Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Aby zrozumieć jej decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła było istotą, która miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące.
(Piotr Molla, mąż świętej)
Lekarka, pediatra i matka rodziny.
Pełna pasji entuzjastka życia i przyrody.
Miłośniczka jazdy na nartach, dobrego teatru i modnych ubrań.
Kiedy pod koniec drugiego miesiąca ciąży zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy, podjęła decyzję, by urodzić dziecko kosztem własnego życia.
Święta Joanna Beretta Molla.
Książka zawiera jedyny tak obszerny, do bólu szczery, a momentami wręcz intymny wywiad z Piotrem Mollą, mężem świętej. Po latach od śmierci żony Piotr opowiada, jak poznał Joannę i co go w niej zafascynowało od pierwszego momentu. Pamięcią wraca do najpiękniejszych lat ich wspólnej drogi i mówi, jak Joanna na co dzień łączyła życie zawodowe z obowiązkami żony i matki. Ze wzruszeniem wspomina, w jakich okolicznościach dowiedzieli się o chorobie i jak wyglądały ich ostatnie wspólne miesiące.
W nowym rozszerzonym wydaniu tej książki zamieszczono fragmenty pism i modlitwy autorstwa św. Joanny, niepublikowane dotąd świadectwo Piotra złożone przy rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego oraz liczne fotografie z archiwum rodzinnego.
Historia tej świętej od lat inspiruje wiernych w całej Polsce.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 120
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Pietro Molla – Elio Guerriero, Gianna. Santa Gianna Beretta Molla nel ricordo del marito
Copyright © 2024 Edizioni Cantagalli S.r.l., Siena – Italia
Copyright © for Polish Edition 2026 by IWR WE sp. z o.o.
redaktor prowadzący: Michał Wilk
przekład: Marek Myczkowski (części 1, 2 i 4), Michał Wilk (część 3)
korekta: Dorota Honek-Sac
redakcja techniczna i projekt okładki: Paweł Kremer
zdjęcia: z archiwum rodzinnego
grafika na okładce: Hulinska Yevheniia / Adobe Stock
nihil obstat
Przełożony Wyższy Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów,
L.dz. 23/05 z dnia 20 stycznia 2005 r.
o. Józef Tarnawski SP, Prowincjał
Wydanie I | Kraków 2026
isbn ebook: 978-83-8404-162-8
Zamawiaj nasze książki przez internet: boskieksiążki.pl lub bezpośrednio w wydawnictwie: 603 957 111, [email protected]
Wydawnictwo eSPe, ul. Meissnera 20, 31-457 Kraków
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
„Jeśli chcesz dotknąć świętości, idź do inżyniera Molli” – powiedział ksiądz Renzo Cavallini, majstrując przy telefonie komórkowym i próbując odpowiedzieć wielu młodym ludziom, którzy pytali go o miejsce, gdzie mogliby spędzić noc.
Udałem się więc do inżyniera Molli, aby zbliżyć się do tajemnicy spotkania mężczyzny i kobiety, które rodzi życie. Po wiekach manicheizmu, beatyfikując i kanonizując Joannę Berettę Molla, Kościół potwierdził, że życie to jest święte i błogosławione przez Boga Stworzyciela.
Historia doktor Beretty, która zmarła w 1962 roku, oddając życie za swoją czwartą córkę, doczekała się już różnych interpretacji. Początkowo, być może z przesadnym patosem, podkreślano jej ofiarę – odważną decyzję, by macierzyństwo doprowadzić do końca nawet za cenę własnego życia. Później zwracano uwagę na całe jej życie: od młodzieńczych lat studiów aż po okres uniwersytetu i specjalizacji, kiedy wymagającą praktykę lekarską łączyła z wyczerpującej pracą formacyjną wśród dziewcząt z Akcji Katolickiej.
Firmavit faciem suam – napisał kardynał Martini, obdarzony zdolnością tworzenia metafor, które potrafią uchwycić sens ludzkiego życia. Swoje głębokie spojrzenie i otwartą na każdego oraz zawsze uśmiechniętą twarz Joanna Beretta skierowała ku Bogu i w każdej chwili była w Niego wpatrzona – czy to w codziennym życiu, gdy opiekowała się dziećmi, czy to gdy wybierała suknię, by towarzyszyć mężowi w La Scali.
Ale to nie wszystko. Chodzi tu o tajemnicę wcielenia i życia, które pochodzi od Boga –Emmanuela, który zbliża się do człowieka; o ciało, w którym dokonuje się zbawienie. W tym kontekście nauczanie Kościoła o rodzinie staje się bardziej wiarygodne (nie bez powodu Joanna Beretta została beatyfikowana w Roku Rodziny) – to tu staje się wyraźna paralela między rodziną Maryi, Józefa i Jezusa a każdą rodziną.
Joanna nie zdobyła lauru świętości sama – cała jej rodzina żyła i pozostawała w przestrzeni obecności Boga i Jego chwały. Wraz ze swoimi bliskimi – z mężem Pietro, z dziećmi: Pierluigim, Marioliną, Laurą i Gianną Emanuelą – daje świadectwo, że ciało, które przyjął Syn Człowieczy, jest filarem zbawienia, miejscem obecności Boga. Nikt nie może traktować go jako zgorszenia ani niweczyć z powodu żądzy lub chciwości.
Purytanom – dziś tak samo jak wtedy – Jezus odpowiada: „Czy i wy chcecie odejść?” (J 6,67); „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53).
Ciało dziecka, ojca czy matki jest jak ciało Syna: należy do tajemnicy zbawienia, jest święte dla Boga i dla ludzi.
Inżynier Molla:
– Ja nie zauważyłem, że żyłem obok świętej.
– Rzeczywiście, lecz także apostołowie nie od razu zrozumieli, że towarzyszą Synowi Bożemu, że mają pośród siebie Niepokalaną – tę, której nie dotknął grzech ani pragnienie pożądliwości.
– Ale Joanna była zwyczajną kobietą. Uwielbiała życie, była radosna, bardzo kochała swoje dzieci.
– Panie inżynierze, właśnie na tym polega świętość – dotyczy ona życia, które Bóg chciał podarować człowiekowi. Później jednak zazdrosny nieprzyjaciel zasiał kąkol nienawiści, zazdrości i urazy.
Joanna jest święta, ponieważ przypomina nam, że życie jest piękne, że Bóg cieszy się, gdy idziemy w góry, by podziwiać zachwycającą dolinę pokrytą śniegiem, gdy pomagamy bratu, gdy bawimy się z naszymi dziećmi.
Potem przychodzi ogromny ciężar bólu i cierpienia. Nie wolno jednak pozwolić, by one zwyciężyły. „Zrzuć swój ciężar na Pana, a On cię podźwignie” (Ps 55,23) – mówi psalmista. Joanna Beretta została nam dana, aby przyjmować niepokoje, lęki, zmęczenie i cierpienie każdej rodziny i składać je w obecności Boga, który jest początkiem radości i pokoju.
Relacja między świętym a Kościołem jego czasów spowita jest tajemnicą: czasem jest to wzajemne rozpoznanie, innym razem niezrozumienie. Joanna entuzjastycznie została ogłoszona błogosławioną i świętą przez Kościół. Życzeniem pozostaje, aby wspólnota Kościoła katolickiego miała za wzór tę kobietę – radosną i troskliwą, czułą i piękną.
Książka składa się z czterech części.
Pierwsza część to krótka prezentacja rodziny Joanny Beretty Molli, która została ogłoszona błogosławioną w roku 1994 i świętą w 2004. Jej podwójne nazwisko jest świadectwem godności zamężnej kobiety, matki, która chciała wychować dzieci zgodnie z zasadami przekazanymi jej samej i jej mężowi przez ich rodziny: rodzinę Beretta, mieszkającą w Mediolanie przy Placu Risorgimento, i rodzinę Molla z Mesero (w gminie Magentino), silnie związaną z Lombardią, której aktywne zaangażowanie w sprawy wiary badał w ostatnich latach życia Giovanni Testori.
Drugą część książki stanowi wywiad z Pietro Mollą, mężem nowej świętej, który miejscami przekształca się w rozmowę. Święta Joanna jest wyjątkową świętą – jako żona oraz matka dzieci, które są jeszcze wśród nas. Jest drogą siostrą, która stanowi dar dla naszych rodzin; dar w chwilach radości i cierpienia, przy pożegnaniach i powitaniach, w trudach życia i krótkich okresach odpoczynku. Święta Joanna to dar w naszym życiu, które bardzo często jest ciężarem nie do zniesienia. Uśmiech Joanny, jej nigdy niezmącona radość, mimo przeżywanego cierpienia, zaprasza nas do ufności, której podstawę stanowią słowa św. Pawła do Filipian: „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich” (Flp 1,3-4).
Trzecia część jest refleksją Pietro Molli (w formie rozmowy z Joanną) o cnotach błogosławionej. Jako ostatnią część wywiadu zamierzałem poprosić inżyniera o świadectwo dotyczące cnót jego żony: cnót chrześcijańskich – wiary, nadziei i miłości – oraz cnót ludzkich – roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania. W odpowiedzi inżynier pokazał mi kilka stron maszynopisu, przygotowanych w trakcie procesu beatyfikacyjnego, w których znalazłem odpowiedź na moje pytania. Uznałem za stosowniejsze przytoczyć je w całości – ich piękno wynika bowiem nie tyle z literackiej zręczności, ile z wielkiej miłości, która je przenika i ożywia. Na końcu zamieszczono także modlitwę do Jezusa oraz modlitwę do Najświętszej Maryi Panny, ułożone przez Joannę.
W czwartej części, razem z Joanną, prześledzimy drogę od jej beatyfikacji do kanonizacji. Przyjrzymy się zatem, jak rozszerza się kult i przesłanie Joanny w świecie. Chociaż uwagi na ten temat zostały przygotowane bardzo starannie i z uczuciem przez męża Joanny, to jednak prawdopodobnie nie są wyczerpujące.
W tej części znajduje się również opis znaku uczynionego przez Joannę i uznanego za cud przez komisję lekarzy, teologów i kardynałów. Ten cud jest tym bardziej zaskakujący, że przypomina wydarzenia z ostatnich dni życia świętej z Magenty, okoliczności, które doprowadziły ją do złożenia ofiary życia.
Na końcu zostały zamieszczone trzy modlitwy – dwie ułożone przez Joannę: do Jezusa i do Maryi Dziewicy i jedna za wstawiennictwem nowej świętej. To dobrze, że możemy modlić się razem z nią, we wspólnocie świętych.
Tematem tej książki jest rodzina i świętość. Serdeczne podziękowania należą się jej Autorowi, inżynierowi Pietro Molli, nie tylko za to, że ją napisał, ale przede wszystkim za to, iż zawarł w niej świadectwo swojego życia. Godząc się opowiedzieć o życiu Joanny, podarował czytelnikom cenny skarb, jaki sam znalazł – świętość żony ofiarowaną przez Boga rodzinie Molla i wszystkim innym rodzinom, które wciąż wierzą, że można przeżyć spotkanie mężczyzny i kobiety i wychować dzieci we wspólnocie miłości opartej na Chrystusie. Pietro Molla wypełnia w ten sposób zobowiązanie, jakie podjął w momencie, gdy zaangażował się w proces kanonizacji. Jego Joanna została postawiona jako wzór życia chrześcijańskiego, życia rodzinnego, a więc niejako została „odebrana” jego rodzinie i dana wszystkim rodzinom. Dlatego podziękowanie za szczodrość należy się również dzieciom oraz rodzeństwu świętej. Aby dzięki przykładowi Joanny mogło rozszerzać się dobro – jak powiedział inżynier Molla – Kościół oficjalnie uznał jej przykład za wzór. Kardynał Carlo M. Martini napisał, że Joanna, w XX wieku, pokazała, „co oznacza życie przeżywane jako powołanie; życie małżeńskie rozumiane jako radosna odpowiedź na wezwanie Pana Jezusa”1. Dla świeckiego chrześcijanina, dla rodzin borykających się z tysiącami problemów codziennego życia Joanna jest cennym darem i wzorem „przekraczania progu nadziei”.
1 C. M. Martini [w:] Giovanni Paolo II – C. M. Martini, Gianna Beretta Molla. Una santa della quotidianità, Centro Ambrosiano, Milano 1994, s. 61.
Część pierwsza
Rozdział I
„Zwyczajna rodzina”1, napisał kardynał Martini, przedstawiając rodzinę Joanny jako wzór dla dzisiejszych rodzin. Ojciec Joanny, Alberto Beretta, który urodził się 23 września 1889 roku w Magencie, pochodził z licznej rodziny. Osierocony w wieku 4 lat, chodził do San Carlo w Mediolanie (szkoły diecezjalnej z internatem). Oczywiście wiele zyskało na tym jego wykształcenie, jednak Alberto boleśnie odczuwał brak bliskości, rodzinnego ciepła, dlatego chciał założyć własną rodzinę i mieć dzieci zawsze przy sobie. Matka Joanny, Maria de Micheli, przyszła na świat 23 maja 1887 roku. Urodziła się jako pierwsza z pięciu córek, przeszła szkolne kursy uzupełniające, które wtedy przygotowywały do zawodu. Jednak Maria nigdy nie miała czasu na pracę zawodową, ponieważ zajmowała się domem. Najpierw opiekowała się siostrami, potem wyszła za mąż i musiała myśleć o własnej rodzinie. W młodości rozważała możliwość wstąpienia do zakonu, ale spowiednik pomógł jej zrozumieć, że jej powołaniem jest rodzina. Maria poznaje Alberto; dwoje młodych, głęboko zakochanych i ożywianych religijnymi uczuciami, bierze ślub 12 października 1908 roku. Małżonkowie zamieszkują w Mediolanie przy Placu Risorgimento, niedaleko klasztoru kapucynów, który staje się dla nich punktem odniesienia, duchowego wsparcia, miejscem spotkań z braćmi i pomocy bliźniemu.
Rodzice: Maria i Alberto
Mama była dzielną kobietą – taką, o jakiej mówi Pismo Święte. Zaczynała dzień bardzo wcześnie, o piątej, kiedy tata wstawał, żeby pójść na Mszę Świętą i zacząć dzień pracy przed Panem i w imię Pana. Do kościoła tata szedł sam, mama zostawała w domu, żeby przygotować mu śniadanie i obiad, który zabierał do pracy.
Kiedy tata wyjeżdżał do pracy do Mediolanu, mama wchodziła do naszych pokojów i budziła nas, lekko dotykając naszych twarzy. Był to dla nas znak, że za chwilę pójdziemy razem do kościoła i będziemy uczestniczyć we Mszy Świętej. Ubieraliśmy się więc w pośpiechu, zadowoleni, że uklękniemy obok mamy i przygotujemy się do przyjęcia Jezusa w Komunii Świętej, a potem wspólnie złożymy dziękczynienie. Jak wspaniałe były słowa, które mama podpowiadała nam w naszej rozmowie z Jezusem! Po powrocie do domu jedliśmy śniadanie i szliśmy do szkoły.
Mama po wysprzątaniu mieszkania i pościeleniu naszych łóżek siadała w fotelu, a obok stawiała wielki kosz z rzeczami do szycia i cerowania. Nie narzekała i była zawsze uśmiechnięta – nigdy nie było widać, żeby była zmęczona. Mimo wszystkich swoich obowiązków i pracy znajdowała czas, aby zagłębić się na krótko w lekturę książki Dar z siebie. Pewnego dnia ta książka wpadła mi w ręce. Gdy ją czytałem, widziałem w mamie jakby żywy obraz wielu słów owej książki.
A tata? Tata był człowiekiem, który mówił niewiele, a gdy coś mówił, jego słowa były przemyślane i rozważne. Jego relacje z mamą przepełniało uczucie wierności i szacunku. Można było mu zaufać z zamkniętymi oczami. Przyjeżdżał z Mediolanu wieczorem – wychodziliśmy mu na spotkanie we dwójkę lub w trójkę na stację kolejową w Città Alta, żeby wziąć od niego walizkę i – zagadując go – usunąć z jego twarzy oznaki zmęczenia. Wystarczyło, że przekraczał próg domu, napotykał uśmiech mamy i radosne spojrzenia dzieci – natychmiast odzyskiwał pogodę ducha. Była to pora kolacji, do której wszystko było już przygotowane. Po krótkiej modlitwie siadaliśmy z wesołymi minami do naszego długiego stołu. Jak dobrze było nam wszystkim, zebranym razem wokół naszych rodziców! Tata słuchał chętnie, jak każde z nas, krótko i na przemian z innymi, opowiadało o tym, co zdarzyło się w szkole. Kiedy wychodziło na jaw coś złego, na jego twarzy pojawiał się wyraz niezadowolenia, ale nie mówił wiele – w ten sposób dawał nam do zrozumienia, że nie powinno się to już więcej powtórzyć. Po skończeniu kolacji, gdy tata palił swoje cygaro, nasza starsza siostra Amalia grała na fortepianie najpiękniejsze utwory Chopina, Bacha i Beethovena. Potem następował inny ważny moment w życiu naszej rodziny – wspólne odmawianie różańca świętego. Tata na kolanach przed obrazem Matki Boskiej, a obok niego starsze rodzeństwo; my, młodsi, gromadziliśmy się przy mamie, która pomagała nam odmawiać różaniec, dopóki nie zasypialiśmy oparci o jej kolana.
Świadectwo księdza Giuseppe Beretty, w Terra ambrosiana 1 (1994), s. 33–34.
Alberto pracował w przędzalni bawełny Cantoni, gdzie był ceniony za swoją rzetelność i zaangażowanie. Maria – według pięknego świadectwa jej syna, księdza Giuseppe Beretty – zawsze trzymała jedno z dzieci na rękach albo „siedziała w swoim fotelu, obok wielkiego kosza pełnego bielizny do szycia, cerowania i skarpet do łatania”2.
W tamtych czasach nie mówiono jeszcze o planowaniu rodziny ani o odpowiedzialnym rodzicielstwie. Rodzice przyjmowali dzieci z rąk Boga i Jemu ufali w sprawie ich wzrastania i wychowania.
Tak właśnie postąpili Alberto i Maria, którzy mieli trzynaścioro dzieci. Troje – Davida, Rosina i Pierina zabrała hiszpanka; Guglielmina i Anna Maria zmarły jako bardzo małe dzieci.
Pozostała ósemka to po kolei: Amalia (zdrobniale Iucci, pianistka), Francesco (inżynier), Ferdinando (lekarz), Enrico (lekarz i kapucyn, w zakonie przyjął imię o. Alberto), Zita (farmaceutka), Giuseppe (inżynier i kapłan), Joanna (lekarka), Virginia (lekarka i zakonnica). Wszyscy często chodzą do klasztoru, gdzie uczestniczą w zabawie, patrzą na braterską miłość zakonników i spotykają się z przyjaciółmi, Luigim (będzie o nim głośno jako o liderze Akcji Katolickiej) i Mary Geddami. Ale nie uprzedzajmy wydarzeń. Alberto, aby uchronić pozostałe dzieci przed hiszpanką, zdecydował o przeniesieniu rodziny do Bergamo. Tam, w północnej części miasta, niedaleko domu, gdzie mieszkali dziadkowie ze strony matki, kupił piękny dom z ogrodem. Codziennie dojeżdżał do pracy z Bergamo do Mediolanu – taki tryb życia był dla niego bardzo męczący. Musiał wstawać o piątej rano, żeby zdążyć na Mszę Świętą, potem czekała go podróż pociągiem, praca w biurze i znowu podróż pociągiem, żeby wrócić do domu. W domu zmęczenie i napięcie ustępują miejsca radości ze spotkania z rodziną.
2 Una famiglia così, (red.) Centro Ambrosiano, Milano 1994.
3G. Beretta, Le radici di una santità, in Terra ambrosiana 1 (1994), p. 33.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Przedmowa
Wprowadzenie
Historia, która przychodzi z daleka
Zwyczajna rodzina Beretta z Placu Risorgimento w Mediolanie
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Meritum publikacji
