Szkice masońskie wtóre - Bogumił M. Woźniakowski - ebook

Szkice masońskie wtóre ebook

Bogumił M. Woźniakowski

0,0

Opis

Gdy stukają młotki… Szkice masońskie wtóre Bogumiła M. Woźniakowskiego to wielowątkowa opowieść o dziejach polskiego wolnomularstwa, jego najważniejszych przedstawicielach oraz obecności masonerii w kulturze, życiu społecznym i przestrzeni publicznej.

Autor prowadzi czytelnika od początków odradzania się struktur wolnomularskich po odzyskaniu niepodległości, przez okres II Rzeczypospolitej, lata wojny i Polski Ludowej, aż po przemiany zapoczątkowane w 1989 roku i współczesny obraz polskiej masonerii. Przedstawia rozwój poszczególnych obediencji, historyczne uwarunkowania ich działalności oraz różnice pomiędzy głównymi nurtami Sztuki Królewskiej.

Osobną część książki tworzą portrety ludzi związanych z wolnomularstwem. Wśród nich znaleźli się Stanisław Stempowski, trzy pokolenia rodziny Gliwiców, Gabriel Narutowicz, Andrzej Rusław Nowicki i Ludwik Cohn. Autor przybliża również związki masonerii z literaturą oraz miejsce kobiet w polskim ruchu wolnomularskim — od dawnych lóż adopcyjnych po współczesne struktury żeńskie i mieszane.

Ostatnia część publikacji poświęcona jest czasopismom, wydawcom i książkom masońskim. Stanowi zarazem przewodnik po polskim piśmiennictwie wolnomularskim, pomagający odróżnić opracowania historyczne i źródłowe od publikacji opartych na sensacji, stereotypach i teoriach spiskowych.

To książka dla czytelników zainteresowanych historią Polski, dziejami idei, kulturą oraz rzeczywistym — wolnym od uproszczeń — obrazem wolnomularstwa.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
lub macOS

Liczba stron: 219

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Bogumił M. Woźniakowski

Gdy stukają młotki...

Szkice masońskie wtóre

Copyright © Bogumił M. Woźniakowski

Redakcja: Joanna Górska-Milewska

Korekta: Wiktoria Zacharz

Skład i oprawa graficzna wydania drukowanego: Damian „Velkan” Mełgieś

Wydanie elektroniczne

ISBN 978-1-995773-43-8

Wydawnictwo Fosforos

www.fosforos.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione.

Poszukiwacz z Krakowa

Mirosława Dołęgowska-Wysocka

O Bogumile Woźniakowskim dowiedziałam się 31 lat temu, czyli w 1994 r., ale osobiście poznaliśmy się wiele, wiele lat później — w listopadzie 2017 r. Spotkanie to miało miejsce podczas krakowskiej konferencji naukowej pt. „Wielkość w jedności, jedność w wielości. W 300. rocznicę narodzin masonerii spekulatywnej”. Oboje wygłaszaliśmy tam referaty, ja o XVIII-wiecznej organizacji masońskiej zwanej Mopsami (do której współczesne masonki wcale nie chcą się przyznawać☺), zaś pan Bogumił o współczesnej prasie wolnomularskiej na czele z „Ars Regią” i „Wolnomularzem Polskim”. Przypomniałam mu wówczas, że wśród masy papierów w domowym archiwum „Wolnomularza Polskiego” jest także jeden mały kwitek — pocztowe potwierdzenie jego wpłaty na 3 numery pisma. Kwota 90.000 zł trafiła do Agencji AKACJA (były to czasy przed denominacją złotego), a kolejne numery pisma — do naszego prenumeratora. Nie pamiętam już czy Pan Bogumił był pierwszy czy drugi, ale na pewno stał na podium prenumeratorów WP. I pozostał wiernym czytelnikiem aż do ostatniego, 76 numeru, który wyszedł jesienią 2018 r. już po śmierci red. Adama W. Wysockiego, współtwórcy pisma i wieloletniego redaktora.

Ryc. 1. Potwierdzenie wpłaty na prenumeratę

Wiem dobrze, że przez te wszystkie lata autor tej książki nie tylko interesował się tematyką wolnomularską, czytał co tylko było w Polsce dostępne, ale też zbierał materiały, które zaowocowały licznymi artykułami. Widać w nich zacięcie i warsztat zarówno historyka, którym jest z wykształcenia, jak i bibliotekoznawcy. Uderzyła mnie zwłaszcza precyzja informacji i multum faktów: przede wszystkim nazwisk, ale i dat, nazw lóż i obediencji. Wielokrotnie pytana przez profanów interesujących się sztuką królewską, bądź młodych adeptów lożowych, co najlepiej przeczytać na początku, by poznać czym jest wolnomularstwo, teraz jestem pewna, że polecę im książkę Bogusława Woźniakowskiego. Może ona stanowić przewodnik w pierwszych krokach zgłębiania masońskiej problematyki, a ponadto zawiera precyzyjne wskazówki oraz odwołania do dostępnej literatury i zasobów internetowych. Całość napisana jest wartkim i przystępnym językiem dobrego popularyzatora wiedzy.

Książka ta to nie tylko suche fakty, znajdują się w niej i anegdoty, a jednej z nich jestem nawet źródłem. Chodzi o spór między redaktorem naczelnym „Wolnomularza Polskiego”, Adamem W. Wysockim, a prof. Andrzejem Nowickim. Obaj panowie i lożowi bracia, ostro się starli o artykuł — notabene tylko przedruk z austriackiego pisma masońskiego „Blaue Blätter” — na temat Hermanna Goeringa i jego zainteresowań ezoterycznych, w tym i wolnomularskich. Andrzej Nowicki stwierdził, że on obok takiej wstrętnej postaci „występować” nie będzie. Adam (mój mąż i brat w jednym), jako rasowy dziennikarz podkreślił, że artykuł już był wydrukowany i jako prawdziwe kuriozum historyczne jest super materiałem i on go opublikuje! Gdy opowiadałam to Bogumiłowi Woźniakowskiemu, nie pamiętałam sama, jak skończyła się ta historia. Dopiero wtedy, gdy przekartkowałam poszczególne roczniki „Wolnomularza Polskiego”, znalazłam artykuł! Ukazał się on w WP nr 10 (grudzień 1996 r., s. 10-12) pod tytułem: „Brat Hermann Goering?!” Obaj bracia, Andrzej i Adam — jeden już wkrótce Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski, drugi, przyszły Wielki Edytor WWP, przez czas jakiś boczyli się na siebie, aby po jakimś czasie przejść do porządku dziennego nad całą sprawą. W numerze 15-16 „Wolnomularza Polskiego” z jesieni 1997 r. na okładce ukazało się zdjęcie Andrzeja Nowickiego w stroju Wielkiego Mistrza, a na str. 2 deklaracja ideowa WWP.

Jednak gdy w 1998 r. Andrzej Nowicki, na pięciolecie „Wolnomularza Polskiego” pisał swój List otwarty do brata Adama, nie omieszkał wytknąć redaktorowi naczelnemu, że „Można mieć wiele uwag krytycznych co do treści niektórych artykułów” (WP nr 23/24, s. 5). Nie zapomniał…

Przeskakując przez wszystkie minione lata. W moim Domowym Muzeum Wolnomularstwa im. Adama W. Wysockiego, na pianinie stoi w ramce zdjęcie, które bardzo lubię, a które Bogumił Woźniakowski opublikował w swej książce po artykule o prof. Andrzeju Nowickim. Jesteśmy w trójkę: Andrzej, Adam i ja, wokół nas (niewidoczni na zdjęciu) urodzinowi goście. Już nie możemy normalnie porozmawiać, bo Andrzej ogłuchł. Mam też w gablotkach poszczególne tomiki z serii Ex Oriente Lux, z wieloma artykułami profesora. Myślę teraz, że nie został on należycie doceniony przez kolejne pokolenia wolnomularzy, także przeze mnie. No, ale ja mam jeszcze czas, by to nadrobić…

Wracając do samej książki. Bogumił Woźniakowski pisze: „Bycie wolnomularzem nie czyni nikogo mądrym, bogatym ani nie daje władzy. Nie daje żadnych profitów ani uznania, nie zaskarbia szacunku ani podziwu innych. Do bycia wolnomularzem nie trzeba być bogatym, potężnym ani cieszyć się celebrycką sławą. Bycie masonem oznacza ciągłą pracę nad sobą, obowiązek szacunku do innych ludzi, ciągłą dbałość o poprawę samego siebie”.

Nic dodać, nic ująć. Serdecznie polecam lekturę!

Słowo od autora

Szkice zebrane w niniejszej książce są zmienioną, uzupełnioną i uaktualnioną wersją artykułów publikowanych od nr 88/2021 (wiosna IV, V, VI) r. do nr 101/2024 (lato VII, VIII, IX) w „Forum Myśli Wolnej”, magazynie Rady Wojewódzkiej Towarzystwa Kultury Świeckiej w Krakowie. Od 88 do 93 numeru ukazywały się w rubryce Religioznawstwo, a od nr 94 w rubryce Szlakiem Sztuki Królewskiej w Polsce. Periodyk wychodzi w formie elektronicznej i jest dostępny na stronie: http://www.forummysliwolnej.pl/.

Artykuły uporządkowałem w trzech częściach: „Tradycje i współczesność”, „Sylwetki” oraz „Pośród mediów”. „Tradycje i współczesność” to skrótowo zaprezentowana historia polskiego wolnomularstwa od jego odrodzenia (na początku XX w.), po dzień dzisiejszy. W „Sylwetkach” prezentuję kilka znanych i mniej znanych postaci polskich masonów i masonek, a w części trzeciej podejmuję temat związany z prasą i książką wolnomularską.

Na końcu zamieszczam wykorzystaną bibliografię, natomiast ilustracje są pozyskane częściowo z domeny publicznej (internet), od osób, z którymi nawiązałem korespondencję przy przygotowywaniu artykułów, a także ze zbiorów własnych. Przy tej okazji chcę szczególnie podziękować za udzielenie informacji i podzielenie się swoją wiedzą prof. Tadeuszowi Cegielskiemu, Klausowi Dąbrowskiemu, Mirosławie Dołęgowskiej-Wysockiej, Waldemarowi Gniadkowi, Dariuszowi Misiunie, Kingdze Jawnucie Nowickiej-Lohmann, Markowi Rezlerowi, Voytkowi Siewierskiemu oraz Annie Grzesznej-Kozikowskiej.

Adresuję ten zbiór szkiców zarówno do osób, którym Sztuka Królewska i jej historia są bliskie, mając nadzieję, iż, czytając, nie zawiodą się, jak również do czytelnika, dla którego kwestie związane z dziejami wolnomularstwa były do tej pory obce. Może właśnie dzięki tej publikacji zainteresuje się pasjonującą historią masonerii.

Chciałbym, by właśnie taki czytelnik, po zapoznaniu się z zawartością książki, uświadomił sobie że — wbrew stereotypom — wolnomularstwo nigdy nie było i nie jest tajnym stowarzyszeniem dążącym do władzy. Było i jest grupą przyjaciół, którzy każdego dnia starają się stawać lepszymi ludźmi i chcą, by świat również taki był.

I na koniec, gwoli wyjaśnienia, dlaczego Szkice masońskie wtóre.

Otóż w 2018 roku prywatnym sumptem wydałem w Wydawnictwie i Drukarni Towarzystwa Słowaków w Krakowie niewielką, 100-stronicową książeczkę Szkice z historii polskiej masonerii, w której zamieściłem pięć uzupełnionych tekstów, które wcześniej opublikowałem m.in. w „Ars Regii” i „Wolnomularzu Polskim”. Praca ta zawierała również krótki materiał wprowadzający do ogólnych zagadnień związanych z powszechną i polską masonerią, słowniczek ważniejszych terminów wolnomularskich, wykaz znanych polskich wolnomularzy oraz bibliografię ważniejszych prac poświęconych wolnomularstwu wydanych w języku polskim.

Dlatego, gdy dzięki uprzejmości i życzliwości Wydawnictwa Fosforos, ukazuje się ta publikacja, traktuję ją jako drugi, czyli wtóry, wybór moich masońskich tekstów ukazujących się w formie książkowej.

Kraków, lipiec 2024

Tradycje i współczesność

Początki wolnomularstwa w odrodzonej Polsce

Pierwsze organizacje wolnomularskie pojawiły się na terenie Rzeczypospolitej Polskiej już w latach 20. XVIII w., a za pierwszą uznaje się działającą w Warszawie w 1729 r. Lożę „Trzech Braci”. Największy rozkwit polskie wolnomularstwo przeżywało w czasach panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego; w Księstwie Warszawskim oraz w pierwszych latach funkcjonowania Królestwa Polskiego do roku 1821, kiedy to car Aleksander I decyzją z 21 września zawiesił na czas nieograniczony działanie lóż na terenie Królestwa.

Od lat dwudziestych XIX w. na ziemiach dawnej Rzeczpospolitej jedynymi czynnymi placówkami masońskimi były loże działające w zaborze pruskim. Wchodziły w skład trzech berlińskich central wielkich lóż, tzw. staropruskich. Udział w nich Polaków szybko się jednak zmniejszał, a praktycznie już w latach 60 XIX w. praktycznie zanikł.

Pod koniec XIX w. na terenie ówczesnej Galicji pojawiły się pewne symptomy odrodzenia ruchu masońskiego. Wynikało to z tego, iż w „zalitawskiej” części państwa Habsburgów (obejmującej Węgry, Słowację, Siedmiogród, Ukrainę Zakarpacką, Wojwodinę i Chorwację) w roku 1868 odzyskał on status legalności. Wprawdzie zakaz działalności wolnomularskiej obowiązywał nadal w „Przedlitawii” (w skład którego wchodziła Galicja), lecz władze przymykały oczy na wybieg wolnomularzy.

Od 1869 r. w swoim mieście zrzeszali się oni w tzw. „niepolitycznych stowarzyszeniach”. Wcześniej ci sami ludzie powoływali legalne loże wolnomularskie w pobliskich miejscowościach po węgierskiej stronie wewnątrzpaństwowej granicy. W ten sposób powstała w 1891 r. we Lwowie Loża „Szczera Przyjaźń”. Jej najbardziej znanym członkiem był Salomon Goldbaum (1836-1910), kupiec. Był autorem najstarszego obcojęzycznego książkowego opracowania o polskiej masonerii Rudimente einer Geschichte der Freimaurerei in Polen wydanego w Budapeszcie w 1898 r.

Kolejną próbę wznowienia wolnomularstwa polskiego podjęto już w wieku XX w Warszawie. Tu, w atmosferze klęski rewolucji 1905 roku, wśród inteligencji poddawano rewizji dotychczasowe poglądy, poszukiwano nowych idei i dróg rozwiązania palących problemów społecznych i politycznych. Propaganda wolnomularska zaczęła docierać za pośrednictwem ruchu wolnomyślicielskiego.

Z jedną z paryskich lóż Wielkiego Wschodu Francji zetknął się (a może i został przyjęty) Andrzej Niemojewski (1864-1921), publicysta, działacz Postępowej Demokracji. W 1906 r. wydał broszurę własnego autorstwa O masonerii i masonach. Szkic popularny. Był to pierwszy w XX w. na ziemiach polskich propagandowy druk wolnomularski. Publikacja Niemojewskiego ukazała się nakładem czasopisma wolnomyślicielskiego Myśl Niepodległa.

W 1907 r. w Paryżu przyjęto do wolnomularstwa, do Loży „Les Rénovateurs” — po raz pierwszy od blisko wieku — Polaka zamieszkałego w kraju, Jerzego Kurnatowskiego (1874-1934), publicystę, prawnika i ekonomistę. Po powrocie z Francji Kurnatowski przekonywał swoich znajomych do wolnomularstwa. Atmosfera ku temu była sprzyjająca choćby przez Popioły Stefana Żeromskiego, których wydanie książkowe ukazało się w 1904 r., czy też ze względu na pojawienie się w 1908 r. monografii Szymona Askenazego, Łukasiński, która dotyczyła polskiej masonerii, a zwłaszcza Wolnomularstwa Narodowego.

Pod wpływem tych impulsów myśl o powołaniu do życia loży zakiełkowała w środowisku warszawskich inteligentów. Na jej potencjalnego patrona upatrzyli sobie Wielki Wschód Francji, który co najmniej od końca XIX w. głosił, iż wolnomularstwo jest identyczne z republikanizmem, mówił głośno o swojej solidarności z prześladowanymi w innych krajach bojownikami przeciwko absolutyzmowi i reakcji, zabiegał o zakładanie lóż w państwach, w których ich nie było bądź na ich istnienie nie zezwalano.

Kierując się takimi racjami, znany warszawski społecznik i psychiatra Rafał Radziwiłłowicz (1860-1929), prywatnie szwagier Stefana Żeromskiego, zajął się powołaniem do życia polskiej placówki wolnomularskiej. W sprawę tę zaangażował się również, przebywający od 1907 r. w Paryżu, Tadeusz Gałecki, znany szerzej jako Andrzej Strug (1871-1937), pisarz, działacz socjalistyczny. Niebawem do tej samej paryskiej loży, do której od blisko dwóch lat należał Kurnatowski, zostali przyjęci m.in.: wspomniany Radziwiłłowicz oraz Antoni Natanson (1862-1933), ginekolog, działacz społeczny; Władysław Kozłowski (1858-1935), filozof i historyk; Stanisław Patek (1866-1944), adwokat, działacz polityczny, dyplomata; Alojzy Wierzchleyski (ur. w 1860, zm, po 1931 r.), urzędnik kolei warszawsko-wiedeńskiej, działacz społeczny; Stanisław Leszczyński (1856-1914), adwokat, działacz społeczny; Maksymilian Miłguj Malinowski (1860-1948), publicysta, działacz ruchu ludowego; Stanisław Pyrowicz (1846-1916), prawnik, dziennikarz, publicysta; Zygmunt Chmielewski (1873-1939), chemik, działacz spółdzielczy, przyrodni brat Radziwiłłowicza. Osoby wywodzące się z tej grupy w 1910 roku powołały do życia pierwszą od prawie stu lat na ziemiach polskich warszawską placówkę wolnomularską „Wyzwolenie”.

Loże również zaczęły powstawać i w innych ośrodkach. I tak w Kaliszu Józef Dąbrowski pseudonim Grabiec (1876-1926), prawnik, publicysta, prywatnie szwagier Marii Dąbrowskiej, założył w 1910 r. Lożę „Świt”, a w Lublinie w roku 1912 Witold Giełżyński (1886-1966), dziennikarz, publicysta oraz Jan Hempel (ur. 1877, zm. po 1937 r.), działacz i ideolog ruchu spółdzielczego, utworzyli Lożę „Wolni Oracze”.

Pomiędzy 1911 a 1914 r. powstały w Wilnie Loże „Białoruś”, „Jedność” oraz „Litwa”. Wśród ich członków warto wymienić takie osoby jak Kazimierz Ostachiewicz (1883-1952), bankowiec, duchowny ewangelicki; Witold Abramowicz (1874-1940), adwokat, działacz polityczny; Jan Piłsudski (1876-1950), prawnik, działacz polityczny, młodszy brat Józefa; czy Michał Römer (Romer) (1880-1945), prawnik, publicysta, działacz polityczny. Należy pamiętać, iż wszystkie te loże działały w konspiracji, obowiązywał przecież nadal dekret cara Aleksandra I z 1821 r.

Jeszcze przed wybuchem I wojny, z Loży „Wyzwolenie”, wyodrębniła się druga warszawska Loża „Odrodzenie”. W roku 1917, w związku z sytuacja wojenną i zmniejszeniem się liczby adeptów, obie loże połączyły się w Lożę „Zmartwychwstanie”, którą choć formalnie kierował Stanisław Patek, to rzeczywiście robił to Antoni Natanson. Należał do niej m.in. Stanisław Posner (1868-1930), prawnik, publicysta, działacz socjalistyczny.

Starsi wiekiem wolnomularze mieli najczęściej za sobą przeszłość pozytywistyczną, młodsi natomiast w mniejszym lub większym stopniu otarli się o ruch socjalistyczny i ludowy. Wszyscy natomiast należeli do czołówki ówczesnej polskiej postępowej inteligencji. Osoby te przeważnie od lat już się znały, działając w różnych konfiguracjach w rozmaitych stowarzyszeniach, legalnych, półlegalnych czy nielegalnych. Do ruchu masońskiego przyprowadziło ich przeświadczenie, że będą tu mogli łączyć wierność hasłu „wolność, równość, braterstwo” ze wspólnym działaniem na rzecz przywrócenia Polsce suwerennego i demokratycznego bytu, jakkolwiek różnie widzieli drogi ku temu prowadzące. W lożach znaleźli ład moralny, akcentowanie roli jednostki w życiu społecznym, a nade wszystko perspektywę dogłębnej zmiany ówczesnej sytuacji bez rewolucji społecznej. Czuli się odnowicielami życia narodowego.

Wielu wolnomularzy poświęciło się także rozbudowie spółdzielczości, którą postrzegano jako ruch samopomocy, niwelujący antagonizmy społeczne. Na tym polu ogromną rolę odegrał Edward Abramowski (1868-1918), filozof i socjolog, a nade wszystko teoretyk i twórca polskiego ruchu spółdzielczego.

W okresie I wojny polscy wolnomularze, choć nieliczni, odgrywali znaczącą rolę w polskim życiu publicznym, działając na różnych polach. Uczestniczyli albo bezpośrednio w walkach jak np. Andrzej Strug, żołnierz Legionów, albo — jak Stanisław Patek — byli aktywni na niwie politycznej i społecznej. Po zajęciu w 1915 r. Warszawy przez Niemców wolnomularze już nie obawiali się, iż ich działalność może spotkać się z daleko idącymi konsekwencjami; wszak w Niemczech masoneria była legalna. Stąd ich aktywność zarówno w różnego rodzaju jawnych organizacjach i stowarzyszeniach, jak i agendach Tymczasowej Rady Stanu czy Rady Regencyjnej.

W 1917 r. powstała w Rzymie polsko-włoska Loża „Polonia”. Wchodziła ona w skład Wielkiej Loży Narodowej Włoch, która była ideowo i politycznie bardziej umiarkowana niż Wielki Wschód Włoch zbliżony ideowo do wspomnianego wyżej Wielkiego Wschodu Francji. Należeli do niej m.in. Edward Okuń (1872-1945), malarz, rysownik, ilustrator książek, oraz Maciej Loret (1860-1949), historyk, dyplomata.

W Warszawie, obok związanej z Wielkim Wschodem Francji Loży „Zmartwychwstanie”, powstała w II połowie roku 1918 lub w początkach 1919 Loża zwana Lożą Więckowskiego. Nie podlegała raczej Wielkiemu Wschodowi Ludów Rosji, który istniał wówczas już tylko teoretycznie, a wywodziła się z niego. Jej założycielem był Aleksander Więckowski (1854-1919), inżynier, polski i rosyjski działacz polityczny związany m.in. z Polskim Komitetem Demokratycznym działającym w latach 1917-1918 w Petersburgu. Jej członkowie wywodzili się głównie z Polaków przybyłych z Rosji, byli to np. Stefan Grostern (1887-1940), dziennikarz i publicysta; Aleksander Babiński (1853-1931), generał, prawnik, działacz społeczny; Józef Ziabicki (1871-1958), inżynier, działacz gospodarczy i pacyfistyczny, czy pracownicy rodzącej się polskiej służby dyplomatycznej — Mirosław Arciszewski (1892-1963) i Roman Knoll (1888-1946).

W 1918 r. coraz więcej Polaków zaczęło wracać do odradzającej się ojczyzny. Byli oczywiście wśród nich wolnomularze wcześniej związani z różnymi nurtami wolnomularskimi. Uzyskiwali w nich niekiedy wysokie stopnie wtajemniczenia w obrządku szkockim, którego nie uprawiały loże działające w kraju. W związku z dość licznym napływem do Warszawy adeptów z tych warsztatów zagranicznych oraz części członków polskich lóż działających na terenie Królestwa nastąpiła ponownie konieczność wydzielenia z istniejącej „francuskiej” placówki „Zmartwychwstanie” drugiej loży zwanej Lożą Radziwiłłowicza lub „Odrodzeniem”, na której czele stanął St. Patek.

Zarówno placówki Patka, jak i Więckowskiego, z punktu widzenia prawa wolnomularskiego, nie były formalnie lożami masońskimi. By mogły być w pełni uznane za regularne i pełnoprawne, niezbędne było otrzymanie patentu (dokumentu założycielskiego) od jakiejś obediencji, najlepiej powszechnie uznanej i szanowanej. Nie była to w tuż powojennej atmosferze prosta decyzja. Oznaczała bowiem przyłączenie się do jednego z nurtów lożowych, np. bardziej liberalnego, związanego z Wielkim Wschodem Francji i innymi Wielkimi Wschodami, czy bardziej tradycyjnego, powiązanego z Wielką Lożą Anglii i Wielkimi Lożami Narodowymi w innych krajach.

Na to wszystko nakładała się atmosfera związana z kształtowaniem granic w Europie, w tym oczywiście Polski, oraz wynikające z tego stanowiska poszczególnych państw europejskich wobec tej kwestii; jak również, jeszcze żywe w tym okresie, polskie spory orientacyjne z czasów wojny (aktywiści, pasywiści).

Wielkie Wschody Francji, Belgii czy Włoch mogły postawić jako warunek „regularyzacji” warsztatów potępienie albo całkowite odcięcie się od orientacji na państwa centralne. Ciesząca się powszechnym szacunkiem obediencja szwajcarska, ze względu na dobre stosunki z lożami niemieckimi, nie chciała ingerować w mało przejrzyste polskie stosunki lożowe. Nie można też było liczyć na poparcie ze strony Wielkiej Loży Anglii, delikatnie mówiąc niechętnej wszelkim ruchom radykalnym i bardzo rygorystycznej w sprawach obrzędowości i zasad.

Odzyskanie niepodległości państwowej postawiło przed polskimi wolnomularzami zadanie powołania własnej obediencji, co z kolei najpierw wymagało utworzenia co najmniej kilku lóż i uregulowania ich wolnomularskiego statusu prawnego. Z pomocą przyszła Wielka Loża Narodowa Włoch, która w tym czasie prowadziła działalność organizacyjną w sąsiedniej Czechosłowacji. Bardzo tu pomogły kontakty przez rzymską Lożę „Polonia”. Niebawem rozmowy przeniosły się do Warszawy, gdzie stronę włoską reprezentowali: poseł Francesco Tommasini, radca handlowy poselstwa Antonio Menotti-Corvi oraz mjr Giuseppe Stabile z Komisji Międzysojuszniczej dla Polski.

Od wiosny 1920 r. wydarzenia nabrały tempa. Warszawscy członkowie „Polonii”, wspólnie z placówką Radziwiłłowicza i Patka, utworzyli 19 marca Lożę „Kopernik”, obrządku szkockiego (stara stołeczna była obrządku francuskiego). Zwróciła się ona do rzymskiej centrali o wydanie patentu i przyjęcie w jej skład. Takowe otrzymała 24 kwietnia, wówczas nastąpiła jej uroczysta inauguracja. Loża „Kopernik” stała się tym samym lożą regularną.

Aby przyspieszyć powołanie obediencji, do „Kopernika” przyjmowano po siedmiu członków poprzednio należących do każdej z warszawskich placówek nieregularnych, udzielano w skróconym trybie (w ciągu jednego dnia) wszystkich trzech pierwszych stopni (Ucznia, Czeladnika, Mistrza).

Siódemka taka była już uprawniona do ukonstytuowania się w lożę i do samodzielnego inicjowania innych. W ten sposób Loża „Kopernik” stała się lożą matką dla powołanych między kwietniem a wrześniem roku 1920 następnych sześciu Lóż stołecznych: „Łukasiński”, „Machnicki”, „Kościuszko”, „Wolność Przywrócona”, „Sowiński” i „Mickiewicz”. Jednocześnie, w wyniku przeprowadzonych rokowań po śmierci Więckowskiego, we wrześniu 1919 nastąpiła również „regularyzacja” tej Loży, która przyjęła nazwę „Prawda”.

Szybko przetłumaczono z języka włoskiego Statut Ogólny Związku Wolnomularzy Rytuału Szkockiego Dawnego i Uznanego, który do 1928 r. pełnił funkcje rodzimej konstytucji wolnomularskiej. Strona włoska udzieliła również niektórym z polskich wolnomularzy wyższych stopni szkockich, do 33 włącznie. Do sierpnia 1920 r. uzyskało go co najmniej dziewięć osób. Wówczas decyzją Wielkiego Komandora (przewodniczącego) Rady Najwyższej Włoch utworzono w Warszawie Radę Najwyższą Polski, czyli centralę dla placówek wolnomularskich stopni wyższych, od stopnia trzeciego. Jej Wielkim Komandorem został najstarszy stażem polski wolnomularz Andrzej Strug.

Wymienione wyżej osiem regularnych warszawskich lóż 11 września 1920 r. powołało do życia Wielką Lożę Narodową „Polacy Zjednoczeni” z Rafałem Radziwiłłowiczem jako Wielkim Mistrzem. Rzym w połowie listopada wysłał do nowej centrali pismo gratulacyjne, a 9 stycznia 1921 uznał ją oficjalnie.

W ten sposób po stu latach odrodziła się samodzielna polska obediencja wolnomularska, która mogła teraz samodzielnie powoływać dalsze loże oraz nawiązywać partnerskie kontakty w międzynarodowym środowisku wolnomularskim.

Współcześnie działająca w Warszawie Loża „Kopernik” (od 1961 r.; w konspiracji do 1989 r.), zwana tradycyjnie Lożą Matką, jak i obecna Wielka Loża Narodowa Polski (od 1991) to bezpośredni kontynuatorzy zarówno tamtego „Kopernika”, jak i tamtej Wielkiej Loży; i, gdyby nie zawirowania historyczne, to obie obchodziłyby w roku 2020 stulecie nieprzerwanej działalności.

Ryc. 2. Rafał Radziwiłłowicz

Ryc. 3. L. Hass,

Masoneria Polska XX w. Losy, Loże Ludzie

, Warszawa 1993

Ryc. 4. Stanisław Patek

Ryc. 5. Andrzej Strug

Wolnomularstwo w II Rzeczpospolitej

I

Po powstaniu w 1920 roku narodowej obediencji — Wielkiej Loży Narodowej „Polacy Zjednoczeni” — w 1931 roku nastąpiła zmiana jej nazwy na Wielką Lożę Narodową, a działalność Lóż nabrała większego rozmachu. Oprócz już działających ośmiu („Kopernik”, „Łukasiński”, „Machnicki”, „Kościuszko”, „Wolność Przywrócona”, „Sowiński”, „Mickiewicz”, „Prawda”) powstawały następne. I tak w 1921 roku „Henryk Dąbrowski” i „Trzech Braci”, w 1922 roku „Traugutt”, w 1923 roku „Norwid” i „Wiernych Przyjaciół”, a w 1927 roku „Prawo Ludu”. Wszystkie działały w Warszawie. Pierwszą próbą funkcjonowania poza stolicą było utworzenie w połowie 1921 roku w Wilnie Loży „Tomasz Zan”, a warto wspomnieć, iż w tym okresie Wilno było stolicą tzw. Litwy Środkowej i nie leżało formalnie w ówczesnych granicach państwa polskiego. W następnych latach utworzona została w 1924 roku Loża „Staszic” w Sosnowcu, Loża „Gabriel Narutowicz” w Łodzi w 1926 roku oraz Loża „Przesąd Zwyciężony” w Krakowie w 1935 roku.

WLN podlegała też, powstała pod koniec 1920 roku w nieznanej miejscowości, jedyna ukraińska placówka masońska na terenie Polski — Loża „Jednanije”. Jej członkami byli emigranci z Ukraińskiej Republiki Ludowej, a przewodniczącym Polak, Stanisław Stempowski (1870-1952), minister zdrowia i opieki społecznej w rządzie URL, następnie członek Centralnego Komitetu Ukraińskiego w Polsce, w późniejszym okresie wielce zasłużony działacz wolnomularski. Działała mniej więcej do 1924 roku, kiedy to większość jej członków opuściła Polskę, wyjeżdżając do Czechosłowacji i Francji.

Odrodzone wolnomularstwo politycznie wywodziło się z kręgu zwolenników Józefa Piłsudskiego, dlatego mogło funkcjonować bez większych przeszkód i na wpół legalnie. Dopiero Jego śmierć w 1935 roku pozbawiła masonów tego swoistego „parasola ochronnego”. O stosunku samego Marszałka do masonerii wiemy tylko z relacji osób trzecich. Można się jedynie domyślać, iż Komendantowi przyświecała zasada zaprzęgnięcia każdej siły do służby dla państwa, nie zezwalając żanej na pasożytowanie jego kosztem, ponieważ jedną z zasad wolnomularskich jest lojalność wobec państwa. WLN, bez względu na cichy sprzeciw jej kierownictwa wobec niedemokratycznych praktyk sanacji, nigdy nie wystąpiła z publiczną krytyką władz, a gdy nasiliły się ataki antymasońskie z ich strony — wolała zawiesić swoją działalność (w terminologii masońskiej „uśpić bezterminowo”) niż narazić się na zarzut braku subordynacji wobec władzy państwowej.

W lożach podległych WLNP można znaleźć wielu byłych legionistów oraz bliskich współpracowników Piłsudskiego z formacji niepodległościowych, najczęściej o proweniencji lewicowej i inteligencko-radykalnej oraz działaczy ze środowisk do nich ówcześnie zbliżonych, którzy odegrali wiodącą rolę w życiu politycznym II RP (to m.in. szesnastu generałów, z pół setki wyższych oficerów, 33 ministrów i premierów, pierwszego prezydenta Gabriela Narutowicza). Spośród tej grupy można wymienić takie osoby jak Kazimierz Bartel (1882-1941) — pięciokrotny premier (1926-1930), Sławomir Czerwiński (1885-1931) — minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w sześciu gabinetach (1929-1931), Bolesław Wieniawa-Długoszowski (1881-1941) — adiutant Naczelnego Wodza (1918-1922), Janusz Jędrzejewicz (1885-1951) — minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego (1931-1933) oraz premier (1933-1934), Adam Koc (1891-1969) — prezes Banku Polskiego (1936-1939), szef Obozu Zjednoczenia Narodowego (1937-1939), Marian Zyndram Kościałkowski (1892-1946) — minister spraw wewnętrznych w dwóch gabinetach (1934-1935) i premier (1935-1936), Leon Kozłowski (1892-1944) — premier (1935-1936), Bronisław Pieracki (1895-1934) — płk., minister spraw wewnętrznych w czterech gabinetach (1931-1934), Aleksander Prystor (1874-1941) — minister pracy i opieki społecznej oraz przemysłu i handlu w pięciu gabinetach (1929-1931), dwukrotny premier (1931-1933), Edward Rydz-Śmigły (1886-1941) — Generalny Inspektor Sił Zbrojnych (1935), marszałek Polski (1936), Felicjan Sławoj Składkowski (1885-1962) — minister spraw wewnętrznych w siedmiu gabinetach (1926-1931), premier (1936-1939), Walery Sławek (1879-1939), premier w trzech gabinetach (1930-1931 oraz 1935), marszałek Sejmu (1938). Większość z wyżej wymienionych, głównie związanych z wojskiem, przed zamachem majowym opuściła loże (została „uśpiona bezterminowo”), najprawdopodobniej za poleceniem samego Piłsudskiego.

Warto też wspomnieć, że masonami były również osoby związane z radykalnymi ugrupowaniami lewicowymi jak Alfred Fiderkiewicz (1886-1972) — lekarz, polityk, prezes Niezależnej Partii Chłopskiej, od 1925 w KPP i Bronisław Taraszkiewicz (1892-1938), białoruski działacz społeczny i polityczny, poseł na Sejm (1922-1927) z ramienia Białorusko Włościańsko Robotniczej Hromady. Obydwaj po decyzji III Międzynarodówki z 1922 roku o zakazie przynależności komunistów do wolnomularstwa, zaprzestali działalności lożowej.

Mimo wieloletniej bliskości organizatorów i przywódców Wielkiej Loży z ludźmi władzy zdecydowano jednak nie ujawniać powołania do życia organizacji „Sztuki Królewskiej” w Polsce. Za takim krokiem przemawiały m.in. duże wpływy endecji i grup jej pokrewnych, jak też wzrost i ofensywność klerykalizmu (naturalnych wrogów masonerii), co potwierdziły już pierwsze wybory do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1919 roku. Działanie w półlegalności nie przeszkadzało zresztą składaniu np. kurtuazyjnych wizyt każdego nowego Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży u urzędującego premiera, jak też utrzymywania mniejszych lub większych prywatnych kontaktów pomiędzy „czynnymi” braćmi a tymi, którzy już byli poza zakonem.

Brak unormowania prawnego statusu lóż wolnomularskich był jednym z formalnych powodów kilkuletnich starań dla międzynarodowego uznania WLNP. Drugim były kwestie merytoryczne, a mianowicie Wielka Loża Włoch, która dała Polakom patent, sama przez niektóre obediencje była uznawana za „nieregularną”, a ponadto po zamachu Mussoliniego w 1922 roku praktycznie zaniechała działalności i to jeszcze przed 1925, kiedy faszyści formalnie zlikwidowali włoską masonerię.

Najwcześniej przez międzynarodową społeczność wolnomularską została uznana Rada Najwyższa Polski (centrala dla placówek wolnomularskich stopni wyższych, od stopnia trzeciego). Obradująca w Lozannie w maju 1922 Konferencja Rad Najwyższych RDSU (Rytu Szkockiego Dawnego Uznanego) przyjęła Polską Radę w skład Konfederacji Rad Najwyższych Obrządku Szkockiego. To stworzyło możliwość nawiązania kontaktów z wpływowymi ośrodkami tego obrządku, m.in. z Radą Najwyższą Południowej Jurysdykcji USA z siedzibą w Waszyngtonie, Północnej Jurysdykcji USA z siedzibą w Bostonie, jak też przez Rady Najwyższe Szwajcarii i Holandii.

Wielka Loża również zaczęła czynić podobne zabiegi w środowisku central stopni symbolicznych (pierwsze trzy poziomy nazywane kolejno: Uczeń, Czeladnik, Mistrz). Tutaj sprawa była trochę trudniejsza, bo — w przeciwieństwie do obrządku szkockiego — było to środowisko wewnętrznie zantagonizowane. W styczniu 1923 roku WLN zgłosiła chęć przystąpienia do Międzynarodowego Stowarzyszenia Mularskiego (AMI Association Maçonnique Internationale). Organizacja ta powstała w 1921 roku, zrzeszała dwadzieścia kilka Wielkich Lóż oraz Wielkich Wschodów z Europy i Ameryki Łacińskiej. Była jednak ignorowana przez centrale krajów anglosaskich, skandynawskich i Niemiec jako porozumienie silnie upolitycznione, sterowane przez Wielki Wschód Francji, tradycyjnie traktowany przez Zjednoczoną Wielką Lożę Anglii i cały nurt wolnomularstwa anglosaskiego jako organizację pseudowolnomularską. Jednocześnie Wielka Loża zwróciła się do kilku central m.in. do dwu francuskich, szwajcarskiej, belgijskiej i niderlandzkiej z prośbą o uznanie i nawiązanie stosunków. Pozytywnie zareagowała stosunkowo szybko jedynie Wielka Loża Francji. Ostatecznie dopiero po kilku latach starań, w 1927 roku, oficjalnie nastąpiło przyjęcie Polaków do AMI i uznanie polskiej Wielkiej Loży przez centrale stopni symbolicznych.