Zagubiony wątek. Historia starożytności oraz kobiet, które ją tworzyły - Daisy Dunn - ebook

Zagubiony wątek. Historia starożytności oraz kobiet, które ją tworzyły ebook

Dunn Daisy

0,0
59,90 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Najlepsza książka historyczna roku – BBC History

Jedna z najlepszych książek roku 2024 – The New Yorker

Jedna z 10 najlepszych książek historycznych 2024 roku– Smithsonian

Jedna z 20 najlepszych książek 2024 roku – The Independent

BRAKUJĄCA CZĘŚĆ OPOWIEŚCI O STAROŻYTNOŚCI

W cieniu wielkich mężczyzn, takich jak Homer, Cezar, Antoniusz czy Kserkses, rozgrywały się historie rzadko zapisywane w kronikach. Wśród bitew, intryg i politycznych manewrów pojawiały się kobiety, które swoją odwagą i pomysłowością potrafiły zmieniać bieg wydarzeń.

W książce spotykamy m.in. Enheduannę, kapłankę i autorkę najstarszych tekstów podpisanych imieniem; słynną poetkę Telesillę która w obliczu zagrożenia poprowadziła obronę Argos; Artemizję, dowódczynię floty Kserksesa; Lokustę, specjalistkę od trucizn, będącą na usługach cesarzy Klaudiusza i Nerona; oraz Fulwię, wpływową uczestniczkę polityki późnej Republiki Rzymskiej, która wywołała bunt przeciwko Oktawianowi.

Dunn prowadzi czytelnika przez niepełne i sprzeczne przekazy, proponując spojrzenie na starożytność, które poszerza tradycyjną narrację znaną z klasycznych dzieł historyków i kronikarzy.

Prawdziwa perełka. Dzięki pełnej wdzięku i żywej narracji kobiety świata starożytnego odzyskują należne im miejsce w opowieści o antyku. Lektura tej książki była czystą przyjemnością

Peter Frankopan, autor Jedwabnych szlaków

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 833

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału: The Missing Thread. A New History of the Ancient World Through the Women Who Shaped It

Opieka redakcyjna: PIOTR TOMZA

Konsultacja merytoryczna: dr hab. MATYLDA AMAT-OBRYK

Redakcja: JOANNA ZABOROWSKA

Korekta: ANNA DOBOSZ, AGNIESZKA STĘPLEWSKA, ANETA TKACZYK

Projekt okładki i stron tytułowych: ROBERT KLEEMANN

Opracowanie typograficzne: ANNA PAPIERNIK

Opracowanie map, tablic genealogicznych i wkładki z ilustracjami (na podstawie oryginału): KAMIL GORLICKI

Redaktor techniczny: ROBERT GĘBUŚ

© Daisy Dunn 2024 © Copyright for the Polish translation by Joanna Sugiero © Copyright for this edition by Wydawnictwo Literackie, 2026

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-09329-0

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl e-mail: [email protected] tel. (+48 12) 619 27 70

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawca zakazuje eksploatacji tekstów i danych (TDM), szkolenia technologii lub systemów sztucznej inteligencji w odniesieniu do wszelkich materiałów znajdujących się w niniejszej publikacji, w całości i w częściach, niezależnie od formy jej udostępnienia (art. 26 [3] ust. 1 i 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych [tj. Dz.U. z 2025 r. poz. 24 z późn. zm.]).

Aliciae sorori,

optimae feminarum

Wstęp

Kobiety zostały wymyślone po to, żeby utrudnić mężczyznom życie. Wielu mężczyzn od dawna doskonale zdawało sobie z tego sprawę, ale i tak pocieszające było dla nich usłyszeć te słowa od kogoś, kto miał do czynienia z muzami, znał bogów i wiedział naprawdę wszystko. Hezjod był rolnikiem w Beocji w środkowej Grecji, gdzie wznosiła się góra Helikon zamieszkiwana przez muzy. Spotkał je w okolicznościach, w jakich zwykle śmiertelnicy spotykali bóstwa, i stał się poetą. Jego słowa były równie złote jak ziarna, które siał, i ostre jak kosa, którą ścinał zboże.

„Nie daj się wziąć kobiecie: ta strój tylko lubi;/ Póki smaczny jej chleb twój, zęby do cię szczerzy./ Zaufał zbójnikowi, kto kobiecie wierzy” – ostrzegał1. Kobiety umiały tylko zaprzęgać woły do orania pola, rodzić dzieci i objadać się, zamiast robić zapasy. We wszystkim innym były więcej niż beznadziejne. Wina nie leżała całkowicie po ich stronie; biedulki po prostu płaciły cenę za pochodzenie od istoty, którą Hezjod opisał po grecku jako kalon kakon, czyli piękne zło.

Pierwszą kobietą – owym pięknym złem – była Pandora. Zeus, król bogów, nakazał boskiemu rzemieślnikowi Hefajstosowi, aby stworzył ją z ziemi i wody i dał jej twarz bogini. Atena nauczyła ją tkactwa i ubrała w srebrno-złote szaty i pas2. Hory zrobiły Pandorze koronę z kwiatów, Charyty zawiesiły jej złotą ozdobę na szyi, Afrodyta wypełniła ją pożądaniem seksualnym, a Hermes obdarzył umysłem podstępnego psa. Każdy z nieśmiertelnych coś jej przekazał – Pandora została „przez wszystek Olimp obdarowaną”, ale przede wszystkim była dziełem Zeusa.

Miała być karą dla mężczyzn, nieszczęsnym pionkiem w grze między królem bogów a jednym z tytanów, Prometeuszem. Zeus poczuł się urażony, gdy Prometeusz go oszukał, składając mu w ofierze kości owinięte w tłuszcz zamiast idealnego kawałka mięsa. W ferworze kłótni Prometeusz ukradł bogom ogień i dał go ludziom, żeby zapewnić im ochronę. Jego czyn był początkiem końca Złotego Wieku, rajskiej epoki, w której mężczyźni (bo istnieli tylko mężczyźni) żyli z uprawy ziemi, nie wiedząc, co to praca, choroba ani potrzeba czy nawet chęć podróżowania za morze. Dar ognia sprawił, że mogli zacząć budować statki, gotować i prowadzić wiarołomne życie. Wtedy Zeus zesłał na ziemię Pandorę. Od niej – i od puszki, którą ze sobą zabrała – zaczęły się wszystkie problemy ludzkości.

Istnieje kilka wersji tego mitu (niektóre mówią, że to Prometeusz, a nie bogowie, wyrzeźbił i ożywił glinę, z której powstał człowiek), ale podstawowa koncepcja stworzona przez Hezjoda w VII wieku p.n.e. z czasem skutecznie się utrwaliła. Kobieta była dziełem wyobraźni mężczyzny, który swoimi palcami nadał jej kształt i skazał ją na los kozła ofiarnego odpowiedzialnego za jego nieszczęścia. Przybierała ona wiele różnych postaci. Semonides z Amorgos, poeta żyjący w tym samym czasie co Hezjod, wyróżnił kobiety świnie, które nie sprzątały swoich domów ani nie myły ciał, lecz całymi dniami tylko się obżerały; kobiety lisy, których uwagi nic nie umknęło; kobiety osły, które oddawały się każdemu; nieposłuszne kobiety psy; porywcze kobiety morza; zachłanne kobiety ziemie; złodziejskie kobiety łasice; leniwe kobiety konie; brzydkie kobiety małpy; oraz kobiety pszczoły, pracowite i bystre – jedyne pożyteczne, jakie istniały. Pandora, podobnie jak jej chrześcijańska odpowiedniczka Ewa, stanowiła w umysłach mężczyzn surową esencję kobiecości. Kobiety tkały tak, jak ona tkała, oszukiwały tak, jak ona oszukiwała, a jeśli sprawiały wrażenie lubieżnych – co mogło dotyczyć każdej, która czerpała przyjemność w łożu – to kochały tak, jak ona kochała.

Dopiero w okresie bizantyjskim bardziej oświeceni pisarze uświadomili sobie, że Pandora była kimś więcej niż ohydnym objet d’art. Reprezentowała wszystko to, co stało się możliwe po tym, jak Prometeusz sprytnie ukrył ogień wewnątrz łodygi kopru włoskiego i podarował go śmiertelnikom. Była kreatywnym potencjałem, obiektem sztuki i jej alegorią w jednym.

Transformacja Pandory zaczęła się na długo, zanim mężczyźni zaczęli być jej świadomi. W okresie starożytności kobiety angażowały się w akty tworzenia, pisania, politykowania i inżynierii, czego wielu mężczyzn w ogóle nie zauważyło. Pisarze chętnie wyobrażali sobie mitologiczne kobiety zmieniające swoje codzienne obowiązki w kreatywne formy wyrażania siebie. W Odysei Homera, która powstała tuż przed czasami Hezjoda, Penelopa każdej nocy sprytnie wyjmuje nici z tkanego za dnia całunu, żeby uniknąć zamążpójścia za chciwego zalotnika. W Przemianach Owidiusza Filomela wplata w gobelin historię swojego zgwałcenia, po tym jak po odcięciu języka traci zdolność mowy. Wielu mężczyznom nawet przez myśl nie przechodziło, że w realnym świecie kobieta też jest w stanie wymyślić coś tak niezwykłego. I na takich właśnie kobietach skupia się ta książka.

„Jednym konnica bardziej się podoba/ na czarnej ziemi, innym znów piechota,/ jeszcze innym okręty. Dla mnie piękno –/ to, co kochamy”3. Z poetyckiego głosu Safony bije wielka pewność siebie. Czytając jej słowa, możemy poczuć się tak, jakbyśmy weszli w przestrzeń pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy są w trakcie czegoś, być może kłótni albo pożegnania, zanim jedno z nich wyruszy w podróż, z której może nigdy nie powrócić. Atmosfera między nimi jeszcze się nie oczyściła, ale w jakiś sposób Safona potrafi ją zagarnąć i przenieść w inne, jeszcze bardziej intymne miejsce, żeby zbadać ją w sposób, który okazuje się całkowitym przeciwieństwem obiektywnego podejścia. Nawet – a zwłaszcza – gdy ona sama jest jedną z tych dwóch osób i ma pełne prawo twierdzić, że to ją zraniono.

Safona była wielką poetką piszącą o tęsknocie i pełnym zazdrości pożądaniu. Urodziła się na wyspie Lesbos mniej więcej osiemdziesiąt lat po Hezjodzie i zrobiła dla poezji miłosnej to, co Homer uczynił dla epiki. Ludzie nazywali ją dziesiątą muzą, bo jej wersy brzmiały tak, jakby zostały zesłane na ziemię z boskiego szczytu Helikonu4. Wieczną sławę zapewniły jej hymny pisane z okazji ślubów (pieśni weselne) i turniejów poetyckich, a także bardziej intymne, romantyczne wiersze adresowane do innych kobiet. „Tak daleko, jak sięga pamięć – napisał pewien geograf około sześciuset lat po jej śmierci – nie znam żadnej innej kobiety, która mogłaby się z nią równać w sztuce poezji”5.

Możliwe, że Safona rzeczywiście była jedną z najlepszych w swojej dziedzinie, ale trudno jest dokonać sprawiedliwej oceny, ponieważ w I wieku n.e. większość utworów współczesnych jej poetów i poetek była już zniszczona lub zaginęła. Następne stulecia okazały się jeszcze bardziej nieprzychylne dla wytworów pracy kobiet. Chociaż znane są nam imiona wielu artystek i pisarek, tylko po nielicznych zdołało się cokolwiek zachować6. Na flakoniku etruskich perfum wykonanych w Italii za życia Safony widnieje tekst przypominający wiersz miłosny, napisany przez Asi Akarai, o której nic więcej nie wiemy. Na Peloponezie w III wieku p.n.e. kobieta o imieniu Anyte komponowała chwytające za serce epitafia i epigramaty o zwierzętach i sztuce, z których zachowało się ponad dwadzieścia. Przetłumaczyłam niektóre z nich i zamieściłam je – a także fragmenty tekstów innych kobiet – na początku każdego rozdziału tej książki. Erinna z Telos, utalentowana poetka żyjąca w IV wieku p.n.e., napisała niesamowicie piękny poemat dla nieżyjącej przyjaciółki z dzieciństwa, Baukis. Prawdopodobnie była to jedyna praca, jaką Erinna udostępniła szerszej publiczności, zanim zmarła przedwcześnie w wieku dziewiętnastu lat. W podniosłych heksametrach wspominała, jak razem z Baukis udawały kiedyś, że są żółwiami, i krzątały się przy swoich lalkach niczym troskliwe matki. Erinna zauważyła, że obsesja Baukis na punkcie nowej miłości i późniejsze małżeństwo przesłoniły jej wspomnienia z dzieciństwa. Hołd Erinny jest znany pod tytułem Wrzeciono, ponieważ zawiera fragmenty poświęcone tkactwu, przeplatane obrazami mitologicznych Mojr kręcących wrzecionem i decydujących o kształcie i długości życia śmiertelników. Tkactwo, będące rzemiosłem Pandory, nie tylko stanowiło główne zajęcie większości kobiet w okresie starożytności, ale też codziennie przypominało o zbliżającej się śmierci.

Sztuka tkania czyniła ze wszystkich kobiet artystki, ale nie wszystkim to wystarczało. Żyjący w I wieku n.e. wielki encyklopedysta Pliniusz Starszy przypisał Korze z Koryntu odkrycie sztuki portretu po tym, jak odrysowała cień twarzy kochanka na ścianie i poprosiła ojca o ulepienie jej konturu z gliny. Pliniusz znał jeszcze sześć innych profesjonalnych artystek – Timaretę, Eirene, Kalipso, Aristarete, Iaię i Olimpias – lecz żadna z ich prac nie zdołała się zachować. O innych rodzajach dzieł stworzonych przez kobiety wspominano w zapiskach tylko sporadycznie. Interesującym wyjątkiem była File z Priene w greckiej Jonii, która w połowie I wieku p.n.e. została nie tylko urzędniczką w swoim mieście, ale też pierwszą znaną kobietą, która na własny koszt zleciła zbudowanie zbiornika wodnego i akweduktu.

Nie możemy ograniczać znaczenia pracy starożytnych kobiet do wkładu kilku niezwykłych jednostek. Wszystkie kobiety przyczyniły się do zbudowania starożytności, jaką dziś znamy. One stworzyły historię. Jedynym właściwym podejściem wydaje się myślenie o nich w kategorii zbiorowej, zważywszy na to, jak wiele z nich nie miało żadnej możliwości pozostawienia po sobie jakiegokolwiek śladu. Miliony kobiet, które zmarły przy porodzie, po prostu zniknęły – nie wyryto nawet ich imion w kamieniu. Jak powiedział Perykles w V wieku p.n.e.: „Wielka jest chwała kobiet, o których najmniej się mówi, czy to z dobrych, czy złych pobudek”. Tą trajektorią wędrowały losy większości kobiet, przez co zagubiły się one w odmętach historii. Nawet te, które zostały udokumentowane w źródłach literackich i historycznych, często były przyćmiewane i umyślnie prezentowane w niewłaściwy sposób. Nader często przedstawiano je jako te, które w życie mężczyzn wprowadzały zamęt – złe Pandory, les femmes à chercher. Dobre kobiety były zdefiniowane w łacinie za pomocą słów, które raczej nie potrzebują tłumaczenia: modestia, pudicitia, castitas, pietas. Owe cechy raczej nie wywołują ekscytacji u współczesnych kobiet, ale gdybyśmy skupili się wyłącznie na buntowniczkach, moglibyśmy przeoczyć niektóre z najbardziej fascynujących postaci w historii. Pewne kobiety osiągnęły bowiem nieśmiertelność właśnie dzięki temu, że zdołały spełnić te oczekiwania. Dlatego też stwierdzenie: „nie zachowywała się jak kobieta” mogło być zarówno największym komplementem, jak i najcięższą zniewagą.

Historycy starożytności stawiali dokonania mężczyzn ponad pracę na krosnach wykonywaną przez ich żony i córki, a większość współczesnych historyków podąża ich śladem. Na regałach mojej biblioteczki można znaleźć wiele książek opowiadających o starożytnym świecie, a wszystkie, które są „epickie”, „imponujące”, „przełomowe” i „niezwykłe”, mają zawsze – powiedzmy to sobie wprost – męskich bohaterów. „Historia” starożytności opowiada o przywódcach, zdobywcach i królach z imponującymi brodami i insygniami władzy, które nakreślały wyraźną granicę pomiędzy nimi a resztą społeczeństwa. Moglibyśmy postąpić wbrew temu trendowi i napisać rozdziały na temat Kleopatry, Boudiki i być może pięciu innych mniej znanych kobiet, ale efekt, który byśmy uzyskali, w żadnym razie nie stanowiłby kompletnej historii.

Ja postawiłam sobie za cel napisanie książki, która obroni się jako nowa historia starożytnego świata i będzie podkreślać w nim rolę kobiet. To nie jest książka o kobietach, lecz historia starożytności napisana przez pryzmat kobiet w takim stopniu, w jakim było to możliwe. Chciałam wysunąć kobiety na pierwszy plan, przy czym wcale nie zamierzam zaprzeczać rzeczywistości, sugerując, że to nie mężczyźni zazwyczaj rządzili i podejmowali kluczowe decyzje. Gdyby całkowicie usunąć Ptolemeusza i Cezara, Peryklesa i Aleksandra, Kserksesa i Jubę, skończylibyśmy na oraniu spartańskiego pola. Wystarczy jednak lekko przesunąć te postacie, aby na scenę dotarło światło, które ukaże kobiety kryjące się w ich cieniu.

Wiele z tych kobiet jest cieniem. Pamięć o nich zachowała się w formie niewięcej niż kilku zdań lub napisów wyrytych na kawałku marmuru. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie warto pisać o tych, o których wiemy tak niewiele, ale ja zawsze byłam zdania, że nie powinno się skazywać ludzi na zapomnienie tylko dlatego, że kiedyś inni postrzegali ich jako niewiele znaczących. Niektóre postacie z historii zawdzięczają swoje sukcesy losowi, ale w wypadku wielu innych był to efekt świadomego działania. Zniknięcie tak wielu kobiet nie jest zbiegiem okoliczności. Mężczyźni, autorzy większości źródeł, z których do dziś korzystamy, po prostu pominęli je w narracji jako nieistotne.

Istnieje pewna grupa kobiet, które możemy wydobyć z zapomnienia i nadać im fizyczną postać. Dotyczy to szczególnie starożytnego Rzymu, gdzie nawet najdrobniejsze napomknienie o czyjejś zuchwałości poruszało pióra uznanych pisarzy. O wielu innych kobietach zachowały się tylko krótkie, niejasne wzmianki. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie nadać im już cielesnej postaci, wciąż możemy uznać ich istnienie i opowiedzieć historię świata, który pomogły stworzyć. Z każdym rozdziałem i z każdym stuleciem zbiór źródeł się powiększa, dzięki czemu możemy się przybliżyć do tego celu choćby o centymetr.

Podczas zbierania materiałów do książki musiałam wrócić do greckich i łacińskich tekstów, które studiowałam przez całe życie, i przeczytać je na nowo. W trakcie tego procesu utwierdziłam się w przekonaniu, że aby coś znaleźć, musimy tego szukać, a nie czekać, aż samo pojawi się w naszym życiu. Bez względu na to, jak dobrze – we własnej opinii – zna się dany wiersz albo dzieło sztuki, zawsze można na nie spojrzeć z innej perspektywy.

Aktywne poszukiwanie kobiet w źródłach literackich i archeologicznych doprowadziło mnie do odkrycia materiałów, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Większość z nas kojarzy na przykład Marka Antoniusza, skazanego na zgubę kochanka Kleopatry, ale mało kto pamięta jego żonę Fulwię. Historycy starożytności opowiadają o tej niesamowicie odważnej kobiecie, która walczyła w imieniu Antoniusza w tym samym czasie, gdy on romansował na wschodzie. Miałam dość sceptyczne podejście do tych informacji, dopóki nie dowiedziałam się, że w miejscu, gdzie przeprowadzono oblężenie, wydobyto ołowiane pociski, na których znajdowały się wzmianki o Fulwii. Były to rozmaite zniewagi. Na jednym z pocisków widniał napis: „Celuję w łechtaczkę Fulwii”.

Skomplikowane relacje kobiet i mężczyzn stanowią nieodłączną część tej historii. Według mnie Antoniusz był niegodnym mężem Fulwii, a później również swojej drugiej żony, Oktawii. Wielokrotnie uderzało mnie złe traktowanie żon przez ich mężów, ojców, opiekunów i polityków, a także odwaga, z jaką te kobiety wytyczały własne ścieżki. Może i prawdą jest, że za każdym wielkim mężczyzną stoi wielka kobieta, ale często jest też tak, że przed każdą wielką kobietą stoi mężczyzna, który uważa, że to on jest wielki. Wiem, że jest to śmiałe i subiektywne stwierdzenie, lecz źródła jednoznacznie to potwierdzają.

Niniejsza książka, będąca zwieńczeniem badań, które przeprowadziłam w ciągu ostatnich piętnastu lat, w naturalny sposób odzwierciedla moją specjalizację filolożki klasycznej, czyli osoby zgłębiającej historię świata starożytnych Grecji i Rzymu. Jednocześnie jest to historia globalna, przechodząca od minojskiej Krety do Grecji mykeńskiej, od Lesbos do Anatolii (dzisiejszej Turcji), od imperium perskiego w starożytnym Iranie do dworu królewskiego Macedonii, od Dydony i jej Kartaginy w Afryce do Egiptu Kleopatry, który następnie rozciągnął się na rozrastające się Cesarstwo Rzymskie. Obejmuje ona okres prawie trzech tysięcy lat, aż do upadku dynastii julijsko-klaudyjskiej będącego punktem zwrotnym historii starożytnej i początkiem mojej poprzedniej książki poświęconej dwóm Pliniuszom. Piszę z nową świadomością tego, jak delikatne, a jednocześnie pokrzepiające mogą być słowa kobiety.

Rozdział I

O piersiach i bykach

Dzieci owiązały cię, koziołku, czerwonymi lejcami,

w twój pysk kudłaty wetknęły wędzidło

i pędząc wokół jakiejś kapliczki (bo to mają być wyścigi konne)

uczą cię, abyś niósł je łagodnie, posłuszny ich zabawie.

ANITE, Antologia palatyńska, księga VI, 312,III wiek p.n.e., przeł. Zygmunt Kubiak

W dziewięciowiecznym Konstantynopolu uczony, bibliofil, a niedługo również święty, o imieniu Focjusz wertuje swoje dokumenty. Nadzieja na odzyskanie czegokolwiek z wątłego kompendium opinii, ciekawostek i przemyśleń innych osób z dnia na dzień słabnie, ale nagle jego wzrok przykuwa kilka wersów. Notatka zapisana na kawałku papirusu ze starożytnego Egiptu zawiera zdumiewającą sugestię, że Homer skopiował swoje eposy od kobiety1.

Nazywała się Fantazja i przechowywała swoje książki o wojnie trojańskiej i przygodach Odyseusza w świątyni w Memfis na południe od Kairu, gdzie miał je odkryć Homer. Przyszły poeta był pod takim wrażeniem tego, co przeczytał, że poprosił ponoć świątynnego skrybę o zrobienie mu kopii, którą następnie wykorzystał do ułożenia własnych dzieł, Iliady i Odysei. Możliwe, że mężczyzna uznawany za autora pierwszych utworów literackich w kulturze zachodniej był geniuszem, ale najwyraźniej był też plagiatorem i złodziejem, który przypisał sobie własność intelektualną pewnej kobiety.

Kilkaset lat po tym, jak Święty Focjusz odkrył tę interesującą hipotezę, Eustacjusz, arcybiskup greckiej Tessaloniki, natyka się na inne odwołanie do Fantazji. Tajemniczy historyk Naukrates, czyli jego źródło, przedstawiał ją jako poetkę z Memfis, a Homera nazywał uczniem albo egipskim poetą. Podobno Fantazja złożyła swoje ukończone dzieło w świątyni Hefajstosa.

Około siedmiuset lat później powieściopisarz Samuel Butler podczas rejsu z Dover do Calais nawiązuje rozmowę z innym pasażerem, który niedawno przeczytał o tym niesamowitym odkryciu arcybiskupa. Kiedy dżentelmen wyjawia mu „prawdę” na temat pochodzenia eposów Homera, zasiewa w umyśle Butlera ziarno wątpliwości, które z czasem zacznie kiełkować. Niemożliwością wydaje się, żeby kobieta mogła stworzyć Iliadę wraz ze wszystkimi opisami sztuki wojennej, ale Odyseja od zawsze wydawała się Butlerowi eposem bardziej „domowym”, utworem o kobietach i boginiach, naszpikowanym błędami, których mężczyzna nigdy by nie popełnił. Żaden nie byłby tak bezmyślny, żeby dać łodzi ster na obu końcach! Żaden nie byłby tak ograniczony, by zasugerować, że rosnące drzewo można pociąć na suche drewno! W 1897 roku Butler publikuje książkę o prześmiewczym i pouczającym tytule The Authoress of the Odyssey: Where and when she wrote, who she was, the use she made of the Iliad, and how the poem grew under her hands (Autorka Odysei: gdzie i kiedy ją napisała, kim była, jak wykorzystała Iliadę i jak ten poemat wyszedł spod jej pióra).

Kilka dekad później Robert Graves, autor książki Ja, Klaudiusz, czyta książkę Butlera i znajduje w niej odzwierciedlenie własnych przemyśleń na temat Odysei. Butler zasugerował, że Fantazja to pseudonim Nauzykai, która była księżniczką Scherii, magicznej wyspy porośniętej wiecznie owocującymi drzewami, i która udzieliła pomocy Odyseuszowi. Mówiąc słowami Butlera, Nauzykaa była „energiczną, nieustępliwą dziewczyną, przyzwyczajoną do tego, że żyje po swojemu”, a mieszkała w Trapani na zachodnim wybrzeżu Sycylii2. Teraz Graves wyobraża sobie Nauzykaę, młodą kobietę, „ani wysoką, ani specjalnie piękną”, jako prawdziwego barda3.

„O Muzy – modli się Nauzykaa w Córce Homera, powieści Gravesa z 1955 roku – wstąpcie do serca waszej służki, Nauzykai, i nauczcie ją układać zręczne heksametry!” Jej modlitwy zostają wysłuchane. W ciągu kolejnych lat tworzy epos, który zapisuje na egipskim papirusie i przekazuje poecie, aby śpiewał go na greckich dworach. „Iliada, którą podziwiam, została wymyślona przez mężczyznę dla mężczyzn. Odyseja natomiast zostanie skomponowana przez kobietę dla kobiet”, obiecuje. Zdaniem Gravesa w taki właśnie sposób narodziła się Odyseja.

Z tymi teoriami, stworzonymi przez mężczyzn, wiąże się jednak pewien problem. Fantazja była... no cóż, fantazją. Najwcześniejsze wzmianki o niej można znaleźć w tekstach żyjącego w II wieku n.e. gramatyka z Aleksandrii, Ptolomeusza Chennosa („Przepiórki”). Mimo że obracał się w towarzystwie poważnych uczonych, Przepiórka był typem żartownisia i uwielbiał absurdy. Lubił podpierać prezentowane przez siebie rzekome fakty fałszywymi cytatami; twierdził również, że Homera zainspirowała pewna „Helena”. Prawda sama rzucała się w oczy: fantasia to greckie słowo oznaczające „popis”, „pozór” czy też „fikcyjne wyobrażenie”.

Możliwe, że Fantazja to jedna z najtrwalszych mistyfikacji w historii literatury. Przepiórka wraz ze swoimi zwolennikami, wychwalając ją jako pomysłodawczynię opowieści Homera, zamydlił oczy niektórym z najbardziej wykształconych czytelników w historii.

Niewielu mężczyzn żyjących w XIX i na początku XX wieku przyznałoby, że kobieta jest zdolna napisać jeden z największych utworów poetyckich w historii, dlatego Samuel Butler, Robert Graves i im podobni zasługują na słowa uznania ze względu na swoje wolnomyślicielstwo. Dzięki ich staraniom możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy o naturze poezji Homera i świecie, o którym opowiada. Akcja obu eposów toczy się około czterystu lat przed ich skompletowaniem. Analizowanie wojny trojańskiej z uprzywilejowanej pozycji końca VIII albo początku VII wieku p.n.e. można porównać do patrzenia na hiszpańską Wielką Armadę z perspektywy współczesności. A gdy uświadomimy sobie, że eposy celowo przywołują wspomnienie o późnej epoce brązu – czasach, gdy kobiety nie tylko pracowały, lecz również miały znaczącą pozycję w swoich społecznościach – to nagle wydaje się mniej zaskakujące, że legenda o Fantazji utrzymywała się tak długo.

Historia Fantazji ma nam przypominać, że aby zrozumieć sytuację kobiet w starożytności, musimy cofnąć się głębiej w przeszłość, do okresu sprzed narodzin Homera i początków literatury, a dokładnie do wczesnogreckiej kultury mykeńskiej (jej szczyt rozwoju przypadł na czasy legendarnego Odyseusza), i jeszcze dalej, do ludzi, od których Mykeńczycy się uczyli: do zamieszkujących Kretę epoki brązu Minojczyków – ludu, który czcił kobiety. I to właśnie od Minojczyków musi się zacząć nasza historia.

Kreta zawsze była wyspą byków. Nawet jej kształt nieco przypomina to zwierzę, którego naprężone, długie ciało rozciąga się na południowym krańcu Morza Egejskiego, a kulminację stanowi para wyraźnie wyróżniających się rogów na północno-zachodnim krańcu. W czasach starożytnych prowadzono spory na temat dokładnego obszaru lądowego ojczyzny legendarnego króla Minosa, królowej Pazyfae i półczłowieka, półbyka Minotaura oraz tego, czy w obliczeniach tych należy uwzględnić cyple i przylądki, czy tylko tors od klatki piersiowej do zadu4. Jeden z geografów stwierdził, że obszar ten ma ponad 2300 stadiów1* długości i obwód o długości 5000 stadiów. To za dużo, załamywał ręce inny, który uważał, że kluczowa jest precyzja: według niego obwód wynosił najwyżej 4100 stadiów. Nie, nie, nie, wyspa jest długa na 2000 stadiów, postulował ktoś jeszcze. Nie udało się osiągnąć konsensusu.

Rozmiary Krety (jak obliczono później, jest to 260 kilometrów długości – czyli około 1400 stadiów – na 60 kilometrów w najszerszym miejscu) były istotną kwestią, ponieważ wyspa znajdowała się w bliskim sąsiedztwie nie jednego kontynentu, jak w wypadku wielu mniejszych wysp, lecz aż trzech. Wystarczyło podróżować drogą morską przez dwie doby, aby z południowego wybrzeża dotrzeć do Cyreny w Libii, a dwukrotnie dłuższa podróż z północno-wschodniego krańca wyspy umożliwiała dopłynięcie do Egiptu5. Wyprawa do Anatolii (Azji Mniejszej) trwała mniej więcej tyle samo, a Grecja kontynentalna znajdowała się w tak bliskim zasięgu, że archeolog sir Arthur Evans okrzyknął Kretę „pierwszym kamieniem milowym cywilizacji europejskiej”6.

Od około 3000 roku p.n.e. wyspę zamieszkiwali Minojczycy, imponująco przedsiębiorczy i pracowici ludzie, których cywilizacja rozwinęła się na początku epoki brązu i osiągnęła swój szczyt półtora tysiąca lat później, gdy zaczęli konstruować budynki pałacowe tak skomplikowane, że przypominały labirynty. Minojczycy, nazwani tak przez dziewiętnastowiecznego niemieckiego uczonego na cześć ich legendarnego króla, byli ludem niegreckim, a ich styl życia zdumiewająco różnił się od tego, jak żyli ludzie w dowolnym innym miejscu na świecie7. Wiele jego aspektów jest dziś dla nas tajemnicą. Społeczność ta stworzyła język pisany, ale nie pozostawiła po sobie żadnej literatury, żadnych kronik ani nawet nazwisk mieszkańców. Minojczycy budowali w podłogach swych pałaców głębokie niecki, lecz nie pozostawili informacji, do czego im służyły. Rzeźbili postacie kobiet o obfitych kształtach z wężami oplatającymi ich ramiona niczym sznury, mężczyzn przeskakujących nad bykami, koty zwinięte na czubkach ludzkich głów, ale brak jest wyjaśnień, czy były to sytuacje z życia, czy figury o znaczeniu symbolicznym. Niemniej pozostałości ich sztuki i architektury sugerują, że w tym niezwykle kreatywnym społeczeństwie kobiety często odgrywały bardziej znaczącą rolę niż mężczyźni.

Kwestia początku kultury minojskiej od dawna stanowi przedmiot sporów. Uczeni podejrzewali, że cywilizacja ta przybyła na Kretę z północnej Afryki, Azji Mniejszej albo Bliskiego Wschodu, ale dziesięcioletnie badania nad mitochondrialnym DNA pobranym z kości odkrytych w jednej z jaskiń na wyspie potwierdziły hipotezę o lokalnym pochodzeniu cywilizacji minojskiej8. Wyniki badań DNA nigdy nie są jednoznaczne, ponieważ trudno określić ich dokładność, niemniej ustalono, że szczątki w przeważającej części należały do ludzi wywodzących się ze świata egejskiego i zachodniej Anatolii; co ciekawe, ich kości tylko nieznacznie różniły się od kości współczesnych Kreteńczyków9. Minojczycy byli stosunkowo wysocy: przeciętny mężczyzna miał 167 centymetrów, a kobieta 154 centymetry wzrostu10. U szczytu rozwoju cywilizacji średnia długość życia mężczyzn wynosiła około 35 lat, a kobiet, ze względu na zagrożenia związane z porodem, zaledwie 27–28 lat11. W szczątkach szkieletów wykryto ślady zarówno po zapaleniu kości i szpiku, jak i po brucelozie (chorobie rozprzestrzeniającej się przez produkty pochodzenia zwierzęcego, zwłaszcza mleko)12.

Wiele ubrań noszonych przez Minojczyków określilibyśmy dzisiaj jako typowo damskie. Mężczyźni chodzili w przypominających spódnice sarongach z przytroczonymi mieszkami oraz używali mieczów i toporów wykonanych z brązu. Kobiety ubierały się w długie wzorzyste spódnice z pasami i gorsetowymi topami albo w same spódnice – w zachowanych dziełach sztuki często są półnagie. Wiele kobiet, ale również mężczyzn, miało długie włosy i nosiło złotą biżuterię. Uważa się, że Minojczycy wynaleźli sandały, a greckie słowo sandalon prawdopodobnie pochodzi właśnie z ich języka13.

Kreteńskie hieroglify rozwinęły się w północnej części wyspy około 2000 roku p.n.e., szybko jednak zostały zastąpione przez inną formę pisma sylabicznego, znanego jako pismo linearne A. W tamtym czasie sztuka pisania była już dobrze rozwinięta w innych częściach świata, między innymi w Egipcie. Sumerowie, którzy kontrolowali Mezopotamię i założyli tam potężne miasta, jako pierwsi, już w czwartym tysiącleciu p.n.e., zaczęli odciskać znaki pisma klinowego na glinianych tabliczkach. Najstarszym znanym z imienia twórcą literatury na świecie jest Sumeryjka o imieniu Enheduanna, poetka i kapłanka, do której jeszcze wrócimy. Minojskie pismo linearne A znacznie się różniło od istniejącego pisma klinowego – składało się z serii pisanych grubą linią znaków i ideogramów reprezentujących przedmioty powszechnego użytku i produkty, na przykład oliwę, wino i bydło14. Pismo linearne A było używane raczej do tworzenia list i księgowości niż do pisania długich tekstów. Wciąż nie zostało do końca odszyfrowane.

Kreta była znana wśród późniejszych historyków greckich z tego, że jako pierwsza stworzyła flotę wojenną i zapanowała nad Morzem Egejskim15. Minojskie hangary przeznaczone dla statków odkryto w wielu różnych miejscach, między innymi w Kommos na południowym wybrzeżu i w Katsambie niedaleko Heraklionu na północy16. Łodzie różniły się między sobą w zależności od tego, do czego służyły. Niektóre miały praktyczne wyposażenie i były wykorzystywane do handlu, inne kojarzyły się z obietnicą przyjemnego rejsu: bogato zdobione, ze sznurami ozdób przypominających dzwony, ciągnącymi się od masztu do rufy i od dziobu do masztu, oraz długimi luksusowymi markizami, które zakrywały wioślarzy pracujących pod pokładem. Pozostałości pierwszego minojskiego wraku zostały odkryte w XXI wieku przez Elpidę Hadjidaki-Marder, archeolożkę morską, która dorastała w Chanii na północno-zachodnim wybrzeżu Krety17. Kierując się intuicją, Hadjidaki-Marder postanowiła wypłynąć na poszukiwania z Pseiry, wysepki w zatoce Mirabello na północno-wschodnim wybrzeżu, i natknęła się na coś niezwykłego. Chociaż po drewnianej konstrukcji łodzi nie został nawet ślad, na dnie morza zachował się cały ładunek, który składał się głównie z ceramicznych naczyń do transportowania oliwy lub wina. Minojski statek zatonął około 1750 roku p.n.e.

Dzięki rozległej wiedzy na temat budowy statków Minojczycy zdołali ugruntować swoją pozycję daleko poza granicami Krety. Na sąsiadujących wyspach zaczęły powstawać minojskie osady: Triánda na wyspie Rodos, Kastri na Kithirze (staroż. Kytera) i Akrotiri na Thirze (Santorynie; staroż. Tera). Minojczycy osiedlili się także w bardziej odległych miejscach – Gaza była minojską stacją handlową, a możliwe, że pełniła również ważniejszą funkcję. Minojskie miasto portowe Akrotiri spotkał ten sam los, co wiele lat później, w 79 roku n.e., Pompeje i Herkulanum: na skutek katastrofalnej erupcji wulkanu, do której doszło między 1600 a 1530 rokiem p.n.e., zostało całkowicie przysypane popiołem, co umożliwiło późniejszym badaczom odkrycie sieci kontaktów tego miasta sięgających Krety, Egiptu, Syrii i jeszcze dalej położonych regionów. W centrum osady znajdował się główny plac w kształcie trójkąta, otoczony zgrabnie wytyczonymi ulicami, przy których stały wielopiętrowe domy. Jeden z fresków namalowanych w stylu minojskim, odkryty na ścianie po odsłonięciu ruin, przedstawia małpę z gatunku, który uważa się za rodzimy dla Półwyspu Indyjskiego18. Langury szare, zidentyfikowane całkiem niedawno dzięki nietypowym, zwróconym w dół ogonom, zostały namalowane na niebiesko, tak samo jak afrykańskie pawiany na malowidłach ściennych na Krecie, co w artystycznej konwencji miało podkreślić ich egzotyczność19. Malowidła ścienne dostarczają dyskusyjnych, lecz ekscytujących dowodów na to, że jedwabne szlaki istniały ponad tysiąc lat wcześniej, niż dotychczas sądzono.

Niemalże od początku istnienia swojej cywilizacji Minojczycy prowadzili wymianę handlową z mieszkańcami Cyklad i Egiptu. Pierwsze poselstwa zostały ukazane w sztuce egipskiej na początku XV wieku p.n.e., za czasów panowania Hatszepsut, faraona kobiety. Bardzo możliwe, że to właśnie ona zapoczątkowała owo połączenie handlowe. Zawsze była wyjątkowo przychylna nowym przedsięwzięciom, bardziej nawet niż jej mąż i zarazem przyrodni brat, Totmes II.

Wbrew konwencjom Hatszepsut rządziła jako „kobieta król”, idąc, być może, śladem Meritneit, poprzedniczki z I dynastii, i po przedwczesnej śmierci męża zaczęła sprawować władzę jako regentka wspólnie z młodym pasierbem. Nie wiemy, jak on się zapatrywał na taki układ. W pracach artystycznych często przedstawiano Hatszepsut w męskich ubraniach, a nawet ze sztuczną brodą20. Przeprowadzone za jej życia prace budowlane objęły dwa niezwykłe obeliski o wysokości prawie 30 metrów, które do dziś można oglądać w świątyni Amona-Re w Karnaku. W świątyni grobowej, w której pochowano Hatszepsut (prawdopodobnie zmarła z przyczyn naturalnych po około dwudziestu latach rządów), znajdują się rzeźby pokazujące różne epizody z życia władczyni21, od jej poczęcia jako córki Totmesa I (przedstawionego jako bóg Amon-Re) i jego żony Ahmes. Na niektórych malowidłach można zobaczyć Hatszepsut kształtowaną z gliny, co jest nawiązaniem do mitu o stworzeniu Pandory. Kilka z najbardziej żywych obrazów dokumentowało jej wyprawę do krainy Punt we wschodniej Afryce. Wśród skarbów, które stamtąd przywiozła, znalazły się kadzidło i mirra. Na Synaju rozpoczęła wydobywanie miedzi i turkusu. Przekonała Fenicjan (Kanaanejczyków) z Lewantu, żeby dostarczyli jej drewna do budowy statków. Prawdopodobnie nawiązała także kontakt z pierwszymi Kreteńczykami. Egipcjanie nazywali Minojczyków mieszkańcami „Keftiu” (Krety) albo „wysp pośrodku Wielkiej Zieleni [morza]”22. Malunki na grobowcu wezyra o imieniu Rechmire, należącego do tej samej dynastii co Hatszepsut, ukazują niektóre z przedmiotów dostarczanych przez Minojczyków. Męscy przedstawiciele tej cywilizacji, których wygląd zmieniono tak, aby przypominali późniejszych Mykeńczyków, są widoczni z profilu. Mają na sobie spódnice i niosą duże garnki, metalowe naczynia i rzeźbione głowy zwierząt23. W zamian za takie towary, jak skarabeusze, Minojczycy dostarczali Egipcjanom także wyroby tekstylne i drewno do budowy kolejnych pomników oraz statków.

Minojczycy czcili wodę i życie, które w niej tętniło, dlatego często pokrywali ceramikę wizerunkami ryb, delfinów i ogromnych ośmiornic z rozłożonymi ramionami i szeroko otwartymi oczami. Do produkcji wyrobów garncarskich używali glinianych kół, które kręciły się wokół własnej osi, co znacznie przyspieszało pracę24. Najlepsze minojskie stroje błyszczały na fioletowo dzięki barwnikowi, który pozyskiwano z innego morskiego stworzenia – na całej Krecie, a zwłaszcza w Palaikastro, Kommosie i Malii, odkryto stosy muszli rozkolców z okresu kultury minojskiej, co stanowi dowód na to, że Minojczycy wykorzystywali te ślimaki do produkcji fioletowego barwnika już kilka tysięcy lat przed tym, jak Rzymianie wprowadzili modę na fiolet tyryjski25. Ryby, skorupiaki i mięczaki stanowiły również element minojskiej diety, ale spożywano je w mniejszych ilościach niż mięso (baraninę, drób, zające, kozy i wieprzowinę), które pieczono na paleniskach, oraz pszenicę, proso i jęczmień, rośliny strączkowe, figi, winogrona, granaty, migdały, pistacje i szafran. Na malowidłach ściennych widzimy Minojczyków zbierających szafran z wielkim zaangażowaniem, co sugeruje, że ta przyprawa odgrywała istotną rolę nie tylko w rytuałach, ale też w przygotowywaniu posiłków i barwieniu tkanin.

Życie na minojskiej Krecie mogło być przyjemne, choć było i nieprzewidywalne. „Mozaika miejska”, seria małych tabliczek pochodzących z około 1700–1600 roku p.n.e., ukazuje kilkupiętrowe domy (niektóre kwadratowe, inne wyższe i węższe) z oknami wyłącznie na górnych poziomach, zbudowane z suszonej cegły. W wielu z nich znajdowały się wanny z terakoty, cysterny i wewnętrzne dziedzińce. Większe posiadłości powstawały z ciosanych kamieni i miały centralny hol, skrzydła służące do przechowywania zapasów, tajemnicze niecki podłogowe i świetliki zapewniające dopływ światła słonecznego nawet do najciemniejszych zakątków domu26. Najbardziej rozległe były pałace. Czas ich budowy zbiegł się z powstaniem pisma linearnego A i nastąpił po okresie dramatycznych zdarzeń. Około 2200 roku p.n.e. wiele z pierwszych osad zbudowanych na wyspie uległo zniszczeniu i zostało opuszczonych, prawdopodobnie na skutek suszy. Kolejne zniszczenia pojawiły się zaraz po wybudowaniu pierwszych kompleksów pałacowych27. Tym razem winne były zapewne trzęsienia ziemi albo działania wojenne, które sprawiły, że wiele nowych budowli zostało zrównanych z ziemią. Później pałace odbudowano, i to z takim przepychem, że przewyższały całą ówczesną architekturę świata zachodniego.

Budynki te zostały nazwane pałacami przez wspomnianego już wcześniej Arthura Evansa, syna bogatego producenta papieru i absolwenta Oksfordu. Evans przybył na Kretę na przełomie XIX i XX wieku z ambicjami, które znacznie wykraczały poza jego dotychczasowe doświadczenia. Przyrodnia siostra, Joan, napisała, że w dzieciństwie był „małym i niepozornym” chłopcem „o skupionym wzroku” z powodu poważnej krótkowzroczności28. Wprawdzie „nie widział na tyle dobrze, żeby grać w krykieta”, ale za to znał się na sztuce, co mądrze spożytkował, gdy w wieku trzydziestu kilku lat został kuratorem Ashmolean Museum w Oksfordzie. Wykorzystując swoje nieskończone pokłady energii, zdołał przekształcić przypadkową kolekcję przedmiotów zgromadzonych w muzeum w światowej klasy zbiór, po czym przeniósł ją do pobliskiego, bardziej przestronnego budynku, a następnie przeorganizował poszczególne wystawy i wzbogacił zasoby muzeum o interesujące nowe nabytki. Przypadkowy zakup kreteńskich kamiennych pieczęci na rynku w Atenach wzbudził w nim duże zainteresowanie tajemniczą kulturą minojską.

Knossos, położone niedaleko Heraklionu na północy Krety, było już wtedy znanym stanowiskiem archeologicznym. Zamieszkane od wczesnego neolitu (ok. 6000 lat p.n.e.), stało się jednym z największych ośrodków cywilizacji minojskiej, gdy zbudowano tam kompleks pałacowy zawierający setki pomieszczeń. Knossos odkrył w 1878 roku bogaty kreteński przedsiębiorca Minos Kalokairinos. Starannie zbadał on obszar, w którym znajdował się tzw. Drugi Pałac, ale spora część budynku nadal kryła się pod ziemią, niczym krab zakopany głęboko w piasku. Kalokairinos został powstrzymany przed wykopaliskami na pełną skalę, gdyż obawiano się, że znaleziska mogą zostać przeniesione do Konstantynopola – wyspa wciąż bowiem znajdowała się w tamtym czasie pod kontrolą Ottomanów. Kiedy w 1898 roku Kreta uzyskała niepodległość, jej władze uchwaliły nowe przepisy, dzięki którym Evans mógł prowadzić własne wykopaliska, a nawet zakupić część Knossos – ku wyraźnej frustracji Kalokairinosa, bo to on pokazał mu to miejsce. Później przedsiębiorca wytoczył Anglikowi proces, ale w sądzie przegrał sprawę29.

Evans nie miał żadnego formalnego wykształcenia archeologicznego. Większość wiedzy zdobył dzięki wykopaliskom, które finansował z prywatnych środków od czasów młodości. Choć był krótkowidzem, miał bystre spojrzenie i do tego spore fundusze. Nagła śmierć jego żony Margaret (oboje byli wtedy po czterdziestce) dostarczyła mu impulsu, którego potrzebował, żeby pokonać niechęć do wody („tego niepewnego elementu”), stworzyć zespół i odbyć trudną podróż na Kretę. W ciągu następnych lat jego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w nagłówkach gazet na całym świecie, okazało się bowiem, że zorganizował najbardziej fascynujące wykopaliska, jakie kiedykolwiek przeprowadzono. Kiedy duży zespół pracowników Evansa, kobiet i mężczyzn, starannie przeczesywał ziemię, uważnie przyglądała się temu pewna archeolożka.

Harriet Boyd urodziła się w 1871 roku w Bostonie. Studiowała w Smith College w Massachusetts, a potem zgłosiła się jako pielęgniarka do greckiej armii w wojnie grecko-tureckiej. W ciągu następnych dekad nie zdołała zdobyć takiej sławy jak Evans, choć miała lepsze kwalifikacje do pracy w terenie. Konsekwentnie ignorowała wszystkich, którzy twierdzili, że archeologia nie jest zajęciem dla kobiet, i prowadziła na Krecie własne wykopaliska. Dzięki funduszom ze stypendium naukowego od 1901 roku przez trzy sezony badała ruiny Gurni w północno-wschodniej części wyspy. Tym samym została pierwszą w historii kobietą, która kierowała wykopaliskami na wyspie i opublikowała wyniki tej pracy30. Tak się złożyło, że rok wcześniej odwiedziła Knossos, gdzie mogła obejrzeć i naszkicować kilka najbardziej intrygujących odkryć Evansa. W kwietniu 1900 roku odsłonięto duże pomieszczenie z rzeźbionym gipsowym siedziskiem wbudowanym w jedną ze ścian, otoczonym przez czerwone freski przedstawiające gryfy. Boyd napisała, że Evans dla żartu nazwał ten fotel „tronem Ariadny”, córki Minosa, jak gdyby była ona postacią historyczną, a nie mityczną31. Ostatecznie jednak żart ten obrócił się przeciwko Evansowi, z czego Boyd niewątpliwie zdawała sobie sprawę. Oksfordczyk uznał bowiem, że tron jest zbyt wąski, żeby mógł pomieścić damskie pośladki, i porzucił tę nieprawdopodobną koncepcję na rzecz równie romantycznego pomysłu, że odkrył w Knossos „salę tronową” króla-kapłana albo nawet samego króla Minosa.

Opowieści o mitycznym władcy Krety krążyły przez tysiące lat od powstania eposów Homera. Po śmierci heros zasiadł ze złotym berłem w dłoni u wejścia do Hadesu jako sędzia dusz podziemnego świata32. Za życia był władcą, który budził strach, a jego samego nękały liczne nieszczęścia. Opowiadano, że jego żonę Pazyfae, córkę Heliosa, opanowała nienaturalnie silna żądza. Po tym, jak Minos nie spełnił obietnicy danej Posejdonowi i nie złożył mu w ofierze wspaniałego byka, bóg morza postanowił go ukarać i rzucił na Pazyfae klątwę. Ogarnięta uczuciami, które nie mogły zostać zaspokojone pod ludzką postacią, królowa nakazała Dedalowi, najbardziej uzdolnionemu rzemieślnikowi na Krecie, żeby zbudował dla niej drewnianą krowę. Dedal stworzył dla niej wydrążony w środku model zwierzęcia, wystarczająco duży, żeby pomieścić ją tam w pozycji umożliwiającej odbycie stosunku. Jakimś cudem zbliżenie w tej postaci doprowadziło do spłodzenia dziecka hybrydy.

Po narodzinach potwornego Minotaura Dedal, przekupiony lukratywnym kontraktem, zaprojektował i zbudował gigantyczny labirynt, w którym człowiek-byk został ukryty przed ludźmi. Minotaurowi regularnie składano w ofierze siedem dziewcząt i siedmiu młodzieńców przysyłanych z Aten w ramach kary za to, że w tym mieście zamordowano syna Minosa. Według mitu heros o imieniu Tezeusz przybył z Aten na Kretę, pragnąc zakończyć ten makabryczny proceder. Najpierw wkradł się w łaski królewny Ariadny, która straciwszy dla niego głowę, dała mu kłębek nici, żeby odnalazł drogę powrotną w krętych korytarzach labiryntu, gdy już zgładzi bestię33. Po wszystkim kochankowie odpłynęli z wyspy, ale pewnego dnia Ariadna po przebudzeniu odkryła, że Tezeusz porzucił ją bez słowa pożegnania na wyspie Naksos. Jej tęsknota i rozpacz z powodu bezduszności mężczyzny zostały uwiecznione przez wielu poetów kolejnych wieków. Autorem najbardziej przejmującego wiersza był Katullus, poeta miłosny żyjący w I wieku p.n.e., którego zainspirowała dekoracja na narzucie na łóżko. Tymczasem Dedal zdołał uciec przed kapryśnym władcą Krety, wznosząc się ku niebu z pomocą skrzydeł, które zbudował z piór zlepionych woskiem. Podczas tego lotu jego ukochany syn Ikar za bardzo zbliżył się do słońca, przez co wosk na skrzydłach się stopił, a sam Ikar spadł do morza i zginął.

Przed przyjazdem do Knossos Evans badał dawne znaleziska w Bośni, we Włoszech i na Sycylii, ale pomimo światowego obycia ukształtował swoje poglądy na temat kultury minojskiej głównie pod wpływem wiedzy o Imperium Brytyjskim. Założył na przykład, że budynki tak wielkie jak te w Knossos musiały świadczyć o istnieniu monarchii. Oczywiście rozsądnie było przypuszczać, że w starożytnym kompleksie mieszkały osoby sprawujące najwyższą władzę, ale nie znaleziono żadnych dowodów na istnienie prawdziwego króla Minosa – ani nawet na to, że w kulturze minojskiej rządzili mężczyźni. Budynki w Knossos nie stanowiły pałacu w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa, lecz raczej centrum kulturalne z warsztatami, miejscem na ogromne pitosy (dzbany, w których przechowywano pożywienie), pomieszczeniami administracyjnymi i archiwami na tabliczki do notatek, miejscami składania ofiar religijnych, centralnym dziedzińcem, okazałymi apartamentami i sprawnie funkcjonującymi kanałami ściekowymi. Pod względem ambicji i zasięgu kompleks ten równał się z otoczonym murami miastem Erlitou w Chinach, które zostało zbudowane nieco wcześniej, około 1800 roku p.n.e., w Dolinie Żółtej Rzeki i zawierało liczne warsztaty oraz grobowce34. Kompleksy pałacowe powstały także w innych miejscach na Krecie, na przykład w Malii, Fajstos i Galatas, ale zdecydowanie największym i najbardziej kunsztownym z nich był Drugi Pałac w Knossos, który powstał w miejscu pierwszego i zajmował obszar prawie dwóch hektarów.

Od strony południowej zwiedzający wchodzili do kompleksu przez portyk i długi korytarz, który prowadził ich do centralnego dziedzińca o powierzchni większej niż cztery współczesne korty tenisowe (dziedzińce w pałacu w Fajstos na południu Krety także mogły pomieścić setki ludzi). Od północno-zachodniej strony zaś wchodziło się przez wielkie pomieszczenie z kolumnami pośrodku. W kulturze minojskiej kolumny często zwężały się ku dołowi, co było dość nietypowym rozwiązaniem. „Sala tronowa” znajdowała się na zachód od centralnego dziedzińca, ale pomieszczenia, w których zdaniem Evansa mieszkała rodzina królewska, były usytuowane we wschodnim skrzydle. „Kwatery królowej” były bardziej luksusowe, bo mieściły wannę i toaletę, które były połączone z zaawansowanym podziemnym systemem drenażu. Stanowi to kolejny dowód na wysoką pozycję kobiet na minojskim dworze.

Jedno z królewskich pomieszczeń zdobił przepiękny fresk przedstawiający delfiny. Podobnie jak wiele innych prac artystycznych odkrytych w Knossos, został on w dużym stopniu odrestaurowany przez artystę architekta pod czujnym okiem Evansa. Sposób przeprowadzania tego typu rekonstrukcji w różnych częściach pałacu przez Evansa i jego współpracowników od samego początku był przedmiotem sporów. Evans uzasadniał remonty kolumn i dachów koniecznością chronienia miejsca przed działaniem sił natury. W 1926 i w 1930 roku Knossos dotknęło trzęsienie ziemi. Podobne katastrofy zdarzały się również w przeszłości. Zbudowanie nowego piętra pozwoliło na wystawienie licznych prac artystycznych, które w przeciwnym razie pozostałyby nieznane. Evans jednak nie ograniczył się do tego, co było całkowicie niezbędne. Grecki archeolog Spiridon Marinatos skrytykował go za „swobodne wykraczanie poza to, co pożądane” w takich pracach, jak naprawianie drzwi i otworów okiennych, a także rozmieszczenie niektórych fresków35. Odmalowywanie fresków (wiele z tych prac wykonali szwajcarscy artyści, Émile Gilliéron i jego syn, również Émile) wywołało jeszcze większe oburzenie. Twarze trzech minojskich kobiet na niebieskim tle zostały odtworzone w zasadzie ex nihilo. Mais, ce sont des Parisiennes! – wykrzyknął francuski badacz, gdy zobaczył malowidła przedstawiające femmes élégantes o czerwonych ustach i nieskazitelnych fryzurach36. Powieściopisarz Evelyn Waugh, który odwiedził to miejsce pod koniec lat dwudziestych XX wieku, porównał te namalowane na nowo kobiety do modelek zdobiących okładki „Vogue’a”37.

Chociaż niektóre interwencje Evansa można uznać za przesadne, to jego interpretacje są zrozumiałe, nawet jeśli były błędne. W odkrytych pozostałościach kompleksu łatwo było zauważyć niektóre z najmniej realistycznych elementów kreteńskiego mitu. Może i Minotaur nie istniał, ale pałac rzeczywiście był labiryntem, głębokim i tajemniczym, zachęcającym do wymyślania niestworzonych historii o tym, co może kryć się w środku. Rysunki labiryntu znaleziono na wczesnym fresku w Knossos, na tabliczkach pochodzących z około 1200 roku p.n.e. i na monetach z V wieku p.n.e.38 Sir Arthur Evans potraktował te interpretacje dosłownie i doszedł do wniosku, że pałac miał formę labiryntu. Na wielu ścianach, kolumnach i dziełach sztuki w Knossos pojawiał się symbol topora o podwójnym ostrzu, opisanego przez Evansa greckim terminem labrys39, ale związek, jaki dostrzegł on pomiędzy słowami labrys i labyrinth, wydaje się wątpliwy; etymologia greckiego labýrinthos jest związana z terminem da-pu-ri-to, który pojawia się na tabliczkach z Knossos. Możliwe, że w epoce brązu na Krecie rzeczywiście istniały pałac albo inna budowla znana jako labirynt40. Z kolei fakt, że topór o podwójnym ostrzu jest bardzo często przedstawiany w rękach kobiet, jakby stanowił symbol kobiecej władzy, dodaje wagi argumentowi, że kobiety znajdowały się w centrum tego „labiryntowego” świata.

Drugi Pałac w Knossos – podobnie jak „labirynt” o trzech tysiącach komnat w Hawarze niedaleko Krokodilopolis w Egipcie, zbudowany około 1800 roku p.n.e. i zidentyfikowany jako świątynia grobowa Amenemhata III – zapraszał odwiedzających do sieci korytarzy tak ciasnych i rozgałęzionych, że zupełnie jak Minotaur mogli nigdy nie odnaleźć drogi powrotnej41. Może i Dedal nigdy nie istniał, ale w kulturze minojskiej rzemiosło odgrywało tak istotną rolę, że na warsztaty przeznaczano spore części całych miast i kompleksów pałacowych. Knossos było domem garncarzy, kamieniarzy i innych rzemieślników, a w Gurni Harriet Boyd (która po ślubie z brytyjskim antropologiem Charlesem Hawesem przyjęła nazwisko męża) odkryła ośrodki, w których tworzono rękodzieła ze złota i kości słoniowej. Jednym z najbardziej imponujących przedmiotów kultury minojskiej jest złoty wisior w kształcie przypominającym pszczoły i plaster miodu42. Kreta była wyspą zamieszkaną przez męskie i żeńskie wersje Dedala. Bardzo możliwe, że wiele rękodzieł wychodziło spod kobiecej ręki. Jeżeli – a wszystko na to wskazuje – to kobiety zarządzały handlem tkanin, w znaczący sposób przyczyniły się do rozwoju minojskiej gospodarki.

Możliwe, że nigdy nie istniała królowa o imieniu Pazyfae, która spółkowała z bykiem, ale ponieważ wizerunek byka był wszechobecny w minojskiej kulturze, mit ten bardzo mocno się utrwalił. Byki były wszędzie: na blankach, obrazach, a nawet na pucharach – do najbardziej imponujących należy ryton z czarnego steatytu w kształcie głowy byka ze złotymi rogami i krwistoczerwonymi oczami, używany do nalewania płynów i odkryty niedaleko pałacu w Knossos43. Nie było większego wyzwania na wyspie niż skok przez szarżującego byka, określany terminem taurokathapsia. Nie istniała żadna określona metoda przeskakiwania nad bykiem i nie mamy pewności, czy komukolwiek udało się tego dokonać. Niemniej nieustraszeni skoczkowie zostali uwiecznieni na ściennych freskach i pieczęciach, sarkofagach i wazach, na terakocie i w brązie. Można zobaczyć, jak przeskakują nad umięśnionymi tułowiami bestii albo używają ich jak koni z łękami do wykonywania akrobacji. Niekompletna rzeźba z kości słoniowej, pochodząca z około 1500 roku p.n.e., ukazuje determinację i koncentrację na twarzy mężczyzny, który przeskakuje nad nieistniejącym już bykiem (figura zwierzęcia się nie zachowała)44. Rzeźba z brązu pochodząca z podobnego okresu przedstawia skoczka wykonującego salto między rogami byka45.

Większość skoczków podchodziła do byka od łba, a nie od zadu. Współcześni hodowcy twierdzą, że wykonanie skoku od tej strony jest niemożliwe ze względu na typowy dla tego zwierzęcia nawyk potrząsania głową46. I tutaj właśnie przydawały się kobiety. Jedno ze ściennych malowideł w Knossos, zatytułowane Tauromachia, przedstawia skoczka, który stoi na rękach na grzbiecie byka. Pomagają mu dwie osoby, prawdopodobnie kobiety w męskich ubraniach47. Jedna z tych tajemniczych postaci trzyma zwierzę za rogi, żeby je unieruchomić. Druga, „wartowniczka”, czeka z tyłu z podniesionymi rękami, żeby asekurować mężczyznę, który zaraz zeskoczy na ziemię. Artysta świadomie starał się podkreślić rolę asystentek w przedstawionej scenie. Zgodnie z obowiązującą wówczas konwencją artystyczną wizerunki mężczyzn – którzy zwykle spędzali dużo czasu na świeżym powietrzu – miały śniadą skórę, wizerunki kobiet zaś jasną cerę, co miało wskazywać na to, że większość czasu spędzały one w pomieszczeniach zamkniętych. Zupełnie inaczej było w Egipcie: Ahmes-Nefertari, wielka małżonka królewska z XVIII dynastii, najczęściej była przedstawiana jako kobieta o niebieskiej lub czarnej skórze, co miało wskazywać na jej kapłańską funkcję jako boskiej małżonki boga Amona, który zazwyczaj był malowany na niebiesko. Na kreteńskich freskach widać wyraźniejsze niż zwykle rozróżnienie między jasną cerą kobiet a brązową skórą mężczyzn. Możliwe, że ta różnica wynika ze statusu poszczególnych osób, a nie z ich płci, ale bardziej kuszące jest postrzegać blade postacie jako kobiety, które w nowatorski sposób asystują mężczyźnie wykonującemu akrobatyczny skok.

Chociaż skoczkowie ze starożytnej Krety budzili jednoznaczne skojarzenie z Minosem i Minotaurem, równie ważny był mit opowiadający o matce Minosa, Europie, i innym byku. Europa, legendarna królewna, przybyła z regionu dzisiejszego Libanu, zamieszkanego wówczas przez Fenicjan, których cywilizacja powstała mniej więcej w tym samym czasie co kultura minojska48. Zeus, który szpiegował ją z góry, aż drżał z pożądania. Przybrał postać pięknego śnieżnobiałego byka i podkradł się do Europy, a następnie porwał ją i zawiózł na swoim grzbiecie na Kretę, gdzie niewinna Europa urodziła mu dziecko, Minosa, który był synem byka, a później został ojczymem potwora, potomka innego byka.

Chociaż późniejsi artyści skupiali się na gwałtowności Minotaura, dla Minojczyków ważniejszy był potencjał byka związany z poskramianiem i byciem poskramianym. Skakanie przez byka stanowiło niezwykle intymny akt między człowiekiem a zwierzęciem49. Być może uczono młodych mężczyzn, jak zapanować nad bykiem, żeby dzięki temu umieli lepiej panować nad sobą, a udany skok przez to zwierzę stanowił element rytuału przejścia w dorosłość. Istnieją dowody na to, że Minojczycy składali byki w ofierze, co oznacza, że przypisywali im wielką moc zarówno na ziemi, jak i poza nią.

Więź Zeusa z Kretą była jeszcze silniejsza, ponieważ jego matka Reja miała go urodzić w głębi wyspy, w Lyktos50. Jej mąż Kronos pożarł żywcem wszystkie swoje poprzednie dzieci tuż po ich narodzinach, ponieważ bał się, że któreś z nich może pozbawić go tronu. Gęsty las na górze Dikte dawał kolejnemu synowi Rei największe szanse na przeżycie. Zeus urodził się właśnie na tej górze, a gdy wyrósł na mężczyznę, zrobił to, czego tak bardzo obawiał się jego ojciec: przejął władzę i sam został królem bogów. Od tego czasu jaskinie na Krecie zyskały szczególne znaczenie dla wyznawców, zwłaszcza kobiet starających się o dziecko, ciężarnych i młodych matek. I chociaż w jaskiniach na górze Dikte prawdopodobnie składano ofiary jeszcze przed powstaniem mitu o narodzinach Zeusa, powiązanie tego miejsca z porodem Rei zostało mocno utrwalone po upadku kultury minojskiej. Dary wotywne, które odkryto między innymi w jaskiniowych stalagmitach i stalaktytach, obejmowały broń, posążki (zarówno mężczyzn, jak i kobiet), kobiece głowy z terakoty z wielkimi oczami i długimi rzęsami oraz fragment ogromnej rzeźby kobiety lub bogini – być może nawet samej Rei51. Gliniane postacie rodzących kobiet odkryto również w Amnissos w północnej części Krety, w jaskini, gdzie – jak wynika ze słów Homera – czczono Ejlejtyję, boginię porodu i połogu52. Są one mniej szczegółowe niż ich odpowiedniki z innych kultur – takie jak figurka rodzącej kobiety ze zbiorów Dumbarton Oaks, odkryta w Ameryce i związana z tradycją Azteków – ale równie mocno naładowane emocjami53.

Niektóre z najciekawszych rzeźb kobiet pochodzą z samego Knossos. Jedna z najstarszych, wykonana w XIV wieku p.n.e., przedstawia kobietę lub boginię z ptakiem na głowie, wznoszącą wielkie jak talerze dłonie do nieba54. W tym samym kompleksie odkryto również trzy figurki określone przez badaczy jako wizerunki bogini węży, niestety, bardzo zniszczone. Po ich wydobyciu przez Evansa podjęto próby rekonstrukcji za pomocą elementów odnalezionych w pobliżu, dzięki czemu zaczęły przypominać bóstwa, ale autora mogły zainspirować też kapłanki albo prominentne Minojki. Kobiety mają obnażone piersi i długie do ziemi spódnice, a w dłoniach trzymają węże. Kot, który pierwotnie był częścią innej rzeźby, siedzi na nakryciu głowy najpiękniejszego z posążków. Rzeźby są wykonane z fajansu – ceramiki z pokruszonego, a następnie wypalonego kryształu kwarcu – i powstały około 1600 roku p.n.e., w okresie największej świetności kompleksu pałacowego w Knossos.

Kwestia autentyczności budzi kontrowersje również w odniesieniu do wielu innych podobnych posążków znajdujących się w zbiorach muzeów na całym świecie. Obecnie panuje powszechne przekonanie, że szesnastocentymetrowy posążek półnagiej bogini z wężami w dłoniach z kolekcji Muzeum Sztuk Pięknych w Bostonie jest fałszywy55. Jej twarz przypomina wizerunek kobiety z grupy posążków z późnego okresu cywilizacji mykeńskiej. Prace konserwatorskie nad tą figurką oraz jej liczne kopie jeszcze bardziej utrudniają dokonanie właściwej interpretacji bogini węży.

Rzeźby kobiet z wężami odnaleziono w wielu różnych miejscach na Krecie (w tym w Gurni), co świadczy o tym, że musiały stanowić ważny element tamtejszej religii. Co jednak reprezentowały? Czy były to figurki płodności? Opiekunki gospodarstwa domowego? Symbole śmierci i – jeśli potraktujemy symbolicznie zrzucanie skóry przez węża – odrodzenia? Czy były poprzedniczkami greckiej bogini Ateny? A może ich pierwowzorem była córka Minosa, Ariadna? Ich skojarzenie z płodnością jest mniej oczywiste niż w wypadku niektórych starszych rzeźb odkrytych na wyspie. Należy do nich „bogini z Myrtos”, ceramiczna rzeźba z wczesnej epoki brązu (ok. 2500 lat p.n.e.) z wyraźnie zaznaczonymi okrągłymi piersiami i pomalowanym trójkątem symbolizującym jej mons pubis. W rękach trzyma naczynie z taką czułością, jakby to było dziecko; trzeba wielkiej odwagi, żeby spróbować je wyrwać z jej uścisku56. Wiele innych wyrobów z terakoty wytworzonych przez kulturę minojską, zwłaszcza dzbany, miało kształt piersi, nieraz z sutkami w miejscu dzióbków. Kobiece piersi, tak często wystawiane na widok publiczny, stanowiły ważny element w kulturze minojskiej, nie tylko jako symbol płodności i źródło życiodajnego mleka, ale też ze względu na ich piękno. Dla Minojczyków, którzy oglądali kobiece piersi na co dzień, obnażony biust bogini węży nie był czymś, na co zwróciliby uwagę w pierwszej kolejności. Większy podziw budziła zapewne jej sprawność w obchodzeniu się z wężami. W Dolnym Egipcie czczono Uadżet, boginię z głową kobry (co ciekawe, Górny Egipt miał Nechbet, boginię sępa), według wierzeń chroniącą faraona. Nosiła misterne nakrycie głowy, a jej ciało oplatały węże. Możliwe, że minojska bogini węży pełniła podobną funkcję i zapewniała ochronę aktualnemu władcy Knossos. Wydaje się, że w kulturze minojskiej poskramianie węży było umiejętnością zarezerwowaną wyłącznie dla płci pięknej. Możliwe, że kobiety – albo wielbione przez nie boginie – uczyły się jej tak samo, jak mężczyźni uczyli się ujarzmiać byki.

Arthur Evans twierdził, że religia Minojczyków skupiała się na czczeniu jednej głównej bogini, która przyjmowała różne postacie, ale najczęściej była przedstawiana w otoczeniu zwierząt i roślin albo ze wspomnianym labrysem, toporem o podwójnym ostrzu. W Egipcie w XIV wieku p.n.e. królowa Nefertiti i jej małżonek Echnaton przeprowadzili reformę religijną, której celem było wprowadzenie pewnego rodzaju monoteizmu skupionego na bogu słońca Atonie. W kulturze minojskiej trudno jednak wyraźnie odróżnić boginię przybierającą rozmaite postacie od kilku różnych bogiń. Być może bardziej pomocne byłoby określenie cech, za które wielbiono poszczególne bóstwa – na przykład kobieca postać w otoczeniu przyrody i agresywnych zwierząt takich jak lwy rodziła skojarzenie z boską władzą nad dziką naturą.

Duża rola bogiń w kulturze minojskiej mogła wynikać ze znaczenia kobiet w codziennym życiu. W Chinach za czasów dynastii Shang autorytet bogiń takich jak Matka Wschodu i Matka Zachodu do pewnego stopnia znajdował odzwierciedlenie we władzy, jaką sprawowały kobiety w elicie społeczeństwa, a nawet w armii. Fu Jing i Fu Hao, żony władcy Wu Dinga, dowodziły mężczyznami w czasie bitew, a po śmierci zostały pochowane z honorami w monumentalnych grobowcach wraz z ofiarami złożonymi z ludzi, toporami wojennymi, nożami i grotami strzał57. W Egipcie po śmierci Hatszepsut zniszczono lub pozbawiono twarzy wiele jej wizerunków, gdy męscy następcy władczyni, uważający się za bezpośrednich potomków jej męża, usunęli ją z oficjalnej listy faraonów. Możliwe, że wizerunki potężnych kobiet w kulturze minojskiej zostały potraktowane w podobny sposób. Nie mamy żadnych dowodów na to, że dzierżyły one taką samą władzę jak Hatszepsut, ani też że brały udział w bitwach, tak jak kobiety z dynastii Shang, ale już sama liczba rzeźb i malowideł przedstawiających je w centralnym miejscu i w większej skali niż mężczyzn skłoniła niektórych historyków do wysunięcia hipotezy, że Minojczycy byli społecznością matriarchalną lub matrylinearną. Jeden z badaczy napisał: „Kreta w drugim okresie pałacowym to najlepsza kandydatka do matriarchatu, jeżeli ów kiedykolwiek istniał”58. Nie mamy żadnych dowodów, które świadczyłyby o tym, że w kulturze minojskiej pozycja kobiet była pod jakimkolwiek względem gorsza niż mężczyzn.

Nie ulega wątpliwości, że kobiety nie spędzały czasu wyłącznie na tkaniu. Rzeźby ukazują Minojki grające na lirach, fletach i cytrach, paradujące w falbaniastych spódnicach w jodełkę i tańczące z rękami uniesionymi w ekstazie59. Na Tryptyku z Knossos2* kobiety są namalowane z większą szczegółowością niż mężczyźni. Każda z nich ma własną tożsamość i własny styl. Zajmują główne pomieszczenia pałacu ulokowanego w centralnej części malowidła, mężczyźni zaś stanowią anonimową masę znajdującą się niżej w hierarchii. Minojskie kobiety często były przedstawiane w pozycji siedzącej, co stanowiło oznakę boskości lub władzy, a wokół nich gromadzili się mężczyźni lub zwierzęta. Na niezwykle tajemniczym fresku na Thirze (Santorynie) można na przykład zobaczyć kobietę z dużymi kolczykami w kształcie kół, wężem we włosach i łańcuchu z wzorem kaczek na szyi, siedzącą na podium w towarzystwie gryfa i patrzącą na niebieską małpę, która składa jej hołd60. Na innym znalezisku, złotym sygnecie, widzimy prawdopodobnie boginię, która siedzi pod drzewem i przyjmuje kwiaty od dwóch kobiet, a pomiędzy nimi znajduje się mniejsza postać mężczyzny z labrysem nad głową61. Możliwe, że przedstawiając mężczyznę pod toporem i rysując go w mniejszej skali niż kobiety, autor tego grawerunku chciał przekazać, że jest to boska wizja, odpowiednik dzisiejszego dymka myślowego, która wychodzi z głowy jednej z czcicielek. Jak zauważył Arthur Evans, w kulturze minojskiej drzewa były uważane za świętość. Być może wierzono również, że są zdolne wywołać boskie wizje u tych, którzy je czcili. Wszystkie te prezentacje potwierdzają hipotezę, zgodnie z którą w kulturze minojskiej kobiety sprawowały znaczną władzę religijną w kompleksach pałacowych, a także szerzej – w całym społeczeństwie.

Kobiety odgrywały też kluczową rolę podczas rytuałów. We wczesnej kulturze minojskiej zdarzało się, że ludzie dokonywali pochówku dwukrotnie: ekshumowali kości członków rodziny i umieszczali je w dzbanach. Bardziej powszechnym zwyczajem było jednak chowanie zmarłych w grobowcach komorowych, kamiennych grobowcach w kształcie ula (tolosach), glinianych sarkofagach albo – w wypadku zmarłych niemowląt – pod deskami podłogowymi w domach. Kolorowe malowidła na sarkofagach z Hagia Triada, zbudowanych z rzadkiego wapienia około 1400 roku p.n.e., przedstawiają trzech mężczyzn niosących młode zwierzęta i model łodzi dla zmarłego, który stoi przed swoim grobowcem i czeka na zapasy, żeby zabrać je ze sobą do nowego życia62. Na malowidle widać ponadto trzy kobiety: pierwsza z nich wlewa trunek do kociołka umieszczonego między dwoma toporami wzniesionymi do góry przez ptaki, druga niesie kolejne naczynia, a trzecia, o skórze ciemnej jak u mężczyzn (co prawdopodobnie oznacza jej niższy status społeczny), trzyma lirę. Po drugiej stronie sarkofagu kobiety biorą udział w ceremonii złożenia ofiary z byka na ołtarzu. Inne malowidła ukazują kobiety uczestniczące we własnych rytuałach związanych z krwią. Fresk z Akrotiri przedstawia grupę kobiet, z których jedna siedzi z krwawiącą stopą przy charakterystycznej niecce podłogowej, być może tzw. basenie lustralnym63. Krwawi również drzewo. Niewykluczone, że baseny lustralne były wykorzystywane przez kobiety do obmywania się w trakcie menstruacji lub po jej zakończeniu.

Minojczycy mieli pełną świadomość kruchości życia i ryzyka wczesnej śmierci, ale nic nie mogło ich przygotować na zniszczenia, do których doszło w Akrotiri w XVI wieku p.n.e. Katastrofa, której dokładnej daty nie znamy, nastąpiła w pierwszych trzech ćwierciach stulecia. Erupcja pliniańska, jedna z najgwałtowniejszych w historii, wyrzuciła w niebo kolumnę dymu o wysokości kilkudziesięciu kilometrów, po czym pokryła grubą warstwą popiołu wszystko, co znajdowało się pod nią. Dzisiejszy Santoryn i archipelag obejmujący tę wyspę stanowią część kaldery, która powstała podczas tamtej erupcji.

Wybuch musiał być odczuwalny w całym regionie mórz Egejskiego i Śródziemnego, a może nawet jeszcze dalej. Pumeks wulkaniczny odnaleziono w Tell el-Dab’a w Egipcie, w warsztacie, gdzie był używany jako materiał do produkcji wyrobów rzemieślniczych. Możliwe, że został przywieziony z okolicy położonej bliżej wulkanu. Uważa się, że przyczyną anomalii pogodowych udokumentowanych w chińskiej Kronice bambusowej były właśnie wydarzenia na Thirze. Kreta, położona zaledwie 150 kilometrów na południe od epicentrum, jakimś cudem została pokryta tylko niewielką warstwą pumeksu. Istnieją jednak dowody na to, że północne wybrzeże wyspy i znajdujące się tam porty zostały dotknięte przez tsunami będące następstwem wybuchu wulkanu. Nawet w oddalonym nieco od morza Palekastro w północno-wschodniej części wyspy znaleziono złoża zawierające popiół z Thiry, muszle i mikrofaunę morską64.

Wizja zatopionej Krety wzbudziła skojarzenia z historią Atlantydy65. Platon opisał utopijne królestwo o tej nazwie, pochłonięte przez morze na skutek katastrofy naturalnej66. Wyspa, o której wspomniał w dwóch odrębnych dialogach z IV wieku p.n.e. (Timajos i Kritias), wykazywała pewne podobieństwa z Kretą z okresu cywilizacji minojskiej. Jego Atlantyda podczas podziału świata została przeznaczona bogu morza Posejdonowi, który sprowadził na nią swoje dzieci spłodzone ze śmiertelniczką o imieniu Kleito. Następnie wyspą rządzili w harmonii królowie, a ich panowanie objęło też sąsiednie wyspy i terytoria sięgające aż do Italii. Wyspa była bogata w złoża metali, drewno i wszelakie owoce. Zbudowano na niej monumentalny kompleks pałacowy, zachwycający doskonałą jakością wykonania i pięknymi meblami z kości słoniowej i złota. Były tam porty, hangary do przechowywania łodzi i kanał morski, który przekopano tak, by statki mogły dopłynąć do samego pałacu. Na terenie kompleksu, koło świątyni Posejdona, pasły się na wolności byki. Królowie Atlantydy polowali na nie i składali w ofierze, zarzynając je przy świętym słupie, po czym składali przysięgę, że będą przestrzegali zapisanych na nim praw. Warto jednak zwrócić uwagę na istotne różnice między Atlantydą Platona a historyczną Kretą. Ta pierwsza – z pewnością fikcyjna – została opisana jako większa od Libii (jak starożytni Grecy nazywali znaną im część Afryki) i Azji Mniejszej razem wziętych i położona nieopodal Cieśniny Gibraltarskiej, czyli daleko od Krety. Jeszcze bardziej rzuca się w oczy to, że Atlantyda miała zniknąć po trzęsieniu ziemi i w procesie zapadania się w morską toń wyrzucić do góry tyle gęstego mułu, że okolica stała się niedostępna dla statków, a Kreta, jak wiemy, nie zatonęła.

Jeżeli dałoby się w jakikolwiek sposób powiązać Atlantydę z Kretą, to jedynie traktując zaginioną wyspę jako alegorię upadku cywilizacji minojskiej, którego początek naznaczyła wspomniana katastrofa. Chociaż Minojczycy uniknęli zagłady, ich kultura, na swój sposób utopijna, zaczęła upadać mniej więcej sto lat po tragedii na Thirze. Możliwe, że nigdy się nie dowiemy, co tak naprawdę się wydarzyło, ale handel na Krecie zamarł na skutek zniszczeń, jakie dotknęły Akrotiri i cały region, a większość ważnych pałaców została porzucona – z wyjątkiem Knossos, który przetrwał jeszcze następne dwa stulecia.

Prawdopodobnie nie jest zbiegiem okoliczności, że w międzyczasie na wyspę przybył nowy lud: Mykeńczycy. Czy te dwie wrogie cywilizacje toczyły ze sobą walki? Istnieją dowody na to, że sztuka kultury minojskiej została zniszczona. Kiedy obie kultury spotkały się ze sobą, wpływy Minojczyków zdążyły już sięgnąć Grecji kontynentalnej, ojczyzny Mykeńczyków. Najnowsze badania wykazały, że genotyp przedstawicieli obu cywilizacji jest podobny, chociaż Mykeńczycy, definiowani obecnie jako najstarsi Grecy, mieli również przodków ze stepów Eurazji67. Obie kultury współistniały na Krecie przez jakiś czas, a Mykeńczycy zaczerpnęli dużo od Minojczyków, zanim zaczęli utrwalać własne tradycje. Z czasem jednak połączenie dwóch kultur okazało się problematyczne, zwłaszcza dla kobiet, których pozycja zaczęła słabnąć w epoce mykeńskiej. W XII wieku p.n.e. nowo przybyła cywilizacja pokonała pod względem liczebności Minojczyków na ich ojczystej ziemi, a wtedy Mykeńczycy skierowali swój wzrok daleko poza wyspę w kształcie byka.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki