wo­wa­nego emo­cjami. Roz­ko­szo­wał się adre­na­liną czer­paną z faktu, że sieje ter­ror na uli­cach San Fran­ci­sco. W latach 70. XX wieku nie tylko mor­do­wał pary, które zjeż­dżały do cichych zato­czek, żeby spę­dzić razem miłe chwile, ale także wysy­łał do prasy i poli­cji paskudne, pełne drwin listy.

Seryjne mor­der­czy­nie zazwy­czaj kie­rują się nato­miast chę­cią zysku – bar­dzo nie­wiele z nich działa pod wpły­wem pra­gnie­nia satys­fak­cji sek­su­al­nej lub poczu­cia wła­dzy. Naj­słyn­niej­szą przed­sta­wi­cielką tej kate­go­rii była naj­pew­niej nie­jaka Doro­thea Puente, wła­ści­cielka pen­sjo­natu w kali­for­nij­skim Sacra­mento, która odu­rzała nar­ko­ty­kami i zabi­jała swo­ich star­szych loka­to­rów. Następ­nie odbie­rała za nich czeki z eme­ry­turą i je spie­nię­żała. Zabiła w sumie 9 osób; ska­zano ją za 3 mor­der­stwa, gdyż ława przy­się­głych nie osią­gnęła poro­zu­mie­nia co do pozo­sta­łych. Prasa ochrzciła ją mia­nem „Gospo­dyni domu śmierci”.

Co cie­kawe, histo­ria zna przy­pa­dek seryj­nego mor­dercy, który wyka­zy­wał cechy wszyst­kich 3 pod­ty­pów hedo­ni­stycz­nej moty­wa­cji. To nie­sławny bry­tyj­ski inter­ni­sta Harold Ship­man, któ­rego uważa się za jed­nego z naj­bar­dziej efek­tyw­nych seryj­nych mor­der­ców cza­sów współ­cze­snych – liczbę jego ofiar sza­cuje się na 250 osób. Ship­man czer­pał z mor­dów zarówno satys­fak­cję sek­su­alną, jak i dreszcz emo­cji, a w grę wcho­dziły także pie­nią­dze – w jed­nym przy­padku sfał­szo­wał nawet testa­ment ofiary, żeby się w nim zna­leźć.

Którzy mordercy należeli do grupy maniaków władzy?

Potrzeba wła­dzy to naj­pow­szech­niej­sza moty­wa­cja seryj­nych mor­der­ców, do tej grupy nale­żało zatem wielu zna­nych prze­stęp­ców bar­dzo sku­tecz­nych w mor­der­czym fachu. Kry­te­ria naj­le­piej wydaje się speł­niać Ted Bundy; pra­gnął osią­gnąć cał­ko­witą domi­na­cję nad ofia­rami w każ­dym wymia­rze ich życia. Mani­pu­lo­wał nimi, ata­ko­wał, gwał­cił, a po zabi­ciu – porzu­cał ciała w odlud­nych miej­scach. Wra­cał też do nich czę­sto, aby dalej znę­cać się nad zwło­kami.

Inni mor­dercy moty­wo­wani wła­dzą i kon­trolą to na przy­kład John Wayne Gacy, Den­nis Rader (BTK), Gary Rid­gway, Ian Brady, David Par­ker Ray, Andriej Czi­ka­tiło czy James DeAn­gelo (Gwał­ci­ciel z East Area).

Czy wiesz, że…?

Maniacy wła­dzy to naj­licz­niej­sza grupa wśród seryj­nych mor­der­ców.To typ, który ma ten­den­cję do pie­lę­gno­wa­nia poczu­cia nie­do­pa­so­wa­nia.Czę­sto, choć nie zawsze, mają za sobą dzie­ciń­stwo nazna­czone prze­mocą ze strony rodzi­ców i innych doro­słych z oto­cze­nia.Ich pra­gnie­nie wła­dzy i kon­troli nie koń­czy się wraz ze śmier­cią ofiar; mani­pu­la­cja trwa post mor­tem, 0mując czę­sto postać oka­le­cza­nia zwłok, gwał­tów albo zabie­ra­nia „pamią­tek” zbrodni.Ted Bundy, jeden z naj­bar­dziej nie­sław­nych mor­der­ców o tym pro­filu, zabie­rał ofia­rom biżu­te­rię, żeby następ­nie dawać ją w pre­zen­cie swo­jej part­nerce (która pozo­sta­wała w bło­giej nie­świa­do­mo­ści co do pocho­dze­nia tych przed­mio­tów).

Czy morderca może reprezentować więcej niż jeden typ?

Oczy­wi­ście. Z reguły tylko wizjo­ne­rzy nie mają żad­nych cech wspól­nych z innymi kate­go­riami. Inni seryjni mor­dercy czę­sto pre­zen­tują ele­menty róż­nych moty­wa­cji, choć zwy­kle zacho­wują jeden „główny” typ, będący sed­nem ich oso­bo­wo­ści i dzia­łal­no­ści.

Hedo­ni­styczni seryjni mor­dercy nie­jed­no­krot­nie wyka­zują cechy mania­ków wła­dzy, szcze­gól­nie jeśli ich pod­sta­wowa moty­wa­cja jest zwią­zana z sek­su­al­no­ścią. Mor­dercy, któ­rzy czer­pią przy­jem­ność sek­su­alną z aktu zabój­stwa, czę­sto pozy­skują ją dzięki poczu­ciu wła­dzy nad ofiarą, a zatem te 2 typy regu­lar­nie współ­wy­stę­pują.

Czy istnieją seryjni mordercy, którzy NIE pasują do żadnej z tych kategorii?

Pra­wie wszy­scy seryjni mor­dercy, jakich znamy, pasują do jed­nej lub wię­cej z powyż­szych kate­go­rii, nawet jeśli ich moty­wa­cje nie wydają się jasne i logiczne z punktu widze­nia osoby myślą­cej racjo­nal­nie. A jed­nak od czasu do czasu poja­wiali się w histo­rii także wyjąt­kowi mor­dercy, dzia­ła­jący „bez powodu”.

W 2007 roku 2 ukra­iń­skich nasto­lat­ków, zna­nych obec­nie jako Maniacy z Dnie­pro­pe­trow­ska, zabiło w ciągu mie­siąca 21 osób. Jedno z mor­derstw – masa­kra doko­nana na męż­czyź­nie przy pomocy młotka – zostało nagrane na wideo i opu­bli­ko­wane w inter­ne­cie w 2008 roku. Do dziś nie zna­le­ziono prze­ko­nu­ją­cego motywu tych zbrodni. Krą­żyły plotki, że jakiś bogaty spon­sor pła­cił chło­pa­kom za mor­do­wa­nie dla jego ucie­chy, ale nie zna­le­ziono na to dowo­dów. Jeden ze śled­czych pod­kre­ślił, że według ich opi­nii mło­dzi męż­czyźni trak­to­wali mord jako hobby: „Mor­der­stwa były dla nich zwy­kłą roz­rywką, jak polo­wa­nie”.

Zna­nym, nie­ty­po­wym przy­pad­kiem jest także Robert Maud­sley, bry­tyj­ski seryjny mor­derca. Nazy­wany bywa „Han­ni­ba­lem Kani­ba­lem”, bo w wię­zie­niu prze­bywa w pod­ziem­nej prze­szklo­nej celi, podob­nej do tej, w jakiej trzy­mano w Mil­cze­niu owiec Han­ni­bala Lec­tera. Według śled­czych co naj­mniej 2 z popeł­nio­nych przez niego mor­derstw nie były moty­wo­wane niczym szcze­gól­nym. W 1974 w Lon­dy­nie udu­sił przy uży­ciu garoty miej­sco­wego pedo­fila, po czym oddał się w ręce poli­cji. W wię­zie­niu zabił 3 współ­o­sa­dzo­nych, w tym 2 osoby jed­nego dnia. Straż­nik, który miał z nim do czy­nie­nia, opo­wia­dał, że Maud­sleya po pro­stu ogar­niała „prze­można chęć, żeby zabić kogo­kol­wiek, kto zna­lazł się w pobliżu”. Z powodu jego napa­dów mor­der­czej manii za każ­dym razem, gdy opusz­cza celę, eskor­tuje go przynaj­mniej 4 funk­cjo­na­riu­szy służby wię­zien­nej.

Kto był pierwszym w historii seryjnym mordercą?

Wiele źró­deł zga­dza się co do tego, że pierw­szym w histo­rii seryj­nym mor­dercą był czło­wiek nazwi­skiem H.H. Hol­mes, pro­fe­sjo­nalny oszust, który w ostat­niej deka­dzie XIX wieku wybu­do­wał w Chi­cago „mor­der­czy hotel”, słu­żący mu do pozby­wa­nia się ofiar. Tak naprawdę jed­nak możemy zna­leźć przy­kłady seryj­nych mor­dów znacz­nie wcze­śniej.

Naj­wcze­śniej­szym przy­pad­kiem seryj­nego mor­dercy, jaki zano­to­wały annały dzie­jów, był żyjący na początku XV wieku nie­jaki Gil­les de Rais, rycerz i dowódca fran­cu­skiej armii kró­lew­skiej. De Rais, który już jako nasto­la­tek otrzy­mał tytuł szla­checki i objął rodowy mają­tek, naka­zy­wał swoim gene­ra­łom upro­wa­dza­nie chłop­ców i dziew­cząt w wieku 6–18 lat. Ofiary spro­wa­dzali do taj­nych kwa­ter de Rais, gdzie porwani byli roz­bie­rani, gwał­ceni, tor­tu­ro­wani i mor­do­wani. Naj­czę­ściej de Rais pod­ci­nał im gar­dła obu­siecz­nym mie­czem, cza­sem ści­nał głowy. Następ­nie oka­le­czał zwłoki, wyj­mu­jąc z nich organy wewnętrzne, które oglą­dał i podzi­wiał. Na prze­strzeni ponad dekady zamor­do­wał co naj­mniej 40 dzieci i nasto­lat­ków; nie­które źró­dła twier­dzą, że praw­dziwa liczba jego ofiar zbli­żyła się do 100.

De Rais pasuje do typo­wego pro­filu psy­cho­pa­to­lo­gicz­nego hedo­ni­stycz­nego mor­dercy, prze­ja­wia­ją­cego fan­ta­zje doty­czące wła­dzy i mocy, ale histo­ryczne realia i wysoki sta­tus spo­łeczny zde­cy­do­wa­nie odróż­niają go od współ­cze­snych seryj­nych mor­der­ców, któ­rzy dzia­łają samo­dziel­nie i sta­rają się za wszelką cenę zacie­rać ślady.

Wręcz jako wzor­cowy przy­kład seryj­nego mor­dercy we współ­cze­snym rozu­mie­niu czę­sto okre­śla się gra­su­ją­cego w Lon­dy­nie Kubę Roz­pru­wa­cza. W 1888 roku zaata­ko­wał i zamor­do­wał na lon­dyń­skim East Endzie 5 pro­sty­tu­tek. Zale­d­wie 4 lata wcze­śniej, w 1884, w Austin w Tek­sa­sie dzia­łał jed­nak podobny potwór w ludz­kiej skó­rze. Czło­wiek ten, okre­ślany teraz przy­dom­kiem Servant Girl Anni­hi­la­tor, czyli Mor­derca słu­żą­cych, w nieco ponad rok ode­brał życie co naj­mniej 8 ofia­rom, po czym znik­nął w grud­niu 1885 roku. Zakra­dał się nocami do domów mło­dych Afro­ame­ry­ka­nek i masa­kro­wał je sie­kierą, gdy spały. Cza­sami gwał­cił i oka­le­czał ofiary, wpy­chał im też do uszu ostre przed­mioty. Ni­gdy nie udało się go ująć; w owym cza­sie afro­ame­ry­kań­ska część spo­łecz­no­ści Austin była prze­świad­czona, że uży­wał czar­nej magii, aby zapew­nić sobie nie­wi­dzial­ność.

Które państwo ma najwyższy odsetek seryjnych morderców?

Jest jeden kraj, który zde­cy­do­wa­nie wyprze­dza inne, jeśli cho­dzi o liczbę seryj­nych mor­der­ców per capita – są to Stany Zjed­no­czone. W latach 1900–2016 w Sta­nach dzia­łało ich co naj­mniej 3204 – to liczba, która robi wra­że­nie, nie­za­leż­nie od tego, z jakiej per­spek­tywy jej się przyj­rzeć. Dru­gie miej­sce zaj­muje Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki, która w tym samym prze­dziale cza­so­wym zare­je­stro­wała na swoim tere­nie dzia­łal­ność 167 seryj­nych mor­der­ców. Ozna­cza to, że Stany Zjed­no­czone miały ponad 19 razy wię­cej seryj­nych mor­der­ców niż dru­gie pań­stwo na liście.

Dla­czego wszyst­kie inne kraje bledną w tej nie­chlub­nej sta­ty­styce w porów­na­niu z USA? Czy są jakieś czyn­niki spo­łeczno-eko­no­miczne, które temu sprzy­jają? Cóż, prawda wydaje się nie­jed­no­znaczna – być może nie cho­dzi wcale o to, że w Sta­nach „po pro­stu jest” wię­cej seryj­nych mor­der­ców.

Stany Zjed­no­czone to jeden z naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych kra­jów na świe­cie pod wzglę­dem tech­no­lo­gii i postępu nauki. Dys­po­nują poza tym wie­loma zin­te­gro­wa­nymi sys­te­mami, które pozwa­lają poszcze­gól­nym sta­nom i miej­sco­wo­ściom się komu­ni­ko­wać i efek­tyw­nie wymie­niać infor­ma­cje. Być może zatem nie cho­dzi o to, że w USA działa wię­cej seryj­nych mor­der­ców – są po pro­stu sku­tecz­niej wykry­wani i łapani.

W mniej roz­wi­nię­tych kra­jach o podob­nych roz­mia­rach, na przy­kład w Indiach czy Rosji, liczba tego typu prze­stęp­ców może być podobna jak w USA, ale braki na szcze­blu służb bez­pie­czeń­stwa powo­dują, że w sta­ty­sty­kach wid­nieje ich mniej. Trzeba też wspo­mnieć, że Stany Zjed­no­czone to czwarte naj­więk­sze pod wzglę­dem powierzchni pań­stwo świata, więc to natu­ralne, że będzie miało pro­por­cjo­nal­nie wię­cej prze­stępstw niż mniej­sze kraje.

Czy wiesz, że…?

USA notuje zarówno naj­wyż­szą liczbę zare­je­stro­wa­nych w aktach seryj­nych mor­der­ców, jak i naj­wyż­szy współ­czyn­nik ich liczby per capita (0,99% na 100 000 miesz­kań­ców).Kali­for­nia to stan, w któ­rym docho­dzi do naj­więk­szej liczby seryj­nych mor­derstw – od roku 1900 zano­to­wano ich tam ponad 1700. W latach 70. XX wieku Kali­for­nię n azwano nawet „mor­der­czą sto­licą świata”.Kanada w latach 1900–2016 zano­to­wała tylko 106 seryj­nych mor­der­ców, mimo że teren tego kraju prze­kra­cza o 1,6% powierzch­nię Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Współ­czyn­nik liczby prze­stęp­ców per capita wynosi 0,29% na 100 000 miesz­kań­ców.Jed­nym z naj­niż­szych współ­czyn­ni­ków prze­stęp­czo­ści na świe­cie może poszczy­cić się Islan­dia; na wyspie zano­to­wano tylko jed­nego seryj­nego mor­dercę w histo­rii. Był to Axlar-Björn Pétursson, który dzia­łał w XVI wieku.Fili­piny twier­dzą, że rów­nież na ich tere­nie poja­wił się tylko jeden seryjny mor­derca – kato­licki ksiądz, który miał w latach 1816–1826 pozba­wić życia 57 osób.

Dlaczego nie ma już tylu seryjnych morderców, co kiedyś?

Z pew­no­ścią można stwier­dzić, że „złota era seryj­nych mor­der­ców” dawno prze­mi­nęła. Dziś dys­po­nu­jemy mię­dzy innymi tech­no­lo­gią kry­mi­na­li­styczną, która spra­wia, że poten­cjal­nym seryj­nym mor­der­com trudno bez prze­szkód reali­zo­wać swoje plany; czę­sto zostają aresz­to­wani, zanim uda im się zyskać ten nie­chlubny sta­tus. Stan­dar­dową pro­ce­durą we wszyst­kich spra­wach mor­derstw w USA są teraz testy DNA, a moni­to­ring obej­muje znacz­nie wię­cej miejsc niż w latach 70. i 80. XX wieku. Zatem choć wielu prze­stęp­ców poten­cjal­nie wyka­zuje psy­cho­lo­giczny pro­fil seryj­nego mor­dercy, służby mogą ich ziden­ty­fi­ko­wać i aresz­to­wać, zanim liczba ofiar osią­gnie próg seryj­no­ści. Nie ozna­cza to, że w tej chwili nie ist­nieją i nie dzia­łają żadni seryjni mor­dercy – po pro­stu moż­li­wo­ści ich wykry­wa­nia znacz­nie się roz­sze­rzyły.

Czy dyktatorów lub terrorystów można uznać za seryjnych morderców?

Mówiąc naj­pro­ściej: nie. Obie kate­go­rie miesz­czą się w zakre­sie „zabójstw poli­tycz­nych”, a jedyną cechą, którą współ­dzielą z seryj­nymi mor­dami, jest to, że ofia­rami czę­sto są nie­winne osoby. Dyk­ta­to­rzy, ter­ro­ry­ści, a nawet żoł­nie­rze na polu walki zazwy­czaj są w jakiś spo­sób odse­pa­ro­wani od ofiar. Ich nasta­wie­nie jest nie­po­rów­ny­walne z seryj­nymi mor­der­cami, bo raczej nikt z nich nie zabija dla satys­fak­cji sek­su­al­nej albo po to, żeby poczuć dreszcz emo­cji (a przy­naj­mniej nie­wielu to robi).

Oczy­wi­ście mogą ist­nieć wyjątki; wielu psy­cho­pa­tów (jak dowiemy się póź­niej) czuje nie­od­party pociąg do świata poli­tyki, bo dostar­cza ona sil­nych emo­cji.

Jaką bronią najczęściej posługują się seryjni mordercy?

Wyobra­ża­jąc sobie kla­sycz­nego seryj­nego mor­dercę, zazwy­czaj przy­wo­łu­jemy w myślach zakap­tu­rzone posta­cie czy­ha­jące w mrocz­nych zauł­kach i z dłońmi zaci­śnię­tymi na ręko­je­ści poły­sku­ją­cego sta­lo­wego ostrza. Cho­ciaż noże są powszech­nie uwa­żane za ulu­bioną broń seryj­nych mor­der­ców, w sta­ty­sty­kach poja­wiają się jed­nak na zaska­ku­jąco niskim trze­cim miej­scu.

Naj­czę­ściej uży­wa­nym przez seryj­nych mor­der­ców narzę­dziem zbrodni jest pisto­let. Może to zaska­ki­wać, szcze­gól­nie że broń palna wydaje się stać w sprzecz­no­ści z tym, co zazwy­czaj stara się osią­gnąć sprawca, czyli z poczu­ciem pier­wot­nej więzi, intym­nym doświad­cze­niem cudzej śmierci. Pisto­let pozwala jed­nak prze­stępcy zyskać miaż­dżącą prze­wagę nad ofiarą, nawet jeśli sam ma fizyczne ogra­ni­cze­nia. Mor­dercy, któ­rzy nie zdo­ła­liby obez­wład­nić dru­giej osoby gołymi rękami, chęt­nie się­gają po broń palną, ponie­waż groźba postrzału czę­sto wystar­czy, żeby uczy­nić poten­cjalną ofiarę cał­ko­wi­cie ule­głą. Broń palną wybie­rają także ci mor­dercy, któ­rzy chcą zadać śmierć natych­mia­stowo. Z około 10 tysięcy zare­je­stro­wa­nych od roku 1900 przy­pad­ków seryj­nych mor­derstw ponad połowę sta­no­wią te z uży­ciem oma­wia­nego narzę­dzia.

Dru­gie miej­sce wśród naj­pow­szech­niej­szych metod seryj­nych mor­der­ców zaj­muje udu­sze­nie przez zadła­wie­nie lub zadzierz­gnię­cie – doko­nano tak 22% seryj­nych mor­derstw od 1990 roku. Na trze­cim miej­scu znaj­duje się wspo­mniane ostre narzę­dzie – około 15% ofiar zostało zaszty­le­to­wa­nych.

Wymie­nia się rów­nież mate­riały wybu­chowe, uto­pie­nie, otru­cie, spa­le­nie, udu­sze­nie na inne spo­soby, uży­cie sie­kiery lub potrą­ce­nie.

Czy wiesz, że…?

Choć zare­je­stro­wano dość liczne poje­dyn­cze przy­padki osób uży­wa­ją­cych dziw­nych i nie­ty­po­wych przed­mio­tów jako narzę­dzi zbrodni (w tym skar­pe­tek, kuche­nek mikro­fa­lo­wych, łopat, noży­czek, pił łań­cu­cho­wych, a nawet klapy sede­so­wej), więk­szość seryj­nych mor­der­ców trzyma się tra­dy­cyj­nych i spraw­dzo­nych metod: broni pal­nej, noży, lin, albo zabija gołymi rękami.Być może naj­bar­dziej nie­ty­pową bro­nią, jakiej użyto w spra­wie wie­lo­krot­nego mor­der­stwa, był miecz samu­raj­ski, któ­rym w 1999 roku w Chi­cago nie­jaki Teo­doro Baez pozba­wił życia dwie osoby.Prze­pro­wa­dzone przez Rad­ford Uni­ver­sity bada­nie wyka­zało, że seryjni mor­dercy o wyż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji przed­kła­dają mate­riały wybu­chowe i tru­ci­zny ponad pisto­lety czy noże.Seryjni mor­dercy o niż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji sto­sują raczej ude­rza­nie tępym narzę­dziem lub dźga­nie ostrym.

Skąd zwykle pochodzą i w jakim są wieku seryjni mordercy?

Zwy­kle wyobra­żamy sobie seryj­nego mor­dercę jako bia­łego męż­czy­znę w wieku 25–35 lat, raczej szczu­płego i nie­zbyt atrak­cyj­nego. Nie odbiega to nad­mier­nie od rze­czy­wi­sto­ści. Aż 92,3% wszyst­kich aresz­to­wa­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych seryj­nych mor­der­ców to męż­czyźni. Tylko 27% z nich mie­ści się jed­nak w powyż­szych ramach wie­ko­wych i co jesz­cze cie­kaw­sze, tylko 52,1% to biali.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki