Ojcostwo - Józef Augustyn SJ - ebook

Ojcostwo ebook

Józef Augustyn SJ

0,0

Opis

Ojcostwo przeżywa kryzys. Wypływa on nie tylko z postaw i zachowań samych mężczyzn, ale także powszechnego w naszej cywilizacji kryzysu małżeństwa i rodziny. I choć wielu mężczyzn pogubiło się dzisiaj w pełnieniu ojcowskiej roli, nie zatracili jednak głębokiego pragnienia posiadania i wychowywania dzieci. Umarł na naszych oczach jedynie pewien model ojcostwa; ojciec w rodzinie stracił "charakter autorytetu pana rodziny i niepodlegającej dyskusji wyroczni". Ojcostwo jawi się dzisiaj bardziej jako służba dzieciom. Stąd też trzeba mówić nie tyle o funkcji czy roli ojcowskiej, odtwarzanej z pokolenia na pokolenie, ile raczej o misji i powołaniu, które - jak nigdy dotąd - domagą się osobistego zaangażowania, odwagi, woli zmagania się ze swymi słabościami, zapomnienia o sobie, męskiej twórczości oraz powrotu do duchowości i religii.

Książkę "Ojcostwo", która jest owocem wielu rozmów z młodymi ludźmi spragnionymi ojcowskiej miłości, chciałbym polecić nie tylko dojrzałym ojcom, młodym mężczyznom przygotowującym się do małżeństwa, ale także alumnom i młodym księżom. Przejrzyste i pogłębione relacje z własnym ojcem są ważnym elementem dojrzewania do ojcostwa duchowego, które jest integralnym elementem celibatu ze względu na królestwo niebieskie. I chociaż książka traktująca o ojcostwie jest skierowana najpierw do mężczyzn, pragnę ją polecić również kobietom. Dobre rozumienie własnego ojca, narzeczonego i męża, dobre odczytywanie ich pragnień i potrzeb, mocnych i słabych stron ich męskości jest jednym z ważniejszych warunków dojrzałej relacji narzeczeńskiej, małżeńskiej i rodzinnej.  Józef Augustyn SJ

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 457

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0

Popularność




Wprowadzenie

Pragnienie ojcowskiej miłości jest głęboko wpisane w każdego człowieka, także człowieka dorosłego. Potrzebują jej jednak w sposób szczególny dzieci i młodzi w okresie dojrzewania. Dziecko poszukuje nie tylko ciepłej i serdecznej miłości matki, ale również otwartej, życzliwej i dającej bezpieczeństwo miłości ojca. Kiedy dziecko nie ma życzliwych i pogodnych relacji z własnym ojcem, przeżywa głód ojca. I chociaż miłość ojcowska jest inna od miłości matki, bywa ona dla dziecka nie mniejszym źródłem radości i szczęścia.

Ojcostwo przeżywa dzisiaj jednak głęboki kryzys. Wypływa on nie tylko z postaw i zachowań samych mężczyzn, ale także z kryzysu małżeństwa i rodziny, które są fundamentem dojrzałego i odpowiedzialnego ojcostwa.

I choć wielu mężczyzn pogubiło się w pełnieniu swojej ojcowskiej roli, nie zatracili oni jednak głębokiego pragnienia posiadania i wychowywania dzieci. Umarł na naszych oczach jedynie pewien model ojcostwa; nie jest to już silny autorytet pana rodziny i nie podlegająca dyskusji wyrocznia1. Ojcostwo jawi się dzisiaj bardziej jako służba dzieciom. Stąd też trzeba mówić nie tyle o funkcji czy roli ojcowskiej, odtwarzanej z pokolenia na pokolenie, ile raczej o misji i powołaniu, które – jak nigdy dotąd – domaga się osobistego zaangażowania, woli zmagania się z sobą, prawdziwej męskiej, twórczej postawy oraz powrotu do duchowości i religii.

Analizując bowiem kryzys małżeństwa i życia rodzinnego, a w konsekwencji także ojcostwa, należy podkreślić, że najgłębszą jego przyczyną jest kryzys współczesnego człowieka, który zapomniał o Bogu czy też zepchnął Go na ubocze2. Gdy Bóg znika, ludzie szukają innych źródeł ciepła. Lecz gdzie je znaleźć? Ojca już nie ma i wszyscy jesteśmy sierotami. (...) Tak, gdy ojciec znika, dzieci trzęsą się z zimna. (...) Cała nasza cywilizacja jakby oziębła, miłość także3. Stąd też warunkiem odbudowania ojcostwa w naszej zachodniej cywilizacji jest powrót do chrześcijaństwa rozumianego jako wielkie pielgrzymowanie do domu Ojca, którego bezwarunkową miłość do każdego człowieka, a zwłaszcza do „syna marnotrawnego”, odkrywamy na nowo każdego dnia4.

Książka, którą oddajemy obecnie do rąk czytelników, choć traktuje o dojrzewaniu do ojcostwa, nie jest jednak prostym poradnikiem dla przygotowujących się do życia małżeńskiego i rodzicielstwa, nie jest także przewodnikiem pedagogicznym dla ojców wychowujących swoje dzieci. Rzadko dawane są w niej szczegółowe rozwiązania problemów, z jakimi na co dzień spotykają się ojcowie. Podejmuje się tutaj problem ojcostwa i wychowania dzieci przede wszystkim z punktu widzenia duszpasterskiego. Jej podstawę stanowi antropologia chrześcijańska, której problemy małżeństwa, rodziny oraz rodzicielstwa – ojcostwa i macierzyństwa, stanowią integralną część.

Praca niniejsza skierowana jest do szerokiego odbiorcy: do mężczyzn przygotowujących się do życia małżeńskiego, do ojców, którzy wychowują już swoje dzieci, do duszpasterzy, wychowawców, doradców rodzinnych. Pragnąłbym jednak w sposób szczególny zaprosić do lektury mojej książki nastoletnich młodych mężczyzn – niemal chłopców, dla których relacje z ojcem są bardzo trudnym, czy wręcz bolesnym, tematem. Jestem bowiem przekonany, iż wzrastanie w niechęci, rozżaleniu czy tym bardziej w buncie i gniewie wobec własnego ojca jest dla syna zatruwaniem jego przyszłego ojcostwa. Aby być „dobrym” ojcem, trzeba najpierw stać się „dobrym” synem. To przekonanie legło u podstaw refleksji zawartych w książce.

Młodzi mężczyźni czytając tę książkę mogą uczyć się, w duchu prawdy, szczerości i synowskiej miłości, głębszego rozumienia swoich ojców. Zrozumienie własnego ojca prowadzi spontanicznie do pragnienia nawiązania z nim głębszej więzi ludzkiej i duchowej. Chciałbym też zachęcić ludzi młodych, by podjęli trud wychodzenia naprzeciw własnym rodzicom, w szczególności zaś ojcom także wówczas, kiedy czują się przez nich w jakiś sposób ranieni.

Doświadczenie ukazuje niezbicie, iż synowie głębiej zranieni przez swoich ojców mogą stać się w przyszłości bardziej wrażliwymi i odpowiedzialnymi ojcami właśnie „dzięki” skrzywdzeniu. Musi być ono jednak uprzednio wewnętrznie rozeznane i przebaczone. Już szesnastoletni chłopiec może postanowić, że on sam nie będzie krzywdził swoich dzieci wracając po pracy w stanie nietrzeźwym, jak czynił to jego ojciec. Pełniejsze poznanie, zrozumienie i pokochanie synowską, pokorną miłością własnego ojca stwarza możliwość nawiązania z nim głębszej i bardziej przejrzystej więzi, która byłaby naznaczona wzajemnym przebaczeniem, szacunkiem, troską o siebie, życzliwością i przyjaźnią. Tylko w ten sposób chłopiec – młody mężczyzna może z jednej strony naśladować i pomnażać to, co było mocną stroną jego ojca, z drugiej zaś dostrzegać i unikać powtarzania jego błędów. Tylko pokorny syn może być pokornym ojcem.

O tym zaś, że ojcowie winni również wychodzić naprzeciw swoim synom z miłością pełną akceptacji, troski i poczucia bezpieczeństwa, traktuje cała książka.

Chciałbym polecić Ojcostwo nie tylko młodym mężczyznom przygotowującym się do małżeństwa i życia rodzinnego, ale także alumnom diecezjalnym i zakonnym oraz młodym księżom. Przejrzyste i pogłębione relacje z własnym ojcem są ważnym elementem dojrzewania do ojcostwa duchowego, które jest integralnym elementem celibatu ze względu na Królestwo niebieskie.

I chociaż jest rzeczą naturalną, że książka traktująca o ojcostwie jest skierowana najpierw do mężczyzn, pragnę ją polecić również kobietom i dziewczętom. Dobre rozumienie własnego ojca, narzeczonego i męża, dobre odczytywanie ich pragnień i potrzeb, mocnych i słabych stron ich męskości, jest jednym z ważniejszych warunków dojrzałej relacji narzeczeńskiej, małżeńskiej i rodzinnej.

Książka składa się z sześciu części. W pierwszej (Kryzys ojcostwa dzisiaj) usiłuję przedstawić z jednej strony najważniejsze przejawy i przyczyny kryzysu męskości i ojcostwa, z drugiej zaś wskazać na szanse odbudowania ojcostwa, jakie pojawiają się we współczesnej cywilizacji.

W części drugiej (Opuścić ojca i matkę), w nawiązaniu do biblijnego nakazu opuszczenia rodziców, zostanie ukazany proces opuszczania rodzinnego gniazda, które często wiąże się jednak z potrzebą uleczenia zranień i skrzywdzeń, jakie narastały w okresie dzieciństwa i dojrzewania.

W części trzeciej (Zaangażowanie w osobiste dojrzewanie) będzie mowa o dojrzewaniu emocjonalnym i duchowym jako koniecznym warunku odpowiedzialnego ojcostwa. Powracać tu będzie często podstawowe założenie pracy, a mianowicie – iż dojrzałe ojcostwo musi być zakorzenione w ojcostwie samego Boga.

Część czwarta (Zbudować dom) to refleksja nad narzeczeństwem oraz pierwszymi latami małżeństwa pod kątem przygotowania do rodzicielstwa – ojcostwa i macierzyństwa. Warunkiem dojrzałego ojcostwa jest trwała więź miłości i przyjaźni pomiędzy mężem i żoną, którą buduje się przez całe życie. To ważne stwierdzenie podkreślone zostało szczególnie w całej książce.

W piątej części (Relacje ojca z dzieckiem) ukazana została potrzeba zaangażowania ojca w relacje z własnym dzieckiem. Wymaga ona czasu, uwagi, zaufania, zrozumienia, bliskości fizycznej, przyjaźni.

Wychowanie do życia – ostatnia część książki, to omówienie kilku problemów odnoszących się do ojcostwa jako szkoły życia dla dziecka.

Książka Ojcostwo powstawała w ciągu kilku lat. Wyrosła z licznych spotkań i rozmów kierownictwa duchowego i poradnictwa prowadzonego zarówno w ramach rekolekcji ignacjańskich, jak też poza nimi. Dzielę się w niej tym przeżyciem ojcostwa, jakie było mi powierzane z zaufaniem i szczerością w ramach kierownictwa duchowego przez wielu ludzi, szczególnie zaś ludzi młodych. Nierzadko były to doświadczenia bolesne. Samo ich wspomnienie niejednokrotnie wywoływało łzy penitentów.

Niech mi zatem będzie wolno wyrazić szczerą wdzięczność moim rozmówcom, którzy przyczynili się do napisania tej książki. Ich odwaga i zaangażowanie sprawiały, iż wielokrotnie byłem świadkiem rodzenia się pokornej miłości synowskiej oraz powołania do ojcostwa: tak ojcostwa naturalnego w życiu małżeńskim i rodzinnym, jak też powołania do ojcostwa duchowego w życiu kapłańskim.

Dziękuję szczerze także moim współbraciom i przyjaciołom, którzy tak bardzo pomogli mi w końcowej redakcji książki. Bóg zapłać wszystkim.

Częstochowa, 19 III 1999 Józef Augustyn SJ

W uroczystość św. Józefa

Przybranego Ojca Jezusa

Jego twarz groźna w chmurze nad wodami dzieciństwa

(tak rzadko trzymał w ręku moją ciepłą głowę)

podany do wierzenia win nie przebaczający

karczował bowiem lasy i prostował ścieżki

wysoko niósł latarnię gdy weszliśmy w noc

myślałem że usiądę po jego prawicy

i rozdzielać będziemy światło od ciemności

i sądzić naszych żywych

– stało się inaczej

tron jego wiózł na wózku sprzedawca starzyzny

i hipoteczny wyciąg mapę naszych włości

urodził się raz drugi drobny bardzo kruchy

o skórze przeźroczystej chrząstkach bardzo nikłych

pomniejszał swoje ciało abym mógł je przyjąć

w nieważnym miejscu jest cień pod kamieniem

on sam rośnie we mnie jemy nasze klęski

wybuchamy śmiechem

gdy mówią jak mało trzeba

aby się pojednać

Z. Herbert, Rozmyślania o ojcu, w: 89 wierszy,

Wydawnictwo a5, Kraków 1998

Ojcze mój, ja walczę o ciebie.

Bądź ty we mnie,

jak ja chcę być w tobie.

K. Wojtyła, Promieniowanie ojcostwa,

w: Poezje i dramaty, Znak, Kraków 1998

Część pierwsza

Kryzys ojcostwa dzisiaj

Rozdział I

Ojcostwo dzisiaj

W literaturze poświęconej rodzinie podkreśla się dziś często kryzys roli ojca. Współczesną cywilizację nazywa się, może nieco prowokacyjnie, cywilizacją bez ojca5. A oto kilka refleksji autorów zagranicznych i polskich mówiących o kryzysie ojcostwa. Wszystkie one w sposób jednomyślny podkreślają zmianę, jaka dokonała się zarówno w przeżywaniu ojcostwa przez mężczyzn, jak też w ich wpływie na dzieci, szczególnie zaś na synów.

A. Kryzys ojcostwa

Obszerna praca monograficzna francuskich autorów pt. Historia ojców i ojcostwa6 rozpoczyna się od dramatycznie brzmiących pytań: Czy ojciec ma jeszcze przyszłość na Zachodzie? (...) Czy nie jesteśmy świadkami – współwinnymi albo zobojętniałymi – rozpadu ojcostwa? (...) Rosnąca liczba rozwodów i uciekanie się do metod sztucznego zapładniania sprawiają, że w wielu przypadkach nie można wskazać tego jedynego mężczyzny, który jest naprawdę ojcem. Jest wszakże jeszcze inne zmartwienie: czy mnożenie się faktów życia w konkubinacie nie oznacza kresu ojcostwa? W każdym razie można powiedzieć, że obraz ojca stał się kruchy: czy już nie rozpadł się ostatecznie na kawałki? Teraz nie sposób nie zadawać sobie pytań (odpowiedzi na nie bowiem nie są bynajmniej oczywiste): Co to znaczy być ojcem? Jaka jest funkcja ojcowska?7

Hermann Bullinger, niemiecki psycholog i doradca rodzinny, stawia podobne pytania: Od kiedy kobiety uniezależniły się ekonomicznie od mężczyzn, rola żywiciela rodziny nie jest już nie do zastąpienia. Nasuwa się pytanie, do czego właściwie potrzebny jest mężczyzna. Czyż mężczyźni nie są właściwie zbędni? Przecież istnieje wystarczająco dużo kobiet samotnie wychowujących dzieci. Dają sobie doskonale radę bez ojca, a może nawet lepiej8.

Współczesny kryzys ojcostwa decydująco wpłynął na zmianę roli mężczyzny w rodzinie. Mówi o tym Helga Pross, socjolog: Miejsce ojca wszechwładnego zajął ojciec zdystansowany. Nie sprawuje on już władzy nad „swoimi ludźmi”, ale nie jest też aktywnym partnerem. W praktyce ojcostwo nie wydaje się związane ani z wielkim wysiłkiem, ani ze szczególnym zaangażowaniem. Prawdopodobnie dlatego wielu ojców i dzieci ze wszystkich grup wiekowych jest sobie obcych. Ojcowie nie są tego świadomi. Naiwnie sądzą, że jako „żywiciele rodziny”, sędziowie w rodzinnych konfliktach, towarzysze zabaw i spacerów wypełnili swoje powinności9.

Kolejne świadectwo, księdza Gabriela Bruge’a, posiada podobny wydźwięk. Autor zwraca uwagę, iż wyzwolenie od ojcostwa prowadzi zwykle do uzależnień od innych autorytetów posiadających najczęściej wątpliwą wartość: Figura ojca i samo ojcostwo (...) w ostatnich dziesiątkach lat obecnego wieku weszło w głęboki kryzys. To samo zresztą można by powiedzieć także o roli matki. Żyjemy w epoce bez ojców i bez matek, co przez wielu jest wychwalane jako wyzwolenie. (...) Ale jak zawsze w takich sytuacjach, nie pozostaje to bez konsekwencji. Człowiek nie znosi życia w pustej przestrzeni. I oto natychmiast pojawiają się substytuty ojca, które obiecują wypełnienie powstałej pustki. Nie tylko scena polityczna została zapełniona takimi substytutami postaci ojcowskiej. Nie podając w wątpliwość dobrych intencji wielu współczesnych guru i innych zastępczych postaci ojca, należałoby jednak postawić poważne pytanie, czy stają oni na wysokości swojego zadania. W ten sposób rodzi się słuszne podejrzenie, że osoby co dopiero wyzwolone, idąc za swoimi „nowymi ojcami”, narażają się na jeszcze większe zniewolenie10.

J. McDowell, popularny amerykański autor książek poświęconych małżeństwu, życiu rodzinnemu i wychowaniu dzieci, zwraca natomiast uwagę na niedojrzałość rodzinnego układu, polegającego na dominacji matki i braku zaangażowania ze strony ojca, który to układ kształtuje silne kobiety i słabych mężczyzn. W następnym pokoleniu dominujące kobiety wychodzą za mąż za biernych mężczyzn i w ten sposób tworzy się pokoleniowe błędne koło, które utrwala istniejący kryzys małżeństwa, rodziny oraz ojcostwa i macierzyństwa. Nieświadomość tej sytuacji sprawia, iż błędy popełnianie w jednym pokoleniu zostają niemal automatycznie przeniesione w następne. W dzisiejszej kulturze większość mężczyzn jest do pewnego stopnia pod wpływem problemu biernego, niezaangażowanego, nieobecnego ojca. Problem ten stworzył w naszej kulturze głęboko zakorzeniony cykl. Dominujące kobiety wychodzą za biernych mężczyzn i te małżeństwa dają w rezultacie dominujące córki i biernych synów. Cykl ten zaczyna się potem nieustannie od nowa. W każdym kolejnym pokoleniu problemy stają się coraz poważniejsze i konsekwencje złego obrazu siebie coraz bardziej niszczące. Dzisiaj sytuacja ta nabiera charakteru epidemii11.

Mary Pytches, znana angielska psycholog, matka kilkorga dzieci, która potrzebę ojca uważnie u nich obserwowała, stwierdza, iż społeczeństwo zbyt często nie docenia niezastąpionej roli ojca w życiu swoich dzieci. (...) Smutnym jest fakt, że wspaniała rola ojca jest stopniowo pomniejszana w wielu środowiskach społecznych. Ojca uważa się jedynie za osobę, która dostarcza rodzinie funduszy do prowadzenia gospodarstwa domowego, wyżywienia i ubrania dzieci. Jeszcze bardziej tragiczne jest to, że w niektórych kręgach społecznych uważa się go za niepotrzebnego w życiu dziecka. (...) Dwie wojny światowe, kryzys ekonomiczny, walczący feminizm, łatwy dostęp do środków antykoncepcyjnych, media, modne trendy i napięte terminy w pracy wraz z innymi problemami społecznymi przyczyniają się do tego, że ojcostwo jest zagrożone12.

Joseph M. Verlinde, ksiądz ze zgromadzenia św. Józefa, opisuje kryzys ojcostwa w kontekście pytania: dlaczego tylu młodych ludzi w Europie jest dziś zafascynowanych religiami Wschodu? Odpowiada na nie w następujący sposób: Kwestia ta ma związek z kryzysem ojcostwa. Rola ojca w rozwoju psychologicznym dziecka polega na tym, że pomaga on dziecku odnaleźć swoją tożsamość, odrywając je od pierwotnej więzi z matką. Kiedy ojca nie ma – bo albo rzeczywiście go brak, albo jest zbyt gwałtowny, dziecko nie potrafi się określić i wycofuje się z powrotem do łona matki. Nie będąc pewne siebie, będzie szukać dróg rozwoju typu fuzjonalnego. Łatwo zrozumieć, że w kulturze przeżywającej kryzys ojcostwa zaistnieje także kryzys religii głoszącej Boga jako Ojca. Jeżeli młody człowiek w okresie dorastania nie potrafi się określić względem swego ojca, to prowadzi to także do kryzysu jego relacji z Bogiem Ojcem. Młodzi ludzie tak bardzo dziś podatni na religie Wschodu, to często ci, którzy szukają swej tożsamości i przeżywają trudności w relacji z ojcem. Może być w tych poszukiwaniach autentyczne pragnienie duchowe, ale jednocześnie jest lęk przed wejściem w relację z drugą Osobą. Mistyka Wschodu jest mistyką matki, matki – natury, i fuzji z siłami kosmosu, która pozwala przeżyć doświadczenie duchowe, ale nie wymaga zderzenia się z Kimś Drugim. (...) Trzeba powrócić do rozumienia ojcostwa jako posługi, a nie jako władzy. Ojcostwo nie jest paternalizmem. Podobnie jak autorytet nie oznacza dominacji. Autorytet – z etymologicznego punktu widzenia – oznacza tego, kto zarządza, kto kieruje wzrostem. A więc jest to posługa13.

O kryzysie tożsamości mężczyzny i ojcostwa wypowiadają się z troską także polscy autorzy. Żyjemy w epoce upadającego patriarchatu – zauważa Zenon W. Dudek w przedmowie do książki Roberta A. Johnsona Być mężczyzną we współczesnym świecie: Współczesny mężczyzna zajmuje w społeczeństwie coraz słabszą pozycję. Często jest nieprzygotowany do pełnienia swej roli w wymiarze społecznym, psychologicznym, duchowym. Obserwacje (...) wskazują na brak pozytywnych i autentycznych wzorców na ścieżce inicjacyjnej chłopców. To, co pozostaje im na drodze w poszukiwaniu dorosłego świata, to częstokroć kwestia przypadku – zawężenie możliwości, negatywna selekcja lub droga sztuczna – pogrążenie w narkotykach, seksie, kulcie agresywnej siły lub wyalienowanego intelektu. Bardziej wrażliwi izolują się za murami klasztorów, szukają ucieczki w sektach lub nie kończącej się psychoterapii. Alkoholizm i narkomania mężczyzn stały się codziennym zjawiskiem14.

Joanna Petry-Mroczkowska, dziennikarka, w artykule poświęconemu ruchowi Promise Keepers, stawiającemu sobie za cel odnowę ojcostwa, zauważa, iż w ostatnich czasach pojęcie ojcostwa sfragmentaryzowało się, zdewaluowało, straciło wszelki prestiż. Idolem niedojrzałej młodzieżowej subkultury stał się antyojciec-playboy, James Bond. Ojciec wydaje się zbędny. Na pytanie, czy dziecku jest w ogóle potrzebny, odpowiedź brzmi: „nie” albo „niekoniecznie”. Opiera się to na rozpowszechnionym założeniu, że nie ma rodzicielskich zadań, które związane byłyby nierozłącznie z postacią ojca. Takie opinie niezwykle często pojawiają się w amerykańskich opracowaniach naukowych, w literaturze pięknej, w książkach dla dzieci, w prasie, w poradnikach dla rodziców. (...) Najskrajnieszą formą przeświadczenia, że dzieci nie potrzebują ojca, jest handel spermą15.

Wisława Szymborska, poetka, bardzo krytycznie ustosunkowana do wielu przemian naszego stulecia, w jednym ze swoich wywiadów udzielonych po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1996 roku zwraca uwagę na kryzys relacji ojca z synem: Taki obrazek. Zajeżdża samochód. Wysiada matka, ojciec i synek. Ojciec idzie z synkiem na spacer. Poświęca czas rodzinie. Tylko że nie ma nic temu dziecku do powiedzenia. Nie umie mu pokazać: „Słuchaj, to jest klon, a to brzoza”. On tego nie powie, bo już sam tego nie wie. Nie nauczy go puszczać kaczek na wodzie, bo zapomniał, że coś takiego można robić. Idą i nic do siebie nie mówią. Niby jest wszystko, bo świeże powietrze, niedziela, dziecko zdrowo oddycha, ale to dziecko idzie puste i jego ojciec idzie pusty16.

I jeszcze jedna wypowiedź znanego w Polsce psychoterapeuty Wojciecha Eichelbergera: Współcześnie zanika gatunek ojców, (...) którzy potrafią wybudować dom, polować, hodować, uprawiać, naprawiać, bronić, uczyć, śpiewać i tańczyć, a w dodatku docenić syna. Dotyczy to przede wszystkim dominującej w naszych czasach kultury miejskiej. Urbanizacja i industrializacja, opiekuńcza funkcja państwa, to wszystko (...) radykalnie zmienia tradycyjny model rodziny, jej strukturę i sens istnienia. (...) Przetrwanie rodziny zależy coraz bardziej od siły emocjonalnej i duchowej więzi łączącej tych, którzy ją tworzą. W tradycyjnym sensie ojciec staje się coraz mniej potrzebny. Nie musi już budować, hodować, bronić. Coraz częściej nie musi nawet zarabiać, bo żona zarabia tyle samo albo i więcej. Ojcostwo i rodzina stają przed zupełnie nowymi wyzwaniami. Ciężar sprawy przenosi się ze sfery materialnej i z obszaru konieczności w obszar uczuć, więzi i odpowiedzialności17.

Podobne opinie o kryzysie męskości i ojcostwa moglibyśmy mnożyć bez końca. Wszystkie one zdają się pokazywać, iż model ojcostwa nie jest już dziś spontanicznym, naturalnym darem, który wynosi się z własnej rodziny. Młodzi mężczyźni muszą ojcostwo dopiero odkryć, świadomie je wybrać, pielęgnować i wcielać w życie.

B. Kryzys ojcostwa a kryzys macierzyństwa

W kontekście kryzysu ojcostwa, o którym dzisiaj dużo się mówi, trzeba także zauważyć kryzys macierzyństwa. Kryzys ojcostwa w sposób nieuchronny rodzi także kryzys macierzyństwa. Jeżeli bowiem zostaje zachwiany związek między matką-żoną a ojcem-mężem oraz pomiędzy ojcem a dziećmi, zachwiany zostaje także w jakiś sposób związek matki z dzieckiem. Ani macierzyństwo, ani ojcostwo nie mogą być traktowane w sposób wyizolowany. Macierzyństwo i ojcostwo to wspaniałe relacje wiążące ojca i matkę nie tylko z dzieckiem, ale także ze sobą nawzajem. Mąż staje się ojcem poprzez macierzyństwo swojej żony; żona jest matką poprzez ojcostwo swego męża. Dzieci są najcenniejszym darem przede wszystkim dla rodziców18. Dojrzałe, pełne macierzyństwo nie istnieje bez ojcostwa, jak dojrzałe ojcostwo nie jest możliwe bez macierzyństwa. Dojrzałe macierzyństwo wyraża się między innymi w trosce o prawidłowy rozwój relacji dziecka z ojcem, podobnie jak dojrzałe ojcostwo prowadzi do ściślejszej więzi dziecka z matką.

Kryzys ojcostwa jest łatwiej zauważalny. Ujawnia się on z jednej strony w zerwaniu lub też osłabieniu więzi ojca z dziećmi, w jego wycofaniu się z życia rodzinnego, w ucieczce w pracę, w alkohol, z drugiej zaś strony w używaniu siły jako środka wychowania dzieci: w ograniczaniu ich wolności, zbytnim karaniu czy też stosowaniu pewnych form przemocy. Dorastające dzieci, szczególnie zaś synowie, łatwo uświadamiają sobie zranienia w miłości do ojca. Mówią o nich otwarcie.

Kryzys macierzyństwa jest znacznie trudniej zauważyć. Wobec nieobecności ojca, matka staje się dla dzieci jedynym punktem odniesienia. W dramatycznej sytuacji rozwodu lub też osłabienia więzi ojca z dziećmi, ona wydaje się jedyną „wybawicielką”, stąd też trudno jest dzieciom nabrać odpowiedniego dystansu do niej. Często nie są w stanie zauważyć ograniczeń jej matczynej miłości, na przykład skłonności do zaborczej miłości, emocjonalnego uzależniania od siebie, niestałości uczuciowej, tendencji do manipulowania uczuciowego.

Posesywność miłości, nawet jeżeli bywa złączona ze skłonnością do uczuciowego manipulowania dzieckiem, najczęściej utożsamiana jest z głębią i wielkością macierzyńskiej miłości. I chociaż nadmiar uczuć, nadopiekuńczość, zbytnia kontrola, ograniczanie wolności, naciski emocjonalne drażnią dzieci, szczególnie zaś dorastających synów, to jednak – pamiętając o poświęceniu matek – łatwo im wybaczają te „małe” matczyne słabości. Kiedy rozmawia się z młodymi ludźmi, a zwłaszcza z młodymi mężczyznami, wówczas można się przekonać, jak często spontanicznie narzekają na swoich ojców. Zarzucają im przede wszystkim oschłość oraz brak uczuciowej więzi. Wobec matek są zwykle bardziej wyrozumiali i chwalą je także wówczas, kiedy czują się nieco rozdrażnieni ich nadopiekuńczą troską i miłością. Rzadko dzieci uświadamiają sobie, iż owa posesywna miłość matki do dziecka ma ścisły związek z jej słabą więzią z mężem, ojcem dziecka. Jako chłopiec darzyłem mą matkę głęboką miłością – wspomina znany wychowawca angielski A. S. Neill – kochałem ją za bardzo – ale w owym czasie nie potrafiłem kochać swego ojca. Był zbyt surowy, zachowywał w stosunku do mnie zbyt wielki dystans. Zwykł nam stawiać za wzór wątłego małego faceta w okularach, który nigdy nie bawił się, ale był bardzo pilnym uczniem i płakał, jeżeli nie był najlepszy w klasie19. Oto dość typowe wspomnienie wielu młodych ludzi o rodzicach.

Konsekwencją kryzysu ojcostwa i macierzyństwa jest coraz bardziej powszechny fenomen samotnej matki. W naszych czasach został on przez społeczeństwo przyjęty i zaakceptowany. Akceptacja ta ułatwia życie matce i pozwala dziecku na normalne włączenie się w świat rówieśników, a później w życie dorosłe. Społeczeństwo winno doceniać odwagę kobiety, która rodzi i wychowuje dziecko jako samotna matka, i przychodzić z należną pomocą. Z drugiej jednak strony poprzez wychowanie do życia w małżeństwie i w rodzinie winno pomagać młodym, by mogli uniknąć takich sytuacji. Urodzenie dziecka poza związkiem małżeńskim stwarza dla niego trudniejsze warunki rozwojowe. Macierzyństwo samotnej matki, porzuconej przez ojca dziecka, jest zawsze bardzo bolesne tak dla dziecka, jak i dla samej kobiety. Niełatwo jest także mężczyźnie żyć ze świadomością porzucenia swojego własnego dziecka.

C. Model ojcostwa a emancypacja kobiet

Model ojcostwa w przeszłości był niewątpliwie związany z nierównym traktowaniem społecznym kobiety i mężczyzny. Społeczna dominacja mężczyzny dawała mu przewagę wobec kobiety bez żadnej zasługi z jego strony. Sam układ społeczny stwarzał konieczność podporządkowania się kobiety mężczyźnie. Nierówność ta przejawiała się we wszystkich niemal dziedzinach życia społecznego. Kobiety nie miały dostępu do oświaty, nie mogły brać czynnego udziału w życiu społecznym i politycznym, nie miały prawa wyborczego. W pracy zawodowej były nierzadko dyskryminowane. Wykonując tę samą pracę co mężczyźni, otrzymywały zwykle mniejsze wynagrodzenie.

Społeczna nierówność pomiędzy mężczyzną a kobietą dała się odczuć także w dziedzinie moralnej. O ile małżeńska niewierność mężczyzny spotykała się ze społeczną tolerancją, to takie samo zachowanie kobiety stawało się z zasady przyczyną skandalu i całkowicie ją dyskredytowało. Nierówności tych nie należy jednak oceniać z dzisiejszego punktu widzenia, posługując się współczesnymi kryteriami społecznej sprawiedliwości i równości. Istniejący w przeszłości układ pomiędzy kobietą a mężczyzną, żoną i mężem, budowany w ciągu wielu wieków, był powszechnie akceptowany także przez kobiety. Kobieta mogła się w nim realizować, choć w nieco inny sposób niż dzisiaj. Miejscem tej realizacji było przede wszystkim ognisko domowe i wychowanie dzieci. W takim układzie społecznym i rodzinnym bycie głową rodziny dla mężczyzny było stosunkowo proste. Spełniał on role społeczne wyraźnie określone przez zwyczaje, tradycje, prawo oraz przez religię.

Przewrót cywilizacyjny, który dowartościował kobiety w życiu społecznym i politycznym, całkowicie zmienił dotychczasowy układ pomiędzy mężczyzną i kobietą. Studia kobiet, ich praca zawodowa, spełnianie ważnych funkcji społecznych stały się dziś oczywiste. Wiele kobiet zaczęło rywalizować z mężczyznami. Na pierwszeństwo w życiu społecznym czy też w pracy zawodowej mężczyzna musi sobie dzisiaj zasłużyć i wykazać, że jest bardziej skuteczny od kobiety. W ten sposób w ciągu paru pokoleń (...) pojawia się nowy typ kobiety zagrażający granicom wyznaczonym pomiędzy płciami. (...) Większość mężczyzn wrogo reaguje na ruch emancypacji kobiet. (...) Na każdym szczeblu drabiny społecznej czują się zagrożeni w swojej tożsamości20. Niewątpliwie ważnym elementem kryzysu ojcostwa stał się także czynnik rywalizacji ekonomicznej pomiędzy mężczyzną a kobietą: Teraz, kiedy większość kobiet zamężnych zaczęła dzielić z mężczyznami obowiązek łożenia na utrzymanie rodziny, odkąd wielkość zarobków żony zbliża się lub zrównała z mężowskimi – mężczyzna stracił swoją wyjątkową pozycję głowy rodziny. Sytuacja jego stała się trochę nijaka, do końca nieokreślona21. Zmiana układu pomiędzy mężczyzną a kobietą na polu społecznym, zawodowym i politycznym wywiera wpływ na relacje w małżeństwie i w rodzinie, a tym samym na spełnianie roli ojcowskiej i macierzyńskiej.

D. Przeciwstawianie sobie płci i jego wpływ na ojcostwo

Kryzys ojcostwa i macierzyństwa ma niewątpliwie ścisły związek z tendencją do przeciwstawiania sobie płci, jaka zrodziła się w ruchu emancypacyjnym. Trend ten związany jest z dążeniami naszej cywilizacji do absolutyzacji wolności, która wpada w pułapkę zbytniego indywidualizmu i rywalizacji. Płeć w nowym spojrzeniu staje się nie tyle źródłem dynamizmu we wzajemnych odniesieniach, miejscem dążenia do wzajemnej miłości i jedności, ile raczej powodem rywalizacji i wzajemnego zagrożenia.

Mężczyźni boją się nieraz kobiet i odwrotnie. Ten właśnie lęk staje się nierzadko źródłem wzajemnych nieporozumień, konfliktów i agresji. Cywilizacja współczesna, dokonując swoistego rozbicia harmonii płci, w sposób nieuchronny doprowadza także do rozbicia małżeństwa i rodziny. W takim antagonistycznym ujęciu płci męskość nie jest postrzegana w relacji jedności z kobiecością, a kobiecość w relacji jedności z męskością. Jest to swoiste okaleczenie wzajemnych relacji mężczyzn i kobiet. Tymczasem dualizm męsko-żeński – zauważa Paul Johnson – to źródło dynamizmu i zaangażowania, rzecz zdumiewająca i jedyna w swoim rodzaju. (...) Ludzkość dopiero zaczyna zgłębiać potencjał drzemiący w napięciu między męskością a kobiecością i jeśli cokolwiek zasługuje na miano „niewyczerpanego”, to właśnie on. (...) Winniśmy stawać wobec tej rzeczywistości z należytym szacunkiem: najwyraźniej jest to sprawa nadzwyczaj istotna w oczach Stwórcy, fundamentalna, a nie uboczna. Dualizm męsko-żeński jawi się jako istotowy element Bożego zamysłu, a nie tylko środek do osiągnięcia celu czy udogodnienie praktyczne22.

Rozbita jedność płci prowadzi nieuchronnie do rozbicia małżeństwa oraz do izolacji macierzyństwa i ojcostwa. O doświadczeniu ojcostwa można mówić wyłącznie w kontekście macierzyństwa, podobnie jak doświadczenie męskości można rozważać tylko w odniesieniu do kobiecości. Tam, gdzie brakuje dojrzałego macierzyństwa, ojcostwo bywa trudne. Również o macierzyństwie można też mówić tylko w kontekście ojcostwa. Oba te doświadczenia kształtują jedną rzeczywistość rodzicielstwa. Przeciwstawianie płci oraz związane z nim oddzielenie macierzyństwa od ojcostwa jest swoistą śmiercią rodzicielstwa zarówno matki, jak i ojca. Warunkiem płodności jest wzajemne uznanie – uznanie, które przenika cielesność – uznanie kobiety przez mężczyznę i mężczyzny przez kobietę. Owocem uznania jest macierzyństwo i ojcostwo. Mężczyzna staje się ojcem dzięki kobiecie, kobieta matką dzięki mężczyźnie. Słowo „dzięki” wskazuje na wdzięczność: „gdyby nie ty, nie byłbym tym, kim jestem”23; „gdybyś nie była moją żoną, nie mógłbym być ojcem, gdybyś nie był moim mężem, nie mogłabym być matką”.

Skrajny ruch emancypacyjny kobiet, atakujący mężczyzn i stanowiący próbę rywalizacji z nimi, wymierzony jest nie tylko w płeć męską, ale także w same kobiety i ich macierzyństwo. Największą ofiarą radykalnej emancypacji jest życie rodzinne i małżeństwo. Jest rzeczą znamienną, iż dokument wydany na zakończenie IV Konferencji Narodów Zjednoczonych na temat Kobiet, jaka odbyła się w Pekinie w 1995 r., ledwie wspomina o małżeństwie, macierzyństwie czy życiu rodzinnym, a problematykę zdrowia reprodukcyjnego ujmuje niemal wyłącznie pod kątem kontroli urodzin i aborcji. (...) W tych niewielu miejscach zaś, w których w ogóle wspomniano o małżeństwie, macierzyństwie czy życiu rodzinnym, te aspekty życia kobiety zostały opisane w sposób negatywny – jako źródła ucisku lub przeszkoda dla rozwoju kobiety24. Takie ujęcie problematyki kobiet na konferencji pekińskiej łatwo jednak zrozumieć, jeżeli pamięta się o tym, że cała konferencja odbyła się pod dyktando ruchu emancypacyjnego. Cały dokument miał te same słabości, co feminizm lat siedemdziesiątych: negatywny stosunek do mężczyzn i małżeństwa, a także brak zainteresowania dla problemów związanych z macierzyństwem25.

Przeciwstawianie płci i wzajemna walka mężczyzny i kobiety o pierwsze miejsce w życiu społecznym jest jednym z większych zagrożeń dla życia małżeńskiego i rodzinnego, a w konsekwencji dla macierzyństwa i ojcostwa. Osobom obu płci potrzebna jest wyraźna świadomość, iż pełna i dojrzała kobiecość możliwa jest jedynie w kontekście dojrzałej męskości, a pełna i dojrzała męskość w kontekście dojrzałej kobiecości. Kobiecość i macierzyństwo można w pełni zrozumieć tylko w kontekście męskości i ojcostwa, a męskość i ojcostwo jedynie w kontekście kobiecości i macierzyństwa. Znany myślicieli rosyjski, Lew Tołstoj, stwierdza, iż w dobrym rozwoju młodego mężczyzny może ogromnie pomóc obecność młodej kobiety. Możemy dodać, iż w rozwoju młodej kobiety ogromnie pomaga obecność młodego mężczyzny.

W tym kontekście należy podkreślić ograniczenia tzw. duszpasterstwa stanowego, które charakteryzuje się izolacją płci. Problemy chłopców i dziewcząt, kobiet i mężczyzn, ojców i matek omawia się oddzielnie na osobnych spotkaniach. W przeszłości, kiedy trwałość instytucji małżeństwa i rodziny była społecznie i religijnie dobrze zagwarantowana, duszpasterstwo stanowe miało swoje racje. Dzisiaj natomiast wobec rozbicia harmonii płci bardzo potrzebny wydaje się taki rodzaj duszpasterstwa przedmałżeńskiego, małżeńskiego i rodzinnego, który uczyłby dialogu, wzajemnej wymiany i współpracy pomiędzy chłopcem i dziewczyną, mężczyzną i kobietą, mężem i żoną, ojcem i matką.

E. Kryzys ojcostwa a kryzys małżeństwa i rodziny

Kryzys ojcostwa nie jest związany jedynie z problemem tożsamości mężczyzny, ale jest de facto wyrazem kryzysu małżeństwa i rodziny. Zachwianie relacji pomiędzy mężczyzną a kobietą, mężem a żoną, w sposób istotny wpływa najpierw na stałość rodziny, a tym samym na relację ojca do dziecka.

Do niedawna małżeństwo i rodzina były wartościami bardzo pieczołowicie pielęgnowanymi przez tradycje religijne, narodowe i lokalne. Kształtowały one konieczne prawa zabezpieczające stałość i trwałość tych instytucji. Rozwód, a tym bardziej powtórny związek małżeński osoby rozwiedzionej był uważany za skandal społeczny, budzący powszechną dezaprobatę. Dziś natomiast rozwód przeprowadzony sądownie i zawarcie powtórnego związku małżeńskiego jest częstym zjawiskiem społecznym. Te zmiany w podejściu do życia małżeńskiego i rodzinnego w ostatnich dziesiątkach lat zostały usankcjonowane przez prawodawstwo państwowe. Państwo zrezygnowało w znacznej mierze ze społecznych i prawnych zabezpieczeń jedności i trwałości małżeństwa i rodziny.

O trwałości małżeństwa decydują dzisiaj przede wszystkim wartości uznawane przez samych małżonków: wzajemna fascynacja emocjonalno-erotyczna, wspólna wizja życia, wspólne upodobania, wzajemny dialog, osobista satysfakcja. Wartości te są jednak przeżywane w sposób osobisty i subiektywny. Trudniej jest dziś młodym budować nierozerwalność małżeństwa w oparciu o motywacje religijne. Również troska o dzieci w wielu przypadkach nie jest już dziś motywacją na tyle głęboką, aby w sytuacji kryzysu mogła zapobiec rozpadowi małżeństwa.

Docenienie w małżeństwie i w rodzinie osobistego przeżycia jest z pewnością wielką współczesną zdobyczą tych instytucji. Kiedy jednak subiektywne przeżycie osobiste jest uznane za wartość nadrzędną, małżeństwo jako instytucja społeczna traci swój fundament i staje się rzeczywistością niestabilną, zależną w dużej mierze od subiektywnego odczucia małżonków, a nierzadko tylko jednego z nich. Subiektywne przeżycia każdego z małżonków, jeżeli mają służyć dobru małżeństwa i rodziny, winny podlegać ocenie moralnej i być harmonizowane z przeżyciami współmałżonka(i). Tylko odwołanie się obojga małżonków do wartości nadrzędnych: ludzkich, religijnych i moralnych, przeżywanych wspólnie, decyduje ostatecznie o trwałości małżeńskiego związku, a tym samym o dojrzałym wypełnieniu zarówno zadań macierzyńskich, jak i ojcowskich.

Przyczyny dzisiejszych rozwodów bywają nieraz dość banalne: trudność we wzajemnej komunikacji, niemożność porozumienia się w jakiejś (nierzadko drugorzędnej) sprawie, brak pełnej satysfakcji emocjonalnej czy seksualnej, znużenie partnerem, zakochanie w innej osobie. Te i inne problemy – przy braku zabezpieczeń społecznych i prawnych – sprawiają, iż małżonkowie zbyt pospiesznie decydują się na rozwód. W wielu krajach Europy liczba rozwodów przeprowadzanych sądownie sięga nieraz ponad 50% zawieranych corocznie małżeństw. Tak więc praktycznie więcej niż co drugie małżeństwo ulega rozkładowi. Fenomen rozwodów stał się niemal trwałym elementem współczesnego życia społecznego26.

Deklaracja Kongresu Teologiczno-Duszpasterskiego w Rio de Janeiro w 1997 roku w takich oto słowach mówi o kryzysie małżeństwa i rodziny: Obniżenie wartości małżeństwa przez liberalne prawo rozwodowe oraz przez okoliczności sprzyjające porzucaniu rodziny oraz wspólnemu mieszkaniu bez ślubu doprowadziło do tego, że coraz większa jest liczba bezbronnych ofiar tej sytuacji27. Winę za propagowanie i finansowanie tendencji antyrodzinnych ponoszą według Kongresu organizacje i jednostki, które nie zawsze podporządkowane są demokratycznym mechanizmom kontroli. Mentalność antyrodzinna i ideologia wroga życiu, oparta na zdyskredytowanych teoriach naukowych, na pewnej odmianie feminizmu i na fałszywie rozumianej trosce o środowisko naturalne, jest propagowana przy użyciu znacznych nakładów finansowych. (...) W ten sposób rodzina podlega oddziaływaniu nowych tendencji totalitarnych28.

I choć separacja i rozwód uderzają zarówno w macierzyństwo, jak i ojcostwo, to jednak ojcostwo zostaje zranione głębiej. Po rozejściu się rodziców dzieci zostają zwykle z matką. Do wyjątków należy przyznanie przez sąd opieki nad potomstwem ojcu. Ojcowie w tej sytuacji czują się pokrzywdzeni i usiłują walczyć o swoje prawa do dzieci, ale taka droga do ojcostwa wydaje się dość wątpliwa. Odebranie dziecku matki jest często taką samą, a może nawet większą krzywdą. Należałoby raczej walczyć o jedność małżeńską i rodzinną, która pozwoliłaby dzieciom korzystać z dobrodziejstwa obecności obojga rodziców.

F. Lęki przed małżeństwem i ojcostwem

Kiedy młody mężczyzna wywodzi się z rodziny skonfliktowanej lub rozbitej, jego przyszłe ojcostwo od samego początku zostaje w jakiś sposób zranione. Wyraża się to przede wszystkim w jego lękach przed wzięciem odpowiedzialności za rodzinę i za dzieci. Obawiając się – często nieświadomie – aby nie ranić innych i samemu nie zostać zranionym, nie angażuje się głębiej w relacje, szczególnie w relacje z kobietą. Pozostaje na powierzchni. Dla mężczyzny, który potrafi znieść życie tylko wtedy, gdy może pozostać na powierzchni siebie samego, jest czymś naturalnym, żeby innym zaoferować jedynie tę powierzchnię. (...) Nie trzeba się wówczas angażować. Natomiast małżeństwo zamyka drzwi. Twoja egzystencja ograniczona zostaje do wąskiej przestrzeni, w której bezustannie musisz się ujawniać – a zatem jesteś zmuszony, żeby wciąż zaglądać w głąb siebie, sondować własne dno. Kiedy drzwi są otwarte, na ma żadnego problemu: możesz zawsze uciec. Możesz unikać niechcianych konfrontacji, czy to z sobą, czy to z kimś innym, po prostu odchodząc29.

W tej trudnej dla siebie sytuacji część mężczyzn przedłuża kawalerską samotność w nieskończoność; inni natomiast, tworząc z kobietą nieformalny związek i współżyjąc z nią, nie chcą jednak zdecydować się na zawarcie związku małżeńskiego i na posiadanie dzieci. Coraz częściej zdarza się też, iż młodzi wspólnie mieszkają, prowadzą gospodarstwo domowe, rodzą i wychowują dzieci, ale nie zawierają formalnego małżeństwa, choć nie ma ku temu obiektywnych przeszkód. Nierzadko są to osoby, które deklarują się jako wierzące. Jeżeli nawet stanowią zgodną parę, nie chcą deklarować się jako małżeństwo wobec państwa i Kościoła. W ten sposób chcą się zabezpieczyć na wszelki wypadek. W razie konfliktów lub gdy sami osądzą, że ich miłość ulega wyczerpaniu, mogą się rozejść bez żadnego problemu.

W niektórych podręcznikach psychologii na określenie związku kobiety i mężczyzny, obok tradycyjnego określenia „małżeństwo”, używa się zamiennie także pojęcia „kohabitacja” – wspólne zamieszkanie. Ta forma współżycia mężczyzny i kobiety od prawie dwudziestu lat jest coraz bardziej popularna w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Północnej i Zachodniej. Także w Polsce coraz częściej zdarzają się przypadki kohabitacji. Od końca lat sześćdziesiątych – pisze Hermann Bullinger – coraz częściej kwestionowano instytucję małżeństwa i rodziny. Ślub stał się w pewnych środowiskach niepopularny. Jeszcze bardziej osłabiło to pozycję ojca. Prawa ojca do dziecka w związku nieformalnym są minimalne – wyłączne prawo do opieki posiada matka. Tym samym kiedyś tak wpływowi ojcowie zostali w takich związkach ostatecznie pozbawieni wszelkiej władzy. W ten sposób władza przeszła w zasadzie w ręce kobiet30. Tymczasowość, na jaką narażają się nawzajem mężczyzna i kobieta, którzy tylko mieszkają razem, negatywnie oddziałuje także na dzieci. Uwidacznia się to przede wszystkim w braku poczucia bezpieczeństwa, niepewności, osobistym zagubieniu.

Przezwyciężenie kryzysu ojcostwa wymaga zrozumienia i uwzględnienia wszystkich przyczyn wpływających na kryzys małżeństwa i rodziny. Problem ojcostwa może być rozwiązany tylko kompleksowo i wspólnym wysiłkiem tak mężczyzn, jak i kobiet.

Rozdział II

Niektóre przyczyny kryzysu ojcostwa

Szukanie przyczyn kryzysu ojcostwa jedynie w niedojrzałości emocjonalnej czy moralnej mężczyzn oznaczałoby nie tylko pewne uproszczenie problemu, ale także niesprawiedliwą ocenę zachowań wielu z nich. Te negatywne oceny mogłyby dodatkowo pogrążyć niektórych mężczyzn w braku pewności siebie, w poczuciu winy czy też w lęku przed odpowiedzialnością za innych. Kryzys ojcostwa spowodowany jest dziś niewątpliwie przez cały splot procesów i przemian cywilizacyjnych: społecznych, politycznych, ekonomicznych, kulturalnych i religijnych, na które pojedynczy mężczyzna nie ma wpływu. Przemiany te w sposób zasadniczy oddziałują zarówno na postawę mężczyzn wobec kobiet i sposób pełnienia przez nich roli ojcowskiej, na zachowanie się kobiet w życiu małżeńskim, jak też na model małżeństwa i rodziny. Aby możliwe było znalezienie lekarstwa na uzdrowienie ojcostwa, konieczne jest najpierw postawienie możliwie pełnej i prawdziwej diagnozy, która uwzględniłaby wszystkie zasadnicze czynniki powodujące ten kryzys. Wielu autorów omawiających problem ojcostwa poszukuje przyczyn kryzysu zarówno w sferze społecznej i psychologicznej, jak też religijnej i duchowej.

A. Przemiany cywilizacyjne

Niewątpliwie jedną z zasadniczych przyczyn kryzysu ojcostwa, na którą często się wskazuje, jest rozwój cywilizacji technicznej: Tak długo, jak żyliśmy w kulturze rolniczej, postać ojca była ważnym i dynamicznym czynnikiem w życiu rodzinnym i w wychowaniu dziecka. Ponieważ jego praca koncentrowała się wokół domu, posiadał większy kontakt z dziećmi, zwłaszcza często pracowały one obok niego. (...) Dzisiaj ojciec zazwyczaj pracuje poza domem i dzieci rzadko widzą jego miejsce pracy. Często nie widzą w ogóle, co on robi31.

Żyjemy w czasach gigantycznych przemian kulturowych na skalę niespotykaną dotąd w całej ludzkiej historii. Gwałtowność przemian ekonomicznych i technicznych sprawia, iż wielu ludzi nie jest w stanie w pełni odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Rozwój techniki oraz naznaczony panowaniem techniki rozwój cywilizacji współczesnej – zauważa Jan Paweł II – domaga się proporcjonalnego rozwoju moralności i etyki. Tymczasem ten drugi zdaje się niestety wciąż pozostawać w tyle32.

Wydaje się, iż rozwój ten w sposób szczególny zaskoczył właśnie mężczyznę. Nie był on przygotowany ani psychicznie, ani też duchowo do odnalezienia swojego miejsca w zmieniającym się świecie. Działalność mężczyzny nagle została przeniesiona ze środowiska rodzinnego, w którym jako głowa rodziny dominował, w miejsce pracy zawodowej: do fabryki, biura czy na teren firmy, gdzie otrzymywał najczęściej rolę podwładnego. Rozluźnione i ograniczone zostały też – nieraz do minimum – więzi z rodziną, szczególnie zaś z dziećmi. Minęło zaledwie sto czterdzieści lat od zapoczątkowania na Zachodzie pracy fabrycznej w pełnym tego słowa znaczeniu – zauważa Robert Bly – a w przeciągu tego okresu z każdym pokoleniem słabły więzi ojca z synem, z katastrofalnymi skutkami33.

B. Kult sukcesu i rywalizacja

Następną, nie mniej ważną przyczyną kryzysu ojcostwa jest kult sukcesu zawodowego, który wraz z rozwojem technicznym wytworzyła cywilizacja europejsko-amerykańska. Sukces zawodowy i rywalizacja z nim związana całkowicie pochłania życie i działalność wielu mężczyzn. Uważają oni, iż satysfakcja z pracy zawodowej jest możliwa dopiero wówczas, kiedy wygra się w rywalizacji z innymi i osiągnie się sukces.

Karen Horney twierdzi, iż dążenie do sukcesu u wielu mężczyzn jest dziś naznaczone neurotyczną rywalizacją: Ostre współzawodnictwo zawiera elementy wrogości, zwycięstwo jednego oznacza bowiem porażkę drugiego34. Widoczne jest to na wielu polach działania: w polityce, sporcie, biznesie, kulturze, nauce, działalności gospodarczej, finansowej, w środkach społecznego przekazu. Media interesują się dziś przede wszystkim tymi, którzy wygrywają w ostrej rywalizacji i zajmują pierwsze miejsce. Kult sukcesu spowodował degradację słabego mężczyzny. Jeżeli nie wytrzymuje on konkurencji w rywalizacji z silniejszymi od siebie, zostaje niemal automatycznie wyeliminowany z gry i odsunięty na margines życia. Zagrożenie porażką bywa źródłem lęku dla wielu chłopców już w okresie szkolnym.

W wyniku pogoni za sukcesem rola więzi emocjonalnych w życiu mężczyzny, męża i ojca, schodzi nieraz na dalszy plan. Więzi uczuciowe – także te najważniejsze – małżeńskie, rodzicielskie, przyjacielskie – zostają podporządkowane sukcesowi. Dla niejednego mężczyzny ceną jego sukcesu jest słaba więź z żoną oraz zaniedbanie relacji z własnymi dziećmi.

Rywalizacji zawodowej towarzyszy nieraz uczucie zazdrości. Dręczy ono i niszczy wewnętrznie wielu współczesnych mężczyzn, co fatalnie odbija się nieraz na więziach emocjonalnych z najbliższymi, szczególnie zaś z dziećmi. Brak sukcesu w pracy sprawia, iż dzisiejszy ojciec przychodzi do domu w drażliwym nastroju płynącym z bezsilności i bezradności, zmieszanych z zadawnionym wstydem i odrętwieniem typowym dla osób nienawidzących swojej pracy. (...) Szczególnie syn otrzymuje (...) zazdrosnego „niczyjtatę”, jak go nazywa Blake: „niczyjego ojca” – pierwiastek męski żyjący w królestwie zazdrości35.

Ojcowie nie umiejąc pogodzić się różnymi porażkami życiowymi na polu zawodowym przenoszą je nieraz w sposób zupełnie nieświadomy na swoje dzieci, zadręczając je żądaniem sukcesów szkolnych. Ojcowie mierzą niejednokrotnie swoje rodzicielstwo sukcesami szkolnymi i pozaszkolnymi własnych dzieci. Nieświadomi swoich kompleksów na tle sukcesu mogą poniżać swoich synów, stawiając im za wzór innych chłopców, którzy – ich zdaniem – są silniejsi, zdolniejsi, grzeczniejsi, bardziej inteligentni. Synowie wzrastają wówczas w kompleksie niższości, z którego usiłują się leczyć dążąc – podobnie jak ich ojcowie – do osiągnięcia wielkiego życiowego sukcesu poprzez rywalizację z innymi. W ten sposób zamyka się błędne koło.

C. Podejrzliwość międzypokoleniowa

Poważnym źródłem kryzysu ojcostwa jest też z pewnością podejrzliwość międzypokoleniowa. Kiedy syn ma słaby kontakt z ojcem i nie widzi na co dzień jego twórczej pracy, a jedynie obserwuje frustrację i niezadowolenie z siebie, wówczas łatwo rodzą się w nim – jak mówi Robert Bly – demony podejrzliwości. Demony te, niewidzialne, ale rozmowne, zachęcają do podejrzliwości wobec wszystkich starszych. Podejrzliwość taka prowadzi do rozbicia wspólnoty starszych i młodszych mężczyzn36. To właśnie duch rywalizacji oraz podejrzliwość młodszych mężczyzn wobec starszych staje się nieraz, począwszy od okresu dojrzewania, przyczyną nieustannego konfliktu ojca z synem. Konflikt ten został obszernie opisany i zinterpretowany przez Sigmunda Freuda w kategoriach rywalizacji seksualnej. Bruno Bettelheim zauważa jednak, iż większości tradycyjnych kultur nie dotyczy Freudowska wersja nienawiści ojciec-syn. Nieme napięcie między ojcami a synami, uznawane przez Freuda za zjawisko powszechne i oparte na zazdrości seksualnej, było raczej typowe – zdaniem Bettelheima – głównie dla środowiska Wiednia końca XIX wieku37. Dopiero pełniejsze poznanie innych kultur pozwala nam zauważyć, że tylko zachodnia cywilizacja, przeżywająca głęboki kryzys rodziny i małżeństwa, naznaczona jest ową chorą rywalizacją pomiędzy ojcem a synem. Większość plemiennych kultur wskazuje, iż ojców i synów łączy stosunek pełnej wzajemnego zainteresowania tolerancji. Syn musi się wiele nauczyć, a więc ojciec spędza z nim wiele godzin na wyrabianiu grotów do strzał, naprawianiu dzid czy śledzeniu (...) zwierzęcia38.

Aby syn mógł dzięki ojcu stać się dojrzałym mężczyzną, konieczne jest pokonanie w ich wzajemnej relacji ducha rywalizacji, podejrzliwości i zazdrości. Dorastający synowie nie oczekują od swoich ojców, aby byli nieomylni i nienaganni we wszystkim. Spodziewają się od nich przede wszystkim zaufania i wiary: wiary w ich pragnienia i w ich możliwości. Wiara ojca w syna jest fundamentem prawdziwego ojcostwa. Wiara ojca w syna jest dla ojcostwa tym, czym dla miłości wierność małżeńska39. Człowiek, który zachowuje wiarę w swego syna, pomimo wydarzeń, które mogą ich rozdzielić, a nawet poróżnić, zasługuje nadal na miano ojca. Przyszłość da mu nieraz okazję do radosnego stwierdzenia, jak bardzo jego dziecko pozostało jego synem pomimo błędów i potknięć na trudnej drodze życia40. Ojciec może jednak zaufać synowi tylko wówczas, kiedy – choćby w małym stopniu – zaufa sobie.

D. Wpływ systemu totalitarnego

Niewątpliwie ważny wpływ na kształtowanie się tożsamości mężczyzny, a więc także i ojcostwa, miał u nas totalitarny system komunistyczny. I choć jako system polityczny należy on w Europie do historii i pamięć o nim stopniowo się zaciera, to jednak skutki psychiczne i moralne, jakie po sobie zostawił, będą jeszcze długo odczuwalne. Jan Paweł II mówił w 1995 r. w Skoczowie o tych właśnie skutkach systemu totalitarnego, o ranach w tkance moralnej narodu, a przede wszystkim w duszach Polaków, które jeszcze się nie zabliźniły, które jeszcze długo trzeba będzie leczyć41.

System totalitarny uderzył bardziej w mężczyzn niż w kobiety42. Wbrew swoim humanitarnym i pokojowym deklaracjom, komunizm zbudowany był na krwawej rewolucji – na twardych, agresywnych męskich zachowaniach. Ze swoimi przeciwnikami system ten rozprawiał się w sposób brutalny. Niszczył bezwzględnie wielką autentyczną inicjatywę polityczną i społeczną mężczyzny. Od każdego obywatela, w szczególności zaś od mężczyzn, domagał się bezwzględnej uległości. Wszystkich mężczyzn utrzymywał w ciągłym poczuciu zagrożenia. Nierzadko też łamał ich sumienia, zmuszając do wypierania się własnych poglądów politycznych, społecznych i religijnych. Wielu zmuszał też do przynależności partyjnej. Mężczyzna, który chciał się wykazać jakąkolwiek działalnością na polu społecznym, musiał ją podejmować kosztem kompromisu z własnym sumieniem. Nierzadko już kariera szkolna ucznia czy tym bardziej kariera akademicka studenta zależały od ideologicznej uległości, a nie od rzeczywistych zdolności czy pracy osobistej.

Komunizm w sposób szczególny uderzył w pracę mężczyzny. Dla mężczyzny praca jest szalenie ważnym obszarem sprawdzania się, potwierdzania swojej wartości. W komunizmie praca stawała się często antypracą, eksploatacją ludzkich sił, a kariera nie zależała ani od umiejętności, ani od wysiłku doskonalenia się. (...) Żeby móc wspiąć się o szczebel wyżej, trzeba było zapisać się do partii. Zapisać się do partii, w męskiej skali wartości – znaczyło ulec, poddać się naciskom z zewnątrz. Taka sytuacja była dla mężczyzny bardzo niszcząca, musiała rodzić frustracje43. Mężczyźni, którzy z powodów ambicjonalnych lub finansowych współpracowali z totalitarnym państwem wbrew swojemu sumieniu, przyjmowali nierzadko twardą i cyniczną postawę wobec życia lub też żyli w ciągłym poczuciu winy i frustracji. Bardzo wielu mężczyzn wyszło z okresu komunizmu ze złamanym kręgosłupem psychicznym i moralnym. Również w komunizmie ojciec przychodził do domu w drażliwym nastroju płynącym z bezsilności i bezradności, zmieszanych z zadawnionym wstydem i odrętwieniem typowym dla osób nienawidzących swojej pracy44. Był coraz słabszy, coraz bardziej przygnębiony, coraz mizerniejszy, nic więc dziwnego, że stawał się narzędziem ciemnych sił45. Pod wpływem tychże „ciemnych sił” wielu mężczyzn pogrążało się w alkoholizmie, bierności i apatii, w rozżaleniu, roszczeniowym nastawieniu do życia czy też w agresji. Złamanie kręgosłupa moralnego i psychicznego mężczyźnie-ojcu stawało się źródłem głębokiego zranienia dla jego dzieci, szczególnie zaś dla synów.

Sfrustrowany mężczyzna nie może być ani dobrym mężem, ani dobrym ojcem. Żyje ze świadomością swojej niepełnowartościowości i trudno mu wychować synów, jeżeli ma świadomość, że nie do końca umiał obronić wartości, w które wierzył46. Ponadto system totalitarny usiłował bezpośrednio wpływać na kształtowanie młodego pokolenia poprzez odrywanie dzieci od rodziców. Organizacje dziecięce i młodzieżowe miały za zadanie uczyć młodych „nowego”, totalitarnego sposobu odczytywania całej rzeczywistości. W ten sposób wbijały one klina pomiędzy rodziców a dzieci.

E. Religijne przyczyny kryzysu ojcostwa

Najgłębszą przyczyną współczesnego kryzysu ojcostwa, choć jednocześnie najtrudniejszą do opisania, jest niewątpliwie globalne zakwestionowanie doświadczenia religijnego i duchowego, które swoimi korzeniami sięga czasów Oświecenia. Oświecenie, zniszczyło wiarę, a przez to usunęło podstawę naszego bezpieczeństwa moralnego, a rychło również bezpieczeństwa poznawczego; jedno i drugie podważone zostało przez racjonalizm sceptyczny. (...) Oświecenie określa się zasadniczo przez wrogość do tradycji chrześcijańskiej. Był to (...) bałwochwalczy, półgnostycki projekt wewnątrz-światowego samo-zbawienia człowieka. (...) Oświecenie, wynosząc człowieka do godności potencjalnie wszechmocnego stwórcy, zdegradowało go w rzeczywistości do poziomu zwierzęcego; odróżnienie dobra i zła zastąpiły kryteria utylitarne. Fundamentalne więzi, co podtrzymywały ludzką wspólnotę – rodzinę i religię – zostały wyszydzone i gwałtem rozerwane47.

Odrzucenie wiary w Boga jako praźródła ludzkiego istnienia i ludzkiej miłości uderza w człowieka oraz w zasadnicze jego więzi, które były i są u podstaw jego życia: więzi małżeńskie, rodzinne, ojcowskie i macierzyńskie. Dziewiętnastowiecznym produktem Oświecenia jest tzw. teologia śmierci Boga48. Jeżeli umarł Bóg-Ojciec, przestało istnieć źródło miłości i życia. Śmierć Boga staje się z konieczności także śmiercią człowieka49. Co stało się jednak z człowiekiem w tej nowej sytuacji filozoficznej, religijnej i moralnej, w jakiej się znalazł? Czy od tamtego czasu, po tym długim okresie ateizmu, narzuconego lub poszukiwanego w pełnej wolności, człowiek (...) stał się szczęśliwszy i bardziej ludzki? Wręcz przeciwnie, odpowiada kard. Danneels. Człowiek stracił swoją duszę, świat stał się przerażająco zimny. Gdy odchodzi ojciec, dzieci ogarnia chłód. Gdy Bóg znika, ludzie szukają innych źródeł ciepła. Lecz gdzie je znaleźć? Ojca już nie ma i wszyscy jesteśmy sierotami. (...) Tak, gdy ojciec znika, dzieci trzęsą się z zimna. (...) Cała nasza cywilizacja jakby oziębła, miłość także. (...) Jesteśmy jak ptaki zimą. W oczekiwaniu gromadzimy się wokół rzadkich źródeł ciepła, w tych ostatnich miejscach naszej cywilizacji, gdzie pod żarem pozostaje nieco płomienia – to miłość i świętowanie, często doprowadzone do paroksyzmu erotycznej gorączki czy orgii. Lecz wszystko to nie potrafi zwrócić nam ciepła. Ogień już nie płonie – zarówno w znaczeniu dosłownym, jak i przenośnym. Gdzie jest więc słońce? Gdzie jest więc Bóg? Bez niego ogień jest tylko ogniem słomianym, trwa bardzo krótko, za krótko, by rzeczywiście ogrzać dzieci50.

Szczególną oznaką sieroctwa i zimna, w jakim żyje człowiek, jest destrukcja rodziny, a wraz z nią ojcostwa i macierzyństwa. Bez Boga Ojca człowiek przestaje rozumieć siebie i swoje powołanie do miłości i przekazywania życia. Tę właśnie destrukcję rodziny zarzuca papież współczesnej cywilizacji: Dziś kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny. Dzieci stają się przeszkodą dla rodziców. Rodzina staje się instytucją ograniczającą wolność swoich członków51. Cywilizację, która w taki właśnie sposób traktuje ludzką miłość, Jan Paweł II nazywa cywilizacją rzeczy a nie osób52. Co może wytworzyć kultura, w której nie ma ojca – pyta Josephe M. Verlinde. Ta kultura produkuje dzieci, które nie wiedzą, kim są53.

Odrzucenie Boga jako Ojca rzuca cień na miłość rodzicielską: macierzyńską i ojcowską. Wszystkie – nawet najbardziej naturalne zasady i prawa, którymi dotychczas kierowała się miłość ludzka, stają się relatywne i względne. Wszystko, co ludzie robią wbrew Bogu i Jego prawom wpisanym w człowieka, obraca się przeciwko nim samym także wówczas, kiedy szukają w tym większego własnego szczęścia. Człowiek nie jest bowiem zdolny do tworzenia nowych zasad i praw dla miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Może jedynie odkrywać, przyjmować i wprowadzać w życie te, które Bóg swoim aktem stwórczym w niego wszczepił. I tylko w ten sposób może sam stawać się szczęśliwy i uszczęśliwiać innych. Stąd też trzeba nam na nowo odnaleźć Boga jako Ojca, wejść z Chrystusem w doświadczenie synostwa. To ono wniesie głęboką moc uzdrawiającą dla naszej cywilizacji54.

F. Kryzys ojcostwa wyzwaniem i szansą

Kryzys ojcostwa, jak każdy kryzys, o ile zostanie podjęty jako wyzwanie – tak przez mężczyzn jak i kobiety – stanie się szczególną okazją dla dojrzewania do ojcostwa. Żaden mężczyzna nie może jednak dzisiaj lekceważyć zaistniałych zmian obyczajowych i cywilizacyjnych. Jeżeli bowiem – nawiązując do przeszłości – chciałby przyjmować postawę pana własnej rodziny, którego zdanie nie podlega żadnym dyskusjom, stałby się anachroniczny. Powrót do przeszłości jest nie tylko niepożądany, ale jest także niemożliwy. Próby przenoszenia modelu ojcostwa z przeszłości w życie współczesnej rodziny sprawiłyby, iż stałaby się ona wyizolowana z życia społecznego. Wiele zachowań ojcowskich z przeszłości byłoby dziś odbieranych jako paternalistyczne i jednocześnie autorytatywne. Budziłyby sprzeciw nie tylko jego dzieci, ale także społecznego otoczenia.

Aby można było pokonać kryzys ojcostwa, mężczyzna musi pokonać najpierw kryzys własnej męskiej tożsamości. Dojrzałe ojcostwo może być bowiem zbudowane na dojrzałej męskości. Syn nauczy się od ojca, jak być mężczyzną tylko wówczas, kiedy sam ojciec będzie miał wewnętrzne poczucie własnej męskiej tożsamości.

Rozdział III

Współczesne przejawy kryzysu męskości

Ojcostwa nie wystarczy dziś jedynie odnowić. Winno być ono zbudowane poniekąd od podstaw z uwzględnieniem nowej sytuacji cywilizacyjnej, w jakiej żyją dziś kobiety i mężczyźni. Elementy partnerstwa, równości, spontaniczności i wolności w relacjach społecznych, które są trwałą zdobyczą naszych czasów, muszą być uwzględnione także w relacji ojca do dzieci. Demokratyzację stosunków rodzinnych odzwierciedla choćby sama forma zwracania się dzieci do rodziców. W przeszłości dzieci były zobowiązane zwracać się do nich uroczyście brzmiącą formułą: „pani matka”, „pan ojciec” lub też przynajmniej w liczbie mnogiej „wy”. Dzisiaj natomiast dzieci zwracają się do swoich rodziców bezpośrednio przez „ty”.

Figura ojca z przeszłości, wyrazisty obraz osoby mającej silny wpływ na dzieci i całą rodzinę, była mocno uwarunkowana ówczesną sytuacją kulturową, religijną i ekonomiczną. Struktury społeczne i religijne oraz tradycje rodzinne wspomagały mężczyznę w pełnieniu jego ojcowskiej funkcji. Niekwestionowane pierwszeństwo mężczyzny w życiu społecznym sprawiało, iż mógł on spełniać rolę głowy rodziny nawet wówczas, kiedy był osobą słabszą psychicznie od żony. Ważnym zadaniem żony było wówczas wspieranie męża w pełnieniu roli głowy rodziny.

Zmiana warunków społecznych, kulturowych i ekonomicznych sprawiła, iż mężczyzna utracił swoje przywileje społeczne w stosunku do kobiety. Na skutek tego wielu mężczyzn poczuło się bardziej wolnymi i samodzielnymi. Swoje osiągnięcia zawdzięczają odtąd nie tyle układowi społecznemu, ile własnemu wysiłkowi i twórczej pracy, a ich ojcostwo uwolnione zostało ze sztywności, rygoryzmu i autorytatywności. Stało się bardziej partnerskie, serdeczne i ciepłe. Ojcowie dzisiaj coraz mniej odwołują się do fizycznego karania dzieci, które było powszechnie stosowaną metodą wychowawczą w przeszłości.

Zmiany odsłoniły jednak również psychiczną bezradność i słabość wielu mężczyzn: brak pewności siebie, niezaradność, niedojrzałość emocjonalną. Okazało się też, iż wielu z nich jest przewrażliwionych na punkcie swojej męskości, potrzebuje nieustannego potwierdzania się przez działanie, cierpi na kompleks niższości, za którym na ogół kryją się nadmierne ambicje. Jeżeli w naszych czasach załamało się ojcostwo wielu mężczyzn, to także dlatego, iż oparte było głównie na czynnikach społecznych, kulturowych i religijnych, nie zaś na osobistych wartościach ludzkich i duchowych.

A. Współczesne mity męskości

Wszystkie formy niedojrzałości męskiej są na ogół skutkiem zaburzeń w poszukiwaniu przez mężczyzn tożsamości. Mężczyźni setkami sposobów starają się przekonać siebie samych o swojej męskości. Stają się podatni na mity męskości przenikające nasze społeczeństwo. Prawdziwi mężczyźni są surowi, pozbawieni emocji, zorientowani na działanie, zawsze panują nad wszystkim. (...) Bardziej niż kobiety wysilają się, aby osiągnąć pozycję społeczną, tytuły i stopnie naukowe. Starają się udowodnić swoją męskość przez swe osiągnięcia, szczególnie w dziedzinie materialnej. Jeżeli zarabiam więcej pieniędzy czy osiągam wyższe cele niż inni ludzie, to znaczy, że jestem „lepszym mężczyzną” niż przeciętny. Dla udowodnienia swojej męskości często wykorzystują także współzawodnictwo. (...) Niektórzy mężczyźni wykorzystują „podboje seksualne”, aby udowodnić swoją męskość55.

Podobny opis męskości, zatytułowany „Męski”, w tonie nieco ironicznym, znajdujemy w Piesku przydrożnym Czesława Miłosza: Świadomy współzawodnictwa. Napięty. Czujny. Gotowy do biegu. Agresywnie myślący. Wiedzący lepiej od innych. Poprawiacz świata. Przeżuwający latami każdą porażkę. Rzucający wyroki potępienia. Niezdolny do pogodzenia się ze sobą.

A kobieta przygląda się temu z uśmiechem, bo wie, że on jest zajęty rzeczami, które przemijają i nie mają większej wagi56.

Przyjrzyjmy się bliżej niektórym przejawom męskich niedojrzałości, które są związane ściśle z kryzysem ojcostwa. Dojrzałym ojcem może być jedynie dojrzały mężczyzna. Wspomniane przejawy męskiej niedojrzałości nie są z pewnością całkiem nowe, choć wiele z nich występuje dzisiaj z nowym nasileniem i choć są nam one najczęściej dobrze znane, to jednak często nie wiążemy ich bezpośrednio z kryzysem ojcostwa. Współczesne mity o silnym i atrakcyjnym mężczyźnie, który łatwo zdobywa zawodowy sukces, wygrywa ze wszystkimi i prowadzi bogate życie seksualne, są pełne zakłamania i fałszu. Ofiarami tych mitów szczególnie łatwo stają się w okresie dojrzewania chłopcy, którym brak było dobrej więzi emocjonalnej ze swoimi ojcami i nie zostali przez nich zaakceptowani jako synowie – jako młodzi mężczyźni. Wielu ojców, wstydząc się swojego własnego nieudanego męskiego życia, nie umie potwierdzić swoich synów w ich męskim dojrzewaniu. Matka co prawda może pocieszyć i utulić w cierpieniu swojego syna, ale nie może rzeczywiście nauczyć go, co znaczy być mężczyzną.

B. Atrybuty męskości dzisiaj

Jednym z częstych przejawów kryzysu męskości i ojcostwa jest dziś niewątpliwie pogrążenie się mężczyzn w pracy zawodowej, w robieniu kariery czy w zdobywaniu pieniędzy. W świadomości współczesnego społeczeństwa za atrybut mężczyzny uznawany jest komputer, telefon komórkowy, konto bankowe, a nie odpowiedzialność, mądrość życiowa, szlachetność charakteru, siła woli czy też zdolność kształtowania tradycji i twórcze spożytkowanie dorobku poprzednich pokoleń57. Mąż-ojciec, pochłonięty karierą czy robieniem pieniędzy, zazwyczaj bardziej utożsamia się ze swoją pracą niż ze swoją rodziną. I choć uczestniczy w jej życiu na co dzień, to jednak jego serce żyje sprawami zawodowymi, a więzi z dziećmi są często słabe, ponieważ zasadniczy nurt jego życia przepływa jakby obok domu. Pewien młody człowiek wspominając zapracowanie swojego ojca mówił z żalem: „Mój ojciec nigdy nie pamiętał, w której klasie jestem”.

Słabe więzi emocjonalne ojca z dziećmi uwidaczniają się w jego codziennych zachowaniach: w tematach rozmów, w zainteresowaniach, w wypowiadanych okazjonalnie uwagach, w codziennych troskach i niepokojach. Mężczyzna utożsamiający się ze swoją pracą może zanudzać swoich najbliższych opowiadaniem o swoich osiągnięciach, problemach czy konfliktach w pracy. Przenosi on także – najczęściej w sposób zupełnie nieświadomy – problemy z pracy na teren własnej rodziny, czym zwykle obciąża atmosferę całego domu. Z brakiem zaangażowania w życie rodzinne oraz w wychowanie dzieci związany jest niekiedy mniej lub bardziej ukryty żal do żony i dzieci. W takiej sytuacji emocjonalnej łatwo rodzi się pokusa szukania satysfakcji uczuciowej poza małżeństwem. Jeżeli mężczyzna nie posiada głębszych motywacji duchowych i religijnych, to w sprzyjających okolicznościach może dać się wciągnąć w podwójne życie emocjonalne i moralne. Osłabia to jeszcze bardziej jego więzi ojcowskie z dziećmi.

C. Pogrążenie się w alkoholizmie i narkotykach

Innym nierzadkim przejawem kryzysu męskości jest nadużywanie alkoholu oraz sięganie po narkotyki. Zasadniczym celem takich zachowań jest odurzenie bolesnych emocji: frustracji, nieakceptowania siebie, braku poczucia sensu życia, zagubienia wewnętrznego, rozżalenia na innych, poczucia krzywdy, upokorzenia wewnętrznego, poczucia winy, agresji. Nadużywanie alkoholu czy narkotyków wywołują obniżenie stanu napięcia psychicznego. Jest to ucieczka, która pozwala mężczyźnie zapomnieć na krótki czas o problemach i trudnościach swojego życia. Zarówno alkohol, jak i narkotyki powodują jednak uzależnienie psychiczne, które stopniowo prowadzi nie tylko do coraz większego rozbicia wewnętrznego, ale także do wyniszczenia organizmu. Ucieczka od problemów poprzez zażywanie środków chemicznych jest możliwa tak długo, jak długo one działają. Powrót do trzeźwości rodzi jeszcze większą frustrację i zagubienie, które zwykle domaga się kolejnej dawki. Tak powstaje błędne koło powodujące coraz większą degradację osobową.

Mężczyźni uzależnieni od narkotyków stają się praktycznie niezdolni do życia małżeńskiego i pełnienia roli ojca. Jeżeli w pewnym momencie nie zerwą z nałogiem i nie podejmą terapii, ich życie nierzadko kończy się dramatycznie. Aby móc zerwać z nałogiem, muszą podjąć wielki wysiłek psychiczny i duchowy. Doświadczenie pokazuje, iż przy kompetentnej i życzliwej pomocy psychologicznej i duchowej jest to możliwe.

Zażywanie narkotyków dotyczy raczej małej grupy młodych ludzi. Natomiast nadużywanie alkoholu zarówno przez ojców, jak ich dorastających synów jest powszechną plagą polskich rodzin. Są to miliony mężczyzn w różnym wieku: od chłopców w okresie dojrzewania do ojców dorosłych już dzieci. Ojciec nadużywający alkoholu staje się dla dziecka niedostępny. Żyje w świecie własnych problemów i konfliktów, które zżerają go wewnętrznie. Nierzadko też pod wpływem alkoholu wywołuje awantury, kłótnie i konflikty rodzinne. Pierwszymi ofiarami takiego zachowania są przede wszystkim dzieci. Nadużywanie alkoholu jest zawsze wyrazem ucieczki od życia i braku odpowiedzialności za siebie i za swoich bliskich. Powszechność tego zjawiska świadczy najdobitniej o kryzysie roli ojca w polskiej rodzinie.

D. „Mały książę”

Zagubienie mężczyzny dzisiaj przejawia się także w niechęci do rzeczywistego dojrzewania osobowego. W miarę upływu lat coraz bardziej widoczny jest rozdźwięk pomiędzy wiekiem a dojrzałością emocjonalną i duchową. Niedojrzałość ujawnia się w tendencji do bawienia się życiem, w niechęci do budowania trwałych związków uczuciowych, przerzucaniu ciężaru życia na najbliższe otoczenie, w braku odpowiedzialności za własne zachowania. Wielu dorosłych mężczyzn przyjmuje postawy i zachowania dojrzewających chłopców. Popularność „małego księcia” świadczy, że reprezentuje on zbiorowego bohatera dzisiejszego społeczeństwa zachodniego. Współczesny męski bohater jest tak wrażliwy, że nie chce mieszkać na Ziemi, zakochany w swej róży, odlatuje na inną planetę. W istocie rzeczy wynika to z tęsknoty za idealną atmosferą raju, jaki stwarza dziecku matka58. Jeżeli niedojrzały mężczyzna zawrze związek małżeński, nie wejdzie w głębszą relację emocjonalną z żoną i z dziećmi; będzie skoncentrowany na sobie i własnych subiektywnych przeżyciach. W sytuacji trudności będzie wycofywał się w swój własny chłopięcy świat; jego własne hobby będą dla niego ważniejsze niż obowiązki męża i ojca. Jako mąż i ojciec będzie nieodpowiedzialny. Kiedy zaś „mały książę” zakocha się w innej kobiecie, czasami młodszej kilkanaście lat od siebie, będzie gotów dla swojej „nowej róży” zostawić żonę i dzieci. Będzie to kolejna próba odnalezienia raju. Nieodpowiedzialność „małego księcia” uderza nie tylko w jego najbliższych, ale także w niego samego.

Fundamentalna zasada „małego księcia”, którego równie dobrze można nazwać Piotrusiem Panem, brzmi: życie ma być zawsze niesamowicie wielką i ciekawą przygodą. Zasada ta nie daje się jednak zastosować praktycznie. Nieustanne poszukiwanie nowych przygód czyni życie „małego księcia”, czy też Piotrusia Pana, jałowym, pustym i pełnym niepokoju. Zaś jego nostalgia za rajską miłością i przyjaźnią czyni go w końcu wyizolowanym i samotnym zarówno w domu rodzinnym, jak też wśród przyjaciół. Nierzadko dopiero pod wpływem upojenia alkoholowego ujawnia się jego frustracja i rozżalenie na cały świat59.

E. Żeńska droga rozwoju

Kryzys ojcostwa, który powoduje zachwianie równowagi w kontaktach syna z ojcem, staje się nierzadko przyczyną zachwiania równowagi w relacji z kobietami. Częstym zjawiskiem jest wybieranie przez mężczyzn żeńskiej drogi rozwoju. Ci, którzy na nią wstępują, popadają w uzależnienie od obrazu matki, zdają się na kobiety w kwestii kierowania swym życiem60. Współczesny mężczyzna, zużywszy większość swej krytycznej i cynicznej energii na podejrzewanie starszych mężczyzn, może wyrównać to sobie prostodusznością wobec kobiet. (...) Często przyjmuje, że kobieta wie więcej o miłości niż on, ulega biernie jej nastrojom, uważa, że kiedy go atakuje – czyni to „dla jego własnego dobra”61.

Mężczyzna, który wybiera żeńską drogą rozwoju, uzależniony jest nie tylko od obrazu matki, ale także od samej matki. Tworzy z nią wówczas symbiotyczny związek62, który powoduje jego emocjonalne rozdarcie pomiędzy przynależnością do matki a jego relacjami z żoną i dziećmi. Sytuacja ta staje się często źródłem poważnych trudności w jego małżeństwie. W sytuacji konfliktowej z żoną nie usiłuje bowiem rozwiązywać problemów, ale – jak za dawnych chłopięcych czasów – ucieka do mamy, która pociesza go i chroni.

Mężczyzna, który wybiera żeńską drogę rozwoju i poddaje się kobiecie, czyni z siebie niewolnika. Staje się wówczas, jak każdy niewolnik, uległy i posłuszny. Jest to jednak posłuszeństwo czysto zewnętrzne. Im bardziej jest zewnętrznie uległy, tym gwałtowniej nieraz narasta w nim wewnętrzny gniew i opór. Mężczyzna, który dla wygody życiowej podda się kobiecie, staje się zwykle bardzo drażliwy na punkcie własnej męskości. W sposób urazowy broni i strzeże wówczas swojej nietykalności, samodzielności i wolności osobistej. Drażliwość ta udziela się nierzadko także i synowi. Mój tato nie potrafił nigdy sprzeciwić się mojej mamie. Brakowało mu odwagi. Kiedy myślę o tym, czuję wewnętrzne zawstydzenie i gniew – wyznaje młody człowiek wspominając relacje między rodzicami. W tej sytuacji zarówno ojciec, jak i jego syn zbyt szybko czują się poniżani, oskarżani lub w inny sposób niszczeni63 przez kobiety. Ich reakcje w kontaktach z kobietami bywają zwykle nieproporcjonalne do bodźców. To rozdarcie pomiędzy zewnętrzną uległością a wewnętrznym buntem czyni ich często rozdrażnionymi i zmęczonymi psychicznie.

Mężczyzna, który uczyni siebie niewolnikiem kobiety, nie jest w stanie spełniać w sposób dojrzały roli męża. Niedojrzały mężczyzna nie jest równorzędnym partnerem dla kobiety, dryfuje niczym Odyseusz w nieznanym kierunku64. Będzie miał również duże trudności w zbudowaniu dobrych relacji z dziećmi. Wewnętrzna niepewność siebie, niezdecydowanie, zagubienie oraz drażliwość spowodują, iż dzieci w sposób odruchowy będą unikać relacji ze swoim ojcem.

Ojciec uzależniony od kobiety w okresie dorastania swoich dzieci doprowadza nieraz do ostrych konfrontacji z nimi. Szczególnie łatwo prowokuje konflikty z dorastającymi synami. Dostrzega bowiem w nich te wszystkie wady, do których jeszcze nie przyznał się przed samym sobą. Dojrzewanie do ojcostwa wymaga od mężczyzny rozwiązania problemów nie tylko w relacji z własnym ojcem, ale także w relacji z matką. Matka jest zawsze dla syna pierwszą kobietą i w oparciu o relacje z nią kształtują się jego postawy i zachowania wobec innych kobiet.

F. Kult siły

Poczucie siły wewnętrznej jest z pewnością jednym w ważnych atrybutów męskości. Mężczyzna – zgodnie z Bożym poleceniem – ma czynić sobie ziemię poddaną i być „pomocą” dla tych, którzy powierzeni są jego trosce i opiece. To dzięki jego odwadze i sile kobieta i dzieci mogą czuć się bezpieczni u jego boku. Mężczyzna – ojciec pomaga dzieciom wyjść do innych, otworzyć się na świat. Ojciec uczy swoje dzieci „walczyć”. Kiedy jednak mężczyzna jest niedojrzały, pełen zagubienia i kompleksów, wówczas łatwo „poczucie siły” zostaje pomylone ze „stosowaniem siły”. Użycie siły staje się wtedy głównym wypaczonym substytutem męskości65.

Fenomen ten obserwujemy w środkach masowego przekazu. Przyciągają one uwagę wielu niedojrzałych mężczyzn prezentowaniem brutalnej siły i przemocy. Wiele filmów przedstawia drastyczne sceny gwałtu i przemocy, łącznie ze scenami przemocy seksualnej i zadawania śmierci. W ten sposób mężczyźni kompensują sobie nieraz własną słabość psychiczną. Oglądając na ekranach telewizyjnych „bajki” o silnych i niezwyciężonych mężczyznach, którym wszystko przychodzi łatwo, łagodzą uczucie męskiej frustracji.

Niedojrzały mężczyzna stosuje siłę przede wszystkim wobec osób słabszych od siebie. W rodzinie zaś najsłabszą istotą jest zwykle dziecko. U niedojrzałych i sfrustrowanych ojców obojętność emocjonalna nierzadko łączy się z przemocą psychiczną czy fizyczną, graniczącą niekiedy z brutalnością wobec własnych dzieci. Brałem na siebie wszystkie wstydy dziecka wśród dorosłych, chorego wśród zdrowych – wspomina Czesław Miłosz w Przydrożnym piesku. Atakowano mnie, zarzucając brak męskiej woli, nieokreśloną tożsamość. Aż odkryłem u nich, rzekomo męskich i zdrowych, to, co podejrzewałem: neurozę tak długo tłumioną, że wyładowała się w obłędzie66.

G. Don Juan

Męskość, choć w sposób oczywisty związana jest z seksualnością, nie sprowadza się jedynie do niej. Bogata aktywność seksualna podejmowana z wieloma partnerkami nie świadczy bynajmniej o dojrzałej męskości. Wręcz przeciwnie, jest wyrazem niedojrzałości emocjonalnej i duchowej mężczyzny. Wobec zubożonego przeżywania męskości w wymiarze psychicznym i duchowym, wymiar fizyczny urósł dziś do rangi zasadniczego symbolu męskości. Gdy męskie cechy charakteru są osłabione, ponieważ mężczyzna w swym rozwoju emocjonalnym pozostał dzieckiem, próbuje on zrekompensować sobie ten brak przez podkreślanie swej męskiej roli wyłącznie w dziedzinie płci. Taki właśnie jest Don Juan, który musi udowadniać swoją męską tężyznę w dziedzinie seksualnej, ponieważ nie jest pewny swej męskości w sensie charakterologicznym67. Don Juan nie jest zdolny do trwałego związku z kobietą. De facto wykorzystuje ją tylko, nie może jej bowiem ofiarować trwałej i wiernej miłości, której ona pragnie.

Dzisiejszy kryzys ojcostwa przejawia się między innymi w oddzieleniu męskości od rodzicielstwa. Cały przemysł pornograficzny, stworzony przede wszystkim na „potrzeby męskie”, lansuje seksualność odartą z uczuć oraz z odpowiedzialności za kobietę i nowe życie. Z produkcją pornograficzną związana jest w sposób ścisły produkcja środków antykoncepcyjnych oraz lansowanie prawodawstwa proaborcyjnego. Przemysł pornograficzny ma za zadanie pobudzać mężczyzn do aktywności seksualnej, natomiast przemysł środków antykoncepcyjnych ma ich skutecznie bronić przed niepożądanym ojcostwem. I tak współczesny mężczyzna miota się między pożądaniem seksualnym a ucieczką przed odpowiedzialnością za kobietę i lękiem przed ojcostwem.

Najgłębszą motywacją aktywności seksualnej Don Juana nie jest nawet hedonizm, ale nieświadome dążenie do uśmierzania frustracji związanej z nieustanną ucieczką przed sobą samym. Każda wykorzystana przez Don Juana kobieta jest jego porażką jako mężczyzny. Istotą dojrzałej męskości są bowiem takie relacje z kobietą, w których miłość i odpowiedzialność za nią złączone są z pragnieniem przekazywania nowego życia.

H. Związki homoseksualne

Problem homoseksualizmu wśród mężczyzn wzrasta dziś szybciej niż wśród kobiet. Potrzeba więzi z zastępczą postacią ojca w połączeniu ze strachem i wrogością w stosunku do kobiet czyni mężczyzn bardziej podatnymi na homoseksualizm. Pragnienie bliskości z ojcem łączy się z potrzebami uczuciowymi i seksualnymi, które niektórzy młodzi mężczyźni próbują zaspokoić poprzez stosunki homoseksualne68. Homoseksualizm jest poszukiwaniem męskiej tożsamości poprzez uczuciowe i seksualne związanie się z mężczyzną; to wieczne, pełne niepokoju poszukiwanie wzoru dla własnej identyfikacji jako mężczyzny. Freud stwierdza, iż homoseksualista kocha siebie w chłopcu, ponieważ kocha chłopca w sobie69. W osobie dotkniętej problemem [homoseksualnym] kryje się specyficzne „rozczulające się nad sobą dziecko”70. E. Bergler zauważa natomiast, iż pięćdziesięcioletni mężczyzna o skłonnościach homoseksualnych jest pod względem emocjonalnym nastolatkiem71. Skłonności do chłopców u homoseksualistów są nie tylko przejawem zatrzymania się w rozwoju psychoseksualnym, ale także są siłą powstrzymującą postęp tego rozwoju72.

Najczęstszą przyczyną homoseksualizmu, według większości autorów, są konfliktowe relacje syna z ojcem. Chłopiec, który stawał się później homoseksualistą, zostawiał zwykle swoje dzieciństwo z odczuciem wielkiej nienawiści i strachu w relacji do ojca, ale też był bardzo spragniony uczucia, akceptacji i miłości z jego strony. Można powiedzieć, że homoseksualista odczuwał względem swego ojca równocześnie miłość i nienawiść. Rzadko można spotkać homoseksualistę, który czułby się kochany i szanowany przez swego ojca73. Podobne opinie wyrażają inni autorzy. Po wielu doświadczeniach z homoseksualistami w swojej karierze zawodowej, badacz i terapeuta I. Bierber pisze, że w żadnym wypadku relacje ojciec – syn nie były normalne. Zazwyczaj ojciec był „z boku” i nie angażował się w codzienne życie i zainteresowania syna74.

W życiu homoseksualisty obok obojętnego lub wręcz wrogo nastawionego ojca pojawia się nieraz także zbyt posesywna matka, która pragnie całkowicie (syna) uzależnić od siebie, izolując go jednocześnie od ojca75. Nierzadko obok syna spotykamy matkę, której zdaje się zupełnie nie zależeć na tym, by jej syn stał się mężczyzną, i która niezmordowana i pełna ofiarnej troski nie zaniedbuje niczego, co mogłoby przeszkodzić jej synowi w osiągnięciu męskości i w poślubieniu innej kobiety76.

Inną przyczyną homoseksualizmu, na jaką się często wskazuje, jest deprawacja homoseksualna.