Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Kuba ma mnóstwo fajnych pomysłów… a przynajmniej czasem wydaje mu się, że są fajne, tylko jest przekonany, że nikomu się nie spodobają. Gdy jednak kontuzja Maćka stawia wycieczki rowerowe pod znakiem zapytania, ślepy los chce, aby to on poprowadził kolejną wycieczkę. Czy uwierzy w swoje talenty i wymyśli fajną trasę? Bajka edukacyjna "Żółta czapka" to wspaniały pretekst do rozmowy z dzieckiem o tym, że każdy z nas jest wartościowy i że warto dbać o swoje poczucie własnej wartości.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 32
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 0 godz. 16 min
Rok wydania: 2026
Publikacja powstała w ramach programu edukacyjnego prowadzonego przez Fundację Zaczytani.org i firmę Amazon.
Wspólnie wspieramy 3. i 4. Cel Zrównoważonego Rozwoju ONZ:
„Żółta czapka” to bajka przeznaczona dla dzieci w wieku 7–9 lat, której cele to nauczenie najmłodszych identyfikowania przeżywanych emocji oraz wsparcie dzieci w budowaniu poczucia własnej wartości.
Oprócz samej bajki publikacja zawiera również treści merytoryczne, które ułatwiają rodzicom i nauczycielom pracę z tekstem oraz podpowiadają im, jak rozmawiać z dziećmi o tym, czym jest poczucie własnej wartości i dlaczego warto o nie dbać.
Książkę, którą z radością oddajemy w Wasze ręce, tworzyli z nami:
autorka bajki Katarzyna Ryrych
ilustracje do bajki Patrycja Bryszewska-Stępień
opracowanie merytoryczne materiałów bajkoterapeutycznych Paulina Godek
opracowanie części eksperckiej Karolina Malinowska
redakcja Monika Krzywoszyńska
koordynacja merytoryczna Agnieszka Machnicka oraz Michał Jakub Stępień
Spis treści
Bajka edukacyjna
Scenariusz dla rodziców – praca indywidualna
Przykłady z bajki, które realizują wyznaczone cele
Scenariusz dla nauczycieli – praca grupowa
Artykuł ekspercki
Poczucie własnej wartości (self-esteem)
Kuba patrzył, jak Maciek wrzuca do czapki szklane kulki – cztery niebieskie i jedną czerwoną. Jego serce biło tak mocno, że każde uderzenie odbierało mu oddech.
– Zamknijcie oczy – powiedział Maciek – i niech każdy wylosuje kulkę. Wybieracie i nie patrzycie, jaką wyciągnęliście. Dopiero kiedy powiem „już!”.
„Niebieska, niebieska, niebieska”, powtarzał w myślach Kuba, zupełnie jakby wierzył, że może mieć na to jakiś wpływ.
Tak bardzo zazdrościł Maćkowi! Nawet złamana (bardzo nie w porę) noga nie przeszkodziła mu nadal być przywódcą rowerowej paczki. Ale przecież zbliżała się sobota – dzień, w którym wyprawiali się na przejażdżki. Dzięki Maćkowi każda z nich była niezwykła... Co teraz?
„Jak on to robi, że nawet zwykłe miejsca zamieniają się w niesamowite?”, zastanawiał się Kuba. W jego głowie często roiło się od pomysłów, ale nie potrafił się nimi podzielić. To było bardziej niż oczywiste, że wszyscy uznają je za głupie. Tak jakby z góry było wiadomo, że nie wymyśli nic fajnego.
***
Od kiedy Maciek prosto z WF-u pojechał karetką do szpitala i wrócił z nogą w gipsie, nie myślał o niej, tylko o tym, kto stanie na czele następnej rowerowej wyprawy. Teraz cała paczka przyszła go odwiedzić. Wszyscy usiedli na podłodze. Martwili się, co będzie w sobotę. Nagle Maciek wzruszył ramionami.
– Wybierzemy kogoś – powiedział – kto będzie odpowiedzialny za trasę i całą resztę.
– Jak? – zapytał Kacper.
– Będziecie losować – odparł Maciek. – Kuba...
Usłyszawszy swoje imię, Kuba natychmiast zaczął się bać.
– ...w szufladzie w biurku jest pudełko. Podaj mi je, masz najbliżej.
Kuba wysunął szufladę i wyjął z niej pudełko. Coś w nim zagrzechotało. „Ciekawe co?”, pomyślał, ale nie zajrzał do środka.
– Dzięki – rzucił w jego stronę Maciek. – Mam tu kulki. Cztery niebieskie i jedną czerwoną. Kto wylosuje czerwoną, ogarnia sobotnią wyprawę. Trasa, pomysł, no, sami wiecie. Tak jak zawsze.
I właśnie dlatego Kuba ściskał teraz w ręce swoją kulkę i powtarzał w myślach: „Niebieska, niebieska, niebieska...”.
***
– Już! – zawołał Maciek i wszyscy popatrzyli na swoje kulki. A potem spojrzeli na Kubę. Kuba przyglądał się czerwonej kulce, która zdążyła rozgrzać się w jego dłoni i wesoło połyskiwała. A to pech!
– Super! – Maciek wyraźnie się ucieszył. – Oddaję ci moją czapkę.
Czapka Maćka była żółta i kiedy jechał na czele grupy, widać ją było z daleka.
– No, włóż ją.
Kuba poczuł się naprawdę głupio. Nie chodziło o czapkę, ale o to, że nie nadawał się na lidera. Owszem, interesujące pomysły od dawna chodziły mu po głowie. Na przykład ten, żeby robić zdjęcia tabliczek z nazwami ulic, które czasami były bardzo śmieszne, jak choćby Poniedziałkowy Dół albo Krótka, wydająca się nie mieć końca. Albo żeby poszukać w miejskim parku starych posągów, też zrobić im zdjęcia, a potem stworzyć miejską grę, w której jednym z zadań byłoby odnalezienie rzeźb z fotografii...
Czasami te pomysły wydawały się Kubie niezłe, ale czasem... Czy ktoś taki jak on mógłby wpaść na naprawdę fajny pomysł? Chyba nie... Pewnie inni uznają to za głupoty albo w ogóle nikt nie zwróci na niego uwagi. Dlatego Kuba wolał realizować pomysły innych. Pewnie jak zwykle nie umiałby opowiedzieć o swoich. Przecież nawet jeśli czasem odważył się odezwać, wszystko przedstawiał zupełnie inaczej, niż zamierzał.
– Fajnie wyglądasz – powiedziała Zosia i odwróciła mu czapkę daszkiem do tyłu.
