Boa dusi kiedy musi - Fundacja Zaczytani.org - darmowy ebook + audiobook

Boa dusi kiedy musi ebook i audiobook

Fundacja Zaczytani.org

0,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

Dwa lewe kopyta, nauka obsługi komputera, tort z cukierni i nastoletnia miłość starszej siostry - co może pójść nie tak? Absolutnie wszystko! Bawół Stefan i wężyca Ula korzystają z pomocy internetu, aby Martyna mogła zaimponować koledze przepysznymi babeczkami na szkolnym kiermaszu. Czy przepis z kulinarnego bloga pomoże uratować kiermasz, czy Martyna udusi ich gołym ogonem? Przekonajcie się sami, sięgając po bajkę edukacyjną, w której zwierzaki uczą się mądrze korzystać z nowych technologii, pokazując najmłodszym, w jaki sposób wpływa to na nasze zachowania, emocje i komunikację z innymi.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows

Liczba stron: 21

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 0 godz. 17 min

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wszyscy na sawannie wiedzą, że Ulka zna się na komputerach. I kiedy trzeba się czegoś komputerowego dowiedzieć albo nauczyć, należy udać się do Ulki. Ulka ma nawet taki duży komputer, który sama złożyła z części. Tata Ulki pomagał jej tylko wtedy, gdy potrzebne było więcej siły. Bo Ulka nie jest jeszcze taka mocna jak Tata, choć niedługo będzie. W końcu jest boa dusicielem. Bawół Stefan nie jest tak dobry z informatyki jak Ulka. Ale za to cierpliwie się uczy. Stefan właśnie teraz jest u Ulki, bo chce wiedzieć, jak zrobić prezentację o życiu w bawolim stadzie.

– No, dobra, Stefan, jedziesz – uczy Ula. – Najeżdżasz na zdjęcie... dobrze... klikasz... mhm... i przeciągasz.

Ula dobrze uczy. Najpierw sama pokazała Stefanowi, jak skopiować jego zdjęcie. A teraz pozwala mu, żeby zrobił to sam.

– ...a teraz puszczasz… brawo! Widzę, że ogarniasz... ale Stefan, delikatnie tym kopytem... Nie dziesięć klawiszy naraz... ja cię! ...uuu... No, dobra... Spróbujmy jeszcze raz.

Do uczenia potrzeba dużo cierpliwości. Ula ma delikatny, zwinny ogonek, którym śmiga po klawiaturze. A Stefan ma grube, twarde kopyta. Tymczasem praca z komputerem wymaga dokładności i precyzji.

– No, dobra, Stefi, spróbujemy inaczej. Najedź na zdjęcie... ekstra. A teraz wciśnij ten klawisz z lewej. Ten, co się nazywa „control”... Super – Ula chwali Stefana. – A teraz wciśnij klawisz „c”... drugim kopytem... drugie kopyto się nie mieści? Hm, poczekaj, niech pomyślę.

Kiedy Ulka zastanawiała się, co zrobić z kopytami Stefana, w pokoju pojawiła się Martyna. Z wielkim białym pudłem.

Bo Ulka ma starszą siostrę, Martynę. Jutro w szkole Martyny jest ważny dzień. Uczniowie robią kiermasz domowych wypieków i innych smakołyków. Będą zbierać pieniądze na koale poparzone w australijskim pożarze buszu. Martyna jest w parze z Krzychem i bardzo jej zależy, żeby to właśnie ich para zebrała najwięcej pieniędzy. Umówili się z Krzychem tak, że on przygotuje reklamę i stoisko, a Martyna upiecze ciasto. Powiedziała Krzychowi, że umie piec, choć to nie była prawda. Ale bardzo chciała pokazać, że umie.

Martyna miała odłożone pieniądze i wymyśliła, że za te pieniądze zamówi tort. I tort właśnie przyjechał i Martyna wypakowała go z pudła. Jest naprawdę piękny, wygląda bardzo apetycznie.

Martyna jest pewna, że jutro razem z Krzychem odniosą wielki sukces. Martynie naprawdę na tym bardzo zależy. A Krzychowi powie, że to ona upiekła. A Krzychu to zauważy i doceni.

Kiedy Martyna podziwiała tort, Stefan wciąż się uczył. Powoli i cierpliwie, jak to on. Choć, szczerze mówiąc, trochę go już bolała pupa, w końcu siedział na krześle od ponad godziny. I przez to Stefan zaczął się wiercić. A Stefan to kawał bawoła, więc jak zaczął się wiercić, to niechcący popchnął Ulkę, wskutek czego Ulka spadła z krzesła. A jak spadła z krzesła, to zawadziła o stół. Stół najpierw się zachwiał, a potem przewrócił. A razem ze stołem przewrócił się tort.

Martyna, jak to zobaczyła, to aż się zwinęła w kłębek.