Poranek prawdziwego mężczyzny - Martin Cross - ebook
Wydawca: E-bookowo Kategoria: Obyczajowe i romanse Język: polski Rok wydania: 2014

Uzyskaj dostęp do tej
i ponad 16000 książek
od 6,99 zł miesięcznie.

Wypróbuj przez
7 dni za darmo

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 61 Przeczytaj fragment ebooka

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Opis ebooka Poranek prawdziwego mężczyzny - Martin Cross

Obrazowe przedstawienie poranka mężczyzny sukcesu; dużo pikantnych opisów, zaskakujące zdarzenia, i barwna historia.

Martin Cross
Rocznik 1968, Wielkopolanin, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego i Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie. Realizuje się w trzech projektach: krótkich opowiadaniach obyczajowych, dłuższych nowelach fantastycznych i długich thrillerach. Pracuje w instytucjach samorządowych. W dniu jego 44 urodzin Majowie zaplanowali koniec świata...

Opinie o ebooku Poranek prawdziwego mężczyzny - Martin Cross

Fragment ebooka Poranek prawdziwego mężczyzny - Martin Cross

Martin Cross


Poranek prawdziwego mężczyzny


© Copyright by

Martin Cross & e-bookowo

 

Projekt okładki:

Małgorzata Greguła

 

Korekta:

Magdalena Mróz

 

ISBN 978-83-7859-352-2

 






Wszelkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości

bez zgody wydawcy zabronione

Wydanie II 2014


Konwersja do epub A3M Agencja Internetowa

Poranek prawdziwego mężczyzny
Z podziękowaniami dla Doroty, Magdaleny,
Małgorzaty, i Patrycji za poświęcony czas.

Gdy dojrzewamy do zmiany, wydaje się, że uszczęśliwimy tych, którzy na nią czekają, ale skutki decyzji potrafią być bardzo zaskakujące…

Mazowsze, lato 2005

Albert Jabłoński postanowił diametralnie zmienić swoje życie, a decyzję podjął po kilku tygodniach rozmyślań od powrotu z Las Vegas. Stwierdził: „Dość ciągłego oszukiwania, lawirowania, kombinowania i bycia rozwiedzionym singlem. Chcę mieć jeden dom, samochód, telefon, a przede wszystkim – jedną kobietę”. Rezygnacja z dotychczasowego stylu życia nie była do końca jego pomysłem, wynikała raczej z propozycji, jaką otrzymał od byłego szefa, Stefana Szuji, i należała do takich, których nie należy odrzucać. Stefan zdecydował, że w najbliższym czasie zajmą się polityką. Nowa sfera działalności publicznej miała zapewnić im zarówno bezkarność, jak i wpływy oraz dodatkowe pieniądze. Dla Alberta to ostatnie było najważniejsze, bo wydatki ciągle rosły. Zgodnie z dyspozycjami szefa, by osiągnąć wyznaczone cele, potrzebował stabilizacji, a przede wszystkim atrakcyjnej i równocześnie niedostępnej dla innych małżonki. Anna spełniała te kryteria – była dobrą eksżoną, doskonale dbającą o dom i dzieci. Co prawda nie zarabiała zbyt wiele, ucząc w jakiejś szkółce, ale według jego przekonań, to mężczyzna powinien mieć wystarczająco dużo pieniędzy, by utrzymać rodzinę, a głównym zadaniem kobiety było dobrze wyglądać. Dziś Albert kończył pięćdziesiąt lat i rozumiał, że czas nieubłaganie płynie, więc musi podjąć radykalne decyzje, gdyż zostało mu raptem kilkanaście lat aktywnego życia. Planował: „Najwyższy czas się ustatkować i spokojnie pożyć obok wiernej i pięknej żony”. Dlatego wigilię swoich urodzin spędził właśnie z nią: pierwszą byłą żoną – Anną.

Intensywny dzień rozpoczęli w południe u notariusza, gdyż po wielu miesiącach nalegań w końcu podarował jej notarialnie połowę domu. Nie było to bezinteresowne, ale miała się o tym nigdy nie dowidzieć. By uczcić wydarzenie, zabrał ją do miasta, w którym pracował, tam zjedli obiad we włoskiej restauracji. Zaszalał: na przystawkę zamówił zupę minestrone, ona szynkę parmeńską z gruszką i parmezanem. Jako danie główne wybrali medaliony z polędwicy wołowej podawane z frytkami i grillowanymi warzywami z sosem z zielonego pieprzu. Na deser zamówił tiramisu, ona dietetyczne lody waniliowe z ciepłymi wiśniami w rumie. Liczył, że jej zaimponuje, ale jak zwykle narzekała na czas przyrządzania i serwowane specjały. Przyzwyczajony do zrzędzenia, nie przejął się zbytnio, gdyż takie zachowanie wliczył w koszty. Wieczór spędzili na występie jakiegoś kabaretu i choć Annie podobało się średnio, jemu bardzo. Po jej minie i mniejszym niż zwykle narzekaniu uznał, że z przebiegu dnia jest zadowolona. Gdy wracali do rodzinnego miasta, zatrzymał się w zajeździe, gdzie zamówił ulubione przez nią słodkie malibu. Licząc na jej uległość zaproponował jednego, później drugiego drinka oraz deser z dużą ilością alkoholu. Pamiętał, że gdy wypije nawet niewielką ilość alkoholu, potrafi być rozwiązła. Bliźnięta, których był ojcem – Daria i Darek – przebywały poza domem, więc nie licząc psa – lokum mieli tylko dla siebie. Był przekonany, że jego starania zostaną nagrodzone upojną nocą.

Po powrocie do domu Anna godzinę poświęciła na toaletę w łazience. Wiedział, że smaruje się niesamowitą ilością kremów, pomad i tym podobnych specyfików. Albert przygotowania do snu skończył w piętnaście minut, więc poszedł do sypialni, gdzie były dwa oddzielne małżeńskie łoża, i cierpliwie czekając, patrzył w oczy uwielbianego przez nią owczarka niemieckiego. Miał ochotę na seks i dzielnie walczył, by nie zasnąć. Gdy Anna weszła do sypialni w długim, dobrze dopasowanym szlafroku, od razu zapytał:

Co tak długo robiłaś?

– Przecież zawsze potrzebuję tyle czasu na przygotowanie do snu. Tak ci się wszystkie kobiety poplątały, że już nie pamiętasz?

Puścił tę uwagę mimo uszu. Miał na nią coraz większą ochotę, i dlatego długo budował nastrój, a teraz nie chciał go zepsuć niepotrzebnym słowem. Lustrował jej biust i talię opięte w gładką tkaninę – widok rozpalał jego wyobraźnię.

Po co się upiększasz? Przecież wiesz, że lubię twoją naturalność. Dla mnie jesteś najpiękniejsza.

Na ciebie nie ma, co liczyć, ciągle gdzieś gnasz, muszę zacząć dbać o siebie i może w końcu kogoś złapię na wygląd – powiedziała i kokieteryjny uśmiech nagle pojawił się na jej twarzy. Zaskoczyła go, ale starał się tego nie okazać, gdyż coraz bardziej jej pragnął. Wymruczał, więc:

Nie mów tak. Przecież wiesz, że zawsze przygna mnie do ciebie. Mogłaś i możesz na mnie liczyć. Zawsze, tak ślubowałem.

– Zawsze?

Znów zignorował odpowiedź będącą równocześnie pytaniem. Wstał z dużego łoża, zdjął jej szlafrok i zobaczył bardzo seksowną nocną koszulkę. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z faktu, że ostatnio Anna bardziej dba o oprawę swojego ponętnego ciała. Był rozpalony, ale wtem zadzwonił telefon. Eksżona odeszła od niego, odebrała połączenie i zaczęła rozmowę, jak zrozumiał – ze swoją mamą. Rozmawiając, wyprowadziła psa do garderoby – widocznie też nie chciała, by był z nimi w sypialni. Odczytał to, jako dobry znak i postanowił poczekać. Wiedział, że seksualny akt potrwa jak zwykle kilkadziesiąt sekund. Co prawda ostatnio nie mógł się przy niej sam podniecić, ale ona fachowo pobudzała go ręką. Później zakładał prezerwatywę, smarował lubrykatorem i gdy tylko znalazł się w jej wnętrzu, od razu przeżywał orgazm. Mimo że Anna nie stosowała żadnych wyrafinowanych technik, odkąd pamiętał, działała na niego niesamowicie skutecznie. Kilka miesięcy temu pojawiła się pewna odmiana, która jeszcze bardziej go podniecała – podczas zbliżenia cicho zajęczała, a coś takiego w ich pożyciu zdarzyło się po raz pierwszy. Musiał przyznać: przy niej zupełnie nie panował nad ciałem, i nie wiedział, dlaczego, ale smakowała mu inaczej – lepiej niż inne kobiety, dlatego nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojej kilkudziesięciosekundowej sprawności seksualnej. Zawsze po akcie miłosnym każdy mył się w swojej łazience i szli spać do oddzielnych pokoi. Z innymi kobietami potrafił uprawiać seks znacznie dłużej i bardziej twórczo, a po miłosnych zapasach zasypiał trzymając partnerkę w ramionach. Zastanawiał się: „Może się uwarunkowałem z powodu braku czasu i obecności w pokoju zawsze aktywnych i czujnych dzieci, a teraz psa?”. To stanowiło dla niego swoistą zagadkę. Sam często powtarzał: „Emocje są niewskazane nawet w seksie – mogą uniemożliwić skuteczne działanie”.

Rozmowa telefoniczna trwała już kilka minut, a pies nie wiadomo jak wydostał się z garderoby i przybiegł do Alberta. Przystanął, uważnie patrząc w jego oczy. Początkowo położył pysk przy jego głowie, ale nie widząc protestu, po prostu wlazł do łóżka. Mężczyzna poczuł jego ciepło – rzeczywiście, jak tłumaczyła pierwsza eksżona, miał o kilka stopni cieplejsze ciało niż człowiek. Anna od momentu porodu bliźniąt nie sypiała z nim w jednym łóżku: początkowo spała z dziećmi, a później ze zwierzakiem, tłumacząc, że daje więcej ciepła. Chyba to nawet lubiła i w jakiś sposób uwarunkowała owczarka, bo ten wiernie i zazdrośnie bronił do niej dostępu zarówno przed dziećmi, jak i mężem. Rozmyślania, zmęczenie, emocje, ciepło psa i monotonna paplanina kobiety spowodowały, że Jabłoński w końcu zasnął.

Po przebudzeniu Albert spokojnie leżał w swoim łóżku, by szeleszczeniem pościeli nie obudzić Anny. Miał potężny wzwód, a krew rytmicznie pulsując w tętnicach, powodowała, że czuł jakby za chwilę miało rozerwać skórę napęczniałego i sztywnego członka. Rozmarzył się: czekał go wspaniały poranek prawdziwego mężczyzny: udany seks z matką jego dzieci, wspaniałe śniadanie, jazda świetnym samochodem do pracy przy akompaniamencie ulubionej stacji radiowej, poranna aromatyczna kawa podczas podejmowania decyzji o losie podwładnych i handlowych pertraktacjach. Przed południem zamierzał jeszcze wstąpić na niezobowiązującą męską rozrywkę – seks z młodą pracownicą w jej, a właściwie swoim mieszkaniu. Chciał tam pobyć do piętnastej, a później zjeść smaczny lunch z jakimś klientem. Popołudniem zamierzał znów wrócić do matki bliźniąt na sycącą kolację. Dobrze znał przyrządzane przez nią posiłki – były treściwe i smaczne. Gustowała w kuchni niemieckiej, dlatego śniadania przyrządzała na ciepło, gdzie stały element stanowiły dwa składniki: jajka i kiełbaski pod różną postacią. To wszystko uzupełniały zimne przekąski, sery i jej specjalność – sałatki.

Nadal