Świat językowy Władysława Orkana - Józefa Kobylińska - ebook

Świat językowy Władysława Orkana ebook

Józefa Kobylińska

0,0

Opis

[PK]

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 ISBN 8386663308

 

Książka dostępna w zasobach: 
Miejska Biblioteka Publiczna w Mszanie Dolnej

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 372

Rok wydania: 1997

Odsłuch ebooka (TTS) dostępny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Józefa Kobylińska

ŚWIAT JĘZYKOWY WŁADYSŁAWA ORKANA

Słowa i stereotypy

\X3

Wydawnictwo Edukacyjne

■lilii

3 3 8 5 9

WYPOŻYCZALNIA DLA DOROSŁYCH

ŚWIAT JĘZYKOWY WŁADYSŁAWA ORKANA

Słowa i stereotypy

Józefa Kobylińska

ŚWIAT JĘZYKOWY WŁADYSŁAWA ORKANA

Słowa i stereotypy

\X3

Wydawnictwo Edukacyjne Kraków 1997

Projekt okładki: Kaja Solecka

Redakcja i korekta: dr Kazimierz Gajda

Recenzenci: prof, dr hab. Danuta Wesołowska prof, dr hab. Halina Wiśniewska.

Książka finansowana przez Komitet Badań Naukowych (w ramach działalności statutowej)

®OQO

i 81HQ( (o2(^' |^

® Copyright by Józefa Kobylińska

° Copyright by Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 1997

ISBN 83-86663-30-8

Łamanie: „MONOS”, tel. (012) 412-14-18

Druk: „STABILL”, Kraków

Pamięci Matki mojej

WSTĘP

Władysław Orkan i jego twórczość są niewątpliwie zjawiskiem niezwykłym i pasjonującym dla ludzi związanych emocjonalnie ze wsią, a zwłaszcza z ziemią gorczańską. Niezależnie od tego, jak ocenimy stronę artystyczną jego dzieł, jest on zjawiskiem wyjątkowym przez wyjątkowe przywiązanie do ziemi rodzinnej, przez to, iż gwarze swego niewielkiego regionu nadał rangę języka artystycznego, a także przez fakt swojego silnego związku emocjonalnego z matką, dzięki której poświęceniu i sile woli nie tylko wyszedł z zacofanej wsi galicyjskiej, zdobył wykształcenie, ale także stał się pisarzem znanym w całej Polsce.

Okazuje się, że ludzi zafascynowanych pisarzem i jego twórczością było wielu, choćby wspomnieć najważniejszych, którzy poświęcili mu obszerniejsze monografie: Julian Krzyżanowski, Pieśniarz krainy kęp i wiecznej nędzy (Zakopane 1927); Stanisław Pigoń, Władysław Orkan. Twórca i dzieło (Kraków 1958) (Pigoń był również kierownikiem zespołu opracowującego pełną twórczość pisarza, Dzieła. Wydanie zbiorowe, Kraków 1960-1972); Józef Dużyk, Władysław Orkan. Opowieść biograficzna (Warszawa 1975); Bolesław Faron, Władysław Orkan 1875-1930 (w trzecim tomie piątej serii Obrazu literatury polskiej XIX i XX wieku, Warszawa 1977). Należy też wspomnieć o pracy Zbigniewa Folejewskiego (nb. pasierba Orkana), Lafonction des éléments dialectaux dans les oeuvres littéraires. Recherches stylistique fondées sur la prose de W. Orkan (Uppsala 1949) i wielu innych. Szczególne zainteresowanie pisarstwem Orkana obserwowaliśmy w okresie międzywojennym (zob. bibliografia zamieszczona w pracy Folejewskiego). Należy również odnotować pracę Franciszka Ziejki, Dialog serdeczny. Korespondencja Władysława Orkana i Katarzyny Smreczyńskiej (Warszawa 1988).

Twórczość Orkana fascynowała mnie od dawna, później, jako językoznawca, zainteresowałam się warstwą językową jego twórczości, gdyż jako autochtonka z tego terenu, znam gwarę okolic rodzinnych Orkana. Tym zainteresowaniom staram się być wciąż wierna, albowiem zarówno sam pisarz i jego dzieło, jak również ten region są mi bardzo bliskie. Tak więc mogę powiedzieć za Pigoniem, że moje zainteresowanie i badanie twórczości autora Komorników wyrasta „przede wszystkim z potrzeby serca”1, jest też próbą spłacenia długu wobec mojej małej

Ojczyzny, w myśl wskazań Orkana: „Ze wsią swoją rodzinną żyj — i daj jej, co najlepsze, z duszy swej. Wróć braciom, coś wiedzą zdobył. — Nie przecinaj korzeni łączących Cię z rodną ziemią — choćbyś na krańcu świata się znalazł. To tak, jakbyś przeciął żyły żywota. [...] To winieneś Duchowi swojemu i Ojcom swoim”2.

Do tej pory przygotowałam i opublikowałam szereg rozpraw i artykułów związanych z warstwą językową utworów piewcy Gorców, a także z innymi zagadnieniami dotyczącymi gwary i onomastyki tego regionu:

I.    Opracowania ogólne:

1.    Gwara w utworach Władysława Orkana, Kraków 1990.

2.    Gwara w utworach Władysława Orkana (fonetyka), „Sprawozdania z posiedzeń Oddziału Krakowskiego PAN”, 1979.

3.    Władysław Orkan a gwara Poręby Wielkiej, „Podhalanka” 1983, nr 2.

II.    Fonetyka i morfologia:

1.    Realizacja nagłosowych grup T r uT- , T ry T-w gwarach polskich, BPTJ XXXIII, 1975, s. 95-98.

2.    Czy Władysław Orkan wymawiał r o k a, g o ś i czy też r q k a, gęś i, czyli o samogłoskach nosowych w gwarze wsi Poręba Wielka, „Język Polski”, LXV, 1985, s. 162-167.

3.    Samogłoski nosowe w utworach Władysława Orkana, „Język Polski”, LXV, 1985, s. 276-280.

4.    Archaizmy deklinacyjne w gwarze gorczańskiej, [w:] Studia historyczno-językowe II, pod red. M. Kucały i W.R. Rzepki, Kraków 1996, s. 323-332.

III.    Słownictwo i frazeologia:

1.    Z historii i geografii wyrazu f r y m a r k, „Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP w Krakowie”, z. 47, „Prace Językoznawcze” II, 1973, s. 75-83.

2.    Funkcja stylistyczna zestawień bliźniaczych w utworachWładysława Orkana, [w:] Symbolae Polonicae ih honorem Stanislai Jodłowski, „Prace Komisji Językoznawczej Oddziału Krakowskiego PAN”, Wrocław 1972, s. 75-85.

3.    Frazeologia gwarowa w prozie Władysława Orkana, „Rocznik Naukowo--Dydaktyczny WSP w Krakowie”, z. 58, „Prace Językoznawcze” III, 1976, s. 105-123.

4.    Stopniowanie czasowników w gwarach, „Język Polski”, LXV, 1985, s. 219--224; ts. Stopniowanie czasowników? (Gradation des verbes?), [w;] Etudes de linguistique Romanę et slave, Cracovie 1992, s. 343-348 (Księga ku czci prof. S. Karolaka — J.K.).

5.    Funkcja deminutywów i augmentatywów gwarowych w tekście literackim (na przykładzie dziel W. Orkana), „Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP w Krakowie”, z. 104, „Prace Językoznawcze” V, 1986, s. 151-176.

6.    Słownictwo powieści „Komornicy” Władysława Orkana odbiciem życia górali gorczańskich, „Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP w Krakowie”, z. 152, „Prace Językoznawcze” VII, 1992, s. 271-282.

7.    Ze słownictwa Orkanowskiego. Dom i zagroda, „Rocznik Naukowo-Dydaktyczny WSP w Krakowie”, z. 168, „Prace Językoznawcze” VIII, 1994, s. 83-93.

8.    Językowy obraz wsi beskidzkiej w XVII wieku na przykładzie nazw ziemi i jej mieszkańców w „Księgach gromadzkich wsi Kasina Wielka”, „Język Polski”, LXXVI, 1996, s. 337-348.

IV.    Onomastyka:

1.    Włostówka, Ł o s t ó w k a i inne potomstwo W ł o s t a, „Ono-mastica”, XXVIII, 1983, s. 51-71.

2.    O nazwie miejscowej Słomka, [w:] Dialektologia, onomastyka, stylistyka. Materiały z sesji naukowej w 80-łecie urodzin prof. Eugeniusza Pawłowskiego, Nowy Sącz 10 czerwca 1983, Kraków 1984, s. 65-73.

V.    Inne:

1.    Kształcenie sprawności językowej w szkole wiejskiej (na materiale z Poręby Wielkiej), [w:] Sprawności językowe, pod red. J. Ożdżyńskiego i T. Rittel, Kraków 1997, s. 185-191.

Jednym z ważnych składników tworzywa językowego utworów Orkana jest, oprócz fonetyki i morfologii, co starałam się pokazać w pracy Gwara w utworach Władysława Orkana, słownictwo. Opublikowałam na ten temat kilka artykułów, opracowuję też Słownik gwary gorczańskiej (zagórzańskiej), jednak zakres możliwości badawczych tego problemu jest ogromny i nie sposób wyczerpać go w kilku artykułach, zwłaszcza obecnie, kiedy pojawiły się nowe perspektywy badawcze w aspekcie etnolingwistycznym, a więc uwzględniające szerokie tło kulturowe i osiągnięcia lingwistyki antropologicznej.

Taką próbą jest obecna rozprawa poświęcona analizie leksemów słońca, matki, psa, diabła, a także przezwisk i wyzwisk — na podstawie dzieł prozatorskich Orkana w ujęciu etnolingwistycznym.

Spróbujmy uzasadnić ten wybór. Leksemy te, a przede wszystkim ich desyg-naty, są reprezentatywne dla świata, w którym żyje człowiek: w makrokosmosie — w orbis exterior — słońce i diabeł, w mikrokosmosie — w orbis interior — matka i pies. Słońce jest nośnikiem tego, co dobre, co sprzyja człowiekowi — symbolizuje siły boskie, sprawcze — jako dawca życia; natomiast na przeciwnym biegunie znajduje się diabeł — symbol zła i sił niszczycielskich, szkodzących, wrogich człowiekowi, uosobienie wszystkiego, co pogrąża człowieka, co powoduje destrukcję — bóstwo zła.

Podobnie w mikrokosmosie — w orbis interior: tu symbolem dobra i wszelkich sił twórczych, pozytywnych, jest matka; rodzicielka, piastunka, opiekunka, troskliwa, serdeczna wobec dzieci. Natomiast na przeciwnym biegunie znajduje się — według stereotypu kulturowego tej społeczności — pies; uosobienie zła, chytrości i wszelkich cech negatywnych, w czym jego stereotyp przypomina diabła. I choć pies może być wierny, przywiązany do swego pana, służący mu, ta społeczność, chłopska, otacza go pogardą i przypisuje mu cechy wyłącznie negatywne. Tak więc w otaczającym człowieka świecie siły dobra reprezentuje słońce i matka (dawcy życia, rodziciele) — siły zła natomiast diabeł i pies (sprawcy zła, nieszczęść), reprezentanci sił niszczących. Jest to niewątpliwie transpozycja wierzeń z czasów prasłowiańskich, a może nawet wcześniejszych, opierających się na tej właśnie dychotomii: bóstwa dobra, sprzyjające człowiekowi — bóstwa zła, szkodzące człowiekowi. Ze światem zła wiążą się również przezwiska i wyzwiska, które w wyniku ekspresji ujemnej (złości), negatywnej, przekazanej im przez nadawcę, próbują sprowadzić odbiorcę do świata sił złych, diabelskich.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na przenikanie owego orbis exterior do orbis interior, wpływanie na niego poprzez działalność z jednej strony dobroczynną — słońca, z drugiej negatywną — diabła.

Przejdźmy zatem do ogólnego omówienia problematyki związanej z twórczością pisarza. Świat przedstawiony w utworach Orkana to typowa dziewiętnastowieczna wieś galicyjska, ze wszystkimi charakterystycznymi dla niej cechami. Jest to wieś całkowicie izolowana, żyjąca wyłącznie własnym życiem i własnymi problemami, wieś, której mieszkańcy nie wychylają głowy poza jej granice. Ta chłopska izolacja jest tu wyraźnie widoczna, a cały świat, ów wieśniaczy orbis interior, jak pisze Ludwik Stomma3, ogranicza się do tego, co jest tutaj, a wszystko i wszyscy, którzy pochodzą spoza wsi, z zewnątrz, z orbis exterior, są traktowani jak obcy, przypisuje się im cechy najgorsze4.

Nieliczne kontakty z owym światem zewnętrznym, z orbis exterior, wiązały się w owym czasie z takimi czynnikami, jak służba wojskowa, pielgrzymki, targi

i jarmarki, czyli handel wiejski, migracje zarobkowe, żebractwo i (wcześniej nieco) — zbójnictwo5.

Obserwujemy więc izolację wsi, jej mieszkańców, trojaką: izolację poziomą — przestrzenną, pionową — klasową i izolację świadomościową6.

Bardzo silne było na wsi przekonanie o wyższości i jedyności świata własnego, swojego, który uległ sakralizacji, a wszystko, co było na zewnątrz tego świata, w orbis exterior, to było profanum, a więc tam ,,rozciąga[l] się nieznany i pozbawiony kształtu bezmiar, tajemniczy i straszny świat demonów, larw, ludzi zmarłych i obcych — chaos, śmierć i noc”7. Tak więc owo uniwersum nie było idealne, nie tworzyło ścisłej jedności, ale dzieliło się na dwa wrogie światy — dwie różne przestrzenie, a centrum jego stanowił człowiek.

Świat otaczający człowieka, kosmos i przyroda, były niedostępne jego wiedzy, nie był on w stanie ich ogarnąć i dlatego natura podlegała mitologizacji. Swą niepełną wiedzę o świecie zastępował ówczesny człowiek mitem — w ten sposób próbował sobie wyjaśnić zjawiska natury, przeznaczenie świata i człowieka.

Mitologizacji sprzyjała również postawa człowieka, której istotną cechą były emocje i wartościowanie8.

Chłop zatem, żyjący w swym własnym ograniczonym orbis interior, posiadał również bardzo ograniczoną wyobraźnię, ukształtowaną przez zmitologizowaną tradycję lokalną, która nie wychodziła poza granice najbliższej przestrzeni, jaką była własna wieś. Ukształtowana w tych warunkach wizja świata trwała w bezruchu „mitycznych wyobrażeń” przez wieki, a cechą jej było uznawanie wyższości ideologii nad empirią, która była niemożliwa do stwierdzenia, do weryfikacji i stąd w przypadku niezgody zasad z faktami za prawdziwe uznawano zasady9.

Sytuacji tej sprzyjała i ją petryfikowała nędza na wsi, a w naszym przypadku przysłowiowa nędza galicyjska10.

Wszystkie te problemy odnajdujemy w utworach Orkana, dlatego badanie jego tekstów daje możliwość odczytania i poznania postaw i wartości uznawanych przez mieszkańców wsi, ich sytuacji materialnej i społecznej, a także poznania kultury regionu Gorców we wszystkich jej przejawach.

Nas będzie tu interesować przede wszystkim relacja: język a kultura. Wiadomo bowiem współcześnie, iż „język jest jedpym z najważniejszych składników

kultury, zaś kultura jest zawarta w języku — jego systemie, tekstach, sposobach posługiwania się nimi [...]. [Jednak] zależności między językiem a kulturą nie są bezpośrednie i jednoznaczne”11. Wynika stąd konieczność konfrontacji kontekstowych użyć wyrazów z szeroko rozumianą konwencją kulturową, z której wyrasta sam język, typ tekstów, a także indywidualna świadomość autora — co podkreśla we wszystkich swoich pracach J. Bartmiński i inni. Nowsze badania lingwistyczne stawiają zatem pytania o rolę szerokiej wiedzy pozajęzykowej w analizie i interpretacji" tekstu. Podkreśla się również, iż język jest magazynem doświadczenia zbiorowego danej społeczności, odzwierciedla hierarchie wartości, systemy znaczeń, jest również czynnikiem umożliwiającym dostęp do świata i pozwala na jego poznanie. To również język magazynuje, utrwala i pozwala przechowywać, a także kodyfikować i weryfikować treści kulturowe12. Kultura natomiast jest formą treści, które ludzie przechowują w swoim umyśle, ich modeli postrzegania, kojarzenia i interpretowania świata13

Współczesne językoznawstwo zwraca dużą uwagę na powiązania języka właśnie z kulturą, a także ze społeczeństwem, z rzeczywistością, a przede wszystkim z człowiekiem, który jest jednostką myślącą, społeczną, wartościującą, kulturową14. Badaniom tym służy pojęcie j ęzy ko we g o obrazu ś w i a t a. Teorię tę sformułowali Amerykanie, którzy stwierdzili, że różne języki — to różne obrazy rzeczywistości, a tym samym różne porządki jej percepcji i myślenia o niej. Hipoteza ta została sformułowana przez dwu uczonych: Sapira i Whorfa i jest ona jednym z czołowych osiągnięć amerykańskiej lingwistyki antropologicznej oraz lingwistyki kulturowej. „Według niej nie tylko typ języka zależy od typu kultury, której jest on wykładnikiem i wyrazicielem i w obrębie której powstał, ale również: typ kultury jest uwarunkowany tym typem języka, w obrębie którego (w którym) ona powstała, rozwinęła się i funkcjonowała”15. J. D. Apresjan stwierdza, iż „językowy obraz świata, prezentujący określone ujęcie rzeczywistości, tworzone przez wieki, odzwierciedla materialne i duchowe doświadczenia narodu posługującego się danym językiem i dlatego [...] może być dla tego narodu swoiste”16. R. Grzegorczykowa tak pisze o tym terminie: „System

językowy stanowi swoistą interpretację świata (nie proste jego odbicie, jak czasem sądzono), a więc stwarza pewne pojęcia, zbitki pojęciowe, charakterystyczne dla określonego języka (różniące go od innych języków), tworząc coś, co określa się dziś mianem językowego obrazu świata. Przez stworzenie pojęcia i nazwy stwarza się jakby zjawisko świata, które nie nazwane w pewnym sensie nie istnieje, nie zostaje zauważone, wyróżnione w kontinuum świata. Nazwa stwarza pojęciowo wyróżnione stany rzeczy [...]. Ludzie za pomocą ujmowania pojęciowego i językowego interpretują go [sc. świat], ale samego świata nie tworzą”17.

A zatem język i zawarte w nim treści pozwalają na interpretację rzeczywistości. Równocześnie zawiera on (wyraża) stosunek emocjonalny społeczeństwa, które się nim posługuje, do tejże rzeczywistości, ukazuje, jakimi wartościami aksjologicznymi w stosunku do tej rzeczywistości posługuje się dana wspólnota18.

System wartości i wartościowania ma do dyspozycji w danym języku pewne kategorie opisu świata w postaci określonych kategorii gramatycznych i pól semantycznych (podstawa systemu leksykalno-frazeologicznego), a także pewne atrybuty semantyczne19. Można tu przyjąć za przykład np. kategorię męsko-osobowości w języku polskim, której powstanie było niewątpliwie związane z panującymi w XVII w. stosunkami społecznymi, a co dziś jest tylko komplikacją dla użytkowników języka (nie jest nośnikiem wartości semantycznych), np. chłopi U chłopy — formy te nie różnią się wartościami semantycznymi, lecz emocjonalnymi20.

Według Weisgerbera w języku danego narodu jest zawarty cały jego dorobek, a językowy obraz świata przejmujemy nieświadomie podczas przyswajania sobie języka ojczystego, a następnie przekazujemy poprzez niego całą tradycję kulturową naszej społeczności21.

I.    STEREOTYP SŁOŃCA

Wprowadzenie

Po ukazaniu się kilku ważnych i wyczerpujących opracowań na temat ludowego stereotypu słońca, autorstwa J. Bartmińskiego i S. Niebrzegowskiej22, niewiele więcej można już powiedzieć na ten temat. Pozostała jednak literatura piękna.

Przypomnij my więc tylko niektóre fakty łączące się z ludowym postrzeganiem słońca. Najistotniejsze jest dla nas to, że u Słowian ma miejsce postawa animiza-cyjna, a nawet personifikacyjna w postrzeganiu słońca, co niewątpliwie wypływa z prezentowanego światopoglądu antropocentrycznego, dążącego do łączenia człowieka w jedną całość z wszechświatem — uniwersum.

Bóstwa słońca były czczone u wielu ludów starożytnych: w Egipcie (bóg Ra),. w zachodniej Azji, w Meksyku, Peru, w Persji (Mitra). Do Rzymu kult ten został przeniesiony późno (sol)23.

Chrześcijaństwo przejęło kult słońca, uosabiając je w osobie Chrystusa („słońce prawdy”) oraz łącząc ważne święta ze słońcem (Boże Narodzenie, Wielkanoc, św. Jana, Wszystkich Świętych, a także samą niedzielę)24.

U ludów słowiańskich kult słońca (i ognia) miesza się z kultem chrześcijańskiego Boga. Zachowały się słowiańskie nazwy boga słońca: Swarog, łączący się z dniem, niebem, wschodem, ogniem i życiem25. K. Moszyński pisząc o kulcie

słońca u ludów słowiańskich, stwierdza, że nie ulega żadnej wątpliwości, iż lud ten żywi dla słońca silne dodatnie uczucie, gdyż zdaje sobie sprawę, jak ogromne znaczenie ma ono dla życia i wzrostu roślin, będących podstawa życia człowieka. Stąd też wynika uczucie miłości i wdzięczności dla słońca26.

Wyraz słońce, który pierwotnie zapewne był deminutivum (por. serce ^* sfdbkó) jest poświadczony w formie podstawowej, bezprzyrostkowej (tzn. bez przyrostka deminutywnego) jako słonie w gwarach północnego Śląska oraz na pograniczu kielecko-lubelskim od Krotoszyna, poza Wieluń, Olesno, w części Kieleckiego, Lubelszczyzny i ziemi łukowskiej, pod Wysokiem Mazowieckiem, Olsztynem i Złotowem27. Sporadycznie w Końskich i Tomaszowie Lubelskim odnotowano postać słonio1. Postać ta, bezsufiksalna, nie jest znana w żadnym innym języku słowiańskim i sięga niewątpliwie epoki praindoeuropejskiej (por. lit. sauté, gr. Helios, łac. sol — solis). Ciekawe są również spostrzeżenia Władysława Kupiszewskiego dotyczące wyrazu słonie (ps. * slonbje). Autor stwierdza, powołując się na literaturę, że postać ta występowała pierwotnie na szerszym obszarze gwarowym, także w dawnej polszczyźnie: u P. Crescetyna (Kraków 1571), kilkakrotnie u W. Potockiego, u Klonowica, u Z. Morsztyna, u Gawińskiego, potem, w XVIII w., u M. Borzymowskiego, Nagurczewskiego, w XIX w. u Kaczkowskiego, a także, już w w. XX, u Żeromskiego w Popiołach. Z przykładów tych wynika, że była to nazwa południowopolska.

Obok tej formy spotykamy w gwarach polskich jeszcze wiele innych wariantów fonetycznych i morfologicznych tego wyrazu. Oboczności fonetyczne sprowadzają się do różnej realizacji spółgłoski -ń- przed zwarto-szczelinową -ć- (rozsunięcie, stwardnienie ń, różne postaci nazalizacji itp.) i spółgłoski -ł- oraz samogłoski -o-28, np. słońce, słońce, słojńce, słojce, stójce i in. Jeśli natomiast idzie o warianty morfologiczne, to sprowadzają się one do dwu typów:

1.    oboczności fleksyjnej w zakresie końcówki, która występuje w postaci -e U -o, jak słońce, słonie U słonko, słonio (z -o analogicznym);

2.    oboczności słowotwórczych: obok postaci bezsufiksalnej (dawny sufiks -n-{II -ń-) uległ już dawno absorpcji morfologicznej) wyraz ten ma szereg postaci sufiksalnych, zwłaszcza w gwarach: słon-eczko (też literackie) (kasz. słóńc'ko

i in.), słon-eńko (Lubelszczyzna — tylko w poezji), słon-yszko, słon-eszko, słon-iczko, słon-iszko, słon-uszko U słoni-uszko, a nawet słoni-ątko (Kuźnica Grabowska, pow. Ostrzeszów) i in. A zatem występują tu sufiksy: -'ątko, -eczko, -eńko, -eszko U -’eszko, -iczko, -iszko, -uszko U -’uszko, -uszczko, -ychno, -yszko29. W staropolszczyźnie istniała też postać słończe, która to forma zachowała się w śląskiej nazwie pieczywa słończeta.

Najczęściej w gwarach występuje postać słonko, znana, zdaniem Kupiszew-skiego, na całym obszarze Polski (inaczej niż MAGP — por. mapka) ze szczególnym zagęszczeniem na obszarze gwar południowej i południowo-wschodniej Małopolski, a także na Warmii i Mazurach. Kupiszewski stwierdza również, że słonko w stosunku do postaci słońce nie jest ani formą deminutywną, ani hipo-korystyczną w gwarach — jest raczej formą oboczną (w jęz. słowackim slnko jest też neutralne). Natomiast w języku literackim słonko jest uważane za postać o odcieniu gwarowym30. W języku polskim wyraz ten — słonko — pojawił się późno, bo dopiero w w. XVI, brak przykładów z w. XVII i XVIII i dopiero w w. XIX wprowadzili je do literatury pisarze romantyczni (Syrokomla, Lenartowicz, Norwid, także Kraszewski)31.

Postać słoneczko jest rozpowszechniona na całym obszarze gwar polskich. Jest to deminutivum o silnym zabarwieniu emocjonalnym dodatnim. Występuje także w tej funkcji w języku literackim od w. XVI: u Szymonowica w Sielankach, u J. Gawińskiego, Naruszewicza, Lenartowicza, Słowackiego32.

Tu warto przytoczyć ów znany fragment z Żeńców S. Szymonowica (podkreślenia wyrazu słońce w tekstach pochodzą od autorki):

Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego!

Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego:

Ty wstajesz, kiedy twój czas; jemu się zda mało: Chciałby on, żebyś ty od północy wstawało.

Ty bieżysz do południa zawdy swoim torem, A on by chciał ożenić południe z wieczorem.

(Sielanka osiemnasta. Żeńcy, w. 17-22)

W literaturze polskiej wyraz słońce pojawia się bardzo wcześnie, właściwie od zarania jej dziejów. Występuje już w Kazaniach gnieźnieńskich, oczywiście w pos-

taci sluńce (z pierwotnym -u-): Difnecz tesze gest ono (sc. dzieciątko) na nebe y/slunczu... bilo — Gn 3a; w obu Psałterzach’. Stolecz iego iako sluncze (sol) — FI 88, 36; Chwalcze sluncze (sol) — Pul; sloyncze y mes(|)dz! — FI 148, 3; w Biblii królowej Zofii: gdisz szluncze (sol) wisslo s gori — Loth BZ Gen 19, 23; a także w tzw. Książeczce Nawojki: Sdrowa bandz Maria..., yasesz nad szloncze y nad myeszyacz czvdnyeyscha — Naw 28; w Modlitwach Wacława: Szlonce wypuscza na nasz promyenye — MW 64b. W zabytku tym pojawia się już w funkcji przenośni: O blogoslawyona... Anna szwyatha, kthora... szloncze sz szyebye, naszwyątszą panna Maria wypusczyla — MW 95633.

W okresie renesansu, czyli w złotym wieku literatury polskiej, słońce spotykamy przede wszystkim w poezji Jana Kochanowskiego. Powszechnie znane są strofy z Pieśni świętojańskiej o Sobótce34:

Gdy słońce Raka zagrzewa, A słowik więcej nie śpiewa, Sobótkę, jako czas niesie, Zapalono w Czarnym Lesie.

Znane są również pieśni:

Słońce już padło, ciemna noc nadchodzi.

(Pieśń XVII, ks. I)

Słońce pali, a ziemia idzie w popiół prawie.

(Pieśń VII, ks. II)

Nie porzucaj nadzieje, łakoć się kolwiek dzieje: Bo nie już słońce ostatnie zachodzi, A po złej chwili piękny dzień przychodzi.

(Pieśń IX, ks. II)

Znajdujemy ten leksem także w tłumaczeniu Psałterza przez F. Karpińskiego:

Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada

(Psalm 112)

a także:

Już tyle razy słońce wracało

I blaskiem swoim dzień świeci, A memu światłu cóż to się stało, Że mi dotychczas nie świeci?

(Do Justyny. Tęskność na wiosnę)

Wyraz ten spotykamy także u romantyków, jest między innymi u Adama Mickiewicza:

Ale gdy słońce wolności zaświeci, Jakiż z powłoki tej owad wyleci? Czy motyl jasny wzniesie się nad ziemię? Czy ćma wypadnie, brudne nocy plemię?

(Dziadów części III Ustęp. Droga do Rosji, w. 93-96)

A oto poetycki, barwny opis wschodu słońca:

Na ten strzał, na dnia hasło, pęk ogniów wylata. Tysiąc rac krzyżuje się po okręgu świata, A oko słońca weszło. — Jeszcze nieco senne, Przymruża się, drżąc wstrząsa swe rzęsy promienne, Siedmią barw błyszczy razem: szafirowe razem, Razem krwawi się rubin i żółknie topazem, Aż rozślniło się jako kryształ przezroczyste, Potem jak brylant światłe, na koniec ogniste, Jak księżyc wielkie, jako gwiazda migające: Tak po niezmiernym niebie szło samotne słońce.

(Pan Tadeusz, ks. XI. Rok 1812, w. 171-181)

U Juliusza Słowackiego słońce wystąpiło w kilku utworach:

Gdy patrzy w słońce o zachodzie krwawsze, Kiedy się żegna z nim i przy miesiącu Mówi z westchnieniem głębokim: „Na zawsze” [...] (Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu, pieśń VI. Nocleg w Vostizy)

Człowiek jest ziarno — przed wieki poczęte Z ducha — a słońce jest ,w każdym człowieku.

(Bośmy, o bracia, przed wiekami byli.:.)

A miłość twoję miałem na kształt słońca

W pamięci mojej. [...]

(Beniowski, w. 500-501)

Miłość Ojczyzny — o! — to słońce świetne Dla serc, co dumne, sieroce, szlachetne [...]

(Wacław, XXIX, w. 722-723)

A Ty, o Boże! który z wysokości

Strzały swe rzucasz na kraju obrońcę,

Błagamy Ciebie przez tę garstkę kości,

Zapał przynajmniej na śmierć naszą — słońce'.

(Pogrzeb kapitana Meyznera)

Spotykamy też leksem słońce w utworach Zygmunta Krasińskiego:

O, wiem, że Polska bój zwycięski toczy,

O, nie zginęła i nigdy nie zginie —

Lecz my czyż ujrzym ją w chwały godzinie? —

Nim słońce wejdzie, rosa wyżre oczy.

(Nim słońce wejdzie, rosa wyżre oczy)

W utworach Cypriana Kamila Norwida:

[...] my bez blasku chwały

I bez niecnoty blasku — nasze czucia wieszcze

Pieśnią Bogarodzicy chrzcijmy — a bez końca

Walczmy, od wschodu słońca, do zachodu słońca.

(Do piszących)

Jeszcze tylko kilka ciężkich chmur

Nie — porozpychanych nozdrzem konia;

Jeszcze tylko kilka stromych gór,

A potem — już słońce i harmonia'....

(Święty — pokój)

Orzeł? — nie jest pół-żółwiem, pół-gromem.

Słońce? — nie jest pół dniem, a pół nocą.

Spokój? — nie jest pół-trumną, pół-domem.

Łzy? — nie deszcz są, choć jak deszcz wilgoćą.

(Królestwo, w. 17-20)

[...] lecz profesor mówi t a k, jak pisze,

I porwać by sie gotów na słońce z motyką.

(Dwa guziki)

We wszystkich tych utworach, jak wykazują cytaty, leksem słotice jest ważnym idnikiem języka artystycznego.

Warto wspomnieć także o słońcu w poezji Jana Kasprowicza, skąd znane są takie strofy, jak:

Trzeba nam wiary, że ten gmach słońca

I chleba wszystkim otwarty.

{Trzeba nam wierzyć)

Wiem: słońce jutro wzejdzie i znowu zagaśnie Jak dzisiaj. Czyliż wiedzy potrzeba mi więcej? Niech dusza się rozchmurzy, niech uśmiech dziecięcy Poigra na jej wargach!

{Wiem: Słońce jutro wzejdzie).

Motyw słońca odegrał również ważną rolę w Starej baśni J.L Kraszewskiego. Słońce jest w tej powieści jednym z istotnych czynników (żywiołów) współtworzących tok powieści, jest elementem konstytutywnym powieści35.

Istotną rolę odgrywa słońce w poezji dla dzieci, co nawiązuje do roli słońca w życiu i twórczości dziecięcej. Znalazło to wyraz przede wszystkim w utworach sztandarowej polskiej pisarki dla dzieci — Marii Konopnickiej. Warto przypomnieć takie utwory, jak Co słonko widziało oraz wiersze:

Minęła nocka, minął dzień, Słoneczko moje, dobry dzień! Słoneczko moje kochane, W porannych zorzach rumiane!

{Poranek)

Wyszedł żuczek na słoneczko

W zielonym płaszczyku.

(Żuczek)

Cały dzionek słonko

Po niebie chodziło,

Czego nie widziało,

Na co nie patrzyło!

(Co słonko widziało)

Nie na zawsze słonko gaśnie, Nic na zawsze ziemia zaśnie.

(Rzeka)

Słonko już zaszło

Wśród złotych zórz,

Klęknij dziecinko

I rączki złóż.

(Wieczorny pacierz)

W poezji Konopnickiej dla dzieci zwraca uwagę występowanie tego leksemu w postaci hipokorystyków: sionko, słoneczko — zgodnie z uzusem panującym w języku dziecięcym. W życiu dziecka słońce spełnia bardzo ważną rolę i dlatego roześmiane słońce pojawia się na wszystkich rysunkach dzieci. Jego brak lub słońce „zmartwione” są dowodem, jak twierdzą psychologowie, czegoś złego, nienormalnego dziejącego się w psychice dziecka. Słonka nie maluje dziecko chore. Wracając do Konopnickiej, należy jeszcze zauważyć zabieg stylistyczny polegający na użyciu w stosunku do słonka liczby pojedynczej rodzaju nijakiego (zwykle używamy rodzaju męskiego lub żeńskiego) — słonko ’widziało, chodziło, patrzyło — słonko staje się osobą autonomiczną, ma własną osobowość „ludzką”.

Duże nasilenie frekwencji leksemu słońce w utworach literackich i pojawienie się na dużą skalę motywu solarnego przyniosła literatura Młodej Polski. W poezji tego okresu słońce służy też silnemu podkreśleniu kategorii dobra i przeciwstawieniu go kategorii zła. O problemach tych pisze obszernie Jerzy Kwiatkowski w pracy poświęconej Leopoldowi Staffowi: U podstaw liryki Leopolda Staffa36. Autor stwierdza, że motyw słońca u tego poety najwyraźniej wystąpił w Pieśni o zdobywcy słońca, z tomu Ptakom niebieskim. Oto jeden z ważnych fragmentów:

Długi czas

Szukał, aż znalazł je w końcu.

Choć go nie było tysiąc lat,

Śpiewała mu tęsknota.

Że słońce jest jak złoty kwiat

7 jak ogniste wrota.

Więc gdy u słońca stanął bram,

Gdzie słońce ma swe leże,

Rumaka spiął i skoczył tam, Przez przepaść w złote dźwierze.

(I 395-396; Kwiatkowski, s. 208).

Wszak nim ruszyłem w głuchy świat

Tęsknota mi szeptała

O słońcu złotym jako kwiat...

Skądże by o tym wiedziała?

Gdzieś musi lśnić!... Więc idę w dal

I błądzę przez bezdroża...

(I 392; Kwiatkowski, s. 208).

Autor rozprawy tak komentuje te fragmenty utworów: „Przekład daje się dokonać po prostu: słońce znikome — to niejasne przekonanie o istnieniu stanu pierwotnego szczęścia; słońce odnalezione — to niejasna wiara w szczęścia tego odzyskanie”37.

A oto jeszcze inny fragment, z Zorzy zachodniej, w którym słońce jest symbolem związanym z mitem rajskim:

Gdy wpatrzona w słońce, mrące ku zachodu skraju,

Oczy na wschód obrócę, skąd mrok siny prószy. Mam bolesne wrażenie Straconego Raju

I zda mi się, że patrzę w noc swej własnej duszy.

Kwiatkowski zwraca również uwagę na funkcję symboliczną zachodu słońca, co ma związek z mitem Wysp Błogosławionych, usytuowanych właśnie na zachodzie, a także na motyw kataklizmu38. Godne uwagi są również barwy słońca i okołosłoneczne: złoto — słońce jak złoty kwiat, złote dźwierze u słońca bram39.

Miano poetów „słonecznych” nadano takim poetom młodopolskim, jak Antoni Lange, Józef Jedlicz, Aleksander Szczęsny, Józef Ruffer, a także Józef Aleksander Gałuszka. W tym samym czasie motyw słońca wystąpił również u Maryli Wolskiej (Święto słońca). Ważna jest również rola światła w poezji Juliana Przybosia. Leksem słońce należy do słów kluczy w Harmoniach i Sonetach A. Słonimskiego oraz w tomach A i Żywych Uniach Peipera10.

Motyw słońca w poezji „nieawangardowej” Krakowa lat międzywojennych został opracowany przez Reginę Lubas40. Autorka analizuje poezję takich poetów, jak K. H. Rostworowski, M. Sewi, J. Braun, W. Zechenter, R. Eminowicz, W. Skuza, J. Janowski, M. Pawlikowska-Jasnorzewska, A. Waśkowski, J. Feld-horn, J. Sztaudynger, R. Bergel, J. Pietrzycki. Zwraca ona również uwagę na

fakt, iż u Jasnorzewskiej słońce nie pojawia się nigdy w kategoriach przenośni, czy w towarzystwie epitetu. „Wartość tego motywu [leksemu — J. K.) jest wartością realną: słońce znaczy tylko słońce, ma barwę wyłącznie słoneczną, co najwyżej świetlną. Kolor złota, tak ulubiony przez poetkę, nie towarzyszy słońcu [...]. Miejsce określeń kolorystycznych zajmują u autorki Pocałunków epitety światła, mniej srebra, a następnie fioletu. Gdy motywom słonecznym towarzyszy kolor złota, najczęściej pojawia się też barwa ciemna”41.

Ważną rolę odgrywają również motywy solarne (i lunarne) w poezji Kazimierza Wierzyńskiego, o czym pisał P. Dybel42. Autor szkicu analizuje szczegółowo motyw słońca, pojawiający się, zwłaszcza w poezji międzywojennej (w okresie powojennym słońce ma już inne konotacje), i stwierdza między innymi, że „Optymistyczny, radosny wydźwięk posiadają [...] slowa-symbole, jakie często powracają we współczesnej poezji tego autora”:

Jam niebieskiego jest cały koloru

Wypiwszy niebo, jak puchar olbrzymi.

Słońce jak monokl złoty nosze w oku

Księżyc w pierścionku, gwiazdy w butonierce.

(Szumi w mej głowie)

W innym miejscu:

Słucham i patrzę, oddycham i chodzę, I nie ma zachwyt mój granic i końca. Wszystko jest jasne, wszak nawet cień w drodze Jest synem blasku, pochodzi ze słońca.

I nie ma kresu to bezkresne życie.

Wszędzie żyjące, jedno i najkrótsze,

Wszak z wczorajszego dnia w wiecznym rozkwicie

Wywodzi nowy sen o nowym jutrze.

(Słucham i patrzę)

Wyraźnie widoczna jest tu myśl, iż słońce, a przede wszystkim jego jasne, radosne i nieziemskie światło jest twórcą świata. Świat ma jednorodną „słoneczną” naturę, nawet cień od niego pochodzi., Dzięki niemu trwa „bezkresne życie”43. Nie sposób przytaczać tu szczegółowe sądy, jakie P. Dybel zawarł w swoim szkicu, zasygnalizowano tylko niektóre z nich. Ważny jest fakt, iż

również we współczesnej poezji, o czym już wspominano wyżej, słońce stanowi istotny motyw.

Warto także wspomnieć o Stanisławie Wyspiańskim i jego oryginalnym wierszu:

Die Sonne nie tak świeci jak słońce, choć jest równie parne i palące, a heuszreki nie tak dźwięczą jak dzwońce, te nasze po ścierniach goniące.

Dzwony z pfarkirchu bijące też obcym językiem dzwonią. O Słońce, Słońce, o Słońce! Nad Krakowem Słońce i nad błonią!

(Die Sonne nie tak świeci jak słońce)

Ten z konieczności bardzo ogólny i wyrywkowy przegląd autorów i utworów polskiej literatury pięknej, w której pojawia się motyw solarny (występuje leksem słońce), pozwala stwierdzić, że słońce jest pojęciem uniwersalnym, że występuje zarówno w literaturze pięknej tej najwyższej rangi, jak Kochanowski, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Wyspiański i inni, jak też w literaturze dla dzieci, gdzie jest niezwykle ważnym i istotnym elementem, ale także pojawia się we współczesnych utworach, w tym również w piosenkach młodzieżowych (np. w popularnej piosence: Iść, ciągle iść w stronę słońca...).

Słońce w przysłowiach

W Nowej księdze przysłów i wyrażeń przysłowiowych44 Julian Krzyżanowski przytacza 40 przysłów zawierających wyraz słońce, a zebranych z różnych dzieł i słowników języka polskiego, m.in. takie:

Gdzie słońce świeci, tam cień być musi (SW); Jedno słońce dość na niebie; Kiedy słońce zbyt dopieka, to już burza niedaleka; Nie mów przeciwko słońcu (tzn. przeciw prawdzie); Nie wszystkim jednako słońce świeci (‘nie wszystkim jednako się powodzi’); Słonko wysoko, niski płat (‘gdy robotnik rolny późno idzie do pracy, mało zarobi’); Słońce tak dobrym, jak i złym świeci (‘wszyscy mają jednakie prawo do życia’); Warczy na słońce, szczeka na księżyc (‘O człowieku niezadowolonym ze wszystkiego’) i wiele innych.

Uderza różnorodność znaczeń tak samego leksemu słońce, jak również całych związków frazeologicznych tworzących te przystawia.

Słońce w związkach frazeologicznych

Ciekawy jest również zestaw związków frazeologicznych zebranych przez S. Skorupkę w Słowniku frazeologicznym45. Słownik podaje szereg związków nominalnych z przymiotnikami, np. lokalizującymi słońce, słońce afry ns, te, równikowe, tropikalne. Mogą to być przymiotniki mówiące o wyglądzie s onca, jak: słońce anemiczne, blade, mówiące o ciepłocie, np. słońce gorące, prażące. Oddzielną grupę stanowią przymiotniki barwy: słońce czerwone, krwawe, złociste i in., a także przymiotniki określające porę roku, w jakiej się sionce znajduje. słońce wiosenne, letnie, jesienne, zimowe. Słownik podaje również szereg przenośni, które stały się związkami frazeologicznymi, jak: słońce swobody wolności, oko. twarz słońca itp., a także porównania, jak jasny, oczywisty jak słonce lśnić jak słońce oraz szereg innych związków frazeologicznych, jak pe en s onca, promień słońca, skopany w słońcu. Łącznie słownik podaje związ ow ologicznych.

Przejdźmy jednak do stereotypu słońca.

„Polski ludowy stereotyp słońca, [...] antropocentryczny, budowany na podstawie doświadczeń potocznych, kontrastujący z obrazem nau owym, wi oz niami w głębokiej przeszłości. Zawiera ślady animizmu oraz archaicznego, religijnego kultu Stłońca], zachowuje związek z uniwersalną symboliką, przyłącza nad-dane sensy takie, jak ‘życie’, ‘szczęście’, ‘wolność i swoboda , męskosc itd.

„W folklorze słowiańskim słońce tworzy szereg mitolog.cznyz dniem, niebem, wschodem, ogniem i życiem, podczas gdy księżyc z nocą ziemią, zachodem, wodą i śmiercią [...], co odpowiada tradycji indoeuropejskiej, dla której cha-takterystyczne jest łączenie znaczeń słońca , światła i nie

Opracowania Bartmińskiego wprowadzają cztery t y p y z n a c z e n o 1 e k s e m u słońce. Autor uważa, że mają one „wyrazme utrwalenia językowe w postaci wyspecjalizowanych wyrażeń przyimkowych - . 1. największe swiatł niebieskie’ 2 ‘jasność i ciepło pochodzące od największego światła na niebie , n . . .       .J            A ‘„nanda słoneczna’46. Natomiast w innym miejscu

3.    miejsce nasłonecznione , 4. pogoda słoneczna                   j

autorzy mówią o czterech wariantach stereotypu       ‘ ’ _

Powiązanych z sobą, a ujmujących realnie istniejący fizyczny obiekt w rożny sposób (odpowiadające z grubsza różnym znaczeniom słońca w słowniku języka polskiego).

Jeśli idzie o ludowy stereotyp słońca, to wchodzi on w skład kosmosu, a ów ludowy sposób postrzegania kosmosu odbija się w języku — ma on układ geo-centryczny, przedkopernikański47.

Słońca nie da się oddzielić od światła, z którym łączy się opozycja: światłość (światło) — dobro «-» ciemność — zło.

Słońce jest ośrodkiem nieba, a przez to obrazem Boga, co łączy się także z barwą boską — złotem. Słońce i bóstwo nieba są z sobą nierozerwalnie związane: miesza się z sobą słońce i jasne, świecące niebo — obydwa zjawiska cechują się „świetlnością” i są jednakowo umiejscowione w stosunku do człowieka48. Słońce ma również odbicie w człowieku — to serce.

W badaniach statystycznych leksyki współczesnego języka polskiego leksem słońce zajmuje dość dalekie miejsce.

Niewiele natomiast napisano na temat występowania tego leksemu i jego funkcji w utworach literackich. Tylko Leopold Staff, jak widzieliśmy, doczekał się

analizy problemu solarności w swoich utworach. J. Kwiatkowski zwrócił uwagę na problem ten w aspekcie filozoficznym i naukowym, a mianowicie w powiązaniu twórczości poety z powszechnym w okresie Młodej Polski heliotropizmem.

Literatura piękna przetwarza i opisuje to, co tkwi w otaczającej człowieka rzeczywistości. W rzeczywistości tej słońce jest najistotniejszym składnikiem, stąd tak istotna jest jego obecność i funkcja w życiu i we wszystkich przejawach kultury człowieka.

W niniejszym opracowaniu zajmiemy się stereotypem słońca, jaki wykreował w swojej twórczości Orkan. Twórczość tego pisarza jest nierozerwalnie związana z jego ziemią rodzinną — ze wsią gorczańską, z której Orkan czerpał nie tylko materiał do tworzywa językowego utworów (gwara), ale przede wszystkim z ziemi tej czerpał wątki fabularne i przesłanki dla kreowania świata przedstawionego utworów. Twórczość pisarza jest też nierozerwalnie związana z podłożem kulturowym jego rodzinnych stron i te ludowe elementy kulturowe stanowią istotny składnik jego dzieł.

Leksem słońce waz z całym polem wyrazowym pełni bardzo ważną funkcję w strukturze semantycznej i stylistycznej utworów prozatorskich (nie analizujemy Poezji) pisarza. Występuje on w nich w trzech wariantach słowotwórczych: słońce H stonko H słoneczko. Warianty te nie różnią się w zakresie wartości semantycznej, a jedynie w zakresie wartości ekspresy wnej. Wariant pierwszy jest postacią Podstawową, obojętną, neutralną pod względem zabarwienia emocjonalnego, wariant drugi można uważać za wariant gwarowy i występujący w języku dziecka, słabo zabarwiony emocjonalnie (lub nawet obojętny), trzeci wariant, o silnym zabarwieniu ekspresywnym dodatnim, występuje w obydwu odmianach polsz-czyzny: przede wszystkim w literackiej, ale także w gwarze i w języku dziecka.

Leksem słońce występujący w utworach Orkana ma silne powiązanie z młodopolskim heliotropizmem55. Wprawdzie pisarz nie należał oficjalnie do tego nurtu, ale żył w tym okresie i niewątpliwie był pod wpływem panujących wówczas Prądów i poglądów.

Słońce u Orkana ma w sobie coś z Boga i jest, podobnie jak u ludu, czymś dalekim, nieznanym. W jednym z utworów autor pisze:

Zresztą pojęcie „świat” ma dla nich [dla mieszkańców wsi] takie samo znaczenie, jak księżyc lub słońce: coś bardzo dalekiego, nieznanego, o czym im tam' czasem ktoś opowie, czemu jednak nie bardzo radzi dowierzają (K 9)56.

Słońce jest u Orkana realizacją kilku archetypów: dobra, radości, jest też archetypem Boga — dawcy życia, reprezentuje także archetyp czasu, jest symbolem kierunku — daje orientację we wszechświecie, a bliżej człowieka — na drodze. Jest również symbolem ciepła, które daje siły, powoduje wzrost, ale też, w nadmiarze, może zabijać. W związku z tym słońce bardzo często ulega antropo-morfizacji, nabiera cech ludzkich, jak poruszanie się, wykonywanie pewnych czynności i prac, obdarza się go ludzkimi atrybutami, jak litość, czynienie dobra, dawanie radości, chodzenie, wędrowanie, uśmiechanie się itp. Równocześnie okazuje się, iż brak słońca powoduje umieranie świata, pojawienie się ciemności i smutku — wszystko to wynika z filozofii uznającej jedność świata, jedność człowieka i przyrody.

W niniejszym opracowaniu punktem wyjścia opisu zebranego materiału jest propozycja Bartmińskiego, który w Słowniku stereotypów i w innych opracowaniach, za słownikami języka polskiego, przyjmuje istnienie czterech stereotypów słońca: 1. ‘największe światło na niebie’, 2. ‘jasność i ciepło pochodzące od największego światła na niebie’, 3. ‘miejsce nasłonecznione’, 4. ‘pogoda słoneczna’ (ten ostatni u Orkana nie wystąpił).

1.    Dzienne światło na niebie

Podstawowe właściwości słońca

W utworach W. Orkana, podobnie jak w wierzeniach ludowych, słońce podlega animizacji, a nawet personifikacji, o czym już wspominaliśmy; słońce jest przedmiotem, który, podobnie jak człowiek, porusza się po niebie (od wschodu do zachodu).

Czas przed wschodem słońca

Ze wschodem słońca, lecz zanim się jeszcze ono ukaże, łączą się takie wyrazy, jak: świtać, świt, świtanie, namieniać się na dzień, dnieć:

Świtało (D 97), Nazajutrz, skoro świtało, zerwał się Chyba z legowiska (K 103), Świt się już za bramami złoci (D 96), Insze zaś [stworzenie], które brzask świtu rozbudza [...], czyniło dzienne sprawy swoje (D 108), Już sześć [pni] od świtu wyważył (D 36), Już od świtania mocarzy! się z pniami (D 35), Robię od świtania do nocy (K 97), Na dzień się namieniało, kiedy [Margośka] zaświeciła kaganiec i poszła przystrajać drwa na ogień (K 62), Na niebie dnieje. Gwiazdy przygasły — niektóre już zanikły (N II 220).

SJPD (VIII 1369) tak definiuje czasownik świtać: świta nieos. ‘zaczyna się świt; rozwidnia się; dnieje’; świt ‘pora, gdy zaczyna dnieć, początek ranka, brzask’

Ow.), ‘pora przed wschodem słońca’ [J. K.]. Tak więc cechą tej pory jest pojawiająca się jasność, która w pełni jest cechą dnia, otrzymaną od słońca. Zatem wszystkie te wyrazy oraz związek frazeologiczny na dzień się namienia można tu włączyć.

Wschód słońca

Słońce wstaje H wstanie słońca:

Kiedy słońce wstaje, kiedy ziemia przeciera oczy (R I 67), Co dzień [...] o tym czasie, gdy słońce wstawało, biegłeś tu śpiewać psalmy (N II 277), Kieby nie upał, który już wstanie słonka krwawe zwiastowało (D 143), Kiedy słonko drugi raz po onej wielkiej burzy wstało, napotkało Prokopa na wyrębie (D 35), Jak o rannym wstaniu słońca (D 128), Tylko słońce wstaje z gór (UD II 245).

Słońce wschodzi // wychodzi // wy chód słońca U wschód słońca:

Nad tobą [ziemio] co dzień białe słońce wschodzi (N I 274), Wschodzące słońce rzuciło ukośnymi promieniami (N I 222), Patrz, słońce wschodzi (N II 277), Od ^schodu słonka „obezgło się” na pogodę (N II 122)57. Dopiero rano, jak już słoneczko wyjdzie, otworzę sam tobołek (K 157), Słońce wyszło ponad wierch i oświeciło zbocze (N II 156), Na drugi dzień, ledwo wyszło słonko — Rózia zerwała się z posłania (N I 84), Jeszcze słonko nie wyszło nad gronie (N II 39), Zza wtorego [‘którego’] wierchu wychodzi słoneczko? (N II 115), Jak [aniołek], który obłokiem wstaje przed wychodem słońca (D 33), Przed wychodem słońca (L 70), Okna chałupy jego wychodzą na wychód stonka. Że zaś leśny do knapa miał od dawna złość — i akurat nieszczęście chciało, że ich okna (niby knapów [•••]) wychodzą na wschód — więc teraz twierdzi, że knap go sczarował (L 69); Śpiewał od zachodów ognistych, do wschodów słońca piomiennych (N II 282), A °n [Rakoczy] siedział, pogrążony w myślach, kąpiąc duszę w promieniach Wschodu, który mu nad ziemią wymarzoną ognistym słońcem wstał (R II 120).

A oto poetycki opis wschodu słońca:

Na ostatnim wierchu wybłysła iskra rubinowa. Z iskry tej zapalił się ogienek. Jął się wzmagać, jak gdyby wiatrem sycony i wnet rozżarzył się w ognisko ruchome, które poza grzebieniem wierchu czołgało się niby ognisty smok. Za czym wydało się znów przez moment jako gorejący krzew (D 62).

Słońce strzela ‘szybko wstaje, wschodzi, wystrzeliwuje .

Skoro słońce strzeliło zza wierchu, odkryło się przeraźnie pobojowisko to leśne (D 36).

Słońce wyziera: Więc rankiem słonko, kiedy „wyźrało” zza lasu, padło promieniami i na pustą chałupę (N I 40).

Słońce podnosi sic: Godziny szły, słonko sic podnosiło z wolna (K 04).

Słońce sic wytacza: Słońce wytoczyło sic nad wierchy, idąc wyrębami w błękitny strop (N I 224), Słońce, wytaczając sic powoli spoza szczytów, padło promieniami na zadymione szyby w Błażkowej izbie (N I 196), Słonko ledwo wytoczyło sic kołem na szczyty pobliskich gór (N I 84-85), Słońce wytoczyło sic spoza Jaworzyny (N II 112).

(Przykłady 1. i 3. mogą też oznaczać ‘posuwanie się’).

Słońce sic rodzi U narodziny słońca: Czuje się z oddali narodziny słońca (R II 9).

W utworach Orkana spotykamy kilka opisów wschodu słońca, świadczących o niezwykłej wrażliwości pisarza na piękno przyrody, patrzącego na nią oczami malarza. Oto niektóre z nich:

Ranek był we wsi... Słonko świeżym uśmiechem „obzierało” się po szczytach gór i powoli, niedostrzeżenie skradało się promieniami do jarów i dolin, chcąc w najskrytszych zakątkach jestestwa przynieść światłem przebłysk tego szczęścia, którego pragną, za którym tęsknią, a nigdy całego posiąść nie mogą... Dziwna tęsknota za tym, czego nie ma... [...] Słonko zaś jest jakby pośrednikiem tych ziem, lawirujących nawzajem ku sobie... Do słońca ciągną wszystkie istności... Nie dziw, że nie mają całego szczęścia, gdyż ono musi dzielić światłem wszystkich... Gdyby na jedną tylko ziemię spadło całe światło — szczęście, drugich by zamroziła noc. Więc... ranek był we wsi. Ludzie wyłazili z chałup, „obzierali się” twarzą do słonka, dziękując mu za jasność, która im nadzieją uwieńczenia prac, ładnych zbiorów... Kwiaty, drzewa jednakim jak co dzień rozkwitem witają słonko... (N I 28-29).

Słońce stanęło czerwonym kołem na lubomierskich szczytach i można było patrzeć w nie bez mrużenia powiek. Z wolna kolisty ogień martwy rozpalał się w ognisko żywe i wnet buchnął płomiennym żarem, białym od skrzących skier, rozsypujących się promienisto na wszystkie strony. Ta przemiana tarczy słonecznej, choć ją Franek nieraz i dłużej oglądał z wysoko położonych polan, zastanowiła go i teraz, gdy stał, dumając obrócony twarzą ku wschodowi.

Żywy odblask ozłocił stojącego, kładąc smugi różowe na ubiór jego pasterski i ożywił brązowe oblicze, rzucając na nie krwawe odcienie, załamujące się ostrymi liniami w jasne i ciemne płaszczyzny [...].

Stał w krwawym blasku wschodzącego słońca jak młody bóg pasterski [...]. Stał pełen swobody pierwotnej, a żyłami jego ciała szedł płomień życia gorącego, zapalając rozkwitłe siły i smrekową moc (R I 66-67).

O wschodzie całą [okolicę] przebiega dreszcz święty. Czuje z oddali narodziny słońca. Potem osusza łzy radości, które perlą się na trawach i na liściach drzew, i gotując się do wesela, przystraja odzienie. Zielone chusty łąk po równi ściele, wzorzyste hafty traw po wrębach wiesza, wieńce mirtowe z gajów splata, stopy omywa w pienistej roztoce i włosy, rozwiane wiatrem a strojne zielenią, gładzi złotym grzebieniem gęstych promieni (R II 9-10).

Słońce wyszło ponad wierch i ozłociło zbocze. Zapaliły się we wrębie różowe pola zakwitłej gibrzyny, wszeleniejakie trawy podniesły się jakby ze ziemi, każda swoistą ożywiona krasą, że różność była w strojach jak w weselu; z wierzchołków, wieńcami w skrajach wrębu lub po polankach kępami stojących, smreczków poczęło się światło siać na niższe rozczapierzone gałęzie i odstające gałązki, padając na odsłonięte pnie, na ziemię — z ozłoconych szpilek; cud się dokoła czynił. A Wojtusiowi nic to wesela w serce nie przydało — gdy dawniej radośnie witał nigdy nie spowszech-niały cud słońca (N II 156).

Fragmenty te ilustrują fakt ścisłej łączności słońca i ziemi, przyrody, jego przemożny wpływ na nią. Ziemia zaś, jako oblubienica, odwzajemnia się mu miłością.

Droga słońca po niebie

Kiedy słońce już wzeszło, zaczyna swoją wędrówkę po niebie:

Słońce idzie, dochodzi*. Słonko już daleko wyszło [‘uszło’] (N II 183), By zoczyć, kany słońce idzie (R II 10), Stonko wytoczyło się nad wierchy, idąc wyrębami w błękitny strop (N I 224), Ludzie już wstali — słońce dalej poszło (NI 150), A słońce szło po niebie, woda odpływała (R I 182), Stonko już przy nalepie. Jak dojdzie do skrzyni, to będzie połednie (P 17), Promienie wiosenne słońca, idąc ukosem, po niedawno obeschłych stokach, doszły do pustych wyrębów na stromym zboczu góry (N I 150). Słońce wyszło ponad wierch i oświeciło zbocze (N I 156).

Słońce wynosi się (tu może być ewentualnie znaczenie ‘wschodzi’): Słońce wyniosło się w górę (D 112).

Słońce wędruje*. Przenika przez głębie leśne — niby zestępujące na ziemię z okien wysokich sklepienia pasmo związanych promieni wędrującego ponad puszczą słońca (D 113).

Słońce się posuwa*. Słońce posunęło się nad Suhorę — śródwieczerz się zbliżał (N II 117).

Słońce toczy się, przetacza się, zatacza koło*. Słońce potoczyło się wyżej (N I 230), Słońce przetoczyło się znad Turbacza ku Obidowcowi (N II 116), Aże słońce przetoczy się na niźne wierchy zachodu (D 143), Słońce już nisko, a teraz postrzegł, nierad, że jeszcze niemałe koło po niebie zatoczy nim śródwieczerz nadejdzie (R II 79).

Słońce leci: Jak to słoneczko leci, to strach. Już śródpołuń (K 100/101).

Słońce płynie: Cała ziemia wygrzewa się rozkosznie do słońca, które w białej pełni płynie ponad szczytami (N I 179).

Południe

Po przejściu połowy drogi po niebie słońce jest wysoko, a często stoi — to przeważnie znak południa lub jego bliskości. Te związki wyrazowe oznaczają zatem albo południe, albo zachód, albo jakiś punkt na horyzoncie, np. górę — często są związane z czasem.

Słońce stoi, staje: Słonko stało już nad Babią Górą (N II 166), Słońce stanęło już nad szczytem Wysokiego Turbacza, kiedy z najdalszego zakątka wioski poczęli sypać się ludzie (N I 181), Słońce wytoczyło się spoza Jaworzyny i stało prawie nad czołem Turbacza (N II 112), Słońce zniżyło się i stanęło prawie nad Babią Górą (R 1 93), Słońce stało prawie na południu (N II 116), Słońce stanęło kołem prawie na słupie ognistym południa i sypało z wysoka na ziemię żar nie do wytrzymania (D 147), Rano było duże i słońce stanęło już nad Pieninami, kiedy począłem schodzić wrębem do roztoki (N I 246), Słońce stanęło kołem na lubo-mierskich szczytach (R I 66), Słońce stanęło na południu (N I 226), Słońce (...) stoi na południu (UD II 79).

Słońce jest wysoko: Słońce jut było wysoko, mgła się rozpyliła i wsiąkła w błękit (N II 226),

Słońce pada prościutko: Słonko padało prościutko, znacząc południe białą wskazówką promieni (N I 19).

A oto dłuższe fragmenty opisujące południe:

A kiedy słońce stanie na południu, pozdrawia je dolina miłosnym uśmiechem. I poczyna się wesele w pełni świateł, blasku, w rozżarzonym do białości morzu czystych ogni. Zdaje się: cała dolina przepełniona szczęściem (R II 9).

Słońce wyniosło się w górę, cienie drzew — wskazówki czasu — skróciły się znacznie. Doliny jęły się mglić. W puszczy z wolna ciszyło się życie; wszelka żywina, działająca coś ze spraw stworzenia, zaprzestała gwaru i stukotu i popadała w nieme zleniwienie, jak by ją spar słoneczny, mżący z powietrza, usypiał. (...) Naprzody ptaki pomilkły, gdzie bądź na gałęziach drzemką ukołysane. Potem zwierzyna pasąca się w rozrzedziach na słońcu, jęła uchodzić pod zachrony cienia (...) i było o tej chwili, jak by wszechmocny kto życie wmiótł w zapady puszczy (D 112). Wszystko uczciło odpoczynkiem nadchodzące w znużeniu z daleka, z gościńców upalnych słońca, okryte białym pyłem — święte Południe..:- (D 113).

Gorący rozwinął się dzień nad lipccm puszczy." Już w ranny czas słońce tak przypiekało, jak kiedy indziej o południu. Jewka była z owcami w li-mierzach u północnego spadu wyźnich wierchów, których bukowa ubocz, nie spalona przez słońce, lyszyła nieco żar słoneczny niby pobliska wilgoć

wód jeziornych [...], a nierzadkie tu polanki i przerzedzia trawiaste mogły napaść owce — rozumiała — nim je skwar południa zesłabi. [...] Jewka widząc, że owiec skrony wstającego gorąca nie rozpasie [...], dała sobie święto [...]. Pojrzała na słońce: dopiero stanęło na śródpołuń. Gorąco nie ustąpi, aż się słonko na śródwieczerz zniży (D 121-122).

Południe to szczyt „działań” słonecznych, szczyt drogi — upał, skwar.

Zachód słońca

Po osiągnięciu punktu centralnego na niebie — południa — słońce zaczyna się zniżać, opadać w dół w kierunku zachodu — to śródwieczerz, a później zachód.

Zanim słońce zajdzie, jest czas, kiedy jest jeszcze widno, ale nie ma już blasku i światła słonecznego. Określa się ten stan czasownikiem nieosobowym mroczy się U gwar, zmrokcza się <smrokco śe>: Nim się niebo zmrokczy (‘ściemnieje’) na zachodzie, gdzie jeszcze cień od zorzy słonecznej błądzi (R I 56), Mroczyło się powoli (N I 159).

Słońce zniża się; Słońce zniżyło się i stanęło prawie nad Babią Górą (R I 93), Słońce się zniża... (UD II 79), Gorąco nie ustąpi, aż się stonko na śródwieczerz ^uży (D 122). W cichy, pogodny dzień na odwieczerz, gdy zniżone słońce ostawia rzeźwiący chłód w cieniach, szedł stary Cichórz (D 155).

Słońce jest nisko; Słońce już było nisko (R I 131).

Słońce spada, zapada; Słońce spadło i toczyło się wielkim kołem (N I 236), Słońce spada... Cień rośnie (N II 45), Słońce spadało z wolna nad Zimne Doliny W I 191), A słońce spadało z wolna na zachód (N I 191), Stonko spadło za góry i już mrok wschodził (N I 133), Prawie słonko zapadało (Cz 124), Słońce już widać zapadało (D 59), Słońce już zapadało, a o radzie ani „słychu” (N I 21), Słońce zapadające za wierchy, rdzawiło je odblaskiem (N II 229).

Słońce się chyli, przechyla; Słońce przechyliło się z południa upał był wielki (N II 164), Skoro się już [słonko] przechyliło na zachodnią stronę (R II 79), Słonko przechyliło się już z południa i resztkami dłuższych promieni pada na szyby (N I 72), Daleko słońce przechyliło się od południa, kiedy Błażkowa gnała krowę na dół w osiedle (N I 209), Słonko chyliło się na zachód (N I 20).

Słońce domiera; Nikany nic nie widać... ino szare pfaski... Słońce domiera na zachodzie (R I 148).

W tym wypadku owo przenośne (antropomorficzne) użycie czasownika dobierać, mającego związek ze śmiercią, koresponduje ze stanem ducha głównego bohatera, Franka Rakoczego, po zgubieniu się jego ukochanej Hanusi.

Słońce zachodzi U zachód słońca; Ten związek werbalny (lub nominalny), Podobnie jak w poprzednich czasownikach nazywających ruch słońca, wynika oczy wiście z antropomorfizacji, niemniej przenośnia ta uległa już całkowitemu

zatarciu i dziś nie wyczuwamy owego pierwotnego znaczenia leksykalnego. Jest to podstawowy związek wyrazowy — frazeologiczny — używany we współczesnej polszczyźnie na określenie ostatniego „ruchu” słońca; częste są również wyrażenia metonimiczne: