W Jego ranach. Tydzień trzeci. Rozważania oparte na Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli - Józef Augustyn SJ - ebook

W Jego ranach. Tydzień trzeci. Rozważania oparte na Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli ebook

Józef Augustyn SJ

0,0

Opis

Panie, który zawisłeś na krzyżu! Ty jesteś moją nadzieją, moim schronieniem i miłosierdziem.

Św. Anzelm z Canterbury

 

Książka Józefa Augustyna SJ W Jego ranach poświęcona jest trzeciemu tygodniowi Ćwiczeń duchowych. Święty Ignacy Loyola zaprasza w nim do kontemplacji męki Jezusa, by przez nią coraz pełniej poznawać Go, miłować i naśladować, także w tym, co dla nas najtrudniejsze: „w znoszeniu wszelkich krzywd i wszelkiej zniewagi”.

Ewangeliczne kontemplacje cierpień naszego Mistrza z jednej strony ukazują dramat ludzkiego uwikłania w grzech, z drugiej zaś tajemnicę bezgranicznej miłości Boga do nas. To ona, Boska miłość do każdego z nas, sprawia, że destrukcyjne doświadczenie grzechu przeradza się w zdumienie, zachwyt, miłość i wdzięczność wobec Jezusa za to, że pozwolił się przebić za nasze grzechy i zdruzgotać za nasze winy, a teraz oręduje za nami u Ojca.

Obok ewangelicznych kontemplacji męki Jezusa w drugiej części książki autor zamieszcza teksty poświęcone praktyce życia duchowego. Czytelnik znajdzie tu rozdziały na temat zapierania się siebie, rad ewangelicznych: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa oraz Eucharystii. Całość zamyka propozycja rozważań Drogi Krzyżowej.

 

Czwarty tom sześciotomowej serii rozważań opartych na Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego Loyoli

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 328

Rok wydania: 2025

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Józef Augustyn SJ

W Jego ranach.

Rozważania oparte na Ćwiczeniach duchowych św. Ignacego LoyoliTydzień trzeci

Męka [Jezusa] była szlachetnym, chwalebnym czynem dokonanym w konkretnym czasie pod wpływem miłości; miłość natomiast istniała bez początku, istnieje i będzie istnieć bez końca. […]

Cierpienie jest czymś przemijającym, oczyszcza, pomaga nam poznać samych siebie i prosić o miłosierdzie, w trudnościach zaś męka naszego Pana jest dla nas umocnieniem, i taka właśnie jest Jego najświętsza wola.

Z czułej miłości do wszystkich, którzy będą zbawieni, Pan pociesza nas chętnie i serdecznie: „To prawda, że grzech powoduje całe to cierpienie, wszystko jednak będzie dobrze i wszystko będzie dobrze, i pod każdym względem będzie dobrze”.

Julianna z Norwich, Objawienia Bożej miłości

Wprowadzenia do kontemplacji ewangelicznych

I. Wstęp do kontemplacji męki Jezusa

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

(J 3,16–18)

1. Dramat męki i śmierci Jezusa

Po kontemplacji życia Jezusa w drugim tygodniu Ćwiczeń duchowych Ojciec Ignacy zaprasza w trzecim tygodniu odprawiającego ćwiczenia do kontemplacji męki i śmierci Jezusa. Tydzień czwarty poświęcony jest kontemplacji tajemnic Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia.

Kontemplacja męki Jezusa domaga się żywej wiary, że oto wchodzimy w niepojętą tajemnicę, której ludzką siłą nie potrafimy zgłębić. Tajemnicę swojej męki i śmierci może objawić nam jedynie Chrystus. Stąd też św. Ignacy zachęca, aby prosić „o to, o co wypada prosić w czasie męki, a mianowicie o boleść wespół z Chrystusem pełnym boleści, o udrękę serca z Chrystusem udręczonym, o łzy i mękę wewnętrzną z powodu tak wielkiej męki, którą Chrystus wycierpiał za mnie” (ĆD 203).

Kontemplując mękę i śmierć Jezusa, winniśmy „naprawdę rozumieć powagę i dramatyczność tego typu rozmyślania” – mówi kard. Carlo Martini SJ. Nieśmiertelny Król wieków, do którego należą wszelka chwała i cześć, zostaje upokorzony przez mękę i śmierć, tak że mówi o sobie: „Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu” (Ps 22,7). Wcielony Bóg, najpiękniejszy z synów ludzkich, zostaje w czasie męki zmaltretowany, poniżony i oszpecony tak, iż nie było na co patrzeć, a wszyscy odwracali od Niego swoje twarze. Jedyny sprawiedliwy i jedyny niewinny zostaje zaliczony w poczet złoczyńców, powieszony na drzewie hańby jako jeden z nich.

Najwierniejszy z ludzkich synów, który z największym oddaniem pełnił wolę swojego Ojca i służył Mu, zostaje oskarżony i skazany jako bluźnierca i „grób Mu wyznaczono między bezbożnymi” (Iz 53,9). Bóg Człowiek, który ukochał wszystkich nieskończoną Boską miłością „aż do końca” (J 13,1), staje się ofiarą ludzkiej nienawiści i zemsty.

2. Mała apokalipsa proroka Izajasza

Hans Urs von Balthasar, pragnąc ukazać dramatyzm męki i śmierci Jezusa, przywołuje małą apokalipsę proroka Izajasza:

„Groza i dół, i sidło na ciebie, mieszkańcu ziemi: kto umknie przed krzykiem grozy, wpadnie w dół, a kto się wydostanie z dołu, w sidła się omota! Tak, upusty otworzą się w górze i podwaliny ziemi się zatrzęsą. Ziemia rozpadnie się w drobne kawałki, ziemia pękając wybuchnie, ziemia zadrgawszy zakołysze się, ziemia mocno się będzie zataczać jak pijany i jak budka [na wietrze] będzie się chwiała; grzech jej zaciąży nad nią, tak iż upadnie i już nie powstanie. Nastąpi w ów dzień to, iż Pan skarze wojsko niebieskie tam, w górze, i królów ziemskich tu – na dole. Zostaną zgromadzeni, uwięzieni w lochu; będą zamknięci w więzieniu, a po wielu latach będą ukarani. Księżyc się zarumieni, słońce się zawstydzi, bo zakróluje Pan Zastępów na górze Syjon i w Jeruzalem: wobec swych starców będzie uwielbiony” (Iz 24,17–23).

Tekst ten z pomocą języka poezji oddaje stan zagrożenia, w jakim znajduje się człowiek. Hans Urs von Balthasar odwołuje się do małej apokalipsy Izajasza, by przywołać dramat człowieka po grzechu i uzasadnić konieczność męki i śmierci Boga Człowieka. Ten wielki teolog mówi: „Jeżeli Bóg umiera, wszystko umiera, jeżeli słowo objawiające Boga w pewnym momencie milczy, cały świat milczy”.

Śmierć Boga Człowieka i Jego milczenie oddają jedynie śmierć i milczenie człowieka. Jezus Chrystus wchodzi bowiem w okrutną mękę i śmierć krzyżową nie ze względu na siebie samego, ale tylko ze względu na nas: „On dźwigał nasze boleści. […] Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. […] Za grzechy mego ludu został zbity na śmierć” (Iz 53,4–8).

Dramat męki i śmierci Syna Bożego odzwierciedla więc dramat człowieka uwikłanego w grzech pierworodny i osobisty. Poważna jest sytuacja całej ludzkości, a w niej każdego z nas, skoro Bóg Człowiek musiał przyjąć na siebie tak okrutny los: „Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom” (Mk 10,33).

3. Jak kontemplować mękę Jezusa?

Cierpiący Jezus sam nas poucza, jak mamy kontemplować Jego mękę i śmierć krzyżową: „Nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! […] Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,28.31).

Święty Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchowych zachęca nas, abyśmy łączyli rozważania męki i śmierci Jezusa z naszymi grzechami. Każe nam „prosić o boleść, współczucie i zawstydzenie, że z powodu mych grzechów Pan idzie na Mękę” (ĆD 193).

W rozważaniach męki i śmierci Jezusa trzeba nam przechodzić od kontemplacji ran Jezusa do rozmyślania o naszych grzechach, które były przyczyną Jego cierpienia. W nieszczęściu, upokorzeniu i zranieniu Syna Bożego winniśmy dostrzegać nasze nieszczęście, upokorzenie i zranienie grzechem cudzym i własnym. Męka i śmierć Jezusa mają być zwierciadłem, w którym poznamy naszą dramatyczną duchową sytuację po grzechu; mają być również siłą w naszym dążeniu do wyzwolenia od zła, do czego wzywa nas Bóg w swoim ukrzyżowanym Synu.

Słowa, które Izajasz odnosi do cierpiącego Sługi Jahwe, odnieśmy także do nas samych. Parafrazując je, możemy mówić: „Jak nieludzko przez grzech, cudzy i osobisty, został oszpecony mój wygląd; moja postać jest niepodobna do ludzi. To grzechem niszczę w sobie to, co najbardziej ludzkie. Z powodu grzechu nie ma we mnie żadnego wdzięku ani blasku, aby na mnie patrzeć, ani wyglądu, abym się podobał. To z powodu grzechu nie podobam się sobie, nie podobam się Bogu i nie podobam się moim bliźnim” (por. Iz 52,14–15).

Kiedy odkryjemy powagę i dramat męki Jezusa, a tym samym powagę i dramat naszej sytuacji jako grzeszników, z naszego serca spontanicznie wyrwie się okrzyk: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci?” (Rz 7,24). Któż mnie wyzwoli z przepastnego dołu, w który wpadłem przez grzech? Któż mnie wyrwie z niewoli grzechu, z sideł, którymi jestem omotany? Któż mnie podtrzyma, kiedy się zachwieję i upadnę? To właśnie kontemplacja męki i śmierci Jezusa ma zrodzić w nas takie pytania. Ona również ma nam pomóc udzielić na nie odpowiedzi.

Kontemplacja męki Jezusa sprawia, że doświadczenie powagi naszej sytuacji przeradza się w doświadczenie zdziwienia, miłości i wdzięczności wobec Jezusa za to, że On pozwolił przebić się za nasze grzechy, zdruzgotać za nasze winy, a teraz oręduje za nami u Ojca.

4. Miejcie te same uczuciA co Jezus

Świadomi faktu, że męka i śmierć Syna Bożego to wielka tajemnica wiary, wchodzimy w nią pełni ufności i nadziei. Wierzymy bowiem, że towarzyszyć nam będzie Duch Jezusa Chrystusa. On będzie nas prowadził. Bez Niego nie moglibyśmy wymówić nawet Imienia Jezus.

W naszej ludzkiej niezdolności kontemplowania męki i śmierci Jezusa przyczyniać się będzie za nami Duch Święty. „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Wchodzić będziemy w tajemnicę męki i śmierci świadomi naszej ludzkiej ułomności, ale także naszych pragnień Jezusowej miłości. Wierzymy, że On będzie nam towarzyszył swoją łaską.

Święty Paweł zachęca nas, abyśmy „wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie” (Rz 15,5). „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6–8).

Odwołując się do tej zachęty św. Pawła, będziemy patrzeć na Osobę Jezusa, słuchać Jego słów, wpatrywać się w Jego gesty, wczuwać się w Jego ludzkie i Boskie Serce. W odkrywaniu zaś najgłębszego znaczenia tego, co będzie przedmiotem naszych rozważań i kontemplacji, trzeba nam będzie zdać się bardziej na pokorną prośbę o łaskę poznania niż na własne ludzkie rozumowanie czy też intelektualne i wolitywne wysiłki. Do takiej postawy zachęca nas św. Ignacy, kiedy każe nam „prosić o boleść, współczucie i zawstydzenie, że z powodu mych grzechów Pan idzie na mękę” (ĆD 193).

5. Posłuszeństwo Syna Bożego

Najgłębszym sensem męki Jezusa jest nie tyle fizyczne cierpienie, ile przede wszystkim posłuszeństwo wobec Ojca. Nie ma ono jednak charakteru poddańczej zależności. Kieruje się odwieczną miłością Syna do Ojca. Syn przez swoją mękę staje się Mu posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. To w śmierci Jezus wyraża odwieczną synowską miłość i oddanie. Chrystus mówi, że „nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Pierwszym Przyjacielem Jezusa, dla którego oddaje On życie, jest właśnie Jego Ojciec.

Cierpliwe, pokorne i odważne znoszenie nieludzkich cierpień fizycznych, maltretowania psychicznego i upokorzeń płynie z posłuszeństwa wobec Ojca. Jezus nie pragnął cierpienia dla niego samego. Wręcz przeciwnie. W modlitwie w Ogrójcu prosi o oddalenie kielicha goryczy i męki. Jezus pragnął być jedynie posłuszny swojemu Ojcu. Dopiero kiedy przez wewnętrzne światło doświadcza, iż wolą Ojca jest, że „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity” (Łk 9,22), wówczas przyjmuje kielich. Posłuszeństwo Jezusa osiąga szczyt w oddaniu życia w ręce Ojca: „W Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46).

Wejście w kontemplację męki to wejście w bezwarunkowe oddanie, zaufanie i posłuszeństwo Syna swojemu Ojcu. Ważnym celem rozważania męki i śmierci Jezusa jest rozbudzenie w nas pragnienia naśladowania Wcielonego Syna Bożego w Jego posłuszeństwie.

Odkrycie nieskończonej miłości Ojca i Syna, która objawia się w męce, śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa, staje się dla nas źródłem miłości, posłuszeństwa i oddania. Aby stać się posłusznym Bogu na wzór Jezusa, trzeba najpierw odkryć Boga jako miłującego Ojca. Bez odkrycia nieskończonej miłości nasze posłuszeństwo łatwo może się sprowadzić do zależności kierowanej jedynie lękiem i chorym poczuciem winy. Taka zależność zaś sprawia, że bardziej podobni jesteśmy do niewolników niż do dzieci Bożych.

Wejście w kontemplację męki jest bardzo trudne, ponieważ zakłada uznanie najpierw nieposłuszeństwa Bogu: nieposłuszeństwa pierwszego człowieka – Adama i naszego osobistego nieposłuszeństwa. Grzech zawsze polega na nieposłuszeństwie. Dopiero kiedy uznamy nasz grzech i nasze nieposłuszeństwo, możemy zrozumieć sens męki i śmierci Jezusa: „Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi” (Rz 5,19). Kontemplacja męki pozwala nam uznać grzech i nieposłuszeństwo, uczy nas poddania całego naszego życia Bogu, na wzór poddania Syna swojemu Ojcu. To właśnie dzięki posłuszeństwu Jezusa „aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” możemy się stać sprawiedliwymi, to znaczy posłusznymi Bogu.

6. Męka Jezusa w naszym życiu

W kontemplacji męki i śmierci Jezusa nie chodzi jedynie o rozważanie Jego historycznego posłuszeństwa Ojcu, historycznych wydarzeń, które miały miejsce dwa tysiące lat temu. Rozważanie historycznej męki Jezusa pozwala jednocześnie odkrywać mękę i śmierć Jezusa, która nieustannie uobecnia się w całej ludzkości, w każdym człowieku, w każdym z nas.

Oto przykład. Rozmawiałem kiedyś z pewnym młodym człowiekiem, żonatym, ojcem trojga dzieci, bardzo zaangażowanym religijnie. Do pewnego momentu jego życie toczyło się spokojnie i cicho. Wydawało mu się, że dzięki jego gorliwej religijności Pan Bóg błogosławi mu w życiu osobistym i rodzinnym. Takie podejście do wiary towarzyszyło mu jednak tylko do momentu, kiedy jeden z jego bardzo bliskich przyjaciół zapadł na ciężką chorobę i po krótkim czasie zmarł. Pod wpływem tego dramatycznego wydarzenia coś załamało się w tym młodym człowieku. Wpadł w stan wewnętrznego otępienia, zniechęcenia, depresji. W jego osobistym odczuciu, jak mu się zdawało, wiara przestała mieć jakiekolwiek znaczenie.

„W tych trudnych dniach zrozumiałem – mówił później z bólem – że Bóg mógłby dopuścić to samo doświadczenie i na mnie, na moją żonę, na moje dzieci. Wówczas zbuntowałem się wewnętrznie. Uświadomiłem sobie bowiem, że Bóg nie jest już gwarantem mojego ziemskiego poczucia bezpieczeństwa i ludzkiego szczęścia. Nagle też zdałem sobie sprawę, jak bardzo jest mi obcy Jezus osądzony, poniżony, ubiczowany, ukrzyżowany, który wzywa mnie: «Jeżeli Mnie kochasz, pójdź za Mną». Wewnętrznie, choć tego nie chcę, rodzi się we mnie silny opór wobec Boga, który dopuszcza czy wręcz, jak mi się niekiedy wydaje, sprawia cierpienie nam, ludziom bezbronnym. To bolesne doświadczenie uświadomiło mi, jak bardzo jestem skoncentrowany na sobie, swojej rodzinie i jak daleka jest jeszcze moja droga do prawdziwej wiary w Jezusa cierpiącego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego; jak daleka jest przede mną droga do prawdziwej miłości i posłuszeństwa Bogu”.

Przed przystąpieniem do rozważania męki Jezusa musimy sobie uświadomić, że o własnych ludzkich siłach nie jesteśmy w stanie jej dobrze przeżyć. Stąd też kontemplację męki i śmierci Jezusa trzeba nam rozpoczynać od serdecznej prośby, aby On sam zaprosił nas do towarzyszenia Mu w Drodze Krzyżowej od uroczystej Wieczerzy Paschalnej aż do złożenia Jego Ciała w grobie.

Przed każdą kontemplacją św. Ignacy zachęca nas, by prosić o wewnętrzne współczucie i udrękę serca z Chrystusem udręczonym, o łzy boleści z powodu tak wielkiej męki, którą Jezus wycierpiał za grzechy moje i całego świata (por. ĆD 203). Prawdziwa kontemplacja męki Jezusa możliwa jest wyłącznie na Jego zaproszenie.

Rozpoczynając modlitwę poświęconą męce i śmierci Jezusa, prośmy o głębokie zaangażowanie serca, byśmy nie sprowadzali jej jedynie do szukania emocjonalnych wzruszeń. Kontemplacja męki i śmierci Jezusa nie może być podobna do oglądania widowiska teatralnego czy też filmu poświęconego męce Jezusa. I choć widowisko teatralne czy też film mogą nas wzruszyć, zrobić na nas duże wrażenie, tak że będziemy pamiętać o nich wiele dni, to jednak samo doznanie estetyczne, choćby najgłębsze, nie odmieni naszego życia duchowego i moralnego.

Prośmy, abyśmy z pomocą męki Jezusa weszli otwartym sercem w naszą codzienność. Kontemplacja męki i śmierci Jezusa będzie nam zadawać pytania: W jaki sposób reaguję na cierpienia, które mnie dotykają: na upokorzenia, niesłuszne posądzenia, krzywdy, zniewagi, szczególnie gdy spadają na mnie niespodziewanie? Czy usiłuję przyjmować je w duchu naśladowania Jezusa upokorzonego, niesłusznie oskarżonego, biczowanego, cierniem ukoronowanego, Jezusa ukrzyżowanego?

Prośmy także, abyśmy w czasie rozważań męki i śmierci Jezusa Chrystusa mieli te same uczucia, co On. Módlmy się gorąco, aby męka i śmierć Jezusa objawiły nam, że „tak […] Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,16–17).

Módlmy się słowami kard. Carla Martiniego SJ:

„Panie, chcemy patrzeć na Ciebie, by poznać Ojca. Ty z krzyża nam objawiasz Ojca. Objaw nam, Panie, tajemnicę krzyża. Spraw, abyśmy się go nie obawiali, byśmy z nim poznali Boga, poznali Ciebie, Syna Ojca, byśmy poznali siebie, zbawionych grzeszników. Daruj nam cząstkę zrozumienia tajemnicy krzyża, który przeznaczyłeś dla każdego z nas. Spraw, by nasze życie konsekwentnie postępowało za tym, co Ty nam dajesz poznać, a jeśli chcesz sprawić, byśmy najpierw praktykowali, a potem poznali, uczyń, żebyśmy najpierw pokochali, zanim zrozumiemy. Daj nam Twego Ducha przez Twoją śmierć i chwalebne Zmartwychwstanie. Adorujemy Cię, obecnego wśród nas, żywego, zmartwychwstałego, chwalebnego przez wieki wieków”.

II. Ostatnia Wieczerza

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji

© Wydawnictwo WAM, 2025

Wydanie drugie, poprawione

Na podstawie

Józef Augustyn SJ, SJ, W Jego ranach. Rozważania rekolekcyjne oparte na trzecim tygodniu „Ćwiczeń duchownych” św. Ignacego Loyoli,, Wydawnictwo M, Kraków 2001

Opieka redakcyjna: Katarzyna Stokłosa

Redakcja: Roman Małecki

Korekta: Arkadiusz Ziernicki

Projekt okładki: Tetiana Leonova / Studio INIGO

Na okładce fragment obrazu: Orazio Gentileschi, Wyszydzenie Chrystusa, Włochy (1628-1635), National Gallery of Victoria, Melbourne, fot. Józef Augustyn SJ

Cytaty z Pisma Świętego podajemy za Biblią Tysiąclecia, wyd. 4, Pallottinum, Poznań 2003; cytaty z Ćwiczeń duchowych św. Ignacego Loyoli w tłumaczeniu Mieczysława Bednarza SJ podajemy za: Św. Ignacy Loyola, Pisma, red. W. Królikowski, Wydawnictwo WAM, Kraków 2022, s. 181–301 (w skrócie: ĆD).

ISBN EPUB 978-83-277-4485-2

ISBN MOBI 978-83-277-4486-9

NIHIL OBSTAT

Przełożony Prowincji Polski Południowej TJ, ks. Wojciech Ziółek SJ, prowincjał, Kraków, 6 grudnia 2011 r., l.dz. 349/2011.

WYDAWNICTWO WAM

ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków

tel. 12 62 93 200

e-mail: [email protected]

DZIAŁ HANDLOWY

tel. 12 62 93 254-255

e-mail: [email protected]

KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA

tel. 12 62 93 260 • fax 12 629 34 96

www.wydawnictwowam.pl

Opracowanie ebooka: Katarzyna Rek