Suarez - Nigdy nie będziesz sam - Jarosław Kaczmarek - ebook + audiobook

Suarez - Nigdy nie będziesz sam ebook

Jarosław Kaczmarek

0,0
12,99 zł

lub
Opis

Kiedy Luis Suárez trafił do Barcelony, powstał niesamowity atak MSN! Leo Messi, Luis Suárez i Neymar grają tak, jakby byli braćmi i znali się od zawsze. Jednak droga Luisa na futbolowy szczyt trwała dłużej i była dużo trudniejsza niż jego kolegów z drużyny. Zanim piłkarz osiągnął swój cel, musiał pokonać wiele przeszkód. Jego historia przypomina scenariusz dobrego filmu akcji i tak też czyta się tę emocjonującą książkę! Największym przeciwnikiem, który stał Luisowi na drodze sukcesu był... on sam. "Suárez. Nigdy nie będziesz sam!" to fascynująca opowieść o chłopaku z Urugwaju, którego nazywali "Pistoletem". Był tak waleczny i niezdolny do pogodzenia się z porażką, że o mało nie przegrał sam ze sobą. Bestsellerowa seria Wydawnictwa Egmont o słynnych piłkarzach liczy sześć tytułów i jest wydawana już w ośmiu krajach świata!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 91




Jarosław Kaczmarek

Suarez - Nigdy nie będziesz sam

Saga

Suarez - Nigdy nie będziesz sam

Copyright © 2017, 2019 Jarosław Kaczmarek i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726127997

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA Egmont oraz autora.

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

Książkę, dedykuje, wszystkim swoim bliskim. z życzeniami, byśmy zawsze potrafili być dla siebie wsparciem. I byśmy zawsze mogli opowiadać sobie zarówno o tym, co sprawia nam radość, jak i o tym, co nas gryzie, pamie,tajac, że nigdy

Nie jesteśmy sami

Genialna trójka –

Mecz zamiast wstępu

13 września 2016 roku. Stadion Camp Nou w Barcelonie wypełnia się do ostatniego miejsca. Kibice Barçy nie mogą doczekać się pierwszego meczu swojej drużyny w kolejnym sezonie Ligi Mistrzów. Tego dnia Barcelona zmierzy się z Celtikiem Glasgow. Co prawda szkocka drużyna nie należy dziś do najlepszych klubów, ale jej nazwa budzi szacunek. Był taki czas, gdy Szkoci mieli wspaniałą drużynę i zdobywali europejskie puchary. Ale dziś wielkim faworytem jest Barcelona. Jej fani liczą nie tylko na pewne zwycię-stwo w tym meczu, ale i triumf w całych rozgrywkach. To ma być początek zwycięskiej drogi do zdobycia Pucharu Ligi Mistrzów!

Piłkarze wybiegają na boisko. Kibice wstają z miejsc i witają ich ogłuszającą owacją. Obie drużyny ustawiają się w rzędzie i w skupieniu słuchają hymnu Ligi Mistrzów. W składzie drużyny gospodarzy trzej piłkarze, na których będzie koncentrowała się uwaga kibiców: LEO MESSI, NEYMAR i LUIS SUÁREZ. To na nich opiera się siła ataku Barcelony. To oni zdobywają większość goli. Jeszcze nikt nie wie, że w tym meczu zrobią razem coś niesamowitego…

Rozpoczyna się gra. Barcelona rusza od razu do ataku. Jej piłkarze w swoim stylu wymieniają między sobą błyskawiczne krótkie podania, by nagle zaskakiwać przeciwnika przerzutem piłki, zmianą rytmu gry, dryblingiem po skrzydle, podaniem w pole karne.

3. minuta. Neymar pędzi z piłką po lewej stronie boiska. Niespodziewanie przyspiesza i biegnie w stronę środka pola karnego. W tej samej chwili zza pleców obrońców wybiega Leo Messi. Rozumieją się bez słów. Podanie Neymara i wspaniały strzał Messiego z lewej nogi pod poprzeczkę! Gooooooool! 1:0 dla Barçy! A to dopiero początek…

27. minuta. Messi wycofuje się bliżej środka boiska. Podaje do Neymara na lewe skrzydło i błyskawicznie startuje w stronę bramki. Neymar przyjmuje piłkę i odgrywa do Messiego. Messi znów do Neymara. Neymar do Messiego! Jakby bawili się na treningu w grę w dziadka! Szkoci nie wiedzą, co się dzieje! Messi strzela! Goooooool! Barcelona–Celtic 2:0!

50. minuta. Neymar strzela z rzutu wolnego z odległości ponad 20 metrów od bramki. Czy będzie gol? Jeeeeeeeeeeeeeeeest! Kibice świętują trzeciego gola dla gospodarzy!

59. minuta. Kolejny rajd Neymara po skrzydle sieje popłoch w obronie Celticu. Brazylijczyk podaje prosto na nogę Iniesty. Ten pięknie strzela z woleja! Barcelona wygrywa już 4:0!

60. minuta. Mecz nabiera szalonego tempa. Luis Suárez, który pozostawał dotąd w cieniu popisów Messiego i Neymara, pędzi prawą stroną. Wrzuca piłkę w pole karne, tam gdzie czeka już na nią Leo Messi. Strzał jest for mal-nością. Gooooooooooool! Barcelona–Celtic 5:0! A to jeszcze nie koniec!

75. minuta. Końcówka meczu należy do Suáreza, który wbiega w pole karne i otrzymuje podanie od Neymara. Luis przyjmuje piłkę, stojąc tyłem do bramki. Błyskawicznie się obraca i strzela w okienko bramki! Co za gol! Na świetlnej tablicy pojawia się wynik: Barcelona 6. Celtic 0.

88. minuta. Messi zamienia się pozycją z Neymarem i zbiega na lewo. Szkoci reagują zbyt wolno. Messi dośrodkowuje po ziemi w pole karne. Suárez wślizgiem wbija piłkę do bramki. Goooooooool! Już ostatni w tym meczu. Barcelona gromi Celtic Glasgow 7:0!

To był niesamowity popis tria Messi, Neymar, Suárez. W tym jednym meczu zdobyli razem sześć goli i zaliczyli sześć asyst! To nieprawdopodobny wyczyn, który zapisał się w historii Ligi Mistrzów.

Zanim Suárez dołączył do Barcelony latem 2014 roku, jej gra w ataku opierała się na popisach duetu największych gwiazd, Messiego i Neymara, wspieranych przez doskonałych rozgrywających – Iniestę i Xaviego. Po przyjściu Suáreza powstało magiczne trio MSN, które wydaje się nie do zatrzymania. Messi jest Argentyńczykiem, Suárez Urugwajczykiem, a Neymar pochodzi z Brazylii. Grając razem, stworzyli mieszankę wybuchową, która łączy wszystko to, co najlepsze w futbolu Ameryki Południowej: brazylijską technikę, argentyński spryt i geniusz czytania gry oraz urugwajską waleczność i skuteczność.

Messi, Neymar i Suárez na boisku grają tak, jakby byli braćmi, jakby znali się od zawsze. A jednak historia Luisa jest inna niż jego genialnych kolegów z drużyny. Messi i Neymar trafili do Barcelony w bardzo młodym wieku i szybko zyskali status wielkich gwiazd. Droga Suáreza na futbolowy szczyt była dużo dłuższa. Zanim osiąg nął swój cel, musiał przezwyciężyć wiele trudności. Tak jak bohater dobrego filmu akcji. A najtrudniejszym przeciwnikiem, którego musiał pokonać, aby spełnić swoje marzenia, był… Luis Suárez. I jego niełatwy charakter. Posłuchajcie opowieści o chłopaku, którego nazwano Pistoletem i który był tak waleczny i niezdolny do pogodzenia się z porażką, że o mało nie przegrał sam ze sobą.

Część pierwsza

W małym kraju wielkich piłkarzy

Urugwaj to mały kraj w Ameryce Południowej, położony nad Oceanem Atlantyckim. Zamieszkuje go tylko 3,5 miliona ludzi, podczas gdy sąsiednią Brazylię ponad 200 milionów. Nazwa Urugwaj pochodzi prawdopodobnie z języka Indian Guarani, w którym słowo urugua oznaczało owoce morza, a i – wodę. Urugwaj to także nazwa największej rzeki przecinającej kraj. Mieszkańcy posługują się językiem hiszpańskim.

1

Indiański pazur

Samolot podchodzi do lądowania na lotnisku w Montevideo – stolicy Urugwaju, małego kraju, który sąsiaduje z największymi państwami Ameryki Południowej – od wschodu z Brazylią, a od zachodu z Argentyną. Pasażerowie, którzy mają miejsca przy oknach, mogą zobaczyć 132-metrową górę, Cerro de Montevideo, od której miasto wzięło swoją nazwę.

– Widzę górę! Widzę górę! – tak pewnie wołali hiszpańscy marynarze, którzy pierwszy raz, 500 lat temu, przypłynęli w te strony na swoich drewnianych żaglowcach. (Monte video – w języku łacińskim, jakim posługiwano się w tamtych czasach, znaczy właśnie: „Widzę górę”).

Montevideo to stolica Urugwaju, położona nad Oceanem Atlantyckim. W tym portowym mieście żyje ponad połowa mieszkańców całego kraju. Urugwaj zamieszkuje tylko 3,5 miliona ludzi, czyli ponad 10 razy mniej niż Polskę. Oglądając kraj z lotu ptaka, można się przekonać, że większą część jego powierzchni zajmuje porośnięty trawą step, nazywany pampą. Przecinają go liczne rzeki, z których największa – Urugwaj – rozciąga się na długości 1593 kilometrów.

Mieszkańcy Urugwaju posługują się językiem hiszpańskim. Ośmiu na dziesięciu Urugwajczyków ma białą skórę i przodków, którzy przybyli tu z Europy, w większości z Hiszpanii i Włoch. Pozostali to Metysi – potomkowie Europejczyków i Indian oraz czarnoskórzy mieszkańcy o afrykańskich korzeniach.

Urugwajczyków łączy zamiłowanie do jedzenia dużej ilości mięsa. Specjalnością miejscowej kuchni jest wołowina, przyrządzana na różne sposoby. Przechadzając się po ulicach Montevideo i innych miast, można wszędzie zamówić asado, czyli pieczone na grillu wołowe żeberka.

Najlepszym dodatkiem do mięsnej uczty jest… piłkarski mecz! Urugwajczycy kochają piłkę nożną. Ale nie to ich wyróżnia, bo tak mówią o sobie wszyscy mieszkańcy Ameryki Południowej – Brazylijczycy, Argentyńczycy, Peruwiańczycy czy Chilijczycy. Urugwajczycy nie tylko kochają futbol, ale uważają się za urodzonych futbolowych zwycięzców. Czy to przejaw narodowej pychy? Nie tylko narody, ale chyba każdy z nas lubi o sobie pomyśleć, że jest w czymś najlepszy. Jednak Urugwajczycy mają podstawy, by uważać się za wyjątkowych w świecie piłki nożnej. Żaden inny tak mały kraj nie odniósł tylu wspaniałych sukcesów! Gdyby podzielić je na liczbę mieszkańców, okazałoby się, że reprezentacja Urugwaju, która nazywana jest La Celeste, czyli Błękitni, jest najlepszą drużyną wszech czasów!

To właśnie Urugwaj może poszczycić się zdobyciem pierwszego w historii tytułu mistrza świata. Na pierwszym mundialu w 1930 roku drużyna La Celeste wygrała w finale na stadionie w Montevideo z Argentyną 4:2. Ten wielki sukces powtórzyła w 1950 roku na Maracanie w Rio de Janeiro, pokonując sensacyjnie Brazylię 2:1. Piłkarze Urugwaju zdobyli jeszcze dwa tytuły mistrzów olimpijskich – na igrzyskach w Paryżu w 1924 roku i w Amsterdamie cztery lata później. Ponadto aż piętnaście razy zwyciężali w turnieju o Puchar Ameryki i trzykrotnie grali w półfinałach mistrzostw świata.

Reprezentacja Błękitnych nosi także drugi przydomek: Charrúa. Tak nazywali się Indianie, rdzenni mieszkańcy terenów zajmowanych przez dzisiejszy Urugwaj. Charrúa słynęli z niesamowitej waleczności. I ta cecha jest zawsze atutem piłkarzy La Celeste. Jeśli ktoś wyróżni się wielkim duchem walki, mówi się u nas, że pokazał „lwi pazur”. A w Urugwaju cechą bohatera jest garra char-rúa, czyli „indiański pazur”. Bez wątpienia indiańskim pazurem wy-różniał się od najmłodszych lat Luis Suárez.

2

Dzieciństwo w krainie wodospadów

Aby dojechać do miasta, w którym urodził się nasz bohater, musimy pokonać prawie 500 kilometrów z lotniska w Montevideo. Po sześciu godzinach jazdy autobusem docieramy wreszcie do Salto. Mimo że to miasto jest drugim co do wielkości w Urugwaju, ma tylko 104 tysiące mieszkańców. Nazwa Salto pochodzi od pięknych wodospadów, które można podziwiać w okolicy: jeden to Salto Grande (Wielki Wodospad), a drugi Salto Chico (Mały Wodospad). Do Salto przyjeżdżają turyści z całego kraju, by napić się wody z leczniczych źródeł: Termas de Arapey i Termas de Daymán. Może nie wiecie o tym, że ulubionym napojem Luisa jest woda. Już dawno temu zrezygnował z picia coca-coli. Przed każdym meczem wypija ogromne ilości wody! Koledzy z drużyny dziwią się, że w czasie gry nie musi biec do toalety.

– To moje paliwo! – odpowiada Luis. – Spalam je w trakcie meczu! Dzięki niemu mam zawsze siły do biegania!

Inną specjalnością Salto są pomarańcze i mandarynki, podobno najlepsze w całej Ameryce Południowej. No i oczywiście dumą miasta jest Luis Alberto Suárez Díaz (tak brzmi jego pełne imię i nazwisko), który urodził się w miejskim szpitalu 24 stycznia 1987 roku.

W chwili przyjścia na świat Luis miał troje rodzeństwa: starszego o siedem lat brata Pabla i siostry Giovannę i Leticię. Po nim urodzili się jeszcze bracia Maximiliano, Diego i Facundo. Tata Luisa, Rodolfo, był zawodowym żołnierzem. Cała rodzina mieszkała w małym żółtym domu z niebieskimi drzwiami na wojskowym osiedlu, położonym w sąsiedztwie koszar. Wychodząc przed dom, można było zobaczyć wysoki mur z wieżyczkami wartowników i napisami: „TEREN WOJSKOWY. ZAKAZ WSTĘPU!”.

Na wojskowym terenie znajdowało się boisko klubu Deportivo Artigas, gdzie grali żołnierze i oficerowie. Do drużyny, którą nazywano „wojakami”, należał tata Luisa. Rodolfo był niezłym piłkarzem. Występował na lewej obronie i budził respekt u przeciwników swoją waleczną, ostrą grą. Często faulował napastników rywali. Potrafił też strzelać gole mocnymi uderzeniami z lewej nogi. Nigdy się nie poddawał i zawsze do końca walczył o zwycięstwo. Te cechy miał odziedziczyć po nim Luis.

To właśnie na boisku należącym do koszar Luis stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Gdy miał cztery lata, podążał krok w krok za swoim starszym bratem Pablem. Chłopcy grali w piłkę w każdej wolnej chwili. Zawsze i wszędzie. Kiedy boisko było zajęte, biegali za piłką na porośniętych zieloną trawą wolnych terenach, których nie brakowało w okolicy. Chociaż Luis był najmłodszy, dopuszczano go do gry.