Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
14 osób interesuje się tą książką
Arktyka w epicentrum nowej zimnej wojny
Zmiany klimatyczne, ambicje militarne i wyścig mocarstw po zasoby naturalne przekształcają daleką północ w centrum geopolitycznego napięcia. Rosyjscy szpiedzy, okręty z bronią nuklearną, niepokojące działania wokół podmorskiej infrastruktury i topniejąca wieczna zmarzlina – to nie fikcja, lecz codzienność regionu, który ociepla się najszybciej na świecie.
Kenneth R. Rosen zabiera nas w podróż po Arktyce, gdzie ścierają się interesy dwudziestu jeden państw z czterech kontynentów. Towarzyszy żołnierzom Navy SEALs, patrolom straży przybrzeżnej i naukowcom na odległych stacjach badawczych, odkrywając kulisy nowej zimnej wojny.
Na podstawie setek rozmów i lat obserwacji Rosen tworzy fascynujący reportaż – ostrzeżenie przed konfliktem, który może wybuchnąć tam, gdzie lód ustępuje globalnym ambicjom.
Kenneth R. Rosen
Dziennikarz, reporter i autor, specjalizujący się w konfliktach zbrojnych i geopolityce. Laureat prestiżowych nagród dziennikarskich, m.in. Bayeux Calvados-Normandy i Kurta Schorka, dwukrotny finalista Livingston Award. Publikował w „The New Yorker”, „The Atlantic”, „The New York Times Magazine” i „WIRED”. Relacjonował wydarzenia z ponad 20 krajów, w tym z Ukrainy, Syrii, Iraku, Libii, Turcji, Gruzji, Rosji, Chin, Korei Południowej, Finlandii, Meksyku, Etiopii, Ugandy i Afganistanu. Jego książka Troubled została uznana przez „The New York Times” za „działanie na rzecz dobra publicznego” i doczekała się ekranizacji.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 380
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginalny: Polar War: Submarines, Spies, and the Struggle for Power in a Melting Arctic
Przekład: Michał Szcześniewski
Redakcja: Tomasz Babnis
Korekta: Dominika Paluch
Skład i łamanie: JOLAKS – Jolanta Szaniawska
Projekt okładki: Tomasz Ortyl
Opracowanie e-wydania: Karolina Kaiser |
Copyright © 2026 Kenneth R. Rosen
All rights reserved.
Wydanie oryginalne: First published in the United States by Simon & Schuster, LLC, New York.
All rights reserved.
Copyright © 2026 for this edition by MT Biznes Sp. z o.o.
All rights reserved.
Copyright © 2026 for the Polish translation by MT Biznes Sp. z o.o.
All rights reserved.
Warszawa 2026
Wydanie pierwsze
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.
Szanujmy cudzą własność i prawo!
Polska Izba Książki
Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl
Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.
MT Biznes Sp. z o.o.
wydawnictwoprzeswity.pl
ISBN 978-83-8175-839-0 (epub)
ISBN 978-83-8175-840-6 (mobi)
Ludziom północy,
którym odebraliśmy tak wiele, a daliśmy tak niewiele.
Mojej rodzinie,
za cierpliwość i wsparcie, bezwarunkowe.
Dni całe igloo w mrokach pogrążone;
knot z łachmanów iskrą zajął się.
Drży w lodowatej przestrzeni,
budząc szafiry mrozu, w lodzie zaklęte;
Języki płomieni, zjadliwe niczym żmije,
pełzają dokoła, lecz wtargnąć nie śmią
w ciemność okrutną, gdzie bez życia leżą
towarzysze moi tak śmierci łaknący!
I ja, ostatni. Wyczekuję,
aż zegar wybije ósmą godzinę…
Robert Service „Śmierć w Arktyce”
(tłum. Michał Szcześniewski)
Historia jest dzieckiem wznoszącym zamki z piasku na brzegu morza.
Heraklit
Książkę zacząłem pisać w ślepej kajucie na pokładzie fregaty patrolowej amerykańskiej Straży Przybrzeżnej na Morzu Beringa. Ostatnie szlify wprowadzałem podczas ataku arktycznych mrozów, daleko na południe od koła podbiegunowego. Nocne niebo nad Nową Anglią rozświetliła wtedy niespodziewanie zorza polarna. Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych dawał do zrozumienia, że rości sobie prawo do terytoriów arktycznych dwóch sojuszników. Świat usłyszał retorykę kojarzoną z popisami największych historycznych i współczesnych autokratów. Wszystko w momencie, gdy w Arktyce nie brakowało już zagrożeń. W momencie wielkiego wstrząsu.
Niektórych zapewne zaskoczyło napięcie wokół Arktyki, gdy prezydent Donald Trump dość obcesowo oświadczył, że chce „zdobyć”[1] i zabezpieczyć Grenlandię jako kolejne terytorium USA. Nie wzięło się to jednak znikąd. Amerykańskie pragnienie kontroli nad Grenlandią narodziło się już w początkach istnienia Stanów Zjednoczonych. Spędziłem wiele lat na prywatnych i dziennikarskich podróżach po Arktyce. Retoryka Trumpa o przejęciu wyspy nie była dla mnie żadnym zaskoczeniem. Uderzyła mnie natomiast nieudolność, która tej idei towarzyszy. Publiczne grożenie inwazją na Grenlandię w sytuacji, gdy Ameryka – według dowolnej miary – jest w Arktyce słaba (jako państwo arktyczne i jako partner międzynarodowy), wydawało się sprzeczne z ambicjami państwa i zwyczajnie nieadekwatne do jego możliwości w regionie. Książka powstaje więc w momencie, gdy pytań o przyszłość amerykańskiej i światowej Arktyki jest więcej niż odpowiedzi. Za skromny cel postawiłem sobie lepsze zrozumienie tego, co niektórzy nazywają nową zimną wojną: jej historii, jej przyszłości oraz jej stawki. Z myślą o wszystkich – niezależnie od tego, czy żyją poniżej, czy powyżej niewidzialnej linii oddzielającej świat od krainy śniegu i lodu. Ci, którzy śledzą Arktykę od mniej więcej pięciu lat, czują, że konflikt w tym regionie wydaje się nieuchronny.
Jednym z moich założeń jest teza, że Stany Zjednoczone zbyt długo zaniedbywały swoje terytorium arktyczne, przede wszystkim Alaskę. Zbyt długo też unikały przyjęcia szerszego zobowiązania do współpracy i solidarności na Dalekiej Północy, gdy wraz z ocieplaniem się regionu narastały konflikty i spadała stabilność. W ostatnim roku doszło jednak do swoistego zwrotu.
Nowa administracja położyła nacisk na północ. Dostrzegła potencjał coraz intensywniejszej eksploatacji i militaryzacji, co przypomina strategię charakterystyczną dla Federacji Rosyjskiej. W sierpniu 2025 r. prezydent Trump podejmował Władimira Putina w bazie wojskowej w Anchorage. Dobitny dowód, że Alaska stała się w oczach administracji Trumpa punktem wyjścia dla spraw wojny.
Nie wyciągnęliśmy wniosków z błędów przeszłości. Z czasów świetności Alaski, gdy stan trawiła gorączka złota i gazu, gdy rdzenną ludność odcięto od dziewiczych połaci dzikiej przyrody. To podejście zemści się na przemyśle, na bezpieczeństwie narodowym i okaże się zabójcze dla mieszkańców amerykańskiej Arktyki.
Daleka Północ nigdy nie straci na znaczeniu. Z tych samych powodów, dla których przyciąga jednostki ulegające jej nieziemskiemu urokowi. Nie mogą się od niego uwolnić niezależnie od dystansu dzielącego ich od geograficznego bieguna północnego. A zwłaszcza niezależnie od ich poglądów politycznych. Tak jak muśnięte zorzą polarną Massachusetts, tak temat Arktyki – jej trwania na szczycie świata – powraca dziś ze zdwojoną siłą. Przypominając nam, że wszyscy jesteśmy dziećmi Słońca.
Odpowiedzialność za wszystkie błędy spoczywa wyłącznie na mnie.
K. R. R., wrzesień 2025 r.
Rok ma tu dwie pory, a nie cztery. Na okołobiegunowej Północy trwa taniec ciemnych dni i jasnych nocy. W Arktyce czas ma inne punkty odniesienia – słońce o północy jest jak raca zwiastująca ciemność zimy. Ciemność, światło, ciemność. Kraina skrajności. Uderza też plastyczność dystansu – krajobrazy, nad którymi przewalają się radykalne nastroje i ważą decyzje jednostek i państw. Geopolityczna niestabilność jest widoczna na Grenlandii, na północnym Atlantyku czy na odizolowanym archipelagu Svalbardu na północ od kontynentalnej Norwegii. A potem rezonuje w innych miejscach świata, choć nie musi koniecznie prowadzić do wojny. Bywało jednak i tak. Nawet w tym osobliwym miejscu. Nawet tam, gdzie konflikt zbrojny wydaje się tak mało prawdopodobny. Wojna nie ma przecież szablonu.
Obserwuję otchłań pod maleńkim, dwunastomiejscowym samolotem – widzę biel w każdym odcieniu. Pode mną topografia upiornych niebezpieczeństw. Poszarpane kształty, dziwne cienie, mroczne lodowe szpony. Jest grudzień, samo południe. Siedzimy w kokpicie Bombardiera Dash-8 gdzieś nad zachodnią Grenlandią. Jedynym śladem słońca na południu jest cienka, bladoróżowa linia oddzielająca niebo od ziemi. Przelatujemy poniżej 75. równoleżnika północnego i cyfrowy kompas, nieruchomy od godziny, ożywa. Pilot przełącza się z ręcznego sterowania na nawigację wspomaganą komputerowo.
Mocno zmienił się sposób przemierzania arktycznego bezkresu. Kiedyś potrzebna była odwaga. Dziś wystarczą czas i pieniądze. Słabo zaludnione lodowce, bezkresne śniegi i bezlitosny mróz były miejscem próby. Mężczyźni i kobiety wyruszali, aby mapować nieznane ziemie. Nie napotykali wrogiej ludności. Musieli się za to zmierzyć z nieludzką pogodą i futrzanymi bestiami. Niektórzy szukali sławy, inni – chwały dla swojego narodu. Ale największa grupa chciała po prostu zaspokoić ciekawość: co leży na północy? Był to dla nich czas próby, której wielu nie przeszło. Dziś podróż z najdalej na północ wysuniętej osady Grenlandii do jej najdalej położonej na południe enklawy – około 1600 km lodu, śniegu i lodowców w różnych stadiach rozpadu[2] – to kilka godzin lotu. Te same spektakularne widoki, ale już bez długotrwałej udręki.
Pilot sięga do pokrętła, aby ponownie skalibrować naszą pozycję. Do tego momentu wraz z drugim pilotem prowadzili nawigację według północy geograficznej – na tych szerokościach nigdy według magnetycznej[3]. Tak blisko magnetycznego bieguna północnego, a do tego na mniejszej wysokości, wskazaniom nie można ufać. Migające światła powodują u mnie niepokój. Wyobrażam sobie awarię systemu określającego kurs samolotu. Później rozmawiam z Clausem Kongsgaardem Jensenem, który lata tą samą trasą. Pewnym głosem wojskowy weteran oświadcza: „Po prostu się to resetuje”. Z obliczeń Jensena wynika, że wylatał nad Arktyką 50 tysięcy godzin. Wstąpił do Królewskich Duńskich Sił Powietrznych i w 1988 r. rozpoczął służbę na Grenlandii. Jest też weteranem pewnego mało znanego arktycznego sporu zbrojnego: wojny na whisky. To właśnie ten konflikt – oraz nieuchronność kolejnych – uświadomił mu, że Arktyka, podobnie jak kompas w kokpicie, jest geopolitycznie i ekologicznie rozedrgana.
W Arktyce ciężko co prawda o konkretne daty i jednoznaczne rozstrzygnięcia, ale wojna na whisky zaczęła się podczas polarnej wyprawy Charlesa Francisa Halla w 1871 r.[4] Odkrył skrawek lądu – właściwie to dużą skałę (około kilometra długości[5]) – gdzieś na północ od Zatoki Baffina i na południe od Morza Lincolna. Chodzi o obszar między północnymi krańcami zachodniej Grenlandii a kanadyjskim terytorium Nunavut. Na wąskim pasie wody[6] sięgającym Oceanu Arktycznego. Hall nazwał go Wyspą Hansa na cześć Hansa Hendrika, grenlandzkiego przewodnika wyprawy, który dwadzieścia lat wcześniej minął to miejsce wraz z amerykańskim odkrywcą Elishą Kentem Kanem[7]. Ponad sto lat i dwie wojny światowe później, w 1973 r., oficjalnie wytyczono granicę między Kanadą a Grenlandią. Wyspa ponownie znalazła się w centrum międzynarodowej uwagi. Poziom wody podczas odpływu na północnym i południowym krańcu Wyspy Hansa wyznaczał, gdzie kończy się jedno państwo, a zaczyna drugie. Skała tkwiła dokładnie między nimi.
Wydawało się, że kwestia jest wyjaśniona i sprawa zamknięta. W porozumieniu granicznym znalazł się jednak zapis dopuszczający przyszłe negocjacje dotyczące całej wyspy, a nie tylko jej obwodu. W 1983 r. na Wyspę Hansa przybył kanadyjski naukowiec z firmy Dome Petroleum[8]. Miał zbadać wpływ wieloletniego lodu, aby ustalić optymalny sposób konstruowania platform wiertniczych na Morzu Beauforta. Wieści o wyprawie dotarły do Duńczyków. Uznali ją za manifestację kanadyjskiej suwerenności nad skałą. Tom Høyem, minister ds. Grenlandii w Królestwie Danii, wyruszył więc z własną misją. Cel? Potwierdzić prawa swojego państwa do tego skrawka lądu oraz do sąsiedniego wyspiarskiego terytorium, które Dania uznaje za swoje.
Høyem przyleciał na Wyspę Hansa helikopterem wynajętym w amerykańskiej bazie wojskowej pod Qaanaaq, 350 km na południe. Po wylądowaniu na wyspie w 1984 r. wbił w ziemię duńską flagę oraz zostawił na niej butelkę aquavitu i notatkę: „Witamy na duńskiej wyspie”[9]. Wkrótce przybyli Kanadyjczycy, którzy zastąpili duńską flagę proporcem z liściem klonu. Zamiast aquavitu zostawili whisky Canadian Club. Wymiana ciosów na butelki i flagi groziła przerodzeniem się w „bitwę butelkową”. Przeciąganie liny trwało niemal cztery dekady – butelka za butelkę, flaga za flagę. Fakt, że roszczenia terytorialne obu państw były co najwyżej wątpliwe, nie ma tu żadnego znaczenia. Rdzenni mieszkańcy Kanady nigdy nie korzystali z wyspy. Żaden mieszkaniec duńskiego królestwa – w tym Grenlandii czy Wysp Owczych – nigdy nie osiedlił się tu na stałe. Wyspa Hansa, jak wiele arktycznych zakątków, była jednak ważnym symbolem. Żadne z państw nie chciało pokazać, że ustępuje w kwestii suwerenności nad Arktyką. Machanie szabelką i popisywanie się siłą stanowiły element arsenału dla tych, którzy chcieli zaznaczyć swoją obecność w regionie. No a niektórzy okresowi mieszkańcy okolicy zrobili praktyczny użytek z butelek. Pewien duński pilot bywał na Wyspie Hansa, aby zbierać butelki, które potem opróżniał w gronie przyjaciół w amerykańskiej bazie po zachodniej stronie Grenlandii.
Lotnicy tacy jak Jensen toczyli spory o nieistotny i w zasadzie bezużyteczny skrawek terytorium na północy przez całą zimną wojnę. Z dala od żelaznej kurtyny tlił się konflikt w cieniu nuklearnych gróźb i kryzysów rakietowych. A jednak Jensen często latał w obrębie koła podbiegunowego. Bronił tej skały i odgrywał epizodyczną rolę w wojnie prowadzonej na Wyspie Hansa i nad nią. Nie było na niej drzew, strumieni ani żadnych punktów orientacyjnych. Jedynym śladem cywilizacji były flagi i butelki. Nie było mowy o żadnych nieodkrytych zasobach naturalnych. Chodziło tylko o skrawki materiału w narodowych kolorach. A mimo to wymiana ciosów trwała zaciekle przez blisko pięćdziesiąt lat. Tak działa Arktyka. Nazywa się to polarnym szaleństwem.
Może w pewnym momencie faktycznie istniał powód, dla którego wyspa była istotna dla obu państw. Kanadyjczycy prowadzili na Wyspie Hansa stację naukową podczas II wojny światowej. Oficjalnie w celu zbierania danych meteorologicznych na potrzeby tajnej inwazji aliantów we Francji. Kanadyjskie wojsko od czasu do czasu przeprowadzało ćwiczenia w rejonie wyspy. Nie ma jednak na niej przydatnych złóż mineralnych. To jałowe i zimne miejsce, a do tego omiatane nieprzyjaznymi prądami. Wyspa Hansa może jednak kiedyś stać się idealnym punktem wyjścia dla wydobycia ropy. Arktyczna morska pokrywa lodowa będzie się co roku coraz bardziej cofać. To zresztą kolejny wątek typowy dla Arktyki i wojny – lód. Ten sam, który kanadyjski naukowiec z Dome Petroleum przybył zbadać w ramach ekspedycji, która pchnęła dwa państwa na ścieżkę konfliktu. Lód, który wkrótce miał zniknąć. Pojawiła się niepewność, konieczność ponownej analizy celów oraz ustalenia wizji oraz przeprowadzenia gospodarczych obliczeń i politycznych kalkulacji[10].
By wreszcie rozstrzygnąć, kto ma prawo do Wyspy Hansa, rozpoczęły się intensywne negocjacje – w regionie, w którym politykowanie jest jak natura: ciągłe i nieustępliwe. Spory terytorialne lub międzyrządowe tej rangi[11] wymagają w tych szerokościach geograficznych wspólnej grupy roboczej z udziałem przedstawicieli społeczności Inuitów z Grenlandii i kanadyjskiego regionu Nunavut oraz organizacji ekologicznych. Do tego dochodzi szereg spekulacji podsycających emocje w relacjach prasowych. I tak proces narad i dochodzenia do porozumienia trwał około pięciu lat. Umowę w ostatecznym brzmieniu[12] podpisano 14 czerwca 2022 r.[13], a fakt uczczono uroczyście ostatnią wymianą butelek alkoholu. Tak zakończył się spór o wyspę, którą Inuici bez większego sentymentu nazywają Tartupaluk, czyli „nerka”. Ze względu na kształt, a nie na ryzyko niewydolności tego organu po opróżnieniu wszystkich tych butelek. Wojna na whisky nie wydaje się poważnym sporem, ale nie należy bagatelizować głębokich przyczyn konfliktu, które utrzymują się w kontekście dzisiejszej zmieniającej się Arktyki. Mówimy o regionie, w którym Rosja często wywiera presję na krytyczną infrastrukturę sojuszników NATO, np. podmorskie kable telekomunikacyjne. Kontradmirał Rune Andersen[14], dowódca norweskiej marynarki, nie pozostawił wątpliwości: „To, co dzieje się w tym regionie, ma znaczenie dla całego świata”.
W powszechnej wyobraźni Arktyka sprowadza się do kilku obrazków: niedźwiedzi polarnych, śniegu, lodu i „Eskimosów”. Jednak każdy, kto mieszkał na Alasce – a piszę z własnego doświadczenia – albo gdziekolwiek na dalekiej Północy, wie, że ten ogromny, okołobiegunowy świat wieńczący półkulę północną to coś znacznie więcej.
Co roku planeta bezpowrotnie traci obszar lodu morskiego wielkości Białorusi. Tyle śniegu i lodu znika. Nie odbija więc promieniowania, które nie wraca do atmosfery w postaci ciepła. Z każdym rokiem na Oceanie Arktycznym[15] padają nowe rekordy letniego minimum zasięgu lodu. Od 1979 r. cofa się o 12,5% na dekadę. Topnienie lodu morskiego Oceanu Arktycznego – który można przyrównać do wirującego lodowca na szczycie świata – daje efekt podobny do topniejącej kostki lodu w szklance: napój się nie wyleje. Lodowiec Grenlandii to zupełnie inna historia[16]. Znikający lód odsłania jednak coraz większą powierzchnię oceanu. Głęboka granatowa woda wchłania nadmiar słonecznego ciepła. Powstaje sprzężenie zwrotne. Nadmiar ciepła niszczy rafy koralowe, zmienia chemię mórz i może zaburzyć południkową cyrkulację wymienną[17], a więc proces regulacji zasolenia i temperatury wody w oceanach.
Cyrkulacja ta jest przewidywalna i niezawodna – kształtuje klimat Ziemi. W połączeniu z napędzanymi przez wiatry prądami powierzchniowymi odpowiada za łagodniejszy klimat Europy w porównaniu z obszarami leżącymi na tych samych szerokościach geograficznych w Ameryce Północnej. To dzięki niej mieszkańcy półkuli północnej mogli śmiało zakładać, że we wrześniu sięgną po cieplejsze ubrania i że pod koniec marca pozbędą się kilku ciepłych warstw odzienia. Ale już nie mogą, bo lato trwa dłużej, a zima krócej. Spowolnienie tej cyrkulacji – nazywanej czasami oceanicznym pasem transmisyjnym – może mieć nieprzewidziane konsekwencje dla klimatu. Na sytuację klimatyczną planety ma wpływ zarówno napływ coraz większych ilości ciepłej wody nagrzanej przez słońce, jak i dopływ zimnej wody z topniejących lodowców. Już raz na ten „pas” łączący pięć oceanów świata gwałtownie trafiła duża ilość zimnej wody. Temperatura spadła tak bardzo, że ludzkość doświadczyła epoki lodowcowej.
Dziś podobne zmiany w równym stopniu dotykają zwierząt i ludzi żyjących wzdłuż wybrzeży Oceanu Arktycznego. Morskie formy życia są wypierane[18], a ich biologia ulega przemianom. Ludziom, którzy polegali na zasobach wodnych, coraz trudniej o dostęp do znanych im gatunków. Ciepło zagraża też fundamentom ich domów – dosłownie, bo topi wieczną zmarzlinę. Zmienia się krajobraz, a wraz z nim sposób życia, pracy i spędzania czasu. Najważniejsza biosfera znana człowiekowi – od jej największego drapieżnika (Homo sapiens) po najmniejsze organizmy – była kiedyś lodówką. Dziś jest piecem.
Państwa – w regionie, ale i odległe od niego – dostrzegły w ociepleniu szansę na ekspansję i dominację militarną. Efektem ich kalkulacji okazał się przepis na konflikt balansujący na krawędzi wojny. W miejscu, które długo uchodziło za niedostępne dla geopolitycznych ambicji. Dla urzędników w Ameryce Północnej i Europie Arktyka przestała być – w myśl terminologii Michaiła Gorbaczowa – „strefą pokoju”[19]. Stała się obszarem wojny. Gdy mieszkałem w Juneau, stolicy Alaski, przez kilka trudnych miesięcy w 2013 r., taki rozwój wydarzeń był jeszcze nie do pomyślenia. W Arktyce na samym początku powitano mnie mocnym drinkiem, a potem wręczono broń. Tak bowiem sprawy mają się w całym regionie. Gościnnym dla przybysza, który jednak błyskawicznie uświadamia sobie skalę niebezpieczeństw.
W trakcie kilkudziesięciu lat zimnej wojny i po jej zakończeniu narastało – i w sumie narasta dalej – zagrożenie spowodowane zazębianiem się interesów i obojętnością poszczególnych państw. Dziś niebezpieczeństwo jest jeszcze większe, bo dodatkowo spotęgowane gwałtownymi zmianami klimatycznymi w Arktyce. Obserwowanie tych procesów wprawia w niepewność tak samo, jak widok wariującego kompasu w kokpicie samolotu. Konflikty, niekiedy komiczne jak wojna na whisky, popychały państwa do sporów. Do walki o obszar, do jego podziału, do oznaczania i wytyczania jego granic. Napędzały chęć posiadania obszaru, a potem doprowadzały do obojętności po solidnej wymianie ciosów. Obok poważnych konfliktów i sytuacji o włos od katastrofy (jak zderzenie amerykańskiego okrętu podwodnego o napędzie nuklearnym z rosyjskim okrętem podwodnym u północnych wybrzeży Rosji[20]) zdarzały się momenty niegroźne czy wręcz absurdalne. W ostatnich latach zmieniła się natomiast ich częstotliwość oraz skala konsekwencji[21] dla ludzi żyjących w Arktyce i poza nią.
Rosyjscy szpiedzy. Okręty podwodne o napędzie nuklearnym. Deklaracje państw azjatyckich, które ogłaszają się „państwami przyarktycznymi”. Niszczone podmorskie kable. Sabotowane gazociągi. Bloki, szpitale i domy, które każdego dnia kruszeją albo znikają pochłonięte przez podnoszący się poziom mórz. Dzisiejsza Arktyka to obszar działalności wywiadowczej i aktywności nuklearnej. A wszystko to w sąsiedztwie statków wycieczkowych oraz coraz intensywniej wykorzystywanych szlaków handlowych.
Topnienie lodowców jest postrzegane przez pryzmat rozszerzonego i tańszego wolnego handlu, bo daje szanse rozwoju inwestycji komercyjnych. Nie prowadzi już do współpracy naukowej w dobrej woli, lecz do walki o nowe szlaki handlowe. Nowa arktyczna trasa mogłaby skrócić o dwa tygodnie rejs tankowców oraz statków towarowych i pasażerskich z Azji Wschodniej do Europy Zachodniej. Omija Kanał Sueski, biegnąc w dużej mierze przez obszar zdominowany przez Rosję. Dobra wiadomość dla konsumentów, ale katastrofalna dla klimatu, co nie zmienia faktu że północny świat zmierza w kierunku kolejnej zimnej wojny.
Jedną z cech zimnej wojny było przenoszenie interesów obu supermocarstw na obce terytoria. Ignorowano regiony i państwa uznane za podporządkowane lub mające rozbieżne cele. Zimna wojna była starciem kultur i tradycji, naznaczonym ogromną arogancją wobec ziem poza granicami supermocarstw. Przez cały okres zimnej wojny Stany Zjednoczone przywiązywały dużą wagę do Arktyki[22], traktując ją jako specyficzne zaplecze. Mogła być imponującym źródłem zasobów naturalnych albo terenem punktów obronnych. Wojskowi i naukowcy pisali obszerne opracowania na temat znaczenia Alaski dla amerykańskiego przemysłu morskiego i obronności. Szczegółowo zgłębiali nauki o lodzie, strefie kriogenicznej, budownictwie w warunkach zimna, a także kondycji zarówno planety, jak i samego wrażliwego regionu. Po upadku Związku Radzieckiego napięcia osłabły, a północ ponownie stała się miejscem eksploracji i osiągnięć na światowej scenie. Wróciło partnerstwo i duch współpracy. Dyplomacja naukowa, wspólne operacje poszukiwawczo-ratownicze, ochrona dzikiej przyrody, reparacje dla rdzennej ludności oraz eksploatacja zasobów naturalnych przynosiły korzyści wszystkim państwom z terytoriami na Północy. A nawet tym, które takich terenów nie miały.
„Wspólnota i współzależność interesów całego naszego świata odczuwalna jest w północnej części globu, w Arktyce, być może bardziej niż gdziekolwiek indziej” – powiedział Gorbaczow w 1987 r. w Murmańsku, na Półwyspie Kolskim powyżej koła podbiegunowego. Do dziś to bastion rosyjskich sił nuklearnych. Związek Radziecki, mówił Gorbaczow, był „głęboko i konkretnie zainteresowany tym, aby Północ naszej planety, jej regiony polarne i subpolarne oraz wszystkie państwa północne nigdy więcej nie stały się areną wojny, a na ich terenie powstała prawdziwa strefa pokoju i owocnej współpracy”.
Czym właściwie jest Arktyka? Panuje raczej zgodność, że jest to miejsce mroczne w sensie dosłownym i przenośnym. Definicja jest natomiast dość ulotna, a przedmiotem sporów jest choćby dokładna szerokość geograficzna, na której zaczyna się ten region. Arktykę można podzielić według szerokości geograficznej[23] na dwa obszary: Arktykę właściwą (zamieszkiwaną przez 4 miliony ludzi) i subarktykę (13 milionów mieszkańców[24]). To wyznacza już pewne, dość ogólne, ramy Arktyki (formalnej definicji po prostu nie ma), ale nie jest to jedyna opcja wyznaczenia jej granic. Ludzie, którzy w niej żyją, pracują i prowadzą badania, definiują ją inaczej i w zależności od celu klasyfikacji. W efekcie powstają definicje tak różnorodne jak sam ląd i woda rozciągające się wokół bieguna północnego[25].
Dla niektórych Arktyka leży powyżej koła podbiegunowego na 66 stopniu i 33 minucie szerokości geograficznej północnej. Mówimy więc o obszarze, na którym podczas przesilenia letniego można zobaczyć słońce o północy, a na którym podczas przesilenia zimowego panuje całodobowa ciemność. Inni twierdzą, że Arktyka zaczyna się tam, gdzie kończy się tajga (największy lądowy biom, znany także jako las borealny) i gdzie stepy ustępują miejsca tundrze. Tyle że granice lasu borealnego przesuwają się. Karłowate drzewa pełzną i przesuwają się na północ w miarę ocieplania się planety[26].
Arktyka może się też zaczynać tam, gdzie zalega wieczna zmarzlina – warstwa stale zamarzniętego podłoża. Jeszcze inni wskazują na średnie roczne, miesięczne lub dobowe temperatury. Tyle że planeta nachyla się nierównomiernie, co utrudnia precyzyjne określenie przesileń i równonocy. Wieczna zmarzlina występuje tylko miejscami, nawet daleko na północy. A średnie temperatury zaliczają solidne wahnięcia. W kanadyjskiej Arktyce termometry rzadko pokazują poniżej –46°C, podczas gdy na Syberii norma to –62°C[27]. Każde państwo arktyczne ma własną definicję granic swojego terytorium. Islandia jest państwem arktycznym, choć jest niewielką wyspą tuż poniżej koła podbiegunowego. Słowo „Arktyka” pochodzi od greckiego wyrazu oznaczającego „niedźwiedzia” (arktos), a nazwa „Antarktyka” ma nam przypominać, że na tym południowym kontynencie niedźwiedzi nie uświadczymy[28]. Zakładam więc, że kiedy ostatni niedźwiedź polarny wymrze, to nazwę Arktyka utrzymamy symbolicznie. W hołdzie zmienności świata.
Niepewność i permanentne zmiany nigdy dotąd nie miały tak doniosłego znaczenia dla bezpieczeństwa krajowego: obserwujemy wzrost liczby zmilitaryzowanych jednostek rybackich, próby broni nuklearnej oraz przesunięcia funduszy państwowych z inicjatyw wspierających społeczności lokalne na rzecz eksploatacji zasobów naturalnych i wydatków na obronność. Militaryzacja wymazuje społeczności, podsycając jednocześnie wyścig o hegemonię na północy i wzmagając regionalne napięcia, które dotąd pozostawały w uśpieniu. W miarę ocieplania się klimatu niemal niezauważenie wkroczyliśmy w kluczowy wyścig o dominację w regionie, który od wieków był miejscem współistnienia i współpracy.
Na Forum Strategicznym[29] organizowanym przez Agencję ds. Redukcji Zagrożeń Obronnych (Defense Threat Reduction Agency) w 2021 r. Jill M. Brandenberger, wówczas kierowniczka programu bezpieczeństwa klimatycznego w Pacific Northwest National Laboratory, opowiadała niewielkiej grupie specjalistów od obronności i bezpieczeństwa o tym, że zwiększony dostęp, bezpośrednie inwestycje zagraniczne oraz innowacje technologiczne stanowią trzy główne wątki w Arktyce, będące skutkiem zmiany klimatu. Doktor Brandenberger, oceanografka specjalizująca się w strefie przybrzeżnej, dała czterdziestopięciominutową prezentację, w której nie miała wątpliwości, że nadchodzi kulminacja strategicznych przepychanek. „Zbieżność tych trzech głównych wątków naprawdę tworzy specyficzne obszary rywalizacji… zwłaszcza między Rosją a Chinami, którymi my, w branży obronności i bezpieczeństwa narodowego, musimy się zająć”.
Ciężko wyobrazić sobie wojnę na północy. Większość uzna, że taki konflikt jest mało prawdopodobny. Przecież jest tam za zimno, za surowo, zbyt niedostępnie, zbyt nieprzewidywalnie. Bilans zysków i strat ewentualnego konfliktu w tym regionie po prostu się nie spina. Znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz – który regularnie powraca w różnych moich rozmowach – zakłada, że impulsem stanie się incydent na morzu. Unieruchomiony statek wycieczkowy albo nieudana kontrola trawlera, która zakończy się strzelaniną między jednostkami państwa dokonującego abordażu i państwa, którego jednostkę próbowano skontrolować. Taki epizod mógłby doprowadzić do konfliktu gdzie indziej – wojskowi mówią wtedy o eskalacji horyzontalnej[30]. Faktycznie, utajnione ćwiczenia sztabowe, mające przygotować urzędników i tych, którzy z największym prawdopodobieństwem musieliby reagować na tego typu zdarzenia, a także sprawdzić poziom gotowości i potencjalne zdolności operacyjne sił zbrojnych oraz powiązanych z nimi instytucji państwowych, stały się nieodłącznym elementem szerszych i coraz częstszych debat toczonych w Waszyngtonie na temat Arktyki[31]. Przekonanie, że wojna miałaby wybuchnąć wyłącznie przez przypadek, przesłania jednak fundamentalne atuty prowadzenia operacji wojskowych i politycznych w regionie arktycznym. W lipcu 2025 r. Mark Rutte, sekretarz generalny NATO, sugerował, że państwa nieprzyjazne Sojuszowi mogłyby odciągnąć uwagę od większego konfliktu regionalnego gdzie indziej – na przykład wokół Tajwanu – próbując zgłosić roszczenia do arktycznych terytoriów NATO[32]. Poza dyplomatycznymi korzyściami z utrzymywania bliższych relacji z północnymi sojusznikami i z obecności na wysuniętych posterunkach w tych regionach wojsko może szybko przerzucać siły, przemieszczając się przez biegun północny[33]. Armia zaprawiona w prowadzeniu działań w warunkach zimowych może operować praktycznie wszędzie. Wojsko już dawno zrozumiało, że wojna w Arktyce sprzyja wyłącznie tym, którzy opanowali ją do perfekcji. Patrząc z tej perspektywy, jedność na północy nigdy nie miała większych szans.
W 2007 r. dwa ośmiometrowe rosyjskie batyskafy zanurzyły się pod lodem na biegunie północnym i wbiły niewielką rosyjską flagę w dno oceanu[34]. Załogę stanowili: szwedzki biznesmen, szejk ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, australijski poszukiwacz przygód oraz wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy. Uczestników wyprawy witano w Rosji jak astronautów powracających z podróży na nową planetę. W innych krajach powitanie było znacznie chłodniejsze. „To nie jest XV wiek” – mówił wówczas kanadyjski minister spraw zagranicznych Peter MacKay. „Nie można tak po prostu jeździć po świecie i wbijać flag”[35]. Rosyjski prezydent, spoglądający w tym samym roku z okładki tygodnika „Time” jako Człowiek Roku[36], próbował uspokajać międzynarodową społeczność. Przekonywał, że to żartobliwe przeciąganie liny – coś na kształt wojny na whisky. „Nie martwcie się” – zapewniał prezydent Putin. „Wszystko będzie dobrze”[37].
Jensen skończył realizować loty rozpoznawcze nad Grenlandią – na wyspę Hans i z powrotem – i kilka lat potem napisał w Królewskiej Duńskiej Akademii Sił Powietrznych pracę magisterską zatytułowaną Bitwa o biegun północny. „Od wykładowców usłyszałem, że to niszowe zagadnienie” – wspomina Jensen. „Nie wierzyli, że wokół bieguna północnego może kiedykolwiek wybuchnąć spór w sensie militarnym. Przecież wszystko miało się rozstrzygać wyłącznie kanałami dyplomatycznymi, tak jak w przypadku wyspy Hans”. Historia wyspy Hans – rozpatrywana na tle szerszych ambicji i historii sporów w regionach północnych – uczy nas przede wszystkim jednego. Otóż konflikty w Arktyce zaczynają się od gróźb użycia siły militarnej, a dopiero później są rozstrzygane. Ze szkodą dla stabilności regionu, po kilkudziesięciu latach bierności oraz szkód wyrządzonych lokalnym społecznościom i przyrodzie. Z naiwną konstatacją, że to wszystko nie było konieczne. Przypadek wysepki dobrze ilustruje też najczęstszy typ arktycznego konfliktu. Wojna na whisky dobiegła końca, ale dziecinne „ataki”, lekkomyślna gra na pokaz i wzajemne antagonizmy wcale nie zniknęły z dzisiejszej Arktyki. Rosja modernizuje bazę na wybrzeżu syberyjskiej wyspy Kotielnyj[38], Stany Zjednoczone przenoszą myśliwce piątej generacji na Alaskę[39]. Chiny wysyłają nad kanadyjską Arktykę balon badawczy[40], który zestrzeliło Dowództwo Obrony Powietrznej Ameryki Północnej (NORAD). Jedno państwo wysyła dwa okręty podwodne pod biegun północny; inne – trzy[41].
Od porozumienia w sprawie wyspy Hans minęło wiele lat, ale flagi i roszczenia terytorialne nadal mają znaczenie w regionie, w którym rywalizacja jest coraz bardziej widoczna. W czerwcu 2024 r. na biegun północny wróciła Federacja Rosyjska. Tym razem niewinną demonstrację suwerenności – flagę państwową – zastąpił proporzec z literą Z[42]. Od wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej wojny na Ukrainie litera ta niesie wiele znaczeń: faszyzm, bombardowania i zabijanie cywilów, porywanie i przymusowe przesiedlanie tysięcy dzieci[43]. Ten znak – wraz z całą symboliką – dotarł teraz na północ, przynosząc piętno nowej zimnej wojny, konfliktu horyzontalnego i pospiesznych przygotowań do militarnej konfrontacji. Kompas znowu się resetuje.
Praca Jensena okazała się prorocza. O militaryzacji północy i jej potencjale jako przestrzeni konfliktu lub rywalizacji coraz głośniej dyskutuje się na akademiach wojskowych całego świata. Być może najbardziej w Stanach Zjednoczonych[44]. W kraju działa pięć głównych akademii wojskowych: West Point, Akademia Marynarki Wojennej, Akademia Sił Powietrznych, Akademia Straży Przybrzeżnej i Akademia Marynarki Handlowej. Są jeszcze inne uczelnie wojskowe, np. Uniwersytet Korpusu Piechoty Morskiej. Każda z tych instytucji oferuje kurs poświęcony Arktyce. Jeszcze dziesięć lat temu takie zajęcia byłyby pomijanym fakultetem. Dziś uczelnie prowadzą nawet kilka kursów poświęconych regionowi, aby odpowiedzieć na rosnącą liczbę chętnych i coraz większe zainteresowanie Arktyką. Dowódcy starają się wpoić podwładnym – skupionym na konfliktach na Bliskim Wschodzie, w Azji Południowo-Wschodniej, na Pacyfiku, na globalnej wojnie z terroryzmem czy też w siłach ekspedycyjnych szybkiego reagowania – że Arktyka przestała być senną strefą pokoju. Od pewnego mieszkańca[45] europejskiej Arktyki usłyszałem, że jest wręcz odwrotnie. Pracował i żył w Arktyce przez wiele lat. Region stał się absolutnym przeciwieństwem tego, co mówił o nim Gorbaczow. Bo czy flaga nie jest po prostu deklaracją? Służy do objęcia w posiadanie albo do odzyskania. Do jednoczenia i dzielenia. I do zdobywania. „Nie chcę być tym, który straszy, że idzie wojna” – zwierzał się ten człowiek – „ale no, cholera, idzie”.
[1] Michael Crowley, Maggie Haberman, Inside Trump’s Plan to ‘Get’ Greenland: Persuasion, Not Invasion, „New York Times”, 10 kwietnia 2025 r., https://www.nytimes.com/2025/04/10/us/politics/trump-greenland-denmark.html.
[2] Jon Gertner, Can $500 Million Save This Glacier?, „New York Times Magazine”, 6 stycznia 2024 r., https://www.nytimes.com/2024/01/06/magazine/glacier-engineering-sea-level-rise.html.
[3] Samo jednoznacznie określenie, czym jest Arktyka, nastręcza problemów, a do tego mamy trzy północne bieguny. Różnią się przydatnością i znaczeniem: geograficzny biegun północny, położony na 90° szerokości geograficznej północnej, północny biegun magnetyczny oraz północny biegun geomagnetyczny.
[4] Smithsonian National Museum of American History w Waszyngtonie dysponuje znakomitą kolekcją dokumentów z arktycznych wypraw Halla; zob. kolekcja Charlesa Francisa Halla.
[5] Wyspa Hansa ma 1,3 km powierzchni.
[6] Wyspa Hansa znajduje się na 80,8269° szerokości geograficznej północnej i 66,4597° długości geograficznej zachodniej.
[7] Więcej o jego wyprawach można znaleźć w: Elisha Kent Kane, John Franklin, Arctic Explorations: The Second Grinnell Expedition in Search of Sir John Franklin, 1853, ’54, ’55,Childs & Peterson, Philadelphia 1856, https://www.loc.gov/item/04019331.
[8]Taissumani, 29 August 1871: Hall Names Hans Island, „Nunatsiaq News”, 26 sierpnia 2005 r., https://nunatsiaq.com/stories/article/taissumani_august_29_1871_-_hall_names_hans_island.
[9] Dan Levin, Canada and Denmark Fight over Island with Whisky and Schnapps, „New York Times”, 7 listopada 2016 r., https://www.nytimes.com/2016/11/08/world/what-in-the-world/canada-denmark-hans-island-whisky-schnapps.html.
[10]Kingdom of Denmark Strategy for the Arctic 2011–2020, rządowy raport, sierpień 2011 r., https://uniset.ca/microstates/mss-denmark_en.pdf.
[11]Why It Took 50 Years to Resolve Canada and Denmark’s Dispute over a Tiny Arctic Island, „National Geographic”, 27 czerwca 2024 r., https://www.nationalgeographic.com/history/article/how-hans-island-sparked-whisky-war-between-canada-denmark.
[12] Peter Beaumont, Canada and Denmark End Decades Long Dispute over Barren Rock in Arctic, „The Guardian”,14 czerwca 2022 r., https://www.theguardian.com/world/2022/jun/14/canada-denmark-end-decades-long-dispute-barren-rock-arctic-hans-island.
[13] Elin Hofverberg, The Hans Island ‘Peace’ Agreement Between Canada, Denmark, and Greenland, Library of Congress, blog, 22 czerwca 2022 r., https://blogs.loc.gov/law/2022/06/the-hans-island-peace-agrement-between-canada-denmark-and-greenland.
[14] Kontradmirał Rune Andersen (dowódca Norweskiej Marynarki), z którym autor rozmawiał telefonicznie w latach 2022 i 2023.
[15] Dane pochodzą z NOAA, która regularnie publikuje arktyczne kompleksowe „raporty okresowe” – od zasięgu pokrywy lodowej po prognozowane systemy burzowe. Zob. 2023 Arctic Report Card: Image Highlights, NOAA Climate.gov, raport, 12 grudnia 2023 r., http://www.climate.gov/news-features/understanding-climate/2023-arctic-report-card-image-highlights.
[16] Elizabeth Kolbert, When the Arctic Melts, „The New Yorker”, 7 października 2024 r., https://www.newyorker.com/magazine/2024/10/14/when-the-arctic-melts.
[17]Thermohaline Circulation: Currents Tutorial, National Oceanic and Atmospheric Administration, brak daty, https://oceanservice.noaa.gov/education/tutorial_currents/05conveyor1.html.
[18]Biodiversity and Nature, World Wildlife Fund: Arktyka, zbiór danych, brak daty, https://www.arcticwwf.org/our-priorities/biodiversity-and-nature.
[19] Z przemówienia Michaiła Gorbaczowa w Murmańsku, które opisano szerzej w kolejnych rozdziałach. Pełny tekst przemówienia Gorbaczowa oraz Inicjatywy Murmańskiej z 1 października 1987 r. jest dostępny pod adresem https://web.archive.org/web/20241127164607/https://www.barentsinfo.fi/docs/Gorbachev_speech.pdf.
[20] John H. Cushman, Two Subs Collide Off Russian Port, „New York Times”, 19 lutego 1992 r., https://www.nytimes.com/1992/02/19/world/two-subs-collide-off-russian-port.html.
[21] Gunhild Hoogensen Gjørv, Security and Geopolitics in the Arctic: The Increase of Hybrid Threat Activities in the Norwegian High North, „Hybrid CoE Working Paper” 30, 27 marca 2024 r., https://www.hybridcoe.fi/publications/hybrid-coe-working-paper-30-security-and-geopolitics-in-the-arctic-the-increase-of-hybrid-threat-activities-in-the-norwegian-high-north.
[22] Spośród wielu arktycznych kolekcji i archiwów szczególnie przydatne w ukazaniu niegdyś znaczącego, amerykańskiego – a nawet globalnego – zainteresowania Arktyką okazały się dwie. Zob. Alaska and Polar Regions Collections and Archives na Uniwersytecie Alaski w Fairbanks (https://library.uaf.edu/aprca) oraz różne kolekcje arktyczne na Uniwersytecie Illinois w Urbana-Champaign (https://library.illinois.edu/rbx/research-instruction/research-guides/arctic-collections).
[23] Zob. Changes in the Arctic: Background and Issues for Congress, raport, styczeń 2024 r. Obejmuje to także przypis do artykułu, który napisałem dla „Politico” w grudniu 2022 r., będącego zalążkiem tej książki. Brzmi on częściowo tak: „Istnieje wiele definicji Arktyki, które prowadzą do różnych opisów obszarów lądowych i morskich obejmowanych tym terminem. Dyskusje polityczne na temat Arktyki mogą operować różnymi definicjami regionu, a czytelnicy powinni pamiętać, że definicja użyta w jednej dyskusji może różnić się od tej stosowanej w innej”.
[24] Ilmari Hustich, The Population of the Arctic, Subarctic, and Boreal Regions, „Polar Geography”3, nr 1 (1979): 40–48; Timothy Heleniak, The Future of the Arctic Populations, „Polar Geography”44, nr 2 (2020): 136–152.
[25] Próba rozpisania definicji graniczy z szaleństwem. Istnieje wiele linii wyznaczających, co wchodzi w skład Arktyki, a – jak mam nadzieję – niniejsza książka pokazuje, że nawet one mogą ulegać zmianom, w następujący sposób: – Izoterma 10°C w lipcu, definiująca obszar, na którym średnia tempera tura najcieplejszego miesiąca (lipca) jest poniżej 10°C. – Linia wyznaczona w Arctic Human Development Report (AHDR). – Linia wyznaczona przez Arctic Emergency Prevention, Preparedness and Response (EPPR). – Linia wyznaczona przez Conservation of Arctic Flora and Fauna (CAFF). – Linia wyznaczona przez Arctic Monitoring and Assessment Programme (AMAP). – Granica linii drzewnej Arktyki – najdalsza północna szerokość geogra ficzna na półkuli północnej, na której mogą rosnąć drzewa. Dalej na pół noc jest zbyt zimno, aby drzewa mogły przetrwać przez cały rok. Zob. Arctic Definitions, Arctic Portal.org, zbiór danych, brak daty, https://arcticportal.org/education/quick-facts/the-arctic/3448-arctic-definitions.
[26] W fascynującą podróż po lasach borealnych na całym świecie zabiera Ben Rawlence w książce The Treeline: The Last Forest and the Future of Life on Earth,St. Martin’s, New York 2022.
[27] Ian Livingston, Siberia Sees Coldest Air in Two Decades as Temperature Dips to Minus-80, „Washington Post”, 11 stycznia 2023 r., https://www.washingtonpost.com/weather/2023/01/11/siberia-russia-extreme-cold.
[28] Nazwa Antarktyka wywodzi się od słowa antarktikos oznaczającego w języku greckim ‘naprzeciw północy’ (‘niedźwiedzia’), gdzie grecki przymiotnik ma postać negacji ant + arktikos, czyli ‘przeciwny Arktyce’.
[29] Nagranie prezentacji doktor Brandenberger oraz towarzyszący mu zestaw slajdów PowerPoint zostały uzyskane w drodze wniosku na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej (Freedom of Information Act). Defense Threat Reduction Agency, znak sprawy 23-128, wniosek z 28 sierpnia 2023 r. Dokumenty i nagranie dostępne są pod adresem https://kennethrrosen.com/arctic.
[30] Istnieje wiele znakomitych prac naukowych, które szczegółowo opisują ten proces oraz późniejsze strategie wykrywania, ograniczania i powstrzymywania eskalacji. Jedna z nich, autorstwa Michaela Fitzsimmonsa z Air University, szczególnie dobrze wyjaśnia te procesy jako narzędzie w konfrontacji z Rosją. Zob. Horizontal Escalation: An Asymmetric Approach to Russian Aggression?, „Strategic Studies Quarterly”13, nr 1 (Spring 2019): 95–133. Inna definicja w Cambridge Dictionary, https://dictionary.cambridge.org/us/dictionary/english/horizontal-escalation.
[31] O tych ćwiczeniach symulacyjnych opowiedzieli mi dwaj byli urzędnicy Białego Domu, którzy pracowali przy ich organizacji i brali udział w podobnych wydarzeniach jeszcze w 2023 r., choć bez wątpienia są one kontynuowane do dziś.
[32] Lulu Garcia-Navarro, The Interview: The Head of NATO Thinks President Trump ‘Deserves All the Praise’, „New York Times”, 5 lipca 2025 r., https://www.nytimes.com/2025/07/05/magazine/mark-rutte-interview.html.
[33] Hilde Gunn Bye, Birgitte Annie Hanson, US Arctic Paratroopers Practiced Rapid Deployment in Northern Norway, „High North News”, 20 marca 2024 r., https://www.highnorthnews.com/en/us-arctic-paratroopers-practiced-rapid-deployment-northern-norway. Przelot nad biegunem północnym wcale nie jest łatwiejszy niż pokonanie go lodołamaczem. Finnair oferuje loty do Azji przebiegające nad biegunem północnym, które muszą być planowane tak, aby unikać aktywności rozbłysków słonecznych. Podróżni, którzy przelatują nad biegunem, otrzymują po jej zakończeniu specjalny certyfikat.
[34] Alex Shoumatoff, The Arctic Oil Rush, „Vanity Fair”, 14 kwietnia 2008 r., https://www.vanityfair.com/news/2008/05/arctic_oil200805.
[35]Canada Mocks Russia’s ‘15th Century’ Arctic Claim, Reuters, 9 sierpnia 2007 r., https://www.reuters.com/article/world/canada-mocks-russias-15th-century-arctic-claim-idUSN02464985.
[36]Person of the Year 2007, „Time”, 19 grudnia 2007 r., https://content.time.com/time/specials/2007/personoftheyear/0,28757,1690753,00.html.
[37] Shoumatoff, Arctic Oil Rush.
[38]Inside the Military Base at the Heart of Putin’s Arctic Ambitions, CNN, 4 kwietnia 2019 r., https://edition.cnn.com/2019/04/04/europe/russia-arctic-kotelny-island-military-base/index.html.
[39]F-35 Squadrons in Alaska Shift to Full Operations as ‘Advanced Threats’ Grow ‘More Lethal’, „Air & Space Forces”, 10 sierpnia 2022 r., https://www.airandspaceforces.com/f-35-squadrons-in-alaska-shift-to-full-operations-as-advanced-threats-grow-more-lethal.
[40] Stephanie Hogan, When a Suspected Chinese Spy Balloon Flew over Canada,Why Didn’t We Shoot It Down?, CBC News (Kanada), 9 lutego 2023 r., https://www.cbc.ca/news/canada/spy-balloon-canada-norad-questions-1.6742695.
[41]U.S. Navy Kicks Off ICEX 2020 in Arctic Ocean, U.S. Northern Command, 6 marca 2020 r., https://web.archive.org/web/20241206141209/https://www.northcom.mil/Newsroom/News/Article/Article/2104690/us-navy-kicks-off-icex-2020-in-arctic-ocean.
[42] Atle Staalesen, In Fascist-Inspired Crusade, Warriors from Moscow’s War of Aggression Wave Z-Flags on North Pole, „Barents Observer”, 12 czerwca 2024 r., https://www.thebarentsobserver.com/arctic/in-fascistinspired-crusade-warriors-from-moscows-war-of-aggression-wave-zflags-on-north-pole/102140.
[43]Russia’s War on Ukraine: Forcibly Displaced Ukrainian Children, Think Tank (European Parliament), 11 lutego 2025 r., https://www.europarl.europa.eu/thinktank/en/document/EPRS_BRI(2023)747093.
[44] Na potrzeby tej nieformalnej jakościowej ankiety, przeprowadziłem wywiady z profesorami i kierownikami katedr w pięciu akademiach wojskowych oraz w instytucjach kształcenia podyplomowego dla wojska.
[45] Osoba ta prosiła o zachowanie anonimowości ze względu na skomplikowaną sytuację pobytową oraz zżytą społeczność, w której żyje.
