Scooby-doo! i Straszliwy goryl - James Gelsey - ebook + książka

Scooby-doo! i Straszliwy goryl ebook

James Gelsey

0,0

Opis

Nie od dzisiaj flora i fauna Czarnego Lądu fascynuje dzieci i dorosłych. Jeden z największych pasjonatów afrykańskiej dżungli, profesor Pumpernickel, nota bene dobry znajomy Velmy, postanowił odtworzyć tropikalny ekosystem w Ameryce. Tajemnicza Spółka udaje się z wizytą do tego osobliwego parku przyrody. Scooby'emu i Kudłatemu już leci ślinka na myśl o bananach prosto z palmy! Ale co tu robi ten biały goryl?! Zamiast huśtać się na hebanowcu, terroryzuje turystów! Czyżby człekokształtna małpa stanęła w obronie przyrody ? A może wręcz przeciwnie, chce zniszczyć dorobek profesora? A w ogóle, czy jest ona aby na pewno małpą? Zagadki kryminalne na miarę Tajemniczej Spółki!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 31

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.

Popularność




Rozdział 1

Fred jak zwykle siedział za kierownicą Wehikułu Tajemnic i wiózł autostradą detektywów z Tajemniczej Spółki, gdy dobiegł go łomot z tylnego siedzenia.

– Co tam się dzieje? – zawołał zaniepokojony.

– Wszystko pod kontrolą, nie denerwuj się, Fred – uspokajał go Kudłaty. – Scooby i ja właśnie przeglądamy nasze żelazne racje żywnościowe, żeby upewnić się, czy niczego nam nie brakuje. – Kudłaty wytrząsał na podłogę resztki zapasów z torby.

Przyjaciół ledwie było widać zza sterty kanapek, batonów, krakersów, chrupek i innych pyszności.

– Jesteś pewien, że je zapakowałeś, Scooby? – gorączkował się Kudłaty.

Kątem oka zauważył, że Scooby-Doo sięga po torbę z chrupkami Mniam-Mniam.

– O nie! Tylko nie to, stary przyjacielu! – krzyknął Kudłaty, chwytając torbę. – One są na najczarniejszą z czarnych godzin. A teraz pomóż mi zapakować to wszystko z powrotem.

Gdy już skończyli, Kudłaty wychylił się mocno do przodu i spytał jak gdyby nigdy nic:

– Hej, Daphne, zabrałaś jagodzianki? Zdaje się, że Scooby o nich zapomniał.

– Jagodzianki? – zdziwiła się Daphne. – A niby czemu miałabym je zabierać?

– No… jagodzianki, marmolada, pumpernikiel – wyjaśnił spokojnie Kudłaty. – Wiadomo.

– Kudłaty, przestań opowiadać bzdury – włączyła się Velma. – Lepiej powiedz od razu, co kombinujesz!

– Mówię o smarowaniu jagodzianek marmoladą – odparł Kudłaty.

Był przy tym bardzo sugestywny: smarował niby-jagodziankę niby-marmoladą. Potem przekazał ją Scooby’emu, który udawał, że wszystko połyka.

– Mniam, mniam – mlaskał Scooby, gładząc się po brzuchu. – Jagodzianki, coś pysznego.

– Sorki, Kudłaty, ale nadal nie wiemy, o co chodzi – wtrącił Fred.

– A czy czasem nie mówiliście nam, że dzisiaj dostaniemy marmoladowy pumpernikiel? – spytał Kudłaty.

Fred, Daphne i Velma popatrzyli na siebie i wybuchnęli śmiechem.

– Co w tym śmiesznego? – spytał lekko urażony Kudłaty.

– Ty, Kudłaty – odpowiedziała Daphne. – Dzisiaj nie dostaniecie marmoladowego pumpernikla.

– Dlaczego? – zasmucił się Kudłaty.

– Pierwsza i chyba zupełnie wystarczającaprzyczyna to ta, że coś takiego nie istnieje – odparła Velma. – A po drugie, udajemy się do rezerwatu przyrody, którym kieruje profesor Marmeld Pumpernickel, sławny antropolog. Rezerwat nosi nazwę od jego nazwiska.

– Więc nie będzie tam ani marmolady, ani pumpernikla? – pytał Kudłaty, prawie całkiem zrezygnowany.

– Wyobraź sobie, że nie, to tylko przypadkowa zbieżność słów – odparła Daphne.

– I nie będzie tam nic, czym można posmarować chlebek?

– Przykro mi, ale nie – ucięła Daphne.

– Ludzie, to najgorsza wiadomość dnia – westchnął Kudłaty. – Więc po co my tam w ogóle jedziemy?

– Jedziemy, bo profesor Pumpernickel jest wieloletnim przyjacielem mojej rodziny – wyjaśniła Velma. – Zaprosił nas, byśmy trochę baczniej przyjrzeli się jego najnowszemu odkryciu.

– O co chodzi tym razem? – spytał Fred.

– Podczas swojej ostatniej wyprawy do Afryki profesor odkrył zaginioną cywilizację, która czciła goryle – zaczęła opowiadać Velma. – Odtworzył część ich wioski w swoim rezerwacie. Powiedział też, że ma pewną niespodziankę. Twierdzi, iż natknął się w Afryce na coś bardzo rzadkiego i przywiózł to tutaj.

– Jak dla mnie, brzmi to średnio zachęcająco – zauważył Kudłaty.

– No cóż, a dla mnie to fascynująca wiadomość – stwierdziła Daphne. – Już nie mogę się doczekać!

– Już nie musisz się doczekiwać, bo jesteśmy na miejscu – rzucił wesoło Fred.

Zatrzymał Wehikuł Tajemnic przed wysokim metalowym ogrodzeniem. Zwoje drutu kolczastego wieńczyły kilometry siatki.

– No cóż, bez względu na to, co profesor Pumpernickel tu trzyma, chyba chce mieć pewność, że to nie ucieknie – głośno myślał Fred.

– I że nikt niepożądany się tu nie dostanie – dodała Velma.

– Wygląda to tak, jakby i nas miało dotyczyć… – dorzucił swoją opinię Kudłaty. – A co powiesz na to, żebyśmy teraz wrzucili coś na ząb? Jagodzianki na ten przykład?

Ale zanim Fred zdążył odpowiedzieć, usłyszeli metaliczny dźwięk. Masywna brama pomału się otwierała, ukazując długi podjazd prowadzący w gęstwinę.

– Hej, drużyno, no to jazda! – powiedział wesoło Fred, wrzucając bieg. – Pora na przygodę w dżungli!