Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Komizm, humor, dowcip, śmieszność, śmiech to zjawiska, których nie da się zamknąć w prostej definicji, przedstawić jako listy cech koniecznych i wystarczających do ich zaistnienia. Mimo owej heterogeniczności i rozmycia definicyjnego – potrafimy je rozpoznać w przeróżnych działaniach i wytworach kulturowych. Nie ma wątpliwości, że komizm i śmiech pojawiają się w każdym zakątku kuli ziemskiej, w każdym okresie historycznym; być może są zjawiskami równie podstawowymi i uniwersalnymi dla człowieka, jak język, świadomość i kultura. (…) Celem moim jest stworzenie modelu semantyki wypowiedzi komicznych w ujęciu poznawczo-kulturowym, w perspektywie językoznawstwa kognitywnego oraz językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, których teorie i metody analizy semantycznej uznałam za najbardziej relewantne do realizacji celu. Dzięki przyjętym paradygmatom badawczym semantyka wypowiedzi komicznych, rozumianych językowo i multimodalnie, ukazana jest na szerokim, ponaddyscyplinarnym tle zjawisk zarówno mentalnych (procesów percepcyjnych i poznawczych, w tym emocji, ucieleśnienia i umysłu rozszerzonego), jak i zmiennych środowiskowych i kulturowych, w tym zwłaszcza dotyczących technologii medialnych.
Fragment Uwag wstępnych
Książka przynosi próbę spojrzenia na zjawisko komizmu z punktu widzenia semantyki, jednak mocno osadzonej w perspektywie interdyscyplinarnej. Jej podstawowym punktem odniesienia jest językoznawstwo kognitywne, z którego zasobów pojęciowych korzysta, aby zmierzyć się z trudnym problemem badawczym, jaki stanowi określenie warunków powstawania efektu komicznego. Zarzucając sieci badawcze bardzo szeroko, w tym zagłębiając się w teorię poznania, odkrywa przed czytelnikiem świat nowych mediów, którego cechą definiującą jest ludyczność. A ludyczność i komizm to niewątpliwie zjawiska pokrewne, choć jak Autorka pokazuje – nie tożsame.
Fragment recenzji prof. Władysława Chłopickiego
Anna Chudzik – językoznawczyni i komunikolożka, doktor nauk humanistycznych, adiunkt w Katedrze Teorii Komunikacji Wydziału Polonistyki UJ. Autorka książek Mowne zachowania magiczne w ujęciu pragmatyczno-kognitywnym (2002), Inskrypcje w przestrzeni miejskiej. Studium pragmalingwistyczne (2010), artykułów dotyczących komunikacji w mediach społecznościowych, funkcji ludycznej i humorystycznej komunikacji, a także redakcji prac zbiorowych.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 749
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Uwagi wstępne, czyli oczym jest ta książka?
Pierwszą zaletą humoru jest właśnie to, że wymyka się wszelkiemu definiowaniu, jest nieuchwytny jak przemykający się duch. Jego treść może być różna: jest wiele odmian humoru, występuje on we wszystkich czasach iwszędzie od chwili, gdy, wnajgłębszej prehistorii, człowiek nabrał niejasnej samoświadomości, świadomości bycia właśnie tym, anie innym izarazem niebycia nim, co uznał za dziwne izabawne. Humor pojawił się, gdy człowiek dostrzegł, że jest obcy sam sobie; inaczej mówiąc, humor narodził się zpierwszym człowiekiem: pierwszym zwierzęciem, które oderwało się od zwierzęcości, nabrało dystansu do siebie, zobaczyło, że jest śmieszne iniezrozumiałe (Minois 2021: 79).
Powyższe słowa autora monumentalnej Historii śmiechu idrwiny wskazują na kluczowy aspekt zjawisk komicznych, który zjednej strony można uznać za irytująco utrudniający ich badanie iwkonsekwencji zrozumienie, zdrugiej – zachęcający do owych badań, rozniecający ciekawość poznawczą pokolenia filozofów, estetyków, psychologów, językoznawców iwszystkich innych humorologów. Aspektem tym jest niezwykłe zróżnicowanie zjawisk określanych zbiorczym terminem humoru czy komizmu, kuszących zagadkowością iskrywanymi źródłami swojej atrakcyjności. Komizm, humor, dowcip, śmieszność, śmiech to zjawiska, których nie da się zamknąć wprostej definicji, przedstawić jako listy cech koniecznych iwystarczających do ich zaistnienia. Mimo owej heterogeniczności irozmycia definicyjnego – potrafimy je rozpoznać wprzeróżnych działaniach iwytworach kulturowych. Nie ma wątpliwości, że komizm iśmiech pojawiają się wkażdym zakątku kuli ziemskiej, wkażdym okresie historycznym; być może są zjawiskami równie podstawowymi iuniwersalnymi dla człowieka jak język, świadomość ikultura.
Niniejsza książka nie ma na celu wyjaśnienia owej wielkiej zagadki iodpowiedzi na pytanie, czym jest komizm. Jej tematem jest semantyka wypowiedzi komicznych, agłównym założeniem myśl, że wytwarzanie znaczenia jest zjednej strony przejawem uniwersalnych dla człowieka struktur iprocesów poznawczych, adzięki nim – subiektywną konceptualizacją jako doświadczeniem mentalnym, zdrugiej – efektem kulturowego, wtym medialnego ukontekstowienia ikonwencjonalizacji praktyk kulturowo-komunikacyjnych. Toteż celem moim jest stworzenie modelu semantyki wypowiedzi komicznych wujęciu poznawczo-kulturowym, wperspektywie językoznawstwa kognitywnego oraz językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, których teorie imetody analizy semantycznej uznałam za najbardziej relewantne do realizacji celu. Dzięki przyjętym paradygmatom badawczym semantyka wypowiedzi komicznych, rozumianych językowo imultimodalnie, ukazana jest na szerokim, ponaddyscyplinarnym tle zjawisk zarówno mentalnych (procesów percepcyjnych ipoznawczych, wtym emocji, ucieleśnienia iumysłu rozszerzonego), jak izmiennych środowiskowych ikulturowych, wtym zwłaszcza dotyczących technologii medialnych – weryfikacji modelu dokonano na materiale dyskursu komicznego wmediach społecznościowych. Publikacja zawiera także syntezy dotychczasowych badań semantycznych ihumorologicznych zuwzględnieniem obecności wnich aspektu poznawczo-semantycznego, atakże rozważania na temat korelacji między technologiami medialnymi astrukturami poznania ikomunikacji.
Książka składa się zpięciu głównych rozdziałów.
Rozdział pierwszy (Metoda, czyli co ijak badać?) zawiera rozważania ometodologii badania ekspresji ludzkich czynności umysłowych wkontekście poznawczo-kulturowym, za której formę dopasowaną do przedmiotu badania uznano metodę interpretatywno-hermeneutyczną. Po metateoretycznych rozważaniach ogólnych przedstawione zostają podejścia językoznawcze wybrane jako adekwatne do realizacji zakładanego celu, atakże koncepcja teoretyczno-badawcza całej książki.
Rozdział drugi (Semantyka, czyli co to znaczy?) przedstawia teorie inarzędzia analityczne wybranych odmian paradygmatycznych semantyki jako części językoznawstwa, atakże poznawcze ikulturowe konteksty procesów wytwarzania znaczeń językowych ikomunikacyjnych. Rozważania te służą jako tło dla omówienia modeli semantyki języka iwypowiedzi wujęciu językoznawstwa kognitywnego oraz charakterystyki samej wypowiedzi jako jednostki komunikacji iprzedmiotu badań.
Rozdział trzeci (Komizm, czyli co wtym śmiesznego?) zawiera ustalenia definicyjne dotyczące różnych form „śmieszności” oraz syntetyczny zarys historii dotychczasowych badań nad komizmem, znaciskiem na ich aspekty semantyczne. Następnie przedstawione zostają aspekty poznawcze ispołeczno-kulturowe kluczowe dla zrozumienia specyfiki semantyczności komizmu. Rozdział podsumowuje propozycja teoretyczno-metodologiczna – modelu semantyki wypowiedzi komicznej.
Rozdział czwarty (Nowe media, czyli co ma technologia do umysłu?) poświęcony jest korelacji między medium jako technologią aformami myślenia ikomunikacji, wtym potencjalnemu wpływowi medium na strukturę wypowiedzi, atakże charakterystyce nowych mediów imediów społecznościowych jako środowiska poznawczego ikomunikacyjnego.
Rozdział piąty (Sieciowe śmieszkowanie, czyli jak to działa?) jest analizą aspektów pragmatycznych, semiotyczno-kompozycyjnych oraz poznawczo-semantycznych nowomedialnych wypowiedzi komicznych istanowi weryfikację ustaleń zaprezentowanych wpoprzednich rozdziałach oraz użyteczności badawczej modelu semantyki wypowiedzi komicznej. Kluczową częścią badań jest wskazanie na podstawie materiału źródłowego najbardziej konwencjonalnych typów semantycznych konstrukcji komicznych wnowych mediach oraz ich powiązania zkontekstem poznawczym (procesami poznawczymi) ikulturowym (środowisko nowych mediów isocial mediów).
Książkę zamykają Uwagi końcowe, czyli co ztego wynika?, ze skrótowym podsumowaniem całości rozważań ibadań oraz zrefleksjami oprzyszłości komizmu.
1. Metoda, czyli co ijak badać?
1.1. Czy można naukowo ustalić, jaki jest najśmieszniejszy dowcip świata?
Richard Wiseman to iluzjonista i… profesor Uniwersytetu Hertfordshire, badacz zjawisk zpsychologii codziennego życia ipotocznego myślenia, na pierwszy rzut oka niepoważnych iniewartych uwagi naukowej: wiary wszczęście, zjawisk paranormalnych, horoskopów inumerologii, kłamstwa i – humoru. W2002 roku, zainspirowany skeczem Latającego cyrku Monty Pythona1, wktórym Ernest Scribbler wymyśla najśmieszniejszy dowcip na świecie, Wiseman postanowił podejść do zagadnienia empirycznie irzeczywiście poszukać takiego żartu, który będzie nieodparcie śmieszny (LaughtLab… 2002; Wiseman 2010: 227–284). Wskeczu dowcip jest tak zabawny, że każdy, kto go usłyszy, umiera ze śmiechu. Armia brytyjska wpada na pomysł, aby wykorzystać go jako broń na polu walki. Przetłumaczony (po jednym słowie przez każdego tłumacza, aby nie doprowadzić do ich samounicestwienia) na język niemiecki irecytowany przez angielskich żołnierzy na froncie, pozwala wygrać wojnę. Aby zatrzymać tę śmiercionośną moc dowcipu, wKonwencji Genewskiej zakazuje się jego opowiadania.
Wiseman postanowił wpraktyce sprawdzić, co śmieszy ludzi, aprzy okazji zweryfikować trzy najpowszechniej znane iuznawane teorie wyjaśniające atrakcyjność humoru. Projekt powstał we współpracy zBritish Science Association, przyjął nazwę LaughLab (Laboratorium śmiechu), abadania prowadzono zwykorzystaniem sieci internetowej, której użytkownicy przysyłali, anastępnie także oceniali dowcipy. Zakres eksperymentu był imponujący: zgłoszono 40 tysięcy dowcipów, wktórych ocenianiu wzięło udział 350 tysięcy internautów z70 krajów. Autor koncepcji badania szukał odpowiedzi na następujące pytania: „Czy mężczyźni ikobiety śmieją się zinnego rodzaju dowcipów? Czy ludzi zróżnych krajów śmieszą te same rzeczy? Czy nasze poczucie humoru zmienia się wmiarę, jak się starzejemy? Jeśli zamierzasz opowiedzieć kawał ozwierzętach – najlepiej uczynić głównym bohaterem kaczkę, konia, krowę czy łasicę?” (Wiseman 2010: 228–229). Internauci oceniali poziom śmieszności czytanych dowcipów, aanaliza badawcza dotyczyła korelacji między tematyką, częściowo także kompozycją żartów asocjometrycznymi (wiek, płeć) ietnicznymi (narodowość) charakterystykami uczestników.
Badania LaughLabu miały charakter popularyzatorski, więc trudno uznać ich efekty za przełomowe naukowo – nie taki był ich cel. Zaletą projektu była skala badań. Można mieć dwie uwagi krytyczne dotyczące metodologii. Po pierwsze, kluczowa dla uzyskania efektu humorystycznego wydawała się autorowi koncepcji tematyka żartów, wtórnie jedynie powiązana zich cechami formalnymi czy mechanizmami poznawczymi. Po drugie, żarty nadsyłane przez internautów były wstępnie selekcjonowane, awłaściwie cenzurowane: ze względu na brak ograniczenia wiekowego uczestników eksperymentu oceniających żarty odrzucano te uznane za wulgarne iobsceniczne. Tymczasem, zwłaszcza wprzypadku żartów mających przynieść „ulgę psychiczną”, to właśnie te zawierające dosadne słownictwo iporuszające tematy tabu mogły stanowić znaczną część materiału inależeć do najzabawniejszych.
Wnioski zbadania były następujące: po pierwsze, teorie wyjaśniające funkcję zachowań humorystycznych nie wykluczają się, ludzie znajdują przyjemność ioceniają jako śmieszne zarówno żarty wyższościowe (np. ze stereotypowo traktowanych przedstawicieli innych nacji), przynoszące psychiczną ulgę (żarty zwieku, własnych ułomności, seksu) oraz te oparte na niespójności; po drugie wykazano znaczące zróżnicowanie poczucia humoru różnych nacji igrup społecznych: Amerykanie, Anglicy, Niemcy śmieją się zróżnych dowcipów, podobnie jak kobiety imężczyźni, osoby młodsze istarsze. Wiseman podaje także wfunkcji ciekawostek inne, cząstkowe wyniki analiz, np. że średnia długość dowcipu to 103 słowa, za szczególnie zabawne uznawane są żarty iwyrazy zawierające głoskę „k”, aza najśmieszniejsze zwierzę uważana jest kaczka.
Wcodziennych praktykach komunikacyjnych odpowiedź na pytanie, dlaczego coś nas śmieszy, wydaje się prosta: „bo jest śmieszne”. Ale co to znaczy dla naszego umysłu, że coś jest śmieszne? Wjaki sposób idlaczego jest śmieszne? Dlaczego stereotypowo iparodystycznie przedstawiony Polak jako nosacz wmemie śmieszy (il. 1)? Albo wulgaryzm ibiedronka wmetażarcie rysunkowym (il. 2) czy ironicznie ujęty kontrast między zachowaniem racjonalnym anieracjonalnym, ale powszechnym, jak wserii memów zDrakiem (il. 3)? Dlaczego reagujemy na te fikcyjne wyobrażenia sytuacji iwydarzeń psychofizycznie – zainteresowaniem, poprawą nastroju, uśmiechem czy wręcz trudnym do opanowania rechotem? Co to mówi onaszym myśleniu ikomunikowaniu się? Dlaczego tak lubimy się śmiać? Czy ta aktywność jest atrakcyjna dla naszego umysłu, amoże też ciała, iwjaki sposób? Czy jest to korzystne dla nas jako członków społeczeństwa, nosicieli kultury iprzedstawicieli gatunku? Iczy ztej mentalnej atrakcyjności właśnie może wynikać popularność memów internetowych, najbardziej dziś symptomatycznej formy gatunkowej nowych mediów, zdefinicji nastawionej na wywołanie efektu humorystycznego?
Jak widać znakreślonych powyższymi pytaniami perspektyw poszukiwania istoty humoru ikomizmu, zjawiska te cechuje immanentna złożoność. Próby ich wyjaśnienia obejmują aspekty psychologiczne, społeczne, kulturowe, językowe, estetyczne, biologiczne iinne – właściwie trudno znaleźć dyscyplinę badań naukowych, która nie miałaby czegoś do powiedzenia na temat śmiechu izjawisk komicznych. Warto badać humor, przyjmując sprecyzowane dyscyplinarnie iprzedmiotowo spojrzenie metodologiczne, pozwala to uchwycić jego powtarzalne wskali uniwersalnej czy kulturowej funkcje, mechanizmy, cechy. Jednak aby zbliżyć się do odpowiedzi na fundamentalne pytania oto, co nas śmieszy, wjaki sposób, wjakim celu ijaki to ma sens, warto też spojrzeć na zjawisko komizmu wjego różnorodnych przejawach bez zgóry narzuconych ograniczeń dyscyplin. Nie musi to wcale oznaczać anarchii metodologicznej ani bezładnego opisu zjawiska. Punktem wyjścia szerszego spojrzenia na badane zjawisko może być przedefiniowanie pola iprzedmiotu badań oraz ich porządku, przy zachowaniu spójności dominującej metody opisu ianalizy oraz przy określonych założeniach icelach podejmowanych działań interpretacyjnych ieksplikacyjnych.
Il. 1, 2, 3
Badawczy punkt widzenia wprzypadku dyscyplin humanistycznych nigdy nie jest Foucaultowską „skrzynką znarzędziami” ani pustą laboratoryjną próbówką. Badacz języka, komunikacji ikultury sam jest wytworem kulturowo ispołecznie wytwarzanych rzeczywistości symbolicznych; nie ma możliwości pozbycia się owego „sformatowania” przez język ikulturę ze swojego umysłu (zob. Vörös, Froese, Riegler 2016: 191). Nie jest obiektywny wznaczeniu: pozbawiony wstępnych założeń, obrazów, heurystycznych interpretacji rzeczywistości, bo nie da się wyłączyć dotychczasowej wiedzy idoświadczeń. Wdodatku humanista bada rzeczywistość wdużej mierze wyobrażeniową, istniejącą intersubiektywnie, dzięki nadawanym jej wumysłach użytkowników znaczeniom. No ina koniec: podstawowym narzędziem badania iopisu rzeczywistości kulturowej ikomunikacyjnej jest zwerbalizowana myśl2, awięc fundamentalna forma wytwarzania owej rzeczywistości przez człowieka, azarazem jej produkt wludzkim umyśle, wbezustannym procesie internalizacji–eksternalizacji (Berger, Luckmann 1983; Iwanicka 2013). Badacz jest więc równocześnie „twórcą itworzywem”. Wtakiej sytuacji humanista musi być obiektywny wznaczeniu poszerzonym: świadomy wymienionych uwarunkowań kognitywnych, epistemicznych imetodycznych; dobierający teoretyczne imetodologiczne narzędzia podejmowanych badań wtaki sposób, aby owe uwarunkowania zauważać iuwzględniać wprocesie analizy; definiujący swój badawczy punkt widzenia rozmyślnie ize zrozumieniem konsekwencji tej decyzji.
„Nie ma czegoś takiego jak nauka wolna od filozofii, jest to tylko nauka, która jest uprawiana bez rozważania znajdujących się ujej podstaw założeń filozoficznych” – zauważa Daniel Dennett (2015: 32), co wydaje się dobrym komentarzem do wyżej wskazanej potrzeby świadomego zdefiniowania własnego miejsca ikondycji epistemicznej przez badacza zjawisk języka ikultury. Wrozdziale 1.2 przedstawię możliwości teoriopoznawcze imetodologiczne, wobec których badacz powinien zająć stanowisko, wtym decyzje oprzedmiocie badań, wyborze dyscypliny lub dyscyplin badań iparadygmatów wich obrębie oraz dopasowania metody badawczej. Na tle owych kluczowych wnaukowej refleksji dylematów wrozdziale 1.3 przedstawię koncepcję badania semantyki komizmu proponowaną wniniejszej książce.
1.2. Nauka ijej paradygmaty
Możliwości widzenia świata, wtym także widzenia naukowego, jest wiele inie muszą to być ujęcia wzajemnie się wykluczające. Każde znich może skupiać uwagę na innych cechach zjawiska. Ważne jest, aby owe teorie – jako modele interpretacyjne – nie zafałszowywały badanej rzeczywistości inie pozostawały znią wsprzeczności. Zanim ulokuję semantykę komizmu wramach konkretnego ujęcia teoretyczno-metodologicznego, które wmoim odczuciu spełnia powyższe warunki, chcę spojrzeć na rewolucje izwroty naukowe ostatnich dwóch wieków, wokresie krystalizowania się dyscyplin iparadygmatów badania zjawisk kulturowych ikomunikacyjnych, anastępnie na takie kluczowe dla metodologii elementy jak definicja przedmiotu badań, konstrukcja teorii oraz dobór metody badawczej.
1.2.1. Nauki humanistyczne iprzedmiot ich badań
Choć pierwsze przejawy oddzielania się nauk przyrodniczych ihumanistycznych można zauważyć już wXVII wieku, to nie stosowano jeszcze wówczas takiego formalnego rozdziału, awielu ówczesnych myślicieli-polihistorów zajmowało się równocześnie zjawiskami ozróżnicowanej naturze: Blaise Pascal pisał oreligii, fizyce imatematyce, Kartezjusz był filozofem, ale też geometrą ihobbystycznie anatomem (Wendland 2017: 312). Dopiero – paradoksalnie – kartezjański dualizm ciała irozumu wpłynął na oddzielenie badań przyrodniczych ihumanistycznych. Wprzypadku refleksji antropologicznej oznaczało to oddzielenie badań nad biologicznym icielesnym funkcjonowaniem człowieka od refleksji nad jego kulturowymi ijęzykowymi ekspresjami: pierwsze powiązane zostały znaturalistycznie ipozytywistycznie traktowanym przyrodoznawstwem, drugie – zfilozofią, filologią, anastępnie humanistyką.
WXIX wieku podział ten jeszcze się pogłębił, gdyż przyrodoznawstwo uległo wpływom kształtujących się nauk technicznych iopanowane zostało przez tendencje mechanistyczne iredukcjonistyczne. Ideałem wszelkiej nauki stał się ścisły, wymierny iuniwersalistyczny opis zjawisk wkategoriach fizyki ichemii. Do owego scjentystycznego ideału starano się dopasować świat zjawisk fizycznych, ale też psychicznych, ekonomicznych, kulturowych – awięc będących wytworami ludzkiego umysłu. Tendencja ta wXX wieku jeszcze się pogłębiła:
Wroku 1975 E.O. Wilson rozpoczął swą słynną książkę Sociobiology, the New Syntesis (Socjobiologia – nowa synteza) od stwierdzenia, iż biologia ewolucyjna ineurobiologia wspólnie uczynią niebawem zbędnymi psychologię, socjobiologię iekonomię; dziesięć lat później mistrz biologii molekularnej Jim Watson zaskoczył słuchaczy London Institute of Contemporary Arts oświadczeniem, iż w„ostatecznym rozrachunku istnieją tylko atomy. Istnieje tylko jedna nauka ijest nią fizyka; wszystko inne to działalność społeczna” (Rose 1997: 226).
Metodologiczna autorefleksja nauk humanistycznych była więc wokresie ich kształtowania się zdominowana przez wzorzec przyrodoznawczy (Gadamer 2004: 27–32). Jednak już pod koniec XIX wieku grupa badaczy, wtym Wilhelm Dilthey, wystąpiła zprotestem wobec deprecjonowania nauk humanistycznych inarzucania im metod badawczych nauk przyrodniczych iścisłych. Postulowali oddzielenie przyrodoznawstwa, pełniącego funkcję wyjaśniania świata, od humanistyki inauk społecznych, których zadaniem ma być jego empatyczne rozumienie (Wendland 2017: 319). Wkolejnych latach wiązano specyfikę przedmiotu nauk humanistycznych zbadaniem „ducha”, interpretacją przeżyć odnoszonych do uniwersalnych wartości czy opisem faktów społecznych, jak wpropozycji Wilhelma Windelbanda, który dokonał podziału na nauki nomotetyczne (opisujące prawa przyrody ito, co ogólne) i idiograficzne (opisujące fakty ito, co szczegółowe) (Wendland 2017: 319).
WPolsce koncepcją oryginalną ido dziś przywoływaną jest propozycja socjologa Floriana Znanieckiego. Stawiał on humanistom metodologiczny wymóg uwzględniania wbadaniu zjawisk kultury współczynnika humanistycznego, tj. podmiotowego ujmowania badanych zjawisk, zuwzględnieniem ich powiązania zczłowiekiem izuwzględnieniem jego punktu widzenia:
Sfera, wktórej obraca się humanista, to nie świat realności samoistnych, jakby się przedstawiał jakiemuś idealnemu, absolutnemu podmiotowi; to świat cudzych „świadomości”, ściślej mówiąc, świat przedmiotów, danych innym konkretnym, historycznie uwarunkowanym, osobnikom igrupom, oraz czynności dokonywanych nad owymi przedmiotami przez tych, którym one są dane jako ich doświadczenia. (…) Tę cechę zjawisk kulturalnych, przedmiotów humanistycznego badania, tę ich zasadniczą własność, że jako przedmioty teoretycznej refleksji są one już przedmiotami komuś danymi wdoświadczeniu, lub czyimiś świadomymi czynnościami, nazwać możemy współczynnikiem humanistycznym tych zjawisk. (…) Bez współczynnika humanistycznego mitu nie ma wcale; obraz jest chaosem plam barwnych na płótnie; wyraz mowy jest dźwiękiem bez znaczenia; schemat prawny jest zbiorem dźwięków lub czarnych znaków na papierze; ustrój społeczny – kompleksem bezsensownych ruchów organizmów żywych; narzędzie – bryłą żelaza. (…) wszystko znika bez śladu zchwilą, gdy usuniemy współczynnik humanistyczny, gdy zjawiska te ujmiemy nie tylko jako przedmioty czyjegoś doświadczenia lub kompleksy czyichś świadomych czynności, lecz jako rzeczywistość niczyją, otypie postulowanym przez nauki przyrodnicze (1988: 24–25).
Dowartościowanie humanistyki nastąpiło dopiero wdrugiej połowie XX wieku, na co złożyło się ogłoszenie koncepcji ścierania się dyskursywno-retorycznych paradygmatów nauki3 Thomasa Kuhna (wmiejsce obiektywizujących iscjentystycznych teorii Karla Poppera), wystąpienie przeciw metodzie racjonalnej Paula K. Feyerabenda ijego „epistemologiczny anarchizm”, koncepcja interpretacyjnego koła hermeneutycznego Hansa-Georga Gadamera (2004) iogólna „postmodernistyczna aura”, podważająca obiektywizm poznania wszelkiej nauki (Zeidler-Janiszewska 2006: 10). Jednak aż do współczesności nie zmieniło to faktu podejrzliwego traktowania nauk humanistycznych iich metod – choć zmieniały się powody owej nieufności – oraz kolejnych prób zdefiniowania ich specyfiki4.
Poczucie uprawiania nauki gorszej, będącej na niższym stadium rozwojowym niż przyrodoznawstwo (zob. Zeidler-Janiszewska 2006: 10–11), niepełnej, bo zbyt subiektywnej, relatywnej iza mało ścisłej (por. Bobryk 2011: 37), dotyczyło także przedstawicieli językoznawstwa, którego dziewiętnastowieczny paradygmat (językoznawstwo historyczno-porównawcze) był wdużej mierze kopią terminologii imetod przyrodniczych nałożonych na materię językową. Tak omiejscu imetodzie językoznawstwa pisał Jan Baudouin de Courtenay, uważany za prekursora wielu współczesnych nurtów badawczych:
Na gruncie europejskim językoznawstwo wyrosło historycznie zfilologii klasycznej, stąd też jego początkowe zalety iwady. Do zalet należy zaliczyć: dokładność wdrobiazgach, krytyczne traktowanie szczegółów, umiejętność wyciągania subtelnych wniosków ze wskazówek dostarczanych przez zabytki języka itd. Dotkliwymi zaś wadami zaczerpniętymi zfilologii aprzeszkadzającymi swobodnemu rozwojowi iwszechstronnemu postępowi językoznawstwa były, apo części są dziś jeszcze: balast erudycji przygniatający myślenie ipowodujący pewne niedołęstwo naukowe, brak abstrakcji istotnie naukowych, właściwych naukom przyrodniczym itd. (…). Idziś jeszcze stosunek jednostronnego „filologa klasycznego” do faktów życia jest całkiem inny aniżeli stosunek badaczy nowszego zakroju: kiedy na przykład językoznawca lub socjolog zestawia fakta dla uogólnień iwszechstronnych wniosków, prawdziwy filolog wstarym stylu rozkoszuje się, rozsmakowuje ipopisuje się erudycją (Baudouin de Courtenay, 2016a: 162).
Ta krytyka metody filologicznej ipochwała dążenia do „zestawiania faktów dla uogólnień iwszechstronnych wniosków” jest wyrazem pozytywistycznego nastawienia badacza. Jednak pomimo programowego zachowania podziału na świat faktów obiektywnych isubiektywnych Baudouin de Courtenay nie poszedł śladem np. lipskich gramatyków inie badał jedynie tego, co fizyczne, np. ewolucjopodobnych praw rozwoju fonetycznego. Przeciwstawiał się naiwnemu traktowaniu języka jako organizmu ibadania go za pomocą metod przyrodoznawstwa – „jak botaniki”. Jego pogląd na język, który można nazwać lingwistycznym psychologizmem, podkreślał fakt umocowania zarówno samego języka, jak izdolności poznawczych człowieka wjego psychicznych wyobrażeniach. Język jest według jego definicji „usystematyzowanym zbiorem wyobrażeń, awięc zjawiskiem opodstawie wyłącznie psychicznej, pomimo że za pomocą środków fizycznych dajemy sobie wzajemnie znać oistnieniu wnas tych wyobrażeń językowych, skojarzonych zwyobrażeniami pozajęzykowymi” (1990: 333). Jest zjawiskiem umysłowym, konglomeratem wyobrażeń oraz językowego myślenia onich, tj. „cerebracją”, którą uczony definiuje jako „myślenie językowe indywidualne społecznie uruchomione” (1983: 34).
Obok podkreślanej psychicznej natury języka ijego znaczeń badacz akcentuje zjednej strony indywidualizm owych językowych wyobrażeń (bo nie uznaje istnienia psychiki zbiorowej, ajedynie „głowy” jednostek), zdrugiej – ich „uspołecznienie”, tj. wzajemne wpływanie jednostek na treść wyobrażeń wprocesie komunikacji. Byłaby to zatem teoria języka ujmująca jego dwustronne – psychiczne (wewnętrzne) ispołeczne (zewnętrzne) – uwarunkowania. Wopublikowanej po raz pierwszy w1915 roku rozprawie pt. Charakterystyka psychologiczna języka polskiego, przez którą – wduchu Humboldtowskim – rozumiana jest „(…) charakterystyka psychologiczna myślenia językowego, czyli cerebracji językowej ludzi, których głowy wraz zinnymi częściami organizmu zostały ujęzykowione na sposób polski” (1983: 32), Baudouin de Courtenay ujmuje swoje stanowisko jeszcze mocniej ijednoznaczniej:
Obiektywnie żaden język nie istnieje. Nie istnieje mowa ludzka wogóle. Nie istnieje tak zwany język polski wszczególności. Istnieją, jako realności, jedynie indywidua, czyli osobniki ludzkie, araczej pojedyncze głowy ludzkie oraz należące do nich inne części organizmu, wten lub ów sposób ujęzykowione.
Dzięki istnieniu ruchomych azmiennych grup wyobrażeń językowych odbywa się wgłowach ludzkich proces cerebracji językowej, czyli proces myślenia językowego, aza pomocą uzewnętrzniania się myślenia językowego dokonywa się proces obcowania indywiduów wspołeczeństwie ludzkim.
Właściwy proces powstawania iutrwalania się języka indywidualnego dokonywa się jedynie wmózgu jednostkowym, wduszy jednostkowej. (…) Każda jednostka musi na własną rękę wytworzyć wsobie cały zapas wyobrażeń warunkujących życie językowe (1983: 31–32).
Wtakim uwewnętrznionym ujęciu istoty znaczenia badanie języka byłoby próbą dotarcia przez jego zewnętrzne przejawy do jednostkowego sposobu myślenia iwidzenia świata, do ulotnej inietrwałej jego interpretacji przez konkretną osobę. Byt nazywany językiem ogólnym jest konstruktem teoretycznym, fikcyjnym.
Jako psychofizyczne wytwory, będące ekspresjami wcześniejszych wytworów psychicznych, traktował relację znak (wypowiedź językowa, obraz, utwór muzyczny) – myślenie inny wybitny polski badacz, filozof, psycholog ilogik Kazimierz Twardowski, twórca koncepcji „czynności iwytworów”. Zgodnie znią efektami ludzkich działań – nietrwałych czynności, które mogą mieć charakter fizyczny, psychiczny lub psychofizyczny (biegać, myśleć, mówić), są ich wytwory opodobnej naturze, które mogą być nietrwałe (psychiczna myśl) lub podlegać utrwaleniu (psychofizyczna mowa czy zapis audiowizualny). Owe trwałe wytwory psychofizyczne (wiersz, obraz, sonata) mogą zkolei stać się bodźcem inicjującym czynności psychofizyczne (czytanie, oglądanie) ipsychiczne wytwory (interpretacja, myśl) innych jednostek:
Wytwory psychofizyczne, które wyrażają jakieś wytwory psychiczne, nazywają się też znakami tych wytworów psychicznych, asame te wytwory ich znaczeniem. Znaczeniem jest tedy każdy wytwór psychiczny, który pozostaje do wytworu psychofizycznego wtym stosunku, że go wytwór psychofizyczny wyraża. Mówimy tedy oznaczeniu krzyku, znaczeniu rysunku, znaczeniu ruchu, znaczeniu rumieńca. (…) Otóż oile znak jest wytworem trwałym, istnieje – jak długo znak istnieje – trwała częściowa przyczyna powstania wytworu psychicznego nietrwałego, tak więc wnaszym przykładzie rysunek jest tą trwałą częściową przyczyną myśli, która, gdy przyczyna będzie dopełniona, powstanie jako wytwór psychiczny woglądającym rysunek osobniku. (…) Mówimy więc także, że wytwór psychiczny będący znaczeniem odpowiedniego wytworu psychofizycznego, czyli odpowiedniego znaku, istnieje potencjalnie wowym wytworze psychofizycznym, wowym znaku (1965: 232–234).
Znaczenie jest nietrwałym, psychicznym wytworem czynności interpretowania przez jednostkę świata lub wytworzonych przez innych ludzi znaków. Ma charakter niepowtarzalny ijednostkowy – subiektywny. Sam znak zaś nie zawiera wsobie znaczenia, natomiast jest wytworem psychofizycznym mającym wyrazić indywidualnie wytworzone znaczenie (wytwór psychiczny nadawcy) imającym moc wywołania innego, również indywidualnego znaczenia (wytworu psychicznego odbiorcy). Te znaczenia wumysłach jednostek mogą ipowinny być podobne, ale ich identyczność jest utopią ontologiczną imoże służyć jedynie stworzeniu uproszczonego modelu znaczenia znaków wjego społeczno-komunikacyjnym obiegu. Jak pisze dalej Twardowski:
Jeśli wytwór trwały psychofizyczny wywołuje kolejno wtym samym osobniku albo kolejno lub równocześnie wróżnych osobnikach wyrażony wnim wytwór psychiczny, wywołuje oczywiście nie jeden tylko wytwór, lecz tyle wytworów, ile jest czynności wytwarzających wytwory. Ate wytwory nie będą sobie zupełnie równe, lecz będą się między sobą mniej lub więcej różniły. (…) Dlatego mówimy też, że jakieś zdanie budzi wróżnych osobach myśl „tę samą”, gdy tymczasem, ściśle rzecz biorąc, budzi ono tyle myśli, ile jest osobników, przy czym myśli te nie są sobie nawet równe (1965: 235–236).
Według Jerzego Bobryka, propagatora myśli Twardowskiego, koncepcja czynności iwytworów, obok swoich wielu innych heurystycznych iporządkujących zalet, pozwala także na wskazanie specyfiki przedmiotu nauk humanistycznych izdjęcie zjej upodmiotowienia isubiektywizmu odium nienaukowości:
Uznanie, że przedmiotem nauk humanistycznych są ludzkie czynności iwytwory, pozwala (…) wyraźnie odróżnić przedmiot nauk przyrodniczych od przedmiotu nauk humanistycznych izmusza do przyjęcia tezy oswoistej metodologii humanistyki. Bada ona zjawiska, które są „czyjeś” – które są czynnością albo wytworem jakiegoś podmiotu (itym różnią się od reszty zjawisk wświecie) – trzeba zatem wwyjaśnianiu irozumieniu tych zjawisk uwzględnić wspomnianą tutaj ich cechę igenezę. Jednocześnie jednak – zgodnie zteorią – ani czynności, ani wytwory nie są niczym „duchowym” czy niematerialnym. Umożliwia to współpracę humanistyki iprzyrodoznawstwa bez konieczności przyjmowania większości form uznawanego do tej pory redukcjonizmu. Termin „subiektywny” nie znaczy wtym wypadku ani „niematerialny”, ani „wewnętrzny”; znaczy po prostu „należący do (jakiegoś) podmiotu” (2011: 149)5.
Jeśli chodzi osam podział podejść badawczych na dziedziny idyscypliny naukowe, to jest on oczywiście konwencjonalny iumowny, zmienny wczasie izależny od dosyć apriorycznych czasem decyzji instytucjonalnych. Jeśli za punkt wyjścia refleksji badawczej przyjmiemy niezależne od odgórnych kryteriów pole badań iich przedmiot, to wydawać by się mogło, że ich międzydyscyplinarne ulokowanie nie jest przeszkodą. Te różne spojrzenia można by było traktować jako odmienne perspektywy badawcze. Tak jednak nie jest, bo wtrakcie rozwoju poszczególne gałęzie nauki wytworzyły własne specyficzne wymogi, teorie, procedury, metody itechniki badawcze, często obligatoryjnie wymagane, aby uznać dane rozważania za naukowe, anie zawsze przekładalne na język imodele opisu innych dyscyplin. Wdodatku samo zdefiniowanie przedmiotu badań jest zależne od wstępnych założeń teoretycznych – od tego, czy patrząc na mem internetowy na ekranie komputera zobaczymy „atomy” Watsona czy „psychofizyczny wytwór będący wyrazem wytworu psychicznego” Twardowskiego.
Dla tematu niniejszej pracy istotne będą dwa problematyczne podziały dyscyplinarne wobrębie pola badań wytworów komunikacyjnych aktywności człowieka: tradycyjne ulokowanie badań nad umysłem, wktórym powstają znaczenia, wobrębie psychologii (obecnie nauka społeczna) oraz neuronauk (interdyscyplinarnych, ale mocno powiązanych zbiologią imedycyną, anawet informatyką); rozdzielenie badań nad multimodalnymi ze swej natury czynnościami komunikacyjnymi człowieka na humanistyczne językoznawstwo ispołeczne nauki okomunikacji społecznej imediach. Konsekwencją takiego przyporządkowania dyscyplin do pola badawczego czynności umysłowych iich wytworów komunikacyjnych jest konieczność przemyślenia samego przedmiotu badań, ich metodologii oraz statusu wiodącej dyscypliny, wktórej ramach badania będą prowadzone.
1.2.2. Przedmiot imetodologia badań semantycznych
Wskazany wyżej wklasycznych teoriach Baudouina de Courtenay iTwardowskiego psychiczny charakter znaczenia oraz upodmiotowienie zarówno mentalnych, jak isemiotycznych czynności iwytworów człowieka6 stanowią ważne wyznaczniki dalszych rozważań nad semantyką wypowiedzi ofunkcji komicznej. Jeśli bowiem znaczenie ma charakter subiektywny, nietrwały ipsychiczny, awięc jest niedostępne nikomu poza samą jednostką je wytwarzającą, to jak je badać?
Wobu przywołanych stanowiskach badawczych pojawia się furtka do takich badań wpostaci zewnętrznych ekspresji mentalnych zjawisk: przejawów „uzewnętrzniania wyobrażeń językowych” uBaudouina de Courtenay; wytworów psychofizycznych trwałych (namalowany obraz, zapisany tekst) lub mogących ulec utrwaleniu (nagrania audialne iaudiowizualne) uTwardowskiego. Owe artefakty-znaki są zapisem ibodźcem wywoływania konwencjonalnych, bo służących komunikacji społecznej, znaczeń. Ich analiza może posłużyć: po pierwsze, odtworzeniu przybliżonego znaczenia indywidualnego (które zawsze jest jedynie interpretacją rekonstruktora, chyba że dotyczy introspekcji); po drugie, konstrukcji modelu uproszczonego znaczenia intersubiektywnego, tj. takiego, który na mocy konwencji społecznych znajwiększym prawdopodobieństwem jest przez dany znak wywoływane. Wujęciu epistemologii wiedzy byłoby to więc poznanie założeniowe, zapośredniczone przez znak, iinterpretatywne, bo zależne od podmiotu poznającego, czyli wtym wypadku badacza (Dębowski 1983: 75–77). Wracamy więc do dylematu subiektywizmu spojrzenia badacza, którego interpretacja jest nieusuwalnie naznaczona kontekstem jego umysłowości (por. Calvin 1997b: 62).
Twórcy obu koncepcji nie znajdują sposobu uniknięcia owego metodologicznego zgrzytu inie bardzo się nim nawet martwią. Twardowski widzi rolę badacza wrekonstruowaniu znaczenia znaku wujęciu wyabstrahowanym iintersubiektywnym, na podstawie „cech wspólnych” wielu wytworów psychicznych:
Jak długo jednak mamy ów wytwór psychofizyczny uważać za wytwór wyrażający jakiś wytwór psychiczny, różność pomiędzy wytworami psychicznymi przez nie wywoływanymi nie śmie iść za daleko, musi istnieć wtych poszczególnych wytworach psychicznych szereg cech wspólnych. Iwłaśnie te cechy wspólne, to, wczym się owe poszczególne wytwory psychiczne zgadzają, uważamy zwykle za znaczenie wytworu psychofizycznego, za zawartą wnim treść (…). Ale abstrahujemy od tego, czym się te myśli różnią (…). Mówimy więc tylko ojednym znaczeniu znaku (…) anie otylu znaczeniach, ile wytworów psychicznych ów znak budzi lub może budzić wosobnikach, na które działa (1965: 236).
Filozof niestety nie tłumaczy, wjaki sposób badacz może dotrzeć do wytworów psychicznych innych ludzi ani też nie wypowiada się (przynajmniej wreferowanej rozprawie) na temat wpływu wytworów psychicznych samego podmiotu poznającego na efekt owej procedury. Grozi to uznaniem własnej interpretacji danego znaku przez badacza za jego znaczenie intersubiektywne, anawet obiektywne.
Baudouin de Courtenay zkolei tak wyraża swoje podejście metodologiczne:
Stanowisko nasze jest obiektywnie psychiczne. Czytamy więc wduszach uczestników danej społeczności językowej, wduszach indywiduów ujęzykowionych, aprzede wszystkim we własnej duszy, iszukamy realnie istniejących elementów językowych, określanych za pomocą myślenia językowego, drogą „nieświadomej” eliminacji (wyodrębniania). Biorę średnią, przeciętną duszę Polaka językowego, czyli Polaka etnograficznego, duszę indywidualną (jednostkową), araczej kolektywnie indywidualną, duszę chwiejną, rozciągłą, mieniącą się ilościowo ijakościowo, poruszającą się między pewnemi minimumami imaximumami zboczeń różnostronnych; biorę głowę nadzianą wyobrażeniami językowemi ocharakterze polskim; biorę organizm zzaszczepionemi wnim polskiemi przyzwyczajeniami do uzewnętrzniania wyobrażeń językowych ido odbierania wyrażeń językowych. Rozpatruję, co się wtej duszy dzieje, co zniej wychodzi iuzewnętrznia się ico się wniej odbija wskutek impulsów zarówno zewnętrznych przy obcowaniu społecznym, jako też wewnętrznych przy przeżywaniu różnych stanów psychicznych. To zaś daje mi możność wykrycia iokreślenia najprostszych elementów myślenia językowego (1983: 37).
Jak widać, kazański językoznawca nie tylko nie widzi zagrożenia uznania własnej, indywidualnej interpretacji semantycznej za intersubiektywną, ale wręcz sugeruje, że taka introspekcyjna, Humboldtowska metoda poszukiwania znaczenia „we własnej duszy”, jest uzasadniona, jeśli badacz jest częścią danej społeczności językowej. Przynależność ta sprawia, że intuicyjnie („drogą «nieświadomej» eliminacji”) jest on wstanie odczuć irozpoznać wyobrażenia językowe typowe dla badanej grupy etnicznej iwskazać typowe dla niej sposoby („przyzwyczajenia”) ich przekazywania wznakach. Jest to więc metoda interpretacyjna oparta na empatii poznawczej, świadomości własnej pozycji ianalitycznym rozważaniu własnych obserwacji.
Przyjęcie koncepcji znaczenia jako konstruktu mentalnego iindywidualnego skutkuje metodologicznie wskazaniem na konkretne działania komunikacyjne iich wytwory jako punkt wyjścia wbadaniach semantycznych. Dopiero na podstawie tych jednostkowych wyobrażeń mentalnych (wtym własnego) można ustalić intersubiektywne znaczenie znaków służących komunikacji oraz samych wypowiedzi, nie zapominając oumowności ischematyczności tak wyabstrahowanego, zewnętrznego znaczenia. Ostatnim etapem semantycznych ustaleń byłoby konfrontowanie skonstruowanego znaczenia intersubiektywnego zkolejnymi użyciami znaku ijego ewentualne modyfikacje.
Przez znaczenie intersubiektywne będę więc rozumieć konwencjonalne dla danej wspólnoty interpretacyjnej7 wyobrażenie mentalne powiązane zdanym elementem semiotycznym, tj. za jego pomocą wyrażane iprzez niego wywoływane. Znaczenie to powstaje jako konstrukt fenomenologiczny wprocesach interakcji społecznych imoże mieć różny poziom konwencjonalizacji oraz uszczegółowienia. Nie jest znaczeniem konkretnym, tj. psychicznym, tylko schematem semantycznym ostrukturze prototypowej czy wyidealizowanej konceptualizacji8, zawierającym elementy mniej lub bardziej skonwencjonalizowane, mniej lub bardziej typowe dla danej wspólnoty interpretacyjnej. Jest potencjalnym wzorcem znaczenia, które ulega konkretyzacji wrzeczywistej sytuacji komunikacyjnej wumyśle jednostki; nigdy jednak nie jest wstanie objąć wszystkich możliwych użyć iinterpretacji.
Druga gałąź badania semantyki języka, czyli uznanie, że znaczenia tworzą abstrakcyjny system relacyjny imogą być obiektywnie iarbitralnie połączone ze znakami (psychicznymi ifizycznymi), choć zakorzeniona wnurcie najbardziej wpływowego kierunku badań humanistycznych XX wieku, tj. strukturalizmu, nie okazała się owocna wwyjaśnianiu mechanizmów interpretacji znaczeń konkretnych wypowiedzi (zob. rozdz. 2.2).
Język ijego znaczenia wprocedurze badań semantycznych występują, jak już wcześniej wskazano, wpodwójnej roli: przedmiotu badań inarzędzia analizy, wyrażania własnych interpretacji irefleksji teoretycznej nad przedmiotem badań. Metoda tworzenia intersubiektywnych wzorców semantycznych, na podstawie konwencjonalnych użyć iwłasnych interpretacji, będzie także dotyczyła procedury tworzenia modeli badanych zjawisk. Określam ją jako metodę interpretacyjno-hermeneutyczną, inspirowaną przede wszystkim kołem hermeneutycznym Hansa-Georga Gadamera, obejmującą stawianie hipotez parafrastycznych jako propozycji interpretacyjnych iich konfrontowanie zkontekstem iżywym materiałem (zob. Gadamer 2004: 519–528; Vörös, Froese, Riegler 2016: 191–194)9.
Proponowany zakres działań podejmowanych przez badacza semantyki zjawisk komunikacyjnych ikulturowych, służący stworzeniu ich hipotetycznego modelu, wyglądałby następująco:
♦ świadoma refleksja nad chcianymi (wyrażającymi poglądy naukowe) imimowolnymi (wynikającymi zzanurzenia wjęzyku ikulturze, także naukowej) założeniami;♦ obserwacja ianaliza materiału badawczego będącego konkretnymi przykładami praktyki zjawiska zpola badań;♦ tworzenie wstępnych teorii ipropozycji interpretacyjnych opartych na intuicji badacza10 ianalizie materiału, wtym powtarzalność zjawisk;♦ konfrontacja teorii ipropozycji interpretacyjnych zinnymi dostępnymi ich interpretacjami (inne teorie ibadania naukowe, kontekst uzusowy badanych zjawisk, tj. ich znaczenia pragmatyczne);♦ konfrontacja teorii ipropozycji interpretacyjnych zszerokim materiałem badawczym;♦ wprowadzanie ewentualnych modyfikacji iuznanie teorii ipropozycji interpretacyjnych za uzasadnione iprzydatne – bądź nie.Powstały wwyniku opisanej procedury model, tj. teoria ipropozycja interpretacyjna11 badanego zjawiska, będzie miał charakter prototypowy ibędzie podlegał dalszej weryfikacji.
Preferowanymi metodami badawczymi wprzypadku nauk humanistycznych, wtym także wbadaniach semantycznych, byłyby te oparte na obserwacji, analizie treściowej ijakościowej, interpretacji hermeneutycznej, obejmującej także dostępny kontekst badanych zjawisk czy zachowań, analizie przypadków, anawet zapożyczonym zetnografii „gęstym opisie”12 oraz refleksji krytycznej. Badaczka metodologii nauk humanistycznych Ewa Domańska podkreśla, że ważne jest, aby na żadnym etapie nie interpretować badanych zjawisk zgodnie zapriorycznie narzucanym paradygmatem czy modelem (Domańska 2010: 51).
Proponowane modele teoretyczno-interpretacyjne będą mieć zawsze charakter uogólniający ischematyzujący wstosunku do materiału badawczego. Jest to etap rozważań naukowych heurystycznie uzasadniony ichyba nieunikniony. Wart natomiast omówienia jest status takiego modelu. Modelowanie rzeczywistości jest formą abstrakcyjnej kategoryzacji, ata zawsze prowadzi do zredukowania rzeczywistej złożoności zjawiska wjego szczegółach iniepowtarzalnej konfiguracji cech. Już od wstępnych założeń iobranej perspektywy badawczej zależy, co badacz zobaczy wobserwowanym materiale, aco mu umknie czy zostanie świadomie zignorowane. Ważna jest świadomość owej schematyczności iniepełności modelu, nieutożsamianie go zrzeczywistością, do czego kategoryzujący imetaforyzujący ludzki umysł ma skłonność. Przykładem może być patrzenie na zjawiska komunikacyjne jako transfer porcji gotowej informacji od nadawcy do odbiorcy, co jest przejawem pojęciowej „metafory przewodu” (conduit metaphor Michaela Reddy’ego) iupowszechniło się na skutek popularności technicznego modelu komunikacji Claude’aShannona iWarrena Weavera, zaadaptowanego wnaukach humanistycznych m.in. przez Romana Jakobsona (zob. Winkin 2007: 27–49; Domaradzki 2012: 171–173)13. Model teoretyczny ma za zadanie wyjaśniać rzeczywistość, ale nie jest tą rzeczywistością ani nawet jej wierną reprezentacją, mimo iż zawiera jej rysy ijest wstosunku do niej wjakimś zakresie analogiczny (co jest cechą funkcjonalną modelu). Komunikacja nie jest ani transferem informacji zpunktu Ado punktu B, ani sceną teatralną (Erving Goffman), ani orkiestrą (Yves Winkin) czy narzędziem perswazji (retoryka), choć każdy ztych jej modeli jest pomocny wzrozumieniu wybranych aspektów zjawiska. Dotyczy to także modeli nieodwołujących się do metafor: są one uproszczonymi propozycjami interpretacyjnymi badanej rzeczywistości, astopień uproszczenia zależy od złożoności ipowtarzalności samego zjawiska.
Wobec powyższych argumentów przyjmuję, że model teoretyczno-interpretacyjny, którego opracowaniu ma służyć opisana wcześniej procedura badawcza:
♦ odzwierciedla określoną perspektywę badawczą wynikającą ze świadomej decyzji doboru metodologii do przedmiotu badań;♦ jest wjakimś zakresie redukcjonistycznym opisem przedmiotu badań irozwiązaniem problemu badawczego i/lub propozycją wyjaśnienia badanego zjawiska wyidealizowaną, obejmującą prototypowe warianty jego przejawów isłużącą heurezie;♦ wstosunku do konkretnych przejawów zjawiska ma charakter uproszczonego schematu, obejmującego ich najistotniejsze cechy zwybranej perspektywy badawczej, pomijającego zaś wszystkie zmienne kontekstowe ifunkcjonalne;♦ jest propozycją udokumentowaną iskonfrontowaną zarówno zmateriałem badawczym, jak iinnymi teoriami wyjaśniającymi zjawisko; ♦ otwartą na modyfikacje ikonfrontację znowym materiałem.1.2.3. Językoznawstwo jako dyscyplina naukowa – autonomia czy współpraca?
Przestawione do tej pory problemy natury metodologicznej dotyczą większości dyscyplin nauk humanistycznych. Omawiając problem perspektyw badawczych jedno- iwielodyscyplinarnych, skupię się już tylko na językoznawstwie jako dyscyplinie dla badań nad semantyką fundamentalnej.
Kiedy wlatach 1907–1911 Ferdynand de Saussure prowadził na Uniwersytecie Genewskim wykłady zjęzykoznawstwa ogólnego (wydane pośmiertnie na podstawie notatek jego uczniów jako Kurs językoznawstwa ogólnego w1916 roku, zob. Saussure 1961), awięc wprawie tym samym czasie, gdy powstawały omawiane wcześniej rozprawy Kazimierza Twardowskiego (1965, oryg. 1912) iJana Baudouina de Courtenay (1983, oryg. 1915), zapewne nie zdawał sobie sprawy, że tworzy podstawową koncepcję teoretyczno-metodologiczną nauk humanistycznych XX wieku. Jego teoria języka także miała charakter psychiczny, ale przesłanki zniej wypływające były odmienne niż wpracach wspomnianych polskich uczonych. Kluczowe wtych genewskich prelekcjach były bowiem próby określenia istoty języka jako przedmiotu badań autonomicznego językoznawstwa, nadal wówczas traktowanego jako dyscyplina gorsza, twór hybrydowy, dzielący pole badań zinnymi naukami.
Saussure zdawał sobie sprawę zprzyczyn owej niesamodzielności, tj. złożoności samego fenomenu języka iwielu możliwych perspektyw badawczych ztą złożonością skorelowanych. Wskazywał historyczne nurty badań powstałych „wokół faktów języka”, prekursorskie wobec językoznawstwa (gramatyka, filologia, gramatyka porównawcza), asamą naukę zajmującą się językiem próbował hierarchicznie itaksonomicznie powiązać zsocjologią, psychologią, zwłaszcza psychologią społeczną (1961: 22–23). Nie można też zapomnieć ojego postulacie utworzenia semiologii jako nauki stanowiącej część psychologii społecznej, nadrzędnej zkolei wobec badań kodu językowego – czyli językoznawstwa (1961: 31). Podkreślał też złożoność zjawisk językowych, ich uwarunkowania zjednej strony komunikacyjne ispołeczne (jako aktu komunikacji), zdrugiej – psychiczne ifizjologiczne (1961: 27–28); wskazywał wformie dychotomicznych zestawień możliwości ich naukowego ujmowania jako przedmiotu badań: mówione – słyszane, umysłowe – fizjologiczne, ewolucyjne – systemowe oraz indywidualne (parole), przez co rozumiał mowę ikonkretne akty komunikacji – społeczne (langue), czyli abstrakcyjny (choć mentalny!) system języka. Podkreślał, że te dwa aspekty funkcjonowania języka – indywidualny ispołeczny – są ze sobą powiązane iwarunkujące się wzajemnie wrozwoju iistnieniu (1961: 34).
Po czym autorytarnie stwierdził:
To wszystko jednak nie przeszkadza faktowi, że są to dwie rzeczy absolutnie różne. (…) Można wostateczności zachować nazwę językoznawstwa dla obu tych dyscyplin imówić ojęzykoznawstwie mowy jednostkowej. Nie należy go jednak mylić zwłaściwym językoznawstwem, którego jedynym przedmiotem jest język (1961: 34–35).
Przedmiotem badań „właściwego językoznawstwa” ma być abstrakcyjny system mentalnych (społecznie!) znaków, którego największą zaletą jest jego autonomiczność, niezależność od innych wytworów człowieka. Język to struktura dająca się porządkować imodelować, dużo bardziej elegancka niż rozedrgane „mowy jednostkowe”: „Jest on przedmiotem wyraźnie określonym wbezładnej całości faktów mowy (…). Podczas gdy mowa jest różnorodna, język wten sposób ograniczony jest znatury swej jednorodny. (…) jest całością sam wsobie izawiera sam wsobie swą zasadę klasyfikacji” (1961: 30–31).
Język został więc zdefiniowany jako obiektywny system abstrakcji mentalnych. Efektem było oddzielenie badania „prawdziwego” języka (langue) od badań praktycznych użyć języka; wszystko, co indywidualne, niesystemowe, „uboczne imniej lub bardziej przypadkowe” (1961: 29) uznane zostało za nieistotne. Czynnikiem dla tych ustaleń kluczowym, była właśnie potrzeba stworzenia osobnego, wyjątkowego idającego się systematyzować na kształt nauk przyrodniczych przedmiotu badań dla językoznawstwa. Wskutek decyzji Saussure’ajęzykoznawstwo stało się dyscypliną niezależną, ale skupiło się na „modelowaniu modelu” – eleganckiego, ale skrajnie redukcjonistycznego – zamiast na badaniu rzeczywistego używania języka. Ucierpiała na tym przede wszystkim semantyka, wporównaniu do której inne poziomy kodu językowego, zwłaszcza fonetyka, wykazują większą powtarzalność, regularność iautonomiczność. Tak pisze otym Alfred Gawroński:
[T]otendencja każdej młodej nauki do strzeżenia własnej autonomii przez skupianie uwagi na tych aspektach badanej rzeczywistości, które stanowią tylko jej właściwe pole badania, nie podlegają ingerencji innych nauk. (…) Wydaje się, że takie było nastawienie językoznawstwa aż do połowy lat 50. XX wieku. Mimo osiągniętych już poważnych wyników pozostało ono nauką zazdrosną iegocentryczną. Problem zaś znaczenia wjęzyku zdawał się mu grozić tym, że skieruje je na szlaki, na których mogłoby utracić swą niezależność (1984: 158).
Tak ustanowione językoznawstwo wtrakcie swojego rozwoju podejmowało próby przemodelowania się na trzy warunkujące się wzajemnie iwspółwystępujące sposoby: przeinterpretowując pole iprzedmiot badań; zmieniając model teoretyczny imetody badania; wchodząc wrelacje zinnymi dyscyplinami badawczymi.
Reinterpretacja pola iprzedmiotu badań językoznawczych, wtym semantycznych, dotyczyła: przesunięć na linii langue (badania systemu języka) – parole (badania języka wużyciu) lub wyjścia poza tę opozycję (np. przez włączenie wich obręb komunikacji niewerbalnej czy konceptualizacji mentalnych); uznania za najistotniejszy aspekt badanego zjawiska jego znaczenia (bieguna semantycznego), brzmienia (bieguna akustycznego), formy (gramatyki) lub negowanie granic pomiędzy owymi aspektami; wyboru idefiniowania jednostki językowej (od wyrazu/leksemu, przez zdanie, akt mowy, wypowiedzenie itekst po praktykę językową).
Zmiany modelu teoretycznego imetod badawczych, zwłaszcza tych dotyczących kwestii fundamentalnych, których skutkami są nowe perspektywy spojrzenia na język ijego kontekst, najczęściej określa się jako zmiany paradygmatów lub zwroty metodologiczne (Zeidler-Janiszewska 2019: 125)14. Katarzyna Skowronek, odwołując się do różnych koncepcji postępu wnauce (Karla Poppera, Thomasa Kuhna, Gerharda Vollmera), podkreśla, że taki właśnie, skokowy, rewolucyjny iniewykluczający charakter mają zmiany światopoglądowo--metodologiczne wjęzykoznawstwie, do którego nie znajduje zastosowania Popperowski falsyfikacjonizm (całkowite zastępowanie jednego modelu – nowym, adekwatniejszym), araczej Kuhnowskie konkurowanie paradygmatów iVollmerowska różnorodność mechanizmów narastania wiedzy. Pisze:
[N]ie mamy do czynienia zliniowym postępem wiedzy językoznawczej, ale raczej zpewnymi ‘przełomami’ czy ‘skokami’ owyraźnym, jakościowym charakterze, podczas których pozycję dominującą zdobywają pewne postawy czy opcje myślowe, inne pozostawiając jako współegzystujące na obrzeżach czy marginesie tej dziedziny. Zyskują tę centralną pozycję nie wskutek tego, że są lepsze od innych, ale wskutek tego, że są skuteczniejsze wdanym momencie, odpowiadają na potrzeby epoki (2011: 34).
Obok paradygmatów specyficznych dla językoznawstwa iwyznaczających etapy jego historii jako dyscypliny (m.in. gramatyki historyczno-porównawczej, różnych odmian strukturalizmu ifunkcjonalizmu, gramatyk transformacyjno-generatywnych, pragmalingwistyki, lingwistyki tekstu idyskursu, językoznawstwa kognitywnego)15 wpływ na modyfikowanie metodologii językoznawczej miały zwroty ogólnohumanistyczne, wtym obrazowy, performatywny (zob. Zeidler-Janiszewska 2006: 10–14) i„zwrot ku rzeczywistości” (zob. Godlewski 2016: 9–12).
Zdwóch powyższych czynników, które łącznie wskazywać mogą na niedostatki zbyt wąskiego zakresu narzędzi badania języka wstosunku do charakteru zjawisk językowo-semantycznych, wynika trzecia podejmowana przez językoznawców możliwość zmiany perspektywy na bardziej adekwatną: wchodzenie wrelacje zinnymi dyscyplinami nauki. Relacje te mogą przybierać zróżnicowane formy, różny jest też stopień uspójnienia teorii imetod wobrębie danych badań oraz trwałości powiązań. Wpoczątkowym okresie podejmowania takich działań, rozwijanych pod nazwą interdyscyplinarności, były to badania głównie obszarów zjawisk pogranicznych, whumanistyce odwołujące się także do tradycji badań porównawczych ikomparatystycznych (Zeidler-Janiszewska 2006: 10). Wkolejnych dekadach pojawiły się postulaty ipraktyczne realizacje podejść określanych jako komplementarne itransdyscyplinarne. Choć wymienione trzy terminy odnoszące się do sposobów współpracy ponad granicami dyscyplin bywają używane synonimicznie, to można także wskazać wynikające zich konstrukcji różnice wpodejściach do owej współpracy.
Naturalne, pragmatyczne konteksty funkcjonowania języka, tj. jako wytworu ludzkiego umysłu zjednej strony, ale też wspólnoty społeczno-kulturowej – zdrugiej, właściwie od początku istnienia językoznawstwa były inspiracją na badań zjawisk „między”, „na granicach”, czyli interdyscyplinarnych, przez co rozumiano używanie metod dwóch lub więcej dyscyplin. Justyna Winiarska wanalizie polskich propozycji językoznawstwa „otwartego” omawia klasyfikacje takich pogranicznych badań prowadzonych od połowy XX wieku, uporządkowane taksonomicznie przez Franciszka Gruczę, Antoniego Furdala iZdzisława Wąsika. Według przywołanych autorów szczególnie blisko sąsiadujące zlingwistyką iwarte podejmowania współpracy badawczej są trzy dyscypliny: antropologia (rozumiana przyrodniczo), psychologia isocjologia; wmniejszym stopniu będą to także inne nauki ujmujące język wjego kontekście biologiczno-fizycznym (anatomia zfizjologią, akustyka), komunikacyjno-poznawczym (cybernetyka iteoria informacji, logika) oraz społeczno-kulturowym (etnografia, nauka oliteraturze, historia, archeologia) oraz semiotyka (Winiarska 2011: 29–37). Współcześnie można do wskazanych propozycji dodać jeszcze neuronauki inauki kognitywne jako poszerzające ujęcie aspektu psychologicznego języka.
Do dziś prowadzone są badania we wszystkich wskazanych pogranicznych polach zjawisk językowych. Niektóre przekształciły się wosobne językoznawcze subdyscypliny (psycholingwistyka, mediolingwistyka, filozofia języka itd.), awprzypadku innych funkcjonują nawet odmiany alternatywne, różniące się perspektywą przy zachowanym tym samym polu badawczym, jak wprzypadku socjologii języka (bada wpływ społeczeństwa na język) isocjolingwistyki (wpływ języka na społeczeństwo) czy językoznawstwa antropologicznego, etnolingwistyki, lingwistyki kulturowej iantropologii lingwistycznej (zob. rozdz. 1.3.2).
Zkolei perspektywa komplementarna wskazuje nie tyle na powiązanie metod badawczych różnych nauk, ile na potrzebę ukazania zjawiska czy problemu równolegle zpunktu widzenia wielu dyscyplin, „wzajemnego uzupełniania się idopełniania badań” (Domańska 2010: 48), co wefekcie pozwala lepiej zrozumieć badany przedmiot. Dotyczy to zwłaszcza punktów widzenia tych dyscyplin, których teorie imetody są na tyle odmienne, że próby ich połączenia wjednej koncepcji są niemożliwe, wtym relacji między ujęciami humanistycznymi ipowstającymi wramach nauk przyrodniczych iścisłych. Tak rozumiana komplementarność pozwala ukazać przedmiot badań wnowym świetle iwydaje się propozycją obiecującą wbadaniach prowadzonych we współpracy zespołowej czy instytucjonalnej. Natomiast wsamodzielnych poszukiwaniach wydaje się trudniejsza do realizacji ze względu na wysokie wyspecjalizowanie poszczególnych dyscyplin iich dyskursów, awefekcie niebezpieczeństwo błędu nieadekwatnego przywoływania danych zbadań ścisłych czy przyrodniczych jako argumentu wwywodzie humanistycznym. Bezpieczną formą tej odmiany międzydyscyplinarności wydaje się referowanie teorii komplementarnych wobec przyjętego ujęcia problemu wich oryginalnym kontekście, zewentualnym wskazaniem ich jako tła rozważań, anie podstawy do tworzenia upraszczających analogii czy wskazywania pozornych podobieństw.
Wreszcie transdyscyplinarność jest propozycją pozwalającą wnajbardziej relewantny sposób przemodelować perspektywę badawczą. „Trans-” oznacza tu: „przez, poprzez”, awięc wpoprzek zastanych tradycji badawczych iparadygmatów, być może nieodpowiadających już nowemu polu iprzedmiotowi badań, bo skonstruowanych dla innej rzeczywistości iinnych celów badawczych. Anna Zeidler-Janiszewska pisze:
Uświadamiamy sobie coraz wyraźniej, że granice dzielące dyscypliny nie mają w istocie charakteru teoretycznego, lecz historyczny i – jako takie – mogą być nie tylko przekraczane, ale iprzesuwane, modyfikowane i zamieniane w progi, które zapraszają do różnokierunkowych przejść. Nie tylko mogą, lecz – na pewnym etapie rozwoju – muszą, albowiem zmiany w tym zakresie określa coraz większa kompleksowość zadań badawczych (…). Nie wchodzi tu w grę żadna postać eliminacji dyscyplinarności jako takiej – przeciwnie: to właśnie jej wysoki poziom i rozwinięte specjalizacje stanowią podstawowy warunek transdyscyplinarności. (…) Wprzeciwieństwie do interdyscyplinarności, która nie prowadzi do przeformułowania pola badawczego zaangażowanych w nią dyscyplin, transdyscyplinarność – „aktywna” w przypadkach, gdy w grę wchodzą problemy niemożliwe do rozwiązania w ramach pojedynczych dyscyplin – konstytuuje nowe pole badawcze (2006: 11).
Największą zaletą podejścia transdyscyplinarnego jest możliwość określenia na nowo pola badawczego ikształtu przedmiotu badań zgodnie zjego naturą irzeczywistymi przejawami, nawet jeśli nie mieści się ono wramach jednej dziedziny idyscypliny naukowej. Dobór narzędzi opisu ianalizy jest wtórny wobec badanego zjawiska, dopasowany do jego charakteru – co wcale nie oznacza ich nieuporządkowania czy braku precyzji; raczej służy opracowaniu metodologii opisu ianalizy, która poradzi sobie znowym czy na nowo określonym polem badań izktórej być może rozwinie się wprzyszłości nowa dyscyplina lub subdyscyplinarny paradygmat16.
Wszystkie trzy podejścia mogą się pojawić wbadaniach na różnych ich etapach, ale warta uwagi wydaje się zwłaszcza wykorzystywana np. wkonstruowaniu teorii neurokognitywnych metoda wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia. Zakłada ona, że wśród wielu możliwych wyjaśnień badanego zjawiska za lepsze można uznać te, które są konwergentne zinnymi teoriami (zbieżne, prowadzące do podobnych wniosków) oraz znimi koherentne (niesprzeczne ispójne) (Hohol 2017: 309–311). Wtakim rozumieniu przywoływanie teorii idanych innych nauk czy paradygmatów pozwala na weryfikację własnych wstępnych hipotez czy wniosków. Jest to także podejście zgodne zprogramowymi dla językoznawczego kognitywizmu zobowiązaniami do generalizacji ido kognitywizmu (Lakoff 1990).
Zjawiska komiczne są znakomitym przykładem pola badań tak heterogenicznego iwieloaspektowego, że woczywisty sposób wymagającego współpracy różnych podejść badawczych. Badania te, najczęściej ujmowane pod wspólną nazwą humorologii, właściwie od początku naukowej refleksji nad komizmem ihumorem wchodzą ze sobą wrelacje komplementarne oraz inter- itransdyscyplinarne. Ta ponaddyscyplinarność jest dla humorologii postulatem powszechnym iwynikającym znatury zjawiska. Wczasach nowych mediów, wktórych humor werbalny wypierany jest przez formy obrazowo-językowe imultimodalne, akomizm dowcipu oralnego, wspólnie przeżywanego, zastępuje zapośredniczona medialnie recepcja memów itiktokowych filmów, transdyscyplinarne przemodelowanie pola badawczego iprzedmiotu badań humorologii wydaje się nieuniknione.
1.3. Semantyka komizmu – koncepcja teoretyczno-badawcza
Przedstawione wpoprzednim podrozdziale elementy ietapy procesu badawczego oraz decyzje iustalenia metodologiczne, których powinien dokonać badacz zjawisk komunikacyjno-kulturowych, pozwolą mi wkolejnej części wstępu zaprezentować własne stanowisko teoretyczno-badawcze.
Podejmowane przedsięwzięcie badawcze jest wmojej intencji cegiełką dokładaną do mającej solidne fundamenty iwciąż rozbudowywanej humorologii. Jest to spojrzenie zpunktu widzenia semantyka wypowiedzi, zperspektywy, którą chcę widzieć jako transdyscyplinarną, ale zachowującą jako dominujący punkt widzenia podejście językoznawcy kognitywnego. Syntezy irefleksje dotyczące poszczególnych kwestii, model zjawiska iwnioski zanaliz dotyczących autentycznych przejawów komizmu wobranym polu badań (które także zostało poszerzone wstosunku do klasycznych ujęć językoznawczych) mogą wokreślonym zakresie rozbudować wiedzę ohumorze ikomizmie.
1.3.1. Problem badawczy ipole badań
Przedmiotem podejmowanych rozważań są wypowiedzi ofunkcji komicznej, funkcjonujące od zawsze wkulturze, adziś m.in. wnowych mediach. Problem badawczy stanowi wskazanie ianaliza tych ich cech semiotycznych isemantycznych, które decydują opełnionej funkcji, analiza iwyjaśnienie procesów poznawczo-semantycznych oraz kulturowo-semantycznych prowadzących do odczuwania znaczeń jako komicznych, atakże wskazanie ich związków ze złożonymi uwarunkowaniami procesu powstawania znaczeń. Przez cechy rozumiem semiotyczno-kompozycyjne elementy wypowiedzi, które mogą się stać bodźcami wywołującymi konceptualizacje komiczne iefekt komiczny, aprzez procesy – akty wytwarzania wumyśle jednostki znaczenia powiązanego zowymi bodźcami komicznymi. Wypowiedzi ocechach komicznych traktuję jako ekspresje konwencjonalnych iintersubiektywnych znaczeń komicznych powstających zwykorzystaniem typowych procesów poznawczo-semantycznych. Zakładam, że uwarunkowania procesu wytwarzania znaczenia mogą mieć charakter wewnętrzny (poznawcze, afektywne) izewnętrzny (kulturowe, społeczne, komunikacyjne, technologiczne). Pole badań stanowi transdyscyplinarnie ujęty dyskurs komiczny, wtym także wnowych mediach. Interesują mnie przede wszystkim jego aspekty semantyczne, tj. związane zwytwarzaniem znaczeń wumysłach użytkowników. Zmierzeniu się zprzedstawionym problemem badawczym służyć będą rozważania teoretyczne irefleksje ocharakterze bardziej ogólnym dotyczące semantyki, komizmu inowych technologii, jak również weryfikacja poczynionych wtychże rozdziałach ustaleń iwypracowanego modelu dokonana na materiale źródłowym komizmu nowomedialnego.
Tak zaplanowany plan działań powinien przynieść odpowiedzi na następujące pytania badawcze:
♦ jakie cechy semiotyczno-kompozycyjne wypowiedzi mają potencjał wywoływania poznawczo-semantycznego efektu komicznego?♦ jakie procesy poznawczo-semantyczne związane zich odbiorem prowadzą do interpretacji iodczucia wypowiedzi jako komicznej?♦ które zowych cech semiotyczno-kompozycyjnych iprocesów poznawczo-semantycznych stanowią oatrakcyjności komizmu?♦ jakie są cechy specyficzne komizmu wnowych mediach?♦ co cechy iprocesy komiczne mówią oogólnych procesach poznawczych isemantycznych?Wstosunku do istniejących badań iteorii, których przedmiotem są zbliżone zagadnienia, aktórych omówienie irewizja jest także jednym ze szczegółowych celów książki, podejmowane podejście charakteryzuje: przyjęcie perspektywy semantyka izastosowanie połączonych narzędzi refleksji ianalizy językoznawstwa kognitywnego ijęzykoznawstwa antropologiczno-kulturowego, wtym elementów mediolingwistyki; próba wskazania wzajemnych uwarunkowań iwpływów pomiędzy wypowiedziami komicznymi, procesami poznawczymi akulturą, wtym medialną technologią przekazu; ujęcie jako przedmiotu badań wypowiedzi nowomedialnych imultimodalnych iich analiza jako całości semiotycznych isemantycznych; weryfikacja użyteczności narzędzi językoznawstwa kognitywnego wbadaniu komizmu.
1.3.2. Perspektywa metodologiczna
Wskazany problem oraz pytania badawcze wymagają spojrzenia na zjawisko zperspektywy metodologicznej, która obejmie: transdyscyplinarnie widziane pole badań ze znaczeniem wyrażanym przez multimodalne wypowiedzi; ich kontekst zarówno wewnętrzny (psychiczny), jak izewnętrzny (społeczno-kulturowo-medialny) oraz ich wzajemne zależności; narzędzia do badania tak ujętej semantyki wypowiedzi ofunkcji komicznej.
Uznaję, że taką perspektywę teoretyczno-metodologiczną zapewnią mi połączone teorie inarzędzia badawcze: językoznawstwa kognitywnego (zwłaszcza semantyki kognitywnej); językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, wtym mediolingwistyki; uzupełniająco dyscyplin isubdyscyplin, których przedmiotami badań są ludzkie wytwory owartości semantycznej.
Teorie kognitywnego iantropologiczno-kulturowego językoznawstwa mają bez wątpienia pewne elementy wspólne, choć rozwijały się niezależnie od siebie, arelacje między nimi są różnie ujmowane. Językoznawstwo kognitywne traktowane bywa: jako współczesne specyficzne wcielenie lingwistyki antropologiczno-kulturowej, która jest subdyscypliną oponadwiekowej tradycji refleksji nad językiem (choć wówczas inaczej ujmowanym irozważanym wramach badań antropologicznych, zob. Chruszczewski 2011: 21–68); nurt badań osobny, ale realizujący podobne założenia teoretyczne; niektóre odmiany lingwistyki kulturowej, np. lubelska etnolingwistyka, ujmowane są jako forma realizacji postulatów kognitywnych (Winiarska 2011).
Współcześnie oba spojrzenia badawcze łączy na pewno podmiotowe iuzusowe ujęcie znaczenia, postulat badania języka ikomunikacji wcałej ich psychiczno--kulturowo-społecznej złożoności, niepowtarzalności isubiektywności, uznawanie ich nieopartego na ścisłych opozycjach aprototypowego iskalarnego charakteru, atakże programowa ponaddyscyplinarność. Różni je natomiast rzeczywista realizacja badań: podczas kiedy współczesne, bardzo zróżnicowane badania kulturowo-antropologiczno-lingwistyczne wdużej mierze zajmują się językiem wjego kontekstach pragmatycznych, jako realizacją praktyk językowych ikulturowych, główne szkoły językoznawstwa kognitywnego badają język jako ekspresję koncepcji mentalnych iskupiają się na rekonstrukcji procesów poznawczych. Stąd też różnice wpodejmowanych inter- itransdyscyplinarnych spojrzeniach: kulturowo-antropologicznym wprzypadku pierwszego omawianego paradygmatu ipsychologiczno-neuropoznawczym – wprzypadku drugiego.
Językoznawstwo kognitywne wyrosło ze sprzeciwu wobec Chomskiańskiego redukcjonistycznego podejścia do języka jako systemu mentalnych operacji algorytmicznych (choć zachowało mentalistyczny charakter) oraz zdorobku psychologii poznawczej irozwijanych od lat 50. XX wieku tzw. nauk kognitywnych (cognitive science17), tj. interdyscyplinarnych badań łączących wiedzę zzakresu psychologii poznawczej, neuropsychologii ineurolingwistyki, filozofii umysłu ijęzyka, antropologii iprojektowania sztucznej inteligencji (zob. Bremer 2016). Za ojców założycieli pierwszych szkół badawczych uznawanych za początek drugiej rewolucji kognitywnej (za pierwszą rewolucję kognitywną uznawana jest koncepcja Noama Chomskiego) uznawani są: George Lakoff iMark Johnson, autorzy Metaphors We Live By (1980) (pol. Metafory wnaszym życiu, 1988), zawierającej koncepcję rozumienia metafory jako fundamentalnego procesu mentalnego, oraz Ronald W. Langacker, twórca Foundations of Cognitive Grammar. Theoretical Prerequisties (1987), prezentującej teorię języka igramatyki jako symbolicznych wyrazów mentalnych obrazowań (konceptualizacji)18.
Nie sposób skrótowo przedstawić twierdzeń kognitywistów dotyczących zasad funkcjonowania języka, jako że wtrakcie już ponad trzydziestu pięciu lat popularności nurt rozrósł się do różnych szkół iteorii, tworząc bardziej „ruch” czy „przedsięwzięcie” (enterprise) kognitywne niż zwartą koncepcję (Evans, Green 2006: 3–23; Evans, Bergen, Zinken 2007: 2). Omówieniu kognitywnych koncepcji znaczenia oraz jego powiązania zprocesami poznawczymi będzie poświęcony rozdz. 2.5. Wtym miejscu przedstawię najogólniejsze postulaty paradygmatu kognitywnego wjęzykoznawstwie19.
Jako paradygmatycznyzwrot badawczy kognitywizm proponuje: odrzucenie teorii generatywnych Chomsky’ego (oistnieniu osobnego modułu językowego wumyśle; omożności ujęcia języka jako „nieskończonego zbioru poprawnych zdań” iich algorytmicznego generowania; obadaniu abstrakcyjnego zbioru reguł generatywnych „idealnego użytkownika” jako języka; obadaniu zjawisk typowych, pomijaniu mniej konwencjonalnych; oprymacie składni nad semantyką) irewizję koncepcji strukturalistycznych (oarbitralności znaku językowego; oistnieniu obiektywnego langue); zastąpienie ujęcia formalistycznego – funkcjonalnym.
Język jest dla kognitywistów:
♦ integralną częścią ludzkiego poznania; ♦ ma charakter ucieleśniony, jak umysł, którego jest ekspresją; ♦ ma charakter symboliczny iciągły – wszystkie dające się wyróżnić jednostki językowe mają charakter symboliczny isą umotywowane; ♦ jego najważniejszą funkcją jest symboliczne wyrażanie znaczeń, aznaczenia te wyrastają wpierw zjednostkowego doświadczenia świata, anastępnie zkonwencji użycia, tj. komunikacji jako drugiej najważniejszej funkcji: „zwerbalizowane doświadczenie jednostkowe, zarówno uniwersalne (uwarunkowane biologiczną naturą organizmu), jak iukształtowane przez środowisko, winterakcji społecznej stopniowo przekształca się wkonwencję językową” (Tabakowska 2004b: 9); ♦ wefekcie tworząc język jako „uporządkowany inwentarz konwencjonalnych jednostek lingwistycznych” (Langacker 2003: 41).Znaczenie jest wjęzyku najważniejsze (Langacker 1987: 12) istanowi symboliczny wyraz:
♦ znaczenia leksykalne igramatyczne – procesów mentalnej kategoryzacji iporządkowania wiedzy oświecie, która ma charakter encyklopedyczny (językowy ipozajęzykowy, powiązany wsieci domen poznawczych); ♦ znaczenia wypowiedzi – konceptualizacji, procesów mentalnego obrazowania, tj. doświadczania danych sytuacji istanów przez jednostkę. Znaczenie jest więc subiektywnym mentalnym doświadczeniem świata wyrażanym za pomocą mniej lub bardziej konwencjonalnych intersubiektywnych środków semiotycznych (wtym języka).Przedmiotem badań językoznawstwa kognitywnego są:
♦ język widziany wkontekście procesów poznawczych;♦ ludzkie procesy poznawcze, wtym wiedza oświecie: „językoznawstwo kognitywne utożsamia badanie języka zbadaniem ludzkiego poznania, awięc włącza wsferę swoich zainteresowań także procesy percepcji iprzetwarzania informacji oraz ogólną wiedzę człowieka ootaczającym go świecie” (Tabakowska 2005: 52–53).Wbadaniach tych językoznawca powinien przestrzegać:
♦ zobowiązania do generalizacji – szukać uniwersalnych zasad ludzkiego poznania (nie tylko językowych, ale irządzących percepcją, myśleniem, wyobraźnią, pamięcią, motoryką) iobowiązujących na wszystkich poziomach badanych zjawisk językowych;♦ zobowiązania do kognitywizmu – wskazywać wjęzyku przejawy tych zjawisk mentalnych, októrych istnieniu wiadomo zinterdyscyplinarnych badań nad umysłem (wramach psychologii poznawczej, filozofii iantropologii języka, nauk kognitywnych ineuronauk), przy czym dbać ospójność teorii (Lakoff 1990: 41–43).Ujęcie to wyznacza podstawową metodę badawcząkognitywizmu, którą jest analiza wypowiedzi (językowych iinnych) jako ekspresji procesów mentalnych ipróba ich odtworzenia zwykorzystaniem interdyscyplinarnej wiedzy oprawidłowościach ludzkiego poznania. Analiza powinna obejmować wzajemne synergiczne wpływy umysłu (poznania), biologii (czynników fizycznych) oraz kultury (intersubiektywnego wytworu ludzkich umysłów), wtym języka. Jeśli przyjąć, że relacja między procesami mentalnymi aich symbolicznym wyrazem wuproszczeniu składa się ztrzech etapów, tj. percepcji (uwarunkowanej biologicznie ikulturowo), konceptualizacji (subiektywnego doświadczenia mentalnego) iekspresji (semiotycznego wytworu), to „należy prześledzić tę sekwencję wodwrotnym kierunku, czyli na podstawie «gotowego» przekazu spróbować odtworzyć konceptualizację oraz jej kulturowe ipsychiczne uwarunkowania, dochodząc ostatecznie do poznania samego procesu poznawania” (Tabakowska 2005: 57).
Po okresie pionierskim kognitywnych badań nad językiem – wtym zwłaszcza nad kluczową dla niego semantyką – wktórym dominowały prace zzakresu mentalistycznie ujmowanego językoznawstwa, psychologii poznania oraz filozofii umysłu ijęzyka, wkolejnych latach pojawiły się przykłady użyteczności narzędzi kognitywnej analizy myślenia iznaczenia także do innych czynności iwytworów ludzkich isfer jego kultury, najpierw wobrębie samej szeroko pojętej lingwistyki – dyskursu, tekstu igenologii (Semino 2008), pragmatyki itłumaczeń (Tabakowska 2001; Wiraszka 2015), anastępnie winnych ujęciach humanistycznych, np. wbadaniach rytuału (Dąsal 2008), narracji (Mandler 2004), literatury (Korwin-Piotrowska 2006). Za przydatne wbadaniu semantyki uznaję prace zzakresu poetyki kognitywnej (Stockwell 2006; Cognitive Poetics 2009), umożliwiające refleksję nad semantycznymi aspektami kompozycji wypowiedzi ijej funkcją estetyczną oraz dotyczące analizy wypowiedzi multimodalnej, np. sztuk plastycznych (Kwiatkowska 2013; Górska 2014, 2020; Dutton 2019), komunikacji niewerbalnej (Antas 2013; Załazińska 2016; Winiarska, Załazińska 2018) i – oczywiście – komizmu (Bergen, Binsted 2003; Brône, Feyaerts, Veale 2006; Libura 2007b, 2017a, 2017b).
Koncepcje, teorie ipodejścia badawcze, które można ująć pod zbiorczą etykietą językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, stanowią konglomerat wewnętrznie jeszcze bardziej złożony niż językoznawstwo kognitywne, akorzeniami sięgający idei osiemnasto- idziewiętnastowiecznych, m.in. niemieckich myślicieli (Wilhelma von Humboldta iGottfrieda Herdera), brytyjskich antropologów funkcjonalnych (np. Bronisława Malinowskiego), amerykańskich antropologów języka ikultury XIX iXX wieku (Franza Boasa, Edwarda Sapira iBenjamina Lee Whorfa), etnosemantyków (Warda Goodenougha) ietnografii mówienia Della Hymesa (zob. Palmer 1996: 3–26; Chruszczewski 2011: 21–68). Wszystkie te historyczne iwspółczesne koncepcje badawcze łączy przyjęcie za przedmiot badań relacji języka, kultury iczłowieka/społeczności wujęciu ponaddyscyplinarnym. Badaniem wskazanej triady wramach osobnej subdyscypliny językoznawczej zajęły się równolegle powstające wostatnich latach XX wieku szkoły określające swój paradygmat najczęściej jako lingwistyka/językoznawstwo kulturowe/antropologiczne, antropolingwistyka ipodobnie; także wPolsce, gdzie od lat 90. prowadzone były badania wramach wrocławskiej lingwistyki kulturowej ilubelskiej szkoły etnolingwistyki opisującej językowe obrazy świata. Bardzo bliskie przedmiotowo są im ujęcia antropologii lingwistycznej, wktórych jednakże punkt widzenia skierowany jest od człowieka ku językowi jako społecznie ugruntowanym praktykom realizowania się kultury (Ahearn 2013: 27; Godlewski 2016: 49–50), iantropologii słowa, wyrosłej ztradycji filologicznej refleksji nad rolą słowa wkulturze (Godlewski 2016: 62–62).
Próby uporządkowania odmian naukowej refleksji nad językiem wkontekście kultury podejmowało wielu badaczy, wskazując na różnice wrozłożeniu akcentów wbadaniach (Anusiewicz 2015: 10–12), branych pod uwagę kontekstach (Bartmiński 2008), perspektywach badawczych imetodologicznych (Chruszczewski 2011: 74–76). Jerzy Bartmiński wskazuje na następujące granice pola badań poszczególnych subdyscyplin: lingwistyka kulturowa – język ikultura; lingwistyka antropologiczna – język iczłowiek; lingwistyka antropologiczno-kulturowa – język, człowiek, kultura; etnolingwistyka – człowiek (wspólnota ludzka) ijęzyk. Ta charakterystyka wydaje się zasadna, trudno jednak nie zauważyć, że wydzielone sfery badawcze wsposób naturalny zazębiają się, asztuczne rozdzielenie nie służy lepszemu zrozumieniu analizowanych zjawisk. Alessandro Duranti (1997), aza nim Piotr Chruszczewski rozwijający to podejście (2011) zaproponowali, aby zakres badań lingwistyki kulturowej iantropologicznej podzielić ze względu na cele imetody na cztery paradygmaty: dokumentacyjny, kulturowo--lingwistyczny, transformacyjny ikomunikacyjno-dyskursywny; to propozycja odużej nośności eksplikacyjnej, ale obejmująca niezwykle szeroki zakres badań prowadzonych także wramach innych subdyscyplin, np. pragmalingwistyki czy socjolingwistyki. Dodatkowo współczesna lingwistyka antropologiczno-kulturowa coraz mocniej czerpie zdorobku nauk kognitywnych, wtym językoznawstwa kognitywnego, dlatego do triady język – kultura – człowiek wprowadza również element umysłu iprocesów poznawczych (Palmer 1996; Sharifian 2016).
Zwyżej wskazanych przyczyn zawiłości nazewniczo-taksonomicznych20 decyduję się pozostać przy najszerzej ujmującym określeniu, tj. językoznawstwie antropologiczno-kulturowym. Spróbuję wskazać podstawowe założenia jego współczesnej odmiany21. Trudno tu mówić ozwrocie, ale niewątpliwie jako paradygmat badawczy języka kształtowało się ono wopozycji do: językoznawstwa autonomicznego, formalnego iobiektywizującego, odrzucającego badanie konkretnych użyć oraz kontekstu kulturowego jako marginalnych zjawisk nieistotnych dla systemu (awprzypadku badań prekursorskich – także wobec językoznawstwa behawiorystycznego); autonomicznej antropologii kulturowej ujmującej język jako jeden zwielu elementów kultury.
Język we współczesnym językoznawstwie antropologiczno-kulturowym:
♦ jest formą semiotyczną dla poznania ikultury najważniejszą; ♦ jest elementem triady język – człowiek (umysł) – kultura, której części wzajemnie na siebie wpływają: język odzwierciedla umysł (procesy poznawcze), ale też wpływa na wytwarzany obraz świata; umysł widzi więc świat tak, jak mu to kultura wprocesie socjalizacyjnej internalizacji pozwala, akultura wswej istocie jest wytworem umysłów itd.; ♦ realizuje się wpraktykach językowych stanowiących element szerszych praktyk dyskursywno-kulturowych; ♦ jest narzędziem poznania świata, „raz dokonanym iciągle dokonującym się aktem poznania wstosunku do rzeczywistości pozajęzykowej, aktem, którego rezultaty są dobudowywane inakładane na poprzednie” (Anusiewicz 1995: 58–59), irównocześnie wyrazem jego subiektywnego widzenia przez człowieka.Znaczenia wypowiedzi:
♦ wynikają zpoznawczo-interakcyjnej natury języka ikomunikacji, są więc równocześnie: obrazem mentalnych wyobrażeń, podmiotowych, ale kulturowo kształtowanych; funkcją praktyk językowych, wytwarzających intersubiektywnie kulturę istrukturę społeczną22; ♦ są zawsze zależne od kontekstu wewnętrznego (wiedza inastawienie jednostki) izewnętrznego (sytuacja komunikacyjno-medialna, kulturowo-społeczna).Przedmiotem badań językoznawstwa antropologiczno-kulturowego winny być:
♦ praktyki językowe idyskursywne, wktórych uwidaczniają się wzajemne relacje języka – człowieka (podmiotu ijego umysłu) – społeczności – kultury wkażdym możliwym ujęciu, wtym m.in. kulturotwórcza funkcja języka; ♦ kulturowość samego języka rozumiana jako: „wyraz językowo utrwalanej konceptualizacji świata danej społeczności” zawarta wmodelach poznawczych, które są „uwspólnotowionymi formacjami wiedzy” (Czachur 2018: 20–21); ♦ znaczenia jako konceptualizacje mentalne iobrazy świata, które „mają podstawę kulturową oraz są kodowane iwyrażane wjęzyku” (Sharifian 2016: 32); ♦ procesy poznawcze uwidaczniające się wludzkich praktykach iwytworach, wtym wjęzyku ikulturze.Skoro to praktyki językowe, więc język wużyciu, jest przedmiotem badań, to oczywistą metodą badawczą będzie ich obserwacja, analiza zuwzględnieniem wybranych wdanym ujęciu aspektów: językowo-komunikacyjnych, dyskursywnych, poznawczych, kulturowych, ewentualne badania porównawcze.
Wśród rozlicznych analiz wpisujących się wwyżej nakreślony szeroki paradygmat ważne dla dalszych rozważań ianaliz, ze względu na obrane medialne pole badawcze, będą badania prowadzone pod szyldem antropologii praktyk językowych (zob. Almanach Antropologiczny III 2014, Godlewski 2016), które, obejmując swoją refleksją multimodalne wypowiedzi, przekonująco uzasadniają ich traktowanie jako realizacji praktyk językowych. Równie istotna będzie perspektywa subdyscypliny określanej jako lingwistyka mediów czy mediolingwistyka (Skowronek 2013; Stöckl 2015b; Lingwistyka mediów 2015), która łączy analizę dyskursu medialnego, wtym jego znaczeń, ze wskazaniem ich medialnej wyjątkowości jako formy kulturowej. Bogusław Skowronek definiuje mediolingwistykę jako dział lingwistyki kulturowej, wktórej język, charakterystyczny dla poszczególnych technologii medialnych, traktowany byłby jako specyficzna, mająca własne cechy dystynktywne praktyka poznawcza (kognitywna) oraz systemowo-komunikacyjna (lingwistyczna) (2013: 17–18, 112). Autor koncepcji podkreśla znaczeniotwórczą rolę mediów (2013: 59–60), awjej opisie wykorzystuje terminologię językoznawstwa kognitywnego.
Warto jeszcze wymienić badaczy, którzy wpraktyce łączą narzędzia badawcze obu opisanych paradygmatów. Miano prekursorki takiej antropologiczno--kulturowo-kognitywnej lingwistyki bez wątpienia należy się Annie Wierzbickiej prowadzącej, od lat 70. XX wieku wPolsce do dziś wAustralii, badania semantyki kulturowej imiędzykulturowej oparte na własnym modelu teoretyczno-analitycznym (Wierzbicka 1999, 2006). Spośród wybitnych językoznawców kognitywnych najszerszy zakres aspektów kulturowych wswoich badaniach obejmuje Zoltán Kövecses, który wprost pisze, że jego ideą jest wypełnienie luki między językoznawstwem kognitywnym aantropologicznym, acelem – ukazanie językoznawstwa kognitywnego jako uniwersalnego narzędzia badania „sensów” nie tylko wjęzyku, ale ipoza nim, tj. wszeroko pojętej kulturze (2011: 7, 11). Zkolei Gary Palmer (2016), uznawany za twórcę nowoczesnej lingwistyki antropologicznej, mocno podkreśla konieczność włączenia do badanej relacji język – człowiek – kultura aspektu zdolności poznawczych wujęciu cognitive science. Podobnie swój przedmiot badań widzi Farzan Sharifian, który wprogramowym dla lingwistyki antropologicznej artykule przypomina, że według Ronalda Langackera procesy poznawcze są nie tylko ucieleśnione, ale igłęboko ukulturowione, co niejako tworzy drugą część pola badań kognitywnych, słabiej zagospodarowaną od tej zajmującej się mentalizacją (Sharifian 2016: 32).
Dwa omówione paradygmaty badań językoznawczych wyznaczają podstawową perspektywę metodologiczną niniejszej książki istanowią ojej wstępnych założeniach teoretycznych. Dodatkowo będę przywoływać także inne podejścia, dane, koncepcje teoretyczne jako elementy metody „wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia” (Hohol 2017: 309). Będą one wykorzystywane na dwa sposoby: jeśli ich koncepcyjny charakter na to pozwala, będą transdyscyplinarnie włączane do rozważań teoretycznych oraz interpretacji badanych zjawisk; jeśli reprezentują zbyt odmienny metodologicznie aparat naukowy, będą prezentowane komplementarnie jako informacje dodatkowe, poszerzające perspektywę spojrzenia na zjawisko iumożliwiające porównanie wniosków badawczych zróżnych dziedzin.
1.3.3. Cele badawcze
Podsumowując powyższe ustalenia dotyczące pola iprzedmiotu badań, perspektywy metodologicznej oraz wstępnych założeń teoretycznych, za zasadniczy cel podejmowanych działań badawczych uznaję: stworzenie modelu semantyki wypowiedzi służących intencjonalnemu wywołaniu efektu komicznego, obejmującego cechy semiotyczno-kompozycyjne wypowiedzi iprocesy poznawczo-semantyczne służące konceptualizacji, ukazanie ich powiązania zogólnymi zdolnościami istrukturami poznawczymi – zjednej strony, oraz zkulturowym, wtym medialnym, uwarunkowaniem ich formy ekspresji – zdrugiej, ana koniec jego weryfikację na materiale nowomedialnych wypowiedzi komicznych.
Aby uporządkować wszystkie poruszane wątki tematyczne, wskazuję następujące szczegółowe oraz cząstkowe cele badań (wujęciu problemowym):
(1) Zbadanie, opis ianaliza cech semiotyczno-kompozycyjnych (jako schematycznych konstrukcji – jednostek symbolicznych) iprocesów poznawczo-semantycznych (jako prototypowych konceptualizacji) służących wywoływaniu semantycznego efektu komicznego wypowiedzi zpunktu widzenia semantyki kognitywnej, czyli ujmującej znaczenie jako doświadczenie mentalne:
♦ krytyczne omówienie isynteza istniejących koncepcji znaczenia iich rewizja zperspektywy lingwistyki kognitywnej iantropologiczno-kulturowej;♦ omówienie zewnętrznych iwewnętrznych czynników wpływających na kształtowanie się procesów poznawczo-semantycznych oraz struktur wiedzy;♦ krytyczne omówienie kognitywnych metod badania znaczenia języka iwypowiedzi, wtym multimodalnych;♦ krytyczne omówienie isynteza istniejących koncepcji komizmu izjawisk pokrewnych (wtym ludyczności ikarnawalizacji), zwłaszcza koncepcji językoznawczych, ze wskazaniem na ujmowane wnich aspekty semantyczne;♦ wskazanie najistotniejszych cech semiotyczno-kompozycyjnych iprocesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu efektu komicznego wbadanym materiale źródłowym wraz zinterpretacją formy ich semantyczności.(2) Wskazanie iomówienie cech semiotyczno-kompozycyjnych iprocesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu iodczuwaniu komizmu relewantnych iatrakcyjnych zpunktu widzenia czynności umysłu oraz funkcji kulturowo-komunikacyjnych iwyjaśnienie źródeł owej atrakcyjności:
♦ opis ianaliza ewolucyjnych, poznawczych, antropologiczno-kulturowych ispołecznych źródeł ifunkcji zjawisk komicznych iśmiechu;♦ weryfikacja tezy ouniwersalności iciągłości ekspresji śmiechu oraz zjawisk komicznych;♦ wskazanie procesów umysłowych powiązanych zodczuwaniem komizmu oraz charakterystyka jego form poznawczo-semantycznych (doznań intelektualnych, emocji, stanów poznawczych).(3) Wskazanie ianaliza cech specyficznych komizmu wnowych mediach, interpretacja ich umotywowania oraz wyjaśnienie przyczyn atrakcyjności:
♦ zbadanie, opis ianaliza wpływu medium na kształt nowomedialnych wypowiedzi ofunkcji komicznej iich semantykę;♦ wskazanie najistotniejszych cech semiotyczno-kompozycyjnych iprocesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu efektu komicznego wbadanym materiale źródłowym, typowych dla używanego medium;♦ wyjaśnienie semiotyczno-percepcyjnej, poznawczo-semantycznej ikulturowo--społecznej atrakcyjności komizmu wnowych mediach imediach społecznościowych♦ wskazanie izbadanie możliwego wpływu kształtu nowomedialnego komizmu na procesy istruktury poznawcze.(4) Weryfikacja kognitywnych teorii poznania oraz koncepcji znaczenia na badanym materiale źródłowym.
♦ wskazanie, co formy nowomedialnego komizmu mówią opoznaniu, myśleniu, języku ikomunikacji, jakie elementy kognitywnych teorii znajdują mocne potwierdzenia wbadanych konkretnych przykładach wypowiedzi;♦ wskazanie zasadności iwartości ujęcia medialnej formy ekspresji wbadaniach semantycznych.Książka jest efektem tak zaplanowanego projektu zmierzenia się ztematyką semantyki komizmu irealizacją jego celów, choć oczywiście jej struktura jest efektem końcowym ichronologicznie oraz tematycznie odpowiada nie poszczególnym etapom badań, ale ich całości wujęciu problemowym.
* * *
Czy zatem – wracając do pytania ztytułu pierwszego rozdziału – istnieje najśmieszniejszy dowcip świata? Wypowiedzi komiczne jako wytwory kulturowe są bodźcami wywołującymi subiektywną reakcję umysłową izanurzone są wtak wielu wpływających na ich ostateczną recepcję kontekstach, że nie sposób ująć tych wszystkich zmiennych. Najważniejsze znich to: uwarunkowania kulturowe, społeczne, językowe, indywidualne, emocjonalne, doświadczeniowe, sytuacyjne, interakcyjne, medialne. Badać można wypowiedzi komiczne częściowo zbliżone pod względem owych kontekstów, np. bawiące reprezentantów jednej nacji, grupy wiekowej czy zawodowej – aitak efekt poszukiwania owego superdowcipu nie każdego rozbawi tak samo, bo nawet chwilowe, istniejące „tu iteraz” nastawienie ioczekiwania odbiorcy także wpływają na odbiór.
Czytelnik niniejszej książki na pierwszych jej stronach przeczytał oprojekcie LaughtLabu (którego maskotkę przedstawia il. 4) iposzukiwaniach najśmieszniejszego dowcipu świata. Jeśli wciąż jest zainteresowany tym, jak brzmiał ów żart, który 55% uczestników badania uznało za śmieszny, nareszcie może zaspokoić swoją poznawczą ciekawość. Ibyć może poczuć rozczarowanie, bo coś statystycznie śmieszne okazuje się – śmieszne przeciętnie:
Il. 4. http://www.laughlab.co.uk (dostęp: 15.10.2023)
Dwóch myśliwych wybrało się do lasu na polowanie. Wpewnej chwili jeden znich pada na ziemię. Ma szklany wzrok inie oddycha. Drugi myśliwy błyskawicznie wyciąga zkieszeni komórkę idzwoni na pogotowie.
– Mój przyjaciel nie żyje! Co robić? – wykrzykuje, ztrudem łapiąc powietrze.
Osoba po drugiej stronie mówi:
– Proszę zachować spokój. Pomożemy panu. Po pierwsze, proszę się upewnić, że pana przyjaciel na pewno nie żyje.
Zapada milczenie, następnie rozlega się wystrzał. Wtelefonie odzywa się ponownie głos myśliwego:
– No dobrze, aco teraz? (Wiseman 2010: 280).*
Przypisy:
1Skecz pojawia się w1. odcinku serialu komediowego
