Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
To, kim jesteś, zaczyna się w mózgu
Dlaczego jedni reagują współczuciem, a inni gniewem? Skąd bierze się miłość, moralność i przekonania, których tak zaciekle bronimy? Czy naprawdę mamy wpływ na to, co myślimy, powiemy lub zrobimy?
Odpowiedzi kryją się w mózgu, w sieciach neuronów, które kształtują nasze emocje, decyzje i sposób widzenia świata. Ta książka odsłania, co naprawdę dzieje się w Twojej głowie podczas stresu, zakochania, macierzyństwa czy orgazmu, a także w trakcie codziennych, pozornie banalnych czynności, takich jak żucie gumy.
James Chmiel – neuronaukowiec i neurofizjolog – pokazuje, jak odkrycia nauki pomagają lepiej zrozumieć ludzkie emocje, decyzje i relacje.
Bo kiedy poznajesz swój mózg, zaczynasz lepiej rozumieć siebie i innych.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 878
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
James Chmiel
Zrozumieć siebie
Jak działa nasz niesamowity mózg? cz. 1
Mózg jest ciekawy i złożony. Mam na myśli to, że jakby nie był taki złożony, to by nie był też taki ciekawy. Gdy człowiek się rodzi, jego mózg ma około 86 miliardów neuronów i jeszcze więcej synaps, czyli połączeń między neuronami. W pierwszych latach życia mózg tworzy ogromną liczbę nowych połączeń, co skutkuje tym, że dziecko w niesamowitym tempie uczy się nowych rzeczy. Jednak tych połączeń jest aż za dużo. Dorastający mózg wybiera i usuwa te mniej używane lub niepotrzebne. Mimo to dorosły człowiek dysponuje imponującą armią neuronów, niezbędną do przetrwania. Neurony tworzą złożone struktury mózgu, począwszy od bruzd, zakrętów i kory, a skończywszy na regionach podkorowych ukrytych w głębi. Regionów mózgu są tysiące. Niektóre są duże, jak na przykład bruzdy czy fragmenty kory mózgowej, a inne malutkie. Jednak każda struktura anatomiczna jest niezbędna i spełnia jakąś funkcję. Często bywa tak, że jedna część mózgu pełni setki ról i dlatego jej uszkodzenie wywołuje zmiany w zachowaniu. Ale mózg ma świetną zdolność reorganizacji i adaptacji. Nauka odnotowała wiele niezwykłych przypadków przejęcia funkcji uszkodzonej części mózgu przez inną.
W tej książce w każdym rozdziale będą omawiane role różnych obszarów mózgu w określonym kontekście. Po przeczytaniu kilku rozdziałów skonstatujecie, że rzeczywiście funkcje jednego regionu mózgu są zróżnicowane. Żeby pokazać wam tajemnice mózgu, będę żonglował nazwami jego części. Jest to niezbędne, aby wyjaśnić, która część za co odpowiada. Nazwy poszczególnych obszarów mózgu są trudne do zapamiętania, głównie przez to, że większość struktur dzieli się na części (np. część brzuszna, przednia, boczna) lub nawet części pomiędzy, jak brzuszno-przyśrodkowa. Ale spokojnie, za każdym razem będę podawał pełną nazwę obszaru mózgu omawianego w sekcji bądź rozdziale. Na początku sekcji będzie przytoczona pełna nazwa obszaru, na przykład lewa grzbietowo-boczna kora przedczołowa, ale następnie będzie podany już tylko sam skrót (DLPFC), aby uniknąć rozwlekania tekstu. Za każdym razem będę też krótko przypominał, za co odpowiada ten obszar mózgu. Dalej będzie zestawienie tej funkcji z omawianym zagadnieniem, na przykład moralnością.
Neuronauka to niezwykła gałąź wiedzy. Jako samodzielna, lecz interdyscyplinarna nauka wyodrębniła się w latach 60. Powstała z połączenia psychologii, neurologii, psychiatrii, kognitywistyki, biologii i innych nauk. Bada działanie układu nerwowego, a w szczególności funkcjonowanie mózgu. Jej badacze, neuronaukowcy, usiłują znaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące ludzkich zachowań, funkcji poznawczych, stanów emocjonalnych. Neuronauka wspiera także medycynę, w tym między innymi psychiatrię i neurologię – nauki również zajmujące się mózgiem. Bada zaburzenia związane z mózgiem i psychiką, jak działa mózg dotknięty chorobą. Poszukuje też skutecznych metod leczenia.
Ongiś badania na mózgu prowadzono na zwłokach. Wyjmowano mózgi i analizowano ich anatomię oraz funkcje. Czasami eksperymenty wykonywano na żywych ludziach. Mózg nie ma receptorów bólowych, więc samo „grzebanie” w nim jest bezbolesne, ale dostanie się do niego jest inwazyjne i wiązało się kiedyś ze znacznym zagrożeniem życia. Jednak dzisiaj naukowcy nie muszą już kroić nieszczęśnika żywcem, żeby poznać działanie mózgu w czasie rzeczywistym.
Wieki XX i XXI wyposażyły neuronaukowców w fantastyczne narzędzia, które pozwalają „zajrzeć” do mózgu i poznać jego aktywność oraz strukturę. Techniki te zbiorczo określa się neuroobrazowymi, bo obrazują, czyli wizualizują, jak działa układ nerwowy. Pierwszym, najstarszym narzędziem jest elektroencefalografia (EEG). To metoda diagnostyczna szeroko stosowana w neurologii i psychiatrii, która umożliwia zobaczenie aktywności elektrycznej mózgu na żywo, z doskonałą precyzją czasową. Nasz mózg ma miliardy neuronów, które są pobudliwe elektrycznie i przekazują między sobą impulsy. W jednym milimetrze sześciennym kory mózgowej jest około 200 tysięcy neuronów. Impulsów pochodzących od tych neuronów jest tak dużo, że układają się one w częstotliwości. EEG jest w stanie wychwycić z szumu neuronalnego poszczególne składniki częstotliwości, na przykład fale alfa albo beta. Każda z fal odpowiada za określone stany lub funkcje. EEG jest niedrogim narzędziem, które daje niespotykany wgląd w aktywność neuronową pochodzącą głównie z kory mózgowej. Lecz do rozwoju neuronauki najbardziej przyczynił się rezonans magnetyczny. Na pewno kojarzycie te wielkie urządzenia w szpitalach, do których wjeżdża się na wsuwanym łóżku. Rzeczywiście to narzędzie często stosuje się w diagnostyce medycznej, głównie do badania uszkodzeń i zmian w tkance mózgowej. W neuronauce używa się dwóch rodzajów rezonansu – funkcjonalnego i strukturalnego.
Rezonans funkcjonalny mierzy wzrost przepływu krwi i nasycenia tlenem różnych regionów mózgu. Podczas aktywności danego obszaru mózgu zwiększa się zapotrzebowanie neuronów na tlen oraz nasila się produkcja dwutlenku węgla. Dzięki temu możemy widzieć, która część mózgu w danej chwili „pracuje” lub jaka jest ogólna charakterystyka aktywności mózgu u konkretnej osoby.
Z kolei strukturalny rezonans magnetyczny wykorzystuje silne pole magnetyczne do generowania obrazów mózgu. Podstawą działania tej techniki jest zjawisko rezonansu magnetycznego jąder atomowych, głównie atomów wodoru, które są obficie obecne w tkankach ciała. Kiedy ciało jest umieszczone w polu magnetycznym, jądra atomów wodoru ustawiają się zgodnie z kierunkiem pola. Następnie krótkie impulsy fal radiowych powodują ich chwilowe wytrącenie z równowagi. Po wyłączeniu impulsu jądra wracają do stanu równowagi, emitując przy tym fale radiowe, które są rejestrowane przez detektory i przetwarzane na obrazy. Ta metoda neuroobrazowania pozwala na dokładne badanie struktury mózgu, zmian anatomicznych i objętości poszczególnych obszarów. W kontekście neuronauki strukturalny rezonans umożliwia porównania budowy mózgu między osobami, które prezentują odmienne wzorce zachowań lub funkcji poznawczych, czy porównania między osobami zdrowymi i chorymi.
Kolejne techniki wykorzystywane przez neuronaukę, ale rzadziej, i przytaczane w tej książce to PET, SPECT, fNIRS i DTI. PET, czyli pozytonowa tomografia emisyjna, umożliwia uzyskanie trójwymiarowych obrazów ciała. Pacjentowi podaje się radioaktywny znacznik (radioizotop) związany z substancją czynną metabolicznie, na przykład glukozą. Radioizotop emituje pozytony, które wchodzą w reakcję z elektronami w ciele pacjenta, powodując anihilację i emisję. Detektory wokół ciała pacjenta rejestrują te fotony, co pozwala na stworzenie trójwymiarowego obrazu rozkładu znacznika w organizmie. Daje to obraz aktywności metabolicznej mózgu. W SPECT, tomografii emisyjnej pojedynczych fotonów, również podaje się radioaktywny znacznik, który emituje pojedyncze fotony gamma. Umożliwia to badanie przepływu krwi w mózgu, czyli jego aktywności. fNIRS, czyli funkcjonalna spektroskopia o bliskiej podczerwieni, to technika obrazowania, która pozwala na monitorowanie aktywności mózgu poprzez pomiar zmian w natlenieniu krwi w tkance mózgowej. Jest to technologia nieinwazyjna, przenośna i stosunkowo łatwa w użyciu. fNIRS wykorzystuje światło bliskiej podczerwieni (700–900 nm), które jest wprowadzane do czaszki przez optyczne czujniki umieszczone na powierzchni skóry głowy. Światło to penetruje tkankę mózgową i jest częściowo absorbowane oraz rozpraszane przez hemoglobinę znajdującą się we krwi. fNIRS mierzy różnice w absorpcji światła przez oksyhemoglobinę i deoksyhemoglobinę, co pozwala na określenie poziomu natlenienia krwi. Zwiększona aktywność neuronalna w danym obszarze mózgu prowadzi do wzrostu przepływu krwi i tym samym do wzrostu poziomu oksyhemoglobiny. DTI, obrazowanie tensorem dyfuzji, jest bardziej zaawansowaną formą rezonansu magnetycznego. Pozwala na szczegółowe badanie struktury tkanki mózgowej, a zwłaszcza istoty białej mózgu, poprzez analizę dyfuzji (rozprzestrzeniania się) wody w tkance. Na podstawie danych z DTI możliwe jest tworzenie obrazów, które pokazują trajektorie włókien nerwowych (tzw. traktografia). Dzięki temu można zobaczyć, jak poszczególne regiony mózgu są ze sobą połączone poprzez sieć połączeń nerwowych. Patrząc całościowo, opis działania tych narzędzi dla laika może wydawać się skomplikowany. Jednak podanie go jest konieczne, bo cała książka jest oparta na wynikach z neuroobrazowania tymi metodami. Żeby ułatwić zrozumienie mechanizmów mózgowych, zawsze będę wspominał, co mierzono (z reguły aktywność lub strukturę) oraz co to znaczy dla naszego zachowania.
Z zawodu jestem neuroterapeutą. Stosuję techniki nieinwazyjnej stymulacji mózgu, aby łagodzić objawy wielu chorób neurologicznych i psychiatrycznych. Moim obszarem badań jest tDCS, czyli przezczaszkowa stymulacja prądem stałym. Metoda ta polega na dostarczaniu prądu stałego o niewielkim natężeniu przez elektrody anodowe i katodowe do kory mózgowej. Elektroda anodowa zwiększa aktywność kory, zaś katodowa ją zmniejsza. Inną, bliźniaczą metodą stymulacji jest rTMS, powtarzalna przezczaszkowa stymulacja magnetyczna. Ta metoda polega na przykładaniu do głowy cewki magnetycznej, która „razi” polem magnetycznym. Ogólnym mechanizmem rTMS, tak samo jak tDCS, jest zwiększanie pobudliwości kory mózgowej. Wspominam o tych technikach nie bez powodu. Stymulacja mózgu jest bardzo często stosowana w neuronauce. Poza działaniem leczniczym jest w stanie wpływać na różne funkcje poznawcze i behawioralne oraz inne konstrukty znane w psychologii. Naukowcy wpadli na pomysł, że jeżeli stymulacja mózgu wpływa na obszary korowe i jeśli dany konstrukt jest związany ze zwiększoną lub zmniejszoną aktywnością kory, to będzie możliwe jego zmienienie. I tak jest w istocie. Wielokrotnie w tej książce omówiono eksperymenty wykorzystujące stymulację mózgu i jej wpływ na różne parametry naszego zachowania. Jednakże badania tego rodzaju nie mierzą tylko efektu. Neuronaukowcy, mierząc wpływ stymulacji na cechę X, są w stanie wykazać, że dany obszar mózgu odpowiada za tę cechę.
Czytając kolejne rozdziały książki, z pewnością zauważycie, że ten sam obszar mózgu jest odpowiedzialny za różne aspekty naszego funkcjonowania. Regiony mózgu nie działają samodzielnie i w izolacji. Często jest tak, że za daną funkcję, na przykład za mowę, odpowiada kilkadziesiąt struktur, które ze sobą współpracują. Dysfunkcja jednej z nich rzutuje na działanie pozostałej reszty. W różny sposób określa się taką mózgową współpracę. Najczęściej mówi się o sieciach. Te bardziej znane to sieć trybu domyślnego (DNM) i sieć istotności (SN). DNM odpowiada za wyobrażanie sobie różnych zdarzeń i planowanie przyszłości, zaś jej kluczowymi elementami są przyśrodkowa kora przedczołowa, przedklinek i tylna kora obręczny. Z kolei SN odpowiada za samoświadomość, zachowania społeczne i komunikację, a jej ważnymi elementami są przednia wyspa i grzbietowa przednia kora obręczy. Obie sieci są ze sobą powiązane – SN pośredniczy w przełączaniu między DNM a centralną siecią wykonawczą. W książce zawsze będę wspominał, że dany region mózgu współpracuje z innym, aby działanie jakiejś emocji czy konstruktu poznawczego było prawidłowe.
Neuronauka jest nauką trudną, bo mózg sam w sobie jest bardzo skomplikowany. Neuronaukowcy opowiadają zawsze żart, że nasz własny mózg jest ograniczeniem w tym, żeby go w pełni poznać. Jest zbyt złożony, byśmy mogli zrozumieć jego funkcjonowanie. Ale też jest wystarczająco złożony, aby umożliwił nam czynienie wysiłku w celu jego choćby częściowego zrozumienia. Z tego powodu popularyzowanie neuronauki, a tym samym popularyzowanie wiedzy o mózgu, też jest dosyć trudnym zadaniem. Pisząc tę książkę w oparciu o wyniki tysięcy badań, starałem się maksymalnie uprościć zasób wiedzy, by był jak najbardziej przystępny. Liczę się z tym, że książka trafi do osób niezwiązanych z nauką. Aby ułatwić zrozumienie, zawsze podawałem przykłady, co wiąże się z daną funkcją mózgu, jak aktywność regionu X wpływa na zachowanie Y.
I ostatnia rzecz w tej przedmowie. Chciałem, żeby ta książka miała optymistyczny wydźwięk. W wielu rozdziałach opisuję, że różne nasze zachowania wykształciły się w procesie ewolucji. Są to nasze cechy gatunkowe, niezbędne do przetrwania i z tego powodu raczej tak szybko nie znikną. Wiele z tych zachowań jest pozytywnych – na przykład współczucie, moralność, poczucie transcendencji. Podkreślają one naszą wyjątkowość jako gatunku i naturalne predyspozycje do czynienia dobra. W efekcie neuronauka pokazuje nam to, co głoszą niektóre nurty filozoficzne – że człowiek jest z gruntu dobry. To, że zdrowy człowiek reaguje współczuciem na cierpienie bliźniego, że kierujemy się moralnością, gdy decydujemy o losie innych, że mózg matki przechodzi taką transformację, po której jest ona zdolna poświęcić się dla dziecka – wszystko pokazuje, że nasza natura sprzyja życiu w społeczności opartej na jednakowo postrzeganym „dobru”. Neuronauka dzięki takim obserwacjom jest piękna i warto, aby każdy z nas poznał to piękno.
Termin „narcyzm” ma korzenie historyczne, sięgające mitologii starożytnej Grecji, gdzie po raz pierwszy został ujęty w historii Narcyza. Według mitu Narcyz był wyjątkowo przystojnym młodym mężczyzną, który, ujrzawszy swoje odbicie w tafli wody, zakochał się we własnym wizerunku. Ta obsesyjna miłość własna doprowadziła do jego śmierci, ponieważ nie mógł oderwać się od swojego odbicia i ostatecznie uschnął, zamieniając się w kwiat, który teraz nosi jego imię. Ta opowieść w metaforyczny sposób oddaje tragiczną istotę narcyzmu: nadmierne zaabsorbowanie sobą, które może prowadzić do destrukcyjnych konsekwencji. Termin „narcyzm” został formalnie wprowadzony do dyskursu psychologicznego pod koniec XIX wieku. W 1898 roku angielski seksuolog Havelock Ellis użył terminu „narcyzowy” na określenie nadmiernej miłości własnej w kontekście zachowań seksualnych, a konkretnie autoerotyzmu [1]. W następnym roku niemiecki psychiatra Paul Näche jako pierwszy użył terminu „narcyzm” w kontekście klinicznym, łącząc go z perwersjami seksualnymi. Zapoczątkowało to podróż narcyzmu od mitologicznej alegorii do konstruktu psychologicznego. Twórca psychoanalizy, Zygmunt Freud, znacznie poszerzył rozumienie narcyzmu w swoim artykule z 1914 roku O narcyzmie: wprowadzenie [2]. Freud wprowadził ideę „narcyzmu pierwotnego”, naturalnego i istotnego elementu rozwoju człowieka, w którym libido jednostki jest początkowo skierowane ku sobie. W miarę jak ludzie dojrzewają, ta skupiona na sobie energia jest kierowana w stronę zewnętrznych obiektów i relacji, a proces ten Freud nazwał „miłością do obiektu”. Jednakże, gdy to przejście jest niepełne lub zakłócone, może wystąpić „narcyzm wtórny”, w którym libido wycofuje się z obiektów zewnętrznych z powrotem do siebie, co skutkuje patologicznym narcyzmem. Praca Freuda położyła podwaliny pod psychoanalityczne badanie narcyzmu, bo uznała go za centralny aspekt zarówno normalnego, jak i nienormalnego rozwoju psychicznego.
W połowie XX wieku psychoanalitycy Otto Kernberg [3] i Heinz Kohut [4] udoskonalili koncepcję narcyzmu. Kernberg wprowadził ideę „narcystycznej struktury osobowości”. W swoich badaniach opisał osoby o tej strukturze jako pozostające w relacjach opartych na wyzysku i pasożytnictwie, kierujące się głęboko zakorzenioną potrzebą kontrolowania i manipulowania innymi bez odczuwania winy. Uwypuklił także występującą niestabilną samoocenę i poleganie na zewnętrznej weryfikacji – cechy charakterystyczne dla osobowości narcystycznych. Kohut natomiast podkreślał rolę narcyzmu w rozwoju „ja”. Wprowadził także koncepcję narcystycznego zaburzenia osobowości (NPD), które według niego wynika z niepowodzenia w rozwinięciu spójnego „ja”, prowadzącego do nadmiernego polegania na wspaniałych fantazjach i potrzeby ciągłego podziwu w celu utrzymania poczucia własnej wartości.
W latach 60. i 70. badacze Erich Fromm i Otto Kernberg wprowadzili ideę „złośliwego narcyzmu” – ostrej i destrukcyjnej formy narcyzmu, która łączy w sobie wielkościowość z agresją i brakiem moralności. Fromm opisał złośliwy narcyzm jako „kwintesencję zła” i zwrócił uwagę na jego potencjał do wyrządzania szkody nie tylko jednostce, ale także społeczeństwu [5]. Kernberg rozwinął tę kwestię i zasugerował, że narcyzm złośliwy występuje w spektrum narcyzmu patologicznego, począwszy od narcystycznego zaburzenia osobowości po poważniejsze formy, w tym psychopatię [6]. W miarę postępu badań psychologicznych rozumienie narcyzmu nadal ewoluowało. Współczesne perspektywy postrzegają narcyzm jako złożony i wieloaspektowy konstrukt, obejmujący zarówno formy zdrowe, jak i patologiczne. Rozróżnienie między narcyzmem jako cechą osobowości a zaburzeniem klinicznym jest obecnie dobrze ugruntowane, przy czym ten pierwszy jest normalną odmianą osobowości, a drugi stanowi bardziej ekstremalny i dysfunkcyjny przejaw. Obecnie narcyzm jest badany w wielu dyscyplinach, w tym w psychologii, psychiatrii, neurologii i neuronauce, co pokazuje jego szerokie znaczenie dla zrozumienia ludzkich zachowań i osobowości.
Narcyzm, choć zasadniczo jest konstruktem psychologicznym, powiązany jest także z kontekstami kulturowym i społecznym, w których się przejawia. Związek między narcyzmem a wartościami społecznymi pokazuje, w jaki sposób dynamika kulturowa może wpływać na narcystyczne zachowania i postawy. W ostatnich dziesięcioleciach zmiany społeczne w kierunku bardziej indywidualistycznych i konkurencyjnych wartości, szczególnie w kulturach zachodnich, powiązano ze wzrostem cech narcystycznych [7]. Nasze środowisko kulturowe często nagradza autopromocję, asertywność i sukces osobisty, a także zachęca do wyrażania cech narcystycznych [8]. Znane osobistości w mediach i biznesie są tego przykładem i często afiszują się z wielkościowym mniemaniem o sobie, które może służyć jako wzór zachowania. Ta widoczność może normalizować, a nawet waloryzować cechy, które w przeciwnym razie mogłyby być postrzegane jako społecznie destrukcyjne lub niepożądane [9]. Ponadto rozwój mediów społecznościowych stworzył podatny grunt dla wyrażania tendencji narcystycznych [10]. Platformy kładące nacisk na autoprezentację oraz pozyskiwanie obserwujących i polubień oferują natychmiastowe nagrody za wielkościowe wypowiedzi i zachowania polegające na zwracaniu na siebie uwagi [11]. Takie środowisko może zaostrzyć tendencje narcystyczne, gdyż zapewnia ciągłe możliwości samowzmacniania i walidacji poprzez wzrosty w powierzchownych wskaźnikach popularności i sukcesu [12]. Zwiększone występowanie cech narcystycznych w społeczeństwie wpływa na relacje międzyludzkie i dynamikę społeczną, ponieważ tworzy środowiska, w których nie docenia się empatii i głębokich powiązań społecznych. W środowiskach zdominowanych przez wartości narcystyczne interakcje mogą stać się transakcyjne, oparte tylko na wymianie uwagi i podziwu, a nie na wzajemnym wsparciu i zrozumieniu. Ta zmiana może wpłynąć na wszystko, co rozumiemy jako nasze istnienie w sieci społecznej – od rodziny i przyjaźni po środowisko pracy [13]. Dramatycznymi skutkami narcyzmu są degradacja zaufania i współpracy. Badacze tacy jak Jean Twenge wysunęli tezę, że nowsze pokolenia, często określane mianem „pokolenia ja”, wykazują wyższy poziom narcyzmu niż wcześniejsze. Ten pogląd głosi, że zmiany kulturowe, w tym style rodzicielstwa, warunki ekonomiczne i praktyki edukacyjne, przyczyniły się do pokoleniowej zmiany cech osobowości [14]. Chociaż teza Twenge’a jest przedmiotem gorącej debaty naukowej, to nie pozwala uniknąć obaw dotyczących długoterminowych konsekwencji społecznych podwyższonych cech narcystycznych w populacji.
Narcyzm nie jest cechą monolityczną; przejawia się przede wszystkim w dwóch odrębnych formach: narcyzmu wielkościowego i wrażliwego, z których każda ma unikalne cechy i wzorce zachowania. Narcyzm wielkościowy jest najpowszechniej rozpoznawaną formą narcyzmu, często utożsamianą z arogancją i potrzebą podziwu. Osoby wykazujące narcyzm wielkościowy mają podwyższone poczucie własnej wartości, wierzą, że są lepsze od innych. Ten wyolbrzymiony obraz siebie prowadzi do zachowań ekstrawertycznych, dominujących społecznie i często charyzmatycznych. Takie osoby są zazwyczaj asertywne, pewne siebie i lubią znajdować się w centrum uwagi. Często angażują się w autopromocję, aby wzmocnić swój wielkościowy obraz siebie. Pomimo swojej zewnętrznej pewności siebie narcyzi wielkościowi są bardzo wrażliwi na krytykę. Kiedy ich wizerunek własny jest zagrożony, reagują nieproporcjonalną złością, zwaną narcystyczną wściekłością, bądź też angażują się w zachowania mające na celu przywrócenie im poczucia własnej wartości, takie jak poniżanie innych lub szukanie dalszego potwierdzenia. Chociaż często wydają się odnosić sukcesy w życiu społecznym i zawodowym ze względu na swój urok i asertywność, ich relacje z innymi ludźmi są zazwyczaj płytkie i podatne na konflikty. Dzieje się tak głównie dlatego, że typowy dla nich brak empatii i nadmierne skupienie na sobie utrudniają tworzenie głębokich, wartościowych więzi z innymi [15].
Narcyzm wrażliwy stanowi bardziej ukrytą i introspekcyjną formę narcyzmu. Osoby z narcyzmem wrażliwym charakteryzują się niepewnością, nadwrażliwością i chronicznym poczuciem nieadekwatności. W przeciwieństwie do swoich wielkościowych odpowiedników nie szukają światła reflektorów, a zamiast tego są zajęci strachem przed odrzuceniem i krytyką. To sprawia, że są bardziej skłonni do wycofywania się z sytuacji społecznych i unikania zagrożeń, które mogłyby ujawnić ich postrzegane słabości. Wrażliwi narcyzi doświadczają intensywnych reakcji emocjonalnych na lekceważenie lub niepowodzenia, co często prowadzi do poczucia wstydu, niepokoju i depresji. Ich poczucie własnej wartości jest kruche i oscyluje pomiędzy poczuciem niższości a chwilami zawyżonego poczucia własnej ważności, które zazwyczaj jest krótkotrwałe i niestabilne. Ta forma narcyzmu jest również ściśle powiązana z neurotycznością i introwersją, co sprawia, że osoby, które jej doświadczają, są bardziej narażone na zaburzenia internalizacyjne, takie jak depresja i stany lękowe. Pomimo różnic zarówno wielkościowy, jak i wrażliwy narcyzm mają wspólny pień skupienia na sobie. Obydwa typy narcyzów uważają, że zasługują na specjalne traktowanie, ale inaczej wyrażają to przekonanie. Narcyzi wielkościowy domagają się podziwu i uznania, podczas gdy narcyzi wrażliwi mogą żywić te pragnienia wewnętrznie, czując urazę do innych, którzy wydają się osiągać to, czego oni nie mogą osiągnąć. Ciekawostką jest, że te dwie formy narcyzmu mogą współistnieć u tej samej osoby i zmieniać się w zależności od okoliczności. Przykładowo, dana osoba może wykazywać wielkościowe cechy w środowiskach, w których czuje się pewnie, ale staje się bezbronna w sytuacjach, które zagrażają jej poczuciu własnej wartości. Ta płynność pokazuje, że narcyzm nie jest stałą cechą osobowości, ale raczej dynamiczną współzależnością postrzegania siebie, regulacji emocjonalnej i zachowań społecznych [16, 17].
Wymieniony wyżej podział typów narcyzmu nie jest jedyny. Kolejny podział dzieli to zaburzenie na szerokie spektrum cech, od zdrowych, adaptacyjnych, po poważnie nieprzystosowane, patologiczne formy. Na jednym końcu spektrum znajduje się narcyzm adaptacyjny, charakteryzujący się cechami, które mogą znacząco poprawić funkcjonalność jednostki i sukces społeczny. Osoby wykazujące narcyzm adaptacyjny posiadają zdrowy poziom poczucia własnej wartości i pewności siebie, który nie jest nadmiernie zależny od zewnętrznej walidacji. Do tej kategorii zaliczają się takie cechy, jak ambicja, przywództwo i zdolność do utrzymywania pozytywnego obrazu siebie. Cechy te są powiązane z wyższym poziomem zadowolenia z życia, odpornością i osiągnięciami osobistymi. Adaptacyjni narcyzi są często postrzegani jako charyzmatyczni i potrafią wykorzystać swoją pewność siebie, aby motywować innych i skutecznie przewodzić grupie. Przeciwny typ, narcyzm nieadaptacyjny, obejmuje cechy, które mogą być destrukcyjne i szkodliwe zarówno dla narcyza, jak i otaczających go osób. Ta forma charakteryzuje się zawyżonym poczuciem własnej wartości, potrzebą nadmiernej uwagi i podziwu oraz brakiem empatii. Osoby narcystyczne nieadaptacyjne często angażują się w zachowania manipulacyjne, aby utrzymać poczucie własnej wartości, i mogą reagować złością lub pogardą, gdy dostrzegają krytykę lub zagrożenie dla swojego wizerunku [18].
Ponadto narcyzm może występować w postaci subklinicznej oraz jako narcystyczne zaburzenie osobowości (NPD). Narcyzm, jako cecha osobowości, występuje w populacji ogólnej i obejmuje takie cechy, jak doskonalenie siebie, poczucie posiadanych przywilejów i zawyżona koncepcja siebie. Cechy te nie są z natury negatywne i mogą w rzeczywistości być korzystne w pewnych kontekstach. Osoby o wyższym poziomie cech narcystycznych mogą mieć większą pewność siebie, asertywność i ambicję, co prowadzi do sukcesu w konkurencyjnym środowisku. Ten typ narcyzmu jest często określany jako „subkliniczny”, ponieważ nie osiąga progu zaburzenia. Osoby z narcyzmem subklinicznym wykazują takie zachowania, jak silne pragnienie uznania, tendencja do przeceniania swoich umiejętności i koncentracja na osobistych osiągnięciach. Jednak cechy te zazwyczaj nie wpływają destrukcyjnie na ich funkcjonowanie lub relacje. Narcyzm subkliniczny może mieć charakter adaptacyjny, szczególnie w środowiskach, które nagradzają pewność siebie i autopromocję. Przykładowo, na stanowiskach kierowniczych lub w zawodach kreatywnych umiarkowany poziom narcyzmu może pomóc jednostkom potwierdzić swoją pozycję i wyróżnić się. Jednakże gdy te cechy są przesadzone, mogą prowadzić do konfliktów interpersonalnych, ponieważ narcyzi mogą lekceważyć potrzeby i punkty widzenia innych. Pomimo tych wad narcyzm subkliniczny pozwala na utrzymanie zdrowych relacji i stosunkowo stabilnego obrazu siebie. NPD z kolei reprezentuje skrajny koniec spektrum narcyzmu i jest uznawane za stan kliniczny. NPD charakteryzuje się wzorcem poczucia wielkości, przytłaczającą potrzebą podziwu i zupełnym brakiem empatii. Osoby z NPD często wykazują zachowania, które są znacznie bardziej ekstremalne i nieprzystosowawcze niż te obserwowane w przypadku narcyzmu subklinicznego. Angażują się w działania manipulacyjne lub wyzyskujące innych, aby osiągnąć swoje cele, okazują intensywną zazdrość lub wściekłość, gdy nie spotykają się z podziwem, na jaki albo „według nich”, albo „według siebie” zasługują, i mają trudności z utrzymaniem długotrwałych relacji ze względu na niezdolność do odczuwania empatii. Jedną z największych różnic między NPD a narcyzmem subklinicznym jest wpływ na codzienne funkcjonowanie. NPD często wiąże się ze znacznym cierpieniem lub upośledzeniem w społecznych, zawodowych lub innych ważnych obszarach funkcjonowania. Osoby z NPD doświadczają nieszczęśliwych związków, częstych konfliktów i niestabilnego poczucia siebie, co prowadzi do chwiejności emocjonalnej. Co więcej, wielkościowość obserwowana w NPD jest zazwyczaj bardziej sztywna i oderwana od rzeczywistości. Prowadzi ona do nierealistycznych oczekiwań względem innych i chronicznego niezadowolenia, gdy te oczekiwania nie są spełnione. Kolejną krytyczną cechą NPD jest niezdolność do tolerowania krytyki lub postrzeganych lekceważeń, które wywołują intensywne reakcje emocjonalne, w tym narcystyczną wściekłość. Reakcja ta często wiąże się z atakowaniem innych lub odwoływaniem się do wspaniałych fantazji, mających na celu ochronę kruchego obrazu samego siebie. Brak empatii, cecha charakterystyczna NPD, jeszcze bardziej zaostrza te problemy, ponieważ osoby z NPD często nie dostrzegają wpływu swojego zachowania na innych lub nie przejmują się nim.
W ostatnich dziesięcioleciach dziedzina neuronauki, w tym jej odmiana, neuronauka osobowości, stała się bardziej istotna w zrozumieniu neurobiologicznych podstaw narcyzmu. Nauki humanistyczne, takie jak psychologia, są cenne, ale wiele ważnych parametrów narcyzmu nie jest widocznych w badaniach samooopisowych. Metody neuronaukowe, takie jak różne formy neuroobrazowania, pozwalają ujawnić złożone mechanizmy mózgowe, charakterystyczne dla narcyzmu. Badania te pokazują, że cechy narcystyczne mogą być powiązane z określonymi strukturami mózgu, zaangażowanymi w regulację emocji, empatię i poznanie społeczne. Ponadto wiele doniesień wskazuje na to, że narcyzi mogą mieć odrębne wzorce aktywności mózgu związane ze sposobem, w jaki przetwarzają empatię i emocjonalne informacje zwrotne od innych. Zagłębmy się teraz w charakterystykę mózgu narcyza.
Empatia, jako konstrukt wieloaspektowy, obejmuje zarówno wymiar afektywny, jak i poznawczy [19]. Empatia afektywna polega na dzieleniu się i współprzeżywaniu emocji innych osób, natomiast empatia poznawcza dotyczy rozumienia i mentalizowania stanów emocjonalnych innych [20]. Składniki te tworzą złożony proces, niezbędny dla nawiązywania interakcji społecznych [21]. Empatia angażuje sieć obszarów mózgu zaangażowanych w przetwarzanie oddolne i odgórne [22]. Przetwarzanie oddolne jest bardziej automatycznym, afektywnym elementem empatii, który obejmuje bezpośrednie dzielenie emocji innych i reagowanie na nie. W procesie tym pośredniczą przede wszystkim przednia wyspa (AI) [23] i przednia kora obręczy (ACC) [24], obie niezwykle ważne części sieci istotności (SN) mózgu. AI odpowiada za integrowanie informacji emocjonalnych i cielesnych i jest aktywna zarówno podczas doświadczania, jak i przewidywania emocji [23]. Region ten, wraz z ACC, bierze także udział w koaktywacji obserwowanej podczas empatii bólu, gdzie widok innej osoby cierpiącej wywołuje podobną reakcję w mózgu obserwatora [25]. Podstawą tego procesu są neurony lustrzane, które pomagają w symulowaniu stanów emocjonalnych innych osób [26, 27]. Jednakże w neuronauce toczy się debata na temat tego, czy to dzielone uczucie jest jakościowo podobne do obserwowanej emocji, czy też jest jedynie stanem negatywnego pobudzenia z powodu dyskomfortu odczuwanego od smutnej osoby [28]. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ odróżnia prawdziwą empatyczną troskę od zwykłego osobistego cierpienia.
Jednak empatia nie polega wyłącznie na dzieleniu się uczuciami; obejmuje także zrozumienie emocji, intencji i perspektyw innych osób – jest to proces znany jako mentalizowanie lub empatia poznawcza [29]. To przetwarzanie odgórne angażuje takie obszary, jak przyśrodkowa kora przedczołowa (MPFC) [30], połączenie skroniowo-ciemieniowe (TPJ) [31], górna bruzda skroniowa (STS) [32] i biegun skroniowy (TP) [33]. Są one aktywne, gdy wyobrażamy sobie lub rozumiemy stany afektywne, myśli i pragnienia innych osób. Badania neuroobrazowe wykazały, że regiony te wykazują odrębne wzorce aktywacji, gdy jesteśmy zaangażowani w wyobrażanie sobie, a nie w rozumienie stanów emocjonalnych innych [34]. Ponadto kora przedczołowa bierze udział w regulacji emocji, czyli zdolności do kontrolowania ekspresji przeżywanych emocji [35]. Ta regulacja jest niezbędna dla społecznie odpowiedniego zachowania i jest modulowana przez obszary takie, jak kora oczodołowo-czołowa (OFC), MPFC, grzbietowo-boczna kora przedczołowa (DLPFC) i ACC. Ob-szary te współpracują ze sobą i modulują intensywność oraz adekwatność reakcji emocjonalnych, co umożliwia nam utrzymanie harmonii społecznej i unikanie negatywnych konsekwencji społecznych [36]. Dla pełnego empatycznego zaangażowania niezbędna jest interakcja pomiędzy procesami oddolnymi i odgórnymi [37]. Podczas gdy AI i ACC są kluczowe dla początkowej reakcji emocjonalnej, MPFC i TPJ pomagają interpretować i rozumieć te emocje w kontekście społecznym, umożliwiając adaptacyjną reakcję empatyczną.
Według DSM-IV brak empatii jest cechą charakterystyczną narcystycznego zaburzenia osobowości i objawia się niechęcią lub niemożnością rozpoznawania i dzielenia się stanami emocjonalnymi innych osób [38]. Deficyty empatii u osób z cechami narcystycznymi obserwuje się zarówno w sferze afektywnej, jak i poznawczej [39]. Badania z wykorzystaniem narzędzi takich jak Wieloaspektowy Test Empatii i Film do Oceny Poznania Społecznego wykazały znaczne upośledzenie pobudzenia afektywnego lub komponentu dzielenia się empatią u osób z wysokim poziomem narcyzmu [38, 40]. Oznacza to, że narcyzi mają trudności z doświadczaniem emocji odzwierciedlających emocje innych, co jest niezbędne dla empatii afektywnej. Dalsze badania wykazały, że narcyzi mają również deficyty w zakresie empatii poznawczej, szczególnie w rozpoznawaniu i rozumieniu przejawów emocjonalnych innych osób. Przykładowo, eksperymenty wykorzystujące klasyczny test rozpoznawania wyrazu twarzy wykazały, że narcyzi gorzej radzą sobie z rozpoznawaniem emocji, takich jak strach i złość, których precyzyjna interpretacja opiera się na odgórnych procesach poznawczych [41]. Deficyty te sugerują, że narcyzi mają problemy zarówno z automatyczną, emocjonalną reakcją na uczucia innych, jak i ze świadomym zrozumieniem tych uczuć [38].
Przednia wyspa (AI) odgrywa najważniejszą rolę w zaburzonych procesach mózgowych leżących u podstaw empatii u osób o cechach narcystycznych [38]. Jest ulokowana w bruździe bocznej i mocno łączy się z innymi obszarami mózgu. Integruje informacje emocjonalne i interoceptywne, razem tworząc świadomość emocjonalną [23]. Oddziałuje ze strukturami korowymi przedczołowymi, obszarami paralimbicznymi, takimi jak ciało migdałowate i przednia kora obręczy (ACC,) oraz obszarami podkorowymi, razem tworząc sieć przetwarzającą zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne bodźce emocjonalne. AI jest centralnym węzłem w sieci istotności (SN), odpowiedzianej za wykrywanie i integrowanie wydarzeń znaczących emocjonalnie. Sieć ta pomaga przenosić uwagę pomiędzy bodźcami zewnętrznymi a myślami wewnętrznymi [42], równoważąc zadania poznawcze zarządzane przez centralną sieć wykonawczą (CEN) i przetwarzanie samoodniesienia kontrolowane przez sieć trybu domyślnego (DMN).
Gdy patrzymy na kogoś, kto wygląda na smutnego lub przestraszonego, zwykle próbujemy wczuć się w jego sytuację. Ale jak reaguje mózg, który jest szczególnie podatny na cechy narcystyczne? To pytanie doprowadziło do jednego z pierwszych badań obrazowania mózgu nad empatią w narcyzmie. Naukowcy rekrutowali osoby z wysokim i niskim poziomem tego, co wydaje się patologicznym narcyzmem, i skanowali ich mózgi za pomocą funkcjonalnego obrazowania rezonansu magnetycznego (fMRI), gdy osoby te oglądały twarze wyrażające silne emocje. Uczestników proszono o empatię – poczucie tego, co może czuć osoba na obrazie. Najbardziej uderzający wynik pojawił się w prawej przedniej części wyspy, obszarze, który zwykle zapala się, gdy doświadczamy lub dzielimy czyjś stan emocjonalny. U osób wysoce narcystycznych aktywność w tym obszarze była zauważalnie niższa. Oznacza to, że mogły widzieć wyrazy twarzy, ale miały trudności z odczuwaniem ich w jakikolwiek znaczący sposób. Co ciekawe, te same osoby uzyskały wyższe wyniki w cesze zwanej aleksytymią, czyli trudnością w identyfikowaniu i opisywaniu własnych emocji [43]. Jeśli ktoś ma problem z rozszyfrowaniem własnych stanów wewnętrznych, nie dziwi fakt, że pokonanie luki między sobą a uczuciami kogoś innego staje się jeszcze trudniejsze [44].
Inny eksperyment nadał kreatywny charakter tej linii badań, bo przyjrzał się temu, co się dzieje, gdy ludzie spodziewają się prawdziwej interakcji społecznej. Uczestnicy leżeli w skanerze MRI i czekali, aby dotknąć ludzkiej ręki lub ręki manekina. Ponownie osoby o wysokim poziomie narcyzmu wykazywały wyciszoną reakcję w prawej części wyspy, gdy nadchodzący kontakt dotyczył prawdziwej osoby. Efekt ten był nieobecny, jeśli spodziewali się dotknąć tylko manekina. Nawet w cichym, „odpoczynkowym” okresie bez żadnych zadań osoby te wykazywały nietypową aktywność wyspy, która sugerowała domyślny tryb zwiększonego skupienia na sobie. Z kolei gdy narcyzi stanęli w obliczu zaangażowania społecznego – takiego jak fizyczny dotyk innej osoby – ich mózgi wydawały się zwalniać, zamiast skłaniać się ku temu połączeniu [45]. Co oznaczają te odkrycia? Na początek wzmacniają one pogląd, że narcyzi niekoniecznie są niezdolni do empatii, ale raczej, że ich uwaga i zasoby emocjonalne mogą być mocno związane z ich własnymi doświadczeniami. Niezależnie od tego, czy mają problem z etykietowaniem własnych uczuć, czy wolą pozostać owinięci myślami odnoszącymi się do samych siebie, końcowy wynik wygląda tak samo: słabsza skłonność do dostrajania się do emocji innych. Z zewnątrz może to wyglądać jak zimny brak troski. Wewnątrz – przynajmniej z perspektywy mózgu – wydaje się to być fundamentalną zmianą w sposobie przetwarzania sygnałów społecznych i emocjonalnych, która zaczyna się na długo przed tym, jak narcyz aktywnie zdecyduje, jak zareagować.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego niektórzy ludzie wydają się być szczególnie skupieni na swoim wizerunku lub kierowani silną chęcią uznania i podziwu? Naukowcy odkryli, że pewne obszary mózgu mogą być kluczem do zrozumienia tych cech. Duże zainteresowanie w świecie neuronauki badającej narcyzm wzbudził obwód czołowo-prążkowiowy i środkowa kora przedczołowa (mPFC). mPFC została powiązana z narcyzmem w wielu badaniach [44-48]. Obszar ten bierze udział w samoświadomości, autorefleksji i samoregulacji w sytuacjach społecznych [48-50]. Badania mówią, że problemy strukturalne w okolicy czołowej mogą prowadzić do narcystycznego zaburzenia osobowości [46, 47], podczas gdy osłabiona łączność między okolicami czołowymi, w tym mPFC, może również się do tego przyczyniać [50, 51]. Intrygujące wyniki pochodzą z badania z wykorzystaniem obrazowania tensora dyfuzji, w którym sprawdzono, w jaki sposób łączność czołowo-prążkowowa u zdrowych studentów odnosi się do narcyzmu wielkościowego. Zmniejszona integralność istoty białej w tym szlaku (gdzie kora czołowa komunikuje się z obszarami przetwarzania nagrody) została powiązana z wyższymi wynikami narcyzmu. Istnieje rozdźwięk między poczuciem własnej wartości danej osoby a jej układem nagrody, co może sprawić, że będzie ona bardziej polegać na zewnętrznej walidacji – takiej jak podziw lub pochwała – aby czuć się dobrze. Może to wyjaśniać, dlaczego osoby z narcyzmem wielkościowym wykazują niemal nieustanne pragnienie uwagi, a nawet mogą pragnąć sławy. W rzeczywistości naukowcy sugerują, że podobny profil łączności można znaleźć u każdego, kto intensywnie zabiega o publiczne uznanie [51, 52]. Z drugiej strony, wrażliwi narcyzi również potrzebują zewnętrznej walidacji – głównie dlatego, że mają bardziej negatywny pogląd na siebie – ale uważają sytuacje społeczne za stresujące i mogą skończyć na skupieniu się na uwielbieniu celebrytów zamiast szukaniu blasku fleszy.
Inna perspektywa pochodzi z badania nad łącznością funkcjonalną w stanie spoczynku (RSFC), w ramach którego prawie 170 studentów wypełniło Inwentarz Osobowości Narcystycznej (NPI), a następnie leżało spokojnie w skanerze MRI [45, 46]. Wyniki pokazały, że siła połączeń wewnątrz i między obszarami takimi jak ciało migdałowate, boczna i przyśrodkowa kora przednia zakrętu obręczy przewidywała wyższe wyniki w NPI. Obszary te odpowiadają za regulację emocji, empatię i myślenie skoncentrowane na sobie – cechy, które są często wzmacniane u osób z narcyzmem wielkościowym. Im silniejsza łączność między tymi obszarami, tym wyższy wynik narcyzmu, co oznacza, że narcyzm nie jest zlokalizowany tylko w jednym miejscu w mózgu. Zamiast tego wyłania się z interakcji między wieloma systemami neuronowymi, co jest zgodne z obserwacją, że narcyzi mogą być zajęci fantazjami o nieograniczonym sukcesie, władzy lub pięknie. Ostatecznie te odkrycia rzucają światło na to, w jaki sposób okablowanie mózgu – od obwodów czołowo-prążkowiowych, które łączą jaźń z nagrodą, do regionów mPFC istotnych dla samoświadomości – może przygotowywać grunt pod cechy narcystyczne, skłaniając niektóre osoby do poszukiwania ciągłej pochwały lub nawet samego bycia w centrum uwagi.
Na pewno zauważyliście, że niektórzy ludzie wydają się nie mieć kontroli nad emocjami, zwłaszcza w sytuacjach społecznych. Naukowcy badający narcystyczne zaburzenie osobowości odkryli, że deficyty w istocie szarej, czyli obszarach mózgu o zmniejszonej objętości, mogą być częściowo odpowiedzialne za te cechy. W jednym badaniu sześciu pacjentów płci męskiej ze zdiagnozowanym NPD przeszło skany, które ujawniły zauważalne deficyty w obszarach przedczołowych mózgu [43, 44]. Mówiąc bardziej precyzyjnie, prawy obszar przedczołowy i części obu przyśrodkowych płatów przedczołowych wykazały zmniejszoną istotę szarą, co oznacza związek między tymi deficytami a problemami z regulacją emocji i zachowań podczas interakcji społecznych. Najważniejszym obszarem w tym kontekście jest mPFC, która – jak już wiemy – jest związana z samoświadomością, refleksyjnym myśleniem i samoregulacją. Gdy jej struktura jest naruszona, osoby narcystyczne mają trudności ze zdolnościami autorefleksyjnymi, co utrudnia im analizowanie lub regulowanie własnego zachowania. To z kolei prowadzi do społecznie nieodpowiednich działań, nadmiernego skupienia się na sobie i klasycznego braku kontroli, który widzimy u osób o wysokim poziomie cech narcystycznych. Ponieważ mPFC ma tak silny związek z narcyzmem, stała się głównym podejrzanym w zrozumieniu, w jaki sposób niektóre osoby rozwijają intensywne pragnienie uwagi, a nawet sławy. Te ustalenia zostały wzmocnione przez inne badanie, które dotyczyło zdrowych dorosłych o wysokim poziomie cech narcystycznych. Wykazało one zmniejszoną aktywację w podobnych obszarach – w szczególności w prawej przedniej wyspie, prawej grzbietowo-bocznej korze przedczołowej i bocznej korze przedruchowej [43, 44]. Wiadomo, że wszystkie te obszary pomagają nam kontrolować emocje i patrzeć na rzeczy z perspektywy innej osoby. Krótko mówiąc, gdy nie działają w pełni swoich możliwości, łatwiej jest komuś wpaść w postawę „ja najpierw”, ignorując uczucia innych.
Inne badania wskazują na empatię emocjonalną i samoświadomość jako krytyczne funkcje grzbietowo-bocznej i przyśrodkowej kory przedczołowej. Badanie z wykorzystaniem strukturalnego MRI z udziałem 17 pacjentów z NPD wykazało, że mieli oni znacznie mniejsze objętości istoty szarej w obszarach związanych z empatią i podejmowaniem decyzji, w tym w lewej przedniej wyspie, obustronnym górnym zakręcie czołowym, obustronnym środkowym zakręcie czołowym i częściach kory obręczy [52, 53]. Im mniej istoty szarej mieli w tych obszarach, tym słabsza była ich zdolność do empatii – i tym bardziej stawali się skupieni na sobie. Może to stanowić podstawę obsesji na punkcie siebie, w której łączenie się z innymi schodzi na dalszy plan, podsycając własne ego. Naukowcy wyjaśniają, że te deficyty w objętości i funkcji mózgu negatywnie wpływają na przetwarzanie autoreferencyjne, nasz wewnętrzny dialog, który pomaga nam zrozumieć zarówno siebie, jak i otaczający nas świat społeczny. U osób narcystycznych brak empatii łączy się z upośledzoną samoświadomością, co prowadzi do asymetrycznej perspektywy skupionej głównie na osobistych potrzebach, pragnieniach i osiągnięciach. Gdy wyobrażamy sobie ciągłe stawianie na pierwszym miejscu własnych ambicji, bez zwracania uwagi na to, jak mogą czuć się inni – ta nierównowaga może wywołać desperacką potrzebę zewnętrznej pochwały lub podziwu, aby wypełnić wewnętrzną pustkę. Nic dziwnego, że to nastawienie „spójrz na mnie” może objawiać się jako głód sławy silniejszy niż wszystko inne.
Razem ustalenia te sprowadzają się do centralnego wniosku: struktura i objętość niektórych obszarów mózgu – szczególnie kory przedczołowej – odgrywają ogromną rolę w tym, jak kontrolujemy emocje, wczuwamy się w innych i postrzegamy siebie. Kiedy te obszary są słabo rozwinięte lub mniej aktywne, cechy narcystyczne mogą się rozwinąć, tworząc osobowość, która jest uwięziona w poszukiwaniu zewnętrznej aprobaty i bycia w centrum uwagi.
Jak reagują osoby o wysokim poziomie narcyzmu, gdy są stawiane pod ścianą i proszone o udowodnienie swojej wartości przed innymi? Kilka badań pokazuje wspólny wątek: publiczna „kontrola” może wydawać się bezpośrednim zagrożeniem dla ich zawyżonego obrazu siebie, co prowadzi do silniejszych i trwalszych reakcji na stres. Jednym z klasycznych testów jest Trier Social Stress Test (TSST), w którym uczestnicy muszą mówić i wykonywać obliczenia w pamięci przed publicznością. Tego typu zadanie wywołuje niepokój u większości z nas. W jednym z badań mężczyźni z wysokim wynikiem narcyzmu wielkościowego wykazali ostrzejszy wzrost kortyzolu (hormonu stresu) niż mężczyźni z niższym poziomem narcyzmu, a ten wzrost utrzymywał się na podwyższonym poziomie przez dłuższy czas [53, 54]. Innymi słowy, pomimo „twardej” powierzchowności, którą narcyzi mogą prezentować, stres związany z potencjalną krytyką uderza w nich wyjątkowo mocno na poziomie hormonalnym. Co ciekawe, nie stwierdzono takiej różnicy u kobiet, co oznacza, że pewne aspekty narcystycznej reakcji stresowej mogą być specyficzne dla płci. Innym przykładem jest scenariusz symulowanej rozmowy kwalifikacyjnej, w której młodzi dorośli musieli przedstawić się grupie nieznajomych, podczas gdy byli nagrywani na wideo i informowani, że ich wyniki zostaną ocenione. Ta pełna presji sytuacja została zaprojektowana w celu zmierzenia zmian w „arytmii zatokowej oddechowej” (RSA) – wskaźnika zdolności regulacji emocji. Podczas gdy sam narcyzm wielkościowy nie przewidywał zmian RSA, uczestnicy z narcyzmem wrażliwym, którzy również wykazywali specyficzne wzorce RSA, zgłaszali, że mieli trudności z zarządzaniem swoimi emocjami [54, 55]. To odkrycie mówi nam, że różne odmiany narcyzmu mogą kształtować sposób, w jaki ludzie reagują na krytykę lub osąd: narcyzi wielkościowi mogą stać się jawnie zestresowani lub defensywni, podczas gdy narcyzi wrażliwi uznają, że bycie w centrum uwagi jest szczególnie stresujące. Ostatecznie badania te podkreślają kluczową kwestię: krytyka lub negatywna informacja zwrotna mogą działać jak szkło powiększające na narcystyczne reakcje stresowe. Osoby, które mocno polegają na zewnętrznym potwierdzeniu – zwłaszcza narcyzi wielkościowi – mogą wydawać się na zewnątrz pewne siebie, ale w rzeczywistości są bardzo wrażliwe na wszelkie zagrożenia, które wystawiają na ryzyko ich starannie wykreowany obraz siebie.
Można założyć, że osoby o wysokim poziomie narcyzmu są zawsze w stanie wysokiej gotowości, ale okazuje się, że nie wszystkie czynniki stresogenne działają im na nerwy. W szczególności jeśli sytuacja nie wystawia na próbę ich ego – jak głośne dźwięki lub irytujące sygnały dźwiękowe – mogą zachować zadziwiający spokój. Pionierskie badanie przeprowadzone przez Kelsey (2001) zbadało ten temat, poddając mężczyzn, którzy uzyskali wysokie lub niskie wyniki w zakresie narcyzmu wielkościowego, stymulacji ostrymi dźwiękami. Kiedy mężczyźni stawali w obliczu hałasu możliwego lub niemożliwego do uniknięcia, ci o wysokim poziomie narcyzmu wykazali uderzającą kombinację mniejszego lęku (szybciej przyzwyczajali się do hałasu) i większej czujności (ich tętno zwalniało, jakby ostrożnie oceniali zagrożenie). W pewnym sensie wydawali się gotowi do działania, ale nie byli szczególnie zestresowani [55, 56]. Inna grupa badawcza wypróbowała podobne rozwiązanie, mierząc reakcje fizjologiczne, podczas gdy uczestnicy czekali na nagły wybuch białego szumu [56, 57]. Tym razem badacze spodziewali się znaleźć oznaki zmniejszonego niepokoju wśród narcystycznych uczestników, ale tak się nie stało – zauważyli jednak, że cechy antyspołeczne przewidywały mniejszy niepokój, co oznacza, że niektóre z tych reakcji niskiego lęku mogą pokrywać się z tym, co często obserwuje się w psychopatii [58]. Ale dlaczego narcyzi wykazują spokojne zachowanie? Psychologowie uważają, że dzieje się tak, ponieważ bodźce takie jak głośne dźwięki i nagłe hałasy nie są osobiście obraźliwe. Nie zagrażają wygórowanemu obrazowi siebie, którego tak mocno bronią narcyzi [57-59]. Bez tego zagrożenia ego osoby o wysokim narcyzmie często pozostają niewzruszone, a może nawet rozkoszują się scenariuszem, który wystawia na próbę ich opanowanie. Pomaga to wyjaśnić, dlaczego ta sama osoba, która wydaje się wściekła na krytyczne opinie, pozostaje zaskakująco niewzruszona, gdy staje w obliczu sytuacji normalnie wzbudzających irytację. To nie sam stres uruchamia sygnały alarmowe. Chodzi raczej o to, czy stres uderzy tam, gdzie narcyza naprawdę boli – w ego.
Jak pewne różnice w grubości i objętości mózgu mogą kształtować nasze osobowości – zwłaszcza jeśli chodzi o cechy takie jak narcyzm? Naukowcy badający osoby, które uzyskały wysokie wyniki w zakresie cech narcystycznych, odkryli, że grubość i objętość określonych obszarów mózgu, szczególnie kory czołowej, mogą wyglądać inaczej niż u osób z niższymi wynikami w zakresie cech narcystycznych. W badaniu 183 zdrowych studentów college’u i studiów podyplomowych naukowcy obliczyli grubość kory mózgowej (CT) i objętość kory mózgowej (CV) po wypełnieniu przez uczestników Kwestionariusza Narcyzmu Patologicznego (PNI). Odkryli, że wyższy wynik PNI był powiązany ze „zmniejszoną CV lewej przyśrodkowej kory przedczołowej i prawego zakrętu zaśrodkowego, a także zmniejszoną CT prawej dolnej kory czołowej” [58-60]. Deficyty płata czołowego mają znaczenie, ponieważ ten region pomaga nam interpretować sygnały społeczne, wczuwać się w sytuację, regulować emocje i kontrolować nasze zachowanie. Osoby ze zmniejszoną CT i CV w grzbietowo-bocznej korze przedczołowej mogą mieć trudności z rozpoznawaniem własnych uczuć lub określeniem, dlaczego są zdenerwowane. Ten brak wglądu utrudnia skuteczne radzenie sobie z negatywnymi emocjami i wywołuje nadwrażliwość na zewnętrzne informacje zwrotne. Przykładowo, gdy osoby z cechami narcystycznymi wyczuwają krytykę, mogą zareagować intensywnymi emocjami lub szukać jeszcze większego zewnętrznego zapewnienia. Dlaczego więc miałoby to oznaczać pragnienie sławy? Jedno z wyjaśnień opiera się na pomyśle, że narcyzi-performerzy gonią za pozytywną uwagą – taką jak adoracja, jaką otrzymują celebryci – aby zaspokoić swoje pragnienie zewnętrznej akceptacji. Rozwijają się dzięki oklaskom i podziwowi, co pomaga im radzić sobie z kruchym poczuciem własnej wartości. Natomiast wrażliwi narcyzi nadal polegają na tym zapewnieniu od innych, ale często czują niepokój w sytuacjach społecznych i uważają, że bycie w centrum uwagi jest zbyt stresujące. Tak czy inaczej, różnice w grubości i objętości kory mózgowej w tych kluczowych obszarach mózgu podkreślają, w jaki sposób nasze połączenia neuronowe mogą skłaniać nas do poszukiwania potwierdzenia – czasami za wszelką cenę.
Gdy słuchamy opowieści o odrzuceniu przez przyjaciela lub partnera, większość z nas uznaje to za nieco niekomfortowe. Jednak badania pokazują, że jeśli ktoś ma wysoki wynik narcyzmu, a w szczególności typu wielkościowego, to może reagować jeszcze intensywniej. W jednym ciekawym badaniu uczestnicy słyszeli różne scenariusze odrzucenia podczas pomiaru ciśnienia krwi. Osoby, które oceniły siebie wyżej w aspekcie narcyzmu związanym z poczuciem wyższości i wyzyskiem, miały zauważalny wzrost ciśnienia skurczowego, gdy słuchały o odrzuceniu. Ten skok stresu był szczególnie wyraźny w przypadku odrzucenia romantycznego [59-61]. W innym eksperymencie wykorzystano wirtualną grę w rzucanie piłką znaną jako Cyberball [60, 62]. Uczestnicy wierzyli, że grają z prawdziwymi ludźmi, którzy zostali poinstruowani, aby najpierw ich uwzględnić, a następnie wykluczyć podczas gry. Młodzi mężczyźni z wyższymi wynikami narcyzmu wykazywali silniejszą aktywność mózgu w regionach często kojarzonych z bólem społecznym lub emocjonalnym (czasami nazywanych łącznie „siecią bólu społecznego”) [63], w tym w przedniej korze obręczy grzbietowej (dACC) i przedniej części wyspy. Na papierze ci sami mężczyźni nie zgłaszali, że czują się bardziej wykluczeni, jednak ich mózgi wykazały zupełnie co innego – rozświetlając się w sposób, który zwykle widzimy, gdy ktoś czuje się społecznie skrzywdzony. Ta niezgodność oznacza, że nawet jeśli osoby narcystyczne twierdzą, że odrzucenie ich nie rani, ich ciała i mózgi reagują inaczej. Dalej badając ten związek, Chester i DeWall (2016) wykorzystali również Cyberball, skupiając się na dACC, który nazwali „systemem alarmowym” mózgu. Ponownie mężczyźni z wyższym narcyzmem wykazywali zwiększoną aktywację dACC, gdy byli wykluczeni. Efekt ten był związany nie tylko ze stresem, ale także z agresją. Osoby o silniejszych cechach narcystycznych i oznakach stresu związanego z odrzuceniem (poprzez aktywację dACC) częściej wykazywały wdzięczność później, ale rzucając przy tym głośne dźwięki w stronę innych graczy [61-64]. Razem te odkrycia ujawniają ciekawy paradoks: narcyzi wielkościowi mogą sprawiać wrażenie chłodnych i niewzruszonych, ale w swoim wnętrzu są zaskakująco wrażliwi na zagrożenia ego – zdarzenia, które mogą zaszkodzić ich zawyżonemu wizerunkowi własnej osoby. Romantyczne odrzucenie, towarzyskie afronty, a nawet po prostu przewidywanie, że inni mogą nie postrzegać ich jako imponujących, wywołują u nich falę stresu i reakcji obronnych, co pokazuje, że pod wyniosłością kryje się kruchy rdzeń, bardzo wyczulony na ryzyko bycia niedowartościowanym.
Osoby narcystyczne wydają się zaprogramowane, aby zauważać, gdy są w centrum uwagi. Ta wrażliwość jest widoczna w różnych badaniach, które sprawdzają, jak narcyzi reagują na oglądanie własnych twarzy lub kontakt z materiałami odnoszącymi się do siebie, gdy pokazuje się im wskazówki związane z samym sobą – takie jak zobaczenie własnej twarzy lub usłyszenie własnego imienia. Wtedy niezmiennie ich mózgi mocno reagują. Jauk i in. (2017) przeprowadzili badanie, podczas którego uczestnicy oglądali obrazy własnych twarzy, a także twarzy przyjaciół i nieznajomych podczas wykonywania obrazowania fMRI. Wyniki wykazały, że wysoce narcystyczni mężczyźni mieli znacznie wyższą aktywację dACC i brzusznej przedniej kory obręczy (vACC), gdy oglądali własne twarze w porównaniu do innych twarzy [62-65]. Te obszary mózgu biorą udział w przetwarzaniu konfliktów związanych z samym sobą i negatywnych afektów, co oznacza, że osoby narcystyczne doświadczają zwiększonego pobudzenia nerwowego, gdy widzą siebie. Ta wzmożona aktywność może wskazywać na wewnętrzny konflikt lub negatywną reakcję emocjonalną na bodźce odnoszące się do samego siebie, prawdopodobnie ze względu na wysokie oczekiwania co do własnego obrazu siebie. Na poparcie tych ustaleń Mück i in. (2020) wykorzystali elektroencefalogram (EEG) do zbadania, w jaki sposób cechy narcystyczne wpływają na reakcje mózgu na bodźce związane z samym sobą [63-66]. Uczestnicy eksperymentu oglądali zdjęcia własnej twarzy, twarzy celebryty i twarzy nieznajomego. W badaniu skupiono się na dwóch specyficznych składowych EEG: składowej P1, odzwierciedlającej wczesną uwagę na bodźce [67], oraz składowej N170, związanej z późniejszymi etapami przetwarzania twarzy [68]. Osoby z wysokim poziomem narcyzmu sprawczego (niewymieniony na początku tego rozdziału dodatkowy podtyp charakteryzujący się potrzebą podziwu i asertywnością) wykazywały niższą reakcję P1 na własną twarz w porównaniu z twarzą celebryty. Wskazuje to na wczesne zahamowanie uwagi w celu utrzymania wielkościowego obrazu siebie. Z drugiej strony osoby o wysokim narcyzmie antagonistycznym (charakteryzującym się wrogością i arogancją) wykazywały słabszą reakcję N170 podczas oglądania własnej twarzy w porównaniu z twarzą nieznajomego, co oznacza zwiększoną czujność i przetwarzanie na późniejszym etapie, prawdopodobnie jako mechanizm obronny przed postrzeganymi zagrożeniami ich ego. Co ciekawe, ta podwyższona wrażliwość pojawia się również u dzieci. Grapsas i in. odkryli, że młodzi ludzie o wysokim poziomie narcyzmu wielkościowego stali się bardziej reaktywni emocjonalnie podczas symulowanego zadania w mediach społecznościowych, w którym ich „status” mógł wzrosnąć lub spaść. Kiedy tracili status, ich mięśnie twarzy wykazywały więcej oznak marszczenia brwi, a kiedy zyskiwali status, uśmiechali się więcej – wskazując na silne wahania reakcji emocjonalnych związanych z tym, jak postrzegają siebie [64-69]. Łącznie te odkrycia ilustrują, że cechy narcystyczne, niezależnie od wieku osoby, są powiązane z charakterystycznymi reakcjami mózgu i emocji na informacje związane z samym sobą – często charakteryzującymi się wzmożonym pobudzeniem, wewnętrzną walką lub zachowaniem obronnym, gdy tylko jaźń jest w centrum uwagi.
Układ neuroendokrynny, który obejmuje interakcje między układem nerwowym a hormonalnym, odgrywa kluczową rolę w tym, jak osoby o cechach narcystycznych reagują na stres. Badania wykazały znaczące zmiany w reakcjach neuroendokrynnych osób z narcyzmem wielkościowym, gdy spotykają się ze stresorami zagrażającymi ich poczuciu własnej wartości lub własnemu wizerunkowi. Jednym z ważniejszych markerów neuroendokrynnych związanych ze stresem jest kortyzol, powszechnie nazywany „hormonem stresu”. Badania wskazują, że osoby z narcyzmem wielkościowym wykazują przesadną reakcję kortyzolu podczas psychologicznych testów obciążeniowych, takich jak wystąpienia publiczne lub inne oceny oparte na wynikach [65-71]. Ta wzmożona reakcja oznacza zwiększoną aktywację osi podwzgórze–przysadka–nadnercza (HPA), która reguluje reakcję na stres u ludzi. Można ją postrzegać jako fizjologiczną manifestację „modelu maski” narcyzmu. Model ten zakłada, że wielkościowość okazywana przez narcyzów służy ukrywaniu głęboko zakorzenionej niepewności i słabości [72]. Podwyższony poziom kortyzolu obserwowany u tych osób podczas testów wysiłkowych jest zgodny z tym modelem, gdyż wskazuje na biologiczną wrażliwość na zagrożenia dla ich samooceny. Jest ona ukryta, zaś narcyz próbuje osłonić ją pozorami pewności siebie i wyższości. Nieprawidłowe reakcje na stres u narcyzów mają znaczące konsekwencje dla ich ogólnego zdrowia psychicznego. Przewlekła aktywacja osi HPA i utrzymujący się wysoki poziom kortyzolu prowadzą do szeregu niekorzystnych skutków zdrowotnych, w tym dysfunkcji układu odpornościowego, chorób układu krążenia i zaburzeń funkcji poznawczych. Ciągła potrzeba obrony przed postrzeganymi zagrożeniami ego u narcyzów może zatem przyczynić się nie tylko do cierpienia psychicznego, ale także do szerszych problemów zdrowotnych.
Badanie tego, w jaki sposób narcyzm manifestuje się u mężczyzn i kobiet, nie tylko wzbogaca naszą wiedzę na temat tego zaburzenia, ale także rzuca nam wyzwanie do rozważenia, w jaki sposób czynniki biologiczne i społeczne specyficzne dla płci mogą wpływać na ekspresję cech narcystycznych [67-73]. Badania neuroobrazowe szkicują bardziej szczegółowy obraz tego, jak narcyzm jest odmiennie prezentowany w mózgach mężczyzn i kobiet. W licznych pracach wykazano, że mózgi mężczyzn i kobiet przejawiają odmienne wzorce, jeśli chodzi o obszary powiązane z cechami narcystycznymi. Mężczyźni z wysokim poziomem narcyzmu mają zwykle wyraźniejsze problemy strukturalne i funkcjonalne w niektórych obszarach mózgu – w tym w korze przedczołowej, która odpowiada między innymi za regulację emocji i kontrolowanie impulsów, oraz wyspie zaangażowanej w empatię i świadomość emocjonalną [68-74]. Z drugiej strony kobiety mogą wykazywać inne wzorce neuronowe oraz związane z nimi alternatywne ścieżki zachowań narcystycznych. Przykładowo, łączność między wyspą a innymi obszarami mózgu zaangażowanymi w przetwarzanie informacji emocjonalnych i społecznych może być w mniejszym stopniu zaburzona u kobiet, co wpływa na manifestację cech narcystycznych [68-74], takich jak większy nacisk na agresję relacyjną lub ukryte zachowania manipulacyjne.
Kolejnym obszarem badań nad narcyzmem jest wpływ hormonów takich jak testosteron na zachowania narcystyczne. Testosteron, często kojarzony z zachowaniami agresywnymi i dominującymi, został powiązany z wyższym poziomem narcyzmu, szczególnie u mężczyzn [69-75]. To połączenie może wyjaśniać, dlaczego narcyzm często przejawia się bardziej jawnymi wyobrażeniami wielkościowymi u mężczyzn niż u kobiet. Wpływ hormonów rozciąga się również na reakcje na stres; u mężczyzn z narcyzmem podczas stresu występuje większy wzrost poziomu kortyzolu – hormonu związanego z systemem reakcji organizmu na stres [54]. Oznacza to, że mężczyźni nie tylko czują się bardziej zagrożeni w stresujących sytuacjach, ale także reagują intensywniej pod kątem fizjologicznym, skutkiem czego ich narcystyczne zachowania są wzmocnione w próbie odzyskania kontroli. Z kolei u kobiet wzajemne oddziaływanie estrogenu i oksytocyny może w różny sposób modulować ekspresję narcyzmu. Prowadzi to do bardziej subtelnych i społecznie różnorodnych form zachowań narcystycznych.
Różnice neurologiczne i hormonalne między kobietami i mężczyznami objawiają się także odrębnymi społecznymi i emocjonalnymi przejawami narcyzmu w kontekście zachowania. Kobiety z cechami narcystycznymi częściej wykazują narcyzm wrażliwy, charakteryzujący się wrażliwością na to, jak postrzegają je inni, kruchością emocjonalną i spokojniej wyrażanym poczuciem wyższości [76]. Nie zapominajmy jednak, że ta forma narcyzmu może być równie wyniszczająca, jak bardziej rzucający się w oczy narcyzm wielkościowy, częściej spotykany u mężczyzn. Narcyzm wrażliwy bowiem prowadzi do subtelnego, ale głębokiego wpływu na relacje i osobiste samopoczucie. Ponadto kobiety wyrażają cechy narcystyczne za pomocą środków, które są bardziej akceptowalne społecznie, takich jak wykorzystywanie swojej inteligencji społecznej do manipulowania sieciami społecznościowymi lub szukanie podziwu poprzez swój urok osobisty. Z kolei mężczyźni częściej przejawiają narcyzm wielkościowy, w przypadku którego potrzeba podziwu i poczucie specjalnych „uprawnień” są bardziej jawne i publicznie widoczne. Skutkuje to bardziej agresywnymi i dominującymi zachowaniami, często uzasadnionymi zawyżonym obrazem siebie, którego należy rygorystycznie bronić przed jakąkolwiek krytyką lub innym zagrożeniem.
Nie ma co ukrywać, że narcyzm to poważne zaburzenie psychiczne, którego częstotliwość występowania będzie rosła. Wpływ na to, przynajmniej w naszej, zachodniej kulturze, mają przede wszystkim gloryfikowanie sukcesu osiąganego za wszelką cenę, powszechny dostęp do mediów społecznościowych oraz budowanie niemalże konieczności indywidualizmu. Większość z nas dba o swoją „osobistą markę”, goni za sukcesem, rozwija się, podąża za ambicjami. Łatwo w tym wyścigu zatracić prawdziwy obraz siebie i swoich efektów. Skutkiem jest permanentne przeszacowywanie swoich możliwości oraz obrazu siebie.
Wiemy już, że mózg narcyza działa inaczej niż u osoby zdrowej. Wyspa, rejon mózgu kluczowy dla odczuwania empatii, u narcyzów jest zbyt mało aktywna, zwłaszcza w przypadku bodźców społecznych. Powoduje to, że narcyz jest skupiony na sobie, nie angażuje się w interakcje z innymi ludźmi, a tym bardziej nie chce ich zrozumieć, poznać ich punktu widzenia i im pomóc. Co więcej, wyspa u narcyzów jest znacznie mniejsza. Ta redukcja odpowiada za obniżoną świadomość emocjonalną, niezdolność do rozumienia i interpretacji uczuć innych ludzi oraz odpowiedniego reagowania na nie.
Narcyzi są bardzo wyczuleni na swój perfekcyjny obraz siebie. Niczego tak mocno nie obawiają się jak tego, że ktoś celnie wypunktuje ich błędy oraz obnaży niedoskonałość. Ich arogancja, pewność siebie i przekonanie o własnej wyjątkowości są ułudą, kruchą fasadą, za którą kryje się niepewność siebie, kompleksy, słaby charakter i po prostu „normalność”. Za te reakcje odpowiada przede wszystkim wyższa aktywacja grzbietowej przedniej kory obręczy i brzusznej przedniej kory obręczy. Te obszary mózgu biorą udział w przetwarzaniu konfliktów związanych z samym sobą i negatywnych afektów, co oznacza, że osoby narcystyczne doświadczają zwiększonego pobudzenia nerwowego, gdy widzą siebie. To pobudzenie wskazuje na wewnętrzny konflikt narcyzów ze swoim „ja”, niezdolność do pogodzenia realnego „ja” z wyimaginowanym oraz wyczuloną i z reguły negatywną reakcję emocjonalną na bodźce związane ze swoją osobą, napędzaną przesadnie wygórowanymi oczekiwaniami względem siebie.
Nikt z nas nie lubi być odrzucony. To uczucie wywołuje negatywne reakcje psychologiczne, takie jak smutek, lęk, obniżone poczucie własnej wartości. Wszyscy się tego obawiamy, bo ewolucja tak ukształtowała człowieka, by był częścią grupy, jakiegoś stada. Mamy silnie wykształcone poczucie przynależności. Narcyzi ogromnie lękają się odrzucenia i wykluczenia. Godzi to w ich obraz idealnego „ja”, które przecież nie może być odrzucone, bo jest idealne. Problem w tym, że ich poczucie wyjątkowości rzadko jest zasadne, i nie można się dziwić, że otoczenie narcyza nie dostrzega zalet, których tak naprawdę nie ma. Grzbietowa przednia kora obręczy aktywuje się u narcyzów w odpowiedzi na odrzucenie społeczne. Ta aktywacja powoduje, że odczuwają realny ból emocjonalny. Co więcej, ta odpowiedź mózgu napędza agresję. Narcyz na odrzucenie rzeczywiste bądź postrzegane reaguje gniewem i pogardą. Można trochę zrozumieć takie reakcje w przypadku prawdziwego odrzucenia. Jednak gdy narcyz odczuł odrzucenie błędnie i w rzeczywistości go nie było, otoczenie ponosi za to konsekwencje w postaci wybuchów gniewu, oskarżeń i nienawiści. Taka reakcja może przyczynić się do właściwego odrzucenia osoby narcystycznej z grupy.
Trudno jest polubić narcyzów. Ich przekonanie o własnej wyjątkowości i doskonałości, wybujałe ego i skłonność do ubarwiania rzeczywistości związanej z nimi, a przede wszystkim brak empatii powodują, że budowanie trwałej relacji z narcyzami jest kłopotliwe. Mało kto chce przebywać w towarzystwie osoby, która ma się za lepszą od innych i nie ma zahamowań, aby o tym mówić, bo nie interesuje jej zdanie drugiej osoby. Zatem z kim narcyz może się dogadać? Odpowiedź jest prosta: z drugim narcyzem. Jeśli dwóch narcyzów lub nawet grupa narcyzów będzie wzajemnie wspierać swoje poczucie wielkości, dzielić się fantazjami na swój temat, nawet jak nie będą prawdziwe, wspólnie podbudowywać ego, to mogą razem stworzyć relacje opartą na „karmieniu” swojego narcyzmu. Do pewnego stopnia będą w stanie się zrozumieć i wspierać, o ile nie wytworzy się między nimi chęć rywalizacji.
Czy narcyzm można wyleczyć? Tak, ale jest to trudne zadanie, przede wszystkim dlatego, że narcyzi zwykle nie zauważają w swoim zachowaniu niczego niepoprawnego i nie postrzegają narcyzmu jako choroby, która wywołuje negatywne skutki. Zazwyczaj to osoby bliskie i znajomi narcyza komunikują, że cechy narcystyczne utrudniają funkcjonowanie osoby chorej oraz zaburzają jej relacje z innymi ludźmi. Podstawową metodą leczenia jest psychoterapia, która ma na celu złagodzenie konfliktu wewnątrz „ja” narcyza oraz stabilizację funkcjonowania psychospołecznego. Za tym pierwszym celem kryje się powstrzymanie snucia wyobrażeń o własnej wybitności i nauka samoakceptacji swojej osoby wraz z jej wadami i zaletami. Drugi cel oznacza pomoc w wykształceniu u narcyza cech, które spowodują, że będzie potrafił rozumieć innych ludzi, a także prawidłowo wyrażać swoje uczucia. Chodzi głównie o to, by narcyz nauczył się empatii i patrzenia na świat z perspektywy innych ludzi. Trzeba jednak podkreślić, że narcyzi są „oporni” na leczenie właśnie z powodu cech narcyzmu jako takiego. Ich postawa lekceważenia powoduje, że są mało zaangażowani w leczenie, mają niską skłonność do dzielenia się rzeczywistymi uczuciami oraz często w trakcie terapii dyskutują nie na temat. Obwiniają psychoterapeutów za wyniki leczenia, manipulują nimi, deprecjonują oraz krytykują. Obawiają się ujawnienia swoich słabości i doznania wstydu, który również negatywnie wpływa na wyniki leczenia. A czy stymulacja mózgu może pomóc? Skoro za narcyzm choćby w części odpowiadają regiony kory mózgowej, to ich modulacja poprzez techniki stymulacji może być przydatna w tym kontekście. Kilka badań wykazało, że zastosowanie powtarzalnej przezczaszkowej stymulacji magnetycznej obniżyło wyniki narcyzmu. Podajmy przykład – badanie zespołu pod kierownictwem Kwan z 2007 roku ujawniło, że stymulacja przyśrodkowej kory przedczołowej wywołała obniżenie „samowzmacniania” – zachowania narcyzów, w którym wzmacniają w sobie poczucie wyjątkowości. Z drugiej strony stymulacja nie wpłynęła na zachowania moralne [77]. Ten obszar badań jest w powijakach i możliwości terapeutyczne stymulacji mózgu w leczeniu narcyzmu czekają wciąż na odkrycie.
Chociaż dzięki neuronauce sporo już wiemy o mózgu narcyza, to nadal pozostaje wiele otwartych pytań i niejasnych kwestii. We wstępie wspomniano, że cechy narcystyczne u narcyza potrafią oscylować – raz się uaktywniają, a raz zanikają. Powinno się zatem badać mózgi narcyzów w trakcje „aktywacji” ich cech narcystycznych, a także podczas ich braku. Ponadto jest możliwe, że dana osoba ma „w sobie” dwa rodzaje narcyzmu. Neuronauka powinna wykorzystać metody neuroobrazowe, aby zdefiniować osoby z podwójnym typem narcyzmu, a także przeprowadzać neuroobrazowanie u narcyzów podwójnych podczas wykonywania zadań testujących wpływ na daną cechę, na przykład empatię. To pozwoli uzyskać obraz reakcji mózgu osób o podwójnym narcyzmie w określonym kontekście.
Wiemy już, że istnieją dwa główne rodzaje narcyzmu – wrażliwy i wielkościowy. Chociaż wywodzą się ze wspólnego narcystycznego pnia, to dzieli je sporo różnic. Neuronaukowcy powinni w przyszłych badaniach skupić swoją uwagę na dokładnej selekcji i grupowaniu pacjentów na poszczególne typy narcyzmu, aby badać różnice w mózgach pomiędzy poszczególnymi typami narcyzmu.
Skoro narcyzm można wyleczyć (choć jest to trudne), to czy w mózgu zachodzą wtedy widoczne zmiany w jego aktywności i budowie? Jeśli w procesie leczenia narcyz nauczy się empatii, zburzone zostanie jego przekonanie o swojej wspaniałości oraz ego wróci do adekwatnych rozmiarów, to czy aktywność na przykład jego wyspy będzie taka sama jak u osób zdrowych? Warto zbadać poprzez wykorzystanie zaawansowanych technik neuronaukowych mózg narcyza przed i po leczeniu. W innym rozdziale tej książki napisałem o tym, że psychoterapia potrafi „rzeźbić” mózg – zmienia jego aktywność i strukturę. Nie opisano tam narcyzmu, ale można się spodziewać, że profesjonalne leczenie psychologiczne osób z tym zaburzeniem powoduje stojącą za zmianami w zachowaniu restrukturyzację anatomiczną i funkcjonalną mózgu.
Kolejnym wyzwaniem jest prawidłowe diagnozowanie narcyzmu w badaniach neuronaukowych. Narcyzi mają ograniczone zdolności do samoświadomości – nie potrafią określić, kim w rzeczywistości są i co czują, a więc trzeba zachować ostrożność w ocenie wyników w testach mierzących narcyzm. Dodatkowo narcyzi przedstawiają siebie w korzystnym świetle. Należy przypuszczać, że podczas wypełniania testów diagnostycznych dopuszczają się manipulacji i zakłamują odpowiedzi, byleby tylko nie ukazać siebie jako osoby chorej i wymagającej pomocy. To powoduje, że zebranie wiarygodnych uczestników do badań jest trudne.
Gdy spotkamy narcyza – pamiętajmy, że przede wszystkim jest to osoba chora. Należy zatem do pewnego stopnia wykazać się empatią w stosunku do niej, nawet jeśli od niej samej empatii nigdy nie doświadczymy. Spróbujmy zrozumieć, że narcyz ma mózg, który działa inaczej, a to rzutuje na jego zachowanie. Jeśli jest to dla nas ktoś bliski i ważny, możemy delikatnie zasugerować możliwość szukania pomocy. Narcyzm, w zdrowej postaci, jest cenną cechą, która sprzyja osiąganiu sukcesów. Warto ją w sobie mieć i pielęgnować. Dopóki nas motywuje, podtrzymuje ambicje i napędza do osiągania celów – świetnie. Ale trzeba go też trzymać w ryzach, by nie spowodował w nas zaniku empatii i nie stworzył wyidealizowanej iluzji siebie, która nigdy nie zaistnieje.
1. Ellis H. Studies in the psychology of sex. Vol. I. F.A. Davis Company, 1898.
2. Freud S. On narcissism: an introduction. Vol. 14, Hogarth Press, 1914.
3. Kernberg O. Severe personality disorders: psychotherapeutic strategies. Yale University Press, 1984.
4. Kohut H. The analysis of the self: a systematic approach to the psychoanalytic treatment of narcissistic personality disorders. University of Chicago Press, 1971.
5. Fromm E. The heart of man: its genius for good and evil. Harper & Row, 1964.
6. Kernberg O. Borderline conditions and pathological narcissism. Jason Aronson, 1975.
7. Twenge JM, Campbell WK. The narcissism epidemic: living in the age of entitlement. Free Press, 2009.
8. Lasch C. The culture of narcissism: American life in an age of diminishing expectations. W.W. Norton & Company, 1979.
9. Buffardi LE, Campbell WK. Narcissism and social networking web sites. PSPB 2008, 34(10), 1303-1314.
10. McCain JL, Campbell WK. Narcissism and social media use: a meta-analytic review. Psychol Pop Media Cult, 2018, 7(3), 308-327. doi: 10.1037/ppm0000137.
11. Fox J, Rooney JJ. The dark triad and trait self-objectification as predictors of men’s use and self-presentation behaviors on social networking sites. Pers Individ Diff, 2015, 76, 161-165.
12. Twenge JM. The evidence for generation me and against generation we. Emerging Adulthood 2013, 1(1), 11-16. doi: 10.1177/2167696812466548.
