Tytuł możliwy do wypożyczenia z oferty Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
ISBN 83-85811-05-2
Książka dostępna w zasobach:
Miejska Biblioteka Publiczna w Kościanie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 133
Rok wydania: 1993
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Wielkopolskim szlakiem ADAMA MICKIEWICZA
WIELKOPOLSKA BIBLIOTEKA KRAJOZNAWCZA
Nr 3
Piotr Maluśkiewicz
Wielkopolskim szlakiem ADAMA MICKIEWICZA
'Dr (Maciej Otoman 'Bombic^i
Polski Dom Wydawniczy„Ławica" Poznań 1993
v Opiniodawcy
PAWEŁ ANDERS
Vndrzej kostołowski
. jarosław maciejewski ' zofia trojanowiczowa
\j Projekt okładki serii
b:
Nad Prosną
Pani Konstancja
„Nadzieja..."
Niespodziewana wiadomość
Przyjaciół rozmowy
Spotkanie z bratem
Poznańskie wspomnienia
Pożegnanie
Siady pamięci
Kalendarium życia Adama Mickiewicza
Lektury
Spis treści
b:
PIOTR MALUŚKIEWICZ ARCHIWUM MUZEUM NARODOWEGO w Poznaniu
Redaktor WIESŁAWA PARZY
Redaktor techniczny JANUSZ BEKAS
Mapki wykreślił KRZYSZTOF GRAJA
Na okładce fragment gwaszu z ok. 1830 r., przedstawiającego pałac w Śmiełowie (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu fot. Jerzy Nowakowski)
Wydano na zlecenie Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu - Biblioteki „Kroniki Wielkopolski"
isbn 83-85811-05-2
Od autora
W połowie sierpnia 1831 roku, z dalekich Włoch, przez Francję, Niemcy - Adam Mickiewicz przybył do Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Po krótkim odpoczynku i załatwieniu poruczonych mu spraw, zamierzał przekroczyć nielegalnie granicę między zaborami i znaleźć się w ogarniętym powstaniem Królestwie Polskim. Zamiaru swego jednak nie zrealizował i przez blisko siedem miesięcy przebywał w Wielkopolsce. O tym właśnie niedługim - a przy tym mało znanym - fragmencie życiorysu poety traktuje ta książeczka.
Pobyt Mickiewicza w Wielkopolsce był tematem licznych już publikacji. Począwszy od wspomnień, poprzez różnej wartości artykuły o charakterze przyczynkowym, aż po naukowe syntezy. Powstała nawet powieść Rękopis dla wnuków pióra Gustawa Bojanowskiego, w której fikcja literacja przeplata się z prawdą. Mimo wielu usiłowań nie udało się jednak, niestety, dokładnie zrekonstruować kalendarium wielkopolskich podróży wieszcza. Zbyt mało bowiem istnieje wiarygodnych dokumentów z tamtych lat, zbyt wiele - powstałych później legend i mitów.
Przyczyn takiego stanu rzeczy szukać należy przede wszystkim w konspiracyjnym - jak byśmy to dziś określili - charakterze pobytu poety w Księstwie. Jako przybyły tu potajemnie poddany rosyjski - pragnący, na dodatek, wziąć udział w powstaniu - musiał w państwie pruskim zachowywać wzmożoną ostrożność. Legitymował się więc sfałszowanymi lub cudzymi paszportami, nie był też - choć obowiązywało wówczas takie zarządzenie - meldowany przez swych wielkopolskich gospodarzy w urzędach policji pruskiej. Na próżno więc szukać by wzmianek o jego pobycie w aktach meldunkowych, na próżno wertować stronice ówczesnych gazet poznańskich. Obszerniejszych opisów pobytu Mickiewicza nie znajdziemy również w zachowanej z tamtego czasu korespondencji prywatnej osób, które gościły wieszcza. Nie należy się temu zbytnio dziwić. Za przyjmowanie pod swym dachem nielegalnych przybyszów z innych zaborów groziła wówczas kara więzienia i grzywny. Liczne przykłady wskazują, iż nie był to przepis martwy. Stąd daleko posunięta ostrożność, nawet w korespondencji prywatnej.
Nie można też przemilczeć faktu, iż część listów i pamiątek - tych związanych z romansem poety z Konstancją Lubińską - została rozmyślnie zniszczona. Wymazaniem z ludzkiej pamięci tej przygody miłosnej wieszcza zainteresowani byli zarówno wielkopolscy krewni Konstancji, jak i potomkowie poety.
T^k więc przy skąpej liczbie źródeł, badacze wielkopolskiego fragmentu życiorysu Mickiewicza zmuszeni byli do wykorzystywania różnego rodzaju informacji pośrednich i weryfikowania ich na podstawie ogólnej znajomości realiów życia i atmosfery tamtych lat.
Nie było zamiarem autora tej książki przeprowadzanie jeszcze jednej analizy pobytu Mickiewicza w Wielkopolsce. Nie próbowano na nowo interpretować znanych faktów ani formułować nowych hipotez. Przedstawiono tylko znane wydarzenia, zasygnalizowano niektóre domniemania, przypomniano Mickiewiczowskie legendy, które - odzwierciedlając stosunek do poety - są jednocześnie ilustracją kulturalnego oblicza ówczesnego społeczeństwa wielkopolskiego. Zaprezentowano również obiekty krajoznawcze - zarówno te, które związane są bezpośrednio z pobytem wieszcza, jak i te, które powstały w latach późniejszych, a były wyrazem kultu poety, jaki wytworzył się na terenie Wielkopolski.
Generalnie przyjęto, iż kolejność opisu miejscowości zgodna jest z chronologią pobytu Mickiewicza. W kilku przypadkach - kiedy opisywano miejscowości położone blisko siebie, czasem o niepewnym datowaniu pobytu wieszcza - odstąpiono od tej zasady. Dostosowano w ten sposób treść książki do potrzeb turysty, który zwiedzić może te miejsca w czasie jednej wycieczki. Odstępstwa takie znajdują pośrednie uzasadnienie i w tym, że szczegółowe odtworzenie wielkopolskich podróży Mickiewicza jest, jak to stwierdzono wcześniej, w ogóle niemożliwe. Przebieg wielkopolskich wojaży poety naszkicowano w ogólnych zarysach na końcu książki, w „Kalendarium życia Adama Mickiewicza".
Przedstawiając pobyt poety w Wielkopolsce, oparto się przede wszystkim na wynikach badań Jarosława Maciejewskiego, opublikowanych w książce Mickiewicza wielkopolskie drogi. Rekonstrukcje refleksje. Z książki tej przedrukowano większość cytowanych tu tekstów dokumentów, listów i wspomnień. Dokonano tego za przyzwoleniem i aprobatą jej - zmarłego jesienią 1987 roku - Autora. Wykaz publikacji, pozwalających Czytelnikom spojrzeć na omawiane zagadnienia w szerszym kontekście, zamieszczono na końcu książki. Spośród opracowań nie drukowanych wymienić trzeba pracę magisterską Zbigniewa Adamczewskiego pod tytułem Objezierze i jego legenda literacka, przechowywaną w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Wędrując wielkopolskim szlakiem Mickiewicza warto zwrócić uwagę na to, jak żywe - w wielu miejscowościach - są tradycje jego pobytu. Zasługa to ludzi-pasjonatów, głównie nauczycieli, którzy potrafili przybliżyć postać poety młodzieży. Sprowadzili go z Parnasu w wioskowe opłotki, przypomnieli drogi, którymi niegdyś po ziemi wielkopolskiej chadzał. Autora lektur przedstawili jako człowieka.
Zamiarem autora tej książki było, by wielkopolskie szlaki Mickiewicza stały się bliskie także jej Czytelnikom.
Droga do Wielkopolski
Kiedy w Królestwie, któremu króla i granice wyznaczył dyktat wiedeński, listopadowa noc zapaliła płomień nadziei - Mickiewicz przebywał w Rzymie. Stamtąd rozpoczęła się jego długa, wiodąca przez Genewę, Paryż i Drezno, droga do kraju. Wędrował nieśpiesznie. Może nie wierzył w powodzenie powstania, a może powstrzymały go inne - do dziś nie wyjaśnione - okoliczności. W kraju tymczasem niecierpliwie oczekiwano przybycia wieszcza. Jego poezje towarzyszyły walczącym od pierwszych chwil polskiej rewolucji. Słowo stało się ciałem, a Wallenrod Belwederem - tymi słowami witano w Warszawie wybuch powstania. Oda do młodości - drukowana na ulotkach i rozwieszana na murach Warszawy - stała się hymnem pokolenia podchorążych. Młodzi - ale chyba nie tylko oni - uważali, że moralnym obowiązkiem poety jest stanąć wśród walczących.
Do ogarniętego powstaniem Królestwa Mickiewicz - jak wiemy - nie dotarł. Jego długa podróż zakończyła się w Wielkim Księstwie Poznańskim, które w planach poety miało być jedynie etapem, ostatnim już, wędrówki do Królestwa. Był na granicy rozdzielającej zabory, może nawet ją przekroczył, a jednak zatrzymał się. Powstanie dogorywało, od ostatecznej klęski dzieliły je tygodnie. Przejście do Królestwa stałoby się już tylko gestem. Być może jeszcze potrzebnym?
Mickiewicz pozostał w Wielkopolsce przez ponad pół roku. Gościł w wielu domach szlacheckich brał udział w zjazdach ziemiaństwa, dyskutował (a był to przecież czas gorących dysput po przegra-i^'jyojnie),. pisał, i
się fałszywymi __paszportamiJ nic ^nany władzom pruskim, ale znany spDTyfrTodłamom społeczeństwa jojskiego. Dobrze w tym okresie poznał Księstwo, choć stało się tak - można powiedzieć - zrządzeniem losu, właściwie wbrew jego woli. Później okazało się, że Wielkopolska była ostatnią rdzennic polską krainą, którą dane mu było w życiu oglądać.
. Wielkopolanie, godnie podejmując wieszcza, nic szczędzili wysiłków, by oderwać jego myśli od powstańczej t raged i [^Mjckiewi cza dręczyło jednak poczucie winy. W liście do Julii Rzewuskiej napisze później: Cały rok od wyjazdu z Włoch był tak okropnym, że boję się myśleć o nim, jak o chorobie lub zfym uczynku. Czy jednak ów blisko sicdmiomiesięczny pobyt w Poznańskiem był dla niego czasem straconym? Odpowiedzią na to pytanie niech będą rozważania Aliny Witkowskiej, zawarte w jej interesującej książce Mickiewicz. Słowo i czyn:
Znając dalszy bieg tego życia pełnego znoju i udręki, z tym większą sympatią patrzy się na siedmiomie-sięcznyj (sierjiień 1831 - luty 1822j okres pobytu poety w Wielkopolsce. Wypełniało go życie podobne do towarzyskiego stylu bycia we Włoszech, tyle że wśród rodzimej przyrody, wiejskich dworów szlacheckich i miejscowych piękności płynące. A ów argument swojskości odgrywał u Mickiewicza rolę zgoła nie do przecenienia. Poetę bowiem zaczęły we Włoszech nawiedzać lęki przed scudzoziemczeniem, przed oderwaniem się od żywych źródeł języka i obyczaju. Marzył o parotygodnio-wych chociażby „rekolekcjach" w jakiejś bibliotece polskiej i tęsknił za soczystą polską rozmową. Wszystko to po raz ostatni dane mu było w Poznańskiem właśnie. Stąd też tak chciwe rozłubowanie się poety w codziennościach życia, w jego różnorakich przejawach sprowadzających pojęcie narodowości do tego, co
zwykle, dotykalne i poniekąd oczywiste. Rzecz jasna moraliści i za to smakowanie życia wystawili mu rachunek, mając za złe, iż polował i kochał się, gdy inni ginęli pod kulami. Szkoda, że w imię konsekwencji nie mieli także pretensji o napisanie „Pana Tadeusza który bez tej kąpieli w swojszczyźnie, jaką przyniósł pobyt w Poznańskiem, nie da się pomyśleć i może nigdy nie zostałby zrealizowany Dzięki bowiem doznanej w Wielkopolsce materialnej dotykalności swojszczyzny mógł się dokonać ów magiczny zabieg z czasem podjęty w „Panu Tadeuszu". To, co brutalnie utracone w życiu, zostało absolutnie odzyskane w poezji. Ludziom przez historię odciętym od źródeł ojczystości została ona zwrócona w wielkiej poezji, wykupiona spod władzy czasu - unieśmiertelniona.
#
[pierwsze spotkanie Mickiewicza z Wielkopolską, a dokładniej - z Wielkopolanami, nastąpiło wczesnym latem 1829 roku w Berlinie.?. Przybył tam z Travemunde koło Lubeki, gelzicf zaTa)ńczyła się jego morska podróż angielskim parostatkiem „Gcorge IV" z Petersburga. W stolicy Prus znalazł się poeta 7 czerwca. Po krótkim odpoczynku zamierzał udać się w dalszą drogę do Drezna. Zmienił jednak plany. Zabawiłem nad zamiar dłużej w Berlinie bom - jak pisał w jednym z listów - znalazł wielu zacnych Po-znańczyków, z którymi czas prędko schodził. Owi zacni Poznańczycy to głównie młodzież wielkopolska studiująca na tamtejszym uniwersytecie, licznie w tym czasie uczęszczająca na wykłady słynnego niemieckiego filozofa Georga Wilhelma Hegla. Poznał więc poeta dwudziestodwuletniego wówczas Karola Libelta - później znanego filozofa i działacza narodowego; o rok odeń młodszego Wojciecha Cybulskiego - który zasłynął potem jako historyk literatury, profesor uniwersytetów w Berlinie i Wrocławiu; Stefana Garczyńskiego - poetę, z którym wkrótce połączyły go wiązy szczerej przyjaźni; wreszcie dwu-dziestotrzyletniego urzędnika sądowego Eulogiusza Zakrzewskiego, autora dwóch wierszy na cześć Mickiewicza - nieporadnych co prawda stylistycznie -które jednak dobrze odzwierciedlały atmosferę uwielbienia, jaka otaczała poetę w berlińskim środowisku Wielkopolan. Oba utwory, wkrótce po napisaniu, drukowane były na łamach ukazującej się w Poznaniu Gazety Wielkiego Księstwa Poznańskiego.
Już 12 czerwca studenci urządzili na cześć poety uroczysty obiad. Później Mickiewicz uczestniczył w kilku innych, podobnych biesiadach. Poza tym oglądał zabytki, składał kurtuazyjne wizyty, słuchał wykładów Hegla. Kontaktował się z przedstawicielami wielkopolskiego ziemiaństwa, tłumnie przybywającego na mający się odbyć 22 czerwca doroczny jarmark na wełnę (spotkał się między innymi z Franciszkiem Mycielskim, dziedzicem majątku Drzewce pod Po-niecem).
Gościnne towarzystwo opuścił poeta późnym wieczorem 30 czerwca. Tego dnia odbyła się na jego cześć uczta pożegnalna, opisana w 1859 roku w Gazecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego:
...rozmowa toczyła się żwawo i ochoczo, aż wreszcie wieszcz uniesiony zapałem z powodu tak szczerego i chlubnego przyjęcia, zasiadł wraz z wtórującym do fortepianu, i zanucił improwizacją na melodię poloneza znanego, z której jedną sobie tylko zwrotkę przypominając, dla nieutracenia i tej szczupłej pamiątki jego pobytu w Berlinie tu przytaczamy.
Choć ja z Litwy, wy z Poznania,
Chociaż różne nosim bronie,
Nic nam jednak nie zabrania
Podać sobie bratnie dłonie.
Na co chór po każdej zwrotce wieszcza powtarzał:
A kiedy odjeżdżasz, bywaj zdrów,
O naszej przyjaźni dobrze mów.
Chwila ta improwizacji była wielką i nieporównaną i liczyć się może do najpiękniejszych kart w życiu każdego z młodzieży, która wówczas uczestniczyła w tym zgromadzeniu uroczystym.
Dokładnie pięć miesięcy po wyjeździe z Berlina, bawiąc już w Rzymie, pisał Mickiewicz do Franciszka Malewskiego: W Berlinie zdaje się, że wszyscy byli ze mnie radzi, bo mię uczniowie fetowali i w nocy do wozu odprowadzili, a dla Poznańczyków obywateli powziąłem szacunek i mam dowody, że mię nawzajem lubili i najmilej przyjmowali. Z nimi w Berlinie ciągle żyłem. Nie przypuszczał zapewne, że jego następne spotkanie z obywatelami Wielkiego Księstwa Poznańskiego - już za dwa lata - odbędzie się w zgoła odmiennej sytuacji.
#
Ze stolicy Prus wyruszył poeta w dalszą podróż po Europie. W drugiej połowie listopada dotarł do Rzymu, który odtąd - na okres blisko półtoraroczny - stał się jego głównym miejscem pobytu. Opuścił miasto tylko na kilka miesięcy, latem 1830 roku, by zwiedzić południe Włoch oraz odbyć wycieczkę do Szwajcarii.
W Rzymie - koło połowy grudnia 1830 roku -dotarła do Mickiewicza wiadomość o wybuchu powstania. Jego polscy przyjaciele, z Garczyńskim na czele, wyruszyli do kraju. Poeta pozostał w Rzymie jeszcze ponad cztery miesiące... Dlaczego? Odpowiedź na to pyianie próbowało formułować wiciu historyków. Stawiano różne hipotezy, tłumaczono lub potępiano jego postępowanie. Pomińmy tc rozważania, ciekawych odsyłajatc do uczonych rozpraw.
W kraju walki trwały już piąty miesiatc,[kiedy 20 lub 21 kwietni^ Mickiewicz żegnał miasto nad Tyb-rem. PrzeFTTorencję, Turyn i Genewę jechał do Paryża, gdzie zjawił się w czerwcu 1831 roku. Stolica Francji była wówczas jednym z głównych ośrodków polskiej emigracji. Działała tu tak zwana Legacja JPolska, poselska misja Rządu Narodowego, będąca centralnym punktem kontaktowym wszystkich polskich akcji, nie tylko dyplomatycznych, na Zachodzie Europy. Na jej czele stał stary, blisko siedemdziesięcioletni generał Karol Kniaziewicz, którego poeta poznał w Dreźnie, latem 1829 roku. Teraz doszło do powtórnego spotkania.
Poczynania Mickiewicza od chwili otrzymania wiadomości o wybuchu powstania, a więc zbyt długi - zdawałoby się - pobyt w Rzymie, a następnie podróż przez Paryż, stolicę polskiej emigracji związanej z Rządem Narodowym, mogą sugerować, iż krokami jego kierowały inne racje niż entuzjazm nakazujący młodzieży polskiej bezpośredni udział w walkach. T&ką też hipotezę formułuje Jarosław Maciejewski w książce Mickiewicza wielkopolskie drogi. Na zewnątrz lojalny wobec Rosji (do Paryża przybył z carskim paszportem), zapewne już w Rzymie - przypuszcza Maciejewski - zaangażował się w konspiracyjną działalność niepodległościową. Pobyt nad Sekwaną potwierdza tę hipotezę.
Tymczasem Warszawa czekała na Mickiewicza. Jego sława i autorytet miały dodać prestiżu poczynaniom powstańczym. Maurycy Gosławski, żołnierz-poeta, napisał 13 czerwca 1831 roku wiersz Do Adama Mickiewicza bawiącego w Rzymie podczas wojny narodowej, będący przykładem tych oczekiwań. Jednocześnie w utworze tym wyraźne są już pretensje do wieszcza o jego nieobecność wśród walczących. Wiersz kończy się apelem:
Spiesz - dalekie rzucaj Rzymy,
Spiesz - bo jeśli zwyciężymy,
Wstyd będzie bez zasługi polskim tchnąć oddechem. Jeśli padniem pod gruzami;
Wieszczu! wtedy w dniach boleści Nie wart grobu dzielić z nami,
Kto nie dzielił krwi i części!
Wreszcie 21 lipca 1831 roku poeta opuścił Paryż. Zabrał ze sobą zapewne - jak każdy podróżny w owym czasie - różne listy i przesyłki do kraju. Ale prócz tego zlecono mu prawdopodobnie jakąś misję, związaną z subskrypcją pożyczki pieniężnej pod nazwą „posiłki polskie", ogłoszonej w Warszawie 23 maja 1831 roku. Być może chciano wykorzystać popularność poety przy agitowaniu na rzecz sprzedaży jej obligacji. Przypuszcza się, iż Mickiewicz zajmował się tym już w Paryżu. Może wiózł dokumenty związane z tą akcją? TYasa jego podróży wiodła bowiem przez Lipsk (poeta zboczył tu z utartego szlaku), gdzie w Banku Frege & Co mieścił się punkt kontaktowy Józefa Łubieńskiego z Pudliszek - pełnomocnika akcji poza granicami Królestwa.
Począwszy od Paryża, Mickiewicz posługiwał się już fałszywym paszportem pruskim na nazwisko (Adama Miihlaj£ dokumentu tego korzystać będzie później także w Wielkim Księstwie Poznańskim.
Przez Chalons i Nancy; Karlsruhe, Wiirzburg i Hof; wreszcie Zwickau i Lipsk, dotarł poeta do Drezna. Spotkał się tam z jadącym w przeciwnym kierunku Julianem Ursynem Niemcewiczem. Było to 7 lub 8 sierpnia. Wkrótce potem Mickiewicz wyruszył do Wielkopolski.
Rekonstrukcja przebiegu jego dalszej podróży nastręcza już pewne trudności. Ze stolicy Saksonii do Poznania wiodły dwie drogi. Krótsza, przez Cottbus, Gubin, Zieloną Górę, Sulechów i Wolsztyn; oraz dłuższa, przez Zgorzelec, Bolesławiec, Głogów i Leszno. drugą przybył z Wielkopolski do Drezna Niemcewicz. Nie wiadomo, którą z tras wybrał Mickiewicz. Jeżeli - jak się przypuszcza - skorzystał z tej samej podwody, którą przyjechał do Drezna autor Powrotu posła, wówczas wędrował traktem głogowskim. „Konie" Niemcewicza należały bowiem do księcia Antoniego Sułkowskiego z Rydzyny. Miasteczko to, położone przy południówej^anlcy Księstwa, byłoby więc pierwszą miejscowością wielkopolską na trasie Mickiewiczowskiej wędrówki. Korzystając z gościnności księcia, poeta zapewne przenocował w rydzyńskim pałacu./ Następnego dnia, a było to około 13 sierpnia 1831 roku, zawitał w Poznaniu.;
W 1831 roku Wielkopolska podzielona była kordonem pomiędzy Prusy i Rosję. Wschodnia, mniejsza część znajdowała się w granicach Królestwa Polskiego, pod panowaniem rosyjskim. Znacznie większa część zachodnia i centralna wchodziła w skład utworzonego na kongresie wiedeńskim Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Obszar Księstwa wynosił 29 tysięcy km2, w 1830 roku mieszkało w nim około 1100 tysięcy osób. Stolicą Księstwa był Poznań, rezydował w nim namiestnik królewski książę Antoni Radziwiłł (urząd namiestnika zlikwidowany został po wybuchu powstania listopadowego) oraz najwyższy przedstawiciel administracji pruskiej - naczelny prezes.
O
>. MIĘDZYRZECZ
VN
POZNAŃ "S"3"?
~N
i BABIMOST i.
KONIN
WSCHOWA LESZO°A A0p°rowo PLESZEW
£ °/->.L.ui?nlQ °KR0BIA ^Konarzewo
. ŚRODA
KOŚCIAN
Choryri*^ ">"tn Smietaw^'*. Kopaszewo .
\~ Q ODOLANÓW fe.
• • K«
r O
OSTRZESZOW
/
\
Wielkie Księstwo Poznańskie
1 - Granice Księstwa, 2 - granice zaborów, 3 - główne miasta, 4 - najważniejsze miejsca pobytu A. Mickiewicza
W czasie powstania Księstwo stanowiło silne zaplecze dla walczącego Królestwa. Stąd rekrutowano ochotników, wysyłano broń, amunicję i sprzęt wojskowy. Stąd wychodziły transporty koni i uprzęży, odzieży i butów, sukna na mundury. Stąd wreszeid przesyłano żywność i środki opatrunkowe. Pruskiej/
pedantyczności zawdzięczamy możliwość dokładnego określenia liczby ochotników, mieszkańców Księstwa, którzy udali się do Królestwa. Do powstania poszło 1629 osób cywilnych i 1355 żołnierzy, podoficerów i oficerów Polaków, którzy zdezerterowali z armii pruskiej. Łącznie przekradło się przez kordon prawie 3 tysiące osób.
Granica między Wielkim Księstwem Poznańskim a Królestwem Polskim biegła od Torunia (samo miasto zostawiając po stronie Prus) na południowy zachód do jeziora Gopło, następnie wzdłuż Jeziora Powidzkiego do połączenia Prosny z Wartą i dalej Prosną na południe. Tę właśnie granicę - oczywiście nielegalnie - chciał przekroczyć Mickiewicz. Wydarzenia potoczyły się jednak inaczej. Przez blisko siedem miesięcy przebywał poeta w Wielkopolsce, zażywając w tutejszych dworach i pałacach swoistej -tu użyjmy cytowanego już określenia Aliny Witkowskiej - kąpieli w sw oj szczytnie. Ruszajmy więc śladem jego wędrówki.
Gościnne, nadobrzańskie dwory
Po krótkim, zapewne jednodniowym, pobycie w Poznaniu. Mickiewicz rozpoczął swą wędrówkę po Wielkopolsce. Najwcześniejszym znanym jej śladem, a jednocześnie jedyną udokumentowaną informacją o jego sierpniowych peregrynacjach, jest krótki zapis w pamiętniku Honoraty Skórzewskiej:
Adam - niegdyś Mickiewicz, później Miihl, na koniec Niegolewski. Nie wiem, jak mnie nadal nazywać będą, od Pani chciałbym zawsze nazywanym być - życzliwym shigą.
1831 R. augusta.
Kim była właścicielka sztambucha? Honorata z Brzechffów Skórzewska mieszkała - wraz z dwudzies-totrzyletnim synem Antonim - w Kopaszewie,
