Słowotwórstwo w myśli językoznawczej starożytnej Grecji, od Homera do Dionizjusza Traka - Wolanin Hubert - ebook

Słowotwórstwo w myśli językoznawczej starożytnej Grecji, od Homera do Dionizjusza Traka ebook

Wolanin Hubert

0,0

Opis

[PK]

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

ISBN 83-86956-09-7
ISSN 0079-3272 

 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Fundacja Krajowy Depozyt Biblioteczny

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 396

Rok wydania: 1996

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



ISSN 0079-3272

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI

PRACE KOMISJI FILOLOGII KLASYCZNEJ

NR 24

HUBERT WOLANIN

SŁOWOTWÓRSTWO W MYŚLI JĘZYKOZNAWCZEJ

STAROŻYTNEJ GRECJI.

OD HOMERA DO DIONIZJUSZA TRAKA

Hubert Wolanin

SŁOWOTWÓRSTWO W MYŚLI JĘZYKOZNAWCZEJ STAROŻYTNEJ GRECJI

POLSKA AKADEMIA UMIEJĘTNOŚCI

PRACE KOMISJI FILOLOGII KLASYCZNEJ

NR 24

HUBERT WOLANIN

SŁOWOTWÓRSTWO W MYŚLI JĘZYKOZNAWCZEJ STAROŻYTNEJ GRECJI.

OD HOMERA DO DIONIZJUSZA TRAKA

Publikacja finansowana przez Komitet Badań Naukowych

O Copyright by Polska Akademia Umiejętności Kraków 1996

Redaktor serii: Romuald Turasiewicz

Redaktor tomu: Zuzanna Czarnecka

Skład komputerowy: Michał Płaczynta

Skład główny nakładu: PAU, ul. Sławkowska 17 30-016 Kraków

ISSN 0079-3272 ISBN 83-86956-09-7

Skład i druk: Inspektorat Towarzystwa Salezjańskiego ul. Konfederacka 6, 30-306 Kraków

Wstęp

/ / / •

Świadomość, że jedną z istotnych właściwości języka jest tworzenie wyrazów na podstawie wyrazów już w nim istniejących, stanowi stały i ważny element europejskiej tradycji językoznawczej i gramatycznej. Jej przejawem jest zadomowienie się w tradycyjnej gramatyce takich terminów, jak polskie sło-wotwórstwo, angielskie word-formation, niemieckie Wortbildung, francuskie formation des mots, włoskie formazione di parole itd. Ale chociaż tradycyjna, europejska gramatyka wywodzi się — bezpośrednio lub poprzez Rzym — z greckiej myśli językoznawczej, nie powstało dotychczas opracowanie, które postawiłoby sobie za cel dokonanie kompleksowej charakterystyki tego, w jaki sposób właśnie w greckim językoznawstwie ujęte zostały poszczególne fakty i zjawiska językowe związane z funkcjonowaniem słowotwórczego mechanizmu języka. Podjęcie próby takiej charakterystyki nastręcza oczywiście szereg trudności i niebezpieczeństw. Wynikają one z odniesienia terminu słowotwórstwo (i pojęć, jakie za nim stoją) do greckiej, starożytnej myśli językoznawczej, rozwijającej się w specyficznych, odmiennych od nowożytnego językoznawstwa warunkach, odpowiadającej na odmienne zapotrzebowania kulturowe i dysponującej własną, odrębną, często kształtującą się dopiero terminologią i systemem pojęciowym. Znaczne trudności wiążą się także ze stanem zachowania i stopniem przebadania przez dzisiejszą naukę źródeł, pozwalających odtworzyć i zinterpretować dzieje greckiej nauki

0 języku.

Praca nasza oczywiście nie rości sobie pretensji do wyczerpania zagadnienia — trudnego i skomplikowanego, jak niemal wszystko, co dotyczy starożytnej myśli językoznawczej. Mamy jednak nadzieję, że w jakimś przynajmniej stopniu zdoła uchwycić, opisać i zinterpretować najważniejsze fakty i zjawiska dotyczące tej problematyki.

Termin grecka myśl językoznawcza rozumiany jest przez nas bardzo szeroko. Starożytność grecka to okres wykluwania się dopiero wiedzy językoznawczej, stopniowego dochodzenia do elementarnych prawd o naturze

1 strukturze języka. Zanim jednak nauka o języku stała się — choć w pewnym stopniu — autonomiczną dziedziną wiedzy, stosunek starożytnych Greków do języka ukształtowała poezja i — głównie! — filozofia. Dlatego też jako cel postawiliśmy sobie zbadanie, w jaki sposób postrzegane i opisywane były wszelkie kwestie związane ze słowotwórstwem, nie tylko w tradycji gramatycznej, lecz także w tradycji poetyckiej i filozoficznej.

Słowotwórstwo również rozumiemy tu szeroko. Będziemy mianowicie brali pod uwagę wszystkie te wypowiedzi starożytnych, w których mamy do czynienia z wyszukiwaniem słowotwórczych motywacji wyrazów, ukazywaniem słów jako pochodne czy złożone, wyodrębnianiem słowotwórczych składników wyrazu. Ze względu jednak na specyfikę starożytnej myśli językoznawczej nie ograniczymy się jedynie do opisu czysto formalnego, zewnętrznego; postaramy się natomiast w dostatecznym stopniu uwzględnić także kulturowy kontekst, w którym się te wypowiedzi pojawiały. Uwzględnienie tego kontekstu jest bowiem niezbędnym warunkiem dla przeprowadzenia właściwej interpretacji.

Podstawowe opracowania dotyczące różnych aspektów słowotwórstwa:

Brodowska-Honowska M., Zarys klasyfikacji polskich derywatów, Prace Komisji Językoznawstwa PAN w Krakowie nr 10, Wrocław 1967.

Dokulil M., Teoria derywacji, Wrocław-Warszawa-Kraków itd. 1979.

Gołąb Z., Heinz A., Polański K., Słownik terminologii językoznawczej, Warszawa 1968.

Grabias S., Typy derywacji i składnikowa analiza funkcji formantów, [w:] Pojęcie derywacji w lingwistyce, Lublin 1981.

Gramatyka współczesnego języka polskiego — morfologia, pod red. R. Grzegorczykowej, R. Laskowskiego, H. Wróbla, Warszawa 1984.

Grzegorczykowa R., Puzynina J., Słowotwórstwo współczesnego języka polskiego. Rzeczowniki sufiksalne rodzime, Warszawa 1979.

Heinz A. Fleksja a derywacja, Język Polski XLI, 1961, s. 343-354.

Heltberg K., O roli przedrostków w derywacji, Scando-Slavica XIV 1968, s. 117-129.

Honowska M., Ewolucja metod polskiego słowotwórstwa synchronicznego (w dziesięcioleciu 1967-1977'), Prace Komisji Językoznawstwa PAN w Krakowie nr 50, Wrocław-Warszawa-Kraków itd. 1979.

Kosyl Cz., Z historii użycia terminu 'derywacja' w lingwistyce, [w:] Pojęcie derywacji w lingwistyce, Lublin 1981.

Autor pragnie wyrazić wdzięczność Prezesowi Polskiej Akademii Umiejętności Prof. Kazimierzowi Kowalskiemu, Sekretarzowi Generalnemu Prof. Jerzemu Wyrozumskiemu oraz Przewodniczącemu Komisji Filologii Klasycznej Prof. Romualdowi Turasiewiczowi za możliwość opublikowania niniejszej pracy w serii wydawnictw PAU.

I. TRADYCJA POETYCKA

II. TRADYCJA FILOZOFICZNA

2. Heraklit

3. Herakliteizm

4. Alegoreza

5. Parmenides i Demokryt

6. Sofiści

8. Arystoteles

III. TRADYCJA GRAMATYCZNA

WORD FORMATION IN THE LINGUISTIC THOUGHT OF ANCIENT GREECE. FROM HOMER TO DIONYSIUS

THE THRACIAN

I. TRADYCJA POETYCKA

1. Wprowadzenie

Grecka myśl językoznawcza stanowi element ogólnej kultury intelektualnej starożytnej Grecji. Dlatego też badanie poszczególnych przejawów greckiej świadomości językoznawczej za każdym razem uwzględniać musi ów szeroki kontekst kulturowy, na tle którego grecka refleksja nad językiem się pojawia i który współtworzy.

Najwcześniejsze uchwytne dla nas przejawy zainteresowania językiem ze strony starożytnych Greków odnajdujemy już w obrębie tej części greckiej kultury, którą tradycyjnie określamy mianem kultury archaicznej. Szereg odkryć dokonanych w bieżącym stuleciu wykazało ponad wszelką wątpliwość słuszność twierdzenia, iż ten etap rozwoju greckiej kultury stanowi w równej mierze początek jej nowego ciągu rozwojowego, jak i zarazem koniec rozwoju jej fazy poprzedniej. Twierdzenie takie wysuwano także i wcześniej, jednak opierano je wyłącznie na dość ogólnikowym i nieścisłym określeniu wysokiego kunsztu poetyckiego Homera. Początek całego procesu dokumentowania słuszności tej tezy (czy też wtedy jeszcze raczej intuicji) w sposób bardziej precyzyjny i poparty dowodami o niepodważalnej wartości naukowej wiąże się z książką, którą opublikował w roku 1923 w Paryżu amerykański uczony Milman Parry pt. Uepithete traditionnelle dans Homere. „W książce tej oraz w paru innych pracach udowadnia on na gruncie niezmiernie szczegółowych badań statystycznych oraz studiów porównawczych na żywej jeszcze epice ludowej jugosłowiańskiej, że styl poezji homeryckiej jest typowym stylem poezji ustnej, układanej bez znajomości pisma i posługującej się wobec tego bardzo ścisłym systemem tradycyjnych wyrażeń gotowych — jest to styl for-mularny, gdzie poeta operuje nie doborem oddzielnych wyrazów, tylko formułek na powtarzające się sytuacje, osoby, zdarzenia"1.

Badania Parry'ego nad kompozycją i przekazywaniem tekstów w kulturach niepiśmiennych wykazały, że wykształcenie się stylu formularnego wiązało się z koniecznością utrwalenia w pamięci utworu i ochronienia go przed nadmiernymi zmianami w każdym kolejnym przekazie. A. Gawroński komentując aprobująco tezy Parry'ego pisze, iż nieodzownym warunkiem zachowania kultury w społecznościach nie posługujących się pismem „było utrwalenie w pamięci utworów, które zawierają wiedzę, przekraczającą potrzeby i wymagania codziennych stosunków międzyludzkich oraz ustne jej przekazywanie przy pomocy formy rytmicznej i przy zastosowaniu różnorodnych zabiegów mnemotechnicznych. Podobnie jak to się działo w innych kulturach niepiśmiennych, Grecy posłużyli się formą kompozycji poetyckiej, której głównym wówczas zadaniem nie było wywoływanie przeżycia estetycznego; było nim utrwalenie — w postaci dogodnej do zapamiętania — wykładu etyki, polityki, historii, geografii, astronomii itd."2

Inny uczony, Erie Havelock, charakteryzując proces kształtowania się tekstów w kulturach opartych na przekazie ustnym, pisze: „Tradycja w kulturze... musi być zawsze utrwalona w jakimś tekście wzorcowym. Wymaga ona sformułowania językowego mającego prestiż deklaracji normatywnej, w której zostają opisane i wskazane modele zachowania się, publiczne i prywatne obyczaje danej społeczności. Taki schemat zapewnia zwartość kulturową społeczeństwa. Musi on otrzymać rangę modelu wzorcowego i niezmiennego, aby było możliwe funkcjonowanie i przetrwanie danej zbiorowości i aby mogła ona odwołać się do wspólnego systemu wartości. Po to, aby zdobyć sobie status niezmiennej normy, model musi osiągnąć stan nienaruszalności, który chroni go przed codziennymi kaprysami i fantazjami człowieka"3.

Zasadniczą cechą utworu przeznaczonego do przekazu ustnego, zapewniającą mu ów status niezmiennej normy, jest specyficzność języka, w jakim utwór ten jest wyrażony, jego styl, określany umownie jako mowa wzniosła. C. Caudwell charakteryzując mowę wzniosłą pisał, iż jest ona mową „podlegającą prawom rytmu i doboru wyrazów, quasi-rytualnym formułom kompozycji zdań, sformalizowanym sposobom rozpoczynania i kończenia przekazu. Cechy te wyróżniają ją od mowy potocznej i tym samym tworzą barierę psychiczną, która uniemożliwia jednostce słuchającej zastosowanie do usłyszanego tekstu takich wymagań logicznych, do jakich nawykła w rozmowie. 'Mowa wzniosła' ma swoje reguły kompozycji, które wywołują wrażenie, że istnieje też jakaś inna logika, zawarta właśnie w owym tekście, szlachetniejsza i bardziej tajemnicza od logiki obowiązującej w dialogu, logika, wobec której trzeba być uległym, przyjmując i zapamiętując tekst dosłownie. Podstawową zasadą tego rodzaju 'logiki' jest to, że nie dopuszcza ona żadnej możliwości parafrazy ani streszczenia"4.

Ze stwierdzenia tego wynika, że reguły tworzenia przekazywanego ustnie tekstu kulturowego nakierowane były także na wytworzenie określonego mechanizmu jego odbioru przez słuchacza, wykształcenie swoistej mentalności, cechującej się bezdyskusyjnym przyjmowaniem przez odbiorcę przekazywanych treści i absolutnym zaufaniem do nich. Przekaz tego tekstu jest w swym charakterze przekazem autorytarnie jednokierunkowym, monologicznym. Wiedza przekazywana tą drogą jest równocześnie wiedzą zinstytucjonalizowaną; zinstytucjonalizowaną także pod względem wyrazu językowego do tego stopnia, że forma przekazu utożsamia się z jego treścią: wartość poznawcza przekazu jest identyczna z jego dosłownym brzmieniem.

Prawdziwości tezy Parry'ego, wiążącej epopeje Homera ze specjalnymi technikami kompozycyjnymi właściwymi tej tzw. oral culture, nie podważyło odczytanie w roku 1953 przez Michaela Ventrisa i Johna Chadwicka tabliczek z Pylos i Knossos, pochodzących z XIV-XIII w. przed Chr. i zawierających greckie teksty zapisane sylabicznym pismem, znanym jako tzw. pismo linearne B. „Okazało się bowiem, że pismo to nie było użyte do zapisywania jakichkolwiek tekstów literackich: tabliczki przekazały nam jedynie rachunkowość pałacową i świątynną, spisy niewolników, inwentarze przedmiotów, wykazy danin, płatności itp. Chyba i nie nadawało się do zapisu tekstów literackich, a już z pewnością tak obszernych jak epos, gdyż było niezmiernie skomplikowane, a jako pismo sylabowe, a nie alfabetyczne, było zupełnie nie dostosowane do języka greckiego i z trudem musiało się doń naginać"5.

Z kolei zasługą wspomnianego już E. Havelocka było zwrócenie uwagi, że określone reguły kształtowania i odbioru tekstów, właściwe kulturze opartej na przekazie ustnym, odnoszą się nie tylko do poematów Homera, lecz są udziałem właściwie całej literatury archaicznej, mniej więcej aż do połowy V wieku. Oczywiście znane było w tym czasie Grekom pismo: jak wiadomo, ok. IX w. przed Chr. przejęli (prawdopodobnie za pośrednictwem Fenicjan) i udoskonalili alfabet północnosemicki. Fakt ten jednak nie zmienił zasadniczo sytuacji. Jeszcze długo pismo było tylko środkiem pomocniczym i wtórnym wobec przekazu ustnego, pozostając przywilejem wąskiej grupy ludzi. „Dopiero wtedy, gdy opanowano technikę 'publikacji' książek i mogły one docierać z jednego krańca cywilizacji greckiej na drugi, nastąpiła konfrontacja kultury przekazu ustnego i kultury przekazu pisanego, którą tak się przejął Platon i która tak głęboko wpłynęła na jego dzieło"6. Sam Havelock tak charakteryzuje ten proces: „Alfabet okazał się narzędziem o wiele potężniejszym i skuteczniejszym od jakiegokolwiek zapisu sylabicznego jako środek zachowania wszelkich tekstów. W IV wieku przed Chr. jego zwycięstwo było prawie powszechne, co pociągnęło za sobą konsekwencje: pierwotny cel funkcjonalny stylu poetyckiego stawał się coraz bardziej nieaktualny. Nie było już potrzeby posługiwania się nim dla zachowania w pamięci tego, co zostało powiedziane. Ale chociaż alfabet okazał się tak skuteczny, jego zwycięstwo dokonywało się powoli. Aż do Eurypidesa... służył on w dużej mierze (pomijając oczywiście inskrypcje) do zapisywania przekazów, które skomponowane zostały pierwotnie nie przez oko, lecz przez ucho, i były przeznaczone raczej do recytacji niż do lektury. Pisarze greccy... pozostawali pod kontrolą słuchaczy. Oto przyczyna, dla której byli w większości poetami, i to poetami szczególnego rodzaju"7.

W opinii wymienionych uczonych, a także innych zajmujących się tą problematyką8, ów związek archaicznej literatury greckiej z kulturą ustną wyraża się przede wszystkim w specyfice struktury kompozycyjnej tej literatury, w sekwencjach powtarzających się formułek, gotowych zwrotów i wyrażeń, w specjalnym układzie rytmicznym i metrycznym, któremu podlega komunikowany tekst itd. Wydaje się jednak, że te specjalne reguły organizowania przekazu ważnych kulturowo informacji w obrębie cywilizacji niepiśmiennej, funkcjonowały nie tylko w ramach tych bardziej złożonych, ponadwyrazo-wych struktur językowych (formułek, wersów, pieśni), ale w pewien sposób odnosiły się również do pojedynczego słowa. Chronienie przekazu ważnych kulturowo treści przed zbytnią ingerencją z zewnątrz, budowanie prestiżu nienaruszalnej normy dla takiego przekazu, utożsamianie jego treści z formą, jaka mu została nadana, dokonywało się również poprzez nadanie w tym przekazie specyficznego statusu pojedynczemu słowu. Słowo uzyskiwało ów status dzięki przypisanej mu w tym przekazie specjalnej funkcji, polegającej na wyrażaniu istotnych informacji o rzeczy, którą słowo to nazywa. Możliwość aktualizacji tej ważnej informacyjnej funkcji związana była nierozerwalnie z formalnym kształtem słowa, z jego brzmieniem, gdyż mechanizm jej realizowania się polegał na odniesieniu do określonej, słowotwórczej motywacji słowa, motywacji wyraźnie wskazywanej w komunikowanym tekście. W ten sposób słowo, jego konkretne brzmienie, bardzo ściśle wiązane było ze swym desygnatem, stanowiącym z kolei element podlegającej przekazowi treści. Dla nas szczególnie ważne jest tutaj to, że ów mechanizm realizowania się tej informacyjnej funkcji słów bazuje właśnie na dostrzeganych i sugerowanych odbiorcy asocjacjach słowotwórczych. Zachowane utwory należące do archaicznego okresu rozwoju greckiej literatury w znacznym zakresie kontynuują owo szczególne dziedzictwo epoki przedpiśmiennej i dość wyraźnie ilustrują scharakteryzowane powyżej zjawisko.

2. Homer

Najstarsze zachowane utwory, kontynuujące scharakteryzowane powyżej schematy właściwe kulturze ustnej, to oczywiście poematy Homera. W nich też znajdujemy wiele przykładów poświadczających fakt, iż jednym z elementów tej kultury było — mające specyficzny charakter i funkcję — odwoływanie się właśnie do słowotwórczych powiązań, jakie dostrzegano między określonymi słowami języka.

Oto np. w XIX księdze Odysei (w. 399 i n.) Homer przedstawia historię nadania imienia nowo narodzonemu Odyseuszowi przez jego dziadka Autoly-kosa. Czytamy tam, że na prośbę Euryklei, niańki Odysa, aby znalazł mu odpowiednie imię (ó'vo|x'8upeo!), nadał on to właśnie imię — 'OSoaagóę — swemu wnukowi, ponieważ gdy przybył na Itakę, był znienawidzony — ó8u(Kid|j.£voę — przez wielu ludzi:

rio?L?ioIaiv yap eyooye ó5uaad|ievoę tó5' Ikcxvco,

av8paaiv r]8£ yovai^\v dva x§óva 7iou>A)PÓT8ipav'

Tąj 5' 'OSuaaeoę ó'voji' eaico 87rcóvu(iov... (XIX, 407-9)9

To, co powiedziano w tym fragmencie o imieniu 'OSoaaeóę z punktu widzenia formalnego, to wskazanie, że utworzone ono zostało od wyrazu óSuaad-|ievoę. A zatem to, co tu podkreślono, to właśnie słowotwórcza pochodność tego imienia; innymi słowy, imię to scharakteryzowane tu zostało jako słowotwórczy derywat.

Tradycyjnie procedurę językową, występującą w analizowanym fragmencie, zwykło się określać mianem etymologii czy etymologizowania. Zwróćmy jednak uwagę, że procedura ta niewiele ma wspólnego z tym, co dziś nazywamy etymologią. W zacytowanym fragmencie nie chodzi przecież o wskazanie na wcześniejszą formę (postać) czy też uprzednie znaczenie omawianego słowa: nie mamy tam sugestii, że wcześniej wyraz będący imieniem naszego bohatera brzmiał oÓi)GCTdł!£voę i że słowo to poprzednio znaczyło „znienawidzony", potem zaś — zmieniwszy formę z óSDaad|ievoę na 'OSuaaeóę zaczęło „oznaczać" naszego herosa. Nie jest to zatem diachroniczna, etymologiczna (w nowożytnym rozumieniu tego terminu) analiza tego słowa. To, z czym mamy tu do czynienia, to raczej wskazanie na wyraz, który w dzisiejszej terminologii nazwalibyśmy podstawą słowotwórczą danego słowa: wyraz ten nie jest traktowany jako historyczny (czyli etymologiczny) poprzednik analizowanego słowa, lecz ujmowany jest w perspektywie jego synchronicznego współwystępowania ze słowem podlegającym „etymologicznej" analizie — dodajmy: perspektywie, która na tym etapie rozwoju językoznawczej świadomości musiała być perspektywą jedyną, z jakiej można było spoglądać na język. Musimy zatem uznać, że wedle współczesnych kryteriów analiza tego typu ma ze swej istoty charakter analizy słowotwórczej, opiera się bowiem na wskazywaniu synchronicznej, ulokowanej w tym samym systemie językowym, a więc słowotwórczej motywacji analizowanego słowa10. Dlatego też analizy tego rodzaju musimy brać pod uwagę, jeśli celem naszym ma być ustalenie, w jaki sposób to wszystko, co wchodzi w zakres pojęcia słowotwórstwo, postrzegane było i opisywane przez starożytnych Greków.

Oczywiście w omawianym przypadku wskazanie na wyraz ó8i)Gadfi£voę jako na podstawę słowotwórczą imienia '08uaaeóę zakwalifikować musimy jako błędne: w opinii współczesnych uczonych imię to nie jest derywatem od żadnego wyrazu greckiego, lecz prawdopodobnie przejęte zostało przez grekę z jednego z przedgreckich języków małoazjatyckich, karyjskiego lub li-dyjskiego10. Dla nas jednak istotne jest to, że charakter (błędnie) sugerowanego w poemacie związku między '05uaaeóę i ó8uaadjievoę jest natury słowotwórczej. Dlatego też możemy stwierdzić, że ten rodzaj świadomości językowej Greków, którego wyraz stanowią konstruowane w opisany sposób etymologie, odnosi się właśnie do sfery relacji słowotwórczych, zachodzących w obrębie języka. Świadomość tych relacji jest ze zrozumiałych względów bardzo nieprecyzyjna i bardzo odległa od spełniania wymogów naukowej (we współczesnym rozumieniu tego terminu) poprawności. Jednak sam fakt jej istnienia w poematach Homera pozwala na sformułowanie tezy, że już w kulturze, której poematy te są wytworem, żywe było przekonanie, iż jedną z właściwości języka jest możliwość tworzenia jednych wyrazów od innych.

Z kolei to, co dziś wiemy o specyfice tej kultury, upoważnia nas do wiązania tej — ujawniającej się w etymologiach — prymitywnej świadomości słowotwórczych właściwości języka z obowiązującymi w tej kulturze regułami konstruowania przekazywanych ustnie tekstów, regułami nastawionymi na ochronę integralności, nienaruszalności tych tekstów poprzez maksymalne związanie ich formy z wyrażaną przez nie treścią. W tym kontekście dostrzeżemy, że sugerowana w etymologii słowotwórcza motywacja słowa służy uruchomieniu owej wspomnianej już informacyjnej jego funkcji. Dzięki temu pojedyncze słowo, imię, nie jest jedynie dającym się zastąpić symbolem jakiegoś obiektu, ale samo w sobie jest nośnikiem określonej informacji o nim: komunikuje — podobnie jak komunikuje zwrot, fraza, wiersz czy cała pieśń. W ten sposób brzmienie słowa, z którym na drodze słowotwórczej asocjacji wiązana jest określona treść, zapewnia temu słowu ową pożądaną w ustnym przekazie nienaruszalność, integralność, podobnie jak integralność ta na poziomie frazy, wiersza czy pieśni chroniona jest przez specyficzny rytm i wzniosły styl, zabezpieczające przed dowolnym wprowadzaniem zmian.

W przypadku imienia Odyseusza informacją, którą imię to zawiera o obdarzonej nim postaci, to „bycie znienawidzonym". Choć według cytowanego fragmentu z ks. XIX (w. 407-9) Odysei wybór tego imienia zdeterminowany został szczególnymi okolicznościami (tj. tym, że utworzył je Autolykos i że miało ono związek z sytuacją, która jego dotyczyła), to jednak późniejsze losy Odyseusza potwierdzają prawdziwość zawartej w nim charakterystyki w odniesieniu do jego (tj. Odyseusza) osoby: wiadomo wszak, że powodem długiej tułaczki Odysa w drodze spod Troi do Itaki było właśnie to, że prześladowała go nienawiść bogów: Zeusa, a zwłaszcza Posejdona.

Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w tymże samym miejscu imię Odyseusza określone zostało jako ovo|aa £7icovi)|iov — zob. wyżej s. 11. Wydaje się w związku z tym, że uzasadnione jest wiązanie z tym terminem dwu aspektów znaczeniowych:

1) wyrażanie, że dane słowo posiada określoną motywację słowotwórczą, że jest słowem pochodnym, utworzonym od innego wyrazu — w tym względzie uznać możemy ten termin za pierwszy w dziejach greckiej refleksji nad językiem „termin techniczny" odnoszący się do słowotwórczej pochodności wyrazów;

2) wyrażanie, że dane słowo w szczególny sposób przystaje do nazywanego przez siebie obiektu, że informuje o pewnych jego istotnych cechach, że nie jest przypadkowe.

W ten sposób możemy stwierdzić, że pierwsze spostrzeżenia Greków na temat słowotwórczej pochodności słów znalazły swój wyraz z jednej strony w tworzonych przez nich etymologiach, z drugiej zaś w wytworzonym pojęciu ovo|ia £7r(óvD^ov. Należy jednak pamiętać, że zarówno w etymologii, jak i w związanym z nią pojęciu ovo^ia £7rcóvu|iov, wskazaniu na wewnątrzjęzy-kowe, derywacyjne związki między słowami towarzyszy równocześnie przekraczanie granic autonomii języka poprzez jednoczesne, specyficzne odniesienie się także do stosunku: słowo-nazywana przez nie rzecz; mamy tu na myśli sugerowanie istnienia owej szczególnej więzi między słowem a rzeczą, wynikającej z zawierania przez to słowo istotnych informacji o nazywanym przez siebie obiekcie.

W odniesieniu do imienia Odyseusza, zarówno jego słowotwórcza pochod-ność od wyrazu ó5uaad|i£voę, jak i eponimiczna funkcja wyrażania swoistej charakterystyki osoby jego posiadacza, potwierdzona zostaje w poemacie jeszcze kilkakrotnie, np. w I, 62, gdzie Atena, ujmując się za Odysem na naradzie bogów, zwraca się do Zeusa: ii'vu ol tóctov coSóaao, ZeO; — „dlaczego zatem tak bardzo go nienawidzisz, Zeusie?", czy w V, 340, gdy Ino, ratując Odysa z morskiej kipieli, powiada do niego: xinxz toi cć>8e rioa8i5dcov... coSuctccto...; — „dlaczegóż to tak bardzo Posejdon cię znienawidził?"; podobnie w innych jeszcze miejscach, np. V, 423, XIX, 275.

Poza imieniem Odyseusza łatwo możemy wskazać wiele innych jeszcze przykładów, które w podobny sposób potwierdzają obecność w homeryckich poematach silnej tendencji do prowadzenia słowotwórczych spekulacji. Np. w Iliadzie IV, 474-7 znajdujemy objaśnienie imienia Trojańczyka Simoesiosa; dowiadujemy się tam, że matka utworzyła dla niego to imię od nazwy rzeki Simoeis, nad którą go urodziła: ov 7ioie |irjxr|p... 7iap' ó'x§r|CTiv £i(j.óevxoę yewai'... tooveka jiiv koAeoy Si^oeiaioy. (Podobnie w II. XIV, 443-5 o imieniu Satniosa, którego nimfa urodziła nad rzeką Satnioeis.) W ks. IX w. 561-3 Iliady czytamy o tym, że Marpessa i Ides nadali swej córce imię Alkijona, gdyż Marpessa, porwana kiedyś przez Apollona, wydawała żałosny głos, niby kwilenie zimorodka (alkijon): if]v 8e... 7raxf]p Kai ttótyicc firjrrp A>wkuóvr|v kaxćeokov £7ctóvu|iov11, ouvek' ap' auifję M-^irip d^kuóvoę noXvmv^eoc) oixov e^ouaa kXcu\..

Spotykamy także wiele miejsc, w których słowo, wskazywane jako podstawa słowotwórcza etymologizowanego imienia, nie jest wyrażone wprost, lecz wyraźnie sugerowane przez kontekst i czytelność motywacyjną formacji. Przykładem może być ustęp z Odysei XVIII, 5-7, gdzie mowa jest o jednym z żebraków przebywających na dworze Odysa; przy urodzeniu matka nazwała go Arnajos (od nazwy miasta Arne), natomiast przesiadujący na dworze konkurenci do ręki Penelopy, ponieważ posługiwali się nim do przesyłania wiadomości, nazwali go ironicznie Iros: 'Ipov 5e veoi kik^tictkoy a7ravT£ę, ouv£k' djiayyeueoke kudv, ote nov xię dvcóyoi. W ten sposób przekazana została wyraźna sugestia, że imię to utworzone zostało od imienia posłanki bogów Irydy. W Iliadzie I, 403-4 Achilles przypomina Tetydzie, jak broniąc Zeusa, którego chcieli zakuć w łańcuchy inni bogowie, wezwała na Olimp sturękiego olbrzyma. Powiada o nim, że bogowie zwą go Briareos, i zaraz dodaje, że siłą przewyższa on nawet swego ojca, sugerując tym samym, że imię jego wywodzić należy od przymiotnika Ppiapóę — „silny, mocny": ov Ppiapecov Ka^eouai Seoi... — ó yap auie 06 Tcaipóc; d^£i'vcov (na marginesie zaś zaznacza, że ludzie zwą go Ajgajon — od Morza Egejskiego, gdzie ma swe siedziby). Natomiast w ks. VII Odysei w. 54 o imieniu królowej Feaków Arete powiada się tylko, że jest to ovojia £7icóvo|iov, scholiaści12zaś objaśniają to imię za pomocą eÓKiaioę — „wymodlony" (r\ euKtaia yewri^eiaa ioię tokeOgi), sugerując jego pochodzenie — jako adiectivum verbale — od czasownika dpdofiai — „modlę się o coś, gorąco pragnę czegoś" (w Od. VII w. 65 Homer zaznaczył, że była ona jedynaczką — |j.iav oir|v).

Przedstawione przykłady, których w poematach Homera znaleźć można oczywiście dużo więcej, dotyczą, co łatwo zauważyć, imion własnych. Trzeba jednak pamiętać, że odróżnianie imion własnych od rzeczowników pospolitych byłoby tu pewnym anachronizmem, gdyż rozróżnienie takie dokonane zostało przez Greków znacznie później. Poza tym zarówno u Homera, jak i długo jeszcze potem, słowa generalnie postrzegane były właśnie jako imiona, jako nazwy poszczególnych obiektów rzeczywistości. Jest to jedna ze szczególnych cech archaicznego sposobu postrzegania języka: utożsamianie go ze słowami, które pojmowane z kolei były jako nazwy dla poszczególnych rzeczy13. Pamiętać zaś należy, że tymi najważniejszymi „rzeczami" w kulturze, o której mówimy, byli właśnie bogowie, herosi, ludy, bohaterowie; oni stanowili jądro i najważniejszy element mitu, oni byli głównym nośnikiem przekazywanych w nim treści. Stąd też ich „nazwy" w szczególny sposób predysponowane były do koncentrowania na sobie wzmożonej uwagi.

Niemniej jednak mamy w poematach homeryckich również pewne odniesienia etymologiczne do słów innych niż imiona własne. Wśród nich chyba najbardziej znane zawarte jest w opowiadaniu o snach i bramach, przez które one przechodzą — Od. XIX w. 562-7. Powiada się tam, że sny, które przechodzą przez bramę z rogu, spełniają się, natomiast te, które przedostają się bramą z kości słoniowej, są złudne. Wydaje się, że cały ten mit ma swe źródło właśnie w języku i zrodził się z powiązania rzeczownika icepaę — „róg" z czasownikiem Kpai'veiv — „spełniać się", oraz rzeczownika s^ecpaę — „kość słoniowa" z e^EcpoupeaSai — „zwodzić"; do takiego właśnie wniosku skłania lektura homerowego tekstu: 01 |iev k' e>.Ocoai 5ia TipiaioO 8>.E(pavTO<;, 01 p' £Xe(pai'povtai, ...01 Se Sia Ł,eaxcov Kepacov eTikoai Supa^E, 01 p' eiDfia Kpai'vovai...

Za tym, że do nazw, imion czy określeń rzeczywiście przywiązywano w tej kulturze specjalną wagę, traktując je jako ważne środki charakteryzujące nazywane przez nie obiekty, dodatkowo przemawiają inne jeszcze przesłanki. Przede wszystkim wyraźnie utwierdza w tym lektura scholiów, czyli starożytnych komentarzy do homeryckich poematów. Znaleźć tam możemy wiele uwag, w których poszczególne imiona czy określenia pojawiające się w epopejach wiązane są z odpowiednimi, etymologicznymi (czyli de facto słowotwórczymi) rodowodami. Przykładem może być taka właśnie uwaga do wiersza 101 ks. IV Iliady, dotycząca użytego w tym wierszu przydomka boga Apollina: „AuKriysY^ę". Przydomek ten pojawia się tam w dość specyficznych okolicznościach: oto Atena, chcąc zerwać układ między Grekami a Trojanami, namawia Pandarosa do oddania strzału z łuku w kierunku Menelaosa; przedtem jednak radzi mu, by wzniósł modły właśnie do Apollina Lykegenejskiego. Scholiasta, kierując się względem, iż Pandaros był synem Lykaona i przybył pod Troję z Likii, stwierdza, że „bogini wpaja weń większy animusz przypominając, że bóg jest jego ziomkiem"13, sugerując, że przydomek ten wyraża pochodzenie boga z Likii — stąd Lykegenes. W innych znów miejscach scho-liaści dostrzegają, że imiona pewnych postaci utworzone są na podstawie słów, wyrażających cechy ich ojców. I tak np. w objaśnieniu do II. IV, 87 scholiasta16 zauważa, że syn Antenora nosi imię Laodokos („przyjmujący ludzi") ze względu na to, że jego ojciec był bardzo gościnny (cpi^ó^EYoę) — co potwierdza II. III, 207, gdzie mowa o gościnnym przyjęciu przez niego greckich posłów Odysa i Menelaosa.

Wskazane przykłady nie wyczerpują oczywiście całego materiału egzem-plifikacyjnego, na który moglibyśmy się tutaj powołać. Obszerną listę kilkudziesięciu podobnych przykładów znaleźć możemy w znanym artykule W. Madydy pt. Etymologie poetyckie imion własnych u Homera17. Wydaje się jednak, iż w wystarczający sposób potwierdzają i ilustrują obecność w obu poematach owej tendencji do odwoływania się do słowotwórczych asocjacji.

Należy przy tym uwzględnić także fakt, że występujące w homeryckich poematach etymologie wplecione są w poetycką tkankę utworów i spełniają również określone funkcje artystyczne. W wielu miejscach poeta wyraźnie bawi się słowami, wykorzystując ich brzmieniowe podobieństwa dla wywołania efektu poetyckiego. Nie jest jednak naszym celem analizowanie tych zabiegów z punktu widzenia walorów poetyckich i efektów artystycznych, jakie wnoszą w strukturę poematów: chodzi nam jedynie o wskazanie na językowy

mechanizm, jaki za nimi stoi. W tym względzie analiza poematów wykazuje, że mechanizm ten opiera się na sugerowaniu słowotwórczych relacji między poszczególnymi słowami. To postulowanie genetycznych związków między wyrazami, z jakim mamy tu do czynienia, opiera się oczywiście wyłącznie na podobieństwie brzmienia zestawianych wyrazów oraz arbitralnym interpretowaniu związków, jakie zachodzą między ich znaczeniami (co jest konsekwencją braku jakiejkolwiek wiedzy na temat gramatyki — braku zupełnie oczywistego na tym etapie rozwoju kultury i wiedzy o języku). Dowodzi ono jednak istnienia określonej świadomości samego faktu występowania słowotwórczych zależności między słowami. W naszym przekonaniu świadomość ta nie stanowi przy tym indywidualnej własności Homera-poety i nie pojawiła się w greckiej kulturze dopiero wraz ze skomponowaniem przez niego obu poematów: istniała już w kulturze, z której poematy te wyrastają. Innymi słowy: poeta nie „wymyślił" zasady słowotwórczej etymologii — podobnie jak nie „wymyślił" zrytmizowanej formy wypowiedzi (heksametru) czy stylu formułkowego; potrafił jednak z właściwą sobie genialną wrażliwością poetycką wyzyskać ją artystycznie. Korzenie tej świadomości, którą do pewnego stopnia uznać możemy za świadomość powszechną, ogólnoludzką, tkwią natomiast jeszcze w tej fazie rozwoju greckiej kultury, która opierała się na przekazie ustnym. Powszechna obecność tej „słowotwórczej świadomości" w poematach Homera, przejawiająca się w tak licznych etymologiach, w częstym podkreślaniu „eponimiczności" nazw czy wreszcie w samej formie pojawiających się tam imion — z których niemal wszystkie jako tzw. imiona mówiące również odzwierciedlają ową słowotwórczą świadomość — wiąże się właśnie z faktem kontynuowania charakterystycznych dla cywilizacji niepiśmiennej kanonów kształtowania przekazu językowego14.

Jedną z podstawowych właściwości organizowania przekazu językowego w tej kulturze było, jak już wspominaliśmy, bardzo silne wiązanie treści przekazu z jego formą (heksametr, styl formułkowy itd.), co wiązało się z potrzebą zapewnienia mu względnej trwałości i nienaruszalności. W tym kontekście etymologie dokumentujące słuszność i nieprzypadkowość poszczególnych słów i imion, objaśniające ich głębszy sens, sugerujące, że w samych nazwach tkwią istotne informacje o cechach nazywanych obiektów, silnie spajały znaczenia słów z ich brzmieniem, wzbudzały respekt przed formalnym kształtem słowa i — utwierdzając w przekonaniu, że mądrość przekazu jest nierozerwalnie związana z jego dźwiękiem — broniły słów przed przekształceniami lub zastępowaniem ich innymi. W ten sposób samo imię, samo brzmienie nazwy, określenia czy przydomku stawało się trwałym elementem mitu, głosem, który stapia się z sensem15.

3. Hezjod

Nie tylko w poematach Homera funkcjonują scharakteryzowane powyżej mechanizmy postrzegania roli słów, ich związków z nazywanymi przez nie obiektami, a co za tym idzie, również mechanizmy postrzegania wzajemnych, derywacyjnych stosunków między samymi słowami. Cała niemal literatura archaiczna (a w pewnym zakresie także literatura klasyczna), wyrastając z ukształtowanej tradycji „mowy wzniosłej" oraz odpowiadając na zapotrzebowanie — wciąż silnie zakorzenionej w greckiej społeczności — „mentalności formularnej", w znacznym stopniu ciągle jeszcze kontynuowała kanony właściwe przekazowi ustnemu. Stąd zarówno sam fakt powszechnej obecności etymologizowania w tej literaturze, jak i podobny do zaobserwowanego u Homera mechanizm jego funkcjonowania.

Powołać się możemy w tym względzie np. na twórczość Hezjoda, w której łatwo znaleźć wiele przykładów etymologicznych objaśnień słów. Przyglądając im się bliżej spostrzeżemy, że one również oparte są na słowotwórczych spekulacjach, że zastosowana została ta sama technika dokumentowania specyficznej więzi między nazwą a nazywanym przez nią obiektem, wykazywania, że w imieniu zawarte są istotne informacje charakterazujące nazywany obiekt. Np. w Teogonii (w. 144) mamy objaśnienie imienia Cyklopów (Kók^ootteę), wywodzące je od okrągłego oka na środku czoła (KUK^oieprję CKpOa^óę) i określające je również wyrażeniem ovojia £7rcóvu>}iov: KÓKtao7reę 5'ó'vofi' r]aav 87tcóvu|!ov, ouv£k' apa acpecov kuk^oteprię ócpSa^jióę eeię 8veiceiTo (I8xc07icp. W wierszu 281-2 mamy podobne objaśnienie imienia Pegaza (n^yaaoę), według którego miał on otrzymać to imię (również określone jako eponimicz-ne), gdyż urodził się u źródeł (7cr|ya0 Oceanu: Kai nrjyaaoę iTUTroę" Tćo fiev 87ra)vu|!ov16 r)v, ot' ap 'QKeavoO 7iepi 7rr|yaę yeweO'.

W Pracach i dniach (w. 80 i n.) czytamy, że pierwsza kobieta, stworzona przez Hefajstosa, została nazwana przez niego Pandorą (nav5cópa), ponieważ wszyscy bogowie obdarzyli ją jakimś podarunkiem: 7idvTeę 5copov e8cópr)aav. Wreszcie w Teogonii (w. 195 i nast.) odnajdujemy etymologie czterech imion bogini miłości. Powiada się tam, że nazywana jest:

'AcppoSiir) - ouv8k'cv acppćo SpecpSr| (ponieważ powstała z piany) Ko^epsia - on 7cpoa£Kupae KuOipoię (ponieważ dotarła do Kytery) Ko7ipoyevr|ę - on yevio... evi KÓTipco (ponieważ urodziła się na Cyprze) Oi^o|^(j.8i5rię - oti jj.rj5ecov e^£(padv$r| (ponieważ wyłoniła się z męskich

genitaliów).

Uzupełniająca informacja podana przez Hezjoda w wierszu 197, iż zarówno ludzie, jak i bogowie używali tych imion w odniesieniu do bogini, dodatkowo wzmacnia właściwą archaicznemu etymologizowaniu funkcję wykazywania szczególnej adekwatności nazw: wszak bogowie nie używaliby imion niewłaściwych, niestosownych.

Od strony formalnej funkcja ta realizowana jest znów, jak to łatwo dostrzec, poprzez przypisywanie imionom określonej motywacji słowotwórczej: nazwy przedstawiane są bądź jako derywaty — słowa utworzone od innych wyrazów (np. n^yaaoę od 7tr|yai', KuSepeia od KóOrjpa), bądź jako swoiste złożenia — composita powstałe przez połączenie formy i znaczenia dwu innych wyrazów (np. Ilav5cópa od ndv(xeę) + 8ćop(ov), Ko7ipoyevr|ę od Kójrpcp + yev(xo)).

4. Ajschylos, Sofokles, Eurypides

Dywagacje etymologiczne podobne do występujących u Homera i Hezjoda charakteryzują również twórczość greckich tragików. Np. w Sofoklesowym Ajasie (430-3) tytułowy bohater wywodzi swe imię od aidęew (zawodzić, jęczeć), zaś w Królu Edypie (1034-6) zawarta jest sugestia, że imię Oi5{7rouę wywodzić należy od oi5dco (puchnąć) i Tioóę (stopa). Eurypides (Antiopa, fr. I) wywodzi imię ZrjOoę od ęr|xeoo (szukać, dociekać, pożądać), a w łonie (661 — 3) imię tytułowego bohatera od icóv (idący). Szczególnie licznie występują etymologie w tragediach Ajschylosa: w Persach (206) OoTpoę zestawione jest z cpópoę (trwoga), w Agamemnonie (1080-82) 'A7ró>Acov z d7ióX^U|Ai (niszczyć, gubić), w Ofiarnicach (948-51) Aucr| z Aióę KÓpa (córa Zeusa), w Prometeuszu w okowach (58 i 86) ripo}!r|0eóę z 7rpo|ar|Seóę (przezorny, przewidujący).

Oprócz etymologii (ale często w jej ramach) wskazaniu na słowotwórcze związki między wyrazami, i w tym kontekście również podkreśleniu szczególnej adekwatności imion i nazw względem nazywanych obiektów, służy jeszcze — podobnie jak u Homera i Hezjoda — odwołanie się do pojęcia eponimii. Termin E7rcóvi)}.io<; stosowany jest przy tym w różny sposób.

W jednych przypadkach spotykamy się znów z określeniem 6vo(^a £7icóvi)-jiov, jak np. w przywołanym powyżej fragmencie z Ajasa (430-3) Sofoklesa, gdzie tytułowy bohater, zestawiwszy swe imię (Aiaę) z aid^ew i ataT, stwierdza następnie: £7rcóvu|iov Toójaóv... ovo|ia totę e|L4.oIę KaKoię. Zwrot ovo|ia e7rcóvu(iov uzupełniany też bywa wyrażonym w genetiwie dopełnieniem, określającym od czego (tj. od jakiego słowa) dane imię zostało utworzone, jak np. w Fenicjankach (w. 636-7) Eurypidesa, gdzie Eteokles zwracając się do Polinejkesa powiada: a>.r|3aję 5'ovojia rio>a)v£{Kr| 7taitp eSetó goi Oeięt 7ipovoi(jt v£iK8(ov 87rcóvu(iov — „tknięty boskim przeczuciem słusznie nadał ci ojciec imię Polinejkesa, od waśni utworzone".

W innych z kolei miejscach, określenie e7rcóvo|!oę odnosi się nie do samego imienia czy nazwy, ale do obiektu lub postaci noszących dane imię bądź nazwę. Również i w tych przypadkach często mamy do czynienia ze wskazaniem expressis verbis na słowotwórczą podstawę nazwy tego obiektu poprzez odniesienie się do — wyrażonego i tu w genetiwie — obiektu motywującego analizowaną nazwę czy imię. Jako przykład wskazać tu możemy Błagalnice (w. 252) Ajschylosa, gdzie Pelazgos powiada: 'E|UoG (scil. rie>.a-ayoG) 5'avaKToę eiAóycoę £7igóvohov y£voę lle^aayćoy — „ode mnie jako władcy słusznie nazwany jest lud Pelazgów", czy Prometeusza w okowach (w. 852), gdzie tytułowy bohater przepowiada Io, że Zeus uleczy ją z szaleństwa muśnięciem (£7racpii) prawicy, a następnie urodzi ona £7rcóvojiov xćov Aióę y£w£jidtcov "Ettokpoy; podobnie u Eurypidesa w łonie (w. 1589-94), gdzie Atena zwracając się do Kreuzy przepowiada jej, że wyda na świat dzieci Ksuthosa: pierwszym będzie Doros (Acopoc;), od którego zasłynie doryckie państwo (sv&ev Acopię u|ivr|$Tia£Tat Tió^ię), drugim zaś Achajos (Axaióę), który zostanie władcą nadmorskiego kraju przy Rhion, a lud tam mieszkający otrzyma nazwę właśnie od niego: Ka'7ucrr||iav0r|a£Tai keivou (scil. Axouo6) KEKArjaOai Xaoę ovofj.' inówjioę.

W niektórych przypadkach termin £7icovu|ioę stosuje się nie do obiektu uzyskującego nazwę od nazwy czegoś innego, lecz do obiektu, którego nazwa sama dała podstawę do utworzenia innej nazwy czy imienia, jak np. w tymże łonie (w. 1575-8), gdzie mowa o czterech synach łona (Geleonie, Hopletesie, Argadesie i Ajgikoresie), od których wezmą nazwy poszczególne szczepy (fyle) i podzielone między nie ziemie17: oi toOSe yócp 7iaT5£ę y£vófj.£voi i£aaap£ę pi^rię jiiac; £7roć>vufioi yrję Ka'7ucpuA,tou x$ovóę Xaćbv £aoviai; tym samym występujące w genetiwie dopełnienie (tu: yrję Kai... taxcov) wyraża nie, jak poprzednio, element motywujący daną nazwę, lecz obiekt otrzymujący nazwę od nazwy obiektu, określonego terminem £7:a)vu|ioę (tu: ttouSec;... £7roć)vo|ioi). Podobnie w Królu Edypie (w. 210-12) Sofoklesa: kik^ctkco idę £7tcdvu|iov yrję (scil. PaKxei'aę)... P(xkxov — "przyzywam Bakchosa, od którego ziemia ta zwana jest bakchiczną".

Możemy zatem stwierdzić, że wyrażenie 87rcóvujiO(; z towarzyszącym mu dopełnieniem w genetiwie, zastosowane w odniesieniu do jakiegoś obiektu, służy podkreśleniu, iż obiekt ten charakteryzuje się nazwą, która albo utworzona została od innej nazwy (tzn. jest nazwą pochodną, derywowaną), albo sama stała się podstawą dla utworzenia innej nazwy (tzn. stanowi słowotwórczą motywację dla jakiejś innej nazwy).

Mamy jeszcze i takie przykłady, w których przy dawka 87r(óv\j|ioę, zastosowana w odniesieniu do określonego obiektu, użyta jest absolutnie, tj. bez dopełnienia (w genetiwie). W tych przypadkach również służy ona podkreśleniu, że nazwa tego obiektu znajduje szczególną motywację w innej nazwie lub dała podstawę do utworzenia nazwy czegoś innego, przy czym sam kontekst dostatecznie wyraźnie wskazuje bądź na ów element motywujący daną nazwę, bądź też na obiekt, którego nazwę przedstawia się jako słowotwórczo motywowaną. W Prometeuszu w okowach na przykład (w. 734-6) tytułowy bohater, przepowiadając zamienionej w jałówkę (PoOę) Io przyszłe jej losy, każe jej przebyć wpław cieśninę między Tracją a Azją Mniejszą dodając: £GTai 8e Svr|To!ę eiaaei taSyoę jieyotę xfję Tcopeiaę, Bóa7ropoę 5'87rcóvu|ioę KgK^aeiai — „na zawsze pozostanie wśród śmiertelnych sławna wieść o tej przeprawie, a sama cieśnina zwać się będzie od niej Bosporos (Krowia Przeprawa)"; w Sofoklesowym Aj asie (w. 574-6) tytułowy bohater zwraca się do swego syna Eurysakesa słowami: aW auto j^oi aó, 7iai, ^apćov 87tcóvo|iov, Eupóaaiceę, i'axe... aaKoę — „lecz ty, mój chłopcze, Eurysakesie. chwyć tę tarczę, od której nosisz imię" (tj. Eurysakes czyli „Szerokotarczny"): w Eumenidach (w. 689) Ajschylosa Atena mówi, że Amazonki "Apei 5's0uov, ev3ev 8aT'87ia)vu|ioę 7re'xpa 7iayoę t'"Apeioę — „składały ofiary Aresowi, stąd skaliste wzgórze zwie się Aresowym" (por. też: Eurypides, Orestes, w. 1008; Ajschylos, Siedmiu przeciw Tebom, w. 290-3 i 645 oraz tegoż Prometeusz w okowach, w. 299-300, gdzie Prometeusz zwraca się do Okeanosa: ttgck; 8TÓA.jir|aa(;, >a7rcov 87T(óvD|iov xe peO|aa... — „jakżeś się ważył, rzuciwszy nazwane twym imieniem wody...", scil. Ocean).

Przedstawiony materiał wydaje się zatem stanowić dostateczną podstawę dla stwierdzenia, iż użycie terminu 87rcóvi)|aoę wiąże się właśnie z odwołaniem do słowotwórczej motywacji określonej nazwy (imienia), odwołaniem, mającym na celu głębsze uzasadnienie formy brzmienia tej nazwy i wskazanie na jej szczególną trafność18.

Oprócz przymiotnikowego 87t(óvo|ioę, w podobnych kontekstach i w podobnej funkcji używana też bywa forma rzeczownikowa 87icovi)|.a'a, jak np.

w Siedmiu przeciw Tebom (w. 814-16) Ajschylosa, gdzie o Eteoklesie i Poli-nejkesie powiada się: 01 Sfji' ópSóck; KaT'e7rcovu|i{av <exeóv K^eivoi) Kai tro^uyeikeię gSAovt' — „słusznie, stosownie do swych imion, prawdziwie sławni i kłótliwi polegli..." (zob. też: Ajschylos, Błagalnice, w. 45). Pod pojęciem Ć7rcov\jfii'a możemy zatem znów rozumieć znaczenie imienia (nazwy), wynikające z jego motywowanej słowotwórczo budowy19.

Przytoczone przykłady świadczą o żywym wśród greckich tragediopisarzy zainteresowaniu kwestią pochodzenia nazw i imion. Obecna w ich twórczości tendencja do poszukiwania i wskazywania na słowotwórcze motywacje tych nazw stanowi tym samym świadectwo dostrzegania przez nich faktu istnienia słowotwórczych związków między słowami języka20.

Z owymi dywagacjami natury słowotwórczej wiąże się równocześnie przekonanie, że w nazwach i imionach zawarta jest prawdziwa wiedza o ludziach i bohaterach. Przekonanie to ma swe źródło, jak już na to wskazywaliśmy, w fakcie kontynuowania przez tę literaturę określonego dziedzictwa kultury ustnej, kultury wiążącej w magicznej formule brzmienie słowa z jego desyg-natem, kultury, której rysem charakterystycznym jest ontologiczna jedność nazwy i rzeczy.

U tragików, a szczególnie u Ajschylosa, bardzo silne jest przy tym przeświadczenie, że owej prawdy o rzeczach, ludziach i bogach zawartej w ich nazwach, większość ludzi nie potrafi dostrzec, odczytać. W Agamemnonie (w. 689-90) chór wyprowadza etymologię imienia Heleny wiążąc je z tXsvaę (niszczycielka okrętów), e>*av5po(; (niszcząca mężów) i 8>i87to>aę (niszcząca miasta). Ale ta prawda o jej imieniu, a tym samym i o jej charakterze, dociera do ludzi zbyt późno, podobnie jak zbyt późno dociera do ludzi świadomość znaczenia imienia Polinejkesa i Eteoklesa w Siedmiu przeciw Tebom.Bez znaczenia wydają się również etymologie imienia Edypa, jakie wyłaniają się w trakcie rozwoju Sofoklesowego Króla Edypa, dopóki nie stanie się w pełni zrozumiała ważność i znaczenie wcześniejszych wydarzeń w życiu bohatera. W tragicznej wizji świata i ludzi greckich dramatopisarzy świadomość doniosłości słów zawsze przychodzi zbyt późno: Kassandra zawsze mówi prawdę objawioną jej przez bogów, ale nikt nie rozumie jej słów, nikt jej nie słucha. W tej kwestii rozumienia właściwego znaczenia słów, rozumienia, które mogłoby dostarczyć wiedzy o świecie i jego przyszłych losach gdyby ludzie potrafili to zrozumienie osiągnąć, kładą poeci, a zwłaszcza Ajschylos, szczególny nacisk na dystans, dzielący ludzi od bogów. Dlatego też twórcy imienia Heleny, który tak znakomicie wykonał swe zadanie, nie widzimy wśród postaci, składających się na chór; innymi słowy, jest on postacią wyższą, bóstwem: tylko bóg mógł nadać jej imię tak trafne — jej, która była właśnie e^av8poę, e^ro^ię. W ten sposób u podstaw wszystkiego jest bóg, Zeus, co także zapisane jest w jego imieniu, jak wynika z etymologii przedstawionych w Agamemnonie (w. 1485-6) i Błagalnicach (w. 584-5), ukazujących go jako dawcę życia (Zeuę — ęfjv) i przyczynę wszystkiego (Aid — 5id). Ta wiara, że nazwy i imiona są w pewien sposób boskie i w tajemniczy sposób zawierają w sobie prawdę o istocie nazywanych przez siebie rzeczy, jest tutaj związana z tragiczną wizją ludzkiej niemożności przeniknięcia tej tajemnicy, zanim nie nastąpi katastrofa. Etymologie stanowią tu wskazanie na pewien środek, za pomocą którego można się do tej tajemnicy zbliżyć, przerzucić most czy znaleźć drogę od znaku do jego prawdziwego znaczenia, ale środek ten nie jest w stanie dać ludziom — a przynajmniej większości z nich — pełnej wiedzy zabezpieczającej przed katastrofą. Zresztą wiedza taka być może stanowiłaby hybris, i dlatego np. w Agamemnonie (w. 160-2) chór zwraca się do Zeusa używając tradycyjnej formuły, wyrażającej obawę przed posądzeniem o taką właśnie nadmierną pychę: Zeuę ocrcię 7iox' ean'v, ei xó5' auico cpi'Xov k8k^rj(j.8vcp, toOtó viv 7rpoaevve'7tco — „Zeusie, kimkolwiek jesteś, jeśli to imię jest ci miłe, gdy jesteś wzywany, takim się do ciebie zwracam".

5. Podsumowanie

Podsumowując możemy stwierdzić, że już epickie poematy Homera i He-zjoda poświadczają pewną świadomość Greków co do istnienia słowotwórczych związków między wyrazami języka. Przejawem tej świadomości są licznie spotykane w tej literaturze spekulacje na temat słowotwórczych motywacji nazw i imion, określane mianem etymologizowania. W ich ramach analizowane imiona przedstawiane są jako słowotwórczo pochodne bądź słowotwórczo złożone, często z odwołaniem się do pojęcia eponimii. Spekulacje te opierają się oczywiście wyłącznie na podobieństwie brzmienia słów, w stosunku do których sugeruje się istnienie związku słowotwórczej pochodności, oraz arbitralnym interpretowaniu związków dostrzeganych między ich znaczeniami — o żadnym wyczuciu gramatyki i wynikającej z niej zasady regularności formy i znaczenia, rzecz jasna nie może być tu mowy. Istotne jest natomiast to, że owe słowotwórcze dywagacje prowadzone są w kontekście intuicyjnego poczucia istnienia naturalnego, przyrodzonego związku między nazwą czy imieniem a jego desygnatem, wskutek czego sugerowane dla poszczególnych imion słowotwórcze motywacje mają na celu potwierdzenie szczególnej trafności i adekwatności tych imion względem nazywanych przez nie obiektów.

Owa tendencja postrzegania językowych (a ściślej: słowotwórczych) właściwości nazw i imion w ścisłym związku z cechami nazywanych przez nie obiektów czy postaci wydaje się być rezultatem dziedziczenia przez tę literaturę pewnych właściwych kulturze niepiśmiennej kanonów komponowania tekstów i kształtowania odpowiedniej postawy względem ich językowej postaci. Chodzi tu o kształtowanie postawy szacunku i respektu dla formalnego, językowego kształtu komunikowanego tekstu, poprzez ugruntowanie poczucia, iż jego treść i mądrość wiąże się nierozerwalnie właśnie z jego językową formą, z brzmieniem każdego słowa, z których żadne nie może być zastąpione innym, gdyż — ze względu na swą naturalną, przyrodzoną adekwatność — tylko ono potrafi wyrazić całą prawdę. Uwiarygodnieniu tego przekonania służy właśnie odwoływanie się do słowotwórczych motywacji poszczególnych słów-nazw.

Ten sposób postrzegania słów i słowotwórczych związków między nimi właściwy był nie tylko dawnej epice homeryckiej i hezjodejskiej, ale stał się udziałem niemal całej klasycznej tradycji poetyckiej. Wskazaliśmy na pewne fragmenty greckich tragedii, które zjawisko to ilustrują i potwierdzają; analogiczne przykłady znaleźć można także np. w twórczości Pindara (cf. np. Isthm. 5, 51) i innych; wreszcie z podobnym stosunkiem do nazw i ich słowotwórczych motywacji spotykamy się również w prozaicznej twórczości Herodota (cf. np. 4, 184; 7, 11) i innych. Szczególnego znaczenia nabiera przy tym fakt, że literatura ta na długie lata stała się podstawą greckiej paidei; dlatego jeśli chodzi o kwestię określania właściwości słów i związków między nimi, możemy uznać, że literatura ta z jednej strony stanowi wyraz najdawniejszej, zbiorowej świadomości Greków w tym względzie, z drugiej zaś wyznacza problematyce słowotwórczej specyficzny, historyczno-kulturowy i intelektualny kontekst, w jakim problematyka ta miała zaistnieć, a następnie rozwijać się na arenie dalszych dziejów greckiej refleksji nad językiem: właśnie w takim, ukształtowanym przez tradycję poetycką kontekście, problematyka słowotwórcza została przejęta i rozwinięta przez nurt myśli filozoficznej, a później przez tradycję gramatyczną.

1

2

Alfred Gawroński, Dlaczego Platon wykluczył poetów z Państwa?, Warszawa 1984, p. 43-44.

3

Erie Havelock, A Preface to Plato, Harvard Univ. Pr., Cambridge Massachusetts 1963, rozdz. III; polski przekład za: A. Gawroński, op. cit., p. 48.

4

Cf.: A. Gawroński, op. cit., p. 49-50, za: Christopher Caudwell, Illusion and Reality, London 1937.

5

Cf.: Z. Abramowiczówna, op. citp. 224.

6

Cf.: A. Gawroński, op. cit., p. 49.

7

E. Havelock, op. cit., rozdz. VIII, wg A. Gawroński, op. cit., p. 56.

8

Cf. np.: W. Schadewaldt, Iliasstudien, Leipzig 1938, tenże, Von Homers Welt und Werk, ed. 2, Stuttgart 1951; C. Bowra, Heroic Poetry, London 1952, tenże, Homer and his Forerun-ners, Edinburgh 1955; G. S. Kirk, The Songs of Homer, Cambridge 1962, tenże, The Language and Background of Homer. Some Recent Studies and Controversies, London 1964, tenże, Homer and the Oral Tradition, Cambridge 1976; K. Reinhardt, Die Ilias und ihr Dichter, Góttingen 1961;R.Turasiewicz, Homer i jego świat, Kraków 1971.

9

Kwestia biernego bądź czynnego znaczenia w tym wierszu participium medialnego Ó5uaaa-ficvoę była przedmiotem dyskusji i komentarzy już od bardzo dawna. Według starożytnego scholiasty (Scholia Graeca in Homeri Odysseam, ed. G. Dindorfius, Oxonii 1865) forma ta ma tu znaczenie bierne i znaczy tyle, co |iiari§e{ę — „znienawidzony". W odniesieniu do Autoly-kosa taki właśnie sens tej formy potwierdzają szczegóły z jego mitologicznej biografii: otrzymawszy od swego ojca Hermesa dar dokonywania kradzieży tak, aby nie zostać schwytanym, wsławił się licznymi złodziejskimi sztuczkami — Amyntorowi ukradł skórzany hełm, który podarował później Odyseuszowi (cf. II. X, 267), Eurytosowi skradł jego stada na Eubei, usiłował też ukraść trzody Syzyfa (cf.: Pierre Grima 1, Dictionnaire de la mythologie grecąue et ro-maine, przekł. polski: Ossolineum, Wrocław 1987, p. 51); w sposób oczywisty był więc nienawidzony przez wielu jako uosobienie chytrości i przebiegłości. Z kolei w odniesieniu do Ody-seusza sens ten potwierdza sama Odyseja, przedstawiając go jako postać ściganą nienawiścią bogów, a zwłaszcza Posejdona — zob. też niżej, s. 13-14. Za pasywnym tutaj znaczeniem participium ó5oCTad|it:voę opowiadają się także: P. Schmitter, From Homer to Plato: Language, Thought and Reality in Ancient Greece, [w:] P. Schmitter (ed.), Essays towards a History of Semantics, Munster 1990, p. 17 i przypis 8, p. 28; W. Mady da. Etymologie poetyckie imion uVa5-nych u Homera, Onomastica 9(1-2), 1964, p. 249-250; zob. też: H. G. Liddel, R. Scott et al., A Greek-English Lexicon, Oxford: Clarendom Pr. 1968, s. v. ó5uaao|iai; A. Baully, Dictionnaire Grec Franęaise, ed. revue par L. Se chan et P. Chantraine, Paris: Hachette 1963, s. v. ó8uaaonai. Dyskusję na ten temat przedstawia W. B. Stan ford, The Homeric Etymology of the Name Odysseus, Classical Philology 47, 1952, p. 209-213. Wydaje się, że pasywne znaczenie tej medialnej formy da się potwierdzić rozumiejąc jej sens jako „ten, który rozgniewał kogoś na siebie, wzbudził gniew" — cf. Homer Epigramm. 6, 8: cjbSóaaio Zrjva (zob: Słownik grecko-polski, pod red. Z. Abramowiczówny, t. 111, Warszawa 1962, s. v. ó5uaao|iai 2.).

Zob. opracowania wyszczególnione na s. 6 (zwł. M. Honowska, Ewolucja metod...).

10

Cf.: Hans von Kamptz, Homerische Personennamen. Sprachwissenscha/tliche und histori-sche Klassifikation, Góttingen 1982, p. 355-360.

11

Scil. ovo^a t7ccóv\jfiov. Podobny przykład eliptycznego użycia e7icóvufiov (tj. zamiast Óvojxa L7iojvu^xov) znajdujemy u Hezjoda, Theogon. 282 (zob. niżej, s. 18). W cytowanym fragmencie z Homera l7iojvu^ov może być jednak rozumiane także w sposób przysłówkowy — por. komentarz Eustatiusa (XII w.) do tego miejsca: mia (ptpcovu^{av, Kaia C|i(peptiav óvó^aToę, (pcpcovó(iox; (Commentarii ad Homeri Iliadem et Odysseam 776, 50, ed. Stallbaum, Leipzig 1825-30).

12

Cf. Scholia Graecci in Homeri Odysseam, ed. G. Dindorfius, Oxonii 1865, ad VII, 54; zob. też przypis 9.

13

Zob. niżej, s. 25.

14

'

Dlatego możemy tu poniechac zajmowania stanowiska w znanej i dyskutowanej kwestii autorstwa obu poematów, kwestii istnienia bądź nieistnienia jednego, genialnego poety. Etymologia interesuje nas tu bowiem jako zjawisko bardziej ogólne, jako swoiste świadectwo stanu zbiorowej świadomości w zakresie określonych właściwości języka. Mniej natomiat interesuje nas sposób, w jaki świadomość ta wyzyskana została poetycko w ramach poszczególnych konkretnych etymologii, i czy są one dziełem jednego, dwu, czy wielu poetów.

15

O istnieniu takiej właśnie szczególnej więzi między nazwą a nazywanym obiektem świadczy także opisana w IX księdze Odysei przygoda z Polifemem. Odyseusz, kiedy tylko wydało mu się, że wymknął się groźnemu cyklopowi, porzuca swój fortel z przypisaniem sobie imienia Nikt (Oimę) i wyjawia Polifemowi swoje prawdziwe imię. Wkrótce jednak boleśnie się przekonuje, ile go miał kosztować ten nieopatrzny odruch dumy: Polifem przeklina go używając właśnie jego prawdziwego imienia, co kończy się utratą przez Odyseusza wszystkich ludzi i okrętów. Wyciągnął jednak z tego lekcję: po przybyciu do kraju Feaków wielokrotnie wstrzymuje się od podania imienia. Czyni to dopiero po upewnieniu się, że jest wśród przyjaciół. Świadczy to o szczególnej mocy imienia: odsłania prawdę o jego posiadaczu, daje temu, kto je zna, specjalną nad nim władzę.

16

Scil. 6voncx L7icóvufiov — cf. przypis 12.

17

Nazwy czterech najstarszych fyl ateńskich to Geleontes, Hopletes, Argadeis i Ajgikoreis.

18

" Por. także określenia: dpxcov t:7i(óvu|iO(;, tj. archont, którego imię nadawało nazwę rokowi; CTi(óvu(.ioi fjpcocę — herosowie, od których imion tworzono nazwy miast, fyl itd. (zob. przykłady na s. 20).

19

Choć oczywiście termin ten używany był również bez owej „słowotwórczej konotacji", znacząc po prostu przydomek, przezwisko lub imię.

20

Por. także takie sformułowania, jak np. w przywołanym już powyżej fragmencie z łona Eurypidesa: ćfifję <V> cr.7t'aiyi'5oę ev (pGA.ov e£,ouo' AiyiKopfję — „od mej egidy jeden szczep zwać będą Ajgikoreis" (w. 1580-1); iou5t: 5'óvófiaToę %dpiv "lcovcę óvo|iaa9cvicę e^ouciv kalck; — „przez wzgląd na jego imię nazwani Jonami, cieszyć się będą sławą" (w. 1587-8); Awpoę hł'v, t:v3fjv Acopię ufivr|3Tiotiai 7ióXię, ... — „Doros, od którego zasłynie państwo doryckie..." (w. 1590).