287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach - Jack Rosewood - ebook + książka
NOWOŚĆ

287 najdziwniejszych faktów o seryjnych mordercach ebook

Jack Rosewood

4,3
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Przekonaj się, czym jeszcze mogą cię zaskoczyć seryjni mordercy z całego świata!

• Który seryjny morderca wierzył, że musi wypić ślinę 70 martwych kobiet, aby zyskać moc uzdrawiania?

• Który kierowca Ubera ruszył zabijać z powodu „diabła”, rzekomo przemawiającego do niego przez aplikację?

• Który seryjny morderca uprowadzał kobiety i karmił je częściami ciała poprzedniczek?

• Kim był żołnierz, który podarował żonie obciętą głowę jej kochanka?

• Kim był owiany złą sławą grabarz, który kradł zwłoki, aby zrobić z nich kostium kobiety?

Autor Wielkiej księgi seryjnych morderców powraca ze zbiorem nieoczywistych ciekawostek ze świata true crime, które zaskoczą niejednego miłośnika makabrycznych historii.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 171

Data ważności licencji: 12/4/2030

Oceny
4,3 (20 ocen)
10
6
3
1
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Voncohn
(edytowany)

Z braku laku…

Dopompowane do granic możliwości - niektóre „rozdziały” maja kilkanaście linijek, hasła podawane są w telegraficznym skrócie, liczba faktów jest umowna a i ich najdziwniejszość dyskusyjna. Jeśli ktoś kocha temat seryjnych zabójców łyknie i to, jeśli chce się dowiedzieć czegoś głębiej, niech raczej zapomni.
10
Rokusana

Całkiem niezła

Spodziewałam się trochę innego formatu po tej książce, ale to akurat było miłe zaskoczenie. Dla osób, którym true crime nie jest obce - niewiele informacji będzie zaskoczeniem. Duży plus za uwzględnienie mało znanych i niepopularnych zbrodni, choć było ich niewiele. Ze względu na zamysł i ograniczenie samym tytułem, każdy z przytaczanych faktów jest tylko krótką notatką informacyjną
00
monikagad

Nie oderwiesz się od lektury

Polecam
00
Malinka1405

Dobrze spędzony czas

Bardzo ciekawa książka z dużą dawką wiedzy. Gratka dla miłośników true crime.
00
kamila8845

Nie oderwiesz się od lektury

Bardzo ciekawa. Szybko się czyta
00



Tytuł ory­gi­nału: The Ulti­mate Serial Kil­ler Tri­via Book

Prze­kład: Pau­lina Woj­na­kow­ska Redak­torka ini­cju­jąca: Kata­rzyna Nawrocka Redak­torka pro­wa­dząca: Domi­nika Kowal­ska Redak­cja: Mag­da­lena Świer­czek-Gry­boś Korekta: Jędrzej Szulga Pro­jekt okładki i stron tytu­ło­wych: Joanna Wasi­lew­ska/KATA­KA­NA­STA

Copy­ri­ght © 2022 by LAK Publi­shing Copy­ri­ght for the Polish edi­tion and trans­la­tion © JK Wydaw­nic­two, 2026

Niniej­sza publi­ka­cja jest chro­niona pra­wem autor­skim. Publi­ka­cja może być zwie­lo­krot­niana i wyko­rzy­sty­wana wyłącz­nie w zakre­sie dozwo­lo­nym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwie­lo­krot­nia­nie i wyko­rzy­sty­wa­nie tre­ści publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek for­mie do eks­plo­ra­cji tek­stów i danych (text and data mining) lub do tre­no­wa­nia modeli sztucz­nej inte­li­gen­cji bez uprzed­niej, wyraź­nej zgody Wydawcy jest zabro­nione.

ISBN 978-83-68846-24-9 Wyda­nie I, Łódź 2026

JK Wydaw­nic­two ul. Kro­ku­sowa 3, 92-101 Łódź tel. 42 676 49 69 www.wydaw­nic­two­fe­eria.pl

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Wstęp

Seryjny mor­derca to postać enig­ma­tyczna, trudna do zro­zu­mie­nia dla osób myślą­cych racjo­nal­nie. Od dzie­siąt­ków lat zara­zem fascy­nuje nas i prze­raża swo­imi ohyd­nymi czy­nami, tym, jak czyha w cie­niu i bez lito­ści odbiera życie, nie odczu­wa­jąc ani krzty skru­chy z powodu swo­ich zbrodni. Z pozoru wydaje się takim samym czło­wie­kiem jak każdy z nas, ale w jego umy­śle kryje się coś, co czyni go nie­za­prze­czal­nie „innym”.

Seryjny mor­derca (lub mor­der­czyni) nie ma świa­do­mo­ści kon­se­kwen­cji. Przede wszyst­kim chce zaspo­koić sady­styczne cią­goty, żądzę krwi, i napa­wać się wyjąt­ko­wym uczu­ciem potęgi, gdy zaba­wia się w boga. Każdy seryjny mor­derca ma wła­sne kon­kretne powody, by robić to, co robi – a wiele z nich trudno objąć umy­słem, jeśli nie mamy ten­den­cji do psy­cho­pa­tii. To dra­pież­nicy, mistrzo­wie sprytu i mani­pu­la­cji ukryci za fasadą spo­koju i roz­waż­no­ści. Ich oso­bo­wo­ści cechują się tym, co psy­chia­tria okre­śla jako „agre­sję dra­pieżną”, która spra­wia, że ludzie ci uznają wszyst­kich innych za istoty niżej w hie­rar­chii, gor­sze, co uspra­wie­dli­wiać ma bru­tal­ność w sto­sunku do niczego się nie­spo­dzie­wa­ją­cych ofiar.

Nawet jeśli rozu­miemy jed­nak pod­sta­wowy pro­fil psy­cho­pa­to­lo­giczny seryj­nego mor­dercy – a może nawet uwa­żamy się za eks­per­tów w tej dzie­dzi­nie – ist­nieje wiele spraw, o któ­rych prze­ciętny czło­wiek nie ma poję­cia. Do dys­po­zy­cji jest jed­nak cała masa infor­ma­cji o realiach zbrodni, w dużej czę­ści ukryta w sta­rych aktach, w roz­ma­za­nych obra­zach na taśmach z daw­nych roz­praw i wresz­cie w zaku­rzo­nych pod­ręcz­ni­kach kry­mi­no­lo­gii.

Czy wiesz, że na prze­strzeni swo­jego życia zetkniesz się prze­lot­nie z około 36 mor­der­cami, na przy­kład mija­jąc ich na ulicy? Czy wiesz, że Albert Fish, cie­szący się ponurą sławą jed­nego z naj­bar­dziej zde­pra­wo­wa­nych seryj­nych mor­der­ców wszech cza­sów, według wła­snych dekla­ra­cji pożarł ponad setkę dzieci? A czy wiesz, że prze­sy­cone per­wer­sją listy Fisha, w któ­rych przy­znaje się do zbrodni, są aktu­al­nie w posia­da­niu pew­nego sław­nego nowo­jor­skiego arty­sty?

Ta książka eks­plo­ruje mroczne zaka­marki i wyciąga na świa­tło dzienne nie­znane szcze­góły, jakich próżno szu­kać w innych publi­ka­cjach z gatunku true crime. Poja­wią się tu nazwi­ska, które mogą być wam znane: Ted Bundy, Ed Gein czy John Wayne Gacy. Przyj­rzymy się jed­nak także spra­wom nieco zapo­mnia­nym; potwo­rom, o któ­rych świat nie usły­szał, choć ich zbrod­nie nie ustę­po­wały pod wzglę­dem okru­cień­stwa wyżej wymie­nio­nym.

Poroz­ma­wiamy także o spra­wach zwią­za­nych w ten czy inny spo­sób z seryj­nymi mor­der­cami, jak na przy­kład o oso­bo­wo­ści psy­cho­pa­tycz­nej, nierozwią­za­nych zagad­kach kry­mi­nal­nych, mor­der­czych sek­tach, a nawet zbrod­niach zain­spi­ro­wa­nych przez media i sztukę.

Wyko­na­li­śmy żmudną pracę, żeby zaofe­ro­wać ci zesta­wie­nie naprawdę szo­ku­ją­cych fak­tów, być może nale­żą­cych do naj­bar­dziej wstrzą­sa­ją­cych, o jakich kie­dy­kol­wiek prze­czy­tasz; jeste­śmy prze­ko­nani, że nawet naj­bar­dziej zapa­leni pasjo­naci true crime dowie­dzą się z tej książki cze­goś, o czym jesz­cze nie wie­dzieli.

Seryjny morderca: podstawowe fakty

Tema­tyka seryj­nych mor­der­ców jest znacz­nie głęb­sza i bar­dziej zło­żona niż to, co widać na pierw­szy rzut oka. Maniacy o mor­der­czych skłon­no­ściach od zara­nia dzie­jów cza­ili się wśród spo­łecz­no­ści, na długo przed tym, zanim po raz pierw­szy użyto ter­minu „seryjny mor­derca” – przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że ter­miny i defi­ni­cje stale ewo­lu­ują. Zanim przyj­rzymy się kon­kret­nym seryj­nym mor­der­com z całego świata, poroz­ma­wiajmy odro­binę o histo­rii, aby zapo­znać się z pod­sta­wo­wymi zagad­nie­niami, jak choćby wła­śnie to, co ozna­czają ter­miny „seryjny mor­derca”, „psy­cho­pata”, „socjo­pata” i tak dalej.

Jak FBI definiuje termin „seryjny morderca”?

FBI, czyli ame­ry­kań­skie Fede­ralne Biuro Śled­cze, defi­niuje seryjne mor­der­stwa jako „serię 2 lub wię­cej odręb­nych mor­derstw, zazwy­czaj, choć nie zawsze, popeł­nio­nych przez dzia­ła­ją­cego w poje­dynkę sprawcę”.

To stan­dar­dowa defi­ni­cja, ale od czasu gdy po raz pierw­szy zasto­so­wano ter­min „seryjny mor­derca”, w dys­kur­sie poja­wiło się wiele gło­sów sta­ra­ją­cych się dociec, co tak wła­ści­wie ter­min ten ozna­cza. Pier­wot­nie „seryjny mor­derca” defi­nio­wany był jako sprawca, który pozba­wia życia 3 lub wię­cej osób na prze­strzeni co naj­mniej 30 dni, a mię­dzy zbrod­niami wystę­puje wyraźna prze­rwa. Defi­ni­cję tę sto­sun­kowo nie­dawno zmie­niono, obni­ża­jąc mini­malną liczbę ofiar do 2.

Nie­któ­rzy twier­dzą także, że seryjny mor­derca to ten, któ­rego cechuje kon­kretne nasta­wie­nie, a nie­ko­niecz­nie zre­ali­zo­wał ciąg pew­nych dzia­łań. Jeśli, na przy­kład, sprawcę pochwy­cono po popeł­nie­niu jed­nego mor­der­stwa, ale miał zamiar popeł­nić ich wię­cej – czy także należy go zakla­sy­fi­ko­wać jako seryj­nego mor­dercę, choć nie osią­gnął „progu wej­ścio­wego” pod wzglę­dem liczby ofiar? W każ­dym razie na moment powsta­nia tej książki, a więc wrze­sień 2022, powyż­sza defi­ni­cja była uzna­wana za obo­wią­zu­jącą.

Kto ukuł termin „seryjny morderca”?

Panuje powszechne prze­ko­na­nie, że ter­minu tego po raz pierw­szy użył agent spe­cjalny FBI Robert Res­sler pod­czas prze­pro­wa­dzo­nego pod koniec lat 70. XX wieku wykładu na temat pro­fi­lo­wa­nia kry­mi­na­li­stów. Agent, który zasły­nął swoim dorob­kiem w dzie­dzi­nie psy­cho­lo­gii kry­mi­nal­nej, uzna­wany za ojca współ­cze­snego pro­fi­lo­wa­nia beha­wio­ral­nego, miał okre­ślić tym mia­nem Davida Ber­ko­witza, seryj­nego mor­dercę z Nowego Jorku.

Ist­nieje jed­nakże wiele udo­ku­men­to­wa­nych przy­pad­ków uży­cia takiego samego ter­minu (lub podob­nych) już na dzie­siątki lat przed tym, jak posłu­żył się nim Res­sler w latach 70. W wyda­nym w roku 1947 kry­mi­nale In A Lonely Place autorka Doro­thy B. Hughes okre­śla głów­nego anta­go­ni­stę mia­nem „series kil­ler” – czyli wła­śnie seryj­nym mor­dercą (aktu­alny ter­min to angiel­skie „serial kil­ler” – przyp. tłum.).

Być może za naj­wcze­śniej­szy przy­pa­dek uży­cia tego ter­minu – w 1930 roku – odpo­wiada Ernst August Fer­di­nand Gen­nat, słynny nie­miecki detek­tyw, który zre­wo­lu­cjo­ni­zo­wał pracę poli­cji, wpro­wa­dza­jąc do niej to, co według współ­cze­snych stan­dar­dów okre­śli­li­by­śmy pro­fi­lo­wa­niem beha­wio­ral­nym. W 1930 napi­sał Die Düsseldorfer Sexu­alver­bre­chen (Düsseldorfskie prze­stęp­stwa sek­su­alne), obszerny arty­kuł poświę­cony Pete­rowi Kürtenowi, dobrze zna­nemu wie­lo­krot­nemu mor­dercy z Düsseldorfu. W arty­kule tym użył sfor­mu­ło­wa­nia „Serienmörder”, co można prze­ło­żyć dosłow­nie jako „seryjny mor­derca”.

Mimo że Gen­nat miał naprawdę prze­ło­mowe poglądy i odważ­nie wpro­wa­dzał je w życie, jego praca w dzie­dzi­nie pro­fi­lo­wa­nia beha­wio­ral­nego nie spo­tkała się z takim zain­te­re­so­wa­niem i uzna­niem jak dzia­łal­ność Roberta Res­slera 40 lat póź­niej. Bio­rąc pod uwagę zbież­ność ich obsza­rów zain­te­re­so­wań, nie­wy­klu­czone, że Res­sler zain­spi­ro­wał się we wła­snej dzia­łal­no­ści odkry­ciami i teo­riami Gen­nata.

Jakie są typy seryjnych morderców?

Ogól­nie rzecz bio­rąc, seryj­nych mor­der­ców jako zbio­ro­wość można podzie­lić na 4 wyraźne typy: wizjo­ner, misjo­narz, hedo­ni­sta i maniak wła­dzy. Kate­go­rie te wyróż­nia się na pod­sta­wie moty­wa­cji, którą kie­ruje się mor­derca, a nie jakim­kol­wiek fizycz­nym aspek­tem doko­ny­wa­nych zbrodni. Oto, czym się cha­rak­te­ry­zują poszcze­gólne typy:

wizjo­ner – prze­świad­czony, że zabi­jać naka­zuje mu jakiś zewnętrzny czyn­nik, istota czy moc;

misjo­narz – mor­duje z prze­ko­na­nia, że spo­łe­czeń­stwo należy oczy­ścić z kon­kret­nej grupy ludzi;

hedo­ni­sta – mor­duje dla oso­bi­stej satys­fak­cji, czę­sto z pobu­dek sek­su­al­nych;

maniak wła­dzy – pra­gnie domi­no­wać nad ofia­rami; zabija, aby oka­zać, że ma prze­wagę.

Który morderca należał do grupy wizjonerów?

Jed­nym z naj­słyn­niej­szych mor­der­ców wizjo­ne­rów wszech cza­sów był Richard Chase, znany też jako Wam­pir z Sacra­mento. Psy­cho­tyk, któ­rego życiem zawład­nęły uro­je­nia, był prze­świad­czony, że jego krew powoli zamie­nia się w proch i jedy­nym spo­so­bem na przy­wró­ce­nie sobie krą­że­nia jest picie krwi innych ludzi. W latach 1977–1978 w kali­for­nij­skim Sacra­mento zamor­do­wał 13 osób.

Był nie­ty­po­wym dziec­kiem, a w doro­sło­ści stał się jesz­cze więk­szym dzi­wa­kiem. Już od naj­młod­szych lat fascy­no­wał się krwią; roz­ci­nał tru­chła zwie­rząt i zja­dał ich wnętrz­no­ści na surowo. Jako doro­sły wie­lo­krot­nie zwra­cał na sie­bie uwagę oso­bli­wymi i nie­po­ko­ją­cymi epi­zo­dami, na przy­kład kie­dyś zna­le­ziono go nagiego w szcze­rym polu; jedy­nym, co miał na sobie, była kro­wia krew. Z wie­kiem drę­czące go uro­je­nia przy­bie­rały na sile. Doszedł do prze­ko­na­nia, że także kości jego czaszki ule­gają powol­nej dez­in­te­gra­cji. Wstrzy­ki­wał sobie krew kró­li­ków, aby „utrzy­mać formę”. Kiedy dobie­gał trzy­dziestki, tra­fił wresz­cie do szpi­tala na lecze­nie psy­chia­tryczne.

W 1977 roku zaczął mor­do­wać w Sacra­mento bez­bron­nych ludzi; dźgał ich nożem albo strze­lał. Nie był wybredny, jeśli cho­dzi o wiek, kolor skóry czy płeć – liczyła się tylko śmierć. W nie­jed­nym przy­padku po zabi­ciu ofiary pił jej krew i zja­dał kawałki ciała.

Kiedy poli­cja tra­fiła do miesz­ka­nia Chase’a, zna­la­zła tam sło­iki z ludzką krwią i pokrwa­wione ubra­nia. Chase został aresz­to­wany i posta­wiono mu zarzut doko­na­nia 6 mor­derstw. Osta­tecz­nie otrzy­mał wyrok śmierci. Zmarł jed­nak w wię­zie­niu 26 grud­nia 1980 roku po przedaw­ko­wa­niu nar­ko­ty­ków.

Który morderca należał do grupy misjonarzy?

Peter Sutc­liffe, czyli Roz­pru­wacz z York­shire, to świetny przy­kład mor­dercy skon­cen­tro­wa­nego na wypeł­nia­niu misji. Sutc­liffe został poni­żony przez pro­sty­tutkę, co spra­wiło, że w latach 1975–1980 zaata­ko­wał i zabił na pół­nocy Anglii w sumie 13 kobiet, z któ­rych część była pra­cow­ni­cami sek­su­al­nymi; 7 pod­ję­tych przez niego prób mor­der­stwa zakoń­czyło się nie­po­wo­dze­niem.

Tak jak inni kie­ru­jący się misją mor­dercy, Sutc­liffe obrał za cel kon­kretną grupę osób – speł­nia­ją­cych kry­te­ria koloru skóry, wieku i płci (białe, młode kobiety), a zabójstw dopusz­czał się na ogra­ni­czo­nym tere­nie. Pod­czas całego okresu dzia­łal­no­ści utrzy­mał ten sam modus ope­randi – ata­ko­wał z zasko­cze­nia, dzier­żąc w dłoni ulu­bioną broń: mło­tek. Po schwy­ta­niu stwier­dził, że chciał po pro­stu „oczy­ścić ulice”.

Co cie­kawe, wyka­zy­wał też cechy wizjo­nera, bo utrzy­my­wał, że sły­szał głos Boga, naka­zu­jący mu popeł­niać odra­ża­jące czyny.

Którzy mordercy należeli do grupy hedonistów?

Hedo­ni­styczni seryjni mor­dercy to tak naprawdę bar­dzo sze­roka kate­go­ria, którą można podzie­lić na 3 pod­grupy:

moty­wo­wani sek­su­al­nie – mor­dują dla satys­fak­cji sek­su­al­nej;

moty­wo­wani emo­cjo­nal­nie – mor­dują, aby poczuć przy­pływ adre­na­liny;

moty­wo­wani zyskiem – mor­dują dla korzy­ści mate­rial­nych.

Edmund Kem­per to dosko­nały przy­kład mor­dercy moty­wo­wa­nego sek­su­al­nie. W latach 1972–1973 w oko­licy Santa Cruz w Kali­for­nii zaofe­ro­wał pod­wie­zie­nie w sumie 6 auto­sto­po­wicz­kom. Wszyst­kie zaata­ko­wał, zabił, a ciała poćwiar­to­wał. Każde z mor­derstw zapew­niało mu satys­fak­cję sek­su­alną – czer­pał ją nie tylko z aktu mor­derstwa, lecz także z oka­le­cza­nia zwłok. Kem­per wyróż­niał się zarówno potężną posturą (ma 2 metry i 6 cen­ty­me­trów wzro­stu), jak i wyjąt­kową inte­li­gen­cją – jego IQ wynosi 145. A jed­nak popeł­niał mor­derstwa i dopusz­czał się aktów nekro­fi­lii, oka­zjo­nal­nie także gwał­cił kobiety, gdy jesz­cze żyły.

Naj­słyn­niej­szy nie­zi­den­ty­fi­ko­wany seryjny mor­derca, jakiego zro­dziła Kali­for­nia, czyli Zodiak, to z kolei świetny przy­kład hedo­ni­sty moty­wo­wa­nego emo­cjami. Roz­ko­szo­wał się adre­na­liną czer­paną z faktu, że sieje ter­ror na uli­cach San Fran­ci­sco. W latach 70. XX wieku nie tylko mor­do­wał pary, które zjeż­dżały do cichych zato­czek, żeby spę­dzić razem miłe chwile, ale także wysy­łał do prasy i poli­cji paskudne, pełne drwin listy.

Seryjne mor­der­czy­nie zazwy­czaj kie­rują się nato­miast chę­cią zysku – bar­dzo nie­wiele z nich działa pod wpły­wem pra­gnie­nia satys­fak­cji sek­su­al­nej lub poczu­cia wła­dzy. Naj­słyn­niej­szą przed­sta­wi­cielką tej kate­go­rii była naj­pew­niej nie­jaka Doro­thea Puente, wła­ści­cielka pen­sjo­natu w kali­for­nij­skim Sacra­mento, która odu­rzała nar­ko­ty­kami i zabi­jała swo­ich star­szych loka­to­rów. Następ­nie odbie­rała za nich czeki z eme­ry­turą i je spie­nię­żała. Zabiła w sumie 9 osób; ska­zano ją za 3 mor­der­stwa, gdyż ława przy­się­głych nie osią­gnęła poro­zu­mie­nia co do pozo­sta­łych. Prasa ochrzciła ją mia­nem „Gospo­dyni domu śmierci”.

Co cie­kawe, histo­ria zna przy­pa­dek seryj­nego mor­dercy, który wyka­zy­wał cechy wszyst­kich 3 pod­ty­pów hedo­ni­stycz­nej moty­wa­cji. To nie­sławny bry­tyj­ski inter­ni­sta Harold Ship­man, któ­rego uważa się za jed­nego z naj­bar­dziej efek­tyw­nych seryj­nych mor­der­ców cza­sów współ­cze­snych – liczbę jego ofiar sza­cuje się na 250 osób. Ship­man czer­pał z mor­dów zarówno satys­fak­cję sek­su­alną, jak i dreszcz emo­cji, a w grę wcho­dziły także pie­nią­dze – w jed­nym przy­padku sfał­szo­wał nawet testa­ment ofiary, żeby się w nim zna­leźć.

Którzy mordercy należeli do grupy maniaków władzy?

Potrzeba wła­dzy to naj­pow­szech­niej­sza moty­wa­cja seryj­nych mor­der­ców, do tej grupy nale­żało zatem wielu zna­nych prze­stęp­ców bar­dzo sku­tecz­nych w mor­der­czym fachu. Kry­te­ria naj­le­piej wydaje się speł­niać Ted Bundy; pra­gnął osią­gnąć cał­ko­witą domi­na­cję nad ofia­rami w każ­dym wymia­rze ich życia. Mani­pu­lo­wał nimi, ata­ko­wał, gwał­cił, a po zabi­ciu – porzu­cał ciała w odlud­nych miej­scach. Wra­cał też do nich czę­sto, aby dalej znę­cać się nad zwło­kami.

Inni mor­dercy moty­wo­wani wła­dzą i kon­trolą to na przy­kład John Wayne Gacy, Den­nis Rader (BTK), Gary Rid­gway, Ian Brady, David Par­ker Ray, Andriej Czi­ka­tiło czy James DeAn­gelo (Gwał­ci­ciel z East Area).

Czy wiesz, że…?

Maniacy wła­dzy to naj­licz­niej­sza grupa wśród seryj­nych mor­der­ców.To typ, który ma ten­den­cję do pie­lę­gno­wa­nia poczu­cia nie­do­pa­so­wa­nia.Czę­sto, choć nie zawsze, mają za sobą dzie­ciń­stwo nazna­czone prze­mocą ze strony rodzi­ców i innych doro­słych z oto­cze­nia.Ich pra­gnie­nie wła­dzy i kon­troli nie koń­czy się wraz ze śmier­cią ofiar; mani­pu­la­cja trwa post mor­tem, 0mując czę­sto postać oka­le­cza­nia zwłok, gwał­tów albo zabie­ra­nia „pamią­tek” zbrodni.Ted Bundy, jeden z naj­bar­dziej nie­sław­nych mor­der­ców o tym pro­filu, zabie­rał ofia­rom biżu­te­rię, żeby następ­nie dawać ją w pre­zen­cie swo­jej part­nerce (która pozo­sta­wała w bło­giej nie­świa­do­mo­ści co do pocho­dze­nia tych przed­mio­tów).

Czy morderca może reprezentować więcej niż jeden typ?

Oczy­wi­ście. Z reguły tylko wizjo­ne­rzy nie mają żad­nych cech wspól­nych z innymi kate­go­riami. Inni seryjni mor­dercy czę­sto pre­zen­tują ele­menty róż­nych moty­wa­cji, choć zwy­kle zacho­wują jeden „główny” typ, będący sed­nem ich oso­bo­wo­ści i dzia­łal­no­ści.

Hedo­ni­styczni seryjni mor­dercy nie­jed­no­krot­nie wyka­zują cechy mania­ków wła­dzy, szcze­gól­nie jeśli ich pod­sta­wowa moty­wa­cja jest zwią­zana z sek­su­al­no­ścią. Mor­dercy, któ­rzy czer­pią przy­jem­ność sek­su­alną z aktu zabój­stwa, czę­sto pozy­skują ją dzięki poczu­ciu wła­dzy nad ofiarą, a zatem te 2 typy regu­lar­nie współ­wy­stę­pują.

Czy istnieją seryjni mordercy, którzy NIE pasują do żadnej z tych kategorii?

Pra­wie wszy­scy seryjni mor­dercy, jakich znamy, pasują do jed­nej lub wię­cej z powyż­szych kate­go­rii, nawet jeśli ich moty­wa­cje nie wydają się jasne i logiczne z punktu widze­nia osoby myślą­cej racjo­nal­nie. A jed­nak od czasu do czasu poja­wiali się w histo­rii także wyjąt­kowi mor­dercy, dzia­ła­jący „bez powodu”.

W 2007 roku 2 ukra­iń­skich nasto­lat­ków, zna­nych obec­nie jako Maniacy z Dnie­pro­pe­trow­ska, zabiło w ciągu mie­siąca 21 osób. Jedno z mor­derstw – masa­kra doko­nana na męż­czyź­nie przy pomocy młotka – zostało nagrane na wideo i opu­bli­ko­wane w inter­ne­cie w 2008 roku. Do dziś nie zna­le­ziono prze­ko­nu­ją­cego motywu tych zbrodni. Krą­żyły plotki, że jakiś bogaty spon­sor pła­cił chło­pa­kom za mor­do­wa­nie dla jego ucie­chy, ale nie zna­le­ziono na to dowo­dów. Jeden ze śled­czych pod­kre­ślił, że według ich opi­nii mło­dzi męż­czyźni trak­to­wali mord jako hobby: „Mor­der­stwa były dla nich zwy­kłą roz­rywką, jak polo­wa­nie”.

Zna­nym, nie­ty­po­wym przy­pad­kiem jest także Robert Maud­sley, bry­tyj­ski seryjny mor­derca. Nazy­wany bywa „Han­ni­ba­lem Kani­ba­lem”, bo w wię­zie­niu prze­bywa w pod­ziem­nej prze­szklo­nej celi, podob­nej do tej, w jakiej trzy­mano w Mil­cze­niu owiec Han­ni­bala Lec­tera. Według śled­czych co naj­mniej 2 z popeł­nio­nych przez niego mor­derstw nie były moty­wo­wane niczym szcze­gól­nym. W 1974 w Lon­dy­nie udu­sił przy uży­ciu garoty miej­sco­wego pedo­fila, po czym oddał się w ręce poli­cji. W wię­zie­niu zabił 3 współ­o­sa­dzo­nych, w tym 2 osoby jed­nego dnia. Straż­nik, który miał z nim do czy­nie­nia, opo­wia­dał, że Maud­sleya po pro­stu ogar­niała „prze­można chęć, żeby zabić kogo­kol­wiek, kto zna­lazł się w pobliżu”. Z powodu jego napa­dów mor­der­czej manii za każ­dym razem, gdy opusz­cza celę, eskor­tuje go przynaj­mniej 4 funk­cjo­na­riu­szy służby wię­zien­nej.

Kto był pierwszym w historii seryjnym mordercą?

Wiele źró­deł zga­dza się co do tego, że pierw­szym w histo­rii seryj­nym mor­dercą był czło­wiek nazwi­skiem H.H. Hol­mes, pro­fe­sjo­nalny oszust, który w ostat­niej deka­dzie XIX wieku wybu­do­wał w Chi­cago „mor­der­czy hotel”, słu­żący mu do pozby­wa­nia się ofiar. Tak naprawdę jed­nak możemy zna­leźć przy­kłady seryj­nych mor­dów znacz­nie wcze­śniej.

Naj­wcze­śniej­szym przy­pad­kiem seryj­nego mor­dercy, jaki zano­to­wały annały dzie­jów, był żyjący na początku XV wieku nie­jaki Gil­les de Rais, rycerz i dowódca fran­cu­skiej armii kró­lew­skiej. De Rais, który już jako nasto­la­tek otrzy­mał tytuł szla­checki i objął rodowy mają­tek, naka­zy­wał swoim gene­ra­łom upro­wa­dza­nie chłop­ców i dziew­cząt w wieku 6–18 lat. Ofiary spro­wa­dzali do taj­nych kwa­ter de Rais, gdzie porwani byli roz­bie­rani, gwał­ceni, tor­tu­ro­wani i mor­do­wani. Naj­czę­ściej de Rais pod­ci­nał im gar­dła obu­siecz­nym mie­czem, cza­sem ści­nał głowy. Następ­nie oka­le­czał zwłoki, wyj­mu­jąc z nich organy wewnętrzne, które oglą­dał i podzi­wiał. Na prze­strzeni ponad dekady zamor­do­wał co naj­mniej 40 dzieci i nasto­lat­ków; nie­które źró­dła twier­dzą, że praw­dziwa liczba jego ofiar zbli­żyła się do 100.

De Rais pasuje do typo­wego pro­filu psy­cho­pa­to­lo­gicz­nego hedo­ni­stycz­nego mor­dercy, prze­ja­wia­ją­cego fan­ta­zje doty­czące wła­dzy i mocy, ale histo­ryczne realia i wysoki sta­tus spo­łeczny zde­cy­do­wa­nie odróż­niają go od współ­cze­snych seryj­nych mor­der­ców, któ­rzy dzia­łają samo­dziel­nie i sta­rają się za wszelką cenę zacie­rać ślady.

Wręcz jako wzor­cowy przy­kład seryj­nego mor­dercy we współ­cze­snym rozu­mie­niu czę­sto okre­śla się gra­su­ją­cego w Lon­dy­nie Kubę Roz­pru­wa­cza. W 1888 roku zaata­ko­wał i zamor­do­wał na lon­dyń­skim East Endzie 5 pro­sty­tu­tek. Zale­d­wie 4 lata wcze­śniej, w 1884, w Austin w Tek­sa­sie dzia­łał jed­nak podobny potwór w ludz­kiej skó­rze. Czło­wiek ten, okre­ślany teraz przy­dom­kiem Servant Girl Anni­hi­la­tor, czyli Mor­derca słu­żą­cych, w nieco ponad rok ode­brał życie co naj­mniej 8 ofia­rom, po czym znik­nął w grud­niu 1885 roku. Zakra­dał się nocami do domów mło­dych Afro­ame­ry­ka­nek i masa­kro­wał je sie­kierą, gdy spały. Cza­sami gwał­cił i oka­le­czał ofiary, wpy­chał im też do uszu ostre przed­mioty. Ni­gdy nie udało się go ująć; w owym cza­sie afro­ame­ry­kań­ska część spo­łecz­no­ści Austin była prze­świad­czona, że uży­wał czar­nej magii, aby zapew­nić sobie nie­wi­dzial­ność.

Które państwo ma najwyższy odsetek seryjnych morderców?

Jest jeden kraj, który zde­cy­do­wa­nie wyprze­dza inne, jeśli cho­dzi o liczbę seryj­nych mor­der­ców per capita – są to Stany Zjed­no­czone. W latach 1900–2016 w Sta­nach dzia­łało ich co naj­mniej 3204 – to liczba, która robi wra­że­nie, nie­za­leż­nie od tego, z jakiej per­spek­tywy jej się przyj­rzeć. Dru­gie miej­sce zaj­muje Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki, która w tym samym prze­dziale cza­so­wym zare­je­stro­wała na swoim tere­nie dzia­łal­ność 167 seryj­nych mor­der­ców. Ozna­cza to, że Stany Zjed­no­czone miały ponad 19 razy wię­cej seryj­nych mor­der­ców niż dru­gie pań­stwo na liście.

Dla­czego wszyst­kie inne kraje bledną w tej nie­chlub­nej sta­ty­styce w porów­na­niu z USA? Czy są jakieś czyn­niki spo­łeczno-eko­no­miczne, które temu sprzy­jają? Cóż, prawda wydaje się nie­jed­no­znaczna – być może nie cho­dzi wcale o to, że w Sta­nach „po pro­stu jest” wię­cej seryj­nych mor­der­ców.

Stany Zjed­no­czone to jeden z naj­bar­dziej zaawan­so­wa­nych kra­jów na świe­cie pod wzglę­dem tech­no­lo­gii i postępu nauki. Dys­po­nują poza tym wie­loma zin­te­gro­wa­nymi sys­te­mami, które pozwa­lają poszcze­gól­nym sta­nom i miej­sco­wo­ściom się komu­ni­ko­wać i efek­tyw­nie wymie­niać infor­ma­cje. Być może zatem nie cho­dzi o to, że w USA działa wię­cej seryj­nych mor­der­ców – są po pro­stu sku­tecz­niej wykry­wani i łapani.

W mniej roz­wi­nię­tych kra­jach o podob­nych roz­mia­rach, na przy­kład w Indiach czy Rosji, liczba tego typu prze­stęp­ców może być podobna jak w USA, ale braki na szcze­blu służb bez­pie­czeń­stwa powo­dują, że w sta­ty­sty­kach wid­nieje ich mniej. Trzeba też wspo­mnieć, że Stany Zjed­no­czone to czwarte naj­więk­sze pod wzglę­dem powierzchni pań­stwo świata, więc to natu­ralne, że będzie miało pro­por­cjo­nal­nie wię­cej prze­stępstw niż mniej­sze kraje.

Czy wiesz, że…?

USA notuje zarówno naj­wyż­szą liczbę zare­je­stro­wa­nych w aktach seryj­nych mor­der­ców, jak i naj­wyż­szy współ­czyn­nik ich liczby per capita (0,99% na 100 000 miesz­kań­ców).Kali­for­nia to stan, w któ­rym docho­dzi do naj­więk­szej liczby seryj­nych mor­derstw – od roku 1900 zano­to­wano ich tam ponad 1700. W latach 70. XX wieku Kali­for­nię n azwano nawet „mor­der­czą sto­licą świata”.Kanada w latach 1900–2016 zano­to­wała tylko 106 seryj­nych mor­der­ców, mimo że teren tego kraju prze­kra­cza o 1,6% powierzch­nię Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Współ­czyn­nik liczby prze­stęp­ców per capita wynosi 0,29% na 100 000 miesz­kań­ców.Jed­nym z naj­niż­szych współ­czyn­ni­ków prze­stęp­czo­ści na świe­cie może poszczy­cić się Islan­dia; na wyspie zano­to­wano tylko jed­nego seryj­nego mor­dercę w histo­rii. Był to Axlar-Björn Pétursson, który dzia­łał w XVI wieku.Fili­piny twier­dzą, że rów­nież na ich tere­nie poja­wił się tylko jeden seryjny mor­derca – kato­licki ksiądz, który miał w latach 1816–1826 pozba­wić życia 57 osób.

Dlaczego nie ma już tylu seryjnych morderców, co kiedyś?

Z pew­no­ścią można stwier­dzić, że „złota era seryj­nych mor­der­ców” dawno prze­mi­nęła. Dziś dys­po­nu­jemy mię­dzy innymi tech­no­lo­gią kry­mi­na­li­styczną, która spra­wia, że poten­cjal­nym seryj­nym mor­der­com trudno bez prze­szkód reali­zo­wać swoje plany; czę­sto zostają aresz­to­wani, zanim uda im się zyskać ten nie­chlubny sta­tus. Stan­dar­dową pro­ce­durą we wszyst­kich spra­wach mor­derstw w USA są teraz testy DNA, a moni­to­ring obej­muje znacz­nie wię­cej miejsc niż w latach 70. i 80. XX wieku. Zatem choć wielu prze­stęp­ców poten­cjal­nie wyka­zuje psy­cho­lo­giczny pro­fil seryj­nego mor­dercy, służby mogą ich ziden­ty­fi­ko­wać i aresz­to­wać, zanim liczba ofiar osią­gnie próg seryj­no­ści. Nie ozna­cza to, że w tej chwili nie ist­nieją i nie dzia­łają żadni seryjni mor­dercy – po pro­stu moż­li­wo­ści ich wykry­wa­nia znacz­nie się roz­sze­rzyły.

Czy dyktatorów lub terrorystów można uznać za seryjnych morderców?

Mówiąc naj­pro­ściej: nie. Obie kate­go­rie miesz­czą się w zakre­sie „zabójstw poli­tycz­nych”, a jedyną cechą, którą współ­dzielą z seryj­nymi mor­dami, jest to, że ofia­rami czę­sto są nie­winne osoby. Dyk­ta­to­rzy, ter­ro­ry­ści, a nawet żoł­nie­rze na polu walki zazwy­czaj są w jakiś spo­sób odse­pa­ro­wani od ofiar. Ich nasta­wie­nie jest nie­po­rów­ny­walne z seryj­nymi mor­der­cami, bo raczej nikt z nich nie zabija dla satys­fak­cji sek­su­al­nej albo po to, żeby poczuć dreszcz emo­cji (a przy­naj­mniej nie­wielu to robi).

Oczy­wi­ście mogą ist­nieć wyjątki; wielu psy­cho­pa­tów (jak dowiemy się póź­niej) czuje nie­od­party pociąg do świata poli­tyki, bo dostar­cza ona sil­nych emo­cji.

Jaką bronią najczęściej posługują się seryjni mordercy?

Wyobra­ża­jąc sobie kla­sycz­nego seryj­nego mor­dercę, zazwy­czaj przy­wo­łu­jemy w myślach zakap­tu­rzone posta­cie czy­ha­jące w mrocz­nych zauł­kach i z dłońmi zaci­śnię­tymi na ręko­je­ści poły­sku­ją­cego sta­lo­wego ostrza. Cho­ciaż noże są powszech­nie uwa­żane za ulu­bioną broń seryj­nych mor­der­ców, w sta­ty­sty­kach poja­wiają się jed­nak na zaska­ku­jąco niskim trze­cim miej­scu.

Naj­czę­ściej uży­wa­nym przez seryj­nych mor­der­ców narzę­dziem zbrodni jest pisto­let. Może to zaska­ki­wać, szcze­gól­nie że broń palna wydaje się stać w sprzecz­no­ści z tym, co zazwy­czaj stara się osią­gnąć sprawca, czyli z poczu­ciem pier­wot­nej więzi, intym­nym doświad­cze­niem cudzej śmierci. Pisto­let pozwala jed­nak prze­stępcy zyskać miaż­dżącą prze­wagę nad ofiarą, nawet jeśli sam ma fizyczne ogra­ni­cze­nia. Mor­dercy, któ­rzy nie zdo­ła­liby obez­wład­nić dru­giej osoby gołymi rękami, chęt­nie się­gają po broń palną, ponie­waż groźba postrzału czę­sto wystar­czy, żeby uczy­nić poten­cjalną ofiarę cał­ko­wi­cie ule­głą. Broń palną wybie­rają także ci mor­dercy, któ­rzy chcą zadać śmierć natych­mia­stowo. Z około 10 tysięcy zare­je­stro­wa­nych od roku 1900 przy­pad­ków seryj­nych mor­derstw ponad połowę sta­no­wią te z uży­ciem oma­wia­nego narzę­dzia.

Dru­gie miej­sce wśród naj­pow­szech­niej­szych metod seryj­nych mor­der­ców zaj­muje udu­sze­nie przez zadła­wie­nie lub zadzierz­gnię­cie – doko­nano tak 22% seryj­nych mor­derstw od 1990 roku. Na trze­cim miej­scu znaj­duje się wspo­mniane ostre narzę­dzie – około 15% ofiar zostało zaszty­le­to­wa­nych.

Wymie­nia się rów­nież mate­riały wybu­chowe, uto­pie­nie, otru­cie, spa­le­nie, udu­sze­nie na inne spo­soby, uży­cie sie­kiery lub potrą­ce­nie.

Czy wiesz, że…?

Choć zare­je­stro­wano dość liczne poje­dyn­cze przy­padki osób uży­wa­ją­cych dziw­nych i nie­ty­po­wych przed­mio­tów jako narzę­dzi zbrodni (w tym skar­pe­tek, kuche­nek mikro­fa­lo­wych, łopat, noży­czek, pił łań­cu­cho­wych, a nawet klapy sede­so­wej), więk­szość seryj­nych mor­der­ców trzyma się tra­dy­cyj­nych i spraw­dzo­nych metod: broni pal­nej, noży, lin, albo zabija gołymi rękami.Być może naj­bar­dziej nie­ty­pową bro­nią, jakiej użyto w spra­wie wie­lo­krot­nego mor­der­stwa, był miecz samu­raj­ski, któ­rym w 1999 roku w Chi­cago nie­jaki Teo­doro Baez pozba­wił życia dwie osoby.Prze­pro­wa­dzone przez Rad­ford Uni­ver­sity bada­nie wyka­zało, że seryjni mor­dercy o wyż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji przed­kła­dają mate­riały wybu­chowe i tru­ci­zny ponad pisto­lety czy noże.Seryjni mor­dercy o niż­szym ilo­ra­zie inte­li­gen­cji sto­sują raczej ude­rza­nie tępym narzę­dziem lub dźga­nie ostrym.

Skąd zwykle pochodzą i w jakim są wieku seryjni mordercy?

Zwy­kle wyobra­żamy sobie seryj­nego mor­dercę jako bia­łego męż­czy­znę w wieku 25–35 lat, raczej szczu­płego i nie­zbyt atrak­cyj­nego. Nie odbiega to nad­mier­nie od rze­czy­wi­sto­ści. Aż 92,3% wszyst­kich aresz­to­wa­nych w Sta­nach Zjed­no­czo­nych seryj­nych mor­der­ców to męż­czyźni. Tylko 27% z nich mie­ści się jed­nak w powyż­szych ramach wie­ko­wych i co jesz­cze cie­kaw­sze, tylko 52,1% to biali.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki