Wydawca: Psychoskok Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski Rok wydania: 2017

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 60000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 181 Przeczytaj fragment ebooka

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze PDF
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka 12 kropel życia - Katarzyna Nowak, Karolina Kasprzak, Roman Kawecki

12 kropel życia” to książka oparta na autentycznych faktach, której celem jest  przybliżenie codziennego życia osoby pozbawionej zmysłu wzroku. Jej autorami są: Karolina Kasprzak, Katarzyna Nowak i Roman Kawecki. Ilustracje zawarte w książce przygotował Jerzy Łuczak.

Katarzyna Nowak, bohaterka publikacji i współautorka 12 kropel życia, jest osobą niewidomą od urodzenia – utraciła wzrok w wyniku błędu lekarskiego. Ukończyła dwa kierunki studiów (kulturoznawstwo i polonistykę) oraz podstawową i średnią szkołę muzyczną. Jest wokalistką i gitarzystką, z sukcesem występującą na festiwalach i koncertach (jest m.in. laureatką Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty w Krakowie organizowanego przez Fundację Anny Dymnej Mimo Wszystko).


Książka jest efektem rozmów z Katarzyną Nowak, jej rodzicami i siostrą oraz przyjaciółmi, a także z Ireną Santor, która zaprosiła Katarzynę Nowak do występu na swoim koncercie jubileuszowym.

Książka jest  również budującym przykładem, jak dzięki systematycznej pracy, wytrwałości i pomocy najbliższych można pokonać ograniczenia wynikające z niepełnosprawności i uczestniczyć w normalnym życiu. Pozwala również lepiej zrozumieć, w jaki sposób można pomagać takim osobom, którym z naszej strony potrzebna jest empatia, a nie litość.

 

W 2011 roku książka została wydana w wersji papierowej.

 

Poniżej link do fragmentu, w którym Katarzyna Nowak opowiada o swojej książce "12 kropel życia" podczas koncertu w Radiu Kraków. 21 stycznia 2012 roku.

 

https://www.youtube.com/watch?v=zwhPih-BuW4

Opinie o ebooku 12 kropel życia - Katarzyna Nowak, Karolina Kasprzak, Roman Kawecki

Fragment ebooka 12 kropel życia - Katarzyna Nowak, Karolina Kasprzak, Roman Kawecki

Wersja Demonstracyjna

Wydawnictwo Psychoskok

Katarzyna Nowak, Karolina Kasprzak, Roman Kawecki „12 kropel życia”

Copyright © by Katarzyna Nowak, 2011

Copyright © by Karolina Kasprzak, 2011

Copyright © by Roman Kawecki, 2011

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2017

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie

 może być reprodukowana, powielana i udostępniana w 

jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Skład: Kamil Skitek

 Redakcja: Piotr Szmajda

 Korekta: Wojciech Nowakowski

 Zdjęcia: Bożena Nowak, Anatol Nowak, Pamela

Ponichtera, Roman Kawecki, Elżbieta Wiśniewska

 Ilustracje: Jerzy Łuczak

 Utwory poetyckie: Karolina Kasprzak

ISBN: 978-83-8119-116-6

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl

NAJLEPIEJ WIDZI SIĘ SERCEM…

Pomysł napisania książki 12 kropel życia, zrodził się w trakcie realizacji jednego z koncertów Festiwalu Artystycznego Mimo Wszystko w Przystani. Był to autorski recital Katarzyny Nowak  pt. „Baśniowy Świat”, który zorganizowaliśmy z okazji obrony przez artystkę drugiego magisterium. W trakcie koncertu, który odbywał się w Schronie Kultury „Europa” w Poznaniu, Karolina Kasprzak rozmawiała z Katarzyną Nowak, w obecności publiczności. Karolina zadawała pytania dotyczące życia Katarzyny, jej codzienności i poszukiwań artystycznych. Kasia szczerze opowiadała o swoich doświadczeniach osoby niewidomej. A publiczność? Zasłuchana milczała! Ta cisza była jednak tak znacząca, że po koncercie Roman Kawecki zaproponował rozszerzenie tematów wywiadów w postaci książki. Kasia zgodziła się natychmiast. W 2010 roku zaczęły się rozmowy-wywiady. Z uwagi na to, że bohaterka książki mieszka we Wrocławiu, a pozostali autorzy w Poznaniu, rozmowy prowadzone były najczęściej za pośrednictwem Internetu. „Kropla po kropli” poznawaliśmy jej życie i…pozostało tylko te doświadczenia przelać na papier.

Ktoś mógłby skonstatować: Jak można trwać i rozwijać się w rzeczywistości pozbawionej jednego z najistotniejszych zmysłów? Wbrew pozorom jest to możliwe, choć niewątpliwie bardzo trudne. Aby uzmysłowić Ci, Drogi Czytelniku, odmienność życia osoby z dysfunkcją narządu wzroku, przeprowadźmy pewien eksperyment. Zamknij proszę oczy i nie otwieraj ich aż do momentu zakończenia ćwiczenia. Spróbuj teraz odłożyć jakąkolwiek rzecz na półkę. Udało się? Gratulacje!

Eksperymentujemy zatem dalej. Wyobraź sobie, że musisz pilnie wyjść po coś do sklepu, a w pobliżu nie ma nikogo, kto mógłby Ci pomóc. Musisz więc ubrać się, wyjść i dokonać zakupów. Zapewne myśl, jaka teraz pochłania Twoją świadomość to: Jak mam to zrobić, kiedy nic nie widzę? Przecież nie wiem, w którym miejscu dokładnie stoją buty i gdzie umieszczone jest moje palto – w szafie jest sterta innych ubrań! 

Dałeś radę? Zwycięstwo! W takim razie przed nami ostatni – trzeci stopień wtajemniczenia. 

Wychodzimy na zewnątrz. Za moment pojawią się schody. Jak to sprawdzić? Przesuń, proszę, po powierzchni butem. Jeszcze kawałek. Teraz chwyć się poręczy po prawej stronie. Schodź powoli, za każdym razem sprawdzając w ten sam sposób. Już wiesz, że jesteś na dworze? Znakomicie! Po czym to poznałeś? Rzecz jasna dzięki podmuchowi powietrza na Twojej twarzy. Drogę do sklepu znasz, więc klucz do sukcesu w garści. Boisz się, że za moment się przewrócisz lub potkniesz o jakąś chodnikową nierówność? Nie martw się. Nawet jeśli tak się zdarzy – nie jesteś przecież sam! Każdego dnia na całej kuli ziemskiej mnóstwo ludzi zmaga się z różnego rodzaju ograniczeniami. Potykają się, lecz po chwili wstają i zmierzają do wyznaczonego celu. 

Do zakończenia zadania pozostała jeszcze jedna czynność – wejście do sklepu i zakup potrzebnej rzeczy. Niewątpliwie przy przekraczaniu jego progów towarzyszą Ci lęk i obawa. Nic nie widzisz, dlatego nie jesteś w stanie samodzielnie odszukać towaru na regale. 

Co robić? Nic prostszego! Poproś kogokolwiek o pomoc. Jeżeli nawet ludzie będą dziwnie się przyglądać – nie zwracaj na to uwagi. Przecież nic nie widzisz! Nie zobaczysz wyrazu ich twarzy. Może po intonacji głosu poznasz, czy chcą ci pomóc, albo że Twoja prośba ich irytuje. 

Koniec eksperymentu. Możesz wreszcie otworzyć oczy. Czy potrafisz określić jak się czułeś? Tylko 20 minut w ciemności – cóż to znaczy wobec niezliczonych dni, tygodni, miesięcy i lat z całkowitą utratą wzroku? Jednak to zupełnie nieporównywalne doświadczenia: wykonanie eksperymentu polegającego na udawaniu, że się nie widzi w porównaniu, z codziennym zmaganiem się z brakiem wzroku.

Szczególnie gdy ma się silną wolę sensownego wykorzystania własnego życia. 

Wolą bohaterki naszej publikacji jest właśnie przekonanie nieufnych, może załamanych swoim losem, że jest to możliwe. Wiadomo, że osobisty przykład jest najlepszym świadectwem. Stąd specyficzny podział ról w tworzeniu książki. Katarzyna opowiadała, a my słuchaliśmy, pytaliśmy, notowaliśmy. Pewne fragmenty o szczególnym znaczeniu emocjonalnym Kasia napisała osobiście. 

Poprosiliśmy także o wypowiedzi osoby, które Kasię dobrze znają – rodziców, siostrę, przyjaciółki, ale także osoby na których opinii nam bardzo zależało, np. Irenę Santor, prof. Jolantę Ługowską, jerozolimskiego zakonnika o imieniu Kingo i wielu innych. Ich świadectwa wydają się najbardziej poruszające.

Jerzy Łuczak pięknie te wszystkie opowieści zilustrował.

Chcemy przekazać widzącym Czytelnikom, którzy na szczęście nie mają takiego problemu jak Kasia, że niewielkim wysiłkiem możemy bardzo pomóc wszystkim niepełnosprawnym – nie tylko niewidomym. Oni czekają na naszą wyciągniętą dłoń i otwarte serca. Często zniechęceni odrzuceniem, niekiedy nawet przez najbliższych, nie mają odwagi o nic prosić. Nie chodzi o wielkie wsparcie. Czasami tylko o pomoc przy przejściu przez jezdnię, wejściu do autobusu czy tramwaju lub w zorientowaniu się, w którym miejscu się znajdują. Warto jej udzielić. Jedna z naszych rozmówczyń mówi w książce, że przecież zdrowia nie otrzymaliśmy na zawsze. Zatem może kiedyś to my będziemy prosić o podobną pomoc?

Jak pisze znany francuski pisarz Antoine Saint-Exupéry w Małym Księciu: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…”. Być może warto się choć przez chwilę nad tym zastanowić. Taki cel ma książka, którą Drogi Czytelniku trzymasz w ręku. 

Przykład Katarzyny Nowak udowadnia, że codzienność osoby z niepełnosprawnością nie musi polegać na izolacji w czterech ścianach. Że życie można przeżyć twórczo, nieustannie dbając o własny rozwój i dzieląc się swoimi talentami z otoczeniem, z widzami. Także jeśli się jest niewidomym.

Zapraszamy zatem do otwarcia drzwi do świata 12 kropel życia.

Karolina Kasprzak, Roman Kawecki

KROPLA I 

Baśniowy świat dzieciństwa

Natura obdarowała jednakowo wszystkie

 stworzenia,  nie masz ani jednego, którego by

 w pełni nie obdarzyła  środkami potrzebnymi do utrzymania bytu.

Michel de Montaigne

PIERWSZY KRZYK 

narodziło się

wyczekiwane

z każdym oddechem

szczęście…

oderwane od pępowiny

przycupnęło cicho

otworzyło powieki

drobniuteńkie nadgarstki

zakryły medykamenty

pogrążyło się w ciemności

obudziwszy się ze snu

wydało pierwszy krzyk

wskrzeszając do życia

cały świat…

już szósta rano…

pora karmienia

1. DLACZEGO OPOWIADAM MOJĄ HISTORIĘ

KATARZYNA NOWAK: Jestem osobą niewidomą od urodzenia. Bardzo chciałabym to zmienić, ale mam świadomość, że obecnie medycyna nie daje możliwości odzyskania wzroku. Moja sytuacja stworzyła bariery nie do pokonania. Nie wiem na przykład, co to znaczy, że jakiś przedmiot ma kolor czerwony. To znaczy, że gdyby dwa przedmioty miały taki sam kształt i jeden z nich byłby czerwony a drugi zielony – ja bym ich nie odróżniła. Nie potrafię wyobrazić sobie pojęcia „wysokość trójkąta”, choć umiem ją matematycznie obliczyć. Kiedy jestem po raz pierwszy w jakimś miejscu, nie mogę określić, jak ono wygląda. Moja przestrzeń ogranicza się wyłącznie do fragmentu kanapy, na której siedzę. Mam problem z samodzielnym podpisaniem się pod zwykłym dokumentem, a to potrafi nawet kilkuletnie dziecko. 

Równocześnie zdaję sobie sprawę, że wykorzystałam wiele szans, jakie otrzymałam od losu. Dzięki rodzinie, przyjaciołom i własnej motywacji rozwinęłam wiele zdolności, jakie posiadam. Nie chcę wzbudzać współczucia. Chciałabym jedynie, aby dostrzegano, że widzę świat inaczej.

 W tej książce Karolina i Roman są moimi oczami. Dzięki nim możecie poznać moje myśli, doświadczenia oraz przeżycia. Jurek udokumentował niektóre fakty z mojego życia w formie malarskiej. 

Literacką wypowiedź kieruję zarówno do osób widzących, jak i pozbawionych zmysłu wzroku. Czytając albo słuchając tej książki, nie mówcie proszę: „Ale jej się udało!” Spróbujcie każdego dnia osiągać drobne cele: otrzymać dobrą ocenę w szkole, wykonać proste czynności, pomóc drugiemu człowiekowi, wykonać przyjazny gest. Te codzienne sukcesy, często niedostrzegane w życiowym pędzie, są niezmiernie ważne, bowiem prócz satysfakcji, budują przekonanie, że pomimo przeszkód i ograniczeń można aktywnie funkcjonować. 

Wiem, że nie jest to proste. Wiele razy paraliżuje nas strach, bo na przykład na drodze, którą dobrze znamy, zmieniono program sygnalizacji ulicznej. A niewidomi muszą nauczyć się drogi na pamięć. Boimy się, gdy obok nas pracuje głośna maszyna – na przykład młot pneumatyczny. W takich sytuacjach najchętniej schowalibyśmy się do mysiej dziury. Dom, który jest dwie przecznice dalej, czasem staje się nieosiągalnym punktem przestrzeni. Jednak nie jesteśmy sami! Wokół nas żyje wielu niesprawnych, których zdrowi najczęściej starają się nie zauważać! Człowiek chory na schizofrenię czy inne zaburzenie o podłożu psychicznym także się boi. Chociaż widzi, lęka się na przykład przekroczyć próg domu. Dlatego każdy z nas musi sobie poradzić ze swoim problemem. Wyjść z cienia. Głośno powiedzieć światu: Zobacz, jeśli możesz! My naprawdę jesteśmy zwykłymi ludźmi. Pragniemy normalnego życia! Mimo wszystko! 

2. NARODZINY

ROMAN KAWECKI: Jak to się stało, że nie widzisz? To wynik choroby czy może wypadku? 

KATARZYNA NOWAK: Moja sytuacja jest inna. Urodziłam się zdrowa. Byłam wcześniakiem, dlatego zostałam przeniesiona do inkubatora. Lampy nagrzewające i nadmiar tlenu zniszczyły mi siatkówki obu oczu. Medyczne określenie mojego przypadku to retinopatia. Lekarze próbowali uczynić wszystko… by prawda nie wyszła na jaw. Moim zdaniem to nie było działanie umyślne, raczej „wypadek przy pracy”.

R.K.: Ale jego konsekwencje ponosisz przez całe życie! 

K.N.: Problem osoby niewidomej w znacznej mierze polega na tym, że nie potrafi uzmysłowić sobie, co to znaczy widzieć. Cały otaczający nas świat to ogromna niezdefiniowana przestrzeń, z której wydzielone są mniejsze jej fragmenty: mieszkanie, sala koncertowa, wagon, przedział kolejowy. Trzy kroki w przód – drzwi, dwa w lewo – okno, zapach lawendy – balkon. Kiedy coś nagle się zmienia, mija dłuższy czas, zanim w wyobraźni zarejestrujesz zmianę. Jeśli nie zauważysz jej na czas, a nikt Cię nie uprzedzi, trafiasz na przeszkodę. Stąd już tylko krok do paniki… Znowu się zgubiłeś. 

R.K.: Czy rodzice nie próbowali zmienić tej sytuacji? Nie szukali pomocy? 

K.N.: Oczywiście, że szukali ratunku w Polsce, Niemczech, nawet w Kanadzie. Moi rodzice widzą. Nie było im łatwo pogodzić się z myślą, że będę niewidoma. Niestety. Wszyscy specjaliści jednogłośnie potwierdzali diagnozę: nieodwracalna utrata wzroku. Jeden z lekarzy (prawdopodobnie z Kanady) w liście do rodziców napisał:

… radzę, aby środki, które można przeznaczyć na poszukiwanie „cudownych” metod uzdrowienia, zainwestować w edukację córki, by mogła w przyszłości w miarę normalnie funkcjonować…

To był impuls, który sprawił, że zaczęli poważnie planować moją edukację.

3. OTOCZENIE, DOM RODZINNY 

ROMAN KAWECKI:Rodzice i siostra otoczyli Kasię miłością i opieką. Do tego stopnia, że przez pierwsze lata nie miała świadomości swojej niesprawności! Uczyła się poznawać świat za pomocą dźwięku, dotyku i zapachu. To, że była nieustannie „prowadzona za rękę” uznawała za normalne z racji swojego wieku. Rodzice Kasi czynili wszystko, co możliwe, aby życie córki było normalne, a jednocześnie – zdając sobie sprawę, że gdy dorośnie, będzie musiała zmierzyć się ze swoim problemem – uczyli ją w specyficzny sposób poznawać świat. Polegało to na tym, że pozwalali Kasi wejść w kałużę, tłumacząc zarazem, dlaczego ma mokre buty i stopy. Kiedy w zabawie zapominała o ostrożności, pozwalali również wpaść w krzaki czy pokrzywy, aby wzbudzić odruch badania przestrzeni. Podobnemu celowi służyła zabawa z tatą w „dzikiego konia”, podczas której dziewczynka wskakiwała ojcu na plecy, a ten niby ujeżdżany mustang zrzucał ją na tapczan. Przypadkowi świadkowie tych sytuacji niejednokrotnie bywali zaskoczeni. Ona sobie coś zrobi! Ten okrzyk pamięta doskonale z tamtych lat. Jednak to rodzice mieli rację, gdyż dzięki tak dobrze prowadzonej socjalizacji przyswajała stopniowo elementy przestrzeni i co najważniejsze – nie bała się żyć w sposób, który można by nazwać „normalnym”. 

Kasia wspomina, że miała cudowne dzieciństwo. Podobnie jak inne dzieci, bawiła się w dom, była księżniczką, listonoszką, mamą. Nie miała świadomości, że Jej świat różni się od rzeczywistości dzieci, z którymi spędzała czas na zabawach i rozrywkach. Jednocześnie bardzo dużo słuchała. Świat muzyki i dźwięków wypełniał całe mieszkanie. Nagrane baśnie rozwijały wyobraźnię, a także kształtowały poczucie estetyki. Dzisiaj uważa, że to, kim jest obecnie, zawdzięcza właśnie rozsądkowi rodziców i ich zaangażowaniu w to, aby poznawała świat ludzi widzących. To był również Jej świat, choć w pierwszym okresie życia nie został jeszcze zdefiniowany.

4. JESTEM NIEWIDOMA!

ROMAN KAWECKI: Czy nigdy nie doświadczyłaś przykrości ze strony innych dzieci właśnie z tego powodu, że nie widzisz? 

KATARZYNA NOWAK:Pamiętam wydarzenia, które były raczej incydentalne. Któreś z dzieci przychodzących do naszego mieszkania powiedziało w mojej obecności do mamy, że chciałoby się pobawić ze „ślepą dziewczynką”. Innym razem dzieci udawały, że wychodzą z pomieszczenia, a tymczasem były w nim nadal. Podobne sytuacje zdarzały się na placu zabaw. Przypuszczam, że obserwowały mnie i bawiło je, kiedy nie orientowałam się, czy są obecne. W pamięci utkwiło mi także zdarzenie, gdy jakiś chłopiec podał mi patyk mówiąc, że to lizak. Takich sytuacji było więcej. Jednak zawsze interwencja mamy albo taty powodowała, że do mojej świadomości nie docierało to jako problem związany z moją osobą, lecz jako głupia zabawa dzieci. Pamiętam z przedszkola, że najczęściej byłam zabierana na różne wyjścia poza jego teren.Jednak pewnego dnia pozostawiono mnie samą, podczas gdy inne dzieci poszły na jakiś spacer czy wycieczkę. Być może w pokoju, w którym zostałam, była jeszcze jakaś dorosła osoba, ale ja myślałam tylko o tym, że musiałam być bardzo niegrzeczna, skoro mam taką karę i nie bardzo wiedziałam, czym na nią zasłużyłam. To przedszkole znaleźli moi rodzice po długich poszukiwaniach. W placówkach wychowawczynie bały się opieki nad niewidomym dzieckiem. Tłumaczyły mamie: „Pani rozumie, w budynku są schody…”

R.K.: Kiedy zatem zdałaś sobie sprawę, że różnisz się od swoich znajomych? 

K.N.: Gdy zbliżał się czas pójścia do pierwszej klasy, rodzice postanowili, że przeprowadzimy się do Wrocławia. Dotąd mieszkaliśmy w Świnoujściu. To miasto wydawało mi się rajem na ziemi. Mieszkaliśmy blisko morza i lasu. Wszystko było tam takie swojskie, domowe…

R.K.: Kiedy uzmysłowiłaś sobie, że jesteś niewidoma? 

K.N.: Jak już wspomniałam, człowiek pozbawiony zmysłu wzroku nie jest w stanie zrozumieć, że inni postrzegają go inaczej. Dla mnie kluczowym momentem było przekroczenie progu Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących. Było to już we Wrocławiu. Pamiętam wrażenie, jakie odniosłam, gdy mama przed wejściem do budynku przeczytała ówczesną nazwę: „Zakład Szkolno-Wychowawczy”. Nie chciałam tam wejść! Krzyczałam do mamy: „Mieliśmy pójść do szkoły, a ty zaprowadziłaś mnie do jakiegoś zakładu!” W moich uszach zabrzmiało to identycznie jak „zakład poprawczy” czy „zakład karny”. Podświadomie czułam, że przekraczam jakąś barierę świata, którego do tej pory nie znałam. To było trochę tak, jakbym miała odbywać karę, a przecież nie czułam się winna. Byłam małą, sześcioletnią osobą, doświadczającą poczucia bezpieczeństwa w dotychczasowym życiu. Tymczasem miałam przeprowadzać się do innego miasta i chodzić do „zakładu”. 

R.K.: Czy nigdy przedtem nie odczułaś, że coś z Tobą jest nie tak? 

K.N.: Nie. Moi rodzice potrafili to wszystko tak jakoś poukładać, że  w moim świecie dzieciństwa czułam się jak w baśniach, których bardzo często słuchałam. Chociaż zdarzały się sytuacje, których także oni nie potrafili wyjaśnić. Z dzieciństwa pamiętam jedną, istotną dla mnie scenę. Byliśmy z tatą na działce. Rozszalała się burza. Na szczęście trwała krótko. Tato z zachwytem powiedział: „Jaka piękna tęcza na niebie!” Odrzekłam: „No to pokaż mi ją! Chcę zobaczyć!” Ojciec odpowiedział smutnym głosem: „Niestety, nie mogę Ci jej pokazać. Jest bardzo, bardzo wysoko”. „To weź mnie na ręce i pokaż!” – prosiłam zniecierpliwiona. Tato milczał. Pewnie nie wiedział, co odpowiedzieć. Pamiętam też, że w przedszkolu, do którego uczęszczałam, modna była gra w gumę. Słowa moich koleżanek: ,,Ty nie możesz w nią grać…” brzmiały wyjątkowo okrutnie, choć wówczas nie pojmowałam dlaczego. 

5. RODZICE ZAMIAST „BIAŁEJ LASKI” 

ROMAN KAWECKI: Rodzice Kasi to mama Bożena i tato Anatol Nowakowie. Od czasu narodzin drugiej córki – Kasi – świat odwrócił się o 180 stopni. W pierwszej fazie właściwie runął. Wszystkie dotychczasowe marzenia i plany przestały być ważne! Odtąd swoje życie podporządkowali walce o zdrowie córki. A gdy dowiedzieli się, że pomimo tej tragedii Kasia może się prawidłowo rozwijać intelektualnie, postanowili zapewnić jej takie warunki życia i edukacji, jakie otrzymałaby, gdyby nie utraciła wzroku. Oczywiście nie zaniedbali przyszłości starszej córki. Zapewnili jej także gruntowne wykształcenie. Dzisiaj jest nauczycielką w szkole muzycznej.

Katarzynę nauczyli kochać ludzi. Akceptować rzeczywistość, której zmienić nie można. Ale nauczyli ją także walki o każdą szansę, którą dał los. Nie za wszelką cenę. Ale bez rezygnacji i bez użalania się nad sobą. Nauczyli poznawać świat. Bez oszukiwania, że to raj. Że nie ma zła, a wszyscy są dobrzy. Wpoili wiarę, że jeśli czegoś naprawdę się chce, a marzenie jest racjonalne i realne, można je spełnić. Kasia praktycznie nie używa białej laski, która jest atrybutem prawie każdego niewidomego. Jej „białą laską” są najbliżsi, a zwłaszcza rodzice. Zawsze może na nich polegać i w nich znajduje oparcie, wędrując po świecie, który, jak sama często określa, jest baśniowym światem. 

Koniec Wersji Demonstracyjnej

Dziękujemy za skorzystanie z oferty naszego wydawnictwa i życzymy miło spędzonych chwil przy kolejnych naszych publikacjach.

Wydawnictwo Psychoskok