Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
29,98 zł
14,99 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 29,98 zł
24 osoby interesują się tą książką
On nadal mówi za mało i zdecydowanie nie to, co trzeba. Ale czy ona przypadkiem nie zakochała się w tej nieporadności? I w tych nieśmiałych spojrzeniach? I niedokończonych zdaniach? Oraz karteczkach wyrywanych z zeszytów!
Nestor i Julia wciąż piszą do siebie liściki. Może nawet coraz namiętniej… I wcale nie przestają, gdy chłopak od trzech atlasów oficjalnie zmienia swój status z „nieśmiały” na „zakochany”. Teraz wszystko powinno stać się proste. Ale czy to naprawdę wystarczy Julii?
Dziewczyna niestety nie zapomniała pytań, których nie może zadać Nestorowi. Czy tworzone w ciszy odpowiedzi nie okażą się początkiem końca?
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 234
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Czas: 6 godz. 8 min
Lektor: Alek Bauman
Dedykuję tę książkę każdemu, kto wie, że miłość to nie tylko motyle w brzuchu, ale przede wszystkim skomplikowana
współpraca twarzoczaszki, serca
i... układu moczowo-płciowego.
1
Nestor
Jezu! Zaśpiewałem piosenkę cholernego Aerosmitha na cholernej scenie przed cholerną widownią! I, cholera, to było zajebiste!
Nie potrafiłem pohamować ekscytacji. Raz za razem opowiadałem Florianowi o występie ze swojej perspektywy. Powtarzałem się i miałem tego świadomość, ale i tak nie przestawałem mówić. Adrenalina buzowała mi w żyłach, byłem w euforii. Nigdy nie czułem się tak żywy i tak wszechmogący. Oczywiście za nic na świecie nie wyobrażałem sobie, by jeszcze kiedykolwiek powtórzyć koncert przed publicznością. Co to to nie. Na samą myśl paraliżowało mnie przerażenie. Na szczęście przepełniająca mnie teraz moc natychmiast i bez najmniejszego trudu zdusiła je w zarodku. Obawiałem się, że mam niewiele czasu, żeby popłynąć na jej fali. Chciałem jak najszybciej odnaleźć Julię i ją pocałować. Zyskałem niezachwiane przekonanie, że mi się to uda. Nie zeskoczyłem do niej ze sceny, by zrobić to od razu, wyłącznie z jednego powodu. Wydarzył się… wypadek… Którego dalej nie mogłem się pozbyć. Mianowicie silna erekcja nie chciała zniknąć…
Florian zapowietrzał się ze śmiechu tak intensywnie, że z trudem wydusił:
– Leć. Nic nie widać.
– No dzięki, stary – parsknąłem. – Ty też masz małego, a jakoś ci tego nie podkreślam! – zripostowałem. Niewiarygodne! Nabijałem się ze swojej wpadki. Byłem w naprawdę nieziemskim nastroju. – Pierdolę to! Lecę! – postanowiłem.
Ostatni raz zerknąłem w dół. Może rzeczywiście moje nabrzmiałe krocze nie rzucało się w oczy, a jednak ja widziałem je wyraźnie. Mimo to ruszyłem śmiało. Z impetem odsunąłem ciężką kotarę i zamierzałem temperamentnie iść za ciosem, ale zamarłem. Nie wiedziałem, na co patrzeć. Julia pospiesznie oddalała się ode mnie w kierunku łazienki. W jej ślad jak z procy wystrzelił Drako. To sprawiło, że na moment zapomniałem o stojącym na wprost Hektorze. Widziałem, jak jego usta raptownie znieruchomiały, jak przestał uczestniczyć w rozmowie z otaczającymi go znajomymi, jak odstawił Mirandę na podłogę, jak na mój widok szeroko rozłożył ramiona. Zszokowany strzelałem w panice wzrokiem: brat, Julia, kuzyn, brat, Julia, kuzyn.
Co mój brat tu robi?!
Wzdrygnąłem się na dźwięk nieoczekiwanego aplauzu. Ludzie zaczęli klaskać i gwizdać, przypominając mi o niedawnej euforii. W jej miejscu pojawił się teraz olbrzymi zawód. W ogóle nie wziąłem pod uwagę, że mój doskonały plan może skończyć się niepowodzeniem. Tymczasem strasznie się pomyliłem. Zamiast całować dziewczynę, utknąłem w niedźwiedzim uścisku Hektora. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to było niemal równie wspaniałe. Tęskniłem za nim.
– Nie mogę uwierzyć, że tu jesteś. – Obejmując mocno brata, patrzyłem z żalem ponad jego ramieniem na strefę z łazienkami. Drako podpierał ścianę, czekając na Julię, to pewne.
– Niespodzianka. Całe szczęście, że beznadziejny ze mnie Grinch. Może jakoś bym przeżył, gdybym odpuścił sobie święta, ale gdyby ominął mnie twój występ, tego bym nie zdzierżył. Byłeś niewiarygodny, młody! – Hektor klepał mnie po plecach, w efekcie serce jeszcze gwałtowniej skoczyło mi w piersi. – Opowiadaj wszystko. Jak Warszawa, jak studia, jak ludzie…
Chciał usłyszeć na żywo te same rzeczy, które na bieżąco mówiłem mu podczas regularnych rozmów telefonicznych. Presja, presja. Julia wciąż nie wychodziła z łazienki, ale wiedziałem, że lada moment pojawi się bez ostrzeżenia.
– Jak treningi, jak… – kontynuował. – Kurde, Nes. Muszę ci się do czegoś przyznać. Strasznie nawaliłem. Zdradziłem twój sekreee… – zaciął się. Był nie mniej zdezorientowany ode mnie. Uzmysłowiłem sobie, że nieświadomie oswobodziłem się z uścisku. Powinienem wstydzić się za to, jak wyraźnie okazałem mu brak zainteresowania, ale cokolwiek mówił, teraz się to nie liczyło.
– Heks, zaraz wrócę – poinformowałem, mijając go. – Muszę coś pilnie załatwić! – rzuciłem jeszcze zdawkowe wyjaśnienie, a potem puściłem się biegiem.
– Nestor! – Karolina próbowała mnie zatrzymać. Nawet nie zwolniłem.
– Nie teraz – powiedziałem tylko. Niosły mnie determinacja i gniew, które podsycała głośna muzyka. Zatrzymałem się dopiero, kiedy znalazłem się centralnie przed twarzą kuzyna.
– O! Dyktatorek! Ale dałeś czadu! Chcę twój autograf! Niewiarygodne! Julia aż się zbeczała. Właśnie na nią czekam, żeby się upewnić, że…
– Odwal się od niej, Drako – wypaliłem i dosłownie zmazałem mu uśmiech z twarzy tymi słowami. Zastąpił go wyraz niedowierzania, tak samo jak u mnie. Człowiek przede mną przeistoczył się nagle z wroga w członka rodziny. Mimo że poczułem się w obowiązku przeprosić, nie zrobiłem tego.
Zatkało mnie.
– Eee… – wyjąkał Drako, mrugając powoli.
Presja, presja, presja!
Niechże on stąd spada!
Nie miałem chwili do stracenia. Julia mogła wyjść w każdej sekundzie, a ja postawiłem sobie za cel, by nie zastała wówczas mojego kuzyna.
– Po prostu spieprzaj, Drako – warknąłem. Znów widziałem w nim wyłącznie konkurencję, którą trzeba wyeliminować. Uraza widoczna w jego spojrzeniu sprawiała, że dopadły mnie wyrzuty sumienia, ale wystarczyło, że przypomniałem sobie, że chłopak nie miał ich wcale, kiedy podrywał przy mnie Julię. Znalazłem się w sytuacji, w której zabrakło miejsca na rozdrabnianie się i cackanie. Zabrakło również czasu…
Pobliskie drzwi stanęły otworem, dołączyła do nas Julia. Ewidentnie niedawno płakała. Pożałowałem swojego spóźnienia, ominęła mnie możliwość pocieszenia jej. Teraz dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Oślepiony stresem nie potrafiłem stwierdzić, dla kogo ten uśmiech był przeznaczony.
– Nestor! – krzyknęła, przekrzykując muzykę. – Byłeś niesamowity! Dalej mam ciarki, spójrz! – Wyciągnęła ramię i podwinęła rękaw swetra. Spuściłem wzrok, potwierdzając istnienie gęsiej skórki. Nie bardzo jednak chyba potrafiłem ogarnąć, co to znaczy. Byłem oszołomiony. Serce dudniło mi w piersi bardziej niż basy w głośnikach. – Wzruszyłeś mnie do łez! Nigdy nie słyszałam niczego piękniejszego.
– Poczekaj tylko na mój występ! Też będziesz płakać! Tyle że ze śmiechu – wtrącił nieproszony Drako. Poczułem się tak, jakby każda komórka w moim ciele przygotowywała się do wybuchu. Chciałem posłać go na księżyc albo do piekła, bez różnicy, byle zniknął. Wbiłem mu łokieć w bok. Wreszcie pojął, że nie jest mile widziany, i się zmył. Gdybym wiedział, że to jest sposób na dotarcie do jego mózgu, zrobiłbym to wcześniej.
Wracała mi poczytalność, kiedy zszokowany własnym zachowaniem wodziłem wzrokiem od pleców oddalającego się kuzyna do niczego nierozumiejącej Julii. Stres osiągnął niebotyczne rozmiary, nie mogłem pozbyć się wilgoci z dłoni, brakowało mi powietrza, mimo że nabierałem go tak szybko, że aż zakręciło mi się w głowie.
Spróbowałem przypomnieć sobie to uczucie, które przepełniało mnie, kiedy byłem na scenie. Ku mojemu zdziwieniu zadziałało niczym magiczna różdżka! W porywie odwagi zacisnąłem spocone palce na nadgarstku Julii i pociągnąłem ją za sobą w poszukiwaniu… sam nie wiedziałem czego. Może dogodniejszego miejsca? Nie pierwszy raz czyny wyprzedziły myśli i w efekcie robiłem coś porywczego. Zatrzymałem nas w strefie gier. Jeden stół bilardowy okupowali jacyś ludzie, drugi był wolny. Oparłem się o niego pośladkami, żeby mieć większą kontrolę nad swoim ciałem. Musiałem, bo nogi miałem równie miękkie jak wtedy, gdy schodziłem ze sceny.
– Julia – wydusiłem. – Drako… On… Po prostu nie jest dobry – palnąłem. Myślałem, że bardziej zestresowany być nie mogę, ale wówczas między mną a Julią przeleciała jakaś roześmiana dziewczyna, a za nią równie ubawiony chłopak. Złapał swoją zdobycz i posadził nieopodal mnie na stole, by następnie przywrzeć do jej ust dokładnie tak, jak ja chciałem to zrobić ze swoją dziewczyną. To, z jaką prostotą i naturalnością przyszedł im ten spektakularny pocałunek, uwłaczało mi, wyraźnie pokazując, jaką jestem fujarą. – Swoją ostatnią dziewczynę zdradził – kompromitowałem się jeszcze bardziej. To było brzydkie kłamstwo. Od razu poczułem wyrzuty sumienia. Niemniej gotów byłem użyć gorszych chwytów. Chciałem, żeby Julia nie lubiła Drako. A także wszystkich innych facetów. W zasadzie ucieszyłoby mnie, gdyby ich nienawidziła. Byłem zepsuty. Albo zakochany.
– Och… – Westchnęła w odpowiedzi, przymykając powieki.
Widoczny na jej twarzy zawód wbił mi nóż prosto w serce. Zupełnie się nie spodziewałem, że przejmie się tą informacją. Nie taki był mój cel. Chciałem tylko, aby doceniła, że to ja jestem dobrym kandydatem na partnera. Tymczasem straciłem resztki wątpliwej pewności siebie. Zacząłem się zastanawiać, czy nie wymyśliłem sobie przypadkiem tego, co działo się między mną a Julią. Może moje uczucia nigdy nie były odwzajemniane? Pragnąłem zniknąć. Ból nie roznosił się stopniowo – gwałtownie opanował mnie od stóp aż po czubek głowy. Myślałem, że nie może boleć mocniej, ale wtedy…
– On mnie zupełnie nie interesuje, Nestor.
Te słowa sprawiły, że oderwałem wzrok od całującej się pary i z nadzieją ulokowałem go w Julii. Widząc, jak mimowolnie patrzy na to, na co ja przed chwilą, gorąc oblał moje policzki i wspiął się aż do uszu, które mnie zaswędziały.
– Nic a nic – dodała.
Powoli powiodła spojrzeniem do moich oczu, ale nie zatrzymała go tam na długo. Bardziej poczułem, niż widziałem na swoich ustach jej wzrok. Pewność, że zaraz pocałuję Julię, rosła we mnie i była to przyjemność sama w sobie. Delektowałem się nią, rozważając następny ruch. Raz nawet przymierzyłem się do zrobienia kroku, ale nie wyszło. Zwlekałem, pławiąc się w wymownej ciszy. Każdą setną sekundy dało się odczuć równie wyraźnie jak obecność pary, której pieszczoty działały tak demoralizująco i pobudzająco, jak film dla dorosłych…
– Dziękuję za ostrzeżenie – wydusiła Julia.
– Proszę… – odpowiedziałem głupio, nie zdążywszy tego przemyśleć. Jeśli dziewczyna próbowała zaflirtować, to spieprzyłem koncertowo. Byłem pewny, że nie pociągnie dyskusji, którą po prostu uciąłem tym swoim durnym „proszę”.
– Jesteś najlepszym przyjacielem pod słońcem. – Julia jednak znalazła jakiś pomysł i dała mi tym samym szansę na zreflektowanie się.
– Ty… – Chciałem rzucić uprzejme kłamstwo, ale weszła mi w słowo.
– I moim jedynym – podkreśliła. – Zastanawiam się, czy w związku z tym… lub pomimo tego, mogłabym zwrócić się do ciebie z każdym… kłopotem?
– Oczywiście – zapewniłem, niepocieszony faktem, że odbiegamy od celu. Byłem naprawdę bliski tego, żeby pieprzyć wszystko, zrobić krok i zamknąć usta Julii w pocałunku. Potrzebowałem jeszcze tylko jakiegoś zapalnika. Wszystko we mnie buzowało w oczekiwaniu na sygnał…
– Nie sądzisz, że byłoby kłopotliwe, gdybym skończyła studia i dalej nie umiała… – urwała, przesuwając spojrzenie na całującą się parę. Szczęka mi opadła. Miałem „to” na wyciągnięcie ręki – zapalnik.
Tak, tak, tak sądzę, Julio!!! To byłoby bardzo, ale to bardzo kłopotliwe. Co więcej! Uważam, że równie kłopotliwe byłoby, gdybyś pozostała dziewicą. Z wielką ochotą wyciągnę cię z obu tych kłopotów!
Krzyk moich myśli zastąpiłem ledwie widocznym skinieniem głowy. Doskonale zdawałem sobie sprawę z czerwieni na moich policzkach. Julia nie różniła się w tym względzie ode mnie, o nie. Rumieniła się tak zniewalająco, że wciąż stałem jak słup soli.
– …się całować – dokończyła.
A to nie było już oczywiste?
– Julio… – udało mi się wydusić, choć nie miałem pojęcia po co.
Kolejny impuls do pocałowania jej po prostu nie mógł być nieefektywną, bezużyteczną i niespełnioną fantazją. Uświadomiłem sobie, że kurczowo zaciskam palce na rancie stołu. Puściłem go, wyprostowałem się. Serce waliło mi dziko i chaotycznie. Z trudem stałem. Mimo to wyciągnąłem rękę, by wsunąć dłoń na kark dziewczyny. Chciałem przyciągnąć ją do siebie, ale się zawahałem. Nie zrobiłem także tego jednego niezbędnego kroku. Ledwie kontaktowałem, walczyłem na granicy utraty przytomności. Zdecydowanie się na pocałowanie Julii wydało mi się nagle łatwiejsze niż dalsze patrzenie sobie w oczy w bezruchu…
– Julio… – wychrypiałem. Wibracje mojego głosu zatańczyły w niewielkiej przestrzeni, jaka dzieliła nasze usta. Nie miałem pojęcia, po co w ogóle się odezwałem. Po co wciąż zwlekałem.
– Nestorze…
Mojej uwadze nie uszło, z jakim trudem odpowiedziała. To mnie zmotywowało, by stanąć na wysokości zadania. Poruszyłem się…
Moje wargi z jeszcze tylko jednym drobnym zawahaniem odnalazły drogę do upragnionego celu i… Ożeż!
Beng!
Meta!
Kurtyna!
Mam to!!!
Nie mogłem uwierzyć…
Stało się! To się naprawdę stało!
Wprawdzie zamarliśmy, ale…
Jezu… Usta Julii były tak aksamitne i miękkie, jak to sobie wyobrażałem milion razy. Z przyjemności moje powieki opadły samoistnie. Jakiś impuls przypomniał mi, że chcę więcej. To, że dziewczyna zupełnie mi się poddała, czekając na dalsze ruchy, było obezwładniająco dobre. Mój męski instynkt nie potrzebował dodatkowej zachęty, żeby pokazać Julii, jak pragnę ją całować. Otuliłem dłonią ciepły policzek dziewczyny i niespiesznie wprosiłem się pomiędzy jej wargi.
Zupełnie niepotrzebnie obawiałem się wcześniej o swoje umiejętności. Doskonale wiedziałem, co chcę robić. Prowadziła mnie intuicja, szczęście i dziko rosnące pożądanie…
Przestałem zastanawiać się nad czymkolwiek. Zapomniałem, gdzie jestem i że czas leci, a raczej płynie. Błogo. Nigdy dotąd nie doświadczyłem niczego równie wspaniałego. Wyczekanego. W ostatniej chwili powstrzymałem jęk rozkoszy. To właśnie on przywrócił mnie do rzeczywistości. Znów przydarzył mi się wypadek. Tym razem nie wchodziło w grę odwrócenie się plecami do wszystkich i ucieczka z tyłu sceny, ale tym razem wcale nie chciałem uciekać. Jeśli o mnie chodziło, mógłbym całować Julię do końca świata i jeszcze trochę. Czy teraz oficjalnie była moją dziewczyną?
2
Julia
O mój Boże…
W tle leciała absolutnie niezwykła piosenka. Nie znałam ani tytułu, ani wykonawcy, mimo to pewne było jedno – to „nasza piosenka” i pojawi się na naszym ślubie.
Zachciało mi się śmiać. Ewidentnie należałam do tych dziewczyn, które niewiele potrzebują, by zacząć planować małżeństwo. Chociaż to, co się teraz działo, nie było byle czym. O nie!
Moje serce próbowało się wydrzeć z klatki piersiowej. Waliło, dudniło, łomotało, pędziło. Całowanie okazało się nieziemsko przyjemne. Usta Nestora były ciepłe, miękkie i takie pewne tego, co wyczyniały, a jego dłonie… Och, jego dłonie też były cudowne. Jedna zaborczo ściskała mój kark, druga czule ujmowała policzek. W brzuchu fruwały mi chyba najprawdziwsze motyle. To one odpowiadały za wyparcie wszelkich wątpliwości z czeluści umysłu; nie pamiętałam już o rewelacji, z którą wyskoczył Hektor, ani o postanowieniu, żeby w związku z tym ostrożnie podchodzić do Nestora; nie miał znaczenia dziwny dialog między Nestorem a Florianem o ich genitaliach, który przypadkiem podsłuchałam; to musiało być jedynie źle brzmiące zdanie wyrwane z kontekstu; zniknęły wszystkie ostrzegawcze lampki. Byłam absolutnie pewna, że chłopak od trzech atlasów nie jest tym, za kogo uważa go jego brat. Ulga z tego powodu walczyła o miejsce z panoszącą się we mnie miłością. Kręciło mi się w głowie, dlatego mocniej chwyciłam biodra Nestora. Apetyt rósł jednak w miarę jedzenia. Szybko zapragnęłam więcej. Przesunęłam palcami wzdłuż jego torsu. Chciałam zbadać nimi każdy centymetr ciała ukochanego, niestety za bardzo drżały mi ręce. Zawiesiłam je więc na jego szyi. Nie zrobiłabym tego, gdybym wiedziała, że przez to czar pryśnie…
Nestor nie tylko brutalnie rozdzielił nasze usta, ale jeszcze raptownie oderwał ode mnie dłonie. Wyprostował się, robiąc krok w tył. Widziałam jego oszołomienie, a także momentalnie wstępującą na policzki i uszy czerwień. Chłopak dyszał. Nie mniej niż ja! Uświadomiłam sobie, że jestem dokładnie w takim samym stanie. Byłam wstrząśnięta. Utkwiłam oczy w Nestorze, który patrzył na mnie z identyczną intensywnością. Oboje zastygliśmy w oczekiwaniu na… nie wiadomo na co. Byliśmy zupełnie nadzy, choć w pełni ubrani. Nestor pierwszy przekuł tę intymną bańkę.
– Julia… – wychrypiał. Kosztowało go to najprawdopodobniej więcej, niż posiadał, bo dłużej nie zniósł mojego spojrzenia. Spuścił wzrok, jego barki zdawały się napięte do granic możliwości, a jabłko Adama jak podjechało do góry, tak nie wróciło do swojej neutralnej pozycji, utknęło. Wyrwałabym sobie serce, gdybym mogła w ten sposób pomóc swojemu nieśmiałemu chłopakowi. Zamiast tego pomyślałam, że muszę coś powiedzieć. Cokolwiek.
– Mówiłam ci już, że jesteś najlepszym przyjacielem pod słońcem? – Uznałam to za wyborny żart. Nestor zrozumiał go dopiero po chwili. Rozluźnił ramiona, grdyka mu opadła, kąciki ust zadrgały. Otworzył oczy. I w ten sposób sprawił, że musiałam pohamować potrzebę, by zamknąć swoje.
– Ty też. – Zagryzł psotnie wargę. Pomyślałam, że wciąż czuję jej smak na języku. Onieśmielona mimowolnie spuściłam wzrok, a gdy z powrotem go uniosłam, zauważyłam, że Nestor patrzył na stolik ze znajomymi, który zasłaniał mi swoim ciałem.
Ciekawe, czy Hektor widział dowód swojej pomyłki.
Obawiałam się, że nie. Znajdowaliśmy się z Nestorem prawie na drugim końcu lokalu.
– Mój brat zrobił mi niespodziankę, jest tutaj. Chcesz go poznać?
– Oczywiście – odparłam, zatajając tym samym, iż już miałam przyjemność zamienić z nim parę słów. W dodatku podobno nie pierwszy raz. Nie mogłam się nadziwić dziurze we własnej pamięci. Zupełnie nie byłam w stanie przypomnieć sobie październikowego spotkania. To tylko umocniło mnie w przekonaniu, by nigdy więcej nie tknąć alkoholu. – W ogóle to wypiłeś przed występem kieliszek wódki! – wytknęłam mu. – Smakował? – Nie mogłam pohamować śmiechu.
– Wcześniej wypiłem jeszcze kilka.
– Ooo … – wydusiłam zszokowana.
Zrobiło mi się trochę przykro na myśl, że Nestor nie pocałował mnie na trzeźwo. Jednocześnie żałowałam, że jego alkoholowa odwaga nie sięgnęła dalej. Ruszyliśmy ramię w ramię, a ja marzyłam, by złapał mnie za dłoń i splótł zaborczo nasze palce. Mogłam sama sięgnąć po to, czego pragnę, ale tego nie zrobiłam. Wyciągnęłam za to rękę do Hektora, jeszcze zanim ktokolwiek się odezwał. Wszyscy stali pod sceną w oczekiwaniu na występ Mirandy i jej rówieśniczki.
– Julka! – przedstawiłam się prędko. Zdezorientowany chłopak powiódł spojrzeniem ode mnie do brata i z powrotem.
– Hektor – bąknął.
I świetnie. Chciałam, żebyśmy puścili w niepamięć naszą bezsensowną pogawędkę. Byłam święcie przekonana, że nie ma ona znaczenia. Kusiło mnie, żeby udowodnić to Hektorowi, ale nie zamierzałam całować na pokaz Nestora. Przynajmniej dopóki nie poczułam zazdrości…
Niejaka Karolina wcisnęła się między nas i zaczęła obrzucać mojego chłopaka od trzech atlasów żarliwymi komplementami.
– Nie mogę uwierzyć. Byłeś fantastyczny! Fenomenalny! Bossski! – piszczała. Wyraźnie zarejestrowałam, jak dotyka jego ramienia.
Odsuń się od mojego chłopaka, bździągwo!
– Dzięki – odparł z zakłopotaniem.
– Ależ proszę… Słuchaj… Moglibyśmy obejrzeć kiedyś jakiś film… – palnęła. Chyba właśnie niebezpiecznie zwęziły mi się źrenice. Jeszcze moment i będę potrafiła wypuszczać z nich śmiercionośny laser.
– Jasne – rzucił Nestor.
ŻE CO?!!!
Niemal się oplułam! Jakie „jasne”?! Co to znaczy „jasne”?! Wyobraziłam sobie, że puchnę z oburzenia jak jakaś dmuchana żaba.
– To może pojutrze? W pierwszy dzień świąt mam wolną chatę – ciągnęła.
– Eee… Zobaczymy…
Jakie KUR… dę „zobaczymy”!? Co to znaczy „zobaczymy”!!!? Patrzeć to możesz na moje usta, przyjacielu!
Byłam wściekła jak osa i dlatego przyjęłam z niemałą ulgą głośną melodię, która wypełniła przestrzeń, ucinając dyskusję. Dodatkową osłodę stanowił dla mnie fakt, że nie stałam na scenie z mikrofonem. Liczyłam na to, że Miranda zupełnie zapomniała, że miałam jej towarzyszyć, i nie zechce zaśpiewać drugi raz. Nieco spanikowałam, kiedy zaraz po występie obrała mnie sobie za cel. Automatycznie odszukałam spojrzeniem Nestora i z zaskoczeniem odkryłam, że odszedł na bok z Florianem. Śmiali się, szepcząc coś konspiracyjnie. Mój wzrok mimowolnie pofrunął do Hektora. Patrzył na mnie, ale przyłapany szybko odwrócił głowę.
– Julka!!! – krzyknęła Miranda, oplatając mnie ramionami w pasie.
– No cześć, gwiazda! Przepięknie zaśpiewałaś – pochwaliłam ją.
– Wybaczam ci, że mnie wystawiłaś. Ale tylko dlatego, że całowałaś się z Nestorem! – chlapnęła. Zawstydzenie dosłownie mnie sparaliżowało, język spuchł, nie wiedziałam, jak zareagować. Kątem oka dostrzegłam zszokowaną minę Karoliny. Miranda tymczasem niczego nie zarejestrowała. Śmiała się, podskakując. Cieszyła się tak bardzo, że wreszcie mnie odmurowało. Jednak nie na tyle, żeby skakać razem z nią. Mimo że było mi niezmiernie miło, iż niemal przyjmowała mnie do swojej rodziny z taką radością, dalej nie wiedziałam, co powiedzieć. Zaśmiałam się perliście i poklepałam ją po plecach. Jednocześnie polubiłam fantazję o Mirandzie jako mojej przyszywanej młodszej siostrze. Ponownie pozwoliłam sobie spojrzeć na zajętego rozmową Nestora, obleciałam wzrokiem także Floriana, potem Hektora, na koniec zupełnie niechcący natrafiłam na Karolinę. Czy ta mała gnida próbowała wbijać we mnie niewidzialne sztylety?
Wkrótce usiedliśmy całą ekipą do stołu. Po lewej miałam Mirandę, a po prawej Nestora. Na wprost z kolei miejsca zajęli Florian z Klaudią. Już po chwili odniosłam wrażenie, że dziewczyna jest zakochana, ale bez wzajemności.
To tylko twoja podświadomość doszukuje się znaków, Julka.
Kazałam sobie zachować rozsądek, a wówczas uznałam, że wcześniejsze spostrzeżenie może być mylne. Florian może nie patrzył na ukochaną z serduszkami w oczach, ale trzymał jej dłoń. Nie potrzeba więcej dowodów na jego miłość. Koniec kropka.
Byłam tak pochłonięta analizowaniem tego, że się nie zorientowałam, kiedy dokładnie Karolina zrobiła się dla mnie wredna. To rzuciła jakąś uwagę o moich niepomalowanych paznokciach, to czepiła się, że coś długo sączę jedną szklankę wody, to zapytała, co myślę o Trójmieście, choć wiedziała, że nie miałam przyjemności być w nim wcześniej. Puszczałam mimo uszu jej docinki. Były na tyle subtelne, że nikt ich nie dostrzegał i sama już nie wiedziałam, czy to nie ja jestem uprzedzona i nie wmawiam sobie czegoś, co nie istnieje.
– Ej, ludki, a widzimy się w pierwszy dzień świąt? – pytanie Agaty wyrwało mnie z zamyślenia, bo skierowała je do Nestora, a zatem chodziło także o moje plany.
– A to Karolina nie robi domówki? – Nestor obrzucił zdezorientowanym spojrzeniem Karolinę. – Czy tam seans? Wspominałaś coś wcześniej. Sorry, nie zapamiętałem dokładnie…
Oooch, Nestorze, mój słodki… Chyba nie ogarnąłeś, że koleżanka zapraszała na film wyłącznie ciebie. Bez osób towarzyszących.
– Eee… – Karolina się zmieszała.
– Domówka? Masz wolną chatę? – podłapał Drako.
– No to jeszcze nie jest na sto procent pewne, ale… Możliwe. Matka chce jechać do swojego nowego gacha i choćby nie wiem co, nie namówi mnie do tego samego. Przeszło mi przez myśl, że moglibyśmy coś obejrzeć. Nie chcę mieć syfu na chacie, więc domówka odpada. Albo w sumie… Możemy zrobić imprezę. Ale niepijący nie mają wstępu. – Wyraźnie zaznaczyła, że nie jestem mile widziana, a jednak w taki sposób, że każdy odebrał to inaczej…
– Łeee… – prychnęła Miranda.
– Ale jesteś… – oburzyła się druga młodsza dziewczynka.
– Dobra, zmiana tematu. Obgadamy imprezę, jak młodzież pójdzie spać – zarządził Hektor. Jednocześnie potarmosił obrażonej siostrze włosy, drażniąc ją tym jeszcze bardziej.
– Spadówa! – Miranda dała bratu po łapach, a po chwili piszczała i śmiała się w jego uścisku, aż miło było patrzeć. Każdy cieszył się ich widokiem. Jednak nie każdy… Zamyślona Karolina łypała na mnie nieprzychylnym wzrokiem z taką miną, że jeśli do tej pory nie byłam pewna, czy dziewczyna ma do mnie jakiś problem, to się właśnie zmieniło. Chciałam się nie przejmować, ale łatwiej pomyśleć, niż zrobić. Laska z premedytacją wtrącała jakieś anegdoty, które miały na celu dać mi do zrozumienia, że zna Nestora lepiej niż ja. A raczej tylko dłużej, bo ich częste grupowe spotkania w Karagielni, wycieczki w góry czy wypady do kina nie świadczyły wcale o jakości relacji. Przymierzałam się, żeby przysunąć swoje krzesło nieco bliżej chłopaka i wtulić w jego bok, ale Karolina znów się odezwała.
– A pamiętasz, jak na studniówce pani Majka skonfiskowała nam flaszkę, a potem chodziła slalomem? To była komedia…
– Hm? – Nestor skrzywił się, jakby nie zrozumiał.
– Takim byłeś łobuzem? Wódka na studniówce? – szepnęłam mu do ucha. Przy okazji nie odsunęłam się, tylko oparłam głowę o jego ramię. Nie uszło mojej uwadze, jak się napięło…
– Nie piłem i nie zamierzałem – odpowiedział cicho. – Jesteś zmęczona? Chcesz wracać?
– Nie możecie wracać! Zaraz gramy w kręgle! – oburzyła się Miranda.
– Spokojnie, śliczna. Nie możemy się doczekać, aż nas ograsz – zapewniłam. Trochę zgodnie z prawdą, a trochę nie, ponieważ ta cała Karolina wciąż podbijała do mojego chłopaka, a on nadużywał mojej cierpliwości. Po pierwsze, odpowiadał na jej dziwne teksty, a po drugie, widziałam, jak porozumiewa się z Florianem wyłącznie za pomocą przeciągłych spojrzeń. To z kolei sprawiało, że czułam się jak kretynka w oczach Hektora. Ten musiał mieć mnie za idiotkę, która mimo znaków lgnęła do nieosiągalnego mężczyzny. Byłam zmęczona…
Kiedy jednak w końcu ruszyliśmy do odpowiedniej strefy, przystanęłam z wrażenia. Nestor zorientował się już po dwóch krokach, że mnie zgubił – tę samą, którą od momentu pocałunku traktował jak powietrze.
– Coś się stało? – zapytał.
Redakcja: Beata Kostrzewska/www.grafikaslowa.pl
Korekta: D.B. Foryś/www.dbforys.pl
Skład, przygotowanie do druku i e-booki: D.B. Foryś/www.dbforys.pl
Projekt okładki: Justyna Sieprawska/justynaes.portfoliobox.net
Ilustracja na okładce, rysunek Julii w treści: Ida Chańko/www.instagram/sernik_o_polnocy
Elementy graficzne w treści: www.magnific.com
Druk i oprawa: Opolgraf S.A.
Copyright © Magdalena Winnicka
Copyright © Rs-cars Mariusz Nowak/Natios
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wydawnictwo Natios
www.natios.com.pl
Wydanie I
Wrocław 2026
ISBN 978-83-976516-7-8
