Smak sukcesu - Jules Bennett - ebook
Opis

Lata temu Cole musiał dokonać wyboru: pieniądze i władza czy miłość do Tamery. Wybrał to pierwsze, po czym nieustannie wmawiał sobie, że nie żałuje tej decyzji. Teraz, by podpisać prestiżowy kontrakt, musi z nią współpracować. Cóż, pieniądze są nadal ważne, a w kontaktach z Tamerą można zachować chłód i profesjonalizm...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 154

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Jules Bennett

Smak sukcesu

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Kontrakt podpiszę… z wami obojgiem.

Tamera oniemiała z przerażenia i wyprostowała się w fotelu. Cole Marcum wykrzyknął:

– Mówi pan poważnie?

– Szukam najlepszego rozwiązania. – Victor Lawson, światowej sławy hotelarz, usiadł wygodniej. – Chcę, żeby mój pierwszy hotel w USA zaprojektowali najlepsi fachowcy. Jeśli coś stoi na przeszkodzie, muszę o tym wiedzieć, zanim cokolwiek podpiszemy. Mam nadzieję, że dzięki naszej współpracy powstanie największy i najwspanialszy hotel nie tylko w Miami, ale w całym kraju.

Coś stoi na przeszkodzie? Ależ nie, nic takiego, pomyślała Tamera, z trudem powstrzymując się, by nie wybuchnąć płaczem i nie wybiec z sali. Miała nadzieję, że nie słychać jej głośno bijącego serca, nie widać, że na czoło wystąpiły jej kropelki potu. Była bliska omdlenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by zawrzeć tę umowę, poza jednym drobiazgiem. Cole Marcum jedenaście lat temu złamał jej serce i właśnie widziała go po raz pierwszy od tego czasu. Będą musieli pracować razem, bo Victorowi Lawsonowi się nie odmawia.

Cudownie. Zapowiada się sielanka. Tamera poczuła, że zaraz zwymiotuje na swoje eleganckie pantofle. Jeżeli przyjmą z Cole’em tę propozycję, którą traktowali jak życiową szansę, przez kilka miesięcy będą skazani na swoje towarzystwo. Kiedyś byli niemal nierozłączni za dnia i często w nocy. Teraz czeka ją sprawdzian, czy ma dość siły, by zastąpić ojca na czele The Stevens Group, rodzinnej firmy przynoszącej wielomilionowe dochody.

Może nie będzie musiała spędzać aż tyle czasu z Cole’em? Może będzie pracować z kimś innym z jego firmy?

– Nigdy z nikim nie współpracowałem – odezwał się Cole, a Tamerę przeszył dreszcz. – Projekty naszej pracowni są wyjątkowe i niepowtarzalne.

Nadal ma o sobie wysokie mniemanie. Pewnie stał się jeszcze większym bufonem, niż był kiedyś. Musiała jednak przyznać, że z wiekiem Cole zyskał na atrakcyjności. Ale ona wiedziała, że jego uwodzicielska powierzchowność to fasada, za którą kryje się podły charakter. Jej nie zwiedzie uśmiech za milion dolarów i włoski garnitur.

Oczywiście, bardzo chciała ucieszyć się z niesamowitej okazji, jaką dawał jej ten kontrakt, ale utrudniał jej to fakt, że obok niej siedział wcielony diabeł!

Victor skinął głową i oparł łokcie o błyszczący mahoniowy blat. Miliarder nie miał jeszcze czterdziestki, ale prowadząc interesy z Europą, zdążył zdziałać więcej, niż niektórzy osiągają przez całe życie. Ten opalony blondyn z błękitnymi oczami wyglądał jak typowy amerykański playboy. A tabloidy trąbiły, że złamał wiele kobiecych serc.

– Rozumiem pana niepokój, panie Marcum, ale zapewniam, że ta współpraca przyniesie korzyści wszystkim stronom.

Korzyści? Pewnie tak. Finansowe. Ale zdrowie i uczucia Tamery mogą ucierpieć. Już raz musiała leczyć zranione serce. Do diabła. Czy on musi wyglądać lepiej niż przed laty? Jego przystojna sylwetka utrudniała jej koncentrację. Cole wyglądał na profesjonalistę, ale równocześnie dziwnie chłodno i surowo. Tamera miała wrażenie, że wzrokiem potrafi przeniknąć człowieka na wskroś.

Ciekawe, czy nadal umie się śmiać. Cole razem ze swoim bratem bliźniakiem, Zachem, stali się rekinami w świecie biznesu, ale jaki jest Cole jako człowiek?

Wiedziała jedno – nie może dać się ponownie wciągnąć do jego świata. Nie będzie zastanawiać się, co Cole robi w wolnym czasie. Nie miała zamiaru zaprzątać myśli kobietami, które przewinęły się przez jego życie. Jest profesjonalistką i nią pozostanie, zwłaszcza podczas pracy nad tym projektem.

Co z tego, że Cole jest przystojny? Pełno jest takich facetów, zwłaszcza w Miami. Tamera nie może go wyróżniać tylko dlatego, że kiedyś obiecywał jej cały świat i dozgonną miłość. Jest silna. Zresztą ma większe powody do zmartwienia niż to nagłe zderzenie z przeszłością. Ojciec jest bliski śmierci.

Właśnie dlatego powinna przyjąć to zlecenie. Nie może zawieść nikogo, a zwłaszcza ojca. Postanowiła mu udowodnić, że firma, którą ich rodzina prowadzi od trzech pokoleń, jest w dobrych rękach. Poza osobami, które zatrudniła do opieki nad ojcem, nikt nie wiedział o jego chorobie. Gdyby rozeszła się wiadomość, że u ojca zdiagnozowano zaawansowanego raka płuc, pozycja firmy zostałaby zagrożona i klienci mogliby się wycofać.

The Stevens Group to właściwie Walter Stevens. Pracował w tej firmie jeszcze przed studiami. Zaczął od najniższego stanowiska i powoli pokonywał kolejne szczeble. Ze wszystkimi podwykonawcami był po imieniu. Przed Victorem Lawsonem Tamera będzie musiała zachowywać pozory, że ojciec czuwa nad firmą. Najmniejsza nieostrożność może ją wiele kosztować.

Cole też nie powinien się dowiedzieć, dlaczego ojciec przekazał jej stery, bo na pewno wykorzysta tę informację przeciwko nim. Ona już nie pozwoli, by Cole zyskał kontrolę nad jej życiem. Ani on, ani żaden inny mężczyzna. Choć właściwie należałoby mu podziękować, bo dzięki niemu jest dziś silna i niezależna.

– To ma być ekstrawagancki hotel – ciągnął Victor. – Patrząc na niego, chcę kojarzyć go z pasją i namiętnością, a jednocześnie elegancją. Ludzie przyjeżdżają do Miami, żeby uciec od codzienności. Chcę, aby goście przenosili się tu w inny wymiar, a zakochani mieli poczucie, że spełniają się ich fantazje.

W każdej innej sytuacji słowo „zakochani” nie drażniłoby Tamery, dziś jednak poczuła bolesne ukłucie w sercu. Mimo to zebrała się na odwagę i oznajmiła:

– Panie Lawson, The Stevens Group z przyjemnością podejmie się pracy nad tym projektem z każdą firmą, którą uzna pan za właściwą.

Ciekawe, co na to Cole?

Victor uśmiechnął się zadowolony. Tamera w myślach pogratulowała sobie odwagi.

– Bardzo się cieszę. Takiej decyzji oczekiwałem. Pani ojciec, zdaje się, odszedł na emeryturę, ale wiedziałem, że uda mi się dogadać z jego córką. Panie Marcum – Victor zwrócił się do Cole’a – nie ma pan nic do stracenia. Nie będziecie musieli dzielić się honorarium. Każde z was dostanie ustaloną kwotę. Do tej pory z nikim w ten sposób nie współpracowałem, ale mam odpowiednie środki i jestem przekonany, że ta inwestycja szybko się zwróci.

Tamera poczuła skurcz żołądka. Nie mogła wyprowadzić Victora z błędu. Dla wszystkich poza nią, lekarzami i pielęgniarkami ojciec jest na emeryturze. Wiele by dała, by to była prawda. Pracowała w firmie ojca od skończenia studiów i podobnie jak on, przeszła w niej wszystkie szczeble. Teraz była dyrektorem generalnym, ale z radością oddałaby tę posadę, gdyby tylko ojciec mógł wrócić do zdrowia.

Czekała na decyzję Cole’a. Intrygował ją. Gdyby spotkała się z nim po raz pierwszy, pewnie chciałaby poznać go prywatnie. Ostatnimi czasy nie miała ochoty na randki. Prawdę mówiąc, od lat. Co się z nią stało? Czy to możliwe, że zmieniła się w kobietę, która zrezygnowała ze szczęścia z powodu jednego złego doświadczenia?

– Jeśli nie ma innej możliwości pracy nad tym zleceniem, muszę się zgodzić na pańskie warunki.

Tamera odetchnęła z ulgą, a jednocześnie wzdrygnęła się na myśl, że będzie pracowała z Cole’em.

Mają udawać, że nic między nimi nie było? Victor pewnie nic nie zauważył. Był zbyt zaaferowany. Tamera postanowiła, że jakoś ułoży współpracę z Cole’em. Profesjonalizm jest najważniejszy. Przeszłość musi pozostać tam, gdzie ją zostawili…

– Doskonale.

Victor wstał. Tamera i Cole poszli w jego ślady.

– Wyślemy państwu umowy. Mam nadzieję, że będziemy mogli szybko zacząć pracę. Prześlę również listę głównych założeń i kilka pomysłów. Pytania i wątpliwości proszę kierować bezpośrednio do mnie. Zachęcam do niekonwencjonalnych metod pracy. Wyjdźcie z biura gdzieś, gdzie twórczych myśli nie zakłócą faksy, telefony i asystenci. Dajcie się ponieść fantazji.

Dać się ponieść fantazji? Dziękuję, nie skorzystam, pomyślała Tamera. Próbowałam. Na pamiątkę zostało mi złamane serce.

Uścisnęła dłoń Victora i pospiesznie ruszyła do wyjścia. Nie mogła dłużej się torturować zapachem wody kolońskiej Cole’a. Choć pewnie powinna zacząć się przyzwyczajać do dyskomfortu. Czeka ich kilka miesięcy ścisłej współpracy, a to jest dopiero początek.

Zjechała szklaną windą do holu nowego biurowca należącego do Victora Lawsona.

Minęło wiele lat. Nie była już zakochaną po uszy dwudziestodwuletnią studentką. Cole zerwał zaręczyny i nie wyjaśnił jej przyczyny. Napomknął tylko, że nie dojrzał do tak ważnej decyzji. Zachodziła wtedy w głowę, co się stało, że nagle doszedł do takiego wniosku. Ale i tak nie chciałaby być z człowiekiem, który okazał się tak chwiejny w sprawie uczuć.

Cole się pewnie zdziwi, gdy zobaczy, jak bardzo się zmieniła. Musiała nauczyć się dbać o interesy firmy i opiekować ojcem. Nie miała czasu na rozpamiętywanie przeszłości. Była zła na siebie, że od początku tego niespodziewanego spotkania wszystkie jej myśli krążą wokół Cole’a.

– Przyjdź do mojego gabinetu.

Cole wsunął do kieszeni iPhone’a i podszedł do wielkiego okna wychodzącego na przystań w Miami, gdzie cumują jachty.

Tamera Stevens. Nieprzyjemne wspomnienie. Minęło tyle lat, a on wciąż czuł się winny. Dotychczas nie musiał o niej myśleć. Był zbyt pochłonięty prowadzeniem firmy. Nie lubił oglądać się wstecz. Nie był dumny z tego, w jaki sposób kiedyś potraktował tę kobietę.

Victor Lawson nie miał pojęcia, jaką bombę detonuje, skazując ich firmy na współpracę. Mało tego, wyraźnie poprosił Tamerę i Cole’a, by osobiście zajęli się projektem. Zasugerował, że mają nie korzystać z pomocy asystentów. Co za ironia losu.

– Co się stało? – Zach stanął po drugiej stronie biurka.

– Dostaliśmy projekt Lawsona – odparł Cole, patrząc na zatokę. Musi jak najszybciej znaleźć się na jachcie.

– Rozumiem, że ten radosny ton wynika z faktu, że nie lubisz podpisywać kontraktów z najbogatszymi ludźmi świata?

– Daruj sobie sarkazm. Kontrakt dostaliśmy na spółkę z inną firmą.

Zach nie krył zaskoczenia.

– Z kim?

– The Stevens Group – wycedził Cole.

– Waltera Stevensa? Nie znosisz tego drania.

Cóż innego mógł czuć do człowieka, który kiedyś zagroził, że zrujnuje mu życie tylko dlatego, że zakochał się w jego córce?

– To trochę bardziej skomplikowane – westchnął Cole i usiadł na brzegu parapetu. – Walter nie będzie pracował nad tym projektem…

– Tylko Tamera?

Cole przytaknął. Zach zagwizdał przeciągle.

– Chcesz, żebym się tym zajął? – zapytał Zach. – Nie ma problemu. To dobry pomysł.

Kusząca propozycja, ale Cole nie chciał się wycofywać.

– Nie. Będę z nią pracować.

– Chyba nie mówisz poważnie – odparł Zach. – Minęło jedenaście lat. Ona nie jest tą samą osobą, w której się zakochałeś. Miłość umiera.

Cole wiedział, że brat ma rację. Zach był kiedyś żonaty z kobietą, która wkrótce po ślubie uciekła z innym. Ale Cole nie chciał od Tamery miłości. Teraz zależało mu tylko na tym, by pokazać jej ojcu, że dorównał mu finansowo i zasługuje na jego córkę. Taka demonstracja potęgi była dla Cole’a bezcenna.

– Co zamierzasz? – spytał Zach. – Powiesz jej, że staruszek ci groził?

– Nie uwierzy. Zresztą to stare dzieje, oboje zaczęliśmy nowe życie. – W jego głowie zrodził się nowy pomysł. – Muszę przyznać, że Tamera wciąż jest seksowna. Kto wie? Może coś z tego będzie. W każdym razie współpraca zapowiada się ciekawie.

Zach zaśmiał się.

– A jeśli stała się typową zepsutą panienką z bogatego domu?

Cole nie wykluczał takiej możliwości.

– Możliwe, ale nie oczekuję od niej niczego poza partnerstwem w realizacji projektu. Zresztą, mam wrażenie, że nadal jest nieco dziecinna.

– Dziecinne było złamanie dziewczynie serca bez podania powodu – zauważył Zach, jakby trzeba było Cole’owi o tym przypominać. – Jeśli coś mogę zasugerować, to moim zdaniem kontrakt wart kilka milionów dolarów jest ważniejszy niż zaspokojenie pożądania. Jesteś w stanie skoncentrować się na pracy?

No cóż… Cole nie chciał wracać do przeszłości, ale korciło go, by się przekonać, czy ciało Tamery będzie nadal reagować na jego dotyk. Który facet nie chciałby posiąść takiego ciała?

Tamera Stevens jest przepiękną kobietą o blond włosach i niebieskich oczach. Cole zainteresowałby się nią, nawet gdyby dopiero się poznali. Wspólna przeszłość dodawała sytuacji pikanterii. Co do pragnienia miłości, zostało ono pogrzebane wraz z marzeniami o ich wspólnym życiu. W jego dzisiejszym świecie nie ma miejsca na uczucia. Jego życie to podziałka, pergamin i sztuka projektowania.

– Nie narzekam na brak koncentracji – odparł Cole z uśmiechem. – Jestem dziś innym człowiekiem.

Zach uniósł brwi.

– Nie zależy ci na niej, tylko na opinii jej ojca.

Stary Stevens nie lubił Cole’a, a kiedy na wakacjach przed ostatnim rokiem studiów Cole oświadczył się Tamerze, Walter wziął sprawy w swoje ręce. Gdyby Cole nie zostawił Tamery, Walter pozbawiłby go stypendium. Wszędzie miał koneksje, a Cole wiedział, że ten człowiek nie rzuca słów na wiatr. Tymczasem Cole’a, Zacha i ich młodszą siostrę Kaylę wychowywała babcia i nie wiodło im się najlepiej. Cole musiał ulec. Nie miał znajomości, a jego jedyną przepustką na wyjście z ubóstwa było stypendium. Wybór pomiędzy karierą a głosem serca był najtrudniejszą decyzją, jaką w życiu podjął. Codziennie od dnia, kiedy zerwał z Tamerą, zastanawiał się, czy postąpił właściwie. Jednak wierzył, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, i pogodził się z losem. Czekające go pół roku wspólnej pracy będzie dla niego wyzwaniem, ale był gotowy na wszystko. Miał zarobić miliony, a poza tym będzie widywał się z Tamerą.

Tytuł oryginału: From Boardroom to Wedding Bed?

Pierwsze wydanie: Silhouette Desire, 2010

Redaktor serii: Ewa Godycka

Opracowanie redakcyjne: Piotr Goc

Korekta: Urszula Gołębiewska

© 2010 by Jules Bennett

© for the Polish edition by Harlequin Polska sp. z o.o., Warszawa2013, 2017

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-3012-4

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.