Sekret świętości - Agnieszka Bugała - ebook + książka

Sekret świętości ebook

Bugała Agnieszka

5,0

Opis

Sekret świętości

Biografia Służebnicy Bożej s. Leonii Nastał

Poznaj mistyczkę, do której mówił Jezus,

i odkryj sekret jej świętości!

Od wczesnego dzieciństwa mówiła swoim bliskim, że chce zostać świętą. Swoje powołanie odkryła w wieku trzech lat, a kilkanaście lat później wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi. Siostra Leonia Nastał, która może być nazywana polską Teresą od Dzieciątka Jezus, przez wiele lat zapisywała słowa usłyszane od Chrystusa. To On wybrał Leonię, by powiedziała światu o drodze duchowego niemowlęctwa.

Agnieszka Bugała w reporterskiej biografii niezwykłej zakonnicy zabiera czytelnika do miejsc, które były świadkami rodzenia się świętości. Przybliżając historię Leonii, przypomina nam, że Jezus chce, aby każdy z nas był święty, a przez sekrety przekazane tej pokornej siostrze daje jasne wskazówki, jak to zrobić.

Zebrane przez autorkę świadectwa par, które za wstawiennictwem Służebnicy Bożej szczęśliwie doczekały się potomstwa, potwierdzają tylko, że Leonia Nastał już pomaga z nieba!

Pragnę serdecznie podziękować i pogratulować pani Agnieszce Bugale – znanej i cenionej wrocławskiej dziennikarce – za podjęcie tak wspaniałego dzieła, jakim jest ukazanie sekretu świętości Leonii Nastał, dziś służebnicy Bożej. Kiedy zgłębiamy życie naszej kandydatki na ołtarze, odsłania się przed nami obraz wspaniałej postaci nacechowanej wielką otwartością na Boga i drugiego człowieka. Leonia Nastał pokazuje swym życiem, co znaczy Boży upór, jak podejmować trudne zadania, jak dostrzegać Jezusa w drugim człowieku i jak w życiu codziennym stawać się siewcą Bożej miłości.

bp Jacek Kicinski CMF, biskup pomocniczy wrocławski

Agnieszka Bugała – absolwentka polonistyki, dziennikarka, autorka książek i ponad ośmiuset artykułów prasowych. Specjalizuje się w portretowaniu świętych i kandydatów na ołtarze. W latach 2006–2020 związana z tygodnikiem „Niedziela”, dziś z portalem Aleteia. Prywatnie żona Piotra, mama Pawła, Krzysia i Uli. Mieszka i pracuje we Wrocławiu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 263

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0

Popularność




Copyright © by Agnieszka Bugała 2021

Copyright © for this edition by Wydawnictwo Esprit 2021

All rights reserved

Materiały okładkowe: © INTERFOTO / Alamy Stock Photo

© Archiwum Główne Służebniczek Starowiejskich w Starej Wsi

Wydawnictwo dziękuje Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi za możliwość wykorzystania zdjęć, dokumentów oraz pamiątek z życia s. Leonii Nastał.

Redakcja: Malwina Kozłowska

Korekta: Justyna Jakubczyk, Monika Nowecka

ISBN 978-83-66859-66-1

Wydanie I, Kraków 2021

Wydawnictwo Esprit sp. z o.o.ul. Władysława Siwka 27A, 31-588 Kraków

tel./fax 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19

e-mail: [email protected]

[email protected]

[email protected]

Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl

Dlaczego Mnie ludzie nie kochają?

– Jezus do s. Leonii Nastał

Wstęp

Mała droga do świętości ukazana przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus wzbogacona zostaje drogą niemowlęctwa duchowego służebnicy Bożej siostry Leonii Nastał. Gdy pochylamy się nad jej życiem, powołaniem i misją, jaką otrzymała od Boga, stajemy się świadkami drogi do świętości, którą możemy nazwać za papieżem Franciszkiem „świętością z sąsiedztwa”. O Służebnicy Bożej Leonii usłyszałem na rekolekcjach ignacjańskich prowadzonych przez niezwykle charyzmatycznego świętej pamięci o. Bronisława Mokrzyckiego – jezuity ze Starej Wsi. Często w swoich naukach rekolekcyjnych odwoływał się on do s. Leonii, wskazując jej postać jako przykład całkowitego zaufania i oddania się Bogu.

W 2019 roku, po pobycie w Starej Wsi w klasztorze Ojców Jezuitów, postanowiłem w drodze powrotnej do Wrocławia nawiedzić Dom Generalny Sióstr Służebniczek. Wówczas to miałem okazję pomodlić się przy sarkofagu, w którym zostały złożone doczesne szczątki Służebnicy Bożej Leonii Nastał. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, jak urzekającą postacią jest ta siostra zakonna. Po dwóch latach przyszło dla mnie kolejne zaskoczenie, którym jest radość napisania wprowadzenia do niniejszej książki.

Już na samym początku pragnę serdecznie podziękować i pogratulować pani Agnieszce Bugale – znanej i cenionej wrocławskiej dziennikarce – za podjęcie tak wspaniałego dzieła, jakim jest ukazanie sekretu świętości Leonii Nastał, dziś służebnicy Bożej. Kiedy zgłębiamy życie naszej kandydatki na ołtarze, odsłania się przed nami obraz wspaniałej postaci nacechowanej wielką otwartością na Boga i drugiego człowieka. Leonia Nastał pokazuje swym życiem, co znaczy Boży upór, jak podejmować trudne zadania, jak dostrzegać Jezusa w drugim człowieku i jak w życiu codziennym stawać się siewcą Bożej miłości.

Siostra Leonia wstąpiła do zakonu dość późno – jak na ówczesne lata – bo w dwudziestym drugim roku życia. Było to spowodowane wieloma względami, a nade wszystko brakiem zgody ojca. Okazuje się, że w tym względzie nic się nie zmieniło do dziś. Gdy bowiem córka informuje swoich rodziców o pragnieniu pójścia do klasztoru, możemy być niemalże pewni, że napotka opór z ich strony. Jesteśmy świadkami jakiegoś niezrozumiałego przekonania, że życie zakonne to coś strasznego. Jednakże wierna miłość Leonii do Boga zaowocowała nie tylko zgodą ojca na rozpoczęcie życia zakonnego, ale również w późniejszym czasie jego nawróceniem i codziennym uczestnictwem w Eucharystii.

Spoglądając na czas pobytu s. Leonii w klasztorze Sióstr Służebniczek – a było to zaledwie czternaście lat – widzimy jej zwykłość w niezwykłości. Z jednej strony podejmowała ona codzienne obowiązki, a z drugiej wypełniała trudne posługi, które wymagają radykalnych decyzji. W tym wszystkim potrafiła prowadzić głębokie życie duchowe, które zaowocowało przeżyciami mistycznymi. Doświadczała przy tym wielkich ciemności duchowych, oschłości i trudności w zrozumieniu wszystkiego, co Bóg jej przygotował.

Sekret świętości Leonii to droga niemowlęctwa duchowego. Współcześnie jesteśmy nastawieni na „bycie dorosłym”. Nikt nie chce być traktowany jak dziecko, a co dopiero jak niemowlę. Młodzi rzadko kiedy akceptują nazywanie ich dziećmi, bardzo wcześnie chcą zacząć decydować o sobie. Pragnienie niezależności, bycia samowystarczalnym zaczyna coraz bardziej dominować w dzisiejszym świecie.

Droga niemowlęctwa duchowego to droga, na której człowiek daje się prowadzić za rękę Jezusowi niczym dziecko swojej matce. Jest to droga bliskości, zaufania i oddania. Wszystko to wpisuje się w Jezusowe słowa: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

Z pewnością nie chodzi tu o dziecinność opartą na naiwności, ale o postawę dojrzałego przeżywania bliskości Jezusa. Taka postawa sprawia, że każde wydarzenie jest interpretowane w perspektywie Bożego słowa. Każda zaś sytuacja oddana Jezusowi nabiera nowego znaczenia. Tak rodzi się świętość, która objawia się w codzienności.

Zgłębiając życie s. Leonii, jesteśmy pociągani świadectwem jej miłości do Boga i bliźniego. Jej radość bycia w bliskości z Jezusem zachęca, inspiruje nas i niemalże nam nakazuje, byśmy i my zmienili swoje życie. A gdy przybliżamy się do Jezusa, okazuje się, że to nie my, ale On zmienia naszą codzienność.

Wierzę, że książka Sekret świętości nie tylko przyczyni się do lepszego poznania życia Służebnicy Bożej Leonii, lecz także stanie się zachętą do wyjścia z naszych ludzkich ograniczeń i wejścia na drogę Bożej miłości. Świętość s. Leonii to nic innego jak umiejętność tracenia czasu dla Boga i innych. I nie chodzi o to, by zdobywać szczyty świętości za cenę heroicznych wyrzeczeń, ale by otwierać się na Boże dary, które już są dla nas przygotowane. Im bardziej staniemy się otwarci na te Boże niespodzianki, tym bardziej będziemy cieszyli się życiem, tęsknili za niebem i stawali się światłem nadziei w dzisiejszym świecie – jakże często pogrążonym w smutku, ciemności, podziałach i beznadziejności.

Życzę wszystkim czytelnikom ponownego odkrycia drogi niemowlęctwa Bożego. Każdy z nas na swój sposób jest dzieckiem i pragnie ciepła, miłości, czucia się potrzebnym i zaopiekowanym. Siostra Leonia odkrywa przed nami swój sekret świętości – zaufanie, prostotę, otwartość, wrażliwość i bezinteresowność. Pokazuje nam, jak przyjmować cierpienie, jak owocnie je przeżywać i jak nadać sens temu, co trudne i bolesne. Niech ten czas lektury stanie się naszym powrotem do tego, co wydaje się dziś niemodne, przestarzałe i nieaktualne. Pozwólmy, by Jezus poprowadził nas za rękę i zaopiekował się nami.

+ Jacek Kiciński CMF

Jezus do s. Leonii

Cały sekretżycia wewnętrznego polega na tym, by żyć w zjednoczeniu z Bogiem, przestawać z Nim jak dziecię przestaje z ukochanym i kochającym Ojcem, dawać Mu ustawicznie dowody swej miłości i cieszyć się Jego miłością.

Niech żadna dusza nie mówi, że coś jest dla niej niemożliwe, że to było tylko dla świętych. Czy święci własną mocą zdobyli cnotę, czy własną mocą stali się świętymi? To Jezus w nich działał, a czynił to dlatego, bo Mu działać pozwolili, bo nie ufając sobie, ufali Jezusowi. To jest tajemnica działania Bożego w duszy, to jest sekretświętości. Wiesz, moja droga, że Ja pragnę, by wszyscy ludzie byli świętymi. Nie zabraknie Mi łask, by nimi móc obdarzać każdą duszę przeobficie, i Kościołowi memu nie zabraknie dla nich ołtarzy, byleby tylko ludzie chcieli Mi ufać, byleby współdziałali z łaską. Dlatego sekretświętości zdradzam, oznajmiam go ludziom, przez duszę, która wierzy słowom moim.

Siostra Leonia w liście do s. Anieli Inglot

Oto sekret(może mój) głębokiego spokoju wewnętrznego: „Być niemowlęciem wobec Boga”.

Życie jak studnia – słowo od autorki

Droga z Rzeszowa do Starej Wsi jest ruchliwa. Każdego roku zbiera żniwo wśród rozpędzonych kierowców, nieuważnych przechodniów i zagapionych rowerzystów. Przed laty wzdłuż arterii wybudowano szeroki chodnik, który pozwala pieszym w miarę bezpiecznie dojść do sklepu czy jezuickiej bazyliki. I tak jednak przez szeroką drogę wojewódzką, która w zamyśle skraca przejazd z centralnego Podkarpacia w Bieszczady, wciąż trudno przechodzić na drugą stronę, nawet na wyraźnie wymalowanych pasach.

Przy tej drodze siostry służebniczki prowadzą przedszkole im. s. Leonii Nastał, a nieco wcześniej stoi Dom Generalny ich zgromadzenia. Kopułę wieńczącą kościół widać już z daleka, choć główny budynek jest oddalony od ulicy i ukryty za wysokim ogrodzeniem. Na płocie, niemal nad chodnikiem, wisi podświetlana tablica z informacją: „W tym domu Jezus mówił do s. Leonii Nastał”.

To zdanie poraża. Można w Boga nie wierzyć. Można o Nim nie myśleć albo Go ignorować, ale trudno minąć tablicę przy drodze wojewódzkiej, na której ktoś informuje, że jest dom, w którym Jezus mówił do jakiejś Leonii! Można stawiać opór i wydrwić, można jechać dalej i uśmiechać się z pogardą, przy okazji pukając się w czoło, ale to zdanie pozostaje i wwierca się w przekarmiony umysł, który trudno dziś czymkolwiek zaskoczyć. W moim zostawiło ślad tak głęboki, że zapragnęłam znaleźć się w miejscu, w którym Jezus mówił do Leonii, uklęknąć w tej samej kaplicy, przejść przez korytarz – na palcach – którym ona chodziła każdego dnia, i stanąć w oknie, przez które patrzyła na starowiejskie łąki. Ale nade wszystko dowiedzieć się, co jej powiedział… Dlatego szansę na napisanie biografii zakonnicy, do której mówił Bóg, przyjmuję z radością i wdzięcznością. I szybko, już po pierwszej lekturze jej dzienników, odkrywam podobieństwo rozmów s. Leonii do rozmów Miłosiernego z s. Faustyną. Ten sam żar, ta sama zażyłość, to samo mistyczne doświadczenie i hojność Boga w odsłanianiu tajemnic życia duchowego. Pouczenia, skargi, rady, objawienia tajemnic miłości Bożego Serca i wyznania tęsknoty, ale też powierzenie sekretu świętości, który – jak się okazuje – polega na ciągłym i całkowitym przebywaniu z Bogiem.

Od chwili, gdy zaczęłam pracę nad książką, na moim biurku stoi zdjęcie, odbitka w sepii. Dwie dziewczyny, drewniana podłoga, niewielki stolik nakryty szydełkową serwetą i bukiet kwiatów – to rekwizyty. Tło stanowi namalowany na płótnie pejzaż – kawałek lasu i zbity z patyków mostek nad rzeczką. Bohaterki fotografii to siostry w wieku szkolnym, ubrane odświętnie. Ta z prawej – drobniejsza i nieco niższa. Za pasek długiej za kolana sukienki wpięła kwiat, a w ręce trzyma otwartą książkę. Biały szeroki kołnierz z epoki opada jej aż na ramiona. Sukienka jest skromna, z wyraźnie przykrótkimi rękawami, a włosy upięte w koronę z warkocza. Twarz ma jasną, rysy delikatne, uśmiecha się lekko i bardzo serdecznie patrzy w stronę fotografa. To Marysia Nastałówna, która po latach zostanie mianowana „najdroższą Leonią” Jezusa. Ciepłe spojrzenie, utkwione na zawsze poza kadrem, sięga w czasie – i do mojego stołu, do notatek, komputera i bezradnego przedzierania się przez setki stron zadrukowanych zeznaniami świadków jej heroicznego, niełatwego życia.

Pisanie książki o s. Leonii zbiega się w czasie z wieloma wydarzeniami, które wstrząsają światem i Kościołem. Piszę, gdy w Polsce rekordy oglądalności bije film braci Sekielskich i zgorszenie wywołują kolejne informacje o nadużyciach seksualnych wśród duchownych. Piszę, gdy w Australii niewinny kard. George Pell zostaje oskarżony o gwałty na ministrantach i spędza trzynaście miesięcy w więzieniu. Piszę, gdy wielki autorytet paulińskiego zakonu, o. Augustyn Pelanowski, odchodzi ze zgromadzenia. Piszę, gdy w krwiobieg świata wkrada się COVID-19 i paraliżuje codzienne życie na wszystkich kontynentach, ludzie umierają w samotności, a ich bliscy wyją w domach z tęsknoty. Piszę, gdy w Polsce na ulice wychodzą rodziny z dziećmi, a na ich twarzach i transparentach czerwienią się groźne pioruny, gdy w Portugalii, gdzie od wieków na drugie imię daje się dzieciom Maria (od Matki Bożej), zalegalizowano eutanazję. Piszę, gdy najpopularniejszym słowem wyszukiwanym w polskim internecie jest „apostazja”. Piszę, gdy okazuje się, że w duszpasterstwie akademickim we Wrocławiu dominikański kapłan założył sektę i w ciągu kilku lat popełnił wiele przestępstw wołających o pomstę do nieba, mimo że klasztor stoi dumnie w centrum miasta i że mieszka w nim na co dzień kilku zakonników.

Piszę, ale codziennie siadam przy stole i zadaję Bogu te same pytania: Po co piszę tę książkę? Czy jest potrzebna? Kogo interesuje to, co mówiłeś do skromnej zakonnicy sto lat temu? Kto dziś dopuści do głowy, że pokora, posłuszeństwo, wierność, ofiara, rezygnacja ze swoich wygód i racji otwierają drzwi do prawdziwego szczęścia? Kto dziś uzna, że ogrom zła i poznawczego zamętu generujemy sami, kontestując Twoje prawo? Kto pamięta, że w Boże Narodzenie to właśnie Ty, Niemowlę z Betlejem, a nie gwiazdor, śnieżka ani mikołaj, obchodzisz urodziny? Co może licha ludzka modlitwa, skoro Ty modliłeś się aż po krwawy pot, skoro modli się Maryja – cała bez grzechu – i tylu świętych, przez wieki, a świat nadal wybiera zło?

Piszę o rozmowach s. Leonii z Jezusem, ale przez wszystkie miesiące pracy Bóg milczy, nie daje nawet sugestii odpowiedzi na wydłużającą się listę pytań. Monologuję, wypełniając założenia tekstu, poruszam się jak nieczuły badacz, redukuję zachwyt mistycznymi rozmowami Jezusa i Leonii do uczciwej analizy. Porównuję jej doświadczenie z doświadczeniami innych, które już opisano w historii Kościoła – św. Katarzyny, św. Teresy od Jezusa, a na płaszczyźnie objawionego novum – św. Faustyny. I wciąż nie wiem, kto może być adresatem tej książki… Wreszcie, kiedy w ostatnich dniach pracy nad tekstem wertuję kolejny raz stosy zeznań świadków procesu beatyfikacyjnego i porządkuję przypisy, gdy kręgosłup boli tak bardzo, że nie potrafię już siedzieć bez leków, nad ranem w pustelni dusznickiego klasztoru na jedną chwilę wszystko staje się jasne i zrozumiałe. Przypomina ewangeliczną scenę z Samarytanką siedzącą na brzegu studni, którą przejmująco opisał w wierszu Karol Wojtyła:

Owa studnia złączyła mnie z Tobą,

owa studnia wprowadziła mnie w Ciebie.

Nie było wśród nas nikogo,

tylko jej blask głęboki drżący jak czysta

źrenica w orbitach kamieni –

ona mnie w oczy Twoje przeniosła

i w nich zamknęła1.

Nagle widzę życie s. Leonii – jej codzienne zmaganie, pragnienie świętości, szaloną wiarę w Miłość Odwieczną, słuchanie skarg cierpiącego Jezusa i odkrywanie z Nim sekretu świętości – jak głęboką studnię, w której łączy się ludzkie spojrzenie z boskim. I w tym spojrzeniu Boga zostaje na zawsze. Patrzą w jedno miejsce i odbijają siebie – Bóg prawdę o odwiecznej Miłości, człowiek o ranach, tęsknocie i nieudanych próbach bycia dobrym. Słowa Jezusa: „Choć nikt, prócz spowiednika, nie wie, że przemawiam do ciebie, jednak Ja sprawię, że kiedyś będzie wszystko wyjawione dla pożytku dusz. Moje poufne z tobą rozmowy staną się jakby Ewangelią dusz zakonnych. Niejedna z nich zapłonie gorętszą miłością, czytając te karty, zapragnie życia ofiary i zapomnienia o sobie, byle tylko uzyskać przyjaźń Jezusa. Dojdą do tej przyjaźni, jeżeli tylko będą wierne w spełnianiu tego, czego Jezus wymagać od nich będzie w danej chwili”2 – nabierają pełnego znaczenia, odsłania się zakryty dla mnie przez wiele miesięcy sekret – Jezus chce, aby każda zakonnica i każdy zakonnik odwzajemniali żar miłości oblubieńczej. Chce, aby przez poznanie Jego niemowlęctwa odkrywać Eucharystię. Jezus chce, aby każdy z nas był święty, a przez sekrety odkryte s. Leonii daje jasne wskazówki, jak to zrobić…

Tu, na piśmie, składam moje uniżone i serdeczne podziękowania tym wszystkim osobom i instytucjom, bez pomocy których ta książka nigdy by nie powstała.

Dziękuję s. Elżbiecie Korobij, wielkiej znawczyni życia s. Leonii. Dziękuję za wszystkie rady, odbierane telefony, SMS-y i e-maile, za gotowość pomocy w szukaniu odpowiedzi na wątpliwości rodzące się w trakcie pracy. Dziękuję siostrze archiwistce i wszystkim siostrom służebniczkom z Domu Generalnego w Starej Wsi za gościnność, serdeczność i obdarzenie mnie zaufaniem.

Dziękuję o. bp. Jackowi Kicińskiemu CMF. Od pierwszej rozmowy o tej książce widziałam w nim przyjaciela sprawy s. Leonii. Życzliwość dla moich zmagań i wiara, że ta książka jest potrzebna, zwłaszcza środowiskom zakonnym, pomagały mi utrzymać rytm codziennej pracy, gdy piętrzyły się trudności.

Dziękuję świadkom życia s. Leonii i tym, którzy nigdy jej nie poznali, ale wierzą, że doświadczyli jej wstawiennictwa, i zechcieli się tym ze mną podzielić. Dziękuję najbliższej rodzinie Służebnicy Bożej – siostrzenicy i bratanicom, córkom Stanisława Nastała – za serdeczne przyjęcie, czułe opowieści o cioci i wzruszenie wywołane teczką pełną wydruków moich artykułów o s. Leonii zbieranych w czasie, gdy jeszcze się nie znaliśmy. Dziękuję państwu Katarzynie i Andrzejowi Sokołowskim z Jabłonki, którzy podzielili się świadectwem swojej wielkiej wiary w orędownictwo świętych. Dziękuję starowiejskim jezuitom; ks. Leszkowi Balczewskiemu SJ za radę – jasny snop światła – na początku pracy nad książką. Dziękuję siostrom z dwóch zgromadzeń – zawierzankom i elżbietankom – za nieustanną modlitwę i gościnę w domu w Dusznikach Zdroju. Dziękuję mojemu spowiednikowi i wszystkim, którzy przez ponad dwa lata wspierali mnie radą i modlitwą. Przyjaciołom, którzy na bieżąco czytali fragmenty kolejnych rozdziałów, nie szczędząc mi uwag.

Serdecznie i gorąco dziękuję mojemu Wydawcy – wydawnictwu Esprit. Najpierw za podjęcie decyzji o przygotowaniu i wydaniu publikacji na temat życia i misji s. Leonii, a potem za cierpliwe oczekiwanie na opóźniającą się ostateczną wersję książki. Za rozmowy, wsparcie i zaufanie – bez cichego, ale stanowczego towarzyszenia pani Agnieszki Rudziewicz książka ukazałaby się pewnie za dwa lata i miałaby objętość encyklopedii.

Już teraz dziękuję każdej Czytelniczce i każdemu Czytelnikowi. Mam nadzieję, że w świadectwie życia s. Leonii i jej wielkiej wierze w miłość Boga do człowieka znajdą Państwo sekret świętości, który Pan Jezus bardzo chce odsłaniać absolutnie każdemu z nas…

Krótki życiorys s. Leonii Nastał – na rozgrzewkę

Przychodzi na świat 8 listopada 1903 roku w Starej Wsi na Podkarpaciu jako Marianna Nastał. Jest drugim w kolejności narodzin dzieckiem, po siostrze Stefanii. Potem rodzi się jeszcze troje, ale dwójka umiera. Młodszy od niej o dwadzieścia lat brat Stanisław dożyje 2017 roku. Rodzice – Katarzyna i Franciszek – są biedni; w roku narodzin Marysi ojciec wyjeżdża na emigrację zarobkową do USA. Spędza tam w sumie osiemnaście lat. Katarzyna sama wychowuje dwie córki. Ubóstwo rodziny jest tak wielkie, że dziewczynki często nie jedzą nic przez cały dzień. Matka dorabia, jak może, najczęściej wynajmując się do pracy w polu, ojciec przysyła pieniądze, ale bardzo nieregularnie. Do pracy najmuje się i Marysia, razem z siostrą tłucze kamienie na budowę drogi.

Najpierw Nastałówny chodzą do ochronki prowadzonej przez siostry służebniczki, potem idą do szkoły ludowej w Starej Wsi, a po jej ukończeniu Marysia, jako bardzo zdolna, kontynuuje naukę w szkole w Brzozowie. Od najmłodszych lat towarzyszy matce w wieczornych modlitwach, chętnie bierze udział w nabożeństwach, a potem żywo angażuje się w życie lokalnego kościoła. Duszpasterstwo prowadzone przez jezuitów daje dobry fundament duchowego życia, koncentrując uwagę dziewczynki na Eucharystii i nabożeństwie do Serca Pana Jezusa i wzbudzając ogromną miłość do Matki Bożej. Mniej więcej w trzecim roku życia Marysia zaczyna odkrywać pragnienie wstąpienia do zakonu, a gdy idzie do szkoły, odsłania je przed pobożną matką. Pierwszy raz prosi o przyjęcie do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi w 1919 roku, zaraz po ukończeniu szóstej klasy. Ma wtedy szesnaście lat i zostaje przyjęta, ale na drodze powołania staje ojciec. Dziewczyna przyjmuje jego wolę, choć pęka jej serce. Korzysta z duchowego wsparcia spowiedników i nieustannie prosi Boga o wypełnienie się Jego woli. Na ostateczną zgodę Franciszka Nastała czeka sześć lat.

W 1925 roku wstępuje do Zgromadzenia, a cztery miesiące później przyjmuje habit i imię Leona, które później, w jednej z mistycznych rozmów, Jezus zmieni na Leonię.

W czasie nowicjatu wyjeżdża do Lwowa, potem do Przemyśla. W 1928 roku składa pierwsze śluby zakonne i uczy się angielskiego, bo jest typowana do pracy w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie nigdy jednak nie wyjeżdża na misje, a w późniejszym okresie zostaje przełożoną domu w Poznaniu. W 1933 roku otrzymuje zgodę spowiednika na złożenie prywatnego ślubu oddania się Jezusowi „na ofiarę zadość czyniącą” za grzeszników. W Starej Wsi uczy łaciny i psychologii, pisze wiersze i inscenizacje. Ma trzydzieści jeden lat i przygotowuje się do złożenia ślubów wieczystych, które wyznaczono na 13 kwietnia 1934 roku.

Prowadzi niezwykle intensywne życie wewnętrzne i doświadcza głębi przeżyć zjednoczenia z Chrystusem, zapisując się w historii Kościoła wśród jego najwybitniejszych mistyczek. Jej doświadczenie mistyczne wymaga osobnego zbadania i opracowania, zwłaszcza przez teologów duchowości, tu, w ujęciu biograficznym, możemy przedstawić jedynie jego krótki zarys.

W czerwcu 1934 roku po raz pierwszy słyszy głos, który mówi jej: „To jest córka moja, w której sobie upodobałem”. Z nakazu Pana Jezusa i za pozwoleniem spowiednika zaczyna spisywać swoje rozmowy z Bogiem. 18 grudnia 1935 roku przeżywa duchowe zaślubiny z Niemowlęciem Jezus i na wyraźne życzenie Jezusa sama zaczyna kroczyć drogą duchowego niemowlęctwa, które ma być najkrótszą ścieżką do nieba. Jezus wtajemnicza ją w najwcześniejszy okres swojego życia na ziemi i mówi, że została wybrana po to, aby być Jego towarzyszką w tamtych pierwszych noworodkowych i niemowlęcych chwilach. Szczególnym rysem doświadczenia Boga u s. Leonii jest odkrywanie Go właśnie jako malucha, z bezzębnym uśmiechem, otulonego ciasno pieluchą, w ramionach kochającej Matki. Bezradność i bezbronność, które są konsekwencją tajemnicy wcielenia, odsłania Jezus przed s. Leonią z jednoczesnym uświadamianiem jej istoty tajemnicy ukrzyżowania. W orędziu, które Służebnica Boża ma za zadanie przekazać światu, żłóbek i krzyż są połączone w zamyśle odwiecznej Mądrości.

Z biegiem czasu wizje są coraz piękniejsze, przekraczają wyobrażenia o głębi modlitwy, której może doświadczyć człowiek. Obcowanie z Ojcem, Synem i Duchem Świętym staje się niemal codziennością Leonii. W czasie mistycznych ekstaz Chrystus zabiera ją do Betlejem i Leonia jest świadkiem Jego narodzenia; dalej Jezus odsłania przed nią dramatyczne wydarzenia z nocy uwięzienia, gdy po biczowaniu zostaje wtrącony do lochu i poddany torturom żołnierzy. Noc, którą wspominamy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, „była tak okrutna, że Bóg zasłonił ją nawet przed świętymi” – zwierza się Jezus. Tajemnicę upokorzenia odsłania dopiero Leonii, a ta zapisuje Jego wyznania w Dzienniku duchowym.

W 1937 roku siostra decyduje się ofiarować Bogu swoje życie za papieża Piusa XI. Nie spodziewa się, że dwa dni po jego śmierci, 12 lutego 1939 roku, Jezus przeniesie ją do nieba i ukaże jej przyjęcie zmarłego do grona świętych papieży.

W ostatnich latach życia s. Leonia coraz częściej powtarza, że „z miłości do Jezusa trzeba oszaleć”, nieustannie z Nim rozmawia, wszystko dla Niego poświęca i bardzo za Nim tęskni… Coraz częściej – i śmielej – pyta Go, kiedy ją zabierze do siebie. W tym czasie jest też świadkiem nawrócenia swojego ojca i przekazuje mu wiadomość, którą sama otrzymuje od Jezusa, że niedługo się rozstaną, a on umrze dużo później od swojej córki.

Od 1937 roku Leonia choruje na płuca, gruźlica atakuje coraz mocniej. Mimo to siostra nie ustaje w pracy i nie zwalnia się z powierzonych obowiązków. Po czternastu latach życia zakonnego i długiej chorobie umiera w opinii świętości 10 stycznia 1940 roku w Starej Wsi. Zostawia – poza świeżym i żywym wspomnieniem dobroci dla ludzi i wielkiej zażyłości z Bogiem – Dziennik duchowy, który składa się z ośmiu ręcznie pisanych zeszytów, zapisów stanów mistycznych, objawień, rozmów z Jezusem, wizji, zwierzeń Jezusa, Jego wskazówek, próśb i czułych, pełnych miłości tęsknot za człowiekiem.

W pierwszym z nich pojawia się zdanie, które streszcza całe jej życie: „Uwierzyłam Miłości Odwiecznej”. Dziennik duchowy s. Leonii to dialog podobny do tego, który prowadziła s. Faustyna z Jezusem, zarówno pod względem intensywności, jak i wielkości mistycznych doświadczeń. Faustynie Jezus odsłania oblicze swego miłosierdzia, a Leonię wprowadza w tajemnicę niemowlęctwa. „Leoniu, Ja przed tobą odchylę rąbek nieba, byś go odtworzyła w swoich pismach, a przez to dała wielu duszom obraz szczęścia duszy zjednoczonej z Bogiem w miłości i przez miłość” – mówi.

Votum o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego wpływa do Kongregacji spraw Kanonizacyjnych już w 1969 roku. Po zatwierdzeniu przez papieża Franciszka dekretu o heroiczności cnót w 2016 roku przysługuje jej tytuł Czcigodnej Służebnicy Bożej. Proces trwa, a s. Leonia czeka na zatwierdzenie przez Kongregację cudu dokonanego za jej wstawiennictwem. To otworzy drogę do ogłoszenia jej błogosławioną Kościoła katolickiego, bo „najdroższą Leonią Jezusa” jest już od dawna…

„Po czternastu latach życia w Zgromadzeniu odchodzę do nieba. Ufam, że stamtąd wiele będę mogła pomagać Zgromadzeniu i skołatanej Ojczyźnie” – pisała przed śmiercią. I dotrzymuje słowa! Przy krypcie służebnicy Bożej siostry Leonii modli się wiele par, które nie mogą mieć dzieci. Po jakimś czasie wracają, by podziękować za cud poczęcia i narodzin. Niemowlęctwo Jezusa, którym przez całe życie zachwycała się s. Leonia, owocuje narodzinami kolejnych niemowląt.

„Żebym tak robiła, żeby nikt nie wiedział, tylko Ty…” – szepcze Jezusowi przez lata. I Niemowlę z Betlejem to pragnienie przyjmuje. I może być tak, że dopóki sam Bóg nie zwolni Leonii z tego pokornego pragnienia, o cudzie za jej wstawiennictwem nigdy się nie dowiemy!

Bo będzie o tym wiedział tylko On…

A niemowlęta nikomu nic nie mówią, prawda?

CZĘŚĆ 1

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Umieranie – obietnica spełniona

Ostatnia prosta

Nasza święta

Powrót do Domu

Leonia ze Starej Wsi

Ślady

Pierwsze dachy nad głową

Starowsianki na służbie

„Będę żakonniczą”

„Być tylko Jego…”

Misja, która przerasta

Dzień narodzin Marysi Nastał

Po śladach

Katarzyna Nastał

Rodzice, czyli korzenie

Bieda i odrzucenie

Pierwsza Komunia Święta i wczesna formacja

Sercem za zło

Szkoła Bożego Serca

Powierzona Maryi

CZĘŚĆ 2

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Zakon – szukanie drogi

Fotografia Jezusa

Zwyczajna dziewczyna

Pragnienie bycia zakonnicą

Natura poddana łasce

Wojna i bieda

Pierwsza próba wstąpienia

Co powie tata?

Bohater Franciszek

Wreszcie razem

Wszystko dla Jezusa

Druga próba wstąpienia

Czego chce Bóg?

Już czas…

Służebniczki – obietnica spełniona

Na służbę do Matki

Nareszcie!

Habit – sukienka dla Jezusa

Pierwsze kroki

Siostra Leona Maria Nastał

Narzeczona Jezusa – nowicjat i śluby

Zakon – ogród Jezusa

Pierwsze śluby Oblubienicy

Ręce przy pracy, dusza na pustyni

Zegary Bożego Serca

Jezusowa na wieki

CZĘŚĆ 3

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Bóg mówi do s. Leonii

Rok przełomu

Zeszyty o wielkiej Miłości

Doborowe Towarzyszki Jezusa

W mistycznej szkole Jezusa

Zabawki Jezusa

Czym jest duchowy dziennik mistyka?

Pierwsza rozmowa

Zaślubiny z Niemowlęciem – pierścionek od Zbawiciela

Droga duchowego niemowlęctwa

Eucharystia

Na kolanach w Betlejem

Najgorsza noc w życiu Boga

Maryja

Nawrócenie jest konieczne

Rozmodlona zakonnica

Droga Leonii

Sekret świętości – rady Jezusa dla dusz zakonnych

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Cuda Jezusa za sprawą s. Leonii

Obietnica spełniona

Chronieni od poczęcia

„Nie chcę mieć dzieci!”

Cud z ukrycia

APPENDIX

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Kiedy s. Leonia będzie świętą?

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Modlitwa do Boga Ojca

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Modlitwa o beatyfikację służebnicy Bożej siostry Leonii Marii Nastał (1903–1940)

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

Bibliografia

Pozostałe rozdziały dostępne w pełnej wersji e-booka.

1  K. Wojtyła, Pieśń o blasku wody, cz. 6. Samarytanka, w: tegoż, Poezje. Dramaty. Szkice. Tryptyk rzymski, Kraków 2004, s. 99.

2  L.M. Nastał, Uwierzyłam Miłości. Dziennik duchowy i wybór listów, Kraków 2017, s. 77.