Znikopis - Urszula Kozioł - ebook + książka

Znikopis ebook

Urszula Kozioł

0,0
14,90 zł

lub
Opis

Znikopis, najnowszy tom wierszy Urszuli Kozioł, jest kontynuacją i dopełnieniem wydanych w 2016 roku Ucieczek. Poetka znów zadziwia mistrzostwem, łącząc w spójną całość wiersze o skrajnie różnorodnych formach – od urzekających, pozornie naiwnych „piosnek”, po zgliszcza rozdartych fraz, i bogatej tematyce – od podszytych felietonowym sarkazmem obserwacji społecznych, po rozdzierające wołanie skierowane w zaświaty.

Zadziwiające jest to, że przy całym dramatyzmie poetka potrafi bawić się formą, nie stroni od lirycznego żartu i kokieterii, igra tematem ostatecznym jakby przymierzała kostiumy, próbowała ról.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 19




Spis wierszy
Znikopis
Na odjezdnym
Litera
Okno
Metamorfozy
Pomiędzy liniami
Z bezwiersza
Łopot
Skrajem zmierzchu
Z przeinaczeń
Bez monumentu
Obie ciemności
Ze zgiełku
I gdzież ten wiersz
Z przyśnień
Jawa
W środku nocy (litania)
Momenty
Co szkodzi życiu
Moje sylwestry
Mgnienia
Aria
Z Benna
Tremendum
Nutka spod lipki
Czas umniejszony
Twoje kobiety
Itinerarium
Męczeństwo Urszuli
Miszmasz w odsłonach
Na powrót ruskiego gawrona (który osiedlił się pod bramą mojego domu)
Tempus fugit
Tego dnia
Nagle powiało na mnie chłodem
Z niczym tu przyszłam
Opieka redakcyjna: KRZYSZTOF LISOWSKI
Korekta: MARIA ROLA, ANNA RUDNICKA
Projekt okładki i stron tytułowych: ROBERT KLEEMANN
Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ
© Copyright by Urszula Kozioł © Copyright by Wydawnictwo Literackie, 2019
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-07110-6
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 619 27 70 fax. (+48 12) 430 00 96 bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Znikopis

wiersze mi się porozpra-

szały w proch spro-

szyły mi się szer-

sze mi się popro-

.

Na odjezdnym

„Sobie śpiewam a Muzom...”

J.K.

Wierzę w rzeczy niewidzialne

w niesłyszalną muzykę

wierzę w niewypowiedziane słowa

pozostające w domyśle

i te nie do pomyślenia

choć przecież gdzieś istnieją

Wierzę w krzyk milczenia

wierzę w zdolność przekraczania granicy

czasu i terytorium

przez wiersz

który umie się unieść

i z tego języka do języka innego

lekko przemieścić się „stopami z ołowiu”

Wierzę że nieistniejące

przemieni mnie i oświeci

żeby mi się ciszej znikało

z tego świata

bez płoszenia motyla

zamyślonego nad kwieciem

(bo niebawem być może to on

stanie się mną)

.

Litera

Świat rzeczywisty zachodzi

w paralelne światy

już bardziej w wirtualu mieszkam

niż w realu

Ślę listy do nikogo

zmyślam odpowiedzi

próbuję czerpać otuchę

z szelestu zapisków

Tędy owędy pętam się i błąkam

po wysypisku popapranych słów

odartych z sensu do nagiej litery

Jak te litery poskładać znów

jak znów uładzić

jak je przemieścić od słowa do słowa

.

Okno

„Samotność, cóż po ludziach,czym śpiewak dla ludzi...”

A.M.

Znajomi już odbiegli do weselszych osób

ani im w głowie zapytać jak żyję

Moi umarli zżyli się ze sobą

ja do niczego już im nie jestem potrzebna

Wcale nie muszę odejść na pustynię

żeby zamyślać się nad swoim losem

Moją pustynią są te cztery ściany

drzwi w które nikt nie puka

zamilkły telefon

Moją pustynią miasto pełne zgiełku

odwrócone ode mnie drapaczami chmur

(które mi odebrały horyzont

jeszcze wczoraj widoczny przez kuchenne okno)

.

Metamorfozy

Łapię się na tym że idąc

niemo poruszam wargami

lecz nie wiem o czym

tak zawzięcie milczę ze sobą

a nagle bez uprzedzenia

sam z siebie wywija się wiersz

podobnie jak z własnej poczwarki

z wolna z mozołem cykada

gramoli się nóżka za nóżką

oczko za oczkiem

ku światłu

i rozwija ze zwojów skrzydełka

rozprostowując je

by natychmiast

z ich pomocą zanieść się śpiewem

.

Pomiędzy liniami

Linia serca i linia życia

na mojej dłoni

rozmijają się ze sobą

biegną jak szyny prowadzące

na ślepy tor

między nimi

rozłożyła się bezsłowność

a w każdej z osobna

znak niedomówień

niedomyśleń

między nimi wielkie NIC

zapuściło korzenie

między nimi łachy

umownego piachu

byle powiew nawet najlżejszy

a już sypie mi prochem w oczy

nie mogę trafić do siebie

błądzę

.

Z bezwiersza

Stawiam niepewne kroki

w ślad za falistym ruchem

rozsypanych cząstek mowy

i trwożnie zbitych w kłębek

pojedynczych liter

jeszcze nie uszeregowały się

ani w alfabet

ani w słowo

jeszcze żadna nie wie

która z którym

i w którym rzędzie ma stanąć

zgodnie z podpowiedzią

i zgodnie z kluczem

zarysowanym na niebie przez gęsi i żurawie

w porze odlotu.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki