Sezon na miłość - Jules Bennett - ebook
Opis

Hollywoodzki producent Grant Carter dostaje propozycję zrealizowania filmu o wyścigach konnych. Pierwszą osobą, jaką spotyka na terenie stajni, jest Tessa Barrington, piękna dżokejka, zdobywczyni wielu nagród. Grant jest nią zaintrygowany i wcale tego nie ukrywa. Tessa jednak, mimo że zauroczona Grantem, uważa go za playboya z Hollywood, który zniknie po zakończeniu zdjęć. Pożądanie jest jednak silniejsze niż postanowienia...

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 159

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Jules Bennett

Sezon na miłość

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Grant Carter przekroczył próg eleganckiej stajni, a gdy powitał go widok kształtnych pośladków, nabrał pewności, że ten projekt filmowy będzie dla niego nie tylko wielką szansą, ale i darem bożym.

Musi się wreszcie ustatkować, ale ignorowanie ideału, który stoi teraz przed nim, byłoby grzechem. Znał jednak swoje miejsce i nie po to harował w Hollywood, by zaprzepaścić swą karierę tylko dlatego, że pokusa dosłownie zagląda mu w oczy. Chciał wykorzystać szansę, jaką była produkcja filmu o gwieździe wyścigów konnych, Damonie Barringtonie, mimo że nawet tutaj prześladowały go duchy przeszłości.

Stojąca przed nim zgrabna kobieta mogłaby go tylko chwilowo rozproszyć. Na nic innego nie mógł sobie pozwolić, bo zanim przyjechał do Stony Ridge, w jego umowie pojawiła się klauzula zakazująca nawiązywania zbyt bliskich relacji z członkami ekipy produkcyjnej.

Fakt, że znowu musiał obracać się w jeździeckich kręgach, wystarczająco go przerażał. Postanowił jednak zachować się profesjonalnie i nie pozwolić, by życie osobiste przeszkodziło mu w pracy.

Przyjrzał się uważnie biodrom opiętym tkaniną jeździeckich spodni. Jego nozdrza wypełniał zapach słomy, karmy i skórzanych siodeł, a widok pięknych koni pełnej krwi angielskiej przywoływał wspomnienia, o których wolałby zapomnieć.

Skup się na kobiecie, napominał się w myślach, tak idealne ciało potrafi uleczyć każdego. Nawet jeśli kobieta była dla niego niedostępna, postanowił zapamiętać ten widok, by wykorzystać go potem w fantazjach.

– Przepraszam, gdzie znajdę Tessę Barrington? – zapytał, zbliżając się do niej.

Była drobna, lecz bardzo zgrabna. Odwróciła się, przerzucając przez ramię rudy kucyk, i spojrzała na niego. Szafirowe oczy. Pomyślał, że już nieraz udało jej się zwabić mężczyznę w sidła tym hipnotyzującym wzrokiem. Wyglądała zjawiskowo, ale nie chciał zachować się jak stereotypowy facet i dać tego po sobie poznać.

– Pan jest tym producentem? – Odłożyła zgrzebło, którym czyściła konia.

– Jednym z producentów. Grant Carter. – Podał jej rękę.

– Jestem Tessa.

Próbował nie okazać zaskoczenia. A więc przed chwilą podziwiał piękną dżokejkę.

Kiedy oparła dłonie na biodrach, musiał przełknąć ślinę. Kto by pomyślał, że spodoba mu się dziewczyna z prowincji. Oczywiście Tessa Barrington, o ile wierzyć plotkom, nie jest zwyczajną dziewczyną. Drżeli przed nią niemal wszyscy dżokeje, trenerzy i właściciele koni.

– Ojciec mnie uprzedził, że pan przyjedzie. – Uścisnęła mu dłoń, opuszczając wzrok na jego buty. – Jakie lśniące i nowiutkie. Niestety trochę się pobrudzą.

Kobieta, która mówi, co myśli, i nie pada mu do stóp? Już mu się spodobała. Gdy cofnęła rękę, poczuł odciski na jej delikatnych dłoniach. Wiedział, że poważnie podchodzi do zawodu. W przeciwnym razie nie zajmowałaby pierwszego miejsca na liście dżokejów w kraju.

– Miło mi. – Uśmiechnął się. – Muszę przyznać, że robi pani wrażenie. – Uniosła brwi. – To źle zabrzmiało. – Zaśmiał się. Czyżby cofnął się do czasów szkoły i nie potrafił nagle sklecić sensownego zdania? – Jestem pod wrażeniem pani talentu.

– Domyślam się, że chodzi o jeździectwo.

– Wiem, że jest pani bardzo zajęta – odrzekł z ulgą, że sprawa się wyjaśniła.

– To mało powiedziane, panie Carter.

– Grant – poprawił ją, uśmiechając się szeroko.

Spojrzała na niego przelotnie, przenosząc wzrok na konia, którym zajmowała się przed chwilą.

– Proszę pana, mam napięty grafik. Przygotowałam plan, z którego dowie się pan, kiedy trenuję i pracuję w stajni, a kiedy mogę poświęcić panu czas. To ostatnie zaznaczyłam na zielono. Wolałabym się tego trzymać, ale jeśli będzie pan wtedy zajęty, spróbuję się dostosować.

Powstrzymał wybuch śmiechu. Przypominała mu jego niezwykle dobrze zorganizowaną siostrę bliźniaczkę… taką, jaką ją pamiętał sprzed wypadku.

Tessa nie odwzajemniła uśmiechu. Ciężko będzie rozgryźć tę kobietę. Lubił wyzwania, ale czuł, że Tessa nie chce mieć nic wspólnego z tym filmem. Większość ludzi byłaby zachwycona, gdyby Hollywood zechciało sportretować ich życie, a kobiety, które znał, oddałyby całą kolekcję butów, by pojawić się w filmie Bronsona Dane’a, w którym główną rolę gra Max Ford.

Obserwował, jak Tessa miarowo gładzi grzywę konia. Nie robił na niej wrażenia on ani jego film. Żyła we własnym świecie, a on domyślał się, że rzadko ktokolwiek brał ją pod włos.

Chętnie sam by to zrobił, ale nie mógł pozwolić sobie na to, by na nowo wciągnął go świat, który zniszczył życie jego rodzinie. Podczas zdjęć musiał trzymać emocje na wodzy. Jego cel, czyli założenie firmy produkcyjnej, był w zasięgu ręki. Nie pozwoli, by poczucie winy i strach przekreśliły jego plany.

– Kiedy przypada pierwsza luka w twoim grafiku? – Odsunął się od boksu, opierając ręce na biodrach. – Ekipa przyjeżdża za miesiąc, a ja przedtem chcę zrobić dokumentację lokacji do zdjęć. Jestem elastyczny, więc mogę się do ciebie dostosować.

Odwróciła się do niego twarzą.

– Wiem, że ojciec zgodził się ci pomóc, ale wyścigi zawsze były i będą dla mnie na pierwszym miejscu. Powinieneś wiedzieć, że nie podoba mi się ten film.

Uśmiechnął się mimowolnie. Najwyraźniej nie lubiła, gdy coś zakłócało jej rutynę. Była to przyjemna odmiana, bo zwykle miał do czynienia z kobietami, które robiły wszystko, by zwrócić na siebie jego uwagę ze względu na jego status celebryty oraz stan konta. Na Tessie nie robiło to wrażenia, co sprawiło, że intrygowała go jeszcze bardziej.

– Rozumiem, że jesteś zajęta, dlatego postaram się zająć ci jak najmniej czasu.

– Zgodziłam się, żebyś obserwował mnie przy pracy tylko dlatego, że chcę, aby film wiernie oddawał rzeczywistość. Nie życzę sobie, żeby z życia mojego ojca zrobiono historię pełną oszczerstw.

Musiało ją spotkać coś nieprzyjemnego, a teraz Grant znalazł się na linii ognia. Nie był zachwycony, że przez najbliższy miesiąc będzie musiał współpracować z kobietą, która czuje gorycz.

– Dołożę starań, żeby wyprodukować jak najlepszy film, który spełni oczekiwania wszystkich.

– W takim razie każdy dostanie to, czego chce. – Uśmiechnęła się przelotnie.

Czyżby? Omiótł wzrokiem jej figurę. Możliwości były nieograniczone. Zacząłby od rozpuszczenia tego kucyka. Potem rozpiąłby jej koszulę i wykorzystałby pusty boks najlepiej, jak potrafi.

Zapowiada się bardzo długi miesiąc.

Tessa potrafiła rozpoznać, gdy mężczyzna się nią zainteresował. Szczerze mówiąc, wielki pan producent wydał jej się całkiem seksowny, ale była już na to odporna. Ostatni facet, który zwrócił jej uwagę, też pochodził z miasta, a jego markowe garnitury i idealnie przystrzyżone włosy wcale jej nie przeszkadzały. Problemy zaczęły się, gdy postanowił wykorzystać jej nazwisko i finanse, by rozwijać swój biznes.

Na pewno nie da się omotać przybyszowi z Hollywood tylko dlatego, że pod wpływem jego uśmiechu serce zabiło jej szybciej. Większość dwudziestopięciolatek miała już mężów i dzieci, lecz Tessa marzyła o czymś innym – o Potrójnej Koronie. Niemal mieszkała w stajni, a dnie spędzała na treningach, dlatego nie miała czasu, by myśleć o stałym związku. Na pewno też nie zdecydowałaby się na utratę niewinności w zamian za chwilę rozkoszy.

Życie nauczyło ją, że związki bywają okrutne, a słowo „zaufanie” oznacza coś innego w ustach różnych ludzi.

– Muszę teraz zabrać Olivera na przejażdżkę – oznajmiła, marząc, by Grant odwrócił od niej te gorące oczy i sobie poszedł. – Sądziłam, że przyjedziesz później. Po lunchu zaplanowałam dla ciebie dwie godziny.

Spojrzał na zegarek.

– W takim razie wrócę później, ale przydałby mi się grafik, o którym mówiłaś, żebym wiedział, kiedy ci nie przeszkadzać.

Westchnęła. Wiedziała, że Grant się z niej naśmiewa, ale jej to nie przeszkadzało. Ostatni facet, który sobie na to pozwolił, długo dochodził do siebie, gdy z nim skończyła, choć jego uszczypliwość była wtedy bardziej bolesna.

Podeszła do boksu, w którym czekał Oliver, piękny koń pełnej krwi angielskiej. To nie z nim wygrywała wyścigi, ale kochała go, jakby był jej dzieckiem. Niektórzy uważali, że jest nadpobudliwy, ale świetnie się rozumieli i oboje nie znosili intruzów.

– Przyniosę grafik na spotkanie – odrzekła, otwierając boks. Oliver jak zwykle niespokojnie przebierał kopytami. – Spotkajmy się tu za dwie godziny…

Nie dokończyła zdania, gdy nagle znalazła się w ramionach Granta, który odciągał ją od boksu.

– Co ty wyprawiasz? – Spojrzała w jego ciemne oczy. Mocno tulił ją do siebie, wpatrując się nieufnie w Olivera. Przyjrzała się z bliska mocno zarysowanej linii szczęki pod ciemnym zarostem i opalonej skórze. Czuła, jak pod szarą koszulą napinają się muskuły.

Pachniał cholernie dobrze. Może to dlatego, że była przyzwyczajona do zapachu siana i końskiego łajna, ale jego woda po goleniu miała w sobie coś seksownego i silnego. Tak jak on.

– Grant? – Uwolniła się z jego uścisku. Przeniósł wzrok na nią i potrząsnął głową, jakby próbował się skupić.

– Zaczął wierzgać, kiedy weszłaś do boksu – wyjaśnił, postępując krok do tyłu. – Bałem się, że coś ci się stanie.

Zdziwiła ją ta reakcja, ale poruszył ją też jego nagły przypływ opiekuńczości.

– Miałoby mi się coś stać, gdy zajmuję się końmi? Oliver zawsze tak się zachowuje, dlatego tylko ja potrafię sobie z nim radzić.

– Przepraszam. Nie jestem przyzwyczajony do przebywania z końmi.

Przechyliła głowę w bok, próbując go rozgryźć.

– Poradzisz sobie na planie?

– Tak. – Posłał jej uśmiech, od którego znowu zmiękły jej kolana. – Po prostu nie chciałem, żeby coś ci zrobił.

Pod wpływem jego spojrzenia i łagodnego, lecz zdecydowanego tonu, zrobiło jej się gorąco. Nie chciała nic do niego czuć, ale jego skrywana wrażliwość sprawiła, że wydał jej się jeszcze bardziej atrakcyjny.

– Myślę, że to nie wszystko. – Czuła, że za jego reakcją czai się strach. – Nie chcę być nieuprzejma, ale skoro pracujesz nad filmem o koniach, powinieneś chyba coś o nich wiedzieć?

Znowu uśmiechnął się uwodzicielsko i ruszył w jej stronę powolnym krokiem, którego pozazdrościłby mu każdy kowboj. Wiedziała, że pochodzi z Kalifornii, ale gdyby nie miał na sobie ubrania ze sklepowej półki, mogłaby przysiąc, że mieszka na famie.

Ludzie z branży filmowej na pewno wiedzą, jak się zachować w każdej sytuacji. Dla nich najbardziej liczą się pozory. Stanął tak blisko niej, że czubki ich butów prawie się stykały. Nie była pewna, czy patrzeć na jego muskularny tors czy w oczy, bo każda opcja wydawała się kusząca. Górował nad nią, a ona zapomniała, co przed chwilą mówiła, gdy patrzył na nią tak, jakby znał wszystkie jej sekrety.

Nigdy nie czuła tak silnego przyciągania, a przynajmniej nie tak szybko. Obawiała się, że może się w nim zakochać.

– Właśnie dlatego potrzebuję ciebie. Pomożesz mi poznać konie. Wiele lat czekałem na taki projekt. – Wodził spojrzeniem po jej twarzy. – A kiedy czegoś bardzo chcę, zawsze znajduję sposób, żeby to zdobyć.

Dlaczego te aroganckie słowa tak ją kuszą? A ciarki na plecach sprawiają przyjemność? Przecież dostała już nauczkę. Kiedyś była naiwna, zakochała się w złotoustym manipulatorze i była gotowa wyjść za niego za mąż. Drugi raz nie popełni tego samego błędu.

Nie podda się burzy hormonów. Musi myśleć o zawodach. Nic nie było w stanie odwieść jej od obranego celu, nawet boskie ciało i maniery rycerza w lśniącej zbroi. Musiała jednak przyznać, że Grant rozpalił jej zmysły bardziej, niż jej dawny narzeczony.

Była dumna z faktu, że zachowała dziewictwo. Nie wstydziła się tego jak niektóre kobiety. Przeciwnie – uważała, że to przejaw silnej woli. Dotrzymała obietnicy, którą złożyła nieżyjącej już matce.

Grant budził w niej jednak pożądanie. Dopiero go poznała, ale jego szerokie ramiona, hipnotyzujące oczy i opiekuńczość sprawiały, że zaczęła się zastanawiać, co ją do tej pory ominęło.

– Interesują mnie wyłącznie wyścigi i konie – odrzekła, wściekła na siebie, że jej głos nie zabrzmiał tak zdecydowanie, jak by chciała. – Nie próbuj mnie czarować.

W kąciku jego ust pojawił się uśmieszek.

– Widzę, że moje próby przynoszą efekty. Czujesz do mnie taki sam pociąg jak ja do ciebie. To naturalne, że widząc atrakcyjną osobę, pozwalamy sobie na odrobinę fantazji.

Zaśmiała się, krzyżując ramiona na piersi.

– Obawiam się, że twoje ego nie zmieści się w moim grafiku. Następnym razem zostaw je za drzwiami.

Wybuchnął śmiechem. Wiedziała, że jeśli znowu będzie chciała go okłamać, musi bardziej się postarać. Nie może sobie pozwolić na chwilę nieuwagi, bo zanim się obejrzy, wchłonie ją świat blichtru.

ROZDZIAŁ DRUGI

Kręte schody prowadzące na piętro, z którego był widok na hol, idealnie nadawały się do sceny otwierającej film. Dom Damona i Rose Barringtonów w Stony Ridge Acres był sercem rodziny. Przemierzając go, Grant wyobrażał sobie scenę, w której grający główną rolę Max Ford przygląda się z góry dwóm bawiącym się dziewczynkom. Oczywiście Max miał zagrać Damona z wczesnych lat, gdy ten dopiero pracował na swoją pozycję.

Grant uśmiechnął się, widząc oczami wyobraźni roześmianą Tessę biegnącą przez dom, który Damon dostał w spadku od ojca. Na pewno już jako dziecko nalegała, by cała rodzina przestrzegała grafiku.

– Grant…

Spojrzał na korytarz i z uśmiechem ruszył w stronę Damona. Wysoki szczupły mężczyzna o siwych włosach miał w sobie coś, co zwracało uwagę i budziło respekt. Grant cieszył się na tę współpracę, bo dzięki niej miał szansę osiągnąć kolejny etap w swojej karierze.

Reżyseria była jego pasją. Lubił bliski kontakt z aktorami, ale był gotowy na kolejny krok, a rola koproducenta byłaby zwieńczeniem jego dotychczasowych osiągnięć.

– Przepraszam, że nie przywitałem się po twoim przyjeździe. Tessę zapewne zastałeś w stajni?

– Tak – potwierdził, próbując zapanować nad wyobraźnią. – Mamy się wkrótce spotkać. Zrobiła dla mnie grafik.

Damon wybuchnął śmiechem.

– To cała Tessa. Kiedy nie siedzi na koniu, układa grafiki przed komputerem.

Powinna się rozluźnić. Grant już snuł fantazje na temat tego, jak jej w tym pomoże, zanim przyjedzie jego ekipa. Musiał jednak utrzymywać z nią profesjonalne relacje z powodu klauzuli w umowie. Kilka lat wcześniej zdarzyło mu się głupie potknięcie, gdy upił się z jedną ze stylistek, a potem oboje trafili na pierwsze strony gazet. Do tej pory płacił za grzechy przeszłości.

Nie mógł sobie pozwolić na nic więcej niż tylko pożądanie. Tessa była cholernie seksowna, ale ich światy za bardzo się od siebie różnią. Zresztą nie był jeszcze gotowy, by się ustatkować. Chciał mieć kiedyś rodzinę, ale w tej chwili brakowało mu na to czasu. Co nie oznacza, że nie mógłby zapewnić Tessie dobrej zabawy. Mają na to kilka tygodni. Flirt pomoże mu na chwilę zapomnieć o prawdziwych problemach.

– Moje okienka są podobno zaznaczone na zielono, ale nie dostałem jeszcze planu na papierze.

– Wdała się w matkę. – Damon westchnął. – Moja świętej pamięci żona każdy dzień planowała co do minuty, Doprowadzało mnie to do szału.

– Mam nadzieję, że znajdziesz czas, żeby porozmawiać z Lily. – Mówił o znanej aktorce, która miała zagrać młodą Rose Barrington. – Czytała biografię twojej żony i przeglądała zdjęcia, które nam dałeś, ale na pewno pomogą jej twoje wspomnienia.

– Chętnie z nią porozmawiam – odparł Damon z uśmiechem. – Nie mogę uwierzyć, że powstaje film na motywach mojego życia.

– Jesteś wyjątkowym człowiekiem i, chyba nie zaprzeczysz, stworzyłeś wspaniałą dynastię. Zdobyłeś Potrójną Koronę, jedna z twoich córek jest uznaną dżokejką, druga trenerką. Masz idealną rodzinę. Można by powiedzieć, że prawdziwy z ciebie szczęściarz.

– Szczęście nie ma z tym nic wspólnego – wyjaśnił Damon. – W życiu należy się wykazać umiejętnościami i cierpliwością. Zapamiętaj to sobie, a nic cię nie powstrzyma.

Grant czuł, że Damon jest niezwykle dumny ze swej rodziny. Widział to w jego oczach, kiedy mówił o córkach. W domu wisiało mnóstwo zdjęć upamiętniających rodzinne okazje. Taką samą dumę i opiekuńczość widział w oczach Tessy, gdy rozmawiał z nią o ojcu.

Praca nad tym filmem ekscytowała go bardziej, niż przypuszczał. Dla niego rodzina też była najważniejsza… i dlatego nie mógł spojrzeć swojej siostrze w oczy po tym, jak zniszczył jej życie. Odpędził od siebie niechciane myśli. Gdy Anthony Price i Bronson Dane zaproponowali mu pracę nad tym projektem, zgodził się natychmiast. Wreszcie nadeszła wielka chwila, na którą ciężko pracował i nie pozwoli, by cokolwiek stanęło mu na drodze… nawet piękna i seksowna dżokejka.

Oczywiście mogła utrudnić mu najbliższe kilka tygodni, był jednak pewien, że znajdzie na nią sposób. Nie ulegała jego urokowi, ale czuła do niego pociąg. Widział, jak rozszerzyły się jej źrenice, gdy z nim rozmawiała. Co jakiś czas zerkała też na jego usta.

W jej zbroi już pojawiały się pęknięcia.

– Przez jakiś czas mnie nie będzie – wyjaśnił Damon. – Zatrudniam nowego stajennego i muszę się z nim spotkać. Czuj się jak u siebie w domu, zaglądaj we wszystkie zakamarki. Tessa może cię oprowadzić po posiadłości. Zaniosłeś już swoje rzeczy do domku dla gości?

– Tak – odrzekł Grant. – Bardzo ci dziękuję. Choć mogłem się zatrzymać w hotelu, zanim dotrą nasze przyczepy.

– Nie ma mowy. Mamy dwa domki dla gości, nie licząc tego, w którym mieszka moja córka Cassie z dzieckiem. Nie są duże, ale z pewnością lepsze niż pokój hotelowy czy przyczepa. – Grant nie zamierzał z tym dyskutować. – Niedługo wrócę, ale Tessa będzie miała wszystko pod kontrolą.

– W to nie wątpię – zaśmiał się Grant.

Gdy Damon odszedł, Grant kontynuował zwiedzanie domu. Przyglądał się wszystkiemu z uwagą, planując kolejne sceny. Film miał być kręcony także na torach przed wyścigami i po nich, a tą częścią zdjęć mieli zająć się Bronson i Anthony i podróżować razem z rodzinami.

Bronson Dane i Anthony Price byli przyrodnimi braćmi znanymi w branży filmowej. Grant był szczęśliwy, gdy zaproponowali mu współpracę.

Spojrzał na zegarek i wyszedł przed dom, kierując się w stronę stajni. Do spotkania z Tessą zostało niecałe pięć minut. Nie chciał się spóźnić, by nie przesunęła go na żółte pole w grafiku. Idąc, uśmiechał się do siebie, obmyślając, jak wyprowadzić z równowagi pannę Porządnicką. Kto przy zdrowych zmysłach układa grafik na każdy dzień?

Tessa wyłoniła się z boksu, gdy podszedł do wejścia. Wsunęła ręce do kieszeni obcisłych spodni do jazdy konnej.

– Jaki punktualny – zauważyła. – Myślę, że znajdziemy wspólny język.

Zerknął na jej twarz. Kropelki potu lśniły na jej zaróżowionej skórze, a kępki włosów przykleiły się do czoła w miejscu, gdzie miała toczek.

– Może wejdziemy do środka i napijemy się wody? – zaproponował.

Uśmiechnęła się. Na prawym policzku pojawił się seksowny dołeczek.

– Chłopcy z miasta źle znoszą upały?

Zaśmiał się cicho.

– Pomyślałem, że przyda ci się przerwa.

– Nigdy nie robię przerw. – Uniosła głowę. – A wysoka temperatura mi nie przeszkadza.

Nie mógł się powstrzymać i podszedł, by założyć kosmyk włosów za jej ucho. Przez chwilę nie cofał ręki. Tessa nabrała nerwowo powietrza, co go ucieszyło.

– To dobrze, że nie przeszkadzają ci czynności, od których można się spocić – rzekł półgłosem, karcąc się w myślach za grzeszne skojarzenia.

Uśmiechając się, Tessa wzięła go za rękę.

– Musisz bardziej się postarać. Takie aluzje na mnie nie działają.

– Dopiero się rozkręcam. Moim głównym celem jest zmącenie twojej równowagi.

Przechyliła głowę w bok, patrząc mu w oczy.

– Myślałam, że twoim celem jest wyprodukowanie filmu.

Nachylił się tak blisko, że poczuł słodki zapach jej skóry.

– Mam bardzo podzielną uwagę.

Poklepała go po policzku, jakby był małym chłopcem.

– Dobrze jest mieć w życiu jakiś cel. Co powiesz na lunch? Twój czas właśnie skrócił się o dziesięć minut.

Przyglądał się, jak seksownie kołysze biodrami, gdy odchodziła. Widział żar bijący z jej oczu i tętno pulsujące w szyi, dlatego nabrał pewności, że nie jest jej obojętny.

Ten projekt zaczyna nabierać rumieńców.

Tytuł oryginału: When Opposites Attract…

Pierwsze wydanie: Harlequin Desire, 2014

Redaktor serii: Ewa Godycka

Korekta: Urszula Gołębiewska

© 2014 by Jules Bennett

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o. Warszawa 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Gorący Romans są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-1975-4

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.